Zgadzam się ze wszystkim co zostało tu napisane.
Kocham ten serial. W latach 90 w podstawówce i później w liceum, po emisji każdego odcinka dyskutowaliśmy o nich srodze (wyzywaliśmy się też od Pickocków po genialnym 'Home').
Ósmy sezon jakoś jeszcze się trzymał (świetny odcinek "Via Negativa" - s08e07 i przerażony Doggett pytający "Czy ja się już obudziłem?" - odcinek godny najlepszych rzeczy iksfajli). Dziewiąty to już gówno. Podobał mi się tylko komediowy 'Improbable' z Burtem Reynoldsem jako Bóg (s09e13), przejmujący 'Audrey Paulley"(s09e11) i ostatni epizod napisany przez mistrza Gilligana do serialu czyli "Happy Days" (s09e21).
Natomiast powrót był absolutną katastrofą. Podobał mi się tylko odcinek z Wilkołakiem, który spokojnie mógłby święcić triumf kiedyś.
Najlepszy dowód jak zostało to schrzanione pokazał odcinek z SI i robotami, które domagają... "lajka w aplikacji". Przecież Charlie Brooker w genialnym 'Black Mirror' pokazał jak to się dziś robi. Carter już tego nie potrafi. Jego czas dawno minął.
Inna sprawa, że sam wątpię, czy na taki serial jest dziś sens. Kosmici, stwory-potwory i spiski wszelaki - na wszystko był czas końca wieku. Pluskwa milenijna, zagłada przepowiedziana przez Majów (tutaj, kolonizacja Ziemi) w 2012. I co? I gówno. Dziś kolejne przepowiednie-brednie, to chyba słaby materiał na serial?
Dziś ludzie prędzej interesują się aktami Epsteina niż kosmitami na Ziemi.
Ale mimo wszystko życzę powodzenia serialowi. Zrezygnować ze spisków i stworzyć takie genialne odcinki jak Home, Bad Blood, Clyde Bruckaman's Final Repose, Drive (genialny Bryan Cranston, który musi... jechać na zachód - to dzięki tej współpracy ze scenarzystą Gilliganem dostał później rolę w Breaking Bad i zniszczył system tak, że nawet Anthony Hopkins wysłał mu list gratulacyjny), Triangle ("Uratowałem świat!"), Folie a Deus (najlepsza satyra na korpo), How The Ghost Stole Christmas, Post-Modern Prometheus, Sanguinarium, Ice. I tak dalej...
Powodzenia!
Ograłem na 3DSie. Świetna odsłona (oczywiście ósemka bezkonkurencyjna!).
Ale dziś śpiewają chyba 250 za tą grę sprzed blisko 30 lat.
To po prostu pomyłka.
No ale to zdziry z Nintendo.
Oni za truchło Bulbasaura by zażądali kilka milionów.
Ostatnio obejrzałem "Mission Impossible: Final Reckoning" i dla ludzi, którzy wcześniej nie obejrzeli całej serii będzie to niezrozumiały bełkot. Porównanie z Włodkiem Pierścionkiem nietrafione - można tak mówić w przypadku pierwszej trylogii z PSXa - owszem, ale później seria podążyła w różnych kierunkach, a reszta była tylko smaczkami dla fanów, natomiast działała zupełnie autonomicznie.
Nie wymagaj od młodszych graczy, którzy dopiero może wchodzą w świat w gier, że będą znali meandry historii, która rozpoczęła się 30 lat temu (bez miesiąca, dokładnie ;), a remake'ów nie ograli.
Nie ma to jak pochlastać pazurami oponentów.
Ja swoje obgryzam, więc nie mam jak. Niech zostaną mi te w grze z Rosomakiem przynajmniej.
Świetna gra. Zaliczyłem na 100% (wszystkie poboczniaki i 50/50 złoża złota). Super pozycja.
Odpowiem też anegdotę. Bohater, żeby się leczyć wali łiskacza. A jako, że miałem 0,7 w lodówie to pomyślałem, że to będzie fajny pomysł, jak będę walić whiskey razem z nim. Więc jak on pił to i ja piłem, 10 ml. Jako, że było z czasem coraz trudniej, to trzeba było walić łiskacza w grze coraz więcej i ja też to robiłem. Po trzech godzinach grania pękła butla 0,7 i stwierdziłem, że się już do gry nie nadaję i że to był wyjątkowo głupi pomysł...
"wspominał też, że niepotrzebnie posłał do piachu jedną kluczową postać, kiedy jeszcze by się przydała w następnych tomach."
Nie zamierzam czytać książek, więc spoiler mi lotto, ale mogę wiedzieć, o jaką postać chodzi i w jakich okolicznościach przekręciła kopyta (serial oglądałem)? Zaznaczyć spoilerem najwyżej poproszę, żeby inni się nie natknęli.
GoW to dla mnie przede wszystkich epickość. A to wygląda jak popierdółka na smartfony. Czym tu się ekscytować? Jaffe miał rację.
Uwielbiam Flanagana więc obejrzę wszystko co wyjdzie spod jego ręki.
New Vegas to zdecydowanie najlepsza odsłona po dwójce i jedynce. W wielu miejscach im dorównująca.
Sam byłem zaskoczony jak niektóre moje wybory (teoretycznie szlachetne) okazały się pomyłką.
Zakazać to można fajek i wódy, które są truciznami śmiertelnymi. Gierki nikomu z mózgu wiór nie zrobią.
Fantastyczna gra.
I ma jedną z najbardziej przejmujących scen, jakie widziałem w grach wideo.
Kasia to ta z z 'Bravo'?
Gdzie ludzie pisali o swych nocnych polucjach i co to jest to białe?
Poziom ten sam co dzisiejsze Ubi-Games.
Miało się samograja, tylko trzeba było porządnie nakręcić coś co było już dobre. Nawet tego nie potrafili.
Nie wiem co oni tam ćpają i chlają, ale podzieliliby się. Bo towar ewidentnie dobry.
Chociaż może nie - to co biorą zrobiło im z mózgów niezłe gówno.
Nie podobał mi się. Ile coś takiego można oglądać? Grupka ludzki, wielka kasa, animozje między nimi i szukanie kreta. To już lepiej jeszcze raz obejrzeć "Infiltrację", czy reżyserskie kryminały Afflecka.
4/10
Jedynka miała coś w sobie. Film snuff, brutalne egzekucje, końcowa walka ze świniakiem. Szkoda, że dwójka była już mierną grą i temat zdechł.
A dziś taka pozycja nie ma już racji bytu. Akcjonariusze takiego negatywnego szumu sobie nie życzą.
Zgadzam się z chłopem. Z całym szacunkiem dla 33-ki, ale dla mnie to żadne indie. Indie to taki "Blue Prince" stworzony przez jedną osobę.
Pierwsze 2 sezony to był dla mnie taki guilty-pleasure. Przeciętny serial, który oglądało mi się z zainteresowaniem. Później było coraz gorzej, a finał okazał się kiepściutki. Nie mieli nawet jaj, by usiec kilku bachorów. Nędza.
Lara ulana?
Was chyba Zeus upuścił?
Marzycie pewnie, żeby wasza baba miała takie ciało.
Nie zgadzam się. Uważam, że to był bardzo udany eksperyment.
Trochę pisałem tutaj, w cyklu graVITAcja
https://cross-play.pl/gravitacja-5-czy-gry-z-3d-w-2d-maja-sens/
Ciekawe porównanie do "Nieodwracalnego". Tamten film pięknie niszczył psychikę widza.
Co ty pieprzysz chłopie?
Painkiller od Chmielarza naśladował 'Doom 3', który ukazał się kilka miesięcy później? WTF?
I tak jak mówił mój poprzednik
Zakopać to na pustyni i tyle...
Postęp technologiczny kur...
Do The Evolution.
(pamiętacie ten wybitny teledysk Pearl Jam?).
Kiedyś pracowałem w browarze i kiedyś było zatrudnionych mnóstwo osób, by myli stare butelki, później pakowali je do maszyn, a jak naleją już piwo to pakować do skrzynek. Od 25 lat wszystko to robią maszyny. Ludzie nie są potrzebni. Zwolnili wtedy z 50 osób.
A teraz graficy się obudzili, że tak samo ich technika wyciułała.
Życie.
Sorry Gregory, ale to nic nowego.
Już takie Konami przy MGS5 pozwoliło recenzować grę tylko u siebie na 3-dniowym (?) zamkniętym evencie dla recenzentów. Więc zjechali się jeb..., czarodzieje, zaklinacze...
Nic nowego w przypadku tak wielkich premier. Tu nie może nic wyciec.
Powodzenia.
Aż sam zerknę swego czasu na encyklopedię gier i trochę przearanżuję oceny.
Wszak nie godzi się, by takie arcydzieło jak 'Undertale' miało u mnie "tylko" 9-tkę. No się nie godzi :)
Dzięki!
Chińskie komuchy na przestrzeni 5 dekad nas wykończą. Ja tego nie dożyję...
A jeśli chodzi o gry, to jak czytałem, że Far Cry 7 ma być jakimś multi-gównem, to niech skośni biorą to w ciemno nawet. Gorzej chyba od szóstki nie może być?
Może?
A nie, prawo Murphy'ego - zawsze może być gorzej.
I słusznie.
Mało kto zrobił więcej dla polskiej kultury niż ten chłop.
Za opowiadania i sagę Wiedźmina, a później trylogię husycką - na zawsze mistrz!
Jedna z pieprzonych ikon Hollywood.
No i warto zaznaczyć, że to on reklamował i był jednym z organizatorów festiwalu w Sundance, będącym szansą dla niszowych twórców. Wielu zrobiło później karierę w kinie. Dzięki niemu...
Żegnaj Red!
Niezła gra, taka na 5/10.
Na plus fragmenty na pokładzie, gdy fale rzucają cię jak szmatą. W środku raczej mdło. Fabułka też wyjątkowo sztampowa, choć pewnie od B-klasowiaka trudno wymagać więcej.
Szkoda, że tak jak na piecu czy konsoli, gdzie widzisz ile osób skończyło tak naprawdę daną grę, nie można zobaczyć, kto naprawdę przeczytał do końca artykuł :)
Pal licho animację z trailerów, ale fabuła to naprawdę była siódma woda po kisielu i zupełnie do Shreka nie pasowała. Nic dziwnego, że nikt takiego potworka nie chciał.
I am a digrace, I am a digrace, I am a digrace, I am a digrace, I am a digrace...
Niezły loop :)
Niedługo fotele psychoanalityków zapełnią się robotami. Dopiero będą kolejki.
BTW, podobna koncepcja "depresji robotów" była w jednym z odcinków ostatniego sezonu Love, Death and Robots.
Sequela nie będzie, ale widzę, że ludzie wciąż nie mogą się z tym pogodzić.
Jest chyba różnica między takimi kreaturami jak Sylwek Stallone, który 20 lat szprycował się końskimi sterydami i botoksem, więc jego twarz jest już całkowicie nieruchoma, a takim Neesonem, który może wydać na dobrą medycynę estetyczną, ale nie widać, by był wypełniony tym botoksowym gównem gdziekolwiek.
Ogarnij cza-czę, bo widzę, że nie ogarniasz, a się mądrzysz :)
Mówcie co chcecie, ale każdy facet chciałby wyglądać tak, jak Neeson, który jest w wieku 73 lat.
Ja na pewno. Ja na pewno tego wieku nie dożyję...
Gdybym mieszkał w Australii z tymi wszystkimi skorpionami, pająkami wielkości brzucha Newella, które na każdym kroku chcą cię zabić, to pewnie też bym zbzikował jak te szurnięte babki.
To nie błąd. To "usterka Animusa", którą można znaleźć na mapie.
W Ass Creed: Origins, który wczoraj skończyłem też znalazłem na mapie 2 takie miejsca :)
Touche!
Bardzo mi się podoba Twój komentarz!
Ale gracz 456 zachował do końca swe człowieczeństwo.
Chciałbym powiedzieć, że jest jakaś nadzieja dla świata, skoro są tacy ludzie.
Ale końcowa scena nie pozostawia złudzeń - nic się nie zmieni.
Naprawienie tego świata już się nie uda.
Za późno!
Też mi się bardzo podobał.
Ale najlepsza była gra główna - nie te gierki poboczne - to była gra Zarządcy z numerem 456. O człowieczeństwo. I Zarządca ostatecznie grę przegrał - próbował zniszczyć dobro w sercu gracza 456, ale cokolwiek nie zrobił, nie udało mu się to. Swoją grę przegrał...
A ja kocham Claptrapka. I jego łub-łub-łub (DLC "Claptrastic..." był mega miodny!). Owszem irytuje, ale to jego cecha. Wielu ludzi nas w życiu irytuje często, co nie znaczy, że ich nie kochamy. Albo przynajmniej znosimy.
Jestem fanem Clapa, nie wstydzę się tego :D
Trzeci sezon jest naprawdę świetny. Ale ja generalnie ubóstwiam wszelkie kino koreańskie. To najlepsze filmy na świecie. Kocham je.
Drugi Squid był przeciętny, ale trzeci wrócił na pełnej piź... Pięknie się mordują, ale jeszcze piękniejsza jest gra o zachowanie człowieczeństwa tam, gdzie nie ma już miejsca na żadne skrupuły. Polecam!
Trzeci sezon jest naprawdę świetny. Ale ja generalnie ubóstwiam wszelkie kino koreańskie. To najlepsze filmy na świecie. Kocham je.
Drugi Squid był przeciętny, ale trzeci wrócił na pełnej piź... Pięknie się mordują, ale jeszcze piękniejsza jest gra o zachowanie człowieczeństwa tam, gdzie nie ma już miejsca na żadne skrupuły. Polecam!
Dokładnie. O filmie pisałem:
"Prawdopodobnie najbardziej kameralny obraz wojenny jaki obejrzycie, gdzie większość filmu dzieje się w jednym budynku, ledwo wychodząc na sąsiednią ulicę.
I ci żołnierze - my ich w ogóle nie poznajemy, z kolei oni nie wiedzą, co w ogóle tam robią i jak mają się zachować na polu walki. Więc, gdy już pojawią się urwane ciała, krew i ból, to słyszymy tylko ich wycie, widzimy ich niemoc i dezorientację. Nie ma tu nic z bohaterstwa. Jest tylko naturalizm konfliktu. I otaczający wszystkich strach..."
Bardzo dobra gra, niestety zakończona podłym cliffhangerem, więc tego, kto wykiwał głównego bohatera nigdy się nie dowiedzieliśmy.
BTW, bardziej podobał mi się wypluty w tym samym czasie, podobny w założeniach Second Sight.
Oldman sam przyznał, że przyjął rolę wyłącznie dla kasy. Nie ma co drążyć :)
BTW, pani Edyta to śliczna kobieta. Pozdrawiam.
- Czy byłem dobrym Syriuszem?
- Nie! Byłeś najlepszym!
Czasami się nie da vide HALO 5, którego na PC nie ma, bo w kodzie gry coś nie zagrzało i nie ma szans tego przenieść. Pewnie z niektórymi grami Sony jest to samo. Tak zgaduję. I dlatego mają to w dupie...
Polecam książkę od Gamebook - Zrozumieć The Last of Us. I wtedy może zrozumiesz, że Straley, owszem odegrał w tym znakomitą rolę, ale to Druckmann napisał ten scenariusz, który cyzelował już od roku 2004.
Polecam książkę i moją recenzję książki.
https://cross-play.pl/zrozumiec-the-last-of-us-recenzja-ksiazki/
Pewnie wielu otworzą się oczy, jak naprawdę było...
Wreszcie!
Mam tu na myśli znajdźki - w The Quarry to był jakiś horror - wszystkie, danego typu, musiałeś zgarnąć w jednym przejściu gry, a czasem jak wybrałeś inną ścieżkę, czy jakaś postać już nie żyła to nie miałeś do niej dostępu. Elementy kolekcjonerskie były dla mnie najbardziej upierdliwym elementem The Quarry.
Dobrze, że nie pracuję w newsowych mediach gamingowych. Miałbym do siebie wstręt pisząc o takich głupotach.

Aha. Tak mi się skojarzyło po przeczytaniu newsa...
Tępawe "chińskie bajki". Ale przegrywy życiowe się później przy tym masturbują, a prawdziwej kobiety nigdy nie dotknęli nawet. Żałośni ludzie...
Z ciekawości sprawdziłem u siebie na PSNrofiles. Takie RDR2, który skończyłem niedawno - zakończenie epilogu (czyli koniec gry) ujrzało 42% graczy. Coś krótszego - krótkie The Quarry - też 42%, Doom Eternal - 46%. A mówimy tu o graczach zalogowanych do systemu trofeów. Odliczając graczy niedzielnych, którzy nie są, wychodzi, że napisy końcowe w tych grach ujrzało pewnie około 30%-35% graczy. Miau, to fakt!
To wcale nie jest teoria tylko fakt stwierdzony w oparciu o trofea na Streamie, czy Playstation Profiles. Często widać, że do napisów końcowych dotarło 30-50% graczy. Łatwo można ten fakt sprawdzić. Oczywiście to zależy od gry - czasem jest więcej.
Garland to fantastyczny scenarzysta i reżyser (jeden z moich ulubionych guru) - będzie dobrze!
Pamiętam jak po premierze "Mrocznego Rycerza" w awatarach sporo osób paćkało sobie ryło Jokera. Czasami naprawdę nie rozumiem ludzi, że podziwiają czy chcą się utożsamiać z psycholami.
Celowo tak napisałem, wszyscy wiedzą o co chodzi. Po prostu kocham dwa Painkillery od Chmielarza (przeszedłem nawet wszystkie łajno w dalszej serii), więc mnie zastanawia. Chcę grać sam. Kopu...kooperacja mnie nie interesuje :)
Eeeee, nie znam się, więc dopytam - ten nowy Pain ma być typowym single, czy jest nastawiony na kopulację, co sugeruje test? Kapitanie?
Nope, man. Ready at Dawn było studiem, które robiło świetne gry na Sony PSP (Daxter, 2 części God of War) i w tym byli dobrzy - gdy jednak przyszedł czas na wielką grę na konsolę stacjonarną, zwyczajnie nie podołali. Oni naprawdę dłubali się z tym długo i zrobili grę a'la handheld - na 5 godzin gry. Oni nigdy się nie nadawali na takie wielki produkcje - poszli tam w grafikę, a gameplay kulał. Nie powinno być odwrotnie?
Ponoć to powinni jeszcze rok poprawiać, bo to błąd na błędzie i błędem pogania. Plus grafika z ery PS3. Skąd takie oceny? Dla mnie kuriozalne podejście.
Gra była wyjątkowo kiepska, nikt po niej nie płakał. A już te starcia z wilkołakami oparte na...QTE (każde takie samo) to był uśmiech roku :)
Ja się nie znam (choć widziałem wszystkie filmy), bo dla mnie to bzdury straszne, ale to chyba jedyny film, gdzie rudy pod koniec...
Któryś gość z kanału TZO też wbił. Zajęło mu to chyba... 500 godzin jak wspomniał.
Nie rozumiem takich rzeczy. Tym bardziej, że sam mówił, że brzydził się sobą, że tracił tyle na to czasu.
Sam lubię wbijać trofea i calaki, ale jak gra każe mi skakać na lewej nodze przez 10 godzin to leję ciepłym sikiem na takie bzdury. Gdzieś jest granica, którą zawsze sobie stawiam.
To dzisiejsza abominacja - kolekcjonerka, która nie zawiera tergo co najważniejsze - samej gry. Co za złe czasy...
Nie dziwi nic. Swego czasu czytałem, że przeciętna klawiatura ma więcej zarazków niż muszla klozetowa. W co jestem w stanie uwierzyć, wszak kibel się często dezynfekuje, czego o klawiaturze raczej powiedzieć nie można.
I dobrze, że nią nie była wszak tytuł był wyjątkowo marny. Gdyby to poszło jako Deus Ex 3 to prawdopodobnie marka zostałaby wtedy zaorana na amen, a tak po latach doczekaliśmy się genialnego Buntu Ludzkości.
Dokładnie. Nie wiem dlaczego user PCMREpic tak się upiera przy swoim. Joel puścił na samym końcu jedynki taką bajeczkę, ze było kilkanaście podobnych do niej. Sama Ellie poznała się na tym kłamstwie, gdy w drugiej części (w retrospekcji) wyruszyła do szpitala i tam znalazła taśmę, że jest "unikatowa" i że nigdy nie mieli podobnego przypadku.
Tak więc Brain ma rację.
Nic dziwnego. Przypominam, że jakiś wuj podzielił się szczegółami z TLoU2 przed premierą. Dlatego dziś wolą dmuchać na zimne i nie chcą dzielić się szczegółami.
Tja, podobnie jak moi poprzednicy - sam przeszedłem RDR2 dopiero w tym roku (moje GOTY). Nie jestem lemingiem, który musi łykać wszystko na premierę.
Jedynka była świetna. Liczą na równie doskonałe kino akcji, nawet jeśli reżyser pierwowzoru nie odpowiada za sequel.
I cieszy, że nad Bobem opatrzność czuwała, przeżył atak serca i wrócił do zdrowia. Do kina wybiorę się na pewno!
Pierwsze słyszę. Pewnie dlatego, że wtedy nie grałem na fortepianach, a jak już grać zacząłem to chyba o tej grze nikt już nie pamiętał i jej nie polecał.
Białystok jest tak spieprzonym miastem, że pub-quziów tu w zasadzie nie uświadczysz. Trzeba do Warszawy jeździć. Co za gówniana ściana wschodnia!
No raczej, że nie ma podjazdu to TLOU (inna sprawa, że obie gry są wybitne) - przecież Ekspedycja miała budżet jakiś 8-10 razy mniejszy.
Mnie cieszy, że segment AA wraca do łask. On umarł, nie żyje. Ale może właśnie dzięki Ekspedycji okaże się, że nie jesteśmy zmuszeni do wyboru - albo indor za 2 miliony, albo gargantuiczne AAA za 200 baniek. Brakuje dziś gier środka. I dlatego w tym aspekcie też trzeba docenić CO.
Tja, sam trailer zwiastował dobrą, niegłupią zabawę.
Nie oglądam już od dawna tego komiksowego gówna (tylko dla Gunna i trzecich Strażników zrobiłem wyjątek), ale na ten film się akurat wybiorę.
Lead powinien brzmieć "Clair Obscur: Expedition 33 to za trudny tytuł DO WYMÓWIENIA dla części graczy.
Jestem pewien, że lwia część czytelników wchodząc tutaj spodziewała się narzekań na poziom trudności. Drugie zdanie coś sugeruje, ale i tak byłem skołowany :)
Nie mam pojęcia. Raid 1 i 2 to były genialne filmy akcji, jak dawny John Woo.
Evans powinien siedzieć u siebie w domu.
Po raz kolejny okazało się, że mając mniejszy budzet stawia się na kreatywność, a jak tylko więcej kasy wpada to już nie trzeba się cackać i można sobie na komputerze wiele rzeczy zrobić. Ehh...
Grało się u kumpla na Pegazie, wiadomo.
Jakieś pół godziny, bo jakoś szczerze nigdy nam to nie "zażarło", by pograc dłużej.
Co innego inna gra z czołgami - "Skorcze" (nazwa lokalna). Oj, w te to już cięliśmy godzinami!!
Każdy widzi co chce.
Ja ostatnio widziałem w lustrze super przystojne lico. A potem wytrzeźwiałem...
Super!
Fajnie, że da się zrobić coś świetnego, w miarę niedrogiego, w grupie 30 osób. A te setki, które tworzyły grę kilka lat za sto milionów, która poszła do piachu po 14 dniach mogą sobie teraz walnąć barana w ścianę...
W reklamach w polskiej prasie było jeszcze jedno rozwinięcie tego tytułu - "Masaż Dla Kosmitek?
Bo GTA jest jedyne w swoim rodzaju. To jest świetnie napisany scenariusz, znakomicie wykreowane postaci i niezwykle pomysłowe, oryginalne misje.
Gry a'la GTA jak ta powyżej typu jesteś gangusem, łazisz po mieście i strzelasz dziś na nikim wrażenia nie robią. Nie te czasy. Tym bardziej, że do dzieciaków dziś taka grafa nie trafi zupełnie.
Resortowe dzieci nie takie rzeczy miały już w latach 80. Ale to była nisza. W połowie domów na początku lat 90 stał czarno-biały TV. Później zaczęło się to faktycznie zmieniać co nie znaczy, że było to standardem u większości rodzin.
A taka Łódź (jak powiedział Boguś Linda - "miasto meneli") do dziś w niektórych miejscach wygląda jak miejscówki z Franko, z lat 90.
O Zeusie Gromowładny, jaki ja jestem stary.
W tym roku to ja już nie miałem informatyki w szkole, ba - dawno studia skończyłem, a tej gry nie kojarzę nawet. Czas umierać :)
Nie. Już w drugim odcinku będzie partyjka golfa.
Jakiś recenzent, który obejrzał już 7 odcinków o tym wspominał.
Aha. Pamiętasz co było kiedyś przy LOST? Fani (jak ja) elaboraty pisali i prezez tydzień wymieniali się uwagami i teoriami. Dlatego ten serial do dziś pozostaje fenomenem, bo każdy o nim dyskutował na forach.
A dziś streamingi faktycznie zabiły owe dyskusje i tajemniczość.
Inna sprawa, że ja też dałem się złapać na binge-watching i podobna forma mi pasuje. Inna sprawa, że faktycznie nie każdemu serialowi służy (kolejny przykład to np. 3 sezon Twin Peaks).
Masz nakukane nieźle.
A 1x03 był jednym z najlepszych odcinków sezonu. Niestety się nie znasz :)
Tak się zastanawiam, jakim trzeba być zwyrodnialcem, by interesować się takimi treściami. Symulator gwałtów? Ludzie naprawdę mają nabite pod kopułą.
Niekoniecznie.
Po prostu w takich krajach zawsze robi się 'beta-testy' (nie tylko Sony, także Microsoft, Netflix i inni) - sprawdzają jak to zażre. Jak zażre można wprowadzać na resztę rynków. Nic nowego.
Kweh!
Też tam zabłądziłem. Nawet po raz pierwszy (TAB) odpaliłem mapę i nic. Ale, ale - był komunikat "wróć do sarkofagu". Najpierw wróciłem, ale nic nie zaskoczyło. Po przeleceniu po całej mapie, wróciłem znowu do sarkofagu (no skoro kazali mi tam wrócić) i zacząłem strzelać jak opętany. I cyk, sarkofag się rozpadł.
Tak, tu zaciąłem się najdłużej :)
Nie, nie trzeba w wyjce wpakować tyle strzałów. Zombie to zombie, trzeba strzelać w głowę - po dwóch, trzech strzałach (czasem nawet wystarczy jeden) odpada mu łepek i nie ma problemu.
Z resztą się zgadzam. W dalszej części gry przyzwyczaiłem się już, że jak wpadasz do pustej sali i widzisz dźwignię to za chwilę coś wyskoczy ze wszystkich stron. Kapa!
Grę skończyłem. Jest dość prosta (grałem na normalu) i wyjątkowo krótka. Ale faktycznie - nie warto. Nie warto!
4/10
Jesteś biały, czy czarny? Jesteś gejem czy hetero? Jesteś na prawo, czy na lewo? Wierzysz w Boga, czy jesteś ateistą?
Czy to ważne? Gdy wyrośnie przed tobą grzybek będziesz mieć to w dupie. Zginiesz w nuklearnym holocauście razem z innymi.
Faktycznie - porażający film. Polecam nawet dziś obejrzeć!
Anegdota - ponoć Ronald Reagan po obejrzeniu filmu zmienił zdanie o owej bombie i zaczął wtedy dążyć do redukcji broni nuklearnej.
Świetna gra, szkoda że nie poszła za tym lepsza sprzedaż. Barker jakoś nie ma szczęścia do gier.
NRGeek lubi to (#crap nr 21)!
Teraz to pewnie jeszcze scalakuje!
Z tą tarczą to chyba Kapitan Slayer wyszedł?
Poprzednie Doomy były genialne, więc zagram na pewno.
Co bym zrobił, nie wiem i wiedzieć nie chcę.
Ale Joela rozumiem. Nie chciał drugi raz przeżyć tej straty, tego samego błędu, że "mu się nie udało". Zachował się jak normalny ojciec.
Jedynka była niezła (takie 5+/10), szczególnie rajcowało wskakiwanie na wrogów, gdzie Rayne piła im krew, jednocześnie prując z dwóch gunów 360 stopni. Z początku frajdę to sprawiało nielichą.
Wspominam miło. Przynajmniej jedynkę, bo dwójka to już okrutna lipa.
Nie wierzę w Cassie Drake. To córeczka rodziców, która pogrywała w Crasha Bandicoota i nawet nie wiedziała czym się rodzice zajmowali. I co, nagle robi się wielką awanturniczką? ND na pewno zdaje sobie sprawę, że to byłoby kiepskie.
OK, można napisać historyjkę w stylu - jej rodzice zaginęli i rusza ich odnaleźć. I co, ma wybić z karabinów setki ludzi? Do Chloe to by jeszcze pasowało, ale nie do córki Drake'ów.
Prawiczki są jak zwykle oderwani od rzeczywistości. Woke, woke, woke - jak zerdzewiałe katarynki :)
Crystal Dynamics to świetne studio, a to co zrobili z Larą to cud, miód, malina! Masz rację - dwa razy ocalili markę od zapomnienia. Gdyby nie oni, Lara leżałaby dziś głęboko pod ziemią niczym artefakty, które wykopywała.
Nigdy nie rozumiałem problemów z garażem. Nie było problemu. Schody zaczynały się później, a ostatnia misja - "The President's Run' to już horror. Sam skończyłem ją (celowo liczyłem) za... 296 razem.
To się akurat zgadza. Ohydna, otępiała ideologia judeo-chrześcijańska ma na sumieniu setki milionów istnień na przestrzeni wieków. Islam coś próbuje im dorównać, ale póki co za ciency w uszach :)
Tja. Dwójka podobała mi się najbardziej (ma najciekawszego bohatera ze wszystkich odsłon, a i losy Desmonda lubiłem), choć ja akurat zatrzymałem się na Unity. W tym roku ruszę dalej z Syndicate.
Jakoś pół roku temu trafiłem w TV na animację - kurczę, ten Disney naprawdę był wizjonerem. To wciąż ogląda się z bananem na twarzy.
A dziś? Te wszystkie live-action są pozbawione duszy i emocji. Ot, wyroby filmopodobne pod słupki Excela, z marnym CGI i nietrafioną obsadą (vide czarna Arielka). Chyba tylko Księga Dżungli mi się podobała.
Swoją drogą, kto normalny daje taką kasę takiemu pajacowi jak Marc Webb. Jego romantyczny debiut był znakomity, ale wysoki budżet nie dla niego (tragiczne Pająki z Garfieldem). Ten chłop jest daremny. No chyba, że to tylko figurant, a film zrobili producenci, jak to ponoć było z jego drugim Spidermanem.
Tja jasne. A po trylogii z Ezio ludzie wspinali się i demolowali Kaplicę Sykstyńską. Ponoć nie nadążali z remontami...
Nie czytałem artykułu, by uniknąć spoilerów, wszak obejrzałem tylko 1 sezon INVC.
To zwykła, do bólu kiepska teen-drama, gdzie koleś przez cały sezon smaży cholewki do laski, ale boi się czegoś więcej. No i ma kompleks tatusia. Krew tryska na lewo i prawo, ale żadnego sensu w tym nie ma. Fabułka podpieprzona z Dragon Balla.
Sezon pierwszy oceniłem na 5/10 (coś w tym jednak było), ale dalej nie oglądałem. To już chyba wolę The Boys. Też żaden rewelacyjny serial (na 7/10), ale sporo scen z tego show to pieprzone złoto! Scenę z wuja zapamiętam do końca życia. Tak to się robi!
Już dawno wiele osób podejrzewało, że to była zwykła ściema, mająca na celu przyciągnięcie inwestorów, a później wziąć kasę i w nogi. Teraz tylko szkoda ludzi, którzy nie dostali wypłat i świetnej marki.
Jednocześnie szkoda mi Pana Grzegorza. On ma już 84 lata, choruje od pewnego czasu i raczej nie ogarnia branży gier. Chciał z dobrego serca, by jego dziedzictwo żyło, by Thorgala poznały kolejne pokolenia. Niestety chłopa o dobrym sercu oszukali ludzie o sercach złych...
Gdzie idziesz? Przecinki jakieś zgubiłeś po drodze?
Ostatnie Bondy jakieś stary finansowe wygenerowały? Chyba nie. Dokształć się z BO :)
My? Mów za siebie, jak widać jesteś w mniejszości :)
E tam. Film pewnie jest słaby, ale Andersona akurat krytycy nie lubią, bo nawet kozacki 'Event Horizon' został zgnojony. Podobnie jak Mortal Kombat, który do dziś jest znakomitą adaptacją, w przeciwieństwie do tego ostatniego, tragicznego filmowego wysrywu.
Warszawa w Moskwie? Kto wie, może doczekamy się kiedyś zamieszek na granicy polsko-chińskiej?
Fajny komentarz.
BTW, myślę, że najbardziej rozpoznawalna rola śp. pamięci Michelle to ta z Buffy. Zagrała w połowie odcinków tego serialu.
Aha, z tymi powiadomieniami zawsze są jakieś kwasy, że wiele osób nie wymieniają. W tym roku zabrakło choćby Tony'ego Todda. I jeszcze kilku innych, znaczących. Chyba największy rock bottom to całkowite pominięcie ikony jaką był Alain Delon.
Kurczę, szkoda, że nie zagrałem gdzieś u buka. Wszystko trafnie obstawiłem w głównych kategoriach, łącznie z wygraną Madison, czy animację Flow.
Strasznie przewidywalne rozdanie.
Gunn mnie jeszcze nigdy nie zawiódł, więc poczekam. Choć faktycznie może coś niedobrego się z tą produkcją dziać.
Nie ma na to szans. Tego starocia nawet na GOGu nie można dziś wydać. Remastera nie można zrobić, nie mówiąć o nowej części. Prawa się rozmyły w kilku podmiotach - część pewnie należała do Monolithu, czyli dziś jest w rękach WB, część należy do Fox, który dziś jest już w rękach Marvela. Część praw ma ponoć jeszcze jeden podmiot, którego nazwy dziś nie pamiętam, a który też gdzieś zaginął w mrokach dziejów. Ta seria będzie martwa póki ktoś tego nie uporządkuje. A jak widać od lat, nikogo to nie interesuje.
Pierwszy Blood to kulciak, FEAR zresztą też. Ale ja i tak najcieplej wspominam cudowne, bondowskie przygody Kate Archer!
To prawda. Jakbym zobaczył Reachera to zszedłbym mu z drogi i ustąpił mu miejsca w... autobusie. Kurdupel Cruise, którego przewyższam o głowę, strachu by we mnie nie wzbudził.
Właśnie skończyłem remaster - wszystkie części na 100% (choć czasówek w jedynce i dwójce nie robiłem), trójkę na 102%. Jak zresztą kiedyś na PSX. Faktycznie trzeba cierpliwości, ale i tak jest prościej niż kiedyś.
Kiedyś w jedynce na gema każdy level musiałeś skończyć bez straty życia, a teraz tylko te z kolorowymi, więc maksymalnego wkurzenia nie ma.
Akurat tutaj się nie dziwię. Skoro minęło 5 lat i nie potrafili zainteresować żadnego wydawcy tym, nad czym pracują i nie dostali żadnego finansowania, to nic dziwnego, że pewnie niedługo padną.
Imo, bzdury straszne. Użytkownicy MajorBajor i Pietras wyjaśnili w zasadzie autora tekstu.
Chmielarz kiedyś świetnie o tym pisał.
9 milionów? Tak, jak wspomniałeś - większość kupiła to po przecenie. Sam kupiłem używkę, więc Sony nie miało z tego złamanego grosza.
Przychodu? Czyli nie dochodu :)
Days Gone był przeciętną grą, choć z potencjałem. Kontynuacja jest potrzeba tak samo jak Concord i podobne wymiociny, a więc całkowicie zbędna :)
Ktoś to jeszcze ogląda? :) Dawno dałem sobie z tym spokój.
Pierwsze filmy komiksowe Marvela, od czasu Iron Mana, były naprawdę świetne, oparte na dobrych scenariuszach i porządnych efektach. Dziś to CGI-wymiociny pisane na kolanie.
Już nie wspominając, że to dziś rzeczy wyłącznie dla geeków, bo żeby ogarniać te fabułki to trzeba znać poprzedniki i jeszcze ich podrzędne serialiki z D+, bo inaczej pewne wątki są zupełnie nieczytelne. Dlatego przestałem to już śledzić lata temu.
Czy ktoś jeszcze się dziwi, dlaczego z graczy drą łacha?
Stary, nie poddawaj się! Pamiętasz zakończenie Se7en? Jak Freeman cytował Hemingwaya - "Świat jest piękny, warto o niego walczyć. Zgadzam się z drugą kwestią".
Tak, świat jest piergolnięty, ale szkoda się poddać i oddać innym pałeczkę. Zresztą - nie wiem czy wiesz, ale po latach to właśnie przegrane walki i przegrane sądowe procesy są na ustach wszystkich i zapisują się w historii. Nie wygrani, ale Ci, którzy walczyli i polegli za słuszną sprawę.
Trzymaj się!
Aż musiałem sprawdzić kto to jest kiszak i arkadickus (przy okazji szukania algorytm wywalił mi tez jakiegoś Drwala) - nie siedzę w YT, szkoda mi wolnego czasu na oglądanie pierdoł, ale faktycznie - niezłe clickbaity. Kurka, może założyć jakiś kanał na YT, pierdzielić głupoty i straszyć swym krzywym ryjem? Przydałoby się na zgrzewkę taniego wina. A tanie wino jest dobre, bo jest dobre i tanie...
Nie ma szans z niektórymi. Sam był zagrał w No One Lives Forever, uwielbiam gry z Kate Archer, ale prawa do nich gdzieś się rozmyły. Monolith, były FOX, dziś należący do Marvela i jeszcze jakiś podmiot (już nie pamiętam jaki).
Połowa z tych gier to pewnie problemy z prawami autorskimi, a tego GOG nie przeskoczy.
Nie zatrudnią ani Idrisa ani Hardy'ego. Są już za starzy. Będą chcieli wybrać Bonda na kolejną dekadę, więc nie wybiorą aktora, który zbliżał się będzie w ostatnim filmie do 60-tki czy ją przekraczał (to już nie czasy Moore'a). Będą celować w gościa z przedziału 30-40.
Zwyrodnialcy tworzący treści a'la "ośmioletnia dziewczynka z wielkimi donicami atakowana jest przez wielką ośmiornicę", ale przeszkadza im, że komuś łapkę utną, a główka poleci do góry w fontannie krwi? Zaiste, dziwny kraj...
A co niby mają zrobić jak zwolnili w ramach restrukturyzacji 120 osób i ledwo się trzymają na rynku? Wóz albo przewóz.
Nic dziwnego, że Chmielarz odszedł rychło w czas.
Kolesie (nie licząc HIVa), którzy zawsze pisali, że gardzą piecami, nie grają na nich (na pewno nie w latach 90), że "konsole górą", a "piec to gówno", same ma "syfne i lipne gry", by "nie kupować tego chłamu" nagle są wielkimi miłośnikami pecetów :)
Ale żeby tak w żywe oczy...
Ha! To najlepsza wiadomość dnia. Zamiast tracić czas na multi-bzdury, wycyzelują single'a. Dla mnie to najbardziej oczekiwana gra roku!
Wiem. Akademia generalnie potrafi zaskoczyć np. nagradzając Miyazakiego za czaplę. Więc nic jeszcze straconego, aczkolwiek będzie ciężko i raczej Inside Out 2 zgarnie statuetkę. Tak bym obstawił u buka, choć sercem jestem za kotełkiem.
Robot też jest mocny w kategorii. Generalnie walka toczyć się będzie między Pixar, Dreamworks i Łotyszami.
No nic, do kina na pewno pójdę w następnym tygodniu na kotka. Kocham te wielkie kulki kłaczków.
@ Ppaweł
Tja, jasne. Nikt normalny w to nie grał, bo seria Dragon Age to skończone gówno a'la Gothic. Taka seria szorująca po mule. 11 milionów poprzedniej odsłony? Tja, bo 8 milionów graczy kupiło to, jak po przecenie kosztowało to 30 zł. Dobrze, że seria zdechła. Teraz czekam aż druga abominacja RPG-owa - Gothik Remake wyrżnie o dno. Im mniej takiego rpg-wego śmiecia na rynku tym lepiej.
Vince Gilligan to mój idol scenopisarstwa. Poznałem się na nim od samego początku, gdy pisał najlepsze odcinki 'The X-Files'.
Obejrzę wszystko, pod czym się podpisze.
Cillian jest zbyt zabiegany, by tracić czas na takie telewizyjne głupoty, które będą drenowane kilka lat. Zbyt wiele ma projektów na głowie. Nawet w "28 years later" nie wrócił, bo ponoć czasu na to nie miał.
Jest dokładnie tak, jak piszecie moi drodzy - za GTA6 mogą zażądać 100 baksów, a gra i tak zniknie z półek. Jeśli taka sama cena zostanie ustalona dla gry X czy Y to wydawca się zdziwi słupkami sprzedaży, oj zdziwi :)
Mistrz odszedł. Jeden z najlepszych w swym fachu. Jego filmowych koszmarów sennych nikt nie wygumkuje z kinematografii. Zawsze będą zachwycać i wzbudzać niepokój zarazem.
Z drugiej strony dał nam też piękne i wzruszające, zupełnie "nielynchowskie" filmy jak "Człowiek słoń", czy "Prosta historia".
Żegnaj!
WTF?
Od kiedy Transformery to mechy? Mechami steruje człowiek siedzący w środku. Transformery to zwykłe roboty.
No nie wiem. Żeby zekranizować dobrze Horizon potrzeba pierdylion dolarów (kostiumy, scenografia, efekty specjalne - morze kasy na to pójdzie). Bo chyba "budżetowego" filmu nikt nie chce.
Co innego taki Until Dawn - tu wiele nie trzeba.
Kocham tę serię, ale po trzech częściach, kilkunastu DLC i spin-offie liczę na gruntowne zmiany w kolejnej odsłonie. Inaczej nie zdzierżę. Sam śmiech z popkultury to nie wszystko...
Ja chcę wielkiego robala jadącego w swoim rydwanie. To byłaby dopiero kinowa awangarda!
Gothic to dziadostwo, ale powiem Ci dlaczego to gówno w Polsce zrobiło taka karierę - było po polsku (podobnie jak Baldur's Gate, tyle, że tamten jest prześwietną grą!). Ja w tym czasie siedziałem ze słownikiem angielskim grając w Xenogears, prawdopodobnie jedną z najambitniejszych gier w historii branży. Ale Polacy zatrzymali się na etapie "cat" i "dog", więc Gothic był prawdopodobnie pierwszą (lub drugą vide wspomniany Baldur) grą RPG, którą w ogóle zrozumieli.
Myślisz, że zrozumieliby coś z FFX, Xenogears, czy szekspirowskiego Vagrant Story, który był napisany staroangielskim i cholernie trudnym do zrozumienia (w dodatku wymagał znajomości dzieł Szekspira, by ogarnąć wszystkie nawiązania)? Nie, cięli w tego Gothica, bo im tam nawijano po polsku.
Reszta świata miała tą grę głęboko w dupie, ale Polacy się nią zagrywali. Przynajmniej ci ułomni, którzy zatrzymali się na etapie "cat&dog" :)
Silent Hill 2 zdecydowanie moim faworytem. To jedna z najważniejszych gier mego życia.
Aczkolwiek szczyt podium powinien należeć do GTA3 - przejście tej serii w trzeci wymiar zrewolucjonizowało ten gatunek gier. Od tamtego czasu, wszyscy chcieli mieć swego sandboksa.
Gothic? Toporne, crapowate dziadostwo, które tylko w zapyziałej, brudnej Polsce przełomu wieków mogło tak obrosnąć kultem :)
Ooo, z tym się zgodzę.
Tak, z ciekawości - ilu z was wpisało sobie w CV, że lubi komiksy czy gry wideo? Ja wpisywałem, choć pewnie z 80% się tego wstydzi, by pochwalić się tym przed światem. Wolą wpisać "muzyka klasyczna" i "opera", bo to niby dumnie brzmi. Tak, Polacy wstydzą się tego...