Bzdura, niedawno wróciłem do oryginału i ogrywam po raz kolejny. Z całej serii to jest zdecydowanie najlepsza część i zdecydowanie bije na głowę Obliviona i Skyrima razem wzięte.
Co on pieprzy, to jest najlepszy TES i top 10 cRPG ever. Klimat i mechanika są mistrzowskie. To jest arcydzieło.
Pierwszy raz w Morrowinda grałem jakieś 2-3 lata temu więc nie patrzę przez pryzmat nostalgii gdy mówię że Morrowind to najlepsza gra Bethesdy. Teraz przechodzę grę po raz drugi z modem tamriel rebuild i szczerze to nie wydaję mi się by ta gra w ogóle potrzebowała tego remastera, Morrowind ma tyle darmowych modów które poprawiają zarówno warstwę audiowizualną jaki i rozgrywkę że wątpię by Bethesda w obecnym stanie była w stanie im dorównać (nie wiem czy to mówi więcej o moderach czy o samej Beth). Owszem system walki nie jest najlepszy ale nie nazwał bym żadnego systemu walki od Bethesdy jako dobry (może poza falloutem 4).
W Morrowindzie nie ma skalowania. Jesteś leszczem w ubranym w gówno i łachmany i musisz sobie radzić. Zły skręt, zła jaskinia i kończysz ze sztyletem pod żebrami lub zjedzony przez coś. Nowsze TESy to idiotyczne skalowanie.
Jeśli ktoś uważa, że kompas wskazujący cel co do metra to "postęp", to znaczy, że nie rozumie, czym jest prawdziwa przygoda. W Morrowindzie sam musiałeś badać świat albo chociaż.... Uważnie przeczytać dziennik.
Skyrim to wikingowie a Oblivion to pagórki i rycerze. Nudy. Sztampa. Morrowind to trzy wielkie rody, latające meduzy, domy se skorup i grzyby wielkie jak dąb.
Jak ktoś chce być prowadzony za rączkę to niech se gra w Oblivion i Skyrim. Morrowind wymaga myślenia i planowania.
Dla mnie Morrowind ma dwa duże wady: gówniany dziennik zadań i słaba mapa gry, oba te błędy zostały naprawione chyba już w pierwszym dodatku.
Poza tym w porównaniu z obecnymi grami od Bethsedy ta gra to istne arcydzieło.
Bzdura, niedawno wróciłem do oryginału i ogrywam po raz kolejny. Z całej serii to jest zdecydowanie najlepsza część i zdecydowanie bije na głowę Obliviona i Skyrima razem wzięte.
Poruszanie się bohaterem, a raczej tempo eksploracji świata, jest tragiczne, dodatkowo zważywszy na to, że przez 90% podróżowania przez te pustkowia nic się nie dzieje, nie ma żadnych wrogów, NPCów, nie ma nic.
No i system dialogów jest również tragiczny, każdy NPC ma po 25 pozycji w rozmowie, i każdy z nich postarza to samo. I teraz szukaj który NPC akurat ma nową opcje, i da ci questa.
No i walka oparta o rzuty kością, które są nie widzialne z poziomu mechaniki gry. My jako gracz, nie mamy zielonego pojęcia dlaczego nasz cios chybia pomimo tego, że wizualnie trafiamy przeciwnika.
Ta gra to totalny archaizm, i co gorsza była taka już w momencie premiery.
Poruszanie się bohaterem, a raczej tempo eksploracji świata, jest tragiczne
W skyrim masz to samo przecież, w morrowindzie masz przynajmniej skill akrobatyka który zależy od szybkości chodzenia
Z jednej strony zazdroszczę, że po tylu latach i pewnie godzinach nadal chcesz w to grać. Mi to się przejadła gra już dawno temu, ale rozumiem trochę, bo czasem też do starych gier z tych lat wracam. Do takiego Dungeon siege 2 wracałem sporo razy. Ahh bardzo chętnie ograłbym remake bez większych zmian, tylko nieco bardziej przystosowaną na nasz czasy jak oprawa na miarę 2020+ oraz nowsze mechanicznie rozwiązania, które rozwinęły się przez ten czas, bo rozgrywka rozwój postaci i sama fabuła podobały mi się bardzo, tak samo jak świat przedstawiony. Remaki są nam jak najbardziej potrzebne, ale remaki gier conajmniej bardzo dobrych oraz wybitnych na swoje czasy. Bardzo czekam na Wiedźmina 1 i Gothica 1 w nowym wydaniu.
Jeśli to za mało, to znajdź Buty Niewidzianej Szybkości (+200 do szybkości na stałe, ale ze 100% oślepieniem) i dodaj do nich Pancerz ze skóry Hircyna (50% odporności na magię, dzięki czemu zamiast ślepoty będziesz miał efekt jakby bohater założył okulary przeciwsłoneczne) i postać będzie biegać szybciej niż Benny Hill w swoich skeczach :)
Może jestem za słaby, nigdy nie przeczyłem że nie. Ta gra poprostu od początku mi nie pasowała, a granie w nią zamiast przyjemnością, była raczej męką, poza genialnym klimatem jaki robi muzyka.
Co z tego, że system dialogów odznacza kwestie, skoro z każdym pojedynczym NPC z którym chce pogadać, muszę przewijać się przez tą samą listę, do znudzenia.
Nie chodzi o samą prędkość poruszania się, ale o toporność. Tego nie da się wytłumaczyć, to się poprostu czuje.
No fajnie że jest te 100 jaskiń, w drodze do tych jaskiń świat jest ogromny, i pusty, i nic się w nim nie dzieje.
Ta gra taka po prostu jest. Trzeba się przyzwyczaić do tej toporności i ją ignorować.
Bo z każdym npc można pogadać o tym samym. Nie znaczy że trzeba. Po prostu przewijamy do tego wątku który jest wymagany do zadania.
No ale co się ma dziać? Te pustkowia się przydają później gdy zaczynasz spotykać dremory czy złote święte stanowiące błyskawiczny i duży zarobek.
Nawet jeśli byłaby to prawda, to wystarczy przecież dogadać się z twórcami openMW.
Niech wszystkie nieroby i nieudacznicy kreatywni idą kopać rowy, jeśli nie potrafią niczego wymyślić. Rzygam tymi obsranymi remasterami, reworkami, rebootami i innym gównem z przedrostkiem re. Chcę NOWYCH gier, w te stare już grałem.

Pitu pitu... Do tej pory wracam, aktualnie na telefonie. Dla mnie Morrowind mimo rzekomej archaiczności jest najlepszą częścią z serii TES.
Via Tenor
Idziesz sobie a tu ni z dupy, ni z pietruchy wlacza sie combat music....
"Według dewelopera sensowną opcją byłby pełnoprawny remake – np. odbudowanie produkcji od podstaw na silniku Skyrima. To jednak oznaczałoby pełny, kilkuletni cykl produkcyjny."
Chyba i tak nadal wyszłoby krócej, niż jak schodzi im się z nowymi grami (mogliby to zlecić też innemu studiu, jak często bywa), a i jest duża szansa, że byłby to sukces kasowy.
Pierwszy raz w Morrowinda grałem jakieś 2-3 lata temu więc nie patrzę przez pryzmat nostalgii gdy mówię że Morrowind to najlepsza gra Bethesdy. Teraz przechodzę grę po raz drugi z modem tamriel rebuild i szczerze to nie wydaję mi się by ta gra w ogóle potrzebowała tego remastera, Morrowind ma tyle darmowych modów które poprawiają zarówno warstwę audiowizualną jaki i rozgrywkę że wątpię by Bethesda w obecnym stanie była w stanie im dorównać (nie wiem czy to mówi więcej o moderach czy o samej Beth). Owszem system walki nie jest najlepszy ale nie nazwał bym żadnego systemu walki od Bethesdy jako dobry (może poza falloutem 4).
Co on pieprzy, to jest najlepszy TES i top 10 cRPG ever. Klimat i mechanika są mistrzowskie. To jest arcydzieło.
Morrowind to jedna z moich ulubionych gier wszechczasow a juz na pewno najlepsza gra od Bethesdy, chetnie bym wrocil w odswiezonej wersji, przyciaga bardziej niz Oblivion
Jedynie walka mnie irytuje, strasznie mi sie podoba to że nie ma znaczników, a do questów trzeba samemu dojść.
Via Tenor
Często wracam do Morrowinda i ta gra dla mnie miała tylko dwie wady od zawsze. System walki na zasadzie papierowego RPG no i zbyt statyczne miasta gdy człowiek zobaczył jak to świetnie zrobili w Gothic. Ale cała reszta perfekcja dla mnie do której często wracam, Becia by pokazała że ma jaja ze stali gdyby zrobili TES VI na wzór Morrowinda z lepszą walką i bardziej żywym światem. Gra dla prawdziwych twardzieli, bo kiedyś to byli po prostu gracze. Zero wskaźników, archaiczna mapa, proste wskazówki i notatnik.
Ale pierdy, morrowind jak najbardziej jest grą do której chcemy i do której wracamy ponownie. Ba, w społeczności jest sporo nowych fanów, młodszych osób które odkrywają jak genialna to była gra dzięki modom pozwalającym na znaczną poprawę grafiki i pewne usprawnienia rozgrywki. + jeszcze wszystkie projekty rozszerzające świat gry, fabułę, wszystko.
No to teraz muszę ponownie zainstalować morka.
Największe brednie jakie słyszałem. To jest dokładnie gra, w którą chce się grać ponownie, bo w przeciwieństwie do Skryima i Obliviona, nie da się poznać wszystkich gildii przy jednym podejściu, przez co sporo questów będzie niedostępnych. W tej grze jednak build ma jakieś znaczenie i wojownik od tak nie zostanie szefem gildii magów. Ja fanem Obliviona i Skyrima dużym nie jestem, przeszedłem raz i bawiłem się trochę modami później. Dlaczego tylko raz? Bo mogłem poznać większość contentu przy jednym podejściu. Oczywiście, są ludzie co bawią się w to jak sandboxy i lubią zaczynać grę po 1000 razy i nigdy jej nie kończyć, to oni mogą mieć inne zdanie.
W jednym przejściu można dołączyć i zostać szefem WSZYSTKICH gildii i wykonać wszystkie questy.
W takim razie może źle to zapamiętałem. Tam przy awansach wymagali odpowiednich umiejętności powiązanych z samą gildią. Więc jak nie grałem postacią magiczną to nie chciało mi się grindować magii, jak tam po 5-10 pkt te skille miałem i ciężko było cokolwiek wyczarować. Klikać po 90 razy szkolenia u nauczycieli też mi się nie chciało, wolałem stworzyć nową postać. W sumie jakby zrobić bardzo uniwersalną postać, to może wtedy byłoby to do zrobienia.
Nie da się tylko dołączyć do wszystkich rodów i rodzin wampirów ale to się załatwia modem.
No modem to akurat się nie liczy. Modami można wiele mechanik zmodyfikować i gra będzie zupełnie inna wtedy.
Na tym właśnie polega esencja TESów aby tak grać (z ołówkiem i notesem i zapisywać awanse majorów (bo po 10 jest lvl up) i przed lvl up dobić u trenerów po 10 minorów powiązanych z tymi współczynnikami które mają awansować przy lvl up) aby na każdym awansie wyciągnąć 3 razy po 5. Wtedy ci starczy lvl up aby wszystkie statsy zrobić na 100 i mieć możliwość dołączenia do wszystkich gildii.
Ma rację, kilka lat temu przeszedłem Morrowinda z modami i o ile gra ma dobry klimat I lore to jednak walka, podziemia, eksploracja są raczej słabe, fabuła też w pamięć nie zapada.
Końcówka gry to same questy FedEx. Ogólnie trudno ją polecić ;)
Dla mnie Morrowind jest w moim osobistym top 3 gier wszech czasów, obok HOMM III i Fallouta 2. Jedynie czego mi brakuje w nim na te chwilę to obsługa pada.
Oczywiście, że jest mnóstwo osób, które chętnie zagrałoby w remake Morrowind'a. Remake z prawdziwego zdarzenia, a nie to co zrobili z Oblivionem (który zadowolił chyba tylko oblivionowych purystów i pojechał siłą nostalgii). W przypadku Morrowinda bez unowocześnienia silnika oraz zmodernizowania mechanik oraz animacji (dodanie 3 animacji jak w starfieldzie do walki w zwarciu to jest śmiech na sali) to nie ma co startować. Pytanie tylko czy na to stać Bethesdę, którą dziś mamy.
Przy okazji, ja również dołożę swoją cegięłkę do wspominek o Morrowindzie :)
Nie zapomnę jednego momentu z Morrowinda nigdy, kiedy ogrywałem morrka niedługo po premierze
Podczas eksploracji, natrafiłem na kopalnię
Co ciekawe otworzyło to nowy "temat" w rozmowie i w konsekwencji samo odkrycie tej lokacji,finalnie, wzmocniło moją postać :)
Mi nie chciało się to grać nawet pierwszy raz te 20 lat temu, a co dopiero teraz.
A ja się generalnie zgadzam. Wróciłem w zeszłym roku do Gothica, Gothica 2 (po raz pierwszy z Nocą Kruka), Gothica 3 i właśnie Morrowinda. Dwa pierwsze Gothiki nadal mają w sobie coś unikalnego, co sprawiło, że je ukończyłem z przyjemnością. Gothic 3 próbuje być bardziej nowoczesny i jest to jedna z przyczyn, dla których tak bardzo się zestarzał. W Morrowindzie spędziłem 50 godzin, pobawiłem się w kilka questów i rozwijanie umiejętności po czym stwierdziłem, że w sumie to nie ma tu do czego wracać. Oblivion to mój ulubiony TES i oczywisty wybór na remaster, a Skyrim... można zremasterować modami. Nie sądzę by Bethesda zechciała nas zaskoczyć po raz drugi.
Morrowind to kontynent gdzie możesz wszystko (o ile przeżyjesz) i zyskać boskie moce. A Gothic to symulator życia debila z gębą debila, wśród innych debili którzy gadają jak patologia z gimnazjum, ze sterowaniem dla masochistów (jeśli ktoś uważa, że walka w Gothicu jest „wymagająca”, to najwyraźniej myli wyzwanie z walką z własną klawiaturą. To nie jest „trudność gry”, to jest po prostu upośledzony interfejs, który sprawia, że postać porusza się, jakby miała stawy zalane betonem), gdzie każdy chce ci dać w ryj za "siema". W Morrowindzie po prostu grasz. W Gothicu, żeby podnieść jagodę z ziemi, musisz odprawić rytuał godowy z klawiszem Ctrl i strzałką, modląc się, żeby postać nie zrobiła fikołka w przepaść. To nie jest imersja, to jest sadyzm programistów. To nie jest cRPG o wolności tylko o patologii która chce cię skroić za pomocą noża na przystanku autobusowym o 23.
Gothic to się do Morrowinda nie umywa, tylko w naszym kraju jest jakiś niezrozumiały kult tej gry. Reszta świata to o tych grach zapomniała lata temu. Jedyne co Gothic miał ponadprzeciętnie dobrego to klimat, ALE problem jest w tym że Morrowind miał go jeszcze lepszy. Poza tym G/G2 w porównaniu do Morrowinda wypada niezwykle blado - mikroskopijny świat, całkowicie niewiarygodny, gdzie wszystko jest na kupie, szczątkowy i biedny rozwój postaci (jedynie 2 archetypy), tragiczna walka, nieduża pula zaklęć, wpływ umiejętności postaci na rozgrywkę znikomy, bardzo mała zawartość pod względem treści, dość prosta fabuła, dialogi jak z podstawówki.
Gothic to się do Morrowinda nie umywa, tylko w naszym kraju jest jakiś niezrozumiały kult tej gry.
E nie tylko :D
Poza tym G/G2 w porównaniu do Morrowinda wypada niezwykle blado - mikroskopijny świat, całkowicie niewiarygodny, gdzie wszystko jest na kupie, szczątkowy i biedny rozwój postaci (jedynie 2 archetypy), tragiczna walka, nieduża pula zaklęć, wpływ umiejętności postaci na rozgrywkę znikomy, bardzo mała zawartość pod względem treści, dość prosta fabuła, dialogi jak z podstawówki.
Nie no ziomuś, litości, morrowind miał dużo większy budżet od takiego gothica 1, a pierwszy TES to niby jest taki dobry? W pierwszego TESA pewnie teraz nie da się w ogóle grać, bo tak się zestarzał
I niby dialogi w morrowindzie są lepsze od tych z gothica? xD Kek Przypominam że gothic ma pełne udźwiękowienie dialogów, i to nawet postaci nie imiennych, i masz napisane co twoja postać mówi w oknie dialogowym, podczas gdy w morrowindzie klikasz w okienku nazwę jakąś i wyświetla się dialog, no realizm w uj xD
biedny rozwój postaci (jedynie 2 archetypy
W gothicu 1 możesz grać kusznikiem, łucznikiem, wojownikiem, magiem, i hybrydą magii i walki, w g2nk masz jeszcze więcej swobody w tworzeniu postaci
tragiczna walka
O.o o_O Walka w gothicu jest dynamiczna i bardzo zręcznościowa, największy atut gry, a ty piszesz że jest słaba :v Nie chodzi przypadkiem o to że gothic 1 miał limit FPS?
Co do małej zawartości to zgadza się, ale dwójka z dodatkiem nie jest taka krótka
Bo przecież w OG Morrowindzie, żeby podnieść grzybka, trzeba otworzyć okno ekwipunku, i tam kliknąć Take All żeby go zebrać. A grzybków w jednym peku było 10, i sobie klikaj Take All 10 razy, za każdym owieracjąc okno ekwipunku, żeby zebrać 10 grzybków xD
Co do walki, no kurde tutaj bym się wstrzymał, bo Morrowind z tym swoim systemem niewidzialnych rzutów kością, i początkiem rozgrywki gdzie 10 ciosów mimo widocznej animacji, nie trafia przeciwnika bo tak, to jednak jest top kek.
A co do drewna, Morrowind nie wydaje się tak drewniany, jak opisujesz Gothica, z tego względu, że gra toczy się z perspektywy 1 osoby. Spróbuj w to zagrać w TPP, to Gothic przy tym jest pięknym posągiem z drewna, a Morrowind zwykłą klockiem nie ociosanym.
1.Jedyny mod jaki uznaje do czegokolwiek to Horn of the Abyss do trzeciego Herosa i mod do czwartej civki by grać Polską. W innych grach modów nie uznaje.
2. Morrowind był projektowany pod FPP i tak się w niego gra. Ocenianie Morrowinda przez pryzmat TPP to jak ocenianie Formuły 1 po tym, jak się nią jedzie na wstecznym biegu.
3. W Morrowindzie jak coś zbierasz, to faktycznie decydujesz o tym, co ląduje w Twoim ekwipunku. W Skyrimie czy Gothicu odkurzasz świat jak Roomba, nie wiedząc nawet, co podnosisz. A co do 10 kliknięć – w Morrowindzie jak masz 10 grzybów w kępie, to po prostu przytrzymujesz jeden klawisz. Poza tym, Morrowind to gra o czytaniu i myśleniu, a nie o symulatorze zbieracza jagód. Jak kogoś boli dwa razy kliknąć myszką, to może powinien zostać przy grach mobilnych?
4. Jeśli Twoja postać nie umie trzymać miecza (ma 5 punktów skilla), to nie trafia, bo jest amatorem. To jest genialne! Czujesz progres. Na początku jesteś zerem, a potem stajesz się bogiem.
W Gothicu czy Skyrimie walka jest płaska – od początku do końca machasz tak samo, zmieniają się tylko cyferki obrażeń. W Morrowindzie Twoja postać faktycznie uczy się walczyć. Jeśli chcesz, żeby o trafieniu decydował tylko Twój refleks, to graj w CS-a, a nie w grę o budowaniu postaci.
W Gothicu czy Skyrimie walka jest płaska – od początku do końca machasz tak samo, zmieniają się tylko cyferki obrażeń
Gówno prawda, w gothicu masz 3 stopnie nauki bronią, i się zmieniają animacje walki, na początku walczysz jak amator by pod koniec gry walczyć jak wojownik
Skyrimie czy Gothicu odkurzasz świat jak Roomba, nie wiedząc nawet, co podnosisz.
Mógłbyś rozwinąc o co ci chodzi?
Jeśli Twoja postać nie umie trzymać miecza (ma 5 punktów skilla), to nie trafia, bo jest amatorem. To jest genialne!
To nie jest genialne, tylko źle zaprojektowane
Nie trafianie ataków pasuje do izometrycznyh cprg jak baldur, ale nie do crpg akcji, uważam że lepszym rozwiązaniem jest jak w grze trafiamy każdym atakiem, i po prostu zwiększają się nasze obrażenia
Jeśli Twoja postać nie umie trzymać miecza (ma 5 punktów skilla), to nie trafia, bo jest amatorem. To jest genialne!
Ta walka może mogła by być dobra, gdyby to było w jakiś sposób mechanicznie przedstawione, że nie trafiasz. Nie mówię nawet o napisie na ekranie Miss czy coś w tym stylu, ale nawet dźwiękowo osobny dźwięk na atak nie trafiony, i trafiony. Jest dźwiek tylko przy trafieniu, gdy nie trafiasz to nie wiesz dla czego bo gra tego nie tłumaczy, mimo że miecz fizycznie widać że trafił w przeciwnika.
Jako 10 letni szczyl, macham przez minutę mieczem przed przeciwnikiem, i jemu nic się nie dzieje, a ja nie wiem o co chodzi.
Odrzuciło mnie to wtedy od gry, i już nigdy później nie pozwoliło mi jej pokochać tak jak Gothica.
Pozatym w Gothicu masz animacje zależne od poziomu walki mieczem, więc nie gadaj że jest aż tak płaska walka, w Skyrimie owszem jest, bo tam zmieniają się jedynie obrażenia, to co widziałeś w 1 minucie gry to widziałeś już wszystko. W Gothicu masz 3 poziomy walki mieczem 1 ręcznym, i tak samo dla miecza 2 ręcznego, od których zależy jak postać trzyma miecz i jak szybko macha
W Morrowindzie jak coś zbierasz, to faktycznie decydujesz o tym, co ląduje w Twoim ekwipunku.
Przecież w Gothicu również decydujesz co wyląduje w ekwipunku, nie musisz zbierać każdej pojedynczej jagódki, bo w późniejszym etapie masz mikstury życia, i jedzenie jagód mija się z celem w momencie wbicia mniej więcej 4 poziomu. To, że nasz gadzi mózg musi minmaxować, sprawia że grasz jak roomba, nie gra.
Super, że w Gothicu postać inaczej trzyma miecz. Ale co z tego, skoro pod spodem to nadal prostacka zręcznościówka? W Morrowindzie zmiana statystyk nie jest tylko wizualna.
To nie jest genialne, tylko źle zaprojektowane
To nie jest źle zaprojektowane, to jest wierne korzeniom gatunku. W Baldurze ci to pasuje, bo widzisz rzut kostką? Morrowind jest po prostu uczciwy – przenosi te same zasady w świat FPP.
To, że ty widzisz animację trafienia, a gra mówi 'miss', oznacza, że przeciwnik zrobił unik lub sparował cios, czego silnik z 2002 roku nie potrafił pokazać wizualnie. Jeśli potrzebujesz, żeby gra wszystko ci pokazywała na obrazku jak przedszkolakowi, to faktycznie, zostań przy Gothicu. Ludzie inteligentni potrafią sobie dopowiedzieć, że postać z niskim skillem po prostu nie potrafi przebić gardy przeciwnika.
xD
Ale co z tego, skoro pod spodem to nadal prostacka zręcznościówka?
No, diablo i divine divinity też na przykład, a jakoś uwielbiasz tą grę Gothic ma zręcznościową walkę, ale rozgrywka jest odpowiednio dopracowana do samej gry i systemu walki, całość gothica spina się w jeden wielki dobrze działający mechanizm
Zresztą, o czym my dyskutujemy jak nawet nie grałeś w gothica? Zachowujesz się teraz jak jakiś fanboj który nie może zrozumieć pewnych rzeczy, ale to nic nowego u ciebie ;_;
to faktycznie, zostań przy Gothicu.
Zostanę, bo lepiej mi się w niego gra od morrowinda który już jest przestarzały, a jak znam fabułę i świat morrowinda już, to nie widzę ponownie w niego grać bo gameplay zestarzał się okrutnie
Nie, po prostu Gothic był przeciętny już w dniu premiery. Jego fenomen w Polsce (i tylko w Polsce) to jest aberracja i twierdzenie że jest lepszy od Morka....A, w Gothica grałem, oczywiście że tak. Fanboj? Nie jest nawet w 10 ulubionych cRPG u mnie ale doceniam jakość.
Jak wygląda w ogóle sprawa z graniem magiem w Morrowindzie? Bo z tego co pamiętam chyba nie ma regeneracji many w grze
Gothi nie jest aż prostacką zręcznościówką, bo każdy wydany pkt. statytyk daje ci zauważalny progres.
Jeśli dla Ciebie normalnym jest machanie mieczem przed przeciwnikiem przez minutę beż żadnej informacji zwrotnej, i mówienie że to normalna mechanika gry wywodząca się z korzeni gatunku (że gra niczym nie sygnalizuje spudłowania, nawet głupim dźwiękiem) no to ok. Mnie to odpycha, i odpychało już w dniu premiery, i tyle.
Fajnie, że gra rozwija skrzydła dalej i można stać się półbogiem, tylko ciężko jest mi przebrnąć przez ten early game, który ja osobiście w cRPGach właśnie uwielbiam, a tutaj jest on nie do zniesienia.
I uwierz mi, że ja chciałbym poczuć fenomen tej gry, gdyby tak nie było, nie podchodziłbym do niej 4 czy 5 razy zupełnie od nowa po latach. Za każdym razem jest to samo, duża ekscytacja że w końcu się przekonam do tej gry, i po godzinie jest zawód, że chyba nie kumam jej fenomenu.
Grałem w Morrowinda, Obliviona i Skyrima po kolei więc miałem porównanie pomiędzy tymi grami i z całą szczerością muszę powiedzieć że Morrowind był najciekawszy dla mnie
Ze względu na świat, fabułę i mechaniki Jasne że morrowind ma trochę bolączek, jak brak szybkiej podróży, drętwą mechanikę walki, czy słabą grafikę, ale ma najlepszy klimat, także ma lepsze questy poboczne od skyrima, który ma tragiczne zadania poboczne
Skopane sterowanie i nawet nie można ustawić po swojemu.
W sensie, co tam było skopane?
Ciężko powiedzieć. Ogólnie Morrowind to dla mnie wciąż TA NAJLEPSZA I NAJWAŻNIEJSZA GRA, ale fakt jest taki, że ostatnim razem grałem w nią jakieś 10 lat temu. Czy dziś byś mnie zachwyciła tak jak kiedyś? No nie wiem, możliwe, że nie.
Ale jakby mi ktoś wydał jakiś fajny remaster, który mógłbym sobie ograć na konsoli, to na pewno bym to sprawdził.
W Morrowindzie nie ma skalowania. Jesteś leszczem w ubranym w gówno i łachmany i musisz sobie radzić. Zły skręt, zła jaskinia i kończysz ze sztyletem pod żebrami lub zjedzony przez coś. Nowsze TESy to idiotyczne skalowanie.
Jeśli ktoś uważa, że kompas wskazujący cel co do metra to "postęp", to znaczy, że nie rozumie, czym jest prawdziwa przygoda. W Morrowindzie sam musiałeś badać świat albo chociaż.... Uważnie przeczytać dziennik.
Skyrim to wikingowie a Oblivion to pagórki i rycerze. Nudy. Sztampa. Morrowind to trzy wielkie rody, latające meduzy, domy se skorup i grzyby wielkie jak dąb.
Jak ktoś chce być prowadzony za rączkę to niech se gra w Oblivion i Skyrim. Morrowind wymaga myślenia i planowania.
O, właśnie, w potencjalnym remasterze poproszę opcjonalny znacznik na kompasie. Niech żyje wielka przygoda!
Ja już nie potrzebuję, żeby we mnie cokolwiek wymuszano. Chcesz iść za znacznikiem - idziesz, nie chcesz - nie idziesz. Znacznik w żaden sposób nie przeszkadza mi w potencjalnej eksploracji, nawet nie wiem jakby to niby miało działać.
W Morrowindzie wlazłem pewnie w każdą dziurę, spędziłem dziesiątki godzin szukając tych konkretnych jaskiń czy miejsc z questów, ale naprawdę nie wiem, czy dziś by mi się chciało. Znacznik przywitam z otwartymi ramionami, choć oczywiście najlepiej, gdyby był opcjonalny i można go było sobie dowolnie włączać i wyłączać wedle potrzeby.
Tylko że w morrowindzie to było słabe wykonane, dostajesz questa żeby iść do jakiejś jaskini a gra w ogóle nie precyzuje która to więc jak debil po omacku szukasz tej jedynej, słabe to
Każda, KAŻDA jaskinia w grze ma swoją unikalną nazwę i za każdym razem dostajesz w zadaniu tę nazwę i sposób jak tam dotrzeć.
Dawno grałem, ale nie kojarze jakoś tego
Jak ktoś chce nieoficjalny remake Morrowinda (i jego kontynuację), znacznie lepszy niż większość "profesjonalnych" remasterów (jak np. ostatnio Deus Ex) to odsyłam do wątku, którego stworzenie zainspirował ten artykuł:
Tak bo dev zawsze jest też graczem i wie wszystko. Morrowind z modami zamiata większość gier jakie powstały po nim , Skyrim i Oblivion są niestety słabsze. 11 razy go przeszedłem i chętnie wracam.
Dla mnie Morrowind ma dwa duże wady: gówniany dziennik zadań i słaba mapa gry, oba te błędy zostały naprawione chyba już w pierwszym dodatku.
Poza tym w porównaniu z obecnymi grami od Bethsedy ta gra to istne arcydzieło.
Ja bardzo lubię Skyrim, ale w tych czasach ten Morrowind to jakieś niegrywalne drewno, a każda próba remasterowania, takich emerytowanych gier to pudrowanie skamieliny.
Sam jesteś skamielina. W ten sposób to to wasze upośledzone zetkowe pokolenie kompletnie omija najlepsze gry w tym gatunku. Wizardry 8 czy Might and Magic VII biją po dupsku te wszystkie Skyrimy bez popity.
Via Tenor
W dzisiejszych czasach Morrowinda można co najwyżej zalać ciepłym moczem. Beton z drewnianą walką, dialogami nie jak dla ludzi inteligentnych, ale jak dla małp, chorym dziennikiem, mapą, sterowaniem... ręce opadają. Jak na tamte czasy to mogła być dobra gra, bo miała rzeczy których ogólnie wtedy w grach brakowało, więc tak, można było ją tak wtedy nazwać. 10 lat temu jak grałem to była co najwyżej grywalna. Ten pusty światek, można było chyba zapełnić tylko jedną rzeczą... że nagle przybędzie chmara latających stworów i cię zabije. Heh, co za wyzwanie. Dzisiaj ta gra sprawia zażenowanie, frustrację przyniesioną z machania jak cep, żeby trafić stwora, który jest bezpośrednio przy tobie. Kolejne wielkie wyzwanie.
Gra, która mogła być świetna te 20 lat temu wcale nie musi być tak samo dobra dzisiaj... i trzeba zwyczajnie się z tym pogodzić. Ale morroboje na pewno więdzą lepiej nawet od pracownika z 17-to letnim stażem, który tworzył kolejne i rzeczywiście też dużo lepsze Scrollsy...

Morrowind to zwykła sraka i gniot przy np. takim Gothic 1 i Gothic 2 z tamtego okresu.
Nie ma ani jednego elementu gdzie Morrowind mógłby się równać z Gothic, koniec kropka.
"Morrowind to dobra gra" i reakcja --->
Może też napiszę jak troll, ale ogólnie według mnie cała seria TES (w sensie, Morrowind, Oblivion i Skyrim) to przehajpowany chłam, duże, puste i nudne światy wypełnione generycznym kontentem, niskiej jakości dialogami, makietami miast i NPCów, nijaka i mało angażująca fabuła zanim to było modne. Choć Morrowind chyba wybijał się trochę ponadto, jednak tam na pierwszy plan wychodził fatalny i tak drewniany system walki, że przy nim nawet pierwszy Gothic był arcydziełem techniki. Przeszedłem w życiu dziesiątki RPGów, również tych bardziej ambitnych i mniej zaawansowanych technicznie, a żadnego TESa nawet nie ukończyłem bo w połowie gry miałem już dosyć. Uwielbienia dla Skyrima nie jestem w stanie pojąć po prostu, jedna z gorszych gier w jakie grałem a robiłem chyba z trzy podejścia. Może sprawdza się jako plac zabaw dla modderów i ludzi z nadmiarem wolnego czasu.
Przecież Morrowind:
- pozwala zagrać kobietą lub faciem (na co pozwala Gothic? Na granie tylko faciem z gębą debila)
- pozwala zagrać przedstawicielem jednej z kilku ras (co mamy w Gothicu ?)
- chcesz łucznika? Grasz łucznikiem. Chcesz maga? Grasz magiem? Chcesz złodzieja? Masz złodzieja. Chcesz mago - złodzieja ? Masz maga złodzieja. Itd (ile opcji jest w Gothicu?)
- jak tam drzewko umiejętności i system treningu w Morku a jak w Gothicu?
- graficznie i muzycznie Morek zjada go bez popity
- walka ? Proszę, w Morku to rewelacyjne nie jest ale w Gothicu to jest po prostu użeranie się z amatorszczyzną twórców
- Gothic to guano fantasy sztampowe z orkami. A Morrowind? No właśnie, latające meduzy, domy z grzybów, unikatowy klimat/fauna/flora
- fabuła w Gothicu jak i NPCe to dowcip na poziomie patologicznego gimnazjum
- pozwala zagrać kobietą lub faciem (na co pozwala Gothic? Na granie tylko faciem z gębą debila)
To jest cecha gry a nie zaleta lub wada. Są zarówno doskonałe gry z predefiniowanym protagonistą jak i takie z tworzeniem własnego. Oba podejścia maja swoje wady, zalety jak i wyzwania. Przykładowo w morku wybór płci zrealizowany jest źle, bo na nic nie wpływa, dobrze robiło to np. Arcanum, gdzie widać różnice.
- pozwala zagrać przedstawicielem jednej z kilku ras (co mamy w Gothicu ?)
Jak wyżej to tylko cecha gry, ale tutaj przynajmniej ma w morku jakiś konkretny wpływ.
- chcesz łucznika? Grasz łucznikiem. Chcesz maga? Grasz magiem? Chcesz złodzieja? Masz złodzieja. Chcesz mago - złodzieja ? Masz maga złodzieja. Itd (ile opcji jest w Gothicu?)
W zasadzie to samo? Też możesz grać magiem, wojownikiem, łucznikiem lub jakąś hybrydą, zwłaszcza w jedynce. Co więcej system bezklasowy w TESach moim zdaniem jest trochę zbyt elastyczny w niektórych aspektach bo ograbia gracza z konsekwencji decyzji, w sensie każda postać moze być zawsze dobra we wszystkim i już, nie ma czegoś takiego, że wybierając opcję A odrzucasz opcję B.
Dobre systemy bezklasowe to mialy Arcanum i klasyczne Fallouty (pomijając 4).
jak tam drzewko umiejętności i system treningu w Morku a jak w Gothicu?
Po pierwsze w Morku nie ma drzewka umiejętności, jest lista skilli i atrybutów, tak samo jak w Gotnicu, no i w Gothic jest oparty o system nauczycieli co się świezym i fajnym rozwiązaniem (żałuję, że w późniejszych grach Pirahnia ograniczyła ten system, w takim Elexie czy Risenie 3 naprawdę mi go brakuje w orginalnej formie).
graficznie i muzycznie Morek zjada go bez popity - muzykę uwielbiam w obu grach choc w morku jest ciut lepsza, ale graficznie Gothic wygląda dużo lepiej (mowa o stronie technicznej, artystyczą omówię przy klimacie). Ogólnie od strony technicznej Gothici wypadają dużo lepiej.
walka ? Proszę, w Morku to rewelacyjne nie jest ale w Gothicu to jest po prostu użeranie się z amatorszczyzną twórców
Oba systemy mają swoje wady i zalety. Trudno by mi było wybrać lepszy. No i bardzo się różnią, bo gothic to jednak typowy aRPG, gdzie morek nie.
Co do klimatu. Powiem tak o ile Gothic 1 faktycznie oferował jeszcze coś oryginalnego tak dwójka jest niestety sztampowa. Morek jest tutaj mega oryginalny. Więc tutaj tak zgoda Morek > G1 > G2.
Co do fabuły to na poziomie scenariusza, to Morek > G1 > G2, natomiast ale na poziomie reżyserii, sposobie prowadzenia dialogów itd. to morek ma tragiczny system dialogowy i słabo poprowadzoną ekspozycję i tutaj wypada gorzej od Gothicków.
Natomiast jest jedna rzecz, którą Pirahnia robi fenomenalnie i które G1 i G2 robią wybitnie, jest to projekt świata. Projekt mapy w G1 i G2 sprawia, ze do tych gier chce się wracać, całkowity brak skalowania, droga od zera do bohatera, naturalne granice w świecie oparte o siłę przeciwników itd. I o ile Morek ma najlepszą eksplorację z wszystkich TESów, tak Gothicki tutaj zamiatają niemal każdą grą. To jest ich najmocniejszy punkt.
I choc morka lubię i szanuję to dzisiaj raczej wracam do Gothciów a do Morka nie wracałem od lat, nie czuję takiej potrzeby, wole wrócić do innych klasycznych cRPG (baldury, fallouty, arcanum, PT, VtM:B itd.). To jest naprawdę dobra gra, ale ma swoje irytujące cechy. Trochę jak z klasykami w FPP (wizzardy, M&M), cieszę się, że poznałem te historie ale wracać do nich mi się nie chce bo gameplay dzisiaj mnie męczy, wolę albo aRPG albo cRPG z widokiem izometrycznym.
Jednak i tak Morek to bez wątpienia najlepszy TES. Jedyny powód, dla którego zdarza mi się wracać do skyrima to zabawa modami, ale nie robię tego dla samej gry, ba nawet nie gram tak dużo ile po prostu lubię bawić się samym mechanizmem modowania gry od podstaw.
Podobało mi się w nim wiele rzeczy, ale dla mnie o ile TESy są często fajne w momencie premiery przez jakiś oryginalny fajny pomysł, tak źle się starzeją, bo konkurencja już po chwili realizuje te pomysły znacznie lepiej. Stąd żadnego z nich nie uznaję, za grę wybitną bo żaden nie jest dla mnie ponadczasowy. Żadnego nie ukończyłem więcej niż raz.
Wszystko co napisałeś jest prawdą, ale ja dalej widzę więcej wad niż zalet. ;) Choć fakt faktem, czytając też inne wypowiedzi, to może trochę pochopnie wrzuciłem Morka do jednego worka (hehe) z następnymi częściami.
I cieszę ci, że ci się dalej dobrze w nią gra.
Może to kwestia nostalgii? Ja w gatunek RPG wchodziłem z Falloutem 1, potem dwójka, Baldury itd. Do tych wcześniejszych gier podszedłem już później by poznać klasyki, ograłem, cieszyłem się historią ale wracać już nie potrafię, mechanicznie nie dają mi frajdy.
Do morka może bym i wrócił, jeżeli znajdę moda na ten system dialogów oraz coś co urozmaici walkę. To czego mi brakowało to walk z kilkoma przeciwnikami na raz wymagających innego podejścia a nie 95% walk to pojedynki 1 na 1. Oczywiście wymagałoby to lekkich zmian w samym systemie walki. Jednak marnuje to trochę potencjał maga, jako specjalisty ataków obszarowych itd. Coś co dają taką frajdę w grach na D&D, H&S, Gothicach itd.
https://en.m.uesp.net/wiki/Morrowind:Races
Przykładowo u Argonian samiec ma na start wyższą szybkość i zwinność, a samica wyższą inteligencję i siłę woli, co oznacza, że samica lepiej będzie sobie radzić jako mag, a samiec jako wojownik lub złodziej. Przynajmniej na początku, kiedy rzuty kością przy każdej czynności są najbardziej upierdliwe.
a samica wyższą inteligencję i siłę woli
To zupełnie jak u ludzi. Kobiety są mądrzejsze i silniejsze psychicznie. Dlatego ,,My rządzimy światem a nami kobiety"
To jest tylko niewielki bonus początkowy, jednak świat w żaden sposób nie reaguje na nas inaczej. Raptem kilka gier wyróżnia się tutaj pozytywnie i pokazuje różne reakcje na postać gracza zależnie od płci, choćby okazjonalnie. Większość idzie na łatwiznę i albo w ogóle ją ignoruje ale jak w morku ogranicza do niewielkie bonusu na start, który ma znaczenie przez pierwsze dwie godziny.
To już wiem komu podziękować za spłycenie serii. :/
Morrowind to wybitna gra i najlepszy tytuł Bethesdy. Morrowinda wręcz ubóstwiam, ale zabrzmię tutaj bardzo kontrowersyjnie. Walka jest w nim okropna. Osadzenie modelu walki w actionrpgu (którym Morrowind jest) na rzutach kostką określających prawdopodobieństwo trafienia było złe i wtedy i teraz. Ten system niestety sprawia, że przez dobre kilkanaście godzin walka z byle kwama potrafi się skończyć w kilka sekund, albo kilka minut, zależnie od RNG. Tak, później jest z tym lepiej, ale pierwsze kilkanaście godzin jest okropne. A rzuty kostką można przecież zrealizować lepiej choćby przez losowe obrażenia broni.
Prócz tego gra jest praktycznie idealna. Świat ciekawy, zróżnicowany. Świetna muzyka, bardzo ciekawy główny wątek i zadania dla gildii, rodów. J. w. wspomniano Morrowind też nie prowadzi nikogo za rękę, ale też nie każe błąkać się po świecie w poszukiwaniu tej jednej lokacji. Świetna gra.