
Na Hawajach ma lepszą rezydencja za 300 mln dolarów. ale w razie wojny nuklearnej przedłuży tylko swój żywot o kilka lat kilkanaście lat, poniżej tekst po zdjęciu źródło grok,
Realistyczny scenariusz dla nich
• Najlepszy przypadek (bunkier w NZ/Australii, pełne zapasy, zero awarii): przetrwają 10–20 lat w luksusie › potem wychodzą do post-apo świata z temperaturami -10 °C latem, minimalnymi uprawami, chronicznym ryzykiem raka i konfliktami. Może uda się założyć małą kolonię (jak House w Fallout, ale bez Securitronów).
• Prawdopodobny przypadek (USA/Europa): 5–12 lat › głód wewnątrz (kończą się kalorie wysokiej jakości), awarie systemów, bunt personelu/ochrony lub ataki z zewnątrz.
• Najgorszy › bunkier pada wcześniej (awaria generatora, zatrucie CO2, konflikt wewnętrzny) › giną po 2–5 latach.
Krótko: tak – przedłużenie o kilka–kilkanaście lat, czasem nawet 20 w optymistycznym scenariuszu. Ale nie przetrwanie cywilizacji ani „wieczne życie”. To kupno sobie czasu w podziemnym luksusowym grobowcu, podczas gdy reszta świata umiera z głodu i zimna. Nawet oni wiedzą, że to nie jest plan „wygranej” – tylko desperacka próba bycia ostatnim, który umrze.
P.S Niech się ścigają bo problemem nie jest jedna bomba ale ich tysiące, na jednej Ziemi jest ich około 12-13 tys w sumie najwięcej Rosja następnie USA, kolejne Chiny, później Uk-Francja