Bzdura, niedawno wróciłem do oryginału i ogrywam po raz kolejny. Z całej serii to jest zdecydowanie najlepsza część i zdecydowanie bije na głowę Obliviona i Skyrima razem wzięte.
Poruszanie się bohaterem, a raczej tempo eksploracji świata, jest tragiczne, dodatkowo zważywszy na to, że przez 90% podróżowania przez te pustkowia nic się nie dzieje, nie ma żadnych wrogów, NPCów, nie ma nic.
No i system dialogów jest również tragiczny, każdy NPC ma po 25 pozycji w rozmowie, i każdy z nich postarza to samo. I teraz szukaj który NPC akurat ma nową opcje, i da ci questa.
No i walka oparta o rzuty kością, które są nie widzialne z poziomu mechaniki gry. My jako gracz, nie mamy zielonego pojęcia dlaczego nasz cios chybia pomimo tego, że wizualnie trafiamy przeciwnika.
Ta gra to totalny archaizm, i co gorsza była taka już w momencie premiery.
Nawet jeśli byłaby to prawda, to wystarczy przecież dogadać się z twórcami openMW.
Niech wszystkie nieroby i nieudacznicy kreatywni idą kopać rowy, jeśli nie potrafią niczego wymyślić. Rzygam tymi obsranymi remasterami, reworkami, rebootami i innym gównem z przedrostkiem re. Chcę NOWYCH gier, w te stare już grałem.

Pitu pitu... Do tej pory wracam, aktualnie na telefonie. Dla mnie Morrowind mimo rzekomej archaiczności jest najlepszą częścią z serii TES.