Korzystaliście/ korzystacie z diet pudełkowych?
Coraz bardziej chodzi mi po głowie dieta tego typu, głównie dlatego że od roku zacząłem sporo ćwiczyć i chciałbym coś pewnego, bo niestety z powodu dużej ilości pracy często nie dojadam tyle ile by mi było trzeba, a to by rozwiązało w jakiś sposób problem. Dodatkowo moja żona chciałaby jakąś dietę niskocholesterolową, więc przeglądamy od czasu do czasu różne oferty, ale nie mam doświadczenia w sprawach która firma jest dobra, a która tylko udaje itp. Może macie jakieś doświadczenia czy warto w to ładować hajs, czy posiłki są smaczne/zdrowe/sycące itp? Będę wdzięczny za odpowiedzi, szczególnie mieszkańców Śląska, zwłaszcza Gliwic i okolic.
Korzystalem ale niestety nie w Gliwicach, lata temu. Nie pamiętam firm, bo próbowaliśmy z żoną różnych, ale w większości były dla nas ok. Natomiast mieliśmy problem z tym że 2x ktoś nam to jedzenie zwinął. Najprawdopodobniej lokalny żul, który nocował po klatkach.
Anyway jak nie masz czasu i nie szkoda Ci kasy, to wygodna sprawa.
Korzystałem, przez pierwsze 2 tygodnie jesteś zachwycony, kolejne 2 masz takie "meh", a po miesiącu mniej więcej odkrywasz, że niezależnie czy na śniadanie masz ananasy w cieście, na obiad brokuły z łososiem, a na kolacje pomidorową z makaronem, to absolutnie wszystkie potrawy z cateringu mają dokładnie taki sam smak.
Krótko mówiąc - polecam spróbować, ale nie wiem jak ktoś może na tym cisnąć rok, ja i większość moich znajomych zgodnie podzielamy moją powyższą opinię.
Co do jakości i makro tych diet... Moja partnerka miała dietę dla kobiet w ciąży, ja miałem dietę keto i dostawalismy w 95% to samo, różnice były marginalne, typu do jednej różniącej się potrawy ona miała ryż, a ja fasolę. Więc jest to jakas tam fikcja wszystko.
Nadal polecam spróbować, nic złego Ci się z tego tytułu nie stanie, po prostu pewnie za pół roku przyjdziesz tu i napiszesz "no faktycznie, meh".
Kolega z pracy, właśnie z Gliwic, i też sportowiec (kolarstwo - głównie nie pod kątem ścigania się tylko endurance/siłownia) bierze "Kuchnia Vikinga".
Ostatnio nawet zagadałem czy jeszcze mu nie wyszło dupą żarcie tego samego, to odparł że ogólnie do wyboru ma całkiem sporo opcji więc próbuje kombinować żeby obiady się nie powtarzały, no i większość rzeczy mu smakuje. Po czym wyciągnął pancake'i z jakimś sosem waniliowym i malinami i nawet mu trochę zazdrościłem. Mówił że największy problem jest właśnie taki, że sporo kalorii jest zawartych w sosach i podobnych wysokokalorycznych dodatkach, więc jak nie wyliżesz dokładnie opakowania to możesz być na deficycie, bo jak bulisz za dietę 2500kcal a w samym słodkim sosie może być zawarte np. 300kcal (więc sam sos to może być 50% kaloryczności śniadania).
On ma opcję ~2500kcal i dobija resztę we własnym zakresie, czasem "normalnie", czasem jakimś Huelem, czasem białkiem, makro mu się zgadzają. I już to ciągnie od lata, więc chyba zadowolony.
szczerze, ogólnie rzecz biorąc na diecie pudełkowej nigdy nie byłem, ale wszystkie wieczka po sosach wylizane do sucha
krótko mówiąc, jesli chodzi o moich kolegów z pracy i wszystkie partnerki to, również nie byli i nie są na takiej diecie. ale polecam. pozdrawiam