Problem jest tylko w ich głowie, a nawet całe to drewno oryginału wzięło się tylko z drewnianego umysłu graczy i trollowania ludzi, którym udało się ściemnić wielu ludziom co łyknęli i też nazywali drewnem, mimo że nigdy nie zagrali.
A oni jeszcze chcieliby mieć wszystko już otwarte dzięki modowi. Nic, tylko dodać do tego frytki.
A szczerze to ja parę lat temu dałem dość młodemu kuzynowi gothica, żeby poznał serię i mu się spodobało, a nawet sobie radził, choć nie wiem czy poradziłby sobie gdyby nie moje małe podpowiedzi odnośnie rozwoju postaci i zarabiania bryłek i darmowych fantów jak naszyjnik neka czy spodnie kopacza.
oj sama prawda. Tak jak zauważyliście, ludzie są nienormalni i często trollują i hejtują. Jak np. pierwsze gry piranii, które kompletnie niesłusznie dostały łatkę drewna kiedy w tamtych czasach na tle innych gier nie były zbytnio drewniane albo np. gra the blood of dawnwalker i twórcy gry są mieszani z błotem przez jakichś hejterów, chociaż nawet nie wiadomo jeszcze jak ta gra naprawdę będzie w całości wyglądać, a nawet już dużo wcześniej i to nawet gdy gra dopiero co powstawała to twórcy już byli hejtowani.
lol, od razu mod otwierający wszystko co zamknięte, fajnie, może jeszcze frytki do tego? Z takim modem to po prostu wystarczy wejść do wieży magnatów i kraść te wszystkie kufry, a więcej bryłek już raczej nie będzie trzeba :D
W ogóle to przecież gothic nie jest pierwszy i nie jest ostatni z systemem otwierania zamków. Chociażby the eldery scrollsy też mają swój system otwierania i on jest też uzależniony od umiejętności postaci w otwieraniu zamków.
No skoro steam jest po prostu najmniej antykonsumencki, to czemu to miałoby być lepsze? Ja bym wolał czegoś co nie jest antykonsumenckie i naprawdę jest prokonsumenckie. Jeżeli steam jest najmniej antykonsumencki, to wciąż nie jest najbardziej prokonsumencki i nawet nie jest prokonsumencki, bo dalej jest antykonsumencki.
To tak jakbym uznał, że adolf był dobry, bo był lepszy od stalina co mordował swoich rodaków bez opamiętania. No, a tak naprawdę to jednak adolf też był zbrodniarzem i przyczynił się do masowej rzezi ludzi.
Zresztą, przecież już teraz to ogarniają, teraz wiedzą jaki koncept wziąć przy tworzeniu remake drugiej części, teraz lepiej ogarniają te uniwersum, zapoznali się lepiej z narzędziami, a na dodatek już mają pewne podstawy zrobione (min. zachowanie wrogich obiektów). Więc jakim prawem miałoby im to schodzić znowu tak wolno, skoro ludzie się uczą i nie stoją w miejscu?
Co do spolszczenia, to super informacja. To naprawdę cieszy.
Ogólnie nie wiem, zawsze jednak remastery mogą sprawniej i lepiej działać na nowocześniejszym sprzęcie. Generalnie ja jednak kupuję tylko wtedy gdy ma to faktycznie sens, więc w praktyce prawie nigdy nie kupuję za pełną cenę.
No właśnie, też myślę o tym, by zagrać na emulatorze. Ja osobiście miałem platynową edycję, gierka kozacka. Może w końcu zagram w dwójkę na pc.
A co do remastera, to dla mnie git, byleby było usprawnione i dostosowane do współczesnego sprzętu i przede wszystkim niech będą polskie napisy. Bo nie ma co ukrywać, ale nawet jeśli można modami poprawić, to dalej zostaje masa rzeczy, które mogą być trudne do naprawienia jak działanie gry na nowoczesnym sprzęcie itp. A też nierzadko się zdarza, że w cyfrowej dystrybucji stare gry nie mają polskiej wersji, a nawet zdarza się, że nie ma w ogóle napisów (patrz, rayman 3 czy prince of persia the two throne nie miały napisów, chociaż poprzednie gry miały napisy. Dla mnie niedosłyszącego to był ogromny problem nawet słuchanie po polsku nie jest łatwe, a na pewno rayman 3 gdzie niestety postacie niewyraźnie mówią).
ooo bomba, będzie w końca okazja zagrać w stare thiefy. Oby tylko były polskie napisy, a kolejne części też dostałyby odświeżenia.
Więc może jednak nie należy patrzeć na tę branżę jak na biedaków, których inwestycje w cokolwiek są ogromnym ekonomicznym ryzykiem? Bo tak właśnie to traktujesz. Skoro inne języki bez problemu są zdecydowanie częstsze niż nasz, to w czym w takim razie problem? No nie mów, że biznes, skoro wiele języków aż tak nie odstają od naszego. Mówisz, że takie realia, a jednak ty sam nie widzisz tego obiektywnie, nie zauważasz, że taki francuski język jest prawie zawsze obecny w grach, albo koreański, który przecież podobno ma taki wkład do polski, a jest też częstszy w grach od polskiego.
Także to jak w końcu? Za dużo tu tych sprzeczności, wszystko to tylko mówi, że oszczędzają, a nie dlatego, że nie opłaca się. Oszczędzają, bo jest opłacalniej, mimo że wciąż zarobiliby z lokalizacją, tylko trochę mniej. A oszczędzają, bo są chciwi, oszczędzanie to też metoda bardzo powszechna dla korporacji, oszczędzanie nie wynika tylko z opłacalności, a z chęci maksymalizacji zysku. A wygląda na to, że widocznie za dużo polaków kupuje i rynek za bardzo zakleszczył się w pułapce, by przestać kupować co potencjalnie tylko zniechęciłoby do wydawania polskiej wersji.
Taka jest prawda, a nie inna. Nie ma co wierzyć w marketingowe bzdury, które sprzyjają korporacjom czy ogólnie szeroko rozumianemu światowi biznesowemu. No niestety, trzeba zrozumieć, że biznes zawsze ściemni, byleby zarobić, a tymczasem sam podajesz statystyki, których chyba nie zrozumiałeś, bo one świadczą coś odwrotnego przekładając na rzeczywistość, którą można zaobserwować. To jest naiwność ufać biznesowym papkom, równa z słuchaniem sprzedawczyka próbującego wcisnąć ci technologiczny szmelc za sporą kasę.
Tym krzykaczom to dobrze tak, japka im w końcu się zamknęła, pikaczu zdziwko wjechało na maksa :D.
Tak szczerze to krzykacze to głównie byli ci nieogarnięci co nie potrafią grać i skarżą się na zbyt trudną walkę, bo trzeba myśleć jak klikać albo trolle co sieją bzdury o drewnie, a co głupsi ludzie, którzy nigdy nie zagrali, uwierzyli w to i sami siali dalej te bzdury itd. Już tacy byli gdy oryginał wychodził.
Szczerze to mam nadzieję, że jednak dodadzą polskie napisy, oby, oni nie są wcale takim małym studiem.
Oby to serii wyszło na dobre, fajnie by było móc zagrać w więcej dobrych gier z bondem.
no i świetnie, to bardzo cieszy. W takim razie jest duża szansa, że gothic 2 też dostanie remake, a nawet także 3. Oby tak dalej :).
A na pewno po tym remake już będą mieli doświadczenia z tworzeniem w tym uniwersum i mają już kierunek koncepcyjny w jakim powinni iść przy robieniu remake. Więc remake 2 na pewno będzie zdecydowanie szybciej i sprawniej robiony, tak samo 3.
ooo, to świetna wiadomość. Nie dość, że będzie okazja na pc zagrać w grę, której nie było na pc, to jeszcze teeraz z polskimi napisami.
Solidnie prezentuje się, oby dowieźli, trochę teraz brakuje takich świetnych gier rpg sci-fi w stylu mass effect.
o, miło byłoby zagrać w usprawnioną, uwspółcześnioną trylogię hitman w polskiej wersji.
Jednak z linka co podesłałeś, wynika że oni nie mieli wspólnego z wywaleniem ich gry z biblioteki i wynikło to z jakiegoś błędu działania oprogramowania. Zresztą czemu ktokolwiek miałby sabotować swój biznes? Czemu ktoś miałby umyślnie tracić swoich klientów? Przecież świadome odbieranie swoim klientom nabytego przez nich produktu równa się z biznesowym samobójstwem i taki ruch nie ma żadnego sensu, to przysłowiowy strzał w stopę i to bynajmniej nie przypadkowy, nic by na tym nie zyskaliby, nikt by tego nie robił celowo.
lol, ludzie jak zwykle szukają problemów tam gdzie ich nie ma...
"Skoro już przeprosiliście, nigdy więcej nie kupię żadnej gry na GOG-u.", czyli kupowałby dalej gdyby nie przeprosili? Fajna ta logika :D.
no szkoda, trzeba będzie się posiłkować z innego źródła i tyle. Niech sobie spadają z takimi zagrywkami i strzelą sobie w stopę.
Próbujesz wybronić się z tej wpadki, która pokazała, że doskonale wiesz o co mi chodziło i świadomie przekręcasz moje słowa? No cóż, nie wychodzi ci, chcesz to brnij w bagno i ośmieszaj się śmieszną manipulacją, choć wiadomo co ty naprawdę robisz i na twoim miejscu bym się wstrzymał.
Było nie srać się takim debilnym oskarżeniem, którego nie da się udowodnić, to byś nie miał teraz kłopotu, a tak teraz szukasz debilnego wyjścia z tej wtopy, bo wyszedłeś na żałośnego manipulanta co w emocjach przekręca cudze słowa i rzuca oskarżenia. No, mądre to nie było.
"Nawet nie wiesz co napisałeś" na pewno? Przecież sam zaliczyłeś wpadkę, ty mi wypomniałeś o wrzucaniu do koszyka, a jednocześnie ty sam sprecyzowałeś, że pisałem o wszystkich ludziach, podczas gdy ja pisałem dość ogólnie i luźno o ludziach i nawet nie napisałem "wszyscy ludzie", tylko samo "ludzie". Więc to świadczy, że doskonale wiesz o tym, widzisz różnicę, a to znaczy, że świadomie manipulujesz albo sam nie wiesz co piszesz.
"Napisałeś bzdurę, że niby nie lubią i teraz wycofujesz się rakiem. Hipokryzja lvl expert." tak tak, a teraz ochłoń się i na spokojnie do tego podejdź. Chcesz się ośmieszać to droga wolna. Mówisz, że hipokryzja, a sam przekręcasz wszystko co tylko się da tylko z powodu swoich emocji.
Proszę przeczytaj jeszcze raz i napisz w jaki sposób wrzucam wszystkich do jednego koszyka, inaczej tylko rzucasz słowa w wiatr, tak bez żadnego pokrycia w rzeczywistości przez co wychodzisz na manipulanta. Nie udowodnisz, czyli manipulujesz. A nawet wpadłeś, pisałem tylko "ludzie" czyli luźno i ogólnie, a ty mi to wypominasz, ale samemu piszesz też "wszystkich ludzi" co już nie jest tym samym i znaczy też, że wiesz, że jest różnica. Zrozumiałbym gdybym napisał "wszyscy ludzie", ale tego nie zrobiłem, bo docelowo nie chodziło o wszystkich jak to sugerujesz. Ciekawi mnie próba udowodnienia takiego debilnego oskarżenia, czekam.
I proszę cię, piszesz, że ja piszę bzdury, a to ty sam pod wpływem emocji piszesz bzdury mocno przekręcając cudze słowa, tak więc serio podejdź do tego na spokojnie, bo się ośmieszasz.
"Podwyżki cen nie mają związku z niczym" mają mają. Tak jakby ceny przypadkiem podniosły się tak z tyłka i to przypadkiem zbiegło się w czasie kiedy cyfrowa dystrybucja zdominowała i wyparła dystrybucję fizycznych nośników. Tak, na pewno nie chcieli wykorzystać fakt, że nie było już możliwości odsprzedaży, pożyczania, a to, że nie było już fizycznego zalegania na półkach sklepowych i konieczności szybkiego i bieżącego zysku sklepu z każdej rzeczy kupionej z różnych źródeł ani też dodatkowej rywalizacji między różnymi sklepami wcale nie wpłynęło na podwyżki. Masz rację.
"ale za to cyfrowa dystrybucja oferuje ciągłe zniżki" tak, ale też nie.
Po 1. gry mają zawyżone ceny, a nie pomyliłem się, bo przecież nie są zawyżone. Po 2. jak już gry (nie)mają zawyżone ceny, to można włączać te "promocje" i (nie)udawać, że to teraz świetne ceny, dzięki czemu więcej ludzi na to się łapie. Po 3. dlatego ciągle są te zniżki, bo standardowe ceny są po prostu (nie)zawyżone i po jakimś czasie od premiery już (nie)mało ludzi kupuje, bo ci co nie kupili to po prostu nie kupiliby za taką cenę, co innego jak są te zniżki, więc klienci chętniej kupują. Po 4. taki model biznesowy, (nie)zrobić w konia ludzi, by uwierzyli, że kupują za niższe ceny, podczas gdy tak naprawdę kupują za ceny, które dopiero po zniżce są na akceptowalnym poziomie i adekwatnym do wieku gry.
Także, zauważ, że w dystrybucji cyfrowej wszędzie masz gry z cenami nieadekwatnymi do wieku, gdzie nie popatrzysz masz np. dwudziestoletnią grę często za ponad 50 zł, a czasem nawet i 100, a co dopiero mówić o takich hitach, których standardowe ceny bardzo długo są wysokie. Dopiero zniżka daje sensowną cenę. A nie, pomyliłem się.
"Ludzie chcieli kolekcjonować biblioteki gier jeszcze zanim steam stał się sklepem" No cóż, co kto lubi, jedni przechodzili, zostawiali kilka ulubionych gier, a większość odsprzedawali. W praktyce mało kto wtedy był kolekcjonerem. "Osobiście nie znam nikogo kto by odprzedał grę na pc po przejściu jej" jakie gusta i potrzeby, taka okolica. Ja osobiście znałem kilkunastu, którzy odsprzedawali i nie mieli ani trochę dużej biblioteki. A nie czekaj, bo przecież prawie każdy był kolekcjonerem gier.
"Problem z wersjami językowymi?" Zgadza się, jest problem z wersjami językowymi. Dlatego, że wiele starszych gier w cyfrowej dystrybucji przeważnie ma tylko domyślny język i jeśli natywnym językiem nie był angielski to jeszcze dodatkowo język angielski, a reszta języków to rzadkość i też niewiele języków. A obecnie to największe gry mają wiele języków, ale dalej są wyjątki, a mniejsze gry to już rzadko kiedy mają wiele języków. A kiedyś nawet ich gry nieraz dostawały polską wersję, pamiętam wiele gier A, AA co były po polsku. Niewiele gier nie miało polskich napisów, ale mimo tego i tak też nauczyłem się języka angielskiego, bynajmniej nie dlatego że to było potrzebne do grania w gry. A nie, masz rację, przecież teraz jest większy wybór. Indyk, A, AA teraz często oferują wiele języków w tym polski.
"mali twórcy mogą sprzedawać gry na całym świecie?" Czy z cyfrową dystrybucją czy bez, wciąż dało się zagrać w wiele gier od małych twórców i to z polskim językiem. nie wiem skąd to zaskoczenie.
"Potencjalne ryzyko utraty konta jest tak niskie" Masz rację, że dziś jest tak super bezpiecznie, że nikomu nie włamują się do kont bądź ktoś nie zapomniał hasła albo został zablokowany z błahego powodu itd. a steam zawsze umożliwia odzyskanie konta.
"Przymus odpalania platformy?" tak, wolałbym do różnych gier nie musieć odpalać różną platformę, a najlepiej nie musieć w ogóle odpalać żadnej. Można ustawić autostart, ale nie chcę wszystkich aplikacji naraz odpalonych, nie potrzebne mi to. Owszem, można nie łączyć się z siecią na steamie, ale i tak co jakiś czas trzeba łączyć się, więc nie jest to najlepsze rozwiązanie.
"Podejrzewam, że połowa z nich nawet nie chodzi przez zniszczenia przez lata" no cóż, nie miałem problemu z moimi grami. Pech. A może źle przechowane, nie mam problemu z tymi co mam bo dobrze przechowane.
"Potrzebujesz do nich napędu bluray" No tak, wiadomo, że trzeba napędów, aby można było w ogóle instalować z kompa, wiec jak jest płyta bluray, tak potrzebny był napęd bluray. Nie pisałem przecież, że nie trzeba do tego napędu, o żadnej magii nie myślałem. "A w dzisiejszych czasach ciężko w ogóle o komputer z napędem." No cóż, to problem ludzi, w tych czasach można z powodzeniem znaleźć napęd i to samemu ogarnąć. Tylko niedzielni gracze nie wiedzą, że to jest możliwe.
"grach, których DRMem był wymóg włożenia płyty do napędu." No i spoko, nie ma problemu z włożeniem płyty do napędu, i tak w jedną grę naraz można było grać i to też miało sens. Potem można było spokojnie odsprzedać. Niewielkie ograniczenie, zaleta zdecydowanie przeważa wadę.
o, oo super zapowiada się. Jednak przeszkadza mi dziwnie zrealizowana animacja walki, jakby momentami rwana jak w koszmarnym klatkażu na poziomie 15 fpsów. Wolałbym gładsze i płynne animacje, takie rwane animacje wybijają z immersji. Mimo wszystko chętnie wypróbuję, byłoby milej gdyby nie szli w takie dziwne animacje.
co ludzie tacy zdziwieni, że 7 lat? To chyba standard, że gry teraz bardzo długo się produkuje. Mało macie gier, które powstawały nawet 10 lat?
Zresztą to nie pierwszy raz, że ludzie mają takie debilne uprzedzenia i to nie jest nawet rzadkie zjawisko. Niestety nierzadko bez sensownych powodów atakują niektóre studia, robią to bardzo wybiórczo, choć nie ma to dużego sensu, bo najczęściej chodzi o gry, o których za dużo nie wiadomo i to mimo, że albo ich wcześniejsze gry bardzo dobrze się przyjęły albo jest to dopiero ich debiut. Czy to cdpr czy to piranha bytes czy to rebel wolves i jeszcze trochę innych studiów. Tu np. jakiś idiota co chyba ma jakiś uraz do innego studia https://www.gry-online.pl/forum/komentarz-w-polskim-rpg-the-blood-of-dawnwalker-samodzielnie-zbud/zc1024d01#post0-16928010
Owszem, wtedy nie wydawali nowego warcrafta, bo mieli już wowa. Jednak w tej dyskusji chodziło mi o coś innego. Przede wszystkim ja wyjaśniałem dlaczego nie zrobią już nowego, ale porządnego rtsa i nie miałem na myśli, że nie zrobili nowego warcrafta, tylko o to, że jakby właśnie teraz mieli zrobić, to nie zrobią dobrego rtsa jak dawniej. Dlatego wow nie ma absolutnie żadnego znaczenia, bo nawet jakby tego wowa już nie było od 10 lat, to bez tego i tak nie byliby w stanie zrobić kolejnego świetnego rts. To miałem na myśli, wow nie jest tu przyczyną, dla którego nie robią nowych rtsów, oni po prostu już nie wiedzą jak robić dobrego rts i tu wow nie ma nic do rzeczy. Owszem, dawno temu wow był przyczyną, dla którego nie powstał nowy warcraft, ale nie o tym mówiłem, tylko o tym czy mogliby teraz zrobić warcraft 4 i o tym mówiłem.
Dlatego jeśli chodzi o starcraft, to mogą i sobie w tym dłubać, ale na rtsa bezpośrednią kontynuację starcraft nie ma co w ogóle liczyć, to może tylko być osobna seria, która będzie osadzona w tym samym uniwersum. Np. jakiś shooter. A równie dobrze też może być coś nieciekawego jak np. warcraft rumble, czyli jest możliwość, że to tylko mobilka, diablo i warcraft mają mobilki tylko starcraft jeszcze nie dostał nowej mobilki, to czemu nie? O to mi chodziło, tak więc jeśli chodzi o rtsy to raczej nie ma na co liczyć, bo czegoś takiego raczej nie doczekamy się od blizzarda.
A zresztą, przecież ta aktualizacja jest tylko aktualizacją, ot większą, ale nic ponadto. Bo prawda jest taka, że ta gra już od dawna jest zrobiona i gotowa i trzeba było tylko znać silnik tej gry i umieć grzebać w kodzie. A szczerze to z tego co widzę z artykułu, to niestety, ale chyba ogromna większość zmian to są przede wszystkim większe zmiany w logice kodu, a reszta to już prawdziwe zmiany, choć niezbyt duże i też dość nieliczne. To niestety nie wystarczy do zrobienia dobrego RTS, sama umiejętności zmiany logiki kodu to w tworzeniu gier jest naprawdę niewiele.
Więc ostatecznie z punktu widzenia biznesu dla kogo miałyby być te gry? Jak już zdążyło się pojawić jedno zupełnie nowe i dorosłe pokolenie co tylko świadczy o upływie ogromu czasu i tym samym sporo ludzi mogło zapomnieć o tych grach, a nowe pokolenie nie zna tych serii? Już nawet nie wspominając o tym jak gatunek rts stał się na tyle niszowy, że dobre i duże gry rts to teraz naprawdę rzadkość. Niestety, ale trzeba przyznać, że to dla nich jest ogromne ryzyko.
No i też niestety cyfrowa dystrybucja bardzo nie sprzyja tłumaczeniu gier, gdyż cyfrowa dystrybucja wymaga od twórców wyłożenia swojej kasy na tłumaczenia dla wielu krajów, podczas gdy dawniej sami lub ich wydawcy po prostu sprzedawali taniej lokalnym wydawcom, które dzięki niższej cenie nabycia stać było jeszcze na tłumaczenie dla ich regionów. Koszty po prostu się dzieliły, teraz tak nie ma i wszystkie takie koszty spadły na twórców.
szkoda, że nie dali polskiej wersji, chętnie kupiłbym.
Już nie wspomnę o tym w jaki sposób są projektowane gry multi i single przez co między nimi jest sporo różnic, od zadań przez tereny i swobodę ruchu po mapie aż po styl rozgrywki. Przy czym zwykle gry multi są lepsze z grupą ludzi, podczas gdy bez ludzi z reguły są bardzo średnimi grami w porównaniu z singlowymi grami.
Owszem można, ale po co? To tak jakby w gothicu na już na pierwszym poziomie z kilofem lub zardzewiałym mieczem i pójść na jakiegoś cieniostwora lub trolla, owszem można je pokonać, ale po godzinach tłuczenia ich. Można, ale po co? Zabawy dużo mniej niż normalnie, gry MMO bez ludzi są po prostu znacznie gorsze i niż mogłyby być z ludźmi, takie cechy. Każda gra ma swoje zalety i wady i tego nie zmienią żadne rzeczy pokroju robienie contentu w dany sposób na siłę. To tak jakbym pisał, że np. rowerem można przejechać przez całą europę, no tak można, ale to nie znaczy, że to dobry pomysł. Zwyczajnie szkoda swojego czasu jeśli w ten sposób gra się w gry, które gatunkowo nie trafiają w gust, niwelując zły odbiór gatunku zmniejsza się też frajda z gry, na tyle że po prostu nie warto dla wątpliwej frajdy. Jak zresztą wspomniał, tyle lat i nic nie trafiało coś dla niego, a i tak dalej próbuje znaleźć. To jasne, że ten gatunek nie jest dla niego. Samo to zaprzecza temu co napisałeś.
Dla mnie to jasne, że w grach MMO nie ma czego szukać zawartości single.
super, miałem zamiar kupić właśnie zremasterowane gry pierwszych tomb raiderów na gogu, ale widzę, że wystarczy teraz kupić tylko 3 następnych. Nareszcie teraz będzie okazja, żeby zagrać w pierwsze TR i to z polskimi napisami, jak wspaniale :D.
Bo wiesz, tak to jak człowiek po latach grania jest mądrzejszy i już dużo wie jak grać, to dla niego nie ma dużego znaczenia czy jest taki system zapisów czy nie. Ale z kolei jednak irytujące by było powtarzać, gdyby tylko błąd gry zepsuł coś, bo raczej ludzie woleliby powtórzyć nawet godzinę, bo popełnili błąd, niż półgodziny, bo bug coś zrąbał. Dlatego powtarzanie 5 min przed wystąpieniem buga jest lepsze niż powtarzanie półgodziny z powodu przykrego buga.
Poza tym jest też pewna kwestia. To jak człowiek jest zaznajomiony z graniem i to jak rozumie granie. Bo przykładowo takie stare gierki to były produkowane przez twórców, którzy naprawdę robili je dla graczy, wiedzieli, że ówcześni docelowi gracze są mądrzejszymi i bardziej świadomymi graczami, więc takie robili, a ówcześni gracze radzili sobie (np. gothic, jak idzie się do pewnego miejsca, do którego prowadzi most, na którym jest golem z kamienia, a zaraz przed nim jest jaskinia z młotem. W ten sposób podpowiadają i pomagają graczowi rozwiązywać problemy. Albo painkiller, gdzie doświadczony gracz jest w stanie robić dodatkowych rzeczy, bo np. wiedzą, że to gra i można poruszać się w specyficzny sposób, który był zamierzony w grze itd.). Istotny jest też fakt to jak gra miała wyglądać, bo jednak masa gier nie jest trudna i prawdziwie trudne są tylko te gry docelowo stworzone tak, by miały być hardcorowe, a te co nie były hardcorowe bądź naprawdę trudne, po prostu nie były specjalnie ciężkie.
Dobrym przykładem jest np. gta sa i gothic. Nie mam pojęcia dlaczego w gta sa ludzie mają problem z misją z pociągiem, ja uważam, że ta misja jest po prostu ok, nic ciężkiego. Bardziej problemu mi sprawiało szkolenie latania, gdzie niby instruowano, aby chować koła, ale nie wyjaśniono powodu przez co olewało się chowania je komplikując latania. Jeśli chodzi o gothic, to problemem ludzi w tej grze jest tylko i wyłącznie ich własna nieudolność. Bo jednak jak się już ogarnie tę grę, to nie ma dużego wysiłku w graniu. Ot ludzie po prostu nie rozumieją zamysłu walki, że jak spamują przyciskami do uderzania mieczem, to gra karze lekkim stunem dla postaci, co pod żadnym pozorem nie było błędem i było zamierzoną rzeczą. No i sterowanie, nie było trudne, wręcz przeciwnie, było nawet intuicyjne, to tylko 2 przyciski i nic więcej. Co więcej, można przecież ustawić przypisanie klawiszy pod siebie, unowocześnić, ale niestety często ludzie nie wiedzą o takich rzeczach. Jednak jak już się to zrobi, to sterowanie jest naprawdę dobre.
Osobiście nierzadko zdarzało mi się, że wiele gier, w które grałem w dzieciństwie i były dla mnie dosyć trudne, po powrocie do nich po latach okazywały się nawet łatwe. A nawet sam uważam niektórych docelowo trudnych gier takie jak większość gier soulslike, super meat boy i wiele innych gier za średnio trudne gry niż faktycznie trudne, a przynajmniej ich zwykła zawartość, bo np. w smb są dodatkowe zawartości, które są znacznie trudniejsze, gdzie musiałbym powtarzać kilkadziesiąt razy każdego runa przy czym główną zawartość zwykle powtarzałem tylko kilka razy na każdego runa.
"preordery Assassin’s Creed: Black Flag Resynced sprzedają się bardzo dobrze" szkoda, taka praktyka powinna zostać zapomniana, no ale cóż, ludzie dalej kupują kota w worku. Ludzie nie wiedzą jak w to będzie się grało, ale i tak kupują przedpremierowo, to tylko pogarsza sytuację branży, bo pokazuje, że można jeszcze łatwiej i lepiej zarobić, więc można mniej starać się i robić bardziej leniwie i oszczędnie grę, skoro i tak kupują jeszcze przed premierą. Zwłaszcza, że preordery odnoszą tak duży sukces, to sprawia że częściej wydają gorsze i niedopracowane gry na premierę, więc teoretycznie niekiedy gry choć są już po premierze to jednak dalej tak naprawdę są w early access, a gracze często są ich beta testerami, więc gry są dalej naprawiane, pomimo że gra miała premierę, a ludzie kupili ją za pełną cenę.
Dlatego lepiej jest nigdy nie zapominać o zasadzie no preorder, to wyjdzie wszystkim na dobre oprócz chciwym korpo dojącym na preorderach.
Dlatego robienie głównego contentu gry bez nadmiernej eksploracji świata będzie zwykle znacznie lepsze, a jak ten główny content zostanie zrobiony to jeszcze jest dużo chęci na resztę.
Jak dla mnie szkoda po prostu coś takiego robić, na siłę odkrywać mało znaczące rzeczy, a potem jeszcze porzucać grę nawet nie ukończywszy grę i nie wiedząc jak to miało dalej wyglądać. Dla mnie marnotrawstwo pieniędzy i czasu.
Więc pod tym względem google bardzo, ale to bardzo źle wyszło, bo poza blokadą, to jeszcze było to debilne udawanie, że hasło jest nieprawidłowe, chociaż konto tak naprawdę zostało zablokowane, ale bez żadnej informacji i przez to durne podejście straciłem tylko dużo czasu, totalny brak szacunku do ludzi...
Nigdy bym nie pomyślał, że ktoś mi o tym też napisze. Jak ja o tym pisałem, to niedowiarki się obrażały, bo jak to google takie złe, tak samo obrażą się, bo jak można niedostatecznie pozytywnie myśleć np. o valve.
Dlatego stety niestety, ale trzeba maksymalnie się zabezpieczyć, jednak nie tylko przed hakerami i innymi podobnymi, ale również przed stronami, na których się logujemy, nawet takich jak google czy steam, mimo że wydawałoby się, że to są legitne firmy, takie super itd. No a przynajmniej jeśli chodzi o nasze główne konta, bo tamte zapasowe do pierdół to jeszcze można przeboleć. Ale stracić całą bibliotekę gier albo główne konto pocztowe to już będzie bardzo bolesne. No niestety, nie można wszystkiemu ani trochę ufać, najlepiej to do wszystkiego stosować zasadę ostrożności i nieufności...
Ok, ale mimo wszystko wymieniając tytuł można pomyśleć, że ogólnie chodziło o grę, a nie tylko mechaniki jak w "Skyrima i jego wszystkie mechaniki" co mówi, że gra oraz jej mechaniki.
Bo mimo wszystko jednak, dajmy spokój z buildami i ekwipunkiem w grach H&S, to zupełnie inny typ. Dlatego, że przykładowo w diablo typowo podnosisz looty i po prostu zamieniasz np. broń na każdą lepszą, tak samo z perkami, też dużo zabawy z tym nie ma, ot wybieranie nowych bądź ulepszanie, żeby rozwinąć swoją postać. A ludzie, nie oszukujmy się, po prostu nie zastanawiają się nad tym czy coś np. perk jest 1% lepszy lub gorszy, jak ulepsza to ulepsza bez względu na różnice między wybranymi nowymi ulepszeniami i wybiorą to co im się najbardziej spodoba. Zresztą nie chcą za dużo myśleć, oni po prostu chcą zagrać i zabijać jeszcze więcej mocniejszych mobków. Może na początku jest dużo kombinowania, no ale potem 90% to już prosta sprawa, drzewko wybrane, klasa wybrana itd. Także filozofii tu za bardzo nie ma, trudno specjalnie bawić się w takie rzeczy, to zbyt wyrafinowane jak na typowy H&S. Co innego jak właśnie w mmorpg analizujesz to wszystko, zastanawiasz się i wybierasz odpowiednio, aby rozwój był jak najlepszy jak to tylko możliwe.
Mylisz rozwój z tymi aspektami, te aspekty to część rozwoju, więc to naprawdę tylko część gry i to rozwój jest całością, która bardzo wpływa na rozgrywkę.
Nie masz racji, zwłaszcza że nawet zgodnie z tym co napisałeś, jakby zrobić już ten cały build i zdobyć cale unikalne wyposażenie, to gra bardzo szybko się znudzi i będzie bardzo powtarzalna, no bo jak ta gra wtedy wygląda? No właśnie, granie w kółko z tym samym wyposażeniem i buildem, nawet jeśli fajny czy unikalny, to i tak na nic jeśli nie ma potem już żadnego zróżnicowania, a tym bardziej jeśli reszta H&S jest słaba. Nikt nie gra w H&S właśnie tylko dla zabawy w buildy i wyposażenie, bo jak cała gra jest słaba, to nieważne jak dobrze by się robiło buildy czy składało wyposażenie, gra dalej pozostanie słaba bez względu na te aspekty. Dlatego to co napisałeś jest sprzeczna wewnętrznie.
Zresztą litości, to przecież hack & slash, jak nazwa gatunku mówi, to ma być siekanie i rąbanie, a nie zabawa w buildy czy wyposażenie :D.
tylko, że to tak nie działa. Owszem, nie są to tego typu artykuły, ale jednak zwykli konsumenci to bardzo duży rynek i dlatego, to że nie są to artykuły pierwszej potrzeby, nie ma żadnego znaczenia poza tym, że zwykli konsumenci przestaliby kupować, a natomiast korporacje odnotują straty. To, że produkty nie są pierwszej potrzeby, bynajmniej nie oznacza, że nie liczy się sprzedaż dla zwykłych konsumentów, jest wręcz przeciwnie, a co więcej klienci są mniej skłonni do wydania pieniędzy, bo to nie są pierwszej potrzeby produkty. Więc tak, ktoś martwiłby się jeśli sprzedaż spadnie, chyba mało kto by o to się nie martwił, to raczej oczywiste. Nawet niejeden raz jakaś firma się o tym przekonała :).
dokładnie, a na pewno wielu nawet nie patrzy co w ogóle robi, więc nawet nie wie jak zbudowana została jego postać. A potem się dziwią, że nie dają radę, nie rozumieją o co w ogóle chodzi i jak to działa xD.
lol, kiedy umowa jest zbyt długa i ciężka, że nawet nie tylko konsumenci, ale też sami twórcy nie czytają umowy i nie wiedzą co mają w ogóle w tej umowie xD.
Tak w ogóle to w jakim celu są te auta? Ani to transportowe, a też ludzi nie wożą, to nie wiem do czego są.
Sam bym kupował chętniej gdyby więcej dzisiejszych gier miało polski język, a także miało rozsądniejsze ceny. Nigdy nie wydam więcej niż 100 za grę. Gier dalej jest bardzo dużo, wciąż mogę znaleźć wiele świetnych gier za grosze, może nie najnowsze, ale wciąż bardzo dobre.
Prawie nigdy nie kupiłem nowiutką grę, aczkolwiek parę razy to się zdarzało. W ostatnich latach parę nowych gier kupiłem, ale takie, które zostały dobrze wycenione i takie, które po prostu były bardzo dobre. Także w dosyć dawnych czasach parę nowych gier kupiłem, ale to też dość rzadko, szczególnie gdy jeszcze nie miało się własnych pieniędzy.
Ale pamiętam jak też kupiłem painkiller black edition (zawsze kupowałem z opóźnieniem, po prostu tak wyszło, nie było dużych możliwości, więc wyboru też nie było, tu np. nigdy nie ograłem samą podstawkę, więc od razu zacząłem od wersji kompletnej) za bardzo przyzwoitą cenę, a także np. warcraft 3 i jego dodatek (podobnie, od razu gra z dlc), fable platynowa kolekcja itd. Te gry jak je kupowałem to były bardzo tanie, nawet fable, mimo że była to wersja z platynowej kolekcji to i tak była tańsza od zwykłego fable, gdy gra miała premierę. Painkiller chyba 15 zł kosztował, warcraft bodajże 20, a fable już chyba 30.
Ja sam bym chciał próbować najpierw w demie, bo raz, że byłyby lekkie, a więc szybciej by się ściągało i instalowało, dwa, że bardzo to ułatwiałoby w sprawdzaniu gry, niepotrzebne by było płacenie i zaraz zwroty.
Jak patrzę na tego screenshota w artykule to ja widzę, że ten lód bardzo mi przypomina lodowe więzienia króla lisza z warcraft 3.
Nawet jeśli, to jednak 50, a 30 to spora różnica. Potraktując te obiekty jako zdeformowane piłki dla uproszczenia można by obliczyć objętość kuli, więc 30m średnicy da ponad 14000 metrów, a tymczasem 50 metrów sześciennych średnicy to wyjdzie już ponad 65000 metrów sześciennych. Więc mimo wszystko uważam, że nawet jeśli ten obiekt nie zdąży się spalić, to i tak rozwaliłby co najwyżej dom i jego bezpośrednie otoczenie, będzie po prostu już taki mały.
Poza tym nie wiadomo nawet jaka jest prędkość, to też ma istotne znaczenie. W tym artykule chyba nic o tym nie było. Niespecjalnie duża, a jeszcze zmniejszy się bankowo po wlocie do atmosfery, gdzie się spalałby się, to już pewnie będzie trochę mały i zniszczyłby co najwyżej jakiś dom i ewentualnie bezpośrednie otoczenie, choć głównie od rozprysku wystrzelonej materii. Nie wiem jak bardzo prędkość ma znaczenie, czy bardzo wysoka prędkość zminimalizowałaby spalanie, bo krótszy czas w atmosferze czy coś takiego i czy na tyle potężnie walnęła, że całą dzielnicę mogłaby rozwalić. Nie wiem, może jednak niska prędkość pozwoliłaby uniknąć spalania, ale pewnie nie spowodowałaby dużej fali uderzeniowej.
Podobnie jest zresztą z rozwojem mocy sprzętowej, to też w końcu zwolniło bardzo. Nie da się coś rozwijać w nieskończoność bez żadnego zwalniania ciągle utrzymując wysokie tempo. Prędzej czy później coś w końcu musi się skończyć.
Przełom? Czyli kolejne narzędzie wspierane przez ai do ociupinkę lepszego elementu grafiki nie wnosząc za wiele nowego, za to zajmując ogrom mocy obliczeniowej?
Szkoda, jedynka była fajna. Chyba za bardzo na siłę poszli w kontynuację, bo wygląda na to, że nie mają pomysłów i próbują zrobić coś nowego i z tego jakoś sklecić. Nie najlepiej to wygląda.
wow, to ten sequel miał w ogóle powstać? Dopiero o tym dowiedziałem się i to już po tym jak został anulowany. No szkoda, że wolą iść w multiplayerowe czy pewnikowe serie. Chociaż może to i dobrze, bo skoro unikają tworzenia singleplayerów to pewnie są gorsi i tak słabi, że nie umieją już tak dobrze je robić jak wcześniej.
Jeżeli próbujesz w ten sposób bronić obecne korporacje, to nie ma sensu, argumenty jakie podałeś są raczej sprzeczne z celem obrony. To co napisałeś, nic z tego się nie klei.
Odkryłeś amerykę. No, radzili sobie z tym wszystkim i to sami, stworzyli różne własne silniki, a grafika nie była najważniejsza. Rzeczywiście, zaczynali od nowa, więc robili wszystko na świeżo co wymagało solidnego projektowania, pisania scenariusza i programowania silnika. Właśnie dzięki temu robili gry dobrze, dobrze zorganizowana praca bez skupiania się na pierdołach typu ultra realistyczna grafika, zespół składający się przede wszystkim z kompetentnych deweloperów i to takich zdolnych do stworzenia własnego silnika, którego bardzo dobrze znają i potrafią wykorzystać jak najlepiej, pozwalała tworzyć grę w rozsądnym czasie (wówczas, bo po prostu nie mieli wyboru, czasy dosyć trudne, musieli szybciej robić inaczej szybko by odpadali nie mogąc niczego wydać) i to zachowując często przyzwoitą jakość już na premierę.
Mówisz o trudnym wejściu, twierdzisz, że kiedyś i teraz poziom trudności jest podobny, ale ty zwyczajnie się mylisz. Przecież oni tworzyli te gry szybko, bo nie mieli wyboru, zwyczajnie nie mogli. W końcu mieli bardzo surowe czasy, duże wymagania. Nie było preorderów, early access itp. Jak sam wspomniałeś, dużo mniej konsumentów niż teraz. Ponadto nie zarabiali w sposób jak obecnie, nie mieli ciągłego źródła zarobku, bo jak tworzyli i wydawali swoją grę, to przecież już musieli zacząć kolejną, bo taka była ich praca, a branża wówczas była taka, że jak gra zostawała wydawana, to najwięcej pieniędzy wchodziło na początku, potem pieniędzy szybko zaczynało ubywać. Bo często największe pieniądze były głównie z premier, nierzadko jeżeli gracze dalej kupowali to już nie tak licznie i w dodatku z znacznie zmniejszonymi cenami (takie czasy, pudełka szybko taniały na półkach, sklepy nie mogły pozwolić na stratę) i na dodatek nierzadko w sklepach z czasem było dostępnych było dużo mniej pudełek niż na premierę z racji przystopowania popytu. Wyjątkiem były tylko hity, te zwykle zostawały dostępne na półkach jeszcze długo.
Mówisz o dobrym voice actingu, to jakim cudem teraz jest dużo gorzej niż dawniej? Grałeś w stare gry, ale takie oryginalne z pudełek, a nie tych obecnych w cyfrowej dystrybucji (wyjaśnię, że to jest gigantyczna różnica, cyfrowa dystrybucja z reguły nie zawiera lokalizacji posiadanych przez lokalnych wydawców)? Nie sądzę, wiedziałbyś, że dużo więcej gier dostawało dubbingu i to dość dobrej jakości. A wiesz dlaczego? Wiesz jaka jest różnica między tymi czasami i nawet jest to olbrzymia różnica? Właśnie dlatego, że kiedyś to twórcy nie zajmowali się tłumaczeniem jak teraz, nie zajmowali się voice acting innym niż w angielskim bądź ich rodzimym języku, inaczej niż obecnie kiedy teraz muszą za to wszystko płacić. W praktyce to wyglądało tak, że nie płacili, więc nie wydawali kasę na lokalizację i VA w innych językach, koszty się dzieliły, a lokalni wydawcy kupowali gry od twórców lub ich wydawców i sami łożyli kasę na lokalizację napisów i ewentualnie VA, skoro koszty były dla lokalnych wydawców mniejsze, to stać ich było na bardziej profesjonalne VA w rodzimym języku, które częściej było robione w czasach dawnej dystrybucji pudełkowych gier niż obecnie (dobry dubbing to teraz rzadkość).
Mówisz, że to obecnie wykłada się kasę na reklamę, bugfixing, scenariusza zgodnego z poprzednimi częściami? A to kiedyś tak nie było? Zastanowiłeś się w ogóle nad tym jak to wyglądało? Przecież robili bufixingi (no jasne, że przed premierą, to była konieczność, bo to decydowało o sukcesie finansowym, przecież nie mogli pozwolić na wydanie bubla, którego nikt nie chce kupić, a nie mogli za bardzo poprawiać po premierze kiedy było już po ptokach), pisali scenariusze zgodne z poprzednimi częściami (masz już naprawdę dużo starych serii, wiesz ile części jest i ile liczą one lat? To nie tak, że wtedy części nie miały ze sobą nic wspólnego...), nawet były reklamy, ale oczywiście odmienne od tych obecnych (zastanów się, jak myślisz gdzie reklamowano wiedząc, że dostęp do gier zaczynała się w sklepach? Oczywiście, że w sklepach były nieduże reklamy dla hitów).
Nie wiem co chciałeś udowodnić takimi argumentami sprzecznymi z obroną. Chyba nie widziałeś, że te argumenty nie były ani trochę trafione, to wyglądało jakbyś myślał, że twoje argumenty potwierdzały twoją rację. Mało tego, część z tego powtórzyłeś po mnie i wszystko to piszesz jakbym tego nie wiedział i wygląda to tak jakbyś próbował mi powiedzieć, że nie mam racji jednocześnie podając argumenty, które tylko potwierdzają moją rację i zresztą po części powtarzając to co pisałem, jakbyś nie zorientował się, że w zasadzie to potwierdzasz to co pisałem. Naprawdę nie rozumiem tego, nie widzę sensu w tym wszystkim. Naprawdę po co to było? Jestem dość zdezorientowany.
Naprawdę nie wiesz jak to rzeczywiście wyglądało. No litości, deweloperzy wtedy aż tak byle jak nie tworzyli gier i sprawdzali czy coś się przyklei. Chłopie, zastanów się, naprawdę myślisz, że obecna branża by tak wyglądała gdyby nie przeszłość? To jest jasne, że sukces obecnej branży oparty jest na starych grach, a to już mówi, że to wcale nie były złe i byle jakie gry. Może zagraj najpierw w stare gry zanim coś o tym napiszesz, przekonałbyś się, że te gry wcale nie były specjalnie zabugowane na premierę, nie miały złą optymalizację, były świetne, zauważyłbyś, że jednak wiele dzisiejszych gier czasami ma problem z optymalizacją i bugami na premierę, a nierzadko są też średnie.
oho, a co jest za ciężko? Co, jest problem z pieniędzmi i życiem? No to jak mogli w ogóle sobie radzić te 2 dekady temu kiedy czasy były dla tej branży o wiele bardziej surowe i o wiele bardziej wymagające, a sama branża była jeszcze mała, a twórcy zapierdzielali co chwilę tworząc grę co parę lat czy nawet rok, a nie co kilka czy nawet paręnaście lat, sprzedaż gier była wówczas o wiele wiele mniejsza niż obecnie, a także było znacznie znacznie mniej konsumentów, że już nawet nie wspomnę o znacznie większym rynku używek i o wiele większym piractwie niż obecnie. A nawet wtedy jakoś bardzo nie narzekali jak ostatnio. To jakim cudem mają jakiś problem hmm? Ooo, a może jednak chodzi o to, że uważają, że zasłużyli na jeszcze większe pieniądze i wcale nie mają żadnego problemu i po prostu są tacy roszczeniowi i chcą jeszcze więcej hajsu, hm?
no ok, ale jednak w oryginale słońce nieraz potrafiło nieźle prażyć i w niektórych miejscach bywało naprawdę jaskrawo, więc jednak tu też tak mogło być. A różnica między tym i tym nie wydaje mi się jakoś duża. A niekoniecznie będzie tak, że w remake klimatycznie będzie tylko i wyłącznie jak w grecji, hiszpanii czy innych bardzo ciepłych krajach. U nas też latem bywa bardzo jasno. Na pewno nie zabraknie ponurych dni, a usłonecznione dni nie będą jakoś specjalnie często.
Czy ja wiem? Słońce w oryginale też czasami nieźle się świeciło. Tam też tak mogło być. Przecież w gierce na pewno nie będzie tylko jedna ta sama pogoda, no litości :).
papierowa instrukcja? Łoo panie, jaka papierowa instrukcja? My tego nie mieliśmy, to jakiś luksus, my musieliśmy sami kombinować :D.
Wiesz co tak jednak z tymi czasami to tak nie bardzo. Bo też było już trochę gier, które miały wbudowany tutorial typu podstawowe klawisze ruchu, ataku, otwierania, ekwipunku oraz inne specjalne akcje. I wcale nie były to młode gry, to też były stare. I pamiętam doskonale jak kilka lat temu w bloodrayne utknąłem, bo nie wiedziałem co zrobić dalej, była przeszkoda, którą nie mogłem ani obejść ani zniszczyć. Ta gra miała tutorial osobno jako opcję do rozpoczęcia gry. Z biedy to wypróbowałem i fakt, że przeszkodę rozwalało się w niedorzeczny i dziwny sposób, po prostu mnie zszokował, tym bardziej że próbowałem na wiele sposobów rozwalać przeszkodę bardziej logicznymi sposobami. A nie odpalałem tutoriala od razu, bo już dawno temu kiedyś zagrałem, więc stwierdziłem sobie, że po co, przecież ogarniam sterowanie i granie w bloodrayne xD.
Aczkolwiek ok, tutoriale w grach to jeszcze nie były standard i to było innowacją.
o, czyli jednak system walki i rozwoju będzie bardziej z morrowinda? Super, bo myślałem, że będzie to bardzo zbliżone do skyrimu, ale jednak nie ma tragedii.
Ja pamiętam jak z braćmi sami do tego doszliśmy jak ogarnąć sterowanie i jak ładnie siekać. Poza tym to nie sądzę, żeby trzeba było aż kilkunastu godzin, co najwyżej 10h, w tym czasie łatwo ogarnąć tyle punktów doświadczenia na nieco siły i pierwszy poziom umiejętności walki bronią białą.
Aczkolwiek to muszę przyznać, że gra nieco zawiniła brakiem tutorialu odnośnie sterowania. Ale i tak my to też ogarnialiśmy, np. jak wspinać się, walczyć itd. A to wszystko bez internetu.
tak tak, pewnie. Możesz się wypierać, czarować, robić narrację, projektować, zakłamywać rzeczywistość ile tylko chcesz, ale jednak ten screenshot bezpośrednio pokazuje jak ty dzwonisz i jak płaczesz agresywnie obrażając. Więc możesz sobie udowadniać ile tylko chcesz, ale screenshot pokaże, że to tylko bujdy. W końcu ss nie kłamie, a każdy może pisać bzdury bez żadnego poparcia w rzeczywistości. A w dodatku zapomniałeś, więc jeszcze raz wkleiłem ten screenshot, żeby nie było wątpliwości i przy okazji przypomnieć.
"narcyzm, brak dystansu do siebie" "Ja nie pisze O TOBIE PERSONALNIE. Ja pisze o takim podejsciu jak twoje. Ciebie mam w dupie" no właśnie ten screenshot co innego pokazuje. Narcyzm, brak dystansu do siebie? A przecież to ty dzwoniłeś zaczynając od obelg. Masz mnie w dupie? A jednak cały czas dzwonisz tam gdzie tylko coś napiszę, wszędzie mnie atakujesz z byle powodu, nawet jak nie ma żadnego związku z tobą jak tutaj, gdzie dosłownie tylko wyjaśniłem co ktoś miał na myśli. To w końcu jak jest? Hipokryzja za hipokryzją, to jest już nudne.
"albo daj mi ignore" a dlaczego ty tego nie zrobisz skoro ty cały czas tak potężnie się triggerujesz jak cokolwiek napiszę i to nawet bez związku z tobą?
No cóż, to miłego kompromitowania się i dalszego okłamywania się.
Przy okazji dotknij trawy ;).
No dobra, ale mimo wszystko jednak animacje w gothicu nie były złe w 2001. Oczywiście, że nie były wybitne, ale nie były też drewniane. Jakie w takim razie w porównaniu z gothiciem gry nie miały drewnianych animacji?
Sterowanie sterowaniem, jednak wystarczyło po prostu ustawić sterowanie pod klawiszy, przyzwyczaić się do niego i będzie z górki i tyle. Zresztą ta sztywność to tylko dlatego, że bohater nie miał wbitej umiejętności, także to nie ma za dużo wspólnego z sterowaniem. Ponadto jakby ludzie na spokojnie do tego podchodzili i klikali przyciski bardziej rytmicznie, a nie spamowali, to postać bez problemu by siekała nie "zacinając się" w karę za spamowanie przyciskami.
dokładnie, po prostu ludzie bezrefleksyjnie wierzą w bzdury trollów, łykają te bzdury bez weryfikowania czy to jest w ogóle prawda. No i tak to poszło, najpierw trolle wymyślali bujdy, a ludzie to podłapali i sami dalej to powtarzali bez chwili namysłu i to nigdy nie grając w grę i coraz więcej ludzi dalej to łykali, ale nie zagrali, więc prawie wszyscy myślą, że to drewno z 2001. To przez to wszystko gra dostała łatkę historycznego drewna, choć całkiem niesłusznie.

"Twoja obsesja na punkcie mojej osoby jest mocno niezdrowa, twoj narcyzm jest chrobliwy, zas powtarzalnosc stylu i wektorow ataku robia sie tak nudne" Poważnie? Ale wiesz, że to ty dzwoniłeś? A może już znowu zapomniałeś prawda? To w takim razie przypomnę ci jeszcze raz tym oto screenshotem. Więc z tego widać, że to ty raczej masz obsesję na moim punkcie. Tylko komuś coś wyjaśniłem, a ty od razu zaatakowałeś z obelgami, mimo że to nie miało nic wspólnego z tobą. Powtarzalność? To ty cały czas dzwonisz za każdym razem jak gdzieś coś napiszę i to nawet bez żadnego związku z tobą. Ty te ataki bez przerwy powtarzasz.
"im bardziej starasz sie wmowic cos komus, i im wiecej razy powtorzysz PO RAZ KOLEJNY DOKLADNIE TO SAMO" przecież to ty cały czas dzwonisz, to ty zaczynasz wszystko od nowa i to ty cały czas histeryzujesz. No patrz na ten screenshot, przecież nie zaprzeczysz, że to się stało. To ty próbujesz mi i sobie wmówić, że tak było ;).
"to jedyne co osiagasz to zwiekszenie widocznosci tego, ze to czysty gaslighting. I ze sam robisz wlasnie to o co oskarzasz innych" Ale wiesz, że to ty desperacko mnie atakujesz, wiesz o tym prawda? Projektujesz ile tylko się da. Daj spokój z gaslightem, screenshot wszystkiemu zaprzecza. Ty zacząłeś płakać z absurdalnego powodu i zacząłeś mnie oskarżać o bzdury wyssane z palca. I jeszcze ta bzdura o alt koncie, przecież to brzmi jak desperacja xD.
Serio, nie uważasz, że to leci hipokryzją na kilometr? Jak chcesz się dalej kompromitować to ok, projektuj sobie dalej ;).
paaanie, właśnie zauważyłem, że on ma problemy z pamięcią. Ewidentnie nie pamiętał, że już mnie atakował, więc zaatakował mnie znowu i to z dużym opóźnieniem. To by wyjaśniało dlaczego twój wywód był na nic, bo on po prostu tego nie pamiętał xD.

lol, to ty już nie pamiętasz, jak ty się do mnie przysrałeś, a nawet wręcz się spłakałeś, bo ja wyjaśniłem komuś co ktoś miał naprawdę na myśli? To może pokażę ci w screenshocie, to ci przypomni. Fajnie sobie projektujesz, no tylko szkoda, że w rzeczywistości to ty się zesrałeś. Jednak niesamowite jest to, że już zdążyłeś o tym zapomnieć. Tak, tutaj napisałem coś, bo ty spłakałeś się i to tylko dlatego, że komuś wytłumaczyłem co ktoś miał faktycznie na myśli :).
I tego to się nie spodziewałem, taką srakę dostałeś, że aż w akcie desperacji uznałeś go za moje alt konto, nie no spoko, pewnie xD.
"Nie gram w cos takiego, ale kupie specjalnie zeby robili wiecej i zebys mogl dalej narzekac na forum na randomowe gry video dla dzieci i zle korpo ktore odbiera ci chleb od ust. Wydaje mi sie, ze jest to duza czesc twojej egzystencji i osobowosci." Nie żeby coś, ale ss, który pokazuję, całkowicie temu zaprzecza. Bo to pokazuje, że jak komuś napisałem co on miał na myśli, to wtedy ty wyskoczyłeś taki wielce obrażony z obelgami jakby ci ktoś jakąś krzywdę zrobił, bo ktoś trochę źle wspomniał o jakiejś gierce, w którą rzekomo nie grasz. Nie uważasz, że to zalatuje wielką hipokryzją? To jest naprawdę żałosne.
Fajnie projektujesz. Tak poważnie to weż dotknij trawy, dobrze ci to zrobi, serio ;).
No ale dobra, to miłego delulu momentu pomijając tę twoją potężną sraczkę.
Aczkolwiek i tak generalnie w grze można było uświadczyć wcale niemało całkiem nieprzyzwoitych gadek. legendarne "pocałować gomeza w dupę" i zresztą nie tylko, więc w oryginale mimo wszystko jest trochę dosyć wulgarnych momentów. Może i nie ma samych wulgarnych słów, ale i tak gadki mimo wszystko potrafią być naprawdę nieprzyzwoite.
Tak jak np. taki
Przestańcie w końcu powtarzać po innych, może byście zobaczyli datę premiery, popatrzyli na inne podobne gry z tego okresu i porównali je z gothiciem co? Gdybyście sprawdzili to co wam wciskano zamiast dalej ślepo powielać nie sprawdzając w ogóle wiarygodności informacji, to wiedzielibyście, że jednak to nie była prawda. Zamiast najpierw to po prostu sprawdzić, to do uporu powtarzacie nawet nie wiedząc czy to w ogóle jest prawda czy fałsz, a to tylko bzdura trolli. Tak to zwyczajnie powielacie niesprawdzone informacje i nawet nie pomyślicie o zweryfikowaniu, no bez sensu to pisać jak nawet nie wiecie jak to naprawdę wygląda.
Byście zauważyli, że tak naprawdę to gothic miał świetne jak na tamte czasy animacje, dobrze wyglądał, a sterowanie tak po prawdzie to było świetne i proste, a nawet wręcz intuicyjne (tu jednak podkreślę, że takie jest dla graczy ogarniających granie i szczególnie zmianę ustawienia klawiatury, czego nie potrafi naprawdę wielu graczy), bo wystarczyło tylko trochę unowocześnić przypisanie klawiszy i działało naprawdę elegancko.
Gdybyście przyjrzeli się grze uważniej, to też zauważylibyście, że np. zamierzone było, żeby gra karała gracza, za to, że próbował spamować przyciskiem machania mieczem, a nie dlatego, że gra źle działa czy coś takiego i dlatego nie idzie spamować, a postać co chwilę się zacina albo to, że postać w koślawy sposób walczy bronią białą to też było zamierzone, bo na start nie ma wbitej umiejętności walki. Bo tak to rozumiejąc to wszystko i wbijając umiejętność to postacią moglibyście ładnie kosić wrogów. Wiedzielibyście też, że nie ma problemu z wchodzeniem w interakcję z różnymi obiektami i problemy z interakcją były dosyć rzadkie, tak samo to, że dość rzadko zdarza się, żeby ai npc się gubiło.
To całe wasze drewno to tak naprawdę wy powtarzacie po trollach, którzy wam wmówili, że to drewno. Przez to, że trolle wciskali ludziom bujdę, a oni dalej to rozpowszechniali, prawie wszyscy co nie grali nigdy, a już myślą, że to drewno, bo prawie wszyscy to powtarzają bez namysłu. Dzięki takiemu ciągłemu powielaniu bzdury bez żadnej weryfikacji gra dostała łatkę historycznego drewna, mimo że prawda jest zupełnie inna, ale już mało komu się chciało sprawdzić czy to prawda.
Sam się dziwiłem, że ludzie nazywają tę grę drewnem, nie rozumiałem skąd niby to drewno w grze, która ewidentnie się wyróżniała w 2001 pośród innych gier, które już miały więcej drewna w niektórych aspektach jak np. animacje (morrowind zdecydowanie nie grzeszył animacją). Naprawdę nie wiem jaki jest sens w powielaniu informacji, które nie wiadomo czy są prawdziwe.

hahaha, poważnie. Czyli to nie pierwszy razy gdy to robi. On do mnie też się przywalił w sumie z byle powodu. Tu screen jak do mnie się przywalił i robił narrację jaki to jestem zły itd. A tylko wyjaśniłem co on w rzeczywistości miał na myśli (ten jakocośtam). Sami zobaczcie jakie projekcje mi tam odstawiał xD.
Żałosny i żenujący jest, tak się striggerować, bo ktoś napisał trochę zbyt źle o jego ukochanej grze i to nawet jeśli jest to po prostu zwykła prawda, sama obiektywność. To tak samo z wowem, diablo itd. Niesamowite jak wystarczy niewiele, aby człowiek wpadał w amok. Trochę przykre jak człowiek często i łatwo wpada w amok i potem agresywnie obraża wszystkich wokoło, a nawet nierzadko tworzy szaleńcze bełkoty, których mało kto rozumie.
No, muszę przyznać, że to kawał niezłego burdelu. Kto by przypuszczał, że takie rzeczy dzieją się na golowym forum. Kompletnie tego się nie spodziewałem. No cóż, za mało tu bywam, tylko zerkam czasami na golowe artykuły i nic więcej. Nigdy nie sądziłem, że są takie odklejki z multikontami. Wiedziałem, że są ludzie z multikontami, ale żeby było ich tak wielu? No szczerze to mi aż szczena opadła.
A w sumie to przypadkiem się tu znalazłem, bo on się do mnie w swoim typowym amoku przyczepił z tymi swoimi urojeniami, więc ciekawiło mnie co tam chorego pisze, to wszedłem w jednego z pierwszych komentarzy i trafiłem tu xD.
ja tak samo, nie wiedziałem, że takie cuda w ogóle się dzieją na golowym forum. Naprawdę nie sądziłem, że tu takie cyrki z multikontami są, aczkolwiek wiedziałem, że są, ale i tak mnie zaskoczyła ilość multikont xD.
Super zdjęcie :D.
To jedno, dwa to gigantyczne koszty, bo wbrew pozorom to nie mieli żadnych praw do tych tłumaczeń, a owe tłumaczenia nie dość, że były chronione potężnym prawem autorskim, to jeszcze z tego powodu wykorzystanie wymagało uiszczenia naprawdę sporej opłaty, a i niekoniecznie samym autorom, ale pewnie też za różne biurokratyczne usługi co wyjaśniałoby astronomiczną wysokość opłaty jak na wartość chronionego dzieła intelektualnego.
Trzy, jednak nie zawsze to bywa proste, zwłaszcza w przypadku upływu długiego czasu, po którym często albo sytuacja prawnie się komplikuje, bo ktoś tam umarł albo prawo gdzieś przeszło do kogoś innego, a czasem nawet nie wiadomo kto teraz ma to prawo itd. A to prawo autorskie dzieła intelektualnego jest bardzo potężne, a to dlatego, że zwykle trwa jeszcze nawet kilkadziesiąt lat po śmierci autora, a w świecie software to praktycznie wieczność. Chyba jeszcze żadne software nie ma jeszcze wygaszonego prawa z powodu śmierci.
Cztery, no niestety, ale lokalne tłumaczenia oznaczały, że twórcy nie ponosili tych kosztów, ponieważ to lokalni wydawcy je opłacali, bo oni kupowali gry od twórców i ich wydawców, a następnie sami wydawali na swoim regionie odpowiednio je przystosowując do docelowego rynku. Dzięki temu gry nie były takie drogie, bo w cenę nie wliczało się dziesiątki innych języków, tylko głównie angielski i rodzimy język. Dzięki czemu stać ich było dodatkowo na lokalizację.
Ale inaczej jest w przypadku, w którym to twórcy obecnie ponoszą wszystkie koszty, to oni teraz muszą opłacić koszty za lokalizację wielu języków. To też jeden z powodów podwyżki cen, to również powód, przez który gry, głównie te nieduże, za często nie dostają np. polską wersję albo dostają, ale niepełną.
Ponadto, on dał dosyć wyraźną aluzję, iż gracze marnują kasę na odgrzewanych kotletów. Łosi, bo dają się robić w konia i kupują kolejną podobną grę, nawet tutaj nie bez powodu dał znak $ w tym słowie co wyraźnie sugerowało, że te gry są robione tylko dla kasy i mają po prostu wyciągać kasę z fanów.
Co z tego, że motyw może być fajny, jak jest wałkowany praktycznie w nieskończoność? To po prostu wszystko wygląda jak leniwy skok na kasę i bezduszne koszenie na fanach tyle ile tylko się da, niczym dojenie marki star wars.
"kto naprawdę decyduje o tym, w co grasz" biznesmeni szukający zysku w głównej grupie konsumenckiej, a więc również casualowi gracze obecnie stanowiący olbrzymią większość społeczeństwa graczy (tacy gracze, którzy odpalają gry raz na jakiś czas i to jak im się znudzi, więc to ludzie, którzy nie mają żadnego pojęcia o grach, tworzeniu gier itp. i tym samym są najłatwiejszym i najlepszym targetem rynku). Oczywiście na pewno tak jest w przypadku dużych studiów i korporacji, a w przypadku twórców indie to wygląda inaczej, no ale jednak nie są dużą częścią branży. Nie ma za co.
cały czas to ai, tamto ai. A w rzeczywistości ai nie radzi sobie jakoś specjalnie dobrze, są problemy, a przecież ai miał je rozwiązać. Takie wspaniałe narzędzie, a jednak ciągle coś nie wychodzi xd.
No i tak to właśnie wygląda kiedy typy, którzy nie znają się na niczym innym niż tylko ekonomii, przejmują władzę nad firmą, której działanie w ogóle nie pojmują i jeszcze w dodatku myślą, że coś wiedzą, a potem robią takie bzdury xD.
świetna gra. Faktycznie lokacje były w tej grze fantastyczne. Kraina mocno fantasy przepełniona gigantycznymi grzybami i potworami, a także mocno różnorodna czy to roślinne czy to pustynne czy to wulkaniczne/lawowe, a nawet lodowe tereny, a także mnóstwo fantastycznych zabudowań jak właśnie vivek czy też daedryczne i dwemerskie ruiny wypełnione odpowiednimi mobkami, a także nietypowych lokalnych budowli albo już zwykłe średniowieczne zabudowania cesarskich, które pozytywnie kontrastują z resztą. Bardzo klimatyczna. Bardzo mi się spodobało to, że w grze nie było ograniczeń i dało się zabić wielu ważnych npc. No i było trochę ciekawych i dziwnych rzeczy, np. ziomek spadający z nieba, bo skrewił i nie przewidział, że jak bardzo wzmocni swoją akrobatykę i nie da wystarczającego czasu to umrze po upadku przez brak akrobatyki po wygaśnięciu buffa albo zapomniał jeszcze raz użyć przed upadkiem po wygaśnięciu buffa albo ta dama, która zgubiła pierścień w stawie czy ten półnagi nord barbarzyńca co zadarł z wiedźmą, która go sparaliżowała i okradła do samych gaci xD.
Ale niestety gra faktycznie ma parę przykrych wad. Min. skrzekacze, są pogięte, nie dość że wyjątkowo pospolite ścierwo, to jeszcze najszybsze stworzenie w grze. Ja wiem jak na początku gry szybko zdobyć pewne itemki niezwykle przydatne podczas gry, np. te buty oślepiające i dające gigantyczną szybkość. Z nimi i tak postać nie była w stanie być szybsza od skrzekaczy, one i tak zupełnie bezproblemowo doganiały i dziobały trochę zatrzymując postać, więc koniec końców trzeba było je co chwilę ubijać, mimo zerowego zagrożenia, żeby nie spowalniały ciągle tym dziobaniem (przyjęte obrażenie spowalniało postać, nawet dość niewielkie).
Albo przegięta różnica statystyk i umiejętność między głównym bohaterem, a npc/potworami na początku gry, bo stety niestety, ale postać na start ma niezwykle zaniżone staty i umiejętności. To sprawiało, że postać nie oparta na klasie atletycznej, na początek tylko troszkę szybciej biegała od byle chodzącego npc albo robi 5 centymetrowe skoki, przez co mnóstwo niskich barier nie dało się przeskoczyć na początku i konieczne było przechodzenie naokoło. No i oczywiście problem z walką, na początku jest to zwyczajnie irytujące, gdy postać nie może trafiać mieczem byle jakiego kraba, bo ma za mało umiejętności i zwinności decydujących o szansie trafienia i nawet byle starowinka mocniej biła pięściami właśnie z powodu ogromnej różnicy. A nawet nie musiała mieć specjalnie wysokich statów i umiejętności, wystarczyła ogromna różnica w statach i umiejętnościach.
Albo niektóre całkiem bezużyteczne rzeczy jak moc rasowa orka. Jednocześnie dużo siły oraz dużo poświęconej zwinności, jak wiadomo ork bez zwinności nic nie trafi. Może i mocniej wali, ale za to nic nie trafia, a dodatkowo to wrogowie teraz częściej trafiają go i jeszcze bez problemu go powalają na glebę. Moc rasowa, która działa całkiem jak alkohol xD.
Kolejnym problemem jest też poruszanie się, gra nie ułatwia przez mgłę domyślnie ustawioną na maks 10 metrów przed graczem i w praktyce w wielu miejscach poruszało się po omacku. Ten problem występował gdy ruszało się w takich miejscach otoczonych stromizną nie do obejścia i często miały różne rozwidlenia od ścieżki i oczywiście niejednokrotnie niektóre z nich były ślepymi zaułkami. W takich sytuacjach to często wkurzało, bo z daleka nie widać, czy ta ścieżka kończy się ślepym zaułkiem i dopiero z bliska okazuje się, że jest zablokowane stromizną i zwykle trzeba było zawracać do rozwidlenia.
No i oczywiście specyficzny problem gry, mianowicie jak długo się gra to postacie przesuwają się dosyć daleko, bo mimo że są w pozycji idle to ich animacja idle z czasem dość delikatnie ich przesuwa.
A jeszcze pamiętam jedno z zadań, które miały źle przetłumaczone wskazówki. Jedno z nich mówiło o miejscu gdzieś blisko jakiejś lawy, a okazało się, że chodziło o wyschnięte koryto, tam nigdzie nie było żadnej lawy. Przez to długo szukałem lawy, której nie było...
Na szczęście większość z tego da się spokojnie załatwić modami albo nawet komendami. Min. moc rasowa orka, mgła czy to dryfowanie postaci, które dało się załatwić krótką i prostą komendą "ra" jako skrót od reset actors.
No cóż, wierz sobie dalej w swoje nierealne bzdury, choć nic to nie zmieni. Tymczasem gdy się okłamujesz to rzeczywistość dalej jest ta sama i ciągle pojawiają się nowe rtsy min. frostpunk, total war np. warhammer, company of heroes, tempest rising, a także stormgate, nawet terminator dark fate, starship troopers czy dune spice wars itd., ponadto jeśli w to wliczyć również remasterów/remaków, to też tego jest trochę, np. twierdza, a nawet warcraft 1 i 2 i to mimo słabo przyjętego wc 3 reforged. No faktycznie rtsy umarły.
Możesz dalej iść w zaparte, twoja wola, jednak doskonale wiadomo jak jest w rzeczywistości i twoje zakłamywanie się niestety tego nie zmieni. Możesz nienawidzić rtsów, a nawet jak chcesz to możesz się wypierać, droga wolna, ale rzeczywistość od tego nie zmieni się. Możesz próbować dalej, ale to będzie daremne, to tyle z wiarygodności twoich bajek.
Czyżby? Skasowali ci posta, więc wyszło, że to ja zacząłem? Przykro mi, ale chyba masz problem z pamięcią. Cały czas ty pierwszy atakujesz mnie, a wmawiasz mi, że to ja zaczynam. Piszesz o zakłamywaniu rzeczywistości, aczkolwiek nie jestem pewny czy aby nie robisz tego na okrągło i do tego piszesz takie odklejone rzeczy i całościowo to wszystko brzmi jak kompletny bełkot. Trochę głupio wyszło co? Jak chcesz to kompromituj się dalej, ja wiem jaka jest prawda, powodzenia z zakłamywaniem swojej rzeczywistości.
ale bzdury, a tymczasem dalej powstają nowe rtsy, zaiste martwy gatunek, który ciągle owocuje nowymi grami. No faktycznie martwy gatunek.
A niby po co zapytał o historię wowa w modzie do warcraft 3?
wersja reforged? Bardzo wątpię, to nie jest taka stara gra, a poza tym treść o której piszesz jest raczej ogromna i bankowo nikomu nie chciało się za bardzo natrudzić się.
To raczej marzenie ściętej główki. Pamiętaj, że oficjalnie tylko blizzard może zrobić nowego warcrafta, nie zapominaj, że blizzard jest teraz w bardzo kiepskiej formie, a ostatniego rtsa wypuścił bodajże w 2015 nie licząc żadnych remasterów bądź remaków, a to już bardzo długo. Zresztą wystarczy tylko spojrzeć na reforged, wiadomo jak to się skończyło, a to tylko remaster, więc jak to mówi o kondycji blizzarda? A co dopiero stworzenie zupelnie nowego warcrafta, to ich zwyczajnie przerośnie i wyjdzie crap, a nie dobry warcraft.
Szkoda, że jest z tym dużo problemów technicznych na współczesnym sprzęcie. Min. działanie na wyższym fps niż 30, bugi czy błędy itd.
może i gra byłaby lepsza, ale czy byłaby grą tak świetną jak przystało na mass effect? Wątpię.
Gry nie są złe, jeśli się je odpowiednio dawkuje. Tak samo z wszystkim, niezdrowa żywność typu czipsy czy cola, nawet uprawianie sportu, które nadmiernie dawkowane też szkodzi itd. Od zawsze coś demonizowano i zawsze to robiono przez pomijanie szczegółów, które są istotne, bez których coś wypada faktycznie źle. Prawie zawsze wynikało to nie z niewiedzy, a z złości i swoich interesów. A to monitory, a to gry a to żywność, a to tamto i tamto, wszystko to manipulacja poprzez pomijanie szczegółów, bez których coś jest stawiane w złym świetle.
jak zwykle przedsprzedaż, która odnosząc wielki sukces tylko prowokuje do gorszych zmian typu gry niedopracowane na premierę, bo za szybko wydają, wyższe ceny, wciskanie większej ilości mikropłatności itd...
ja tam już nie wierzę w projekt z nowym PoP, nie po tym jak skasowali remake. Skoro nie potrafili zrobić remake, to co o nich to świadczy? No właśnie.
ja tak samo wolę PoP jako gry AAA w 3D. Sands of time, warrior within, the two throne, to były genialne gry.
o, oby ac 1 doczekał się remake, potrzebuje tego najbardziej z wszystkich części. Byleby za dużo nie zmienili, tylko żeby w sensowny sposób urozmaicili go, tak żeby nie był nudny i powtarzalny.
szczerze to nie ma co za bardzo zachwycać się nad kilkoma lepszymi pikselami. Ważniejszy jest gameplay, fabuła itd., a nie czy gra ma kilka lepszych pikseli, które i tak nic nie wnoszą do gry. Zresztą przecież podczas gry i tak trudno zauważyć różnicę w grafice i realnie to w czasie rozgrywki ciężko by ocenić, która ma lepszą grafikę przez co porównywanie pod kątem czegoś traci sens. Jeśli ktoś bardzo zwraca uwagę na to, to z pewnością zauważy jakieś różnice, no ale bez przesady...
oo taka ścigałka w star wars, nawet trochę podobna do wyścigów z knights of the old republic, a już bardzo dawno w tej grze nie ścigałem. Super by było znowu pościgać się w star wars :D.
i co się dziwić jak ceny gier nie tylko są wysokie, ale również bardzo wolno spadają, skoro wiele graczy naprędce kupuje mnóstwo gier, w które i tak nie zagra jeszcze długo generując popyt większy niż w rzeczywistości? Niczym wieloryby.
lol, to jakaś część ME w ogóle powstaje? No cóż, ja raczej nie czekam, nie po anthemie, andromedzie i veilguards, grach, które po prostu nie dorastały do pięt starszym grom, nawet pomimo ich ostatnich nienajlepszych gier jak inkwizytor czy ME 3. Nawet inkwizytor czy ME 3 były lepsze od tych najnowszych gier. Jakoś niezbyt wierzę w to, żeby im wyszedł dobry ME, nawet wątpię, by kolejne ME było lepsze od andromedy, nawet uważam, że raczej andromeda okaże się być lepsza od następnej części, no niestety nisko upadli xd.
oho, dostałem powiadomienie i widzę, że ci pokasowano postów. Najwidoczniej trafiłem w czuły punkt i zareagowałeś zbyt ostro, przez co oni to dostrzegli i ci pokasowali postów. No cóż, to tyle z twojego rumakowania.
no to mogli chociaż mniejszą premię dać. No ale, że w umowie nie było, umowa to umowa, a korpo to chciwe dziadostwo, to premii nigdy nie dadzą. No szkoda, musieliby wziąć umowę, która miałaby zawarte dodatkowe punkty o mniejszej premii od niższego progu, np. 80.
To nie wiesz, że stylistyka menu samo w sobie nie decyduje o rozgrywce a raczej to, że twórcy przyjęli sobie taką wizję?
"Chciałeś zabłysnąć a się zesrałeś ?????>?" pięknie, piszesz coś takiego, aczkolwiek cały ton oraz styl twojej wypowiedzi raczej sugerują, że niestety to ty się zesrałeś. I to piszesz po tym jak odpowiadając na moje pytanie zrobiłeś dużego fikołka i pominąłeś dużą część szaty graficznej wskazując w zasadzie niewielką jej część (bo samo menu to jakoś tak dużo nie jest) jak ja pytałem stricte o całą szatę graficzną. Poza tym gra ogólnie ma grafikę w baśniowym stylu. Zresztą nie tylko w olden era, ale także w homm 3 bywa kolorowo, tak więc obie gry kolorystycznie bardzo się nie różnią. No nieźle, takie fajne samozaoranie, próbuj dalej.
oh, to gra od ruskich? No cóż, jednak czasami ruscy dają gry po polsku jak np. atomic heart. Generalnie jednak to jest raczej ogólna tendencja wśród mniejszych deweloperów, no niestety nierzadko zdarza się, że gra nie dostaje polskiej wersji. Taka jedna z wad cyfrowej dystrybucji, niestety tak już jest, twórcy teraz muszą ponieść wszystkie koszty tłumaczenia, a nie jak dawniej, że lokalni wydawcy kupowali i wydawali je z swoim rodzimym językiem dzieląc ten koszt między wszystkimi lokalnymi wydawcami. No, to teraz gry wychodzą z tylko kilkoma wersjami językowymi w zależności od wydawców i deweloperów, bo gdyby mieli zlokalizować dla wielu krajów to koszty spadłyby tylko na nich, a nie byłyby one małe, więc rezygnują z dodatkowych języków. Aczkolwiek są niestety jakieś wyjątki jak np. japońskie studia, które nie są aż takie małe i mogłyby i w sumie stać ich na więcej wersji językowych, ale często niestety olewają nasz język.
czemu ludzie stale to piszą? Przecież właśnie taki jest podtytuł, olden era, a nie żadan inna.
Czyli nawet nie wiesz co piszesz...
To, że gra ma tło menu, to nie znaczy, że to właśnie szata graficzna, jak już to zaledwie jej część. A ja pytałem raczej o faktyczną grę, a nie jakieś menu.
no tak, to oczywiste, że nikt na tym i tak nie zarobi, nie bez powodu odniosłem się do abandonware, choć nie jest to piractwo, to jest to też szara strefa. No ale czemu ludzie mieliby nad tym płakać, skoro i tak nigdy legalnie nie zakupią?
Tymczasem ludzie narzekający na gry typu gothic, bo nie ogarniają, że niektóre rzeczy były w pełni zamierzone jak np. "zacinanie się" postaci w czasie walki (bo wcale nie chodziło o to, żeby rytmicznie i na spokojnie klikać odpowiednie klawisze, no gdzieżby tam, w każdej grze należy wręcz spamować, a ciul tam, że gra świadomie karała coś takiego, a odpowiednie sterowanie postacią było nie tylko proste i intuicyjne, ale również z wprawą wręcz ułatwiało grę trywializując trudność gry :D) itp.
Ciekawe kto wie lepiej jak się projektuje gry, ludzie co raz na tydzień odpalą gierkę, bo im się bardzo znudziło czy twórcy z dawnych lat, ściśle skupieni na tworzeniu w profesjonalny sposób gier czysto przeznaczonych dla ludzi lubiących dużo grać?
no spoko, jednak w rzeczywistości, w której takie produkcje prawie nigdy nie wrócą do oficjalnej dystrybucji z powodu licznych problemów typu prawnych, ekonomicznych itp., a nawet nie wiadomo jak długo takich produkcji już nie ma w dystrybucji i jak dawno zapomniano o grach opartych na tej licencji oraz ile czasu przestał na tym zarabiać, to po prostu infantylność, zwłaszcza w świecie pełnym korporacji chcących wyzyskiwać swoich konsumentów na każdym kroku. Komu by się chciało wydać gruby hajs na to, by przywrócić grę do dystrybucji i na dodatek bardzo mocno ryzykować, że gra w ogóle nie zarobi? Tak to bywa z grami mającymi już ponad 20 lat na karku, a nawet już za kilka lat już 30.
A dlaczego uważasz, że siedziałbym cały czas tylko przy CRT? Przecież pisałem, że używałbym tylko do starych gier. Rozsądek naprawdę się przydaje, to oczywiste że CRT dobre jest tylko do starych gier, tak samo nie będę przecież cały czas grał w nie o czym już wcześniej wspomniałem. No litości, nie będę przecież spędzał całe dnie na graniu w stare gry na CRT, nie mam aż tyle czasu. Oczywiste jest też, że kineskop raczej nie był za drogi, przecież już ci napisałem, że komputer był używany nie tylko przeze mnie, ale również 2 braci, co już powinno mówić o tym, że raczej w grę wchodziła oszczędność. Naprawdę tego nie odczuwałem, bo nie dlatego, że CRT był lepszy, a dlatego, że nie siedziałem przy nim non stop jak ty, tylko tyle, to proste.
Nie sądziłem, że takich oczywistości muszę tłumaczyć. No sory, ale to oczywiste, że jak całymi dniami siedzisz przy CRT to oczy się męczą, bo jakżeby inaczej miałoby być. A ty jeszcze masz tyle czasu, żeby grać ciągle, że CRT mógłby tobie zmęczyć oczy? Jak mówiłem, że bym chciał pograć w stare gry na CRT to nie miałem na myśli spędzania całych dni przed CRT. Naprawdę wystarczyło trochę rozsądku.
D4? Chodzi o diablo 4? Tę grę akurat mam gdzieś, więc nie wiem jak to wygląda. Może i postać byłaby zbyt silna, ale to już kwestia tego jak grę zrobiono. Bo w dobrze zrobionej grze masz z tego kupę frajdy, bo po 1. jak szef trzepiesz dupska wrogom, którzy kiedyś nie byli dla ciebie słabi, po 2. możesz bić się z wrogami, którzy wcześniej byli za silni. Przykładów jest trochę. Min. właśnie stare diablo, gothic, stare fallout, stare dragon age, stare fable, star wars knight of the old republic itd. Więc jak potrafią to zrobić, to wyjdzie to dobrze. A jak nie potrafią, to wykorzystują właśnie ten lvl scalling i tworzą świata, który nie będzie miał odpowiednio rozmieszczonych mobków o odpowiednich poziomach i właśnie ten problem rozwiązuje lvl scalling, choć raczej nienajlepiej wpływa na jakość rozgrywki. To jest tylko twój problem jak odbierasz taki problem w dobrze zrobionych grach bez lvl scallingu, nie potrafisz cieszyć się, że postać rozwinęła się, więc zabija jakiegoś goblina na hita, ja tam wolę się cieszyć, że postać po wylvlowaniu zabija bez problemu początkowych przeciwników i może iść bić się z mocniejszymi zamiast bić się z początkowymi i końcowymi wrogami praktycznie jednakowo. Jak dla mnie rozwój bez lvl scallingu jest znacznie przyjemniejszy, to po prostu daje frajdę jak jakichś słabych mobków można bez problemu zabić dowolnym ruchem.
Jedyny taki problem jest tylko np. z morrowind, który jednak jest sporym światem, a brak limitu w lvlowaniu sprawia, że po dłuższym czasie grania postać jest już tak potężna jak to tylko możliwe, ale do końca gry wciąż jeszcze daleko. Oczywiście gdyby całkiem pomijać questy poboczne i skupić się tylko i wyłącznie na głównej fabule, to pewnie byłyby problemy z pokonywaniem niektórych wrogów z fabuły.
nawet jeśli, to co? Momentów, które naprawdę słusznie wkurzały nie było wiele, to raz, a dwa jednak daje to frajdę z takich gier, które faktycznie wymagają odrobiny angażowania się, aby czynić postępy.
Co do wątku współczesnego, to akurat było super rzeczą w starych ac. Poza tym, wiesz, że to jednak były ac, które były mocno powiązane z współczesnością? Wiesz w ogóle o co chodziło w tych grach? Przecież współczesność tłumaczyła wiele rzeczy, które działy się w życiu asasynów. Tak to byś miał pajacowanie od 1 do 3, ot czasami są jakieś magiczne artefakty, etc. a przecież grasz sobie chłopem co para się skrytobójstwem w różnych miejscach i historycznych okresach. To nie są typowe ac fantasy jak najnowsze ac, tylko bardziej sci-fi ac, setting gier zupełnie różny i wymaga zupełnie różnych metod. Chodzi o to, że w pierwszych miałeś po prostu asasyna w historycznych miejscach i okresach, a jedyną anomalią były technologie sci-fi. Co innego jak najnowsze ac, w których nie brakuje fantasy w świecie gry.
Te znajdźki to oczywiste, że nic nie dawały w tych starych ac, no a jak miałyby skoro to nie były gry z elementami rpg? To oczywiste, że nie wzmacniały tak jak w shadows, który jest rpgowym ac. Także tego, nie mogły dawać punktów umiejętności, skoro ich nawet nie było. Tak samo nie trzeba było szukać je, można było je olać, grać dalej i tyle. Nie wiem gdzie w tym problem, naprawdę to jest błahostka i nie ma co doszukiwać się dziwnego problemu, który i tak nie wpływał na grę...
I właśnie nie, bez wątku współczesnego to pierwsze ac momentami by sprawiałyby wrażenia kompletnego oderwania, którego nic by nie tłumaczyło. Serio, czy to warte zniszczenia sensu gier, żeby dla pozoru "ulepszyć"? Wiesz tak to jest w życiu, czlowiek myśli, że coś ulepszy, a zwykle się okazuje, że tylko spartaczył. A spartaczył, bo nie miał odpowiedniego punktu widzenia, który pozwoliłby dostrzec problem. Z tobą jest ten sam problem.
No spoko, ale z tymi ścigalkami to znowu jest problem. Jakie ścigałki umożliwiają swobodne i spontaniczne wyścigi z kimkolwiek, takie które mają sens? A nawet jeśli jakaś to oferuje, to raczej nie jest to dobre, bo po prostu będzie sprawiać wrażenia randomowości, braku zależności od historii i świata, a także chaosu. Głupie to, do tej pory w ścigałkach i tak przygotowane tory dalej są koniecznością, nie są tylko dlatego, że twórcy tak chcieli, a tylko dlatego, że tylko w ten sposób ścigałka ma sens. Zresztą i tak w realu tory też są uprzednio przygotowane przez odpowiednich ludzi, a nie przez gracza/kierowcy. Jak już, to najwyżej w formie trybu wyścigów w każdym miejscu, ale to już krótkoterminowe rozwiązanie, bo taka formuła szybko się wyczerpie.
Standard standardem, to coś to bardziej iluzja, a nie faktyczna swoboda i dowolne ściganie się w każdym miejscu. Mówisz o tym, ale chyba źle wyrażasz albo źle to postrzegasz to, bo realnie to nie jest tak jak to opisujesz. Od jakiegoś czasu? No właśnie w tym problem, bo spójrzmy prawdzie w oczy, ale jednak coś podobnego w grach już i tak pojawiało się od bardzo dawna. Nawet stare nfs most wanted ma otwarty świat, ale w praktyce to sprowadzało się tylko do paru rzeczy: odwiedzanie punktów przygotowujących do wyścigu, miejsc wyścigów oraz rozpoczęcie wojny z policją i nic poza tym, może jeszcze odwiedzanie miasta. Więc to wcale nie jest standard, to iluzja, a do tego nigdy ostatnio nie powstał, bo jest już od bardzo dawna. A ten stary model jak był tak dalej jest, tylko maskuje to właśnie ta iluzja. Taka prawda.
Zresztą te nowe asasyny też nie są specjalnie świetnie zrobione jeśli chodzi o rpgowość. Twierdzisz, że lubisz poczucie rozwoju, a tymczasem te gierki to mają typowy lvl scalling co już z miejsca psuje rozwój postaci, zupełnie jak w oblivionie i innych wielu rpgach z bezsensownym lvl scallingiem.
A kto dbał o te durne znajdźki? Mało kto na to gówno zwracał uwagę, po prostu grało się, przechodziło te misje aż do końca gry i tyle. Tak jakby takich zbędnych rzeczy wcale nie było w najnowszych grac.
A archaiczny to jest przede wszystkim pierwsze assassin's creed, reszta jeszcze aż taka stara nie jest. To jest smutne życie jak człowiek jest w stanie grać tylko i wyłącznie w te najnowsze olewając niemal wszystko co było wcześniej, nawet całą masę świetnych gier.
No właśnie, szkoda, że ta wersja nie zawierała tych dodatków, no ale mimo wszystko jeśli chodzi o kampanię to jeszcze spoko, bo wtedy fajnie to wygląda. No ale jednak tylko podstawka, więc na resztę kampanii znowu wszystko będzie niestety rozmazane. No ale tyle dobrego, że podstawkę można przechodzić na legnitnym FHD.
A to mod + HotA to w sensie, że mod o nazwie "+ HotA", z plusem w nazwie?
pewnie albo lol albo cs albo wow czy coś podobnego. Oni i tak nie oderwaliby się od tych gier, więc metro czy gta nie będą miały ich uwagi i dla nich równie dobrze tych gier i tak mogłoby nie być, różnica zerowa.
bo to po prostu głupota ludzka, ludzie po prostu za bardzo się rozpędzają i myślą, że ludzie będą grać w jedną tę samą grę przez cały rok xd