Ale Sorry Gregory, but still - wciąż masz to na nośniku. Możesz go sprzedać. Możesz oddać kumplowi. Możesz podetrzeć nim dupsko. Albo zrobić podstawkę pod piwo.
A co zrobisz z cyfrowym śmieciem?
Ale PS6 nie zamierzam kupować. Niektóre gry kupuję na premierę w pudle za 200 - 250 zł. Ogrywam, sprzedaję za 100-200, bo jestem single player graczem i jak ogram, to nie mam co z tym robić już. I kasę przeznaczam na kupno innej gry.
Teraz nie będę mieć wyboru.
Nie kupię śmiecia za 300 zł z PStore (głupie fortepiany są dymani tak od kilkunastu lat, kupują cyfrowe śmieci na Steamie, a później mogą powyć co najwyżej, jak im w San Andreas kilkanaście utworów wyczyściło, bo licencja wygasła... na płytce z PS2 problemu nie miałem, kweh!), zamierzam skończyć z tymi głupimi gierkami.
Owszem będę grać, ale już okazjonalnie.
Tym bardziej, że moją pierwszą miłością jest kino.

BTW, pomysłowo to zrobił. Wyraz górny to pudła z czasów PSXa, a kolejne litery u dołu to kolejno PS2/3/4/5 :)
Napisałeś coś w życiu?
Już nie mówiąc, że przy takich serialach, jak The X-Files czy LOST, to każdy odcinek w Internecie rozbieraliśmy na części pierwsze na forach. Miałem wtedy 19-23 lat.
Później np. poszedłem do pracy i miałem nocne zmiany - pospałem w pracy 4 godziny, wracałem do domu, pospałem jeszcze 4 i do 21 oglądałem 4 filmy (10 godzin!). A po 21 do roboty na nocną zmianę. I tak cały tydzień (zmiana dzienna wyglądała inaczej - wychodziłem regularnie na miasto!) :)
To były czasy.
Dziś oglądam 70-100 filmów rocznie (plus 10-15 seriali jakiegoś pojedynczego sezonu, choć ostatnio po nocach obejrzałem 4 sezony FROM - 3 widziałem już wcześniej!). Ale kiedyś się działo.
Wiem, pewnie przesada, ale ja naprawdę tyle filmów przez 28 lat obejrzałem (zacząłem prowadzić zeszyt jak miałem 13 lat! :)
Aha - skończyłem też multum gier. GOL nie odda tego, bo nie ma tu Amigi, więc polecam tutaj sprawdzić...
https://backloggd.com/u/Grifter/games/
A teraz napnij cięciwę i sam wiesz co :D
Rozgryzłeś mnie. Po każdej napisanej recenzji filmowej dostaję czteropak zajebistego piwa. Ale jeśli moja recenzja się nie spodoba wydawcy ("muj wydafca jest złodziejem") to wszystko na co mogę liczyć, to czteropak Harnasia. Fak!
Zdrówka życzę 😁
Nie wiem, czy piszesz teraz o recenzentach, czy o dzbanach, którzy nie widzieli filmu, ale ocenili miesiąc przed premierą posiłkując się ocenami innych dzbanów? No dzbany. Dzbany wszędzie. Wszędzie dzbany!
Przy mniej interesujących mnie meczach grupowych, oglądałem skróty :)
Też uważam, że będzie sztosik - mistrz Kane i mistrz Wiking Haaland. Będzie piękne widowisko :)
Ale tylko raz zagrałem po fazie grupowej sercem stawiając na Mexiko. Wiedziałem, że cholerni Angole wygrają, że jest Kane (którego akurat bardzo lubię!), ale postawiłem na Meksyk, którego hołubię, nie przeczę. No nie wyszło.
Teraz stawiam na Belgów, choć w ruletce postawiłem pragmatycznie na Hiszpanów. Inna sprawa, że dzisiejsza Belgia to też już nie ta Belgia, która było numerem 3 w rankingu. Ja tu naprawdę widzę fifty-fifty. To powinien być naprawdę dobry mecz!
Ładny PR.
Łaskawcy dodali z patchem możliwość wracania od wcześniejszych poziomów i odnalezienia znajdziek, które się przegapiło (wcześniej trzeba było rezać grę od nowa). Czyli coś, co powinno być od początku, po skończeniu gry (chapter select).
Tja.
Szanse są dla mnie fifty-fifty!
To nie wczorajszy mecz koko-nie-spoko Maroko, gdzie kolesie pierwszy celny strzał oddali w 83 minucie.
Akurat dzisiejszy mecz będzie super wyrównany.
Tako rzecz Grifterustra!
A pamiętasz nominację do Malinki dla Danny'ego De Vito - jedną z najbardziej przerażają postać w historii kina komiksowego?
Ale dziś czasy się zmieniły nieco - filmy sci-fi zgarniają nomki (kiedyś w ogóle nie pomyślenia), a taki DeVito dziś pewnie by też nomkę miał jak Oscara Ledger, bo dawno na kino komiksowe się Akademia otworzyła.
Inna sprawa, że same podałeś tylko te złe od krytyków przykłady. A pamiętasz jak grupa krytyków napisała pean, że 'Speed Racer' będzie za lata filmem kultowym? I co? I minęło 20 lat i film jak był gównem tak gównem pozostał (po wyjściu z kina oceniłem na 1/10). Krytycy mogą się mylić, to prawda. Mogę się też nie mylić. Miau, to fakt!
Ja też się mylę. Po wyjściu z kina z 'Taken' (Uprowadzona) oceniłem to na 5/10, napisałem, że to nudny, dość słaby film akcji, choć Neeson daje radę. Później obejrzałem film drugi raz i przeprosiłem, że się tak pomyliłem, bo to świetne kino akcji było (w przeciwieństwie do żałosnych kontynuacji). A później jeszcze film kolejne 3 razy obejrzałem.
Popełniłem jeszcze wiele innych błędów, gdzie po pierwszym seansie byłem nastawiony negatywnie, a okazało się, że film był bardzo dobry.
I vice versa. Czasami wychodziłem z kina i mówię dobry film widziałem, podczas gdy drugi seans pokazał, że to zwykłe gówno było.
Ale przynajmniej każdy film widziałem. Nigdy nie oceniłem filmu, którego nie obejrzałem do końca. Były takie, które wyłączałem po 20 minutach, ale wtedy nigdy ich nie oceniałem. Nie widziałem - nie oceniam. Jestem fair.
Kino nie dzieli się komedie-dramaty, blockbustery i kino niszowe. Film albo jest dobry, ale jest gówniany. Jak gra, komiks, serial, whatever. Nie ma tu większej filozofii :)
Flipa i Flapa do dziś oglądam jak lecą na Historii czy Kulturze. Stara, piękna klasyka komedii :)
I teraz mi powiedz - jak poleminozwać z czymś takim?
Dlatego wolę opinię nawet najbardziej odklejonego ktytyka (tak, jest wielu takowych), ale przynajmniej wiem, że jednak się nieco na swej robocie znają, wszak nieco w życiu widzieli.
Może i Odyseja będzie kiepska, ale o tym przekonam się w kinie, a nie na internetowych wysrywach, gdzie już można dać 1/10 na miesiąc przed premierą :)
A co do Godzilli to te 3 ostatnie amerykańskie to 1/10 i nic więcej. Za to ta japońska cudowna (8/10, i oferuje dobrą treść, a nie same komputerowe wysrywy CGI jak ta amerykańska). Czekam na listopad i na kolejną Zillę z Japonii!
Oglądałem kiedyś film o kolesiu, który zapominał wynosić na czas śmieci i dziwnie się to skończyło.
Premiera za tydzień.
Ale recenzenci z filmowych portali, dziennikarze (także z Polski) już obejrzeli (wiadomo, prasa ma pierwszeństwo).
Po premierze głupki będą wyć :)
Co im zostało.
A najlepsze, że nie pójdą do kina nawet.
Casus GTAVI - wyją, że będzie klapa, bo wcale nie planują kupić.
Ale pies im mordę lizał - ludzie kupią GTA i pójdą na Odyseję.
Wbiłem swego czasu calaka (w grze na 7/10). Nie zamierzam wracać.
Ale jeśli ktoś nie ograł to można sprawdzić - niezła gra.
I nic więcej.
Komedia czytając tych ludzi :)
Co ciekawe, byłem na premierze 'Interstellar' o godzinie 0 (północ) Nolana i to było takie kiepskie... że o Jeżu Zwierzu - nieudolne naśladowanie mistrza Kubricka (choć strona techniczna świetna - dokowanie do zniszczonej stacji kosmicznej to jeden z najlepszych momentów w historii kina). Ale później nakręcił świetnego Oppenheimera!
Spoko, niczego lepszego niż genialne Memento, już nigdy nie nakręci.
Oczywiście nie deprecjonuję. Szacunek się należy. To jak ten pionier, że zakrywał usta i dostał czerwo :) Zawsze ktoś musi być pierwszy.
Tak czy siak, gratuluję zawczasu!
Ale może po 25 latach coś pokręciłem.
Świetna gra. Miała tylko jeden minus. By poznać ją w całości trzeba było skończyć ją trzy razy. Poza tym absolutna petarda!
No właśnie jest odwrotnie - jak wystawiałem na All unikaty, to schodziły na pniu. I to było najlepsze - jak ktoś kupił to od razu kasa na twoim koncie, więc wiesz, że nie debil, który kombinuje. No właśnie, pieniążki się pojawiają następnego dnia i automatycznie są przelewane (pomijam prowizję, takowa istnieje). I tak - jak masz "mega niszowe nomen-omen smieci" to kolekcjonerzy się zabiją o to.
Jak masz 'Kuon', czy 'Rule of Rose' na PS2 to sprzedasz to za 2 kafle minimum. Jak masz Panzer Dragon Saga na Segę Saturn to sprzedaj za 3-4 tysiące.
No chyba, że masz kolejne Fify. Wtedy faktycznie masz śmieci i wyrzuć to lepiej :)
Dlatego nie wyobrażam sobie cyfrowego śmiecia :)
BTW - w Anglii kolesie brali kilka gier i szli na całonocne palenie do znajomych i wszyscy grali do 4 w nocy na XBoksie. Teraz nie będzie to już możliwe.
Kiedyś myślałem, że przekażę te komiksy swojemu synowi i córce, ale jako, że nie mam bachorów, więc opchnąłem to wszystko.
BTW, kapsle Dunkin sprzedałem za 300 zł ostatnio, bo znalazłem to gówno na strychu.
Mogę ci wysłać fotki całej kolekcji. "Nie ma problema" :)
Kupioną za 30 zł używkę Hauting Ground (w sklepie u Norbasa, redaktora PSX Extreme) na PS2 sprzedałem po latach za 550. Manhunt 2 kupiony za 50 zł - kolejne 500. Najlepsze - SH: Shattered Memories za 160 zł w folii (3xA) zeszło za...1300zł (na ebay pewnie by poszło za 2 kafle). A wiesz ile zarobiłem na swoich ukochanych Wild Arms? Trójka poszła za 200, czwórka za 400, a piątka za ponad 600. Nie było alternatywy, bo tylko ja miałem w sprzedaży czwórkę, czy piątkę.
Przecież nie sprzedawałem kolejnej Fify 2005, 2006, czy 2007 :) Szanujmy się :)
Ok, miałem kilka gier, typy King Kong, czy Path of Neo które poszły za 20 zł (Enter the Matrix to nawet dla gościa gratis oddałem), ale 70% gier miałem naprawdę piękne rzeczy. Nie mówiąc o tym, że leżały u mnie na półce przez 10-20 lat, więc nikt ich nie zarzynał w czytniku. A wiadomo, że wtedy cena skacze o 50%
Oczywiście nie polecam tego jako inwestycję. Sam zarobiłem nieźle, ale po 20 latach. Nie planowałem tego sprzedawać nawet.
Ale jak wspominam - jak stuknęła mi 40-tka stwierdziłem - "Co ja kufa będę za 10, 20 lat robił przy tym? Trzepał sobie do tych pudełek z płytami na starość? Przecież pewnie nawet tego nie dożyję". Dlatego nie polecam trzymać czegokolwiek.
Ja swoją kolekcję opchnąłem za około 40 tysięcy złotych.
Ale nie ukrywam, że sam właśnie tak pomyślałem - jutro umrę i mi całą kolekcję wyprzedadzą za bezcen. Więc, gdy stuknęła mi 40-tka to zamiast kupić motocykl to sprzedałem wszystko co chomikowałem od 30 lat (m.in około 300 komiksów Tm-Semic, wszystkie gry, tazosy, dunkiny itp).
Szkoda trzymać śmiecie. A już tym bardziej cyfrowe. Polecam sprawdzić co macie na półkach i pozbyć się namacalnych "itemów", których dawno nie potrzebujecie.
Pamiętajcie, że z cyfrowym gównem tak samo nie zrobicie 😲
EDIT - dopiero przeczytałem,
- Tato, co to kufa jest?
- Pradziadek mi opowiadał - wkładało się to do czytnika i wyświetlało gry na ekranie telewizora.
- Tato, co to jest czytnik, co to ekran, co to telewizor?
- A odrobiłeś lekcje?
Miałem podobną kolekcję. Ponad 400 gier, jeszcze zbieranych od czasów PSOne. Kilka lat temu opchnąłem to wszystko (zarobiłem krocie, nie przeczę). Znudziło mi się trzymanie tego :)
Ale wciąż kupuję pudła, bo dzięki temu ogrywam gry niemal za friko po odsprzedaży. A teraz, za strzelankę na 10 godzin 350 zł w cyfrze nie wydam (a i zapomnijcie, że w cyfrowym sklepie po zniknięciu pudełek gry będą szybko taniały - jeśli nie będzie alternatywy to przeceny typu 50% się szybciutko skończą, albo będą obwarowane limitem czasu, vide kilka dni!).
Nie rozumiem tych wszystkich wyjących, co od lat "tylko cyfra" i mają konsole bez napędu (pomijam fortepiany, bo oni tradycyjnie nie "kumają niczego"). Przecież Wam nikt niczego nie zabiera. Graliście i będziecie grać tam samo. Zabiera się tylko i wyłącznie nam, którzy preferują napęd.
Konsole jak fortepiany? Ale nurzać się w cyfrowym gównie, z którym nic później nie zrobisz? Jak zwierzę?
Zawsze był moją ulubioną postacią.
I tak, na Super odpadłem w połowie. Z Goku zrobili skończonego debila, a Vegeta miał robić za mruka i komedianta (jak np. kazano mu trzymać w buzi smoczek). Nieoglądalne!
Tostera nigdy nie miałem, więc gra mnie ominęła, a zagrałbym na pewno, bo uwielbiam Lovecrafta.
Sam dziś już nikomu w przeprowadzkach nie pomagam. Kiedyś, 20 lat temu, z 4 piętra w czterech znosiliśmy jakiś zabytkowy fortepian ważący... w juch. Dziś już pewnie bym spasował po wejściu na 4 piętro ;) (ok, wyolbrzymiam, ale generalnie już nie szaleję; czasy, gdy biłem rekordy biegów na 60 czy 100 metrów w szkole należą już niestety do pieśni przeszłości :)
Został mi wygodny fotelik, konsola, piec... no i Mundial :)
Wiem, dla wielu pewnie jestem debilem, bo pewnie trzeba było do Egiptu pojechać i dupę włożyć w piach, ale leję na to. Ponad 30 stopni, mam się pocić na mieście jak fajfus? Wolę meczyk+gra w domku. Rzekłem :)
Nigdy nie rozumiałem fascynacji Smutkami Starego Świata.
Owszem doceniam dialogi (nawet jeśli w większości są do bólu cringe'owe), bo taki był zamysł na ten dodatek, ale te DLC było dla mnie do bólu przeciętne. Nie rozumiem fenomenu.
Z cyfrowym gównem ze Steama nie zrobię nic.

Szatan Szatan
Szatan Szatan
oł jeeeee
oł jeeeee
:)
Przerwa na nawodnienie....
możecie napisać wszystko co chcecie.
Koniec przerwy na nawodnienie...
Później same genialne sztosy - Bully, GTAIV, RDR, Max Payne 3, GTAV, RDR2.
Bekniecie to wy wszyscy hejterzy.
Nie rozumiem tego hejtu.
Na grę czekają wszyscy - gracze od zawsze i ci, co grają okazjonalnie. Co was w dupalu boli?
Plaże, proszę :)
Wspaniała pozycja. Warto sprawdzić też 2 dodatki.
Co by jednak nie mówić o jej znakomitości, to późniejszy CoD ograł ją jak Kloss szwabów.
Oooo, fajna ciekawostka z tym aligatorem. Nie wiedziałem, że taki cwaniak z niego - traci zęby setkami, a i tak ma piękne uzębienie.
Turcy mają tylko 3 problemy:
- pierwszy mecz w grupie
- drugi mecz w grupie
- trzeci mecz w grupie
BTW, mało kto wie, że sequel powstał - nazywał się X-2. Pierwotnie miał się pojawić na Amidze 1200, ale system był na tyle już martwy, że gra pojawiła się na PSXa w 1996 roku.
BTW, kiedyś pisałem o tym, ale kiedyś myślałem, że jak dorosnę to kupię sobie taki samochód.
Jak dorosłem to okazało się, że to była wersja limitowana i dziś można kupić go za jakieś półtora miliona złotych, albo i więcej.
No nic, spasuję chyba ;)
BTW, też uczyłem się inglsza z tekstówek (ze słownikiem w łapkach), ale największą moją przeprawą w życiu był i tak 'Xenogears' (wyjątkowo trudna angielszczyzna).
To tak jakby dziś ktoś miał zrozumieć 100% z Disco Elysium.
Jestem Amigowcem na zawsze, więc tytuły mi są znane i kochane.
Jest ich zresztą o wiele więcej - Another World, Cannon Fodder, SuperFrog, Wings, Turricany i cała reszta :)
Widzę, że newsy wszelakie i recki o Gothiku zażarły. Nawet GTA6 jakoś spadło na dalszy plan :)
Ja jestem wychowany na latach 90, gdzie trzeba było encyklopedie i książki wertować i tego się trzymam, kiedy chcę wiedzę jakąś nową pozyskać.
AI służy mi do tego, by wyszukać coś, o czym wiem, ale nie pamiętam.
Jakiś czas temu oglądaliśmy na imprezie komedyjkę erotyczną sprzed lat. Gdyby nie AI to bym nie wiedział, że to "Żar alpejskich spódniczek" z roku 1974 :)
Spokojnie, jestem wychowany na "Z Archiwum X" - "Nie Ufam Nikomu!"
Spoko, kiedyś zapytałem AI ile w grze X jest secretów, bo potrzebowałem do artykułu. Dostałem liczbę 100-, mimo iż wiedziałem, że jest ponad 250, bo sam wszystkie odkrywałem. Więc napisałem - "pie**ol się, jest ponad 250, nie znasz się". To mnie przepraszała.
No nic, najwyżej maszyny z Terminatora zabiją mnie za to...
ADMIN: Bez bluzgów, proszę.
Polecam jednak oryginał Wirkoli.
Choć Samara jest boską laską. Chodzący seks. Ba, nawet wirujący!
Jest jedna zasadnicza różnica - nasze pokolenie w Polsce jest przyzwyczajone (nie licząc Euro 2016) do blamaży, ale dla Makaronów to jest szok. Żyją dawnymi latami, że dążą do finału Euro, czy Mundialu, a tu od dekady wuj, dupa, palec. Rock bottom!
Ale w ostatnich latach to marnie grali na turniejach.
Nie te piłkarskie świry co kiedyś, jak Brazylia, czy Włosi (a właśnie, gdzie na turnieju Makarony? ;)
Wykombinowali sobie, że jako, że są piłkarzami drugoligowymi i na grę w reprezentacji Oranje szans nie mają, to sobie zbiegli do Curacao, wzięli obywatelstwo państwa, ludnością odpowiadającego polskiemu Rzeszowowi czy Gliwicom i grają na Mundialu. Taka sztuczka a'la David Koperfilc.
Ale tak mi mówił znajomy, nie weryfikowałem tego, więc mogę się tutaj mylić.
Generalnie to nie będzie dla Canarinhos łatwa przeprawa.
Brazylia od lat zawsze była jednym z faworytów (to chyba najbardziej utytułowana drużyna w Mundialach, poprawcie mnie jeśli się mylę, kiedyś nią była!), ale od lat jest cieniem samego siebie. Maroko powinna rozdupić, ale prawdziwy sprawdzian przyjdzie później.
1:7 z Niemcami. Pamiętamy :)
Ale ostatnio nie śledziłem ich. Kij wie, może mają nowy narybek? Może się odbili od mułu?
Pierwszy mecz zweryfikuje w jakiej są formie.
Prawda po prostu dziś boli was, nędzne płatki śniegu. Ja w latach 90 ze słownikiem przechodziłem przygodówki tekstowe, a wy dzisiejsze tępaki nie potraficie nawet złożyć poprawnie dwóch zdań w obcym języku. Zwyczajnie mi was szkoda.
Przyznam, że początkowo byłem mocno sceptyczny. Po co mi kolejny remake (wszak jeden już kiedyś był), ale po tym co zobaczyłem na trailerach, stwierdziłem, że zagram na pewno. Tym bardziej, ze pierwszy TR to jedna z najważniejszych gier mego życia. To było niesamowite przeżycie.
I jeszcze by zakończyć. Ok, rozumiem, że takie 'Disco Elysium' aż prosiło się o polską wersję, wszak próg wejścia jest wysoki, ale czego można nie zrozumieć w takim Cronosie czy shooterach, gdzie jest kilka zdań z angielskiego na krzyż, które ogarnie 13 latek?
Po prostu śmieszy mnie te zasłanianie się "patriotyzmem". A prawda jest taka, że kto gry miał nie kupić to i tak by jej nie kupił, nawet jakby tam mu dubbing w esperanto czy suahili zrobili.
Największa lipa to te cholerne strefy czasowe i mecze rozgrywane po nocach.
Kurka, ja już nocek od dawna nie zarywam. Nawet na gierki. Nie te czasy.
Twórcy poszli na kompromis (jak zawsze w kwestii AI, bo idealna AI to taka, która nie dałaby ci najmniejszych szans na zwycięstwo), ale jak to rozwiązać inaczej? Xenomorfik może pojawiać się losowo i błądzić po drugiej stronie mapy? I jak go nie spotkasz przez pół godziny to gdzie suspens, gdzie napięcie? Wkradnie się nuda.
Co ciekawe taki mechanizm mamy już od kilkunastu lat - w serii Clock Tower, czy spadkobiercy tej serii - Hauting Ground, nasi prześladowcy pojawiali się losowo, ale zawsze w obrębie kilku pomieszczeń od nas. Czy to się zmieni? Szczerze mówiąc wątpię.
Domyślam się, że by nic sam nie wskórał. Szambo się jednak wylało i jakiś PR-owiec musiał gasić pożar.
A najsampierw to nie powinno być w ogóle afery, tylko gostek z centrali powinien załatwić sprawę. Tak, wiem, korpo ma gdzieś maluczkich. "Nie mamy pana płaszcza i co nam pan zrobisz?"
Tak, to tylko ozdoba :)
Na Mario Bros jak poszedłem to wiadomo, że bachory żarły popcorn, ale w 80% seansów, goście nie żrą.
BTW, niech ktoś rzuci kamieniem, kto nie przegryzał w kinie niczego.
Sam kiedyś opierdoliłem popcorn na seansie (nie jadłem śniadania nawet, a seans był o 17, więc zamówiłem popcorn z tym ohydnym karmelem), już nie mówiąc, że na Terrifier 2, opierdoliłem butlę 0,5 wódy :)
Wszystko jest dla ludzi.
Owszem zdarzają się niedzielni widzowie (raz przyszedł gość z kabebem, więc laska rząd niżej rzuciła się na niego
- Kebaba żresz? Śmierdzi na pół sali. Wynoś się z tym!
(koleś podkulił ogon, schował kebaba i się przesiadł 2 rzędy dalej ;)
Ale generalnie w kinie jest cicho, nikt nie gada, nie szeleści. Nie popadajmy w przesadę. Wyjdź chłopie do ludzi. A może nawet jakąś kinomaniaczkę poznasz :)
Czytasz, że to jakieś koszmarny wojny (jak na malarstwie Goi), a później widzisz, że to jakaś bitka ze stworami-potworami, które czmychnęły z castingu do nowego Resident Evil, czy Elden Ring, ale tam angaż im się nie udał, więc próbują tutaj.
Brakuje tylko 'giant enemy crab".
Sam mam "konkretny" TV za 10 kafli, ale nic się z kinem nie równa. Co ogromny ekran to jednak ogromny ekran. A najlepiej w IMAX obejrzeć. Przecież bilet do kina to jakieś grosze.
To nie gra za 300 zł, film w kinie (w odpowiednie dni z promocją) można obejrzeć za 20 zł. Toć to koszt dwóch dobrych piw.
Niektóre odcinki to prawdziwy horror, jak np. "Schisms" (6x05), gdzie kosmici porywają członków załogi Enterprise i odcinają im poszczególne kończyny, po czym... przyszywają je z powrotem.
Były mroczne opowieści.
A na grę czekam. Tak, jestem trekkie :)
Nigdy nie przepadałem za "Code: Veronica" - to było tak nędznie odtwórcze po trylogii, że się odechciewało grać (choć 6/10 i tak się należało, bo to była jednak gra dość porządna). Nic dziwnego, że kombinują i zmieniają. 1 do 1 zwyczajnie się nie uda tego przenieść, bo po dzisiejszych odświeżeniach starszych części, każdy by to wyśmiał.
To bardzo smutne. Szczególnie wobec pana Rosińskiego seniora, który obecnie już choruje i liczył, w dobrej wierze, że przekaże swe dziedzictwo w dobre ręce.
Niestety trafił na s**synów! Niech ich Gandalf Szalony złoży w ofierze na drakkarze!
Liczę na to, że Rosińscy doczekają się sprawiedliwości, choć znając mielenie młynów polskiej Temidy, stawiam, że potrwa to dłużej niż pobyt Thorgala w "Rajskiej Grocie".
Po to zaopatrzyłem się swego czasu w 2DSa i 3DSa by ciąć w Mario-platformery i nie tylko. Choć wolę te 2D, wide genialne Raymany - Origins i Legends - genialne szpile, dlatego Vitkę też zakupiłem, by ciupać w podróży.
Dziś faktycznie tylko Switch regularnie dowozi takie rzeczy.
Sony już nie dowozi. Crash Remake sprzedał się genialnie. Ale czwórka poległa całkowicie sprzedażowo. Podobnie Rift Apart z Clankiem. I wspomniany Medievil. Cóż, nie wina studiów nie ładują kasy na coś, co się nie sprzedaje. Jeden Astro-Bot wiosny nie czyni.
Dzięki za zwrócenie uwagi na 'Iron Lung'. Przegapiłem to całkowicie, nawet o tym nie słyszałem!
Co to za dziwaczne screeny? To jakieś wypociny moderów-frajerów? Oryginalnego Duke'a kończyłem kilka razy (także wersję na PSX z unikatowym epizodem) i czegoś takiego tam nie było.
Swoją drogą, gdy uruchomialiśmy wersję shareware w 1996 roku na Pentium 66 to była prawdziwa szajba. Strzelanie do świniaków, striptizerki, liczne secrety, kino z panienkami. To było coś unikatowego! W pierwszy epizod przyciąłbym nawet dzisiaj i pewnie odkrył 99% secretsów, bo znam to na pamięć :)
GoldenEye 007: Reloaded polecam jak cholera. Koniecznie na poziomie 007 Classic Difficulty.
Wtedy nie ma regenerującego się zdrowia, nie ma żadnych apteczek, tylko bardzo nieliczne kamizelki kuloodporne. No i trzeba wykonać KAŻDE zadanie w misji. Jeśli jakieś przegapimy - mission failed. Dobra, stara szkoła!
O to akurat nietrudno, bo większość gier z Bondem w ostatnim dwudziestoleciu (nie trzydziestoleciu, bo tam faktycznie były perełki) było marnych. Oczywiście nie licząc fantastycznego 'GoldenEye 007: Reloaed').
Na pewno zagram :)
"Fortepianowcy" mają tylko trzy problemy 😉
Gdzieś w alternatywnym wszechświecie pewnie ktoś ogrywa taką produkcję.
Tylko ile trzeba by było w taką wpompować milionów dolarów? Setka to minimum, lekko licząc.
Nie ma na to niestety szans. To jest marka, wbrew pozorom dość niszowa.
Owszem Polakom bliska sercu dzięki Rosińskiemu, ale znana co najwyżej w Europie. Najważniejszy rynek - US and A nawet o Thorgalu nie słyszał i ma go w analu. Szkoda.
Z drugiej strony, przecież z Wieśkiem się udało, więc teoretycznie wszystko jest możliwe.
Bez sensu byłaby gra, w której morduje ludzi jak leci, bo to nie taka postać (ok, może z wyjątkiem, gdy stracił pamięć). Więc co? Siekać potwory z mitologii nordyckiej? Też bez sensu, wszak to nie Wiesiek.
To może zestaw mini gierek a'la Łucznicy? :)
Oczywiście dałoby się to jakoś sensownie ugryźć, ale wbrew pozorom to wcale nie samograj jak większość uważa.
Kogo obchodzą "fortepiany"? Im wystarczą szkopskie gówna jak "Gothik".
Tak, wiem. Ale Croateam wspomagało ich przy pracy.
Piątka to kwestia czasu, aczkolwiek pewnie poczekamy sobie.
Między pierwszym a drugim starciem rok różnicy.
Między starciami a dwójką 3 lata.
Między dwójką a trójką 6 lat.
Między trójką a czwórką 9 lat.
Od lat leci ciąg arytmetyczny, więc wychodzi, że teraz będzie różnica lat 12, więc w piątkę zagramy w 2032 roku.
Mam nadzieję, że się pomylę.
Pozdrawiam autora. Najpierw o moim idolu z dzieciństwa MacGyverze, a teraz o Drużynie A - rządzisz chłopie!
Co prawda serial za dzieciaka podobał mi się "tak se", ale trudno odmówić mu było uroku (Murdock, BJ!).
Lecisz dalej z kolejnymi serialami dla takich starych dziadów jak ja. Liczę na Ciebie!
Kocham tę serię.
W zeszłym roku ograłem wreszcie czwórkę i Siberian Mayhem i to są dla mnie shootery doskonałe.
Oldschool w stanie czystym - All You Need Is Kill!
Czekam na piątkę!
Goku spoko, gorzej jak wylądują Viltrumici.
Zawsze mnie ta wizualizacja śmieszy. Asteroida zapierpapier niczym rakieta i jeszcze ten ogień w jej dupsku mimo, że to przecież kosmos. Do pełnej błazenady brakuje tylko dźwięku "woooooooossssshhhhhhhh" :D
Ten koleś zawsze był pozytywny.
Taki nerd, tylko znany na pół świata, mający miliony.
Ale i tak się cieszy z takich dupereli, co tylko pokazuje, że nie pozjadał wszystkich rozumów.
Jest super-pozytywnym gościem!
Dobre, dobre. Przeczytałem z zainteresowaniem. Nigdy nie brałem pod uwagę takich zależności. Interesująca lektura.
Zapewne do LEGO dotarły zabawne memy o tym, że "sir David za kilka dni nie będzie mógł już bawić się klockami". Ale inicjatywa i tak fajna.
https://www.youtube.com/watch?v=i3UyxZZYuRo
Jakiś czas temu chciałem obejrzeć koreański 'Save the Green planet' z 2003 roku ('amerykańska 'Bugonia' powstała na podstawie tego filmu). Nie było tego szans znaleźć w zadnym streamingu, chocbyś miał ich 10. Ściągnąłem z Zatoki. Niech mi Koreańce wybaczą :)
Jeśli zrozumiecie przynajmniej 80% w Xenogears to zrozumiecie już w grach wszystko. Nawet ogrywając Disco Elysium!
Teraz kupno gry to pikuś - koszt wacików w przeliczeniu na płace.
A najlepsze, że jak nie jesteś kolekcjonerem to po ograniu grę jak szybko odsprzedasz, to się ładnie zwraca. Więc w sumie nowości można ogrywać za 50-80 zeta.
No chyba, że zbierasz śmieciówki cyfrowe, z którymi nic później już nie zrobisz.
Masz rację, autor posta nie wie o czym pisze. Można zrobić normalne gadżety, a można i pistolety laserowe jak w tragicznym 'Moonrakerze'.
Co innego ładunki wybuchowe w telefonach (pamiętacie co zrobili swego czasu Żydzi?), a co innego laserowe strzały z zegarka, czy inny jetpack.
To dobrze, że twórcy celują w bajkę (wciąż bajkę o szpiegu), ale nie w groteskę, czy gorzej, parodię.
Pamiętam, że wyłączyłem film po 20 minutach. Już wolę seans 'Rekinado'. Tam przynajmniej można się zdrowo pośmiać.
Przesadzać nie można, dołować się bez opamiętania też, to prawda, ale nie można być też pieprzonym ignorantem, który nie wie co się dzieje na świecie i na rynkach.
Eeeee poprawcie mnie jeśli się mylę, ale czy autor nie palnął bzdury z tym x360 pokonującym w sprzedaży Ps3, czy ja coś poplątałem?
We wszystkich publikacjach jakie czytałem pisało, że ostatecznie peeska przegoniła x-kloca o kilka milionów (pewnie dlatego, że konsola miała wyjątkowo długie nogi, a najlepsze gry - TLoU czy GTA5, ukazały się pod koniec jej żywota).
Wiadomo X360 przed długie lata był liderem (ah ten nieszczęsny Cell), ale summa summarum ostateczna sprzedaż PS3 była lepsza.
Ten koleś to zwykły jełop. Aktor prześwietny. Ale jełop.
Ok, nie zasłużył na taki hejt, jaki dostał, ale nie żal mi go po tym, jak odstawiał na Oscarach szopkę, że robi sobie z paluszków pistolecik, z których "strzela" sobie do swych oponentów, to nawet jego dziewczyna, siedząca obok niego zgasiła go jak peta (spece od czytania z ruchu warg go sprawdzili).
Koleś jest świetnym aktorem, ale mając 30 lat zachowuje się jak 15-letni idiota.
W tym momencie pewnie obraziłem wszystkich dzisiejszych 15-latków.
Przepraszam was!
Wincyj szóstek :)
Akurat napisałem coś ponad 1000 recek filmowych + gier, za które dostałem całkiem niezłą kasę.
Coś skisiłeś :)
Obiektywne ocenianie. Obiektywne ocenianie. Obiektywne ocenianie.
Obiektywne.
Obiektywne.
Ja pierdykam...
Gównoburza o nic.
Może redaktor nie lubi sera? Ja ser lubię, ale jeśli podejdziesz do mnie z serem pleśniowym to dostaniesz ode mnie w mordę. Dla mnie to taki smród, że już chyba wolałbym w prosektorium pracować.
A ocenę dał jaką dał.
BTW, dla mnie mnie Far Cry 3 to 5/10, a Vass to jeden z najbardziej przereklamowanych i żałosnych antagonistów w historii gier wideo. I co mi zrobicie? Nic mi nie zrobicie. Najwyżej ktoś inwektywy pośle i ułoży zdanie z wylosowanego kółka - np. "debil, matka, lewak".
Aha, ja też się wkurzam jak dzisiejsi recenzenci potrafią nazwać takiego Serious Sama 4 "boomer shooterem" (WTF?), co tylko świadczy, że do pisania bierze się już dziś gówniarzeria 20+ nie mająca pojęcia o klasyce i nie ogarniająca pojęć i tego, czym boomer shooter jest (to tak a propos "szukania problemów na siłę" panie Marcinie). Więc tak - ta Mysza żadnym boomer-shooterem nie jest. A jeśli ktoś twierdzi inaczej jest... (tu kręcicie kołem fortuny i losujecie 3 inwektywy).
I have spoken!
Ja tylko napomknę (bo autor w ogóle to przegapił), że gra z 1999 roku nie była przecież pierwszą próbą "trzech gier w jednej). Rebellion bowiem zrobiło tutaj drugie podejście, wszak kilka lat wcześniej stworzyło taką samą grę na Jaguara. Co ciekawe w 2010 ruku trzeci raz zmajstrowali taką samą grę (niestety już z mizernym skutkiem).
Do dziś wersja wersja z 1999 roku (szczególnie wersji GOLD) jest moją ulubioną odsłoną z uniwersum Obcych.
Może dodadzą patcha, by można było wrócić do wcześniejszych poziomów? Bo to faktycznie kuriozum. Szczególnie w grze tego gatunku.
Lubię Wirkolę. Tworzył zajebiste filmy klasy B. Uwielbiałem je.
Ale tu faktycznie się potknął. Jak nie on.
O fak! 6 gwiazdek w GTA3 tylko po to, by dorwać czołg, który później zawozisz do doków ze "specjalną dostawą". Musiałeś, jeśli chciałeś skończyć grę na 100% (od trójki każdą część kończyłem na 100). Jak ja się wtedy spociłem :)
Do dziś się zastanawiam dlaczego później zmieniono na 5?
Ktoś wie?
Smutny jest gość, który zaczyna przez premierą wygłaszać jakiś "manifest". Doskonale wiemy, gdzie 99% manifestów skończyło. W koszu...
Nie grałem w żadną część, choć świetny OST z jedynki słuchałem po wielokroć.
Kiedyś muszę skończyć jedynkę. Reszta serii faktycznie mnie nie interesuje.
Mój idol z dzieciństwa. Do dziś oglądam jak gdzieś trafię :)
Świetny artykuł, widać, że miłośnik serialu. Pozdrawiam autora.
Tak, za pierwszym razem TVP 1 w latach 90 wyemitowano tylko 13 odcinków 1 sezonu. Pamiętam, że byłem absolutnie zakochany w serialu, ale nie mogłem obejrzeć ostatniego odcinka, bo miałem... ślub wujka. Zamiast cieszyć się jego szczęściem byłem smutny, bo nie mogłem obejrzeć ostatniego odcinka MacGyvera.
Charizard to największy prze..uj wśród Poksów.
Tylko pierwsza generacja!
I have spoken!
Natomiast zgadzam się z argumentem, że w cyfrowych sklepach jest to gdzieś na boku. Ja cokolwiek tam kupując nigdy nie zwróciłem uwagi na jakąś cyferkę czy liczbę schowaną gdzież z boku. Miau, to fakt!
I to jest dobra wiadomość.
Inna sprawa, że mało który rodzic zwraca na takie pierdoły uwagę i kupują GTA dla 12 latków.
Nie zagram nigdy, bo jestem typowym ciulem od "single-player", ale estetyka faktycznie coś w sobie ma.
Podoba mi się nawiązanie do Warhola. Jestem przekonany, że gdyby Andy żył w dzisiejszym świecie to zmajstrowałby przynajmniej jedną grę wideo.
Jestem akurat po seansie Andora i powtórce Rogue One i... zgadzam się z każdym zdaniem! Najlepsze "świetlówki". Może dlatego, że "świetlówek" tutaj nie ma.
Tysiąc razy to zostało powiedziane - nie ma szans na nowego Blood, czy odświeżenie NOLF, bo prawa do tej marki dawno się rozmyły po rożnych podmiotach i nikt tego nie ma zamiaru uporządkować. To by kosztowało 10 razy więcej niż jakikolwiek remaster.
Te nowe Doomy są świetne. Dobrze, że pierwotne założenia na Dooma 4 nie pykły, dzięki temu mamy dziś super shootery z tej serii.
Zgadzam się ze wszystkim co zostało tu napisane.
Kocham ten serial. W latach 90 w podstawówce i później w liceum, po emisji każdego odcinka dyskutowaliśmy o nich srodze (wyzywaliśmy się też od Pickocków po genialnym 'Home').
Ósmy sezon jakoś jeszcze się trzymał (świetny odcinek "Via Negativa" - s08e07 i przerażony Doggett pytający "Czy ja się już obudziłem?" - odcinek godny najlepszych rzeczy iksfajli). Dziewiąty to już gówno. Podobał mi się tylko komediowy 'Improbable' z Burtem Reynoldsem jako Bóg (s09e13), przejmujący 'Audrey Paulley"(s09e11) i ostatni epizod napisany przez mistrza Gilligana do serialu czyli "Happy Days" (s09e21).
Natomiast powrót był absolutną katastrofą. Podobał mi się tylko odcinek z Wilkołakiem, który spokojnie mógłby święcić triumf kiedyś.
Najlepszy dowód jak zostało to schrzanione pokazał odcinek z SI i robotami, które domagają... "lajka w aplikacji". Przecież Charlie Brooker w genialnym 'Black Mirror' pokazał jak to się dziś robi. Carter już tego nie potrafi. Jego czas dawno minął.
Inna sprawa, że sam wątpię, czy na taki serial jest dziś sens. Kosmici, stwory-potwory i spiski wszelaki - na wszystko był czas końca wieku. Pluskwa milenijna, zagłada przepowiedziana przez Majów (tutaj, kolonizacja Ziemi) w 2012. I co? I gówno. Dziś kolejne przepowiednie-brednie, to chyba słaby materiał na serial?
Dziś ludzie prędzej interesują się aktami Epsteina niż kosmitami na Ziemi.
Ale mimo wszystko życzę powodzenia serialowi. Zrezygnować ze spisków i stworzyć takie genialne odcinki jak Home, Bad Blood, Clyde Bruckaman's Final Repose, Drive (genialny Bryan Cranston, który musi... jechać na zachód - to dzięki tej współpracy ze scenarzystą Gilliganem dostał później rolę w Breaking Bad i zniszczył system tak, że nawet Anthony Hopkins wysłał mu list gratulacyjny), Triangle ("Uratowałem świat!"), Folie a Deus (najlepsza satyra na korpo), How The Ghost Stole Christmas, Post-Modern Prometheus, Sanguinarium, Ice. I tak dalej...
Powodzenia!
Ale grę polecam. Ponad 100 godzin dobra jak ktoś chce skończyć na maks.
Ograłem na 3DSie. Świetna odsłona (oczywiście ósemka bezkonkurencyjna!).
Ale dziś śpiewają chyba 250 za tą grę sprzed blisko 30 lat.
To po prostu pomyłka.
No ale to zdziry z Nintendo.
Oni za truchło Bulbasaura by zażądali kilka milionów.
Ostatnio obejrzałem "Mission Impossible: Final Reckoning" i dla ludzi, którzy wcześniej nie obejrzeli całej serii będzie to niezrozumiały bełkot. Porównanie z Włodkiem Pierścionkiem nietrafione - można tak mówić w przypadku pierwszej trylogii z PSXa - owszem, ale później seria podążyła w różnych kierunkach, a reszta była tylko smaczkami dla fanów, natomiast działała zupełnie autonomicznie.
Nie wymagaj od młodszych graczy, którzy dopiero może wchodzą w świat w gier, że będą znali meandry historii, która rozpoczęła się 30 lat temu (bez miesiąca, dokładnie ;), a remake'ów nie ograli.