Dziś uważany za kultową odsłonę serii, Fallout: New Vegas wcale nie miał łatwego startu, a jego twórcy przez lata żyli w przekonaniu, że zawiedli oczekiwania graczy.
Współczesny kult otaczający Fallout: New Vegas, czyli jedno z dzieło studia Obsidian Entertainment, może przysłaniać historię jego debiutu, ale Josh Sawyer, główny projektant gry, nie ma złudzeń: premiera była bolesna.
W rozmowie z magazynem Game Informer deweloper przyznał wprost, że New Vegas „nie zostało szczególnie dobrze przyjęte na premierę”. W momencie debiutu na pierwszy plan w recenzjach wysuwały się liczne błędy techniczne oraz zarzuty o nadmierny recykling elementów z Fallouta 3. Widać to nawet dziś w suchych liczbach – na portalu Metacritic New Vegas (średnia 84/100) traci aż 9 punktów do poprzedniczki od Bethesdy.
Sawyer ocenia, że musiało minąć około pięciu lat, zanim narracja wokół gry się zmieniła, a społeczność zaczęła ją doceniać. Co ciekawe, samym twórcom zajęło to jeszcze więcej czasu – dopiero po latach zrozumieli, że ich specyficzne podejście do projektowania rozgrywki było dokładnie tym, czego pragnęli fani.
Gdzie leży sekret tej późnej miłości? John Gonzalez, główny scenarzysta New Vegas, wskazuje na „bezkompromisowy nacisk na wybory i konsekwencje”.
Choć oddaje Bethesdzie zasługi za skuteczne przeniesienie uniwersum w trójwymiarowe środowisko FPP, to jego zdaniem właśnie New Vegas zaoferowało graczom gigantyczną kontrolę nad przebiegiem historii. To ta głębia narracyjna sprawiła, że gdy emocje po premierowych błędach opadły, gra zyskała miano najlepszej w całej serii.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam

Autor: Piotr Doroń
Z wykształcenia dziennikarz i politolog. W GRYOnline.pl od 2004 roku. Zaczynał od zapowiedzi i recenzji, by po roku dołączyć do Newsroomu i już tam pozostać. Obecnie szef tego działu, gdzie zarządza zespołem złożonym zarówno ze specjalistów w swoim fachu, jak i ambitnych żółtodziobów, chętnych do nauki oraz pracy na najwyższych obrotach. Były redaktor niezapomnianego emu@dreams, gdzie zagnała go fascynacja emulacją i konsolami, a także recenzent magazynu GB More. Miłośnik informacji, gier (długo by wymieniać ulubione gatunki), Internetu, dobrej książki sci-fi i fantasy, nie pogardzi również dopieszczonym serialem lub filmem. Mąż, ojciec trójki dzieci, esteta, zwolennik umiaru w życiu prywatnym.