A i zapomniałem dodać że w obecnych czasach to tych bezrobotnych to raczej jest najwięcej wśród delewoperów.
No tak. Deweloperzy obrażający graczy i potencjalnych klientów. Rozwala mnie takie podejście. Towarzystwo jest tak w sobie zakochane, że każda krytyka, nawet konstruktywna spotyka się z agresją devów. A potem "nie hejtujcie nas" i "gejmerzy są toksyczni".
kolejny g_wniany shooter wyglądający jak kalka tego co znamy... futurystyczny dizajn, masa oczojebnych kolorów i średni wiek graczy 15 lat. Nw co bardziej powinno być ważne dla twórców... to że cisną ich bezrobotni single czy to że nawet bezrobotni single nie chcą grać w ich gre XDDD
No to gdzie są ci robotni z dziewczynami? Czemu nie kupuja Maratonu?
Bla, bla, bla, bla. W chwili kiedy to piszę w Warframe gra 55 tysięcy graczy a w ten Marathon 28 tysięcy graczy, cały czas jest podobna rozbieżność. Jak już coś piszecie ro piszcie prawdę. No i w dzisiejszych czasach zwłaszcza delewoper to wiarygodna osoba, wściekły pies jest bardziej wiarygodny.
Zupełnie mimochodem zdiagnozował problem części komentujących na gry online ?? Zwłaszcza uaktywniają się w temacie kobiet lub czarnoskórych bohaterów filmów i gier

Lizanie d@pska czarnoskórym przez ostatnie lata jest już faktem i nikt tego nie neguje.
(Takie tam średniowieczne różowe włoski u Targaryanki)
A i zapomniałem dodać że w obecnych czasach to tych bezrobotnych to raczej jest najwięcej wśród delewoperów.
No tak. Deweloperzy obrażający graczy i potencjalnych klientów. Rozwala mnie takie podejście. Towarzystwo jest tak w sobie zakochane, że każda krytyka, nawet konstruktywna spotyka się z agresją devów. A potem "nie hejtujcie nas" i "gejmerzy są toksyczni".
To efekt tego że w gaming weszli ludzie z szeroko rozumianego szołbiznesu. Całe lata szkolili się na rynku filmowym, telewizyjnym, muzycznym czy sportowym i teraz przekładają to na rynek gamingowy. Devi są szkoleni przez tych ludzi od PR co i jak mają mówić. Nigdy nie jest ich wina, jeśli gra zrobi klapę to wina graczy, jeśli gra jest kiepska to wina graczy, jeśli ktoś krytykuje to jest hejterem, rasistą i homofobem. I tak dalej. Jaka jest najczęstsza narracje przy grach robiących klapę bo po prostu były kiepskie? "Nasza gra miała olbrzymi potencjał i w jej tworzenie włożyliśmy serce. Niestety gracze się nie znają i przez nich gra nie osiągnęła sukcesu, na jaki zasługiwała."
Mam zaplanowane na kupce chyba z 30 gier do przodu które czekają aż w nie zagram a było 50 xD coś w tym jest, że gier wychodzi teraz tak dużo i mamy tak duże biblioteki, gry są rozdawane za darmo, abonamenty itd, że nie da się już zaplanować sobie sukcesu. To, że oni sobie postanowili, że zrobią grę w którą będą grać miliony i ludzie się rzucą to jest super naiwne. To nie tak, że przeciętny gracz nie ma w co grać i się patrzy w pusty monitor i tylko czeka na zbawienie aż bungie łaskawie wyda grę. Jak chcą żebym w to zagrał to ich gra musi wyglądać tak dobrze i zrobić na mnie tak duże wrażenie żebym rzucił wszystko, olał moje 30 gier i zaczął cisnąć w ich gierkę. Oni tego nie rozumieją. A jeszcze ciężej będzie przekonać kogoś kto już gra w inną grę usługę w której ma setki albo tysiące godzin.
kolejny g_wniany shooter wyglądający jak kalka tego co znamy... futurystyczny dizajn, masa oczojebnych kolorów i średni wiek graczy 15 lat. Nw co bardziej powinno być ważne dla twórców... to że cisną ich bezrobotni single czy to że nawet bezrobotni single nie chcą grać w ich gre XDDD
No to gdzie są ci robotni z dziewczynami? Czemu nie kupuja Maratonu?
No sam sobie przecież odpowiedziałeś. Są w robocie albo ze swoimi dziewczynami. Nie mają czasu na giereczki. Na pewno nie tyle co bezrobotni single - główny target gier multi zaraz po dzieciakach i nastolatkach.
Więc skoro twórcy chcą obrażać klientów... :)
BTW - mnie się styl graficzny tego Marathona nawet podoba. Zagrałabym w takiego singlowego shooterka
Na pewno nie tyle co bezrobotni single - główny target gier multi zaraz po dzieciakach i nastolatkach.
Instytu danych z dupy? :)
No, ale przecież hejterzy Marathon to właśnie bezrobotni single więc oni nie kupili tej gry. To kto w końcu w to gra jak pracujący i będący w związku nie mają czasu?
Tak w ogóle to niezła odklejka. Właśnie najwięcej kasy w grach multi zarabia się na tych pracujących, a to czy ktoś jest w związku czy nie to nie ma większego znaczenia.
Instytu danych z dupy? :)
Nie no, przecież to oczywiste, że po 1000 godzin w ARC Riders albo innym Marathonie napie...ą poważni pciembiorcy ("pracuję szesnaście godzin dziennie siedem dni w tygodniu"), lekarze na trzech etatach, kierowcy tirów i ojcowie trójki dzieci.
Ergo - przecież nikt nie twierdzi, że wszystkim singlom się nie podoba. Podobnie nikt nie twierdzi, że inni ludzie w multi nie grają, ani że nie zostawiają tam kasy. :) Tylko zdaje się, że poza "wielorybami" (tutaj niekoniecznie bezrobotnymi, choć oprócz Alexów mogą to być np. dzieci bogatych starych - inna sprawa, że Alex to był rzekomo ten, który JUŹ nie pracuje :)) bardziej w zarabianiu na takich grach liczy się efekt skali. A na pierdoły pięknie potrafią przepuszczać ostatni grosz także ci, którzy mają ich najmniej.
Strasznie się zagotowaliście w tej reakcji na pół-żartobliwy post. :)
Nie no, przecież to oczywiste, że po 1000 godzin w ARC Riders albo innym Marathonie napie...ą poważni pciembiorcy ("pracuję szesnaście godzin dziennie siedem dni w tygodniu"), lekarze na trzech etatach, kierowcy tirów i ojcowie trójki dzieci.
Ze jak? Lubisz bardzo wyolbrzymiac. Tych ludzi po 1000 godzin jest garstka. Nie kazdy jest kierowca tira, lekarzem na trzech etatach, albo ojcem trojki dzieci. Wiekszosc ma zwykla prace 8 godzin, 5 razy w tygodniu, zone/ dziewczyne z 0/1/2 dzieci.
Bezrobotny, albo dzieciak, czy nastolatek to marny target dla tworcow gier, bo skad wezmie kase?
Skąd weźmie kasę? Bezrobotny mógł wcześniej pracować i mieć oszczędności, które teraz wydaje na przyjemności zamiast tyrać jak wariat. Dzieciaki dostają kasę od rodziców albo sami sobie dorabiają w wakacje żeby mieć na przyjemności przez resztę roku. Człowiek pracujący z rodziną nie ma czasu żeby grać dłużej w gry. Nie ma szans żeby mógł sobie pozwolić na dłuższe sesje. Jak gra to parę godzin w tygodniu, może w weekend trochę więcej. Jak ma dzieci to mniej. Targetem są właśnie dzieciaki i ludzie mający dużo czasu bo oni są największymi maniakami tych gier nie mających końca.
Nie mierz wszystkich swoją miarą. To co napisałeś zależy od tego czy ktoś potrafi zarządzać swoim czasem czy nie. Piszesz tak jakby ktoś kto ma rodzine był jakimś niewolnikiem który nie ma na nic czasu. xD
Nie wiem czy wiesz, ale jest bardzo dużo ludzi którzy mają rodziny i również jakieś hobby, jak chociażby gry, na które poświęcają dużo czasu.
Ładnie przejechał prętem po klatce :)
Sam nie gram, ale życzę grze jak najlepiej.
1) Za podejmowanie ryzyka i odważne podejście twórców, dzięki czemu gra odróżnia się od innych strzelanek;
2) Za to jak jest hejtowana. Zgadzam się ze Snyderem. Można wręcz sparafrazować popularne powiedzenie: those who can do, those who can't hate on - bardziej odpowiada dzisiejszym realiom.
Przejechał prętem po klatce - dobre! Uśmiałem się.
Niezła beka, kolejna grupka urażonych dewów płacze w internetach jak to gracze są mściwi i źli, bo nie chcą grac w ich kolejnego kolona nastej gry już wcześniej wydanej..a już kompletna odkleją jest argument i ilości wydawanych gier, który powinien bardziej uświadomić deweloperów, że przez mnogość tego typu tytułów dążenie do wydawania bezpłciowych gier nie jest dobrym pomysłem, a jeśli w dzisiejszych czasach gry tworzone przez niezależnych twórców przyciągają więc graczy niż te wszystkie klony gier usług, to tylko pokazuje, jaki jest stan faktyczny wydawania dzisiaj gier
Jeśli się wzięli za obrażanie ludzi, to znaczy, że już naprawdę u nich kiepsko
no cóż, jak dla mnie marathon wygląda jak kolejny, niezbyt oryginalny fps, który nie daje zbytniego poczucia świeżości. Jeden z wielu podobnych, gatunek już wałkowany wiele razy i już jest solidnei wyeksploatowany. A w takim przypadku to dość łatwo o porażkę, no niestety to nie takie łatwe kiedy tort został już prawie w całości zjedzony i trudno zjeść jeszcze więcej i tak jest przykładowo z grami z tego gatunku. W końcu ogromna większość już ma jakąś ulubioną grę z tego gatunku, więc w takim przypadku już bardzo trudno ich odciągnąć od tych ulubionych gier i przyciągnąć ich do całkiem nowej gry.
otóż to. Gatunki gier multiplayer są o wiele bardziej wymagające i zdecydowanie bardziej bezlitosne niż inne gatunki, aczkolwiek jak się trafi, to zysk jest bardzo duży. Aczkolwiek częściej są spore straty niż zyski. Niestety często wystarczy sama perspektywa ogromnego zysku, by przyćmić rozsądek. Gry multi są o wiele droższe, bo utrzymanie serwerów do gier multi to ogromne koszty w porównaniu z produkcją gier single. Ale i tak ludzie pchają się w tak wymagającą i kosztowną gałąź branży i dość często tworzą różne generyczne gry multi, które łatwo upadają i tylko nieliczne wygrywają, zamiast po prostu skupić się na dobrych grach single.
Tyleż szybki co żenujący zwrot od ubolewania nad zwolnieniami w branży do ubliżania graczom od „bezrobotnych”.
Dobrze wiedzieć że jeszcze są myślący gracze, nie dający się wciągnąć w kolejną grę tego typu.

Sprawdziło się to, co pisałem, gra po premierze osiągnie ok 100k graczy, by potem szybko spaść z rowerka, jak widać, miałem racje, z 90 tysięcy graczy siedem dni po premierze zostało 45k i spada, finalnie pewno stanie na jakiś 10-15k graczach i unormuje się na 9k. To nie jest sukces, jakiego by sobie $ony życzył kolejna, wtopa może nie tak wielka, jak poprzednia, bo ta gra może im się zwróci, ale sporo na niej nie zarobią.
Gra nie dość, że na premierę przyciągnęła niewielka ilość osób jak na grę od $ony i Bungie to o wiele za szybko traci graczy.
Ahh, seksizm wobec mężczyzn. Typowe dla postępowych i tolerancyjnych środowisk.
Ale przecież konserwatywne środowiska o mężczyznach bezrobotnych i bez partnerki mają zdanie takie samo, a nawet bardziej pogardliwe. :) OK, rozumiem, że to tylko wytykanie hipokryzji? Faktycznie, to zdecydowanie może się nie podobać.
Jako ktoś, kto zna faktyczną liczbę graczy OW, zwykle po prostu śmieję się, gdy ktoś używa SteamDB jako argumentu.
I tu ma rację, bo o ile gra nie jest tylko na PC (czyli zwykle nie jest jakimś indykiem, który wydany zostanie na konsolach, jak się sprzeda na tyle, żeby była na to kasa, albo uzbiera odpowiednią sumę w wczesnym dostępie), to faktyczna liczba graczy może być kilka razy większa. Konsole są nieco większym rynkiem niż PC.
Tak jak w tym przypadku peak na Steamie to 88 tys. To faktycznie może być około 200 tysięcy, bo minimum drugie tyle mamy z Xboxa i Playstation, a że rynek konsol jest większy to myślę że może być przewaga tak +20 - 30 tys. PC vs Konsole
No dziwne. Przecież to dziewczyny grają w shootery, interesują się nimi i to one kupią miliony kopii tej gry. Po co Ci toksycznie faceci się w ogóle odzywają...
Problemem tej gry nie jest niechęć graczy, tylko gra ma powazne braki w interfejsie, do tego te jaskrawe kolory to coś, co fajnie wygląda na trailerach... Mi się grało w to okropnie... Zagrałem chwile na Server Slamie... Przez tą stylistykę czułem się jak w jakiejś alphie gry, gdzie nie ma jeszcze końcowych assetów lub darmówce z taką stylistyką, bo tak było najtaniej... I nawet jakby to była darmowa gra, to nie leży mi strzelanie do pixeli, które jestem w stanie odróżnić od tła podczas strzelania głównie po tym, że są dźwięki trafień... No może dla kogoś to jest fajne, dla mnie nie. Ewidentnie jest problem z czytelnością tego co sie widzi na ekranie...
Ale ja też nie lubie pixelartów, z podobnego powodu, nie sa dla mnie czytelne i nie lubie efektu męczenia oczu.
Moim zdaniem, ta gra to ogromne zmarnowanie potencjału, znam conajmniej kilka osób które zagrałyby w Arc Raiders, gdyby ten był w FPP... Nie sądzę, że zainteresowały się Maratonem...
No tak, komuś się gra nie podoba, to trzeba pojechać po meżczyznach najgorzej, jak się da.
A potem będą producenci płakać, czemu nikt nie chce ich gier kupować.
Rebecca Ford of Warframe chyba zapomniała że Warframe jest od 2013 roku Early Access/Open Beta, od kilku lat dodaja tylko kontent copy-paste, weterani gry sie ulotnili a na ich miejsce przyszli nowi gracze ktorzy nie slyszeli o WF.
Mała podpowiedź dla inteligentnych inaczej:
Starszy projektant pracujący przy Overwatchu skwitował te twierdzenia krótko: nazywając takie opinie graczy wróżących z danych SteamDB „bardzo bezrobotnym i „bezdziewczyńskim” zachowaniem” (w oryg. „maidenless”; słowo zaczerpnięto z Elden Ringa i szybko zyskało ono popularność w sieci). Dodał też, że śmieszą go takie „analizy” w kontekście faktycznej liczby graczy Overwatcha – gry dostępnej nie tylko na Steamie, ale też na konsolach (i w sklepie Battle.net).