
Syzyfowe prace - czyli urządzanie mieszkania od podstaw
Pamietacie jeszcze wątki na każdy temat zakładane na GOL-u w czasach, gdy nie istniały gurpki na Fejsie, Discord oraz Reddit? Na r/polska mam bana (choć z pewnością coś tam pogooglam), a fejs-zbuk to ściek, więc postanowiłem dokonać coming-outu tutaj, licząc na owocną wielomiesięczną dyskusję, by potem nie narzekać na płyciarzy jak harappa... :)
Każdy ma pewnie jakieś doświadczenia i złote rady, ja pisać mogę w zasadzie o wszystkim, od wyboru fachowców po wybór dozownika do mydła w płynie, bo w deweloperskim lokalu wszystko jest do zrobienia. Ciężko nawet od czegoś zacząć, więc może na początek polecimy jakos tak lajtowo i lajfstajlowo, gdyż dostałem właśnie negatywny feedback od kuzynki. :P
Kolory na ścianach - czy zrobienie jednej kontrastowej to już faux pas? W sypialni chciałbym pier... ciemny granat za wezgłowiem łóżka.
Ale to nie wszystko. Czy wypada mieszać rózne kolory w jednym pomieszczeniu? W salnie bedzie kącik komputerowy 2x3 m i chciałem tam pier...ć ten sam granat + błękit, bo lubię, no i przecież farba się nie może zmarnować. No i mamy "optyczne wydzielenie stref" itp. Ale może to przesada? Jak dla mnie to w Homestyler wygląda dobrze. :)

Wypróbuj Sweet Home 3D. Co prawda interfejs jest toporny, ale możesz zaimportować modele 3d z innych programów, choćby z AutoCad 3D. Tu mój projekt łazienki z przed 5 lat
Nie no, nie będę szukał paczek modeli... generalnie po namyśle stwierdzam, że chyba dam sobie spokój z szukaniem czegoś innego, bo całość "projektu" mam już w Homestylerze, najprościej będzie zapłacić te 50 zł i w miesiąc ogarnąć ostateczne szlify. Także raczej odpuszczę sobie temat. Ale dzięki za dobre chęci - choć akurat o Sweet Home wiedziałem :)
Kolor w sypialni ma odpowiadac tym, ktorzy z niej beda korzystac i to najwazniejsze kryterium jakie bym zastosowal. Drugie to jak to podzielic zeby nie dostac oczoplasu, ale to kwestia pomieszczenia. Raczej unikalbym dwoch kolorow na tej samej scianie bez wyraznej fizycznej granicy. Jak zmieszasz dwa kolory ktore sie dobrze lacza w jednym pomieszczeniu to nie bedzie problemu. Kiedys pomieszalem trzy w jednym pomieszczeniu i tez bylo dobrze, choc jeden to byl specyficzny pasek, ktory pelnil role 'rozdzielacza'. Czescia byl wlasnie 'kacik komputerowy' zrobiony na szaro.
Dochodza jeszcze kolory mebli. Ostatecznie mozesz zapytac jakiegos czata o kombinacje z preferowanym kolorem i potem pogooglac zdjecia by zobaczyc co ci sie spodoba.
No byłoby to tak jak na obrazku - beż + te dwa odcienie niebieskiego, doszedłby też panel z lameli w miejscu tego słupka na ścianie. IMHO w takim wypadku wypada to logicznie i jest uporządkowane - no bo generalnie słuszna uwaga z tym podziałem ściany przy dwóch kolorach na jednej. Bez fizycznej bariery to trzeba by się raczej ograniczyć do różnych odcieni tego samego koloru albo czegoś mocno zbliżonego, a nie kontrastowego, jak tutaj. :)
Na kazdej musisz sie raczej zarejestrowac
https://zeelproject.com limitowane tokeny, ale da sie wyrwac fajne rzeczy.
raczej bez limitow
https://3dwarehouse.sketchup.com - kiedys uzywalem ale przewaga smieci mnie zniechecila
https://grabcad.com - specyficzne rzeczy ale mozna czasem znalezc konkrety.
https://polyhaven.com - kompletnie za darmo, tekstury, hdr, obiekty - nie korzystalem niestety wiec nie poradze
https://www.bimobject.com - odkrylem niedawno, nieoceniona jesli projektujesz lazienke
https://3dsky.org
na humblebundle jest ashampoo cad3d 14 za jakies smieszne pieniadze, nie jest to moze sketchup ale da rade, zawsze jeszcze zostaje blender. Jezeli potrzebujesz jakies konkretne rzeczy w konkretnym formacie to pisz, moze akurat bede mogl pomoc.
dopiero zobaczylem 2.1, wiec nie ma o czym mowic, poza tym nie wiem co to jest homestyler.
ja akurat wizki wnetrz robie dla siebie/znajomych dla sportu bardziej.
generalnie mozesz tez poprobowac.... uwaga..... AI
spacely.ai
planner5d.com
Generalnie jestem przeciwnikiem ciemnych kolorów w naszym klimacie. To jest fajne we Włoszech, południowej Francji, Hiszpanii gdzie słońce ostro świeci i rekompensuje ciemne ściany.
Tak samo jak ciemnych podłóg z powodów jak wyżej. Łączenie dwóch kolorów to nie jest dobra rzecz. Łączenie kolor z białym - ok. Łączenie kontrastowe - ok. Łączenie dwóch barw np. granat+błękit - nie ok.
PS. I żadnych lameli.
Kolor + biały - zazwyczaj nudna sztampa, do tego im większy kontrast między kolorem a bielą, tym gorzej, no i w ogóle biel na ściany... błeh.
Kontrastowe w sensie ciemniejszy + jaśniejszy odcień? (tak, to raczej nie wzbudza u nikogo kontrowersji)
No ale łącznie dwóch kolorów już zbyt zbyt kontrowersyjne?
W sumie alternatywnie myślałem o szarym - krótsza ściana ciemna, pociągnięta z przedpokoju, ta, przy której stanie biurko - jaśniejsza.
To by w istocie było bardziej spójne z panelami imitującymi beton za TV czy (najprawdopodobniej) szarymi zasłonami i krzesłami...
im większy kontrast między kolorem a biel, tym gorzej - dlaczego?
Będziesz miał kolor, polatasz trochę z gładzią (przy tynkach gipsowych to normalka) - to pogadamy. :D
No ale łącznie dwóch kolorów już zbyt zbyt kontrowersyjne? - źle się wyraziłem, łączenie dwóch podobnych kolorów.
Patrzę z perspektywy osoby która już trochę mieszka na swoim, wiem jakich błędów bym teraz nie popełnił.
Bo kontrast męczy ;)
A co do kolorów - tutaj nie są podobne, czyli powinny być OK ;)
U ciebie tynki aż tak fatalnie spękały z czasem? To chyba na białym widać najbardziej, im ciemniejsza ściana tym rysy w teorii powinny się mniej rzucać w oczy?
Lamele muszę dać w jednym miejscu, więc by zachować spójność, koło biurka też raczej będą. A co sugerujesz zamiast? Panel szklany? Ścianka z kg wydaje się sporo "za ciężka," i zbyt radykalnie dzieli przestrzeń.
Prawie nic nie popękało ale każde stuknięcie i zdrapanie farby to widok tynku a im ciemniejsza farba tym gorzej. Jeśli słońce będzie regularnie padać to też farba spłowieje.
A jak zgubisz kod farby to już w ogóle jest czad.
Jak już masz instalować zbieracz kurzu to rozważ chociaż wąski regalik, coś co jest użytkowe. Chyba, że masz wszystko co do centymetra obliczone.

No dobra, widzę, że z tym kolorem to faktycznie zdania są podzielone. (jakby co, to modele mebli wrzuciłem raczej randomowe, żeby tylko oddać ogólną ideę) --->
Ten szary, o którym piszę wyżej, byłby mniej kontrowersyjny?
Dzisiaj naszła mnie szybka rozkmina na temat kuchni. :)
Szafki będą w kształcie litery L i niestety, pomimo sporego metrażu, miejsca będzie mało, bo kuchnia jest wąska, a nie chcę ciasnego układu "U". Stąd każda przestrzeń ma znaczenie.
No i pojawia się pytanie - zlew w szafce narożnej z drzwiami, by wykorzystać nieco przestrzeni w rogu pod blatem, czy jednak nie rezygnować z (chyba wygodniejszej) szuflady? OK, są oczywiście kosze na odpadki wysuwane na prowadnicach, ale w szufladzie z tip-on nadal będzie to pewnie działać sprawniej... Do tego co to za przyjemność schylać się i oglądać rury i syfon :)
W ogóle czy na dole dalibyście jakiekolwiek szafki z drzwiczkami? Na początku planowałem jedną 40-60 cm, myśląc o chowaniu jakichś większych/cięższych rzeczy, ale w sumie szuflady też mają te min. 30 kg udźwigu, do tego wyciąganie czegoś, co stoi z przodu, by dostać się do rzeczy schowanych głębiej - z szufladą to nie problem.
Po co w ogóle szafki z drzwiczkami? Mają jakąś zaletę poza oszczędnością pieniędzy (w dużej kuchni to może mieć większe znaczenie)?
Co do kuchni.
Tylko nie tip-ony! To dla mnie największe g jakie można sobie zrobić. Nic mnie osobiście tak nie wkur denerwuje jak tip ony. Nigdzie jeszcze nie spotkałem się z działającymi tak jak powinny przez dłuższy czas. Tylko frezowany uchwyt, normalny uchwyt, albo brak uchwytu i obniżony rant przy szafkach wiszących.
Już nie mówiąc o paluchach pozostawianych na frontach od tego.
Zlew w rogu to imo chybiony pomysł i mało wygodna przestrzeń. Jak już to przy samym rogu, z miejscem na odłożenie mokrych naczyń w rogu. A na samym narożniku przestrzeń najlepiej wykorzystuje szafka z nerką wysuwaną / karuzelą na gary.
Śmietnik w szufladzie pod zlewem bardzo wygodna sprawa, polecam. Wyjeżdżasz ze śmietnikiem i od góry wrzucasz resztki z deski do krojenia, zlewu czy czego tam.
Szafki dolne do rozważenia, szuflady są droższe i praktyczniejsze, ale też minimalnie mniej przestrzeni dają. Ja miałem dosłownie jedną na przechowywanie rzeczy typu szkrzyneczka ze szpargałami, zapas mleka i wody.
Podpisuję się pod tym co pisze Deton.
A odnośnie pierwotnego pytania Czy wypada mieszać rózne kolory w jednym pomieszczeniu?
Oczywiście, że tak, jeżeli Ci się to podoba to tak zrób (ja znam takich ludzi co dużo bardziej mieszają i też ma to swój urok). Moim zdaniem Twoja wizja ( szczególnie patrząc na potencjalne ustawienie mebli ) jest świetna - jak na ograniczenia (brak osobnego pokoju pod stanowisko komputerowe). Sam może za szarymi barwami nie przepadam, ale jak masz do tego dopasowane meble to idź w to ( ja nie masz, a Ci się tak podoba to też idź w to :P ), bo koniec końców to Ty tam będziesz mieszkał.

Deton - serio tak się psują? :( Dobrze wiedzieć, zresztą planowałem to ewentualnie tylko pod zlewem.
No i tak, plan jest taki, że zlew nie będzie narożny, tylko z jednej strony narożnika, z drugiej zmywarka - stąd karuzelę czy półki w głębi mógłbym umieścić jedynie rezygnując z szuflad pod zlewem. Wrzucę później wizkę, bo pewnie nieskładnie to opisałem. :)
No właśnie - jakieś napoje itp. - też o tym myślałem planując jedną szafkę z drzwiami. Aczkolwiek szuflady mają te 25-30 kg nośności, a ja planuję jakieś maks. 3-4 butelki. :) Zamiana na 40 cm drzwi plus 20 cm cargo też nie ma sensu, bo i miejsca w tym cargo mało i udźwig mniejszy, przynajmniej tych z Ikei, gdzie raczę kupię meble...
Co do pokoju - z góry to mniej więcej tak. Reszta ścian po drugiej stronie już beż.
Problem z tip onami jest taki, że żeby dobrze działało to trzeba w dobrym miejscu nacisnąć, z odpowiednią siłą itd.
Z moich rozmaitych doświadczeń często kończy się nieraz conajmniej kilkukrotną próbą zamknięcia takiej szafki/szuflady, a nieraz problematyczne jest też otwieranie.
Z opisu to chyba jakaś dramatycznie mała jest tak kuchnia.
Nie wiem jaki jest układ, ale spróbuj nnie wciskać zmywarki w rogu. Otwarta zmywarka czy uchylona do suszenia/ładowania będzie blokować dostęp do zlewu, co jest diablo niewygodne, szczególnie że często naczynia się właśnie ze zlewu do zmywarki pakuje.
imo optymalny rozkład:
[szuflady na naczynia / kubki] [zmywarka] [duży zlew jednokomorowy, pod nim szuflada 60-80 cm szerokości na śmieci i inne] [szafka narożna z karuzelą / nerką]
W takiej kolejności (od lewej do prawej lub odwrotnie) masz optymalną ergonomię i wykorzystanie przestrzeni.
Plus wiadomo trójkąt roboczy lodówka - zlew - kuchenka z przestrzenią na blacie pomiędzy

Z tą zmywarką to słuszna uwaga, ale w ten sposób mogę zoptymalizować wykorzystanie przestrzeni. Kuchnia ma 187 cm szerokości i na tej krótszej ścianie jest zlew, więc jeśli dałbym tam zmywarkę 45 cm + zlew 60 cm + róg blatu ok. 65 cm, to zostaje 17 cm, z którymi właściwie nie ma co zrobić. Cago 15 cm? Eee... poza tym w Ikei akurat nie mają - chyba, że wybiorę inny sklep. :)
Naczynia raczej i tak najpierw płuczesz wszystkie, a potem wstawiasz do zmywarki.
Wiem, że ergonomia podpowiada co innego, ale przestrzeń > ergonomia... :/
BTW - nie wiem jeszcze, czy dać na górę szafki 60 cm czy 2x po 40 cm, chyba bym nie chciał 80 cm na jednej szynie :), ale planer IKEA twierdzi, że nie da się stackować szafek bez szpary między nimi?... :/
Trochę szkoda tego "pustego" narożnika w takim układzie.
No i mimo wszystko uważam, że ergonomia z zmywarą średnia. Już bym ją chyba wolał dać zaraz obok piekarnika.
Układ taki nie za łatwy, żeby wszystko elegancko wcisnąć, może spece od projektowania kuchni w Ikei coś by jeszcze fajnego wykminili.

Słuszna uwaga z blokowaniem zmywarki zlewem. U mnie to wygląda jak na foto, żeby zlew mieć w rogu i zmywarkę po lewej. Między nimi jest wąska szafka. Zależy od gabarytów użytkownika, ale dla szczupłych domowników jest wystarczająco przestrzeni do działania przy zlewie z otwartą zmywarką, tylko bez gwałtownych kroków w tył ;) zmywarkę mam z tych węższych.
Tip-on potwierdzam, że ikeowe w komodzie zaczęły mi szwankowac po roku. W innym mieszkaniu miałam od montera mebli i przynajmniej póki tam mieszkałam 6 lat to były ok, ale nie mam pojęcia jaka marka.
Na tej projekcji wygląda, jakbyś tracił dostęp do przestrzeni w rogu.
:D
Swoją drogą, nie planujesz okapu? Jeśli nie, to możesz przerzucić piekarnik pod okno i masz wentylację oknem, w rogu szafka narożna z ikei z karuzelką (lub bez, drogie draństwo, ale na pewno bardziej użyteczne niż głeboka szafka), a w lewo zlew z wysuwanym spod spodu/w szafce śmietnikiem i obok zmywarka? Lub jeśli piekarnik ma mieć okap choćby mały węglowy, to zlew w rogu, a zmywarka nieco dalej po prawej i jak się otworzy to nie blokuje zlewu?
Swoją drogą te kubły spod zlewu w szufladzie są cool, ale prawdę mówiąc mnie to wkurza, że przy otwartym śmietniku z szuflady nie mogę sobie komfortowo stanąć przy zlewie (w przeciwieństwie do otwartej szafki), a jeśli śmietnik ma pokrywę, której nie da się otworzyć nogą, bo szuflada, to już całkiem:) wygodnie się zgarnia odpadki ze zlewu i od razu wrzuca jedną ręką do kubła z podniesioną pokrywą lub bez niej.
No i z kontekstu rozumiem, że nie potrzebujesz kuchni przystosowanej dla osób z ograniczonymi możliwościami poruszania się.
Jak otworzysz okno do mycia? Bateria będzie się dematerializować?
Teraz są też składane. :)
Co do przestrzeni w rogu (zlew +zmywarka pod oknem) - może macie rację, ostatecznie tracąc te 17 cm przy zlewie zyskał bym całą przestrzeń w narożniku... Z drugiej jednak strony, jeśli mówimy o chowaniu ciężkich rzeczy, czyli bez szuflad, karuzeli itp., to raczej będzie to niewygodna do korzystania przestrzeń (muszę sprawdzić, czy szafka z drzwiami łamanymi się tam zmieści w takim układzie...)
Edit: niestety szafka z karuzelą z Ikei wymaga 88 cm, a zwykłe do zabudowy rogu są tylko w wersji 60 cm. :/ Średnio się to spina, trzeba by sprawdzić inne sklepy.
Nad okapem się zastanawiam, te ciche są trochę drogie, ale chyba lepiej mieć taką opcję niż nie mieć.
Nie wiem, czy chciałbym mieszać tak, jak mówicie, bo przyłącza do wody są pod oknem, gniazdo trójfazowe na ścianie.
Do tego czy płyta naprzeciwko okna to dobry pomysł? Jakiś pryskający tłuszcz, opary... Łatwiej to chyba ogarnąć mając ścianę i fartuch ze szkła lub płytek.
A gdyby jak na tej wizualizacji dać zlew obok piekarnika, a zmywarkę na prawo od okna? To tak gdybyś nie miał składanej baterii ;) Niby optymalna przerwa to 50-60 cm, ale w praktyce nieraz tak miałam i mam obecnie w małym aneksie kuchennym, tj. zlew obok kuchenki i jest ok, wystarczy nie wpadać na genialny pomysł rozchlapywania wody, gdy obok stoi patelnia z rozgrzanym tłuszczem ;)
Jeśli planujesz szkło typu lacobel na ścianach, albo błyszczące płytki, to łapie i widać tłuszcz tak samo jak na oknie. Niemniej, mega łatwo, szybko się czyści i wg mnie fajnie wygląda. Na matowych płytkach widać mniej, ale czyści się trudniej.
Z tą szafką narożną możesz pokombinować z wyciąganymi półkami, ikea ma: https://www.ikea.com/pl/pl/p/utrusta-wys-mocowanie-szafka-stj-nar-szary-40596791/ , a jeśli nie chcesz wydawać na nie kasy lub układ kuchni nie pozwoli, to wygodnie nie będzie, ale to zawsze jakaś przestrzeń. Miałam w budżetowej kuchni taką głęboką szafkę narożną i prawdę mówiąc, wyciąganie dużych garnków z tyłu to nie był jakiś wyczyn, a było i gdzie trzymać używane okazjonalnie bzdety, typu jednorazowe naczynia lub półmiski i kieliszki w pudełkach "na okazje". Tylko właśnie z takiej szafki lubiły mi wyjeżdżać żaroodporne i tłuc się kilka cm nad podłogą, bo czasem można coś trącić przy wyciąganiu, także raczej coś nietłukącego się :)
Odnośnie górnych szafek, to mam natręctwo, że szerokość górnych powinna schodzić się z dolnymi, opcja konserwatywna :P
Okap - zależy jak i co gotujesz, ja już sobie nie wyobrażam funkcjonowania w kuchni bez :) Samo okno na pewno robi też robotę, ale intensywne zapachy wietrzą się wolniej. O tym, że mam głośne, w sumie nie myślałam, używam budżetówek lub tego co zastanę na chacie po kimś, ale do wietrzenia z pary okno ok, a żeby wyciągnąć zapach spalenizny czy smażonej cebuli to i tak wyciąga w kilka/naście minut. Na jednym z mieszkań używałam jakiegoś taniego z filtrem węglowym bez wyciągu (bodaj Whirpool), genialne to nie było jak porządny wyciąg, ale i tak pomagał, a filtry wymieniało się łatwo.
O, no właśnie, ten okap węglowy bez wyciągu miałam w nowym bloku z wentylacją grawitacyjną :) Mi wystarczył, poza tym nie trzeba było poświęcać miejsca na rurę do wyciągu powietrza. Nie znam się na budownictwie, ale fajne było to, że jak się wracało do mieszkania po dłuższym urlopie, to nie było duszno, a świeżo pachniało (pod warunkiem uprzedniego posprzątania ofc), może dzięki temu, że grawitacyjna robiła swoje podczas nieobecności plus mikrowentylacja w oknach.
Mi się podobają te kolorowe ściany jako dodatek z drewnem i betonem , o ile barwy będą w chłodnej tonacji, bardziej niż biała/szara+kolor. Rób jak Tobie się podoba, a moda i tak się zmienia :)
Zalet szafek poza ceną i koniecznością schowania czegoś ciężkiego i dużego rzeczywiście nie widzę :) Odkąd zmieniłam kuchnię z szafkowej na szufladową (nie polecę jakiejś marki/wykonawcy, bo taka już była w używanym mieszkaniu, ale wykonana porządnie i szuflady działają jak trzeba mając już 20 lat) i uważam, że jest o wiele wygodniej. Wszystkie garnki trzymam w dużych szufladach, działa jak trzeba. Super sprawa na wykorzystanie wąskich przestrzeni to wąskie i wysokie wysuwane szuflady/szafka z wyciąganymi uchwytami na jakieś ścierki, drobiazgi do powieszenia. W tej samej kuchni w rogu mam zlew i kubły na śmieci, nie jest to tak wygodne jak śmietnik wyciągany na prowadnicach, ale to tylko kubły. Przynajmniej całe sortowanie śmieci i obowiązkowa siatka na inne siatki się mieszczą. Zlew jest też dzięki temu większy i to jest spoko. Chyba wolę tę opcję niż zlew na prosto i wyciągany stelaż z rogu na garnki, niby fajne, ale w sumie zużywa na garnki więcej miejsca niż szuflady i trudniej w tym ulokować pokrywki i drobiazgi.
No właśnie - z jednej strony graty pod zlewem to dobry pomysł, z drugiej w takiej szufladzie o szerokości 60 cm kubły nie powinny zająć więcej niż połowę przestrzeni (w sumie to zmieszane = plastik/metal, tektura to jakieś minimalne ilości w moim przypadku), więc w drugiej części nadal będzie można zmieścić puste słoiki czy kilka kg ziemniaków. :)
Zastanawiają mnie trochę takie rzeczy jak robot kuchenny czy ciężkie naczynia żaroodporne, ale u rodziców te ostatnie spokojnie od lat przechowywane są w szafkach wiszących. Z kolei wszelkie artkuły sypkie, nawet z jakimś większym pojemnikiem na 2-3 kg mąki też lepiej chyba trzymać w szufladzie + w szafkach wiszących, tak samo blender czy opiekacz...
Żaroodporne to śliskie gnoje, nie zliczę, ile zbiłam wyciągając je z szafek, dopiero odkąd trzymam w dolnej szufladzie i mogę dobrze chwycić przed wyjęciem, to są bezpieczne. Jeśli brakuje miejsca, to można je lub jakieś garnki wpakować do piekarnika. Sypkie produkty trzymam w szafkach pod blatem przesypane do pojemników i mają etykietki na pokrywkach, bardzo wygodna sprawa z ich wyciąganiem podczas przyrządzania dań. Lub nasypania kotu suchego żarcia (w osobnym pojemniku, żeby było jasne:) dwa razy dziennie. W wiszących rzeczywiscie sprawdza mi się trzymanie małego agd, które nie jest używane codziennie, oraz pudełek herbat (obowiazkowy, niby powszechny w polskich domach teatris) i fajansu. Jak masz przestrzeń i Ci odpowiada do aranżacji, to zobacz sobie na kółkach metalowy kontenerek Ikea Helmer, nic mi się dotychczas tak nie sprawiło do przechowywania w kuchni przypraw i drobiazgów i jest spoko, że łatwo go przestawiać. Alternatywnie, polecam takie małe szufladki lub ich wygospodarowanie takimi dodatkami w szafkach. Wiadomo, wszystko wedle preferencji, ale może jakaś inspiracja od człowieka przygotowującego 90% jedzenia w domu się przyda.
Taka wylewna jestem, bo uwielbiam organizować i porządkować rzeczy w chacie ;PP
Jak przeczytałem wszystkie wypowiedzi to zauważyłem, że koncentrujesz się na detalach. Może zamiast tego powinieneś wybrać najpierw styl https://architecturaldigest.pl/wszystkie-style-wnetrz-w-jednym-miejscu-poznaj-nasz-kompletny-przewodnik-po-stylach-najpopularniejszych-i-tych-spoza-trendow/#8
Żeby uniknąć porywania się z motyką na słońce.
Styl to będzie "Modern IKEA & BRW Loft".
Nie no, bądźmy poważni, jakbym miał takie rozkminy (jakby mnie było stać na takie rozkminy), to bym zatrudnił projektanta za miliony monet. :)
Właściwie ten kolor to mój najmniejszy problem, jedyny z gatunku tych "stylowych", mam sporo innych dylematów, pytań i wątpliwości, ale już czysto technicznych, względnie użytkowych, to miało być tylko naprawdę luźne rozpoczęcie rozmowy, bo najłatwiej gada się o pierdołach (aczkolwiek jak widać słabo wyszło :))
Ale Ikea nie jest żadną ujmą. Sam mam ten styl, nie narzekam. Powiedzmy szczerze, że Ikea ma z seryjniaków najlepiej spasowane meble. Kiedyś mi klient mówił który robił w tej branży, poziom kontrolingu w zakładach robiących dla Ikei jest nie z tej ziemi.
Tam nie da rady nawet myśleć o naszej januszerce.
Z praktyki już wiem: żadnych błyszczących frontów w kuchni, i w ogóle jak najmniej połysku. Podłoga jasna, jeśli budżet pozwala drewno. Panele - jeśli już to żadne pływające (jeśli masz psa), jak nie masz to mogą być, ale nie żadnej tandetnej firmy. Bierz Quick Step albo Berry Alloc. W kuchni, przedpokoju (gdzie wchodzisz w butach) - płytki.
PS. Z loftem uważaj, z jednej strony to było/jest modne ale "ciepła" to tam nie ma.
O, dobrze wiedzieć, że jak panele, to tylko konkretnej firmy. Jeszcze o tym nie myślałem, ale owszem, ogólnie planuję pływające - wiadomo, budżet... :)
Kiedyś kręciła mnie ciemna podłoga, ale teraz też o takiej nie myślę, w ciemnych pomieszczeniach to przytłacza.
W przedpokoju też planuję panele + jakaś wykładzina na wejściu - prosto, tanio, można co rok po sezonie zimowym wymienić...
Woda czy brud z płytek łatwo się rozpływa i chociaż przy drzwiach będę akurat miał kawałek przestrzeni, by szybko zrzucić kurtkę oraz buty i nie wchodzić w nich dalej, to tak czy inaczej płytki trzeba by na okrągło wycierać. W wykładzinę na jakimś gumowym podkładzie woda wsiąknie... :P
Że to nie ujma wiem, a z loftu to będzie chyba tylko stelaż stołu i biurka plus czarny system szynowy (oświetlenie) w kuchni :P
Ten projekt robiłeś na oko czy zmierzyłeś sobie układ pomieszczenia i wprowadziłeś do programu?
Wszystko z zapasem, w oparciu o wymiary z inwentaryzacji powykonawczej dewelopera, oczywiście przed wyborem konkretnych mebli czy zamawianiem tych na wymiar zmierzę wszystko co do mm :) A z łazienką to w ogóle będę musiał się najpierw dowiedzieć od fachowców, co się da zrobić, a czego się zrobić nie da, mam jakieś alternatywne pomysły na wszelki wypadek.
Trzeba właśnie pomierzyć wszystko idealnie. Wystarczy że machniesz się z którejś strony o pół centymetra i już ci dziura zostanie albo meble nie wejdą. Co prawda tam jakiś wstępny właśnie projekt zawsze można zrobić żeby mieć jakie takie rozeznanie ale też bywa że przez te pół centymetra może się cały projekt sypnąć, bo np. rura od zlewu nie wejdzie.
Kolor jest fajny jako dodatek, żeby aż tak nie zdominował i nie przytłoczył, a baza jakiś neutral biały / szary / beż.
Fajnie, jak całe mieszkanie jest spójne i do siebie nawiązuje, a nie misz masz i oczopląs.
Na wizualce nawet fajnie to wygląda, pytanie czy potrzebujesz aż 3 kolory farby na ścianach?
Może ciemny granat by lepiej wyglądał na tej części przed biurkiem? I nie wiem, czy jak już chcesz oddzielać strefę biurową, to czy bym ciut mocniej tymi lamelkami pionowymi nie odgrodził, żeby było to wyraźniejsze.
Ale to w sumie szczegóły. Tak sobie gdybam.
Fajnie że kolor kanapy nawiązuje do ściany.
Ja sobie aneks zrobiłem ciemny granat + biel, ściany jasnoszary i ten granat daje fajny akcent kolorystyczny.
Fajnie do tego też grają jakieś małe dodatki typu podkładki, poduszki, ozdóbki itp.
Żółty ładnie też się komponuje jako jakiś mały. akcent w kontraście do granatu, u mnie to był fotel.
Btw, spytałbym o analizę chata GPT, tak z ciekawości. Ludzie ponoć to przy aranżacji ogrodów używają i wizualizacji elewacji domów itd.

No dobra, to jeszcze kilka rozkminek w kwestii kuchni.
Co do samego układu - chyba niczego nine będę zmieniał. Jak już pisałem, przyłącza wody są pod oknem.
Nawet jeśli wyrzucę na ścianę pod oknem zmywarkę, to i tak nie zmieszczę szafki narożnej na dłuższej ścianie, bo to są szafki 60 cm - musiałbym jedną 40 cm z szufladami koło kuchenki zamienić na cargo 20 cm. Bez sensu - tu zyskuję, tam tracę. Kuchenka pod oknem - nawet gdybym zrezygnował z pochłaniacza, to raczej średni pomysł. Acha, w BRW dokładnie to samo - szafki narożne 100/1005x60 albo z karuzelą 90x90.
A teraz ważniejsze sprawy:
- Szafki otwierane do góry - też się psują? Myślałem o takich na dole, by przypadkowo nie przywalić już nigdy w otwarte drzwiczki. Na górze dałbym normalne, bo można sięgnąć ręką i otworzyć, a potem zamknąć :).
- Oświetlenie przy zlewie - macie jakiś pomysł na dodatkowe? Będą reflektorki na suficie, ale to jednak wysoko. Na linkach nic nie zwieszę, no bo okno... Wiadomo, że spod szafek po lewej będą świecić LED-y, ale czy to wystarczy? Myślałem o pionowym pasku LED na ścianie w szczelinie za ostatnimi szafkami - niby daleko (50-60 cm), ale to zawsze dodatkowe źródło. A może jakiś inny pomysł?
- Płytki/panel na ścianie z oknem - tak czy nie? Zlew niby centralnie naprzeciwko okna, więc pochlapię głównie parapet z konglomeratu :), do tego jakoś dziwnie wygląda dla mnie fartuch na różnych wizkach w takim miejscu.
- Korpusy szafek - białe czy może... czarne? W sumie nigdy nie myślałem o czarnych, ale może to ma sens? Mniej znać brud :P i nie zżółkną z czasem.
Odnośnie kuchni, to zostawilam jeszcze kom wyżej ;)
Szerokości górnych szafek wyglądają spoko. Ja lubię te podnoszone do góry i nic mi się nie psuło, nie wiem jak ikea, ale na tej 20letniej kuchni, której foto wrzucałam wyżej, nadal działają. Lipa z otwieraniem bocznym szafki wiszącej z boku w rogu, jak obok jest podniesiona, bo się blokują, ale Twojego projektu to nie dotyczy. Rzeczywiście, odkąd mam te podnoszone do góry uświadomiłeś mi, że w końcu przestałam obijać łeb o otwartą szafkę :)
Oświetlenie podszafkowe to fajna i praktyczna sprawa, taśma lub punktowe. Oświetlenie nad zlewem bardzo pomaga, jak nie chcesz zlewu pod szafkami, a przed oknem (wyciągana bateria jest intrygująca:) to walnij jakiś neon na tej ścianie po prawej od okna, będzie od razu oświetlenie i dekoracja :P
Płytki na ścianie z oknem rzeczywiście trochę ee, może lepiej jakaś izolująca wodę i łatwa w czyszczeniu farba (są do kuchni i łazienek), gdyby zlew i tak nie był bezpośrednio pod ścianą. Jak jednak wrzucić zlew obok kuchenki, to dylemat się rozwiąże ;)
Na czarnych, wbrew pozorom, podobnie widać brud z gotowania. Najmniej chyba na imitacjach drewna. W kawalerce z małą, ślepą kuchnią zrobiłam tak, że korpusy były czarne, drzwiczki dolne imitacja drewna jasny buk pasująca do paneli na podłodze, blat biały (uwaga - łapie kolor, jeśli zostanie plama w intensywnym kolorze, np. po winie/soku z buraka, ale po iluś latach blaty i tak matowieją i są do wymiany, jeśli ktoś jest estetą), górne szafki całkiem białe, może nietypowo, ale mi się podobało i miałam wrażenie, że dzięki temu kuchnia wydaje się większa ;)
Neon to by już świecił po oczach. :)
Chyba zaryzykuje ten pionowy pasek za ostatnią szafką, półek tam nie zrobię (11 cm do ściany), a ledy kupię raczej poza Ikeą, więc od razu mi połączą razem z tym pod szafkami.
Może jeszcze w tej witrynie dam jakieś światło, to już powinno starczyć.
Farbę chciałem taką jak na reszcie ścian, a bez sensu chyba całą kuchnię malować specjalną.
Ale nie wiem jakie kolory wybiorę, może faktycznie wjedzie cała ściana z szafkami na inny kolor niż reszta, wtedy można i tą z oknem tak pomalować. Choć idea była taka, by tylko zabudowę pionów zrobić jako akcent.
A może byś nam napisał wymiary modułów od lodówki w prawo.
Na prawo od piekarnika miejsce na zlewozmywak powinien być. Zmywarkę wywalić pod okno.
Na ścianie:
42+60+40+45+68(narożnik)
Pod oknem:
65(narożnik)+60+62
Owszem można zamienić zlew ze zmywarką, tylko że wtedy zamiast jednej szafki 40 wjeżdża cargo 20, a pod oknem zmieści się tylko 65+45+60+17(wolna przestrzeń)
Czyli tracimy szafkę 40 cm na rzecz cargo 20 cm nie dostając nic w zamian (no ok, dłuższy jednorodny blat pod oknem - kosztem bezsensownego zlewu zaraz obok indukcji, podczas gdy pod oknem mamy miejsce po obu stronach zlewu na odłożenie czegoś itp.
Serio, dajmy już spokój z tym układem szafek, IMHO jest optymalny i niczego nie zamierzam zmieniać w tym zakresie. :)
Jeszcze jedna kwestia, o której wcześniej nie myślałem... czy w kuchni kłaść na ścianie płytki?
Ozdobne panele z nadrukami to raczej nie moja bajka, ale płyty wiórowe z laminatem HPL (np. Krono Splashback) albo panele SPC... Może tak naprawdę glazura na ścianie w kuchni to teraz przeżytek? O ile płyta laminowana nie brzmi aż tak pewnie, to panele SPC wydają się sensowne i trwałe. Jasne, płytek można nie zmieniać i całe życie, jeśli nie odpadną, z drugiej strony wymiana panelu z płyty to nie problem... Do tego przy tej jednej obniżonej szafce nie wiadomo w jaki rozmiar płytek iść. 30x60? No to zostałaby tam docinka 10 cm, bo przecież nie będę ich kładł pionowo... A z panelem nie ma tego problemu, jednorodna powierzchnia i docinamy na wysokość jak chcemy.
Cokolwiek, co się łatwo czyści, a już szczególnie przy palnikach, żeby ochronić ścianę, jeśli zamierzasz robić w kuchni więcej niż gotować wodę na herbatę. Panel wygląda spoko. Ja testowałam tylko Lacobel z takich jednolitych powierzchni i jestem zadowolona, ale to dizajn sprzed dekady ;) W mej kuchni z foto wyżej poprzedni właściciele walnęli jakąś imitację murka, plam tak bardzo nie widać jak na gładkiej powierzchni, ale gdy już trzeba to wyczyścić, to jest dramat... motywujący do bieżącego sprzątania, bo stały tłuszcz z mieszanką kurzu poza tym, że jest obleśny, to trudniejszy do wyczyszczenia z półmatowej powierzchni niż świeży.
Majowy odkop. :)
Sporo rzeczy ogarnąłem chyba z YT, parę na grupkach, teraz zastanawiam się, jak ugryźć meble...
Po pierwsze przeżyłem ogromne rozczarowanie, bo chociaż sklepy pękają w szwach, to raz, że niemal wszystko jest w czterech, góra w pięciu kolorach (dąb artisan, dąb sonoma, kaszmir, biały i na doczepkę jakiś dąb bejcowany na orzech), a dwa, że nie sposób dobrać mebli z jednej kolekcji, które by człowiekowi pasowały... Oj, będzie się trzeba przeprosić z plyciarzami...
Mam jednak dwa dylematy. Pierwszy to szafy. Czy PAX dają radę, czy to tektura, jak piszą niektórzy? Czy lepiej kupić Adbox? Flex od BRW już sporo droższy, nie wspomnę o Komandorach. Póki co oglądałem dwie pierwsze rodziny i szuflady itp. znacznie lepsze w Ikei, fronty trochę ładniejsze w Agacie, choć tam też nie pasuje mi kolor. Wstępnie planowałem kupić PAX i dorobić fronty...
A łóżko? Widzę, że teraz najpopularniejsze są takie wysokie ze schowkami albo szufladą? :O Planowałem kupić niskie, bo raczej uda mi się wszystko skitrać w szafach, kołdry na zmianę też - ale może te schowki mają sens? Wygoda, czy dodatkowe miejsce? Szuflada, czy przepłacanie za podnoszony stelaż, który ponoć szybko potrafi się zepsuć? A jakiś dobry obecnie producent materacy (celuję raczej w kiszeniowe, a nie pianki)
Dosłownie przed chwilą czytałam artykuł na onecie, że meble z jednego zestawu są passe, ale żeby jednocześnie robić jak się podoba ;)
Pax - jestem zadowolona z tych dużych, wysokich i po wielu latach mi się nie wyginają, w przeciwieństwie do małych gotowców ze sklejki. Niewątpliwie plus to możliwości aranżacji, wyposażenia, części zamiennych. W użytkowaniu, otwierane wygodniejsze niż przesuwane, ale to zależy od przestrzeni. Przesuwane jak i otwierane mam ponad 10 lat i hula ok (poza tym, że te wszelkie ikeowe mechanizmy spowalniające czy otwierane na wcisk lubią odpadać - doczepiane wywaliłam spowalniacze w cholerę, bo odpadały - lub się zacinać, było wyżej).
Szafę Brimnes z ikei zgarnęłam kiedyś za darmo od sąsiadki jako tymczasową, powyginała sie jej po może 4 latach, nie warto. Lepiej ogarnąć paxa. Mniejsze samemu montuje się łatwo, a taką na kilka metrów sprawnie montuje serwis i jeszcze wytnie dziurę na przedłużacz, jeśli trzeba.
Łóżko ikeowe mam z dużą skrzynią i właśnie stelażem podnoszonym do góry. Jest ok po kilku latach, tylko trzeba pilnować, żeby pasek do otwierania lub inny kawałek materiału np pościel nie zaklinował się w mechanizmie otwierania, bo inaczej jest problem z otwarciem, to nie jest usterka, ale średnio przewidziany użytkowo patent. Lepiej to jednak wygląda niż kitranie pojemników pod łóżkiem. Z szufladami nie używałam. Pod łóżko wchodzi masa rzeczy- kołdry, pościel, torby podróżne i według mnie warto mieć tę przestrzeń. Wyłożyłam w środku tymi pojemnikami materiałowymi z Ikei na zamek, żeby mieć porządek, gdzie jest pościel, gdzie torby itp.
Za materacem lepiej jak pochodzisz po sklepach i potestujesz. Mi żaden z Ikei nie odpowiadał, a kanapa rozkładana z ich materacem kieszeniowym do spania to w ogóle tragedia, za to z Selene są dla mnie ok i obsługa w sklepie specyficznie z materacami niż ze wszystkim bardziej mi odpowiadała. Jak śpisz z kimś, to obsługa pomaga też dobrać materac tak, żeby grało obu osobom lub doradzi dwa osobne, jeśli potrzeby są zbyt różne.
Nie daj się nabrać na darmowy zwrot materaca z Ikei- powodzenia z dowiezieniem grubszego materaca z powrotem do sklepu po tym, jak się go rozwinie, no chyba że masz furgonetkę ;)
Kanapy/sofy też potestuj w sklepie, z mojego doświadczenia warto dorzucić nieco do wygodnej kanapy, bo spędza się na niej masę czasu, a i dobrze, jeśli może być komfortowym spankiem w razie gości. Kanapę mam z BRW z ich średniego przedziału cenowego i jest super.