Pora przytoczyć argument, że jak znikną fizyczne wydania to gry będą tańsze. Tymi zapowiedziami mydlili oczy graczom PC.
Wyobraźcie sobie rynek rowerów:
1. Płacisz za rower w sklepie pełną cenę.
2. Przynosisz do domu, chcesz jechać, ale jeszcze 3h ściągania updateów.
3. Umowa licencyjna 300 stron prawniczego żargonu. Jak nie zaakceptujesz to nie jedziesz (kasę już twoja mają, więc możesz albo nie mieć produktu za który zapłaciłeś, albo zaakceptować).
4. Hamulec obciera, ale sprzedawca zastrzega sobie brak jakiejkolwiek gwarancji w umowie licencyjnej, która dobrowolnie zaakceptowałes.
5. Musisz kupić abonament na przerzutki, bo bez tego nie działają. Światełko było jako bonus przedpremierowy, więc zapomnij. Nie możesz wprowadzić żadnych własnych modyfikacji bądź stopki third party, bo to wbrew umowie licencyjnej, która dobrowolnie zaakceptowałes.
6. Roweru nie możesz sprzedać, ani dać bratu pojeździć, bo umowa licencyjna.
7. Po 2 latach producent stwierdza że ma cię gdzieś, rower przestaje jeździć bo został centralnie wyłączony. Zgodnie z umową licencyjną, którą dobrowolnie zaakceptowałeś.
Moim zdaniem kluczowym problemem jest tutaj kompletna niewiedza. Mam wrażenie, że dobra połowa graczy w ogóle nie interesuje się tym, jak działa ten biznes. Nie znają realiów rynku i żyją w błogim przekonaniu, że cyfrówka, którą "kupili", jest ich własnością. Ludzie nie odróżniają zakupu produktu od zakupu samej licencji na użytkowanie, a potem jest wielkie zdziwienie, jak zamykają serwery albo tracą dostęp do swojej biblioteki z jakiegoś niezrozumiałego powodu.
Głównym celem tego jest zabicie rynku wtórnego i zwiększenie przychodów.
Jedyną odpowiedzą na to jest nie kupowanie w ogóle PS6 gdy już wyjdzie i przerzucenie się na PC, czy to na piraty, czy na Steam, czy Gog, które są bardziej przyjaźni użytkownikom niż PS. Polecam zbierać fundusze na dobry PC, myślę że w ciągu 2 lat uda się każdemu uzbierać.
Tylko w ten sposób możecie dać odpowiedź Sony. Krzyczenie w internecie niczego nie zmieni.
A to nie jest tak, że te korporacje podczas podawania procentowych wyników, to przy cyfrowych uwzględniają także kasę z mikrotransakcji?
Bo jeśli rzeczywiście tak jest, to te ich wyniki są "trochę" zakłamane.
Pora przytoczyć argument, że jak znikną fizyczne wydania to gry będą tańsze. Tymi zapowiedziami mydlili oczy graczom PC.
Ponad dekadę temu, gdy dystrybucja cyfrowa na PC dopiero raczkowała, wydawcy i twórcy gier regularnie powtarzali graczom, że brak kosztów tłoczenia płyt, produkcji plastikowych pudełek, transportu i marży dla sklepów stacjonarnych przełoży się na niższe ceny dla konsumentów.
Teraz z pomocą AI można wyciągnąć informacje. Podkreśliłem kto nagadywał i nakręcał.
Rzeczywistość: Gdy cyfra zdominowała PC, ceny premierowe wcale nie spadły. Wydawcy tłumaczyli to tym, że nie mogą celowo zaniżać cen w sklepach cyfrowych (MSRP), ponieważ tradycyjne sklepy wielkopowierzchniowe (jak Walmart czy Media Markt) w odwecie przestałyby sprzedawać ich konsole i akcesoria.
wyciągnięcie płyty z pudełka i włożenie do konsoli trwa kilka do kilkunastu sekund. Za tyle ludzie oddali możliwość posiadania gry (nie wypożyczenia z sklepu cyfrowego)
Ostatni raz z płyty coś instalowałem moze 10 lat temu. Od tego czasu nastała "era" szybkiego internetu, ssd, pendrive, jak i już mniej odtwarzaczy płyt w różnym sprzęcie.
Spojrzmy prawdzie w oczy, nie ujmując i nie obrażając, ale płyty to już śmieć :)
Via Tenor
A też nie muszę się "chwalić" pudełeczkiem przed kim, znajomymi? Nikogo to nie obchodzi. "Stary koń" i zbieranie pudełek z gierkami😳🙄
Z drugiej strony to i tak działasz w cyfrze jak byś tego nie zauważył i nie chciał, więc nie obrażaj :)
Instalacja cyfrówki czy też z płyty będzie działać tak samo, tak czy siak jest to w bibliotece cyfrowej, gdzie do działania, uruchomienia gry potrzebny jest internet. Może i płytka, pudełko Ci zostaniw ale nie pograsz. Legalnie.
Oczywiście mówimy o sytuacji, gdzie przy PS6 Sony wrzuca starą swoją technologię czyli płyty Archival Disc, które biją na głowę prędkość pobierania z Internetu.
A dostrzegasz różnicę między niezbędnym do życia jedzeniem i piciem, a rozrywką, którą owszem miło jest mieć, ale nikomu nie jest niezbędna do życia?
A co miałbym zrobić z tym samym cyfrowym śmieciem, który w sklepie kosztował 120zł po sześciu dniach?
Zgodnie z polskim prawem powinieneś zapłacić podatek po zbyciu ruchomości, której nie posiadałeś dłużej niż 6 miesięcy :P
https://www.podatki.gov.pl/podatki-osobiste/pit/informacje-podstawowe/co-jest-opodatkowane/zbycie-rzeczy-ruchomej
"Czy musisz złożyć zeznanie
Złóż zeznanie, jeżeli sprzedałeś(-aś) rzecz ruchomą (np. samochód):
przed upływem pół roku (okres ten liczysz od końca miesiąca, w którym rzecz stała się Twoją własnością) i
należała ona do Twojego prywatnego majątku (czyli była to sprzedaż poza działalnością gospodarczą).
Zeznanie składasz niezależnie od tego, czy z tytułu odpłatnego zbycia wystąpił(-a):
dochód,
strata.
Odpłatne zbycie rzeczy po upływie pół roku nie jest opodatkowane podatkiem PIT. W takiej sytuacji nie wykazujesz sprzedaży w zeznaniu."
Via Tenor
"...nie lękajcie się".
Prędzej czy później, płyty już powoli odchodzą do lamusa, taka kolej rzeczy czy nam się to podoba czy też nie. Jest wiele przesłanek by od tego odchodzić.
Dla przykładu, pobranie na dysk gierki która ma 100Gb(już z zainstalowaniem), jest znacznie szybsze, może i nawet kilkukrotnie szybsze, niż instalowanie tego z płyt i żąglowanie tymi płytami z możliwościami ich uszkodzenia :) u mnie te 100Gb to jakieś 20-30 minut. I nie musisz stać i czekać przed PC/konsolą.
Może cię to zdziwi, ale ty i twój internet nie jesteście żadnym wyznacznikiem dla reszty świata. Na świecie jest jeszcze cała masa ludzi, dla których instalacja z płyty tych 100 GB byłaby wielokrotnie szybsza od ściągnięcia tej ilości danych.
Problem w tym, że ludzie wolą cyfrę i płyty AD nigdy nie stały się standardem.
No dobra dobra, ale niech się pochwałą wynikami sprzedaży gier, które były wydane na płytach i można było również kupić wersję cyfrową.
Wrzucili wszystko do jednego wora i podają statystyki, że gracze preferują wersje cyfrowe. A mikropłatności są na płytach? Dlc jest na płytach? Czy wszystkie gry wychodzą na płytach? Nie!!!
To jest takie pierdololo z ich strony, że głowa boli. Niech podadzą konkretne statystyki, ile na premierę kupiono np. płyt God of War, a ile wersji cyfrowych!!!
Moim zdaniem kluczowym problemem jest tutaj kompletna niewiedza. Mam wrażenie, że dobra połowa graczy w ogóle nie interesuje się tym, jak działa ten biznes. Nie znają realiów rynku i żyją w błogim przekonaniu, że cyfrówka, którą "kupili", jest ich własnością. Ludzie nie odróżniają zakupu produktu od zakupu samej licencji na użytkowanie, a potem jest wielkie zdziwienie, jak zamykają serwery albo tracą dostęp do swojej biblioteki z jakiegoś niezrozumiałego powodu.
Abstrahując już od tej całej sytuacji z płytami, jestem ciekawy bo Sony jest znane z tego, że zabezpieczenia ich usług i serwery są dziurawe jak sito. Nie wiem ilu z was pamiętam, jak usługi sieciowe PSN nie działały prawie przez miesiąc:D Ciekawy jestem czy taki incydent się kiedyś powtórzy.
To jest naturalny porządek - przyszłość to świat cyfrowy, nawet jeśli połowa z Was ma mdłości na samą myśl. Szybki Internet staje się coraz powszechniejszy. Nawet w mojej rodzinnej miejscowości na 1300 mieszkańców mają ultraszybkie łącze i dostęp do światłowodu od kilku różnych dostawców. Cyfrowa muzyka, apki, VOD czy Steam/inne platformy - my jesteśmy tylko subskrybentami, zawsze będziemy...
Bo sami na pewno się nie ogarną.
no dobra, 80% brzmi mocno ale jestem ciekaw ilu graczy kupiło używane płyty. Jak by się to dało zliczyć to już 80 % nie wyglądałoby tak przekonująco.
Powiem szczerze, że nie rozumiem tego argumentu z XX% sprzedaży jest w formie cyfrowej. Dopóki istnieją chętni na różną formę dystrybucji, powinny być jej możliwości, a jeśli dana dystrybucja jest droższa, to różnica może być przerzucona na docelowego konsumenta. Podobnie, w muzyce. Dostępne są serwisy streamingowe, które pokrywają 85% rynku, ale nikt nie myśli porzucić winyli, bo ciągle są klienci zdolni zapłacić dużo więcej za nośnik fizyczny. Gadania, że taka jest konieczność dziejowa nie da się obronić i pazerność Sony jest bardziej niż ewidentna. Żaden konsument nie chce ograniczenia wyboru, nawet jeśli ciągle korzysta z jednej opcji.
Dodam, że pełno portali z grami/sprzętem często stosowało narrację, że będzie taniej bo odejdzie produkcja pudełek/płyt, nielimitowany dostęp do gier, wygoda na półkach i ogólnie.Ceny wolniej spadają, gry są droższe, to tylko licencja co pokazało kiedyś zniknięcie Alan Wake z powodu praw autorskich ze steama. Prawnie każdy powinien mieć możliwość posiadania kopii zapasowej offline jak na gogu.
Wyobraźcie sobie rynek rowerów:
1. Płacisz za rower w sklepie pełną cenę.
2. Przynosisz do domu, chcesz jechać, ale jeszcze 3h ściągania updateów.
3. Umowa licencyjna 300 stron prawniczego żargonu. Jak nie zaakceptujesz to nie jedziesz (kasę już twoja mają, więc możesz albo nie mieć produktu za który zapłaciłeś, albo zaakceptować).
4. Hamulec obciera, ale sprzedawca zastrzega sobie brak jakiejkolwiek gwarancji w umowie licencyjnej, która dobrowolnie zaakceptowałes.
5. Musisz kupić abonament na przerzutki, bo bez tego nie działają. Światełko było jako bonus przedpremierowy, więc zapomnij. Nie możesz wprowadzić żadnych własnych modyfikacji bądź stopki third party, bo to wbrew umowie licencyjnej, która dobrowolnie zaakceptowałes.
6. Roweru nie możesz sprzedać, ani dać bratu pojeździć, bo umowa licencyjna.
7. Po 2 latach producent stwierdza że ma cię gdzieś, rower przestaje jeździć bo został centralnie wyłączony. Zgodnie z umową licencyjną, którą dobrowolnie zaakceptowałeś.
Bo pomiędzy rowerem, grą, i książką nie ma żadnej fundamentalnej różnicy. Są to takie same dobra konsumpcyjne. Jedyna różnica jest taka, że wydawcy gier mogli sobie pozwolić na skrajnie antykonsumenckie praktyki i wprowadzić je jako standard branży, podczas gdy producenci rowerów (jeszcze?) - nie. To ze “gra jest cyfrowa, więc musi mieć inne przepisy” to fałszywa narracja powielana przez wydawców. W chwili obecnej faktycznie ma inny sposób funkcjonowania, ale nie musi. Gdyby przepisy zmusiły wydawców do szanowania praw konsumentów, to ci by się dostosowali i tyle.
Głównym celem tego jest zabicie rynku wtórnego i zwiększenie przychodów.
Celem może tak, ale coś mi mówi, że rykoszetem oberwie pierwotny... I zwiększenie przychodów zobaczą, jak Microsoft po podwyżce ceny GamePassa... W zasadzie ostatnia z zalet w morzu wad konsol została wrzucona w błoto... Konsole już nawet tańsze od PC w tej chwili nie są...
Ludzie nie zdają sobie sprawy że jeśli w przyszłej generacji na powstać PS6 Handheld razem z dużą konsolą to jak sobie wyobrażali posiadanie ich fizycznej bibloteki na urządzeniu bez możliwości użycia płyty? A wymyślanie jakiś nowych nośników nie wchodzi nawet w grę.Jedynym wyjściem jest w pełni cyfrowa biblioteka
nie, jedynym wyjściem nie jest w pełni cyfrowa biblioteka, mogliby się uczyć od Xboxa - na dwa sposoby.
pierwszy - system na podobieństwo Xbox Play Anywhere, czyli jak kupisz pudełko to możesz grać tylko na dużej konsoli, ale jak kupisz cyfrowo to masz dodatkowy benefit z odpalaniem na różnych urządzeniach, w przypadku Xboxa to jest PC, a w przypadku Sony mógłby być ich handheld.
drugi - system nad którym pracuje MS, który ma pozwalać przenosić gry z dysku na wersje cyfrowe.
rozwiązań jest pewnie więcej, a Sony ma wystarczająco pieniędzy, żeby pracować nad czymś mniej antykonsumenckim niż to co zrobili. ;)
Taka była od początku ich strategia. W sumie Xboxa też. Wypuszczone zostały tańsze konsole bez napędu po to by przekonwertowac cześć użytkowników fizykow na cyfrę. Tak samo z PS5 pro, tutaj fakt, napęd był dołączony, ale przecież na premierę były ogromne braki, a braki pewnie były, bo wypuścili ich pewnie celowo za mało. I tak powoli gotowali żabę.
Na PC trochę przesiadkę na cyfrę zamortyzowało to, że klucz, choć na Steam możesz sobie kupić w wielu miejscach, na PS jest tylko i wyłącznie PSN, czyli casus AppStore gdzie na iOS nie ma alternatyw. Różnica jest taka, że Apple zarabia głównie na sprzęcie, Playstation na oprogramowaniu, więc będą próbować maksymalizowac zyski.
Jedyne komu tak na prawdę to służy to Sony, tylko i wyłącznie Sony i dużym wydawcom pokroju EA chcącym ciągle maksymalizowac zyski.
Inna sprawa, że rezygnując z płyt, rezygnują z największego swojego atutu.
mydlenie oczu jak zwykle u zakłamanych corposów. Największego ścier... . Indory można kupić i to tylko te znane w sklepach typu limited. Więc siłą rzeczy są kupowane cyfrowo, większość gier NIE MA fizycznego nośnika. Te które mają, wychodzą w małych nakładach. Skoro w Polsce potrafią się wyprzedać w 2-3 lata, to są niewielkie, cena za nową leci z automatu w górę. Dekadę temu nie spieszyłem się, dziś muszę, bo pozostają mi szybko używane. DLC, mapki , skórki to cyfra. Przekłamują dane jak politycy
Ludzie zdecydowali, że wolą cyfrę. Sony jakby chciało, a przede wszystkim widziało w tym zysk, to mogłoby przez kolejne lata mieć konsole z napędem.
Warto wspomnieć, że Sony wraz z Pansonikiem opracowało ponad dekadę temu płyty Archival Discm które mają pojemność do 1TB, a prędkością odczytu biją współczesny Internet. Odczyt na poziomie 375 MB/s czyli 12 razy szybciej niż przeciętny Internet w Polsce.
Więc Sony jakby chciało, to by mogło mieć konsole z płytami, gdzie jedna gra miałaby jedną płytę.
Tylko szkoda że wtedy sama konsola byłaby znacznie droższa a gry o dziesiąt złotych droższe czy o set. Jak i tak jest już jazgot i płacz że gra kosztuje 3 stówki. Więc.... kierunek już jest tylko jeden. Szkoda dyskusji.
Zresztą nie ma potrzeby pchać się w płyty, skoro można by umożliwić sprzedaż sowiej licencji. Sprzedaż taka jak na rynku Steam, różnych przedmiotów z gier. Tylko nikt o zdrowych zmysłach tego nie udostępni.
Już BD się nie przyjęło na pecetach ze względu na koszty, co przyspieszyło upadek fizycznych nośników na PC. Wiadomo, konsole mają standaryzowaną konstrukcję i w przypadku nowej generacji nie byłoby problemem wprowadzenie nowej technologii. Ale pomijając koszty takiego zabiegu, nie o to w tym wszystkim chodzi.
Sony i reszta od lat zazdrościły ubiciu rynku wtórnego na PC i kombinowali nie raz, aby podobny stan osiągnąć w swoich ekosystemach. Kiedyś próbowali, wpychając do gier kody na różne przepustki sieciowe itp. przypisywane do konta, jak np. w Mass Effect 2 i Mass Effect 3. Jeden gracz odsprzedał drugiemu płytę z grą, ale kod został wykorzystany przez tego pierwszego, więc nowy nabywca nie miał dostępu do funkcji sieciowych, jak darmowe DLC w dwójce czy multi w trójce.
Najgorsza jest ta bezsensowna produkcja plastiku, który jest zupełnie zbędny w tych czasach. Dystrybucja cyfrowa uniemożliwia odsprzedaż gier by design, ale tak naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, żeby umożliwić wymienianie się cyfrowymi grami. Nic oprócz interesów korporacji.
Nic nie stoi na przeszkodzie, ale nie ma promila szansy, że korporacje wprowadzą wymianę lub sprzedaż gier cyfrowych.
Kłamstwa jak zwykle. Jakby nikt nie kupował gier w pudełkach to by powiedzieli np. Że ostatni jakiś ex sony sprzedał przykładowo milion kopii z czego np. 10 tys to pudełka były i nie ma komu tego kupować. Jest po prostu na odwrót. Zbyt wiele pudełek się sprzedaje i ich to boli. Podają jakieś ststystyki sprzedaży gdzie wliczają mikrotranzakcje. Odbieranie darmowych gier liczą jako cyfrę bo dodajesz do konta itd. Nintendo czemu tak dobrze się trzyma? Bo masz pełne gry na karcie. Sony po prostu zjebało sobie całą generację robiąc beznadziejne gry, inwestują w jakieś gówniane gry usługi i teraz szukają kasy. Nam każą płacić za swoje błędy. Pierdole brać w tym udział. Dobrze, że mam pc. Jak sony nie chce moich pieniędzy to żegnam i tyle. Upokarzające to jest i tyle. Wstyd być fanem sony.
Jedyną odpowiedzą na to jest nie kupowanie w ogóle PS6 gdy już wyjdzie i przerzucenie się na PC, czy to na piraty, czy na Steam, czy Gog, które są bardziej przyjaźni użytkownikom niż PS. Polecam zbierać fundusze na dobry PC, myślę że w ciągu 2 lat uda się każdemu uzbierać.
Tylko w ten sposób możecie dać odpowiedź Sony. Krzyczenie w internecie niczego nie zmieni.
Chyba logiczne, że ludzie chcą tu i teraz. Płyty to przeżytek. Gry były spoko jak się miało kilka lat. Teraz jak człowiek dorosły, to kompletnie ma w nosie premiery nowych gier. Bardziej z nostalgii zainteresuje się gdyby premierę miał Starcraft, Diablo czy Wiedźmin ewentualnie coś od Naughty Dog,
Widzę po sobie, że jak za dzieciaka kończyło się co najmniej top 10 gier z danego roku, tak teraz ukończyć jeden tytuł, jest ciężko.
W 2025 nie ukończyłem żadnego. Grałem sporo w KC2, prawie skończyłem DS2, Ciuszymy 2 też nie ukończyłem. The Alters i Hadesa II też nie. Po porstu człowiek wyrasta z giereczek. Z nadchodzących gier na PS interesuje mnie tylko TLOU3 i nowy projekt Naughty Dogs.
Z mojej perspektywy człowiek dorosły, ma tylko możliwości, by spędzać czas ciekawiej, że giereczki, to nic specjalnego.
Z ostatnich 2 dekad, na palcach jednej ręki można policzyć gry w które warto było zagrać
Dla przeciętnej osoby, dal której gry to nie jest duże hobby, taka rozrywka jest dość dziecinna. Gier dla typowo dorosłego człowieka wychodzi tyle, że są lata, w których nie ma nic specjalnego.
Zauważyłem jeszcze jedną ciekawą rzecz. Na przykładzie PS.
Jeśli masz np 50 gierek, które możesz odpalić na PS5 to podczas kupowania PS6 będzie ci żal sprzedać piątkę bo gierki. Przez to osoby, które chciały kupić używaną konsolę będą musiały kupić nową w sklepie (przynajmniej bliżej nieokreślona część) bo będzie ograniczona ilość używanych. Ktoś kupi szóstkę za 1000$, ktoś będzie musiał kupić nową piątkę (albo szóstkę, bo w głowie zrodzą się pytania), niektórzy kupią drugi raz tą samą grę tylko tym razem w wersji cyfrowej, w przyszłości naturalna eliminacja obrotu używanych płyt a poprzednia generacja zyska status retro z dnia na dzień.
Powiem tak, najgorsze i tak jeszcze przed nami. Po ubiciu wersji fizycznych kwestią czasu będzie przejście na abonament. ☠️
Nie wiem w jaki sposób Sony liczy zakupione cyfrowo gry. W mojej kolekcji gier "zakupionych" cyfrowo są w większości gry z plusa, dodawane do abonamentu. W aplikacji Ps app w zakładce gry zakupione wrzucone są gry zakupione za pieniądze i te dodane w ramach abonamentu ps Plus. Jeżeli tak licząc wychodzi im, że 80% użytkowników kupuje cyfrę, to rodzi nam się niezły przekręt.
Tutaj jest gadka, czy wersja fizyczna czy też cyfrowa etc., a ktoś zamawia preorder wersji cyfrowej, bo może jej braknąć. OMG.
Cóż, nie kupuję już pudełek od lat, z wyjątkami.
Na PS5 mam 13 gier w pudełku, reszta to cyfra.
Na Xbox Series X gram tylko gry z XGP.
Na Nintendo Switch/2 mam 11 gier w pudełku, cała reszta to cyfra
Na PC nie kupuję pudełek od ok. 10 lat a od pięciu nie mam napędu optycznego.
Cyfra jest szybsza i wygodniejsza, nie trzeba iść do sklepu i żonglować płytami, jeśli chce się grać w coś innego, cena za cyfrę jest wyższa bo to stałe 340 zł za nowość, z drugiej strony od kilku lat nie ma u mnie sklepów typu Game4You, co jeszcze bardziej zniechęca do pudełek.
Na PC jest najgorzej bo często pudełko zawiera tylko kod do pobrania gry z sieci, era bogatych wydań z instrukcjami, poradnikami, mapami, itp. skończyła się jakieś 15 lat temu, pewnie nowe konsole nie będą już posiadać napędu optycznego i ciekawe, jak Sony rozwiąże problem wstecznej kompatybilności biblioteki gier z PS4 i PS5 na płytach? Czy dadzą cyfrowe kopie gier, które posiadamy i w jaki sposób trzeba będzie udowodnić posiadanie danej gry?
Co do pudełek to z 15 lat temu byłem ich orędownikiem ale teraz nie mam już fizycznie miejsca: 27 półek z komiksami, 12 z książkami, 9 z płytami CD, 4 z płytami Blu-Ray i 4K UHDBD i na gry nie ma już miejsca.
Via Tenor
Sony musi ciąć koszty po takich petardach jak Concord, a tak naprawdę wystarczy po prostu robić dobre gry.
Szczerze, to takiego jazgotu się nie spodziewałem. Było naturalną koleją rzeczy, że tak to się skończy. Nośniki fizyczne były koniecznością w czasach, kiedy nie było Internetu albo był on powolny. Dziś nie mają uzasadnienia ekonomicznego, ekologicznego, ani żadnego innego. Miłość garstki zapaleńców do plastikowego krążka takim uzasadnieniem nie jest. Co do tzw. własności, to umowy licencyjne są podobne dla wydań fizycznych i dystrybucji cyfrowej. Mając te pierwsze jesteśmy właścicielami kawałka plastiku, ale nie tego, co jest na nim. Nie możemy sobie dowolnie dysponować grą, choć oczywiście każdy ma to gdzieś. Handel używkami jest czymś normalnym i to może się nie podobać wydawcom. Każdy tu obecny, na ich miejscu, parłby dokładnie w tym samym kierunku.
Problem jest gdzie indziej i nie jest nim nośnik sam w sobie. Przepisy powinny lepiej chronić konsumentów i jeśli zakupiłem swoją kopię gry na Steam, PSN czy gdziekolwiek indziej, to po utracie możliwości jej uruchamiania powinienem otrzymać rekompensatę. Chyba, że byłoby wyraźnie zaznaczone, że będzie ona działać do tego i tego momentu. Wyraźnie, to nie znaczy na 54 stronie 100-stronicowej licencji. Jest rzeczą naturalną, że serwery nie będą utrzymywane wiecznie. W przypadku gier offline mógłby zostać wprowadzony mechanizm wyłączający konieczność aktywacji przez sieć. Oczywiście prawodawca musi się też pochylać nad prawami wydawców i nie może im zakazać chronienia swoich produktów przed piractwem, toteż temat wcale nie jest taki prosty. Niemniej, można próbować wypracować sensowny kompromis (to słowo nie oznacza bynajmniej, że wszystkie postulaty graczy zostaną spełnione).