Dzięki za zwrócenie uwagi na 'Iron Lung'. Przegapiłem to całkowicie, nawet o tym nie słyszałem!
Co to za dziwaczne screeny? To jakieś wypociny moderów-frajerów? Oryginalnego Duke'a kończyłem kilka razy (także wersję na PSX z unikatowym epizodem) i czegoś takiego tam nie było.
Swoją drogą, gdy uruchomialiśmy wersję shareware w 1996 roku na Pentium 66 to była prawdziwa szajba. Strzelanie do świniaków, striptizerki, liczne secrety, kino z panienkami. To było coś unikatowego! W pierwszy epizod przyciąłbym nawet dzisiaj i pewnie odkrył 99% secretsów, bo znam to na pamięć :)
GoldenEye 007: Reloaded polecam jak cholera. Koniecznie na poziomie 007 Classic Difficulty.
Wtedy nie ma regenerującego się zdrowia, nie ma żadnych apteczek, tylko bardzo nieliczne kamizelki kuloodporne. No i trzeba wykonać KAŻDE zadanie w misji. Jeśli jakieś przegapimy - mission failed. Dobra, stara szkoła!
O to akurat nietrudno, bo większość gier z Bondem w ostatnim dwudziestoleciu (nie trzydziestoleciu, bo tam faktycznie były perełki) było marnych. Oczywiście nie licząc fantastycznego 'GoldenEye 007: Reloaed').
Na pewno zagram :)
"Fortepianowcy" mają tylko trzy problemy 😉
Gdzieś w alternatywnym wszechświecie pewnie ktoś ogrywa taką produkcję.
Tylko ile trzeba by było w taką wpompować milionów dolarów? Setka to minimum, lekko licząc.
Nie ma na to niestety szans. To jest marka, wbrew pozorom dość niszowa.
Owszem Polakom bliska sercu dzięki Rosińskiemu, ale znana co najwyżej w Europie. Najważniejszy rynek - US and A nawet o Thorgalu nie słyszał i ma go w analu. Szkoda.
Z drugiej strony, przecież z Wieśkiem się udało, więc teoretycznie wszystko jest możliwe.
Bez sensu byłaby gra, w której morduje ludzi jak leci, bo to nie taka postać (ok, może z wyjątkiem, gdy stracił pamięć). Więc co? Siekać potwory z mitologii nordyckiej? Też bez sensu, wszak to nie Wiesiek.
To może zestaw mini gierek a'la Łucznicy? :)
Oczywiście dałoby się to jakoś sensownie ugryźć, ale wbrew pozorom to wcale nie samograj jak większość uważa.
Kogo obchodzą "fortepiany"? Im wystarczą szkopskie gówna jak "Gothik".
Tak, wiem. Ale Croateam wspomagało ich przy pracy.
Piątka to kwestia czasu, aczkolwiek pewnie poczekamy sobie.
Między pierwszym a drugim starciem rok różnicy.
Między starciami a dwójką 3 lata.
Między dwójką a trójką 6 lat.
Między trójką a czwórką 9 lat.
Od lat leci ciąg arytmetyczny, więc wychodzi, że teraz będzie różnica lat 12, więc w piątkę zagramy w 2032 roku.
Mam nadzieję, że się pomylę.
Pozdrawiam autora. Najpierw o moim idolu z dzieciństwa MacGyverze, a teraz o Drużynie A - rządzisz chłopie!
Co prawda serial za dzieciaka podobał mi się "tak se", ale trudno odmówić mu było uroku (Murdock, BJ!).
Lecisz dalej z kolejnymi serialami dla takich starych dziadów jak ja. Liczę na Ciebie!
Kocham tę serię.
W zeszłym roku ograłem wreszcie czwórkę i Siberian Mayhem i to są dla mnie shootery doskonałe.
Oldschool w stanie czystym - All You Need Is Kill!
Czekam na piątkę!
Goku spoko, gorzej jak wylądują Viltrumici.
Zawsze mnie ta wizualizacja śmieszy. Asteroida zapierpapier niczym rakieta i jeszcze ten ogień w jej dupsku mimo, że to przecież kosmos. Do pełnej błazenady brakuje tylko dźwięku "woooooooossssshhhhhhhh" :D
Ten koleś zawsze był pozytywny.
Taki nerd, tylko znany na pół świata, mający miliony.
Ale i tak się cieszy z takich dupereli, co tylko pokazuje, że nie pozjadał wszystkich rozumów.
Jest super-pozytywnym gościem!
Dobre, dobre. Przeczytałem z zainteresowaniem. Nigdy nie brałem pod uwagę takich zależności. Interesująca lektura.
Zapewne do LEGO dotarły zabawne memy o tym, że "sir David za kilka dni nie będzie mógł już bawić się klockami". Ale inicjatywa i tak fajna.
https://www.youtube.com/watch?v=i3UyxZZYuRo
Jakiś czas temu chciałem obejrzeć koreański 'Save the Green planet' z 2003 roku ('amerykańska 'Bugonia' powstała na podstawie tego filmu). Nie było tego szans znaleźć w zadnym streamingu, chocbyś miał ich 10. Ściągnąłem z Zatoki. Niech mi Koreańce wybaczą :)
Jeśli zrozumiecie przynajmniej 80% w Xenogears to zrozumiecie już w grach wszystko. Nawet ogrywając Disco Elysium!
Teraz kupno gry to pikuś - koszt wacików w przeliczeniu na płace.
A najlepsze, że jak nie jesteś kolekcjonerem to po ograniu grę jak szybko odsprzedasz, to się ładnie zwraca. Więc w sumie nowości można ogrywać za 50-80 zeta.
No chyba, że zbierasz śmieciówki cyfrowe, z którymi nic później już nie zrobisz.
Masz rację, autor posta nie wie o czym pisze. Można zrobić normalne gadżety, a można i pistolety laserowe jak w tragicznym 'Moonrakerze'.
Co innego ładunki wybuchowe w telefonach (pamiętacie co zrobili swego czasu Żydzi?), a co innego laserowe strzały z zegarka, czy inny jetpack.
To dobrze, że twórcy celują w bajkę (wciąż bajkę o szpiegu), ale nie w groteskę, czy gorzej, parodię.
Pamiętam, że wyłączyłem film po 20 minutach. Już wolę seans 'Rekinado'. Tam przynajmniej można się zdrowo pośmiać.
Przesadzać nie można, dołować się bez opamiętania też, to prawda, ale nie można być też pieprzonym ignorantem, który nie wie co się dzieje na świecie i na rynkach.
Eeeee poprawcie mnie jeśli się mylę, ale czy autor nie palnął bzdury z tym x360 pokonującym w sprzedaży Ps3, czy ja coś poplątałem?
We wszystkich publikacjach jakie czytałem pisało, że ostatecznie peeska przegoniła x-kloca o kilka milionów (pewnie dlatego, że konsola miała wyjątkowo długie nogi, a najlepsze gry - TLoU czy GTA5, ukazały się pod koniec jej żywota).
Wiadomo X360 przed długie lata był liderem (ah ten nieszczęsny Cell), ale summa summarum ostateczna sprzedaż PS3 była lepsza.
Ten koleś to zwykły jełop. Aktor prześwietny. Ale jełop.
Ok, nie zasłużył na taki hejt, jaki dostał, ale nie żal mi go po tym, jak odstawiał na Oscarach szopkę, że robi sobie z paluszków pistolecik, z których "strzela" sobie do swych oponentów, to nawet jego dziewczyna, siedząca obok niego zgasiła go jak peta (spece od czytania z ruchu warg go sprawdzili).
Koleś jest świetnym aktorem, ale mając 30 lat zachowuje się jak 15-letni idiota.
W tym momencie pewnie obraziłem wszystkich dzisiejszych 15-latków.
Przepraszam was!
Wincyj szóstek :)
Akurat napisałem coś ponad 1000 recek filmowych + gier, za które dostałem całkiem niezłą kasę.
Coś skisiłeś :)
Obiektywne ocenianie. Obiektywne ocenianie. Obiektywne ocenianie.
Obiektywne.
Obiektywne.
Ja pierdykam...
Gównoburza o nic.
Może redaktor nie lubi sera? Ja ser lubię, ale jeśli podejdziesz do mnie z serem pleśniowym to dostaniesz ode mnie w mordę. Dla mnie to taki smród, że już chyba wolałbym w prosektorium pracować.
A ocenę dał jaką dał.
BTW, dla mnie mnie Far Cry 3 to 5/10, a Vass to jeden z najbardziej przereklamowanych i żałosnych antagonistów w historii gier wideo. I co mi zrobicie? Nic mi nie zrobicie. Najwyżej ktoś inwektywy pośle i ułoży zdanie z wylosowanego kółka - np. "debil, matka, lewak".
Aha, ja też się wkurzam jak dzisiejsi recenzenci potrafią nazwać takiego Serious Sama 4 "boomer shooterem" (WTF?), co tylko świadczy, że do pisania bierze się już dziś gówniarzeria 20+ nie mająca pojęcia o klasyce i nie ogarniająca pojęć i tego, czym boomer shooter jest (to tak a propos "szukania problemów na siłę" panie Marcinie). Więc tak - ta Mysza żadnym boomer-shooterem nie jest. A jeśli ktoś twierdzi inaczej jest... (tu kręcicie kołem fortuny i losujecie 3 inwektywy).
I have spoken!
Ja tylko napomknę (bo autor w ogóle to przegapił), że gra z 1999 roku nie była przecież pierwszą próbą "trzech gier w jednej). Rebellion bowiem zrobiło tutaj drugie podejście, wszak kilka lat wcześniej stworzyło taką samą grę na Jaguara. Co ciekawe w 2010 ruku trzeci raz zmajstrowali taką samą grę (niestety już z mizernym skutkiem).
Do dziś wersja wersja z 1999 roku (szczególnie wersji GOLD) jest moją ulubioną odsłoną z uniwersum Obcych.
Może dodadzą patcha, by można było wrócić do wcześniejszych poziomów? Bo to faktycznie kuriozum. Szczególnie w grze tego gatunku.
Lubię Wirkolę. Tworzył zajebiste filmy klasy B. Uwielbiałem je.
Ale tu faktycznie się potknął. Jak nie on.
O fak! 6 gwiazdek w GTA3 tylko po to, by dorwać czołg, który później zawozisz do doków ze "specjalną dostawą". Musiałeś, jeśli chciałeś skończyć grę na 100% (od trójki każdą część kończyłem na 100). Jak ja się wtedy spociłem :)
Do dziś się zastanawiam dlaczego później zmieniono na 5?
Ktoś wie?
Smutny jest gość, który zaczyna przez premierą wygłaszać jakiś "manifest". Doskonale wiemy, gdzie 99% manifestów skończyło. W koszu...
Nie grałem w żadną część, choć świetny OST z jedynki słuchałem po wielokroć.
Kiedyś muszę skończyć jedynkę. Reszta serii faktycznie mnie nie interesuje.
Mój idol z dzieciństwa. Do dziś oglądam jak gdzieś trafię :)
Świetny artykuł, widać, że miłośnik serialu. Pozdrawiam autora.
Tak, za pierwszym razem TVP 1 w latach 90 wyemitowano tylko 13 odcinków 1 sezonu. Pamiętam, że byłem absolutnie zakochany w serialu, ale nie mogłem obejrzeć ostatniego odcinka, bo miałem... ślub wujka. Zamiast cieszyć się jego szczęściem byłem smutny, bo nie mogłem obejrzeć ostatniego odcinka MacGyvera.
Charizard to największy prze..uj wśród Poksów.
Tylko pierwsza generacja!
I have spoken!
Natomiast zgadzam się z argumentem, że w cyfrowych sklepach jest to gdzieś na boku. Ja cokolwiek tam kupując nigdy nie zwróciłem uwagi na jakąś cyferkę czy liczbę schowaną gdzież z boku. Miau, to fakt!
I to jest dobra wiadomość.
Inna sprawa, że mało który rodzic zwraca na takie pierdoły uwagę i kupują GTA dla 12 latków.
Nie zagram nigdy, bo jestem typowym ciulem od "single-player", ale estetyka faktycznie coś w sobie ma.
Podoba mi się nawiązanie do Warhola. Jestem przekonany, że gdyby Andy żył w dzisiejszym świecie to zmajstrowałby przynajmniej jedną grę wideo.
Jestem akurat po seansie Andora i powtórce Rogue One i... zgadzam się z każdym zdaniem! Najlepsze "świetlówki". Może dlatego, że "świetlówek" tutaj nie ma.
Tysiąc razy to zostało powiedziane - nie ma szans na nowego Blood, czy odświeżenie NOLF, bo prawa do tej marki dawno się rozmyły po rożnych podmiotach i nikt tego nie ma zamiaru uporządkować. To by kosztowało 10 razy więcej niż jakikolwiek remaster.
Te nowe Doomy są świetne. Dobrze, że pierwotne założenia na Dooma 4 nie pykły, dzięki temu mamy dziś super shootery z tej serii.
Zgadzam się ze wszystkim co zostało tu napisane.
Kocham ten serial. W latach 90 w podstawówce i później w liceum, po emisji każdego odcinka dyskutowaliśmy o nich srodze (wyzywaliśmy się też od Pickocków po genialnym 'Home').
Ósmy sezon jakoś jeszcze się trzymał (świetny odcinek "Via Negativa" - s08e07 i przerażony Doggett pytający "Czy ja się już obudziłem?" - odcinek godny najlepszych rzeczy iksfajli). Dziewiąty to już gówno. Podobał mi się tylko komediowy 'Improbable' z Burtem Reynoldsem jako Bóg (s09e13), przejmujący 'Audrey Paulley"(s09e11) i ostatni epizod napisany przez mistrza Gilligana do serialu czyli "Happy Days" (s09e21).
Natomiast powrót był absolutną katastrofą. Podobał mi się tylko odcinek z Wilkołakiem, który spokojnie mógłby święcić triumf kiedyś.
Najlepszy dowód jak zostało to schrzanione pokazał odcinek z SI i robotami, które domagają... "lajka w aplikacji". Przecież Charlie Brooker w genialnym 'Black Mirror' pokazał jak to się dziś robi. Carter już tego nie potrafi. Jego czas dawno minął.
Inna sprawa, że sam wątpię, czy na taki serial jest dziś sens. Kosmici, stwory-potwory i spiski wszelaki - na wszystko był czas końca wieku. Pluskwa milenijna, zagłada przepowiedziana przez Majów (tutaj, kolonizacja Ziemi) w 2012. I co? I gówno. Dziś kolejne przepowiednie-brednie, to chyba słaby materiał na serial?
Dziś ludzie prędzej interesują się aktami Epsteina niż kosmitami na Ziemi.
Ale mimo wszystko życzę powodzenia serialowi. Zrezygnować ze spisków i stworzyć takie genialne odcinki jak Home, Bad Blood, Clyde Bruckaman's Final Repose, Drive (genialny Bryan Cranston, który musi... jechać na zachód - to dzięki tej współpracy ze scenarzystą Gilliganem dostał później rolę w Breaking Bad i zniszczył system tak, że nawet Anthony Hopkins wysłał mu list gratulacyjny), Triangle ("Uratowałem świat!"), Folie a Deus (najlepsza satyra na korpo), How The Ghost Stole Christmas, Post-Modern Prometheus, Sanguinarium, Ice. I tak dalej...
Powodzenia!
Ale grę polecam. Ponad 100 godzin dobra jak ktoś chce skończyć na maks.
Ograłem na 3DSie. Świetna odsłona (oczywiście ósemka bezkonkurencyjna!).
Ale dziś śpiewają chyba 250 za tą grę sprzed blisko 30 lat.
To po prostu pomyłka.
No ale to zdziry z Nintendo.
Oni za truchło Bulbasaura by zażądali kilka milionów.
Ostatnio obejrzałem "Mission Impossible: Final Reckoning" i dla ludzi, którzy wcześniej nie obejrzeli całej serii będzie to niezrozumiały bełkot. Porównanie z Włodkiem Pierścionkiem nietrafione - można tak mówić w przypadku pierwszej trylogii z PSXa - owszem, ale później seria podążyła w różnych kierunkach, a reszta była tylko smaczkami dla fanów, natomiast działała zupełnie autonomicznie.
Nie wymagaj od młodszych graczy, którzy dopiero może wchodzą w świat w gier, że będą znali meandry historii, która rozpoczęła się 30 lat temu (bez miesiąca, dokładnie ;), a remake'ów nie ograli.
Nie ma to jak pochlastać pazurami oponentów.
Ja swoje obgryzam, więc nie mam jak. Niech zostaną mi te w grze z Rosomakiem przynajmniej.
Świetna gra. Zaliczyłem na 100% (wszystkie poboczniaki i 50/50 złoża złota). Super pozycja.
Odpowiem też anegdotę. Bohater, żeby się leczyć wali łiskacza. A jako, że miałem 0,7 w lodówie to pomyślałem, że to będzie fajny pomysł, jak będę walić whiskey razem z nim. Więc jak on pił to i ja piłem, 10 ml. Jako, że było z czasem coraz trudniej, to trzeba było walić łiskacza w grze coraz więcej i ja też to robiłem. Po trzech godzinach grania pękła butla 0,7 i stwierdziłem, że się już do gry nie nadaję i że to był wyjątkowo głupi pomysł...
"wspominał też, że niepotrzebnie posłał do piachu jedną kluczową postać, kiedy jeszcze by się przydała w następnych tomach."
Nie zamierzam czytać książek, więc spoiler mi lotto, ale mogę wiedzieć, o jaką postać chodzi i w jakich okolicznościach przekręciła kopyta (serial oglądałem)? Zaznaczyć spoilerem najwyżej poproszę, żeby inni się nie natknęli.
GoW to dla mnie przede wszystkich epickość. A to wygląda jak popierdółka na smartfony. Czym tu się ekscytować? Jaffe miał rację.
Uwielbiam Flanagana więc obejrzę wszystko co wyjdzie spod jego ręki.
New Vegas to zdecydowanie najlepsza odsłona po dwójce i jedynce. W wielu miejscach im dorównująca.
Sam byłem zaskoczony jak niektóre moje wybory (teoretycznie szlachetne) okazały się pomyłką.
Zakazać to można fajek i wódy, które są truciznami śmiertelnymi. Gierki nikomu z mózgu wiór nie zrobią.
Fantastyczna gra.
I ma jedną z najbardziej przejmujących scen, jakie widziałem w grach wideo.
Kasia to ta z z 'Bravo'?
Gdzie ludzie pisali o swych nocnych polucjach i co to jest to białe?
Poziom ten sam co dzisiejsze Ubi-Games.
Miało się samograja, tylko trzeba było porządnie nakręcić coś co było już dobre. Nawet tego nie potrafili.
Nie wiem co oni tam ćpają i chlają, ale podzieliliby się. Bo towar ewidentnie dobry.
Chociaż może nie - to co biorą zrobiło im z mózgów niezłe gówno.
Nie podobał mi się. Ile coś takiego można oglądać? Grupka ludzki, wielka kasa, animozje między nimi i szukanie kreta. To już lepiej jeszcze raz obejrzeć "Infiltrację", czy reżyserskie kryminały Afflecka.
4/10
Jedynka miała coś w sobie. Film snuff, brutalne egzekucje, końcowa walka ze świniakiem. Szkoda, że dwójka była już mierną grą i temat zdechł.
A dziś taka pozycja nie ma już racji bytu. Akcjonariusze takiego negatywnego szumu sobie nie życzą.
Zgadzam się z chłopem. Z całym szacunkiem dla 33-ki, ale dla mnie to żadne indie. Indie to taki "Blue Prince" stworzony przez jedną osobę.
Pierwsze 2 sezony to był dla mnie taki guilty-pleasure. Przeciętny serial, który oglądało mi się z zainteresowaniem. Później było coraz gorzej, a finał okazał się kiepściutki. Nie mieli nawet jaj, by usiec kilku bachorów. Nędza.
Lara ulana?
Was chyba Zeus upuścił?
Marzycie pewnie, żeby wasza baba miała takie ciało.
Nie zgadzam się. Uważam, że to był bardzo udany eksperyment.
Trochę pisałem tutaj, w cyklu graVITAcja
https://cross-play.pl/gravitacja-5-czy-gry-z-3d-w-2d-maja-sens/
Ciekawe porównanie do "Nieodwracalnego". Tamten film pięknie niszczył psychikę widza.
Co ty pieprzysz chłopie?
Painkiller od Chmielarza naśladował 'Doom 3', który ukazał się kilka miesięcy później? WTF?
I tak jak mówił mój poprzednik
Zakopać to na pustyni i tyle...
Postęp technologiczny kur...
Do The Evolution.
(pamiętacie ten wybitny teledysk Pearl Jam?).
Kiedyś pracowałem w browarze i kiedyś było zatrudnionych mnóstwo osób, by myli stare butelki, później pakowali je do maszyn, a jak naleją już piwo to pakować do skrzynek. Od 25 lat wszystko to robią maszyny. Ludzie nie są potrzebni. Zwolnili wtedy z 50 osób.
A teraz graficy się obudzili, że tak samo ich technika wyciułała.
Życie.
Sorry Gregory, ale to nic nowego.
Już takie Konami przy MGS5 pozwoliło recenzować grę tylko u siebie na 3-dniowym (?) zamkniętym evencie dla recenzentów. Więc zjechali się jeb..., czarodzieje, zaklinacze...
Nic nowego w przypadku tak wielkich premier. Tu nie może nic wyciec.
Powodzenia.
Aż sam zerknę swego czasu na encyklopedię gier i trochę przearanżuję oceny.
Wszak nie godzi się, by takie arcydzieło jak 'Undertale' miało u mnie "tylko" 9-tkę. No się nie godzi :)
Dzięki!
Chińskie komuchy na przestrzeni 5 dekad nas wykończą. Ja tego nie dożyję...
A jeśli chodzi o gry, to jak czytałem, że Far Cry 7 ma być jakimś multi-gównem, to niech skośni biorą to w ciemno nawet. Gorzej chyba od szóstki nie może być?
Może?
A nie, prawo Murphy'ego - zawsze może być gorzej.
I słusznie.
Mało kto zrobił więcej dla polskiej kultury niż ten chłop.
Za opowiadania i sagę Wiedźmina, a później trylogię husycką - na zawsze mistrz!
Jedna z pieprzonych ikon Hollywood.
No i warto zaznaczyć, że to on reklamował i był jednym z organizatorów festiwalu w Sundance, będącym szansą dla niszowych twórców. Wielu zrobiło później karierę w kinie. Dzięki niemu...
Żegnaj Red!
Niezła gra, taka na 5/10.
Na plus fragmenty na pokładzie, gdy fale rzucają cię jak szmatą. W środku raczej mdło. Fabułka też wyjątkowo sztampowa, choć pewnie od B-klasowiaka trudno wymagać więcej.
Szkoda, że tak jak na piecu czy konsoli, gdzie widzisz ile osób skończyło tak naprawdę daną grę, nie można zobaczyć, kto naprawdę przeczytał do końca artykuł :)
Pal licho animację z trailerów, ale fabuła to naprawdę była siódma woda po kisielu i zupełnie do Shreka nie pasowała. Nic dziwnego, że nikt takiego potworka nie chciał.
I am a digrace, I am a digrace, I am a digrace, I am a digrace, I am a digrace...
Niezły loop :)
Niedługo fotele psychoanalityków zapełnią się robotami. Dopiero będą kolejki.
BTW, podobna koncepcja "depresji robotów" była w jednym z odcinków ostatniego sezonu Love, Death and Robots.
Sequela nie będzie, ale widzę, że ludzie wciąż nie mogą się z tym pogodzić.
Jest chyba różnica między takimi kreaturami jak Sylwek Stallone, który 20 lat szprycował się końskimi sterydami i botoksem, więc jego twarz jest już całkowicie nieruchoma, a takim Neesonem, który może wydać na dobrą medycynę estetyczną, ale nie widać, by był wypełniony tym botoksowym gównem gdziekolwiek.
Ogarnij cza-czę, bo widzę, że nie ogarniasz, a się mądrzysz :)
Mówcie co chcecie, ale każdy facet chciałby wyglądać tak, jak Neeson, który jest w wieku 73 lat.
Ja na pewno. Ja na pewno tego wieku nie dożyję...
Gdybym mieszkał w Australii z tymi wszystkimi skorpionami, pająkami wielkości brzucha Newella, które na każdym kroku chcą cię zabić, to pewnie też bym zbzikował jak te szurnięte babki.
To nie błąd. To "usterka Animusa", którą można znaleźć na mapie.
W Ass Creed: Origins, który wczoraj skończyłem też znalazłem na mapie 2 takie miejsca :)
Touche!
Bardzo mi się podoba Twój komentarz!
Ale gracz 456 zachował do końca swe człowieczeństwo.
Chciałbym powiedzieć, że jest jakaś nadzieja dla świata, skoro są tacy ludzie.
Ale końcowa scena nie pozostawia złudzeń - nic się nie zmieni.
Naprawienie tego świata już się nie uda.
Za późno!
Też mi się bardzo podobał.
Ale najlepsza była gra główna - nie te gierki poboczne - to była gra Zarządcy z numerem 456. O człowieczeństwo. I Zarządca ostatecznie grę przegrał - próbował zniszczyć dobro w sercu gracza 456, ale cokolwiek nie zrobił, nie udało mu się to. Swoją grę przegrał...
A ja kocham Claptrapka. I jego łub-łub-łub (DLC "Claptrastic..." był mega miodny!). Owszem irytuje, ale to jego cecha. Wielu ludzi nas w życiu irytuje często, co nie znaczy, że ich nie kochamy. Albo przynajmniej znosimy.
Jestem fanem Clapa, nie wstydzę się tego :D
Trzeci sezon jest naprawdę świetny. Ale ja generalnie ubóstwiam wszelkie kino koreańskie. To najlepsze filmy na świecie. Kocham je.
Drugi Squid był przeciętny, ale trzeci wrócił na pełnej piź... Pięknie się mordują, ale jeszcze piękniejsza jest gra o zachowanie człowieczeństwa tam, gdzie nie ma już miejsca na żadne skrupuły. Polecam!
Trzeci sezon jest naprawdę świetny. Ale ja generalnie ubóstwiam wszelkie kino koreańskie. To najlepsze filmy na świecie. Kocham je.
Drugi Squid był przeciętny, ale trzeci wrócił na pełnej piź... Pięknie się mordują, ale jeszcze piękniejsza jest gra o zachowanie człowieczeństwa tam, gdzie nie ma już miejsca na żadne skrupuły. Polecam!
Dokładnie. O filmie pisałem:
"Prawdopodobnie najbardziej kameralny obraz wojenny jaki obejrzycie, gdzie większość filmu dzieje się w jednym budynku, ledwo wychodząc na sąsiednią ulicę.
I ci żołnierze - my ich w ogóle nie poznajemy, z kolei oni nie wiedzą, co w ogóle tam robią i jak mają się zachować na polu walki. Więc, gdy już pojawią się urwane ciała, krew i ból, to słyszymy tylko ich wycie, widzimy ich niemoc i dezorientację. Nie ma tu nic z bohaterstwa. Jest tylko naturalizm konfliktu. I otaczający wszystkich strach..."
Bardzo dobra gra, niestety zakończona podłym cliffhangerem, więc tego, kto wykiwał głównego bohatera nigdy się nie dowiedzieliśmy.
BTW, bardziej podobał mi się wypluty w tym samym czasie, podobny w założeniach Second Sight.
Oldman sam przyznał, że przyjął rolę wyłącznie dla kasy. Nie ma co drążyć :)
BTW, pani Edyta to śliczna kobieta. Pozdrawiam.
- Czy byłem dobrym Syriuszem?
- Nie! Byłeś najlepszym!
Czasami się nie da vide HALO 5, którego na PC nie ma, bo w kodzie gry coś nie zagrzało i nie ma szans tego przenieść. Pewnie z niektórymi grami Sony jest to samo. Tak zgaduję. I dlatego mają to w dupie...
Polecam książkę od Gamebook - Zrozumieć The Last of Us. I wtedy może zrozumiesz, że Straley, owszem odegrał w tym znakomitą rolę, ale to Druckmann napisał ten scenariusz, który cyzelował już od roku 2004.
Polecam książkę i moją recenzję książki.
https://cross-play.pl/zrozumiec-the-last-of-us-recenzja-ksiazki/
Pewnie wielu otworzą się oczy, jak naprawdę było...
Wreszcie!
Mam tu na myśli znajdźki - w The Quarry to był jakiś horror - wszystkie, danego typu, musiałeś zgarnąć w jednym przejściu gry, a czasem jak wybrałeś inną ścieżkę, czy jakaś postać już nie żyła to nie miałeś do niej dostępu. Elementy kolekcjonerskie były dla mnie najbardziej upierdliwym elementem The Quarry.
Dobrze, że nie pracuję w newsowych mediach gamingowych. Miałbym do siebie wstręt pisząc o takich głupotach.

Aha. Tak mi się skojarzyło po przeczytaniu newsa...
Tępawe "chińskie bajki". Ale przegrywy życiowe się później przy tym masturbują, a prawdziwej kobiety nigdy nie dotknęli nawet. Żałośni ludzie...
Z ciekawości sprawdziłem u siebie na PSNrofiles. Takie RDR2, który skończyłem niedawno - zakończenie epilogu (czyli koniec gry) ujrzało 42% graczy. Coś krótszego - krótkie The Quarry - też 42%, Doom Eternal - 46%. A mówimy tu o graczach zalogowanych do systemu trofeów. Odliczając graczy niedzielnych, którzy nie są, wychodzi, że napisy końcowe w tych grach ujrzało pewnie około 30%-35% graczy. Miau, to fakt!
To wcale nie jest teoria tylko fakt stwierdzony w oparciu o trofea na Streamie, czy Playstation Profiles. Często widać, że do napisów końcowych dotarło 30-50% graczy. Łatwo można ten fakt sprawdzić. Oczywiście to zależy od gry - czasem jest więcej.
Garland to fantastyczny scenarzysta i reżyser (jeden z moich ulubionych guru) - będzie dobrze!
Pamiętam jak po premierze "Mrocznego Rycerza" w awatarach sporo osób paćkało sobie ryło Jokera. Czasami naprawdę nie rozumiem ludzi, że podziwiają czy chcą się utożsamiać z psycholami.
Celowo tak napisałem, wszyscy wiedzą o co chodzi. Po prostu kocham dwa Painkillery od Chmielarza (przeszedłem nawet wszystkie łajno w dalszej serii), więc mnie zastanawia. Chcę grać sam. Kopu...kooperacja mnie nie interesuje :)
Eeeee, nie znam się, więc dopytam - ten nowy Pain ma być typowym single, czy jest nastawiony na kopulację, co sugeruje test? Kapitanie?
Nope, man. Ready at Dawn było studiem, które robiło świetne gry na Sony PSP (Daxter, 2 części God of War) i w tym byli dobrzy - gdy jednak przyszedł czas na wielką grę na konsolę stacjonarną, zwyczajnie nie podołali. Oni naprawdę dłubali się z tym długo i zrobili grę a'la handheld - na 5 godzin gry. Oni nigdy się nie nadawali na takie wielki produkcje - poszli tam w grafikę, a gameplay kulał. Nie powinno być odwrotnie?
Ponoć to powinni jeszcze rok poprawiać, bo to błąd na błędzie i błędem pogania. Plus grafika z ery PS3. Skąd takie oceny? Dla mnie kuriozalne podejście.
Gra była wyjątkowo kiepska, nikt po niej nie płakał. A już te starcia z wilkołakami oparte na...QTE (każde takie samo) to był uśmiech roku :)
Ja się nie znam (choć widziałem wszystkie filmy), bo dla mnie to bzdury straszne, ale to chyba jedyny film, gdzie rudy pod koniec...
Któryś gość z kanału TZO też wbił. Zajęło mu to chyba... 500 godzin jak wspomniał.
Nie rozumiem takich rzeczy. Tym bardziej, że sam mówił, że brzydził się sobą, że tracił tyle na to czasu.
Sam lubię wbijać trofea i calaki, ale jak gra każe mi skakać na lewej nodze przez 10 godzin to leję ciepłym sikiem na takie bzdury. Gdzieś jest granica, którą zawsze sobie stawiam.
To dzisiejsza abominacja - kolekcjonerka, która nie zawiera tergo co najważniejsze - samej gry. Co za złe czasy...
Nie dziwi nic. Swego czasu czytałem, że przeciętna klawiatura ma więcej zarazków niż muszla klozetowa. W co jestem w stanie uwierzyć, wszak kibel się często dezynfekuje, czego o klawiaturze raczej powiedzieć nie można.
I dobrze, że nią nie była wszak tytuł był wyjątkowo marny. Gdyby to poszło jako Deus Ex 3 to prawdopodobnie marka zostałaby wtedy zaorana na amen, a tak po latach doczekaliśmy się genialnego Buntu Ludzkości.
Dokładnie. Nie wiem dlaczego user PCMREpic tak się upiera przy swoim. Joel puścił na samym końcu jedynki taką bajeczkę, ze było kilkanaście podobnych do niej. Sama Ellie poznała się na tym kłamstwie, gdy w drugiej części (w retrospekcji) wyruszyła do szpitala i tam znalazła taśmę, że jest "unikatowa" i że nigdy nie mieli podobnego przypadku.
Tak więc Brain ma rację.
Nic dziwnego. Przypominam, że jakiś wuj podzielił się szczegółami z TLoU2 przed premierą. Dlatego dziś wolą dmuchać na zimne i nie chcą dzielić się szczegółami.
Tja, podobnie jak moi poprzednicy - sam przeszedłem RDR2 dopiero w tym roku (moje GOTY). Nie jestem lemingiem, który musi łykać wszystko na premierę.
Jedynka była świetna. Liczą na równie doskonałe kino akcji, nawet jeśli reżyser pierwowzoru nie odpowiada za sequel.
I cieszy, że nad Bobem opatrzność czuwała, przeżył atak serca i wrócił do zdrowia. Do kina wybiorę się na pewno!
Pierwsze słyszę. Pewnie dlatego, że wtedy nie grałem na fortepianach, a jak już grać zacząłem to chyba o tej grze nikt już nie pamiętał i jej nie polecał.
Białystok jest tak spieprzonym miastem, że pub-quziów tu w zasadzie nie uświadczysz. Trzeba do Warszawy jeździć. Co za gówniana ściana wschodnia!
No raczej, że nie ma podjazdu to TLOU (inna sprawa, że obie gry są wybitne) - przecież Ekspedycja miała budżet jakiś 8-10 razy mniejszy.
Mnie cieszy, że segment AA wraca do łask. On umarł, nie żyje. Ale może właśnie dzięki Ekspedycji okaże się, że nie jesteśmy zmuszeni do wyboru - albo indor za 2 miliony, albo gargantuiczne AAA za 200 baniek. Brakuje dziś gier środka. I dlatego w tym aspekcie też trzeba docenić CO.
Tja, sam trailer zwiastował dobrą, niegłupią zabawę.
Nie oglądam już od dawna tego komiksowego gówna (tylko dla Gunna i trzecich Strażników zrobiłem wyjątek), ale na ten film się akurat wybiorę.
Lead powinien brzmieć "Clair Obscur: Expedition 33 to za trudny tytuł DO WYMÓWIENIA dla części graczy.
Jestem pewien, że lwia część czytelników wchodząc tutaj spodziewała się narzekań na poziom trudności. Drugie zdanie coś sugeruje, ale i tak byłem skołowany :)
Nie mam pojęcia. Raid 1 i 2 to były genialne filmy akcji, jak dawny John Woo.
Evans powinien siedzieć u siebie w domu.
Po raz kolejny okazało się, że mając mniejszy budzet stawia się na kreatywność, a jak tylko więcej kasy wpada to już nie trzeba się cackać i można sobie na komputerze wiele rzeczy zrobić. Ehh...
Grało się u kumpla na Pegazie, wiadomo.
Jakieś pół godziny, bo jakoś szczerze nigdy nam to nie "zażarło", by pograc dłużej.
Co innego inna gra z czołgami - "Skorcze" (nazwa lokalna). Oj, w te to już cięliśmy godzinami!!
Każdy widzi co chce.
Ja ostatnio widziałem w lustrze super przystojne lico. A potem wytrzeźwiałem...
Super!
Fajnie, że da się zrobić coś świetnego, w miarę niedrogiego, w grupie 30 osób. A te setki, które tworzyły grę kilka lat za sto milionów, która poszła do piachu po 14 dniach mogą sobie teraz walnąć barana w ścianę...
W reklamach w polskiej prasie było jeszcze jedno rozwinięcie tego tytułu - "Masaż Dla Kosmitek?
Bo GTA jest jedyne w swoim rodzaju. To jest świetnie napisany scenariusz, znakomicie wykreowane postaci i niezwykle pomysłowe, oryginalne misje.
Gry a'la GTA jak ta powyżej typu jesteś gangusem, łazisz po mieście i strzelasz dziś na nikim wrażenia nie robią. Nie te czasy. Tym bardziej, że do dzieciaków dziś taka grafa nie trafi zupełnie.
Resortowe dzieci nie takie rzeczy miały już w latach 80. Ale to była nisza. W połowie domów na początku lat 90 stał czarno-biały TV. Później zaczęło się to faktycznie zmieniać co nie znaczy, że było to standardem u większości rodzin.
A taka Łódź (jak powiedział Boguś Linda - "miasto meneli") do dziś w niektórych miejscach wygląda jak miejscówki z Franko, z lat 90.
O Zeusie Gromowładny, jaki ja jestem stary.
W tym roku to ja już nie miałem informatyki w szkole, ba - dawno studia skończyłem, a tej gry nie kojarzę nawet. Czas umierać :)
Nie. Już w drugim odcinku będzie partyjka golfa.
Jakiś recenzent, który obejrzał już 7 odcinków o tym wspominał.
Aha. Pamiętasz co było kiedyś przy LOST? Fani (jak ja) elaboraty pisali i prezez tydzień wymieniali się uwagami i teoriami. Dlatego ten serial do dziś pozostaje fenomenem, bo każdy o nim dyskutował na forach.
A dziś streamingi faktycznie zabiły owe dyskusje i tajemniczość.
Inna sprawa, że ja też dałem się złapać na binge-watching i podobna forma mi pasuje. Inna sprawa, że faktycznie nie każdemu serialowi służy (kolejny przykład to np. 3 sezon Twin Peaks).
Masz nakukane nieźle.
A 1x03 był jednym z najlepszych odcinków sezonu. Niestety się nie znasz :)
Tak się zastanawiam, jakim trzeba być zwyrodnialcem, by interesować się takimi treściami. Symulator gwałtów? Ludzie naprawdę mają nabite pod kopułą.
Niekoniecznie.
Po prostu w takich krajach zawsze robi się 'beta-testy' (nie tylko Sony, także Microsoft, Netflix i inni) - sprawdzają jak to zażre. Jak zażre można wprowadzać na resztę rynków. Nic nowego.
Kweh!
Też tam zabłądziłem. Nawet po raz pierwszy (TAB) odpaliłem mapę i nic. Ale, ale - był komunikat "wróć do sarkofagu". Najpierw wróciłem, ale nic nie zaskoczyło. Po przeleceniu po całej mapie, wróciłem znowu do sarkofagu (no skoro kazali mi tam wrócić) i zacząłem strzelać jak opętany. I cyk, sarkofag się rozpadł.
Tak, tu zaciąłem się najdłużej :)
Nie, nie trzeba w wyjce wpakować tyle strzałów. Zombie to zombie, trzeba strzelać w głowę - po dwóch, trzech strzałach (czasem nawet wystarczy jeden) odpada mu łepek i nie ma problemu.
Z resztą się zgadzam. W dalszej części gry przyzwyczaiłem się już, że jak wpadasz do pustej sali i widzisz dźwignię to za chwilę coś wyskoczy ze wszystkich stron. Kapa!
Grę skończyłem. Jest dość prosta (grałem na normalu) i wyjątkowo krótka. Ale faktycznie - nie warto. Nie warto!
4/10
Jesteś biały, czy czarny? Jesteś gejem czy hetero? Jesteś na prawo, czy na lewo? Wierzysz w Boga, czy jesteś ateistą?
Czy to ważne? Gdy wyrośnie przed tobą grzybek będziesz mieć to w dupie. Zginiesz w nuklearnym holocauście razem z innymi.
Faktycznie - porażający film. Polecam nawet dziś obejrzeć!
Anegdota - ponoć Ronald Reagan po obejrzeniu filmu zmienił zdanie o owej bombie i zaczął wtedy dążyć do redukcji broni nuklearnej.
Świetna gra, szkoda że nie poszła za tym lepsza sprzedaż. Barker jakoś nie ma szczęścia do gier.
NRGeek lubi to (#crap nr 21)!
Teraz to pewnie jeszcze scalakuje!
Z tą tarczą to chyba Kapitan Slayer wyszedł?
Poprzednie Doomy były genialne, więc zagram na pewno.
Co bym zrobił, nie wiem i wiedzieć nie chcę.
Ale Joela rozumiem. Nie chciał drugi raz przeżyć tej straty, tego samego błędu, że "mu się nie udało". Zachował się jak normalny ojciec.
Jedynka była niezła (takie 5+/10), szczególnie rajcowało wskakiwanie na wrogów, gdzie Rayne piła im krew, jednocześnie prując z dwóch gunów 360 stopni. Z początku frajdę to sprawiało nielichą.
Wspominam miło. Przynajmniej jedynkę, bo dwójka to już okrutna lipa.
Nie wierzę w Cassie Drake. To córeczka rodziców, która pogrywała w Crasha Bandicoota i nawet nie wiedziała czym się rodzice zajmowali. I co, nagle robi się wielką awanturniczką? ND na pewno zdaje sobie sprawę, że to byłoby kiepskie.
OK, można napisać historyjkę w stylu - jej rodzice zaginęli i rusza ich odnaleźć. I co, ma wybić z karabinów setki ludzi? Do Chloe to by jeszcze pasowało, ale nie do córki Drake'ów.
Prawiczki są jak zwykle oderwani od rzeczywistości. Woke, woke, woke - jak zerdzewiałe katarynki :)
Crystal Dynamics to świetne studio, a to co zrobili z Larą to cud, miód, malina! Masz rację - dwa razy ocalili markę od zapomnienia. Gdyby nie oni, Lara leżałaby dziś głęboko pod ziemią niczym artefakty, które wykopywała.
Nigdy nie rozumiałem problemów z garażem. Nie było problemu. Schody zaczynały się później, a ostatnia misja - "The President's Run' to już horror. Sam skończyłem ją (celowo liczyłem) za... 296 razem.
To się akurat zgadza. Ohydna, otępiała ideologia judeo-chrześcijańska ma na sumieniu setki milionów istnień na przestrzeni wieków. Islam coś próbuje im dorównać, ale póki co za ciency w uszach :)