To jest najgorsza, najbardziej anty-konsumencka decyzja Sony z ostatnich 15 lat. To trzeba gnoić ile sił.
Na PC jest chociaż wybór sklepów, na PS jest tylko PSN, który jak widać ostatnio odpierdziela fikołki z cenami, a będzie gorzej.
Ta branża w segmencie AAA pilnie potrzebuje resetu.
Cóż, Sony to korpo jak każde inne - pazerne na kasę i gotowe wprowadzić absolutnie każdą antykonsumencką praktykę, jeżeli tylko ujdzie im to na sucho i bez większych protestów u graczy. A że wychowali sobie wiernych fanatyków, to widocznie poczuli się już tak mocno, że mogą sobie pozwolić na taki ruch.
Tak więc przygotujcie się, że ceny gier konsolowych wywali w kosmos kiedy zniknie rynek używek - będzie 100x gorzej niż na PC, bo nie będzie ABSOLUTNIE ŻADNYCH alternatych. Albo PSStore albo nic.
FOR THE FRAJERS!
PS. Aha, za chwilę MS ogłosi to samo, zobaczycie :D
Dla mnie ta informacja oznacza jedno: Konsole umarły.
Na PC zawsze możesz skopiować sobie te pliki które pobrałeś na inny dysk, na płytkę, na cokolwiek a potem wgrać cracka jeśli gra takowego wymaga.
Na konsoli wiąże się to z jej przerobieniem co nie zawsze jest łatwe. Moment w którym producent zamknie sklep cyfrowy na konsoli będzie jednocześnie końcem wszystkich konsol jakie będą jeszcze na świecie, staną się nieporęczną podstawką pod piwo.
Oczywiście, pewnie i tak większość graczy nie zareaguje na tą informację i dalej będą kupować gry cyfrowe a potem jak wyjdzie kolejna generacja konsol to starą wyrzucą i kupią nową, i tak będzie się to koło kręcić. Dla mnie jako człowieka, który lubi archiwizować i jest za tym, by, póki nośnik/sprzęt pozwala to dało się uruchomić film, grę czy cokolwiek co posiadamy i jestem przeciwnikiem tego, by regulował to producent.
Tak więc PS6 nie kupię. Ekskluzywne gry dla lewaków z reddita, najdroższe wersje gier względem tych z PC, płatna gra online, po połowie generacji znaczne pogorszenie wydajności w bardziej wymagających grach.
Jedyne co ratowało dla mnie konsole to wersje pudełkowe z płytą. Jeżeli mam kupować cyfrówki to na Steamie / Gogu, dużo lepsze pro konsumencie platformy.
Via Tenor
Zlodzieje!
Zrobcie przynajmniej tak jak Nintendo z kartami kluczami ktorymi przynajmniej mozna sie wymienic/sprzedac!
Chciwe korporacyjne chamstwo
Sorry, ale pudełka z kodem nie chcę, a na PS Store nie będę kupował po zawyżonej cenie. PS5 jest ostatnią konsolą którą kupiłem.
Nie mam zamiaru tego wspierać. Trzeba będzie przerzucić się na PC i na stare dobre piraty.
Serio branża potrzebuje ostrego jebnięcia. Dymają nas obecnie z każdej strony. Będzie kiedyś jakaś globalna awaria internetu, czy chociażby ktoś wam ukradnie konto, to wszystko stracicie i w nic nie zagracie.
Kiedyś pudełka, dzisiaj cyfra, a jutro będą próbowali przepchnąć chmurę
Gothic Remake: PSN 259 zł, płyta PS5 189,05 zł, PC klucz 136,61 zł. Dziekuję i do widzenia! Wielki czarny fallus w poślady dla Srony, niech sczezną ze swoim PSNem!
Patrząc na to, co w ostatnich latach wyprawia Sony, można odnieść wrażenie że kierują nim pijani albo niespełna rozumu. Zaraz minie 6 lat od premiery 5, czyli generacja chyli się ku końcowi, a oni nie wydali ani jednego system sellera. To najbardziej nijaka, bezpłciowa generacja konsol w historii, która w przyszłości nie będzie kojarzyć się z niczym. W między czasie postanowili zrezygnować z definiujących ich markę ekskluziwów, by po paru latach w chwilowym otrzeźwieniu zdecydować że jednak będą ekskluziwy. Ceny za funkcje online oczywiście tylko rosną, a teraz to, kolejny strzał w kolano - upada jeden z odwiecznych i koronnych argumentów za posiadaniem konsol, czyli posiadanie fizycznego wydania, które można komuś pożyczyć albo odsprzedać. Brawo Sony. Banda idiotów.
Via Tenor
Zlodzieje!
Zrobcie przynajmniej tak jak Nintendo z kartami kluczami ktorymi przynajmniej mozna sie wymienic/sprzedac!
Chciwe korporacyjne chamstwo
Bo dla mnie wymiana/odsprzedanie też jest pewną formą złodziejstwa. W końcu twórca jest na tym stratny, bo nie zarobi. Fakt że gry do tanich nie należą i człowiek szuka zysku na każdym kroku. Ale gdybym był twórcą to nie chciałbym aby takie praktyki były powszechne.
1) duże przeceny i szybciej spadające ceny po premierze jak to jest na PC
2) rynek używek jak to jest na konsolach
Sony chce zablokować realnie obie. A na to zgody graczy nie powinno być.
Legalnie może to być dozwolone, ale moralnie dla mnie to dalej jest forma żerowania na cudzej pracy. - tak samo zakazałbyś handlu używanymi samochodami, elektroniką, ksiażkami i ubraniami?
Nie ma nic niemoralnego w sprzedaży używanego towaru. A jak chcą to zablokować to musza powstać alternatywy, jak np. przeceny w skali tej co na PC ale to zapewnia fakt istnienia konkurencji w postaci różnych sklepów, dystrybutorów itd. Na PS będzie tylko jeden sklep.
Będę się śmiał jak sony padnie jeszcze przed xboxem xD
Powiem tak, nigdy w życiu nie sprzedałeś albo nie kupiłeś nic używanego, ani nic od nikogo nie pożyczyłeś?
Sprzedajesz konsolę, jesteś złodziejem, bo ktoś mógł kupić nową, a tylko tobie się zwraca. Bez sensu jest takie myślenie. Jeśli ja coś kupuję, to powinno to należeć do mnie, i mogę sobie robić z tym co chcę. Wyjątkiem jest np przegranie i sprzedawanie tego w sporych ilościach jak np gry. Ale cała reszta jest bez sensu, bo ty zakupiłeś, to możesz i sprzedać.
Via Tenor
„Kupiłem, więc mogę robić co chcę” też ma granice — nie możesz tej gry legalnie kopiować, sprzedawać pirackich kopii albo udostępniać wszystkim za darmo. Czyli nawet prawo rozumie, że to nie jest zwykły przedmiot jak krzesło.
Ja nie mówię, że ktoś łamie prawo sprzedając płytę. Mówię, że moralnie dla mnie to słabe, bo kilka osób może ograć tę samą pracę, a twórca zarabia tylko raz.
Bo co z tego, ze to jest treść a nie towar fizyczny, jestem właścicielem tej kopii tej treści to mogę ją sprzedać, a twórca dostał pieniądze, ode mnie. Nie dostał od drugiej osoby? To czemu nie sprzedał jej gry zanim ta nie kupiła używki, którą sprzedaję? Mógł to zrobić np. obniżając cenę za grę po premierze tak by konkurowała z ceną używki. To jest wybór dystrybutora, ze tego nie zrobił.
Tak długo jak dysponuję jedną kopią gry, czyli tym co zakupiłem czemu nie mam mieć prawa jej sprzedać? Kradzieżą byłoby powielenie gry, np. sprzedanie gry ale zostawienie sobie w jakiś sposób możliwości grania w nią.
Wszystko co kupujemy i posiadamy ma jakąś wartość. Możemy sobie zrobić z tym co chcemy. Dla mnie nie jest ok, że gra est warta 350zl jak oni mi ją sprzedają i 0zl w momencie gdy ja ją mam. Coś tutaj jest nie tak. Żadnen inny produkt tak nie działa. Jak kupujesz coś to jest twoje i możesz sobie to używać i później sprzedać. Nie chciałbym żeby było tak że kiedyś umrę i wszystko co miałem zabiera sobie państwo przykładowo XD
Bawi mnie to podejście, że "chciwe korpo, nic od nich nie ma kupię", po czym ruszają piracić produkty tego samego korpo. A wiecie, że można po prostu nie kupić i nie spiracić? Granie w gierki nie jest niezbędne do życia. Jakby GTA6 wyszło bez żadnych zabezpieczeń, wszyscy by przyklasnęli i na pewno wszyscy bez wyjątku kupili produkty tej prokonsumenckiej firmy, już to widzę.
Ja każdemu polecam po prostu grać w gry jakiś czas po premierze... Ogracie te gry taniej i zazwyczaj naprawione :D Po co płacić za bycie testerem gier, jak można pograć rok po premierze za 1/3 ceny? Nie mówcie, że wam gier zabraknie 😅
Po co płacić za bycie testerem gier, jak można pograć rok po premierze za 1/3 ceny? - na PC tak, na konsolach taką opcję oferują właśnie używki, czego chcą zakazać. Bo promocje i spadki cen w PSN to nieśmieszny żart.
ba, powiem wiecej
istnieja jeszcze potezniejsze rynki wtorne, jak chociazby rynek uzywanych samochodow i nikt tam nie jojczy, a kwoty i odpowiedzialnosc sa tam nieporownywalnie wieksze niz za jakies smieszne gierki
20 lat temu na PC szło się na bazarek i kupowało gierke = Piractwo!!!! zakazać!!! złodzieje!!! na PC sami złodzieje!!!
Teraz na konsolach - zamiast na bazarku to odsprzedaje sie znajomym/na necie = "złodzieje bo chcą tego zakazać!!! korporacyjne sku%^ynstwo!!!"
To że mirek ze szczecina kupił od znajomego gre, nie zmienia faktu że ta gra zmieniając nabywcę staje sie... kradzioną/piracką wersją ponieważ producent jej nie sprzedał, drugi, trzeci, czy dziesiąty raz.
Zabawne jak nagle piractwo jest bronione :) x2
https://www.youtube.com/watch?v=kWSIFh8ICaA
sprzedaz legalnie nabytej uzywanej gry fizycznej jest prawem nabywcy
zrownywanie tego do piractwa, kradziezy itp. to objaw ciezkiego uposledzenia umyslowego
Tu nawet nie chodzi o same gry, ale nawet DLC, ktore od dawna nie znajduja sie na plytach. A na płycie to co najwyżej nie pobierzesz aktualizacji. Mialem ostatnio taka akcje, ze konsola PS4 ,nie polaczyla sie z siecia i nie moglem nawet bez internetu nie zagrasz online, pobierzesz aktualizacji. Mialem ostatnio taka akcje, ze Steam cyfrowe Mogą se mi podpierdzielić konto, mogę dostać bana i nic to nie zmieni, ( cyfrowe Mogą se mi podpierdzielić konto, PC , konsolę mogę dostać bana i nic to nie zmieni,) je pudełka bo nie mając konta bankowego muszę tylko w taki sposób nabywać te gierki co chcę mieć. STEAMie ,konsolę Głównie z cyfrówek łapię się na darmowe okazje albo to co ma bracki na swoim doda gry raczej nie kupię na premierę na bank spiracę bo nie chce ładować kasy take 2 które dyma nas bez mydła 1.) torresm 2.) Nero Free to darmowy program do nagrywania płyt CD i DVD 3.) Pendrive 4.) Dysk zewnętrzny
Co więcej to właśnie z tego powodu (choć brzmi to paradoksalnie) to jest to nawet korzystne dla twórców. Bo możliwość odsprzedaży gry sprawia, że dzieło trafia do większej liczby nabywcow, co zwiększa ich zainteresowanie kolejnymi grami danego studia i zwiększa szansę na zakup premierowy.
Dorzucę do tematu swoje dwa grosze, bo wydaje mi się, że obie strony, wychodząc ze słusznych pobudek dochodzą do nie do końca trafnych wniosków. Dla mnie sednem problemu jest czas "przydatności" produktu dla nabywcy, bo o ile samochód, pralka czy lodówka cechują się tym, że po zakupie są używane długimi latami i nikt ich nie kupuje z zamysłem "przejadę się/wypiorę ubrania/zamrożę mięso raz i zaraz potem sprzedam", to gry są krótkim doświadczeniem i po przejściu dla wielu nie posiadają zbytniej wartości. Ba, patrząc na oferty na olx'ach czy allegro po premierach różnych tytułów, widać, że dla wielu jest to wyścig z czasem, zaliczyć jak najszybciej aby wartość spadła jak najmniej.
Czy można to nazwać złodziejstwem? Nigdy w życiu, co najwyżej w skrajnych, jak wyżej wymieniony, przypadkach określiłbym to cwaniactwem. Czy jest to realny problem dla twórcy/wydawcy? Jak najbardziej, i wcale się nie dziwię, że próbują z tym walczyć, a to, że robią to w najbardziej antykonsumencki sposób to już inna para kaloszy.
I tu wychodzę z pytaniem. Czysto hipotetycznie, czy gdyby jakimś cudem wszystkie firmy w branży się dogadały i powstałby zunifikowany system w którym po zakupie, czy to wydań fizycznych, czy cyfrowych, przypisuje do konta licencję którą można by było usunąć i następnie sprzedać taki tytuł ale dopiero po dajmy na to 6 miesiącach, bylibyście za czy przeciw?
Teraz na konsolach - zamiast na bazarku to odsprzedaje sie znajomym/na necie = "złodzieje bo chcą tego zakazać!!! korporacyjne sku%^ynstwo!!!"
To że mirek ze szczecina kupił od znajomego gre, nie zmienia faktu że ta gra zmieniając nabywcę staje sie... kradzioną/piracką wersją ponieważ producent jej nie sprzedał, drugi, trzeci, czy dziesiąty raz.
Zabawne jak nagle piractwo jest bronione :) x2
Co to za bzdury? xD
Piractwo było wtedy, gdy na takim bazarku handlowali gierkami bezprawnie powielonymi. Przykładowo Sony sprzedał 1 egzemplarz a pirat zrobił 20 kopii i sprzedał 20 kopii.
Twój przykładowy mirek ze szczecina kupując grę od znajomego kupuje oryginalną płytę wydaną i sprzedaną przez Sony w oficjalnej dystrybucji. Sony na tym już zarobiło. Dlaczego miałoby zarabiać wielokrotnie na sprzedaży jednego egzemplarza?
Kupując coś masz prawo tym rozporządzać. Jak najbardziej możesz dowolne ruchomości zbyć. Polskie prawo reguluje w tej kwestii m.in. to, że taka sprzedaż jest nawet zwolniona z podatku, jeśli nastąpiła po 6 miesiącach od nabycia danej rzeczy. To mechanizm, który miał przeciwdziałać flipowaniu towarem. Oczywiście nie brakuje scalperów, którzy kupują towary deficytowe i sprzedają je przez serwisy aukcyjne umawiając się na odbiór osobisty, więc nikt im nie udowodni, że transakcja miała miejsce szybciej niż po upływie 6 miesięcy i nie płacą mimo to podatku.
Jeśli ci wszyscy gracze kupują gierki w pełnej cenie na premierę i po przejściu po tygodniu sprzedają 20 zł taniej, to nie ruchają Sony, tylko ruchają państwo na podatkach.
ale w kwestii podatkowej piszesz bzdury
kupujac gre wliczony jest w nia vat, ktory finalnie placi kupujacy, bo cena jest wyzsza o ten podatek niz gdyby go nie bylo
wiec z jakiej racji mialby placic drugi raz jeszcze od sprzedazy (mowimy o prywatnej osobie, ktora sprzedaje przedmiot uzywany, a nie firmie ktora handluje grami)
jak ktos kogos chce ruchac to panstwo obywatela
ale w kwestii podatkowej piszesz bzdury
kupujac gre wliczony jest w nia vat, ktory finalnie placi kupujacy, bo cena jest wyzsza o ten podatek niz gdyby go nie bylo
wiec z jakiej racji mialby placic drugi raz jeszcze od sprzedazy (mowimy o prywatnej osobie, ktora sprzedaje przedmiot uzywany, a nie firmie ktora handluje grami)
jak ktos kogos chce ruchac to panstwo obywatela
To poczytaj o podatku od rzeczy używanej i zbywaniu rzeczy jako osoba prywatna a potem wróć do sekcji komentarzy.
Tl'dr sprzedaż prywatną musisz rozliczyć w podatku dochodowym PIT, jeśli przychód został uzyskany ze sprzedaży rzeczy, którą nabyłeś w ciągu ostatnich 6 miesięcy - przy czym okres ten liczony jest od 1 dnia miesiąca następującego po miesiącu nabycia ruchomości.
Jeśli rzecz posiadasz dłużej niż 6 miesięcy, jesteś z tego podatku zwolniony. Mowa cały czas o osobie prywatnej a nie prowadzeniu działalności handlowej.
Nie płacisz za to żadnego podatku bo nie osiągnąłeś zysku/dochodu
A ty? Wyszukiwarki internetowej użyć potrafisz?
Nie będę wklejał całego tylko te konkretne zapisy, do których się odwołuję.
USTAWAz dnia 26 lipca 1991 r.
o podatku dochodowym od osób fizycznych
Art. 10. - [Źródła przychodów] - Podatek dochodowy od osób fizycznych.
1. Źródłami przychodów są:
8) odpłatne zbycie, z zastrzeżeniem ust. 2:
d) innych rzeczy,
- jeżeli odpłatne zbycie nie następuje w wykonaniu działalności gospodarczej i zostało dokonane w przypadku odpłatnego zbycia nieruchomości i praw majątkowych określonych w lit. a-c - przed upływem pięciu lat, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym nastąpiło nabycie lub wybudowanie, a innych rzeczy - przed upływem pół roku, licząc od końca miesiąca, w którym nastąpiło nabycie
Tl'dr
Sprzedaż rzeczy po okresie krótszym niż 6 pełnych miesięcy liczonych od końca miesiąca, w którym dana rzecz została nabyta przez osobę prywatną jest z punktu widzenia prawa dochodem i podlega podatkowi dochodowemu.
Jeśli kupujesz grę, przechodzisz i sprzedajesz ją 2 tygodnie później generujesz dochód w świetle przepisów polskiego prawa. Jeśli kupisz grę np. 15 stycznia i sprzedasz ją w sierpniu lub później, nie jest to już traktowane jako dochód.
Przepisy nie mówią nic o kwocie, z wyjątkiem sytuacji, gdy kwota sprzedaży przekracza 1000 zł, to wówczas nabywca powinien zapłacić podatek od czynności cywilnoprawnych.
Generalnie w świetle polskiego prawa podatkowego, którego zapis wrzuciłem wyżej, jest tak, że pieniądze uzyskane ze sprzedaży dowolnej rzeczy, którą posiadasz krócej niż pół roku, stanowią dochód i powinien być wykazane w PIT. Jeśli sprzedajesz ruchomości, które posiadasz dłużej, nie stanowi to dochodu.
Jest mnóstwo artykułów na ten temat. Oczywiście US nie ma mocy przerobowej by przywalić się do zatajenia dochodu przy odsprzedaży gierek, które dopiero co gracze nabyli. Tym bardziej że najczęściej leci to na portalach z odbiorem osobistym, gdzie gotówka może przechodzić z rąk do rąk i nie ma śladu wpływu na konta. Poza tym US raczej skupia się na grubszych wałkach podatkowych.
Ludzie kolekcjonują różne rzeczy. Czasem porzucają hobby, chcą się pozbyć kolekcji i wówczas warto zapoznać się z przepisami, żeby potem nie było płaczu.
Od czasu wprowadzenia DAC7 w UE podmioty, jak portale aukcyjne, mają obowiązek raportować do US użytkowników, którzy dokonali w ciągu roku bodajże min. 30 sprzedaży lub łączna kwota przekroczyła 2000 euro. Ale to taka dyrektywa nakierowana na wyłapanie niezarejestrowanej działalności handlowej, gdzie cwaniaki regularnie obracają nawet 20-40 tys. euro miesięcznie na flipowaniu rzeczy. Jak jakiś hobbysta pozbywa się kolekcji i wystawi kilkadziesiąt przedmiotów na sprzedaż też może na niego paść podejrzenie, że zataił regularną działalność handlową.

Przepis 3: Szczegółowe zasady dla sprzedaży rzeczy (gier, ubrań, elektroniki)Żeby zamknąć dyskusję, warto powołać się na przepis stworzony specjalnie dla sprzedaży rzeczy prywatnych (czyli tzw. odpłatnego zbycia rzeczy, o którym mowa w Art. 10 ust. 1 pkt 8 lit. d ustawy o PIT).Sposób wyliczania dochodu dla takich transakcji precyzuje Art. 24 ust. 6 ustawy o PIT:
„Dochodem z odpłatnego zbycia rzeczy [...] jest różnica pomiędzy przychodem uzyskanym ze sprzedaży rzeczy a kosztem ich nabycia, zmniejszona o nakłady poczynione w czasie posiadania rzeczy.”
A poniżej wrzucam jeszcze screena.
Ogólnie z częścią tego co napisałeś mogę się zgodzić, ale jeśli chodzi o zwykłego szarego człowieka, który raz na miesiąc sprzeda jedną grę i to ze stratą, wątpię, że dotyczą go te artykuły prawne. Tak więc pisanie, że tacy ludzie "ruchają" państwo na kasę ni hu hu mi się tu nie klei.
Dorzucam jeszcze artykuł gdybyś nie do końca wierzył AI.
Odrazu zaznaczam, że nie znam się na prawie, a to co tutaj przedstawiłem opieram jedynie na dość krótkim researchu
https://www.prawo.pl/podatki/sprzedaz-uzywanych-rzeczy-bez-pit-ale-za-to-z-pcc,513968.html
Gdyby tak to miało zadziałać, to wszyscy gracze powinni być zachwyceni i kibicować Sony w ubiciu używek :)
Usilnie próbujesz udowodnić swoją rację gdy tak naprawdę jej nie masz.
Masz, łap bardziej adekwatny artykuł do tego o czym rozmawiamy, a rozmawiamy o sprzedaży głupiej gry.
To jest proste jak budowa cepa. Kupujesz grę za 300zl, sprzedajesz za 280zl. Tracisz na tym, więc nie ma przychodu i nie musisz odprowadzać podatku. Nie ma znaczenia w jakim terminie to sprzedasz. Sytuacja wygląda zupełnie inaczej gdy kwota jest większa lub sprzedaż jest nastawiona na zysk.
Nie wiem, może jestem za głupi na to więc proszę wytłumacz mi co tym razem jest nie tak? Bo dla mnie jak byk jest tam napisane, że sprzedaż przed 6msc, ale ze stratą zwalnia z podatku.
https://ikidp.pl/blog/sprzedaz-uzywanych-rzeczy-podatki/
Niemniej zdarzają się typowe przykłady scalperów, ale to bardziej przy jakichś wydaniach limitowanych itp. albo gdy był większy popyt niż podaż pudełek z daną grą (zdarzyło się chyba m.in. przy Expedition 33).
Anyway - racja po twojej stronie.
Zacznijmy od tego bo kłócicie się nie ustalając pewnego faktu.
W szczególności od określenia właściciela.
Takie czasy.
Mam jakieś takie wrażenie, że piractwo znowu wróci do łask... Smutna jest nasza rzeczywistość, niczego nie można mieć już na własność :(
Mówiłem jednak ogólnie, wydaje mi się, że duża baza graczy jednak nie wytrzyma dalej takiego traktowania i popchnie ich to w kierunku piractwa. Ewentualnie dużo bardziej rozwinie się rynek odsprzedaży kont i share'owania takich kont. Już teraz ludzie sprzedają czasowe dostępy do kont żeby ograć jakieś gry na konsolach i PC.
To jest najgorsza, najbardziej anty-konsumencka decyzja Sony z ostatnich 15 lat. To trzeba gnoić ile sił.
Na PC jest chociaż wybór sklepów, na PS jest tylko PSN, który jak widać ostatnio odpierdziela fikołki z cenami, a będzie gorzej.
Ta branża w segmencie AAA pilnie potrzebuje resetu.
Tak jak na rynku PC dalej będą wychodzić niedopracowane gry, które będą łatane przez kolejne lata, tak na PS ludzie będą kupować cyfre po pełnej cenie. Niestety, ale gracze to nie jest skonsolidowana grupa, która ma jakikolwiek wpływ na branże. Jako gracze jesteśmy tak zróżnicowani, że co korpo będzie chciało to zrobi.
Jedynie szansa w tym, że ilość użytkowników PS spadnie na tyle, że jednak Sony coś przemyśli.
Z tabelek musiało im wyjść, że ci którzy kupują używki, nie kupują później nic nowego. Więc ilość użytkowników może spaść ponad 4x, bo tyle razy obracane jest jedno pudło z gra na PS.
Z PS5 pewnie dobiją do 100mln, ale jak PS6 pod koniec generacji będzie miało tylko 25mln, to może coś zmienią.
On miał na myśli to, że na PS masz tylko 1 cyfrowy sklep z grami. Nia ma żadnej alternatywy dla PS Store. Jak Sony będzie trzymalo cenę jakieś gry na poziomie 350 zł przez 5 lat, to nigdzie indziej jej taniej nie kupisz.
Będzie identyczna sytuacja jak z AppStore, tylko gorzej, bo Apple zarabia głównie na sprzęcie, nie usługach.
Zaczęło się od oddzielnego napędu, stopki.
Teraz przeżyjecie już bez napędu i bez stopki ale za to z pudełkiem a w środku malutki kartonik.
Na każdą ich decyzje praktycznie zawsze znajdowaliście usprawnienie.
Ciekawi mnie oszczędności jaka wyniknie z braku płyt
Te pojedyncze klucze to nie jest konkurencja. Konkurencją byłby całkowicie oddzielny sklep z innymi cenami. Na PC są steam, gog, epic itd. i kilka sklepów z kluczami. W ps store poza pojedynczymi kluczami nie ma żadnej alternatywy.
Po co się tak ciśnieniujesz, to jest wolny rynek.
Dla mnie ta informacja oznacza jedno: Konsole umarły.
Na PC zawsze możesz skopiować sobie te pliki które pobrałeś na inny dysk, na płytkę, na cokolwiek a potem wgrać cracka jeśli gra takowego wymaga.
Na konsoli wiąże się to z jej przerobieniem co nie zawsze jest łatwe. Moment w którym producent zamknie sklep cyfrowy na konsoli będzie jednocześnie końcem wszystkich konsol jakie będą jeszcze na świecie, staną się nieporęczną podstawką pod piwo.
Oczywiście, pewnie i tak większość graczy nie zareaguje na tą informację i dalej będą kupować gry cyfrowe a potem jak wyjdzie kolejna generacja konsol to starą wyrzucą i kupią nową, i tak będzie się to koło kręcić. Dla mnie jako człowieka, który lubi archiwizować i jest za tym, by, póki nośnik/sprzęt pozwala to dało się uruchomić film, grę czy cokolwiek co posiadamy i jestem przeciwnikiem tego, by regulował to producent.
no to chyba pora zrobić jailbreak'a mojego PS5 i zapomnieć o firmie Sony.
O ja cię pierdo...ale news. No tego mimo wszystko się nie spodziewałem.
Nowości i tak nigdy nie brałem tylko ewentualnie używki lub na promocji więc zostanie mi to drugie. Albo Nintendo 😝 chyba że oni też podłapią
PS.
Oczywiście cyfra to również pewne wady w tym ryzyko utraty gier, które już kilka razy się zmaterializowało. Ale Steam póki co jest czysty...
Zaś na ps, to właśnie też nie, bo tu pudełkowe znacznie częściej są tanie, zwłaszcza pudełka, które w niektórych sklepach nie mogły sprzedać się wystarczająco dobrze i szybko (szybkość sprzedaży jest bardzo bardzo bardzo istotna dla stacjonarnych sklepów, zaleganie na półkach to dla nich straty, więc są chętni szybko i solidnie spuścić cenę, w końcu nie po to na darmo kupili, żeby im zalegało niesprzedane).
Pamiętam jak byłem zaskoczony gdy kupiłem pudełko w empiku, alien rage. Kupiłem tylko dlatego, że nie było drogie, bo tylko 19 zł, przecenione z 39, a widziałem i może gra nie jest wybitna, ale po prostu coś co lubię, czyli sci-fi strzelanka z kosmitami. Więc wziąłem i okazało, że finalnie kosztuje tylko 9.99. A na steamie? Chyba wtedy ponad 100 zł. Nawet nieistotne, że bez płyty i tylko kod, bo jednak ja doskonale wiedziałem o tym i co się dzieje w branży, więc rozumiałem taką sytuację, ale dla mnie istotne było to, że taka edycja była znacznie tańsza. Więc mimo wszystko, wolałbym, żeby były pudełka nawet z samym kodem, bo w sklepach zawsze było taniej niż na cyfrowym rynku. A nawet teraz ta gra dalej dużo kosztuje w regularnej cenie, koło 90, a ma teraz dużą promocję i kosztuje ponad 9zł. A kupiłem chyba z ponad 7 lat temu.
Czy oni zabijają właśnie jedną z największych przewag konsol nad PC? Odważny ruch, ciekawe czy konsole przeżyją. Skoro do PS6 jak wynika z zapowiedzi Sony przestanie dopłacać, czyli będzie w cenie porównywalnej do PC to chyba biblioteka steam z dużymi promocjami raczej wygra.
a dodajmy do tego, że podłączenie PC po kablu do TV to żaden problem, steamOS albo steam w trybie big picture i można spokojnie z padem zasiadać na kanapie.
Płyty to jedna z zalet konsol, ale jest ich więcej, chociażby to, że nie musisz się martwić o wymagania przez 7 lat, brak cziterow w grach online + gry ekskluzywne, no i cena która jest o wiele niższa niż PC. Płyty to mały pikuś jeśli chodzi o zalety.
-argument cenowy sprzętu już nie aktualny, wszystko się ujednolica, a gry na konsoli były zawsze trochę droższe.
-jeszcze trochę broni się łatwość obsługi, podłączasz pod tv i grasz, ale steam machine chcę tu wejść na to poletko.
-brak konkurencji, jeden sklep dyktujący ceny.
Mam wrażenie że Sony może się wycofać z tego pomysłu jak zobaczą tabelki z exelu, bo tu naprawdę nie widać po za exami czemu kupić PS6.
Ale o czym ty piszesz? Napisałeś, że padem komputera nie włączysz. Odpisałem, że włączysz. Napisałeś, że nie postawisz wielkiego pudła obok TV, ja napisałem, że postawisz (jak będziesz chciał). Po co te tłumaczenia?
Co prawda nie mam PS5, a XSX, ale jest to cholernie smutna wiadomość i jak znam życie - microsoft pójdzie tą samą drogą.
Na PC mam przynajmniej możliwość wyboru sklepu oraz możliwość zabezpieczenia gry, gdyby producent mi ją usunął (pozdrawiam Disney'a i krok z wycofaniem ich klasycznych gier z dystrybucji).
Sorry, ale pudełka z kodem nie chcę, a na PS Store nie będę kupował po zawyżonej cenie. PS5 jest ostatnią konsolą którą kupiłem.
Nie mam zamiaru tego wspierać. Trzeba będzie przerzucić się na PC i na stare dobre piraty.
Serio branża potrzebuje ostrego jebnięcia. Dymają nas obecnie z każdej strony. Będzie kiedyś jakaś globalna awaria internetu, czy chociażby ktoś wam ukradnie konto, to wszystko stracicie i w nic nie zagracie.
Mam na Steamie jakieś 100 gier. Jak kiedyś będzie globalna awaria internetu i wszystko stracę to... będę miał to całkowicie w d.... bo w kolejce czeka tyle nieogranych gier, że szkoda wracać do czegoś co już się kiedyś przeszło. Nie rozumiem na cholerę ludzie zbierają, kolekcjonują te gry jak zapewne 98% z nich i tak nigdy już nie odpalą, a nawet jakby chcieli odpalić to pewnie sprzęt już na to nie pozwoli i więc i tak trzeba będzie kupić jakiegoś remastera/remake.
Jak kogoś nie stać to na comiesięczne premiery za 299 zł to polecam Game Passa. Jest tam tyle tego że nie ma czasu wszystkiego ciekawego ograć, nawet poświęcając dziennie wiele godzin na granie. Albo cotygodniowe darmówki na Epic (wciąż czeka masa ciekawych gier, które czekają na swoja kolej na kupce wstydu). Tak, że za promowanie piractwa zawsze pogarda.
Cóż, Sony to korpo jak każde inne - pazerne na kasę i gotowe wprowadzić absolutnie każdą antykonsumencką praktykę, jeżeli tylko ujdzie im to na sucho i bez większych protestów u graczy. A że wychowali sobie wiernych fanatyków, to widocznie poczuli się już tak mocno, że mogą sobie pozwolić na taki ruch.
Tak więc przygotujcie się, że ceny gier konsolowych wywali w kosmos kiedy zniknie rynek używek - będzie 100x gorzej niż na PC, bo nie będzie ABSOLUTNIE ŻADNYCH alternatych. Albo PSStore albo nic.
FOR THE FRAJERS!
PS. Aha, za chwilę MS ogłosi to samo, zobaczycie :D
Konsole jak fortepiany? Ale nurzać się w cyfrowym gównie, z którym nic później nie zrobisz? Jak zwierzę?
Wszyscy się niby oburzają, a na rynku PC łyknęli dystrybucję cyfrową bez zastrzeżeń już kilkanaście lat temu. To naturalny krok, biorąc pod uwagę sytuację na rynku PC-towym. Można się oburzać, ale nic to nie zmieni.
Konsole staly sie pecetami, multiplatformy staly sie latwiejsze do okielznania dla wydawcow
Jak będą dalej w takim tempie wydawać gry, to żadna strata. Tych kilka gier na generacje się przeboleje.
blisko 80% wszystkich gier zakupionych w minionym roku na PS4 i PS5 stanowiły wersje cyfrowe.
dla inwestorów to dane spoko, ale dość mocno zakłamują rzeczywistość.
Dane pokazują ile osób kupiło pudło a ile cyfrę, ale nie pokazuje ile graczy rzeczywiście zagrało w grę.
Kiedyś Sony przypadkowo ujawniło, że na sprzedane 16mln sztuk (cyfra i pudło), pojedyncza sztuka trafiła do 63mln graczy.
Więc de facto ponad 4x obracane było jedno pudło.
Widocznie z danych musi im wychodzić, że osoby kupujące używki, nie specjalnie kupują inne tytuły jako pierwszy zakup.
Niestety, ale zwyciezyło głosowanie portfelem.
Jaka gra by nie wyszła, to momentalnie wskakuje na 1 miejsce bestselerów.
Przed premierą może mieć fatalne oceny, materiały gemplejowe pokazujące, że to crap, a i tak ludzie się rzucają.
Nie jest przeszkodą ani cena 79.99$ ani wersja cyfrowa, ani jakość produkcji. Gracze lecą za każdym gównem o którym zrobiło się głośniej.
Więc tylko głupi by tego nie wykorzystał.
Szkoda, bo właśnie umiera ostatni element z tzw. "starej szkoły growej".
Z drugiej strony, niemal wszystkie gry, to jednorazówki do których się nie wraca, więc spokojnie można kupić w promocji.
Twórcą lepiej opłaca się wypuścić remaster po takiej samej cenie niż sprzedawać dalej starą wersję za groszę. Głupi i tak się rzucą.
Przykład Asasyna Black Flag. Gra nie oferująca jako orginał praktycznie nic ciekawego, do czego warto by wrócić, a i tak ludzie kupują.
Korpo to wykorzystuje i nie ma co i się dziwić. Łatwa kasa.
Ładnie są wydymani ci, którzy specjalnie kupili drożej dla płyt. Znaczy nie całkiem, bo gry dalej mogą kupić, ale jednak wydajesz więcej hajsu, i jeszcze przed premierą PS6 dostajesz taką informację. Sony stara się o tytuł najbardziej znienawidzonej firmy. Ale z drugiej strony, jaka częśc graczy konsolowych kupuje płyty? I jak realnie przełoży się to na ilość kupionych PS6 w przyszłości, bo myślę że to garstka osób na tyle kupujących.
Sprzedałem miesiąc temu PS5 fata premierowego, uznałem że mało gier wychodzi i pudełka wolno tanieją, poleciał upgrade PC solidny. Teraz gry nie będą wcale tanieć. Ps store samo w sobie jest mega antykonsumenckie - to jedyny sklep na całą platformę, zero konkurencji pudełka były przeciwwagą jedynie, płatne multiplayer. Jak kupicie naście gier na prosiaka to wam się na nowy komp uzbiera. PcMR!!
Cóż, miliardowe zyski przy GTA VI, w momencie gdy preorder nie dawał płyty w pudełku, przekroczyły granicę. W sumie spodziewałem się tego, ale i tak - mocny news. Ostatni bastion wolności na konsolach upada, ale w sumie na nasze życzenie.
Patrząc na to, co w ostatnich latach wyprawia Sony, można odnieść wrażenie że kierują nim pijani albo niespełna rozumu. Zaraz minie 6 lat od premiery 5, czyli generacja chyli się ku końcowi, a oni nie wydali ani jednego system sellera. To najbardziej nijaka, bezpłciowa generacja konsol w historii, która w przyszłości nie będzie kojarzyć się z niczym. W między czasie postanowili zrezygnować z definiujących ich markę ekskluziwów, by po paru latach w chwilowym otrzeźwieniu zdecydować że jednak będą ekskluziwy. Ceny za funkcje online oczywiście tylko rosną, a teraz to, kolejny strzał w kolano - upada jeden z odwiecznych i koronnych argumentów za posiadaniem konsol, czyli posiadanie fizycznego wydania, które można komuś pożyczyć albo odsprzedać. Brawo Sony. Banda idiotów.
Sprawdzcie sobie porownanie poszczegolnych tytulow jak GoW, Horizony, Elden Ring gdzie proporcje
Tak więc PS6 nie kupię. Ekskluzywne gry dla lewaków z reddita, najdroższe wersje gier względem tych z PC, płatna gra online, po połowie generacji znaczne pogorszenie wydajności w bardziej wymagających grach.
Jedyne co ratowało dla mnie konsole to wersje pudełkowe z płytą. Jeżeli mam kupować cyfrówki to na Steamie / Gogu, dużo lepsze pro konsumencie platformy.
Czyli będzie okazja do dalszej podwyżki cen. Tym bardziej, że teraz rynek używek zupełnie zniknie, więc już nie będzie żadnych hamulców przed podwyżkami poza samymi klientami. Także ceny na pewno będą zaporowe gdy rynek używek zostanie zupełnie wytępiony.
To poczekamy na cały przebieg wydarzeń i ostateczny wynik, który jednak może być zaskakujący i zmieniać całą postać rzeczy, bo może tak być, że jednak wśród 85 są też ludzie co mają napęd i niektórzy jednak kupują też pudełka, czasem bywa też tak, że kupują cyfrę, bo nie mieli wyjścia. Więc jeśli jednak więcej ludzi będzie mieć oleju w głowie, to ostatecznie strategia sony może się zesrać i po prostu okazać się być stratna, bo zamiast mieć 85+15+x, to będą mieli mniej niż 85, bo część może jednak zrezygnować gdy zobaczy, że nie ma konsoli z napędem i nie kupi już pudełek tanio, a dotychczas nawet jeśli wcześniej kupował cyfrówki to też pudełka kupował lub odkupywał od ludzi, a może nie chcieć kupować same cyfry, które są bardzo drogie i bardzo wolno tanieją. No ogólnie to jednak mniej ludzi może kupować, a jak mniej to nie będzie już 85 kupujących tylko mniej i w dodatku tamci 15 to ich też nie będzie czyli ponad 15 klientów nie będzie po prostu. Ostatecznie ta strategia to mimo wszystko spore ryzyko, to jest być albo nie być, sytuacja rodem albo stracę całą kasę w karty albo wygram cały majątek z gry. Więc jeśli ta strategia totalnie nie wyjdzie, to będą zmuszeni po prostu po prostu wydać wersję z napędem i wznowić dystrybucję pudełek, a może jednak nawet już nic nie zrobią i będą mieli duże straty, bo i tak już samo wznowienie dystrybucji to duże koszty, a jeszcze szybkie wydanie już mocno opóźnionego pożądanego produktu będzie bardzo kosztowne i również ryzykowne. Wtedy będą po prostu zarabiać dużo mniej niż w poprzednich generacjach.
Także, mogę równie dobrze ci napisać, że np. aż 50% ludzi je jabłka codziennie. Ale nie napisałem, ci że to nie dotyczy świata, tylko jakiegoś kraju i to dotyczy tylko okresu. Tak to można statystykami w ten sposób żonglować, nawet prawdziwe wciąż mogą wprowadzać w błąd, jeśli brakuje jakiegoś kontekstu lub podrzucono sugestię, która ma ludziom zasugerować to co ktoś chce by tak myśleli. Łatwo ludzi manipulować, statystykami też można to robić.
Serio, Sony (ani żadna inna firma) nie istnieje, żebyś Ty (czy ja) mógł sobie pograć w gierki. To wszystko jest robione dla pieniędzy i ta decyzja oczywiście, że również służy maksymalizacji zysków. Czyli ponownie: KTOŚ jednak to kupi.