Scrollslike czyli wydmuszka z otwartym światem, zadaniami kopiuj wklej, gdzie historia każdego npc to, że dostał strzałą w kolano za młodu? XD
Jak zostało powiedziane nie trzeba się czymś zajmować by móc to oceniać. Ze ludzie w ogóle jeszcze tlumaczą i bronią te korporacje które od lat nie potrafią wydać nawet jakieś dobrej gry bez skandalu czy zbierania negatywów, bo żerują na marce lub na tym, że kiedyś zrobiły jakaś dobrą grę, mimo że smutni panowie w garniturach potem wymienili albo przyczynili się do odejścia 80% ekip które stały za danymi sukcesami i zamiast skupiać się na zrobieniem jakościowego produktu zaczęto skupiac się by zgadzały się tylko wyniki finansowe i tabelki, trochę godności doprawdy...ludzie grają w gry od lat i też mają o nich jakieś pojęcie, zakładanie że nie jest czystą ignorancją :)
Przypomnij mi proszę, która z gier z serii TES była tytułem ślizgającym się na sentymencie do jakiejś dobrej gry z przeszłości? Jak ponad 30 juz grywam to albo mnie pamięć zawodzi, albo każda kolejna była pod każdym względem lepsza od poprzedniej.
Ostatni TES wyszedł w 2011 roku w złotej erze coraz to większych "otwartych światów". Wtedy twórcy ścigali się głównie na wielkość, a to, że świat był pusty, albo zadania to były kopiuj wklej aż tak graczy nie bolało. Po prostu wtedy ludzie to akceptowali bo taki był standard.
Mniej więcej od Wiedźmina 3, ludzie zobaczyli jak może wyglądać gra z otwartym światem czyli z postaciami z charakterem, questami które nawet poboczne oferują jakieś zaangażowanie. IMO właśnie dlatego nadal nie ma nowego TESa. Bo przerasta ich stworzenie innej gry niż blady otwarty świat z poprzednich TESów, a ta formuła nie robi już takiego wrażenia.
Temu właśnie moja szydera ze "scrollslike". No bo co to dokładnie ma znaczyć? Zrobienie gry na modłe 2011 roku?
W scrollsach to ty decydujesz kim jest bohater, a nie twórcy gry. Z tego względu dużo trudniej o wyreżyserowanie całego doświadczenia, stąd gildie magów, złodziei czy wojowników, a w Morrowindzie jeszcze wszystkie te inne frakcje i ich osobne zestawy questów.
Jeżeli podejdziesz do Scrollsów spodziewając się Wiedźmina to się srogo rozczarujesz, co działa też na odwrót - włączysz Wiedźmina i możesz od razu narzekać, że nie ma tam najprostszego kreatora postaci, nie wybierzesz innej rasy, klasy, czy nawet imienia. Grasz siwym Wieśkiem bo tak i nie masz żadnej właściwie swobody w rozwiązaniu questów jeżeli pominąć wybór innej opcji dialogowej. Coś za coś.
Każda z tych gier ma swoje plusy, a jak się dostrzega same minusy to zazwyczaj z powodu własnego błędnego podejścia. Trochę to głupie narzekać na to czym gra nie jest, kiedy założenie przy jej tworzeniu było zupełnie inne.
Wiedźmina jeżeli do czegokolwiek, to chyba tylko do Gothica można porównywać i też niekoniecznie zawsze na korzyść Wiesia.
Jak mam ochotę na grilowaną kiełbasę to nie kupuję lodów śmietankowych w polewie czekoladowej, żeby potem narzekać ludziom na internecie, że głupie te lody, bo jakoś nie smakują z musztardą i piwem. To nie jest wina producenta lodów, co nie?