Łał, nie wiedziałem, że steam oferowal kiedyś gry w pudelkach, a my "wybraliśmy" gry cyfrowe. Jest duża roznica miedzy wybieramiem gier przez graczy w danej wersji a narzuceniem jej przez firmy i takie portale, jak wasz, normalizują to takimi artykułami, jak ten.
Jestescie tak naprawdę tylko, świadomie czy nie, tubą propagandową dla korpo, które chcą, żebyśmy płacili więcej i dostawali mniej, które psują gry, a potem każą sobie płacić za naprawę. Korpo nie interesują gry, tylko pieniądze. Jakby mogli na tym zarobić, to zrobili by je z samymi mikrotransakcjami, bo tworzenie gier to koszt, którego chcą się pozbyć.
Ten wasz Hubert, który z pasją pisze jak od dwóch lat nie zabił Diablo w Diablo. Wyobraźmy sobie, że wszystkie gry tak wyglądają. W GoW jest tylko pierwszy boss, a kolejnego mamy w płatnych dodatkach, tylko jedną broń, ale za to mikrotransakcje, które odblokowują wygląd pancerza. No i oczywiście sezony, świetny sposob na to, żeby udawać, że się robi grę, zamiast ją po prostu zrobić.
To jest świat którego chcecie?
Bo albo przez ignorancję, albo portfel, przyczyniacie się do tego. Jesteście portalem dla graczy, argumentującym przeciwko graczom i dlatego nie wejdę tu więcej, żeby oglądać reklamy na waszą korzyść. Jest naprawdę ogrom stron dla graczy, które nie bawią się w taką zakłamaną publicystykę.
Nawet przyjmując, że te dane sprzedażowe są prawdziwe, to nie przypominam sobie, by gracze wołali o usunięcie wydań pudełkowych, więc stwierdzenie, że posłuchali graczy jest po prostu bójdą.
Śmieszy mnie trochę płacz w komentarzach, bo GOL zacytował argumenty kogoś z kim się nie zgadzacie i obraziło to Wasze uczucia, a siedźcie sobie dalej w tej bańce, przytakujcie sobie nazwzajem, a potem jest wielkie zdziwienie kiedy Sony podaje, że 85% ich przychodu jest z cyfry...
Bzdura. Konsumenci to nie monolit. Jedni kupują cyfrę, inni pudełka. Pudełek ciągle sprzedaje się na tyle dużo, że ci co je kupują są wkurzeni.
Dodatkowo nawet ci co kupują wersję cyfrową mogą cenić sobie możliwość kupienia gry na płycie (nawet jeśli doraźnie z niej nie korzystają).
Pieprzy.
Raz, że to korpo decydowało o kanałach podaży, i można tym procesem sterować w białych rękawiczkach, wyciągając pewne tytuły poza kopie fizyczne, a potem w tabelkach dobierając kryteria tak, by udowodnić, że sprzedać cyfrowa rośnie. Jak ma nie rosnąć, skoro promowana jest cyfra? Czy to dużymi promocjami na starsze gry, czy abonamentem, czy wyciąganiem napędu poza podstawowy zestaw, by zniechęcić do dodatkowego kupna - oczywiście w imię wygody i oszczędności.
Dwa, że ja sobie nie wybrałem likwidacji płyt na PC, to wydawcy zdecydowali za mnie, że wybierają Steama. Nawet nie GOGa zazwyczaj, tylko Steama.
Trzy, że neguje brak korzyści finansowych po stronie Sony, co nie jest prawdą, bo inaczej rozkładają się marże i Sony na tym zyska. Grzegorz Wątroba zrobił o tym całkiem przystępny materiał.
To, że facet współtworzył scenariusze do paru gier sprzedających się przede wszystkim mechaniką (HL, Portal, L4D) nie czyni z niego jakiegoś guru. Śmieszy mnie to wyciąganie leśnych dziadków gamingu do prowokowania.
Bzdura. Konsumenci to nie monolit. Jedni kupują cyfrę, inni pudełka. Pudełek ciągle sprzedaje się na tyle dużo, że ci co je kupują są wkurzeni.
Dodatkowo nawet ci co kupują wersję cyfrową mogą cenić sobie możliwość kupienia gry na płycie (nawet jeśli doraźnie z niej nie korzystają).
W exelu musiało im w końcu wyjść, że lepiej w ogóle zrezygnować z płyt, bo przynosi to tylko stratę, niż na siłę uszczęśliwiać dużą grupę ludzi, która nic nie wkłada do przychodów.
Sam miałem konsole od PS2. Na 2 i 3 kupowałem niemal wszystko nowe w pudełkach. Na PS4 kupiłem tylko 2 gry jako nowe, tak to wszystko używki. Na 5 nie kupiłem ani jednej. Dala Sony jestem po prostu darmozjadem, który ogrywając wszystkie hity na konsole, generuje od 13 lat same straty. Osoby, które kupują używki, nie specjalnie garną się do tego, by wydać kasę na produkty nowe. Gdyby było inaczej i te przykładowe 47mln, też kupowało raz po raz nówki, to by PS6 miało płyty.
ktoś kto kupi używkę GOW pewnie kupił w sklepie GOW:R
Niby dlaczego? Skoro za pierwszym razem kupił z drugiej ręki, czemu teraz miałby zrobić inaczej?
80% cyfra, 5% nowych gier w pudełkach, 15% rynek wtórny. Wątpię, by 5% wygenerowało takie zyski, by pokryć straty związane z użytkownikami, których jest 15%.
Te 5% musiałoby bardzo duże zyski generować, aby Sony nie likwidowało pudełek.
Po prostu kwestia licencji nigdy nie była sensownie rozwiązana na konsoli, i dlatego było to wykorzystane przy odsprzedawaniu pudełek później.
Pudełka to dobre rozwiązanie w krajach, gdzie na nowy tytuł pracujesz 2 godziny a nie 3 dni :D
Nawet przyjmując, że te dane sprzedażowe są prawdziwe, to nie przypominam sobie, by gracze wołali o usunięcie wydań pudełkowych, więc stwierdzenie, że posłuchali graczy jest po prostu bójdą.
Łał, nie wiedziałem, że steam oferowal kiedyś gry w pudelkach, a my "wybraliśmy" gry cyfrowe. Jest duża roznica miedzy wybieramiem gier przez graczy w danej wersji a narzuceniem jej przez firmy i takie portale, jak wasz, normalizują to takimi artykułami, jak ten.
Jestescie tak naprawdę tylko, świadomie czy nie, tubą propagandową dla korpo, które chcą, żebyśmy płacili więcej i dostawali mniej, które psują gry, a potem każą sobie płacić za naprawę. Korpo nie interesują gry, tylko pieniądze. Jakby mogli na tym zarobić, to zrobili by je z samymi mikrotransakcjami, bo tworzenie gier to koszt, którego chcą się pozbyć.
Ten wasz Hubert, który z pasją pisze jak od dwóch lat nie zabił Diablo w Diablo. Wyobraźmy sobie, że wszystkie gry tak wyglądają. W GoW jest tylko pierwszy boss, a kolejnego mamy w płatnych dodatkach, tylko jedną broń, ale za to mikrotransakcje, które odblokowują wygląd pancerza. No i oczywiście sezony, świetny sposob na to, żeby udawać, że się robi grę, zamiast ją po prostu zrobić.
To jest świat którego chcecie?
Bo albo przez ignorancję, albo portfel, przyczyniacie się do tego. Jesteście portalem dla graczy, argumentującym przeciwko graczom i dlatego nie wejdę tu więcej, żeby oglądać reklamy na waszą korzyść. Jest naprawdę ogrom stron dla graczy, które nie bawią się w taką zakłamaną publicystykę.
Kolejny co stara się zniechęcić do komentowania, udzielania się itp. Jak oni wszyscy strasznie chcą nam pomóc zaoszczędzić niepotrzebnego wysiłku. Jak miło, że tak o nas wszyscy dbają…
Psy szczekają, karawana jedzie dalej.
Nadal rozmawiamy o szytych danych i domysłach, a tu potrzeba konkretów: ile kopii na fizycznych nośnikach i w wersji cyfrowej sprzedało się w przypadku np. 10 ostatnich gier first-party od PlayStation? Ile to dokładnie jest "więcej niż 100 000"? To dałoby nam faktyczny obraz sytuacji, a pitolenie o przychodach z całości rynku i procentach jest tylko mydleniem oczu. Nie wspominając już o tym komentarzu Piscatelli o rynku używek - chyba nic lepiej nie obrazuje odklejki analityków. "Nie dostaję pytań, wiec ten segment rynku nikogo nie obchodzi".
Ale jest jeszcze druga, ważniejsza rzecz: jakie to w ogóle ma znaczenie? Tak naprawdę nikt nie dyskutuje z tym, że cyfrowa dystrybucja jest popularniejsza. Problem polega na czymś innym: pomimo tego że tak jest, ba, nawet gdyby to mityczne 85% oddawało w pełni rzeczywistość, to w żaden sposób nie zmieniłoby faktu, że całkowite zabicie fizycznych nośników na konsolach jest działaniem monopolistycznym, które uderzy w graczy - i to zarówno tych preferujących cyfrę, jak i zbierających wydania fizyczne (choć w tych drugich na pewno zdecydowanie bardziej, szczególnie jeśli zbierali swoje kolekcje przez lata licząc na wsteczną kompatybilność).
IMO, długoterminowy rezultat działań Sony będzie prosty: coraz więcej ludzi postawi krzyżyk na PS i przesiądzie się na PC. Skoro i tak masz grać tylko w cyfrze, to równie dobrze możesz to robić na platformie, na której wciąż istnieje realna konkurencja, gry są dużo tańsze, masz dostęp do tytułów sprzed dekad, a w dodatku nie musisz łożyć kasy na drogie abonamenty tylko po to, by pograć ze znajomymi. Szczególnie kiedy cała Twoja kolekcja wydań płytowych właśnie stała się bezużytecznym śmieciem, a firma stojąca za Twoja dotychczasową platformą lubi sobie od czasu do czasu usunąć jakiś zakupiony towar z kont klientów.
To zresztą już się dzieje. Analitycy z jednej strony wskazują na zasadność decyzji Sony, ale z drugiej strony prognozują drastyczny spadek sprzedaży konsol (-19,5% w tym roku wg. S&P Global Market Intelligence Kagan) i wskazują na równoczesny dynamiczny rozwój Steama (przychody poszły w górę +14,5% w 1,5 roku wg. Alinea Analytics). Główną przyczyną konsolowych spadków są oczywiście rosnące ceny sprzętu, które dotyczą też PC, ale trend jest widoczny i ruch Sony tylko przyspieszy ten proces.
Uważam, że może to wszystko zostać tak jak oferuje to Steam. Mam dostęp do plików gry, mogę sobie wgrać moda czy tam inne spolszczenie, a gdy gra zniknie z oferty sklepu, to pozostaje w mojej bibliotece oraz mogę zagrać off-line. Działa to już u mnie ponad 20 lat.
Ale korpo dąży do bezwzględnego streamingu na abonament, gdzie nic z grą nie zrobisz, a płacisz non stop, a przy awarii neta nie zagrasz. W dodatku gdy gra zniknie z oferty, a byłeś w trakcie przechodzenia to jesteś w dupie. Więc niech sobie w dupę wsadzą te chmury i streaming, bo to totalna dystopia.
Po drugie jak na razie żadna firma od konsoli czy komputerów nie zrobiła tej twojej chmury, ustała sie jedynie Geforce now, a każda inna zaorana została, bo nikt tego nie chciał XD [słyszał o molochu amazon czy google, a może nie słyszał w swojej jaskini ? ]
Niektóre gry nawet nie potrzebują chmury by zarobić kokosy, takie coś jak Genshin Impact miał 1 miliard zysku. I co, nadal uważasz że korpo idom w chmóry ?
Śmieszy mnie trochę płacz w komentarzach, bo GOL zacytował argumenty kogoś z kim się nie zgadzacie i obraziło to Wasze uczucia, a siedźcie sobie dalej w tej bańce, przytakujcie sobie nazwzajem, a potem jest wielkie zdziwienie kiedy Sony podaje, że 85% ich przychodu jest z cyfry...
Weteran Valve, jak to dumnie brzmi. No chyba, że wspomni się, że to Steam wyrżnął pudełka na PC. Najpierw stworzyli mechanizmy zmuszające konsumentów do przypisywania gier do cyfrowych kont, a teraz używają tego jako argumentu, że przecież ludzie sami wybrali xD. Nie wspominając o tym, że równocześnie zaczęli okrajać edycje pudełkowe z książeczek i wszelkich fizycznych dodatków w celu cięcia kosztów, przez co takie wydania zaczęły wyglądać biedniej niż piraty 25lat temu - kto wie ten wie. Do tego kolejne sztuczki typu, na płycie tylko część plików - reszta do pobrania. Nic więc dziwnego, że ludzie zaczęli z tego rezygnować. Trzeba jednak pamiętać, że to oni wykonali pierwszy krok w tym kierunku, a cel był jeden, wycisnąć z tego jak najwięcej. Teraz mamy kolejny etap, zlikwidować ostatecznie sprzedaż fizyczną w celu cenowego ujednolicenia sprzedaży w formie jedynej słusznej. Potem się zobaczy gdzie ich fantazja poniesie. IMO np. podzielenie i sprzedawanie gry fabularnej w etapach jest całkiem realne. Powiedzmy kupujesz pierwszy epizod/akt, gra ci się nie podoba, nie kupujesz reszty. Oczywiście w imię wygody i oszczędności czasu i pieniędzy. Fajny nie? Pole do popisu jest całkiem spore, bo tą cytrynę da się wycisnąć jeszcze bardziej.
Ktoś trzymał przy ich skroniach nabitą broń zmuszając ich do grania? Czy może byli/są, aż tak bardzo uzależnieni i nie potrafią przestać nawet gdy wydawca lub twórca działa na ich niekorzyść?
Może to z konsumentem jest problem, bo nie potrafi trwale zaprotestować i/lub zajęć się czymś innym?
*************
Należałoby też wykazać się chociaż minimalną przyzwoitością i przypomnieć również jak wyglądał rynek gier na PC w czasach startu Steama, a jak naście lat później.
https://www.youtube.com/watch?v=XJ23KFws-rc
Uwierz mi, gdyby nie klucze to dzisiaj połowy gier i firm by nie istniało na rynku PC, bo każdy by kupował i sprzedawał pudełka byle taniej, byle odzyskać te 50 zł.
Śmieszna sprawa że na takim potężnym i uwielbianym Switch połowy gier nie ma pudełek, i taka firma jak Limited Run musi fikołki robić by kilka gier wydać. Czemu wydawcy ich nie chcą, czyżby koszta i trudna dystrybucja, a może to po prostu zbędny bajer dla piwniczaków ?
Jedno pudełko krąży po 5+ osobach a cyfra już nie. Chyba że nauczymy się kupować każdą grę na inne konto i będziemy handlować potem kontem z jedną grą. Trzeba chyba iść w tym kierunku.
Ciekawe, że filmy zarabiają wszystko z biletów kinowych i streamingu a nadal mamy nowe wydania nawet na płytach DVD!!!!!! A co dopiero blu-ray. Przecież widzowie wybrali kina i streaming. Tak samo mamy e-booki i audio booki to po co komu książki fizczyne? Wywalmy też. Albo... Większość graczy wybiera pady do grania w samochodówki to wywalmy kierownice. Po co to komu? Wszystko wywalmy niech nie będzie niczego i będzie spokój. Wgl może zamiast coś robić dla nas to może będziemy po prostu dotacje robić dla tych firm po co wgl coś sprzedawać.
Jedno jest pewne, cyfry nie będę kupował bo 350zl a pudełko za nawet 300 to jest 50 różnicy, a to nie jest mało. Cyfra jedynie w dużej promocji , nieinaczej.
Chcąc nie chcąc, to idzie wszytko w stronę abonamentów i pełnej cyfryzacji, bo po prostu konsumenci tego chcą.
Rynek gejmingowy nie jest już tak jednolity jak na początku lat 2000, gdzie to raczej dość specyficzna i hermetyczna była grupa.
Dziś graczem jestem ja, jest pani Krysia spod 5 i gówniak latający za smoczkiem. Nie ma monolitu. Dla dzisiejszego statystycznego gracza, gra to produkt jak każdy inny. Jest premiera, jest głośno, to idzie i kupuje, a czy kiedyś mu tę grę skasują z cyfry czy nie, to nikogo specjalnie nie obchodzi. Gry to medium jak każde inne. Gry są jak seriale i filmy, oglada się tu i teraz. Przechodzi i kupuje następną. Jak seriale i filmy. Nikt nie będzie płakał i się zastanawiam nad tym czy za 30 lat da radę jeszcze obejrzeć jakiś serial czy film Tak jak z grami - są tu i teraz. Konsumenci na rynku growym, to masówka. Takich graczy jakby to kiedyś nazwał - Nerdów, jest ułamek. Pokazuje to dobitnie przykład z akcją "Stop Kiling Games", gdzie ciężko było zebrać wymagane podpisy, by w ogóle zgłosić postulat do UE.
Od czasów PS4 kupiłem tylko 2 nowe gry na konsole. Przez dwie generacje dla sony byłem tylko generatorem kosztów, bo ogrywam gry z drugiego obiegu, a to dla sony generuje stratę. Takich osób jest masa. Dla takich osób granie na PS, było po prostu tanie w porównaniu do np. PC. Brak pudełek na PS6 dla mnie oznacza tyle, że ogrywać będę tylko Exy, a resztę na PC, bo wersje cyfrowe na kompie są tańsze.
Jeżeli Sony dalej będzie wypuszczać 4exy na generacje, to specjalnie nie zarobią na takich graczach przyczajonych do pudełek.
co będzie jak gracze zdecydują że ich nie stać na dyski + 1 TB i trzymać tam 2 - 3 części Modern Warfare, bo taniej będzie dokupić napęd BD i dopłacić + 20 zł do gry tłoczonej niż przepłacać za nośniki pamięci ?
Hipokryzja.. Jasne ze firma moze sobie pozamykac kanaly dystrybucji z ktorych korzysta mniej i zostawic tylko jeden, bo jest to dla niej korzystne.
Ale niech nie zwalaja tej decyzji na graczy. I nie niech nie pier.la ze ich sluchaja.
Ten artykuł To naprawdę idealny pokaz dziennikarskiej nierzetelności.
85% wszystkich gier dostępnych na PlayStation 5 jest dostępnych tylko w wersji cyfrowej..
Nie dlatego że gracze Tak wybrali tylko dlatego wydawcy Tak wybrali żeby zwiększyć margines zysku.
On nie dali nam wyboru oni nam go odbierają..
to jest podobnie jak ludzie kupują dla siebie gówniane gry a później piszą że są gówniane XD
Producenci gier coraz częściej rezygnują z wydawania gier na płytach i zmuszają konsumentów do kupowania wersji cyfrowych. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby elektroniczny klucz do gry można było odłączyć od aplikacji lub platformy, na której został kupiony, i swobodnie odsprzedać innej osobie. Konsument powinien mieć do tego prawo, tak jak w przypadku gier na nośnikach fizycznych. Obecny model, oparty wyłącznie na licencjach uniemożliwiających odsprzedaż, ogranicza prawa konsumentów i nie powinien być narzucany.
😁😁
Gdyby istniał system legalnej odsprzedaży, wymiany lub wypożyczania kluczy / licencji, to branża gier zwyczajnie by zdechła. Nie byłoby czego odsprzedawać, bo nie byłoby gier, bo nikomu nie opłacałoby się ich robić. Taki system byłby niemal jak piractwo (w sensie efektów dla wydawców i developerów), tylko zupełnie legalne.
I nie, porównywanie tego do odsprzedaży innych dóbr czy usług nie ma sensu, bo gry działają inaczej. Tutaj wpłacasz kapitał początkowy, zamrażasz go na pół dekady albo dłużej, tworząc za niego określone dzieło, a następnie sprzedajesz licencje na korzystanie z tego dzieła. Taka licencja nie staje się mniej użyteczna z czasem (nie zużywa się), więc przy dobrej organizacji, na jednym kluczu teoretycznie mogłyby zagrać dziesiątki czy nawet setki tysięcy ludzi, a doświadczenie każdego z nich byłoby identyczne, bez poczucia, że klucz został "pogorszony" przez poprzednich właścicieli na skutek eksploatacji. Na podobnej zasadzie działa zresztą kinematografia czy przemysł farmaceutyczny, przez lata generują gigantyczne straty (faza inwestycji), dopiero potem następuje ewentualny zysk (który nie jest gwarantowany, bo czasem inwestycja okazuje się niewypałem).
W przypadku pralki czy lodówki to działa inaczej. Po pierwsze, te sprzęty amortyzują się z czasem, więc jeden egzemplarz może realnie posłużyć 1-2 właścicielom, potem nadaje się tylko na śmietnik. Po drugie, ich zbycie automatycznie tworzy potrzebę, którą zbywca musi zaspokoić, kupując sobie kolejne urządzenie tego typu, bo trudno sobie wyobrazić, żeby ktoś, kto do tej pory ich używał, nagle przestał. W tym sensie, mając dwóch ludzi, masz dwie sprzedane lodówki, a więc dwóch klientów, którzy za nie zapłacili pełną cenę, nie ważne czy każdy z nich kupił jedną nową, czy jeden z nich kupił dwie nowe, a poprzednią odsprzedał komuś innemu, rachunek ekonomiczny się zgadza.
Wysokie koszty produkcji nie wynikają wyłącznie z istnienia rynku wtórnego. Duże korporacje często prowadzą kosztowne projekty, zatrudniają bardzo liczne zespoły i wydają ogromne kwoty na marketing. Nie można przerzucać konsekwencji takich decyzji wyłącznie na konsumentów.
Rynek wtórny istniał przez dziesięciolecia w przypadku gier pudełkowych i branża nie tylko nie upadła, ale rosła szybciej niż większość innych gałęzi przemysłu rozrywkowego. Trudno więc twierdzić, że sama możliwość odsprzedaży jest zagrożeniem dla jej istnienia.
Ryzyko, że produkt nie sprzeda się zgodnie z oczekiwaniami, istnieje w każdej branży. Twórcy filmów, książek, muzyki czy sprzętu elektronicznego również ponoszą koszty produkcji, ale nie odbiera się z tego powodu konsumentom prawa do odsprzedaży legalnie zakupionych produktów.
Ostatecznie pytanie nie brzmi, jak zmaksymalizować zyski wydawców, lecz jakie prawa powinien mieć konsument po zakupie produktu cyfrowego. Jeżeli gry cyfrowe mają zastąpić fizyczne, to nabywca nie powinien tracić prawa do odsprzedaży tylko dlatego, że zmienił się nośnik.
Jak widzisz kwestie sprzedania klucza, skoro zakup licencji ty dokonałeś, a nie drugi Ziutek z ogłoszenia, co od ciebie zakupi ten klucz ?
Nawet gdyby odkupił [czy kupił używane pudełko z grą na konsole] to nie ma prawa gry uruchomić, bo nie uzyskał licencji na tą gre.
Zaczynasz bzdurne bajki o prawach konsumenta, a nawet nie wiesz jakie zobowiązania masz gdy gre kupujesz i jak to umożliwiono ci abyś mógł skorzystać z gotowego produktu, czyli gry XD
Prawa masz cały czas te same, po prostu musisz dokupić drugą licencje i wtedy możesz gre odsprzedawać XD
To jest właśnie absurd Twojego rozumowania. Kupuję produkt, a Ty twierdzisz, że nie mogę go sprzedać, dopóki nie kupię... drugiej licencji. Czyli żeby sprzedać coś, co już legalnie kupiłem, mam jeszcze raz zapłacić producentowi? 😁😁
Co więcej, producenci coraz częściej rezygnują z wydań na płytach i przechodzą wyłącznie na dystrybucję cyfrową. Jeśli zaakceptujecie takie podejście, to rynek wtórny zniknie, a zostanie tylko kupowanie nowych licencji od producenta. I właśnie o to im chodzi – żebyście za każdym razem płacili pełną cenę, bez możliwości wyboru tańszej, gdzie już nie robia przecen na gry , które moga utrzymać sie przez lata przy tej samej cenie. Później nie narzekajcie, że producenci mogą dyktować dowolne warunki i ceny, bo sami im na to przyklaskujecie. I to świadczy o twojej logice że lubisz być dymany. 🤔🤔🤔😂
A poza tym to przecież samo $ony chyba kiedyś promowało dzielenie się grami. Kurde przecież można dzielić konta i na koncie znajomego grać w gry co dostał z PS Plus xd.
Doprecyzowanie - Duże korporacje często zatrudniają więcej pracowników, niż wymaga tego realizacja projektu. Mniejsze firmy są w stanie osiągnąć podobne efekty przy znacznie mniejszych zespołach i niższych kosztach
Ja tam nie dokonałem :)
Ja rozumiem, że jak w polityce, demokracji, większość zdecydowała tak i srak, a ja jestem w mniejszości. Godzę się z tym. Ale konsumentem takich treści również jestem, więc wypraszam mnie wrzucać do jednego worka. Tym bardziej, że mocium panie, ja żadnego wyboru nie miałem. Takowy dokonano za mnie.
"Bo wybór jest wtedy, gdy wybór masz." (Paolo Chujello)
Jest kilka problemów w statystykach cytowanych przez tego idiotę a podawanych przez Sony:
1. Uwzględniają wszystkie gry ściągnięte (Destiny 2 i Fortnite są darmowe i mało kto myśli żeby kupić je w fizycznym wydaniu)
2. Uwzględniają gry niedostępne w wersji fizycznej
3. Uwzględniają DLC, Season Pass'y etc. (znów niedostępne na płytach)
4. Nie uwzględniają, że część graczy PS5 ma duble
...i więcej
6. Nie uwzględniają rankingów wyscigu setek/tysiecy łowców trofeów i ich zakupów tych samych tanich gier na różnych regionach świata dla kolejnej 5min platyny.
7. Nie uwzględniają że na PS5 nie ma co kupić w pudełku, bo Sony praktycznie nie wydaje nowych gier
8. Bo nikt nie kupi kolejnego dziesiątego pudełka tego samego TLOU, GOW, itp na kolejny Black Friday za 40zl w elektromarketach
9. Bo na PS5 zygam już tanimi remasterami gier z ps4, które nadal doskonale pamiętam i nie kupię kolejnego pudełka bo nawet się grafiką nie zestarzała za bardzo.
10. gry w abonamencie psplus liczą się jako cyfra i podbijają na bank słupki Excela do
..i wiecej
Ogólnie to koleś wywodzacy się od największej platformy cyfrowej broni decyzji o przechodzeniu Sony na cyfrę podając wypaczone argumenty.przypadek?nie sądzę.
Najlepszy i najbardziej zabawny argument imho to ten o tym ile zarobili na pudełkach w 2009 i teraz. Bo te lata to złota era gier Sony na PS3 była. Wydawali hit za hitem, same exclusivy w dodatku nowości za mniej niż 1/4 ceny obecnie i po kilkanascie AAA rocznie. Lata 2009-2013 to gry na PS3 w większości nowe miałem a nadwyżki z regału ladowaly w kartonach, nawet odsprzedawać się nie chciało na allegro czy tablicy, ewentualnie wymiana z ziomkiem za coś innego. Pudełka nowe były dużo tańsze niż cyfra i gra była w całości na dysku, ewentualnie jakiś patch 1GB a nie teraz jedna gra 50-150GB do pobrania na dzień dobry+patche online cyklicznie drugie tyle
A teraz co mamy kupować w tych pudełkach na ps5? Gry Sony AAA wychodzą po max 3-4 rocznie i to w różnych gatunkach to nie zarobią na nich dziesiątek miliardów, zwłaszcza jak do kupienia w pudelku był Concord.
Aby zabić czas i konsola się nie kurczyła to gra się w mniejsze niezależne indyki, których nie opłaca się wydawać w pudełku i tym oto sposobem kolejny argument za cyfrą.
PRZECIEZ BUJDA NA RESORACH DLA NAIWNCH DZIECI DZIENNIKARZE SPECJALNIE TAK PISZA ZE TAK WYBRALISCIE ZEBY POTEM SONY MIALO WYTLUMACZENIE GRACZE A ZWLASZCZA CI PRO NIGDY BY TAKIEGO SZAJSU NIE WYBRALI CISNA BAJKE ZEBY MIEC ALIBI JAK POTEM NIKT NIE BEDZIE CHCIAL PS6 KUPIC MYSLA ZE JESTESMY DEBILAMI
Co za gówniany artykół aż sie nie chce czytać, gówniane gry po 5 pln, kupienie pudełka ps4 i zaktualizowanie darmowej wersjo ps5 liczy sie jako zakup cyfry i wiele innych nieżetelnych statystyk. Artykuł liżący jaja sony.
Nie powielać korporacyjnej propagandy.
Cokolwiek sobie marketing i propaganda zaplanuje wasz portfel i wasze decyzje decydują.
Jak wydadzą ps6 bez napędu i większość nie kupi to jak myślicie co zrobią? Zobaczcie jak szybko można dołożyć napęd albo wydać wersję z napędem.
Nie chcesz cyfry nie kupuj.
A czy w tych statystykach uwzględniono rynek wtórny, czyli obrót używanymi płytami z grami?
Sprzedali 100k sztuk pudełek to tyle trafia do obiegu OLX, nic ich to nie obchodzi bo i tak nie mają później z tego zysku.
Pieprzenie, jakby napisać, że gracze wolą GTA VI cyfrowe - szkoda tylko, że w innej formie nie będzie dostępne, bo nawet w pudełku będzie kodzik. Poza tym, popularność wersji cyfrowej nie oznacza, że trzeba zaorać wersje fizyczne, to nie jest czarno-białe, czy zero-jedynkowe. Może istnieć jak teraz. Jakoś nie przeszkadza to wydawać muzyki, czy filmów na nośnikach fizycznych, a tam cyfryzacja pojawiła się wcześniej i mocniej. Po prostu skok na kasę, bo pazerni Japończycy nie chcą się z nikim dzielić i pieprzenie ich nie ma sensu.
Takie pieprzenie prosiaczka, gdzie obecnie nawet firmy nie odbierają swoich produktów z magazynów amazona, gdy kończy się termin ich składowania/przechowywania [słuchawki czy cokolwiek] i są utylizowane na złom, bo taniej XD