Mało kto to zauważa, ale po latach też trzeba powiedzieć, że tak krótki okres produkcji NV był możliwy tylko dlatego, że całość technologii i tak z 95% assetów dostali gotowe od od Bethesdy.
Ekipa Todda robiła kilka lat czarną robotę technologiczną, dlatego Obsidian mógł skupić się na rozgałęziającej się fabule i ich słynnych skill checkach w dialogach.
Ale po latach też bardzo doceniam świat New Vegas - w aspekcie fizycznym. Mapa doliny Mojave jest dobrze zrobiona, zdecydowanie lepiej niż Capital Wastelands w F3.
Technologia i 95% assetów to nie była zasługa Bethesdy tylko jej wina.
To Bethesda narzuciła nieprzekraczalny termin 18 miesięcy na produkcje całej gry i to z prostego powodu, mieli w pupsku tą grę bo wiedzieli, że i tak się sprzeda w jakim stanie by nie wyszła.
Dlatego Obsidian miał związane ręce w kwestii wielu rozwiązań i musieli łatać to patentami żeby być w stanie przedstawić choć w niewielkim stopniu to co planowali.
Ostatecznie gra nie jest taka jaka miała być, jest okrojona a do tego technicznie fatalna na premierę.
I trudno nazwać czarną robotą technologiczną coś, co de facto jest Oblivionem z pistoletami, bo poza w sumie niewielkimi zmianami w kwestii mechanik, jest to dokładnie ten sam silnik.
Bo umówmy się, podział postaci na części ciała, zrobienie VATS i przepisanie mechaniki strzelania dla tak dużego producenta to nie jest jakieś wyzwanie.
New Vegas był dużo, dużo lepszą grą niż Fallout 3, mimo że pod względem silnika to prawie to samo. Fallout 1, 2 i New Vegas to naprawdę świetna trylogia o zachodnim wybrzeżu USA. Tymczasem F3 i F4, nie mówiąc już o F76 to jakaś wesoła wariacja na temat uniwersum, pełno dziur fabularnych i bezsensownych zagrywek typu przeniesienie supermutantów na wschodnie wybrzeże bo potrzeba dużych potworów do których się strzela. New Vegas na szczęście dużo bardziej poważnie podeszło do tematu.
New Vegas to zdecydowanie najlepsza odsłona po dwójce i jedynce. W wielu miejscach im dorównująca.
Sam byłem zaskoczony jak niektóre moje wybory (teoretycznie szlachetne) okazały się pomyłką.
Dla mnie to najlepszy Fallout tak ogólnie. 1 i 2 szanuję ale DLA MNIE zestarzały się bardziej niż Might and Magic czy nawet pierwszy Baldur.
Dla mnie jest to najgorszy Fallout. Grałem we wszytkie Fallouty tysiące godzin. W New Vegas nie potrafiłem zatrzymać się na dłużej. Zaliczyłem Kilka podejść, ale skończyło się na kilkunastu godzinach. Może jeszcze spróbuję :)
Najlepszy Fallout 3D, co do tego nie ma wątpliwości. Szkoda, że nie dano im wtedy zrobić kolejnego. Bethesda musiała być zazdrosna o jakość tej gry, ale oni generalnie nie bardzo rozumieją tę serię, co widać wyraźnie po 4 i 76.
Zdecydowanie lepiej grało mi się w F3. New Vegas przeszedłem, ale w pośpiechu i trzymając się głównej linii fabularnej. Po niebezpiecznych pustkowiach Fallouta 3, gdzie bandyckie szajki i zmutowana fauna stanowiły realne zagrożenie przez dłuższy czas, tak następca i inne środowisko nie zrobiło już na mnie tego wrażenia. Nie jest to bynajmniej odosobniony przypadek.
U mnie FNV znalazłby się na liście 10 najlepszych gier w jakie kiedykolwiek grałem. Grałem w miarę niedługo po premierze, bez żadnych modów jeszcze, to było wiele tygodni doskonałej zabawy.

Kupiłem Fallout New vegas we wrześniu 2011 roku zaraz po premierze ostatniego dlc bo gra była wraz ze wszystkimi dlc w promocji na steam i od razu sie oczarowałem muzyką, klimatem i historią ukazaną w grze, a teraz tzn.. jutro skończe moda New California bo zostało mi tylko zniszczenie fortu Daggerpoint.
Mod dużo kepszy od The Frontier choć mniej znany bo The Frontier nawet na steam reklamowali jak był jeszcze w produkcji.
New Vegas jest najlepszym Falloutem od momentu przejęcia marki przez Bethsesdę, ale i tak dwa pierwsze Fallouty są lepsze.
Ten tytuł byłby jeszcze lepszy, gdyby nie technologia Beth i masakrycznie krótki czas produkcji.