No, bylby problem gdyby ludzie masowo jedli takie sluchawki. Na szczescie jeszcze to nie grozi.
Nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz, prawda? Problem jest i to poważny, bo takie szkodliwe substancje mają kontakt ze skórą i w ten sposób wchłaniają się. Zwłaszcza jeśli ktoś regularnie używa takiego sprzętu, korzystając z niego po kilka godzin dziennie, wtedy do organizmu przenikają groźne związki. Taki sam problem jest np. z chińskim obuwiem, ubraniami i bielizną, w których potwierdzano metale ciężkie (nikiel, chrom, ołów, kobalt) i wykrywano znaczne przekroczenia norm (kilkaset razy) np. ftalanów, a także obecność rakotwórczego dimetyloformamidu.
O plastrach antykoncepcyjnych kiedyś słyszał (których podpowiem że się nie spożywa)?
Myślisz że przez skórę się nic nie wchłania?
Gdyby to byl problem to koncerny by wycofywaly takie produkty a nie produkowaly jeszcze wiecej.
Tak samo jest z plastikiem, wcale go nie ubywa.
Co za bzdury. Po pierwsze: śladowe ilości ftalanów, czyli związków, które przy znacznym narażeniu wykazują potencja.
Po drugie - bisfenol jest OK dopóki go nie podgrzewasz i nie jesz.
Burza w szklance wody. Wszystko jest trucizną - nawet myszka, klawiatura czy krzesło. Ale jakoś nikt od tego nie umarł.
No i wez tu badz madry jak ci ktos zaraz wytlumaczy ze nie masz racji. Co za czasy...
Tak, bo w krzesłach chińskich jest niska jakość materiałów (stali) i nie wytrzymywały ciśnienia. Ale skoro nawet sony i sennheiser nie trzyma jakości to cóż zrobisz. Są w UE organizacje od kontroli tego, widocznie ktoś to dopuścił do obrotu.
Dopuszczenia do obrotu opierają się na instytucjach certyfikujących. Wiele chińskich jest mocno nierzetelnych, co można skwitować stwierdzeniem, że dadzą kwit na cokolwiek im się podsunie. Nie ma jeszcze możliwości wymuszenia certyfikacji przez instytucje europejskie, choć są zakusy, by wprowadzić takie prawo, ale nie dla każdej kategorii produktu.