A mogli zrobić grę z kampanią dla pojedynczego gracza, ale po co, lepiej kolejną sieciową strzelankę, która może skończyć jak ten nieszczęsny Concord.
Sieciowe shootery to zdecydowanie nie moja bajka. Niemniej jednak kibicuję grze z dwóch powodów:
1) Za podejmowanie ryzyka i odważne podejście twórców, dzięki czemu gra odróżnia się od innych strzelanek;
2) Za to jak jest hejtowana. W kwestii hejterów podzielam opinię Dylana Snydera - https://www.gry-online.pl/newsroom/typowe-dla-bezrobotnych-i-samotnych-mezczyzn-tworcy-popularnych-s/zc30621 Można wręcz sparafrazować popularne powiedzenie: those who can do, those who can't hate on - bardziej odpowiada dzisiejszym realiom.
Nie zagram nigdy, bo jestem typowym ciulem od "single-player", ale estetyka faktycznie coś w sobie ma.
Podoba mi się nawiązanie do Warhola. Jestem przekonany, że gdyby Andy żył w dzisiejszym świecie to zmajstrowałby przynajmniej jedną grę wideo.
Jak można napisać, że Marathon to Tarkov tylko, że science fiction?
Przecież Tarkov jest o wiele wiele bardziej hardcorowy od Marathona, a i gra stawia bardzo na realizm. Marathon przy Tarkovie to casualowy extraction shooter.
Marathon to po prostu poprawny i niczym się niewyróżniający extraction shooter.
Jak można pisać, że tak nie jest? :)
Marathon oparty jest na identycznej formule: kilka oddzielnych map, frakcje/sprzedawcy zlecają misje, sprzedają uzbrojenie i fanty, a jak masz pusto w schowku idziesz Scavem / Rookiem. Robiąc questy levelujesz frakcje, levelujesz swoją postać - Marathon kopiuje tu Tarkova prawie 1:1
Dlaczego Tarkov jest mniej hardcorowy:
- dzieje się w autentycznych realiach, więc większość rzeczy rozumie się samo przez się: po co są konkretne przedmioty, jak mogą działać
- mapy są duże i tak zaprojektowane, że w trybie PvP da się unikać innych graczy
- przeciwnicy SI są o wiele łatwiejsi, nie są gąbkami na pociski, można ich pokonać jednym strzałem
- jest tryb wyłącznie PvE, bez innych graczy z relatywnie łatwą rozgrywką
W Marathonie nic z tego nie ma, jest głównie chaos interfejsu i enigmatyczne przedmioty. Jedyne ułatwienia to brak konieczności jedzenie i picia, prostsze leczenie, ale to wynika właśnie z klimatów science-fiction, nie wpływa na poziom trudności tak, jak niewidzialni gracze, PvP only, czy brak intuicyjnego interfejsu. gadżety pulsujące takimi kolorami, że zakrywają pół mapy
Nie zagram nigdy, bo jestem typowym ciulem od "single-player", ale estetyka faktycznie coś w sobie ma.
Podoba mi się nawiązanie do Warhola. Jestem przekonany, że gdyby Andy żył w dzisiejszym świecie to zmajstrowałby przynajmniej jedną grę wideo.
A mogli zrobić grę z kampanią dla pojedynczego gracza, ale po co, lepiej kolejną sieciową strzelankę, która może skończyć jak ten nieszczęsny Concord.
Będzie aktualizacja recenzji jak zostanie odblokowany endgame?
Newsa? To jest recenzja.
Czy jedna nowa mapa i endgame’owe doświadczenie przekonałoby mnie do jakieś, choćby niewielkiej, zmiany oceny? Nie – i piszę to z perspektywy weterana Destiny 1, dla którego udostępniony wtedy również po premierze rajd Vault of Glass to do dziś absolutne i niedoścignione arcydzieło trybu kooperacji.
Kiedy przyznasz się do błędu w wątku dotyczącym Slay the Spire 2?
Będzie aktualizacja recenzji jak zostanie odblokowany endgame?
Zobaczymy co tam ulepią. Nie nazywałbym tego odblokowaniem endgame'u, który generalnie powinien być opcją do kontynuowania rozgrywki po przejściu gry. Z przecieków wiadomo, że to będzie raczej coś w stylu mini DLC - nowa mapa o jeszcze większym poziomie trudności, ponoć takim, że solo lub z randomami dużo się tam nie zwojuje, czyli podobny case do udostępnienia rajdu w Destiny parę tygodni po premierze.
Sieciowe shootery to zdecydowanie nie moja bajka. Niemniej jednak kibicuję grze z dwóch powodów:
1) Za podejmowanie ryzyka i odważne podejście twórców, dzięki czemu gra odróżnia się od innych strzelanek;
2) Za to jak jest hejtowana. W kwestii hejterów podzielam opinię Dylana Snydera - https://www.gry-online.pl/newsroom/typowe-dla-bezrobotnych-i-samotnych-mezczyzn-tworcy-popularnych-s/zc30621 Można wręcz sparafrazować popularne powiedzenie: those who can do, those who can't hate on - bardziej odpowiada dzisiejszym realiom.
Patrząc na twoje komentarze, nie sądzę abyś miał kwalifikacje do tłumaczenia komukolwiek różnicy pomiędzy hejtem a (konstruktywną) krytyką.
Ponadto, co drugi twój komentarz jest ad personam. Zapewne trudno się pozbyć starych nawyków. W końcu jak piszesz 16 lutego: "pierwotnie byłem tutaj, czasem pod innym profilem na ppe. Najgorsze, że większość funkcji ppe sprzyja wprost toksycznemu naparzaniu się przez multikonta użytkowników" (https://www.gry-online.pl/forum/komentarz-chinski-robot-towarzysz-generuje-cieplo-i-porusza-sie-j/ze101712b#post0-16872921).
Zachęcam zatem do powrotu na ppe.
Nie gram w tego typu gry, a ta wygląda na taką której nie chciałbym nawet za darmo odpalać. Fortnite nigdy mi się nie podobał, Overwatch jest chyba jedyną grą tego typu przy której wytrzymałem dłużej.
Ale LUX że są LUX-y. Jak kupisz LUX-y to wszystko będzie LUX. I gdzie tu ta sztuka. To coś koło sztuki nawet nie stało.