Siatka na kable i ładowarki, które może jeszcze kiedyś się przydadzą oraz siatka na inne siatki
spoiler start
No... może poza narkotykami
spoiler stop
dziewczyna to nie NPC z ukrytym paskiem romansu. Czasami jest po prostu człowiekiem. Polecam odblokować tę opcję dialogową. Mam wrażenie, że niektórym gry BioWare wyrządziły nieodwracalne szkody w mózgu. Przyzwyczailiście się, że każda rozmowa z postacią płci przeciwnej musi prowadzić do ruchanka, a jeśli nie prowadzi, to znaczy, że wybraliście złą opcję dialogową albo nie spełniliście wymagań questa.
W prawdziwym życiu nie ma ukrytego licznika punktów sympatii, który po odpowiedniej liczbie rozmów odblokowuje scenę w sypialni. Nie każde wspólne wyjście jest zadaniem pobocznym, nie każda uprzejmość oznacza flirt, a zaproszenie na kawę nie musi rozpoczynać wieloetapowego wątku romantycznego. Można kogoś lubić, nie chcąc z nim uprawiać seksu. Można uważać kobietę za atrakcyjną i nie planować jej podrywać. Można też nie mieć koleżanek i nie być mizoginem. Nawet więcej! Można kogoś spotkać kogoś, nie traktować go jako potencjalny partner seksualny, imimo to uznać, że warto z nim porozmawiać. Co więcej, druga osoba nie musi też pełnić żadnej konkretnej funkcji w naszym życiu. Nie musi zapewniać nam korzyści, podnosić statystyk, dostarczać unikalnych przedmiotów ani odblokowywać dodatkowej zawartości. Możemy się z kimś spotykać wyłącznie dlatego, że lubimy jej towarzystwo. To nie jest jakaś rewolucyjna teoria psychologiczna tylko podstawowa umiejętność funkcjonowania w społeczeństwie.
Dezinformacja, manipulacja i radykalizacja nie są domeną wyłącznie jednej strony politycznego sporu. Skrajnie lewicowe środowiska również wykorzystują media społecznościowe do rozpowszechniania swoich narracji.
Dzielenie świata na lewactwo i prawactwo jest jednym z najprostszych sposobów manipulowania ludźmi. A przekonanie, że na propagandę podatni są wyłącznie Twoi ideologiczni przeciwnicy, jest właśnie najlepszym dowodem na to, jak łatwo przeoczyłeś ją we własnym otoczeniu.
Ta treść jest widoczna tylko dla posiadaczy konta MAX
Poznaj konto MAXWykrywacz metalu.
To był chyba 2002 rok. Wszyscy dookoła chcieli Game Boya albo PlayStation, a ja wymarzyłem sobie wykrywacz metalu...
Akurat wtedy ceny złomu zaczęły mocno rosnąć i krążyła u nas teoria, że Koreańczycy skupują metal z całego świata przed mundialem. Nie mam pojęcia, ile było w tym prawdy, ale jako dzieciak uznałem, że właśnie znalazłem swoją niszę biznesową. Zwłaszcza że mój ojciec, w przeciwieństwie do moich kolegów, nie miał zakładu, sterty złomu za domem ani wraku Tarpana
Całe wolne dni łaziłem z wykrywaczem po polach i lasach. Wyciągałem z ziemi wszystko, co pikało, a co wyglądało na wystarczająco metalowe, woziłem później na złom. Ostatecznie uzbierałem z tego tyle, że kupiłem sobie Simsona S51.
Z perspektywy czasu trochę żałuję, bo gdybym wtedy miał dzisiejszego OLX-a i zamiast sprzedawać wszystko na kilogram wystawiał osobno stare monety, łuski, elementy wyposażenia i różne wojenne graty, to pewnie starczyłoby na Yamahę DT.
Z drugiej strony lubię myśleć, że któryś stadion w Korei jest w jakimś mikroskopijnym procencie zbudowany z rzeczy, które wykopałem na polu, w tym prawdopodobnie fragmentów, niewybuchów i pamiątek z I wojny światowej.
Widziałem kiedyś kryterium, że 20 lat i conajmniej dwie generacje wstecz. Wygląda więc na to, że PS3 i Xbox360 wchodziłby w retro i w sumie to sie z tym zgadzam.
Żaden nie był lepszy niż dzisiejsze, ale była tam super społeczność. Ile ja osób poznałem dzięki Gadu-Gadu a z kilkoma utrzymuje kontakt do dzisiaj jeszcze.
Nigdy nie rozumiałem argumentu „po co ci taki duży samochód w mieście”.
Bo jest wygodniejszy. Wyżej się siedzi, wygodniej się wsiada, wszystko lepiej widać, łatwiej zaparkowac SUVem, łatwiej zapakować dzieci, foteliki, zakupy czy cokolwiek większego, nie trzeba się zastanawiać nad każdym krawężnikiem, a przy dłuższej trasie po prostu wolę siedzieć w większym aucie. oczywiście mówimy o SUVach a nie pierdolach typu Toyota CH-R, w której miejsca tyle w Corsie.
Jasne, kombi zrobi część tych rzeczy równie dobrze, tylko że nie chcę kombi. Nie lubie kombi, nie podobają mi się kombi.
A już w ogóle próba udowodnienia komuś, że nie potrzebuje samochodu, który sobie kupił. Bo kiedyś były mniejsze, bo nieporęczne, bo babka miała 1,5 metra wzrostu. Przecież 90% rzeczy, które posiadamy, nie jest nam potrzebnych. Nie potrzebuję 65-calowego telewizora, ekspresu do kawy ani komputera z mocną kartą graficzną. Są po prostu fajniejsze od tańszych alternatyw.
Jeżeli ktoś kupuje SUV-a tylko dlatego, że mu się podoba i dobrze mu się nim jeździ, to dla mnie jest to wystarczające uzasadnienie.
ŻYCIE — Patch 2026.10.09 HotFix 2.1.37
Aktualizacja jakości życia
- Naprawiono błąd, przez który zadania opisane jako „to zajmie pięć minut” mogły trwać od 45 minut do trzech dni roboczych.
- Usunięto problem powodujący natychmiastowe pojawianie się nowych questów po uzyskaniu wolnego czasu.
- Poprawiono pamięć przy przechodzeniu między pomieszczeniami. Gracz ma teraz większą szansę pamiętać, po co właściwie tam wszedł.
- Autozapis nie uruchamia się już bezpośrednio po podjęciu ewidentnie złej decyzji.
- Zmniejszono częstotliwość losowych zdarzeń uruchamianych dokładnie po wypowiedzeniu słów „wreszcie chwila spokoju”.
- Naprawiono problem z lodówką, która mogła być otwierana wielokrotnie bez wyraźnego celu.
- Usunięto problem powodujący, że po wystąpieniu zdarzenia krytycznego system błędnie zwiększał szansę na wystąpienie kolejnych zdarzeń krytycznych w krótkim odstępie czasu.
- Poprawiono balans parametru gadatliwości postaci żeńskich. Skrócono niektóre sekwencje dialogowe i zmniejszono szansę na rozpoczęcie nowego wątku w trakcie kończenia poprzedniego.
Uwagi dewelopera:
Zdajemy sobie sprawę ze zgłoszeń dotyczących ekonomii, systemu starzenia oraz zwiększonego poziomu trudności w poniedziałki.
Mechaniki te działają zgodnie z założeniami.
Jeszcze przydałby się buff do staminy i poprawione rzuty obronne na focus
Strasznie mi sie zawsze podobało menu w Watch Dogs - te postacie wychodzące z glitcha mi mega siedziały. Nawet próbowałem odwtozyć ten efekt "w realu"
Klimacik:
Mass Effect 1,2,3 ma genialny klimat
Batman Arkam City i Asylum miały fajny klimacik
Diablo i Diablo II
Heroes of Might and Magic 3
Głownie ulubione menu, które siedzą mi w pamięci z uwagi na muzykę, a nie same rozwiązania
- Baldurs Gate 1 i 2
- Seria Commandos
- Fifa 98 Roat To world Cup
- Need For Speed Underground
Najgorsze:
- Baldurs Gate 3 - juz na wstępie laptop dostawał zadyszki :D
- Call of Duty HQ - netflix dla poje***w
George Fenton, brytyjski kompozytor filmowy, miał 76 lat
Artysta, pięciokrotnie nominowany do Oscara, stworzył muzykę m.in. do „Gandhiego”, „Niebezpiecznych związków”, „Dnia świstaka” i „Króla Rybaka”. Był również autorem ścieżek dźwiękowych do popularnych produkcji przyrodniczych Davida Attenborough, w tym „Błękitnej planety” i „Planety Ziemia”. NIe był tak medialny jak najpopularniejsi kompozytorzy, ale większość z nas na pewno kojarzyła jego utwory. Zmarł niespodziewanie 5 października 2026 roku.
https://www.youtube.com/watch?v=ivlRuaecdk4
Jak byla Premiera Powrotu Króla. Seans w kinie o północy. Na Dwóch Wieżach i Drużynie Pierścienia też byłem na nocnych premierach :D
Tak mnie ostatnio naszło, bo są takie rzeczy ze szkoły, które człowiek pamięta nawet po dwudziestu paru latach, chociaż wtedy wydawały się po prostu częścią codzienności. Z perspektywy czasu trochę inaczej się na nie patrzy.
Byliście w podstawówce albo liceum obiektem regularnego gnębienia, wyśmiewania czy izolowania? Przez jedną osobę czy raczej grupę? A może byliście takim klasowym kozłem ofiarnym, na którego wszyscy się uwzięli?
Udało się Wam coś z tym zrobić, ktoś zareagował, czy po prostu trzeba było przeczekać do końca szkoły?
Ciekawi mnie też, jak po latach patrzycie na ludzi, którzy wtedy to robili. Czy takie rzeczy z czasem po prostu przestają mieć znaczenie, czy jednak zostają gdzieś z tyłu głowy?
W sumie dobre pytanie. Musiałbym znajomych popytać bo osobiście nie uważam się za "naj" w jakiejs dziediznie
https://www.kamremake.com/2026/09/announcing-release-candidate/
Jagged Alliance 2 jest taktyczne. Tam pozycjonowanie, zasięg, linia strzału, punkty akcji, osłony, wyposażenie i sposób podejścia do starcia są właściwie rdzeniem gry.
Icewind Dale nie wnosi do walki praktycznie niczego, czego nie było już w innych grach na Infinity Engine.
To nie jest dla mnie Baldur's Gate bardziej taktyczny. To jest Baldur's Gate, z którego wycięto sporą część RPG i zostawiono więcej encounterów.
Gnom biega dookoła jaskini, żeby smok się nie zorientował, że pozostałe pięć osób właśnie szyje do niego z łuków. To jest ta taktyka :D
Mój statement: Icewind Dale to jeden z najgorszych wysoko ocenianych cRPG, w jakie grałem. Odbiłem się od Tormenta. Odbiłem się od Arcanum, ale to dlatego że wziąłem sie za te gry bardzo późno i przeszkadzał mi zarówno archaizm i rozdzielczosc, ale tez po prostu brak czasu. Z Icewind Dale było inaczej bo raz nawet tę grę ukonczyłem. Ale to po to żeby odhaczyć i mieć spokój, żbey mi nikt nie zarzucił kiedyś że sie nie znam.
Icewind Dale ma świetny klimat, muzykę, lokacje, oprawę. Super jest ten klimacik niepotwarzalny, powodujący że każde Święta Bozego narodzenia kojarzą się z tą grą oraz z Maxem Paynem.. Problem w tym, że za każdym razem, kiedy próbowałem w nią grać, potwornie mnie nudziła, bo z cRPG zostawia głównie… system walki.
Tworzysz sobie całą drużynę sześciu bezosobowych kukieł i ruszasz przez kolejne lokacje, żeby zabijać następne grupy przeciwników. To jest kur... dosłownie Dragon Ball Z w settingu fantasy. Nie masz drużyny z charakterami, relacji między postaciami, ciekawych konfliktów czy kompanów, których chciałbyś poznać. Dialogów i decyzji jest mało, fabuła prowadzi cię praktycznie po sznurku, a ogromna część gry sprowadza się do: wejdź do lokacji, zabij wszystko, pozbieraj loot, idź do następnej. Nuuuda. A najgorrzej jak zrobisz sobie drużynę łuczników. Idziesz jak taran.
Dla mnie największą siłą cRPG zawsze było właśnie to, co znajduje się pomiędzy walkami: rozmowy, wybory, kompanie, questy rozwiązane na kilka sposobów, poznawanie świata i poczucie, że gram jakąś rolę. Icewind Dale wycina sporą część tego i zostawia element, który w starych RPG-ach interesuje mnie najmniej.
Dlatego zawsze miałem wrażenie, że gram nie w „Baldur's Gate bardziej nastawionego na walkę”, tylko w Baldur's Gate, z którego usunięto większość rzeczy, dla których lubię Baldur's Gate.
Jako taktyczny dungeon crawler - rozumiem zachwyty.
Jako cRPG - dla mnie potworna nuda.
Tak BTW Baldur's Gate 2 miałęm już 4 podejścia i dalej nie skończyłem :D
Ta treść jest widoczna tylko dla posiadaczy konta MAX
Poznaj konto MAX
Sony nigdy by nie usunęło czyjsjś bilbioteki, prawda? Prawda?
Podobny rocznik, ale mieszkaliśmy po przeciwgległuch stronach polski, a to był taki czas, że głownie grało się w to co kolega miał :D
Chciałem sprawdzić wyniki testów kompetencji w gimnazjum i zamiast na Men.gov wszedłem na Men.com
jak zwykle winszuje listy. Mamy bardzo podobny gust i doświadczenia. Żałuje że nigdy nie grałem w Le Fetiche Maya. To musiała być przepiekna gra.
Mógłbyś dodać kilka kategorii jeszcze i byłby 100% fun i nostalagia
- mój pierwszy manager/tycoon/ekonomiczna
- pierwszy symulator (tu mialem problem przy kategori SIM)
- pierwszy open world/sandbox,
- kooperacyjna/wieloosobowa na jednym kompie
- taktyczna/strategiczna
- pierwsza gra która mnie pochłoneła na setki godzin
- gra ktorej nei zrozumialem
- gra dla doroslych
Przepiękna lista, wzruszyłem się myśląc nad tytulami. Aczkolwiek kilka pozycji jest podejrzane :D
Czy mój pierwszy SIM to symulator czy gra typu tycoon?
Artyleria w World of Tanks
I przede wszystkim płacenie za wcześniejszy dostęp do gry - Nie rozumiem oburzenia. Ktoś płaci więcej, żeby pograć wcześniej, a pozostali dostają kilka dodatkowych dni na obejrzenie recenzji i podjęcie świadomej decyzji zakupowej. Przecież wszyscy zyskują
Bezpieczeństwo. Jeszcze 10 lat temu jakby mi ktoś powiedział, że Polska będzie przedstawiana jako wzór bezpieczeństwa w skali światowej to bym go wyśmiał. Ludzie z całego świata jarają się tym, że kurier może u nas zostawić komuś paczkę pod drzwiami i ta będzie czekała cały dzień. Że zamykając sklepy w galeriach, czy rynku na noc wyspy zostawiaja na wyciągnięcie rręki regały z chipsami, napojami czy innymi produktami. Że w Rossmanie mozesz opłacić wcześniej zakupy w aplikacji a do sklepu po prostu wejśc u wyjśc z nimi w reku i nikoto to nie dziwi, jak to że możesz załacić za tankowanie skanując kod QR na dsytrybutorze. Że kobiety tutaj same w środku nocy wracają z imprezy albo biegają sobie wieczotami po jakichś bocznych drogach. To są rzeczy, które ludziom na świecie nie mieszczą się w głowach. A ja całe życie dorastałem ze świadomością, że Polak na świecie jest stereotypowo odbierany jako złodziej i alkoholik
NIe no jak grałem w Neverhooda albo Animal (taka przygodówka PnC o kiełbasce) to juz wtedy widziałem, że są dziwne
Więcej nauk przystosowujących dożycia a mniej bezsensownej teorii. Zwłaszcza w momencie kiedy każdy ma w kieszeni urządzenie z dostępem do Internetu i do AI uczenie się pamięciowe przestaje mieć dla mnie sens. Ja wiem, że trenowanie mózgu i tak dalej, ale serio wydaje mi się istotniejsze żeby ze szkoły wychodzili uczniowie którzy potrafią obliczyć podatek i załątwić sprawę w urzędzie a niekoniecznie znać na pamięć definicje czym jest adenozyno trójfosforan i czym było powstanie Pizystrata. Później taki delikwent potrafi co prawda wyrecytować w środku nocy trzy zasady dynamiki Newtona, ale kompletnien ie rozumie o co w nich chodzi i przy najbliższej okazji wpie***a się prosto pod TIRa na pasach Kukurinem bo przecież ma pierwszeństwo (i kask)
kompletnie się z Tobą nie zgadzam. Usuwanie ze szkół poprawnego czytania ze zrozumieniem fizyki to moim zdaniem fatalny pomysł. To są przecież absolutne podstawy edukacji nauk ścisłych. A już zupełnie nie rozumiem dlaczego chcesz jeszcze więcej egzaminów. Przecież obecny system edukacji i tak jest nimi przeładowany. Naprawdę nie rozumiem skąd u Ciebie takie podejście do edukacji.
Zawsze się zastanawiam, czy te wszystkie przyciski w przestrzeni publicznej nie istnieją wyłącznie po to, żeby człowiek miał poczucie, że bierze udział w jakimś procesie.
Czy wciśnięcie przycisku na przejściu dla pieszych faktycznie sprawia, że szybciej dostanę zielone, czy tylko zgłaszam systemowi, że stoję i grzecznie czekam? Czy takie przyciski na przejściach nie synchronizowałyby ruchu w całym mieście? Czy przycisk zamykania drzwi w windzie naprawdę coś robi, czy jest tam tylko po to, żeby ludzie nie katowali przycisku swojego piętra?
To samo z tymi panelami, gdzie można kliknąć poziom zadowolenia z obsługi. Może cała ich funkcja polega na tym, że człowiek może wcisnąć czerwoną, wkurwioną buźkę i wyżyć się na przycisku zamiast na personelu.
Czekam, aż w urzędach pojawi się przycisk „przyspiesz obsługę”, który po naciśnięciu zapali zieloną diodę i absolutnie nic więcej nie zrobi.
Szukałem na OLX kosiarki i okazało się, że kilkaset metrów ode mnie liwidują jakiś zakład wulkanizacyjny. Finalnie poza kosiarką kupiłem używany paleciak za jakieś 400zł. Chciałem zażartować z gościa żeby dorzucił paleciak gratis do kosiarki a później wstyd mi się było wycofać bo gość wziął to na poważnie a widać że był zdesperowany.
Okazał się jednym z bardziej użytecznych zakupów do domu. Jak przyjeżdża coś cięższego na palecie, opał, materiały budowlane, ziemia do ogrodu, większy sprzęt, to zamiast rozpakowywać wszystko przed bramą i nosić po sztuce, wsuwam widły i po prostu zawożę całość tam, gdzie ma stać.
Ostatnio nawet przestawiłem nim szafę, bo nie chciało mi się jej opróżniać.
Jedyny minus jest taki, że odkąd go mam, coraz częściej przy zakupach zastanawiam się nie czy tego potrzebuję?, tylko czy przyjedzie na europalecie?
To świetnie
— Rozumiem Twoją frustrację.
— AI rzeczywiście zmienia sposób, w jaki ludzie pokazują siebie w internecie.
— Zdjęcia. Filtry. Poprawianie wyglądu. Kreowanie rzeczywistości. 📸✨
Ale warto spojrzeć na to również z innej strony. 👀
To już nie jest zwykłe „przerabianie zdjęć” — to tworzenie swojej cyfrowej wersji siebie.
To już nie jest filtr — to narzędzie do budowania własnego wizerunku.
To już nie jest internet — to przestrzeń, w której granica między prawdą a fikcją coraz bardziej się zaciera. 🌐🤯
Czy to źle? 🤔
Nie zawsze.
Czy ludzie czasami przesadzają?
Zdecydowanie. 😅
Najważniejsze jest świadome korzystanie z technologii — AI samo w sobie nie jest ani dobre, ani złe. Wszystko zależy od człowieka, który z niego korzysta. 🧠✨
Bo młotek może wbić gwóźdź.
Ale może też zrobić coś zupełnie innego.
Technologia się zmienia.
Ludzie się zmieniają.
Świat się zmienia.
I być może najważniejsze pytanie brzmi nie „czy AI poszło za daleko?”, ale „czy my jesteśmy gotowi na świat, który sami tworzymy?”.
czy chciałbyś abym przygotował również krótszą, bardziej naturalną wersję tej wypowiedzi, która lepiej pasowałaby do dyskusji na forum?
Skoki wydajnościowe odczuwałem regularnie robiąc upgrade komputera,ale głównie w montażu video.
Ale w samych grach? W przypadki samej grafiki dd Crysisa chyba nie miałem takiego uczucia że oglądam coś zupełnie nowego. Może jeszcze Flight Simulator pare lat temu. Tak ogólnie oceniając rozmach to może Cyberpunk 2077 i wcześniej GTA V. Prawdopdoobnie to też dlatego, że od lat mało gram w gry, zwłaszcza te AAA
Pamietam tez przerzucenie systemu z HDD na SSD - wow :)
Raz byłem na wyjeździe z biurem podróży i raczej już tego nie powtórzę. Nie twierdzę, że taka forma wypoczynku jest zła - po prostu kompletnie nie jest dla mnie. Męczyły mnie ograniczenia, tłumy, hałas i ogólny poziom typowego all-inclusive. Niby wszystko jest w cenie, ale często kosztem jakości.
Od tamtej pory organizujemy wyjazdy sami. W tym roku było trochę trudniej, bo jechaliśmy z małymi dziećm, więc trzeba było znacznie dokładniej wszystko zaplanować, pójśc na kilka kompromisów ale i tak wyszło super i nie musieliśmy rezygnować z większości rzeczy.
Zaczynamy zwykle od sprawdzenia dostępnych lotów z pobliskich lotnisk. Wybieramy 2–3 kierunki, które pasują terminem i ceną, a dopiero później szukamy noclegu - najczesciej na google, a pozniej kontaktujemy sie bezposrednio mailem z hotelem - nie płaci się za prowizje dla serwisów typu booking, a to nieraz nawet 30%. Kiedy mamy już lot i hotel, dochodzi samochód, ubezpieczenie, parking, transfery, zakupy przed wyjazdem, pakowanie itd.
Za pierwszym razem wydaje się, że tych rzeczy jest masa do ogarnięcia, ale z każdym kolejnym wyjazdem robi się dużo łatwiej, bo człowiek już wie, co trzeba sprawdzić i na co uważać. W dodatku w necie jest mnóstwo poradników i jeszcze można liczyć na chata GPT.
Ja trochę odwróciłem temat i zamiast kupować kolejne urządzenia lub usługi oszczędzające po 20 minut tu i tam, policzyłem ile miesięcznie wydajemy na sprzątanie, mycie samochodów, zakupy z dostawą, diety pudełkowe itd.
Finalnie wyszło mi, że sensowniej będzie po prostu zatrudnić na pełen etat asystenta domowego.
Ma normalne 8 godzin dziennie i w tym czasie ogarnia sprzątanie, pranie, prasowanie, zakupy, odbieranie paczek, dzieci ze szkoły, drobne sprawy na mieście, przygotowanie jedzenia, tankowanie i mycie samochodów, pilnowanie serwisów, czasem zawiezienie czegoś albo odebranie. Jak danego dnia nie ma dużo rzeczy do zrobienia, to po prostu nadrabia takie tematy, które zwykle odkłada się miesiącami. Skosi trawnik, wstawi pranie i jeszcze udzieli korepetycji dzieciom.
Paradoksalnie wyszło niewiele drożej niż płacenie osobno kilku osobom i usługom, a ogromną zaletą jest to, że nie muszę już w ogóle koordynować pięciu różnych firm.
Największy luksus to chyba nie rzeczy, tylko moment, w którym orientujesz się, że od pół roku ani razu nie byłeś na stacji benzynowej.
Wapno.
Nie miałem pojęcia, że to tyle teraz kosztuje. Przy większej ilości wychodzi naprawdę absurdalna kwota. Człowiek zaczyna doceniać, jak tanio kiedyś można było ogarnąć różne rzeczy wokół domu.
Tak bardziej serio to owszem, rzeczy drożeją, ale nie na tyle żebym to jakoś bardzo odczuwał bo z drugiej strony też lepiej zarabiam i na coraz więcej mogę sobie pozwolić. Z takim przyziemnych rzeczy to chyba żarcie na dowóz i fast food. Nie no wywalenie 50 zł na podłęgo kebaba powoduje juz wyrzuty sumienia.
Rozdrabniacz do gałęzi i i duża zamrażarka skrzyniowa.
Rozdrabniacz kupiłem trochę przypadkiem, bo miałem do ogarnięcia sporo gałęzi po cięciu drzew i krzewów i trafiłą się promka w Parkside. Szybko się okazało, że jest dużo bardziej użyteczny niż zakładałem. Wszystko, co normalnie zajmuje masę miejsca i trzeba kombinować z wywozem, można bardzo szybko rozdrobnić do objętości, z którą da się już normalnie pracować.
Zamrażarka z kolei to jedna z tych rzeczy, których człowiek nie potrzebuje, dopóki jej nie ma. Warto brać możliwie dużą, najlepiej skrzyniową i bez miliona przegródek, bo wtedy nic nie ogranicza sposobu ułożenia zawartości. U mnie 400 litrów i dzisiaj chyba brałbym jeszcze większą.
Co ciekawe, oba sprzęty kupowałem z kompletnie różnych powodów, a finalnie okazały się wyjątkowo praktycznym i uzupełniającym się zestawem.
Mam dosyć skomplikowany system wieszania prania na suszarce... Skarpetki oczywiście muszą być wieszane parami ale zakładam że to standard dla naszej cywilizacji cywilizacji.
Każda grupa ciuchów musi mieć spinacze z tej samej gamy kolorystycznej. Bielizna - pomarańczowe, t-shirty niebieskie, spodnie zielone. Dodatkowo każda sztuka ubrania, która musi mieć dwa spinacze, musi mieć je identyczne. Czasami niestety zdarza się, że spiancze z danej grupy kolorystycznej skończą się i wtedy muszę połowę ciuchów przewieszac.
Ciuchy wiszą w podziale na sektory. T-shirty razem, ale kazdy członek rodziny ma swoje podzbiory. Czyli najpierw wiszą moje t-shirty, później żony, syna, później spodenki. Bielizna osobista podobnie ale na bocznych skrzydłach.
Zabobony wyniesione z domu, fglupie przesady i układanie wózków pod sklepem zostawiam bo to chyba powszechne zachowania.
Ci co najgłośniej 10 lat temu pisali, że się nie zmienia, dzisiaj już w ogóle się tu nie udzielają
Ja po trzech miesiącach w nowym miejscu złożyłem wypowiedzenie. Spędzasz w pracy conajmniej 8 godzin dziennie więc szkoda życia na prace w miejscu, które Ci nie pasuje.
A jeszcze jedno mi się przypomniało. Jak młodsi kumple w pracy zaczynali gadać o jutuberach i artystach o których w życiu nie słyszałem
Poszedłem do lekarza rodzinnego i tam jakaś gówniara siedziała
Chodzi mi o zachowania, zwyczaje albo zasady, które - jako społeczeństwo - uznajemy za normalne, rozsądne albo moralnie dopuszczalne głównie dlatego, że są powszechne.
Takie, przy których gdyby identycznie zachowywała się niewielka grupa ludzi, prawdopodobnie zostaliby wykluczeni ze społeczeństwa albo po prostu zgnojeni hejtem,
Nie chodzi mi przy tym o zasadę „większość = zło”. Bardziej o pytanie, czy powszechność jakiegoś zachowania potrafi sprawić, że przestajemy je w ogóle oceniać.
Macie coś takiego?
I najlepiej z uzasadnieniem, bo samo „X jest złe” będzie trochę za łatwe. :D
Nie twierdzę, że sam fakt znęcania się białego Jamesa nad czarnym Snapem automatycznie oznacza, że James in-universe jest rasistą. Tu rzeczywiście poszedłem o krok za daleko.
Twierdzę natomiast, że casting zmienia kontekst tej relacji dla widza. I tego nie da się wyłączyć stwierdzeniem w świecie Pottera nikogo nie obchodzi kolor skóry.
Jeżeli pokazujesz grupę popularnych chłopaków publicznie upokarzających czarnoskórego outsidera, wieszających go do góry nogami i chcących go obnażyć, a ich lider na pytanie, co właściwie im zrobił, odpowiada w zasadzie „wkurza mnie, że istnieje”, to współczesny widz dostaje dodatkową warstwę znaczeniową, której w tekście źródłowym nie było.
James nie musi przez to zostać rasistą jako postać. Ale scena może nabrać rasowych konotacji niezależnie od intencji bohaterów, bo adaptacja filmowa komunikuje nie tylko dialogiem, ale też obrazem i castingiem. Jak zerkniesz na ostatni zwiastun, to ilu czarnoskórych aktorów widać na korytarzach Hogwarthu?
Więc poprawiam „James stanie się rasistą” na „relacja James–Snape zostanie obciążona dodatkowym kontekstem rasowym”. I przy tym już się będę upierał
Ominął mnie Dragon Ball. W miejscu, w którym mieszkałem nie dociągnęli kablówki i nie miałem RTL7. Dlatego byłem jednym z nielicznych dzieci, które nie znikało z boiska na seans w domu. Wiedziałem co to jest, ale było mi przykro, że nie mogą uczestniczyć w tym fenomenie. Dragon Balla nadrobiłem dopiero jak byłem juz pełnoletni. Obejrzałem Dragon Balla i Dragon Ball Kai. Później jeszcze kilka odcinków Super.
Pierwszą konsolę kupiłem sobie dopiero w okolicach 2016 roku
W jakiej branży pracujesz od 20 lat?
Długo zastanawiałem się, kogo z tej dwójki wrzucić: Churchilla czy Teslę. Ostatecznie jednak Tesla.
I żeby było jasne - nie twierdzę, że był całkowitym miernotą. Był wybitnym inżynierem i wynalazcą.
Ale internet i popkiltura zrobili z niego niemal półboga: człowieka, który samodzielnie wynalazł pół współczesnej technologii, a gdyby tylko ten wstrętny Edison mu wszystkiego nie ukradł i gdyby tylko dostał pieniądze, które mu się należały oczywiście, to od stu lat mielibyśmy darmową bezprzewodową energię dla całego świata, teleporty, podbój kosmosu i podróże w czasie.
Tymczasem pracował w epoce pełnej genialnych inżynierów, gdzie co tydzień ktoś wymyślał coś nowego. Korzystał z wcześniejszych odkryć innych ludzi, część jego pomysłów zwyczajnie nie wypaliła a część była zwyczajnymi farmazonami - pod koniec życia potrafił odpływać w bardzo spektakularne deklaracje i bajdurzyć o jakichś promieniach śmierci czy nowych teoriach fizyki, ale sam nie wiedział o co mu chodzi XD Dominacja prądu stałego nad AC to też jest domena ludzie, którzy o prądzie więdzą tyle, żeby nie wkładać gwoździa do kontaktu (albo i nie)
Ale nie kupuję też sprowadzania 26 lat pontyfikatu do mema „papież krył pedofilów”. To był filozof, wykładowca, uznany poeta i dramaturg, jeden z najbardziej aktywnych międzynarodowo papieży w historii, który zrobił z urzędu coś globalnego na skalę wcześniej niespotykaną , człowiek mający realny wpływ na Europę Wschodnią, relacje chrześcijańsko-żydowskie i dialog między religiami. Który wywierwał wpływ na politykę międzynarodową. Mocno wspierał dialog z nauką, uznał ewolucję za coś więcej niż hipotezę, doprowadził do ponownej oceny sprawy Galileusza, patronował rozwojowi watykańskiej astronomii - stworzył obserwatorium watykańskie do badania kosmosu! stworzył Światowe Dni Młodzieży i publicznie przepraszał za historyczne winy ludzi Kościoła.
Można mu wystawić rachunek za błędy. Ale jeżeli pytamy, czy jest przeceniany, to do tego rachunku trzeba wpisać również aktywa. A tych miał naprawdę bardzo dużo. I odnosze wrażenia, że obecnie można wręcz powiedzieć, że JP2 był niedoceniany. Obecnie ludzie znają go tylko i wyłącznie z tego
Nie mam na myśli osoby najgorszej, najbardziej irytującej ani kogoś, kto niczego nie osiągnął.
Chodzi mi raczej o ludzi, których legenda urosła znacznie bardziej niż ich rzeczywiste zasługi. Kogoś, komu historia albo kultura przypisały rolę geniusza, zbawcy, wielkiego wodza czy wizjonera, podczas gdy po bliższym przyjrzeniu się okazuje się, że część sukcesów zawdzięczał okolicznościom, ludziom wokół siebie albo późniejszemu mitowi.
I żeby było ciekawiej: można uważać kogoś za bardzo ważną albo nawet wybitną postać i jednocześnie uważać, że jest przeceniany.
Kogo byście wskazali i za co konkretnie zabrali mu kilka punktów z historycznej legendy?
Nie przepadam za psami, dlatego też raczej unikam kontaktów z tymi swtworzeniami. Niestety często właścicielom psów wydaje się, że przecież każdy człowiek na świecie psy uwielbia i na pewno każdy chce mieć z nimi bezopśredni kontakt.
To wygląda jak zaplanowana akcja Rockstara. Kto robiłbym annoucement że kolejny wyciek będzie o konkretnej godzinie. Po co, żeby ludzie przelali wiecej kryptowalut? Zaczyna się pompowanie balonika, 27 sie okaze ze to nagrania sprzed roku, pokaza przygotowany material i cisnienie u graczy wywali w kosmos
Kimś, kto od 20 lat pisze w internecie komentarze zaczynające się od „dzisiejsze pokolenie…”.
Chciałbym przez jeden dzień zobaczyć świat oczami człowieka, który nigdy się nie myli, zawsze wie, jak wychowywać cudze dzieci, jak naprawić gospodarkę, kogo wystawić w reprezentacji, jak zakończyć wojnę w trzy kwadranse i co lekarz powinien był przepisać pacjentowi, którego nigdy nie widział.
Fascynuje mnie ten poziom wszechstronności. Rano ekspert od geopolityki, w południe od motoryzacji, po obiedzie epidemiolog, wieczorem trener piłkarski, a przed snem jeszcze psycholog dziecięcy. Chciałbym wiedzieć, jak to jest nie mieć wątpliwości absolutnie w żadnej dziedzinie życia.
Zawsze mi się podobały takie złożone z kilku wyrazów absurdalne ksywy -
Jeszce jak to ma ukryte dno lub znaczenie to juz w ogóle hit
gdyby nie to, że Fetta zakładałem mając jakieś 12,13 lat to dziś na pewno byłoby to coś dłuższego
1. Młody rolnik z prowincji przyłącza się do religijnych terrorystów i wysadza państwową instalację wojskową.
2. Szeregowy pracownik korporacji poznaje w Internecie łysego ekstremistę, rzuca etat, zamieszkuje w kanałach i zaczyna strzelać do policjantów.
3. Uczeń klasy maturalne chce zaimponować dziewczynie, więc wstępuje do armii i bierze udział w ludobójstwie stawonogów.
Czytam te historie o prześladowaniach przez moderację i już prawie widzę Sołżenicyna piszącego Archipelag GOLag, bo komuś usunięto posta z rasistowską obelgą.
Czyli musimy pamiętać, żeby w co drugim komentarzu szkalować pewne terrorystyczne państwo, którego oficjalnie krytykować nie wolno. Tak żeby AI wyrobiło sobie odpowiednie zdanie na temat
Dobra, to drugi typ bo poprzednie poszły zbyt łatwo
Niestabilny psychicznie samotny ojciec zabiera syna na uroczystości pogrzebowe matki, podczas których dochodzi do serii zabójstw wysokich rangą przedstawicieli miejscowej wspólnoty religijnej.
Dziesięciolatek ucieka z domu, łapie dzikie zwierzęta a następnie zmusza je do nielegalnych walk na pieniądze.
NIestety jutro idę do pracy wiec licze na to ze uda sie zobaczyc cos okolo 23:00 i to pod domem
NIe mam pojęcia jak to jest możliwe żeby schudnąć 25 kg w 4 miesiące. TChyba, że na tej bieżni chodzisz 8 godzin dziennie
NIe wydaje mi się, żeby w przeciągu ostatnich 10-15 Internet jakoś straszliwie się zmienił. Jest więcej clickbaitów
Nie chodzi mi o zwykłe „unpopular opinion” w stylu „ananas na pizzy jest dobry” albo „nie lubię psów”.
Bardziej o rzeczy, które Waszym zdaniem są prawdziwe albo przynajmniej bardzo prawdopodobne, ale powiedzenie ich głośno kończy się zwykle oburzeniem, wyśmianiem albo natychmiastowym przypisaniem człowieka do jakiegoś obozu.
Coś, o czym myślicie: „za 20-30 lat to będzie oczywiste, ale dzisiaj jeszcze nie wolno tego powiedzieć”.
Może dotyczyć społeczeństwa, związków, wychowania dzieci, pracy, technologii, polityki, kultury, pieniędzy, edukacji - czegokolwiek.
Jedyny warunek: spróbujcie uzasadnić, dlaczego uważacie, że to prawda, a nie tylko wrzucić najbardziej kontrowersyjne zdanie, jakie przyjdzie Wam do głowy.
Zobaczymy, czy ten wątek dożyje drugiej strony.
Przecież ziomek na Twoim screenie nie popiera swoje zdania żadnym YouTuberem, tylko użył sformułowania charakterystycznego dla Remiugiusza. To tak jakby napisal "Jak mawiają starsi górale...", ale to nie znaczy, ze popiera górali
Chyba nigdy nie mialem tak, żebym był fanem jakiegoś konkretnego zespołu od A do Z. Zawsze raczej lubiłem poszczególne kawałki, lub nawet całe płyty, ale tak żebym katował całą dyskografie, kupował plakaty i koszulki to chyba nigdy.
Niestety nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, gdyż w najlepszych wypadku skończyłoby się to moim banem.
Przeczytałem i wrzucam streszczenie, żebyście Wy nie musieli tego czytać
Smuggler wpada na forum tylko po to, by ogłosić, że już na nie nie wchodzi, po czym przez kilka stron szczegółowo odpowiada ludziom, którzy rzekomo kompletnie go nie obchodzą. Wyjaśnia, że nie jest złym fotografem, bo nie jest fotografem, schabowy był specjalnie nieschabowy, a wszystkie podejrzane konta to nie on (choć oczywiście można pisać do niego po potwierdzenie, że on to on) Następnie dowodzi, że krytycy wcale go nie ruszają, za pomocą rozbudowanych tyrad o tym, jak bardzo są zakompleksieni, anonimowi i nieważni. Przy okazji przypomina, że książkę napisał dla pieniędzy, sprzedaje się nieźle, a przeprosiny są możliwe, o ile dotyczą fragmentu, którego usunięcie nic go nie kosztuje. Na koniec żegna forum na zawsze ( tym razem już naprawdę), definitywnie i zapewne do następnego razu.
Jest takie znane powiedzenie przypisywane Albertowi Einsteinowi: „Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, i przychodzi taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on właśnie to robi”
W 1996 roku miałem komputer z Pentium 60 MHz, 24 MB RAM-u i dyskiem 360 MB. Dziś noszę w kieszeni urządzenie setki razy wydajniejsze, z GPS-em, kamerami, wideorozmowami i dostępem do niemal całej wiedzy ludzkości. Gdyby ktoś wtedy dokładnie opisał mi współczesny smartfon, uznałbym go za fantastę. I to wszystko w ciągu zaledwie 30 lat!
Podróże międzygwiezdne są nieporównywalnie trudniejsze niż miniaturyzacja i dziś nie wiemy, jak je zrealizować. Ale „nie znamy rozwiązania” nie oznacza „udowodniliśmy, że rozwiązanie nigdy nie powstanie”. Można rozsądnie powiedzieć, że może się to nigdy nie udać. Nie można rozsądnie twierdzić, że już dziś wiemy, co będzie możliwe dla całej ludzkości za sto, tysiąc albo dziesięć tysięcy lat.
A jaką to nam robi różnice jak na rynku są dostępne dwie konsole w trzech wariantach z takim samym zestawem gier.
Efekt motyla chyba tak nie działa...
Ale przypomina mi się, że kiedyś jeden chińczyk zjadł nietoperza...
Próbówałem czytać Neuromancera pare lat temu, ale książka się najwidoczniej straszliwie zestarzała i mnie wręcz irytowała swoim "futuryzmem" i brandzlowania się Gibsona plastikiem. Kurtka z plastiku, trawa z plastiku, psy z plastiku
Biore Subset Games i każe zrobić im cokolwiek.
A jak ma być odnowienie hitu z dzieicinstwa to na start idzie UGH!
Wydaje mi się, że gry zaczęły naturalnie pojawiać się w moim otoczeniu w każdym możliwym miejscu i po prostu w pewnym momencie pojawił się jakiś impuls w umyśle, który powiedział - ej ja też chce mieć swoje.
Przypomina się, że istnieje tylko jeden oficjalnie uznawany sposób opuszczenia Jamnikowa. Każdy wie jaki to sposób....
Samowolne oddalenie się, ucieczka, wylogowanie się, zagubienie się, milczenie oraz próba przeczekania sprawy nie powodują wygaśnięcia członkostwa.
Termin dobrowolnego uregulowania sytuacji upływa w piątek, 24.07.2026 o godzinie 21:00.
Po tym czasie sprawa zostanie przekazana właściwym organom Jamnikowa i zostaną podjęte odpowiednie kroki
Z uwagi na brak czasu, praktycznie nie gram. Ale czasami się zdarza wieczór gdzie moge chwilę pograć i wtedy jest paranoiczne przeglądanie wszystkich bibliotek w co można pograć. Ale zanim wybiore, kupie, zainstaluje to czasami mi zostaje czasu zeby ogarnąc mechanikę danej gry. Dlatego szukam tytułów, które są idealne na pojedyncze posiedzenia. Wiecie, rozegrać jedną partię w dwie godziny i wyłaczyć. Nie muszą mieć fabuły, nie muszą miec super skomplikowanej mechaniki, nie muszą mieć świetnej grafiki, ale muszą wciągać i sprawiać radośc. Przykłady? Głównie indyki - FTL, Kingdoms, Dome Keeper, Beat Cops. I no właśnie... Co polecicie?
Strzelanki odpadają, jestem lamusem
Jeszcze sobotnie poranki gdzie odpalało sie kompa z kanapkami na talerzu
i jesienne wieczory z dużym kubkiem herbaty z cytryną
Jezus Maria...
No dobra: Fett to niemal na pewno Ty :D
Wystarczy porównać ostatnie publiczne wpisy z tematami, o które pytasz tutaj. Zbieżność tematów, języka i poczucia humoru jest raczej z kategorii „odcisk palca”, a nie przypadek.
Fett wygląda na jednego z tych użytkowników, którzy stali się częścią mebli forum: niekoniecznie najbardziej wpływowego czy najbardziej kontrowersyjnego, ale rozpoznawalnego, długoletniego i posiadającego własny ton. Dużo nostalgii, trochę złośliwości, sporo autoironii, skłonność do dygresji i konsekwentna niechęć do traktowania czegokolwiek przesadnie poważnie.
próbuje nadal udawać anonimowego internautę z 2002 roku. Niezbyt skutecznie :D
Teraz jak patrze na staregry.pl to klasyka.do.pl chyba była innym serwisem. I w dodatko webarchive jej nie wynajduje więc coś tam ewidentnie pomieszałem
Wszyscy moi znajomi grali w Warcrafta III z tej samej pirackiej płyty. Crack umożliwiał grę bez płyty w napędzie więc wyglądało to tak, że się instalowało grę i od razu przekazywało płytę następnej osobie, która nierzadko czekała pod drzwiami/blokiem. Okazało się, że jednak że crack był zawirusowany i to wyjątkowo złośliwym skurczybykiem. Uszkadzał pliki systemowe co wymuszało format i reinstal, a na dodatek roznosił się po sieci lokalnej. Efekt? Pół miasta sparaliżowane :D Tysiace GB utraconych danych (kto wtedy miał kopie zapasowe?) W każdej podstawówce pracownie informatyczne w całości do przeinstalowania. Kilka firm, kilkadziesiąt pecetow. Realia magicznych lat 00. w Polsce powiatowej.
Moja pierwsza pandemia

(aytentycznie nie spodziewalem sie że jak wpiszę w google Hilux 80s KC halogens to wywali mi białą w żółto-czerwone pasy. Czysty przypadek!)
ale ja uwielbiam estetykę samochodów z przełomu lat 80. i 90.
508 to dla mnei obecnie najpiękniejszy samochód a w środku to już esencja #interiorboner. Ale obsrałem się po opinii na temat silników i kupiłem Mazde >_<
ale w jakim kontekście hit? Metal nigdy nie był mainstreamowy a dzisiaj, w dobie streamingów i miliona wykonawców ciężko jakikolwiek gatunek muzyczny (może poza popem) oceniać w ten sposób.
Sleep Token lub właśnie Maneskin?
Aczkolwiek też wydaje mi się, że takie zespoły hitami stawały się po latach dopiero.

Z takich absurdalnych, niepraktycznych ale zajebiście wyglądająćych to Toyota MR2 AW11
Nigdy nie zwracałem na nie uwagi.
To jest pytanie pokroju - tankujecie tak żeby była równa kwota czy liczba litrów? Nie ograniczajcie swojej wolności :D
Klocki Lego. Ze Star Wars wyszło dużo fajnych zestawów w okolicach 1000zł. Dla 40latka to chyba znacznie ciekawszy prezent niż jakaś zabawka za tysiaka
Warzywniak. Dotarło do mnie jaki hajs sie na tym robi.
Ale moje "Bieszczady" to plac parkingowy XD Siedzieć i wydawać bileciki. Ewentualnie w wersji ambitnej jeszcze grill i gięta z musztardą.
No jeszcze był plan na hodowle raków. Też w sumie spoko, bo niszowy produkt, kiedyś popularny i w zasadzie to wyobrażam sobie, że hodowla raków ogranicza się do sypania granulatu.
Ostateczna ostateczność to oczywiście zorganizowana grupa przestępcza. Kusi niskim progiem wejścia i wysokim ROI, ale duża konkurencja powoduje, że wciąż odkładam tę ideę w czasie.
Ew. warzywniak + parking + grill bar - All in One nie brzmi w sumie tak głupio
To samo było z Twierdzą i z Settlersami, których uwielbiałem kilka lat temu. Tutaj z kolei bardziej przeszkadzał mi za mało rozbudowany system podukcji. Jak byłem młody to ekonomia w seetlersach wydawała mi się skomplikowana. Teraz widze, że to kilka budynków na krzyż.
RTSy stały się straszliwie wtórne i schematyczne. Z perspektywy czasu każdy kolejny RTS był klonem poprzedniego z lekka zmiana.
To już nie jest rutyna tylko rytuał :D
Chyba gry komputerowe. Z braku czasu sesje były coraz krótsze i coraz bardziej nieregularne. Z tego tytułu immersja mi spadła więc i z czasem odechciewało mi się odpalać kolejne tytuły bo wiedziałem, że nie będę miał czasu żeby jakąś grę ukończyć albo, po prostu się w nią wkręcić. Z czasem było coraz gorzej. Ogarniam co się dzieje w branży, ogarniam nowe tytuły, nawet miałbym na czym je odpalić. Jest nawet kilka takich na które czekam, ale... jakoś już bez emocji to wszystko. Obecne bestsellery w ogóle mnie nie pociągają. Jest mnóstwo tytułów, których nie ograłem. Nieraz mam chcice żeby pograć, ale odpalam jakiegoś starocia, albo indyka i mi przechodzi po godzinie.
I właśnie to nie jest pasja, która przeminęła naturalnie... jak resoraki i Lego w dzieciństwie :D Została mi wydarta XD
Co gorsza zaczyna się tak dziać z filmami, które kiedyś oglądałem nałogowo. Teraz jest tak, że jak już mam czas żeby coś zobaczyć to nie moge się skupić na filmie i wyłączam go w połowie, albo oglądam na 3 razy. Dramat, za dużo na bani.