Obojętnie ile zarabiam, kiedyś mniej, dzisiaj więcej, ale kupno nowej gry za 300 złotych wydaje mi niezmiennie frajerstwem. Chcesz pograć w 2 nowe gry, szykuj 6 stów, dla mnie abstrakcja, jeszcze parę zł i mam nową lodówkę. Ale jak już wydasz, w nagrodę masz grę w najgorszym stanie, w jakim kiedykolwiek będzie, bo potem przyjdą patche i dodatki.
Na gry mnie spokojnie stać ale dla mnie 350zł za grę jest nie do zaakceptowania, i nawet taka gra jak gta 6 mnie nie przekona, zawsze patrzę na promki na steam czy gog i więcej niż 100 zeta nie daje
Po co kupować w pełnej cenie, jeśli ta szybko spada? Po co kupować wtórne tytuły, jeśli rynek jest nasycony? Po co okazywać lojalność komuś, kto nie jest lojalny wobec mnie?
Dziennikarze, którzy posługują się clickbaitami i treściami sponsorowanymi nie mają przewagi nad "twórcami treści". Wytwórnie klepiące masówkę lub niedoróbki nie przyciągną do siebie dużego grona. Pomijając horoskopowość "generacji" - starsze osoby miały jeszcze czas, by przyzwyczaić się do tradycyjnych mediów czy nośników. Młodsze osoby zostały rzucone w gąszcz platform, efemerycznych trendów i krótkożyjącej treści. Nie ma co się dziwić, że to w ten sposób wygląda.
W życiu kupiłem tylko dwie gry w pre-orderze (Wiedźmin 3 i Pillars of Eternity) i tylko jedną w dniu premiery (Wiedźmin 2 w wersji pudełkowej). I już nigdy ani jednego, ani drugiego nie zrobię.
Lepiej poczekać na grę spatchowaną oraz ze wszystkimi dodatkami/DLC-kami, za to tak ze 4-5 razy (a licząc ceny dodatków/DLC-ków jeszcze więcej) tańszą niż w dniu premiery.
Obojętnie ile zarabiam, kiedyś mniej, dzisiaj więcej, ale kupno nowej gry za 300 złotych wydaje mi niezmiennie frajerstwem. Chcesz pograć w 2 nowe gry, szykuj 6 stów, dla mnie abstrakcja, jeszcze parę zł i mam nową lodówkę. Ale jak już wydasz, w nagrodę masz grę w najgorszym stanie, w jakim kiedykolwiek będzie, bo potem przyjdą patche i dodatki.
Teraz kupno gry to pikuś - koszt wacików w przeliczeniu na płace.
A najlepsze, że jak nie jesteś kolekcjonerem to po ograniu grę jak szybko odsprzedasz, to się ładnie zwraca. Więc w sumie nowości można ogrywać za 50-80 zeta.
No chyba, że zbierasz śmieciówki cyfrowe, z którymi nic później już nie zrobisz.
Jak ktoś cisnie na najniższej to pewnie tak, ale jak ktoś zarabiał 10k w 2015 roku to w 2026 nie zarabia 50k.
Ja akurat dobrze zarabiam ale szanuje swoje pieniądze. 99% gier po 1. wychodzi w stanie nieakcpetowalnym a po 2. nie sa w ogóle warte tej ceny.
Durne korpoludki policxyly sobie ze jak sprzedajemy 10 mln sztuk po 220 i podniesiemy cene do 350 to zarobimy ponad 50% więcej., a tu zonk bo nagle nie sprzedają 10 mln sztuk a 4 mln.
Kupno gry w pełnej cenie mógłbym rozważyć jedynie wtedy, gdybym chciał wesprzeć niezależnego dewelopera albo jakieś małe studio.
Po co kupować w pełnej cenie, jeśli ta szybko spada? Po co kupować wtórne tytuły, jeśli rynek jest nasycony? Po co okazywać lojalność komuś, kto nie jest lojalny wobec mnie?
Dziennikarze, którzy posługują się clickbaitami i treściami sponsorowanymi nie mają przewagi nad "twórcami treści". Wytwórnie klepiące masówkę lub niedoróbki nie przyciągną do siebie dużego grona. Pomijając horoskopowość "generacji" - starsze osoby miały jeszcze czas, by przyzwyczaić się do tradycyjnych mediów czy nośników. Młodsze osoby zostały rzucone w gąszcz platform, efemerycznych trendów i krótkożyjącej treści. Nie ma co się dziwić, że to w ten sposób wygląda.
Jesteśmy zalewani setkami gier a czasu mniej nie widzę sensu kupowania gier na premierę. Zawsze jest w co grać
Po co kupować gry zaraz po premierze jak często jest ona niedokończona i potrzebuje różnych patchy i aktualizacji, żeby pousuwać błędy? Czyli mam płacić 100% ceny za tak naprawdę wadliwy produkt? To se poczekam nawet ten rok i kupię za połowę.
No ciekawe dlaczego... Wcale nie dlatego, że niemal żadna gra nie wychodzi w dobrym w stanie. Wcale nie dlatego, że ceny są rozdmuchane do granic możliwości i na palcach jednej ręki można policzyć gry naprawdę warte ceny premierowej.
...To pewnie wina graczy.
Na gry mnie spokojnie stać ale dla mnie 350zł za grę jest nie do zaakceptowania, i nawet taka gra jak gta 6 mnie nie przekona, zawsze patrzę na promki na steam czy gog i więcej niż 100 zeta nie daje
Ostatnie co kupiłem na premierę i nie na przecenie jakiejkolwiek to wiedźmin 3
W życiu kupiłem tylko dwie gry w pre-orderze (Wiedźmin 3 i Pillars of Eternity) i tylko jedną w dniu premiery (Wiedźmin 2 w wersji pudełkowej). I już nigdy ani jednego, ani drugiego nie zrobię.
Lepiej poczekać na grę spatchowaną oraz ze wszystkimi dodatkami/DLC-kami, za to tak ze 4-5 razy (a licząc ceny dodatków/DLC-ków jeszcze więcej) tańszą niż w dniu premiery.
Kupiłem masę gier w tym roku tylko RE Requiem, Crimson Desert, Windrose, Road to Vostok i Assassins creed Black Fal resynced ale mase też miałem i mam z torrent też i masę modow, od przedwczoraj Vault 13 New Horizons
Fallout 1 w Fallout 4, polecam
https://www.nexusmods.com/fallout4/mods/104480 wracam z pracy i walczę znaczy szukam chipa od wody.
Zalezy co rozumiemy przez gre w pelnej cenie na premiere. Na steam kupuje tylko jesli jest taniej lub tak samo jak w punkcie dorabiania kluczy co zdarza sie rzadko.
Kupujac RE Requiem nawet sie nie interesowalem co pisza czy gadaja, wiedzialem ze bedzie dobrze.
Jak juz mam coś kupić na premierę to tylko w konkretnym przypadku.
1. Jestem bardzo zajadamy marką
2. Wiem że stan techniczny będzie przynajmniej poprawny.
Czyli Kingdom Come 2 kupiłem i jestem zadowolony (chociaż akurat DLC o kowalstwie wypuścili w strasznym stanie)
Ale blood od downwalker czy w4 to w edycji kompletnej.
Podobnie nze stalkerem czekam aż będzie za 5dyszek
Brzmi z sensem.
Od dawna nie kupiłem żadnej gry w cenie wyższej niż 50% pierwotnej.
Po prostu szkoda pieniędzy. Prędzej czy później pojawi się w jakiejś promocji, black friday, czy czymś takim.
Nie odczuwam żadnej presji by w cokolwiek grać od momentu premiery.
I tak czasu mam tyle, ze zawsze zalegają mi jakieś 2-3 tytuły "do ogrania".
A już największym kretynizmem są dla mnie preordery. Trzeba mieć nie po kolei w głowie by płacić za coś, czego jeszcze nie ma.
Jak się pracuje i gra hardkorowo (czyli np. na najwyższym poziomie trudności) to nawet bez rodziny mowa o najwyżej kilku tytułach rocznie. W tydzień to może jakąś starą przygodówkę od Sierry połknę, i to zazwyczaj na urlopie. A RPGi to jest zabawa na minimum trzy miesiące od sztuki.
Zdarzyło mi się to 4 razy w życiu. Tlou2, Zelda tears od the kingdome, max Payne 3, super meat boy 3D.
Teraz jeszcze gta vi dołączy.
W sumie z punktu widzenia gracza kupowanie gier na premierę nie ma absolutnie żadnej racjonalnej zalety - płaci się najwięcej za najgorszą i najbiedniejszą wersję gry w dobie kiedy praktycznie każdy gracz ma swój mniejszy lub większy backlog, a dostęp do tanich gier już dawno nie był tak łatwy. Ma to tylko sens jeśli chce się wesprzeć wydawcę... albo ma się FOMO i guess.
Chyba najlepszy przykład na teraz to Europa Universalis V, gdzie Paradox chce za to 250 zł (było chyba więcej przed zmianą ceny), a teraz wypuścił mapę drogową z kilkoma darmowymi patchami zmieniającymi rozgrywkę. Idealny Early Access za pełną cenę gry.
Pomyśl sobie, że kupiłeś Stalkera 2 na premierę i za pełną cenę gry zostałeś betatesterem. Jeśli to nie jest frajerstwo, to co nim jest?
czy gry w EA się liczą? takie PoE2 czy najnowszy StS są bardzo przystępnie wycenione.
U mnie to wygląda tak, że ja się nie jaram grami dopóki nie zagram sam. Kiedyś było inaczej, ale po kilku dużych zawodach, jakoś już nie potrafię i nigdy nie wiem czy gra ostatecznie mi się spodoba. Nie tworzy mi się już tej piękny obrazek w mojej wyobraźni na podstawie marketingu. Co za tym idzie, mogę zagrać nawet 2 lata po premierze w coś i bawić się tak samo dobrze jakbym się bawił na premierę. Do tego dochodzi fakt, że lubię grać w gry które... No coś lubię. I często wolę zagrać w coś drugi raz i mieć pewność, że będzie super niż rzucić 300zl w ciemno tak naprawdę. Nawet nie chodzi o to, że jestem biedakiem. Po prostu jak widzę, że jakaś nowa gra kosztuje 300zl a najlepsze gry jakie kiedykolwiek powstały potrafią być w promocjach za jakieś grosze to źle bym się po prostu czuł ze sobą, że wolę kupić jedna grę niż kilka. Mam z 800 gier na ps5/switch/pc i ta jedna nowa gra za 300zl walczy o mój czas z całą moją kolekcją plus grami których nieszcze nie ograłem a jestem już w ich posiadaniu. No kurde wolę, zachować dobie te 300zl i zagrać po prostu w coś co znam lub gdzieś kupiłem na przecenie i czekało.
Ja jestem milenialesem i jestem lojalny zatoce piratów ??
Ja odpuszczam jednak bo jak kupilem malwarebytes to okazalo sie ze co drugi pirat ma więcej malware niz plikow w grze.
No bo nas nie stać i zwykle też nie warto, bo albo na premierę gra jest niedopracowana albo i tak wiemy, że będą jeszcze DLC fabularne i lepiej poczekać z zakupem aż wyjdą.
Z - tki jeszcze najbardziej kupują jak widać z danych na premierę, bo w sporej mierze albo żyją jeszcze na garnuszku rodziców, albo nie mają jeszcze wydatków związanych z posiadaniem dzieci. Ale millenialsi i pokolenie X mają dzieci i kredyty na głowie
Uważam, że większość wydawców (oderwanych od rzeczywistości) tj. Bandai Namco z From Software nie doczeka się kasy za ich DLC do Elden Ringa który nigdy nie tanieje, nie kupię starego DLC za cenę premierową.... (serio, 3 lata mija a oni dalej żebrzą 189 zł xD)
Jak te bałwany sądzą że gra ani DLC nie powinny tanieć po 3 latach, to niech potem nie mają pretensji że "nikt nie kupuje".
Ceny standardowe gier są cenami premierowymi i są od czapy wymyślane. Ale spoko, niech trzymają ceny dalej, ja też nie muszę kupować ich gier, najwyżej je ogram w inny sposób (np. używka) by nie dostali ani grosza. Niech gnią.
W życiu kupiłem tylko 2 gry w preorderze - Wiedźmin 3 EK, i... Star Wars The Force Unleashed 2 xD
Poluję na stellar blade ale cały czas trzyma 300zl. To dla mnie co najmniej o połowę za dużo.
Nie bez powodu największym zainteresowaniem obecnie ciesza się tytuły wyceniane poniżej 40dolarów... Lepiej sprzedać 10mln kopii za 40 dolarów, niż 1mln za 70 dolarów... Wydawcy jak Baidam Namco do piekła.
Już widzę jak dzisiaj te kilkadziesiąt milionów dzieciaków kupi GTA VI na premierę za 3 stówki, może nawet po 2 sztuki się skuszą.
Tylko naiwniak uwierzy w tej "rekordy" podawane po premierze.
Najdroższa gra którą kiedykolwiek kupiłam to była za 90 zł (na promocji)
Jak gra kosztuje więcej niż 40 zł to w 9 przypadkach na 10 , jej nie kupię.
Gog ,steam z promocjami wystarczają.
Jedna z drozszych gier którą kupiłam (Wiedźmin 3 za 70 zł w pudełku) do dziś nie została ukończona (nie dotarłam nawet do questu z baronem bo gameplay mi nie się nie spodobał). A w międzyczasie parę razę grę na promocjach na różnych stronach widziałam ze nawet 1/7 tej ceny.
Usługi streamingowe (tak jak TV) mnie nie obchodzą więc nigdy ani złotówki nie wydałam na nie.
Pudełko BG2 za 159 złotych. Parę miesięcy przed, dałem 80 za Majesty. Ktoś chyba gry zaczął kupować, dopiero przy dystrybucji cyfrowej.
Mam parę gier pudełkowych ale maksymalna cena takiej gry to wynosiła 70 zł ( z jakiejś galerii ze sprzętem elektronicznym co miała półkę z grami ). Chyba wszystkie inne pudelkowe gry kupiło się z biedronki :D
Parę gier na PSP dostało się od znajomego itp.
Jak zaczęło się kupować na steamie,gog itp to zwykle czekało sie na te duże promocje. Albo przeglądając serwer paru znajomych kody by odebrać gry (kupowali bundle i nie wszystkie gry ich interesowały/mieli je już na kontach) za free.
Do tego branie darmowych produktów ze steama czy gog'a jeśli mnie interesują i tak to wyszło.
To jest efekt podwyżek.
Ja gry były po 200 zł a remastery/remake chodziły po 100 zł to kupowałem po kilka gier rocznie.
Aktualnie jak kupię jedną albo max dwie gry to sukces a i tak kupuję na przecenach po 120-150 zł.
Panowie w korporacji pomyśleli sobie, kupowali 6 gier po 200 zł, a jak kupią 6 gier po 350 zł to zarobimy więcej. Rzeczywistość szybko to zweryfikowała i zamiast zyskać realnie stracili.
Zależy też od gry bo czasami trzymają długo cenę i nie opłaca się czekać, czasami jest hype jak nowa część ulbionej gry wyjdzie ... ja kupuję na premierę ale jak coś jest na co bardzo czekam, tak było np z god of war ragnarock - kupiłem na premiere za 160 pln na ps5 i w sumie dalej cena podobna. TEraz kupiłem jakiś czas temu preorder dodatku do diablo 4 bo wiedzialem ze chce zagrac i nie chce czekac kilku miesiecy na obnizke a 120 pln to nie tragedia - czekam na dodatek do diabl o2 az staneije bo 120 pln za samą postać to dużo
Kuilem też ostatnio Battlefielda 6 cyfrę za 200 pln i w sumie szybko staniał to troche zalowalem no ale coz.
Ja uwazam, ze to z jednej strony nie jest wygórowana cena za setki godzin zabawy - wyjście do kina na 2h potrafi kosztować dziś 100, a nawet i 200 zł, jak z jakimiś atrakcjami.
Ale jednocześnie nie czuję przymusu, by faktycznie płacić 350 zł za gry. . Z raz na dwa lata mi się zdarzy. Nie ukrywam jednak, że po tym jak kupiłem na premierę cyfrę Diablo 4 i chwile potem Baldur's Gate, a obie gry mi się nie spodobały, dziś na premierę kupuję tylko pudełka i puszczam w dalszy obieg po zagraniu.
Aktualnie mam kupionych dobrych gier, które chcę przejść do 2040 roku, więc to ja kontroluję czy muszę, czy nie muszę kupować jakąś grę.