Nie dziwię się. RuSSki Führer, Putin dał się wszystkim mocno we znaki. Nie zdziwię się też jak antagonista mocno będzie tym ścierwem inspirowany. I będzie fajnie jak w finale będzie można odstrzelić mu parszywy pysk. Tak jak w "Bękartach wojny" odjechali Hitlera.
W punkt.
Owszem można się bawić w politykę. Można np. wrzucić jakiegoś świra prawnika, który chce usilnie walczyć z gierkami i pisze do Kongresu, ale który młodziak zrozumie, że chodzi o Jacko the Wacko, który swą krucjatę prowadził prawie 2 dekady temu? Czy też pomerdaną psychicznie Clintonównę, jak startowała na prezydenta i otępiona lekami pieprzyła bzdury. Ale kto o tych szczurach jeszcze pamięta?
Co innego wszelkiej maści, tfu, influencerzy, celebryci i inni pato-pajace, których jest dziś wysyp. Oj, tu jest i będzie używanie :)
Spoko, Roberts musi jeszcze wydoić trochę kasy z graczy. Myślę, premiera na 2030 to dobry termin.
Ale w to akurat jestem w stanie uwierzyć.
Akurat problemem Cyberpunka był ich silnik REDEngine, który się nie nadawał do dynamicznego FPSa i zanim ogarnęli wszystkie problemy, wiele wody w Wiśle musiało upłynąć.
Ze sprawdzoną mechaniką gry TPP w świecie Wiedźmina raczej problemów nie będą mieli, wszak to zrobili już kilka razy i zawsze dobrze działało.
Skończenie GTA V na 100% zajęło mi około 80 godzin, tak więc tutaj 100+ jest pewne jak amen w pacierzu.
Nie zniszczyły go, bo ten, nomen omen, eksodus, był wielkim powiewem świeżości dla serii. Spróbowano czegoś innego, pożeniono klaustrofobię z półotwartym światem, ale gra i tak była do dość liniowa.
Było to dobre, ale faktycznie, niekoniecznie w klimacie Metra!
Ale hej, ten pociąg, który przez lód, zapieprza niczym Snowpiercer - no ja byłem kupiony. Nawet 3 razy grę skończyłem!
Artem zresztą już dawno tysiące kilometrów poza metrem moskiewskim, więc zwyczajnie nie mogli wrócić do tej postaci (wątpię, że się pojawi, ale kto wie, co będzie w zakończeniu?).
A nowy bohater? Tak, ponoć ma mówić.
Pierwsze Metro akurat jest na tyle problematyczne, że jeszcze nie wiesz co jest dobre, a co złe. Tam połowę dobrej karmy dostajesz zwyczajnie za samo stanie przy NPCach, wysłuchanie ich, albo zwyczajne danie im kilku monet, czy powiedzenie dobrego słowa. Ale jeśli ktoś nie zwraca na to uwagi i w ogóle ich omija gnając szybko do wyjścia to umcyk zbity. A jak dodatkowo gra jak Rambo to z automatu ma "bad ending". Ale jeśli już wiesz, na co zwracać uwagę to możesz i pół metra złoli wybić i będzie dobrze.
Spoko, w pierwszym Metro, za pierwszym razem też nie wiedziałem i miałem złe zakończenie (co ciekawe, te kanoniczne), ale później już się nauczyłem, by zwracać uwagę na każdy dialog i NPCa.
Natomiast zgadzam się niejako z Tobą w przypadku Last Light, choć ma to związek fabularny z relacją z tym małym "tym czymś, kim był" :) Bo to gra o przebaczeniu. On musi zobaczysz, że jesteś w stanie przebaczyć wrogowi, tak jak on w zakończeniu wybacza Ci, że zamordowałeś całe jego plemię i tym samym ratuje Ci życie. I tak, można to było lepiej rozwiązać, ale tak to już sobie obmyślili twórcy. Ale też mi się to srednio podobało, bo gościa zwyczajnie zabiłem za pierwszym razem i już. Inna sprawa, że nie jestem przekonany czy to bezpośrednio wpłynęło na złe zakończenie
Beznadziejne nie, może tylko w tym przypadku nietrafione.
W Exodus to już znacznie lepiej dopracowali.
Właśnie skończyłem pierwszą i drugą odsłonę siódemki (jak to kuriozalnie brzmi), nie mogę się doczekać konkluzji. FFVII to wszak najważniejsza gra mego życia.
Metro jechało na fabule - wiedziałeś co i kto jest twoim celem, to samo przez się wynikało z plotu. Nie potrzebuję strzałki pokazującej cel, ale łażenia bez celu w tej serii nie chcę.
Miło, że wciąż można sobie postać przy NPCach i po prostu ich słuchać (w serii to ważny aspekt, który oznaczał dodatnią karmę i przekładał się na dobry ending). Zagram na pewno, ale teraz mam niejakie obawy. W każdym razie luty zapowiada się mega - Tomb Raider, God of War, Metro, a chwilę później ostatnia część Finala 7. Tylko dożyć :)
To teraz mój hype mocno opadł.
Staler to Stalker, a Metro to Metro - mimo iż te gry wiele łączy to są zupełnie różne.
Jeśli zechcę przez godzinę błąkać się po ZONIE, walczyć z mutkami i anomaliami, tylko po to by łazić, łazić, łazić i nic więcej, to wiadomo, że wybiorę Stalkera.
Metro ogrywałem dla znakomitej, liniowej fabuły i wyborów moralnych, które wpływały na zakończenie (wybijesz wszystkich jak złol, czy będziesz się skradał i unikał zabijania?).
Nie widzę sensu, by jedna seria upodabniała się na siłę do drugiej. Moim zdaniem to błąd, tym bardziej, że pierwsze przecieki sugerowały, że ma nie być pół-otwartego świata jak w Exodus, tylko skondensowana, klaustrofobiczna liniowa przygoda. Kłamali?
To Steam przyczynił się do tego, że gry na fizycznych nośnikach, na fortepianach zniknęły. Dziś, po dekadzie i pół to samo robi Sony. Ten grubas i cholerne fortepiany zrobiły to dawno temu, gdzie kazali ci kupować cyfrowe gówno, z którym gówno co zrobisz :)
Genialna seria. Co prawda 'Human Revolution' było lepsze, ale i MD uwielbiam i wycisnąłem z niego wszystkie soki (trzy przejścia gry). Boleję nad tym, że nie otrzymaliśmy finału trylogii.
Wyją to chyba póki co fortepiany, które na swoich laptopach wielkości znaczka pocztowego, gry szybko nie odpalą. I to ich kurfa boli niesamowicie :D
Fajny gość.
Choć ostatnio ma u mnie minusa. Jeszcze jeden minus i... będzie plus :)
W crapach przeklina ile wlezie, jakoś nie ma problemu z tymi dziećmi.
A w ten odpływ subskrypcji nie wierzę. Ma ich chyba 200 tysięcy. Dajmy na to, że tysiąc, dwa, trzy, czy nawet i 10 odeszło - kij z nimi. Wciąż będzie mieć 190k. Warto było tak się błaźnić z tymi przeprosinami?
(EDIT) - Sprawdziłem z ciekawości - ma 214k, gówno co mu ubyło, więc argument nietrafiony!
Dla mnie stracił w oczach, bo okazało się, że cienka parówa z niego. Kilka osób pokrzyczało i zaczął się płaszczyć.
Jeszcze raz powtórzę - jakby opowiadał bzdury, dezinformował i robił podobne głupie rzeczy, to wtedy bym uszanował za takie przeprosiny. Ale on przeprasza za swoje poglądy, czego wprost nie znoszę. Sam mam swoje i nigdy nie przeprosiłbym za to, co myślę, nawet jeśli bym na tym stracił finansowo. Pieprzyć samocenzurę.
Ja też potrafię z grubej rury walnąć, o tym co myślę. I przepraszać nie zamierzam. Cenzura to bzdura. A już cenzurowanie samego siebie to szopka.
Rozumiem jeszcze jakby napierdzielony w 3 dupy bzdury gadał, ale powiedział coś od serca, trzeźwy, nie skłamał, nie dezinformował, więc po co później się płaszczyć i prostować?
Remastery są spoko, jeśli kiedyś nie grałem w jakiś tytuł chętnie sięgam. Ale na remastery Assassynów leję ciepłym sikiem, bo ograłem to porządnie, więc tego nie potrzebuję.
Tak już mam - jak ograłem grę na 100% (często wbijając calaka), ogrywanie jej kolejny raz nie ma najmniejszego sensu. Że lepsza grafika? Plażo, proszę...
Ale nie jestem przeciwnikiem takich zabiegów - niech młodsi gracze próbują. To dla nich.
W żadną z tych gier niestety nie grałem. Moi rodzice nie szejkowie, nie mieli pieniędzy na takie rzeczy (w latach 90 byliśmy dość biedną rodziną). W tamtym czasie katowałem wciąż wysłużoną Amisię 500 1mb (notabene kupioną od kolegi taty z pracy, po tym jak kupił sobie wypasioną 1200).
Pieca kupiło się dopiero jak poszedłem na studia (bez niego ani rusz). Ale wtedy już leciały Kłeje, DN3D, Unreal, więc te gry ww. olałem ciepłym sikiem. Nie załapałem się na ten czas. Trudno.
A co ma jełop mówić? To jeden z tych, którzy swego czasu mówili, że 7 milionów sprzedanych kopii 'Tomb Raidera' z 2013 to porażka (ostatecznie gra dobiła do 14 milionów). Ci jełopi są oderwani od rzeczywistości.
A ja głupek, czytając lead, pomyślałem, że chodzi o wirusy... komputerowe. No, ale na GOLu jestem, komputery, systemy, hemoglobina... więc jestem częściowo usprawiedliwiony :)
Tudzież chyba lepiej to określić - tragifarsa!
Ale zawsze byłem fanem Monty Pythona. W sumie pasuje. Angielski humor przełożony na polski rynek.
Przyznaję się do błędu.
Inna sprawa, że akurat oceny ze Stima gówno są warte. Jak Metro Exodus poszło na wyłączność na EPICA, to się stimpacki posrały i reviev-bombing poszedł na rzadko nawet do starszych części. A to tylko jeden przypadek, wszak było ich więcej. Trudno traktować tych głupków poważnie...
Już nie mówiąc, że średnia gry niszowej pizdówki, oceniona przez 100 graczy, zawsze będzie będzie wyższa niż coś, ocenione przez 10 tysięcy.
Spoko. 95% Polaków popełnia ten błąd.
Nawet kiedyś, jak byłem u rodziców to oglądaliśmy Milionerów i tam też, ten sam błąd. W pytaniu :)
Powiedziałem im - "Tam pracują debile" :)
I chyba miałem rację, bo niedługo później było pytanie o Big Bena i 4 odpowiedzi. I żadne poprawne. Co zresztą szybko wyszło. Kweh! :D
Błagam was. O tym mówiło się od czasów PS2, a już na PS3 miało to hulać w najlepsze.
I co? I gówno.
Owszem były jakiś próby (vide wspomniany Wipeout), ale jakoś sobie nie przypominam, bym Big Maca, czy inne ścierwo oglądał we współczesnych grach.
Tak więc baju baju...
Coś tam pewnie będzie, ale że będziemy na każdym kroku oglądać reklamy bzdetów? Nawet corpo nie posunie się do tego.
CORPO - "Grifter, potrzymaj mi piwo!".
Nawet serial wytrzymał tylko 3 sezony i wyleciał z anteny.
Czy klapa He-Mana, który dziś obchodzi "nikogo" nie nauczyła ich jeszcze, że branie się za franczyzę sprzed dekad to poroniony pomysł?
Ja, stary dziad, 42 lata na spróchniałym karku, Jetsonów pamięta, ale dzisiejsze pokolenie Tik-Toka tego nie zna, więc po jaki wujek?
Jeszcze raz wrócę do filmowego He-Mana - okazało się, że ogląli to głównie (nieliczni) ci z pokolenia 25+. Młodzież miała to w dupalu. A co dopiero Jetsonowie. Przecież to dla nich jakaś archeologia. Bardziej niż Flintstone'owie. Bo ten serial cały czas gdzieś pokazują w porannych blokach z animacjami. A kto widział w TV "Jetsonów"? No właśnie...
Akurat Matrix to dobry pomysł.
Niech zabierze się za to ktoś dobry, nie drenuje niepotrzebnie kontynuacji tylko... wróci do Źródła i opowie coś ciekawego z początków Matriksa. Coś z początków wojny z maszynami. Tyle tu można opowiedzieć historii, że hej, co pokazał kiedyś Animatrix.
Film był nędzny i nie wiem, czy cokolwiek tutaj coś zmieni. No chyba, że naprawdę wycięto tam jakieś 20 minut materiału, które podpadało pod R-kę.
Ale bądźmy szczerzy - jak film był słaby to i kilka wiader krwi tego nie zmieni.
Już sam nie wiesz, czy pisać o baranach w podłogę u muslimów, czy pocałunku dwóch kolesi? Coś się chyba teraz nie pokleiła narracja. Bo EA to geje i LGBT-zło. Ale teraz narrację trzeba po sprzedaży studia zmienić, wszak teraz muslimy i barany w podłogę :)
Jesteś na rozdrożu :D
No chyba, że książki i scenariusze filmowe. A nuż coś ciekawego się urodzi.
Ale tweety są niewskazane :)
Moi rodzice nie byli bogaci (wiązali koniec z końcem wręcz), więc na takie wynalazki jak N64 i carty za 300 zł (a to ponoć dziś gry są drogie, kweh!) nie było nas stać. Więc ograłem dopiero tytuł na handheldzie. I co? I zrozumiałem wtedy wszystko. Gra jest wybitna :)
Oczywiście musisz zdawać sobie sprawę, że sporo mechanik (w zasadzie wszystkie wtedy) było pionierskich, ale dziś się zestarzały i nie wierzę, że to poprawią (już na 3DS niektóre były strasznie przestarzałe). Nie wiem jak podejdzie też słynne Water Temple (gracze jej nienawidzą). Na 3DS było trochę łatwiej, więc teraz też pewnie będzie, ale i tak będziesz kombinować z poziomami wody jak głupi (no chyba, że całkowicie coś pozmieniają i uproszczą tę lokację, oby nie!).
Gra jest faktycznie wybitna (9+/10), ale musisz przymknąć oczy na pewne stare schematy. W końcu ogrywasz grę sprzed trzech dekad prawie. Warto o tym pamiętać przed ograniem.
Akurat temu kolesiowi peron dawno odjechał. Siedzi w necie i wali tweety, że nic mu się nie podoba.
Kiedyś jeszcze jak robił w branży to zwalał wszystko na alkohol ("wypiłem za dużo", vide słynna wypowiedź, że system walki z DMC jest lepszy niż w GoW). Teraz już chyba na alko zwalać nie musi.
Pije i stuka w klakierkę.
Zgadza się, trójka to fanservis, która autonomicznie nie ma prawa bytu, ale i tak, jest o jakieś dwie klasy lepsza niż nowa część. Tam przynajmniej kozaccy aktorzy byli - Dafoe, Molina - robili połowę dobrej roboty. Tu nie ma nic.
Na każdym poprzednim Pajunku z Hollandem byłem w kinie i bawiłem się świetnie, ale tu naprawdę nie zagrało nic. Nawet mój znajomy, który takie filmy wręcz ubóstwia, wychodząc ze mną z kina, powiedział, że nie poleci tego paździerza nikomu.
Nie jestem jakimś hejterem kina komiksowego, sporo go oglądam i bywają całkiem fajne (poprzednie Pajunki, takie na 6-7/10), ale tutaj mówię pass. Zamęczył mnie ten film straszliwie.
Lubiłem poprzednie części. Fajne, rozrywkowe kino.
Ale ta odsłona to nieoglądalna padlina (3/10). Nawet z "Poniżacza" zrobiono klauna.
Przynajmniej był nim przez chwilę. Może teraz laski bajerować - "wiesz mała, kiedyś byłem milionerem."
Grać nie zamierzam, bo ogrywałem oryginał, a później remaster, a gra niewarta jest tego, by podejść do niej trzeci raz (Reach wciąż opus magnum serii). Ale turlam się ze śmiechu, gdy czytam fragment o muzyce. No właśnie - razem z autorem pytam, jak można było zarżnąć coś idealnego, co nie potrzebuje żadnych zmian? To już trzeba chyba naprawdę się starać. Normalnie jak jakaś forma zakamuflowanego sabotażu :)
Wielka gra.
I ostatni kozacki Quake.
Trójka to już sieciowe gówno, a czwórka (co prawda już nie od ID) to przeciętna popierdółka.
Ale w dwójeczkę przyciąć warto nawet dzisiaj. No i jest morze świetnie poukrywanych secretsów.
Dobra odsłona... jedna z lepszych!
Jak to było? Mierz siły na zamiary?
BTW, ile to już studiów chciało zrobić grę "a'la GTA"?
Żadnemu się póki co nie udało dorównać tej klasie.
Może niech już odpuszczą sobie?
Wystarczy, że skupiliby się na mniejszej skali.
Fajne gry. Ograłem połowę z tej listy. 'Outlaws' z tej listy najlepszy. Jedna z najlepszych gier na Dzikim Zachodzie, na długo przed GUN i RDR.
https://www.retronagazie.eu/recenzja-za-zelazna-brama-amiga/
Grałem bez opamiętania :)
Turlam się ze śmiechu. A po co mi puste pudełko? Idźcie panowie z Sony w...
Dowiesz się np. dlaczego przestali grać.
BTW, nie grali tylko dwaj Dżonowie (jakkolwiek to polsku brzmi, ale to celowe), ale i ekipa, która choćby Commandora Keena opracowywała. To było wiele nocnych zmian przy tych planszówkach.
Przyznam, że i mi się łezka w oku zakręciła, bo z kumplami w latach 90 graliśmy w... "Magię i Miecz" (później w "Magiczny Miecz", który chyba podróbką był ;) Fajne czasy :)
BTW, ja kiedyś co roku odpalałem Quake'a 2 (jedynkę co 2 lata). Dziś już trochę mi się nie chce, wszak tamte gry skończyłem około 5-7 razy, wraz z dodatkami plus ALL SECRETS (do dziś mam gdzieś numer ŚGK ze wszystkimi secretsami do Q2 - tak - trzeba to było po screenach szukać, nie było czegoś takiego jak YT). Eh, urocze czasy :D
Pozdro!
Trochę nie HALO (Master Szef, gdzie Pan?) z tym artykułem. W wielu miejscach. Choćby w takim, że dwa Dżonny grały w papierowe RPG.
I to Carmack wymyślił młot i Quake'a.
Polecam dobrą książkę.
Tu moja recenzja tejże.
https://cross-play.pl/doom-guy-zycie-w-pierwszej-osobie-recenzja/
Niby gracze przez lata żądali otwartości na swe hobby, ale jak takie otwarcie nastąpiło, to teraz węszą wszędzie spisek. Nie godzę się z tym!
Pewnie, że trzeba piętnować jak pieniądze z naszych podatków pójdą nie tam gdzie trzeba, ale zakładać na starcie, że każdy ma złą wolę i chce kraść forsę to też niezły odpał.
Ja rozumiem, były różne wtopy (pewna edycja Pixel Heaven, afera z Franko 2, czy innym Thorgalem), ale to jest inicjatywa nastawiona na coś zupełnie innego.
Przecież nikt tam się nie wystawi z puszką z tytułem - "zbieram milion, bo chcę zrobić gierkę", tylko to będzie świetna inicjatywa dla mniejszych graczy, tym bardziej, że rynek jest coraz trudniejszy. Ja tu widzę tylko plusy (a jestem urodzonym pesymistą).
Jak impreza okaże się porażką to o tym napiszemy, ale póki co - uspokójcie się z waszym krytykanctwem!
Fajna inicjatywa (szczególnie dla tych maluczkich, wszak takie CDPR tego nie potrzebuje), a połowa komentarzy - ukradną kasę, nachapią się do kieszeni, zbiórka, hurr durr. Co za kraj, co za ludzie...
Nie wspominając, że całość odpowiedzialny jest Gnyp i CO., którzy pierwsze co, by zrobili to jakieś pieniądze przytulali dla siebie.
Chłopaki pasjonaci wyskakują z fajną inicjatywą, a już kwik, nawet jeśli jeszcze nic się nie odbyło. Naprawdę, chory kraj...
Film był przeciętny (odhaczanie kolejnych walk, ciosów specjalnych i Fatali). Ale 5/10 dałem wszak dobrze sprawuje się jako fan - service.
Gorzej jako pełnoprawny film - osobno nie istnieje.
MK z 95 zrozumiał każdy, nawet jeśli w grę nie grał.
Tutaj, jeśli ktoś fanem nie jest, nie zrozumie z tego bałaganu nic. Będzie to dla niego kuriozalne kino.
Fajna gra, ale zdecydowanie wolę dwie kontynuacje. Dwójkę a'la GTA i trójkę a'la Mad Max.
Szkoda, że seria jest dziś martwa. Zagrałbym w nową część, w nowych pięknych szatach.
Eeeeee, ale przecież o tym mówi się od dekady.
To, że trzeba wrócić do segmentu AA pisano i mówiono od dawna. W prasie gamingowej czytałem o tym 15 lat temu! I co? Jajeczko!
I pewnie taki powrót nastąpi. Kiedyś tam.
Niektórzy wykorzystali swój potencjał, jak choćby twórcy "CO: Ex33". A więc da się.
Nie trzeba gry, którą tworzy 30 tysięcy osób.
BTW, śledzę napisy i w niektórych grach AAA są one dłuższe niż w filmach od Marvela, gdzie czekasz 10 minut na scenę po napisach.
Z drugiej strony - taki segment wciąż istnieje i ma się dobrze, choć średnio się przebija w mainstream. Ile newsów powstało o GTA6 w prasie i internecie, a ile o choćby tylko strzelankach typu Starship Stoopers, czy innej grze na bazie Lovecrafta. No właśnie.
A Cthulhu widzi to. Ale póki co grzecznie śpi.
Póki co kupka wstydu jest taka, że starczy mi grania do 2030 i więcej (o ile dożyję).
Żeby nie było, ja kupuję w cyfrze - Trepanga w tym roku kupiłem za 4 dychy. Spoko gra. 2 razy skończyłem nawet :)
Ale za 350 zeta gierek kupować nie będę :)
Ładnie pojechałeś z tymi wyliczeniami :)
Wiadomo, że Sony łzy za mnie nie uroni.
I ja też za Sony nie uronię łzy.
Gówno pecetowe, gdzie się ogrywa gierki na ekraniku znaczka pocztowego i w cyfrze, porzuciłem, porzucę też i konsolowe gówno :)
Wyjaśnię na swoim przykładzie.
Kupiłem używkę za grosze, kolejną część kupiłem już nówkę w folii, którą odsprzedałem, by kupić... kolejną nówkę w folii.
Później znowu dwie używki, by po ich sprzedaży kupić nówkę. I tak się to kręci.
Wbrew temu co można sądzić, Sony coś ze mnie jednak ma :)
A teraz nie kupię już nic, bo cyfra mnie nie interesuje.
Pamiętam, że to było jedno z moich rozczarowań roku. Po skończeniu pomyślałem - to jest ta cudowna gra? Chyba czegoś nie dostrzegłem?
Więc celowo przeszedłem ją jeszcze raz (bo w finale można było podjąć inny wybór, a i stawianie "domków" miało dowolną już kolejność), ale jeszcze mocniej mnie utwierdziło w przekonaniu, że w tej grze nie ma nic wielkiego. Zupełnie nic.
Ot przyjemny przeciętniak na 6/10.
Jestem idiotą, to wiem (kweh ;), ale nigdy nie rozumiałem i nie zrozumiem jak można grać na laptopach. To dla mnie jakieś kuriozum. Czy nie lepiej zainwestować w dobrego OLEDA za 10k o przekątnej 75 cali. Sam ogrywam gry (na konsolach) i oglądam filmy i seriale na nim i za cholerę nie wyobrażam sobie na przesiadkę na jakiś mały ekranik.
I jeszcze trzepanie w klawierkę, kiedy mogę się rozsiąść na wielkim fotelu swoim dupskiem i z dwóch metrów śledzić całą grę.
Naprawdę nie rozumiem. Nie byłem, nie jestem i nie będę targetem takiego grania.
Że w podróży? Od tego mam handheldy :)
Tutaj będzie co innego. Film z pewnością nie będzie frontloaderem i zapewne będzie notował umiarkowane spadki. Do miliarda dociągnie.
Ja tam nie dokonałem :)
Ja rozumiem, że jak w polityce, demokracji, większość zdecydowała tak i srak, a ja jestem w mniejszości. Godzę się z tym. Ale konsumentem takich treści również jestem, więc wypraszam mnie wrzucać do jednego worka. Tym bardziej, że mocium panie, ja żadnego wyboru nie miałem. Takowy dokonano za mnie.
"Bo wybór jest wtedy, gdy wybór masz." (Paolo Chujello)
Trochę tych gier jest. Tyle, że artykułów mało.
Bo tutaj nie otworzysz googla i nie spiszesz TOP 10 z neta, tylko musisz się wykazać zajebistą kreatywnością jak pan Krystian, który w dodatku zaimponował sprawnością fizyczną i zajebistym przygotowaniem (idealnie ułożył swą trasę) i odhaczaniem kolejnych miejscówek.
Pomijam, że nie zawsze można sobie na takie wycieczki pozwolić.
Nie każdego stać np. na wyjazd do wyżej wspomnianego Bostonu, czy Tokio, by przejść po wszystkich ulicach i sklepach kozackiego 'The World Ends With You'.
Bardzo fajny artykuł. W grę nie grałem, ale taka growa turystyka - fajnie się to czyta.
BTW, Czesi są fajni. Czeszki też!
Panie szefie, panie moderatorze? Będzie jakieś podsumowanie ruletki? Np. ile osób wzięło w sumie udział, kto miał najdłuższą dobrą serią w typowaniu itp? Fajnie by się poczytało.
Akurat zasłonięcie ust to teraz wymóg UEFA (czy też będzie to wymóg FIFA, nie sprawdzałem), więc masz obligatoryjną czerwonkę i sędzia nie ma tu nic do gadania. Musi się dostosować do przepisów, inaczej je złamie.
Co innego te wszystkie przepychanki (o ile nie rwiesz koszulki na czystko wychodzącego zawodnika na pole karne - wtedy red card od razu) - jeden rabin powie nie, drugi rabin powie tak, trzeci rabin powie - mają rację.
Aczkolwiek wolę chyba te wszystkie VARy niż "ręki Boga", które wypaczają przebieg spotkania.
Podobała mi się też interwencja VARu (nie pamiętam, w którym meczu, sorry Gregory, za wiele ich było), gdzie koleś dostał żółtko, ale po VAR okazało się, że to inny pajac symulował, więc to tamten dostał żółtko drugie i wyleciał z boiska.
I sprawiedliwość dla wszystkich?
Trochę bliżej, choć nie sądzę.
Co pokazał finał wczorajszy? Koleś może posędziować w okręgówce co najwyżej między Babulewo Dolne - Wołomin Machlojki. Gdzie temu jełopowi finał?
Wiadomo, że prawiczki mogą tylko powyć w necie z niemocy i nic więcej :D
Film leci po miliard na świecie. Już jest ćwierć miliarda.
Trochę nie moja bajka (ja wolałem zwykłe zręcznościówki jak "Desert Strike" Amigowy, czy Fortepianowy "Extreme Assault", ale gry te ww. wspaniałe.
Pozdrawiam autora!
Normalny sens. Przejdziesz maksymalnie po dwóch tygodniach, wijesz calaka (lub nie) i puszczasz dalej.
I głupia gierka kosztuje Cię z 70zł.
Tu filozofa nie trzeba, ani inżyniera z NASA. A nawet Gmocha, który strzałki rozrysuje...
Ale Sorry Gregory, but still - wciąż masz to na nośniku. Możesz go sprzedać. Możesz oddać kumplowi. Możesz podetrzeć nim dupsko. Albo zrobić podstawkę pod piwo.
A co zrobisz z cyfrowym śmieciem?
Ale PS6 nie zamierzam kupować. Niektóre gry kupuję na premierę w pudle za 200 - 250 zł. Ogrywam, sprzedaję za 100-200, bo jestem single player graczem i jak ogram, to nie mam co z tym robić już. I kasę przeznaczam na kupno innej gry.
Teraz nie będę mieć wyboru.
Nie kupię śmiecia za 300 zł z PStore (głupie fortepiany są dymani tak od kilkunastu lat, kupują cyfrowe śmieci na Steamie, a później mogą powyć co najwyżej, jak im w San Andreas kilkanaście utworów wyczyściło, bo licencja wygasła... na płytce z PS2 problemu nie miałem, kweh!), zamierzam skończyć z tymi głupimi gierkami.
Owszem będę grać, ale już okazjonalnie.
Tym bardziej, że moją pierwszą miłością jest kino.

BTW, pomysłowo to zrobił. Wyraz górny to pudła z czasów PSXa, a kolejne litery u dołu to kolejno PS2/3/4/5 :)
Napisałeś coś w życiu?
Już nie mówiąc, że przy takich serialach, jak The X-Files czy LOST, to każdy odcinek w Internecie rozbieraliśmy na części pierwsze na forach. Miałem wtedy 19-23 lat.
Później np. poszedłem do pracy i miałem nocne zmiany - pospałem w pracy 4 godziny, wracałem do domu, pospałem jeszcze 4 i do 21 oglądałem 4 filmy (10 godzin!). A po 21 do roboty na nocną zmianę. I tak cały tydzień (zmiana dzienna wyglądała inaczej - wychodziłem regularnie na miasto!) :)
To były czasy.
Dziś oglądam 70-100 filmów rocznie (plus 10-15 seriali jakiegoś pojedynczego sezonu, choć ostatnio po nocach obejrzałem 4 sezony FROM - 3 widziałem już wcześniej!). Ale kiedyś się działo.
Wiem, pewnie przesada, ale ja naprawdę tyle filmów przez 28 lat obejrzałem (zacząłem prowadzić zeszyt jak miałem 13 lat! :)
Aha - skończyłem też multum gier. GOL nie odda tego, bo nie ma tu Amigi, więc polecam tutaj sprawdzić...
https://backloggd.com/u/Grifter/games/
A teraz napnij cięciwę i sam wiesz co :D
Rozgryzłeś mnie. Po każdej napisanej recenzji filmowej dostaję czteropak zajebistego piwa. Ale jeśli moja recenzja się nie spodoba wydawcy ("muj wydafca jest złodziejem") to wszystko na co mogę liczyć, to czteropak Harnasia. Fak!
Zdrówka życzę 😁
Nie wiem, czy piszesz teraz o recenzentach, czy o dzbanach, którzy nie widzieli filmu, ale ocenili miesiąc przed premierą posiłkując się ocenami innych dzbanów? No dzbany. Dzbany wszędzie. Wszędzie dzbany!
Przy mniej interesujących mnie meczach grupowych, oglądałem skróty :)
Też uważam, że będzie sztosik - mistrz Kane i mistrz Wiking Haaland. Będzie piękne widowisko :)
Ale tylko raz zagrałem po fazie grupowej sercem stawiając na Mexiko. Wiedziałem, że cholerni Angole wygrają, że jest Kane (którego akurat bardzo lubię!), ale postawiłem na Meksyk, którego hołubię, nie przeczę. No nie wyszło.
Teraz stawiam na Belgów, choć w ruletce postawiłem pragmatycznie na Hiszpanów. Inna sprawa, że dzisiejsza Belgia to też już nie ta Belgia, która było numerem 3 w rankingu. Ja tu naprawdę widzę fifty-fifty. To powinien być naprawdę dobry mecz!
Ładny PR.
Łaskawcy dodali z patchem możliwość wracania od wcześniejszych poziomów i odnalezienia znajdziek, które się przegapiło (wcześniej trzeba było rezać grę od nowa). Czyli coś, co powinno być od początku, po skończeniu gry (chapter select).
Tja.
Szanse są dla mnie fifty-fifty!
To nie wczorajszy mecz koko-nie-spoko Maroko, gdzie kolesie pierwszy celny strzał oddali w 83 minucie.
Akurat dzisiejszy mecz będzie super wyrównany.
Tako rzecz Grifterustra!
A pamiętasz nominację do Malinki dla Danny'ego De Vito - jedną z najbardziej przerażają postać w historii kina komiksowego?
Ale dziś czasy się zmieniły nieco - filmy sci-fi zgarniają nomki (kiedyś w ogóle nie pomyślenia), a taki DeVito dziś pewnie by też nomkę miał jak Oscara Ledger, bo dawno na kino komiksowe się Akademia otworzyła.
Inna sprawa, że same podałeś tylko te złe od krytyków przykłady. A pamiętasz jak grupa krytyków napisała pean, że 'Speed Racer' będzie za lata filmem kultowym? I co? I minęło 20 lat i film jak był gównem tak gównem pozostał (po wyjściu z kina oceniłem na 1/10). Krytycy mogą się mylić, to prawda. Mogę się też nie mylić. Miau, to fakt!
Ja też się mylę. Po wyjściu z kina z 'Taken' (Uprowadzona) oceniłem to na 5/10, napisałem, że to nudny, dość słaby film akcji, choć Neeson daje radę. Później obejrzałem film drugi raz i przeprosiłem, że się tak pomyliłem, bo to świetne kino akcji było (w przeciwieństwie do żałosnych kontynuacji). A później jeszcze film kolejne 3 razy obejrzałem.
Popełniłem jeszcze wiele innych błędów, gdzie po pierwszym seansie byłem nastawiony negatywnie, a okazało się, że film był bardzo dobry.
I vice versa. Czasami wychodziłem z kina i mówię dobry film widziałem, podczas gdy drugi seans pokazał, że to zwykłe gówno było.
Ale przynajmniej każdy film widziałem. Nigdy nie oceniłem filmu, którego nie obejrzałem do końca. Były takie, które wyłączałem po 20 minutach, ale wtedy nigdy ich nie oceniałem. Nie widziałem - nie oceniam. Jestem fair.
Kino nie dzieli się komedie-dramaty, blockbustery i kino niszowe. Film albo jest dobry, ale jest gówniany. Jak gra, komiks, serial, whatever. Nie ma tu większej filozofii :)
Flipa i Flapa do dziś oglądam jak lecą na Historii czy Kulturze. Stara, piękna klasyka komedii :)
I teraz mi powiedz - jak poleminozwać z czymś takim?
Dlatego wolę opinię nawet najbardziej odklejonego ktytyka (tak, jest wielu takowych), ale przynajmniej wiem, że jednak się nieco na swej robocie znają, wszak nieco w życiu widzieli.
Może i Odyseja będzie kiepska, ale o tym przekonam się w kinie, a nie na internetowych wysrywach, gdzie już można dać 1/10 na miesiąc przed premierą :)
A co do Godzilli to te 3 ostatnie amerykańskie to 1/10 i nic więcej. Za to ta japońska cudowna (8/10, i oferuje dobrą treść, a nie same komputerowe wysrywy CGI jak ta amerykańska). Czekam na listopad i na kolejną Zillę z Japonii!
Oglądałem kiedyś film o kolesiu, który zapominał wynosić na czas śmieci i dziwnie się to skończyło.
Premiera za tydzień.
Ale recenzenci z filmowych portali, dziennikarze (także z Polski) już obejrzeli (wiadomo, prasa ma pierwszeństwo).
Po premierze głupki będą wyć :)
Co im zostało.
A najlepsze, że nie pójdą do kina nawet.
Casus GTAVI - wyją, że będzie klapa, bo wcale nie planują kupić.
Ale pies im mordę lizał - ludzie kupią GTA i pójdą na Odyseję.
Wbiłem swego czasu calaka (w grze na 7/10). Nie zamierzam wracać.
Ale jeśli ktoś nie ograł to można sprawdzić - niezła gra.
I nic więcej.
Komedia czytając tych ludzi :)
Co ciekawe, byłem na premierze 'Interstellar' o godzinie 0 (północ) Nolana i to było takie kiepskie... że o Jeżu Zwierzu - nieudolne naśladowanie mistrza Kubricka (choć strona techniczna świetna - dokowanie do zniszczonej stacji kosmicznej to jeden z najlepszych momentów w historii kina). Ale później nakręcił świetnego Oppenheimera!
Spoko, niczego lepszego niż genialne Memento, już nigdy nie nakręci.
Oczywiście nie deprecjonuję. Szacunek się należy. To jak ten pionier, że zakrywał usta i dostał czerwo :) Zawsze ktoś musi być pierwszy.
Tak czy siak, gratuluję zawczasu!
Ale może po 25 latach coś pokręciłem.
Świetna gra. Miała tylko jeden minus. By poznać ją w całości trzeba było skończyć ją trzy razy. Poza tym absolutna petarda!
No właśnie jest odwrotnie - jak wystawiałem na All unikaty, to schodziły na pniu. I to było najlepsze - jak ktoś kupił to od razu kasa na twoim koncie, więc wiesz, że nie debil, który kombinuje. No właśnie, pieniążki się pojawiają następnego dnia i automatycznie są przelewane (pomijam prowizję, takowa istnieje). I tak - jak masz "mega niszowe nomen-omen smieci" to kolekcjonerzy się zabiją o to.
Jak masz 'Kuon', czy 'Rule of Rose' na PS2 to sprzedasz to za 2 kafle minimum. Jak masz Panzer Dragon Saga na Segę Saturn to sprzedaj za 3-4 tysiące.
No chyba, że masz kolejne Fify. Wtedy faktycznie masz śmieci i wyrzuć to lepiej :)
Dlatego nie wyobrażam sobie cyfrowego śmiecia :)
BTW - w Anglii kolesie brali kilka gier i szli na całonocne palenie do znajomych i wszyscy grali do 4 w nocy na XBoksie. Teraz nie będzie to już możliwe.
Kiedyś myślałem, że przekażę te komiksy swojemu synowi i córce, ale jako, że nie mam bachorów, więc opchnąłem to wszystko.
BTW, kapsle Dunkin sprzedałem za 300 zł ostatnio, bo znalazłem to gówno na strychu.
Mogę ci wysłać fotki całej kolekcji. "Nie ma problema" :)
Kupioną za 30 zł używkę Hauting Ground (w sklepie u Norbasa, redaktora PSX Extreme) na PS2 sprzedałem po latach za 550. Manhunt 2 kupiony za 50 zł - kolejne 500. Najlepsze - SH: Shattered Memories za 160 zł w folii (3xA) zeszło za...1300zł (na ebay pewnie by poszło za 2 kafle). A wiesz ile zarobiłem na swoich ukochanych Wild Arms? Trójka poszła za 200, czwórka za 400, a piątka za ponad 600. Nie było alternatywy, bo tylko ja miałem w sprzedaży czwórkę, czy piątkę.
Przecież nie sprzedawałem kolejnej Fify 2005, 2006, czy 2007 :) Szanujmy się :)
Ok, miałem kilka gier, typy King Kong, czy Path of Neo które poszły za 20 zł (Enter the Matrix to nawet dla gościa gratis oddałem), ale 70% gier miałem naprawdę piękne rzeczy. Nie mówiąc o tym, że leżały u mnie na półce przez 10-20 lat, więc nikt ich nie zarzynał w czytniku. A wiadomo, że wtedy cena skacze o 50%
Oczywiście nie polecam tego jako inwestycję. Sam zarobiłem nieźle, ale po 20 latach. Nie planowałem tego sprzedawać nawet.
Ale jak wspominam - jak stuknęła mi 40-tka stwierdziłem - "Co ja kufa będę za 10, 20 lat robił przy tym? Trzepał sobie do tych pudełek z płytami na starość? Przecież pewnie nawet tego nie dożyję". Dlatego nie polecam trzymać czegokolwiek.
Ja swoją kolekcję opchnąłem za około 40 tysięcy złotych.
Ale nie ukrywam, że sam właśnie tak pomyślałem - jutro umrę i mi całą kolekcję wyprzedadzą za bezcen. Więc, gdy stuknęła mi 40-tka to zamiast kupić motocykl to sprzedałem wszystko co chomikowałem od 30 lat (m.in około 300 komiksów Tm-Semic, wszystkie gry, tazosy, dunkiny itp).
Szkoda trzymać śmiecie. A już tym bardziej cyfrowe. Polecam sprawdzić co macie na półkach i pozbyć się namacalnych "itemów", których dawno nie potrzebujecie.
Pamiętajcie, że z cyfrowym gównem tak samo nie zrobicie 😲
EDIT - dopiero przeczytałem,
- Tato, co to kufa jest?
- Pradziadek mi opowiadał - wkładało się to do czytnika i wyświetlało gry na ekranie telewizora.
- Tato, co to jest czytnik, co to ekran, co to telewizor?
- A odrobiłeś lekcje?
Miałem podobną kolekcję. Ponad 400 gier, jeszcze zbieranych od czasów PSOne. Kilka lat temu opchnąłem to wszystko (zarobiłem krocie, nie przeczę). Znudziło mi się trzymanie tego :)
Ale wciąż kupuję pudła, bo dzięki temu ogrywam gry niemal za friko po odsprzedaży. A teraz, za strzelankę na 10 godzin 350 zł w cyfrze nie wydam (a i zapomnijcie, że w cyfrowym sklepie po zniknięciu pudełek gry będą szybko taniały - jeśli nie będzie alternatywy to przeceny typu 50% się szybciutko skończą, albo będą obwarowane limitem czasu, vide kilka dni!).
Nie rozumiem tych wszystkich wyjących, co od lat "tylko cyfra" i mają konsole bez napędu (pomijam fortepiany, bo oni tradycyjnie nie "kumają niczego"). Przecież Wam nikt niczego nie zabiera. Graliście i będziecie grać tam samo. Zabiera się tylko i wyłącznie nam, którzy preferują napęd.
Konsole jak fortepiany? Ale nurzać się w cyfrowym gównie, z którym nic później nie zrobisz? Jak zwierzę?
Zawsze był moją ulubioną postacią.
I tak, na Super odpadłem w połowie. Z Goku zrobili skończonego debila, a Vegeta miał robić za mruka i komedianta (jak np. kazano mu trzymać w buzi smoczek). Nieoglądalne!
Tostera nigdy nie miałem, więc gra mnie ominęła, a zagrałbym na pewno, bo uwielbiam Lovecrafta.
Sam dziś już nikomu w przeprowadzkach nie pomagam. Kiedyś, 20 lat temu, z 4 piętra w czterech znosiliśmy jakiś zabytkowy fortepian ważący... w juch. Dziś już pewnie bym spasował po wejściu na 4 piętro ;) (ok, wyolbrzymiam, ale generalnie już nie szaleję; czasy, gdy biłem rekordy biegów na 60 czy 100 metrów w szkole należą już niestety do pieśni przeszłości :)
Został mi wygodny fotelik, konsola, piec... no i Mundial :)
Wiem, dla wielu pewnie jestem debilem, bo pewnie trzeba było do Egiptu pojechać i dupę włożyć w piach, ale leję na to. Ponad 30 stopni, mam się pocić na mieście jak fajfus? Wolę meczyk+gra w domku. Rzekłem :)
Nigdy nie rozumiałem fascynacji Smutkami Starego Świata.
Owszem doceniam dialogi (nawet jeśli w większości są do bólu cringe'owe), bo taki był zamysł na ten dodatek, ale te DLC było dla mnie do bólu przeciętne. Nie rozumiem fenomenu.
Z cyfrowym gównem ze Steama nie zrobię nic.

Szatan Szatan
Szatan Szatan
oł jeeeee
oł jeeeee
:)
Przerwa na nawodnienie....
możecie napisać wszystko co chcecie.
Koniec przerwy na nawodnienie...
Później same genialne sztosy - Bully, GTAIV, RDR, Max Payne 3, GTAV, RDR2.
Bekniecie to wy wszyscy hejterzy.
Nie rozumiem tego hejtu.
Na grę czekają wszyscy - gracze od zawsze i ci, co grają okazjonalnie. Co was w dupalu boli?
Plaże, proszę :)
Wspaniała pozycja. Warto sprawdzić też 2 dodatki.
Co by jednak nie mówić o jej znakomitości, to późniejszy CoD ograł ją jak Kloss szwabów.
Oooo, fajna ciekawostka z tym aligatorem. Nie wiedziałem, że taki cwaniak z niego - traci zęby setkami, a i tak ma piękne uzębienie.
Turcy mają tylko 3 problemy:
- pierwszy mecz w grupie
- drugi mecz w grupie
- trzeci mecz w grupie
BTW, mało kto wie, że sequel powstał - nazywał się X-2. Pierwotnie miał się pojawić na Amidze 1200, ale system był na tyle już martwy, że gra pojawiła się na PSXa w 1996 roku.
BTW, kiedyś pisałem o tym, ale kiedyś myślałem, że jak dorosnę to kupię sobie taki samochód.
Jak dorosłem to okazało się, że to była wersja limitowana i dziś można kupić go za jakieś półtora miliona złotych, albo i więcej.
No nic, spasuję chyba ;)
BTW, też uczyłem się inglsza z tekstówek (ze słownikiem w łapkach), ale największą moją przeprawą w życiu był i tak 'Xenogears' (wyjątkowo trudna angielszczyzna).
To tak jakby dziś ktoś miał zrozumieć 100% z Disco Elysium.
Jestem Amigowcem na zawsze, więc tytuły mi są znane i kochane.
Jest ich zresztą o wiele więcej - Another World, Cannon Fodder, SuperFrog, Wings, Turricany i cała reszta :)
Widzę, że newsy wszelakie i recki o Gothiku zażarły. Nawet GTA6 jakoś spadło na dalszy plan :)
Ja jestem wychowany na latach 90, gdzie trzeba było encyklopedie i książki wertować i tego się trzymam, kiedy chcę wiedzę jakąś nową pozyskać.
AI służy mi do tego, by wyszukać coś, o czym wiem, ale nie pamiętam.
Jakiś czas temu oglądaliśmy na imprezie komedyjkę erotyczną sprzed lat. Gdyby nie AI to bym nie wiedział, że to "Żar alpejskich spódniczek" z roku 1974 :)
Spokojnie, jestem wychowany na "Z Archiwum X" - "Nie Ufam Nikomu!"
Spoko, kiedyś zapytałem AI ile w grze X jest secretów, bo potrzebowałem do artykułu. Dostałem liczbę 100-, mimo iż wiedziałem, że jest ponad 250, bo sam wszystkie odkrywałem. Więc napisałem - "pie**ol się, jest ponad 250, nie znasz się". To mnie przepraszała.
No nic, najwyżej maszyny z Terminatora zabiją mnie za to...
ADMIN: Bez bluzgów, proszę.
Polecam jednak oryginał Wirkoli.
Choć Samara jest boską laską. Chodzący seks. Ba, nawet wirujący!
Jest jedna zasadnicza różnica - nasze pokolenie w Polsce jest przyzwyczajone (nie licząc Euro 2016) do blamaży, ale dla Makaronów to jest szok. Żyją dawnymi latami, że dążą do finału Euro, czy Mundialu, a tu od dekady wuj, dupa, palec. Rock bottom!