Wegner "Opowieści z Meekhańskiego pogranicza"
Jakoś mi umknął, w nawale setek wydawanych co roku książek, w dużej mierze nie wartych uwagi, cykl Roberta M. Wegnera "Opowieści z Meekhańskiego pogranicza". Ostatnio poleciła mi go moja znajoma, również miłośniczka fantastyki i kupiłem całość (udało mi się je znaleźć jakimś fartem, na Allegro w dobrej cenie).
Zacząłem czytać i szok, jakie to dobre... Jakim cudem, tego nie czytałem?
Rozumiem już, dlaczego autor, który przez ponad dwadzieścia lat swojej pisarskiej kariery wydał tylko dwa zbiory opowiadań i trzy książki (teraz już cztery), i dodatkowo napisał jeszcze kilkanaście opowiadań, zdobył między innymi aż sześć nagród Janusza Zajdla...
Wegner pisze mało, ale każda jego książka jest rewelacyjna. Jak mało który autor, potrafi zainteresować czytelnika zawartością swoich książek, budując narracje w sposób mistrzowski. Kreuje, tak przekonywujące postacie, że zaczynamy się z nimi identyfikować i wzbudzają naszą sympatie, albo wręcz przeciwnie, a uniwersum fantasy przez niego stworzone staje się wiarygodne. To, jak opisuje historie, wyzwala w czytelniku wszystkie uczucia, od radości, po gniew i po prostu wciąga jak Maelstrom.
POLECAM
Potwierdzam i właśnie się biorę za ostatnio wydaną część. Niby niczego odkrywczego dla gatunku tam nie ma, ale Węgier pisze w tak angażujący sposób, że nawet nie wiadomo kiedy te strony uciekają. Również polecam.
Akurat zacząłem słuchać audiobooka kilka dni temu i jestem wniebowzięty. Strasznie dawno nie czytałem niczego z fantastyki a tu wciagło od pierwszych kartek. Ubolewam, że nie mogę się przełączać audiobook/e-book jak w innych pozycjach więc, że słuchanie będzie szło jak krew z nosa -_-
mój Tata na gwiazdke rok temu prosil o Mahakamskie wzgórze, bardzo zachwalał, miałem od niego pozyczyc i sie zapoznac z tą serią.
rozumiem ze piszesz o kolejnej czesci? wy tez polecacie tą serie ?
Cykl kompletnie nie dla mnie. Autor bawi się w irytujące słowotwórstwo wymieszane z jakimś pseudo-irlandzkim nazewnictwem, które za cholerę nie pozwala zapamiętać bohaterów. Którzy i tak są nudni i płascy jak naleśnik i niczym się w zasadzie od siebie nie różnią, mogliby sie nazywać Kapitan A, Kapitan B, Żołnierz A, Żołnierz B. Pierwsze opowiadanie daje radę, reszta to usypiająca mizeria z fabułą o niczym, wszystko napisane męczącym stylem. Spodziewałem się czegoś a la Glen Cook albo nasz polski Feliks W. Kres a tu taki zawód.
"...albo nasz polski Feliks W. Kres..."
Robert M. Wegner (pseudonim) – polski pisarz fantasy
Ja też dziękuję za info. Czekałem na nową część.
Edit: Z tego co widzę w grudniu wyszedł audiobook. Premiera w twardej oprawie 9 stycznia - https://www.amazon.pl/dp/8368599032?psc=1&smid=A2R2221NX79QZP&ref_=chk_typ_imgToDp
Kupione :D
Dla mnie Opowieści z Meekhańskiego pogranicza mają taki fajny vibe Malazańskiej Księgi Poległych i Czarnej Kompanii - uwielbiam takie klimaty :D
No mam właśnie podobne odczucia i czekam na wydanie papierowe.
Już w pewnym momencie zacząłem wątpić kolejny tom się ukaże.
Dużo o tym dobrego słyszałem w zamierzchłych czasach gdy czytywało się fantastykę, niestety nigdy nie udało mi się za to wziąść i chyba już nie uda...
Chyba trzeba będzie zrobić drugie podejście. Przeczytałem pierwsze dwa tomy opowiadań, ale od 3 już się odbiłem. Jakoś strasznie ciężko mi się to czytało. Tutaj podzielam pogląd Iselora z imionami. Zrobisz kilka dni przerwy i już za cholerę nie potrafisz sobie tych imion przypomnieć.