lol, to jakaś część ME w ogóle powstaje? No cóż, ja raczej nie czekam, nie po anthemie, andromedzie i veilguards, grach, które po prostu nie dorastały do pięt starszym grom, nawet pomimo ich ostatnich nienajlepszych gier jak inkwizytor czy ME 3. Nawet inkwizytor czy ME 3 były lepsze od tych najnowszych gier. Jakoś niezbyt wierzę w to, żeby im wyszedł dobry ME, nawet wątpię, by kolejne ME było lepsze od andromedy, nawet uważam, że raczej andromeda okaże się być lepsza od następnej części, no niestety nisko upadli xd.
oho, dostałem powiadomienie i widzę, że ci pokasowano postów. Najwidoczniej trafiłem w czuły punkt i zareagowałeś zbyt ostro, przez co oni to dostrzegli i ci pokasowali postów. No cóż, to tyle z twojego rumakowania.
no to mogli chociaż mniejszą premię dać. No ale, że w umowie nie było, umowa to umowa, a korpo to chciwe dziadostwo, to premii nigdy nie dadzą. No szkoda, musieliby wziąć umowę, która miałaby zawarte dodatkowe punkty o mniejszej premii od niższego progu, np. 80.
To nie wiesz, że stylistyka menu samo w sobie nie decyduje o rozgrywce a raczej to, że twórcy przyjęli sobie taką wizję?
"Chciałeś zabłysnąć a się zesrałeś ?????>?" pięknie, piszesz coś takiego, aczkolwiek cały ton oraz styl twojej wypowiedzi raczej sugerują, że niestety to ty się zesrałeś. I to piszesz po tym jak odpowiadając na moje pytanie zrobiłeś dużego fikołka i pominąłeś dużą część szaty graficznej wskazując w zasadzie niewielką jej część (bo samo menu to jakoś tak dużo nie jest) jak ja pytałem stricte o całą szatę graficzną. Poza tym gra ogólnie ma grafikę w baśniowym stylu. Zresztą nie tylko w olden era, ale także w homm 3 bywa kolorowo, tak więc obie gry kolorystycznie bardzo się nie różnią. No nieźle, takie fajne samozaoranie, próbuj dalej.
oh, to gra od ruskich? No cóż, jednak czasami ruscy dają gry po polsku jak np. atomic heart. Generalnie jednak to jest raczej ogólna tendencja wśród mniejszych deweloperów, no niestety nierzadko zdarza się, że gra nie dostaje polskiej wersji. Taka jedna z wad cyfrowej dystrybucji, niestety tak już jest, twórcy teraz muszą ponieść wszystkie koszty tłumaczenia, a nie jak dawniej, że lokalni wydawcy kupowali i wydawali je z swoim rodzimym językiem dzieląc ten koszt między wszystkimi lokalnymi wydawcami. No, to teraz gry wychodzą z tylko kilkoma wersjami językowymi w zależności od wydawców i deweloperów, bo gdyby mieli zlokalizować dla wielu krajów to koszty spadłyby tylko na nich, a nie byłyby one małe, więc rezygnują z dodatkowych języków. Aczkolwiek są niestety jakieś wyjątki jak np. japońskie studia, które nie są aż takie małe i mogłyby i w sumie stać ich na więcej wersji językowych, ale często niestety olewają nasz język.
czemu ludzie stale to piszą? Przecież właśnie taki jest podtytuł, olden era, a nie żadan inna.
Czyli nawet nie wiesz co piszesz...
To, że gra ma tło menu, to nie znaczy, że to właśnie szata graficzna, jak już to zaledwie jej część. A ja pytałem raczej o faktyczną grę, a nie jakieś menu.
no tak, to oczywiste, że nikt na tym i tak nie zarobi, nie bez powodu odniosłem się do abandonware, choć nie jest to piractwo, to jest to też szara strefa. No ale czemu ludzie mieliby nad tym płakać, skoro i tak nigdy legalnie nie zakupią?
Tymczasem ludzie narzekający na gry typu gothic, bo nie ogarniają, że niektóre rzeczy były w pełni zamierzone jak np. "zacinanie się" postaci w czasie walki (bo wcale nie chodziło o to, żeby rytmicznie i na spokojnie klikać odpowiednie klawisze, no gdzieżby tam, w każdej grze należy wręcz spamować, a ciul tam, że gra świadomie karała coś takiego, a odpowiednie sterowanie postacią było nie tylko proste i intuicyjne, ale również z wprawą wręcz ułatwiało grę trywializując trudność gry :D) itp.
Ciekawe kto wie lepiej jak się projektuje gry, ludzie co raz na tydzień odpalą gierkę, bo im się bardzo znudziło czy twórcy z dawnych lat, ściśle skupieni na tworzeniu w profesjonalny sposób gier czysto przeznaczonych dla ludzi lubiących dużo grać?
no spoko, jednak w rzeczywistości, w której takie produkcje prawie nigdy nie wrócą do oficjalnej dystrybucji z powodu licznych problemów typu prawnych, ekonomicznych itp., a nawet nie wiadomo jak długo takich produkcji już nie ma w dystrybucji i jak dawno zapomniano o grach opartych na tej licencji oraz ile czasu przestał na tym zarabiać, to po prostu infantylność, zwłaszcza w świecie pełnym korporacji chcących wyzyskiwać swoich konsumentów na każdym kroku. Komu by się chciało wydać gruby hajs na to, by przywrócić grę do dystrybucji i na dodatek bardzo mocno ryzykować, że gra w ogóle nie zarobi? Tak to bywa z grami mającymi już ponad 20 lat na karku, a nawet już za kilka lat już 30.
A dlaczego uważasz, że siedziałbym cały czas tylko przy CRT? Przecież pisałem, że używałbym tylko do starych gier. Rozsądek naprawdę się przydaje, to oczywiste że CRT dobre jest tylko do starych gier, tak samo nie będę przecież cały czas grał w nie o czym już wcześniej wspomniałem. No litości, nie będę przecież spędzał całe dnie na graniu w stare gry na CRT, nie mam aż tyle czasu. Oczywiste jest też, że kineskop raczej nie był za drogi, przecież już ci napisałem, że komputer był używany nie tylko przeze mnie, ale również 2 braci, co już powinno mówić o tym, że raczej w grę wchodziła oszczędność. Naprawdę tego nie odczuwałem, bo nie dlatego, że CRT był lepszy, a dlatego, że nie siedziałem przy nim non stop jak ty, tylko tyle, to proste.
Nie sądziłem, że takich oczywistości muszę tłumaczyć. No sory, ale to oczywiste, że jak całymi dniami siedzisz przy CRT to oczy się męczą, bo jakżeby inaczej miałoby być. A ty jeszcze masz tyle czasu, żeby grać ciągle, że CRT mógłby tobie zmęczyć oczy? Jak mówiłem, że bym chciał pograć w stare gry na CRT to nie miałem na myśli spędzania całych dni przed CRT. Naprawdę wystarczyło trochę rozsądku.
D4? Chodzi o diablo 4? Tę grę akurat mam gdzieś, więc nie wiem jak to wygląda. Może i postać byłaby zbyt silna, ale to już kwestia tego jak grę zrobiono. Bo w dobrze zrobionej grze masz z tego kupę frajdy, bo po 1. jak szef trzepiesz dupska wrogom, którzy kiedyś nie byli dla ciebie słabi, po 2. możesz bić się z wrogami, którzy wcześniej byli za silni. Przykładów jest trochę. Min. właśnie stare diablo, gothic, stare fallout, stare dragon age, stare fable, star wars knight of the old republic itd. Więc jak potrafią to zrobić, to wyjdzie to dobrze. A jak nie potrafią, to wykorzystują właśnie ten lvl scalling i tworzą świata, który nie będzie miał odpowiednio rozmieszczonych mobków o odpowiednich poziomach i właśnie ten problem rozwiązuje lvl scalling, choć raczej nienajlepiej wpływa na jakość rozgrywki. To jest tylko twój problem jak odbierasz taki problem w dobrze zrobionych grach bez lvl scallingu, nie potrafisz cieszyć się, że postać rozwinęła się, więc zabija jakiegoś goblina na hita, ja tam wolę się cieszyć, że postać po wylvlowaniu zabija bez problemu początkowych przeciwników i może iść bić się z mocniejszymi zamiast bić się z początkowymi i końcowymi wrogami praktycznie jednakowo. Jak dla mnie rozwój bez lvl scallingu jest znacznie przyjemniejszy, to po prostu daje frajdę jak jakichś słabych mobków można bez problemu zabić dowolnym ruchem.
Jedyny taki problem jest tylko np. z morrowind, który jednak jest sporym światem, a brak limitu w lvlowaniu sprawia, że po dłuższym czasie grania postać jest już tak potężna jak to tylko możliwe, ale do końca gry wciąż jeszcze daleko. Oczywiście gdyby całkiem pomijać questy poboczne i skupić się tylko i wyłącznie na głównej fabule, to pewnie byłyby problemy z pokonywaniem niektórych wrogów z fabuły.
nawet jeśli, to co? Momentów, które naprawdę słusznie wkurzały nie było wiele, to raz, a dwa jednak daje to frajdę z takich gier, które faktycznie wymagają odrobiny angażowania się, aby czynić postępy.
Co do wątku współczesnego, to akurat było super rzeczą w starych ac. Poza tym, wiesz, że to jednak były ac, które były mocno powiązane z współczesnością? Wiesz w ogóle o co chodziło w tych grach? Przecież współczesność tłumaczyła wiele rzeczy, które działy się w życiu asasynów. Tak to byś miał pajacowanie od 1 do 3, ot czasami są jakieś magiczne artefakty, etc. a przecież grasz sobie chłopem co para się skrytobójstwem w różnych miejscach i historycznych okresach. To nie są typowe ac fantasy jak najnowsze ac, tylko bardziej sci-fi ac, setting gier zupełnie różny i wymaga zupełnie różnych metod. Chodzi o to, że w pierwszych miałeś po prostu asasyna w historycznych miejscach i okresach, a jedyną anomalią były technologie sci-fi. Co innego jak najnowsze ac, w których nie brakuje fantasy w świecie gry.
Te znajdźki to oczywiste, że nic nie dawały w tych starych ac, no a jak miałyby skoro to nie były gry z elementami rpg? To oczywiste, że nie wzmacniały tak jak w shadows, który jest rpgowym ac. Także tego, nie mogły dawać punktów umiejętności, skoro ich nawet nie było. Tak samo nie trzeba było szukać je, można było je olać, grać dalej i tyle. Nie wiem gdzie w tym problem, naprawdę to jest błahostka i nie ma co doszukiwać się dziwnego problemu, który i tak nie wpływał na grę...
I właśnie nie, bez wątku współczesnego to pierwsze ac momentami by sprawiałyby wrażenia kompletnego oderwania, którego nic by nie tłumaczyło. Serio, czy to warte zniszczenia sensu gier, żeby dla pozoru "ulepszyć"? Wiesz tak to jest w życiu, czlowiek myśli, że coś ulepszy, a zwykle się okazuje, że tylko spartaczył. A spartaczył, bo nie miał odpowiedniego punktu widzenia, który pozwoliłby dostrzec problem. Z tobą jest ten sam problem.
No spoko, ale z tymi ścigalkami to znowu jest problem. Jakie ścigałki umożliwiają swobodne i spontaniczne wyścigi z kimkolwiek, takie które mają sens? A nawet jeśli jakaś to oferuje, to raczej nie jest to dobre, bo po prostu będzie sprawiać wrażenia randomowości, braku zależności od historii i świata, a także chaosu. Głupie to, do tej pory w ścigałkach i tak przygotowane tory dalej są koniecznością, nie są tylko dlatego, że twórcy tak chcieli, a tylko dlatego, że tylko w ten sposób ścigałka ma sens. Zresztą i tak w realu tory też są uprzednio przygotowane przez odpowiednich ludzi, a nie przez gracza/kierowcy. Jak już, to najwyżej w formie trybu wyścigów w każdym miejscu, ale to już krótkoterminowe rozwiązanie, bo taka formuła szybko się wyczerpie.
Standard standardem, to coś to bardziej iluzja, a nie faktyczna swoboda i dowolne ściganie się w każdym miejscu. Mówisz o tym, ale chyba źle wyrażasz albo źle to postrzegasz to, bo realnie to nie jest tak jak to opisujesz. Od jakiegoś czasu? No właśnie w tym problem, bo spójrzmy prawdzie w oczy, ale jednak coś podobnego w grach już i tak pojawiało się od bardzo dawna. Nawet stare nfs most wanted ma otwarty świat, ale w praktyce to sprowadzało się tylko do paru rzeczy: odwiedzanie punktów przygotowujących do wyścigu, miejsc wyścigów oraz rozpoczęcie wojny z policją i nic poza tym, może jeszcze odwiedzanie miasta. Więc to wcale nie jest standard, to iluzja, a do tego nigdy ostatnio nie powstał, bo jest już od bardzo dawna. A ten stary model jak był tak dalej jest, tylko maskuje to właśnie ta iluzja. Taka prawda.
Zresztą te nowe asasyny też nie są specjalnie świetnie zrobione jeśli chodzi o rpgowość. Twierdzisz, że lubisz poczucie rozwoju, a tymczasem te gierki to mają typowy lvl scalling co już z miejsca psuje rozwój postaci, zupełnie jak w oblivionie i innych wielu rpgach z bezsensownym lvl scallingiem.
A kto dbał o te durne znajdźki? Mało kto na to gówno zwracał uwagę, po prostu grało się, przechodziło te misje aż do końca gry i tyle. Tak jakby takich zbędnych rzeczy wcale nie było w najnowszych grac.
A archaiczny to jest przede wszystkim pierwsze assassin's creed, reszta jeszcze aż taka stara nie jest. To jest smutne życie jak człowiek jest w stanie grać tylko i wyłącznie w te najnowsze olewając niemal wszystko co było wcześniej, nawet całą masę świetnych gier.
No właśnie, szkoda, że ta wersja nie zawierała tych dodatków, no ale mimo wszystko jeśli chodzi o kampanię to jeszcze spoko, bo wtedy fajnie to wygląda. No ale jednak tylko podstawka, więc na resztę kampanii znowu wszystko będzie niestety rozmazane. No ale tyle dobrego, że podstawkę można przechodzić na legnitnym FHD.
A to mod + HotA to w sensie, że mod o nazwie "+ HotA", z plusem w nazwie?
pewnie albo lol albo cs albo wow czy coś podobnego. Oni i tak nie oderwaliby się od tych gier, więc metro czy gta nie będą miały ich uwagi i dla nich równie dobrze tych gier i tak mogłoby nie być, różnica zerowa.
bo to po prostu głupota ludzka, ludzie po prostu za bardzo się rozpędzają i myślą, że ludzie będą grać w jedną tę samą grę przez cały rok xd
No dobra, nie zrozumiałem, "że gracze mogą grać tylko dla fabuły i dobrze się bawić to luz" zinterpretowałem jako stwierdzenie, że ja pisałem, że graczom w grach wystarczy sama fabuła, dlatego myślałem, że nie zrozumiałeś mnie.
Mimo wszystko uważam, że najważniejsze jest w "nie muszą bawić tylko i wyłącznie gameplayem, wiele rpgów", gdzie "nie ... tylko" mówi, że zarówno gameplay jak i fabuła mogą bawić oraz przecinek, który tylko dzieli zdanie, ale nie oddziela wątki, wiec "wiele rpgów" odnosi się do fabuły i również gameplayu. Kwestia tego jak się czyta zdania. No ale ok, być może faktycznie niewystarczająco jasno i precyzyjnie się wyraziłem.
ciekawe, jak to jest, że niezależnie od części to każdy pc jest taki sam i różnice są tylko między konsolami, a pc? Dziwne, że nie ma przepaści między takim np. 1050, a 5090. No doprawdy interesujące odkrycie, że stara i tania konsola jest znacznie słabsza od najnowszego, najdroższego i absolutnie topowego sprzętu xD.
zapomniałeś o spalonych wtyczkach xD.
Ty patrz, jak widać, tylko wypisz jakieś fakty, a zaraz się przyczepią. Normalnie uderz w stół, a nożyce się odezwą xD.
Eh, napisałem, że gry mogą mieć fabułę i nie muszą bawić tylko i wyłącznie gameplayem, to raz.
Dwa, to można już rozumieć jako "gry również mogą mieć fabułę i dzięki temu mogą dodatkowo bawić niż tylko z gameplayem". Poziom taki jak podwójne zaprzeczenie typu nie chcę nie oglądać co oznacza chcę oglądać. Naprawdę nic specjalnego.
Trzy, to udowadniały rpgi, czyli bawiły nie tylko gameplayem, ale również fabułą.
Cztery, napisałem tak, że koniec zdania dotyczy bezpośrednio poprzedniej części tego samego zdania. Czyli "mogą mieć fabułę i wcale nie muszą bawić tylko i wyłącznie gameplayem, wiele rpgów to udowodniło", pierwsza część mówi o fabule i gameplayu, a druga część nawiązuje bezpośrednio do pierwszej części, czyli rpgi udowadniały, że gry mogą bawić nie tylko gameplayem, ale i również fabułą. Nie oddzieliłem je, nie odseparowałem je jakoś specjalnie, więc to nie były różne wątki.
Pięć, ostatnie zdanie traktowało o podobnej sytuacji, w której stwierdzenie, że wymienione gry od początku miały sens tylko w trybach multi, było zwykła bzdurą. Również samo to, że mój pierwszy post tutaj był odpowiedzią do innego posta, który wspomina o tym, że niektórzy ludzie wolą tylko gameplay, a fabułę traktują jako uciążliwy element, powinno było bezpośrednio wskazać taką sytuację, czyli traktowanie fabuły jako bezsensownego dodatku, podczas gdy jest ona dodatkiem umilającym rozgrywkę.
oj tak, niektórzy to za bardzo się rozpędzają ;).
Właśnie nie, mylisz pojęcia. Złota era nie oznacza, że coś jest mainstreamowe, w tym przypadku to oznacza min. wiele świetnych i nowych ip, intensywny i prawdziwy rozwój w grach, ale jednak nie popularność. Może 20 lat temu to już nie były aż taką niszą, ale jednak bezapelacyjnie gry były niszą w porównaniu z tym co obecnie jest. Dziś gry zdecydowanie są mainstreamową rozgrywką, aczkolwiek dla większości konsumentów to tylko coś na nudę i to tylko czasami. Więc jednak ostatecznie 20 lat temu jeszcze nie były mainstreamem, były jeszcze trochę niszą.
Obecnie gracze to teraz nieduża część konsumentów tej branży, więc teraz dużo grających ludzi ma niezbyt właściwe oczekiwania i źle podchodzi do gier i dlatego często są rozczarowani i mają problem z graniem. Bo po prostu to nie są ludzie, którzy lubią grać, a tacy którzy co jakiś czas coś odpalą, bo im się znudziło. Co innego gdy 20 lat temu gaming był niszą i o grach wiedzieli głównie gracze, więc u obecnych konsumentów to wszystko łatwo jest zauważyć. Mam na myśli np. oczekiwania, że gra musi mieć hiper ładną grafikę, super animacje, tryb multi i tego typu pierdoły, a podejście do gier, że nie mają one po prostu zapewniać jak najwięcej frajdy, a coś innego robić, np. ładnie wyglądające ogromne światy, aczkolwiek puste, umożliwiać rywalizację z ludźmi itp. I to najlepiej i najłatwiej jest zauważać u zwykłych konsumentów tej branży, pozwala to dostrzec w czym tkwi problem w odbiorze gier. Mówiąc krótko, ludzie popełniają kolosalny błąd grając w gry, nie rozumiejąc o co tak właściwie chodzi w graniu. Tak więc niektórzy gracze też mogą mieć ten problem.
Jednak wiek niestety tego nie zmienia, a raczej własny rozwój umysłu pozwalający dostrzec nieprawidłowości w swoich oczekiwaniach i podejściu i w tym czym są gry i co powinny faktycznie robić przez co pojawia się impuls do zmiany oczekiwań i podejścia poprawiając odbiór gier, dzięki któremu można szybciej zauważył potencjał gier oraz szybciej dostrzec liczne wady ukryte, tak że dają znać dopiero w późniejszej rozgrywce (typowo dla gier z olbrzymimi światami).
To tak jak z tym gothiciem, ludzie krzyczeli o nim jako drewnie, itd. A cały problem tkwił tylko i wyłącznie w ich głowach. Bo np. nie potrafili dostosować sobie sterowanie zmieniając sobie ustawienia klawiszy pod bardziej standardowe sterowanie i dlatego męczyli się tylko z własnej winy, nie ogarniali, że zacinanie się postaci w czasie walki było celowym zabiegiem twórców i to było w grze zamierzone (np. machanie bronią białą rytmicznie klikając przyciski, a nie spamując przyciskami), a nadzwyczajnie proste sterowanie przerastało ich (tak jakby trzymanie przycisku myszy i kliknięcie wybranego klawisza w odpowiednim kontekście, np. lpm+w+kontakt z npc, aby gadać z nim bądź to samo ale z wyciągniętą bronią, aby atakować npc itd., było nadzwyczajnie trudne xD)
no i świetnie, świeżych, oryginalnych i dobrych ip singleplayer nigdy za wiele. To naprawdę cieszy, gdyż to pokazuje, że takie nowe gry dalej mają rację bytu :).
A mało to było takich filmów, które okazywały się, że tak naprawdę nie mają za dużo wspólnego z wskazanym gatunkiem? Nawet podobnie było z nietrafionym przypisywaniem gatunków grom, tutaj na tej stronie też niejednokrotnie to się zdarzało. Tak tu trailer wydaje się być uczciwy, bo przynajmniej nie przedstawia wszystkich jedynych momentów przedstawiających np. sceny z futurystyczną technologią jak to często bywa w różnych trailerach różnych filmów, tak to jednak nazywanie filmem sci-fi to już jest przesada. To, że film zawiera np. 5-10 min scen sci-fi nie znaczy, że nazywanie filmu sci-fi to dobry pomysł. Zresztą trailer wyraźnie pokazuje, że jedyne sci-fi to te ufoki, a świat, który zwykle oglądamy to normalny współczesny świat. Najważniejsze jest też, że trailer pokazuje, iż te ufoki będą dość nieobecne. Więc jak ich obecność jest ledwie namacalna, to dużo sci-fi nie będzie.
Przez takie wprowadzanie w błąd trzeba coraz mocniej weryfikować jak faktycznie jest, stąd moja niechęć do niewłaściwego nazewnictwa. Tu akurat nie musiałem sprawdzać za dużo, wiem że ten film w rzeczywistości to dosyć lekkie sci-fi i zawiera niewielką ilość scen sci-fi, trailer pokazał dobrze o czym w rzeczywistości jest film co rzadko się zdarza.
Imo to trochę za mało tego sci-fi, żeby to od razu nazywać pełnoprawnym sci-fi. Z trailera widać, że większość filmu nie ma nic z sci-fi, ot ufok w niektórych momentach z ukrycia poluje na ludzi i pewnie nawet jest często niewidoczny dla widza.
Już wiele filmów było tak nazywanych, bo było jakieś dosłownie jedno futurystyczne urządzenie przez co można było się rozczarować, że film to jednak nie był sci-fi...
Oni wolą wybrać łatwiejszą produkcję gry skupionej na bezdusznej, ale ładnej grafice. Także albo portfele i żądanie innych silników dających różnorodną grafikę, ale kosztujących swoje albo ten tańszy silnik od ładnej i nijakiej grafiki.
Dziś cała masa problemów wyszły tylko dzięki graczom, to oni w ogromnej większości są sobie winni wielu problemów tej branży.
"Co mi uswiadomilo, ze graczy sie nie da zadowolic i zawsze beda takim smerfem Maruda." przecież to też ciebie dotyczy.
Również głupie jest to bezwzględne stawianie nowych nad starymi, sam już podkreśliłeś, że to są tylko twoje subiektywne odczucia. "Juz zapomniales zabij ilus wrogow tak i tak, tym i tym narzedziem, w takim i owakim czasie. Ja wiem, ze rozowe okulary" to nie są różowe okulary, to podobny przypadek co z gothiciem, na którego narzekano ze względu sterowania czy walki bronią białą, kiedy tu winę ponoszą tylko i wyłącznie ludzie nie potrafiący nawet włączyć ustawienia klawiszy i dostosować sobie do nowocześniejszego standardu, nie rozumieją, że podczas walki lepiej rytmicznie i z odpowiednim odstępem czasowym klikać, bo w tej grze spamowanie było karane i to było zamierzone, ale ludzie po prostu tego nie rozumieją. Tak też jest podobnie w tych starych asasynach, są ludzie, którzy lubili takie wyzwania, bo o to w tym chodziło, a nie o przechodzenie misji wedle upodobań bez żadnych wyzwań, byleby grać z jak największą swobodą. To ty chcesz przechodzić grę z jak największą swobodą, więc misje z wyzwaniami ci się nie spodobały, ale to nie ma wpływu na to jaka obiektywnie jest gra.
Mirage oberwał, bo nie był prawdziwym powrotem do korzeni jak to zapowiadano i tyle, żadnej filozofii nie ma.
A to jednak miałeś na myśli sam format otwartoświatowy z nowych gier, to "formatu otwartoświatowego pseudo RPG" zmyliło mnie. Te "pseudo RPG" było niepotrzebne i wprowadza w błąd gdyż bezpośrednio mówi, że również liczą się różne zmiany, które wprowadzono w nowych odsłonach, a nie tylko format świata. Wystarczyło samo "formatu otwartoświatowego". Nie moja wina, to nie ja mam dziwnego toku myślenia, tylko źle to napisałeś niepotrzebnie wprowadzając dodatkowych terminów i przez to nieporozumienie wyszło tylko od ciebie.
No nie wiem, dla mnie największy problem miał tylko ac 1. Późniejsze były już naprawdę bardzo dobre, a jak dla mnie właśnie po black flag marka zaczęła mieć problem z tym czym chce być i to było na duży minus. Może i gameplay lepszy, ale to wiele gier też może mieć dobry gameplay, a nie to powinno być jedyną dobrą rzeczą w grze, marka powinna jakoś się wyróżniać. Ponadto i tak stare części nie miały złego gameplayu, nie był to najlepszy, ale dalej nie był zły, więc dużego problemu nie było za wyjątkiem pierwszej części gdzie faktycznie za dobrze się nie grało.
A robienie z gier słabych tylko ze względu na sam gameplay, który nie był nawet jakoś zły, to sztuczny problem. Gameplay nie wybroni markę, jeśli ta resztę ma zrobioną bardzo średnio. Mnie zbytnio nie interesuje też grafika, bo dziś też każda gra bardzo dobrze wygląda na ultra, różnice zwykle nie są wielkie, więc grafika tak samo razem z gameplayem w pojedynkę nie wybroni serię. Za to problem robi się jeśli trochę poprawia się ten gameplay, ale kosztem reszty. Może i gameplay lepszy, ale gra robi się wtedy bardziej nijaka.
może większość gier to są mało znaczące gierki, ale jednak wiele z tych gier jest fajnych jak np. bioshock, gta 5, callisto protocol, orcs must die 3, deus ex rozłam ludzkości, dying light, fallout new vegas, dishonored, death stranding, wolfenstein, tomb raider, prey, borderlands 3 i jeszcze trochę. Także jest tego wcale nie mało. A wszystkie razem to już sporo ponad tysiąc zł by było.
"Największa i najlepsza platforma do grania ma upaść, niby z jakiego powodu" Powiedz mi tylko czy masz problem z czytaniem? Bo nie wydaje mi się, żebym napisał, że upadnie, nic takiego nie napisałem. Zresztą, dlaczego nie miałoby być powodu do zmian przez te 20 lat? Naprawdę wierzysz, że nic się nie zmieni w takim czasie? Chłopie, 20 lat to szmat czasu, mało co przetrwa tego bez najmniejszej zmiany. Niby co mogłoby się nie zmieniać się nic a nic przez te 20 lat? Zacznij w końcu weryfikować rzeczywistość, bo to jest bardzo niezdrowe podejście do życia.
Bo o to mi chodziło (o to, że 20 lat to bardzo dużo). Nie chodziło mi ogólnie o to jak to finalnie będzie wyglądać, lecz o to, by mu uświadomić oczywistą prawdę o rzeczywistości. Stąd 20 lat jako ostateczny przykład, po tych 20 latach wielu ludzi umiera oraz przechodzi na emeryturę, wiadomo. Ale niestety jak widać nic do niego nie dociera, jest bardzo naiwny i nie przyjmie do wiadomości, że wszystko, absolutnie wszystko się zmienia, nawet valve i steam i myśli, że nic się nie zmieni. Jak kilkuletnie dziecko myślące, że będzie wiecznie żyć z rodzicami, którzy o wszystko zadbają, no doprawdy ta infantylność mnie rozbraja...
"Dla setek twórców indie oznaczałoby to śmierć" jak wymóg posiadania aplikacji/launchera do pobierania gier miałby ratować im sytuację?
no cóż, a czego można było się spodziewać po spin-offie? W końcu spin-off to spin-off, czyli najczęściej średnie, bo mocno budżetowe.
"nawet Kalkulator uruchamia się dłużej, niż w czasach Windowsa XP" whaaaat? To jest aż tak źle? Wiedziałem, że jest źle, ale że aż tak? Ło panie, tego to się nie spodziewałem xD.
Na litość boską. Wiecie na czym polega otwarty świat i system hubów? Wcale nie chodzi o podróżowanie i przemierzanie odległości, a o otwartość świata. Wy ewidentnie nie rozumiecie na czym to polega. A graliście chociaż w wiedźmina 3? Wiedzcie, że tam nie możecie od razu wchodzić do każdej mapy. To jest sedno, to są odizolowane huby, które odblokowują się z czasem. Więc macie tam tylko duże otwarte huby, a nie żaden otwarty świat na miłość boską. Czy brak możliwości wchodzenia do każdej mapy z startu to według was otwarty świat?? Przestańcie w końcu wprowadzać ludzi w błąd...
szopen469
to chyba tokiem wypaczonego myślenia.
Bethesda ma gry gdzie niemal każde miejsce jest od razu dostępne, więc to są standardowe otwarte światy. Trochę podobnie valhalla, horizon czy ghost, tam zwykle zablokowane miejsca to nie są takie wielkie miejsca jak w wiedźminie 3 czyli velen, skellige czy kaer morhen. A dlc to wyjątki, miejsc zawartych w dlc oczywiście nie ma od razu w podstawowej grze. W wiedźminie 3 bez wykonania określonych zadań nie możesz nawet dostać się ani do velen ani do kaer morhen ani również do skellige, więc skellige to nie jedyne zablokowane miejsce jak mi to wmawiasz.
Jerry_D
"Idąc dalej tą logiką" to idź taką wypaczoną logiką, która nie łączy ze sobą zdania i nie bierze pod uwagę kontekstu, a ogarnia tylko malutki wycinek tekstu. Tak, dobry sposób na dyskusję owocującą nieporozumieniami. Nic dziwnego, że nie ogarniasz o co faktycznie chodzi i piszesz kompletnie niezwiązane rzeczy nie mając pojęcia jak bardzo ci się pomieszało. Tak to powodzenia z takim podejściem.
Ludzie nie wiedzą, ale i tak się wypowiedzą...
no to inna proporcja, z screena z artykułu akurat było tych 5 walut z wszystkich widocznych 12, więc 5 na 7 pozostałych to było niemało. To sugerowało, że podobnie może być z resztą.
I tak w wieśku 3 masz kilka dużych stref osobno, nie tworzą otwartego świata, także sorki, ale tu nie ma takiego klasycznego otwartego świata. Wprowadzacie w błąd. Jak już, to można mówić o grze z kilkoma, ale dużymi i otwartymi hubami. Poza tym, nie zapominajcie o najważniejszym, te huby są i tak zablokowane, nie można do nich wejść od razu! Finalnie i tak cały świat ma wyizolowane obszary i te huby razem i tak nie tworzą otwartego świata. Czy tak wygląda otwarty świat? No pomyślcie trochę...
A w grach cenię, poza fabułą (w grach fabularnych/RPG/itp.), właśnie swobodę i otwarty świat, w którym mogę iść gdzie chcę, i robić co chcę, poza główną i poboczną fabułą." czyli całkowite pomijanie najważniejszej rzeczy czyli gameplayu. Ty sam to robisz co zarzucasz tym deweloperom. W końcu masa gier by od razu zdechła, a tak się nie stało, gier ogólnie by nie było gdyby nie gameplay. Nic dziwnego, że wolisz filmy, skoro oczekujesz tylko takiej ledwie iluzji nieliniowej fabuły (jak wiele gier z otwartymi światami oferuje prawdziwą nieliniową fabułę? Za mało ich, a coraz częściej nie ma takiej fabuły) oraz śmiesznej swobody, która wiele nie wnosi do gry (bo powiedzmy sobie tak szczerze, a czy ta swoboda aż tak wnosi coś do frajdy? W głównej mierze są to powtarzalne i mało znaczące czynności, a przynajmniej tak to wygląda w większości otwartych światów. Równie dobrze można pogłaskać jakiegoś kotka czy psa, a potem i tak o tym się zapomni. Prawdziwa swoboda jest rzadka, a swoboda odgrywania fabuły jest jeszcze rzadsza).
Na dobrą grę nie składają się tylko otwartość świata oraz liniowość fabuły, jeszcze również gameplay, jakość gry, techniczny aspekt, pomysł, klimat. To wszystko robi robotę, nawet gry z zamkniętym światem i liniową fabułą dalej bardzo bawią, gdyż świat nie jest po prostu tylko zamknięty, jest też dopracowany i charakterystyczny, a także fabuła jest całkiem dobra, ale również gra się świetnie dzięki dobremu gameplayowi, klimatowi, jakości gry i technicznemu aspektowi.
A niestety, ale nierzadko się zdarza, że gry z otwartymi światami są po prostu nudne, nie mają dobrego gameplaya, klimatu też czasem nie ma, a historia bardzo często jest po prostu niezbyt dobra, a nawet czasami jest problem techniczny, a pomysł gry czasami nieoryginalny. Już szybciej jest znaleźć dobrą i ciekawą grę z zamkniętym światem niż otwartym światem.
Patrzysz z bardzo wąskiej perspektywy. To raz, a dwa nie wiesz co tak naprawdę chcesz w grach i nawet nie wiesz po co tak właściwie chcesz grać. Nic dziwnego, że gry z zamkniętymi światami i liniową fabułę cię odtrącają, gdyż skupiasz się tylko na paru aspektach. Jak większość konsumentów tej branży, czyli ludzie, którzy dużo nie wiedzą o branży i ogólnie z nudy czasem odpalą grę.
Ty ewidentnie masz poważny problem z czytaniem ze zrozumieniem. Więc napiszę to tak prosto jak to tylko się da.
Są określone ceny. Polska jest traktowana jak jedno z bogatszych zachodnich europejskich krajów. W efekcie czego polacy mają bardzo wysokie ceny w europie. Nawet niemcy mniej płacą, a są bogatsi. Dlatego polacy też mogliby mniej płacić adekwatnie do swoich zarobków analogicznie co niemcy. Jednak tak nie jest, są wyzyskiwani. Nie ma znaczenia, że mają więcej pieniędzy, sam fakt, że mniej im zostaje kiedy mogliby więcej oszczędzać, wyraźnie pokazuje wyzysk i brak szacunku.
Równie dobrze możesz kupić chleba za 50 zł. Przecież cię na to stać, prawda? Bo przecież możesz kupić z kilkadziesiąt takich chlebów, bo nie ma znaczenia, że 50 zł, ty masz kilka tysięcy. A myślisz, że dlaczego ludzie czasami nie kupują czegoś najdroższego typu smartfony, sprzęt komputerowy, auta, itd? No właśnie, bo nie chcą za dużo wydawać, bo woleliby oszczędzać, nie chcą wydawać tak, żeby ciągle mieli niewielką ilość pieniędzy na koncie, zamiast gromadzić możliwie duże oszczędności co robi każdy normalny człowiek.
Wcale nie jest tak różowo, dalej ludzie mają sporo wydatków na życie, a koszty wcale nie maleją. I przestań pisać o bogatych ludziach, oni nie są większością. Gdybyś nie zauważył, dużo ludzi narzeka na drożejącą żywność i wcale nie są to jakieś patusy czy o kim tam myślisz. Poza tym, bronić korpo, które stara się wszystkich dymać, byleby jak najwięcej zarabiać, serio? Czy jak zgadzasz się, żeby ci sprzedawali coś 2x drożej, to jest ok i nie czujesz, że cię poniżają i wyzyskują?
Mam nadzieję, że już rozumiesz problem.
Gdyby większość ludzi nie traktowała gry jak mainstreamu, to by gry nie zeszły na poziom mainstreamu dla mas. Ale jednak zeszły na ten poziom, więc grupa taka jest bardzo dominująca w branży, a nie gracze, którzy naprawdę lubią grać. Branża zeszła na psy, bo zobaczyli, że można na takich ludziach najlepiej zarobić, gdyż oni nic nie wiedzą o grach ani o sprzęcie, nie wiedzą też po co tak naprawdę są gry. Więc oni orają jak mogą i wyzyskują ile tylko się da czy to przez wyższe ceny, monetyzację, czy to przez redukcję kosztów jak stosowanie narzędzi AI obniżających wydajność gry i obniżenie jakości gry jak gorsza optymalizacja czy ogólnie gorsze gry. Gdyż tacy ludzie po prostu nie wiedzą, że są manipulowani, wykorzystywani i wyzyskiwani, więc są idealnym targetem branży7.
Albo statystyki miały fałszywe dane albo ktoś był niekompetentny i nie poradził sobie z zdobyciem odpowiednich danych.
Rzeczywiście finalnie ten przelicznik i tak za dużo nie zmieni, ceny dalej będą dosyć wygórowane, tylko po prostu będą ciut niższe niż dotychczas. Będziemy mieli 255, ale jeszcze trzeba pamiętać o podatku, bo nie został uwzględniony, więc niestety realnie będziemy mieli ciągle ponad 300 zł...
Ale co do cen nowych gier to nie, przecież to znowu będą zawyżone ceny, oni nie będą ustawiać cenę zgodnie z kursem waluty, a tym wielozmiennym, który de facto jest tylko ciut mniejszy niż dotychczas. Bo tak naprawdę za najnowsze gry AAA według tego przelicznika będziemy płacić ponad 300 zł, pamiętaj, że to cena 255 jest bez podatku, więc jednak ostatecznie nowe wcale nie będą aż tak poprawne, co najwyżej ciut niższe...
Cooo, hahaha, ale to przecież za wiele nie zmieni, ceny dalej będą zawyżone, aczkolwiek będą trochę lepsze, ale wciąż niedostatecznie. Skoro wielozmienny był tym domyślnym, to ten też będą dalej używać. A tu ten wielozmienny często jest najwyższy i ja tu właśnie czegoś nie rozumiem jak to oni liczą. Czy nie powinien być średnią między konwersją waluty, a siłą nabywczą? Właśnie 150 zł byłoby najbardziej odpowiednią ceną, a nie 250, które i tak jest sporo wyższe od konwersji waluty oraz tym bardziej od dużo dużo niższej siły nabywczej. A mimo to wciąż wygląda na to, że nie tylko będziemy mieli ceny co zachodnie bogatsze kraje, ale również nawet czasami wyższe, bo zamiast 215 jak ameryka czy zachodnie kraje, to mamy nawet 255, czyli de facto nie 60 dolców tylko trochę więcej czyli niecale 70, a jeszcze to jest nieopodatkowane, więc realnie dla będzie nawet ponad 300, a to tylko ciut mniej niż dotychczasowo.
Tak więc jest tylko troszkę lepiej, ale i tak mogło być znacznie lepiej, bo to jest jak ochłapy, dość marna pociecha. Bo jednak powinniśmy mieć indywidualnie ustalane ceny. W końcu nie jesteśmy tak zamożnym krajem jak zachodnie, żeby dawać nam cenę taką jak dla zachodu i jeszcze dodatkowo podniesioną przez wciąż kiepski przelicznik steama, więc mogliby ustawiać nam ceny nie na 60, a ponad 30 dolców, żeby ceny były bardziej na poziomie odpowiednim dla polski czyli koło 150 zł. No ale dzięki unii nie możemy mieć indywidualnych cen, bo kraje europejskie mają mieć te same ceny niezależnie od siły nabywczej i kursy waluty, więc traktują nas jak jeden z bogatszych zachodnich krajów...
W ogóle ten przelicznik wielozmiennej to kpina, ktoś z tym powinien porządek zrobić, bo to nie ma sensu, nie skupia się na tym co trzeba i w wielu przypadkach to wygląda jak najzwyczajniejszy wyzysk. A nawet ruskie dostali dużo korzystniejszy przelicznik wielozmienny, kto w ogóle wymyślił ten dziwny przelicznik...
No i serio chłopie, wiesz z czego teraz możesz zrobić całego kompa za 3.6k? Przecież to jest obecnie mocno budżetowy sprzęt, który przysłuży się do odpalania najnowszych na niskich. No nie mogę, ignoranci się wypowiadają na temat, którego ani trochę nie ogarniają i to jeszcze nawet nie sprawdzą jak to aktualnie wygląda...
Amq_ Przecież tak to się nie porównuje, w ten sposób mocno nieuczciwie podchodzi się do sprzętów, które mają swoje różnice, które nie można porównać ze sobą. Zobacz na to tak, na konsolach tej generacji możesz kupować gry w pudełkach. Co z tego? A no to, że wystarczy poczekać np. 2 lata, to te dwuletnie gry AAA będą w sklepach tanie i to mimo, że w standardowej cenie, a poczekaj tylko na promocję w sklepie. A na pc? Standardowe ceny masakrycznie wolno maleją, a promocje słabe. To samo z starymi grami, większość ma zawyżone ceny, by promocyjne ceny mogły wypaść jakoś korzystniej, by właśnie zachęcać do kupienia i tym samym wyzyskiwać. Sklepy nie ryzykują strat, więc sprzedają odpowiednio tanio kiedy tylko mogą, ale cyfrowa dystrybucja to już co innego, tam nie ma tego ryzyka, więc nie muszą specjalnie obniżać cenę. A i na koniec możesz przecież odsprzedać fizyczny nośnik z grą, więc ostatecznie przepalasz znacznie mniej pieniędzy niż na gry z cyfrowej dystrybucji.
Ale co to zmienia? To tak jakby do jakiejś sytuacji wtrącać jakieś skrajności, bo tak. Daj spokój, te przypadki co wymieniłeś to nie były typowe przypadki, to była rzadkość. Chyba nie sądzisz, że jeśli parę przypadków jest odmiennych od tysięcy innych, to w jakiś sposób na to wszystko rzutuje? Nie ma co w ten sposób robić narrację. Faktem jest to, że współczesne gry AAA zazwyczaj są tworzone bardzo długo, kiedy te 15-20 lat temu takie gry zwykle były tworzone wielokrotnie szybciej niż obecnie. I tego nie zmienią jakieś skrajności. Co by nie było, jednak liczba gier, które długo powstawały jest dziś wysoka, a w przeszłości liczba ta nie była aż tak wysoka. Pewnie, że były takie gry, które długo tworzyli, ale ile to takich gier było, a ile takich jest teraz? No nie da się ukrywać, jest spora różnica.
No, niestety to sytuacja taka sama jak przy wprowadzaniu rt. Też wielki szum, by ostatecznie okazało się, że na start tylko malutka część graczy będzie to mieć odpalone, a i tak dziś w najnowszych grach ciągle zabiera dużo mocy, by trzeba było wspomagać się DLSS i innymi podobnymi wynalazkami, żeby zamaskować duże niedoskonałości, które ewidentnie pokazują, że ta technologia o wiele za szybko weszła, a weszła za szybko, bo trzeba było zadbać o profity. To samo próbują z dlss i nie tylko.
Potem co będzie? Znowu akceptacja tak jak to było w przypadku rt, nad którym wejściem do rynku, spuszczała cała masa ludzi? A potem będzie odwalanie cyrków i optymalizacja pójdzie na samo dno, bo po co jak dlss poprawi wydajność albo nie będą już pracować nad twarzami, bo przecież dlss o to zadba. Efekt ostateczny wyjdzie taki, że będzie to po prostu koszmarnie wyglądało w najnowszych grach.
A tak naprawdę to rt, dlss i inne nigdy nie powstały z myślą o graczach, a tylko o deweloperach i zyskach (bo oni mogą mniej pracować np. nad oświetleniem, cieniem, optymalizacją co redukuje koszty), taka prosta prawda. Dlatego szczerze to takie rozwiązania trzeba było z miejsca potępiać, a nie akceptować, bo takie rzeczy tylko prowadzą do gorszej jakości, w końcu mówimy o narzędziach stworzonych tylko i wyłącznie do redukcji kosztów i zarabiania, a te nigdy nie dają graczom nic dobrego. Niestety szkoda, że ludzie nie zrozumieli o co naprawdę w tym wszystkim chodziło.
Tak wtedy jak RT się pojawił, tak do dziś sprawia duży problem z zapotrzebowaniem na moc, podobnie jest z optymalizacją, która jest gorsza, bo tę część roboty zrzucają na kolejne narzędzia ai, zresztą podobnie tak postępują z rt, czyli coraz mniej standardowego oświetlenia czy cieni, bo i tak rt to ogarnie.
A najgorsze, że są fanatycy takich wynalazków, jakiś idiota niedawno mi pisał, że przecież nie ma artefaktów graficznych, a input lat jest nieodczuwalny...
I jeszcze myślą, że takie gówna będą zawsze zapewniać duży boost do wydajności jak już ta wydajność standardowa w grach zaczyna spadać, a boost zapewniany przez te technologie będą po prostu przywracać wydajność do normalnego poziomu. Oczywiście i tak będą tego syfu bronić.
Szkoda, że niestety korporacjom udało się tak potężnie omamić ludzi. Pamiętasz jaki był hype, gdy nvidia zapowiedziało tego rt? Szkoda, że tak łatwo nimi manipulować. Co tu się dziwić jak gry są dość drogie, monetyzacja jest powszechna, bylejakość nie jest rzadkością, a sprzęt komputerowy drogi, a to tylko dlatego, że ludzie dają się doić i wykorzystywać swoją niewiedzę.
ja na to mam mały patent, po prostu znaleźć sobie kolejną dobrą grę i tyle. W końcu mamy i tak tak wiele gier, że można by je ogrywać całe życie i wcale nie mówię tylko o tych najnowszych, bo dobrych nowych to jest niewiele w porównaniu z starszymi grami :).
Niezbyt mi się widzi oglądać aktorską wersję anime zwłaszcza z takiego gatunku. Jak dla mnie lepiej się ogląda anime.
Tak, pewnie, aż do czasu gdy nie będą optymalizować, bo wynalazki wystarczą, by nadrobić brak optymalizacji. Nic tylko się cieszyć z tych śmiesznych rozwiązań :).
pewnie, bo to, że ci nie przeszkadzają graficzne artefakty i inne problemy, nie znaczy, że problemu nie ma :).
Chociażby po tym przykładzie przytoczonym przez przedmówcę markcusifetysz, miał na myśli to, że dość stare gry realnie za wiele na tym nie zyskają. Tak samo nie zyskały na takich technologiach typu rt co udowadniał half-life, w którym ten rt psuł cały klimat. Bo takie technologie napędzane przez ai nie zrobią dobrze, one nie postępują zgodnie z stylem artystycznym. No i mimo wszystko to jednak tylko część. Serio myślisz, ze rt razem z dlss ulepszy CAŁĄ grafikę? No nie, grafikę dobrze by było w całości poprawić, inaczej wyjdzie to dziwnie, w jednej części będzie brzydko jak w oryginale, a w drugiej nagle jest ładniej i kontrast powstały w wyniku tego po prostu bardzo kłuje w oczy.
Z dwojga złego lepiej brzydka, ale spójna i jednolita grafika.
"dodaje JUŻ TERAZ kilkadziesiąt fps do wymagających gier" tak dodaje, chociaż tak naprawdę to gówno dodaje. Równie dobrze mogę stwierdzić, że z niczego pojawia się zupełnie nowa cząsteczka atomowa, tak samo te dodatkowe klatki tak z dupy się pojawiają. Same korzyści i na pewno nie ma żadnych wad, normalnie magia :).
może parę scen nie ma obniżonych detali, ale pewnie dlatego, że jednak już ai mogło pokazać zdecydowanie lepsze efekty, np. w starfieldzie ;).
Dowód? Wystarczy zobaczyć zwykłą wersję na ultra i porównać to z tymi nagraniami przedstawiającymi zwykłą wersję. Będziesz widział, że jednak zwykła wersja z nagrania wygląda wyraźnie gorzej niż faktycznie na ultra.
Już nawet nie wspomnę o tym, że oni musieli użyć komputera pracującego na dwóch 5090 xD.
no niestety to tak różowo nie wygląda jak ci się wydaje. Ogólnie jeśli chodzi o ai, to one same nigdy nic kreatywnego nie zrobią, same nic nie wymyślą, to dalej oprogramowania podobne co automatyczne narzędzia poprawiające grafikę, tylko bardziej zaawansowane. A, żeby były najefektywniejsze to i tak ogarnięty deweloper musi siedzieć nad ai i pilnować tego co robi i poprowadzić na właściwą ścieżkę. Chodzi mi o to, że jak takie stare gry przypudrujesz w zły sposób, jak np. half-life z samym rt, to będzie wyglądało po prostu głupio i dziwnie, a nawet w niektórych miejscach zawodzi i klimat wyparuje (w niektórych miejscach w tej grze światło bywa zbyt jasne, czasami niektóre rzeczty nagle miały jaskrawione kolory z tego co pamiętam, więc może w niektórych aspektach lepiej wyglądało, ale za to dziwnie i niezbyt klimatycznie).
Właśnie dlatego, żeby sensownie ulepszyć grafikę w starych grach, musisz całokształt poprawić, a nie poprawiać tylko pewne aspekty, które teraz tak dobrze wyglądają, że bardzo mocno odstają od reszty kłując w oczy. I dlatego ai tego nie ogarnie, nie możesz użyć jednego narzędzia od danej rzeczy, by poprawić całą grafikę. Bo w końcu samo rt nie poprawi całej grafiki, dlss też. Więc tak naprawdę, żeby sensownie ulepszyć grafikę musiałbyś użyć dużo więcej narzędzi poprawiających wiele aspektów, by faktycznie całość ogarnąć. Dlatego dlss czy rt ci nie pomogą, gry nie będą jeszcze wyglądać jak trzeba, to za mało.
Poza tym zostaje jeszcze styl artystyczny, żadne ai nie poradzi sobie z niektórymi i tylko zepsuje. Są takie specyficzne grafiki, które są dobre tylko jak zachowany jest ich styl artystyczny. To nie takie proste.
Zaś jeśli chodzi o rozwój technologii to idzie bardzo wolno, to nie tak jak ci się wydaje. Przecież już od dawna masz technologie wykorzystujące ai. Tak, właśnie rt, a także dlss. No i co? No właśnie, popatrz co z tego masz, przecież to już nie są nowe technologie, mają już kilka ładnych lat, rt dalej pobiera kupę mocy nieadekwatnie do graficznych korzyści, ten lifting twarzy w wykonaniu dlss też budzi pewne wątpliwości. To jedna sprawa, druga sprawa to, że jednak już teraz rozwój jest dosyć wolny, bo niby jak można to jeszcze bardziej rozwinąć, skoro tylko można wytrenować i wyposażać ai w jeszcze lepszy sprzęt pozwalający wykorzystać więcej potencjału ai? Także nie, to się nie rozwinie już za bardzo. Co oni mogą zrobić to tylko ulepszyć sprzęt, wytrenować lepiej ai oraz wyszkolić ludzi do obsługi ai, tak by ono najefektywniej działało.
W dodatku, nie wiem czy wiesz, ale te nagrania były z komputera pracującego na dwóch kartach i to nie byle jakich, bo najpotężniejszych czyli 5090. Jest zasadnicza różnica między wykorzystaniem ai do stworzenia grafiki na etapie projektu gry, a wykorzystaniem ai do poprawienia grafiki w rzeczywistym czasie gry. Pierwsze to daje gotowy wygląd powstały przy pomocy ai, więc normalnie się renderuje w czasie gry, natomiast drugie przy renderowaniu dodatkowo poprawia grafikę w rzeczywistym czasie gry co powoduje, że stale mocno obciąża komputer, bo cały czas poprawia i stale renderuje poprawioną grafikę. To tak w skrócie.
Także niestety, ale nie jest aż tak różowo jak ci się wydaje.
oj tak dokładnie, no niestety ludzie dają się robić w konia, no ale nic na to nie poradzimy. W końcu większość odbiorców to jednak tylko ludzie, którzy raz na jakiś czas odpalają grę na krótko, bo im się bardzo znudziło. Gry stały się jedną z wielu rozrywek. Ci ludzie nawet nie mają zielonego pojęcia o branży ani o grach ani o tworzeniu gier ani nawet o sprzęcie komputerowym, więc realnie nie są graczami, ale jako źródło przychodu branży dominują, więc są targetem branży.
No szkoda, że im się udało wcisnąć rt, generatory klatek i wszystkie podobne wynalazki.
Po pierwsze, te porównanie jest niemiarodajne, bo w tych "zwykłych" wersjach celowo obniżono trochę detale na korzyść "rewolucji", a nawet w niektórych scenach detale nie delikatnie obniżono. A ty już od razu myślisz, że dzięki tej "rewolucji" zrobiło się znacznie lepiej, a tak naprawdę aż tak różowo nie jest xD.
Po drugie i tak w tych porównaniach niektóre sceny wyglądają sztucznie i dziwnie, za dobrze to nie wygląda czy tego chcesz czy nie, taka prawda. Ty tego nie widzisz, bo patrzysz tylko na samą grafikę zamiast na całokształt artystycznej treści.
Niestety ogromna większość ludzi to tylko ludzie, którzy nawet nie są specjalnie zainteresowani grami, a grają, bo gry stały się jedną z rozrywek, które w razie nudy i odpowiedniej ilości czasu są stosowane. Z nich żadni gracze, bo to że raz na kilka dni włączą grę na godzinę, nie znaczy że gry to ich ulubiona rozrywka. Ale jednak oni jako źródło pieniędzy bardzo dominują, więc są targetem branży. A ci ludzie nic nie wiedzą o grach ani o branży ani o tworzeniu gier ani o sprzęcie komputerowym, na dodatek są bardzo naiwni i infantylni, więc łatwo ich okłamać i zarabiać na nich.
coś w tym jest, ai samo z siebie nic nie zrobi, potrzebuje do tego bazy danych, na których się wytrenowało, by mieć co dopasować i na postawie tego podejmować określone działania.
szczerze jakoś nie wierzę w takie cuda. Nawet jeśli twarze wyglądają bardziej realistycznie, to trudno w to uwierzyć, bo sporo momentów wygląda jakby w tej "zwykłej" wersji obniżono detale na korzyść tej "rewolucji", a na dodatek niektóre wyglądają jakby mocno obniżono jakość grafiki. Naprawdę trudno o miarodajność w takiej sytuacji gdzie porównanie nie wygląda zbyt rzetelnie, no to po prostu jest niezbyt wiarygodne. Poza tym nawet gdyby, to i tak znowu będzie duży pobór mocy, a więc to bezpośrednio przekłada się na wydajność.
no to klasycznie, nie masz już argumentów, wyszło, że manipulujesz, więc teraz piszesz, że cię to nie obchodzi. To nawet ironiczne, piszesz, że masz gdzieś, a i tak czytasz i piszesz (tak, faktycznie masz gdzieś :D). I pewnie jeszcze myślisz, że ty masz rację, więc nie musisz nawet niczego udowadniać, bo po co, w końcu ty zawsze masz mieć rację i to bez udowadniania, a nawet masz prawo do obrażania ludzi, bo takie widzimisie masz.
No cóż, tylko odstawiłeś niezły pokaz toksycznego narcyzmu i odwracania kota ogonem połączonego z obrażaniem, nawet nie potrafiłeś udowodnić swoich argumentów i jedyne co zrobiłeś to odwracanie kota ogonem i obrażanie. Ładna mi kultura, pokazałeś tylko, że jesteś chamem, który tylko przeinacza wszystko, byleby obrażać ludzi i nie jesteś ani trochę wiarygodny :p.
Okej, czyli ty po prostu nie zrozumiałeś co miałem na myśli, a na dodatek odwracasz kota ogonem, żeby coś udowodnić swoją racje w zupełnie innym wątku. Jeszcze do tego ten ładny pokaz kosmicznego narcyzmu czyli robienie z obelg faktami, więc nie było problemu i obrażania :).
Jasne, owszem, 20% to jest co piąty gracz. Ale to wciąż nie tak dużo jak 50% czyli co drugi o czym już pisałem, ale ty tego nie chciałeś zrozumieć i chciałeś zmanipulować, żeby wyszło, że 20% to dużo. O co mi chodziło? O różnice między procentami, między 3%, a 20% jest 17% różnicy i to jest fakt, tak samo między 20% i 50% jest 30%. Tylko o to mi chodziło, a ty mi coś dopisałeś. Więc uprzejmie wyjaśniam, że ostatecznie różnica 17% jest mniejsza niż 30% i to jest fakt, żadnego problemu z liczeniem nie ma, ty widocznie sobie ubzdurałeś, że niby gdzieś napisałem, że to 3% jest większe od 20% czy co tam wymyśliłeś, chociaż nie o to mi chodziło.
Poza tym sorki, ale mając choćby np. 1000 ludzi jako całą pulę, to różnica w 17% oznacza właśnie 170 ludzi, a różnica w 30% to 300 ludzi. Do tego piłem, między 3% i 20% jest mniejsza różnica niż między 20% i 50%.
I nie, nic nie wyjaśniłeś w pierwszym poście, to się nazywa odwracanie kota ogonem, chodziło ci o coś zupełnie innego, a temat nie da się wyjaśnić innym tematem.
Co do problemu z liczeniem, to problem polega na tym, że to ty stwarzasz urojony problem, to ty przerabiasz wątek na coś innego i wciskasz mi kity, że żle policzyłem. Równie dobrze możesz to samo powiedzieć komuś kto policzył 2+2 i 4 jako wynik, że źle, bo ci wychodzi, że 1, bo ty masz na myśli dzielenie 2/2. Fajna manipulacja, byleby obrażać. Po co to? Czy masz takie smutne życie, że musisz w ten sposób się dowartościować? Nawet mi nie udowodniłeś jak źle to liczę, a jedynie co zrobiłeś to udowodniłeś, że zmyślasz problemy i mówisz o innych rzeczach nie mówiąc o tym w celu wprowadzenia w błąd.
Może lepiej się ogarnij, a nie takie cuda wyprawiasz, mówisz mi o pogrążaniu się, a pokazujesz ładny pokaz hipokryzji, odwracania kota i narcyzmu. Naprawdę, wystarczy już, po co się ośmieszasz? Tak więc przestań już odwracać kota ogonem, bo to już ładnie widać, naprawdę widać na tyle wyraźnie, że każdy głupi widzi, że odwracasz kota ogonem, bo to nawet nie jest ani trochę dyskretne. Dlatego skończ wreszcie skompromitować się.
tak, a ty nie chcesz udowodnić, bo? Może nie potrafisz policzyć? Już ci policzyłem, może ty teraz napisz, czemu dla ciebie między 3%, a 20% to nie 17% różnicy, a między 20%, a 50% to nie 30% różnicy? Hm? Czy tylko będziesz powtarzał, że źle liczę nie podając nawet najmniejszego argumentu? Wyjaśnisz to jakoś skoro twierdzisz, że się pogrążam i nie powinienem odpisywać jak ty nic nie wyjaśniłeś. W czym problem, to chyba nie takie trudne to wyjaśnić kulturalnie?
Może dlatego, że nie potrafisz odpowiedzieć, bo nie masz racji, więc reagujesz obelgami i tylko na tyle ciebie stać.
To już nie jest ani trochę wiarygodne, gdybyś chociaż odpowiedział normalnie, to można byłoby poważnie potraktować twoich postów, ale w tej chwili nic nie zrobiłeś, by udowodnić wiarygodność swoich komentarzy, więc nic one nie znaczą. Tak więc wytłumacz gdzie leży problem albo po prostu piszesz bzdury, których nie potrafisz obronić i ostatecznie to ty się ośmieszasz.
interesujące, nawet tego nie udowodnisz, ale oczywiście zarzucisz ludziom niewiedzę, chociaż nie masz nawet najmniejszego dowodu. Na dodatek mam wrażenie, że nic nie zrozumiałeś, może ty jednak lepiej się prześpij, bo chyba mało spałeś i teraz coś u ciebie nie styka z czytaniem ze zrozumieniem, co? No cóż, skoro tak ochoczo nawiązujesz do szkoły, to chyba nie ma po co się wysilać, bo ty i tak tego nie zaakceptujesz, a nawet wręcz będziesz atakować (jak dojrzale, jak maturzysta po zdaniu egzaminu dojrzałości, tak mówienie o szkole jest tego dowodem), a tego ciągnąć nie chce mi się. Dobra, skoro dla ciebie te 20% wszystkich 50xx i 40xx to właśnie wysokobudżetowy sprzęt, a 20% jest bliżej 50% niż 3% (nawet pomijając to, że między 20% i 3% to tylko 17% różnicy, a 20% i 50% to aż 30% różnicy, ale ty wiesz lepiej, to może napisz dlaczego wg. ciebie tak nie jest) to ok, masz rację. Miłego życia w swoim urojonym świecie.
A może wypadałoby tak coś więcej napisać? Nic to nie wnosi, nie wiem jaki jest sens napisać coś takiego i nie napisać żadnych szczegółów na ten temat. Póki co to każdy może ciebie nie potraktować na poważnie, więc nie pomyślą, że masz w ogóle rację. Jeśli wiesz coś więcej na ten temat, to napisz coś o tym.
Swoją drogą to nieprawda jako określenie zupełnie nie pasuje do tego. Bardziej błędne informacje jak już, ja przecież nie kłamię, jedynie powieliłem informacje od asystującego bota przeglądarki, a bot też nie kłamie, bo tylko podaje informacje jakie znajduje...
A sam pisałeś nieprawdę, bo pod oblivion remastered widziałem, że pisałeś, że gra nie ma polskich napisów, a na steamie jak wół pisze, że jest polski. Jesteś tym sposobem tylko mniej wiarygodny.
Właśnie dokładnie tak samo jak twój. Myślisz, że jak coś było dla ciebie nudne, to też jest dla wszystkich? Najwyżej było nudne dla ciebie. Niezły narcyzm. To tylko twoja opinia, nie fakt, nie każdy ma taki sam odbiór i to jest fakt.
oj tak to prawda, nawet nielogiczność w grach nie przeszkadzała w czerpaniu wiele przyjemności z grania, najwyżej było śmiesznie. Ale o to właśnie chodziło, o zabawę, a nie o ciągłą rywalizację z ludźmi czy pogoń za jak najlepszą grafiką. Tak właśnie tworzono gry, miały bawić i robiły to bardzo dobrze :).
rozumiem, w takim razie tylko anniversary miało dodatkowe stroje do odblokowania.
Ale fakt, troszkę to dziwne jak w takich górskich terenach peru lara chodzi w takim lekkim stroju w pełnym luzie podczas gdy jej przewodnik z początku gry nosił stosowny strój xD.
Ogólnie to w sumie to było takie typowe dla starszych gier. Wiesz, np. ten przewodnik biedak został pożarty żywcem, bo wilki wyszły z zapieczętowanej jaskini (jakim cudem one tam w zamknięciu żyły?). Jeden z najbardziej pechowych npc z gier :D.
W sumie już w anniversary były różne stroje, a nawet niektóre to wręcz zmieniały model lary (parę zmienia ją w coś innego). Nie wiem czy w oryginale były jakieś stroje, nigdy nie grałem. Aczkolwiek większość strojów to były zwykłe raczej typowe dla lary, a nawet chyba niektóre były zapożyczone z innych części.
aa rozumiem, więc o to poszło, to było w takim razie zagranie marketingowe i wprowadzanie w błąd. Rozumiem ich frustrację, słusznie.
No cóż, najwyżej zagra się później, oby za jakiś czas po premierze zdjęli to denuvo. Z tego są 2 zalety: gra będzie dopracowana, a cena będzie niższa :).
Co do polskich wersji to nie takie proste. Min. stare gry nie mają polskich wersji w cyfrowej dystrybucji, bo polskie wersje były tylko w dystrybucji fizycznych nośników gier, a prawo autorskie zwykle uniemożliwia użycie tłumaczenia, a nawet jeśli to zwykle wymaga to niemałej zapłaty. Zaś nowocześniejsze gry, które od razu były dystrybuowane cyfrowo, to problem braku polskich wersji leży przede wszystkim w twórcach i wydawcach, a nie zwykłych klientach. Bo jednak dość nieuczciwie traktują klientów, dają bardzo wysokie ceny, a nic za to nie zrobili, by jakoś wynagrodzić cenę, a zamiast tego klient niesprawiedliwie jest karany ceną i brakiem polskich tłumaczeń, mimo że to jest wina twórców/wydawców. To jeśli chodzi o większe gry, zaś jeśli chodzi o mniejsze gry typu indyki to tu cię zaskoczę, ale często mają tylko jeden język i jest to angielski. jak myślisz dlaczego? A no dlatego, że to mają być indyki, a nie gry AA, a co dopiero AAA. Także nie tylko polacy nie otrzymują polskiej wersji, ale również masa innych narodów też nie ma przyjemności zagrać w rodzimym języku.
Podstawowym problemem multi względem gier single jest gigantyczny koszt wynikający głównie z masy dodatkowej pracy w kodzie (bo to tak jakby do stworzenia gry multi można zrobić singla, ale trzeba jeszcze dodatkowo do niego dołożyć dużą część kodu, by zmienić singla w multi), bo sporo rzeczy wymaga dostosowania do rozgrywki online i wymaga dodatkowego kodu, a także serwery, które trzeba utrzymać i niemało kosztują no i oprócz tego również hazardowa natura gatunku gier multi czyli może się trafi i będzie żyła złota, a może nie i będzie strata (no bo w końcu gatunki gier multi zostały już wyeksploatowane, większość graczy ma już swoją ulubioną grę, a tort niemal w całości już zjedzony i nie ma za bardzo jeszcze co zjeść. Największe ryzyko w branży). Dlatego gier przeznaczonych tylko do rywalizacji robi się jak najtaniej jak to tylko można, czyli pominąć wszystko i robić tylko zawartość pod czystą rywalizację, żadnej fabuły, żadnego większego świata niż pod rywalizację, gameplay ściśle pod rywalizację i to ładnie odciąża budżet, który i tak jest i będzie nadszarpnięty przez kod obsługujący rozgrywkę multi oraz serwery.
Serio po co grać w grę stricte nastawioną na rywalizację, ale w wersji solo? Zrozumiałbym gdyby to były typowe gry mmorpg gdzie faktycznie jest świat typowy dla gier single oraz fabuła. No ale takie gry jak highguard?
Z jednej strony spoko, że czasami zdarzają się resety projektów i czasem to ratuje sytuację, ale z drugiej strony niektórzy robią reset w bardzo bezsensowny sposób, że czasem to też tylko pogarsza sprawę.
Szkoda, że nie zrobili resetu rebootu painkillera, tak żeby to był normalny reboot, a nie jakaś randomowa gra, która tylko zapożyczyła parę broni z oryginału oraz nazwę i wstawiono setting świata demonów, by można było niepowiązaną z serią grę nazwać rebootem serii.
Na szczęście ja dawno temu wysiadłem z tego pociągu. Nic ciekawego nie ma z nowych asasynów, a największa nowość to głównie zmiana lokalizacji i czasu.
otóż to. Gatunki gier multiplayer są o wiele bardziej wymagające i zdecydowanie bardziej bezlitosne niż inne gatunki, aczkolwiek jak się trafi, to zysk jest bardzo duży. Aczkolwiek częściej są spore straty niż zyski. Niestety często wystarczy sama perspektywa ogromnego zysku, by przyćmić rozsądek. Gry multi są o wiele droższe, bo utrzymanie serwerów do gier multi to ogromne koszty w porównaniu z produkcją gier single. Ale i tak ludzie pchają się w tak wymagającą i kosztowną gałąź branży i dość często tworzą różne generyczne gry multi, które łatwo upadają i tylko nieliczne wygrywają, zamiast po prostu skupić się na dobrych grach single.
nie, problem leży gdzie indziej. Wyszukiwarki swoje wyniki nie opierają na tym jakie strony bądź artykuły są od ai. Opierają się min. na SEO, które często na niektórych stronach jest tak potężne, że przyćmiewa resztę stron nawet jeśli treść niespecjalnie zgadza się z wyszukiwaną frazą, a także opłacanie właścicieli wyszukiwarek, by podbić priorytet dla wyszukiwarek.
Zresztą przed erą ai również ciężko było znaleźć coś konkretnego spośród innych zbędnych informacji z danego artykułu, bo wiesz jak to branża dziennikarska bywa, artykuły pisane tak, by woda lała się jak wodospad.
hmm sieciowa, mi to trochę zwisa, w końcu nie jedyna sieciowa gra z tego uniwersum i nawet już są podobne gry jak np. z podserii battlefront. Za to była również inna gra z tej serii i też została anulowana, a zapowiadało na ciekawą grę single star wars. To był star wars 1313. Szkoda, że takie sytuacje nie są rzadkie, było już tak wiele obiecujących projektów, które zostały anulowane i to nierzadko na niedługo przed końcem. Np. kontynuacja starego preya czyli prey 2.
Ewentualnie mogłoby służyć jako pomoc w projektach. Np. choćby pomoc przy spolszczaniu, wyświetlaniu napisów na podstawie wymawianych słów w grach nie obsługujących napisów (np. prince of persia zapomniane piaski, potem znów dwa trony, mimo duszy wojownika z napisami, podobnież rayman 3. Ze względu na głęboki niedosłuch to było dla mnie duże rozczarowanie).
no cóż, jak dla mnie marathon wygląda jak kolejny, niezbyt oryginalny fps, który nie daje zbytniego poczucia świeżości. Jeden z wielu podobnych, gatunek już wałkowany wiele razy i już jest solidnei wyeksploatowany. A w takim przypadku to dość łatwo o porażkę, no niestety to nie takie łatwe kiedy tort został już prawie w całości zjedzony i trudno zjeść jeszcze więcej i tak jest przykładowo z grami z tego gatunku. W końcu ogromna większość już ma jakąś ulubioną grę z tego gatunku, więc w takim przypadku już bardzo trudno ich odciągnąć od tych ulubionych gier i przyciągnąć ich do całkiem nowej gry.
ja tam nie czuję różnicy. Gram w gry i niespecjalnie zwracam uwagę na różnice w steamie, bo nie to mnie interesuje w graniu, więc nie robi mi to zbytnio różnicy.
Być może. Ja z braćmi nie mieliśmy problemu kiedy graliśmy w grę z płyty na dużo starszym komputerze niż współczesne, takiego mniej więcej z okresu 2005. Co innego jak miałem komputera z mniej więcej 2019 przez co pewnie jakieś spore różnice w software i hardware sprowokowały kod do bugnięcia gorna. Gorn bez wątpienia może być bardziej zbugowany na nowszym sprzęcie i nowszym systemie.
Jak grałem w wersję z pudełka, to nie robił problemu, ale jednak w wersji z gog to się zmieniło. Dlatego zanim w tę wersję nie zagrałem to nie rozumiałem o co halo z gornem :).
Też wolę mądrzejszych i zabijalnych niż takich, którzy nie mogą umrzeć, żeby zakryć ich braki w kodzie ai.
ta, i ludzie liczyli, że oni naprawdę zrobią to co powiedzieli? Oj naiwni sami sobie są winni, że wierzą korporacyjnym studiom skupiającym się tylko na zysku.
i znowu coś z rtxem. "jeszcze więcej szczegółów przy mniejszym zużyciu zasobów" trudno uwierzyć. A tak poza tym to ile można jeszcze starać się o coraz lepszą grafikę jak grafika i tak stoi już na naprawdę wysokim poziomie, a tymczasem niestety wiele innych rzeczy typu ai postaci, fizyka, optymalizacja itp. kwiczą i leżą? Po co to wszystko, tym bardziej, że z sprzętem do gier obecnie wcale nie jest tak dobrze i nie jest tanio, żeby bawić się w takie rzeczy? Dla 10% graczy mających topowy sprzęt? Czy naprawdę nie da się czegoś innego rozwijać niż tylko grafika, której ciągle rozwijają i rozwijają, a jakoś wciąż nie dają radę ją na tyle rozwinąć, by różnica była zauważalna gołym okiem? I na takie graficzne bajery, które prawie nic nie zmieniają, schodzi tyle kasy, która mogła być przeznaczona na coś innego niż dopieszczenie grafiki. Gdyby tylko chociaż graficznie najnowsze gry były zdecydowanie ładniejsze niż 5 lat temu, no ale nie są, za to wymagania mocno urosły.
Inna sprawa to faktycznie naiwność, bo jednak tak naprawdę to takie ea od bardzo dawna nie jest wiarygodne, więc tym bardziej trudno było w ogóle zaufać ich słowom. Zresztą nie tylko ea, ale również wiele dużych studiów. Nic dziwnego, że kłamią, bo to działa, bo ludzie po tylu latach kłamstw jednak dalej wierzą w nich.
A przecież już od dawna branża to taka jedna wielka gra polityczna, czyli naciąganie akcjonariuszy, inwestorów i przy okazji graczy swoją gadką szmatką, by zarobić jak najwięcej pieniędzy i robić jak najmniejszymi kosztami, a do tego prawie wszystkie stare studia teraz są korporacyjne do bólu, więc skupiają się tylko na zysku ;/.
jak ty już od dwóch lat czekasz jak chyba daty premier zaczęły być ujawniane chyba jeszcze w 2025, a sama gra zapowiedziana została dopiero w 2023? Twój problem, że tyle czekasz jak żadnych konkretów na temat premiery nie było jeszcze wtedy. Tak to po prostu się czeka w ciemno nie wiadomo na co. W tych czasach każdą świeżo zapowiedzianą grę bez daty premiery nie oczekuje się zbyt rychło, co najwyżej zapamięta się, że kiedyś gra w końcu będzie mieć premierę i to tyle z takiego "czekania". To nie czasy co 20 lat temu kiedy po zapowiedzi było pewne, że za rok lub najwyżej 2 gra wyjdzie, a nawet nieraz, że już po pół roku można było zagrać.
Jakiekolwiek pretensje to miej tylko i wyłącznie do ludzi grających w gry. To dzięki nim jest takie parcie na gry multi, usługi itd. To dzięki nim jest też w grach parcie na grafikę wypychając resztę na margines. Dlatego ten oblivion wyszedł jak wyszedł, grafika niestety była i jest najważniejsza, bo tego najbardziej chcą gracze. Np. wcześniej w pewnej chwili gdy udostępniono film prezentujący remake prince of persia, ludzie narzekali, że gra wygląda za brzydko, więc oni coś zmieniali, zmienili oddział i inny zaczął robić i w końcu skasowali projekt, bo to jednak całkiem się zesrało i było nie trafione (wyszło min. że gra była w fatalnym stanie, a na dodatek bohaterowie zmienieni w hindusów, szczególnie sam książe przez co to bardziej wyglądało na reboot, a nie remake). Albo ten super hard reboot painkillera (super hard, bo nawet nie wiem co zostało z oryginału, może parę broni, a i tak nie do końca xd), który ostatecznie nie miał ani krztyny charakteru oryginału i był jak jakiś słaby i generyczny doom, a to głównie dlatego, że charakter coopu, czyli jedna z form modnego multi, wymusił całkowitą zmianę względem oryginału.
Tak, niezależnie od tego co przeżyła czy to było przyjemne czy jednak nieprzyjemne, niestety człowiek umarł przez narkotyk. Skreśla to wartość "przyjemności" z narkotyku oraz bagatelizuje nieprzyjemne doświadczenie.
Skąd taka reakcja? Może tobie bardziej się jednak przyda. Normalni ludzie tak nie reagują. Tylko stwierdziłem, że to niezbyt fajne mieć takie imiona czy nazwiska i że bym zmienił, zwróciłem tylko uwagę na to jak część nicku została podkreślona. Skąd w takim razie taka niezdrowa reakcja?
Dobra, a dlaczego w ogóle on ma podkreślone w swoim nicku z twittera "GAY", a nie po prostu "Gay"?
O kurde, jak tak właśnie przyglądałem się temu, to on ma to wręcz podkreślone! Jego nick w poście twittera wrzuconego do tego artykułu, zamiast mieć Gay, ma GAY. No to mnie nieźle zadziwił.
ta, to tylko francuskie słowa, które nie są specjalnie skomplikowane w przeciwieństwie dla niektórych ludzi używających "coś tam", bo ich przerastają 2 proste słowa ;).
Tak samo istnieje wiele osób, które chętnie uwierzą np. sprzedawczykom jak ci polecą im jakiś laptop szajs za sporą cenę. Zresztą nie tylko, takich sytuacji jest bardzo dużo. A już na pewno przykładowo polityka, to najlepszy przykład jak ludzie dają się manipulować i tego jak politycy gadają bzdury w celach manipulacji wyborcami. Także niestety gadają, tak że tylko marnują czas, ale ostatecznie jednak to przynosi im zyski, a także podbudowują pr. Także będą tak gadać, bo to przynosi im zyski. A nawet to samo jest z wieloma artykułami umieszczonymi w necie, no wiesz, takie przecież wszechobecne lanie wody, czyli masa nieistotnych szczegółów i niewielka ilość szczegółów dotyczących tematu z tytułu.
Także jak najbardziej, niektóre fazy mogą być cholernie nieprzyjemne w momencie śmierci.
oby tylko w remakach nie ugrzecznili względem oryginałów, ale niestety pewnie coś ugrzecznią, bo stare gowy są teraz zbyt kontrowersyjne...
O to gra od polskiego studia? Nawet nie wiedziałem, kompletnie nic na to nie wskazywało. Ba, w filmie na końcu podali datę w formacie typowym dla ameryki (czyli dzień miejscami zamieniony z miesiącem).
A dobra, pomyliło mi się, czyli jednak nie brzmi to jak jakaś bujda. Czyli w takim razie 3k km/s brzmi dużo realistyczniej niż 50k km/s.
Ponadto, właśnie kupowanie bez oporu tego typu rzeczy rozwala branżę, bo to pokazuje, że sprzedając drobne pierdoły za kosmiczne ceny jak na wartość pierdółek, można zarobić wielkie pieniądze za prawie nic.
Tak, niech sobie kupuje, ale powinien liczyć się z tym, że jest to negatywnie odbierane, bo tym szkodzi ludziom branżę sprowadzając gry do coraz gorszego poziomu, oczywiście nie ma bezpośredniej krzywdy, ale jednak potrafi to psuć ludziom coś co kochają. Tak samo z żywnością, przez to że ludzie dali się ogłupić to mamy coraz gorsze i jednocześnie coraz droższe produkty, zresztą nie tylko żywność i gry.
Więc tak, warto pokazać im, że to głupota, że to źle wpływa, to też przecież nie krzywdzi ludzi bezpośrednio. Skoro psują coś, to czemu nie zwracać uwagę? Tak, niby można szastać własną kasą, ale i tak nie pozostaje to bez wpływu na odbiór innych ludzi. Bo jednak co innego szastać kasą na coś co jest skierowane bezpośrednio do bogatych jak np. sportowe pojazdy, wille itd. Nie wpływa to za bardzo na resztę. Jednak gry mogą być dostępne dla każdego, bo chyba nie było żadnej gry podstawowej co by kosztowała więcej niż tysiąc. A skoro tak, to takie szastanie pieniędzmi potrafi wpłynąć na resztę.
25 lat? Ponad 4 lat świetlnych w zaledwie 25 lat, czyli co, ten chrysalis będzie latać z prędkością prawie 1/6 prędkości światła czyli 50km/s? Skurczybyk będzie w stanie okrążyć ziemię w niecałą sekundę xD.
Nie wydaje mi się, żeby gra odnosiła szczególny sukces. Nie za dużo ludzi gra w tę grę jak na grę od takiego studia i taki budżet gry.
uuu, teraz mówimy o tych śmiesznych pudełkach mających tylko kod do cyfry? No to niezła manipulacja, byleby nie wyjść na nieporadnego XD.
"nie będzie sprzedaży i kupna gier z drugiej ręki ;) Na samym steam mam ponad 4,5 tysiąca gier, gdzie to trzymać?" tak skrótowo napisane razem implikuje, że chodzi o te prawdziwe pudełka z nośnikami i alternatywnie zamiast cyfrowych gier z steama to byłoby 4.5k pudełek z nośnikami. W tym momencie nie napisałeś bezpośrednio, że chodzi ci o cyfrowe pudełka, . Gdybyś pisał to drugie zdanie pełniej, to nie byłoby potrzeby w domyśle uzupełniać je o brakujące szczegóły z poprzedniego zdania dostarczając niedopasowanych szczegółów myląc temat.
A wątpię, byś zapomniał sprecyzować, bo kto by kupował bezwartościowych cyfrowych pudełek jak można było kupować bezpośrednio cyfrę? Argument, który sam się zabija.
"wracam sentymentalnie do dobrych gier, które kiedyś ukończyłem, więc?" tak, 4.5k dobrych gier, do których wracasz. Z całą pewnością xD.
Szkoda tylko, że nie wiesz o co w ogóle w tym wszystkim chodzi. Ale i tak musisz się wypowiadać. Ludzie nie szastają hajsem, zamożniejsi od razu kupują pudełka za maksymalną tak jak cyfrówki na pc, a wiele z nich odsprzedaje i ci mniej zamożni odkupują za mniejszą cenę, a jeśli chcą, to odsprzedają za mniej. Proste, nie ma takiego szastania kasą jak to ci się wydaje. A same konsole nie są drogie w porównaniu z obecnie sensownymi komputerami do gier. Konsole kosztują koło 2-3k zależnie od wersji, podczas gdy taki dobry komputer co ogarnie najnowszych gier, choć oczywiście bez rewelacji graficznych typu ultra to kosztuje chyba z co najmniej 5k. A co tu jeszcze mówić, niektórzy nie są tak obcykani w sprzęcie komputerowym, więc jeszcze dopłacą np. do montażu, a także dodatkowo windows to dla nich może wyjść już spokojnie ponad 5.5k.
Dodatkowo jeśli chodzi o ceny gier to co niby właściwie udowodniłeś? Że GoT kosztuje dużo? A to jest dla ciebie nowość? A to niby na cyfrowym rynku gier pc takich cen nie ma? Poza tym właśnie podałeś przykład gry z cyfrowej dystrybucji od samego sony, więc szczerze nie wiem jak można oczekiwać lepszej ceny w takim przypadku. Podczas gdy pudełkowe wersje są zdecydowanie tańsze jakby miały taką samą obniżkę. Już nie mówiąc o zwrocie cześci sumy po ograniu i odsprzedaniu. Co do gier pc to np. pierwszy lepszy z brzegu niech będzie marka gta, np. 4 i 5 jeszcze długo po premierze trzymały dość wysokie ceny albo obecnie ac odyssey, które wcale nie jest tanie w sklepie ubisoftu. Podobna sytuacja z battlefield 5 lub 1, również nie najtaniej w sklepie ea. Takie kwiatki nie są rzadkością.
Więc tak, ostatecznie to ludzie wcale nie szastają kasę nawet jak chętniej kupują za więcej tak jak ci się to wydaje, ale tak nie jest, bo większość ludzi woli kupować pudełka niż cyfrowe jeśli uznają, że drogo, choć chcą zagrać i dlatego po ograniu odsprzedają i odzyskają część albo po prostu od kogoś odkupią jeśli mają do czynienia z starą grą, ale również niezbyt tanią. Kupowanie droższych gier w pudełku =/= szastanie kasą, bo wciąż idzie z tego odzyskać niemała część kwoty po odsprzedaży.
Także chłopie, może już przestań pieprzyć kocopoły, bo widać już ładnie, że poza łatwo dostępnymi suchymi faktami nic nie wiesz, a się wypowiadasz, mimo że nawet nie tknąłeś konsol, a wypowiadasz się o nich jakbyś wszystko wiedział. Po cholerę? Chcesz to wywyższaj się, ale w rzeczywistości tylko robisz z siebie pośmiewisko, niepotrzebne to. Dodatkowo ta twoja gadka o konsolach i eksach zaczyna brzmieć wręcz jak jakaś dziwna propaganda, tak więc daj już naprawdę spokój z narracją o kupowaniu konsol tylko i wyłącznie dla eksów, bo to jest straszna bzdura, że szok. Totalnie niczym niepodparte i to jeszcze przeciw licznym faktom mówiącym o tym, że konsole jednak mimo braku eksów sprzedają się dobrze co zmiatają twoją teorię. To aż zakrawa o straszny absurd. Nie wiem co ty chcesz właściwie udowadniać jak i tak nie zmienisz rzeczywistości na taką jak to przedstawiasz.
I co to ma do wszystkiego? Piszesz o kupowaniu tylko dla eksów, a mówisz o swojej okolicy jakby to było jakimkolwiek dowodem, a tak nie jest. Mówisz o wadach konsoli jakby uniemożliwiały granie na konsoli w coś innego niż eksy, a tak nie jest. Daj spokój, to, że ty i otoczenie tak macie, nie znaczy że wszyscy tak mają.
Dodatkowo przecież jest wiele ludzi, którzy nie przykładają dużej uwagi na jakość gry, ale po prostu chcą pograć chwilkę. Kolejną sprawą jest cena konsoli i tu wiele ludzi, którzy nie przykładają dużej uwagi grom, po prostu nie zastanawiają się, nie chcą myśleć o częściach i wolą prosto kupić sprzęt od podstaw projektowany pod gry i to takiego niedrogiego w stosunku do gamingowych pc-ów, a potem od razu i prosto odpalać gierki i pograć bez zastanawiania się nad wszystkim. Co człowiek coś innego. Więc tak, wcale nie tak mało ludzi kupuje konsole do grania, a nie tylko do eksów.
aa, no to faktycznie ma to sens, że to akurat black flag. No szkoda, że nie zaryzykują z starszymi grami, faktycznie by tu musieli dużo więcej się wysilić, musieliby np. 1 przerobić, tak by misje nie były powtarzalne i ogólnie musieliby go robić od 0 jak to remake dość starej gry.
Owszem, ale w przypadku promocji to nie takie proste. Dla najnowszych gier to promocje nieprędko się pojawiają, a jak już to niewielkie. W przypadku starszych to i tak te starsze mają ceny celowo mocno zawyżone właśnie pod promocji, by stwarzać złudzenie zniżki dla zachęcania do kupna za już nie zawyżoną cenę. Niestety sporo całkiem starych gier wciąż ma dosyć wysokie standardowe ceny i ceny są akceptowalne tylko podczas promocji, jednak tylko akceptowalne, a nie faktycznie niskie. Rzadko kiedy promocja jest rzeczywiście promocją i promocyjne ceny są naprawdę atrakcyjne jak na grę i jej wiek. Nierzadko 20-letnie gry kosztują 50 albo nawet 100 i na promocji kosztują czasami 10 albo nawet 5.
A nawet i wciąż wiele nie najnowszych gier typu 5-letnie hity kosztuje prawie tyle co na premierę, nierzadko ponad 150, a nawet 200 czy 250, a promocyjnie czasem poniżej 50.
Również pozdrawiam i spokojnej nocy.
no, mimo wszystko wolałbym jednak znacznie starszych części, choćby taki dobry remake 1. No trudno, black flag też jest dobry, tylko jednak wciąż bardzo dobrze wygląda, w końcu nie jest aż tak stary, żeby tak przesadnie brzydko się zestarzał.
A zobacz np. na takiego nieszczęsnego, nowego painkillera.
Aczkolwiek to dlatego, że jednak idioci chcąc robić swoją grę to niestety podczepiają pod jakąś znaną serię uprzednio dodając parę wspólnych rzeczy i nazywają to rebootem, żeby uzasadnić w ogóle użycie nazwy serii, chociaż reboot nie powinien polegać na zmianie niemalże wszystkiego poza paroma rzeczami z oryginalnej serii.
Poza tym, chłopie, no ale przepraszam, jednak ty wykazujesz się infantylizmem i nie dojrzałeś do tego świata. Jeśli nie będąc bogatym (na tyle, by po prostu żyć spokojnie bez najmniejszej troski i problemów mając spełnioną każdą potrzebę i potrzebną pomoc), dalej nie widzisz, że tak naprawdę walczysz o przetrwanie w świecie, który nigdy nie był całkiem bezpieczny, to jesteś całkiem naiwny. Świat wbrew pozorom niewiele się zmienił przez ostatnie tysiąclecia, tylko po prostu inaczej działa, ale zła jest wciąż całkiem sporo, tylko w innej formie niż wcześniej. Na każdym kroku masz sprzedawczyków, którzy chętnie wykorzystają twoją niewiedzę, naciągających reklam, mnóstwo nieuzasadnionych podatków, super drogich leków, chicha zmiana składów żywności bądź podnoszenie ceny i zmniejszenie wielkości żywności, bandytów w różnych dzielnicach, wszelkiej maści złodziejów, oszustów, morderców, gwałcicieli, pedofilów. Dziczeje? Niestety, ale wcale nie dziczeje, bo jeszcze pod kątem zła i dobra wciąż się nie ucywilizował, a jedynie stwarzał pozory ucywilizowanego. Nawet kurna w szkołach też nie za dużo jest dzieci w pełni dobrych, wiele z nich to dzieciaki chętnie wyśmiewające innych, a nawet bijących słabszych, oszukujących i nękających. Mało to było samobójstw? Nawet na studiach też trafiają się źli ludzie i to nie tylko studenci, ale też profesorzy (bynajmniej nie agresja fizyczna czy słowna, od razu by mieliby przesrane, za to mogą na spokojnie olewać swoje zajęcia oraz studentów nic nie robiąc na uczelni poza minimum minimum, by nie wywalili z pracy).
No szkoda, że znowu zamkną się na resztę i będą wydawać tylko na swoją platformę. Kolejny z już niestety wielu błędów.
Pełna zgoda, też wolę zagrać od początku i to niezależnie od tego jak stare są pierwsze części. Tak to jednak pokombinuję, może kupię płytę z pierwszymi gow i zagram na emulatorze czy coś w tym stylu.
haha, ta, bo konsole służą tylko do grania w exy. Tak, to powód, dla którego ludzie tylko kupują konsole i na nich grają tylko w exy i nic poza tym xD.
Niezła odklejka.
bo się je nie trzyma, tylko sprzedaje. Nie ma to jak nieporadni i nieogarnięci ludzie, co nie wiedzą co zrobić z nieużywanymi rzeczami XD.
I dajcie spokój z napisaniem, że przecież będziecie grali jeszcze raz w setki czy tysiące gier, bo tego nie kupię ;).