Mnie zaskoczył ten autozapis. Zaraz na początku znajduje się całkiem fajny na początek amulet. W ramach questu można go oddać. Quicksave i idę zobaczyć czy dostanę coś w zamian fajnego. Jak to w Gothicu nic nie dostanę, więc quickload i jedziemy. Dopiero jak już było dużo za późno się zorientowałem że ten load to się zrobił już po oddaniu amuletu…
Ah, bugi, drewno, i latanie w kółko. Czyli remake godny oryginału, chyba się skuszę na nostalgiczna podróż…
Laufey i powrót do akrobatycznej walki to ok, jakoś przejdzie. Ale gadająca kostka Frank to jednak nie na moje siły.
Problemem nie jest to czy AI potrafi być kreatywna czy nie. Problemem jest to czy potrafi wyprodukować „wystarczajaco dobry” utwór. A to mierzy się nie wartością artystyczną, innowacyjnością czy tym jak lubi to publiczność, tylko tym czy zarabia pieniądze. Bo powiedzmy sobie szczerze: 999 na 1000 dialogów pisanych przez ludzi to papka którą AI z łatwością zreplikuje. A producenci nie będą dawać kasy na 1000 ludzkich projektów żeby trafić ten jeden przebłysk geniuszu, bo to się kalkuluje.
jest taka gra, gdzie na 64 kwadratach (nawet hexów nie ma) 32 bierki się napierdalaja, a każda ma tylko jeden rodzaj ruchu i zero umiejętności specjalnych. Jakimś cudem gracze się zagrywają od setek lat, i nikt nie narzeka na brak głębi strategicznej.
Chyba najgorszy zamek artystycznie dla mnie. Pół-rozebrane laski w roli mnichów i Asian-MMO anioły to tylko wierzchołek góry lodowej. Nowa jednostka - inkwizytorzy nudni jak flaki z olejem. Dodatkowo rycerze w pełnej zbroi płytowej w ogóle nie krzyczą “mięso armatnie” choć taka jest ich rola (powinni być jacyś men-at-arms odziani w byle co). Animacja ataku kawalerii, która szarżuje, tylko po to żeby się zatrzymać jest wręcz komiczna. Nawet jednostki wprost przeniesione z 3 jakieś takie nijakie. Ciekawa jaka bieda była przed zmianą…
Jeżeli będzie choć jedna klatka bez d*** Mirandy zajmującej co najmniej pół ekranu, to znaczy że się sprzedali i nic z tego nie będzie!
dokladnie. Polecam zrobić ankietę “czy lubisz MTX w grze?” i porównać wyniki z zarobkami gier które je stosują.
Czy jest choć jedna gra, w którą można grać zarówno turowo jak i real-time, w której to rozwiązanie rzeczywiście działało dobrze?
Bo gra może być zaprojektowana pod jedno albo pod drugie. A oba to jakiś żart.
Chodziły ploty, że Witch Hat Atelier skompletuje nowe Big 3 dla fantasy w anime (razem z Frieren i Dungeon Meshi). Pierwsze 2 odcinki dają nadzieję, że to może być prawda, wartość produkcyjna jest gigantyczna, a historia wciąga.
Koniec sezonu ogórkowego!
Pragmata zapowiada się fajnie jak nie pokpią fabuły.
"Returnal II" który na dodatek zapowiada że naprawi największą bolączkę poprzednika czyli zbyt długie runy? Dla mnie 100% do sprawdzenia.
Do tego Hirołsy.
A jeszcze może Peter wykrzesał z siebie jakieś ostatki, w końcu to "jego" gatunek!
wiem że to trochę naokoło, ale RAM i SSD są droższe przez centra danych, które są potrzebne do opracowywania modeli AI, a jednym z zastosowań AI jest PSSR. Czyli w jakimś tam stopniu (w rzeczywistości pomijalnym) PSSR powoduje podwyższenie cen konsol.
Śmiesza mnie ludzie mówiący „książki są drogie”. Książki były drogie. Pamietam jak kupowałem po ok 40 zł Wiedźmina jak wychodził - drukowany na papierze toaletowym. Można było za to dostać 4 solidne obiady, albo 20 puszek coli. Teraz ładny druk, ta sama książka około dalej 40zl, tylko siła nabywcza jakaś taka mniejsza…
jesteśmy dymani na około 60 zł, ale nie przez steam ale przez nasz rząd - cena 300 zł jest brutto, tzn zawiera 23% VAT, i tyle płacisz przy kasie. Amerykanin płacie 70 USD netto i jeszcze jakieś 10% podatku stanowego, który płaci się dopiero przy kasie.
Ale nie zapominaj jednej rzeczy.
W USA gra faktycznie kosztuje $60 + ichniejszy podatek od zakupu, koło 10% = 66$
U nas gra kosztuje 254.99 w tym 23% VAT.
Więc w praktyczne $60 netto jest przeliczne na 207,30 zł netto, czyli 1$ = 3,45 zł. Nawet lepiej niż w kantorze.
A to że u nas VAT jest 23%, a u nich mniej, to już nie wina Steam'a.
W sumie straszna kicha.
3 popularne tytuły (The Eminence in Shadow, Dandadan, Dangers in my Heart) , a do tego Dandadan nie ma ostatniego sezonu, Call of the Night również.
Reszta raczej zapychacze.
No tak nikt nie wpadł na to, że wygrać w głosowaniu online może ten tytuł, który łatwo może ściągnąć fandom który nie interesuje się anime, ale lubi grę gacha.
Jak ktoś wspomniał Target grupa to ludzie 40+. Problem ze ich wishlisty to nie “chciałbym te grę szybko kupić” ale bardzie “to długa lista gier w które chciałbym mieć czas zagrać”
Albo mam farta, albo wreszcie porządna wyprzedaż - większość mojej wishlisty ma co najmniej 50% zniżki.
Dawać więcej serwisów: publiczność wytrzyma jeszcze jeden abonament.
Czekaj czekaj, skuteczność na poziomie 90% czyli jak montują samochód który ma 20 śrubek, to 18 jest przykręconych, a 2 nie? Brzmi bardzo bezpiecznie i godne zaufania.
O, miałem pisać że ktoś ferując porażki zapomniał o Concordzie, ale ten był 2 lata temu. Jak ten czas leci.
Kurde recenzje AI. Po to czytam recenzje, żeby poznać opinię autora. Nawet jakby AI zaczęło generować recenzje które są interesujące, lekkie w czytaniu, z błyskotliwym humorem i dokładnie opisujące każdy element, to ciągle zabraknie tego najważniejszego: opinii człowieka. Strasznie się trzeba stoczyć żeby dać AI do recenzji.
Slay the Spire 2 we wczesnym dostępie się nie załapało? Dla mnie pewniak na Marzec.
Moja firma kupiła ostatnio wszystkim pracownikom Copilota.
Copilota możno poprosić o np. zrobienie prezentacji w PowerPoincie.
"Copliot nie był trenowany na waszych danych!"
Pytanie "skąd wzięto Terabajty prezentacji potrzebne do wytrenowania Copilota?" pozostało bez odpowiedzi.
Spytajcie producenta batów co myślał o zastąpieniu siły pociągowej konia przez samochód.
Peter Molyneux już nad grą nie pracuje, ale jego duch ciągle żywy! Poczekamy, zobaczymy ale nadzieje mam niskie.
Tak się zastanawiam- każda większa gra zaczyna jako prezentacja w ppt pokazana jakimś panom w garniturach ile to pieniędzy nie zarobią jak dadzą pieniądze żeby te grę zrobić. Czy na tym etapie da się już poznać czy wyjdzie Concord/Highguard czy Helldivers2/ARC raiders?
nie, ludzie ślepo nie wierzą. Przynajmniej nie większość. Ale biznes ma w swojej historii kilka „naprawionych” gier. Ale to dla graczy sytuacja w której nie możemy przegrać - jak Bethesda faktycznie się przyłoży i naprawi co nie działa, to dostaniemy fajną grę. A jak to tylko puste bicie piany, to możemy dalej ignorować Starfield.
W sumie mówią że hazard online jest nielegalny, a tu proszę. Można sobie wydać 10 000 zł na akcje Ubisoftu. Potem albo Tencen wykupi, cena podskoczy do normalnego poziome, pewnie 2-3 razy drożej. Albo firma padnie na ryj, i z kasy zostanie nic.
Jeszcze więcej emocji niż w ruletce, bo prawdopodobieństwo nieznane :) Choć ja życzę sobie opcję numer 2.
I pomyślcie, że wystarczyło w 2018 roku zainwestować 1000 euro w Ubisoft, mielibyście 40 euro.
Nie, nie 40 euro zysku, wasze 1000 euro zmieniłoby się w 40.
But that is not Lara Croft, the picture says its Reira Kurofuto!
reklamy już są. Albo przynajmniej stronniczość.
Przymierzam się żeby młodemu założyć maila, tak aby miał już konto na granie a Minecraft, ale nie taki zwykły, tylko z kontrolą rodzicielską w grupie rodzinnej. Z ciekawości zapytałem clankerów co o tym sądzą.
Zero zdziwienia - GPT twierdził że tylko konto Microsofcie, natomiast Gemini że wyłącznie Gmail spełni moje potrzeby. Dobrze że Apple nie ma chatbota, bo by mi sugerował zeby Apple ID założyć.
O, jak fajnie że nic nie wychodzi, będzę mógł ograć coś z pękającej w szwach listy zaległości.
Ale skoro już żyjemy w cyberpunkowej dystopii, to moglibyśmy chociaż mieć fajne wszczepy? Bo chyba tylko tego brakuje.
Możecie w kończu przestać pisać "Wydawca Manor Lords"? Hooded Horse to marka sama w sobie, wydali wiele mniejszych i większych gier, zasługują na więcej niż bycię opisywanym przez jednoosobową produkcję która stała się viralem.
Czy 40k nadaje się na Total Wara? Wydaje mi się ze skala to nie problem. Tak, w lore bitwy pochłaniają całe planety, jednak w praktyce w 40k gra się bitwy figurkami które mieszczą sie na stole. Czyli akurat na skalę Total Wara.
ale pomyśl. W zamian dostaniesz czat który będzie kłamał w jeszcze bardziej przekonujący sposób!
"Nasze gry na steam" to skrót myślowy na "gry, za które zapłaciliśmy i posiadamy dostęp". Ze stricte prawniczą definicją "naszości" ma to mało wspólnego, ale z mową potoczną jak najbardziej, nie widzę problemu w określeniu w tym określeniu.
Of Ash and Steel - nie wiem ile to ma rzeczywiście z Gothica, ale drewno jest silne w tym trailerze!
Tak, lotami kosmicznymi (takimi jak w the Expanse), lotami na orbitę (start promu kosmicznego) i lotami samolotem rządzi inna fizyka* (fizyka jest ta sama, tylko warunki są inne).
Racja, chodziło o silniki rakietowe nie odrzutowe.
Samolot ma siliniki z tyłu, gdyż lata w powietrzu. Musi stale pokonywać grawitację Ziemi ciągnącą go w dół, oraz opór powietrza. Wyłączanie silników sprawi, że powietrze zacznie go powoli spowalniać, aż w końcu grawitacja wygra i spadnie.
Statek kosmiczny nie ma takich warunków. Jeżeli rozpędzi się do jakiejś prędkości i wyłaczy silniki, to będzie sobie tak leciał w nieskończoność (1 zasada dynamiki).
Jeżeli statek kosmiczny chce dolecieć na stację kosmiczną, to najpierw musi się rozpędzić silnikami z tyłu, ale w takim momęcie dalej leciałby z gigantyczną prędkością. Musi się jakoś zatrzymać. W the Expanse, statki kosmiczne robią obrót, przylatują silinikami do przodu, ponieważ od jakiegoś czasu silniki te pracują nad zmniejszeniem prędkości, tak aby móc się zatrzymać na stacji kosmicznej.
Prom kosmiczny NASA nie potrzebuje silników z przodu, ponieważ wychodząć na orbitę nigdy nie potrzebuje wytracić prędkości.
Oczywiście ciągle jest to turbo uproszczenie, ponieważ całkowicie pomija fakt że zarówno miejsce startu statku, jak i stacja kosmiczna nie pozostają nieuchome i mają jaką prędkość w orbitowaniu wogół Słońca, etc. etc.
Z the Expanse (serialu) zapamiętałem jeden szczególik: statki kosmiczne przylatują do celu z silnikami odrzutowymi z przodu. Bo tak działa fizyka - najpierw statek rozpędzasz, ale przed celem musisz go wyhamować, a do tego musisz mieć silnik z przodu.
I tak się ignoruje większość innych praw fizyki, ale poszanowanie tego jednego jest genialnym smaczkiem dla fanów sci-fi.
Steam Machine to produkt skierowany do kogoś takiego jak ja - mentalny konsolowiec, który chce grać w gry dostępne na PC. Jeszcze to się czasowo zgrywa z Billem Gatesem wyłączającym mi mój stary komputer (dobrze że przedłużyli jeszcze o rok wsparcie). Krew mnie zalewała na samą myśl że będę znowu musiał kompa składać po latach (i tak gram głównie w starocie i indyki). A tak wchodzi Gabe cały na biało i ratuje sytuację!
Tak! Kupuję steam machine!
Nie ważne ile kosztuje, nie ważne jaką ma moc, ważne ze można grać w gry PC bez proszenia się Billa Gatesa o pozwolenie i wciskania mi AI do systemu operacyjnego!
Ale przynajmniej uczciwe sprzedanie "za $60 dolców dostajesz dostęp do gry, który będzie działał co najmniej 2 lata" już jest jakimś zwycięstwem, bo przynajmniej: 1. Wiesz co kupujesz. 2. Wydawca zobowiązuje się że utrzyma serwery przez co najmniej 2 lata.
Wiecie co jest w tym wszystki głupie?
Że w morzu antykonsumenckich, techcznie-legalnych ale tak naprawdę sprzecznych ideom przepisów (a czasami też wprost nielegalnych), chciwych, nadmiernie kontrolujących praktyk to nie wiem czy "zabijanie" gier wbiło by się do top 10 najbardziej problematycznych. Konflikt bardziej ideologiczny, gdyż większość graczy go nie odczuwa.
Jedyne na co możemy liczyć, to fakt, że może ta drobna sprawa zacznie jakieś poważniejsze ruchy do ucywilozowania tego całego bajzlu.
Jest mi ich prawie tak samo żal jak biedaczków którzy stracili oszczędności życia na NFT.
-$130M na Tronie
pewnie z -$100 na Śnieżce
pewnie z -$100 na Elio
+$1000M na Lilo i Stich.
I jakoś się biznes kręci.
Ostatnio GPT rozwalił mi mózg.
Poprosiłem go żeby mi podał kod w pythonie do narysowania wykresu (szybsze to niż samemu szukać w dokumentacji, bo wykresów dużo nie rysuje). GPT bez problemu wygenerował kod, jedak miał on buga: części wykresu nachodziły na siebie. Widziałem jak to poprawić samemu, więc sobie poprawiłem i zapomniałem o sprawie.
Jakiś czas później kliknąłem w to okienko chatu przez pomyłkę i myślałem że jestem w pasku adresu, więc coś wpisałem i szybko kliknąłem enter. Skutkiem tego niedopatrzenia do chata napisałem wiadomość z kilku losowych znaków "kot przeszedł po klawiaturze".
A ten mi odpisał: "No rzeczywiście w kodzie jest błąd, który sprawia że częsci wykresu nachodzą na siebie, oto poprawiona wersja:"
Ale Nathan Drake nie był czasem tylko męską wersją Lary Croft?
A Lara Crofti nie była tylko żeńska Indiany Jones'a.
A Indiana Jones nie był tylko ...
...
...
... wersją Odyseusza?
We wstępie jest napisane dlaczego Jagged Alliance nie ma.
Za to brak Tactical Breach wizards to faktyczna obraza dla fanów gatunku.
a są już jakieś gry, czy dalej some można pograć w świetną platformówkę, Mario Cart, a potem tylko reedycje gier z poprzedniej konsoli?
W sumie bardzo dobre określenie „inteligentny pierścionek”. Jeżeli ktoś takie coś zakłada, to z pewnością pierścionek jest bardziej inteligentny od niego!
Heroes of Might and Magic III to tragiczna gra. Przede wszystkim jest to strategia turowa, a ja nie lubię strategii turowych bo są zbyt wolne dla mnie. Do tego trzeba czasami myśleć, czego przeferuje nie robić.
Nie zagrałbym za darmo. I nie zagram.
Gra przed premierą była tą, która na Steam była na liście życzeń największej ilości graczy. I zajmowała to miejsce przez lata.
Gra jest wszystkim tym czym miała być. Diabelnie wciąga, piękna artystycznie, tania i działa stabilnie na tosterze. Nic tylko grać, jeśli lubisz ten gatunek.
Śmieszne jest to, że dla mnie odznacza całą wewnętrzną checklistę rzeczy, których nienawidzę w tego typu grach (zablokowane przejścia które trzeba odblokować umiejętnością jakiej się jeszcze nie posiada, bossowie daleko od respawnu, bossowie z niepotrzebną "rozgrzewką" zwykłych mobów, bossowie którzy są trudni tylko dlatego że summonują zwykłe moby, etc) jednak za sprawą jakiejś wewnętrznej magii i tak chce się w to grać.
Jakoś tak mentalnie skreśliłem wcześniej ten tytuł, a po przeczytaniu tej recenzji trochę mi szkoda że nie będę miał na niego czasu.
A jest coś złego w lubieniu pięknych wyreżyserowanych animacji w montion capture?
Martwi mnie trochę 100/100 od IGN. Gdyby było tak 80-90 to mogłoby być GOTY, a tak zaczynam mieć wątpliwości.
PS. a gry-online kolejną głośną premierę niezależną zostawia bez recenzji?
Jakikolwiek focus na multiplayerze mnie martwi.
Z jakiegoś powodu twórcy gier strategicznych nie mogą zrozumieć jednej sprzeczności:
"Gra multiplayer musi być zbalansowana"
To akurat naturalnie każdy rozumie - nie da się grać multiplayer kiedy jedna z frakcji ma wyraźną przewagę, bo kończy się na samych mirrorach i tylko wycinek gry jest grany.
"Gra single player nie może być zbalansowana"
To akurat mniej naturalne, ale to prawda. Posiadanie silnych i słabych frakcji daje więcej frajdy niż "wszyscy są równi". W pewnym sensie wybór frakcji staje się przedłużeniem wyboru poziomu trudności. Na początku granie silnymi frakcjami daje frajdę i pozwala sie nauczyć, a potem wygrywanie słabymi frakcjami daje satysfakcję walcząc niejako "pod górkę". Heroes of Might and Magic III, Europa Universalis IV, Rome: Total War nie byłyby tak fajne, gdyby nie możliwość zaczęcia gry jako słabeusz. Dlatego SC2 ma inne jednostki i zdolności w kampani vs. multi.
Robienie gry która jest fajna zarówno pod singla jak i pod multi, to tak naprawdę robienie 2 różnych gier.
Bardzo jestem ciekaw jak będzie wyglądał Internet za kilka lat.
Parę lat temu w Internecie dało się coś czasem znaleźć. Ale szukanie precyzyjnej informacji w stylu "ile czasu gotować jaja na twardo" znajdowało zamiast precyzyjnej informacji elaboraty o historii gotowania jajek i 37 różnych technikach ich gotowania. Powód - stronka nie była pisana dla ludzi, ale dla algrytmów google, tak aby odpowiadać na jak najwięcej pytań i być wysoko w wynikach.
Teraz mogę zapytać GPT, który przeczytał cały internet i po prostu zna odpowiedź.
No ale skoro nie muszę już wchodzić na takie dziwne stronki pisane dla Google, to zniknie sens stawiania takich stronek. No ale jak one znikną, to skąd GPT się nauczy odpowiedzi? Z bełkotu generowane przez siebie i inne boty?
Wracanie do Enroth i wrzucają coś co tam nie występowało?
W sensie że w Enroth nie ma obcych i Roland Ironfist nie napierdzielał ich pistoletami laserowymi? Ja jakoś inaczej pamiętam Might and Magic VII.
Nie wiem czy to tylko ja, ale te fruwające numerki strasznie mi psują immersję. Pasek życia mimo że w sumie jest równie inwazyjny, to jakoś tak pasuje.
Bzdura.
Lata przed gen-AI mieliśmy Siri/Alexe i inne sposoby głosowej komunikacji z komputerem. Działały, ale przyjęły się średnio. Powód jest prozaiczny: Jak już zasiądę przed biurkiem, to zdecydowanie szybciej jest kliknąć w przeglądarkę i link do Netflixa, niż wypowiedzieć zdanie "Komputerze, proszę włącz Netflixa".
Poza tym co, jak bedę chciał napisać głupi komentarz pod artykułem, to będę go musiał dyktować tak by cały dom słyszał co robię? Czy będę tylko mówil "Chat GPT, napisz mi proszę głupi komentarz i go wyślij"?
W sumie, jak ktoś dalej gra na PS4, i albo nie chce wydać kasy albo go nie stać na PS5, to raczej słabo można go wydoić na MTX, więc po co mu fundować darmową grę?
Wow, jakieś sensowne powody a nie "władowaliśmy zbyt mało MTX, i były one zbyt mało inwazyjne". Jestem pod wrażeniem.
Albo gdzieś w delegacji, w podróży, w pokojowym hotelu lub u cioci na wakacjach, która ma komputer tylko do „Fejsa”?
Ja rozumiem że artykuł sponsorowany (dzięki za oznaczenie, doceniam to), ale po takim zdaniu, to wszystkie peany mocno tracą na wiarygodności.
W delegaci i podróży na łączu 3G bo LTE zrywa będzie działać?
W hotelu w którym dostępne Wifi jest tak badziewne że nawet Fejsbook nie chce dobrze działać?
U cioci której router wifi pamięta jak przyjeżdżałeś i grałeś w TIBIĘ?
Rzeczywiście wygląda jak Horizon z Temu.
Ale na pohybel Sony! Nie powinno się dać opatentować dino-robotów ani post-apo tribalismu. Albo wyjdzie kaszana która zostanie szybko zapomniana, albo Chińczycy mają coś do dodania od siebie i wyjdzie coś fajnego. My konsumenci możemy tylko zyskać na nowych produktach, a nic nie możemy zyskać na monopolu Sony.
Sorry, ale ciągle nie łapie tej różnicy. "To AI generuje cie obrazek" jest w pewnym sensie prawdą, ale w takim samym stopniu jak w pierwszym przypadku "to pędzel generuje ci obrazek". Piszesz, że nie stoi za tym żadna myśl - ale w konkretnym przykładzie który opisałem stoi za tym bardzo konkretna moja myśl, do której pokazania światu potrzebuję jakiegoś narzędzia.
A w jaki sposób to co opisałem nie jest stworzone przez człowieka? Z pośród tysięcy propozycji stworzonych przez AI na moje prompty, wybrałem tę która jest najbliższa pierwotnej wizji.
Film jest chyba powszechnie uważany za dziedzinę sztuki - jest reżyser, którego wizja staje się filmem. Ale sam w filmie nie gra - instuuje aktorów jak mają grać. Czasami muszą jedną scenę kilkanaście razy powtarzać, bo reżyserowi się nie podoba. A jak aktorów zastąpimy AI, to w jaki sposób rola reżysera się zmienia? To nie AI jest artystą, tylko ten co przedstawia swoją myśl światu używając dostępnych narzędzi.
W sumie to czemu AI nie może być sztuką?
Wymyśliłem sobie obraz. Póki co istnieje tylko w mojej głowie. Mogę spędzić 10 lat ucząc sie malować pędzlem, i potem pokazać moją wizję światu. Mogę się 5 lat uczyć photoshopa i narysować to na tablecie graficznym. Mogę też promtować AI, kawałek po kawałku aż uzyskam coś zgodnego z moją wizją.
Czy ostatnia metoda jest mnie artystyczna od innych?
Fantastyczna 4 ?
W sumie nie oglądałem Fantastycznej 1-3, więc chyba sobie daruję.
Może mi ktoś wyjasnić w czym problem? Do każdej recenzji na Steam trzeba mieć zakupiony egzemplarz gry na Steam. Jeżeli prawdziwemu użytkownikowi nie chciało się pisać recenzji, a chciał wystawić ocenę i kazał napisać GPT, to ciągle jest to opinia faktycznego użytkownika (i na poziomie "bieda <łapka w dół>" lub "super <łapka w górę>"). Jakieś review bombingi też nie wchodzą w grę, bo kupić 100 000 egzemplarzy gry żeby wystawić 100 000 łapek w dół to bez sensu - pomijając już po co ktoś miałby to robić.
Zostaje pompowanie własnych ocen łapkami w górę, ale to można zrobić i bez AI z bzdurnymi treściami - efekt ten sam.
Czy w sumie po co?
Tak potwierdzam, byłem tym linkiem. A potem cały autobus klaskał i wspólnie odśpiewaliśmy rotę.
Jak widzę to zestawienie, to przypominam sobie moją ulubioną grę Factorio - która była regularnie w pierwszej 10, ale 3 lata Devowie z Czech poparli Ukrainę, co zaskutkowało review-bombingiem ze strony Ruskich, i już nigdy się nie liczyła.
Stek bzdur.
1. Nie wiem skąd wziąłeś że rynek muzyczny w UE jest wart 82 miliardy euro. Ja znalazłem informację ze cały rynek muzyczny na świecie jest wart ~30 miliardów dolarów. Dla porównania biznes growy to 180-200 miliardów dolarów - tak, gry są w chwili obecnej warte niż muzyka + filmy (zarówno kino i streaming) razem wzięte.
2. Po to jest petycja, która jest legalnie wiążąca, ktoś będzie musiał to przeczytać. Ktoś będzie tym posłom musiał powiedzieć jak mają głosować. Czy coś z tego będzie nie wiadomo, ale jakiś start jest.
3. Akurat dbanie o prawa konsumenta to jest jedną z tych rzeczy, które czasami w Unii działają. Obecne prawa konsumenckie jak prawo do zwrotu w czasie 14 dni bez podawania przyczyny to jedna z wygodniejszych rzeczy. Nie widzę czemu Unia nie mogłaby zadbać też o konsumentów w segmencie gier.
Fajnie że petycja przeszła (choć pewnie potrzeba jeszcze ze 20% głosów zapasu, bo po weryfikacji część może zniknąć.
Ale w sumie smutno że w morzu anty-konsumenckich, "technicznie legalnych" ale niezgodnych z jakimikolwiek zasadami współżycia społecznego, ale także bezczelnie nielegalnych praktyk stosowanych przez gigantów branżowych, rozgłos zyskała ta. Nie jest w sumie jakoś strasznie uciążliwa, w stare gry gra garstka. Są znacznie gorsze praktyki, ale tą po prostu łatwiej wytłumaczyć laikowi.
Powiem wam szczerze strasznie mnie smuci mobilny gaming.
Otóż dostaliśmy wszyscy do ręki telefony - solidnej klasy komputer, który mógłby gaming uczynić naprawdę uniwersalny. Do tego jest "darmowy" - bo telefon i tak trzeba mieć, więc używanie go do grania nie generuje dodatkowych kosztów. No ale a jakości platformy nie decyduje jakość sprzętu, ale to w jakie gry można na nim grać.
I co mamy na telefonie? Niemożebny zalew kału. Robione na jedno kopyto aktywatory FOMO to łapania waleni na MTX. Te gry nawet nie mają za cel dawania przyjemności, tylko aktywowanie nawyku grania (czy to już uzależnianie?) poprzez daily questy, a potem odpowiednie dozowanie trudności które można rozwiązać poprzez $$$.
Czy coś stoi na przeszkodzie żeby zrobić gigantyczne RPG skali BG3 czy FF7 na komórki? Nic. (poza tym że ludzie przyzwyczajeni do F2P by zwyczajnie nie kupili.)
Dobrze ze jest choć kilka portów gier z PC.
Jeżeli twórcy nazwali to RTS, to sumie możemy dostać:
- klasyczny RTS w stylu Bitwy o Śródziemie
- Total War
- Europa universalis
- Coś pomiędzy w stylu podboju w Empire at War
- Coś jeszcze bardziej innego.
Każdy się żegna definitywnie ... dopóki nie zobaczy dostatecznie dużego stosiku pieniędzy.
A może chociaż jedno słowo co to zmienia? Co daje ta technologia i czemu ma służyć męczenie się?
A ja sie zgadzam z funseems.
Mam serdecznie dość rozpikselowanych grafik. Jeszcze jakieś gry stylizowane na stare jak "Shovel knight" to rozumiem - pewna nutka nostalgii. Ale naprawdę zabolałoby twórców zainwestować parę $$ w ładną grafikę 2d? Ni to retro, ni to czytelne, ni to ładne. I twoja radykalizacja argumentu że jak gra nie ma pikseli to od razu musi wyglądać jak GTA6 tez nic nie wnosi - jest całe spektrum ładnych i nie rujnujących budżetu grafik.
Sklep w Japonii, ale adnotacja raczej po chińsku.
Może chodzi o sankcje na chipy dla Chin, a nie o zakaz sprzedaży turystom?
Czyli mniej więcej tyle co Fortnite w rok w swoich najlepszych latach. A Fortnite kosi kasę już ósmy rok...
Nie czarujmy się. Cośtam 33 to piękna ambitna produkcja, słusznie zbiera wysokie oceny. Pewnie nawet jakiś ładny pieniądz zarobi. Jednak raczej nie 4,4 Miliarda dolarów które Fortnite zarabia co roku stabilnie i bez ryzyka że się nie uda jednak trafić w gusta graczy.
Enshitification.
Każda usługa startuje w Internecie po to żeby spełniać potrzeby użytkowników. Zyskuje popularność, ponieważ działa.
A potem wchodzą ludzie od monetyzacji, i robią wszystko żeby wycisnąć jak najwięcej, dbając by usługa była tylko minimalnie powyżej bezużytecznej.
Szkoda że miesiac miodowy dla Discorda się kończy...
Dawnd, dawno temu uwielbiałem grać w Patapony. Wiedziony nostalgią kupiłem na playaka dwójeczkę i zacząłem grać. Po kilku godzinach wyłączyłem i nie włączyłem nigdy więcej. I nie, gra była dokładnie tak fajna jak zapamiętałem. Czego jednak nie zapamiętałem, to fakt, że aby cokolwiek sensownego zbudować, to trzeba godziny i godziny i godziny grindować. Fajnie było kiedyś mieć na to czas...
Rotf, z nudów akurat trafiłem na 3 minuty przed końcem odliczania na streamie. Szansa jedna na milion, ale myśle "niech im będzie pokażcie mi co macie, sprzedajcie mi to". Czekam do końca odliczania a tam "dołącz do eventu 10 kwietnia". No już pędzę.
Czasami mam ochotę wrócić do gier multi, się mechami czy czymś w PVP. Ale potem sobie przypinam grind, mikropłatności, daily activities, przepustki sezonowe i mi przechodzi.
No cóż, chyba nie uda się UBI pogrzebać tym razem. Ale uratować też nie. Idzie na wynik zbliżony do poprzednich części, co w sumie nie pownno nikogo dziwić: kolejna nudna UBI-gra, którą kupują kupują ludzie lubiący UBI-gry. A to jak głośne i jak zasadne są głosy haterów mało wpływa na wynik.
Tylko abonament UBI to nie abonament Microsoftu. Żeby zagrać w nową grę trzeba płacić 75zł miesięcznie, z czego 100% idzie do UBI. Podejrzewam ze jak ktoś 3 miechy potrzyma abonament, to już mają z tego tyle zysku co z nówki sprzedanej na Steam/konsolę.
Kupiłem kiedyś (z kilkoma DLC), pograłem, i nawet dobrze się bawiłem. Nie żałuję.
Ale jakbym chciał zagrać znowu, to nawet nie wiem ile i jakie DLC musiałbym kupić, i pewnie zapłacić w sumie więcej niż kiedyś, pomimo że za grę już przecież zapłaciłem. Jak może im ten model biznesowy działać? przecież to jest totalnie niedostępne dla nowych/wracających graczy.
Obsidian zapowiada długi rozwój gry
A nie można by ta gry rozwijać przed premierą, a zacząć sprzedawać jak będzie gotowa? No ewentualnie nazwać to co jest "early access" żeby konsument nie łudził się ze kupuje gotową grę.
Jeśli myslisz że to dobra wiadomość to znaczy że nie zwróciłeś uwagi na nic co wydarzyło się w branży rozrywkowej przez ostatnie 10 lat. Przyjdzie nowa osoba, i dostaniemy takie woke, że zatęsknimy za Kathleen.
Czy jest jakaś gra w 2025 roku, która może zagwarantować że 0% zostało wygenerowane przez Generative AI?
Nawet zakładając dobrą wolę dewelopera, naprawdę myślicie że żaden grafik nie miał gorszego dnia, i zamiast rysować tło do swojej grafiki, to wykozystał tę zrobioną przez AI. Albe że jakis programista zamiast googlać jak napisać jakąś prostą funkcję która akurat wypadła z głowy, to przekopiował z Copilota?
Zieeew.
tak, tak, będą bardzo radykalne. I bedą powrotem MCU do formy.
Zieeeeeew.
Człowieku przeczytałeś choć nagłówek (nie mówiąc o przczytaniu artykułu), czy tylko zobaczyłeś słowo "AI" i sie nakręcasz?
To w ogóle nie jest o używaniu AI do tworzenia gry. To jest o zastąpieniu silnika gry przez AI. Zupełnie inne tematy.
Ale jaki jest endgame/benefit tej technologii?
Bo na razie wygląda to tak:
1. Robisz grę normalnie.
2. Zbierasz tysiące godzin zapisu rozrywki.
3. Trenujesz AI żeby generowało grę.
4. Możesz grać w grę generowaną nie przez tradycjne metody, ale AI!
Nawet jeżeli uda się rozwiązać problem halucynacji (i nie chodzi o wydłuzenie limitu z 3 minut do 30, tylko forever), to gdzie jest benefit? Nawet załadając ze generowanie klatek przez AI jest wydajniejsze niż tradycyjnie, to i tak kroki 1-2-3 zabijają jakikolwiek zysk.
No, to było zaskoczenie że się w ogóle włącza. Myśleli ze będzie crush przy próbie właczenia od razu - stąd "zaskakująco dobrze".
Jak to nie ma? Najlepsze gry sprzedają się latami. Skyrim, Wiesiek czy GTA5 zapewniają twórcom dochody na lata, a nie tylko na premierę. RDR2 ostatnio pobiło swój rekord aktywności na Steam (dzięki promce).
Inna sprawda czy Ubi jest w stanie coś takiego wyprodukować...
No i jak jest z długością? Wolałbym skondensowane RPG w styly Tyranny na 20h, tutaj recenzent twierdzi że 30h to za mało żeby dać ocenę.
Ah, przez moment myślałem że to interpretacja Shadow of the Colossus, ale chyba jednak to zwykły slasher. Podoba mi się zawiązanie świata, ale wyjdzie w praniu.
W sumie szkoda że nie pokazali nic. Choć nie obraziłbym się za zwykły sequel Returnala.
Nie lubisz rogalików to w nie nie graj. Wiem, że to trudne wyrosnąć z mentalności 5-latka że "wszystko musi być tylko dla mnie", ale postaraj się, większości ludzi się udaje! Czy jest odbiorca na ten typ gry się okaże, ale chyba prognozy są niezłe skoro po Returnalu robią "sequela".
Jeżeli twórcy gier myślą, że przeciętna gra sprzeda się dobrze tylko dlatego, że zamiast wciskać ideologię Woke wcisną tam ładną dziewczynę, to mają całkowitą rację.
A pomyślcie co by było jakby poszli po rozum do głowy i dodali komponenty live-service. 100 milionów egzemplarzy jak nic!
Tylko myślę że zamiast nudnego cRPG powinni wymyśleć coś bardziej trendy, np. Hero Shooter. Koniecznie w sprzedawany w pełnej cenie.
Nikt nie kwestionuje tego że mikrotransakcje są działającym sposobem na zarabianie kasy. Ale mówienie wprost że gra poniosła porażkę bo nie miała MTX to jest kolejny poziom odklejenia od rzeczywistości.
Wyobraź sobie za $9.99 możesz kupić lootboxa z dodatkową płcią dla głównego bohatera. Pięciogwiadkowa płeć gwarantowana w 100 pierwszych otwarciach. Zbierz je wszystkie! Sukces gwarantowany!
Używanie okreśenia "martwy" w stosunku do gry która działa jest bez sensu. To Conord jest martwy, bo ma wyłączone serwery.
Każda inna gra ma naturalny cykl życia - najpierw jes hajp, udaje się zebrać pewną liczbę graczy, a potem popularność zaczyna spadać - czasem liniowo, czasem od dodatku do dodatku z coraz niższymi peakami.
Odzyskanie "dawnej świetności" czy rośnięcie poza pierwszy peak to straszna rzadkość.
Określanie jako "martwa" gry, która jest w fazie spadania popularności to nieporozumienie. W zależności wielu czynników gra może być w tej fazie całe lata czy nawet dekady, ciągle przynosząc pieniądze wydawcy i fun ciągle grającym graczom.
Czy ktoś zna przykład sytuacji:
1. Jest sobie niezależne studio, robi gry które mają oddane grono fanów.
2. To studio zostaje kupione przez branżowego giganta.
3. Gigant nie wpływa na procesy twórcze, co więcej dzięki środkom giganta studio nie musi się bać o przyszłość przy każdym projekcie. Studio kwitnie, wydając jeszcze więcej świetnych gier, wszyscy żyli długo i szczęśliwie.
Szczerze to przestałem wierzyć że będzie jakiś straszny flop. Odyssey sprzedał 10 milionów kopii, to pewnie skończy się koło 7-8. Wszyscy ludzie cieszący się z fantazji o zamknięciu Ubisoftu to ludzie którzy i tak by gry nie kupili. Przyjdzie co do czego, okaże się że gra to zwyczajna średnia Ubi-gra - tzn. fajna nawalanka dla ludzi którzy w gry grają od święta. Potęga marketingu, w tym darmowego zrobi swoje.
To że SC2 nie zarobił tyle co 1 kucyk, tylko tyle co 2 kucyki niewiele zmienia w smutnym stanie branży.
Ale to porónwanie od początku było bez sensu - SC2 to gra, którą ktoś wydewolpował, co kosztowało masę pieniędzy. Kucyk kosztował grosze, ale nie sprzedałby się nawet w 1 sztuce, gdyby nie koszty wydewolopowania, marketingu i utrzymania całego WOW. To tak jakby mieć restację i sprzedawać ketchup do frytek za 2zł. Marża 100 razy większa niż na frytkach, ale w sumie biznes sprzedaży samego ketchupu i rezygnacja ze smażenia frytek raczej nie jest dobrym pomysłem.
No Grażynko popatrz się już plakat jest. Jeszcze tylko entuzjastyczne recenzje, flop techniczny na premierę, afera z usunięciem ocen użytkowników ze względu na review bombing, kolejne pojękiwania o kupionych recenzjach, afera z DLC miesiąc po premierze z wyciętą z podstawki zawartością i już święta.
Nie wiem jak się ostatecznie sprzeda ta gra, i nie wiem jak się przyjmie, ale już teraz mogę ci powiedzieć jakie oceny będzie zbierać: między 7.5 a 9/10, z pojedynczymi wyjątkami 10/10 (IGN).
Kilka wycinków z prasy:
"Powrót UBISOFT do formy"
"Jest to Assasins Creed na jakie czekaliśmy"
"Świetnie napisane postacie i zapadające w pamięć dialogi".
"Zapierajaca dech w piersiach i monumentalna".
To że "user score" będzie około 4/10, to wszystko przez rasistów, transfobów i homofobów.
Czyli szanse że w nowy Mass Effect będzie się dało grać są dalej niskie, ale przynajmniej nie są zerowe?
Czekaj, czy dobrze czytam? Problemem jest to ze gra ma dużo zawartości opcjonalnej, a Ty lubisz wszystko robić na 100%, ale nie chcesz robić na 100% bo jest to zbyt nudne?
No tak, cięcie zawartości by ją wsadzić do DLC na pewno pomoże w odbiorze produktu.
A czemu niby to brednia? To jest 100% prawdy. Gra jest w takim stanie, że zwyczajnie nie przejdzie ja wypuścić. Bedą jeszcze miesiąc crunchować, to może chociaż uda się uniknąć totalnego blamaży i zostanie "Cyberpunk level" premiera.
Na moim PC potrzebuję wyłącznie Steam i przeglądarkę internetową. Marzy mi się bym mógł zainstalować sobie jakieś STEAM OS i nie płacić Billowi Gatesowi żadnego haraczu nigdy więcej.
Kiedy ostatnio był jakiś "duży świat" który nie był wydmuszką? Był kiedykolwiek? Zawsze to dym i lustra: nie da się zrobić świata wielkości Skyrima z dokładnością Gothica 2. Copy-paste i jedziemy.
Nie zagrałbym w to nawet jakby było na 200% przeceny (60$ to za mało żebym tracił na to czas).
Mnie jeszcze dziwi inna sprawa. Jak jest winny gwałtu, to resztę życia powinien spędzić w więzieniu. Jak jest niewinny, to powinien jeszcze dostać przeprosiny. Co to za wyrok "zapłać ćwrieć miliona zielonych i jest ok"?
Czyli w grze wcielając się w płatnego zabójcę nie możemy znaleźć i zamordować postaci, który wygląda i zachowuje się jak Conor McGregor, bo prawdziwy Conor McGregor jest złą osobą?
Jest na pewno kryzys, ale jego główny objaw to to, że jakimś cudem wydawcy są w stanie dać 500 milionów dolarów na grę, której nikt nie chce. Powiedzcie mi jak można było nie przewidzieć co się stanie z Concordem?
Wyobraź sobie co było jakby w Elden Ringu zrobili główną postać panteonu tak transpłciową, że ma dzieci zarówno jako ojciec, jak i matka. BRR, aż mnie ciarki przechodzą. LGBTfu!
Przecież udało się doskonale. Wyniki aktywności na Steam dobitnie pokazują że całe Modern Audience świetnie się bawiło!
17 milionów godzin to jakiś sukces? licząc nawet po 100 godzin (choć to gra chyba na więcej), wychodzi jakieś 170 tysięcy osób. Nie jakoś strasznie dużo, jak na 10 milionów kopii gry sprzedanych.
Chyba w wojnie Woke vs. gracze tym razem remis.
Gra z pewnością nie rozbiła banku i nie wyznaczyła nowej jakości w grach RPG. Jednak równocześnie nie jest też żenującą porażką sprzedażową na miarę Concorda. Zysk z produkcji jest znany tylko księgowym EA, jednak jest on zdecydowanie bliżej 0 niż którakolwiek ze stron by chciała.
Do zobaczeni przy dramie przy następnej grze AAA.
Ludzie ogarnijcie się, nie ma żadnych "ich". Studia robiące gry to nie Statek Tezeusza,w którym wymieniając po jednej desce możemy filozofować czy to dalej ten sam statek. Jeżeli wymienimy najważniejsze osoby (reżysera, scenarzystów) i rozrośniemy studio z kilkuset do kilu tysięcy osób, to nawet jeżeli jacyś twórcy ME2 czy KOTOR dalej tam pracują, to nowy Moloch nie ma kompletnie nic wspólnego z twórcami tamtych hitów. Nowe procesy, nowe formy pracy, nowi ludzie, nowe priorytety, etc. Kompletnie inna firma, która ze starą ma wspólną tylko nazwę.
I tak samo jest z większością studiów - każda gra AAA bazująca na hicie sprzed >5 -10lat jest de facto robiona przez nową firmę.
Start na Steam jest tak dobry, że została po mniej niż 24 godzinach ukryta na Steamcharts i już nie można sobie sprawdzać czy to arcydzieło już przebiło BG3 czy jeszcze nie.
Czy mu się podoba czy nie, w dobrym tonie jest wypowiadać się pozytywnie o innych ludziach z branży. Taki standard profesjonalny. Jak zapytasz gracza z Realu Madryt zeby skomentował grę Barcelony w ostatnim meczu też rzuci jakimś ogólnikiem "widać profesjonalizm i zaangażowanie, mocno się przyłożyli by dać z siebie wszystko" nawet jak grali akurat jak ostatnie łamagi.
Przesadzasz z tym kupowaniem recenzji.
Gra jest AAA, więc dla growych dziennikarzy z miejsca ma 7/10. (jechanie po premierach AAA to trochę sranie do własnego gniazda). Dodatkowo jest woke, więc +2 na IGN. Żadne kupowanie jest niepotrzebne, gdy masz pożytecznych idiotów.
Problem nie do rozwiązania.
Opcja A to pozwolić firmom trenować AI na wszystkim na czym są w stanie położyć ręce.
Opcja B to próbować to ograniczać, zakazywać, kontrolować, wymagać zgód, szanować własność intelektualną, itp. itd.
Problem z opcją A jest taki, że tak na prawdę ciągle jest to opcja B, tylko że w wykonaniu Chińczyków i oddaniu im całkowicie bez walki supremacji w technologii AI. Oni to zrobią i tak bez pytania.
Dżin wyszedł z butelki, nie da się zrobić tak by było dobrze.
Factorio: Space Age dostępne jest do kupienia na Steamie oraz GOG-u za 130 zł. Kwota jest więc identyczna jak w przypadku podstawowej gry.
Zarówno grę jak i dodatek też kupić bezpośrednio na stronie dewelopera https://factorio.com/buy-space-age, i tak dostać klucz na Steam, a nie płacić temuż 30% haraczu.
Odejdzie paru białych facetów, wreszcie można będzie zrobić grę która spodoba się nowoczesnej publiczności!
Może mi ktoś powiedzieć czemu jakieś party-game na mocno niszowego Switcha dostaje reckę, podczas gdy świtenie przyjęte i oczekiwane jRPG (na wszystkie platformy) ledwo dostaje notkę że premiera była?
Problem jest taki, że gry strategiczne inaczej się starzeją. 10 letnia FPS już trochę trąci muszką, podczs gdy w strategię sprzed 10 lat gra się jak w nówkę, jeśli się w nią jeszcze nie grało. Dodakowo głowną cechą strategii ma być "infnite repliability" i część graczy rzeczywiście zostaje przy stałych tytułach. Katalog gier się powiększa, a graczy nie przybywa...
Dzięki Microsoft.
Zawsze chciałem sprobować Linuxa, ale jakoś nie było okazji. Może już zostanę tam na zawsze. (choć znając życie pewnie okaże sie że trzeba wrócić do Windy...)
Ja uwielbiam remastery. Po co mam się męczyć np. z takim arcydziełem jak Shadow of the Colossus w przestarzałej grafice, jak mogę w odświeżonej? Nie ma lepszej okazji by zagrać w świetną-ale-przegapioną grę niż remaster.
Dodakowo nie myślę że remastery w jakimś dużym stopniu kanibalizują wydawanie nowych marek. Zrobienie remastera to jednak inny ciężar projektu niż robienie nowej gry. Odpada cała strefa kreatywna, odpada "iterative design" przy gameplayu.
A narzekanie "wydają gry ale nie dla mnie" jest bez sensu. Ja nie piszę pod każdą nową fifą/ścigałką że mnie to nie interesuje, chociaż wiem że bym w to nie zagrał nawet jakby mi ktoś za to zapłacił.
Dojenie gości co mają za dużo pieniędzy. Apple może robić iphone PRO, a czemu Sony nie?
Sam znam co najmniej kilku gości, co by kupili nawet za 5000.
Czekałem lata aż wyjdzie z Early Access żeby kupić, a jak się doczekałem to za miesiąc wychodzi Factorio Space Age. No nic poczekam dłuzej.
Zawsze mnie śmieszyły takie obrażanie się. Faktycznie bezsprzecznie była Polką. To że we Francji, za francuskie pieniądze, czepiąc z francuskiej bazy naukowej i współpracując z Francuzami dokonywała odkryć, to nie jest w stanie zmienić jej narodowości.
Niemniej to ona coś odkryła, a nie ty. Nie uczestniczysz w jej odkryciach, dlatego że jesteście tej samej narodowości. Dwa noble są jej, nie twoje. Nawet jakby była Reptilianką to nic nie zmienia to twoim smutnym żywocie wykłucacza internetowego.
Pewnie udało by się do 50mln dobić jakby jednak wzięli Sweet Baby inc. do konsultacji[/s]
"cel" gry jest taki sam jak w pozostałych - budując nowe kształty odkrywasz nowe technologie, pozwalające robić bardziej skompliowane kształty i na większą skalę, żeby na koniec stworzyć "opus magnum" i zobaczyć planszę "wygrałeś".
To nie jest gra mająca storzyć zagrożenie dla Factorio czy Satisfactory, bo jest od nich zdecydowanie uboższa. Zamiast tego koncentruje się na jednym wspólnym elemencie tych gier (budowa lini produkcyjnej) dając szybszą, bardziej skoncentrowaną rozgrywkę. Takie oderwanie się w oczekiwaniu na Factorio Space Age.
Skusiłem się (50zł to jak za darmo). I póki co jest 100% tego co miało być. Factorio na cracku – bez produkowania podzespołów i bez walki, wyesencjonowane samo projektowanie linii produkcyjnej. Dzięki tej zmianie wszystko idzie bardzo szybko, i jak coś nie działa, to błyszkawicznie się przeprojektowuje.
Zobaczymy czy to się sprawdzi na dłuższą metę, ale pierwsze wrażenie super.
„Krocie” czyli równo pół z tego co nowa gra AAA, pomimo że zainteresowanym dostarcza dwa rzędy wielkości dłużej świetnej zabawy.
No wiem że jego nazwisko jest wylistowane jako producent jedynie do celów reklamowych. Ale zawsze można się łudzić że jakiś tam wpływ miał będzie.
Ciekawe która parodia wyjdzie lepiej - ta robiona przez podstarzałaego Mela Brooksa, czy ta oficjalna od Disneya. Trzymam kciuki za kupę śmiechu.
Jeżeli myślisz że nie zyjemy jeszcze w cyberpunkwej dystopii, to masz coś nie tak ze zmysłem obserwacji.
Szczerze mówiąc to całe AI w chwili obecnej kompletnie nie dowozi tego co miała dowieźć. Albo zaraz będzie jakiś przełom i zje nas technologiczna osobliwość; albo to wszystko pierdolnie bardziej niż tulipany.
To ty masz jakieś dziwne standardy. Fallout 3 miał problemy, ale Fallout 4 to świetny kawałek kodu. W 100% dowozi marzenie o "Skyrimie w świecie Fallota". Gra się miodnie, wciąga jak bagno i naprawdę można poczuć wolność eksploracji. Dokładnie jak w Skyrimie - co z tego że fabuła ssie, skoro gra się naprawdę fajnie? No ale gościom którzy zatrzymali się z rozwojem gier w 1997 roku ciężko zrozumieć że różni ludzie mają różne wymagania.
Jest pewna różnica, pomiędzy "wyrażaniem swojej szczerej opini o praktykach wydawcy" a "review bombingiem". Ale co tam moze branżowy dziennikarz wiedzieć.
Myślę ze nowoczesna publiczość doceni tę produkcję.
Taka stara konserwa jak ja będzie musiała wydać pieniądze na co innego.
O nie, jedna z lepszych rzeczy na disneyu zostanie przystosowana do "nowoczesnej publiczności".
Nisetety istnieje coś takiego jak hierarchia aktów prawnych, i w ustawie o ochronie praw konsumenta jest napisane wprost że konsument nie może zrzec się przysługujących mu praw (art. 7).
Więc wszelkie zapisy licencji, które godzą w prawa konsumenta są nieważne, nawet jeżeli zgadza się na nie.
Jak to nazwy gatunków gier przestały cokolwiek znaczyć.
Kiedyś RTS był ”klonem” Starcrafta. Strategią w której jednostkom wydawało się rozkazy w czasie rzeczywistym bez pauzy. Ludzie wręcz narzekali że to bardziej zręcznościówki niż strategie, bo szybkość klikania i mikro liczą się nie mniej niż myślenie.
Kiedyś strategia 4x to był „klon” cywilizacji. Rozwój miast, rozwój technologii, wojny wygrywane bardziej dzięki zapleczu przemysłowemu niż genialnym manewrom taktycznym.
Dzisiaj gra, która na mapie głównej jest klasycznym Heros-likiem, a w bitwach autobattlerem jest „miksem 4x i RTS” choć jak dla mnie nie ma w sobie nic z żadnego tych gatunków.
Kombinacja długości gry z ceną i dostępnością w GamePassie. To nie mogło się dobrze skończyć.
Ja bym zapłacił 220 zł za symulator chodzenia bo mi jedynka niesamowicie zapadła w pamięć.
Ale za 40 zł kupię sobie miesiąc gamepassa, przejdę Senuę w sobotni wieczór, a reszta grania za darmo.
Powiem wam, że przez tą grę zostałem szurem i zacząłem wierzyć w teorie spiskowe o Blackrock i Vanguard i planowym niszczeniu naszej kultury.
W moim dotychczasowym rozumieniu świata pomagało mi to, że większość rzeczy które miały miejsce dało się wyjaśnić jedną z najbardziej uniwersalnie ludzkich cech na świecie: chciwością. Ludzie dla kasy zrobią bardzo wiele bardzo złych rzeczy. Apoteozą tej cechy są korporacje - firma produkując żywność odetnie wodę od Afrykańskiej wioski bo zarobi kilka $. Firma produkująca mój telefon będzie zatrudniać dzieci żeby zaoszczędzić kilka $. Itp. Itd.
No ale tu nagle wpada coś co nie wpisuje się kompletnie w mój obraz świata - oto jedna z korpo podejmuję decyzję, której nie da się kompletnie wyjaśnić racjonalnie. Gra jest spalona w Chinach (tam otwarcie nie lubą ludzi o ciemnej karnacji), w Japonii (są wkurzeni za atak na ich kulturę) a i u części zachodnich graczy, którzy takich rzeczy nie lubią. Nie wiem jak popularny jest Ubi w Azji, ale podejrzewam że spalili setki tysięcy jak nie miliony sprzedanych egzemplarzy.
W zamian dostając nic. Niebieskowłose panie z Californi gry i tak by nie kupiły. Artykuły w zachodnich gazetach, że gry są seksistowskie i wspierają białą supremację i tak będą powstawać. Dokładnie 0 zysków krótko i długoterminowych. A pamiętajmy że rozmawiamy o Ubisofcie, który tak bardzo boi się podjąć jakiekolwiek ryzyko, ze od 10 lat robi taką samą grę! I oni nie wpadli na to że pakują się na minę? Nie zrobili jednego focusa?
Komuś musiało się jednak bardziej to opłacać z jakiegoś powodu.
Kurde, mialo się kiedyś platynę w Starcrafcie, 1 tutaj do 12 nie dobiłem.
Śmieszne jest to że za pierwszym razem nie wiedziałem o co chodzi, starłem się czytać zegar po prawej i ogólnie czułem że mi to wolno idzie, do zrobiłem 11.7. Za drugim razem pełne skupienie, czułem że wszystko śmiga, zrobiłem 11.5.
A jestem odwrotnego zdania - po miodnym TotalWarHammerze "cofanie się" do hostorycznych wcale nie wzbudza mojego zainterosowania. Fantasy to znacznie więcej opcji. A Sci-fi? Z chęcią bym zobaczył. Choć może nie SW, na które od przejęcia przez Disneya mam alergię.
"Twórcy gier pracują nad grą, ale nie wiadomo nad jaką. W sumie to nic nie wiadomo."
News roku.
"firma Gearbox Publishing zastrzega sobie prawo do zbierania takich informacji, jak e-mail, ale też adres zamieszkania i numer telefonu. Jest też wzmianka o „danych demograficznych”, czyli wieku i dacie urodzenia, płci, statusie cywilnym, wykształceniu itp."
Jeżeli to jest zgodnie z RODO to ja jestem święta Teresa.
W sumie to ciekawe czmu jeszcze tego nie zrobili? Gracze łykną jak wszystko, a przychody się zwiększą.
W sumie niezła nam się branża trafiła, ciężko powiedzieć co jest mniej przyjazną konsumentom korporacją: Microsoft czy Sony. A Nintendo siedzi w kącie wcale nie lepsze, tylko możliwości ma mniejsze.
Ciekawe kiedy Valve zacznie coś odpierdalać...
Tak z ciekawości - nie możnaby do dostać zwrotu w takiej sytuacji? Kupiłem produkt, zaakceptowałem OVA steam. Ale żeby zagrać teraz, muszę mieć konto na PSN. A co jak dostałem od Sony bana i nie mogę? a co jak po prostu nie akceptuję regulaminu Sony? Produkt staje się bezwartościowy.
A masz coś przeciwko piractwu?
If buying is not owning, pirating is not stealing.
Kurde, kupię tę grę zaraz po premierze jak tylko się okaże że to nie kupa tylko co najmniej średniak. Tylko po to żeby dać sygnał twórcom że stare zboki o mentalności pryszczatych trzynastolatków to też płacący klienci, którzy czasem chcieli by dla siebie coś wysokobudżetowego, co nie jest azjatycką gachą.
Jeżeli coś sprawia że niebieskowłose panie z Kaliforni spadają z fotela, to już jest prawie pewne że normalni ludzie nie mają czego szukać.
Jak dla mnie to dosyć powierzchowne podejście do tematu. Zwalenie "ludzie którzy kupują są sami sobie winni" jest wygodne. Ale cała sztuka projektowania MTX polega na tym by znajdować ludzi podatnych - nieletnich, ludzi w trudnej sytuacji życiowej, ze skłonnością do hazardu, nieświadomych jak działa MTX itd. I eksploatować do końca. (delfiny kupujące season passa za $10 co miesiąc stanowią ułamek przychodów z MTX, pomimo że jest dużo. Liczą się tylko walenie.)
To jak z narkotykami - "wystarczy nie brać" i dealarzy poszliby z torbami. I wszyscy wiedzą że to zło, a mimo to znajdują się tacy których uda się złapać.
A nawet zastanawiałem się czy nie kupić. Teraz już wiem.
PS. Każdy serwis który nie zrewiduje oceny o przynajmniej 2 oczka w dół jest częścią problemu.
i w g502 i wcześniej w g500 jechałem z gwarancją właśnie przez dwuklik. Naprawa bez problemu. Poza tym mysz genialna.
Lol.
Widzę nagłówek, myślę "co za bzdury pewnie pismak wymyślił, moje G502 (które kupiłem tylko dlatego że po latach jednak zajechałem G500) mi służy, i może nie jest Graalem, ale nawet nie chce mi się szukać innej myszki." No wiem że clickbait, ale kliknę. I jednak G502.
Ludzie zrozumcie, że wydawcy to nie są organizacje charytatywne do dawania ludziom przyjemności. To biznes chciwych ludzi.
Hogwart's Legacy odniosło maksymalny możliwy sukces dla gry singlowej, sprzedając 15 milionów kopii. Daje to miliard dolarów ze sprzedaży, z czego ponad połowę zjada VAT i haracz dla Steam/Sony/MS. Powiedzmy że 500 milionów to przychód, przy 150 milionach budżetu niezły zarobek 350 milionów dolców. Sukces bardzo trudny do powtórzenia.
W międzyczasie Fortnite zarabia 6 miliardów dolarów rocznie. FUT 1.62 miliarda. Genshin Impact miliard. CO ROKU, Z MINIMALNYMI KOSZTAMI.
Wydawcy srają na drobne 350 milionów które zarobi jedna gra na 1000. Wolą szukać swojego złotego strzału, bo w końcy ktoś trafi nowego Fortnita. I mogą utopić 100 takich projektów jak Suicide Squad, tylko po to żeby mieć szanse na załapanie się na kurę znoszącą złote jaja.
A że gracze są nieszczęsliwi? Ich problem.
Ale to był właśnie fenomen Leslie Nielsena w Nagiej Broni - komedia była naokoło, a on robił do wszystkiego poważną minę.
Jak by była duża grupa od liniowych FPP to korpo nie robiło by nic innego tylko liniowe FPP
Nie. Jakby dało się zarobić na liniowych FPP to by korpo je pompowały. To jest ta subtelna różnica. Nie brak graczy, ale brak możliwości zmonetyzowania.
Dawno umarły.
(nie dla graczy, tylko dla wydawców. W zamian za większe ryzyko masz mniejsze zyski. To się nie kalkuluje. Pamiętaj: jeden mount do WoW zarobił więcej niż cały Starcraft 2.)
Upraszczasz w drugą stronę.
Tak, jest duża grupa graczy, którzy (świadomie albo nie) chcą gier-usług z otwartym światem, i wydadzą na nie duże pieniądze.
Jest też duża grupa graczy, kóra chce dopracownych singlowych historii. Problem w tym, że tej grupy nie da się doić niedorobionymi projektami, więc ich potrzeby pozostaną niezaspokojone.
Jeżeli nie stać cię na gre za 200 zł, to masz znacznie poważniejszy problem niż brak gry.
Wartość Sony wyrażona Jenach ledwo drgęła - trzyma od roku mniej więcej ten sam poziom. Po prostu kurs Jena runął.
Z tego samego powodu Niemcy wyprzydzedziły Japonię jako 3 największa Gospodarka na świecie pod względem PKB.
Pod względem rozmachu i jakości ekranizacji jedynka już dorównywała Władcy Pierścieni. Problem jest jednaka taki, że polityczne sci-fi to jednak inny ciężar gatunkowy niż przygodowe fantasy.
I pomyśleć że w Diablo II grało się latami, pomimo że z nowego contentu było tylko 1 "DLC" (na płycie) i jeden większy patch balansujący...
Ale to jest właśnie problem. Wydawcy chcieliby, żeby gra która jest średnia (czy nazwiesz ją 8/10, czy 5/10 to już zupełnie inny temat), ale przynajmniej nie kosztowała miliona monet zarobiła na siebie.
A obecnie mamy rynek "złotych strzałów" - robisz wyładowane MTX gówno, które z jakichś nieprzewidywalnych powodów chwyci, to masz więcej kasy niż jesteś w stanie wydać (ale częściej nie chwyci to dokładasz).
Fajniejszy dla graczy (i wydawców) byłby rynek, w którym możesz wydać 10 takich projektów takich jak Immortals of Aveum, każdy ponoszacy jakieś kreatywne ryzyko, to wtedy może 1 z nich będzie grą wybitną. Ale widać not gonna happen.
Wydaje mi się że odpowiedź kryje się w fakcie że jeden płatny wierzchowiec w WoW zarobił więcej pieniędzy niż cały Starcraft 2. Wydawanie gry singlowej może i jest szlachetne, ale firmy nie są od tego by tworzyć dobry produkt, tylko by zarabiać pieniądze.
Wygląda jakby ktoś grał za dużo w NieR: Automata, i chciał zrobić taką samą grę. Muzyka, stylistyka, klimat post-apo, post-humanism, postać głównej bohaterki machającej mieczem, latający robot na boku, wszystko jest. Ciekawy jestem czy to się uda, czasami takie klony wychodzą fajnie.
Wiecie co jest głupie? Że ta gra ma tyle czerwonych flag, że mogła by przeprowadzić rewolucję Marksitowsko-Leninowską, a mimo to i tak zarobi więcej niż większość pomysłowych i tworzonych z pasją projektów. Tylko dlatego że ma duże IP i dużego wydawcę.
Podstawka aż się prosiła o DLC.Dla mnie tylko jenda mapa była największą wada podstawki, mam nadzieje ze to zaadresuja.
There are a few entities which don't have any bonus apart from the health, which is belts, pipes, rails, chests, combinators, walls, and lamps.
"Otrzymała"
jest zapowiedziana w dodatku, który jeszcze nie ma daty premiery.
Z tymi cenami elektroniki to trochę tak trochę nie. Ktos może mieć kompa kupionego 5 lat temu, komuś mógł wujek z niemiec kupić, ktoś skołował firmowego z "demobilu", ktoś skołował używkę. Z grami jest znacznie trudniej tak kombnować (tzn jest znacznie łatwiej, ale niektórzy czują jednak potrzebę płacić ludziom za pracę włożoną w dostarczenie im rozrywki).
Czekam i czekam aż to wydadzą, żeby w końcu zagrać, a tu dodatek do Factorio chyba wcześniej wyjdzie więc dalej dupa.
Gra w cenie DLC, która jest tak na prawdę stand-alone DLC, ma jakość jak DLC? Kto by pomyślał?
różnica pomiędzy oceną 5.5/10 a 8/10 nie istnieje.
Gra nie porwała ani jednego recenzetna ani drugiego. Jedyne co to pierwszy nie bał się dać średniej oceny średniej grze, a drugiemy sumienie nie pozwoliło dać mniej niż 8, bo jednak daje frajdę.
Jak dla mnie szykuje się największa batalia prawna na świecie, która zdecyduje o przyszłości całej branży rozrywkowej.
Jak działa AI? Nie jest to magiczne pudełko, które zrobi wszystko. AI trzeba wytrenować. Jak chcesz żeby odróżniało kota od psa, pokazujesz mu X tysięcy zdjęć podpisanych "kot" albo "pies", aż w końcu samo zacznie je rozróżniać. Tak samo z aktorami głosowymi. Jak posłucha X godzin nagrań aktorów głosowych, to można je nauczyć je naśladować (co do zasady, nie wiem czy ta technologia już istnieje).
Nie da się zrobić by AI brzmiało jak James Earl Jones, bez przemielenie godzin nagrań jego głosu.
Obecne AI po prostu kradną pracę ludzi, którzy z pewnością nie wyraziliby zgody, aby ich praca była wykorzystywana w takim celu. To nie może być legalne.
Ah Riddik. Mistrzostwo wszechczasów w kategorii filmów, których fabułę można streścić "i on ich zabija".
Jak ktoś bardzo chce, to chińska produkcja jest dostępna na Youtube.
Mi nie podszedł chiński sposób narracji, ale w sumie ciekawe doświadczenie, zobaczyć jak zupełnie inne wrażenia daje nakręcenie tego samego w innej kulturze.
Połowa książki to są jakieś naukowe opisy wydarzeń i zjawisk.
Zgadzam się, szkoda że druga połowa nie jest też tak ciekawa.
Dobrze że dali to w Game Passie, bo bym się strasznie zawiódł jakbym za to zapłacił.
Wygląda jak niedorobiony kuzyn "specjalnej troski" Total War'a.
Do tego dożyliśmy czasów że na premierę gra na PC jest droższa niż na konsolę. Jestem stary i pamiętam czasy jak kosztowała pół z tego co konsolówka.
Miałem ochotę w to kiedyś zagrać, ale po tym nagłówku chyba sobie daruje.
Powiedzcie mi jak to jest:
Niezależny deweloper specjalizuje się w jakimś gatunku. Wydaje grę, która (w obrębie swojego gatunku) dowozi wszystko co miała do dowiezienia - jest zwieńczeniem lat udoskonalania formuły, technicznie dowieziona, zapewnia długie godziny rozrywki fanom, produkcji ciężko cokolwiek sensownego zarzucić. Ocena 8/10.
Gigant branży wydaje RPG bez fabuły, gdzie główna mechanika bardziej irytuje niż sprawia frajdę, a przeciwników jest 5 rodzajów na krzyż. Ocena 10/10 i 50 tytułów "gry roku".
Wakacje to zwykle sezon ogórkowy, a tutaj proszę. Z pewniaków to Baldur's Gate III i Armored Core VI. Dodatkowo 2 gry, których z pewnością będę czekał na opinie, bo mogą wyjść fajnie (z równą szansą może być kupa): Atlas Fallen i Immortals of Aveum. Do tego Sea of Stars dla stęsknionych za czasami minionymi.
Fajnie jakby nie-ogórkowe miesiące też były takie dobre.