Nie że coś, ale 7,5 to jednak może odrobinę za niska ocena. Rozumiem błędy techniczne (pokażcie mi grę w dzisiejszych czasach która ich nie ma), ale wielu innym grom dajecie o wiele za wysoką notę. Tutaj dostajemy naprawdę świetny remake, kapitalne zachowanie klimatu, przepiękne lokacje wykonane ze szczegółowością (a nie oszukujmy się, w czasach i roku kiedy wychodził oryginalny Gothic, to ta gra była mało szczegółowa, kwadratowa, no i twórcy musieli duuuuużo elementów na nowo narysować i pododawać by oddać ducha. Jak im się to udało? Kapitalnie), fabuła która została rozszerzona i poprawiona, by wiele zadań i rzeczy miało sens, bo w oryginalne wiele zagadnień było "z dupy" i niespójne logicznie - tutaj to poprawili. Sama progresja jest bardzo satysfakcjonująca, każda zlootowana skrzynka, każdy level i dodanie punktów umiejętności do czegoś, każdy zdobyty nowy item i zarobiona bryłka rudy daje satysfakcję (o ile nie bawi się człowiek w exploity). A walka? Na początku uważałem ją za coś kompletnie do dupy, aż... no właśnie, aż nie ogarnąłem jak się unika, jak się blokuje/paruje ciosy, jak nie rozwinąłem odpowiednich umiejętności. Nagle walka stała się bardzo przyjemna, przy czym na ile mogła, to starała się zachować oryginał. Samo rozwijanie umiejętności, to jest coś, czego nie spotyka się w innych RPG. Tutaj czuć naprawdę ogromny skok między pierwszym stopniem zaawansowania, drugim, no i na końcu - trzecim. Po tylu, tylu latach na nowo zakochałem się w tej grze i cudownie mi się do niej wróciło w odświeżonym stylu. Mam na liczniku już 63h na steamie i nie mogę przestać grać. Wciągnęło jak diabli. Nie spodziewałem się, że ta gra będzie tak dobra i wciągająca. Jak człowiek pomyśli jak za dzieciaka grał w oryginał i widzi teraz to, to aż się serce raduje. Jasne, trzeba szlifów i poprawek, ale i tak jest to do ogarnięcia. No i pozostaje kwestia, że jak się dobrze sprzeda, to jest duża szansa na remake dwójki i może kiedyś również trójki. A w te dwie gry z jeszcze większą chęcią bym zagrał.
To jest dobry i porządny RPG, a jeszcze lepszy remake. Tutaj ocena powinna być solidne 8/10 chociaż. Zważywszy na wasze ocenianie innych gier, które były crapami.
Zadnego komentarza? Gdzie się podziali wszyscy hejterzy? Gra nie jest crapem, więc nie ma co komentować. Bardzo mnie cieszy udany powrót Gothica i na pewno kupię po poprawkach wersji na PS5.
Pełna sprzeczności recenzja.
Mam tu na myśli rozpływanie się nad grą, by na koniec o technikalia dać 7.5.
Jakim kluczem Cyberpunk 2077 otrzymał od Was na premierę 9.0 skoro gra była w 100x gorszym stanie od Gothica.
Panowie, nie wiem, może trochę konsekwencji w działaniu, bo przestanie Was ktokolwiek brać na serio?

W minusach brakuje wzmianki o niepotrzebnej zmianie oryginalnej atmosfery i stylu. Niczym nieuzasadnione zastąpienie ponurej, jesiennej szarugi słonecznymi wakacjami w Pirenejach, czy inne zbędne decyzje artdesignowe (np. po co podmieniać orków na sztampową rasę rodem z Warhammera, skoro oryginał miał już swój własny, unikalny pomysł na to?) świadczą co najwyżej o ograniczeniu projektantów z Alkimii, a klimat gry to, bądź co bądź, jeden z jej bardziej istotnych aspektów, który dla przynajmniej części fanów mógł być jedną z tych właśnie rzeczy, które przyciągały ich do tej części Gothic. Skoro więc w plusach wymieniamy co Remake dowiózł z oryginału, to w minusach trzeba by wymienić czego nie dowiózł.
Dla mnie 8/10, nie grałem w demo, nie sugerowałem się opiniami youtuberów (większość z nich to jeszcze w pieluchę robiło jak Gothic miał premierę). Kupiłem, zaryzykowałem i bardzo pozytywnie się zaskoczyłem. Grafika bardzo ładna, klimat, dubbing i muzyka całość spaja dla mnie w 8/10. Widocznie lepiej się miło zaskoczyć nie mając wielkich oczekiwań niż pompować balonik i gorzko się rozczarować. Liczę teraz na remake Gothic 2.

Dzisiaj podając liczbę sprzedanych kopi napisali:
To dopiero początek. Alkimia Interactive będzie nadal wspierać i ulepszać remake Gothic 1 w nadchodzących tygodniach i miesiącach.
Więc z miesiąca na miesiąc powinno być coraz to lepiej 🏹
Polska wersja językowa ma masę problemów i nie rozumiem jak ktoś mógł coś takiego dopuścić do publikacji.
- Sporo literówek, a pierwsze widać już w intro gry!
- Niedopasowany tekst dialogów do słów dubbingu
- W grze da się znaleźć nieprzetłumaczone listy i notatki
- Niektórzy NPC mówią w tle po angielsku
- Fatalny mastering głosu Bezimiennego w 1 rozdziale, a zwłaszcza na początku gry
- Fatalna reżyseria Xardasa - w większości kwestii bezsensownie unosi głos
To o czym piszę, występowało w wersji 1.0. Być może część jest już naprawiona, ale szczerze wątpię, że ktoś usiadł w studiu i poprawiał mastering Bezimiennego, a już w ogóle nie liczę na to, że ktoś dograł z aktorami jakieś poprawione kwestie.

Mi się ta recenzja na Steam spodobała, bo to w końcu tytuł dla prawdziwych mężczyzn.

Dzisiaj podając liczbę sprzedanych kopi napisali:
To dopiero początek. Alkimia Interactive będzie nadal wspierać i ulepszać remake Gothic 1 w nadchodzących tygodniach i miesiącach.
Więc z miesiąca na miesiąc powinno być coraz to lepiej 🏹
Zadnego komentarza? Gdzie się podziali wszyscy hejterzy? Gra nie jest crapem, więc nie ma co komentować. Bardzo mnie cieszy udany powrót Gothica i na pewno kupię po poprawkach wersji na PS5.
Nie że coś, ale 7,5 to jednak może odrobinę za niska ocena. Rozumiem błędy techniczne (pokażcie mi grę w dzisiejszych czasach która ich nie ma), ale wielu innym grom dajecie o wiele za wysoką notę. Tutaj dostajemy naprawdę świetny remake, kapitalne zachowanie klimatu, przepiękne lokacje wykonane ze szczegółowością (a nie oszukujmy się, w czasach i roku kiedy wychodził oryginalny Gothic, to ta gra była mało szczegółowa, kwadratowa, no i twórcy musieli duuuuużo elementów na nowo narysować i pododawać by oddać ducha. Jak im się to udało? Kapitalnie), fabuła która została rozszerzona i poprawiona, by wiele zadań i rzeczy miało sens, bo w oryginalne wiele zagadnień było "z dupy" i niespójne logicznie - tutaj to poprawili. Sama progresja jest bardzo satysfakcjonująca, każda zlootowana skrzynka, każdy level i dodanie punktów umiejętności do czegoś, każdy zdobyty nowy item i zarobiona bryłka rudy daje satysfakcję (o ile nie bawi się człowiek w exploity). A walka? Na początku uważałem ją za coś kompletnie do dupy, aż... no właśnie, aż nie ogarnąłem jak się unika, jak się blokuje/paruje ciosy, jak nie rozwinąłem odpowiednich umiejętności. Nagle walka stała się bardzo przyjemna, przy czym na ile mogła, to starała się zachować oryginał. Samo rozwijanie umiejętności, to jest coś, czego nie spotyka się w innych RPG. Tutaj czuć naprawdę ogromny skok między pierwszym stopniem zaawansowania, drugim, no i na końcu - trzecim. Po tylu, tylu latach na nowo zakochałem się w tej grze i cudownie mi się do niej wróciło w odświeżonym stylu. Mam na liczniku już 63h na steamie i nie mogę przestać grać. Wciągnęło jak diabli. Nie spodziewałem się, że ta gra będzie tak dobra i wciągająca. Jak człowiek pomyśli jak za dzieciaka grał w oryginał i widzi teraz to, to aż się serce raduje. Jasne, trzeba szlifów i poprawek, ale i tak jest to do ogarnięcia. No i pozostaje kwestia, że jak się dobrze sprzeda, to jest duża szansa na remake dwójki i może kiedyś również trójki. A w te dwie gry z jeszcze większą chęcią bym zagrał.
To jest dobry i porządny RPG, a jeszcze lepszy remake. Tutaj ocena powinna być solidne 8/10 chociaż. Zważywszy na wasze ocenianie innych gier, które były crapami.
W dobie robionych na odpierdziel remaków i remasterów Gothic wypada ponad przeciętnie. Z trzech minusów wymienionych przez autora jeden to w sumie pikuś (różnice w tekście i dubbingu), który można naprawić, tak samo stan techniczny - kwestia łatek. Cała reszta - jest kurcze dobrze, nie jest to 10/10 ani 9/10, ale takie solidne 8 (takie dobrze, a momentami bardzo dobrze) to w sumie by się należało.
to prawda, zawsze te techniczne niedociągnięcia da się naprawić, a przynajmniej te niepoważne. Co innego jakby cała gra miała inną koncepcję rozgrywki i styl artystyczny, to już by tego tak łatwo nie dało naprawic. A przykładem dobrym jest np. niedoszły remake PoP, który o dziwo wcześniej lepiej wyglądał niż na końcu gdy porzucali projekt. Także jak oni będą dopracowywać grę, to na pewno wiele niedociągnięć zostanie naprawionych. Po prostu trzeba poczekać i będzie dobrze.
Inna sprawa jest taka, że recenzje są wdzięcznym tematem do dyskusji - i tak powinno być, bo to często okazja do zderzenia ze sobą ocen i doświadczeń, które bywają bardzo osobiste. Jak długo wszyscy zachowują się cywilizowanie i spierają się, czy jakiś tam błąd czy mechanika są ważne czy nie, albo czy cyferka powinna być większa czy mniejsza, wszystko jest ok! Problemy zaczynają się, gdy dyskusja wjeżdża w jakieś dziwne klimaty i zaczyna się szkalowanie recenzenta jako osoby, ale tu, z pewnymi wyjątkami, czytelnicy zachowują się w porządku :)
8.5/10 byłoby bardziej sprawiedliwe; 9/10 jak połatają.
Taki Veilguard; tragiczny RPG (pomijając już cała dyskusję o Woke mam na myśli dialogi, questy, uproszczenia, iluzję wyborów etc.) dostał od GOLa...7/10. Można też znaleźć łatwo inne przykłady.
5/10 to gra średnia, poprawna, 10/10 to arcydzieło, więc jeśli gra jest angażująca, a przy tym ma dużo problemów, to ocena 6-7 jest jak najbardziej na miejscu, jeśli jej zalety się wyróżniają bardziej, niż wady.
A to, że GOL też był jak ty, i operował skalą od 7/10 do 10/10 to wada, fajnie, że coraz częściej z tej skali wychodzą i nie piszą, że gra jest słaba, więc dostaje 6,5/10. Biorąc pod uwagę, jak wiele bubli jest do zalatana w tym Gothicu, to 7,5 to jest i tak bardzo przychylna ocena
Błędy w grze to nie są jakieś popierdółki.
Mowa o krytycznych błędach technicznych, między innymi skryptach, triggerach, w zachowaniu NPC, mobów i świata.
Które nie działają dobrze, albo wcale nie działają, co za tym idzie, blokuje się progress w misjach/historii. Trzeba czasem kilka razy wczytać save'a albo odpalić grę. .
A takich błędów jest więcej im dalej w las, że nawet się mnożą na lewo i prawo.
Nie wspomnę o uszkodzonych save'ach, crashach do pulpitu na PC oraz konsolach.
Graficznie jest nie równo, oświetlenie dalej jest złe a optymalizacja nie jest adekwatna do tego co jest na ekranie.
Progresja bohatera nie jest dobrze zrobiona i nawet nie była testowana na innych buildach niż SIŁA, którą bardzo szybko można wykręcić do wariackich poziomów i być nietykalnym przez całą grę, ostatniego bossa zdmuchnąć jak domek z kart.
Samo ostatnie starcie to istna parodia, gauntlet goni gauntlet, gauntletem pogania , zrobione to jest na totalny odpierdziel, na szybko bez żadnego pomyślunku czy pomysłu, do tego stopnia że ostatnia walka w restartowanym LotF jest lepsza.
Interfejs to istna klapa, okienka niczym z generycznej survivalowej gry z przed 10 lat których było pełno w Steam Early Access.
Trzeba być mocno głupim, odklejony i mieć bardzo niskie standardy, aby tak nie dorobionej, tak niestabilnej i biednie wykonanej grze wystawić np. 8/10
A mówimy tutaj o projekcie, który był SAMOGRAJEM, cały blueprint był podany na tacy, tworzyli to prawie 7 lat i wyszko z tego takie dziurawe coś, rozgotowane, źle przyprawione, podane na chusteczce i bez sztućców.
Bez obaw, bo nie wiele lepszy jest nowy Bond.
W sumie należy się zgodzić z większością zarzutów, Wasza ocena 7,5; gdzie głównymi mankamentami jest technika sugeruje, że gracze w przyszłości, po dogłębnym łataniu, będą się bawić znacznie lepiej.
Nie zgadzam się z Wami tylko co do finału: ostatnia lokacja to pokaz tanich efektów specjalnych, mosty z energii, lawa jaśniejsza od słońca, kolorowe światła; no nie tak wygląda świątynia pradawnego arcydemona. Sama walka finałowa składa się też ze zbyt wielu epizodów, a one-linery Śniącego są strasznie generyczne i w ogóle nie jest straszny.
No ale mamy swojego Gothica! Fani starego drakula do budy, a ja sobie jutro, bo grę już skończyłem, zamawiam pickę, winko i będę oglądał 7 h magistra Gothicologii Stosowanej Carrypto.
Polska wersja językowa ma masę problemów i nie rozumiem jak ktoś mógł coś takiego dopuścić do publikacji.
- Sporo literówek, a pierwsze widać już w intro gry!
- Niedopasowany tekst dialogów do słów dubbingu
- W grze da się znaleźć nieprzetłumaczone listy i notatki
- Niektórzy NPC mówią w tle po angielsku
- Fatalny mastering głosu Bezimiennego w 1 rozdziale, a zwłaszcza na początku gry
- Fatalna reżyseria Xardasa - w większości kwestii bezsensownie unosi głos
To o czym piszę, występowało w wersji 1.0. Być może część jest już naprawiona, ale szczerze wątpię, że ktoś usiadł w studiu i poprawiał mastering Bezimiennego, a już w ogóle nie liczę na to, że ktoś dograł z aktorami jakieś poprawione kwestie.
Oni na bieżąco dostają nowe teksty i rzeczy do poprawy więc tutaj nie ich wina.
Co do braku spójności to tu fakt coś ktoś musiał przeoczyć.
Kiedyś ukończyłem Gothic 1 wersja z 2001 roku. Denerwujące były misje z śniącym? Drugi raz już nie przechodziłbym tej gry.
Jakby nie było błędów, to by to nie był Gothic. To tak jakby w Doomie odejmować punkty bo jest zbyt brutalny!
Nigdy nie grałem w gothica. Mam starą trylogię. Tej gry nie kupiłbym w tej cenie, max 40-50 zł. Lepiej najpierw przejść oryginał? Lubię RPG,, trylogia wieśka ukończona.
Czyli tak jak wszystkie Dexterki ekscytujące się tym całym Kiszakiem, co to go publicznie niby tak nie lubią, ale jak przychodzi co do czego, to się okazuje, że się doskonale orientują w jego twórczości, regularnie wiedząc, co i gdzie powiedział, co robił, co się działo w komentarzach, kiedy będzie nowy stream itd itp, czyli po prostu namiętnie oglądając (jak na fana przystało).
Tymczasem reszty użytkowników te rzeczy kompletnie nie obchodzą, jak i w ogóle sam fakt istnienia takiego uniwersum, nie mówiąc już o wdawaniu się w szczegóły. I może żyliby nawet w błogiej nieświadomości, gdyby nie wpisy jak wyżej, skrupulatnie przypominające światu o istnieniu takiego kanału. Tym bardziej, że chyba jeszcze nie spotkałem się żeby ktoś mnie tutaj nieironicznie zachęcał do jego oglądania i jak ktoś wyżej zauważył, 100% reklamy robią mu właśnie takie Dexterki, co to nawet jak nie mają żadnych adwersarzy to i tak postawią chochoła, coby chociaż między sobą pogrzać temat.
Tak że post nie miał nic wspólnego z politycznymi wojenkami na forum, a jak dostajesz piany na pysku bo zobaczyłeś gdzieś słowo "konserwatysta", to sam chyba powinieneś coś przemyśleć ;)

W minusach brakuje wzmianki o niepotrzebnej zmianie oryginalnej atmosfery i stylu. Niczym nieuzasadnione zastąpienie ponurej, jesiennej szarugi słonecznymi wakacjami w Pirenejach, czy inne zbędne decyzje artdesignowe (np. po co podmieniać orków na sztampową rasę rodem z Warhammera, skoro oryginał miał już swój własny, unikalny pomysł na to?) świadczą co najwyżej o ograniczeniu projektantów z Alkimii, a klimat gry to, bądź co bądź, jeden z jej bardziej istotnych aspektów, który dla przynajmniej części fanów mógł być jedną z tych właśnie rzeczy, które przyciągały ich do tej części Gothic. Skoro więc w plusach wymieniamy co Remake dowiózł z oryginału, to w minusach trzeba by wymienić czego nie dowiózł.
Czyli trzeba czekać na łatki. :(
Oby to w miarę szybko wyklepali, bo w wakacje bym pewnie spróbował zagrać.
Serio z lokalizacją są takie problemy? Aż trudno uwierzyć, że Ryslaw i Yoghurt nie dowieźli.
Wg. mnie w sporej części sukces spowodowały te ankiety po demie. Wiedzieli dokładnie jakiej gry oczekuje społeczność.
Dla mnie 8/10, nie grałem w demo, nie sugerowałem się opiniami youtuberów (większość z nich to jeszcze w pieluchę robiło jak Gothic miał premierę). Kupiłem, zaryzykowałem i bardzo pozytywnie się zaskoczyłem. Grafika bardzo ładna, klimat, dubbing i muzyka całość spaja dla mnie w 8/10. Widocznie lepiej się miło zaskoczyć nie mając wielkich oczekiwań niż pompować balonik i gorzko się rozczarować. Liczę teraz na remake Gothic 2.
Ta ocena przypomina mi ocenę Wiedźmina 3 przez UVała, tutaj na GOLu. Też grę zbeształ przez problemy techniczne i dał niższą ocenę niż gra zasługiwała, a teraz się tego wstydzi i pluje w swoją siwą brodę.
Pełna sprzeczności recenzja.
Mam tu na myśli rozpływanie się nad grą, by na koniec o technikalia dać 7.5.
Jakim kluczem Cyberpunk 2077 otrzymał od Was na premierę 9.0 skoro gra była w 100x gorszym stanie od Gothica.
Panowie, nie wiem, może trochę konsekwencji w działaniu, bo przestanie Was ktokolwiek brać na serio?
Dorzucę jeszcze cytat z recki CP2077: "To świetne RPG pomieszane z akcją, któremu przydałoby się jeszcze jedno drobne opóźnienie by załatać wszystkie błędy."
Przypominam - 9.0 XD
Via Tenor
Tylko problem w tym że recenzentem to może być sobie każdy...
A z recenzentami tak to już jest "jak zawieje "..
Z drugiej strony to nie będzie nigdy tak że wszyscy będą się z tym zgadzać, więc zawsze będzie zgrzyt. Ale okej, byle to było zrobione profesjonalnie, obiektywnie i rzetelnie.🤷
Jak na 100h gry to niezły wynik.

Ten argument z pytajnikami to chyba jeden z bardziej absurdalnych, z jakimi spotykałem się w rozmowach o grach. Gdy grałem po raz pierwszy w W3, przeszedłem całość nie widząc żadnych pytajników - bo były domyślnie wyłączone. Jeśli dla kogoś stanowią wadę, to czemu ich nie wyłączy, zamiast narzekać? Równie dobrze można by narzekać, że gra z poziomami trudności jest za prosta na łatwym - zamiast przejść na trudny.

Tak, oczywiście, że była mgła na 10 metrów przed postacią, ale co z tego? Już sama wędrówka z seyda neen do vivec trochę trwała, a przecież to lokacje, które nie są tak bardzo oddalone na mapie, a jednak odległości były naprawdę wielkie. Samo vivec było gigantycznym miastem, przecież w porównaniu z nim obozy z gothica były małe. Poza tym naprawdę nie da się zobaczyć jak wielka jest mapa po prostu poruszając się po niej, czy serio trzeba zobaczyć od razu całą mapę, żeby móc określić jak duża jest? Przecież oprócz poruszania się po terenie masz jeszcze też standardową mapę do nawigacji i tam możesz ocenić też jak spore są odległości i ile zajmują przechodzenie je. A skoro mowa o mapkach do nawigacji, to w morku patrząc na mapę wyraźnie było zaobserwować, że poszczególne odległości między różnymi miejscami są naprawdę ogromne, zwłaszcza gdy poznasz grę co zajmuje kupę czasu, natomiast w gothicu patrząc na mapę dobrze znasz praktycznie każde miejsce z mapy i wiesz bardzo dobrze jak wygląda trasa do poszczególnych miejsc i ogólnie strefy gry można w miarę szybko poznać, no bo nie da się ukryć, ale w porównaniu z morrowindem świat gothica jednak jest dość mały.
Poza tym przykro mi, ale nie wierzę w te ejaje, dane są dziwnie mocno zaniżone. A na pewno nie wliczono w nie całkiem spore obszary z jaskiń, ruin dwemerycznych i daedrycznych, budowli, nowe lokacje z dodatków itd. Nawet jeśli w gothicu wliczyć także pozostałe zamknięte strefy, to i tak jest tego o wiele wiele mniej niż w morrowindzie. Także na pewno pełna mapa morrowinda jest co najmniej 20 krotnie większa od mapy gothica.
Tu takie przykłady jak wyglądają mapy do nawigacji w grach.
Btw. Trochę żenują te plusy, nie rób tego jeśli widzisz, że wyraźnie nowe komentarze nie mają już za wiele plusów, a 3 i więcej mają głównie pierwsze komentarze. Tak to widać, że posiłkujesz się multikontami (wręcz wali nimi, zupełnie brakuje temu dyskrecji), w ten sposób podkopujesz swoją wiarygodność, no tak słabo to wyszło...

2 mapy vvardenfel, jedna zwykła z gry skompletowana pokazująca większe lokacje, gdzie przynajmniej 3 kwadraty to już są regularne miasta, druga taka zwykła odrysowana mapa odzwierciedlająca mapę z gry. Jakby co, to można przeciągnąć obraz np. na nową kartę w przeglądarce, wtedy będzie dużo lepsza widoczność.
Że co, że obliczenia zostały oparte na faktycznych danych o rozmiarze mapy? "Czucie i wiara silniej do mnie mówią, niż mędrca szkiełko i oko".
Tak, oczywiście, że była mgła na 10 metrów przed postacią, ale co z tego?
To z tego, że ten sto razy większy świat od Gothica jednocześnie cierpi na problem klaustrofobii, bo gracz czuje się jak mysz w laboratoryjnym labiryncie, a to traumatyczne przeżycie związane nieodmiennie z graniem w Morrowinda może potem skutkować wyolbrzymianiem obiektu przeżytej traumy. U ciebie widać że Morrowind wszedł bardzo mocno, skoro trauma powiększyła rozmiar mapy do stukrotności tej z Gothica.
Btw. Trochę żenują te plusy, nie rób tego jeśli widzisz, że wyraźnie nowe komentarze nie mają już za wiele plusów, a 3 i więcej mają głównie pierwsze komentarze. Tak to widać, że posiłkujesz się multikontami (wręcz wali nimi, zupełnie brakuje temu dyskrecji), w ten sposób podkopujesz swoją wiarygodność, no tak słabo to wyszło...
Morrowindowcy to jednak osobny stan świadomość. Tak, najważniejsze nie jest to, że ktoś boleśnie kutasi cię argumentami w komentarzach, tylko że ktoś kliknął plusa przy moim komentarzu i pominięta dawka leków na schizofrenię upomniała się o swoje.
Via Tenor
"ktoś boleśnie kutasi cię argumentami w komentarzach" pewnie, blędne dane od ejajów, bardzo wiarygodne, ale zabolało 😂
"tylko że ktoś kliknął plusa przy moim komentarzu" spoko, zaprzeczaj, i tak na golu sporo ludzi wie o multikontach i nie nabierze się na byle kłamstewka. Tak dla obrazu to wiedz, że swego czasu forumie było trochę afer z multikontami. Także kłam sobie do woli ;).
Tak, świat Gothica jest mały, ale jest masakrycznie wypakowany wielopoziomową zawartością po brzegi. A mimo to wsyzstko to wygląda naturalnie. W morrowindzie mogłeś przebiec przez 3 totalnie płaskie lokacje i nie zobaczyć kuźwa nic nie licząc kliku randomowych stworków...
Mówienie, że gubi się w grze na niewielką część mapy na krótki czas, jest głupie, bo jest zupełnie niemiarodajne i nijak ma się do faktycznego stanu. Podobnie jak sytuacja, w której w jakiejś grze odwiedzamy labirynt i tam oczywiście gubimy się, ale jednak labirynt to nie jest cały świat gry. Równie dobrze mogę powiedzieć, że np. diablo 2 jest śmieszne i zwariowane, bo ma krowi poziom.
Dopiero dobrym przykładem, w którym naprawdę można łatwo się gubić są inne gry, które mają większy i bardziej złożony świat, choćby wspomniany już morrowind. Tam już samo miasto vivec jest tak ogromne i złożone, że bardzo trudno trwale wyrobić tam orientację, a zresztą są jeszcze miasta mniejsze jak balmora albo inne podobne i ich jest kilka, ich ilość sprawia, że zyskanie orientacji w różnych miejscach zajmuje dużo czasu.
Ej, ocena 7,5, serio? Ta gra przekracza wszelkie granice nostalgi! Kurła! Crapy jakie ocenilaście wyżej wołają o pomstę do nieba przy tej produkcji. To jest "kurła" jakiś scam, zeby dać 7,5/10. Jprdl...
No i proszę, miałem rację - kolejna recenzja i ocena GOLa która dołączy do kupki hańby.
Mógłbym przymknąć oko gdyby to była ocena tymczasowa - ale ona już zostanie na zawsze, coraz mocniej odstając od rzeczywistego stanu gry. Błędy i potknięcia na pewno zostaną załatane, może nawet dołożą filtry graficzne (żeby gra miała mroczniejszy klimat). Obecny poziom dopracowania i tak jest dużo wyższy niż w wielu współczesnych grach AAA - w stawianym za wzór KDC2 też miałem parę bugów i problemów z zadaniami.
Nawet biorąc pod uwagę błędy - ta gra WSYSA w niesamowitym stopniu. W pierwszego Gothica ostatnio grałem 21 lat temu i wsiąkłem tak samo jak wtedy. Może nie w identycznym stylu - w 2002 ta gra robiła naprawdę piorunujące wrażenie - ale i tak nie ma na co narzekać.
Mam nadzieję, że zrobią remake G2 + NK.
No właśnie tak nie do końca, tutaj w recenzji tak, ale oceny osób ze statusem eksperta i innych redaktorów wpływają na to co pojawia się na karcie encyklopedii. Ten system był tworzony z myślą o ewolucji stanu gier.
https://www.gry-online.pl/gry/gothic-remake/zd5a16
Recenzent ocenia grę, jaką jest, a nie jaka może będzie w przyszłości.
Na GOL-u ta zasada najwyraźniej nie obowiązuje. Zresztą nie tylko tutaj, dlatego unikam recenzji "dużych opiniotwórczych portali". Takie recenzje nie są wiele warte - to było dla mnie widoczne już w czasach CD-Action.
AC: Unity dostał 9/10, a w minusach wymieniono, trzymajcie się "drobne błędy techniczne możliwe do wyeliminowania za pomocą niewielkiej łatki" XD
https://www.gry-online.pl/recenzje/recenzja-gry-assassins-creed-unity-arno-dorian-zabojca-nowej-gene/z2276c
Mass Effect: Andromeda dostała 8.5/10 - mimo że w dniu premiery była techniczną katastrofą i łatano ją przez długi czas:
https://www.gry-online.pl/recenzje/recenzja-gry-mass-effect-andromeda-znajoma-podroz-w-nieznane/z22e74
Specjalnie wybrałem te dwie gry, bo ich stan wykonania na zawsze zapisał się w historii memów.
PS. Te cyferki jako oceny gry jakby co to są losowe, bo nie da się jedną liczbą podsumować gry komputerowej. Te oceny może wystawiać generator liczb losowych z przedziału 5.5-9.5 i rozkładem Gaussa i nawet byście nie zauważyli, że coś jest nie tak.
Bulwersuje mnie brak konsekwencji - jedne gry wychodzą w katastrofalnym stanie technicznym i dla recenzenta nie ma to znaczenia, w innych błędy są widoczne ale nie przeszkadzają w grze, a mimo to gra zostaje za to zjechana. Co ciekawe - błędy bardzo często są ignorowane jeśli gra pochodzi od wielkiego wydawcy - zadziwiający zbieg okoliczności. THQ Nordic nie jest "wielkim wydawcom", oni już dawno powiedzieli że ich targetem są mniejsze gry i nie będą z molochami walczyć.
Cyferki mają GIGANTYCZNE znaczenie i głupotą jest twierdzić co innego. Ludzie są od małego programowani na oceny i cyferki, poczynając od szkoły podstawowej. Dlatego zaniżanie i zawyżanie ocen jest przeze mnie tak mocno krytykowane - bo ma realny i widoczny wpływ na to jak ludzie odbierają grę.
No to chyba wybrales z rozpedu, bo Andromeda nie byla w dniu premiery techniczna katastrofa. Z wyjatkiem tej nieszczesnej mimiki, bylo wszystko ok. I to wlasnie to latano, nie gre jaka taka.
Unity bylo nie tyle zbugowane, co niezoptymalizowane (u wlasnie dlatego mamy slynne szkieletowe geby, brak loadingu assetow zajmujacych za duzo pamieci).
NIe wiem czy recenzenci klamia w recenzjach, ale napewno lubia to robic tru-gracze z syndromem oblezonej twierdzy i milionem grifterskich filmikow z "bledami" w ulubionych na jutubie.
Na szczescie oni nie maja GIGANTYCZNEGO znaczenia, i to znaczenie ostatnio mocno zmalalo.
dochodzę do wniosku, że zależy to od tego, czy lubisz tytuł, czy nie.
BINGO panie nicoslaw. I od tego co powiedza (i pokaza, moim hitem jest koles ktory czekal w kucki w jednym miejscu 8 godzin, zeby nagrac NPCa w Awoved, ktory sie po takim czasie zgliczowal) na jutubie.
Najlepsze jest zaprzeczenie samemu sobie w OP. Chce rzetelnosci w oceniach, ale bledy nie maja znaczenia bo JEGO TO DREWNO WSYSA. Czego nie rozumiesz?
Cieszę się, że gra mimo wszystko jakoś wyszła, teraz pozostaje tylko czekać, aż dopracują tę grę i będzie miodna zabawa.
Gothic: Remake odziedziczył zalety oryginału, nie naprawił jego wad i jeszcze dołożył własne. Gdybym nie znał oryginału, pewnie mógłbym być zadowolony z całokształtu, natomiast jako fan serii patrzę na zmiany i bulwersuje mnie liczba zmian na gorsze.
System walki. Jest mniej dynamiczny, animacje są dość przeciętne. Dodano błędne rozwiązania jak atakowanie kilku wrogów na raz oraz blok, który można stale utrzymywać. Wrogowie walczą w mniej charakterystyczny sposób, praktycznie z każdym walczy się tak samo i nie ma aż takiego znaczenia, czy wróg jest jeden, czy atakuje cię cała grupa.
Sposób przepisania dialogów. W porównaniu z oryginałem są przegadane, zdarzają się głupawe wtręty i nic nie wnoszące uwagi postaci. Pojawiły się dziwne zwroty wzięte prosto z nowoczesnego języka. Niektóre postacie, zwłaszcza Saturas i Xardas, brzmią jak głupsze wersje samych siebie. Ogólnie pisarstwo nosi paskudne znamiona metamodernizmu, jakby ludzie odpowiedzialni za niego wstydzili się tego co piszą.
Gorszy system otwierania zamków. Nie będę tutaj analizował starego i nowego systemu, natomiast zaznaczę tylko, że stary system był naprawdę świetny dla gry RPG, a jego jedyną wadą było to, że gracze mieli możliwość omijania go przez nadużywanie zapisów gry. Zamiast naprawić ten system po prostu uniemożliwiając save scamowanie, zrobiono system znacznie bardziej ułomny. Jego największą wadą jest to, że na mało wyszkolonej postaci wymusza spędzanie dużo więcej czasu na próbach otwierania zamku, co prowadzi do paradoksalnej sytuacji, w której dla postaci nie mającej ze złodziejstwem nic wspólnego gra zamienia się w symulator włamywacza.
Mniejsza przyjemność z eksploracji. Wiele przedmiotów spotykanych w grze jest niewidocznych nawet z bliska, więc zamiast świadomego podążania za chęcią zebrania konkretnych przedmiotów, częściej skanuje się obszar, po prostu po nim chodząc i wsysając wszystko, na co się natrafi.
Grafika. Może się podobać, chwilami jest naprawdę świetna, ale istotnie zmieniła swój klimat i częściej przypomina spaghetti western niż starą dobrą Górniczą Dolinę.
Nieruszone pozostałe wady oryginału, które prosiły się o zmiany. Dalej rozwój postaci ssie i szybko można wymaksować postać tylko po to, żeby potem przez większość gry prawie nie doświadczać progresu. Brakuje dodania elementów urozmaicających kolejne przejścia, jak choćby losowość lootu, co jest o tyle istotne, że starego Gothica ludzie przechodzili dziesiątki razy i aż prosiłoby się o minimalną randomizację kolejnych podejść.
Jako samodzielna gra to wciąż dobry, choć mocno popsuty technicznie tytuł. Jako remake to gra, która po prostu nie stanowi poprawy względem oryginału i nie będzie wielką stratą, gdyby zamiast niego po prostu znowu przejść grę sprzed ćwierć wieku.
praktycznie z każdym walczy się tak samo i nie ma aż takiego znaczenia
No nie, każdy potwór ma odmienne zachowanie i jest to mocniej zaakcentowane niż w oryginale. Ścierwojady są najbardziej pasywne, najlepiej je zaatakować pierwszym (jak wskazuje Drax, zanim cię dziobnie). Wilki są agresywne i atakują stadami. Kretoszczury są gdzieś pomiędzy, łatwo je odciągnąć pojedynczo, ale mogą bardzo szybko dotrzeć do ciebie podkopem. Krwiopijcy starają się ciebie otoczyć i kąsać. Gobliny wkurzają rzucaniem kamieniami, dlatego musisz szybko do nich podbiec lub unikać ataków.
stary system był naprawdę świetny dla gry RPG
Co było świetnego w klikaniu lewo-prawo, żeby odnaleźć kombinację, wczytać grę i ją powtórzyć?
Jego największą wadą jest to, że na mało wyszkolonej postaci wymusza spędzanie dużo więcej czasu na próbach otwierania zamku
To zaleta, a nie wada. Jeśli twoja postać jest słaba, gra wciąż pozwala ci otworzyć trudny zamek, ale będziesz się z tym męczyć. W Remake'u w końcu opłaca się inwestować punkty w otwieranie zamków. W oryginale była to bezużyteczna umiejętność, skoro system polegał de facto na wpisaniu szyfru i nie trzeba było główkować.
Wiele przedmiotów spotykanych w grze jest niewidocznych nawet z bliska
Czyli eksploracja to dla ciebie podnoszenie przedmiotów, a nie odkrywanie nowych miejsc?
Brakuje dodania elementów urozmaicających kolejne przejścia, jak choćby losowość lootu
Kategorycznie nie, siłą Gothica było właśnie ręcznie zaplanowanie wszystkiego. Losowy loot to zmora RPG.
Można blokować ciosy nawet bestii. Można blokować bez ograniczeń nawet ciosy trolla. Twój atak jest obszarowy. Losowość zachowania wroga nie istnieje. W konsekwencji nie ma znaczenia, czy walczysz ze grupą ścierwojadów czy strażników starego obozu, robisz bowiem dokładnie to samo, czyli sekretną kombinację blok-atak.
Co było świetnego w klikaniu lewo-prawo, żeby odnaleźć kombinację, wczytać grę i ją powtórzyć?
Napisałem wyraźnie, że problemem tego systemu było to, że można było go ominąć, wykorzystując wczytanie gry, i że należało to naprawić.
System był świetny, bo nie był tylko gierką logiczną. Był systemem mocniej stawiającym na dostęp do rzadkiego zasobu wytrychów, których w grze naprawdę było mało. Przez to problem otwierania zamków nie był sprowadzony do przejścia prostej minigierki logicznej. Powodował on, że nie dało się neurotycznie otwierać każdej skrzyni, jakiej się zapragnie, ale należało decydować, którą warto próbować, a którą nie, szacując na podstawie narracji lokacyjnej, czy można spodziewać się tam lepszego łupu. Do tego nie wiedzieliśmy, jaka w rzeczywistości jest trudność danego zamka, przez co mogło się zdarzyć, że stawaliśmy przed problemem jak w kasynie - próbować otwierać skrzynię ostatnimi wytrychami, wiedząc, że do tej pory nie poszło, a łupu nie spodziewamy się dużego, czy odpuścić mimo podjętej inwestycji.
To właśnie przez to, że system skupiał się na zasobie, a nie na logicznym aspekcie minigierki, sprawiało, że idealnie komponował się z charakterem gry RPG, w której musimy podejmować konkretne decyzje, a nie tylko potrafić jako gracz przeskakiwać każdy napotkany płotek na torze naszego biegu - bo to domena liniowych gier akcji.
To zaleta, a nie wada. Jeśli twoja postać jest słaba, gra wciąż pozwala ci otworzyć trudny zamek, ale będziesz się z tym męczyć.
To dramatyczna wada. Ta absurdalna zależność, prowadzi do tego, że zamiast oddania w RPG-owy sposób specjalizacji naszej postaci, następuje wywrócenie tej zależności do góry nogami. Postać Bezimiennego wyszkolona w złodziejstwie rozwiąże zagadkę w minutę i pójdzie robić inne rzeczy. Postać Bezimiennego nie mająca nic wspólnego ze złodziejstwem będzie ślęczeć kwadrans nad prostym zamkiem, a akcent gry zostanie przesunięty na proces otwierania zamków. Gdy nie specjalizujesz się w złodziejstwie, problemy złodziejskie stawiane przed tobą są znacznie bardziej złożone. Gdy specjalizujesz się w złodziejstwie, zagadka jest specjalnie trywializowana, bo w ten nieudolny sposób próbuje się zaakcentować rozwój twojej postaci.
Jedyną szansą na uwolnienie się z tego absurdu jest to, gdy gracz załamie ręce i będzie musiał odmówić sobie otworzenia zamka, bo mu się zwyczajnie nie będzie chciało. Nie dlatego, że system sprawi, że to niemożliwe lub nieopłacalne, tylko gracz osiągnie graniczna wartość swojego znużenia. Rozumiesz? Jeśli system dąży do tego, żeby wymęczyć gracza, to jest to dramatycznie źle zaprojektowany system.
W Remake'u w końcu opłaca się inwestować punkty w otwieranie zamków. W oryginale była to bezużyteczna umiejętność, skoro system polegał de facto na wpisaniu szyfru i nie trzeba było główkować.
W Remake'u MUSISZ zainwestować w otwieranie zamków lub zrezygnować z niego w ogóle, bo czas potrzebny na rozpracowanie skrzynek bez wyszkolenia jest zbyt duży, aby w ogóle się to opłacało robić. W oryginale jeśli chciałeś na poważnie zajmować się otwieraniem zamków, to musiałem zainwestować w złodziejstwo, bo ograniczała cię liczba wytrychów.
Czyli eksploracja to dla ciebie podnoszenie przedmiotów, a nie odkrywanie nowych miejsc?
Nie, ale chyba nie oczekujesz, że będę klepał Remake po plecach, gdy zalety jego eksploracji to po prostu zalety oryginalnego Gothica?
Kategorycznie nie, siłą Gothica było właśnie ręcznie zaplanowanie wszystkiego.
Nie wiem czy to wielka siła, że w skrzynce zawsze znajdziesz akurat dokładnie ten same pięć bryłek, chleb i dwie strzały. Miażdżąca większość lootu w Gothicu to znajdowanie przedmiotów powszechnych, a faktycznie unikalne przedmioty to broń. To zostawmy broń unikalną, a resztę losujmy.
Losowy loot to zmora RPG.
Może pora przestać nazywać gier pozbawionych losowości grami RPG? Bo trochę nie przystoi używać tej nazwy zaczerpniętej od tabletopów, gdy tamte gry stoją losowością nawet w kwestiach fabularnych, a w grach cRPG jest straszny skandal, że rzeczy w śmietniku nie są starannie zaaranżowane przez autorów?
robisz bowiem dokładnie to samo, czyli sekretną kombinację blok-atak
Każdą walkę można sprowadzić do takiego uproszczenia. W Remake'u musisz przynajmniej wiedzieć, kiedy zrobić atak, a kiedy zadać cios. Oryginał można było przejść na machaniu bronią lewo-prawo.
System był świetny, bo nie był tylko gierką logiczną
On w ogóle nie był gierką logiczną. Polegał na odgadnięciu wymyślonego przez autorów szyfru. Nie było w tym żadnych zależności; jak wybrałeś zły kierunek, to wytrych mógł się złamać. I na tym kończyło się skomplikowanie. Teraz wprowadzono do tego elementy logiki w odkrywaniu schematu poruszania się bloków, dzięki czemu otwieranie zamków zmieniło się w pełnoprawną minigierkę.
Postać Bezimiennego wyszkolona w złodziejstwie rozwiąże zagadkę w minutę i pójdzie robić inne rzeczy. Postać Bezimiennego nie mająca nic wspólnego ze złodziejstwem będzie ślęczeć kwadrans nad prostym zamkiem
Noooo... Czyli tak jak powinno być w RPG-u? A co ma być na odwrót, postać wyszkolona ma siedzieć nad zamkiem? To jasne, że im więcej wiesz, tym łatwiej i szybciej coś robisz. Od tego jest nauka umiejętności, żeby wykonywać coś lepiej. To tak jakby powiedzieć, że postać niewyszkolona w walce będzie dłużej walczyć z przeciwnikiem i to wada, bo system chce wymęczyć gracza XD
Bo trochę nie przystoi używać tej nazwy zaczerpniętej od tabletopów
Jakbym chciał turlać kością w tabletopie, to bym grał w tabletopa. Ręcznie stworzone i przemyślane doświadczenie to siła cyfrowych RPG. Zmienianie Gothica w grę losową zabiłoby całą przyjemność z odkrywania świata i rośnięcia w siłę, które tworzą tę grę.
Jestem wielkim fanem oryginalnego Gothica, skończyłem go kilkadziesiąt razy, ale polecam zdjąć okulary nostalgii. To nie była idealna gra i remake wprowadza dobre zmiany.
Nie, nie każdą walkę można przechodzić jako ćwierćinteraktywną sekcję, w której możesz zamknąć oczy i wykonywać dwie akcje na zmianę. W oryginale nie dało się przechodzić grę naciskając lewo-prawo. O ile w pojedynku, jeśli miałeś przewagę zasięgu, to się pewnie dało, to zabawa kończyła się, gdy spotykałeś grupę przeciwników. W Remake'u nie ma to większego znaczenia, bo ktoś wpadł na pomysł, że będziemy ścinać przeciwników przed sobą jak zboże, więc dać odpocząć oczom można nawet przy walce z wcześniej śmiertelną grupą przeciwników.
On w ogóle nie był gierką logiczną. Polegał na odgadnięciu wymyślonego przez autorów szyfru. Nie było w tym żadnych zależności; jak wybrałeś zły kierunek, to wytrych mógł się złamać.
Właśnie. To jest największa zaleta tego systemu. Nie da się otwierać skrzyń w nieskończoność, bo jesteś skazany na intensywne łamanie wytrychów gdy nie jesteś wyszkolony w otwieraniu zamków. Przez to nie dochodzimy do absurdu Remake'u.
Teraz wprowadzono do tego elementy logiki w odkrywaniu schematu poruszania się bloków, dzięki czemu otwieranie zamków zmieniło się w pełnoprawną minigierkę.
I przestało być pełnoprawną mechaniką RPG-ową, która jest spójna z pozostałymi systemami rozgrywki. Teraz zamiast być elementem akcentowania charakteru naszej postaci, staje się zagadką logiczną, która może i sprawdziłaby się w grze point&click, gdyby pojawiła się dwa razy na grę, natomiast nie ma żadnego sensu w grze RPG, w której skrzyń do otwarcia naliczyć można dziesiątki, a każdą możne otworzyć nawet postać bez umiejętności.
Noooo... Czyli tak jak powinno być w RPG-u? A co ma być na odwrót, postać wyszkolona ma siedzieć nad zamkiem?
Dokładnie tak. Gdy tworzę wojownika, to chcę zajmować się machaniem mieczem i chcę jak najlepiej opanować system walki mieczem. Gdy tworzę maga, to chcę zajmować się magią i jak najlepiej opanować system magii. A gdy tworzę złodzieja, to chcę okradać ludzi i jak najlepiej opanować system okradania. Tymczasem w Remake'u najwięcej czasu i z najtrudniejszymi zagadkami złodziejskimi spotyka się nie gracz, który w tym kierunku rozwija swoją postać, tylko ten, kto tego absolutnie nie robi. Jeśli chcesz mieć grę o włamywaczu, nie inwestuj nic w złodziejstwo.
To jasne, że im więcej wiesz, tym łatwiej i szybciej coś robisz. Od tego jest nauka umiejętności, żeby wykonywać coś lepiej.
Dlatego oryginalny Gothic sprawia, że robisz coś lepiej - nie łamiesz wytrychów. Dzięki temu możesz WIĘCEJ otwierać. Stajesz się prawdziwym złodziejem, bo to co robisz, robisz efektywnie.
W Gothicu Remake nie wykonujesz czegoś lepiej, tylko masz bardziej trywialny problem do rozwiązania. To tak, jakby rozwój umiejętności bojowych postaci nie dawał cię lepszych, bardziej zaawansowanych manewrów, tylko powodował, że AI wrogów jest coraz bardziej nieudolne. Zamiast akcentowania tego, że dzięki rozwojowi umiejętności możesz pokonywać trudniejsze wyzwania, twoje wyzwanie zostaje strywializowane. To podejście jest jednoznacznie głupie.
Jakbym chciał turlać kością w tabletopie, to bym grał w tabletopa. Ręcznie stworzone i przemyślane doświadczenie to siła cyfrowych RPG.
Nie, to ich wada. Ręczne aranżowanie wszystkiego to odbieranie poczucia organiczności i przygody, które są sercem gier RPG. Do tego zmniejsza regrywalność. To nie jest nakaz, żeby korzystać z mądrości tabletopów, tylko przywilej, że ktoś już zrozumiał kwestie, które w cRPG-ach jeszcze są na etapie wyparcia.
Zmienianie Gothica w grę losową zabiłoby całą przyjemność z odkrywania świata i rośnięcia w siłę, które tworzą tę grę.
Opowiedz mi, jak świadomość, że każda z pięciu bryłek rudy został ręcznie, pieczołowicie zapakowana do tej konkretnej skrzyni w grze przez Autora Gry powiększa poczucie rośnięcia w siłę, w przeciwieństwie do pięciu bryłek rudy, które mogłyby być też pękiem strzał.
Jestem wielkim fanem oryginalnego Gothica, skończyłem go kilkadziesiąt razy, ale polecam zdjąć okulary nostalgii. To nie była idealna gra i remake wprowadza dobre zmiany.
Tak doskonałe zmiany wprowadził, że autorzy gry już powiedzieli, że pracują nad naprawieniem systemu otwierania zamków. Ja nie polecam zdejmować żadnych okularów, bo umiejętność oceny systemów Remake'u i oryginału to kompetencja techniczna, a nie kwestia wzbudzenia emocji. Jest jednak interesującym zjawiskiem, jak bardzo gracze są przywiązani do najbardziej choćby toksycznej, źle zaprojektowanej mechaniki gry, tylko dlatego, że mają w perspektywie krótkowzroczną wizję dopamiki za zrobienie czegoś w grze.
W oryginale nie dało się przechodzić grę naciskając lewo-prawo
Oczywiście, że się dało. Chyba za bardzo przyzwyczaiłeś się do walki z Gothica II, ale w jedynce była ona prostsza i wszystkich dało się pokonać wciskając lewo-prawo.
To jest największa zaleta tego systemu.
Ale co jest zaletą systemu? Że masz zużywalny zasób w postaci wytrychów? W Remake'u też masz wytrychy. Zasób działa dokładnie na tej samej zasadzie: popełnisz błąd, wytrych może się złamać. Zresztą w oryginalnym Gothicu po złamaniu wytrycha i tak większość graczy wczytuje zapis, więc cała mechanika idzie w piach i równie dobrze mógłby być jeden wytrych na całą grę (co wprowadził Risen 2).
Jeśli chcesz mieć grę o włamywaczu, nie inwestuj nic w złodziejstwo.
To jest naprawdę pokrętna logika. Jak ma to wyglądać twoim zdaniem? Wraz z nauką złodziejstwa zamki mają być coraz trudniejsze? Mam taki pro tip, jeśli chcesz wykreować czystego wojownika, to po prostu... nie otwieraj zamków.
W Remake'u najwięcej czasu i z najtrudniejszymi zagadkami złodziejskimi spotyka się nie gracz, który w tym kierunku rozwija swoją postać, tylko ten, kto tego absolutnie nie robi
Tak to działa w każdym RPG. Jeśli nie będziesz rozwijać walki, to też przeciwnik będzie stanowić większe wyzwanie. To jest zupełna podstawa RPG. Masz wpakowane więcej punktów, więc robisz coś lepiej. Zadajesz większy dmg, masz więcej HP, łatwiej otwierasz zamki itd. Minigierka staje się łatwiejsza wraz z rozwojem postaci, nie dostajesz tylko nudnego +5% szans na to, że wytrych się nie złamie. Gothic Remake czerpie na tym polu inspiracje z immersive simów i dobrze.
Ręczne aranżowanie wszystkiego to odbieranie poczucia organiczności i przygody, które są sercem gier RPG.
Raczej tworzenie dopracowanego i przemyślanego doświadczenia. Papierowe i cyfrowe RPG się różnią. W tabletopie losowość to odpowiedź na ograniczenie medium, bo nie zasymulujesz fizycznie walki (no chyba że grasz w LARPa). Z drugiej strony w cyfrowych RPG-ach nie dostaniesz tyle emergentnej zawartości, bo ogranicza cię silnik gry, a nie wyobraźnia graczy. Dlatego RPG stworzone ręcznie przez twórców jest lepsze od proceduralnie generowanego i pozbawionego charakteru.
Jest jednak interesującym zjawiskiem, jak bardzo gracze są przywiązani do najbardziej choćby toksycznej, źle zaprojektowanej mechaniki gry
Mógłbym tylko odbić piłeczkę, bo to ty mówisz, że zmiany w remake'u można wywalić do kosza i oryginał robił wszystko lepiej :D
Nie, walka w Gothicu I była trudniejsza, w Gothicu II dało się robić walki bez otrzymania obrażeń. Ale dobra, niech będzie jak chcesz, widzę, że tak bardzo nie ogarniasz tematu, że nawet nie będę cię próbować przekonywać do innego zdania.
Ale co jest zaletą systemu? Że masz zużywalny zasób w postaci wytrychów? W Remake'u też masz wytrychy.
Masz ogromne problemy z rozumieniem systemu jako całości, a nie jako zbiór pojedynczych klocków. Tak, tu i tu masz wytrychy. Tylko że w Gothicu wytrychy służą do tego, aby stać się głównym kosztem podejmowania próby kradzieży. W Remake'u, z racji na całość działania systemu, tym głównym kosztem nie jest wytrych, tylko czas gracza. Co doprowadzi do tego że ten system jest męczący, burzący tempo i nie pasujący do gry RPG mającej działać z systemem rozwoju postaci.
Zresztą w oryginalnym Gothicu po złamaniu wytrycha i tak większość graczy wczytuje zapis, więc cała mechanika idzie w piach
Powtarzam po raz trzeci (i mam nadzieję, że uda nam się zamknąć licznik liczbach jednocyfrowych) - należało załatać problem save scammingu przy otwieraniu zamków, a nie wywalać system, który poza tym był dobry, zastępując go systemem, który jest zły.
To jest naprawdę pokrętna logika. Jak ma to wyglądać twoim zdaniem? Wraz z nauką złodziejstwa zamki mają być coraz trudniejsze?
Chłopie, cały czas gadamy o tym, że ośmieliłem się określić system z Gothica jako świetny, a teraz ty mi zadajesz pytanie, jak bym to widział? No właśnie jak system z Gothica. Ogarnij się, bo mielimy te same tematy po wielokroć.
System z Gothica sprawia, że żeby móc faktycznie poświęcać się złodziejstwu, trzeba wydać punkty nauki na rozwój odpowiednich umiejętności, bo zwyczajnie nie starczy ci wytrychów na otwieranie dużej ilości zamków. Połamiesz je i na tym się zakończy temat. Dobry złodziej będzie mógł natomiast poświęcać się grabieniu nawet najtrudniejszych zamków jak tych w magazynach siedziby magnatów. To jest właśnie dobrze zaprojektowany system, który nie wymusza od ciebie zainwestowania punktów, żeby w ogóle móc podjąć się jakiejś aktywności i akcentuje charakter postaci, gdy faktycznie interesuje ją konkretny pomysł na karierę.
Mam taki pro tip, jeśli chcesz wykreować czystego wojownika, to po prostu... nie otwieraj zamków.
A jeśli chcesz wykreować czystego złodzieja, to nie inwestuj w umiejętności złodziejskie, bo dostaniesz mniej wymagające, strywializowane elementy złodziejskie. Good job, Alkimia.
Tak to działa w każdym RPG. Jeśli nie będziesz rozwijać walki, to też przeciwnik będzie stanowić większe wyzwanie. To jest zupełna podstawa RPG. Masz wpakowane więcej punktów, więc robisz coś lepiej.
Nie. W dobrym systemie RPG wpakowanie w coś punktów otwiera ci nowe możliwości, rozwija i pogłębia system, a nie go upraszcza i marginalizuje. W grach na bazie D&D wzięcie bardziej umagicznionej klasy daje ci dostęp do większej ilości bardziej skomplikowanych zaklęć. Mag w D&D musi siedzieć i studiować zaklęcia, kombinować nad dobrymi połączeniami. Im bardziej jest w tym rozwinięty, tym głębszy dostaje system. Wojownik dostaje swoje atutu i manewry bojowe, dostaje pogłębiony system walki.
Zły RPG to taki, w którym z racji tego, że jesteś dobrym wojownikiem lub magiem, dostajesz to samo, tylko szybciej i prościej, a w konsekwencji element rozgrywki, który powinien być kluczowy, zostaje zmarginalizowany.
Gothic Remake czerpie na tym polu inspiracje z immersive simów i dobrze.
Być może trafnie zidentyfikowałeś problem. Gothic Remake i Alkimia ma tendencję do czerpania wzorców z różnych dziwnych miejsc, tylko nie z oryginalnego Gothica. To by wyjaśniało, jak można tak bardzo spieprzyć swoją robotę.
Raczej tworzenie dopracowanego i przemyślanego doświadczenia. Papierowe i cyfrowe RPG się różnią. W tabletopie losowość to odpowiedź na ograniczenie medium, bo nie zasymulujesz fizycznie walki (no chyba że grasz w LARPa).
Nie, chodzi o to, że predefiniowany loot po prostu szybciej idzie przetestować w praktyce. To po prostu łatwiejsza ścieżka dla dewelopera. Nie ma żadnego przemyślanego doświadcza, bo gra nawet nie ma pojęcia, kiedy znajdziesz te 5 bryłek w skrzynce.
W tabletopach losuje się dużo rzeczy nie przez ograniczenie medium, tylko na szczerość poczucia przygody. Gracze, czy to komputerowi, czy gier RPG, chcą czuć, że sami poradzili sobie z tymi rzeczami, które dał im los. I o ile za pierwszy przejściem gry nie jest to problemem, to gdy przechodzimy grę kolejny raz i pamiętam, co gdzie było, zostajemy brutalnie pozbawieni tego aspektu przygodowości.
Mógłbym tylko odbić piłeczkę, bo to ty mówisz, że zmiany w remake'u można wywalić do kosza i oryginał robił wszystko lepiej :D
No dobra, nie wszystko. Załatano spanie w cudzych łóżkach. Brawo.
nie inwestuj w umiejętności złodziejskie, bo dostaniesz mniej wymagające, strywializowane elementy złodziejskie
Na zasadzie analogii nie inwestuj w umiejętności walki, bo będziesz mieć strywializowaną walkę :D
Gothicu wytrychy służą do tego, aby stać się głównym kosztem podejmowania próby kradzieży
Naprawdę, pierwszy raz spotykam się z osobą, która woli płaskie testy "mam x zasobu / mam x statystyki" od manualnej próby rozwiązania trudnej zagadki logicznej.
Może po prostu ten typ RPG z elementami akcji i immersive sima nie jest dla ciebie? Nie każda gra musi być kopią D&D i mechanik z papierowych RPG. W przypadku graczy Gothica zmiana mechaniczna pokroju lepszych/szybszych animacji walki czy łatwiejszej minigry otwierania zamków to zaleta, a nie wada.
Tak, jestem typem osoby, która nie ślini się, bo dostaje łamigówkę do rozwiązania. Jeśli grałbym w grę strategiczną raz na jakiś czas wyskakiwała mi łamigówka do rozwiązania, uważałbym ją za równie absurdalną. Zresztą taki przypadek mieliśmy w Heroes 4, w którym niespodziewanie pojawiał się fabularne ściany tekstu. Tekst był naprawdę dobry, ale co z tego, skoro wybijał raz za razem z tempa rozgrywki i nie pasował do formuły? Dlatego nie robi się też akcji w papierowych RPG, że dajesz graczowi zagadki do manulanego rozwiązania. Bo skupia to uwagę na rzeczach nieistotnych, a odciąga od fundamentalnych, czyli od kosztu i efektu akcji.
Generalnie system walki jest o niebo lepszy niż w Gothicu, gdzie całą grę można było przejść stosując kombinację lewo-prawo, a przeciwnicy nie byli tak wymagający jak w remake'u. Nie można też jak w Gothicu 2 biegać dookoła nawet dużo potężniejszego przeciwnika i go w ten sposób załatwić, bo ten zanim się odwróci już nie będzie miał nas w zasięgu. Pod względem systemu walki Remake > Gothic >= Gothic 2.
Dialogi też są o niebo lepsze niż w grze z 2001 r., chociaż ja porównuję tutaj wersję polską z angielską z remake'u, bo dubbing w polskiej ssie (z apatycznym Mikołajczakiem i przejaskrawioną intonacją narratora ciężko tego słuchać), a komentarze postaci, ich pragmatyzm i reagowanie na nasze zachowanie to majstersztyk.
Jeśli chodzi zaś o otwieranie zamków to tutaj ośmieszyłeś się całkowicie i widząc tak debilny tok myślenia jak twój trudno było tego nie skomentować. Stary system nie był "świetny", był prymitywny do bólu, zwykła pamięciówa, która z RPG ma niewiele wspólnego. To już lepiej rozwiązano to w Falloutach Bethesdy gdzie powodzenie było zależne od naszego stopnia zaawansowania. Ty natomiast twierdzisz, że w RPG budowanie postaci i inwestowanie w umiejętności jest zbędne, bo jako każual oczekujesz, że każdy zamek powinien stawać otworem automatycznie, a nie że gracz ma się wysilać. Dokładny cytat to: "(...) na mało wyszkolonej postaci wymusza spędzanie dużo więcej czasu na próbach otwierania zamku, co prowadzi do paradoksalnej sytuacji, w której dla postaci nie mającej ze złodziejstwem nic wspólnego gra zamienia się w symulator włamywacza. (...)".
No tym właśnie różni się dobry RPG od złego, w jednym podejmowane wybory i budowanie postaci nie mają znaczenia, bo i tak będziemy w stanie zrobić wszystko, w drugim jeśli zainwestujemy w lockpicking to będzie nam łatwiej otwierać zamki. Ty jako każual chcesz mieć samograj, ja jako fan erpegów doceniam, że nie ma tu przycisku "WYGRYWAM". No i popełniasz podstawowy błąd sugerując, że włamywanie się jest kluczowe do ukończenia gry ("wymusza" - niczego nie wymusza). Tymczasem nie jest i można ją przejść bez otwarcia wytrychem nawet jednego zamku.
Co do eksploracji zaś to właśnie jest ona co najmniej tak samo dobra, ty natomiast oczekujesz żeby każdy przedmiot miał nad sobą strzałkę coby każual jak ty niczego nie przegapił (chociaż nie wiem czemu wspomniałeś o tym przy okazji eksploracji, bo ma to z nią niewiele wspólnego, cóż, myślenie nie jest twoją mocną stroną). No sory, ale przez takich jak ty powstają coraz głupsze gry. Do jej przejścia nie jest potrzebne skanowanie każdego skrawka terenu, a jak ktoś ma autyzm to niech idzie do psychiatry, a nie ma pretensje do twórców, że traktują graczy jak inteligentnych.
Swoją naturę każuala ponownie zdradziłeś oczekując losowości przedmiotów, pokazując że wolisz gry pokroju Diablo czy innego aRPG, a nie porządnego RPGa. Przedmioty w Gothicu są właśnie w idealnych miejscach, logicznie rozmieszczone przez co do lepszych broni nie dostaniemy się tak łatwo ty natomiast chciałbyś mieć szansę na super przedmiot już na samym początku (ewentualnie na to, że w lokacji bronionej przez trolla i jego zgraję dostaniesz kilofa, lol). No debilizm over 9000!
Już pomijam fakt,że śmieszne byłoby gdyby w łatwo dostępnym miejscu była zbroja Gomeza, bo tak wypadło, lol. Przecież takie przedmioty każdy sprzątnąłby dawno temu, dlatego sens ma tylko ten system, który zastosowano, ale ktoś tak ograniczony umysłowo jak ty tego nie rozumie.
Do teraz ciebie i tego drugiego mędrca przerasta próba zrozumienia, że mechanika, której nie opłaca się podejmować z racji wydatku czasowego, nie jest najlepszą mechaniką. Takie to wypunktowanie. Ślizgacie się wokół moich argumentów, tańczycie, trzeba je powtarzać po kilka razy, a potem na końcu z dumą wioskowego głupka stwierdzasz, że ktoś mnie wypunktował.
Wykazujesz brak logicznego myślenia i patrzysz na remake oczami myślenia życzeniowego.
Do tego w tym co napisałeś roi się od głupot, np. przyczepienie się, że można stale utrzymywać blok. Ano można, tylko po pierwsze niewiele to da z potężniejszymi przeciwnikami (i tak nas załatwią bez problemu, chyba że to bloodfly/krwiopijca),
To po co robić w ogóle jakikolwiek sensowny system walki? Zrobić stats check, bo przecież mocny przeciwnik i tak nas pokona i tak, niezależnie, czy system walki jest dobry, czy nie.
a po drugie nie ma w tym niczego złego, w realu też można cały czas trzymać gardę, ale nie uchroni to nas przed nokautem jeśli przeciwnik wie co robi.
Technik szermierczych uczyła cię chyba matka, okładając patelnią w głowie.
Generalnie system walki jest o niebo lepszy niż w Gothicu, gdzie całą grę można było przejść stosując kombinację lewo-prawo, a przeciwnicy nie byli tak wymagający jak w remake'u. Nie można też jak w Gothicu 2 biegać dookoła nawet dużo potężniejszego przeciwnika i go w ten sposób załatwić, bo ten zanim się odwróci już nie będzie miał nas w zasięgu. Pod względem systemu walki Remake > Gothic >= Gothic 2.
Już to było omawiane. Naprawdę, kolejny raz czytanie tego samego ględzenia od fanbojów Remake'u jest komiczne. Tak, wszystko da się przejść stosując lewo-prawo. W systemie, w którym istnieje targetowanie celu i najczęściej walczy się z kilkoma wrogami na raz. Brawo, to jest to słynne "wypunktowanie" argumentów.
Dialogi też są o niebo lepsze niż w grze z 2001 r
W dobie powszechnego analfabetyzmu wtórnego i metamodernizmu są z pewnością dostoswane do odbiorcy.
Jeśli chodzi zaś o otwieranie zamków to tutaj ośmieszyłeś się całkowicie i widząc tak debilny tok myślenia jak twój trudno było tego nie skomentować. Stary system nie był "świetny", był prymitywny do bólu, zwykła pamięciówa, która z RPG ma niewiele wspólnego.
Już to poruszałem, poruszam chyba czwarty raz, jeśli dobrze pamiętam. Jeśli jesteś niedorozwinięty umysłowo, to studiuj moje wpisy tak długo, aż zatrybisz.
Stary system nie jest żadną "pamięciówką". Ten system nie polega na rozwiązywaniu łamigłówek. Ten system polega na hazardzie, zarządzaniu zasobami i częściowo służy zaakcentowaniu profilu naszej postaci. Czyli robi dokładnie to, co robić powinien dobrze zrobiony RPG. System w Remake'u to minigierka, którą mógłbym rozwiązać na kiblu dla rozrywki, natomiast nie pasuje do całości rozgrywki, z przyczyn wymienionych zdecydownie zbyt wiele razy. Jeśli ktoś czuje się ynteligentny, bo rozwiązał prostą łamigłówkę i uważa, że jej ynteligentność będzie taranem, który pozwoli zburzyć każdą krytykę, to przykro mi bardzo, jest głupkiem, dla którego tego typu łamigłówki stanowią największe intelektualne wyzwanie w życiu, skoro uznaje ich rozwiązanie za powód do snobizowania się.
Ty natomiast twierdzisz, że w RPG budowanie postaci i inwestowanie w umiejętności jest zbędne, bo jako każual oczekujesz, że każdy zamek powinien stawać otworem automatycznie, a nie że gracz ma się wysilać. No tym właśnie różni się dobry RPG od złego, w jednym podejmowane wybory i budowanie postaci nie mają znaczenia, bo i tak będziemy w stanie zrobić wszystko, w drugim jeśli zainwestujemy w lockpicking to będzie nam łatwiej otwierać zamki. Ty jako każual chcesz mieć samograj, ja jako fan erpegów doceniam, że nie ma tu przycisku "WYGRYWAM".
Zaczynam się zastanawiać, czy to jakaś celowa metoda - pisać te same bzdury i patrzeć, czy będę w stanie udzielać na nie ciągle tych samych odpowiedzi. Jak jakaś technika przesłuchiwania.
Nic z twoich bzdur nie ma wspólnego z moimi argumentami. Moja teza jest taka, że dobry RPG to taki, w którym budowanie paostaci ma znaczenie i postać zbudowana w odpowiednią stronę, pociągnie rozgrywkę w stronę aktywności, w której postać się specjalizuje. Tymczasem ty jako causal nie wiesz co to dobre gry RPG i wydaje ci się, że dobra mechanika rozwoju to taka, w której rozwój postaci ułatwia ci daną aktywność. Jako casual chcesz mieć samograja, który chce mieć przycisk WYGRYWAM, bo rozwinąłeś dobrze postać.
Dlatego właśnie Remake to gówniany RPG. Stajesz się w nim złodziejem, nie inwestując w złodziejstwo. Fantastyczny system. A rozwijając postać pod kątem złodziejstwa, upraszczasz rozgrywkę i sprawiasz, że mniej czasu i wysiłku poświęcaj na złodziejstwo. Genialne.
No widzisz, pierdolisz głupoty, w których sam widzisz sprzeczność, ale nie inspiruje cię to do weryfikacji swoich wypocin. Jak widać myślenie nie jest twoją mocną stroną.
Swoją naturę każuala ponownie zdradziłeś oczekując losowości przedmiotów, pokazując że wolisz gry pokroju Diablo czy innego aRPG, a nie porządnego RPGa.
Jak dorośniesz i rozwiniesz się intelektualnie, to zauważysz, ze losowy loot nie jest systemem wymuszającym zamianę gry w Diablo, a w papierowych RPG-ach (o których nie masz pojęcia, jako casual), era predefiniowanego lootu skończyła się w latach osiemdziesiątych na modułach Gygaxa i jest już praktycznie niespotykana.
Już pomijam fakt,że śmieszne byłoby gdyby w łatwo dostępnym miejscu była zbroja Gomeza, bo tak wypadło, lol.
Nie wiem jakim trzeba być przygłupem, żeby nie wpaść na pomysł, że losowanie przedmiotu może się odbywać na zasadzie bardziej skomplikowanym niż "wybierz losowy przedmiot z puli wszystkich występujących w plikach gry". Ale ja wiem, dla ciebie wpadnięcie na podział przedmiotów na kategorie jest zbyt wymagającym wyzwaniem designerskim, skoro minigierka z otwieraniem zamków w Remake'u stanowi dla ciebie intelektualne wyzwanie, a w możliwość przejścia starego point&clicka bez solucji to nawet nie wierzysz. Ale tak to już jest u casuali - zero pojęcia o mechanikach, zero znajomości innych gier, zero rozumienia założeń, z których wzięły się gry RPG, zero kompetencji żeby publicznie otwierać mordę.
Aż musiałem konto odkopać, żeby móc dorzucić swoje nic nie warte trzy grosze.
Z jednej strony trochę współczuję recenzentom w tym przypadku, bo każdy użytkownik już sobie w głowie ubzdurał jaką ocenę powinna dać redakcja.
Z drugiej zaś wyczuwam, że bali się nadepnąć na odcisk co bardziej zagorzałym fanom serii, stąd tekst jest bardzo pozytywny.
Kolejna rzecz - czemu nagle wszyscy zrobili się tak wyrozumiali dla deweloperów i stwierdzili, że problemy techniczne nie powinny być brane do oceny bo "i tak wszystko zostanie naprawione"? Grę powinno się oceniać na podstawie wersji premierowej. Jakoś przy innych tytułach bardzo często jest wrzawa i "hurr durr" jeśli pojawiają się błędy i niedoróbki. Zaleciało hipokryzmem. Chyba, że od teraz forumowicze będą dawać taryfę ulgową takiej Beci dla przykładu.
Co do samego Remake'u - przy obecnym stanie technicznym i problemach z polską wersją, a także koszmarną optymalizacją, ocena powinna maksymalnie oscylować koło 'ósemki' i ani grama więcej. Niektórych z emocji chyba troszkę poniosło. Patrząc przez pryzmat innych remake'ów - jest świetnie, ale jak już spojrzymy przez pryzmat innych większych premier - już tak kolorowo nie jest.
Proszę tylko na mnie nie krzyczeć za wyrażenie swojej opinii, w razie jak komuś bardzo się ona nie podoba, to odsyłam do pierwszego zdania jakie napisałem :)
Gothic nie moja bajka, ale życzę fanom 8-9 przy Gothic 2 Remake i nie tylko w serwisach na wschód od Frankfurtu.
Kompletnie subiektywnie to ja się w tej grze bardzo dobrze bawię, ale obiektywnie rzecz biorąc czy można w ogóle te grę teraz z czystym sercem polecić? 7 to zdecydowanie górna granica oceny jaką ja bym dał te grze. To nawet nie tak, że gra jest zła jak wielu ludzi próbuje mówić, ale po prostu Remake zawiera tyle błędów, bugów i jest w tak kiepskim stanie technicznym, że nie można ocenić go wyżej. Myślę, że nawet 7 to jest za dużo. Gier nie powinno wydawać się w takim stanie, a jak już chcą, to nie za ponad 200 złotych. Już nawet nie wspominam o plusach i minusach (obu recenzja wcale nie wyczerpała), po prostu sam ten aspekt powinien być decydujący przy ocenie Remake'a
Zacząłem wczoraj grać. Przez kilka godzin miałem festiwal błędów, więc poniżej skupię się na tym, co złe (choć jest i wiele dobry rzeczy).
Często nie sposób dokończyć jakiejś rozmowy, bo nagle interlokutorzy przechodzą ze stanu neutralnego w stan alarmu - w pobliżu coś ich rozproszyło. (Podstawa level designu: rozmowy związane z questami nie powinny kolidować z ciągami komunikacyjnymi). To się zdarza non stop. Niektóre zadania się "sypią", jeżeli nie zostaną wykonane w przewidzianej przez twórców kolejności. Postaci czasem blokują się w jakiejś animacji i wpadają w czarną dziurę iteracyjności ruchów. Walka jest niekonsekwentna, gdy idzie o animacje i "timing": czasem po wykonaniu ataku postać na chwilę "zastyga" i nie sposób przejść do bloku czy uniku. Nagminne są również nagłe spadki wydajności (na RTX 4080), które nie mają nic wspólnego np. ze zmianą obszaru mapy i wywołują poważny "stuttering". I wreszcie: dubbing Bezimiennego. Techniczny dramat. Chodzi nie tyle o interpretację głosową (to jest do zaakceptowania), ile o jakość nagrania. Postać brzmi cały czas, jakby gadała ze studni, co wywołuje dziwaczny efekt w zestawieniu z poprawnymi nagraniami innych postaci. Katastrofa.
Trochę bawi też kompozycyjna archaiczność i niekonsekwencja: żeby wykonać podstawowe zadania (dosyć proste), dzięki którym możemy awansować u nauczycieli, konieczne jest przemieszczanie się po terenach, gdzie znajdziemy przeciwników do ogarnięcia właśnie po awansowaniu. Zazwyczaj jedynym wyjściem z tego rodzaju sytuacji jest salwowanie się ucieczką (przez pół mapy, bo przeciwnicy nie odpuszczają). Błędne koło. Z puntu widzenia współczesnego "dizajnu" gier to błąd. Ale dla miłośników "Gothica" zapewne - "ficzer", który dodaje grze uroku i sprawia, że "remake" jest "wierny" oryginałowi, bo np. gwarantuje poczucie "zaszczucia" na początku. (Bawiąc się w kotka i myszkę z jaszczurem, nie czułem się jednak jak zaszczuty świeżak, tylko jak bohater komedii slapstickowej). Podobnie jak koszmarne UX, które wiąże się z tym, że bez Alt+Tab nie sposób nawet dojść do tego, jak schować (nie wyrzucić) pochodnię. "Spowalnianie" ruchów we wnętrzach również wydaje się dziś co najmniej dziwaczne. Animacje zaś to kompletne "drewno" (znowu w duchu oryginału). O otwieraniu zamków nawet nie wspominam. ;)
Czy gra się przyjemnie? I tak, i nie. Na razie to mieszane doświadczenie i trzeba często zaciskać zęby, brnąc przed siebie. Na plus na pewno dialogi, frakcje, sposób stopniowego wprowadzania w fabularne zawiłości czy brak znaczników, który wymusza na graczach uważność. Dubbing zazwyczaj jest OK. Gra wygląda też przyzwoicie (poza fatalnym doborem palety kolorów, która sprawia, że wszystko w otoczeniu się niejako "zlewa" i trudno wyłapać interaktywne obiekty), choć czasem widać niedoróbki i niezbyt wysoki budżet (średnia jakość modeli postaci czy włosów). Nie sposób jednak pozbyć się wrażenia, że spacerujemy po "dolinie niesamowitości". To nie jest, niestety, remake, który dorównywałby np. temu, co Nightdive zrobiło z "System Shockiem". Na razie dałbym pewnie maks 6.5-7/10, ale przecież dopiero zacząłem przygodę w Dolinie (zwiedziłem Stary Obóz i bagna), więc wszystko może się zmienić (i na lepsze, i na gorsze). :) Fani będą zapewne zadowoleni, ale gracze, którzy nigdy z "Gothikiem" nie mieli do czynienia, mogą kręcić nosem. Na szczęście, tych pierwszych jest wielu, więc gra sprzedaje się całkiem dobrze, jeśli wziąć pod uwagę budżet AA.
Zresztą nie żeby coś, ale większość z tego brzmi raczej jak brak doświadczenia z grą jak uciekanie pół mapy. Ewentualnie trafiłeś na cieniostwora, one faktycznie potrafią nie odpuszczać, a nawet mają specyficzny sposób podejścia do gracza, chwilę pobiegną za nim, a potem zaczynają chodzić i podkradać się gdy on już jest daleko i powoli zbliżają się i potem atakują.
Via Tenor
Przecież wtedy to nie wyróżniało się na tle wielu innych starych gier,
W 2001 wyszlo Devil May Cry. I tona innych gier z mniej topornym combatem i animacjami. Np. FF X.
Sczerze mowiac to ten remake ma nizszy poziom animacji niz niektore gry z okresu PS2/PS3.
tak samo ta gra nie wyróżnia się pod względem animacji.
Dobrze rozumiem? Ten remake ma poziom animacji z innych dzisiejszych gier?
hahahah.... you serious Jonah J. Jameson meme.
Napisz jeszcze dwajscia razy ze nikt nie umie grac, tylko ty. I ze to nie jest drewno, tylko jakis zen system dla wybrancow lol. Napewno stanie sie to prawda. Ale najpierw moze jakis edukacyjny to moze bedzie mogl w koncu odpisac o meteorytach.
Przecież nowy "Gothic" jest archaiczny pod względem animacji postaci (także w czasie walki) czy zwierząt (choć tutaj pewna umowność łagodzi niedostatki). Teraz bawię się równocześnie w trzech kompletnie różnych produkcjach - "Gothic", "Death Stranding 2" i "Crimson Desert". Pierwsza z tych gier drastycznie wręcz odstaje od pozostałych, gdy idzie o sposób poruszania się postaci, ruchy rąk, nóg, głowy w czasie walki czy biegu itp. To nie jest mała różnica. To przepaść. Aż trudno uwierzyć, że ktoś jest gotów porównać współczesny standard animacji postaci z tym, co mamy w remake'u "Gothica", i stwierdzić: "nie ma różnicy". ;) Oczywiście, "drewno" jest tutaj zapewne w znacznej mierze konsekwencją ograniczeń budżetowych.
Co zaś do unikania walki w początkowych etapach (przed "nabiciem" siły czy zręczności u Diega)... Oczywiście, sformułowanie "pół mapy" było erystyczną hiperbolą, ale przemieszczanie się np. między Starym Obozem i bagnem to na początku komedia slapstickowa (i tu już nie przesadzam): Bezimienny biegnie (w swoim "drewnianym" stylu), a wilki go podgryzają w pośladki. (Bo nie da się na tym etapie walczyć skutecznie z kilkoma przeciwnikami naraz, a "skradanie się" jest wyjątkowo kulawe). I nie trwa to tylko kilku sekund. Większe ścierwojady też potrafią się na dłużej przytulić do bohatera. To nie jest jakiś szczególnie trudny moment gry. (Chyba że chce się na początku poprowadzić na bagno Dusty'ego. Powodzenia). Po prostu zabawnie to wygląda i - gdy idzie o sposób projektowania aktywności gracza na mapie - odbiega od dzisiejszych standardów. Nie miałem z tym szczególnego problemu (gdy idzie o poziom trudności). Po prostu mocno to wszystko już trąci myszką.
Żebyśmy się dobrze zrozumieli: IMHO ten remake nie jest jakiś fatalny. Czasem bardzo przyjemnie się w to gra. Dlatego dziś znowu zamierzam wybijać ścierwojady. Ale mimo wszystko w Górniczej Doline często "czuć" budżetowość i archaiczność. W pełni to rozumiem: nie da się zadowolić wszystkich. Alkimia zdecydowała się postawić na fanów i zmieniać jak najmniej względem oryginału (poza oprawą wizualną), co niestety dało efekt "niesamowitej doliny" w sensie całościowym: po prostu niektóre rozwiązania UX-owe, "gameplayowe" i projektowe zestarzały się dość mocno i odbiegają od tego, co dzisiaj jest standardem. Dla miłośników "Gothica" to będzie zaleta (co w pełni rozumiem), dla innych - powód do narzekań. "Gothic Remake" to list miłosny do fanów, a nie RPG, które jakościowo wyróżnia się na tle dzisiejszych produkcji. Jak na segment AA, i tak jest całkiem dobrze. (Oczywiście, piszę to wszystko wyłącznie na podstawie kilku godzin spędzonych w Dolinie).
TR Legacy of Atlantis też jest listem miłosnym do fanów. a nie jawi się jako gothicowy twór
Być może. Nie wiem, jak głębokich zmian dokonano w TR względem oryginału (poza oprawą graficzną i animacjami). Na razie widziałem tylko jakieś trailery. Ale bardzo możliwe, że gra typu TR jednak starzeje się inaczej niż RPG w stylu "Gothica" i nie trzeba aż tak wiele zmieniać, gdy idzie o gameplay czy konkretne mechaniki.
Gram w Goticzka, jestem w 3 akcie, dołączyłem do Strażników, jedyny bug jaki mi się trafił to niemożność pogadania z Saturasem, strażnicy nie mieli odpowiedniego dialogu by mnie przepuścić, dlatego, że w 1 akcie byłem już po rozmowie z nimi i ostrzegli mnie, że następna próba wejścia do magów skończy się atakiem, i ten skrypt odpalał się i blokował ale dzięki zmianie w savie mogłem dalej grać, najnowszy patch nie naprawia tego błędu, trzeba samemu go naprawić. Gierka jest świetna, graficznie mega, walka jest dużo lepsza niż w oryginale.
Nie mam jakiś problemów z wydajnością na Ryzenie 7700 + RTX 4080S, gram na b. wys + textury maks w 1440p DLAA(grałem z FG ale od wczoraj testuję bez FG), bez FG mam te 60-70+ zależnie od miejsca. Fajnie się gra na padzie, dobrze działa. Zero crashy póki co w czasie rozgrywki. Crashe od czasu do czasu jak wychodzę z gry, to nagle po zamknięciu gry pojawia się monit z błędem.
Czekam na dalsze łatki blokujących się zadań, i na G2 Remake!
Ta ocena to jakaś żenada. Gra ma oczywiście trochę błędów na premierę, jak prawie każda produkcja. Ba Cyberpunk miał ich tyle, że pierwszy akapit minusów nazywa się GLICZE GLICZE GLICZE. Tam jakoś nie ucięliście 2,5 punktu za to. To, że tekst nie zgadza się z dubbingiem? To drobiazg. Tym bardziej, że jak jest dubbing, to nie trzeba włączać napisów. Niedosyt nowości? Remake polega na odświeżeniu. To, że twórcy dodali cokolwiek jest spoko, mogło zostać tylko to co w oryginale.
Albo ktoś tam był niepocieszony, że nie mógł zrecenzować gry na premierę i zaniżył ocenę albo boi się dać za dużą, żeby nie było konkurencji dla samograjów Sony czy dla nadchodzących premier CDP czy byłego CDP.
Na ps5 niegrywalne w 30fps a patch odblokowujący FPS jeszcze niedomaga
O ile mogę się zgodzić z samą treścią recenzji, to ocena moim zdaniem o te pół punktu za mała.
Może mam szczęście, ale u mnie jedynymi błędami są znikający i pojawiający się ludzie przed nosem.

Mi się ta recenzja na Steam spodobała, bo to w końcu tytuł dla prawdziwych mężczyzn.
To jest jakiś żart?
Max 5/10 powinno być, przecież to aż wstyd aby w 2026 roku wydawać grę tak archaicznie wykonaną, ultra drewnianą.
No tak, przecież w tym wypadku to ficzer, a nie wada XD
Starfield przy tym disco polo wśród gier jest jak GTAVI
Na szczęście ten najbliższy Tomb Raider właśnie wygląda jak gra nastawiona na gameplay i mechaniki coś jak Gothic Remake i widać trochę powolną rozgrywkę podczas skakania i eksploracji, a animacje wcale do najlepszych nie należą
Zobacz sam początek jak Lara się wspina:
https://www.youtube.com/watch?v=gXtVKFnSCjo
Widać, że twórcy wiedzą czym powinna być gra tak jak w przypadku Gothic Remake, a nie, że masz świetnie wyglądające wyreżyserowane animacje jak w EX-ach Sony w które się ogląda wciskając jeden przycisk na padzie.
animacje wcale do najlepszych nie należą
xD
przecież to aż wstyd aby w 2026 roku wydawać grę tak archaicznie wykonaną, ultra drewnianą
Fakt, o błędach technicznych. tragicznym dubbingu głównej postaci i licznych niedoróbkach jeszcze nie wspominałem.
Miłej soboty.
Inna tak drewniana i zacofana technologicznie gra jak g remake by dostała max 5/10. A jak wiadomo, dochodzą do tego jeszcze liczne blędy, niedoróbki itd itp To jest po prostu traktowanie po macoszemu tego badziewwia.
Porównywanie świata, który jest półlosowy ze światem handmade, gdzie można rozmawiać z każdym NPC, to klucz do trumny tej dyskusji. Pytanie było o stan techniczny: był fatalny, gorszy niż w G:Remake, a jednak 10/10, dałeś. Czyli standardy takie, że „jak grę lubię, to nawet się nie zająknę o stanie technicznym, a jak nie lubię (a nawet nie grałem, ale się wypowiadam), to dam 5/10”. I czyja „recenzja" jest żartem: Twoja czy Krzysztofa Lewandowskiego?
Porównywanie takiej gry jak CP2077 vs takie coś jak gothic remake to proszenie się o oklep. No bo z czym do ludzi? Skoro nawet W3 zjada gothica na śniadanie.
Czekamy na gothic remake na switch1 i 60fps z RT na ps5 fat. I wersję na ps4, xone kek, bo to na pastgenach CP2077 był fatalny. gothic poza byciem fatalną grą i fatalne wykonaną jak na dzisiejsze standardy, działa fatalne na wszystkich platformach - a wyszedł na nowe konsole i PC.
To która gra jest żartem, CP2077 czy gothic remake?
Czyli standardy takie, że ty byś dał gothic wysoka ocenę, ale czyjaś wysoka ocena do innej gry już nie pasuje do narracji.
Porównywany był stan techniczny i, za Twoją sprawą, projekt świata. Jakkolwiek lubię CP, tak światy tak duże jak Ubisfotowe nijak nie mają się do światów handmade; nawet fatalny ELEX miał super świat i dalej doskonałą eksplorację.
Dużo przymiotników dajesz, a chyba zacząłeś od twardej polemiki z recenzją GOL'a. No na razie, chyba sam przyznasz, nie uargumentowałeś należycie swojej oceny na 5. GOL to zrobił ze swoim 7.5. Grą na 5 to jest, na przykład, Arcania, gra totalnie przeciętna w każdym wymiarze.
Na pewno uda ci się wytarczować to zacofane drewno, na dodatek w fatalnym stanie technicznym na każdej platformie.
A Zenka słuchasz podczas grania w tego "next gena"?
🤣
A Zenka słuchasz podczas grania w tego "next gena"?
Argument archaiczny, ultra drewniany 😉 Wejdź sobie może na CD-Action podejrzeć, jak wygląda recenzja kompleksowa, a jak chcesz z taką polemizować, to przygotuj więcej niż 2-3 aspekty i przymiotniki.
Miłej soboty
Wyżej Bukary grający w to zacofane drewno potwierdza moje słowa i wspomina o tej archaiczności i budżetowości. I znowu jesteś prostowany.
Ale kidos. Ale wołaj na pomoc kogoś, kto potencjalnie chociaż zagrał, dobra taktyka.
Każdy kto ma oczy ten widzi, jakim archaicznym drewnem jest ta gra. Ale pewnie jak zagram to nagle zamieni się w next gena XD
Wstyd takie cos na rynek wypuszczać w 2026 roku, tylko dla fanów disco polo.
I tu nie chodzi, że X nie lubi gry tylko dostrzega tak samo drewno na przykładzie innych gier.
Każdy to dostrzega, tylko nie psychofan z klapkami na oczach twojego sortu
🤣
Dobra recenzja. Cieszę się, że jednak obniżyliście ocenę za stan techniczny. Najwyższy czas, żeby to mocno uwzględniać.
W CD Action w recenzji dali oceny 9, 8, 6, a ogólną 8+
Jako rimejk spokojnie 7/10, ale jako osobna współczesna gra, to 8/10.
Gra pokazuje smutną rzecz o współczesnych grach - to jak bardzo zostały uproszczone, mimo zwiększonej ilości mechanik i rozwiązań technologicznych. Gry obecnie nie wymagają od gracz zbytnio myślenia, analizowania, szukania samemu, czy po po prostu zwykłego wysiłku ponad miarę.... .
... Gracze są już tak rozleniwieni, że zagadka, na którą potrzeba więcej niż 2 minuty, jest dla nich startą czasu.
Płacz o to, że mapy z gpesem rodem z google maps nie ma, że sami musimy myśleć, szukać danego NPC po przez informacje środowiskowe, a nie strzałkę na pół ekranu. Gothic pokazuje, że dzisiejsze gry, mimo że np,. RPGi z otwartym światem, to samograje....
...Kwik jaki był o te skrzynki, słychać do dziś. A co by nie mówić, mechanika nagród w Gothiku jest jedną z najlepszych jakie wymyślono.
Powszechna w starych grach, dziś zapomniana.
Czyli taka, która sprawia, że nie zawsze duży wysiłek daje dużą nagrodę. Dziś wystarcz grę odpalić, by dostać wszystko.
...
RPGi PC wywodzą sie z papierowych RPG, a tam ta mechanika była jedną z najlepszych. Tam trzeba było pomyśleć czy coś sie opłaca czy nie. Nie zawsze sprawdzało się"kto nie ryzykuje nie pije szampana". Duży wysiłek często oznaczał, że jedyną nagrodą było po prostu przeżycie. Tak też projektowano najlepsze RPGI komputerowe. Dziś nie do pomyślenia.
Mechanika zamków w GT, to najlepsza możliwa mechanika, bo mamy skrzynie o rożnym poziome trudności. Są mechaniki, których poznanie ułatwia otwieranie. Mamy skrzynie na wysokim poziomie, które nie zawsze dają satysfakcjonującą nagrodę. Gra w której co chwilę "wygrywamy" szybko sie nudzi.Dziś gracz musi dostawać co 5 minut zastrzyk dopaminy, jest nim już tak przesiąknięty, że porzuca grę szybko.
Gra pokazuje smutną rzecz o współczesnych grach - to jak bardzo zostały uproszczone
Uproszczony - to słowo pasowało mi właśnie do Gothica 25 lat temu.
Gry obecnie nie wymagają od gracz zbytnio myślenia, analizowania, szukania samemu, czy po po prostu zwykłego wysiłku ponad miarę...
Myślę, że nie warto generalizować. Gry są różne i mają równie różnorodne grono odbiorców.
Nawet kakaowy szatan zrobił nowy film z okazji premiery
https://youtu.be/dYgLaV8AozY?is=z4hk4ljum_flH17g
Mi się gra wybornie.
Gra może i ma błędy, ale grywalnością przewyższa horizon forbidden west, forza 6 czy 007 light. Te gry mam zainstalowane obok Gothica Remake i ani myślę ich włączać, zanim nie ukończę tej przygody.
Chyba tylko GTA VI mogłoby mnie wybić z rytmu tej gry.
Dla mnie 9/10
Jakbym był recenzentem udowodniłbym to.
Trza było se Mixtape kupić za mniej pieniędzy w dodatku krótko się trza męczyć bo raptem 3 godziny a 9 dostał, a Gothic nie dość że drogo , dość długa to jeszcze tylko 7,5 , żenuła. Porządna gra to musi mieć co najmniej 10 inaczej to lipa. Rozumiem że dla GTA VI to trza nowa skalę przygotować? Jestem ciekaw recenzji i oceny :)
Czy te błędy techniczne są z Wami pokoju? Ta gra ma bugi jak każda inna, ale nie na żadnych krytycznych bugów. Te recenzje to kpina
Chcesz zostać magiem ognia? Bzdura nie łudź się bo gra ci nie pozwoli...
Musiałem wczytać grę i przejść cały wątek 20 razy żeby łaskawie magowie nie atakowali mnie w interakcji do przyjęcia jako mag.
Jak cię przyjmą super do 4 rozdziału możesz korzystać tylko z run do 4 kręgu, które są szczerze tragiczne - ich animacja jest za długa w porównaniu do zadanego dmg i szybkości wrogów.
Myślisz to nic przecież w 5 rozdziale się nauczysz? Bzdura po co ci w 5 rozdziale nowe czary jak to jest koniec gry. Dodatkowo 5 i 6 kręgu może nauczyć cię saturas i kolejno xardas ale i tu też jest problem bo saturas pozwala ci dołączyć do nowego obozu ale tylko jako najemnik więc cała twoja ścieżka kariery maga idzie się gonić...
Gra nie daje ci jasnej wskazówki teraz idź bo możesz zmienić obóz
i zostać magiem a wykonanie jednego questa dalej blokuje ci całkowicie możliwość grania tą klasą.
Mechanika ghotic 1 była prosta, nie zabraniała graczowi podejmować decyzji a tu od samego początku gry każdy NPC ma zablokowane ścieżki dialogowe, które świadczą o tym że nie wiesz czy cała twoja rozgrywka jest już na straconej pozycji i musisz robić wczytywanie zapisu czy możesz grać dalej nie bojąc
Jak zwykle niski poziom recenzji na portalu. Kogo wy zatrudniacie? I nie krytykuje tu Oceny.
Po przegraniu ponad 40 godzin mam pewne przemyślenia.
Za klimat i samo uczucie klasycznego progresu od 0 do bohatera, gdzie na początku jesteśmy dosłownie szmatą do wycierania podłogi, a w kolejnych etapach faktycznie widać różnicę i bez problemu zabijamy coraz silniejsze potwory, dałbym 10/10. Niestety w grze jest cała masa upierdliwości technicznych i w samym gameplayu, i za sam ten aspekt dałbym tylko 2/10.
Wybrałem ścieżkę maga. Wiedziałem, że będzie trudno, bo tak samo było w oryginale, ale to co tu odwalili to już przesada. Animacje czarów to jakiś żart. Zanim naładujemy taką kulę ognia to wróg dobiegnie i nam przerwie. To samo tyczy się pioruna kulistego. Burza ognia, łatwo stworzyć zwój, duże obrażenia, ale nie ma żadnego praktycznego zastosowania. Animacja trwa długo, obszar zadawania obrażeń za mały i tak samo zasięg, a 30 punktów many to nie tak mało. Przez system kolizji czarów mało nie wyrwałem włosów z głowy. Ładujesz do pełna kulę ognia, udaje się wystrzelić, a zamiast trafić wroga to trafiamy o jakiś kamień, krzaczek, albo stojącego obok towarzysza. Ile razy ładowałem save przez to, że czar nie miał IDEALNIE czystej drogi to nie zliczę. Nie mówiąc już o dodatkowych warunkach w porównaniu do oryginału żeby zostać tym cholernym magiem i nie ma tu mowy o zostaniu "czystym" magiem. Bez siły i 1, a najlepiej drugiego poziomu walki bronią ani rusz.
Mechanika otwierania zamków, kto od...bał takie coś ! Stary system był dobry, wystarczyło go dosłownie lekko zmodyfikować. Przecież mało kto jest w stanie zapamiętać wszystkie zależności między płytkami i jeszcze rozwiązać tą zagadkę logiczną. Większą część otworzymy, ale przy niektórych trzeba mieć anielską cierpliwość ponieważ potrafi być kombinacja gdzie 3/5 płytek porusza 1, która znowu porusza wszystkie pozostałe. Do tego ktoś kto nadawał kategorie trudności 1-4 był chyba pijany. Nie zliczę ile razy zamek na poziomie 2 był trudniejszy niże ten na 3, a ten na 3 trudniejszy od tego na 4. Nie jestem pewien ale umiejętność otwierania usuwa zależności między płytkami losowo, albo ktoś usuwał je dla kolejnych poziomów na szybko. Autentycznie miałem sytuację gdzie 3/5 płytek były "wolne", a pozostałe dwie były połączone, ustawione na krańcach i nie można było poruszyć ani jedną, ani drugą.
Ze skryptami odpalającymi się tylko w odpowiedniej kolejności był problem w oryginale, ale tutaj ze 4 razy ładowałem save po to żeby npc miał miał do wyboru odpowiedni dialog, a ze 3 inne poboczne zadania mam nadal w stanie wiecznego zawieszenia bo nie pojawiają się odpowiednie dialogi u konkretnych osób.
Co do problemu z samą przysięgą u mnie akurat nie wystąpił, grzecznie poszedłem na górę, odczekałem aż wszyscy się zbiorą i dialog się odpalił.
Kolejna rzecz, która mi się nie podoba to handel. W tej grze zawsze było trudno o rudę szczególnie w początkowej fazie gry (chyba, że używało się exploitów), ale z tym zaniżaniem cen sprzedawanych przedmiotów to mocna przesada patrząc na to ile kosztują runy, umiejętności, czy nowa szata maga.
Poza tymi wszystkimi błędami, niepotrzebnymi utrudnieniami i nieprzemyślanymi rozwiązaniami nadal nie mogę się od gry oderwać. Serio. Tak właśnie powinna wyglądać eksploracja, gdzie trafiamy na naturalne bariery w postaci wrogów. Tak powinien wyglądać świat w grze, stosunkowo mały ale przepełniony miejscami gdzie coś można znaleźć, bez żadnych znaczników, bo i po co przy takiej wielkości. Tak powinien wyglądać progres gdzie nie wystarczy kliknąć + przy umiejętności tylko trzeba znaleźć nauczyciela, zapłacić mając oczywiście punkty nauki i widzimy realną zmianę czy to w postaci siły ataku, czy szybszych, lepszych animacji. Tak się właśnie pisze ciekawą fabułę z zapadającymi w pamięć postaciami na całe lata. Mimo moich narzekań mam nadzieję, że ktoś z branży przypomni sobie jak powinny wyglądać gry, młodsze pokolenie przekona się do tej gry i będzie chciało więcej, a Alkimia odrobi lekcję i dostaniemy Gothic 2 wraz z Nocą Kruka w trochę lepszej formie.
THQ nie posmarowało to i recenzja niezbyt pochlebna (choć to najlepsza gra od czasów Age of Decadence), tymczasem gnioty od wielkich wydawców dostają, ósemki, dziewiątki i wyżej. Śmiech na sali.
Osobiście grę oceniam na 9/10, przy czym sama "miodność" przez 90% gry to 10/10 (pod koniec zaczyna lekko nużyć, gdyby nie to byłoby 10/10 ogólnie). Nie ma tu żadnego prowadzenia za rączkę, można ubić każdą postać, jest cykl dnia i nocy (co jest coraz rzadsze w dzisiejszych czasach). Mamy też zmiany pogody (co też jest rzadkością w dzisiejszych czasach), a z innych nietypowych rzeczy - eksploracja odbywa się w 3D, a nie 2D, jak w większości dzisiejszych erpegów. W takim Disco Elysium dwumetrowa ściana była barierą nie do przebicia i generalnie bardzo rzadko możemy wspinać się czy skakać w erpegach. W Baldur's Gate 3 mamy latanie albo teleportację, ale jest to dość ograniczone. W Fallout New Vegas możemy coś tam poskakać, ale nawet dość niskie przeszkody są nie do pokonania, w Gothicu natomiast jest to znacznie bardziej realistyczne i mamy większą elastyczność.
Zacznę od tego, że w Gothica (2001) grałem 25 lat temu i jej nie ukończyłem przez krytyczny bug wywołany przeze mnie. Odkryłem exploita, dzięki któremu mogłem przechodzić przez kraty i dość szybko dotarłem do Śniącego, ale niestety AI w ogóle nie rejestrowało mojej obecności, a cofać mi się aż tak bardzo nie chciało. W każdym razie bugi to wspólny mianownik oryginału i remake'u i protip ode mnie - nie instalujcie patcha 1.02, bo psuje więcej niż naprawia (w tym jest tu przynajmniej jeden błąd krytyczny, który uniemożliwia kontynuowanie gry, trzeba cofnąć się do patcha 1.01 żeby w ogóle móc iść dalej albo zaisntalować patcha 1.03). W jednym z ostatnich (kluczowych) questów z kolei, dwóch sojuszników zaczęło się wzajemnie atakować przez co niemożliwe było ukończenie zadania, ale to akurat dało się obejść.
W każdym razie skończyłem grać i pomimo bugów i paru wad jestem pod wrażeniem, od bardzo dawna nie grałem w tak dobrego erpega (czy grę w ogóle). Z innych wad wymienię jeszcze, że końcówka jest odrobinę męcząca, trochę dużo trzeba łazić w tę i we w tę (a kamienie teleportacyjne dostajemy dość późno), ale nie jest to jakoś bardzo uciążliwe ze względu na niewielki świat.
No i właśnie ten niewielki świat jest jedną z większych zalet tej gry. Przeważnie nie przepadam za otwartymi światami, bo potem mamy albo gry wydmuszki albo theme park, tutaj natomiast liczba zadań i lokacji jest proporcjonalna do wielkości świata i twórcy poszli w jakość, a nie w ilość. W Wiedźminie 3 ogrom świata działał na niekorzyść gry, bo takich zapadających w pamięć lokacji za bardzo nie pamiętam (może z jedną czy dwie), podobnie z zadaniami, natomiast w Gothicu niemal każdy quest to perełka.
Wiele z zadań można też wykonać na parę sposobów co również jest nieoczywiste w dzisiejszych erpegach (a erpegach akcji w szczególności , choć ja nie traktuję Gothica jako aRPG tylko pełnoprawne cRPG), a dialogi są naprawdę dobrze napisane. Bardzo podoba mi się, że jest to jedna z nielicznych gier, w której mamy "głupie linie dialogowe", ale nie są one tak siermiężnie napisane jak w Fallout (choć tam miało to sens jeśli wybraliśmy postać z inteligencją 1, czyli gorzej niż debil), ale bardziej subtelne i np. jeśli bezmyślnie klikamy we wszystkie linie dialogowe po kolei to możemy się np. zdekonspirować.
W jednym z zadań zostajemy wysłani żeby zinfiltrować obóz bandytów, którzy powoli rosną w siłę i mogą stać się czwartym liczącym graczem i gdy stajemy oko w oko ze strażnikiem i zdradzamy mu po co w ogóle tu przyszliśmy gdy ten się zapyta czego tu szukamy, ten mówi do nas "musisz być najgłupszym szpiegiem jakiego kiedykolwiek spotkałem" po czym nas atakuje :D.
A takich przypadków było więcej, ot chociażby pierwsza rozmowa, w której zdradzamy Diego, że posiadamy cenny przedmiot :].
Eksploracja też tu jest topowa i czuć wielką satysfakcję gdy odejdzie się trochę z utartych ścieżek i odkryje coś ciekawego. Zagadki, które tu wrzucono też są bardzo dobre i gdy się je rozwiąże, nasze ego jest odpowiednio łechtane.
Fajnie też rozwiązano tutaj kwestię rzemiosła i alchemii (możemy też sami tworzyć magiczne zwoje) - kolejny dowód na to, że Gothicowi daleko do przeciętnego aRPG.
Mógłbym w sumie napisać jeszcze sporo na temat tej gry, ale póki co ograniczę się jedynie do jej polecenia. Gra ma dużą "regrywalność" i pomimo, że ją przeszedłem mam ochotę zagrać od początku dokonując trochę innych wyborów, czy to podczas wyboru frakcji (choć tutaj zmiany będą kosmetyczne i dostaniemy jedynie trochę inne linie dialogowe i po jednym innym zadaniu - także jest to kolejna wada tej gry) czy podczas kształtowania postaci (na pierwszy ogień poszedłem w broń białą, a później trochę w czary, kolejnym razem pójdę w broń miotającą).