czy ty też nie podajesz trucizny obutym gościom w twym domu.
ten artykuł to doskonały test.
czytając, zbudowałem sobie obraz autora.
i kiedy już doszedłem do końca jakież nie było moje zdziwienie kiedy zobaczyłem gościa, który przewinął mi się parę razy na x'ach.
wniosków i komentarza nie będzie, ale może pojawi się śmietanka, która nauczy jeść nożem i widelcem.
albo i nie.
I fajnie, ale może wytłumaczysz co ten wątek ma na celu ogólnie? Bo dyskutowanie nad prywatnymi wysrywami jakiegoś typa to nie bardzo jest nośny temat..
I fajnie, ale może wytłumaczysz co ten wątek ma na celu ogólnie? Bo dyskutowanie nad prywatnymi wysrywami jakiegoś typa to nie bardzo jest nośny temat..
Megera niby wyróżniony komentarz, ale przecież się pomyliłaś, w tym wątku już jest 55 komentarzy i rośnie :P
Może i wyróżniony, niemniej odpowiedź Dextera to najlepszy chyba post w tym wątku.
Stek bzdur. Chlejący i niechlejący nie utrzymują ze sobą praktycznie żadnych kontaktów. Niechlejącą rodzinę to ja spotykam co najwyżej na pogrzebach.
Napic sie przy okazji a napieprzyc do odciecia kazdego dnia to roznica.
Alkohol jest niezdrowy tak jak zarcie, ktore spozywamy kazdego dnia. Jak pijesz sporadycznie, to w zdrowiu mozesz dozyc do 90, jak nie masz szczescia do genów, to zawiniesz sie przed 40 prowadzac turbo zdrowy tryb zycia.
Alkohol jest dla ludzi, problemem jest jego uzalezniajaca sila, ktora prowadzi do ludzkich tragedii. Z umiarem i z rozwaga. A trucizna to jest takie pieprzenie.
5 razy w roku jak zapalisz to raczej nie będziesz miał od razu raka. Jak kilka razy w roku się napijesz czegoś mocniejszego to też ci się nic nie stanie.
Ja tam jestem dobrym gospodarzem i jak kto zajdzie, to zawsze puszkę Żubra mu stawiam na stole. Chce to wypije, a jak nie, to tez rozumiem, bo to syf przepaskudny.
Megera_156Furia
I fajnie, ale może wytłumaczysz co ten wątek ma na celu ogólnie? Bo dyskutowanie nad prywatnymi wysrywami jakiegoś typa to nie bardzo jest nośny temat..
wiedzialem ze sie pojawisz, zaskoczeniem byla szybkosc reakcji.
Racja8Konsul
U mnie chyba nigdy gości nie było.
Bo wszystkich juz wytrules
mietek syn mleczarza71Konsul
Stek bzdur. Chlejący i niechlejący nie utrzymują ze sobą praktycznie żadnych kontaktów. Niechlejącą rodzinę to ja spotykam co najwyżej na pogrzebach.
Cywilizacyjnie, za najwyzej w hierarchii, ja uznaje tych ktorzy potrafia obcowac z pijacymi i niepijacymi, wierzacymi i niewierzacymi, prawymi i lewymi..... Jasne, to taka moja osobista opinia, ale skrajnosci nie sa dobre.
Mutant z Krainy OZ269Farben
Napic sie przy okazji a napieprzyc do odciecia kazdego dnia to roznica.
Mi tam sie zdarza to i to, a nawet czasem nie pije wcale.
Mam tez teorie, ze uzaleznienie to w ogromnej mierze wina psychiki, ludzie uzalezniaja sie od jedzenia, seksu, internetu, grania, pornografii, i kto co tam sobie wymysli.
Wrzesień75Idiot Doom Spiral
Ja tam jestem dobrym gospodarzem i jak kto zajdzie, to zawsze puszkę Żubra mu stawiam na stole. Chce to wypije, a jak nie, to tez rozumiem, bo to syf przepaskudny.
Ja mam w domu kawe dla gosci, ale nikomu nie mam sumienia jej dawac.
NightGeisha6Generał
obutym Czy chodzi o gości w butach?
jak najbardziej, tekst z linka tlumaczy wszystkie braki, jakie posiada przecietny spozywajacy alkohol, chodzacy boso po linoleum polak (z malej bo wiadomo to ma byc przeciwienstwo tego z artykulu)
O tym gosciu czytalem kiedys ze to jakis ex-alkoholik. I chyba mamy tu do czynienia z jakims takim nuworysz-stwem, kolo stwierdzil ze teraz ma mandat do pouczania ludzi jak maja zyc, i chyba konkretnie - od tej medialnej slawy - porobilo mu sie w glowie.
Ja mam w domu kawe dla gosci, ale nikomu nie mam sumienia jej dawac
W sumie słusznie. Kawa to jeszcze większe świństwo niż piwo Żubr.
O tym gosciu czytalem kiedys ze to jakis ex-alkoholik.
Siejesz plotki, trumpf.
Miał zadatki na dobrego koszykarza, ale nic z tego nie wyszło, ponieważ zaczął brać herę.
kolo stwierdzil ze teraz ma mandat do pouczania ludzi jak maja zyc
Wyszedł z ciężkiego nałogu, został terapuetą. Lepszego specjalisty - niż takiego, który przeszedł piekło uzależnienia - nie znajdziesz.
wiedzialem ze sie pojawisz, zaskoczeniem byla szybkosc reakcji.
Lutz niby wrzuca baita, niby liczy na reakcję, ba, z ostatniego zdania pierwszego posta można wręcz wywnioskować, że na toksyczną gównoburzę na tematy światopoglądowe.. no ale nie w szczepionkę, nie do Lutza tak, do niego nie!
ja nie mam problemu z alkoholem, ale sam juz od jakiegos czasu nie pije, bo kace miałem czterodniowe i mi po prostu szkoda czasu dla 3-4h dobrej zabawy, ostatnio bylem na sledziku na trzezwo i sie bawilem znakomicie
U mnie jak na typowych ateistów przystało w święta się nie pije, ale jak ktoś poprosi dostanie.
Tylko jak słusznie zauważyła Megera po co te wysrywy świadomości. Bravo girl.
W dupie mam czy ktoś chleje czy nie, żyjemy w wolnym kraju, natomiast bardzo cieszy mnie że powolutku zmienia się narracja "a jedno piwko dziennie to nawet zdrowo" i wprost mówi się że to trucizna. Jest to dość duża zmiana w świadomości i wydaje mi się że nawet 10 lat temu jakby ktoś wypalił z "alkohol jest niezdrowy" to byłby zagadany przez wiedzących lepiej.
Sam nie piję od ~6 lat (nigdy nie piłem dużo, zawsze tylko rekreacyjnie, ale teraz wcale) i bardzo polecam, czasem wjedzie jakieś piwo 0% latem (wiem że technicznie rzecz ujmując nie ma absolutnie 0% alko) i tyle w temacie.
I jako ktoś kto sporadycznie musi dzielić stół z bełkotającymi po wódzie często się ulatniam jak rozmówcy stają się nie do zniesienia, sam nigdy nie oferuję.
A autor artykułu mam wrażenie że odrobinę przesadza w demonizowaniu (w sensie mówi prawdę, ale trochę dramatyzuje) co może sprawiać że sprawia wrażenie ideologicznego świra. Ale zgadzam się z nim.
Ototo, chciałam napisać coś podobnego, ale czekałam, czy może Lutz zechce sam się ustosunkować do zapodanego tematu. ;)
Też uważam, że żyjemy w wolnym kraju i każdy może sobie robić z własnym życiem, co chce (czyli nawet truć się etanolem), przypomina mi się jednak od razu pewna dewiza, która właściwie jest moim życiowym mottem - "wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego".
I tak np. od 3 tygodni jest u mnie w bloku grzany temat pewnej kobiety, która ma duży problem z alkoholem. Nikomu nie przeszkadza jednak fakt jej picia. Ba, przymykamy oko (a raczej ucho) nawet na to, że co 2-3 w pijackiej malignie drze japę na pół osiedla. ALE, w momencie kiedy ona przysypia mając w mieszkaniu garnek na ogniu, sąsiedzi reagują zaalarmowani smrodem palonego plastiku, na miejsce przyjeżdżają wszystkie służby a strażacy po inspekcji sąsiednich mieszkań wydają polecenie, by wietrzyć lokale, bo jednak wykryli obecność gazów trujących - no to już nie, nie ma społecznego przyzwolenia na taki rodzaj libacji, ponieważ stanowi zagrożenie dla innych. Tu właśnie jest ta granica wolności.
Co do samego artykułu, dla mnie drażniący jest "ton wypowiedzi". Jasne, że meritum i sens jak najbardziej słuszne, ale czy naprawdę trzeba to ubierać w słowa typu "jesteśmy wielce wykształceni", "moja żona mastrchef", "podłoga drewniana najlepszej jakości" etc, etc... nawet miejsce na forsowanie wegetarianizmu się znalazło xD Brzmi to niestety jak tanie moralizatorstwo połączone z próbą podbudowania własnej wartości, a takiego tonu nie lubi chyba nikt. Zasadniczo to miałam wrażenie, że na koniec brakuje już tylko zdania "a teraz, troglodyci, wracajcie do swoich jaskiń, ale najpierw nie zapomnijcie się posrać z wrażenia".
Jeśli towarzystwo to tacy co chleją aż się porzygają no to faktycznie takim lepiej nie dawać. Ale jak się potrafi pić kulturalnie to nie powinno z tym być problemu. Podelektowanie się jakimś dobrym winkiem do obiadu, czy kieliszeczek czegoś mocniejszego na trawienie jeszcze nikomu nie zaszkodził. Oczywiście szanuję zdanie autora, ale to skrajna opinia.
Sam prawie nie piję, chyba, że jest jakaś szczególna okazja... no a że takie zdarzają się codziennie (żartuję).
https://youtu.be/GR-ln70thV4
Nie widzę nic specjalnie nagannego w kieliszku dobrego wina, drinka lub jakiegoś smacznego kraftowego piwa.
A jeszcze jedno, bo mnie temat jednak głęboko nurtuje :D
Czy macie taką rodzinę/znajomych, że FAKTYCZNIE żadne spotkanie towarzyskie nie może się obyć bez alkoholu? Albo że w ogóle samo istnienie bądź nieistnienie alkoholu jest poddawane dyskusji?
IMHO czasy się jednak mocno zmieniły i takie teorie, jak proponuje autor w załączniku, to już takie trochę urban legend, wyrośnięte z głębokiego PRLu. Coś jak "ze szwagrem się nie napijesz?!", "śledzik lubi pływać", albo "wracam do domu zmęczony po pracy, to obiad ma być gorący na stole!". No po prostu ja takiej tradycji typu "gość w dom, wódka na stole", nie znam. Może jednak w dziwnym świecie żyję..
Może jednak w dziwnym świecie żyję..
To w dobrym świecie żyjesz (pomijając aspekt geograficzny ;)).
No po prostu ja takiej tradycji typu "gość w dom, wódka na stole", nie znam.
Tradycja pamięta jeszcze czasy PRL'u jak i nawet jeszcze wcześniejsze, gdzie alkohol był praktycznie nierozłącznym a wręcz obowiązkowym towarzyszem spotkań towarzyskich bądź rodzinnych. Pili praktycznie wszyscy, środowiska inteligenckie jak i szaraczkowie. Sięgając pamięcią w lata osiemdziesiąte, początek dziewięćdziesiątych niestety byłem świadkiem i poniekąd uczestnikiem. Nie piszę tutaj o jakichś libacjach tylko zakrapianych imprezach, niekoniecznie wódką.
Tradycja pamięta jeszcze czasy PRL'u jak i nawet jeszcze wcześniejsze
Zgadza się - jeszcze wcześniejsze. Jeśli zagłębimy się w annałach historii, to dojdziemy do czasów szlachciców i chłopów, z których to właśnie kultura picia i "załatwiania" wszystkiego trunkiem się wywodzi ;)
abesnai
Ta tradycja jest duzo starsza, nie jest tradycja polska/slowianska/wschodnia, i nie - nie pisze tu o napierdalaniu sie woda czy whisky czy piwem bo to rowniez funkcjonuje w innych kulturach i krajach i jest tak samo marginalne jak w Polsce.
Pisze tutaj o goszczeniu ludzi alkoholem.
ten watek widze - kierunkuje w taki klasyczny polski wyzwalacz kompleksow.
Tak, mam taką rodzinę, że:
A) grubsze spotkanie bez alko nie przejdzie
b) niektórzy na grubszej imprezie muszą się zdrowo naj..ć (choć nie do odcięcia)
Dodam, że ze wsi. :)
Ale oczywiście poza swoim ścisłym gronem potrafią wypić kulturalnie, więc nawet im można zaoferować kieliszek czegoś mocniejszego i nie skończy się na nocnej wyprawie na Orlen.
Generalnie z jednej strony zrozumiałbym nawet ból dupy Lutza, bo też nie pasuje mi ton tego typu artykułów pisanych przez neofitów-alkoholików, podobnie wkur...ca jest krucjata przeciwko cukrowi - tylko że to Lutz, i jak widać nie chodzi mu o alkohol, tylko o to zdejmowanie butów (owszem, idiotyczna kalka z zachodu - też wolę wschodnie wieśniackie podejście, że nie wypada komuś ubłocić dywanu, anwet jeśli to dywan za 500 zł z Ikei, a nie za 50 000 zł prosto z Iranu) i generalnie znowu wychodzą jakieś jego kompleksy względem klasy średniej, wykształconych itp. - możliwe, że mogliby sobie podać z autorem artykułu rękę.
ten watek widze - kierunkuje w taki klasyczny polski wyzwalacz kompleksow.
Nie bardzo, choc usilnie starasz się go tam zepchnąć.
Pietruch
ja cały czas myślę o butach xD i wiesz, co sobie uzmysłowiłam? Ilekroć oglądam jakiś film/serial, i jest np. zwyczajna scena typu "znajomi spotykają się na kolacji w czyimś domu", to zawsze ale to zawsze mnie zadziwiało że te baby normalnie po domu w szpilkach/czółenkach/pantoflach/wybierz sobie co chcesz po mieszkaniu biegajo. xD Wielokrotnie zadawałam pytanie (na głos!) "kto normalny chodzi po domu w obuwiu wyjściowym?" - teraz ten wątek mi uzmysłowił, że to jest po prostu moda i zachodnia tradycja! No i tutaj już wymiękam, bo nie wiem, co powiedzieć - pewnie wyjdzie na to, że jestem zaściankowa i nie znam się na trendach. Albo że jednak Sosnowiec mi w żyłach płynie. ;) Tak czy inaczej - ja nie chodzę po domu w butach, bo mi po prostu niewygodnie...ale jak ktoś lubi, to przecież niech sobie chodzi...
pietrus, ale wiesz, ze to zadna kalka, buty zdejmuje sie w wiekszosci gospodarstw domowych na zachodzie, wschodzie i gdzie badz.
to wlasnie jest jeden z tych nuworyszowskich "standardow" majacych na celu udowodnienie polskiego "wiesniactwa", ze to niby w butach jest po europejsku a to gowno prawda. (tu masz przekierunkowanie kompleksu)
pietrus, ale wiesz, ze to zadna kalka, buty zdejmuje sie w wiekszosci gospodarstw domowych na zachodzie, wschodzie i gdzie badz. Pietrus tego jeszcze nie wie, biedak spędził ostatnie 22 lata wylewając swoje wypociny na forum za co nawet jednej gwiazdki nie dostał, więc nie miał czasu pracować nad swoją kindersztubą.

kolo stwierdzil ze teraz ma mandat do pouczania ludzi jak maja zyc
Wyszedł z ciężkiego nałogu, został terapuetą. Lepszego specjalisty - niż takiego, który przeszedł piekło uzależnienia - nie znajdziesz.
Ale wiesz ze gosc ma nowy nalog?
Bycie na swieczniku, uzaleznienie od mentorstwa. Czekam na jakies shorty typu "zobacz moj filmik i w piec minut zapomnisz o wypiciu kielonka bolsa do sniadania"
Znam pare osob, ktore przestaly palic, znam osoby ktore ograniczyly alkohol, zadna z nich nie biega i nie pierdoli kazdemu kogo spotka o truciznach (i co najwazniejsze o ubieraniu butow w mieszkaniu).
A o wysjciu z uzaleznienia najlepiej opowiadaja osoby ktore zyly z osobami uzaleznionymi, ci uzaleznieni z reguly nic nie pamietaja z wyjatkiem ciezkich kacow i spania w porzyganej poscieli.
I najwazniejsze o czym wydaje sie zapominac wiekszosc towarzystwa, bo to wlasnie sprawilo, ze dostalem w twarz deadly combo, ja zdejmuje buty w wiekszosci gospodarstw domowych chocby nie wiem jak nawoskowany byl parkiet z cedru amerykanskiego, chociaz sa pewne oczywiste wyjatki (no i u mnie nie wystawia sie butow przed drzwi)
ale niestety grafomanstwo i po raz kolejny napisze "pouczanie ludzi jak maja zyc" albo nawet "jak powinno sie zyc" mnie personalnie wkur..ia.
A bajcik zazarl, czekalem co prawda na wyznanie megery, ze u niej w sosnowcu nie zdejmuje sie butow w domu, ale sie zawiodlem, bo ten, jakze wazki temat zostal przykryty jakimis bzdurami o alkoholizmach
Edycja:
obrazek dla pietrusa
Człowieku, ale w sumie o co ci chodzi, że tak znów zapytam?
Chodziło jednak o te buty najbardziej, a nie o wódkę? :D A może o tych "młodych wykształconych i zamożnych z wielkich miast"? :D No ciężko za tobą trafić, coś cię wkurza ewidentnie, ale tak na okrętkę to prezentujesz, że trudno wyłapać.
Aczkolwiek w moim domu goście sobie chodzą jak chcą, a ja głównie na boso. Też nie chce mi się wierzyć, że "deadly combo" cię trafiło akurat przy roztrząsywaniu tematu o zdejmowaniu butów... serio to aż taki duży szok i niedowierzanie, że można NIE ściągać butów? A wiedziałeś, że nie wszyscy trzymają kosz na śmieci pod zlewem?! (no taki to mniej więcej poziom sensacji..)
A o wysjciu z uzaleznienia najlepiej opowiadaja osoby ktore zyly z osobami uzaleznionymi, ci uzaleznieni z reguly nic nie pamietaja z wyjatkiem ciezkich kacow i spania w porzyganej poscieli.
W dupie byłeś i gówno widziałeś. Keep going.
Napic sie przy okazji a napieprzyc do odciecia kazdego dnia to roznica.
Mi tam sie zdarza to i to, a nawet czasem nie pije wcale.
Ile jeszcze zdążysz postów wysmażyć przed odcinką?
Polityka wjeżdża, więc pewnie zaraz zgaśnie światełko.
Megera, zlapalas chyba najwiecej z tego wszystkiego, wys (nie wysiak) to jednak srogi zawod, pomyslalbym nawet ze to jakis alter kwisatza.
Generalnie tak, co nalezy a czego nie nalezy, zeby wpasowac sie w kanon - i teraz wlasnie powstaje pytanie - co do .... nedzy jest kanonem.
Juz wiemy ze picie to prl, najebac sie wodeczka za zlotoweczki to bylo zupelnie inne doznanie niz lyskaczem za dollarsy.
Dzieciaki dostawaly wpierdol od pijanych ojcow w Polszcze, za granica to pewnie juz byl klasyczny element wychowania.
Buty w domu to samo - i jeszcze te skarpetki smierdzace wypoconym alkoholem.
Wydaje mi sie, ze najbardziej boli tutejszych ze to napisal jakis tam typ ze zmywaka, a ja sie po prostu zastanawiam jak taki koles jak ten z artykulu moze byc autorytetem. Chociaz juz wys mi wytlumaczyl, koles byl patologia i juz nie jest, swoja droga to kolejny fajny temat o tym kto moze wciagnac kreche i dalej jest autorytetem a kto juz nie.
edyt
napisalem "paradoksalnie" we wstepie i w sumie teraz tak mysle, ze to bylo jednak troche szufladkowanie.
i tak jak napisalas w 11.1 poczulem dziwne zblizenie pogladow, ktorego nawet sosnowiec nie byl w stanie przerwac.
Juz wiemy ze picie to prl, najebac sie wodeczka za zlotoweczki to bylo zupelnie inne doznanie niz lyskaczem za dollarsy.
Co Ty za przeproszeniem pitolisz?
Dzieciaki dostawaly wpierdol od pijanych ojcow w Polszcze, za granica to pewnie juz byl klasyczny element wychowania.
Buty w domu to samo - i jeszcze te skarpetki smierdzace wypoconym alkoholem.
Znasz to z autopsji? Czy może są to właśnie te kompleksy o których wspomniałeś?
Lutz
mam takie postanowienie noworoczne, że nie będę cię traktować pasywną agresją, więc spróbuję ;)
przesadzasz :) tzn. rozumiem bulwersację itd, ale chłopie, to naprawdę trochę afera koperkowa ;)
Wielu ludziom się wydaje, że są mentorami, pasterzami dusz, jedynymi światłymi etc. Mnie osobiście bawi takie przekonanie o własnej nieomylności - na dobrą sprawę ja też bym mogła książkę napisać o swoich poglądach i że są jedyne słuszne, ty też z pewnością (i to jeszcze pewnie kompletnie odwrotną, niż moja ;) ). Pytanie tylko po co? Cały ten artykuł można by podsumować krótko "#nikogo".
Z jakiegoś powodu jednak taki właśnie artykuł, jakby nie patrzeć, sporo cię striggerował - może właśnie po to był publikowany ;) Dla zwykłego shitstormu. Ja się pogubiłam, czy chodzi o wódkę, czy o buty, ale sam przecież zacząłeś wyciągać jakieś wnioski ogólne i średnio związane z tematem.. na dodatek trochę nas poobrażałeś przy okazji. :P I naprawdę rozumiem, że się wkur.. tzn. zirytowałeś, ale jak czytam ten wątek, to raczej nikt tutaj nie prezentuje bólu dupy, i nikt również nie nazywa przecież w/w autora/publicysty autorytetem...
Co Ty za przeproszeniem pitolisz?
tam wyzej masz bezposrednia, adresowana do ciebie odpowiedz.
Zażarł ci bajcik? Ale gdzie, skoro absolutnie nikt, wbrew twoim projekcjom (swoją drogą zabawne są te usilne próby udowodnienia, że jest inaczej), nie broni abstynenta neofity, nie rozpływa się nad moralizatorskim tonem artykułu ani nie broni wizji świata przedstawionego, wręcz przeciwnie, ludzie zgodnie piszą, że mimo wszystko alkohol jest dla ludzi, i choć powoduje poważne problemy i wciąż konieczna jest walka z alkoholizmem, to niekoniecznie w ten sposób?
Mo nie zażarło, choc coraz odważnej próbujesz dolewać benzyny do ognia, licząc, że zlecą się jakieś wykszatłcone silniczki.
Ale teraz to już chyba tylko na trolle pokroju dyrektora od Mercedesa za 250k możesz liczyć.
A jeśli chodziło wyłącznie o buty, to chyba każdy ma to w dudzie...
a ja sie po prostu zastanawiam jak taki koles jak ten z artykulu moze byc autorytetem
Umysł wąski niczym gwint wychylanej butelki tego nie pojmie, także... odpadasz ;(
Umysł wąski niczym gwint wychylanej butelki tego nie pojmie, także... odpadasz ;(
no to widze ze mamy juz dwa autorytety.
odpadam, dwoch grafomanow to juz za duzo.
Ja tam nie rozumiem tej całej nagonki na alkohol. Przecież wszystko jest dla ludzi, z umiarem i głową. Napić się w kulturalnej i rodzinnej atmosferze to Przecież nic złego. Wiadomo, że są przypadki, gdzie po kilku głębszych jest patologia i komuś się pod kopułą może odkleić. Ale czy tak nie jest ze wszystkim? Kiedyś tak samo i to nie raz demonizowali gry, bo ktoś coś zrobił z powodu tego,że grał w gry. Ja tam nie lubie takich głupich stereotypów i stygmatyzowania ludzi dlatego,że lubią coś co nie jest przyjęte przez ogolnie narzucone normy.
Chciałem przeczytać, ale już sam tytuł: Robert Rutkowski: Gość w dom, trucizna na stół. Czas zerwać z tą tradycją jest głupi. Nie chce, to niech nie pije i nie pierdzieli farmazonów. Zresztą tradycje wynosi się z domu więc już samo to stwierdzenie mówi wiele o okresie dorastania autora i jego rodzinie.
Do tego okazuje brak szacunku swoim gościom, którzy - jak wynika z kolejnych zdań - muszą się go prosić o napitek. Chwilę wcześniej wychwala swoją żonę i samego siebie uważając się za lepszych od innych. Do tego opisuje drewnianą podłogę w swoim domu jakby była szczytem luksusu.
No ale internet pełen jest głupot o niczym. Dalej nie czytam, zwyczajnie szkoda czasu na wypociny jakiegoś debila.
* w ogóle to te kilkanaście zdań, które udało mi się przeczytac brzmią jak propaganda byłego alkoholika, który niedawno zerwał z nałogiem i teraz ogłasza to światu.

Kolejny swietny watek. Przeczytalem caly. Choc myslalem ze to bedzie kontynuacja przygod syn vs. niegodny go system ksztalcenia, albo cos o 'AI'.
Komentuje ludycznym dzielem sztuki slynnego naturalisty: "Chlopek-Roztropek Konstatuje Swego Bajta" - Usul, 2026. Koloryzowane.
Co do akrtykulu to oczywiscie nie czytalem. W kregu moich znajomych, naukowcow nie czytamy takich periodykow, jak interia.pl. Siedzimy bez butow, poniewaz wyksztalconym ludziom skarpetki nie smierdza w towarzystwie.
.
.
.
.
btw. CTRL + F ---> kwisa.... o jest! ;) Dajze jakies namiary na siebie, wysle ci pare stowek, bo glupio tak bez czynszu mieszkac.
O, widzę że zabawa dopiero się zaczyna, bardzo fajny wątek na nowy rok, robi nam się całe hall of fame :D
Kwisatz, bo i tak tu sobie wszyscy jedziemy po rajtuzach więc odważam się na off topic - za co ludzie cię tak bardzo nienawidzą? Bo nie kojarzę źródła problemu, a jechany jesteś chyba nawet bardziej niż ja... ;)
https://www.youtube.com/watch?v=FLbNrYdRtl4
To proste: Wbił na serwer z godmode, rozbił istniejący układ i naubliżał starej babie, dokładnie jak na filmie - szczególnie to ostatnie nie spotkało się z ciepłym przyjęciem ze strony konserwatywnych graczy. A gdzie w tym wszystkim jest lutz? Pewnie kwisatz odpalił jeszcze wallhacka i gość przegrał tego dnia ważny mecz, gdyż był to ostatni mecz tego dnia bo środa to dzień resetu i co zrobisz ...
Via Tenor
Sluchajcie Darata, bo prawde rzecze.
I nie wierzcie w jakias propagande ze niby wojna galaktyczna, biliony ofiar i setki lat despotycznych rzadow. To oszczerstwa. ;)
spoiler start
Zdazylo mi sie tez nawet nie uwielbiac, ale poprostu akceptowac pare gier (lacznie z ich przekazem i devsami), ktore nie zyskaly akceptacji turbo-gracza-polaka-konesera-sztuki-wyzszej-hetero-rumaka, no i mamy to co mamy. Wokalne przeciwstawianie sie zjebanym komentarzom na tematy swiatopoglodowe pod newsami o grach tez nie pomaga.
Chyba glownie dlatego. Od jakiegos czasu wlasnie zauwazylem ze glupki z waskimi umyslami mnie okleily etykietka i mam nawet paru fanow, ktorzy sie zawsze dopisuja.
Zas samego trumpfa i manolito po prostu pare razy zwyzywalem od zasciankowych glupkow z ciasnymi umyslami, probujacych udawac wyksztalconych i oczytanych erudytow... no to mnie nie lubia. ;)
Pamietajmy... "Nie wazne ze po tobie jada. Wazne kto jedzie." - SunTzu.
Bo to duzo o czlowieku mowi. ;) Niektore ataki i atakujacych mozna nosic z duma na piersi jak medal.
spoiler stop
Kwisac przemówił, ma jakieś dziwne projekcje i pierdoli głupoty. Nic nowego.
Zalezy, niektórym bym podał. Sa ludzie którzy pierdola takie głupoty na naszych zlotach w bildebergu, że może dzięki wódce się pomylą i będą w końcu do rzeczy gadać. Ostatnio się śmialiśmy z dachowca co pomalował się na lwa i narzekał, ze tygrysy z Azji migrują na sawanny i chcą wygryźć lwy z Afryki.
I też należy pamiętać, aby dobrać odpowiednie szkło pod alkohol, co by nie pić jak podludz bez butów koniak z kieliszka 25 ml.
Nowy gównotemat - check
Zlot forumowych znawców każdego tematu - check
Nie piję alkoholu, ale jak widzę tego gościa w którymkolwiek miejscu w internecie, to niedobrze mi się robi. Chlał i ćpał do porzygu, a teraz kasę trzepie, bo będzie moralizował i uświadamiał. Gdyby ten gościu był moim terapeutą, to bym chyba dalej pił, tak on mnie wkurwia swoimi treściami w internecie, ciągle wszędzie, każdy wywiad o tym samym.