niech przytną cały ten microslop z istnienia.
nikt ich nie potrzebuje, gg, "microsfot EEE", jesteśmy na ostatnim E.
Mieliście szanse.
Skali zniszczeń w branży gier dokonaną przez MS może się równać chyba tylko to co robiło przez lata EA. Nawet oni ostatnimi laty na tle tego co robi MS, Ubisoft i inni, już się wcale nie wydaje taką okropną firmą, która nie umie zarządzać tym co kupuje i tym co ma, teraz są dość przeciętni. Dość smutne, ale może za parę lat się uspokoi i na tych zgliszczach powstanie nowa era.
Chociaż pewnie nie, złote czasy minęło i marna szansa na to, że wrócą.
Prawda jest taka że kierownictwo na najwyższym szczeblu podjęło serie fatalnych, lekkomyślnych decyzji w długiej perspektywie, a teraz problem mają szeregowi pracownicy. Ten system jest po prostu nie wydolny.
Sorki, ale decyzje podejmują osoby, które z tematu gier chcą wycisnąć tylko jak najwięcej pieniędzy. Nic innego się nie liczy. Żadna sztuka, wyższe cele, sława, chwała, przekraczanie barier technicznych, wprawianie ludzi w zachwyt, szukanie nowości, tworzenie społeczności, dawanie z siebie wszystkiego, tworzenie historii. Nic z tych rzeczy, decyzje w tym artystyczne i techniczne podejmowane są by zadowolić inwestorów których nie interesują ani gry, ani gracze, ani społeczeństwo. Kupno studia to decyzja czysto biznesowa by je wydoić i wyeksploatować, a nie pozwolić się rozwijać i tworzyć. To nie mecenasi, to stręczyciele.
Trzeba jednak pamiętać, że też nie jest tak, że pracownicy są tylko biedni i pokrzywdzeni. W takim molochu jak MS bardzo łatwo jest wkręcić się na ciepłą posadkę i przez lata robić na minimum. Zupełnie inaczej niż w kilkudziesięcioosobowym zespole, w którym każdy ma wpływ na ostateczny kształt produkcji, i gdzie od każdego w jakimś stopniu zależy sukces studia (a wszyscy koledzy widzą kto rzeczywiście robi a kto nie).
W takich wielkich korpo zazwyczaj jest garść ludzi, którzy ciągną projekt do przodu (zazwyczaj ugodowi, nierzucający się w oczy i mało przebojowi nerdowie) oraz naprawdę sporo pozerów, którzy się pouśmiechają, pokrążą po biurze i pozaliczają wszystkie meetingi i spotkania.
A dodajcie do tego jeszcze wpływ ideologii i zatrudniania pod kątem rubryk i narzuconych wymogów dot. reprezentacji.
Z jakiegoś powodu w jednych studiach robią gry za 10-40 mln $ które są przepełniona treścią, a w innych wydają przez 7 lat 100 mln. na gry, które przemijają bez echa...
Nie chcę tu obwiniać szeregowych pracowników, którzy po prostu przychodzą do pracy, robią co im każą i zarabiają na życie. Ani też zrzucać wszystkiego na mityczne DEI. Po prostu jak się ma tak ogromną strukturę do zarządzania jak MS to jest ona niesamowicie wręcz niesterowna i pochłania zasoby na procesy, które funkcjonują same dla siebie. To wszystko składa się na sytuację, w której gra od MS kosztuje kilka razy więcej niż porównywalne gry od mniejszych studiów.
A najgorsze jest to, że przy tej sile bezwładności, konsekwencje uderzą na oślep we wszystkich - i niefrasobliwych pracowników, którzy znaleźli się tam przez przypadek, i ciężko pracujących, ambitnych rzemieślników, i graczy, i ludzi z fajnymi pomysłami na rozwój tego wszystkiego...
...I tylko zarząd będzie dalej liczyć pieniądze.
Nietety stało się to co mnie martwiło od początku, czyli MS nie zapanował nad ilością projektów na raz, a włodarze studiów zalani pieniędzmi nie potrafili ich wykorzystać. Do tego olano produkcję sprzętu oraz totalnie zawalono marketing. Kasę (licząc nowe nabytki) potrafił tylko sporzytkować Obsidian wypuszczając łącznie 5 gier, a reszta leciała w kulki. W korpo mogą cię nie pilnować, ale jak nie dowozisz to ci zaraz umożliwią kontynuację kariery poza strukturami.
„Płacenie za błędy kierownictwa” jest dziwną perspektywa. Microsoft zainwestował w project furę $, zatrudnił 100 deweloperów, ale teraz po 2 latach stwierdza że projekt do kosza i wszystkich zwalniamy. To nie ty jako deweloper płacisz za błąd, to Microsoft płacił tobie przez 2 lata za błąd jakim było zaczęcie tego projektu. Odpowiedzialne kierownictwo faktycznie nie poniesie konsekwencji, ale bottom line firmy jak najbardziej. A deweloper już ma kasę za to co przepracował.