Dungeons of Ironshade dostało demo, więc można przetestować grę.
https://store.steampowered.com/app/3430180/Dungeons_of_Ironshade

INCISION (14h, ukończone) - Retroshooterowa posoka rdzawego betonu skąpana we flakach i krwi. Gdyby wyszła ponad ćwierć wieku byłaby klasykiem. Minimalistyczna, w graficznym stylu sprzed dwóch dekad. Dominuje czerwono-szara kolorystka, bo świat wypełniony jest mieszanką flako-betonową. Jest krwawo, mięsiście i dynamicznie. Nie ma tutaj ręcznego zapisywania gry i checkpointów. Rozpoczynając poziom mamy jedno życie i w trakcie rozgrywki zbieramy sobie kolejne życia. Jeśli na danym poziomie utracimy wszystko, zaczynamy level od nowa. Nie jest to plus ani minus, ot takie założenia dewelopera. Na pewno gra nie jest trudna jak ją niektórzy przedstawiają. Przez całą rozgrywkę miałem problem jedynie z dwoma początkowymi poziomami w rozdziale drugim. W pierwszym brakowało mi przede wszystkim amunicji, zaskoczyła mnie końcówka, w której przeciwnik stopniowo wysyłał z naszego bohatera życie, bo nie wiedziałem co zrobić w pierwszej kolejności. Drugi poziom miał podobną końcówkę jak poprzedni i wtedy odkryłem, że ów dziada wystarczyło pozbyć się na starcie ;). W tych dwóch wypadkach bolała śmierć pod koniec danej mapy, bo wtedy trzeba było powtarzać praktycznie cały poziom. Najwięcej zaczynałem od nowa właśnie te wspomniane miejscówki. W każdym razie później już nie miałem takich sytuacji, poza mapą z bossem-sobowtórem. Grałem na poziomie normalnym – tym środkowym do wyboru. Do czyszczenia map z przeciwników podchodziłem spokojnie i systematycznie, co oczywiście wydłużało czas przejścia (poza miejscami, gdzie nagle pojawia się chmara wrogów – wtedy po prostu nie można dać się zabić). Czasy na YT sugerują, że Incision można przejść w około 5 godzin, ale wszystkie gameplaye są na najniższym poziomie trudności i nie są to również pierwsze podejścia oraz takie na 100%. U mnie jeszcze na czas poświęcony grze składa się to, że często byłem zmuszony zakończyć grę w trakcie rozgrywki, co wiązało się później z rozpoczęciem poziomu od nowa jak i nieraz miałem ją włączoną w tle, aby nie wychodzić z rozgrywki, by później ją dokończyć. Plus wspomniane powtórki poszczególnych poziomów.
Pukawki do dyspozycji gracza są raczej standardowym wyposażeniem w grach FPS. Mamy rewolwer, włócznio-piłę, strzelbę, wyrzutnię rakiet, karabin maszynowy, mini-gun, trzylufowego obrzyna, miotacz ognia czy elektromagnetycznego jednostrzałowca. Poza rewolwerem i mini-gunem inne mają jeszcze alternatywny strzał a wyrzutnia rakiet ma jeszcze trzecią możliwość wystrzelenia mini-atomówki (o ile jakąś znajdziemy). Jedną z broni jest też tzw. pupil, którego karmimy krwią z pokonanych przeciwników. Wypuszcza on pociski, które przylepiają się do wrogów i wybuchają. To, jakie zada obrażenia, zależy od jego nasycenia krwią – im wyższa, tym większy procent obrażeń. Do wyboru do koloru. Fajny jest motyw z podstawowym karabinem maszynowym, który przy przegrzaniu strzela ognistymi nabojami. Ogólnie czuć ciężkość broni. Niektórzy wrogowie są też bardziej podatni na poszczególną amunicję.
W samej kwestii przeciwników też jest ich trochę. Część jest związanych z poszczególnymi miejscówkami. Niemniej mamy coś na wzór strzelających pająków, podstawowych żołnierzy, przeciwników z tarczo-piłami, którzy miotają tarczami odbijającymi się od ścian, wybuchających samobójców, gigantyczne humanoidalne monstra, które rzucają w nas swoimi wnętrznościami, kosmicznych strzelców, dynamiczne strzelczynie wyposażone w snajperki, większe robo-pająki, czy najbardziej wkurzający, którzy mega szybko dobiegają do nas i atakują bronią białą (oj ci potrafią napsuć krwi i są na każdym poziomie, bo to w sumie podstawowy przeciwnik). Do tego dochodzą jeszcze inni wrogowie oraz minibossowie oraz bossowie. Z początku można odnieść wrażenie, że każdy boss jest stacjonarny, ale od drugiego rozdziału są już mobilni i nawet zróżnicowani.
O miejscówkach dużo nie napiszę, bo większość to ciemnie betonowo-krwiste korytarze, ale mamy też otwarte struktury. W kolejnych rozdziałach pojawiają się też inne kolory ów miejscówek. Niemniej trudno wskazać jakąś wyjątkową, bo większość jest podobna do siebie. Sam level design jest w porządku, aczkolwiek w pojedynczych miejscach można się zgubić jeśli nie zauważymy jakiegoś przejścia. Na jednym poziomie w pierwszym rozdziale szukałem dalszej drogi. Później już nie miałem z tym problemów, nawet jeśli droga dalej była przez wąski prześwit w górę. Jeżeli gdzieś jest dźwignia, która otwiera winnym miejscu bramę, to bez problemu tam trafimy. Na każdej mapie natkniemy się na wybuchające beczki a na niektórych także na jeziora toksycznej krwi, która zabiera nam pewną ilość życia jeśli będziemy za długo w nich przebywać (czym informuje stosowny pasek). Należy też uważać na lawę i ogień. Czasami mamy też elementy platformowe, ale są zrobione w porządku, trzeba się postarać, aby z nich spaść i stracić życie. A nawet jeśli gdzieś spadniemy, to przeważnie gdzieś niżej, bez utraty życia. Tylko trzeba zwyczajnie znowu pokonać ta samą drogę do celu. Są też sekrety, w których głównie znajdziemy amunicję, dodatkowe życie, czy power up do włócznio-piły bądź podnoszący czasowo obrażenia. Jednak niełatwo było niektóre znaleźć, bo przeważnie jest ciemno i jednostajnie (latarkę włączamy na każdym poziomie obowiązkowo). Z początku robiłem poziomy na 100%, ale później nie było motywacji, bo gra nie ma osiągnięć.
Oprawę wizualną sprzed dwóch dekad podkreśla jeszcze industrialna muzyka elektroniczna, bardziej eksperymentalna niż taka z jakimś rytmem. W miarę oryginalna jeśli chodzi o growe soundtracki. O ile podczas rozgrywki fajnie się ona ściera z tym, co widać na ekranie, tak próbowałem jej słuchać poza grą… i się nie da ;) Ale tutaj to już każdy ma swoje muzyczne gusta i preferencje.
Na koniec dodam, że gdy zakończy się dany rozdział musimy kliknąć w menu „nowa gra”. Wtedy wybieramy kolejny rozdział. Dziwne rozwiązanie, ale w końcu gra była wcześniej we wczesnym dostępie, więc zrozumiałe. Technicznie śmiga bez problemu, nie ma ścinek, szybko się włącza i wyłącza. Fabuła jest tylko pretekstem do eliminacji wrogów – śledzimy ją natrafiając w trakcie rozgrywki na pewne miejsca, które coś opisują, a także poprzez przerywniki filmowe i teksty na początku danego poziomu. Jest nawet ciekawa, choć niezbyt jakaś odkrywcza.
"Incision" oceniam bardzo dobrze. Gra raczej nie będzie mieć wielu miłośników, przez to, że nie ma osiągnięć oraz przez brak checkpointów. Niemniej uważam, że nie jest trudna jak ją malują a jakimś wirtuozem pierwszoosobowych strzelanek nie jestem. Jakoś w platformówkach nieraz można natrafić na produkcje, w których w przypadku śmierci musimy zaczynać poziom (a nawet cała grę) od nowa. Czemu to tutaj ma być minusem? Dla mnie nie jest. Warto dać szansę "Incision". Kosztuje niewiele a dostarcza niezłej rozgrywki. Nawet pomimo powtarzania niektórych poziomów, gra nie zraziła mnie do siebie i jakoś ciągnęła do kolejnego posiedzenia i chęci jej ukończenia. A to też już coś. 8/10
CHAPEL 3-D: THE ASCENT (1h, ukończone) - Kolejny retro FPS, tym razem w klimatach nieco magicznych. Po 5 minutach chciałem dać negatyw. Po pół godzinie już mocno naciągany pozytyw, ale stanęło na tym, że gry nie polecam. Ok, jest darmowa, nie do końca jest to zła produkcja, ale widać przede wszystkim, że jest niedokończona. "Chapel 3-D Ascent" miałem na liście życzeń od dawna, więc sporym zaskoczeniem było, że ni z gruszki, ni z pietruszki gra premierowo stała się dostępna bez zapowiedzi jako darmowy tytuł. Po odpaleniu od razu można było zauważyć dlaczego. Moje pierwsze 5 minut z grą to były 3 wyrzucenia do pulpitu i wyłączenie gry. Problemem najpewniej okazało się szybkie klikanie atakując mieczem. Postanowiłem, że podczas czwartej próby będę używał tylko magii miotając pociski z ręki. Bingo. Grę przeszedłem. Najśmieszniejsze okazało się to, że wcześniej musiałem wyjść z gry, bo wzywało życie i opuściłem rozgrywkę dosłownie przed końcem - wszedłem przez finałowe wrota, wyszedłem z gry a wystarczyło jeszcze kilka kroków do przodu, by zakończyć na dobre rozgrywkę... Taki los.
W ten sposób okazało się, że "The Ascent" to bardziej demo niż darmowy, pełnoprawny produkt od początku do końca. Sam opis w karcie gry Steam sugeruje coś innego. A zajawki video w tekście ukazują fragmenty rozgrywki, której w niniejsze produkcji nie znajdziemy. Fabuły tutaj brak. Tylko rozwałka. I niedorobiona. Od razu zauważymy, że gra ma ubogie udźwiękowienie. Wiele rzeczy aż prosiło się o jakiś dźwięk, ale odpowiadała cisza. Samo strzelanie magicznymi pociskami też pozostawało do życzenia. Trudno było przestawić się na celowanie z lewej dłoni i ogólnie momentami ciężko było trafić przeciwnika z większej odległości, bo zanim doleciał do niego pocisk to mijało trochę czasu (jak na standardy FPS).
Wrogów mamy w sumie trzy rodzaje: nieumarłych wojowników, nieumarłych magów i przeklęte, lewitujące ikony. Do ich likwidacji używamy magicznego miecza oraz zaklęć. Tych będzie trzy i różnią się szczegółami. Pierwszy jest magiczny pocisk - standard. Drugim jest pocisk w kształcie miecza, który przebija wszystkich wrogów na jego drodze. Trzeci to już elektryczny pocisk magiczny, dobry na większe skupiska wrogów, bo od trafionego wroga pocisk rozpraszał się i trafiał jeszcze przeciwników w pobliżu. Później zyskamy moc przemiany w potwora i możliwość miotania pocisków ognia. Jednak zanim w pełni wykorzystamy jego moce, to gra się kończy. Pasek many ładujemy miksturami - są jej trzy rodzaje, o których informuje kształt butelki. Jest oczywiście mikstura życia a także już rzadko spotykana wybuchająca. Ogólnie "amunicji" nigdy mi nie brakowało, ale należy pamiętać, że "magazynek" many ładujemy "ręcznie" - gra nie robi tego automatycznie po podniesieniu mikstury.
Graficznie jest całkiem OK. Jest schludnie, czytelnie, minimalistycznie. Nie spodobał mi się jednak level design i projekt rozgrywki polegający ciągle na pojawianiu się grup wrogów. Przechodzimy kilka kroków - z ziemi wychodzą wrogowie. Likwidujemy ich, kilka kroków dalej znowu wychodzą. Potem trafiamy do obszarów, w których co jakiś czas pojawiają się fale wrogów. Po dwóch, bądź trzech falach i ubiciu wszystkich otwiera się przejście do kolejnego obszaru i znowu to samo. Nuda. Tutaj tez można natrafić na błąd, w którym kolejna fala się nie załączy lub zabicie wszystkich nie otworzy drzwi. W jednym przypadku zaczynałem od nowa, w drugim udało mi się jednak dostać na kolejny obszar.
W przypadku błędów będziemy musieli zaczynać rozgrywkę od nowa. Jeśli wyjdziemy z gry nie kończąc jej, ponowne uruchomienie to zaczynanie od nowa. Jeśli zginiemy na pierwszym poziomie - zaczynamy od nowa. Na drugim poziomie - zaczynamy od jego początku (ale gdy wyjdziemy z gry z drugiego rozdziału, zaczynamy potem od nowa). W sumie gra jest krótka - to jakieś pół godziny rozgrywki, więc za jednym razem można ukończyć ów produkcję. Ale sami sobie odpowiedzcie na pytanie: czy warto?
SILVER BULLET (4h, jeszcze nieukończone) - Cóż, za stary już jestem na tego typu produkcje :) Dawniej człowiek shootery i bijatyki przechodził na jednym życiu a teraz klasyki ograne dziesiątki, jak nie setki razy, pewnie sprawiłyby kłopoty. Podobnie jest z Silver Bullet. Dałem sobie 4 godziny na przejście jej do końca, ale się nie udało. Polegałem na poziomie egipskim i ostatnim. Wspomniany pierwszy jakoś zabierał mi dużo życia, nawet jeśli docierałem do niego bez utraty życia i z wykupionymi dodatkowymi... Bywa. Będę jeszcze próbował od czasu do czasu.
A sama gra jest jak najbardziej w porządku. Wampir uprowadził szczeniaki Van Helsingowi, więc ten wyrusza im na ratunek. Z naszą bronią strzelamy do wszystkiego co się rusza. Mamy kilkanaście różnych poziomów, na których musimy po prostu przeżyć. Część z nich kończy się bossem. Czyli standard. Nasz bohater oprócz strzelania ma jeszcze zdolność przeskoku oraz chwilowej osłony. Ponadto mamy specjalną broń, która zadaje duże obrażenia, ale musi się co jakiś czas naładować. Warto jej użyć, gdy ekran zalewa morze wrogich pocisków, bowiem zamienia je w punktowane słodkości do zebrania. A oprócz nich zbieramy również monety, za które w sklepie kupimy jakąś zdolność lub punkt życia, który to ja wybierałem najczęściej.
Graficznie mamy pikseloze, ale czytelną i nie przeszkadza, nawet jeśli na ekranie dużo się dzieje. Muzycznie jest ok. Jedyne co mi się w Silver Bullet nie podobało to brak ruchu podczas strzelania. Niestety podczas przemieszczania się nie mogliśmy zadawać wrogom obrażeń. Ale takie założenia rozgrywki, które nieco utrudniały przechodzenie. Dla mnie gra jak najbardziej jest w porządku.
WAYOUT (5h, ukończone) - Wymagająca gra logiczna. Ci co piszą, że gra jest prosta nie wyszli nawet poza jeden, czy dwa zestawy kolorów (co zresztą widać po spędzonym czasie). Naszym zadaniem jest pozbycie się z planszy wszystkich kolorowych klocków. Klikanie w klocek biały sprawia, że staje się kolorowy a klocki przyległe zmieniają także swoją barwę. Musimy tak zaplanować klikanie, aby "oczyścić" cały poziom, najlepiej w określonej liczbie kliknięć.
Przechodząc kolejne wyzwania zwiększa się poziom trudności aż dochodzimy do zmiany koloru klocków, co też oznacza, że pojawiają się modyfikacje. Na przykład wraz z pojawieniem się różowych klocków mamy klocki z symbolem kółka, które to blokuje zmianę barwy sąsiadujących klocków, zaś kliknięcie na klocek z tym symbolem sprawia, że tylko on zmienia swój kolor. Odwrotnie działają klocki z symbolem plusa. Wariacji jest kilka. Ogólnie łatwiej załapać zasady w trakcie gry niż o nich pisać. Dodam jeszcze, że rozwiązując wszystkie łamigłówki mieszcząc się w określonej puli kliknięć na końcu zyskamy dostęp do największej finałowej planszy. Jeśli nie zmieścimy się w wymaganych turach, ale rozwiążemy łamigłówkę, pole z zadaniem będzie w kolorze żółtego. Potem możemy do niego wrócić i kombinować. Ja nie odblokowałem ostatniej planszy, bo jednak gra mnie trochę umysłowo wymęczyła, ale wszystkie łamigłówki rozwiązałem. Graficznie jest minimalistyczna. W tle gra przyjemna, ambientowa muzyczka. Dla mnie 6/10
Poza tym nadal gram w KAIRO (2h) i gra miejscami potrafi mnie zatrzymać przed jakąś łamigłówką lub tym, że nie wiem, gdzie się udać i czasami błądzę. Mimo to świetny klimat. Liznąłem jeszcze SKALDA, ale jeszcze nie opuściłem statku :)
Ja jeszcze brałem pod uwagę jRPGi, bo to też jako całość RPGi i takie Xenogears, czy Suikoden 2. Potem w kolejnych latach też wychodziły wysoko oceniane erpegi na PSX - ogólnie jednak całościowo tych wysoko ocenianych gier w tym gatunku było wcześniej więcej. Potem mieliśmy rewelacyjny rok 2002, niezły 2003, 2004 był już biedny, ale w kolejnych znowu mieliśmy hity. Może faktycznie wiele z nich doceniono po latach, ale jakoś takich killerów z tamtych lat ma się więcej w pamięci (a może trochę zakłamuje nostalgia, bo jednak katowało się więcej pojedynczych tytułów). Ostatnie lata też są super, ale poza wyjątkami więcej jest tych gier dobrych, niezłych niż top topów. Z drugiej strony nigdy nie grałem w tyle nowszych erpegów jak teraz. Coś dla siebie człowiek zawsze znajdzie. Może też z racji wieku krytyczniej podchodzę do tych nowych tytułów a w młodości bawiłbym się równie dobrze.... Kurde, zaczynam się zastanawiać, czy faktycznie było lepiej jak pisałem...
Czy najlepszym? Poprzedni rok to dwa wysoko oceniane RPGi. W takim 1998 i w kolejnych latach w każdym roku było ich odrobinę więcej. Na plus teraz jest to, że jest bardziej zróżnicowanie, jest więcej hybryd, każdy coś prędzej znajdzie dla siebie. Ja nie narzekam ani w RPGach ani w innych gatunkach, w które gram.
Lipa. Mają wydać dwie gry w klimatach Cthulhu z czego jedna mnie interesuje.
Co do Styxa to ceną zniechęcili graczy tym bardziej, że w okolicach tego ogłoszenia wypuścili demo, które nie było jakieś ok. Czyli jest opcja, że będą "wyprzedawać" swoje tytuły. Oby też nie odbiło to się na samych studiach typu Cyanide, Spiders dla których kasa z Nacon było konieczną kroplówką...
O. Tu mnie zaskoczyłeś! Mignął mi kiedyś tytuł Starship Troopers, ale myślałem, że to strategia a tu FPS. Dodałem do listy życzeń i może uda się też demo sprawdzić. Dzięki!
Co prawda wersji demo nie ma, ale chyba w jednym z twoich lubianych gatunków:
https://store.steampowered.com/app/2785880/Ninth_Hell/
Ja się zdziwiłem, że na głównej stronie dużo gier, które były w moim guście, a które ostatnio sobie przeglądałem gatunkowo. Zatem coś musiało być na rzeczy. Demówek survivali z otwartym światem post apo za dużo do sprawdzenia nie ma.
https://store.steampowered.com/app/4165930/Dawn_of_the_Dying/
Ja z kolei zastanawiam się nad kupnem Urge, choć gatunkowo to nie moja bajka, ale ta gra jakoś mnie ciekawi: https://store.steampowered.com/app/1304350/Urge/
https://store.steampowered.com/app/4291770/Windrose_Demo/
Liniowość masz wtedy, gdy każdy gracz ma te samą ścieżkę do pokonania. Tego nie ma w Styxie, gdy możesz do celu dojść na kilka sposobów. W dwójce nawet osiągnięcia były związane z różnymi ścieżkami przejścia na danym poziomie. Z tą niewidzialnością to pierwsze słyszę. Atakują, jak ona się wyczerpie a ty jesteś na widoku strażników. Tak, jest przyziemna, bardziej alchemiczna niż taka z multum zaklęć itp.
Zwyczajnie pieprzysz głupoty. Taki liniowy, że w poprzedniej części było wiele możliwości przejścia danych lokacji w obie strony. Niewidzialność była zawsze ograniczona czasowo. Fantasy to i jest magia, choć nadal przyziemna.
Wchodząc na stronę Steam Next Fest z aplikacji strona główna pokazuje ci gierki, które gatunkowo niedawno przeglądałeś :P
ja pierd... "słyszą gwizdanie, ale odgłosów zabójstwa już nie. Pięć kroków dalej ginie towarzysz a ci nadal stoją jak kołki." - BO TO K...SĄ WSZYSTKO UMIEJŚTNOŚCI, KTÓRE MOŻESZ ZDOBYĆ.
Aha, czyli zdobywamy umiejętności tego, czy ktoś inny słyszy, czy nie. Czyli gra jest jeszcze głupsza niż myślałem, (choć najpewniej po prostu nie umiesz przelac swoich myśli i pisać poprawnie po polsku). Poza tym wiesz, że możesz odpisać wszystkim w jednym poście? Ale czego się spodziewać po kolejnym pajacu wyjeżdżającym z kiszakiem.
Dishonored to gra, gdzie skradanie nie ma nawet sensu, bo możesz wszystkich z łatwością zabić, tak ta gra jest prosta. W Asasynie daje chociaż przewagę, gdzie wykończenie części wrogów po cichu naprawdę się opłaca, zwłaszcza na początku(...)
Raczej trudno o coś w stylu Dishonored czy w ogóle Thiefow. Niby mam kilka nadchodzących produkcji ze skradaniem na liście życzeń, ale co z nich wyjdzie - to się okaże. Możesz sobie sprawdzić Serpens: Eternal Thievery, Neverlooted Dungeon, Finder, Deep State, czy Dreadbound. Niszy nie wypełnią, ale może dostarczą fajnej rozgrywki...
Ehh... też nie lubię Kiszaka, ale już drugi raz na forum widzę taką sytuację, że umniejsza się krytyce danych tytułów, bo na pewno są od niego czy innych grifterów, a strasznie dewaluuje to dyskusję. Ja tam też nie jestem zadowolony po samym gameplayu, nie zachęca mnie do kupna (jak wiele rzeczy), ale nawet będąc fanem wielu poprzednich gier z serii to też jakoś bardzo się nie dziwię, no bo skradanie w assassinach zawsze było dość umowne, ze wszelkimi niezbyt wiarygodnymi ułatwiaczami i wspomniane tu rzeczy jak bardzo wybaczające ai wrogów to w serii jest od lat.
Dlatego sprawdziłem o czym pisze serious, by przekonać się, że to troll, albo niezła odklejka.
Balrum ma specyficzny, przytłaczający początek. Pamiętam, że przez pierwsze godziny to ja wioski i okolic nie opuszczałem :) A potem mega wciągnęło. Grałem bez spolszczenia, które kiedyś sobie nawet sprawdziłem i któremu przydałaby się solidna korekta.
Przechodzę rocznie więcej gier niż wy obaj razem wzięci, gier nie oglądam. Zresztą nie będę specjalnie kupował gry, by sobie sprawdzić to dobre i klimatyczne skradanie :D pierwszy z brzegu zagraniczny gameplay odpaliłem, by utwierdzić sie w przekonaniu, że post seriousa to bzdury -> https://m.youtube.com/watch?v=QowSw0brbEc&pp=ygUSYWMgc2hhZG93cyBzdGVhbHRo0gcJCaIKAYcqIYzv
XD zobaczyłem gameplay i fajne takie skradanie, że przeciwnicy nie reagują na podbiegająca bohaterkę, słyszą gwizdanie, ale odgłosów zabójstwa już nie. Pięć kroków dalej ginie towarzysz a ci nadal stoją jak kołki. Pustawe budynki, w których jest tylko skrzynia, ale wróg jej nawet nie sprawdzi - zajebiście "klimatyczne skradanie". Raczej żenujące.
W Styxie też jest multum niedoróbek i głupot, ale nie wyglądają jednak jeszcze aż tak beznadziejnie, bo to też specyficzny humor i puszczanie oko do gracza. To ja jednak wolę Styxa, nawet gdy demo najnowszej części mnie zupełnie nie przekonało.
To dziwne, bo od samego początku było wiadomo, że to nie będzie RPG. Opis Steam to sugerował oraz inne strony z bazą gier.
To doskonale rozumiem. Sam mam nieco więcej lat i dwójkę dzieci, praca i na premierę kupuję tylko najbardziej interesujące mnie gry w odpowiedniej cenie. Dlatego jak podaję tego typu polecajki to głównie po to, by ktoś dodał sobie do listy życzeń tytuł, jaki go najbardziej zainteresuje. O przygodowkach nawet bym nie pomyślał, aby sugerować newsy o nich, bo to już nisza nisz tworzona głównie przez pasjonatów (w głównym poście podałem gry w znacznie popularniejszych gatunkach oraz bardziej medialne).
Cóż, fajnie podsumowałeś to w ostatnim zdaniu. Takie czasy i jeszcze gorsza przyszłość :/
Kilka lat temu prowadziłem taki wątek https://www.gry-online.pl/forum/malo-znane-lecz-ograne/zedda9e7 ale potem usunąłem konto i już do niego później nie wróciłem. Po głowie chodziło mi też blogowanie na jakiejś zewnetrznej stronie, ot tak hobbystycznie, ale temat zarzuciłem. Niemniej do pierwszej opcji pewnie wrócę w postaci wyławiania wartych uwagi gier w coraz potężniejszym steamowym szlamie.
Wiem, że lubisz zagrać od czasu do czasu w klasyczną przygodówkę a w ciągu ostatnich kilku dni pojawiły się takie, które może Cię zainteresują:
https://store.steampowered.com/app/2506100/Shadows_of_the_Afterland/
https://store.steampowered.com/app/3639780/Earth_Must_Die/
https://store.steampowered.com/app/3566870/The_Dark_Rites_of_Arkham/
I tak lawirujemy w tym natłoku AAA, które jako mainstream wymagają pokrycia często w pierwszej kolejności, coraz ciekawszych wypowiedzi devów na socialach, szalonych pomysłów samych graczy itp. Tańczymy, jak umiemy, i robimy wszystko, żeby nam się nogi nie poplątały.
Chciałabym mieć dość czasu i budżetu, by móc pokryć także gry, które po prostu mają potencjał lub mi prywatnie wydają się ciekawe, jednak jest jak jest; przygotowanie tej styczniowej recki Pathologic 3 zabrało mi ponad 30 h na grę i kilka godzin pracy nad tekstem. Tekstem, który zebrał ułamek wyświetleń pierwszego lepszego newsa o nowościach w gamepassie, który powstaje w ciągu 1-2 godzin. Internet w 2026 jest strasznym miejscem :) Chłopaki i dziewczyny z newsroomu po prostu tworzą treści, które mogą utrzymać GOLa.
Co mogę napisać: szkoda. Tak jak wspominają też inni - nie rysuje się fajna przyszłość. Jak pisze Pietrus ( gruz gruzem, ale nie wszystko z tego to gruz ;) ) - jakościowych newsów jest zwyczajnie szkoda.
Niemniej musiałem ponarzekać, bo ostatnio autentycznie nie miałem czegolwiek nawet skomentować na stronie :) I jakoś tak pustawo dla mnie było. Mam nadzieje, że nikogo nie obraziłem, bo tego nie chciałem a jeśli tak, to przepraszam. Dzięki za odpowiedzi w ogóle.
Jak widać panowie, to po miesiącu już redaktorem bym nie był, bo mało co by się klikało :D
Wiem, że chodzi o kliki. Jeśli faktycznie takie newsy o dodawanych filmach się lepiej klikają od newsów o grach, to jednak idzie to w kierunku, w którym taki dziad jak ja nie chce podążać.
Wiem, ale to nie to samo. Ten cotygodniowy artykuł jest w porządku, ale jednak co bardziej wyróżniającym się produkcjom raczej warto poświęcić osobny news o premierze. Dotrze do większej ilości osób, które nie orientują się w premierach. Nieraz można natrafić w komentarzach na wpisy, że ktoś nie wiedział o danym tytule (choć np. wspomnieliście o nim w grach dodanych do encyklopedii, czy wspomnianym newsie o tygodniowych premierach). W końcu piszecie przede wszystkim o grach. Jeden news klika się mniej, inny bardziej, ale content jest.
Wczoraj były premiery gier Crisol: Theater of Idols, Relooted, Romeo is Dead Men a parę dni wcześniej wyszła wersja 1.0 gry Omelet You Cook.
Na GOLu o tym nie przeczytamy. Zamiast tego newsy-zapychacze o dodawanych filmach ( w tym starociach) do poszczególnych abonamentów i inne treści bazujące na opiniach nonejmów z reddita.
I jak zwykle nawet na filmwebie publikują więcej recenzji gier niż u was...
Jeszcze z rok temu (chyba - mozliwe że jeszcze dalej) myślałem, że idzie u was ku dobremu, ale ostatnie miesiące u was to równia pochyła...
Deweloper obiecał mi regionalną cenę i dotrzymał słowa. Grę można zakupić w bardzo atrakcyjnej cenie.

Po zakończeniu gry odblokowujemy bestiariusz a tam piękny katalog facjat.
spoiler start
Incision
spoiler stop
Możesz sam wymyślać też historyjki. Mój pięciolatek jest najbardziej ciekawy gdy opowiadam mu przygody małpki, która zgubila się w lesie i szuka drogi do domu i mamy. Po drodze spotyka inne zwierzątka. Podobnie z wyprawą pingwinka i krabika, którzy na tratwie wyruszają w świat. Sam się dopomina kolejnych opowieści o nich. Zauważyłem, że jak jest wyprawa i poznawanie czegoś tajemniczego to takie lubi najbardziej. I oczywiście gdy bohaterowie są zbliżeni do niego wiekiem. Tylko wiadomo - kwestia kreatywności i jak przychodzi ci wymyślenie czegoś.
Natomiast jeśli chodzi animacje to 95% to szajs. Jedyne co mu się podoba to Kroniki Zorro i w sumie faktycznie jest ok. Podobnie Przygody Lessie. Z seriali warto oglądać Tosię i Tymka ( już aktorski).

Kontynuacja (gry w trakcie):
Incision – ( 8h, w trakcie) – Powróciłem do gry po miesięcznej przerwie. Poprzednio ukończyłem rozdział 1. Teraz na tapecie jest rozdział 2 i jest… trudniej. Przypomnę tylko, że Incision to staroszkolny FPS, w którym każdy poziom zaczynamy z jednym zżyciem. Jego utrata wiąże się z tym, że rozpoczynamy grę od początku (levelu). Po drodze możemy zebrać kilka żyć, ale mimo wszystko jest wymagająco, szczególnie, że to nadal dynamiczna strzelanka, w której wrogowie atakują chmarami. Mimo wszystko pierwszy rozdział przeszedłem bez większego problemu. Drugi natomiast… cóż jest dużo ciężej. Pierwsza mapa była masakryczna – brakowało amunicji, wypełniona była polami krwi, która wysysała nasze punkty życia, jeśli zbyt długo po niech chodziliśmy. Pierwszy raz powtarzałem dany poziom z 4 razy. Pod koniec okazało się, że mamy jakiegoś minibossa, który sukcesywnie uderzeniami wysysał nam życie. W ten sposób dwa razy straciłem prawie półgodzinny progres. Ale wtedy przeklinałem... Niemniej udało się przejść. Druga mapa to podobny schemat, ale i tak powtarzałem ją raz, mimo, że byłem na samym końcu. Bywa. Przynajmniej w kolejnych już wiem czego się spodziewać.
Bloodgrounds (57h, skończona, ale gram dalej) – Co jakiś czas odpalę, aby sprawdzić dodane nowe zawartości oraz, aby zdobyć ostatnie brakujące osiągnięcia, które naprawdę trudno zdobyć. Czekam jeszcze na zawartość z nowymi przeciwnikami i bossami i zaczynam kampanie od nowa.
Escapeworld Dilemma (4h, w trakcie) – Jest progres. Odkryłem podziemne przejście na wysepkę obok, gdzie zyskałem dostęp do kolejnej, na której rozwiązałem główną zagadkę. Zaczynają się jednak robić schody, bo coraz częściej zastanawiam się, co tu trzeba zrobić. Zazwyczaj szło z marszu. A przecież przede mną jeszcze do odwiedzenia z 5 wysepek.
Kairo (1h, w trakcie) – surrealistyczna, minimalistyczna wizualnie wersja Myst. Jest nieco więcej chodzenia, ale są też ciekawe łamigłówki. Podoba mi się muzyka i ogólnie całokształt. Na razie ukończyłem jeden świat, teraz jestem na początku drugiego. Aż dziwne, że wcześniej nie sięgnąłem po ów tytuł, bo gra ma już z 13 lat na liczniku.
Somnifuge (3h, w trakcie) - Jedna z ciekawszych produkcji będąca w sumie survival horrorem. Zaczyna się niepozornie, bo bardziej skupiamy się na rozwiązywaniu łamigłówek oraz eksploracji korytarzy tajemniczego domostwa. Do czasu aż wejdziemy na strych… Potem okaże się, że jednak elementy przetrwania w postaci unikania potworów nie są sporadycznie, ale dość często wplecione w gameplay.
Wcielamy się w pewna kobietę, która z karteczką z prośbą o pomoc trafia przed drzwi posępnej, ogromnej rezydencji. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, więc jak to w grach bywa, trzeba będzie w butach protagonistki przetrwać ów piekło. Tym samym przyjdzie nam rozwiązać kilka ciekawych zagadek, które czasami pojawiają się w przygodówkach (odpowiednie wpisywanie kodów, włączenie odpowiednich przycisków itd.) a także dungeon crawlerach (stąpanie po właściwych stopniach, wybieranie odpowiedniej ścieżki we fragmencie z klatką schodową, czy chodzenie tyłem). Jednak Somnifuge będzie mi się już na zawsze kojarzyć z zagwozdkami związanymi z lustrzanymi odbiciami i pochodnymi tego typu zagadek. Pod tym kątem gra wypada dość oryginalnie, bo naprawdę rzadko w jednej grze można spotkać tego typu rozwiązania. Poza tym mamy ekwipunek, w którym zbieramy różne rzeczy, podpowiedzi, czy taśmy video. Na niektórych obejrzymy sugestie, co dalej robić a inne z kolei jeszcze bardziej podkreślą dziwność miejsca.
Poza zagadkami przyjdzie nam też unikać potworów. Wraz z postępami będziemy natrafiać na kolejne miejsca i niekiedy maszkary, które maja tam „legowisko”. Czasami nie zabiją nas od razu, lecz zranią, ale drugie spotkanie kończyć się może dla nas tragicznie. Jednak gra się wtedy nie kończy – ot trafiamy po drugiej stronie na łódkę na pełnym morzu. Mamy tylko pewien okrągły medalion z dziurą w środku i musimy nim „objąć” maszkarę z mackami. W ten sposób wracamy do rezydencji w pobliże miejsca, gdzie zginęliśmy. Ciekawe. Na razie jestem w części, która przypomina szpital i unikam psychopatycznej lekarki.
Gdy skończę jakieś 2 tytuły z listy wyżej, to na tapetę wleci SKALD: Against the Black Priory.

Od ostatniego wpisu minął niemal miesiąc. Dokończyłem Metal Garden a także kilka innych gier. Kilka mam w trakcie i parę na dniach zacznę. Ale po kolei:
Tardy (4h, ukończona) - o grze napisałem pod jej kartą w encyklopedii (aż dziwne, że ta gra jest w bazie GOLa) https://www.gry-online.pl/forum/komentarz-tardy/z71014359#post0-16862796
Metal Garden (3h, ukończona) - Krótki FPS w szaro-burej betonowej scenerii. Jest klimatycznie, ale samo tekstowe zakończenie to zawsze najgorsze, co może wtedy być. Kierujemy naszym bohaterem wśród potężnej megastruktury. Już po pierwszych minutach widać, że wydarzyła się w tym miejscu jakaś katastrofa. Ostatecznie dowiadujemy się, że znaleziono z tego miejsca wyjście, ale jest ono przed wszystkimi ukrywane. Wyruszamy przed siebie w jego poszukiwaniu eliminując po drodze przedstawicieli dwóch frakcji i eksplorując betonowe, potężne kompleksy oraz ich okolice.
Wrogów mamy tylko dwa rodzaje: Strzelających jegomości w kapeluszach i zmutowane lamparty z potężnym ostrzem, którzy potrafią też wysoko skakać. Jednak żadni z nich nie stanowią jakiegokolwiek wyzwania i są łatwi do wyeliminowania. Do ich likwidacji możemy używać pistoletu, strzelby i czegoś na wzór karabinu snajperskiego. Do dyspozycji mamy również granaty. Niewiele, ale w zupełności wystarczy, nawet na końcowego bossa. Strzela się całkiem przyjemnie. Oprócz granatów i amunicji zbieramy także apteczki. Jednak system zdrowia w "Metal Garden" jest trochę urozmaicony w porównaniu do wielu innych FPSów. Jeśli nasz pasek życia spadnie do 0, to zamiast śmierci, zostajemy ranni w jakąś część ciała: głowę, nogę, rękę itd. Gdy wyczerpiemy możliwości, wtedy następuje prawdopodobnie śmierć. Tego w sumie nie wiem, bo w strzelaninie nigdy nie zginąłem, bowiem nawet na poziomie "regular" gra ma banalny poziom trudności. W przypadku ran - ranni w głowę tracimy celownik a np. w nogę, co jakiś czas kulejemy. Fajne urozmaicenie, choć raczej rzadko będziemy je widzieć podczas rozgrywki. By pozbyć się tych dużych ran sama apteczka nie wystarczy - trzeba znaleźć urządzenie regeneracyjne i zaznaczyć w nim, co wyleczyć. Są rozstawione dość często jak na swoje potrzeby. Amunicji także nigdy nie zabraknie, bo można ją spotkać na każdym kroku.
Eksploracja megastruktur to w dużej mierze skakanie po platformach. Ten element występuje tutaj bardzo często. Nasza postać dysponuje podwójnym skokiem i trzeba dobrze wybrać moment, w którym go użyjemy, bo wiele platform jest zrobiona na styk. Ogólnie częściej zginiemy spadając w przepaść niż zabici przez wrogów. Na szczęście autorka przewidziała te momenty i w takim przypadku powrócimy do gry tuż przed tym miejscem. Dodam, że w grze nie ma ręcznego zapisu a gra zapisuje się na początku rozdziału. W sumie gra jest na około dwie godziny plus minus godzina, więc nie są one jakieś długie, czy rozwleczone.
Eksploracja miejscówek jest satysfakcjonującą. Wielokrotnie sprawdzałem każdy zaułek lub platformę w poszukiwaniu logów i zapisków, ale i tak wszystkich nie znalazłem. Sceneria robi wrażenie, jest fajnie wykonana. Co prawda HROT to o nie jest, ale i tak warto docenić wykonanie scenerii. Nudno i jednostajnie nie jest. Fabularnie jednak mnie nie zaciekawiła. Ponadto końcówka to sam tekst. To akurat zawsze jest słabe. Dźwiękowo jest w porządku, graficznie też - stylizacja na gry sprzed dwóch dekad robi robotę. Cena gry też jest bardzo dobra. Ogólnie nie jest to jakiś wybitny FPS, ale jak najbardziej warto zagrać. 6,5/10
Midnight Files + DLC (3,5h, ukończona) - Pierwszoosobowa przygodówka detektywistyczna, w której faktycznie poczujemy się niczym śledczy w wychodzonym prochowcu. Dostajemy w swoje ręce aparat, fotografujemy kluczowe rzeczy i ślady, zbieramy dowody a później w naszym biurze analizujemy wszystko, by wytypować podejrzanego i miejsce kolejnej zbrodni. Gra praktycznie nie prowadzi za rączkę. Sami eksplorujemy miejsca zbrodni i jeśli natrafimy na coś ciekawego, to automatycznie spisujemy uwagi w notesie. W biurze raporty ze śledztwa oraz zdjęcia możemy umieścić na tablicy, aby mieć szersze spojrzenie na sprawę. I na tym polega zabawa.
Do dyspozycji graczy autor oddał cztery sprawy i darmowy dodatek, akurat z dzisiejszą premierą. Pierwsza wydaje się najdłuższa, kolejne dwie są banalne a czwarta najbardziej bazuje na naszych domysłach. Każda dzieje się w innych miejscach i dostajemy nowych podejrzanych. Od gracza będzie zależeć, co uzna za kluczowe w sprawie. W biurze mając komputerową bazę analizujemy dowody, sprawdzamy pliki z informacjami na temat poszczególnych osób, miejsc i wydarzeń. Jeśli wytypujemy zbrodniarza to zaznaczamy go kółeczkiem na wydrukowanej kartce a na mapie zaznaczamy potencjalne miejsce kolejnej zbrodni. To, czy dobrze się spisaliśmy poinformuje nas komunikat, gdy zechcemy wyjść z biura. Po tekście zauważymy, czy rozwiązaliśmy sprawę, czy jednak zabójca nadal będzie grasował w mieście. Ponadto w biurze mamy możliwość zagrania w szachy i darta - przy drugim jest nawet karteczka z topką graczy, którzy uzyskali najlepszy wynik w rzucaniu lotkami do tarczy. Można zatem co chwilę się zrelaksować. Aczkolwiek osiągnięcie związane z rzutkami jest zabugowane - trafiłem w sam środek tarczy, ale gra nie zaliczyła tego...
Graficznie jest całkiem przyjemna dla ok, muzycznie również w porządku. Ponarzakam jednak na jakość tłumaczenia - jest niedopracowane. Od drugiej sprawy, notatki na tablicach są po angielsku, interfejs po polsku, czasami jakiś wyraz w tekstach jest nieprzetłumaczony. Niemniej da się spokojnie wszystko zrozumieć. Chciałbym też, aby sprawy były bardziej pokombinowane, bo jednak od drugiej są coraz krótsze. Niezbyt dobrze też brzmi głos w polskim dubbingu (prawdopodobnie AI).
Midnight Files okazało się ostatecznie przyzwoitą grą przygodową ze swobodnym śledztwem, jakich nie jest dużo na rynku. Do tego ma bardzo dobrą cenę. Warto, w przeciwieństwie do darmowego dodatku z nową sprawą, która okazała się banalnym, nudnym symulatorem chodzenia. 6/10
Olyen (5h, ukończona) - Pierwszoosobowa gra logiczna, w której pani archeolog wpada do dziury w ziemi i trafia do pewnej doliny, w której kilku starożytnych mędrców badało soczewki i przenoszenie z ich pomocą światła. Pretekstowa fabuła całkiem zgrabnie została wpleciona w zagadki logiczne polegające na ustawianiu podestów ze sferami, które odbijają promienie świetlne koncentrując je na wskazanych celach. W ten sposób możemy skierować wiązkę światła w szklane sfery, które otwierają drzwi, manipulują kamiennymi „windami” itp. Z czasem zyskamy dostęp do kamiennych podestów, które są mocniejsze i kumulują światło będąc nawet w pobliżu wiązki światła a ustawienie dwóch takich podestów obok siebie sprawia, że kumulują energię, dzięki której możemy wysoko wyskoczyć. Później dostaniemy w swoje ręce (dosłownie) samą sferę, która może kumulować światło na 30 sekund. W ten sposób gracz musi rozwiązać szereg łamigłówek związanych z zastosowaniem właśnie tych sfer. Niekiedy trzeba będzie dograć wszystko czasowo, aby ostatecznie uzyskać dostęp do sali, w której będzie klucz otwierający kolejną miejscówkę. Brzmi prosto, ale gra już od trzeciego miejsca robi się zwyczajnie trudna. Były sytuacje, w których zwyczajnie już nie wiedziałem co robić, ale potem „eureka” i kombinowanie w inny sposób. Brakowało mi tutaj prostszych zapychaczy między trudniejszymi łamigłówkami, aby mieć choć przez chwile poczucie progresu. Niestety bardzo często jest tak, że po trudnej łamigłówce kolejna jest jeszcze trudniejsza. Dlatego poszczególne etapy dawkowałem sobie pojedynczo (gdy ukończyłem, to okazało się, że podziemna świątynia była najtrudniejszym etapem). Na szczęście podczas wyjścia gra zapisuje się i później wznawiamy z tego miejsca, gdzie uprzednio skończyliśmy.
Jeśli podczas dochodzenia do rozwiązania gdzieś utkniemy albo zwyczajnie chcemy zacząć od początku to wtedy podchodzimy do drewnianego totemu i resetujemy część łamigłówki. Na szczęście nie musimy powtarzać od początku, tylko akurat ten fragment, w którym jest ów rzeźba. Może się też zdarzyć, że utkniemy w miejscu, gdzie nie ma totemu. Wtedy pauzując grę jest opcja „trapped”, której kliknięcie przenosi naszą postać poza obszar zagadki, ale chyba to nie działa poprawnie, bo gdy raz skorzystałem z tego rozwiązania, to gra przeniosła mnie aż na zewnątrz i dość daleko poza podziemną świątynię, w której byłem. Musiałem znowu ponawiać całą sekwencję i dostać się wyżej, nacisnąć przycisk, który ujawnił wejście do świątynie, wejść do niej wrócić do tego miejsca. Na szczęście był to początek, bo jeśli stałoby się gdzieś na późniejszych etapach to nie wiem, jakby to wszystko mogło się potoczyć. Już wolałem po prostu wyjść bez zapisywania zamykając grę w pasku zadań. Bezpieczniej.
Ogólnie gra przypomina "The Talos Principle", ale oczywiście wykonaniem jest trochę gorsza od niej. Graficznie jest ubogo, powtarzalnie w assetach, ale przynajmniej schludnie i czytelnie. W tle gra przyjemna muzyczka. Fabułę poznajemy czytając napotkane księgi, w których opisane są perypetie czwórki starożytnych badaczy. Ponadto znajdziemy w nich sugestie, co należy zrobić. Ostatecznie "Olyen" to przyzwoita produkcja, która za niecałe 5 zł dostarczyła mi trochę wymagającej rozgrywki. Na koniec dodam, że nie ma ani jednego poradnika i pełnego gameplayu, więc jeśli gdzieś utkniemy na dłuższy czas, to sami musimy dojść do rozwiązania, ewentualnie zapytać na forum Steam, ale że gra nie jest popularna, to wątpliwe, że uzyskamy satysfakcjonującą nas odpowiedź. Same profity :) 7,5/10
Escape from Castle Claymount (1h, ukończona) - Świetna, darmowa gra przygodowa w dopracowanej, sympatycznej grafice ze skondensowanymi, różnorodnymi i pomysłowymi łamigłówkami na niewielkim obszarze. Czyli coś lubię. Aż zdziwiłem się ile twórca upchnął zawartości - na każdym kroku jest świetnie wpleciona zagadka. Później nawet dostajemy ich rozbudowane wariacje (jak np. ta z przyciskami, których kolejność sugeruje rysunek węża lub rozwiązanie służące do otworzenia skrzynki oraz automatu arcade). Podczas rozwiązywania zagadek możemy skorzystać z aparatu, który zrobi 6 zdjęć (kolejne nadpisują te najstarsze), które z szybkim dostępem ułatwiają rozwiązanie części zagwozdek. W dużej mierze odnajdujemy przedmioty, które możemy użyć na elementach wystroju pomieszczeń. W ten sposób znajdziemy klucz, kolejny istotny przedmiot itd. Ostatecznym celem jest wydostanie się z więzienia i uwolnienie też innych postaci, które tam przebywają.
Grafika jest przyjemna dla oka. Jest tak zrobiona, że do teraz nie wiem, czy twórca stworzył najpierw wersje fizyczną z plasteliny i różnych, niewielkich przedmiotów, czy jednak jest to taka graficzna stylizacja w tym kierunku. A może pomieszanie jednego i drugiego? w każdym razie jest zrobiona bardzo dobrze. Dźwiękowo i muzycznie jest już bardziej ubogo, ale jako całość wszystko się zgrywa. Mi się bardzo podobało i aż sprawdzę sobie inne escape roomy od twórcy (colorbomb) na itch-io, które są darmowe.
Na koniec dodam, że gra jest na około godzinę czasu. U mnie drugie tyle była uruchomiona w tle, bo wzywało życie a nie wiedziałem, czy jeśli wyjdę, to będę potem rozpoczynał od nowa. Nawet tego nie sprawdzałem. I gra uruchamia się w oknie. Zdecydowanie polecam. 8/10
Lodge: mini escape (1h, ukończona) - Od twórcy powyższej gry. Malutkie pomieszczenie z wieloma łamigłówkami. Kreatywne, ciekawe, różnorodne jak w Castle Claymount. Do zagrania za darmo na itch.io
Blackthorne's Manor (1h, ukończona) - Darmówka jakich wiele na Steam. Wcielamy się w chłopaka, który udaje się do pewnego opuszczonego domostwa w poszukiwaniu przyjaciela. Oczywiście, jak zwykle nocą i bez latarki i innych przedmiotów. Oczywiście standardowo na latarnię natkniemy się tuż przy wejściu. Potem eksplorujemy domostwo i koniec końców musimy przeprowadzić pewien rytuał. Nic nowego.
Gra jest krótka, do pół godziny. Graficznie standard, ambient próbuje utrzymywać niepokój przez większość rozgrywki, ale z różnym skutkiem. Dubbing jest w porządku, tak jak muzyka z początku. Na sam koniec gra się jeszcze przycięła i zamknęła z błędem.
Niestety "Blackthorne's Manor" to schematyczna historyjka bez krzty oryginalności. Ile to już rytuałów odprawiłem w tego typu grach... Gameplay sprowadza się do odszukiwania przedmiotów potrzebnych, by otworzyć kolejne drzwi, dostać się do kolejnego pomieszczenia itd. Inne gry jeszcze próbowały czymś urozmaicić, np. umieszczeniem akcji w jakieś kulturze, korzystając z orientalnego folkloru itd. Tutaj tego nie ma. Ja wiem, że to darmówka, że młody twórca się uczy, ale nie mogę polecić czegoś, co zwyczajnie jest oklepane na wiele sposobów i nie znalazłem ani jednego elementu, który w jakiś sposób by się wyróżniał na tle innych tego typu gier. Niestety. 3/10
The Boba Teashop (1h, ukończona) - Przygodowy symulator sprzedawczyni herbaty boba, czy jak ktoś woli herbatki bąbelkowej. Jako młoda dziewczyna prowadzimy własna firmę i lokal, w którym sprzedajemy wspomnianą herbatkę. W kolejnych dniach zwiększamy menu o kawę, czekoladę plus różne dodatki, dzięki czemu tworzymy różnorodne napoje wedle życzeń klientów. Jednak powtarzalna praca w kolejnych dniach bardziej odciska na dziewczynie swoje piętno. Zaczyna widzieć tajemnicze istoty, które raczej nie mają dobrych zamiarów. Na domiar złego w okolicy zaczynają ginąć ludzie. Wszystko z czasem zmierza do mrocznego finału.
Historia jest całkiem dobrze poprowadzona. Jest liniowo, ale w ten sposób dostajemy zamkniętą, godzinną nowelkę. To zarówno plus i minus, bowiem są dostępne gry, w których zakończenie jest zależne od poczynań gracza, ale większość raczej korzysta z utartego, liniowego schematu, tak jak zaplanował sobie twórca. The Boba Teashop nie wynajduje koła na nowo. Mimo wszystko ma fajny klimacik. Z każdym kolejnym dniem niepokój rośnie, narastają pytania, co przyniesie jutro. Mi przypadł do gustu dzień nr 5, który w pewnym momencie mnie zaczął stresować, heh. Zakończenie już jednak nie zrobiło wrażenia, choć umiejętnie dopięło historię.
Oprawa to stylizacja na PSX, co jak zawsze robi klimat. Technicznie jest w porządku. Nawet jeśli wyjdziemy z gry, to po wczytaniu zaczynamy od dnia, w którym przerwaliśmy rozgrywkę. A mam czasami z tym obawy, jeśli chodzi o gry krótkie, bo nierzadko twórcy sugerują, aby przejść grę za jednym posiedzeniem a wyjście powoduje później zaczynanie rozgrywki od nowa. Ogólnie jest to całkiem niezła produkcja 5,5/10
Dla mnie nr 1 zawsze już będzie Vista Point Rosenkranza z Gothic 3 oraz muzyka z menu gry The Old City: Leviathan. Nigdy wcześniej ani później nie trafiłem na utwór muzyczny z gier, który tak do mnie dotarł jak te dwa wspomniane. https://www.youtube.com/watch?v=y31aoMhoDeQ&list=RDy31aoMhoDeQ&start_radio=1
Ogólnie bardzo często słucham muzyki z gier, nierzadko ją też kupuję. Mam multum ulubionych utworów, wiele soundtracków często leci w tle. Ostatnio z gier jak Dread Delusion, Northern Journey, Myst III: Exile, Risen, Somerville, Drive Beyond Horizons, Archolos i kilku innych. Parę kawałków:
https://www.youtube.com/watch?v=FjqCtwPZk8I&list=RDFjqCtwPZk8I&start_radio=1
https://www.youtube.com/watch?v=WDe5JIJAg8E&list=RDWDe5JIJAg8E&start_radio=1
https://www.youtube.com/watch?v=k2ffplIdAPE&list=PL5NZG12uQzZQfvP45HPUGQwhkRRgekgI-
https://www.youtube.com/watch?v=hPXcSn4oGpE&list=RDhPXcSn4oGpE&start_radio=1
https://www.youtube.com/watch?v=LQ_HLYiJltw&list=RDLQ_HLYiJltw&start_radio=1
https://www.youtube.com/watch?v=VpYwKVDWdLc&list=RDVpYwKVDWdLc&start_radio=1
https://www.youtube.com/watch?v=TqtQtnqSLR4&list=PLBO2h-GzDvIb0drObu27TJK2hh6FvWgRr&index=60
W Arcanum jeszcze muzyka dobrze współgrała, ale ilekroć słuchałem OST poza grą, to strasznie z czasem męczył. Przez co powracam tylko do dwóch utworów.
Dla mnie i rodziny jednak nie sprawdziło się. Zbyt małe jak na nasze potrzeby (dzieciaki kilkuletnie, więc same by tego nie obsłużyły). Zajmował miejsce więc sprzedałem sąsiadowi, ale też raz użył i potem zbierało kurz, bo jak stwierdził również okazało się za małe jak na jego potrzeby.
Dla samotnych, dla par jak najbardziej dobra rzecz. Dla rodzin z dziećmi już za małe.
Nie była przedstawiana jako RPG tylko GOL tak sobie uznał. Od dawna było jasne, że to będzie gra akcji. Aczkolwiek o tym braku dialogów to dość nowa informacja.
I Thorgal zniknął ze Steama oraz Epica. Jeszcze kilka dni temu gra była u nich w bazie. Czyli jednak gry nie będzie.
Z artykułu - tylko Styx plus może te gry, które będą w GP, gdy sobie go wykupię na miesiąc lub dwa.
Poza tym standardowe nadrabianie zaległości, ale w lutym wychodzi jeszcze kilka gier, w które prędzej lub później zagram jak lovecraftowska przygodówka The Dark Rites of Arkham https://store.steampowered.com/app/3566870/The_Dark_Rites_of_Arkham/
Poza tym kilka innych produkcji - kolejna wariacja Iron Lung:
https://store.steampowered.com/app/3113030/The_Oily_Depths/
Oraz reszta
https://store.steampowered.com/app/1434050/SELINI/
https://store.steampowered.com/app/3461060/New_Face_On_The_Block
https://store.steampowered.com/app/1790930/Crisol_Theater_of_Idols/
Nie zgodzę się. Czytano normalnym tempem. Zresztą za niewyraźne pismo na dyktandzie ocena leciała automatycznie w dół.
Ja mam odwrotne doświadczenia. Większość starszych ludzi wyraźniej pisze a młodsi odwrotnie. Niby da się odczytać, ale estetyki w tym nie ma żadnej. Nie wiem jak teraz,ale dawniej były zajęcia z pisma technicznego, które miało duży wpływ na pismo w ogóle. Dotyczy to w dużej mierze płci męskiej. U kobiet dużych różnic nie ma, choć częściej spotykałem się z brzydkim pismem u młodej dziewczyny niż starszej pani.

Pikselowa przygodówka w klimatach SF. Z początku dużo obiecywała, ale końcówka mnie już niestety nużyła. Nie do końca jest to klasyczny point’n’click. Twórcy nieco zmienili oldskulową formułę, bowiem wszelkie możliwe akcje sygnalizują wykrzyknikiem. Nie ma więc klikania po planszy w poszukiwaniu rzeczy, w które można wejść w interakcje. Krok po kroku, liniowo podchodzimy do sugerowanych miejsc i sprawdzamy co to jest. Nie ma też klasycznego ekwipunku. Podniesione przedmioty układamy sobie na ekranie wedle uznania wokół sceny. Po przejściu do kolejnego miejsca/rozdziału znikają. Oczywiście z takim rozwiązaniem to akurat dobre posuniecie, bowiem z czasem mielibyśmy multum rzeczy do przekładania i rozstawiania na ekranie. Niemniej w przypadku napotkanych notatników lepiej byłoby kliknąć na nie w ekwipunku, aby otworzyły się w nowym oknie i powiększone. Bowiem te w grze są malutkie z mikrusią, pikselowatą czcionką, która zwyczajnie męczy oczy. W Tardy grałem zazwyczaj w nocy lub wieczorem i po prostu takie rozwiązanie mnie szybciej usypiało niż angażowało. Zresztą akcja dzieje się w dalekiej przyszłości a każdy z bohaterów ma klasyczny pamiętnik, heh.
Fabularnie jest ciekawie, szczególnie na początku. Bohater budzi się na statku kosmicznym, sprawia wrażenie opustoszałego, ale wkrótce natyka się na hologram członka załogi - Ann. Dowiaduje się, że sztuczna inteligencja sama zablokowała część urządzeń a wszystko ma to związek z pewną planetą, która podzieliła członków załogi, którzy zniknęli. Jednak akcja nie dzieje się wyłącznie na ów statku, lecz także na zniszczonej przez obcych planecie oraz innym statku. Eksplorując poszczególne miejsca powoli zmierzamy do finału.
Przygodówki łamigłówkami stoją, więc mamy też i w „Tardy” szereg zagadek do rozwiązania. Większość to klikanie po różnych aparaturach, wpisywanie kodów, a nawet granie w stare gry zręcznościowe, które także są powiązane z niektórymi przedmiotami do odszukania. Wiele z nich jest łatwa do rozwiązania, ale parę może nastręczyć kłopotów. Jednak całościowo wypadają przyzwoicie. Tego samego nie mogę powiedzieć o dialogach, które co chwile pojawiają się na ekranie. Są to przemyślenia bohatera lub rozmowy z hologramami w tym z towarzyszącą Ann. Akurat z nią za dużo było tych wtrąceń na każdym kroku. Wybijało to niekiedy z rytmu akurat rozwiązywanej łamigłówki. Ok, czasami rozmawiali o przydatnych rzeczach, ale niekiedy były to proste docinki hologramu. Raz nawet nie doczytałem ostatniej strony loga a już wyskakują z rozmowami. Strasznie mnie to irytowało.
Audiowizualnie jest akurat bardzo dobrze. Pixel art jest wysokiej próby, co prawda malutki, ale podobała mi się kolorystyka. Muzyka również jest dobra, choć na początku podobała mi się bardziej, później już była wypełniaczem. Dźwięk ujdzie. Technicznie jest w porządku, aczkolwiek gra sama zapisuje się w określonych miejscach. Przerwanie nagle gry w trakcie jakiejś zagadki sprawia, że przy kolejnym uruchomieniu ponawiamy ją.
Ostatecznie co do „Tardy” mam mieszane uczucia. Gra nie jest długa, ale w drugiej połówce zaczęła mnie nudzić. Nie lubię też znaczników, wolę sam odnajdywać kluczowe miejsca i rzeczy. Ogólnie wyszedł średniak, który mnie jednak do siebie nie przekonał.
Dla mnie, póki co, Technomancer to najlepsza gra Spidersów (ale Mars i Steelrising nie grałem). Ma najlepszą walkę i najmniej irytujący backtracking - można było jeszcze sobie nabrać zadań, aby nie latać tu i tam. W Greedfall lataliśmy z jednym questem między miejscówkami, bo dopiero wykonanie zadania dawało nam dostęp do kolejnego. Ich gry mają swoje wady, ale trzeba im oddać, że nie boją się osadzić akcji w ciekawym settingu z fajnym punktem wyjściowym.
Swoją drogą świetna lista Gammorin!
Gdyby komuś się spodobało, to można dodać do listy życzeń: https://store.steampowered.com/app/4327490/Alarials_Blessing
Bogas to parę lat temu chyba z 400 przeszedł albo 500. Teraz to już pewnie kolejna setka pykła :)
https://store.steampowered.com/app/4146090/Orken/?l=polish
Od jednego z moich lubianych deweloperów. Coś innego niż dotychczas tworzyli. Może coś z tego wyjść całkiem całkiem.
Thief z modem na tekstury. Nic nie traci ze swojej siły i uroku.
Valve nie przelicza z euro. Bazą jest dolar. A i tak najbardziej sprawiedliwym przelicznikiem byłoby uwzględnienie pkb per capita, ale to nierealne.
O tym wiem. Raz, że nie byliście pierwsi, którzy pisali do pracowników Valve jak i samego Gabena. Dwa - tutaj chodziło mi o pisanie do wydawców, w tym wspomnianego w artykule Nacon. A poza tym, że napisaliście do UOKiK, to coś wiecie, jak się ma postępowanie wyjaśniające?
Podobno gdzieś płakałeś, że brakuje ci 5cm do 10. Mało? Kwestia perspektywy.
Zresztą wg PKB na mieszkańca Polska jest na 64 miejscu a z parytetem siły nabywczej na 49 (wg Bank Światowego) https://www.worldometers.info/pl/pkb/pkb-na-mieszkanca/?source=wb&year=2024&metric=ppp®ion=worldwide
A 11 gospodarka świata jest Rosja, gdzie ludzie srają do dziury w ziemi a 4 Indie, gdzie kąpią się w fekaliach. Jakbyś prowadził biznes, to byś wiedział, że i takie 10 zł to różnica.
GOL jak to GOL, narzeka na ceny i gówno z tym robi, pomimo medialnej siły. Napisałem do twórców STYXa, aby się przyjrzeli tym cenom i przychylili się bardziej 149.99 zł a 170.99 zł , aby była to cena za edycję specjalną. Czy się do tego odniosą, to się okaże. Ale ja, tak jak i inne osoby z discorda polishoutprices, coś robimy. Wy tylko potraficie klepać wyświechtane formułki i artykuły na podstawie komentarzy z reddita. Mało co od siebie.
219 zł za wersje cyfrowe to na stronach PS5 i Microsofta. W sklepach pudełko już od 169.90 zł:
https://www.ultima.pl/ct/playstation-5/gry/przygodowe/styx-blades-of-greed
https://www.coolshop.pl/produkt/styx-blades-of-greed/23QS5D/
Jak to kiedyś leciało, że gry cyfrowe będą tańsze od pudełek?
Nie, nie jest dobrze przeliczona. Zobacz jak były poprzednie gry ze Styxem wycenione. W złotówkach VAT masz już w cenie. To, że system podatkowy w USA jest inny, nas nie dotyczy i przy wcześniejszych cenach sugerowanych Steam jakoś nie wychodziło magiczne +VAT, wiec to żaden argument.
Wiele lat temu kupowałem na GOGu dużo gier. W ostatnich 5 latach może kupiłem z 5 gier. Do biblioteki dodaję darmówki i gry z Prime. Raz, że mnóstwo gier z katalogu mają droższych niż na Steam. Dwa, że w ogóle bardzo ubogi mają katalog, nieraz natrafiałem na wpisy deweloperów, że GOG odrzucał ich grę, bo nie pasowała do ich bazy (a byli to twórcy dungeon crawlerów FPP). Po trzecie zdarzyło się, że gry miały zaznaczone w karcie, że jest język polski. Był, ale trzeba było zainstalować ich GOG Galaxy, bo tylko w taki sposób można było zagrać po polsku. Oczywiście ich GOG Galaxy wywalał często błędy w tle, nawet gdy z niego się nie korzystało. Zdarzało się również, że ich gry nie działały na Win 10, albo miały jakieś błędy, na które nie znaleźli rozwiązania. Ba, bardzo często nawet nie odpisywali na zgłoszenia. Łatki do tych błędów pojawiały się po wielu latach.
Te ich wielkie zapowiedzi przy pewnych okazjach okazywały się słomianym zapałem. Obiecywali polskie wersje starych gier i po kilku grach, gdzie go dodali, nastała cisza. Mieli rozbudowywać katalog, ale jak tam wchodzę, to mało widzę nowości. Dlatego nie wierzę w ani jedno słowo, które pada od włodarzy GOGa.
Ok, ale jak używa się "mały", "duży", przy krajach to przeważnie w kontekście powierzchni, nie ludności.
Z pomocnych linków może sie przydać: https://dungeoncrawlers.org/games/year/ - trafisz tam na wiele blobberów. https://crpgaddict.blogspot.com/ też będzie świetnym źródłem jeśli chodzi o starocie.
Problemem mogą być filmiki ze starych tytułów. Z nowych to zawsze są materiały promocyjne, więc jest łatwiej.
Anyway, widze ze aktualizujesz liste na bieżąco, bo dodales np. dopiero co zapowiedzianego Vahrina.
Nie wiem, gdzie on teraz był zapowiedziany, ale grę mam na liście życzeń już z 5 lat :). Ze świeżych rzeczy dodałem Knight's Path czy Apathema. Aby coś wyłapać, to co jakiś czas przeglądam steamdb.info lub Steampeek.hu, gdy tylko zaktualizuje bazę. I czasami co jakiś czas coś wpadnie, gdy na to natrafię lub gdzieś o danym tytule napiszą.
Skąd to stwierdzenie, ze Craftlings to polska gra? Jeden rzut oka i od razu widać, że firma z Niemiec. Potem sprawdzenie X i twórca nazywa się Ariano. Inne źródła też wskazują Niemcy. Swego czasu Davida Szymanskiego (tego od DUSK) też zrobiliście Polakiem :P
Wybierz jedno: Mały kraj - Szwecja.
Ludzie zdziwieni, że tyle gier powstaje w Szwecji, to ciekawe, gdyby pokazano im, ile jest tworzonych w takiej Holandii...
Kontynuując poniższy wątek z poprzedniej części, tj:
taki materiał to bardzo dobry pomysł, i nawet chciałbym się do takiego przeglądu tego specyficznego gatunku przymierzyć. Chętnie poproszę Was w tym wątku jako wsparcie, bo pewnie wygrzebiecie tytuły, których ja nie wygrzebię.
Tylko muszę ogarnąć jakiś kryteria - może właśnie to, o czym pisałem w odpowiedzi na post Bogasa - ścisłym założeniem niech będzie walka w widoku FPP i drużyna.
Poniżej zamieszczam listę RPGów FPP i TPP, hybryd RPG z innymi gatunkami, które w bliższej lub dalekiej przyszłości mają się ukazać. Nie ma wśród nich znanych, nadchodzących gier jak Blood of Dawnwalker, Crimson Desert, Outward 2, Alkahest, Fatekeeper, Gothic Remake, Farathan japońszczyzny itd. Możliwe, że też może znaleźć się jakiś tytuł, nad którym prace już nie trwają albo nie jest RPG, bo w sumie tagi mogą mylić lub coś zmieniono od czasów, gdy mam je na radarze. Nie uwzględniałem też erpegów, które aktualnie są we wczesnym dostępie (np. Monomyth, Archaelund itd.). Nie ma też gier, których nie ma na Steam jak chociażby Quest II. Jeśli jakaś gra była bardziej akcyjniakiem lub strategią, to też nie brałem takowych pod uwagę. Oto te gry. Na pewno coś sobie wybierzesz i z tego można zrobić nawet kilka materiałów:
FPP RPG SOLO
https://store.steampowered.com/app/1799840/Queens_Domain/
https://store.steampowered.com/app/1722610/Unawake/
https://store.steampowered.com/app/4277440/Apathema
https://store.steampowered.com/app/2520400/Nox_Mortalis/
https://store.steampowered.com/app/3440060/Cralon/
https://store.steampowered.com/app/2282050/Sanctumate/
https://store.steampowered.com/app/3758090/Necrofane/
https://store.steampowered.com/app/1154960/Ardenfall/
https://store.steampowered.com/app/3183440/Outwith/
https://store.steampowered.com/app/1171980/Neverlooted_Dungeon/
https://store.steampowered.com/app/2789020/Hibernaculum/
https://store.steampowered.com/app/3440200/The_Holy_Fool/
https://store.steampowered.com/app/3176780/Step_into_the_Dark/
https://store.steampowered.com/app/3934590/Donjon_The_Dark_Fantasy/
https://store.steampowered.com/app/2792540/Anima_Keeper/
https://store.steampowered.com/app/3356690/Gearspark/
https://store.steampowered.com/app/2339890/Phantom_Chains/
https://store.steampowered.com/app/3661530/Until_The_Fire_Dies/
https://store.steampowered.com/app/1430020/Downfall_Hearts/
https://store.steampowered.com/app/2427660/Ruins_and_Refuge/
https://store.steampowered.com/app/2423180/Liberta_Rise_of_Freedom/
https://store.steampowered.com/app/3497800/Bonehold/
https://store.steampowered.com/app/3015600/Fading_Faith/
https://store.steampowered.com/app/3898420/Ashforge_Whispers_of_the_Deep/
https://store.steampowered.com/app/2918000/Gravemyst/
https://store.steampowered.com/app/2629670/Life_Blood/
https://store.steampowered.com/app/2823560/Orkendale_The_Scarred_Land/
https://store.steampowered.com/app/4009990/Proxima/
https://store.steampowered.com/app/1416200/This_Starry_Void/
https://store.steampowered.com/app/3885330/Kaminari/
https://store.steampowered.com/app/3265190/Odd_Job/
https://store.steampowered.com/app/2819880/The_Magic_World_2_Curse_of_the_Ancients/
https://store.steampowered.com/app/2577730/Golel/
https://store.steampowered.com/app/2788210/DEEP_STATE/
https://store.steampowered.com/app/2792470/Vignettes_The_Dream_City/
https://store.steampowered.com/app/2326200/NEO_BERLIN_2087/
https://store.steampowered.com/app/1065740/REPO_MAN
FPP RPG PARTY
https://store.steampowered.com/app/2787180/Wardens_of_Chaos/
https://store.steampowered.com/app/1764280/Dungeons_of_the_Amber_Griffin/
https://store.steampowered.com/app/3571080/Delving_The_Depths/
https://store.steampowered.com/app/4008790/Kings_Courier
https://store.steampowered.com/app/3702100/The_Secret_of_Weepstone/
https://store.steampowered.com/app/3665090/Old_School_RPG_II/
https://store.steampowered.com/app/2819880/The_Magic_World_2_Curse_of_the_Ancients/
https://store.steampowered.com/app/2411200/Underkeep/
https://store.steampowered.com/app/1713130/Aledorn/
https://store.steampowered.com/app/1174510/Call_of_Saregnar/
https://store.steampowered.com/app/3140180/THYSIASTERY/
https://store.steampowered.com/app/3823520/Legends_of_Amberland_III_The_Crimson_Tower/
https://store.steampowered.com/app/2878110/Toward_The_Ice
https://store.steampowered.com/app/3679760/Paper_Dungeon__Deep_Down/
https://store.steampowered.com/app/3369150/Destiny_Spire/
https://store.steampowered.com/app/3342670/Crypts_Of_Carith
TPP RPG
https://store.steampowered.com/app/951770/Forsaken_Realms_Vahrins_Call/
https://store.steampowered.com/app/2709410/Esantirion_Secret_of_the_Deep/
https://store.steampowered.com/app/3892510/Asterfel/
https://store.steampowered.com/app/3707530/The_Vernyhorn/
https://store.steampowered.com/app/1968940/Nazralath_The_Fallen_World
https://store.steampowered.com/app/1010910/Empire_Patron/
https://store.steampowered.com/app/1739080/Sword_Hero/
https://store.steampowered.com/app/3965710/Seal_Of_Destiny/
https://store.steampowered.com/app/2855590/Knights_Path/
https://store.steampowered.com/app/2244780/Abyss_World__Apocalypse/
https://store.steampowered.com/app/1428600/Stormrite
https://store.steampowered.com/app/3787470/Hermit
https://store.steampowered.com/app/4176140/End_of_Eden/
https://store.steampowered.com/app/2155320/BlackThorne_Keep/
https://store.steampowered.com/app/3347120/Above_the_Cloud_Time_Bound_Mansion/
https://store.steampowered.com/app/2927740/Tears_of_Tiamat/
https://store.steampowered.com/app/3271120/Dragon_Khan/
https://store.steampowered.com/app/1970040/Fibula/
https://store.steampowered.com/app/2392420/Wisplight/
https://store.steampowered.com/app/3245140/Hello_Sunshine
https://store.steampowered.com/app/2215710/Trinity_Of_The_Fabled/
https://store.steampowered.com/app/3846360/The_Goblin_Tavern/
https://store.steampowered.com/app/3180860/Blightscape/
https://store.steampowered.com/app/2550910/Crown_of_Kings/
https://store.steampowered.com/app/2052300/Glaciered
https://store.steampowered.com/app/2512550/CLASH/
https://store.steampowered.com/app/2373130/Dungeons_of_Edera_2/
https://store.steampowered.com/app/1823840/Illusion_Lands/
https://store.steampowered.com/app/3578900/Cursed_Crown/
https://store.steampowered.com/app/3516100/Tenebyss/
https://store.steampowered.com/app/3598620/Luminare/
https://store.steampowered.com/app/3936830/Bastionfall/
https://store.steampowered.com/app/3883910/La_Divina_Commedia/
https://store.steampowered.com/app/2977900/Eternal_Knight/
https://store.steampowered.com/app/3521570/Quiete/
https://store.steampowered.com/app/3507360/The_Longest_Tale/
https://store.steampowered.com/app/3270950/Echoes_of_Argora/
https://store.steampowered.com/app/4070520/Darkest_Days_Ventania/
https://store.steampowered.com/app/3543940/Aspiel_Edge_Of_Chaos/
https://store.steampowered.com/app/2910280/Peasant/
https://store.steampowered.com/app/2248150/Gunmetal_Gothic
https://store.steampowered.com/app/1818660/Kalyskah
https://store.steampowered.com/app/3449370/VANRAN
https://store.steampowered.com/app/4212650/Horns
https://store.steampowered.com/app/3729210/Oathbearer/
https://store.steampowered.com/app/3570470/Dark_Farts_Parody_Smell_Edition
https://store.steampowered.com/app/3418090/Deaths_Legacy
https://store.steampowered.com/app/4052840/AINUR
https://store.steampowered.com/app/2156330/The_Unfettered
Praktycznie z wszystkimi się zetknąłem. Część dodałem swego czasu do listy życzeń, część nie, bo zwyczajnie prezentowała się słabo. Dziwi dobór tych niszowych gier. Pomieszanie nadchodzących gier z tymi, które miały premierę w różnych latach. Legendary Journeys - grałem w demo i kompletnie mi się nie spodobało. Golel to w ogóle inna bajka i nie powinno jej być w zestawieniu, bo gra ma mocno strategiczny charakter, w którym każdy ruch ma znaczenie. Zresztą do wersji demo zrobiłem polskie napisy jakiś czas temu (ale twórca jest uparty i talents zostawia tłumaczenie na talenty zamiast zdolności, ale cóż). Gość zresztą niemal w pojedynkę robi te grę i dużo tam rzeczy AI. Aledorn mam tak długo na liście życzeń, że zastanawiam się, czy w ogóle to wyjdzie. A najpewniej nie wyjdzie. Gra miała wyjść w 2017 roku. Potem deweloperzy się pokłócili. W sumie od wielu lat cisza w tym temacie, ale trzymam na wishliście z 1% nadzieją, że coś w tym temacie się ruszy. Podobnie mam z Call of Saregnar, ale tutaj ostatnio zmienili grafiki i kilka rzeczy na karcie gry na Steam, więc może bliżej premiery jesteśmy?
Ogólnie te gry, które miały premierę z listy z filmu warto ograć (poza Legendary Journeys).
Może
Grimrocki są świetne. Pierwsza część mnie mega wciągnęła a druga choć większa i lepsza nie miała jednak tego klimatu jedynki.
Czasu niestety brakuje. Praca, dzieciaki, żona i ogólnie życie poza światem wirtualnym to priorytety. Ale postawiłem sobie za cel ukończenie minimum 10 rpgów, co by nie wyglądać jak leszcz przy listach Bogasa, Silvarena, czy Smalca :) Jak tylko skończę kilka przygodowek to w styczniu zacznę Skalda, potem Islands of Caliph i Heroes of the Seven Islands. Później jest plan ograć Outward i kilka innych produkcji. Jest szansa, że się uda :) Ogólnie najważniejsze, aby gry dostarczały fajnej rozrywki.
Jak wyżej - lista, byle by była.
Brak Banquet for Fools, Highguard, wspomniane wyżej I Hate This Place, Lort, Velaster, Midnight Walkers, czy Hellmart lub Duel Corp. Więcej można było coś napisać o niektórych grach w tabelce na końcu.
Styczeń jak to styczeń, raczej spokojny miesiąc. W sumie poza Banquet for Fools trudno znaleźć coś konkretnego. Może jeszcze dla fanów japońszczyzny będzie taką grą nastawiony na akcję Code Vein II. Niemniej jest kilka mniejszych tytułów, na które możecie rzucić okiem, ewentualnie dodać sobie do wishlisty:
Elengard: Ascension - chyba najciekawsza z zestawienia, choć bardzo szkoda, że nastawiona przede wszystkim na akcję. To wczesny dostęp, więc dużo będzie zależało od pierwszych ocen. Jeśli będzie kiepsko, to raczej szkoda sobie później zawracać nią głowę, bo wtedy najpewniej w ogóle nie wyjdzie. https://store.steampowered.com/app/2017480/Elengard_Ascension
The Fortress - turowy dungeon crawler w ciekawej oprawie. W sumie dla mnie bardzo możliwy zakup przy rozsądnej cenie. https://store.steampowered.com/app/3459150/The_Fortress
Blightstone - to bardziej strategia z jakimiś tam elementami RPG, ale wygląda na tyle ciekawie, że można sobie rzucić na nią okiem. Może komuś przypadnie do gustu. https://store.steampowered.com/app/2832280/Blightstone
Dreadmyst - oldskulowe MMO. Raczej ciekawostka https://store.steampowered.com/app/4241850/Dreadmyst
Podobnie Breath of Life - nie wygląda to może za dobrze, ale niech sobie to każdy oceni. https://store.steampowered.com/app/3981950/Breath_of_Life

Od poprzedniego wpisu minął miesiąc. Od tego czasu trochę gier się u mnie przewinęło. Poprzednio wspomniane gry jak Incision, Scrap Riders i Goldenheart ruszone może do godziny czasu każda, więc nic w sumie nowego i nich nie napiszę. Natomiast cała reszta:
Bloodgrounds (55 h, ukończona) - więcej o grze napisałem tutaj: https://www.gry-online.pl/forum/komentarz-bloodgrounds/ze10113e3 Nadal sobie w nią gram, aby odblokować osiągnięcia związane z darowaniem życia gladiatorom lub ich likwidacji. Zbyt rzadko się ta opcja pojawia pod koniec potyczek. Zostaną wtedy tylko 3 osiągnięcia, które będą się wiązać z ponownym rozpoczęciem gry od nowa, więc czekam na update twórców związany z ekspedycjami gladiatorów, aby wszystkiego spróbować za jednym zamachem.
BrokenLore: Low (1h, ukończona) - o tej kiepskiej produkcji napisałem pod jje kartą w encyklopedii: https://www.gry-online.pl/forum/komentarz-brokenlore-low/za1011959
Nocturnal Watch (1h, ukończona) - Krótka, ale niezła produkcja, w której wcielamy się w wartownika. Patrolujemy drogę między trzema miejscami jak kościół, oberża oraz chatka nad jeziorem a także sprawdzamy, czy ów lokacje nie są spaczone. Jeśli znajdziemy jakąś anomalię, to do pobliskiej studni wlewamy coś na wzór wody święconej. I tak przez siedem nocy. Okolica jest opanowana przez pewną wiedźmę, dlatego trzeba dobrze przyłożyć się do powierzonego zadania, aby gra nie zakończyła się przedwcześnie. W sumie mamy trzy zakończenia, choć dwa różnią się niewielkim niuansem, ale wpada inne osiągnięcie. Zobaczenie trzech zakończeń zajęło mi godzinę. Jednak gra ma stosowną cenę do długości i w sumie jakości też, bo wykonana została przyzwoicie. Jest klimacik, w powietrzu unosi się aura niepokoju zaś podczas pierwszego przejścia nigdy nie wiemy co przyniesie kolejna noc. Zresztą w kolejnym podejściu anomalie mogą być całkiem inne, więc trzeba być ciągle spostrzegawczym, bo na tym w sumie się opiera gra. Mi się podobało.
Dedalo (2,5h, ukończona) - Niemal rok temu zagrałem w Venari, do którego Dedalo jest bardzo podobne ze względu na środowisko i taki surowy klimacik w moim guście. Obie gry reprezentują typ gier tworzonych przez studio M9 Games: Odszukaj wskazówkę, rozwiąż zagadkę, wejdź do kolejnego miejsca - i tak w kółko. Szkoda tylko, że większość podpowiedzi to praktycznie gotowe rozwiązania. Najciekawsze łamigłówki były tam, gdzie sugestie były nieoczywiste i wymagały od gracza kojarzenia faktów. Niestety takich zagadek było niewiele. Pierwsza połowa gry praktycznie nie stanowi wyzwania, potem jest już lepiej - zatrzymałem się dłużej na kilku łamigłówkach albo też przegapiłem podpowiedź. I w sumie to, niska cena (kupiłem za niewiele ponad 5 złociszy) oraz setting przeważyły, że jednak grę polecam. Aczkolwiek w ogólnym rozrachunku Dedalo jest przeciętne. Jakoś lepiej mi się kojarzy Venari. Ponadto gra ma kilka błędów: raz przy przejściu do kolejnego miejsca zniknął obraz - musiałem zminimalizować i wyłączyć grę. Na szczęście gra zapisuje się na początku każdego nowego miejsca (i jest też zapis ręczny), więc po ponownym uruchomieniu kontynuowałem grę. Podobne miejsce było na końcu, gdy rozwiązałem ostatnią banalną zagadkę - zniknął obraz, gra wyłączyła mi monitor (wtf?), konieczny był reset kompa. Osoby szukające wyzwań niech pomijają tę i inne gry studia. Dla osób chcących chillowo porozwiązywać proste łamigłówki ów gry będą w sam raz. Ja tylko sięgam po te w starożytnym, czy pustynno-orientalnym settingu. 5,5/10
Take Notes (2h, ukończona) - Escape room polskiej produkcji zawierający 40 łamigłówek z akcją osadzona w podziemnym bunkrze. Jest to porządna gra pod każdym względem. Zagadki, które oczywiście stanowią trzon rozgrywki, są urozmaicone jak na miejsce akcji. Część jest oparta na spostrzegawczości, wiedzy matematycznej i logicznego kojarzenia faktów. Nie są trudne. Jedynie dwa ostatnie poziomy były nieco bardziej wymagające od wcześniejszych, ale też nie powodowały jakiegoś bólu głowy. W niektórych przypadkach natrafialiśmy na notatki, które podpowiadały, co należy zrobić lub zawierały konkretne wskazówki (a nie od razu rozwiązanie, co można spotkać w wielu tożsamych grach). Całość bezproblemowo można ukończyć w około dwie godziny. Niby krótko, ale też gra ma odpowiednią cenę.
Jeśli chodzi o oprawę audiowizualną jest po prostu w porządku. Kolorystycznie dominują odcienie brązu, co też nieco wyróżnia Take Notes od innych tego typu produkcji. Ewidentnie widać, że akcja dzieje się w jakimś bunkrze lub podziemnym kompleksie. Przestrzenie są niewielkie, zaś pomieszczenia pełne są biurek, podobnych urządzeń, różnych aparatur i przedmiotów jednocześnie kojarzących się z laboratorium fizyczno-wojskowym. Technicznie nie było jakichkolwiek problemów. Szybko się uruchamia, zapisuje w miejscu, w którym z gry wyszliśmy. Jak najbardziej warto zagrać, nawet jeśli nie jest się miłośnikiem tego typu produkcji.
Mountain of Madness (2h, porzucona) - Unikać. Niestety gra okazała się totalnym rozczarowaniem. Nieraz daję szansę średniakom, nie mam nic do symulatorów chodzenia, ale tutaj niemal wszystko wypada źle. Fabularnie gra oparta jest na opowiadaniu Lovecrafta pod tym samym tytułem. Mając do dyspozycji intrygujący trzon historii stworzono kompletnie nieciekawą, nudną grę. Połączono to z najgorszą odmianą symulatora chodzenia, czyli takiego, w którym trzeba szukać drogi. I to w ciemnościach. I w kiepsko zaprojektowanych lokacjach. Biję tutaj głównie do lokacji obcego miasta, które nawet nie wygląda jak ruiny siedziby obcych. Pierwsza lokacja, czyli jaskinia jeszcze ujdzie, druga z obozem jest króciutka, ale trzecia z wspomnianymi ruinami okazała się totalnym nieporozumieniem. Poszczególne akty są wypełnione slajdami pełnymi tekstu, czytanymi przez znudzonego narratora. Dodać do tego brak muzyki, czy fajnego dark ambientu i mamy przepis na nudę.
W pierwszej lokacji - jaskini, zbieramy przedmioty, które przydadzą nam się w dalszej wyprawie. Do naszej dyspozycji będzie lina, po której możemy zjechać w dół lub się wspiąć, czekan, dzięki któremu rozbijemy lodowe ściany, drabina, które przyda się w pokonywaniu rozpadlin oraz by dostać się półkę wyżej/niżej. Oprócz tego w ekwipunku mamy łopatę, kartki papieru, które mogą się przydać do zaznaczenia drogi oraz dziennik, w którym opisujemy znalezione skamieliny, płaskorzeźby i inne znaki. Latarka jest na osobnym wyposażeniu i używamy jej niemal cały czas. Niestety nie można przypisać do klawiszy ów przedmiotów, tylko trzeba klikać TAB, by otworzyć menu i wybrać odpowiednią ikonkę. Ustawianie drabiny może czasami irytować, bo przybliżamy/oddalmy i obracamy ją rolką myszy. Niemniej fajnie wykonano ten element.
Graficznie jeszcze ujdzie, ale level design, projekt lokacji, prowadzenie historii zawodzą. W grze nie mamy zagadek, co też można zaliczyć jako minus, bowiem nawet niedawno grałem w "Dyer Expedition" i ta mniejsza gra będąca też symulatorem chodzenia ma kilka niezłych łamigłówek i całościowo lepiej wypada niż niniejsza produkcja. Niewielkie szczegóły też zawodzą - na śniegu nie zostawiamy śladów, nasz samolot jest niczym helikopter, bo twórcy umieścili go w takim miejscu, w którym na pewno by nie wylądował, są też konkretne braki w udźwiękowieniu. Grę porzuciłem będąc w labiryncie. Po wielu próbach znalezienia odpowiedniej ścieżki, totalnie poirytowany usunąłem z dysku.
Summer Paws (2h, ukończona) - Pierwsza ukończona gra w 2026 roku. Jedna z wielu gier o szukaniu kotków i jedna z niewielu, która jest w 3D. Mamy do dyspozycji kilkanaście miejscówek, w których musimy znaleźć śpiące kotki oraz muszelki. Oprócz tego na niektórych należy znaleźć przyciski z kocią łapką, które otworzą konkretne drzwi z zamkniętym kotkiem lub należy odpowiednio ustawić kocie posągi, by w odpowiednim miejscu pojawił się pożądany futrzak. Poza tym można odszukać też inne obiekty, które związane są z osiągnięciami. Gra jest miłym wypełniaczem czasu. Audiowizualnie jest ok. Jedynie szkoda, że większość kociaków stoi jak kołki bez jakiegokolwiek ruchu. Polecam, ale tylko na większej przecenie.
The Parish (4h, ukończona) - Trafiamy do pewnej parafii gdzieś w Wielkiej Brytanii (odwożący nas taksówkarz ma kierownicę po prawej stronie), aby pomóc choremu pastorowi w posłudze przy tamtejszym kościele. Już drugiego dnia zauważymy, że w kościele i okolicach dochodzi do dziwnych sytuacji. A to ktoś zdemolował kuchnię, a to wymalował na elewacji bluźniercze znaki, a to zauważymy, że jakaś postać zagląda przez okna itd. Z czasem atmosfera gęstnieje i okaże się, że nasze życie wisi na włosku (a w przeszłości zapewne też to miało miejsce, gdy spojrzymy naszą postacią w lustro).
"The Parish" to powolny horror przygodowy, nastawiony na atmosferę aniżeli tanie jump scary. Gra oferuje 6 zakończeń i by poznać wszystkie musimy wykonać niektóre czynności inaczej. Szkoda tylko, że wszystkie opierają się decyzje związane z lekarstwem. W głównej mierze od nich będzie zależeć w jakim kierunku potoczy się historia. Później oczywiście możemy też podjąć pewne decyzje – podczas kazań decydujemy co powiedzieć. Będą również konfrontacje, które mogą zakończyć się na dwa sposoby. Ogólnie po jednym przejściu warto uruchomić ją ponownie, aby zobaczyć inną ścieżkę historii oraz zakończenie. Na szczęście twórca dał możliwość wyboru graczowi momentu, od którego może rozpocząć ponowną rozgrywkę, więc nie trzeba powtarzać gry od początku. Szkoda tylko, że niektórych zakończeń nie zrozumiałem do końca i możliwe, że oparte są o jakiś regionalny folklor. Oczywiście kościół może też (a raczej na pewno) symbolizować coś innego a poznanie wszystkich zakończeń da też szersze spojrzenie na historię. Ilu graczy, tyle może być interpretacji i odbiorów niniejszego tytułu.
Graficznie produkcja to stylizacja na PSX i gry sprzed niemal trzydziestu lat. Jak zawsze robi to klimat i pobudza wyobraźnię. Praktycznie przez całą rozgrywkę odczuwałem niepokój i z ciekawością czekałem na dalsze rozwój wypadków. Szkoda tylko, że dotyczy to pierwszego przejścia. Kolejne już nie wywołują emocji. Dźwiękowo jest niestety ubogo – w kilku momentach pasowałaby bardziej nakręcająca sytuację muzyka.
Ostatecznie gra na tyle mnie zaciekawiła, że poznałem wszystkie zakończenia. Niemniej możliwości popchnięcia w różnych kierunkach fabuły powinno opierać się o zdecydowanie więcej czynności po drodze w dalszych etapach rozgrywki. W jednym zakończeniu też musimy zrobić tak jak zaplanował to sobie twórca i nie mamy np. możliwości pójścia sobie po prostu spać. A szkoda. Ogólnie polecam, choć jest co najwyżej niezła.
Metal Garden (1h, w trakcie) - Specyficzny FPS z akcją w betonowym, postapokaliptycznym świecie nastawiony na eksplorację oraz z elementami platformowymi. Klimatem mnie gra ujęła. Jest szaro-buro, ponuro i tajemniczo. Naszemu bohaterowi psuje się mech, więc szukając rzeczy do naprawy natrafimy na pewną grupkę, która nas atakuje i po jej likwidacji gadamy z pewnym typkiem, który twierdzi, że znaleźli wyjście z tego kompleksu. Dlatego idziemy przed siebie pokonując wrogów i sprawdzając, co czyha w bunkrach, ruinach i wąwozach. Strzelanie jest nieco drewniane, mało dynamiczne, ale da się przyzwyczaić. W grze jest też system ran poszczególnych elementów ciała, których apteczki nie uleczą. Może to zrobić jedynie zestaw naprawczo-lecznicy, na który można natrafić w trakcie rozgrywki. Gra ponoć nie jest długa, droga tym bardziej i ma mnóstwo pozytywnych recenzji, które przekonały mnie do jej zakupu.
Escapeworld Dilemma (3h, w trakcie) - mystopodobna produkcja, w której też znajdziemy odwołania do The Witness. Trafiamy do miejsca z kilkoma małymi wysepkami, które wypełnione są miejscami pełnymi łamigłówek. A te nie są proste. Nawet zgadywanie kolorów na zasadzie: jaki kolor powstanie po połączeniu danych barw? Niby proste, ale jak przyjdzie nam wywnioskować takowe po wymieszaniu czterech kolorów? Inne łamigłówki też są ciekawe. Na razie utknąłem na drugiej wyspie.
Ellingby House (0,5h, w trakcie) - również mystopodobna gra, ale tym razem z akcją osadzoną współcześnie i już pierwsze minuty potwierdzają, że to nie będzie spacerek, lecz wymagająca gra. Fabularnie za bardzo nie wiem o co chodzi, bo na wstępie zacząłem przysypiać :D Jest niby jakaś afara z kryptowalutami. Dużo też nie pograłem, bo jednak do danego tytułu trzeba będzie mieć wypoczętą głowę. Graficznie jest bardzo dobra. Zobaczymy jak zaprezentuje się z łamigłówkami, bo jak na razie to znalazłem jedną rzecz, by wejść do biura.
Akurat szukam bardziej współczesnych dungeon crawlerów z widokiem FPP i ruchem wieży szachowej (anglosasi mają na to fajne okreslenie "grid based"), ale płynnym, czyli takim jak ma Lands of Lore czy Legend of Grimrock.
U nas to potocznie "ruch po siatce" :) Ja polecam Tower of Mask. Ruch nawet bardziej dopracowany, bo wybieramy miejsce ataku naszej broni a nie jak w LoG i reszcie klikając odpowiednie ikonki. Świetny crawler za niewielką cenę.
https://store.steampowered.com/app/2918410/Tower_of_Mask/
Ja też myślałem, że wykonałem wszystkie zadania i odkryłem wszystkie słowa. Potem jednak poszperałem i odkryłem, że nie wykonałem jednego zadania w wiosce. Chodziło o przyniesienie którejś kobiecie (farmerka?) chyba naszyjnika. Niestety nie pojawiała się nowa linia rozmowy, więc pomyślałem, że go poszukam. Nic z tego nie wyszło. Chociaż nie byłem też pewien czy znalazlem właściwy naszyjnik.
Na Steam widziałem, że dużo rzadkich osiągnięć zdobyłeś więc szacun, że Ci się chciało.
Z traits miałem podobnie przez całą rozgrywkę. Ciągle mi się myliło:)
Niecałe 2 lata temu przeszedłem i jest to jeden z najlepszych FPSów ostatnich lat. Polecam, świetna gra, super rozwałka.
Znamy znamy :)
Od dawna miałem grę na oku i na trwającym Steam Sale kilka dni temu ją kupiłem w zestawie z Heroes of the Seven Islands.
Od twórcy Cyclopean.
Portrety w ID I i II to fakt, że są chyba najładniejsze w ogóle w tego typu grach. Jednak co do muzyki to spokojnie znajdę z 10 lepszych soundtracków rpg, choć muzyka to akurat kwestia gustu.
63 Days jest jeszcze przez chwile w bundlu za kilka zł - https://www.fanatical.com/en/pick-and-mix/build-your-own-holiday-bundle
Też w sumie w obie gry bym chciałbym zagrać w tym roku, lecz nie są w czołówce produkcji do ogrania na ten rok u mnie. Ale może się uda.
Niemniej lista świetna i powodzenia w ograniu wszystkiego :)
"Polscy mistrzowie survival horroru" - Hahaha
Stworzyli samodzielnie jeden survival horror i od razu mistrzowie... Ich wcześniejsze przygodówki w klimatach horroru były co najwyżej poprawne. Takie Darkwood zjada ich gry na śniadanie. Nawet The Beast Inside były w tamtym czasie lepsze niż ich wszystkie gry razem wzięte. Nie rozumiem robienia przez GOL z tego studia jakichś polskich mesjaszy gamingu i to jeszcze w horrorach.
Turbo Overkill
https://m.youtube.com/watch?v=sKmqPpRmm1A
Darkenstein 3D
https://m.youtube.com/watch?v=ioo9GcB8wCs
E tam, dobrze jest. Gdybym grał w takie molochy i tyle godzin, to może ukończyłbym 1/3 z tej listy.
Oj Dishonored to świetne gry, choć jedynka była dla mnie zaledwie dobra, ale kolejne już rewelacyjne. Tego Robocopa to chyba szybciej ruszę, bo ostatnio czytam same pochwały...
Lista jak koszyk pełen łakoci. Ja jeszcze na nie się nie skusiłem, ale to kwestia czasu :)
Też mam na półce pudełka z kioskowymi FPSami i czasami zastanawiam się, czy nie odpalić, ale potem człowiek trzeźwieje i sięga po coś lepszego :)
Metro Exodus też dla mnie było świetną produkcją i kiedyś powrócę do wcześniejszych części w wersji redux.
Lista pełna dobroci. W większością ocen (jak i uwagami w recenzjach na Steam) się zgadzam choć Venbe zamieniłbym miejscem ze Scorn a kilku innym dałbym wyższe oceny :)
Caravan Sandwitch
Eastshade
Rime
Len's Island
Survival: Fountain if Youth
Tall Trails
Sword of the Sea
Raft
Neyyah lub Riven
Macie zapłon. Pisali o tym z 3 tygodnie temu na filmwebie i wielu innych portalach...
Tylko, że większość z nich to zaledwie parugodzinne gry na jeden, dwa wieczory. Dla mnie ok, bo akurat są w sam raz na pogranie w nocy między pobudkami młodszego dzieciaka. Dobrze wypadają też jako urozmaicenie rozgrywki, przez co gry nie nudzą się. Zresztą listę też masz pokaźną i wiele fajnych gier na niej (większość z GP pewnie).
W sumie to tylko inspiracja Majesty. Podobna, choć wydawało mi się, że w Majesty było więcej opcji ekonomicznych, ale pamiętam przez mgłę więc mogę coś pomieszać. Zresztą dużo nie pograłem, bo gdy się wciągnąłem to zabrakło prądu i potem miałem przerwy w jego dostawie. Później chyba przez to nie dałem rady odpalić gry i odstawiłem a po pewnym czasie odinstalowałem. Niemniej tyle co pograłem to grało się przyjemnie i relaksująco. Na pewno do niej wrócę w nadchodzącym roku.
@ Yakeem
Sprawdź sobie te poniżej. Takie mniej znane a ok. Aczkolwiek jak teraz mało w RTSy gram.
https://store.steampowered.com/app/1864880/Roman_Triumph_Survival_City_Builder/
https://store.steampowered.com/app/3161270/Tlatoani_Aztec_Cities
https://store.steampowered.com/app/1486920/Tempest_Rising
https://store.steampowered.com/app/2461280/Lessaria_Fantasy_Kingdom_Sim/
https://store.steampowered.com/app/2630920/Shrot
A co do turówek napiszę później, bo na razie dzieciaki mam na głowie.

W jakie gry planujecie zagrywać się w nadchodzącym roku?
Jakie premiery w 2026 roku planujecie zakupić?
Ja sukcesywnie będę zmniejszał "kupkę wstydu". Planuję też kupować mniej gier, aby skupić się na produkcjach, które posiadam zarówno w wersji cyfrowej jak i fizycznej. Niemniej jest kilkanaście gier, które kupię lub chciałbym kupić, o ile ukażą się w 2026 roku.
Na pewno kupię kolejne przygody Styxa https://store.steampowered.com/app/3290690/Styx_Blades_of_Greed/ bowiem charakternego goblina uwielbiam. A jak już jestem przy skradankach to chciałbym też przejść moda Thief: The Black Parade. W duchu Thiefa ma tez wyjść Neverlooted Dungeon, które zresztą jest miksem gatunkowym tego, co lubię https://store.steampowered.com/app/1171980/Neverlooted_Dungeon/
Niedawna zapowiedź rimejku Sublustrum sprawiła, że nowa wersja tej przygodówki wskoczyła do najbardziej oczekiwanych przez mnie gier. Zawsze chciałem w tę grę zagrać. Czekałem na to, aż pojawi się w sklepach cyfrowych, ale nie spodziewałem się, że jak już się pojawi, to odpicowany remake. https://store.steampowered.com/app/4151300/Sublustrum/ Z innych przygodówek w podobnym stylu czekam na Dimhaven od twórców Quern https://store.steampowered.com/app/2458980/Dimhaven__The_Lost_Source/ Pewniakiem do zakupu będą tez przygody gekona. W demo Gecko Gods grałem i przekonałem się do konceptu. https://store.steampowered.com/app/1290760/Gecko_Gods/
Crathos Deep https://store.steampowered.com/app/3259000/Crathos_Deep/ - bardzo liczę, że zanurzę się w tej przygodzie jeszcze końcem roku 2026. Podwodne horrory to jest coś co lubię.
Przyszły rok może okazać się jednym z lepszych jeśli chodzi o RPG. Poza produkcjami z tego i wcześniejszych lat na pewno znajdę czas na nadchodzące erpegi jak:
https://store.steampowered.com/app/1764280/Dungeons_of_the_Amber_Griffin/
https://store.steampowered.com/app/3758090/Necrofane/
https://store.steampowered.com/app/2402470/World_of_Anterra/
https://store.steampowered.com/app/2520400/Nox_Mortalis/
https://store.steampowered.com/app/3399900/HellSlave_II_Judgment_of_the_Archon/
https://store.steampowered.com/app/3934590/Donjon_The_Dark_Fantasy/
Z innych:
https://store.steampowered.com/app/3144860/WILL_Follow_The_Light/
https://store.steampowered.com/app/3058660/HARK_THE_GHOUL/
https://store.steampowered.com/app/2788210/DEEP_STATE/
https://store.steampowered.com/app/1574480/Agent_64_Spies_Never_Die/
https://store.steampowered.com/app/2601540/Drowned_Lake/
Oczywiście jest cała masa gier, które są w produkcji, ale ograniczyłem się do tych powyżej, bo raczej mają największe szanse na premiere w 2026 r.

Jak wyglądał Wasz rok w gamingu?
Jakie tytuły ogrywaliście?
Jak prezentuje się wasza topka?
Jakie były rozczarowania?
W moim przypadku przeszedłem (o ile dana grę można było ukończyć) równe 100 gier. W trakcie jestem jeszcze z kilkoma tytułami, ale już ich w tym roku nie skończę. Dominowały produkcje krótkie, część darmówek wydawanych na Steam, ale i z wieloma grami spędziłem niemało godzin. Poniższe produkcje ustaliłem wg mojej oceny. Od zawsze oceniam gry w skali 1-10, w której gra z 10/10 to arcydzieło, 9/10 – rewelacyjna – 8/10 – bardzo dobra, 7/10 – dobra, 6/10 – niezła, 5/10 przeciętniak, 4/10 – od biedy ujdzie, 3/10 słaba, 2/10 bardzo zła, 1/10 nieporozumienie. Używam często ocen cząstkowych, które wskazują, że gra jest czymś pomiędzy dana oceną.
W tym roku nie zagrałem w grę, która zasługiwałaby na 10. Natomiast ocenione poniżej już tak i lista przedstawia się następująco, ze wskazaniem na top 10:
Gry z oceną 9-8,5/10:
LACERATOR [2025] – najlepszy survival horror, w jaki zagrałem w tym roku. Nawet jeśli stracimy rękę, nogę a nawet wacka możemy kontynuować rozgrywkę. Wiele ścieżek i możliwości wyboru, które sprawiają, że kolejna rozgrywka może wyglądać zupełnie inaczej. Trochę czarnego humoru i gore w stylizacji PSX. Możliwość wyboru kamery zza pleców lub ze stałymi kątami jak w klasycznych survival horrorach. Warto. https://store.steampowered.com/app/2339330/The_Lacerator/
NEYYAH [2025] – fantastyczna przygoda w klimatach serii „Myst”. Staroszkolne poruszanie się i rozwiązania, ale mega satysfakcjonująca, szczególnie gdy rozwiążemy jakieś zadanie. Rewelacyjna audiowizualnie, nawet jeśli to tylko prerenderowane tła. Świat zaprojektowany jest z dbałością o szczegóły. Ogólnie to współczesna kopia tamtych gier z ich plusami i minusami. https://store.steampowered.com/app/1289720/Neyyah/
REVEIL [2024] - Intrygująca historia, która, gdy wydaje się, że już się kończy, ponownie zaskakuje. Dopracowana fabuła, niezła oprawa, różnorodne zagadki i niezłe elementy survival horroru. Dla mnie totalne zaskoczenie, bo spodziewałem się czegoś innego. https://store.steampowered.com/app/809060/REVEIL/
BLOODGROUNDS [2025 wczesny dostęp]- Wciągające zarzadzanie drużyną gladiatorów w klimatach fantasy pod kątem nadchodzących walk i całkiem niezłe walki turowe. Na razie wczesny dostęp, ale baza pod kolejne zawartości i ulepszenia jest konkretna, choć póki co niezbyt urozmaicona. Wciągnęła mnie na ponad 50 godzin i jeszcze do niej nieraz powrócę. https://store.steampowered.com/app/2507820/Bloodgrounds/
Gry z oceną 8-7,5/10:
FULL VOID [2023] – Wciągająca, minimalistyczna gameplayowo platformówka zauważalnie inspirowana takimi grami jak Prince of Persia, Another World, czy Flashback. Świetnie zrealizowana od poprowadzonej historii, po rewelacyjny pixel art. https://store.steampowered.com/app/1859580/Full_Void/
CAVES OF LORE [2023] - Bardzo fajne niszowe RPG na minimum 30 godzin. Klasyczne mechaniki, fabuła, która nie prowadzi za rączkę, niezły rozwój postaci i możliwości, wiele sekretów itd. Nawet multum walk na każdym kroku z czasem nie irytowało. https://store.steampowered.com/app/2227130/Caves_of_Lore/
SLOTS & DAGGERS [2025] - Wciągające hazardowe klikadło, w którym jednak tak dużo od szczęścia nie zależy, bo odpowiedni dobór broni i ulepszeń sprawi, że wrogowie padają szybko. Jako przerywnik między innymi tytułami się nie sprawdzi, bo wciągnie od razu na kilka godzin. https://store.steampowered.com/app/3631290/Slots__Daggers/
PAPER TRAIL [2024] - Bardzo pomysłowa, niekonwencjonalna gra logiczna, w której obracamy odwrotnie fragmentami kartki tworząc nowe przejścia. Kilka krain i wariacji pomysłu oraz prosta acz wzruszająca historia bohaterki. https://store.steampowered.com/app/1889740/Paper_Trail/
CAPUT MORTUM [2025] – gra, która trafiła w moje gusta. Miks pierwszej Amnesii, ARX Fatalis, King's Field i starych, przygodowych dungeon crawlerów. Klimatyczny survival horror do dwóch godzin. Trochę zagadek, trochę akcji i fajne wykonanie mechaniki sterowania prawą ręką. Warto. https://store.steampowered.com/app/3555980/Caput_Mortum/
WIZORDUM [2025] – Oldskulowy Hexen w nowym obliczu. Świetna rozwałka i satysfakcjonujące odkrywanie sekretów. https://store.steampowered.com/app/1715590/Wizordum/
CAST N CHILL [2025] relaksująca, łowienie ryb https://store.steampowered.com/app/3483740/Cast_n_Chill/
POSTAL: BRAIN DAMAGED [2022] FPS https://store.steampowered.com/app/1359980/POSTAL_Brain_Damaged/
WALL WORLD [2023] akcja, roguelike https://store.steampowered.com/app/2187290/Wall_World/
WALL WORLD: DEEP THREAT [2023] akcja, roguelike https://store.steampowered.com/app/2474860/Wall_World_Deep_Threat/
STIRRING ABYSS [2020] RPG, turowe, strategia https://store.steampowered.com/app/1178210/Stirring_Abyss/
THE CHILDREN OF CLAY [2024] przygodowa, horror https://store.steampowered.com/app/3478700/The_Children_of_Clay/
POCO [2025] przygodowa, point’n’click https://store.steampowered.com/app/3454610/Poco/
FLESH MADE FEAR [2025] klasyczny survival horror https://store.steampowered.com/app/3316350/Flesh_Made_Fear/
TEN BELLS [2024] FPP, przygodowa, survival horror https://store.steampowered.com/app/3044030/Ten_Bells/
CARIMARA: BENEATH THE FORLORN LIMBS [2025] FPP przygodowa https://store.steampowered.com/app/3570370/CARIMARA_Beneath_the_forlorn_limbs/
ADAM: LOST MEMORIES [2020] przygodowa FPP, horror https://store.steampowered.com/app/1121590/Adam__Lost_Memories/
Gry z oceną 7-6/10
VENARI [2024] FPP przygodowa, logiczna, escape room https://store.steampowered.com/app/3018700/VENARI__Escape_Room_Adventure/
TAKE NOTES [2025] FPP przygodowa, escape room https://store.steampowered.com/app/3094150/Take_Notes/
LITTLE LIGHTHOUSE OF HORROR [2025] przygodowa, akcja, zarządzanie czasem https://store.steampowered.com/app/3231960/Little_Lighthouse_of_Horror/
THRESHOLD [2024] – FPP, przygodowa, zarządzanie czasem https://store.steampowered.com/app/2580020/THRESHOLD/
DEEP SLEEP: LABYRINTH OF THE FORSAKEN [2025] przygodowa, point’n’click, survival horror https://store.steampowered.com/app/1868360/Deep_Sleep_Labyrinth_of_the_Forsaken/
GNOMDOM [2024] przygodowa, point’n’click https://store.steampowered.com/app/2150490/Gnomdom/
DAEMONOLOGIE [2024] przygodowa, powieść wizualna, point’n’click https://store.steampowered.com/app/3048140/Daemonologie/
SOPHIA THE TRAVELER [2024] ukryte obiekty https://store.steampowered.com/app/1602540/Sophia_the_Traveler/
HIDDEN THROUGH TIME [2020] ukryte obiekty https://store.steampowered.com/app/524910/Hidden_Through_Time/
HIDDEN IN MY PARADISE [2024] ukryte obiekty https://store.steampowered.com/app/2834330/Hidden_in_my_Paradise/
WHERE WH…? [2024] ukryte obiekty https://store.steampowered.com/app/2978470/Where_wh/
HOA [2021] platformowa https://store.steampowered.com/app/1484900/Hoa/
TINY TRAFFIC [2021] logiczna https://store.steampowered.com/app/1445980/Tiny_Traffic/
SIZEABLE [2021] logiczna https://store.steampowered.com/app/1333910/Sizeable/
AARIK AND THE RIUNED KINGDOM [2024] logiczna https://store.steampowered.com/app/2687300/Aarik_And_The_Ruined_Kingdom/
LABYRINTH CITY: PIERRE THE MAZE DETECTIVE [2021] logiczna https://store.steampowered.com/app/1421790/Labyrinth_City_Pierre_the_Maze_Detective/
MAD AGE & THIS GUY [2017] logiczna, sokoban https://store.steampowered.com/app/671650/Mad_Age__This_Guy/
DUSTY [2024] TPP, logiczna https://store.steampowered.com/app/3174280/Dusty/
DUET [2025] powieść wizualna https://store.steampowered.com/app/3394250/DUET/
DYER EXPEDITION [2025] FPP, przygodowa https://store.steampowered.com/app/2179390/Dyer_Expedition/
REPOSE [2025] FPP, akcja, dungeon crawler, grid-based https://store.steampowered.com/app/3002510/REPOSE/
BURROW WING [2024] FPP, akcja, dungeon crawler https://store.steampowered.com/app/3330140/Burrow_Wing/
BIOMECH HELL [2023] platformowa, strzelanka https://store.steampowered.com/app/2412730/Biomech_Hell/
FLOODED [2023] RTS https://store.steampowered.com/app/1795470/Flooded/
THE MUTE HOUSE [2025] Klasyczny survival horror https://store.steampowered.com/app/2219890/THE_MUTE_HOUSE/
ODYSSEY TO THE FROZEN LEGION [2025] FPP, survival horror, FPS https://store.steampowered.com/app/3256840/Odyssey_to_the_Frozen_Legion/
ABTOS COVERT [2023] FPP, survival horror, zarządzanie czasem https://store.steampowered.com/app/1694230/Abtos_Covert/
THE ALIEN CUBE [2021] FPP, przygodowa, survival horror https://store.steampowered.com/app/1099220/The_Alien_Cube/
MOTHER HUB [2025] FPS https://store.steampowered.com/app/1480990/Mother_Hub/
DARKENSTEIN 3D [2025] FPS https://store.steampowered.com/app/2195910/Darkenstein_3D/
THE MR. RABBIT MAGIC SHOW [2025] przygodowa, logiczna https://store.steampowered.com/app/3472550/The_Mr_Rabbit_Magic_Show/
THE NEW FLESH [2025] FPP, przygodowa https://store.steampowered.com/app/3692660/The_New_Flesh/
NOCTURNAL WATCH [2025] FPP, przygodowa, survival horror https://store.steampowered.com/app/4083510/Nocturnal_Watch/
KABUTO PARK [2025] relaksująca, strategia https://store.steampowered.com/app/3376990/Kabuto_Park/
THE ABANDONED PLANET [2024] FPP przygodowa, mystopodobna https://store.steampowered.com/app/2014470/The_Abandoned_Planet/
DOME KEEPER [2022] akcja, roguelike https://store.steampowered.com/app/1637320/Dome_Keeper/
SIDE EFFECTS [2025] Logiczna, akcja, hazard https://store.steampowered.com/app/3799100/SIDE_EFFECTS/
DOGWALK [2025] relaksująca, familijna https://store.steampowered.com/app/3775050/DOGWALK/
THE LAST SHORES [2025] TPP, przygodowa https://store.steampowered.com/app/3556780/The_Last_Shores/
TRAVELLER’S HYMN [2024] Przygodowa, akcja, grid-based https://store.steampowered.com/app/3249180/Travellers_Hymn/
Pozostałych już nie będę wymieniał, bo okazały się słabe lub technicznymi potworkami.
Mam jeszcze kilka gier rozpoczętych, które jednak ukończę w przyszłym roku jak:
INCISION https://store.steampowered.com/app/1734680/INCISION/
FINAL VENDETTA https://store.steampowered.com/app/1891090/Final_Vendetta/
STAR OVERDRIVE https://store.steampowered.com/app/2055590/Star_Overdrive/
GREEN HELL https://store.steampowered.com/app/815370/Green_Hell/
MOONRING https://store.steampowered.com/app/2373630/Moonring/
ZNIW ADVENTURE https://store.steampowered.com/app/904750/Zniw_Adventure/
GOLDENHEART https://store.steampowered.com/app/3002500/Goldenheart/
ESCAPEWORLD DILEMMA https://store.steampowered.com/app/1325270/Escapeworld_Dilemma/
ELLINGBY HOUSE https://store.steampowered.com/app/3247290/Ellingby_House/
SUBTERRAIN: MINES OF TITAN https://store.steampowered.com/app/1573100/Subterrain_Mines_of_Titan/
WAYOUT https://store.steampowered.com/app/551110/Wayout/
PAINTED IN BLOOD https://store.steampowered.com/app/2954080/Painted_In_Blood/
W podziemnym mieście przy wejściu jest obelisk - klikając na niego przywołujemy wybrane potwory by z nimi walczyć. Nie korzystałem z tego, ale chyba można sobie dobrać właśnie przeciwników, których spotkaliśmy już w trakcie rozgrywki. W ten sposób można odblokować też postep wiedzy o nich (te paski w bestiariuszu) jak i możliwe, że da się w ten sposób zapamiętać zaklęcia lub zwiększyć ich poziom, gdy wykorzystamy je w walce.
Nie w bibliotece. Księgę od telekinezy
spoiler start
otrzymasz po wykonaniu zadania związanego z odszukaniem lutni dla barda w oberży. Zgubił ją przy wodospadzie przy cmentarzu więc w kryptach w miejscu gdzie jest woda powinieneś ją znaleźć:)
spoiler stop
W międzyczasie przeczytałem jednak w opisie, że Caves of Lore to jednak dungeon crawler a nie otwarta kraina, więc chyba inspiracja była tylko w nazwie.
Caves of Lore poza początkiem ma prawie otwarty świat. Gdy już trafimy do wioski to stamtąd możemy udać się gdzie chcemy poza miejscami, do których potrzebujemy klucza jak np. Biblioteka. Bliżej tej grze do klasycznych erpegów niż dungeon crawlerów.

Choć nawet lubię symulatory chodzenia, to jednak nie przepadam za takimi, które dzieją się na niewielkiej przestrzeni oraz bazują na załączających się skryptach. A Brokenlore: Low właśnie takowe jest: idziemy, dochodzimy do istotnego miejsca, skrypt (rozmowa z kimś, rozmowa przez telefon lub coś się dzieje), idziemy dalej (lub wracamy), skrypt, wracamy i tak w kółko. Jedynie ostatni segment z zapalaniem świec różni się od pozostałej części rozgrywki, ale też dostajemy wtedy fragment survival horroru.
To, co powinno tutaj grać pierwsze skrzypce, czyli fabuła - nie dowozi. Ma niezły punkt wyjścia, ale ostatecznie, raz, że jest bardzo przewidywalna a dwa - pretensjonalna. Nie ratują jej nawet ostatnie sekundy. Może w innych częściach będzie lepiej rozwinięta, może na innym gruncie wszystko zgra, ale pierwsza gra z serii powinna zachęcić do zapoznania się z kolejnymi a ta tego nie robi, przynajmniej w moim przypadku.
Audiowizualnie jest w porządku. Technicznie gra miejscami przycina, animacje są koślawe. Grafika bardzo dobra - plus za szczegóły jak manicure bohaterki :) Na plus zdecydowanie jest również dubbing. Są też polskie napisy bardzo dobrej jakości. Całość można przejść do godziny czasu, ale by zdobyć wszystkie osiągnięcia trzeba przejść ją ponownie i podjąć inne decyzje a nawet uruchomić trzeci raz, gdy jakiś aczik nie wleci. Gra jest jednak za słaba, by w to się bawić. Ponadto jest wyceniona za dużo - bazowa cena powinna być mniejsza o połowę. Ja dorwałem ją w jakimś bundlu. Jednak okazała się rozczarowaniem.
Z lat dzieciństwa do tej pory wryły mi się sceny z dwóch filmów - Końcówka filmu Pumpkinhead, który w TV leciał pod tytułem "Demon zemsty" a także scenę wymiotów z Duch II.
Czekam też. Niedawno przeczytałem, że ma jednak docelowo wyjść w drugim kwartale 2026 r. Ogólnie bardzo dużo wychodzi w przyszłym roku gier, które z chęcią kupiłbym i przeszedł na premierę. Z 5 lat mam na liście życzeń takie Forsaken Realms: Vahrin's Call, które ponoć jest bliżej końca (aczkolwiek cisza w publikowaniu materiałów na to nie wskazuje), w które także chętnie bym zagrał. To samo w Lorn Vale, nawet we wczesnym dostępie. A w innych gatunkach też mam tzw must have ze Styxem na czele. Tylko tego czasu nie ma tyle, ile by człowiek chciał na to granie przeznaczyć :)
Archaelund mam zakupione i czekam na pełną wersję, która ma się pojawić chyba w 2027 r. W tym ma wyjść z EA Monomyth i liczę, że gra będzie cała świetna tak jak początek. Do Amberlandów nie mogę się przekonać. Niby grafika u mnie jest drugorzędna, ale ... no nie :) Ale gra z tego co tutaj piszecie zasługuje na uwagę.
Ja jednak mam nadzieję, że w 2026 roku wyjdzie, choć coś przeczuwam, że na ostatniej prostej zmienią na wczesny dostęp a wtedy podziękuję, bo w early access najbardziej wtopiłem na grach od polskich twórców.
Z nadchodzących to liczę na Neverlooted Dungeons, bo ma wszystkie te elementy, które najbardziej lubię. Poza tym Nox Mortalis, Necrofane, Step into the Dark, Weepstone, Donjon: The Dark Fantasy. Golel to trochę inna para kaloszy, bo strategia tutaj odgrywa pierwszorzędną rolę. Jestem ciekaw też Hellslave II - jak bedzie fajna cena na premierę to kupię.
Queen's Domain, Odd Job, The Holy Fool, Greed & Darkness, czy Sanctumate to raczej jeszcze melodia przyszłości.
Na razie to wczesny dostęp, ale można grę ukończyć. Twórcy dodają co jakiś czas nową zawartość i ulepszenia. Ja najbardziej czekam na ekspedycje gladiatorów i te rzeczy, które wymieniłem w minusach.
Miks turowej strategii i RPG z akcją osadzoną w fantastycznej krainie wzorowanej na starożytnym Rzymie. Jako patron rozwijamy własne miasto i prowadzimy naszą drużynę gladiatorów. Choć gra jest we wczesnym dostępie, to oferuje zawartość na kilkadziesiąt godzin zabawy, szczególnie, gdy chcemy zdobywać osiągnięcia.
Zabawę rozpoczynamy od walki na arenie, która jest samouczkiem. Poznajemy część mechanik. Później trafiamy do podupadłego miasta prowadzonego niegdyś przez ojca, którego zresztą pragniemy pomścić. Z kilkoma fantastycznymi postaciami odbudowujemy miasto stawiając nowe budynki i udoskonalając każdy – oczywiście za określoną sumę pieniędzy. Te zdobywamy przede wszystkim na arenie, na która wysyłamy naszych gladiatorów. Naszych wojowników możemy wykupić w karczmie lub jeśli darujemy konkretnemu gladiatorowi życie na arenie, ten dołączy do naszej drużyny (jeśli mamy wolne miejsce). Jest kilka klas gladiatorów. W sumie mamy wojowników, którzy dzielą się jeszcze na trzy kategorie, łuczników – dwa rodzaje dystansowców, trzy klasy czarujące i truciciela. Każda ma określone umiejętności specjalne w walce, styl ataku i umiejętności pasywne na starcie. Oczywiście każda klasa ma swoje ograniczenia – magowie nie mogą nosić broni białej i łuków/kusz, tylko laski magiczne, księgi itp. Noszone wyposażenie wpływa na statystyki postaci. Tych trochę mamy, ale to standard w tego typu grach: obrażenia, procent szansy na trafienie krytyczne, na krwawienie, szczęście, punkty ruchu, obrona, zwiększenie życia, zbroi itd. Naszych zwerbowanych gladiatorów można edytować zmieniając im imię i wygląd na portrecie – nie wybieramy gotowców, ale dostosowujemy kształt twarzy, oczy, brwi, nos, usta, kolor skóry, oczu, włosów itd. Można stworzyć oryginalnego gladiatora. Wszelkie zmiany w wyglądzie jak i noszonym wyposażeniu zauważymy na arenie. Na koniec dodam, że wraz ze zdobytym doświadczeniem i osiągnięciem kolejnego poziomu możemy rozwijać postać o jedną umiejętność pasywną z losowo dobranych trzech (za kasę można wylosować coś innego). Te umiejętności to przeważnie punkty życia, inicjatywy, uników, obrony, procent krytycznych obrażeń itp. Co drugi poziom zyskamy możliwość odblokowania umiejętności bojowej. Jednak dodanie jej do slotu w walce wymusza na nas, aby ów gladiator spędził jakiś czas w akademii, zyskując dodatkowo punkty doświadczenia lub od razu nauczył się ich za odpowiednia sumę. Dlatego bardzo istotne jest żonglowanie różnymi gladiatorami. Nie będzie możliwości wystawiać cały czas tych samych – znaczy można, ale długo nie pożyją.
Teraz coś na temat miasta. Jak wspomniałem, będziemy z czasem je rozbudowywać. Ogólnie każdy budynek do czegoś służy i daje nam bonusy. W głównym budynku podnosimy za kasę poziomy poszczególnych miejsc, w karczmie rekrutujemy gladiatorów, na rynku sprzedajemy i kupujemy wyposażenie, pułapki i mikstury. W akademii nabywamy nowe umiejętności bojowe, podnosimy poziomy postaci. U medyczki leczymy rany po walce. Na cmentarzu składamy poległych a gdy wybudujemy mauzoleum, to później możemy przenieść tam co lepszych gladiatorów – jeśli zginął mając 5 poziom, to np. o 5% będzie zwiększał obrażenia w walce żywym gladiatorom. Gdy wybudujemy aleję z czarnym rynkiem, to zyskamy możliwość wykopania zwłok i zabrania uzbrojenia poległego gladiatora albo wykupić specjalna usługę tzw. Sabotaż, który możemy wykorzystać w walce (zatrucie przeciwników, „zyskanie” przez nich krwawienia i innych negatywnych skutków, zadanie obrażeń przed startem potyczki). Na publicznym forum zgadzamy się na dodatkowe zadania do wykonania (np. wykorzystanie w walce wybranej klasy gladiatora ileś tam razy, wydanie konkretnej sumy na rynku, wykorzystanie tego i owego w walce itp. W nagrodę zyskujemy złoto, przedmioty i inne bonusy. Podobnie działa nasze domostwo, ale tam z góry mamy narzucone zadania, których wykonanie daje nam bonusy. Możemy wybudować też miejsce ku czci bogom. Każdy gladiator ma przypisane bóstwo i wraz postępami na arenie przypodobuje się bóstwom osiągając poziomy zadowolenia bóstw, które dodają gladiatorom konkretne bonusy. Warsztat z kolei da nam możliwość zakupu machin, które przydadzą się walce, ale są one dość drogie. Innym miejscem, które możemy jeszcze postawić w naszym mieście to koloseum, na którego piaskach walczymy z innymi gladiatorami, aby zdobyć złoto i doświadczenie a także zyskać możliwość zrekrutowania silnego wojownika, którego w kampanii nie spotkamy. W sumie walki na tej arenie były trudniejsze niż w kampanii. Już w pierwszym podejściu obcy gladiatorzy odesłali w niebyt mój drugi garnitur. Dlatego rzadko z niego korzystałem. Każdy budynek możemy z czasem ulepszać, zyskując nowe możliwości.
Po powrotach z walk na arenach związanych z kampanią jesteśmy świadkiem losowych wydarzeń i podejmujemy decyzje, które będą rzutować na gladiatorów bądź kondycję miasta lub jego części.
Teraz coś o arenach. Na mapie wraz z postępami odkrywamy kolejne krainy, na których arenach możemy walczyć na czterech różnych poziomach trudności (łatwy, umiarkowany, trudny i bardzo trudny zakończony bossem), na które składa się kilka potyczek – co trzy lub dwie mamy możliwość ograniczonego leczenia. Każda kraina to nowi wrogowie, którzy mają specjalne ataki bądź umiejętności, zaś areny mogą negatywnie wpływać na naszych gladiatorów (przede wszystkim zimowa). Niestety każda arena to ten sam kwadratowy rozmiar podzielony na 64 pola. Urozmaicona jest pułapkami bądź skrzyniami (pustymi lub z bonusami). Każda potyczka wygląda inaczej, bo nawet wracając na dana arenę później, możemy dostać inny zestaw przeciwników. Jeśli jakiś gladiator polegnie na arenie, to znika z drużyny na stałe wraz z noszonym wyposażeniem (które możemy odzyskać, o czym wcześniej wspomniałem). Rannych wysyłamy do medyka, ale oczywiście w kolejnej walce nie będą już uczestniczyć.
W Bloodgrounds bawię się świetnie. Z minusów wskazałbym niezbyt urozmaicona liczbę przedmiotów dostępnych na rynku lub jakie dostaniemy po wygranych walkach na arenie. Za dużo powtarza się takich samych. To samo z umiejętnościami bojowymi – powinno być ich zdecydowanie więcej do wyboru, bo po dziesiątym levelu postaci odblokujemy wszystkie. Fabuła tylko pretekstem do walk – tutaj też można byłoby to bardziej urozmaicić. Mam jednak nadzieję, że nie wejdą do rozgrywki postulaty co niektórych graczy o możliwości cofnięcia ruchu – to całkiem zabiłoby satysfakcję z walk.
Graficznie pixel art. Jest bardzo przyjemny dla oka, wszystko jest czytelne. Muzycznie mogłoby być więcej utworów, choć to co jest nie irytuje pomimo powtarzalności. Technicznie nie mam zastrzeżeń, bo wszystko śmiga płynnie, błędy nie występują.
Jeśli ktoś lubi tego typu miks gatunkowy strategii turowej z RPG, to jak najbardziej polecam. Liczę, że z czasem twórcy będą dodawać więcej zawartości, jak mają w planach. Nawet pełna cena jest bardzo dobra jak na to, co oferuje gra. Polecam.
Obok Mystic Land: The Search for Maphaldo i Dungeons of the Amber Griffin dla mnie najciekawiej właśnie się zapowiada Underkeep, jeśli mowa o dungeon crawlerach opartych na ruchu po siatce. Na pewno jest w top 10 moich zakupów premier w przyszłym roku.
Weź kurde. Te listy to chyba co rok dłuższe :)
Zaskoczyłeś mnie z grami od Dragon Dropper - Into the Inferno itd - Ja myślałem, że to jakieś bieda dungeony sklecone na szybko nastawione tylko na walkę bez ciekawej eksploracji, tym bardziej, że gość SAM wydaje je rok w rok. Jest w nich wiele sekretów i nagradzana ciekawość? Walka nie nudzi? Daj szersze info, bo w większości gier nasz gust się zazębia.
I co w StarCrawlers jest nieprzyjemnego? Kupiłem kiedyś za grosze, ale jeszcze nie tykałem, bo jakoś nie zachęcała.
Prawie same molochy :) Jakbym jeden ograł w roku z tej listy to byłoby super. Dzięki za info o Swordhaven. Jeszcze kilka dni temu czytałem w aktualnościach Steam o przedostatniej aktualizacji przed wersją 1.0 a tu piszesz, że wyszło. Super, że nie jest to kolejny erpeg, który długo siedzi we wczesnym dostępie.
Gry powinny dawać frajdę a jak ją dają po kolejnym przejściu, to tylko się cieszyć :)
Ja w tym roku mam za sobą jedynie 3 RPGi. Ukończone Burrow Wing jednak nim się nie okazało. To jak najbardziej dungeon crawler, ale nawet elementy RPG ma mizerne i bardziej to była gra akcji FPP, choć nietypowa, która pomimo swojej prostoty, drewna i wielu kiepsko wykonanych elementów potrafiła mnie wciągnąć, tak, że ją ukończyłem. Podobnie jest teraz z Goldenheart - niby do wszystkiego się można przyczepić, ale odkrywanie świata i wędrówka potrafi wciągnąć. Natomiast wracając do erpegów - spośród niemal stu ogranych produkcji w tym roku tylko 3 nimi były:
1. Stirring Abyss
2. Caves of Lore
3. Bloodgrounds
Każda okazała się świetną grą i bardzo fajnie spędzałem z nimi czas. W tym roku jednak dominowały u mnie inne gatunki - w sumie rozstrzał był duży. Jeszcze zacząłem grać w darmowe Lunacid: Tears of the Moon, ale mnie nie wciągnęło. To samo z Pale Abyss - dwa razy zaczynałem i dwa razy błąd na początku. Obie zostawiłem na później. Ale w przyszłym roku poprawię się, bo planuję zakupić kilka erpegów i zabrać się za te, które mam. Z ambitnych planów rok temu tylko jeden tytuł ograłem :) No, ale kilka też nie wyszło w 2025 r. Więc w 2026 r. nadal w planach jest Outward, Skald, Drova, Hammerwatch i z 2-4 nadchodzące premiery. Na zimowym Steam Sale planuję zakupić kilka RPG - Islands of the Caliph, Heroes of the Seven Islands, Skalda i może coś jeszcze wpadnie w gatunku w dobrej cenie.
Zawsze coś wpadnie. Mam kilka pewniaków plus coś zawsze dostanie historycznie najniższą cenę, która nawet pomimo złodziejskiego steamowego przelicznika będzie już OK.
Tak ogromna liczba gier na Steam to może dla gościa nie jest problemem, bo facet popatrzy sobie tylko na sugerowane produkcje i nadal umknie mu wiele niezłych produkcji. Niemniej ja już dałem sobie spokój z przeglądaniem gier na Steam, bo szrociwo wywaliło ponad skalę. Nawet przez tagi jest ciężko, bowiem twórcy i gracze dają ich swojej grze jak najwięcej, aby zwiększyć zasięgi. Jeszcze przez steampeek.hu wygodnie się szuka produkcji, przynajmniej lepiej niż na steamdb.info czy na samym steamie. Jednak będzie tylko gorzej.
Przecież co tydzień piszą o wychodzących grach na Steam w poszczególnych dniach w danym tygodniu. Jeśli jakaś niszowa gra okazuje się sukcesem to o niej piszą. W obu przypadkach oba artykuły się pewnie nie klikają, bo komentarzy pod nimi brak. Po co maja pisać o czymś, skoro i tak 99% graczy ma na to wywalone?
Oczywiście i tak w encyklopedii brakuje multum gier, choć i tak jest lepiej niż kilka lat temu.

Tak, też miałem z tym skojarzenia i w sumie są podobne gry, choć w Bloodgrounds nie ma motywu podróży, nie ma rozmów między bohaterami (jedynie od czasu do czasu rozmawiają z nami postacie w mieście, ale to tylko klikamy "dalej"). Twórcy mają dodać tzw. ekspedycje gladiatorów i na tę zawartość liczę (że będą nowe areny, miejsca, przeciwnicy itd.). Niemniej też wiele czasu spędzimy na zarządzaniu drużyną. Kupiłem za 55 zł bodajże, mam ponad 30 godzin i jeszcze ostatnią krainę z finalnym bossem, ale też odwiedzam ponownie poprzednie areny, aby zdobyć złoto na rozwój miasta, by ukończyć grę mając je rozwinięte na maksa.

Miks turowej strategii i RPG z akcją osadzoną w fantastycznej krainie wzorowanej na starożytnym Rzymie. Jako patron rozwijamy własne miasto i prowadzimy naszą drużynę gladiatorów. Choć gra jest we wczesnym dostępie, to oferuje zawartość na kilkadziesiąt godzin zabawy, szczególnie, gdy chcemy zdobywać osiągnięcia.
Zabawę rozpoczynamy od walki na arenie, która jest samouczkiem. Poznajemy część mechanik. Później trafiamy do podupadłego miasta prowadzonego niegdyś przez ojca, którego zresztą pragniemy pomścić. Z kilkoma fantastycznymi postaciami odbudowujemy miasto stawiając nowe budynki i udoskonalając każdy – oczywiście za określoną sumę pieniędzy. Te zdobywamy przede wszystkim na arenie, na która wysyłamy naszych gladiatorów. Naszych wojowników możemy wykupić w karczmie lub jeśli darujemy konkretnemu gladiatorowi życie na arenie, ten dołączy do naszej drużyny (jeśli mamy wolne miejsce). Jest kilka klas gladiatorów. W sumie mamy wojowników, którzy dzielą się jeszcze na trzy kategorie, łuczników – dwa rodzaje dystansowców, trzy klasy czarujące i truciciela. Każda ma określone umiejętności specjalne w walce, styl ataku i umiejętności pasywne na starcie. Oczywiście każda klasa ma swoje ograniczenia – magowie nie mogą nosić broni białej i łuków/kusz, tylko laski magiczne, księgi itp. Noszone wyposażenie wpływa na statystyki postaci. Tych trochę mamy, ale to standard w tego typu grach: obrażenia, procent szansy na trafienie krytyczne, na krwawienie, szczęście, punkty ruchu, obrona, zwiększenie życia, zbroi itd. Naszych zwerbowanych gladiatorów można edytować zmieniając im imię i wygląd na portrecie – nie wybieramy gotowców, ale dostosowujemy kształt twarzy, oczy, brwi, nos, usta, kolor skóry, oczu, włosów itd. Można stworzyć oryginalnego gladiatora. Wszelkie zmiany w wyglądzie jak i noszonym wyposażeniu zauważymy na arenie. Na koniec dodam, że wraz ze zdobytym doświadczeniem i osiągnięciem kolejnego poziomu możemy rozwijać postać o jedną umiejętność pasywną z losowo dobranych trzech (za kasę można wylosować coś innego). Te umiejętności to przeważnie punkty życia, inicjatywy, uników, obrony, procent krytycznych obrażeń itp. Co drugi poziom zyskamy możliwość odblokowania umiejętności bojowej. Jednak dodanie jej do slotu w walce wymusza na nas, aby ów gladiator spędził jakiś czas w akademii, zyskując dodatkowo punkty doświadczenia lub od razu nauczył się ich za odpowiednia sumę. Dlatego bardzo istotne jest żonglowanie różnymi gladiatorami. Nie będzie możliwości wystawiać cały czas tych samych – znaczy można, ale długo nie pożyją.
Teraz coś na temat miasta. Jak wspomniałem, będziemy z czasem je rozbudowywać. Ogólnie każdy budynek do czegoś służy i daje nam bonusy. W głównym budynku podnosimy za kasę poziomy poszczególnych miejsc, w karczmie rekrutujemy gladiatorów, na rynku sprzedajemy i kupujemy wyposażenie, pułapki i mikstury. W akademii nabywamy nowe umiejętności bojowe, podnosimy poziomy postaci. U medyczki leczymy rany po walce. Na cmentarzu składamy poległych a gdy wybudujemy mauzoleum, to później możemy przenieść tam co lepszych gladiatorów – jeśli zginął mając 5 poziom, to np. o 5% będzie zwiększał obrażenia w walce żywym gladiatorom. Gdy wybudujemy aleję z czarnym rynkiem, to zyskamy możliwość wykopania zwłok i zabrania uzbrojenia poległego gladiatora albo wykupić specjalna usługę tzw. Sabotaż, który możemy wykorzystać w walce (zatrucie przeciwników, „zyskanie” przez nich krwawienia i innych negatywnych skutków, zadanie obrażeń przed startem potyczki). Na publicznym forum zgadzamy się na dodatkowe zadania do wykonania (np. wykorzystanie w walce wybranej klasy gladiatora ileś tam razy, wydanie konkretnej sumy na rynku, wykorzystanie tego i owego w walce itp. W nagrodę zyskujemy złoto, przedmioty i inne bonusy. Podobnie działa nasze domostwo, ale tam z góry mamy narzucone zadania, których wykonanie daje nam bonusy. Możemy wybudować też miejsce ku czci bogom. Każdy gladiator ma przypisane bóstwo i wraz postępami na arenie przypodobuje się bóstwom osiągając poziomy zadowolenia bóstw, które dodają gladiatorom konkretne bonusy. Warsztat z kolei da nam możliwość zakupu machin, które przydadzą się walce, ale są one dość drogie. Innym miejscem, które możemy jeszcze postawić w naszym mieście to koloseum, na którego piaskach walczymy z innymi gladiatorami, aby zdobyć złoto i doświadczenie a także zyskać możliwość zrekrutowania silnego wojownika, którego w kampanii nie spotkamy. W sumie walki na tej arenie były trudniejsze niż w kampanii. Już w pierwszym podejściu obcy gladiatorzy odesłali w niebyt mój drugi garnitur. Dlatego rzadko z niego korzystałem. Każdy budynek możemy z czasem ulepszać, zyskując nowe możliwości.
Po powrotach z walk na arenach związanych z kampanią jesteśmy świadkiem losowych wydarzeń i podejmujemy decyzje, które będą rzutować na gladiatorów bądź kondycję miasta lub jego części.
Teraz coś o arenach. Na mapie wraz z postępami odkrywamy kolejne krainy, na których arenach możemy walczyć na czterech różnych poziomach trudności (łatwy, umiarkowany, trudny i bardzo trudny zakończony bossem), na które składa się kilka potyczek – co trzy lub dwie mamy możliwość ograniczonego leczenia. Każda kraina to nowi wrogowie, którzy mają specjalne ataki bądź umiejętności, zaś areny mogą negatywnie wpływać na naszych gladiatorów (przede wszystkim zimowa). Niestety każda arena to ten sam kwadratowy rozmiar podzielony na 64 pola. Urozmaicona jest pułapkami bądź skrzyniami (pustymi lub z bonusami). Każda potyczka wygląda inaczej, bo nawet wracając na dana arenę później, możemy dostać inny zestaw przeciwników. Jeśli jakiś gladiator polegnie na arenie, to znika z drużyny na stałe wraz z noszonym wyposażeniem (które możemy odzyskać, o czym wcześniej wspomniałem). Rannych wysyłamy do medyka, ale oczywiście w kolejnej walce nie będą już uczestniczyć.
W Bloodgrounds bawię się świetnie. Z minusów wskazałbym niezbyt urozmaicona liczbę przedmiotów dostępnych na rynku lub jakie dostaniemy po wygranych walkach na arenie. Za dużo powtarza się takich samych. To samo z umiejętnościami bojowymi – powinno być ich zdecydowanie więcej do wyboru, bo po dziesiątym levelu postaci odblokujemy wszystkie. Areny mogłyby być w innych kształtach i przydałaby się opcja obracania mapą a nie tylko góra/dół, prawo/lewo oraz niewielkiego zbliżania oddalania. Fabuła tylko pretekstem do walk – tutaj też można byłoby to bardziej urozmaicić. Mam jednak nadzieję, że nie wejdą do rozgrywki postulaty co niektórych graczy o możliwości cofnięcia ruchu – to całkiem zabiłoby satysfakcję z walk.
Graficznie pixel art. Jest bardzo przyjemny dla oka, wszystko jest czytelne. Muzycznie mogłoby być więcej utworów, choć to co jest nie irytuje pomimo powtarzalności. Technicznie nie mam zastrzeżeń, bo wszystko śmiga płynnie, błędy nie występują.
Jeśli ktoś lubi tego typu miks gatunkowy strategii turowej z RPG, to jak najbardziej polecam. Liczę, że z czasem twórcy będą dodawać więcej zawartości.
Sorry, ale jeśli musimy unikać "wroga" i są też łamigłówki połączone z eksploracją, to nie jest to żaden symulator chodzenia. Błędnie ją tak określając tylko zniechęcicie do zagrania potencjalnych zainteresowanych. Gęstym klimatem i nieustającym niepokojem gra zbliżona jest do SOMY, choć tutaj więcej się dzieje. To survival horror nastawiony na atmosferę a nie walkę.
Od wczoraj dwa RPGi udostępniły swoje wersje demo. W tym gra, na którą najbardziej czekam, czyli Queen's Domain
https://store.steampowered.com/app/1799840/Queens_Domain/
https://store.steampowered.com/app/1154960/Ardenfall/
Ja mam zamiar kupić, gdy ją solidnie połatają. Najpewniej zajmie im to z pół roku jeszcze. Dla mnie brak mapy nie będzie problemem. Nie mam trudności ze znalezieniem tego i owego lub zapamiętywaniem drogi. O ile oczywiście gram na bieżąco.
Edit. Chyba było, bo stary news.
https://biznes24.pl/rzad-pokazal-jak-chce-zamykac-kopalnie-miliardy-dla-gornikow/

Ukończone:
REPOSE (3h) - o grze napisałem tutaj: https://www.gry-online.pl/forum/komentarz-repose/za100da3a
REVEIL (4h) - jedna z najlepszych gier, w które zagrałem w tym roku: https://www.gry-online.pl/gry/reveil/komentarze/z368b3#post0-16833659
The Lacerator (3h, ale gram dalej, bo jest do odkrycia jeszcze wiele nowej zawartości) - The Lacerator to fragment życia Maxa, człowieka, który kocha seks. Jako gwiazdor filmów dla dorosłych nie ma problemów z wyrwaniem laski nawet na pałę… znaczy w ciemno. Nie oprze mu się żadna. Jednak podczas kręcenia lodów z sexi niunią traci przytomność i budzi się w zatęchłej, ospermionej celi. A może tylko brudnej... Wydostaje się z niej, ale droga ucieczki jest dłuższa niż myślał. Podczas próby wydostania się z podziemnego kompleksu, który okazuje się jedynie fragmentem czegoś większego, nasz bohater odkrywa, że oprawca nie jest tylko zboczonym pomyleńcem paradującym w skąpych damskich fatałaszkach, które ledwo opinają jego muskularne, naoliwione ciało. Jednak najważniejszym celem jest przetrwanie i ucieczka z tego miejsca.
Nie będzie łatwo. Korytarze i miejsca są pełne ofiar szajbusa, które przypominają zombie i atakują Maxa, gdy tylko go zobaczą. Niektórzy mają jedną rękę, inni nie maja obu, czasami trafimy na wroga, który skacze na jednej nodze lub zwyczajnie stoi i czymś w nas rzuca. Jednak najgorsi to ci pozbawieniu nóg z ładunkiem wybuchowym na plecach, którzy w jednym momencie napsuli mi krwi. Nasz bohater też może stracić kończyny a nawet swojego wacka. Jednak nie kończy to gry, ale tracąc rękę lub nogę czy kapucyna nadal kontynuujemy rozgrywkę. Jest nieco trudniej, ale wciąż możliwe jest przejście gry. Należy tylko uważać na pułapki. Jest też kilka prostych łamigłówek do rozwiązania. Mamy też możliwość uratowania naszego kamerzysty i towarzyszki figli.
W trakcie ucieczki będziemy zbierać różne rzeczy, które pomogą nam przetrwać. Są to zazwyczaj standardowe rzeczy w survival horrorach jak śrubokręty, klucze, siekiera, pistolet, strzelba, apteczki, bandaże lub jedzenia, czy przedmioty specjalne. W pewnym momencie będziemy mogli handlować jedzeniem z pewnym gościem z dziury, który w zależności od tego, co mu przeniesiemy obdaruje nas apteczką, bębnem z nabojami do rewolweru, czy nawet czymś specjalnym. Gra zapisuje się automatycznie w kluczowych miejscach. Nie trzeba więc zapisywać gry w konkretnych miejscach mając wosk do pieczęci, kasetę VHS, lustro, czy coś innego. Ponadto nie musimy zaczynać gry od nowa w przypadku porażki, co też występuje w niektórych survival horrorach.
The Lacerator to gra, którą można przejść kilka razy. Po pierwszym zakończeniu zobaczymy jakie jeszcze są możliwości zakończenia rozgrywki. Zresztą już w trakcie gry zauważymy, że możemy podjąć decyzje, gdzie iść lub nie będziemy mieli wyboru (jeśli stracimy rękę, nie otworzymy drzwi, które można otworzyć wyłącznie będąc jeszcze kompletna gwiazdą pornoli). Ścieżek jest kilka i warto odpalić ją jeszcze raz, co ja też uczyniłem i uczynię. Dostaniemy się do wielu nowych miejsc. Jest krwawo, ale też mamy niemałą dozę czarnego humoru i pomysły dewelopera mogą nas rozbawić a jak ktoś nie ma poczucia humoru niskich lotów, to niech sobie lata wysoko o tam, o! Mnie już sam lektor czytający teksty w scenkach bardzo bawił.
Technicznie gra jest w należytym porządku. Nie miałem z nią jakichkolwiek problemów. Dodatkowo można w ustawieniach wybrać widok kamery – albo klasyczny, albo w trzeciej osobie zza pleców. Standardowo można dostosować sobie obraz, aby wrażenia płynące z rozgrywki były jak obcowanie z cudną laską albo żoną (piszę na wszelki wypadek, gdyby jakimś cudem natrafiła na tę recenzję). Grafika to tekstury rodem z epoki tuż po PSX. Dźwięki i muzyka w porządku. Dla mnie to jedna z najlepszych gier tego roku. Do tego ma przystępną cenę – pewnie wydawca widząc los Maxa, nie chciał jeszcze wyruchać klientów. A tak po prawdzie to chłopaki z polishoutprices załatwili nam swego czasu lepsze ceny z katalogu DreadXP.
Warto. 8,5/10 - chyba najlepszy survival horror w tym roku.
Traveller's Hymn (7h) - Przyjemna gra z automatyczną, turową walką inspirowana erpegami z lat 80. Jednak nie jest tak rozbudowana jak gry z tamtego okresu. Nie przeszkadza to jednak, aby poświęcić jej kilku godzin na przejście. To sympatyczna produkcja w stylowej oprawie audiowizualnej.
„Traveller’s Hymn” to taka przygodówka akcji, w której podróżujemy naszym wędrowcem po fantastycznej krainie. Ruch odbywa się w sumie po nieoznaczonej, kwadratowej siatce, co sugeruje kształt „kafelków” ze środowiskiem. W miarę łatwo rozpoznać, co jest czym, choć na początku dopiero poznamy, z czym da się wejść w interakcję. Wędrujemy przede wszystkim po dużej mapie. Gdy staniemy na ikonce np. z miastem lub domem, to eksploracja staje się już bardziej szczegółowa, obejmująca daną lokację. Tam trafiamy też na wrogów, skrzynie, zakopane skarby lub miejsca, gdzie można łowić. W miastach jeszcze możemy odpocząć oraz handlować a także dostać zadanie od mieszkańca, do którego później wrócimy z fantem, jakiego pragnął. W zamian zawsze coś dostaniemy. Wracając jeszcze do podróży po dużej mapie – podczas niej przebrniemy też przez wiele losowych potyczek z pojedynczymi wrogami. Walka toczy się automatycznie. To, jakie zadawać będziemy ciosy, zależy od noszonego oręża. Jednak najważniejsze są tutaj punkty życia i many – im mamy ich więcej tym wzrastają nasze szanse na przeżycie. Jeśli któreś spadną do 0 przegrywamy walkę i „budzimy” się w ostatnio odwiedzanym mieście z 20-25% mniejszą ilością złota. Oprócz wyposażenia ważne jest też jedzenie. Gra wymaga od nas, by co jakiś czas spożyć posiłek, inaczej będziemy co jakiś czas tracić punkt życia podczas wędrówki na dużej mapie. Posiłki sporządzamy z dwóch składników (rzadko z jednego), które oprócz przywracania punktów życia i many w pewnym przedziale czasowym, mogą też dodać nam punkty obrony. Ogólnie wszystko jest tutaj intuicyjne, choć nie ma wymiany 1 do 1 przedmiotów noszonych na te z ekwipunku i odwrotnie. Trzeba mieć miejsce, by odłożyć np. zbroję w ekwipunku, aby mieć możliwość założenia drugiej w pustym już slocie noszonego wyposażenia.
Odkrywanie tych kilku tajemnic świata było bardzo satysfakcjonujące. Zazwyczaj w kluczowych lokacjach zmierzymy się bossem, znajdziemy fajny item (a przede wszystkim symbol serduszka lub księżyca, które odpowiednio zwiększają na stałe punkty życia i many), porozmawiamy z NPC itd. Wędrówka po dużej mapie może czasami irytować, bo możemy być atakowani na każdym kroku, ale z czasem zauważymy, że trzymając się dróg i wędrując za dnia przeciwników będzie mniej. Grafika jest bardzo przyjemna, muzyka również.
W trakcie:
Scrap Riders (2h) – Przygodowa bijatyka jest całkiem niezła. Jako bijatyka jest przyjemna. Zdecydowanie więcej czasu schodzi ma na łamigłówkach. Głównie przez to, że łatwo można przeoczyć przedmiot do interakcji. Raz przez to błądziłem, bo nie podszedłem wystarczająco blisko pewnej szafki. Teraz utknąłem przy łamigłówce u dziwnej rodzinki, która przetrzymuje starego dziadka w piwnicy i na razie zostawiłem na później, bo inne gry przykuły bardziej moją uwagę.
Incision (5,5h) – staroszkolny FPS wydany w tym roku. Minimalistyczny, w graficznym stylu sprzed dwóch dekad. Dominuje czerowono-szara kolorystka, bo świat wypełniony jest mieszanką flako-betonową. Jest krwawo, mięsiście i dynamicznie. Nie ma tutaj ręcznego zapisywania gry i checkpointów. Rozpoczynając poziom mamy jedno życie i w trakcie rozgrywki zbieramy sobie kolejne życia. Jeśli na danym poziomie utracimy wszystko, zaczynamy level od nowa. Jednak grając na normalnym, nie miałem problemów z ich przechodzeniem. Czasami kończyłem poziom z kilkoma życiami na koncie. Powtarzałem może z dwa razy różne poziomy. Niestety ma to też minus, bo przerwanie i wyjście z gry w trakcie levelu sprawi, że przy ponownym uruchomieniu zaczynamy od nowa. Z czasem poziomy są coraz większe a wiadomo życie czasami wzywa. Niby gra jest dynamiczna, ale trzeba jednak ostrożniej podchodzić do starć, co dla mnie jest w porządku, bo i tak zazwyczaj tak gram. Podobno wg miłośników boomer shooterów gra jest trudna, ale jak na razie tego nie stwierdziłem. Ukończyłem pierwszy rozdział, zostały jeszcze dwa. Gra ma nawet oryginalną industrialną ścieżkę dźwiękową.
Goldenheart (3h) – to bardzo niszowa produkcja, ale cholernie dobra. Liniowa gra akcji FPP, w której wyposażeni w łuk i miecz z tarczą walczymy z napotkanymi stworami odkrywając tajemnice świata zaś głównym celem jest dotarcie do wieży tajemniczego maga. Nie jest rozbudowana jeśli chodzi o mechaniki. Walka w zwarciu jest drewniana, ale już strzelanie łuku przypomina mi to z Thiefa. Podnieść możemy tylko punkt życia lub strzały ze zniszczonych koszy oraz oczywiście klucze (opcjonalnie kryształ zwiększający permanentnie punkt życia). Ekwipunek jest niewielki i są w nim tylko potrzebne przedmioty. Od czasu do czasu przeczytamy jakąś księgę, ale to głównie związane jest z osiągnięciami. Mamy jeszcze coś takiego jak notatnik, w którym możemy narysować symbole, dzięki którym możemy gdzieś otworzyć przejście. Niewiele, ale świat jest rozległy i bardzo fajnie zrobiony. Ma trochę elementów platformowych. Możemy też pływać. Już skakałem w przepaść do podziemnego jeziora, gdzie mierzyłem się z bossem, spacerowałem po niewidzialnej ścieżce w kanionie, walczyłem z naprawdę dziwacznymi stworami a to dopiero kilka godzin. Grę można uruchomić w dwóch opcjach graficznych – podstawowym, w którym gra wygląda jak produkcje sprzed 20 lat, ale tekstury są czyste, albo w pikselowatym, który dodaje ziarno do obrazu, aby wyglądał jeszcze nieco starzej. Zacząłem w tym drugim trybie i tak już zostawię, ale jest czytelnie. Ogólnie bardzo pozytywne zaskoczenie.
Bloodgrounds (22h) – ta produkcja zdecydowanie kradnie mi godziny w ostatnich dniach. Miks turowej strategii i RPG z akcją osadzoną w fantastycznej krainie wzorowanej na starożytnym Rzymie. Jako patron rozwijamy własne miasto i prowadzimy naszą drużynę gladiatorów. Za odpowiednią cenę rekrutujemy ich w karczmie lub dołączają do nas, jeśli darujemy im życie na arenie i mamy wolne miejsce w drużynie. Gra właśnie skupia się na walkach na niewielkiej arenie w poszczególnych krainach. Wystawiamy naszą drużynę, aby sprostała przeciwnikom. Jeśli nasz gladiator polegnie, to ginie na zawsze i jego wyposażenie też przepada, choć wraz z postępami zyskamy możliwość odzyskania uzbrojenia za odpowiednią, niemałą opłatą. Mamy różne klasy gladiatorów do zrekrutowania – są wojownicy, magowie, łucznicy/miotający, czy truciciele. Każda ma swoje cechy, umiejętności specjalne w walce i statystyki, które zależą od tego, jakie umiejętności podniesiemy, gdy zyskamy punkt doświadczenia i w co ubierzemy naszego wojownika. Doświadczenie możemy zdobywać na arenie podczas walki oraz podczas trenowania w mieście. W ogóle w mieście mamy szereg budynków, które za odpowiednią opłatą (lub bez) dają nam bonusy bądź losowe wyposażenie. U medyczki leczymy rany po walkach, w karczmie rekrutujemy gladiatorów, na rynku kupujemy i sprzedajemy uzbrojenie, zwoje lub misktury, zaś na forum podejmujemy się konkretnych zadań, za których wykonanie zostaniemy nagrodzeni złotem bądź przedmiotem. Mamy też cmentarz a z czasem zyskamy mauzoleum, w którym składamy szczątki poległych, wybranych gladiatorów. Jeśli taki miał 5 poziom, gdy zginął, to np. złożony w odpowiednim miejscu, dodaje 5% do konkretnych statystyk w bitwie żyjącym gladiatorom. Podobnie działa miejsce ku czci bogom. Każdy gladiator ma przypisane bóstwo i wraz postępami na arenie przypodobuje się bóstwom osiągając poziomy zadowolenia bóstw, które dodają gladiatorom konkretne bonusy. Poza tym z czasem możemy wybudować warsztat, w którym za odpowiednią cenę można wykupić machiny bitewne wspierające nas w walce. Można wybudować też czarny rynek, w którym można zakupić usługi sabotażu do wykorzystania w nadchodzących potyczkach. Poza tym mamy główny budynek, w którym podnosimy poziomy poszczególnych budowli zyskując w nich dodatkowe bonusy i możliwości.
Gra wciąga. Potyczki niekiedy potrafią zaskoczyć. Co prawda do starć w nowych krainach wystawiam drugoligowy garnitur, ale i tak nawet w nich przeciwnicy załatwili moich pewniaków. Niemniej mam upatrzoną czwórkę podstawowych, dobrze rozwiniętych i wyposażonych gladiatorów, których wystawiam na szereg bitew, szczególnie tych zakończonych bossami. Jak na razie bawię się świetnie. Niby to wczesny dostęp, ale balans póki co jest zrobiony świetnie. Nie jest za łatwo i nie jest trudno.
Ponadto powróciłem do Cast n Chill, czyli pixel artowej gry o łowieniu rybek. Twórcy dodali drugi już update zawierający nową miejscówkę, tym razem w zimowych klimatach. Wiertłem przebijamy się przez lód i odpowiednią wędką oraz dobraną przynętą łowimy kolejne osiem gatunków ryb. Relaksik.
Poza tym pograłem w FPS Painted in Blood – przyzwoita produkcja we wczesnym dostępie. I nadal na tapecie Zniw Adventures. Ogólnie do końca roku mam zamiar przejść wspomniane gry plus parę niedużych produkcji i skończyć ten rok z setką ukończonych gier.
Ferocious zapowiadał się fajnie, choć demo miało techniczne problemy, ale klimat fajny.
inne gry z grudnia:
https://store.steampowered.com/app/2124100/Transience
https://store.steampowered.com/app/3556670/Beach_Invasion_1915Gallipoli/
https://store.steampowered.com/app/3399290/Dead_Format
https://store.steampowered.com/app/1094600/Kingdom_of_Night
https://store.steampowered.com/app/2304730/Carnival_Massacre/
https://store.steampowered.com/app/3062610/Shes_Leaving
https://store.steampowered.com/app/2070270/Cloudheim
https://store.steampowered.com/app/3929410/Scholar_Adventure_Mystery_of_Silence
https://store.steampowered.com/app/2789020/Hibernaculum/
https://store.steampowered.com/app/3604260/Liminal_City

Sugerowałem cenę 91,99 zł zgodnie z kursem dolara. Wydawca wtedy pisał, że będzie kosztować 115 zł, ale jednak ostatecznie zmienili zdanie i gra ma mieć cenę 79,99 zł co jest bardzo fajną ceną. Oby też gra dowiozła.
Jednak wydawca poleciał w kulki, bo ostatecznie ustalili cenę na 99.99 zł. Nawet zmienili cenę w newsie zapowiedzi, po tym jak zwróciłem na to uwagę. Wcześniej zrobiłem też screena. Za takie zagrywki nie zobaczą mojej kasy ( choć na ganersgate można kupić nawet za 56 zł - bazowa 79.99), jak i tak gra okazała się technicznym gniotem.
W przyszłych tygodniach w drugiej połowie grudnia nie będzie co ciekawszych tytułów do dodania to uzupełnijcie proszę encyklopedię o ciekawsze produkcje z tego roku, jak np. chyba najlepszy survival horror tego roku: https://store.steampowered.com/app/2339330/The_Lacerator/ w którym utracenie kończyny a nawet kapucyna nie kończy gry i jest wiele możliwości przejścia.
Oraz:
Duchowy spadkobierca pierwszej Amnesii ze szczyptą ARX Fatalis: https://store.steampowered.com/app/3555980/Caput_Mortum/
Flako-industrialny staroszkolny FPS: https://store.steampowered.com/app/1734680/INCISION/
Wariacja Buckshot Roulette, ale z pigulkami w roli głównej: https://store.steampowered.com/app/3799100/SIDE_EFFECTS/
Bardzo fajny rpg: https://store.steampowered.com/app/2227130/Caves_of_Lore/
I nadchodzący Dead Format https://m.youtube.com/watch?v=lwzNxarQ2H0&pp=ygUTRGVhZCBmb3JtYXQgdHJhaWxlcg%3D%3D
Oczywiście propozycji miałbym więcej ;)
A, no i na dokładkę współczesny tryumf rozumu - poza antyszczepami (odra już wraca)
Heh akurat ludzie zarazili się w szpitalu i wszyscy starsi.
Ten Farathan, drugi Hejstos i jeszcze Robber Knight to bieda gierki. Gość robi trzy gry, z czego dwie są w EA, Farathan chyba też wyjdzie we wczesnym dostępie. Zamiast skupić się na jednej produkcji, to rozwadnia to wszystko. Zresztą wszystko jest oceniane krytycznie. A pamiętam, że chciał Farathana w 2022 roku wydawać jak nie w 2021. Życzyłem mu dobrze, ale gdy pojawił się Hejstos, to straciłem zainteresowanie tym co robi, bo przypominał mi gościa, z którym współpracowałem przy takim tam DC (przepychanie tylko własnych pomysłów, ignorowanie uwag, głupie decyzje itp.).
Akurat to nie gra indie, bo deweloper miał za sobą niemałe wydawnictwo, które najpewniej wyłożyło kasę na aktorów i inne rzeczy, co potem sobie odbili.
Wiem, że o to w niej chodzi , by ja przejść wielokrotnie. Ja ukończyłem ją dwa razy w mniej niż 4 godziny a po drodze oczywiście zaliczając jeszcze wiele innych pomniejszych zakończeń. Niemniej nawet jak na grę na 4h (czy też, 5 i6) to i tak nadal bardzo drogo.
Wschodni deweloperzy wcale nie są lepsi. I dlatego taki niszowy jRPG kosztuje 275 PLN i ma jeszcze 3 edycje specjalne z DLC (wszystkie te DLC to jakieś skórki dla postaci, itemki itp.) gdzie najdroższa jest za 850 PLN...
Racja. Zapomniałem o japońszczyźnie (a w sumie nie zapomniałem, bo w nie nie gram, chyba, że zrobione sa w zachodnim stylu) a ceny mają ostro wywindowane. Sprawdziłem sobie kilka gier i chyba w Japonii mają taniej. Taki Octoptah Traveler PS5 (pudełko) lata u nich za mniej 6500 jenów, czyli jakieś 150 zł a u nas, miej niż 40 dolców a w sklepach a najtaniej u nas jakieś 199 zł i odpowiednio 49 dolców. Oczywiście w cyfrowych sklepach PS ceny podobne, na amazonach już są różnice. Ale tez wiele gier nie sprawdzałem.
To w kwestii gier gothicopodobnych wrzućcie sobie na radar (jeśli tego nie zrobiliście):
Sword Hero https://store.steampowered.com/app/1739080/Sword_Hero/
Asterfel https://store.steampowered.com/app/3892510/Asterfel/
i w mniejszym stopniu:
https://store.steampowered.com/app/3965710/Seal_Of_Destiny/
https://store.steampowered.com/app/2709410/Esantirion_Secret_of_the_Deep/
https://store.steampowered.com/app/1428600/Stormrite/
https://store.steampowered.com/app/2017480/Elengard_Ascension/
https://store.steampowered.com/app/2406680/Kromlech/
https://store.steampowered.com/app/951770/Forsaken_Realms_Vahrins_Call/
Pomijając to, że Polska ma wysokie ceny sugerowane Steam, to wielu deweloperów, szczególnie zachodnich, oderwanych jest od rzeczywistości jeśli chodzi o wycenienie swojego "dzieła". Gry dwugodzinne często są wyceniane na ponad 60 zł. Pamiętacie 12 Minutes? Grę, która można było ukończyć wielokrotnie w przeciągu dwóch godzin - cena 99,99 zł. A Memoir Blue - bez problemu ukończyć grę można w 45 minut - ponad 30 zł. Podobnie swego czasu Storyteller (wspomniane gry z katalogu Annapurny, można było ograć na szczęście w GP). W ogóle takich gier jest mnóstwo.
Jeśli gra ma atrakcyjną cenę, to wiadomo, że przyciąga. Gry indie i AA muszą wręcz taką posiadać, aby zachęcić graczy do kupna. Z tych ponad 20 tytułów z 2025 r., które kupiłem na Steam, wszystkie miały dobrą cenę, w tym też niższą niż sugeruje Steam. Konkurencja jest duża i będzie coraz większa.
Poza tym już coraz częściej gry po pół roku od premiery dostają -50% na promocjach albo i więcej (nie piszę od tytułach AAA). A są bardziej już dopracowane. Albo trafiają szybko do bundli, do Luna i jeszcze kwestia darmówek od Epic. Po co więc przepłacać.
Cena bardzo dobra, szczególnie jak na RPG, które jest na ponad 40h (wątek główny). Ja jednak poczekam jeszcze na patche i zagram w przyszłym roku. Na razie i tak za dużo gier mam w trakcie.
A co do błędów wytkniętych w artykule: Krytykowane są głównie problemy techniczne. Te jednak nie są na tyle poważne, aby popsuć zabawę (gra jest w końcu skierowana do fanów Gothica, a Ci są na takie niedogodności mocno uodpornieni). To poza Gothic 3, wcześniejsze odsłony nie miały tyle błędów. Zdarzały się, ale nic ponad standard w branży.
Napisałem tekst o Skald: Against the Black Priory:
https://silvaren-rpg.blogspot.com/2025/11/subiektywnie-skald-against-the-black-priory.html
Bardzo dobra recenzja, do której jeszcze na pewno powrócę, gdy już odpalę Skalda.
Oczywiście, że umierają, obecnie ponad 50% gier AAA i AA dla jednego gracza to kotlety z widokiem TTP na silniku Unreal Engine 5.
Niektóre gatunki umarły lub prawie zdychają jak choćby RTS-y lub FPS-y dla jednego gracza z kampanią na ponad 10 godzin w stylu Cyberpunk lub Half-Life, Doom 3 itp.
Totalne bzdury wyssane z palca. FPSy - wychodzi ich dużo, głównie AA. RTSy- też, tylko wiele gier coś dodaje do gatunku i są miksem strategii, ale nadal wychodzą.
Może na mikołajki dodacie gry, o które proszą lub poproszą użytkownicy (nieco starsze tytuły)?
Mutant - niedaleko takie zdarzenie: https://strzyzow.policja.gov.pl/rsr/aktualnosci/wydarzenia/144799,Niebezpiecznie-na-drogach-powiatu-strzyzowskiego.html
Między Rzeszowem a Krosnem aż tyle nie sypnęło, ale o 6.30 patrzę za okno - deszcz. Super nic nie trzeba skrobać. O 7.00 już 5cm śniegu co najmniej o ostro dawało. Ale i tak spoko. Na drodze lipa, bo nie wszędzie odśnieżone, ale jeździli więc nie zaskoczyła :). Niemniej do tej pory nie sypnęło tak jak u Ciebie. Zdecydowanie.
Zobaczymy jak jutro. Dla drugiego dzieciaka w sumie dzisiaj był pierwszy świadomy śnieg, na który od razu zareagował. Jutro jak dosypie, będzie zabawa.
A nawet jeśli nie dadzą języka polskiego, to znajdzie się dobra dusza, która ze starego wydania przeniesie napisy do tej wersji. A gdyby nie działały, to ktoś inny od technikaliów pomoże itd. Tak więc szansa na nieoficjalne spolszczenie jest.
Niewiele tego typu gier jest. Dominują średniaki, ale jest kilka gier ponad to tylko mają grafikę rodem z PSX i walka nie jest zręcznościowa i widowiskowa jak w grach z większym budżetem.
Najbardziej polecam Tower of Mask - ruch jest co prawda po siatce, ale ruch podczas walki jest swobodny i kontrolujemy noszoną broń https://store.steampowered.com/app/2918410/Tower_of_Mask/
Inne:
https://store.steampowered.com/app/2406370/Darkblade_Ascent/
https://store.steampowered.com/app/1494810/Mortal_Sin/
https://store.steampowered.com/app/3108510/FlyKnight/
https://store.steampowered.com/app/1745510/Lunacid/
https://store.steampowered.com/app/3017330/Verho__Curse_of_Faces/
https://store.steampowered.com/app/1574240/Dread_Delusion/
https://store.steampowered.com/app/598060/Slashers_Keep/
https://store.steampowered.com/app/908360/Monomyth/
Zbrodnia i Kara najlepsza? Za najlepszą uchodzi Testament (wg mnie ok, ale nudna), choć dla mnie ta z Kubem Rozpruwaczem była najlepsza. Potem każda kolejna to był spadek formy a po rozczarowującym i przeciętnym Devil's Daughter dałem sobie spokój z tą serią. Oczywiście jeśli mowa o serii od Frogwares, bo takie The Beekeeper's Picnic: A Sherlockian Adventure gracze oceniają znacznie lepiej niż gry z detektywem wszechczasów od ukraińskiego studia.
Ogólnie dziwne wybory gier. Immortality dobre, Obra Dinn też, ale nie wybitne. Zresztą to pierwsze trudno nazwać grą detektywistyczną - bliżej jej do produkcji o odkrywaniu anomalii. Murdered: Soul Suspect to z kolei niewykorzystany potencjał był. Za mało prowadzenia sprawy, za dużo prostych znajdziek. The Case of Golden Idol bardzo fajne, chyba najlepsze z zestawienia w artykule, choć w kilka gier nie zagrałem.
Brak wielu klasycznych przygodówek jak te z Kathy Rain, Darkside Detective i kilku innych
Brak tutaj chociażby The Painscreek Killings, czy chociażby drugiej gry studia jak Scene Investigators. Nie ma odświeżonej gry przeglądarkowej The Roottrees are Dead.
A niedawno wyszło też wysoko oceniane The Séance of Blake Manor.
Niestety, ale artykuł pełen zapychaczy.
Miejscami przypomina mi Blade of Darkness, nawet chód goblinów identyczny.
Szkoda, że wczesny dostęp. Pełna wersja to będzie najwcześniej 2027 rok.
Do tego czasu może wyjdzie Alkahest, Queen's Domain, Sanctumate, The Nightscarred, Necrofane, czy już TPP The Age of Bhaarat.

REVEIL okazał się jedną z lepszych gier przygodowych FPP z elementami walking sima i survival horroru. Potrafi zaciekawić przez większość rozgrywki a gdy wydaje się, że zbliżamy się do końca... totalnie zaskakuje. Trudno tutaj napisać coś o fabule, by czegoś nie zdradzić. Najlepiej nie czytajcie recenzji/opinii, bo możecie trafić na spoiler psujący odbiór gry - zagrajcie w grę w ciemno bez żadnej wiedzy o niej. Tej recenzji też nie czytajcie od drugiego akapitu przed grą ;). Ja tylko napiszę, że zagadki są proste (ta z manekinem jest jedną z ciekawszych, z jakimi się ostatnio spotkałem), elementy survival horroru są trzy, które polegają na unikaniu wroga skradając się w pobliżu niego, biegając w poszukiwaniu trzech itemów i trzeci polegający wyłącznie na ucieczce. Fragmentów symulatoru chodzenia jest kilka, ale warto zwrócić wtedy uwagę na otoczenie, bo zauważymy jak historia jest dopięta w każdym elemencie. Tylko kupujcie grę na co najmniej 50% promocji, bo jednak ma zawyżoną cenę jak na produkcję do 4 godzin na przejście.
Grafika jest bardzo dobra. Obiekty i szczegółowość lokacji potrafią zrobić wrażenie. Można otworzyć większość szafek/szuflad. Kolorystycznie dominuje czerwone światło, które staje się znakiem rozpoznawczym gry, ale ma to też swoje uzasadnienie w grze. Niektóre lokacje są barwne, inne przygnębiające, ale wszystko tutaj współgra z tym co dzieje się na ekranie. Dźwięk dopełnia rozgrywkę i w wielu momentach pojawia się niepokój. Jest kilka jump scary, ale jednak gra stawia na budowanie atmosfery. Muzyka jakaś jest, ale nie zostaje w pamięci. Dubbing jest w porządku.
Technicznie jest ok, choć w pewnym momencie miałem obawy, czy w ogóle uda mi się grę dokończyć. W pokoju dziecięcym trzy razy wywaliło mi grę do pulpitu, więc podchodziłem do tej lokacji czterokrotnie (a jest tam zręcznościowa zabawa z pewnym pudełkiem, która może zirytować), co nie nastrajało dobrze, jednak później nie trafiłem już na jakiekolwiek błędy. Gra zapisuje się zazwyczaj przed wejściem do danej lokacji lub jej części.
Gra jako całość niezwykle przypadła mi do gustu. Czytając każdą notatkę, zwracając uwagę na szczegóły odwiedzanych miejsc okazało się jak REVEIL jest dopracowana historią. I choć z podobnym motywem spotkałem się w grach, to i tak niniejsza produkcja zaskoczyła mnie pozytywnie, dlatego zdecydowanie polecam, szczególnie jeśli lubicie tego typu produkcje przygodowe.

Ciekawa gra, która wygląda jak klasyczny dungeon crawler z ruchem po siatce, ale nim jest, bo to nie jest RPG. W REPOSE główną osią jest odszukanie właściwej ścieżki, która doprowadzi nas do kolejnego poziomu. Jednak utrudnieniem jest tutaj zapas tlenu (energia), który pozwala nam na przemierzenie określonej liczby pól. Trzeba po prostu dobrze planować przejście, zapamiętać, gdzie są wrogowie (i przygotować sobie odpowiednią broń na nich) i jakiego typu oraz przeszkody. Gra jest liniowa i zazwyczaj podążając pierwszym wolnym wolnym korytarzem docieramy do komputera, którym otwieramy drzwi w okolicy miejsca startowego (jest nim łóżko, które zapisuje postępy), dzięki czemu zyskujemy dostęp do innego korytarza, na którego końcu będzie też komputer otwierający kolejne drzwi lub wyjście z lokacji. I tak to się kręci przez całą rozgrywkę. Jeśli docieramy do łóżka na kolejnym poziomie jest przerywnik fabularny - rzuca nam światło na enigmatyczną historię, którą poznajemy też z odnajdywanych notatek.
Wspomniałem, że występują wrogowie. Jest ich kilka typów. Możemy ich załatwić na kilka sposób. Nasz bohater wyposażony jest w lampę, siekierę a z czasem w pistolet. Wrogowie standardowi oraz mimic padają po ciosie siekierą. Natomiast są też ich wersje z poświatą nad głową - takich można załatwić tylko pistoletem. Nim też niszczymy hologramy. Na drugim, sekretnym poziomie są też wrogowie, których zabija światło (wchodzimy w nich z latarką). I w sumie to tyle. Podczas naszej wędrówki natrafimy też na anomalie/przeszkody. Wejście w wyładowanie sprawia, że jeden ruch kosztuje nas dwa razy więcej energii a jeśli wejdziemy w kolejną to utrata energii sumuje się. Kolce i ruchome bloki zabijają nas od razu. Dodam też, że strzał z pistoletu zabiera też 5 punktów energii, dlatego na jednym poziomie lepiej wybrać okrężną drogę niż strzelać do przeciwnika. Nawet jedno, dwa zaoszczędzone punkty energii a więc jedno, dwa przebyte pola potrafią zrobić różnicę. Na każdym poziomie zyskamy też możliwość odblokowania pomieszczenia z kawą - jej użycie podczas przejścia odnawia nam energię oraz pozbywa się negatywnych efektów wyładowań a także przez sekundę wskazuje na mapie w jakim miejscu jesteśmy.
Ogólnie przejście danego poziomu będzie polegać na zapamiętaniu, gdzie co jest i przygotować się na to. Podstawowe levele mają mapę, która pomaga w nawigacji. Wczytywanie gry polega na wpisywaniu kodów. Podczas eksploracji natrafimy tez na strzępy informacji z fragmentami kodu. Gdy je zbierzemy wszystkie i wpiszemy je po przejściu gry w odpowiednim miejscu to zyskamy dostęp do sekretnego poziomu. W sumie fajne rozwiązanie.
Oprawa wizualna to kilka kolorów. Od jednego do ośmiu. Można sobie w opcjach ustawić jaki będzie dla nas odpowiedni. Próbowałem inne, ale jednak ten ustawiony domyślnie jest najlepszy i najmniej męczy wzrok. Jest minimalistycznie, ale dość czytelnie. W głośnikach słyszymy z kolei przyzwoite ambientowe dźwięki. To sprawia, że gra ma fajny klimat. Szkoda tylko, że jest liniowa i każde podejście do przechodzenia ścieżki z czasem zwyczajnie nudzi. Tym bardziej, że nie mamy dużego urozmaicenia. To sprawiało, że nie ma tego czegoś, co klasyczne dungeon crawlery, że ciągnęło do sprawdzania korytarzy i przechodzenia kolejnych poziomów podziemi, odkrywania sekretów itp. Tutaj przechodziłem jeden poziom,dwa i gdy grą się zapisywała, to robiłem przerwę. Dla mnie to tytuł na 6,5/10. Polecam, ale to nie będzie gra dla każdego.

"DOGWALK" - Drogi Mikołaju! Najlepsze bałwany tworzymy w towarzystwie. Właśnie pstrykamy foteczkę naszego bałwana, bo uważamy, że jest tak fajny, że zasługuje na nagrodę :)
PS Gdy kapelusz znajdziemy lepszy, ten odstawimy na budowę Heńka.
Przypomina mi to grę Ash of Gods: Redemption.
I to jak najbardziej dobre skojarzenia.
Obecnie - Tainted Grail The Fall of Avalon. Adamus pisał o tej grze w poprzedniej części i podzielam jego zdanie. Gra jest dobra, może nawet bardzo dobra
Ja żałuję, że tego w przeszłości nie kupiłem. Zamiast tej gry postawiłem na BEAST: False Prophet, które najpewniej nigdy nie zostanie ukończone. Ale kiedyś i w The Fall Avalon zagram. W sumie pierwsza gra z Tainted Grail (Conquest) była świetną karcianką.
To jakiś inny mecz oglądałem. Widowisko? Śmiechu warte. Holandia kontrolowała grę, Polska szarpała. W pierwszej połowie mogli wyprowadzić z 3 świetne kontry, udało im się z jedną, z której padł gol. Dobra drużyna wygrywałaby już z Holendrami z 3:0 w pierwszych 45 minutach.
I w końcu nie było tego cofania się w stronę swojej bramki.
Przecież to było obecne co jakiś czas. Z pola karnego Holendrów wycofali do Grabary lub do ostatnich obrońców. I nie, mecz nie był wyrównany. Holandia przeważała. Nie zakłamujmy rzeczywistości. Ale widać, że jest inny mental i zawodnikom się chciało. Jednak jeszcze długa droga przed nimi, by wszystko się zazębiało, ale kadra musi otworzyć się na młodych zawodników.

Minął prawie miesiąc od ostatniego wpisu a w tym czasie ukończyłem ponad 10 tytułów i kilka jest na tapecie:
Caves of Lore (35h, ukończona) - główny tytuł, z którym spędzałem ostatnie tygodnie. Bardzo fajny RPG, ale nie będę się rozpisywał, bo o grze napisałem w najstarszym temacie na forum: https://www.gry-online.pl/forum/serie-mampm-wizardry-oraz-inne-crpgi-niekoniecznie-w-trybie-fpp-c-39/ze1009578#post0-16831721
Flesh Made Fear (7h, ukończona) - klasyczny survival horror, o którym więcej napisałem w karcie gry w encyklopedii: https://www.gry-online.pl/forum/komentarz-flesh-made-fear/ze100d4ad
THRESHOLD (2h, ukończona) - intrygująca gra przygodowa - więcej o niej pisałem w tym miejscu: https://www.gry-online.pl/forum/komentarz-threshold/z2100cb9c
Slots & Daggers (7h, ukończona) - świetne, wciągające klikadło na pograniczu strategii i hazardu. Opinia: https://www.gry-online.pl/forum/komentarz-slots-amp-daggers/z1100c5d4
Darkenstein 3D (10h, ukończona) - darmowy hołd złożony serii Wolfenstein. Na karcie gry napisałem obszerną opinię: https://www.gry-online.pl/forum/komentarz-darkenstein-3d/zd100ba5d
Daemonologie (1h, ukończona) - XVII wiek. Wcielamy się w protestanckiego łowcę czarownic, który przybywa do szkockiej wioski, aby wśród jej mieszkańców wskazać osobę, która jest wiedźmą. Mamy na to cztery dni, gdyż piątego dnia o świcie wiedźma musi zawisnąć (na wyspach osób posądzonych o czary nie palono na stosie, ale własnie wieszano). W tym celu przepytujemy mieszkańców, czy czegoś nie widzieli, czy kogoś nie posądzają o czary a jak zajdzie potrzeba to torturami dosłownie pociągniemy podejrzanych za język ;)
Gra to przygodówka a dokładniej w sumie powieść wizualna z prostymi elementami zręcznościowymi. W głównej mierze rozmawiamy z mieszkańcami klikając na dialogi. Czasami możemy zdecydować, czy z daną osobą porozmawiamy, czy jednak potorturujemy, aby wyciągnąć więcej informacji. Tortury to zręcznościówki polegające na odpowiednim klikaniu myszką, jej trzymaniu i zwolnieniu przycisku - w zależności od sposobu wymierzania kary, bo tych jest kilka jak: podtapianie, ciągnięcie za język, nakłuwanie ciała, czy miażdżenie palców. Po jednej, czy dwóch lub więcej próbach pojawią się nowe dialogi. Jednak wszystkich we wiosce nie skłonimy w ten sposób do gadania, bo za mało mamy na to czasu, ale nocą mamy koszmary, które mogą nam zasugerować kogo wziąć na spytki.
Gra choć ma ubogi gameplay, jest niezwykle klimatyczna i intrygująca. Nie jest to tylko zasługa tego, że ów produkcja jest czarno-białą. Wszelkie filmiki na początku, na końcu a także sny wykonano w formie animacji poklatkowej. Fantastycznie wykonanej. Szczególnie sny, które są tajemnicze, niepokojące, niekiedy bluźniercze, ocierające się o gore robią klimat. Szkoda, że pixel art nie dorównuje animacjom. Jest wg najsłabszym elementem. Niby jest w porządku, ale jednak trochę niechlujny. Wg mnie interfejs, wioska i obrazki lepiej pasowałyby do całości, gdyby wykonane były w stylu drzeworytów. Wiadomo - więcej roboty, ale wtedy gra byłaby kompletna. Atmosferę buduje jeszcze dźwięk i muzyka, która jest darmowym dodatkiem do gry a jest bardzo dobra. Napisanie więcej o grze to już byłoby spojlerowanie. Mi "Daemonologie" przypadło do gustu. To króciutka produkcja, ale od początku do końca wciąga.
Ten Bells (1,5h, ukończona) - ciekawy miks walking sima z survival horrorem. Intrygujący, niepokojący, niekiedy intensywny i czasami irytujący.
Zostajemy uwięzieni w pewnym angielskim barze. Jak szybko zauważymy, okrążając bar zawsze wracamy do punktu wyjścia - na korytarz przed niewyraźny obraz, który może kogoś przedstawiać. Aby opuścić to przeklęte miejsce musimy w pubie znaleźć anomalie. Gdy takową zauważymy wracamy do drzwi, którymi weszliśmy. Jednak jeśli nie zauważymy jakiejś i jesteśmy pewni, że takowej nie ma to wchodzimy przez inne drzwi. W obu przypadkach trafiamy do tego samego miejsca z obrazem, ale jeśli wybraliśmy dobre drzwi to obok nich zauważymy dzwonek, który zadzwoni, jeśli podejmiemy kolejną próbę szukania anomalii. By poznać zakończenie musimy usłyszeć 10 dzwonków. Niby proste zadanie, ale jeśli nie zauważymy jakiejś anomalii a przejdziemy przez drugie drzwi, to zaczynamy zabawę od początku. I odwrotnie - jeśli cofniemy się do wejścia, bo niby zauważyliśmy jakąś anomalię a jej tam nie było, to też znowu musimy zacząć "kolekcjonować" dzwonki od początku. A tych anomalii jest kilkadziesiąt. Niektóre są paranormalne i te zazwyczaj zobaczymy bez problemu - a to jakaś twarz ducha wygląda zza filara, a to coś pojawia się przy kominku a to coś rzuci barmanką, coś gdzieś lewituje i zmienia miejsce lub zacznie nas atakować i musimy uciekać. Inne dotyczą wystroju: zmiany koloru ścian, braku kart na stołach, bazgrołów na obrazie itd. Można też zginąć, gdy dopadnie nas zjawa.
Gdy grę ukończymy zauważymy, że wiele elementów jest związanych z fabułą. Płacząca barmanka, dzwonek, postać zjawy, barman... Te rzeczy związują się w historię, która na końcu odrywamy. Oprócz niej mamy też szereg osiągnięć do zdobycia.
Audiowizualnie jest bardzo dobrze. Pub prezentuje się elegancko, grafika jest bardziej niż przyzwoita zaś audio też jest na dobrym poziomie. Technicznie gra jest też dopracowana, bo podczas załączania się anomalii, nie ma ścinek, co w sumie było i jest wizytówką gier od Bloober Team. Ogólnie "ten Bells" ma świetną atmosferę, jest inną produkcją od tytułów, w których szukamy anomalii (gdzie zazwyczaj gapimy się na monitor i przełączamy scenerie). Gra jest co prawda krótka, bo jej ukończenie i poznanie wszystkich anomalii zajęło mi mniej niż półtorej godziny (nie zdobyłem jednak wszystkich osiągnięć), ale ma też niewygórowaną cenę i na jakiejś promocji zdecydowanie warto ów tytuł zakupić. Polecam.
Full Void (3h, ukończona) - Jak można przeczytać w steamowym opisie, twórcy inspirowali się Another World, Prince of Persia, czy Flashback, co jak najbardziej widać. Choć wspomnianych gier nigdy nie przeszedłem do końca, to Full Void z satysfakcją obejrzałem napisy końcowe. Była to minimalistyczna, ale fantastyczna przygoda. Fabuła od początku jest enigmatyczna i nie jesteśmy atakowani jakimiś opisami, tekstami co i jak. Tutaj nie pada ani jedno słowo, wszystkiego domyślamy się sami. Niemniej jest ciekawie do samego końca. Fabularnie miejscami przypominała mi Planet of Lana czy Inside, ale Full Void oczywiście opowiada swoją historię. Gameplay jest minmalny. W sumie mamy tylko dwa przyciski - jeden odpowiada za skok, drugi za interakcję: włączamy przyciski, przesuwamy dźwignie i hakujemy. To ostatnie jest fajnym urozmaiceniem. Niekiedy zyskamy dostęp do konsolety urządzenia i np. przesuwamy dźwig, aby coś nim wziąć lub przesunąć. Z czasem... w sumie więcej nie będę zdradzał, bo historię i możliwości fajnie odkrywa się samemu. Pomimo niewielkiego urozmaicenia nie odczuwałem nudy ani przez moment. Poziomy są świetnie urozmaicone i jest co robić. A przeważnie robimy coś, by ominąć przeszkody, dojść do konsolety/przełącznika, dostać się w jakieś miejsce itd.
Graficznie mamy ręcznie rysowany, piękny pixel art. Może i nie powala mnogością detali, ale jest czytelny i kolorystycznie potrafi niekiedy zachwycić, szczególnie w początkowych etapach. Czasami, gdy zginiemy załączy się animacja. Nie wszystkie rodzaje śmierci ją mają, ale te pół sekundy robi wrażenie. Zresztą ginąć można tutaj często a jak ktoś chce zdobyć odpowiednie osiągnięcie, to w sumie powinien różnorodnie "umierać". Z innymi osiągnięciami nie powinno być problemu, szczególnie dla kogoś, kto ma intuicję eksploratora. A wracają do ginięcia - jeśli to się nam zdarzy przeważnie zaczniemy rozgrywkę w tym miejscu lub bardzo niedaleko. Nie ma tutaj powtarzania etapów od początku, co jest jak najbardziej na plus. Dźwięki i muzyka już nie robią takiego wrażenia jak oprawa wizualna, ale są w porządku. Full Void to produkcja na 2-3 godziny. Niby niewiele, ale przez to rozgrywka nie jest rozwleczona, powtarzalna i nudna. Wszystko jest świetnie skondensowane, klimatyczne i satysfakcjonujące. Może podstawowa cena jest nieco zawyżona, ale na promocji warto zakupić, zagrać i nostalgicznie powrócić do przeszłości.
NO-SKIN (1,5h, poległem na ostatnim bossie, zrezygnowałem z dalszej gry po kilku kolejnych próbach) - Roguelite, który w każdym elemencie jest zwyczajnie słaby. Rozgrywka polega na przechodzeniu od miejsca do miejsca w pewnym budynku (akcja dzieje się w wyobraźni głównej bohaterki popartej zdarzeniami z przeszłości), walce z napotkanymi istotami lub rozmowie, kupowaniu przedmiotów itd. Aż ostatecznie skonfrontujemy się z postacią bez skóry. Zazwyczaj mamy do wyboru jedną z trzech lokacji, gdzie możemy się udać, które przedstawiają procentowo, co może w nich nas spotkać. Zazwyczaj jest to turowa walka. Kiedy indziej możemy spotkać kogoś/coś i kupić użyteczny przedmiot. Ogólnie nic ciekawego.
W opisie karty gry pisze, że gra ma eksperymentalny styl artystyczny w klimatach grozy i złożoną rozgrywkę. Wszystko to naciągana bzdura. Styl artystyczny jest zwyczajnie prymitywny i brzydki. Klimaty grozy – niby mamy potwory, są te elementy horroru, ale nie wywołują jakichkolwiek emocji. A są gry w pixel arcie, które potrafiły przez pewien czas utrzymywać poczucie niepokoju. Tutaj kompletnie tego nie ma. Oprawa dźwiękowa też tutaj nie domaga w tym aspekcie. Złożonej rozgrywki również nie ma. Mamy dwie bronie, którymi zadajemy obrażenia plus dodatkowy cios specjalny, oprócz tego możemy zwiększać obrażenia naszego wyposażenia, jest jeszcze kilka innych przedmiotów. Wrogowie są podobni, tylko kilku na późniejszych etapach różni się od reszty swoimi możliwościami. Jest tego mało. Kolejne podejścia nie są zbyt urozmaicone i różniące się od wcześniejszych, dlatego wkrada się nuda. Cena też jest za wysoka jak na to co oferuje ów tytuł. Zdecydowanie nie polecam.
Escape the Dark Tower (1h, ukończona) - Bardzo krótka, mała gra przygodowa typu escape room. Gdyby nie to, że miałem ją włączoną w tle i autor uważał na lekcjach matematyki, to przejście zajęłoby z pół godziny max. Ogólnie rozwiązujemy łamigłówki, aby zdobyć trzy klejnoty, by wyjść z wieży, w której zostaliśmy uwięzieni. Łamigłówki są proste, do większości znajdziemy rozwiązanie w okolicy. Są dwie zagadki matematyczne i przy jednej trochę posiedziałem, bo wg twórcy gry dodawanie jest przed mnożeniem. Gdy to przypadkiem odkryłem, to już poszło z górki, ale w sumie takiego błędu nie powinno być w grze logicznej. Oprawa audiowizualna przyjemna. Szkoda jednak, że taka krótka. Ostatecznie to przyjemna gra, która sprawdzi się bardziej dla dzieciaków. Dla reszty nie powinna być jakimkolwiek wyzwaniem. 5/10
Crime Detective: Red Flags (1h, ukończona) - Nie ma co tutaj się rozpisywać. Gra to średniak. Największą wadą gry jest jej totalna liniowość. Rozgrywka polega na wykonywaniu prostych czynności - cały czas. Musimy je robić, aby popchnąć fabułę do przodu. Gracz nie ma tu żadnej możliwości zrobienia czegoś innego (ewentualnie poza podglądaniem sąsiadek). Wszystko jest z góry ustalone. A szkoda, bo gra miała olbrzymi potencjał, by zrobić coś otwartego, zależnego od gracza i jego dedukcji. Obserwacji przez lornetkę jest za mało a tutaj był potencjał, by stworzyć więcej niedomówień lub innych sytuacji, które jeszcze bardziej potęgowałyby klimat. Szkoda. Niemniej, pomimo tej całej liniowości, był wyczuwalny niepokój i dwa razy gra mnie przestraszyła. Ma tanie jumpscary, ale skuteczne.
Grafika jest bardziej niż przyzwoita. Audio ma braki. Technicznie jest w miarę OK, choć powinna być możliwość przyśpieszenia napisów. Jest tłumaczenie na język polski, ale wyplute z translatora - jest trochę błędów, ale nie przeszkadzają w zrozumieniu sensu zdania. Przejście to niecała godzina. W samej produkcji mamy też dwie inne gry, w które bohater pyka na konsoli, a w które my gramy. Proste, ale strzelanie do kosmitów było mocno niedopracowane., bo dobrze wycelowany pistolet nie zabijał szaraków.
Jeśli komuś nie przeszkadza totalna liniowość produkcja, to może zagrać, ale nie za pełną cenę - bardziej za około połowę ceny. Dla mnie to gra na takie 5/10.
Zapomniane Księgi 3: Magiczne źródło (6h, ukończona) - ogrywana z synkiem. Choć czytać jeszcze nie potrafi, to bardzo dobrze kojarzył przedmioty i logicznie myślał, część minigier sam rozwiązał, co mnie nawet pozytywnie zaskoczyło. Niemniej jak sam stwierdził, te wcześniejsze, które ograliśmy, podobały mu się bardziej. Bowiem szału nie ma. Artifex Mundi w swoim katalogu ma lepsze HOPA. "Magiczne Źródło" jest w tym gorszym gronie.
Boobs Hidden Los Angeles - darmówka, w której szukamy cycków. Coś innego od setek gier o szukaniu kotków.
Natomiast w trakcie ogrywania są:
Zniw Adventures - gram też z synkiem. Akurat polska przygodówka o dinozaurach może być fajnym spędzeniem czasu, choć już na starcie miałem uwagi. Zobaczymy jak będzie dalej. Jako ciekawostkę dodam, że gra ma jedną negatywną opinię na steam, bo nie spodobało się tej osobie, że nie było homo dinozaurów :D
REPOSE - dwukolorowa gra przypominające klasyczne dungeon crawlery z ruchem po siatce, ale ów tytuł nie jest RPG. Bardziej to gra logiczna, w której szukamy ścieżki do celu, aby schodzić coraz niżej. Mamy określony zapas tlenu a tym samym ograniczony ruch. Trzeba tak kombinować, aby kroków wystarczyło, by dojść do konkretnego miejsca - najczęściej komputera otwierającego jakieś drzwi. Jest ciekawe i ma fajny klimacik.
Scrap Riders - mieszanka klasycznej przygodówki z bijatyką. Na razie mam godzinkę za sobą, ale jest ciekawie. Z fabuły na razie wychodzi na porachunki gangów. To pierwsza przygodówka, w którą gram padem, ale gra się przyjemnie.
Zainstalowane czekają na uruchomienie: The Lacerator, Reveil, Painted in Blood, Bloodgrounds i The Boba Teashop.
Kupiłem niedawno Bloodground we wczesnym dostępie https://store.steampowered.com/app/2507820/Bloodgrounds/ ale zastanawiam się nad kupnem Verho https://store.steampowered.com/app/3017330/Verho__Curse_of_Faces/ Może ktoś z was panowie akurat ogrywa ów tytuł? Nie sądziłem, że opinie będą aż tak bardzo pozytywne. A jednak.
A tu jeszcze 1 grudnia ma wyjść The Fortress https://store.steampowered.com/app/3459150/The_Fortress a także ciągle celowany na grudzień jest Hibernaculum https://store.steampowered.com/app/2789020/Hibernaculum/ które także kuszą.
W co w ogóle gracie teraz? Podzielcie się.

Moja opinia o Caves of Lore:
Początkowe godziny z grą sprawiły, że miałem mieszany odbiór. Na starcie było całkiem fajnie – trochę czasu zabrało tworzenie postaci, potem pierwsze kroki, poznawanie mechanik gry. Później właśnie pojawiła się irytacja – na każdym kroku walka i walka, mało innych rzeczy, motywu księżyców do końca nie rozumiałem. Jednak gdy już dotarłem do wioski na powierzchni i mniej więcej wiedziałem co i jak, tak gra pochłonęła mnie na wiele kolejnych godzin, okazując się bardzo dobrą produkcją.
Fabularnie nie mamy tutaj rozmachu i oryginalności. Nasza postać w poszukiwaniu owcy wchodzi w dziwną mgłę, wpada do podziemnej jaskini, traci przytomność, po przebudzeniu orientuje się, że niewiele pamięta. Próbuje przypomnieć sobie przeszłość, rozwiązać tajemnicę mgły a także tajemniczego „Dark Lorda”, który z czasem zaczyna przewijać się w odnajdywanych zapiskach i ma związek z tajemniczą istotą, którą co jakiś czas napotykamy wraz z postępami. Niby nic ciekawego, ale wątek główny przewija się przez większość rozgrywki i potrafi angażować, bo nie prowadzi za rączkę, nie informuje wprost, co należy zrobić, tylko sami musimy wywnioskować z odnalezionych zapisków lub zdobytych informacji, co jest kolejnym krokiem.
Na starcie tworzymy własną postać. Mamy do rozdysponowania punkty między kilka standardowych atrybutów jak siła, zwinność, umysł, duch, odporność i szybkość. Będą one stałe, wraz z kolejnym osiągniętym poziomem nie dostaniemy punktów na ich rozwój, dlatego trzeba sobie je dobrze przemyśleć, szczególnie pod kątem rzucania zaklęć w grze, jeśli chcemy stworzyć maga. Nawet jeśli tworzymy łucznika, czy wojownika, to warto dać minimum 10 punktów w umysł, czy ducha (mind/spirit), aby móc korzystać przynajmniej z podstawowych zaklęć z poszczególnych ksiąg magicznych. Pozostałe statystyki jak uzbrojenie, obrona, inicjatywa, ruch, inicjatywa, uderzenie zależy od noszonej broni i wyposażenia oraz ustawienia drużyny (na ruch i inicjatywę ma jeszcze wpływ szybkość). Wpływają też na wszelkie odporności na obrażenia fizyczne, cięte, miażdżone, na kwas, lód, ogień i kilka innych. Ogólnie solidne podstawy RPG.
Wraz z osiąganiem kolejnych poziomów, które zdobywamy poprzez doświadczenie z pokonanych wrogów i wykonanych zadań, dostajemy punkty, za które możemy zakupić cechy (co 3 level) lub zdolności (co 5 level) lub przeznaczyć je na konkretne skille (co level). Pierwsze to po prostu umiejętności, które dodają % do odporności, do konkretnych obrażeń fizycznych, magicznych itd. Drugie z kolei to konkretne umiejętności do wykorzystania w starciach. Na przykład ja stworzyłem sobie łucznika (w sumie był to dobry wybór, bo później wśród napotkanych postaci nie ma takowej postaci) i miałem w zdolnościach fajne rzeczy jak przeszycie (w linii prostej każda postać dostaje obrażenia od strzały), potrójne lub podwójne uderzenie, masowe rażenie konkretnego obszaru ognistymi strzałami itd. Coś na wzór zaklęć, ale jeśli wpadło uderzenie krytyczne, to zabierało nawet kilkaset punktów życia przeciwnikowi (czego brak zaklęciom). Do wyboru do koloru. Skilli mamy z tuzin do rozwijania, jak: wiedza o potworach, rozbrajanie pułapek i otwieranie zamków, skradanie się, bronie dystansowe, broń jednoręczna, broń dwuręczna, czy targowanie się lub identyfikacja itemów. Wraz z używaniem ów skilli w trakcie gry wbijają one na kolejne poziomy, ale z punktów doświadczenia możemy sobie przyśpieszyć rozwój konkretnych.
Zaklęć w grze uczymy się ze znalezionych ksiąg magicznych. W danej księdze mamy kilka zaklęć do poznania. Część jest zablokowanych, bo dopiero kiedy użyjemy wiele razy podstawowych zaklęć, zyskamy dostęp do kolejnych. Im częściej rzucamy konkretne zaklęcie, tym bardziej staje się ono potężniejsze, jak i z czasem je zapamiętamy, dzięki czemu nie musimy być wyposażeni w konkretną księgę. Bardzo fajne rozwiązanie obecne w starszych grach RPG, teraz rzadko stosowane.
W trakcie swojej wędrówki napotkamy wiele postaci, z którymi można rozmawiać, wybierając słowa kluczowe. Niektóre będą mieć dla nas zadania, część oferuje swoje usługi jak handel, identyfikacja przedmiotów, podnoszenie swoich umiejętności, zdejmowanie czarów z przedmiotów jak i zaklinanie wskazanych a niektóre będziemy mogli dołączyć do drużyny. Tacy jak wróżka będą wymagani, aby móc odblokować dany sekret (oznaczony odpowiednim symbolem w konkretnym miejscu), psisko z kolei może w danym miejscu szukać zakopanych przedmiotów, dopóki nie wyposażymy się w łopatę. W sumie każda ma swoje plusy i minusy.
Eksploracja jest ciekawa. Nie mamy wskaźników, do wszystkiego dochodzimy sami. Jeśli zwiedzimy daną lokację, to mamy mapę, na której są wskazane zasoby do zebrania lub które się odnawiają, albo zaznaczone skrzynie, których jeszcze nie otworzyliśmy, ale byliśmy w ich pobliżu. Oprócz tego natrafimy na wiele sekretów, które są zakopane w pobliżu, prowadzi do nich niewidzialna ścieżka lub można się do nich dostać, jeśli konkretne księżyce będą w zenicie lub w tzw. w grze nadirze. Jest ich w grze trzy i interfejs informuje jaki lub jakie w danej chwili rozświetlają swoją mocą okolice. Jeśli natrafimy w okolicy na dany symbol księżyca, to już jest informacja dla nas, że coś tu jest ukryte i warto wrócić do tego miejsca o odpowiedniej porze lub odpocząć w tym miejscu odpowiedni czas, by od razu uzyskać dostęp do sekretu lub ukrytego przejścia. A warto, bo przedmioty tak znalezione są niepowtarzalne z wieloma dodatkowymi bonusami. Jeśli czegoś nie jesteśmy pewni jeśli chodzi o księżyce, warto zajrzeć do menu i FAQ albo do steamowych poradników.
Oprócz sekretów, spotkamy na swej drodze multum wrogów. Walki jest tutaj naprawdę dużo. Może ona z czasem męczyć, ale na szczęście różnorodność wrogów jest na tyle duża, że niekiedy warto żonglować bronią, na którą nie są odporni. Mają też swoje charakterystyczne ataki. Walka toczy się turowo na siatce, jednak nie jest jakaś taktyczna, nie trzeba nie wiadomo jakich strategii, by rozprawić się z danym rodzajem przeciwnika. Grunt to sensowny rozwój postaci i dobrze dobrana broń oraz wyposażenie.
„Caves of Lore” to bardzo dobry erpeg. Pixel artowa grafika nie odpycha, można się do niej przyzwyczaić, dźwięki i muzyka to podstawy podstaw. Bardzo fajnie można z nią spędzić czas. Do minusów zaliczyłbym jednak kiepsko zaprojektowany, mało intuicyjny interfejs, ekwipunkiem też się słabo zarządza. W ogóle z początku gra może wydawać się nieintuicyjna, ale z czasem poznamy to i owo. Niemniej twórca mógł to rozwiązać lepiej. To samo dotyczy kart z umiejętnościami, zaklęciami itd. – to wszystko można było zrobić ładniej. Jest wiele gier, które ten element mają zrobiony świetnie i czytelnie i na nich się wzorować. Minusem może być też czytelność wejść/wyjść. Na mapie są one niekiedy mało widoczne i z początku możemy się przyblokować, bo nie odróżnimy schodów od elementów środowiska. Gra też nie ma konkretnego zakończenia – jest po prostu częścią pierwszą większej przygody. Ale gra jest warta poznania, bo i cena jest bardzo atrakcyjna. Ja polecam. Mocne 8/10

Klasyczny survival horror w "nowej" odsłonie. W przeciwieństwie do nowych wariacji Resident Evil postawiono na stałe kąty kamery (zamiast FPP jak w Nightmare of Decay, czy Dead Beacon) i wyjście poza rezydencję (inaczej niż w Mute House, czy Told God). Jednak to nie sprawia, że Flesh Made Fear to powiew świeżości, bo tak nie jest i tak nie miało być. Cała reszta mechanik jest żywcem wyjęta z klasycznych survival horrorów, ale to przecież tutaj jest najlepsze.
Fabularnie w wielkim skrócie: jako członek oddziału specjalnego wraz z towarzyszami broni trafiamy do miasteczka Rotwood, gdzie niejaki dr Ripper zamienił ów miejsce w jeden wielki eksperyment. Wielu mieszkańców stało się ofiarami eksperymentów i nieumarłymi potworami. Eksplorując okolice miasteczka i jego budynki likwidujemy zombiaki i ich wariacje, walczymy od czasu do czasu z bossami, aby na końcu dopaść doktorka.
Zazwyczaj w budynkach znajdziemy klucz do kolejnych lokacji i tak się w kółko to kręci, ale tak to w klasycznych survival horrorach jest. Oprócz walki przyjdzie nam też rozwiązać kilka prostych łamigłówek, które polegają przeważnie na przeczytaniu rymowanki, później wciśnięciu w odpowiedniej kolejności przycisków lub zapaleniu w dobrej kolejności świec, czy dopasowaniu odpowiedniej rzeczy do drugiej. Nic specjalnego, nic różnorodnego. Walki z bossami też są schematyczne. Zadanie obrażeń ze strzelby, podczas chwilowego "odpoczynku" potwora cięcie go maczetami, po czym wracamy do strzelania itd. Nawet potwór na końcu nie wyłamał się ze schematu.
Znakiem rozpoznawczym klasycznych sh jest też zarządzanie ekwipunkiem. Slotów jest niewiele, dlatego bardzo często będziemy lawirować między podręcznym ekwipunkiem a skrzynią z zapasami, którą zawsze znajdziemy przy punkcie z zapisem a czasami w jakimś garażu, czy innym w miarę bezpiecznym miejscu. Do zapisania gry potrzebny jest wosk, ale ten też przeważnie znajdziemy w co drugiej okolicy miejsca zapisu.
Ogólnie Flesh Made Fear to solidny klasyczny survival horror, który nie wychodzi poza ramy gatunku, nie dodaje czegoś ekstra od siebie, ale jest miłym wypełniaczem czasu w rozsądnej cenie. Na zakończenie dodam, że początkowe lokacje w zależności od wybranej postaci różnią się, więc można po jednym przejściu zacząć grę inną postacią, aby m.in. zdobyć kolejne osiągnięcia steam.
Pod "przygodowe" i "inne gatunki" macie te same tytuły.
Dodajcie do encyklopedii:
nadchodzące
https://store.steampowered.com/app/3017330/Verho__Curse_of_Faces/ (gra polskiej produkcji)
https://store.steampowered.com/app/3459150/The_Fortress/
https://store.steampowered.com/app/3399290/Dead_Format/
https://store.steampowered.com/app/2458980/Dimhaven__The_Lost_Source/
po premierze:
https://store.steampowered.com/app/2227130/Caves_of_Lore/
https://store.steampowered.com/app/3048140/Daemonologie/
https://store.steampowered.com/app/3570370/CARIMARA_Beneath_the_forlorn_limbs/
https://store.steampowered.com/app/3555980/Caput_Mortum/
Caves of Lore ukończone. Steam pokazuje 34 godziny. Pewnie zajęłoby to jeszcze dłużej, gdybym chciał odnaleźć wszystkie sekrety, które związane są z księżycami. Jeszcze do niej wrócę, aby wykonać quest z Moonblade - może to będzie ostatnie zadanie i wpadnie osiągnięcie, które mało kto miał. W każdym razie bardzo fajna gra. Dużo walki, ale pomimo tego z przyjemnością czyściłem mapy z przeciwników. Później coś więcej o Caves of Lore napiszę.

Praca do ostatniego tchu. Dosłownie.
THRESHOLD zabiera gracza do odludnej placówki, gdzie jako żółty kolejarz mamy kilka zadań. Wprowadzający nas w meandry zawodu fioletowy kolejarz o imieniu Mo opowie, co należy robić. Otóż musimy dmuchać w gwizdek, aby przejeżdżający pociąg z towarem przyśpieszył. Jeśli zwolni, podchodzimy do aparatury i dmuchamy w gwizdek. Jeśli jedzie za szybko, to po prostu czekamy aż sam zwolni. Oprócz tego zbieramy z filtra przy ujściu strumienia biały szlam. Jeśli pociąg utrzymuje wymagane tempo, to kilkanaście kroków dalej jest maszyna, która daje nam bilet do innej maszyny wydającej nam kanistry z powietrzem. Tak. Dmuchanie w gwizdek może nas zabić, dlatego należy zębami przebić kanister, aby zachłysnąć się powietrzem. Bilet dostajemy też za wrzucanie szlamu do innej maszyny ( i nie tylko szlamu, o czym przekonamy się w trakcie rozgrywki). Cóż, kołchoźnicza robota, ale niektórzy to lubią.
W trakcie naszej rozwijającej pracy, obserwując otoczenia, będą nachodzić nas różne pytania, na które w jednym z budynków odpowie coś w rodzaju zarządu korpo. Można zadać za każdym razem dwa pytania. Po wyjściu z budynku gra się wtedy zapisuje. Z czasem zaczniemy odkrywać więcej i mieć jeszcze więcej wątpliwości - o co tu chodzi? Co przewozi pociąg, czyj to grób nieopodal? Ale tutaj niektóre pytania, pomimo udzielonych odpowiedzi, nadal będą nas dręczyć. Aż w końcu nastąpi finał. Mnie on trochę rozczarował, ale nie był oczywiście zły.
THRESHOLD to całkiem zgrabna, niepokojąca przygodówka. Ma intrygujące założenia fabularne (aczkolwiek i tak nie dorównuje większości historyjek z antologii Horror Stories), klimatyczną oprawę audiowizualną i potrafi zaciekawić do końca. Niby na kilka podejść, ale zacząłem grać drugi raz i jest zbyt dużo powtórzeń i różnic w niuansach, by czerpać satysfakcję z kolejnego przejścia i odblokować kolejne osiągnięcia. Niemniej warto zagrać choć raz. Niestety cena jest nieco zawyżona, ale na promocji za dwie dyszki już jak najbardziej można brać, jeśli ktoś lubi takie klimaty. Naciągane 7/10
Gra jest świetna, ale nie powielajcie bzdur z opisu karty na Steamie. To żadne RPG. Nawet elementów gatunku tam nie ma. To bardziej strategia z elementami hazardu, bo jednak pewna losowość tam występuje. A uproszczając: przyjemny roguelike.

Wciągające klikadło, w którym niczym na hazardowych automatach losujemy konfiguracje różnych symboli, które pomogą nam w likwidowaniu przeciwników jacy staną nam na drodze. Proste, ale mega wciągające i wydamy kasę tylko na grę a nie kolejne próby ;)
Na starcie wybieramy trzy symbole, które podczas rozgrywki będą pełnić określoną rolę.Miecz zadaje obrażenia fizyczne, młot choć ma mniejsze obrażenia fizyczne, zadaje też obrażenia magiczne i mamy 10% szansy, że ogłuszymy przeciwnika. Mamy też symbol monety, który wylosowany dostarcza nam monetę lub ich większą ilość. Ogólnie każdy symbol coś nam daje. W trakcie gry dojdą nam jeszcze do wyboru, więc z każdym kolejnym startem możemy wybrać coś innego. Te symbole możemy w trakcie rozgrywki ulepszać kupując w przerwach między potyczkami ulepszenia. Albo dokupować kolejne, których nie mamy na starcie do wyboru. Jednak doświadczenie pokazuje, że im mniej symboli maszyna losuje tym lepiej. W sklepie możemy także dokupić umiejętności aktywne w tle lub takie, które zakupione dadzą nam bonusy bieżące lub w kolejnej walce. Np symbol zębów, czyli wampiryzm sprawi, że w trakcie walki ukradniemy przeciwnikowi trochę życia, kiedy indziej pierścień regeneracji nam je w jakimś stopniu zwróci. Lusterko z kolei w kolejnej naszej turze sprawi, że wylosowana broń zada drugi raz te same obrażenia przeciwnikowi. Do wyboru do koloru.
Przemierzamy kilka krain, które różnią się tłem za przeciwnikiem. Każdy wróg różni się od kolejnego. Z czasem na drodze stają silniejsi, wytrzymalsi, zadający więcej obrażeń. Niektórzy potrafią zablokować nam rolkę lub wyeliminować jakiś symbol z maszyny, w której możemy nadal go wylosować, ale nie ma żadnego efektu (co w sumie jest najbardziej wkurzające).
Na początku wielokrotnie zginiemy. Wraz ze śmiercią dostajemy określoną liczbę żetonów, które możemy wydać na stałe ulepszenia, jak % większych obrażeń, więcej punktów życia na starcie a przede wszystkim najważniejsze: zwiększenie liczby wałków z 3 do 5. W końcu więcej losowanych symboli to więcej zadawanych obrażeń przeciwnikowi.
Gdy przejdziemy kampanię, odblokujemy tryb areny, gdzie walczymy o jak najlepszy wynik. Szkoda tylko, że często mają możliwość eliminacji nam jakiegoś symbolu. To zabija trochę fun z gry, bo wtedy "walki" potrafią się ciągnąć a i tak w takim rozrachunku szanse na przegraną wzrastają. Brakuje też tabeli z wynikami w tym trybie i może osiągnięć (te dotyczą tylko trybu podstawowego).
Audiowizualnie jest bardzo przyjemna. Jak najbardziej polecam. Warta swojej ceny i czasu.
W Of Ash and Steel zagram, ale pewnie w przyszłym roku jak ją solidnie połatają. Reszta gier z artykułu mnie nie interesuje. Natomiast w listopadzie wychodzi jeszcze kilka fajnych indie, z których coś kupię.
Pierwsza to platformowa przygoda TPP Hypogea: https://store.steampowered.com/app/2980260/Hypogea
W pierwsze Wall World zagrałem w tym roku i choć to rogal z niemałą dozą powtarzalności, to wciągnął mnie na dobre, więc liczę tez na drugą część: https://store.steampowered.com/app/3467710/Wall_World_2/
Kolejną grą jest RPG Verho https://store.steampowered.com/app/3017330/Verho__Curse_of_Faces/
Ciekawie zapowiada się też taktyczny RPG Bloodgrounds https://store.steampowered.com/app/2507820/Bloodgrounds i Dead Static Drive https://store.steampowered.com/app/1166940/Dead_Static_Drive
Inne ciekawe gry AA i indie z listopada:
https://store.steampowered.com/app/2085620/Second_Sun/
https://store.steampowered.com/app/1699230/Hail_to_the_Rainbow https://www.youtube.com/watch?v=q8OthTitajE
https://store.steampowered.com/app/1848440/Foolish_Mortals
https://store.steampowered.com/app/3636620/The_Last_Case_of_John_Morley
https://store.steampowered.com/app/2695430/AILA
https://store.steampowered.com/app/2313700/Constance
https://store.steampowered.com/app/2453840/Dark_Quest_4
https://store.steampowered.com/app/1493440/TORMENTOR
https://store.steampowered.com/app/2159270/Kingdoms_of_the_Dump
https://store.steampowered.com/app/1719040/Morsels
https://store.steampowered.com/app/2325920/Forestrike
https://store.steampowered.com/app/3146120/Ayasa_Shadows_of_Silence/
https://store.steampowered.com/app/2957720/Neon_Inferno
https://store.steampowered.com/app/2549040/Night_of_the_Slayers
https://store.steampowered.com/app/3594120/Brush_Burial_Gutter_World
https://store.steampowered.com/app/1442610/Slaves_of_Magic
https://store.steampowered.com/app/2089630/Dark_Atlas_Infernum
https://store.steampowered.com/app/1604630/Kriophobia/
https://store.steampowered.com/app/1900250/Demonschool
https://store.steampowered.com/app/1864690/Veterum
https://store.steampowered.com/app/3219180/Cursemark
https://store.steampowered.com/app/2489330/Whiskerwood
https://store.steampowered.com/app/1783560/The_Last_Caretaker
https://store.steampowered.com/app/1510330/Dragonhold
https://store.steampowered.com/app/2795540/The_Midnight_Walkers
https://store.steampowered.com/app/3179350/Long_Drive_North_Kooperacyjny_symulator_kampera
Już sobie nie dopisuj, że fail, bo nic takiego nie stwierdziłem. Są spadki? Są. A dlaczego? Bowiem gracze dają częściej recki negatywne i na Steamie gdzie masz tylko pozytywy i negatywy to już zauważalna zmiana. Przecież jak spadnie poniżej 70% masz już ocenę mieszaną. Zresztą biorąc pod uwagę liczbę grających to tych recenzji nie ma jeszcze tak dużo, więc dopiero w najbliższych tygodniach ta średnia % się wykrystalizuje.
Właśnie opinie graczy coraz częściej są krytyczne, bo na Steamie pamiętam, że średnia była 86% pozytywnych a na dzień dzisiejszy spadła do 80%, co w sumie było do przewidzenia.

Zmarł aktor Tchéky Karyo.
Zazwyczaj grał role drugoplanowe, ale charakterystyczne. Dla mnie świetny w roli Nostradamusa.
Z darmówek polecam Children of Clay, czy Wayward Harbor.
Z innych krótkich: Caput Mortum, Abtos Covert, Cannibal Abduction, The Night of the Scissors, Nightmare of Decay, Oakwood.
Słowa, które można wyszeptać będą później zapisane w książkach, na które natrafisz w różnych, kluczowych miejscach. Będzie tam pisać, gdzie można je wypowiedzieć, ale i tak trzeba użyć zaklęcia wskazującego, gdzie można coś zrobić (w sumie warto go co jakiś czas użyć). Na starcie, gdy nasza spostrzegawczość jest jeszcze niska, można rozbijać obóz w pobliżu miejsc, gdzie coś może być - po pewnym czasie pojawią się np. ukryte skrzynie itp. Pies w początkowych lokacjach też wykopuje fajne fanty z ziemi (pewnie losowe, ale akurat mi trafiły się dobre bronie i zbroje). Książki to nie tylko te z zaklęciami i wymagane fabularne, ale też takie, które podnoszą nasze umiejętności, więc warto do nich zajrzeć, gdy już takową zdobędziemy. Ogólnie fajnie się odkrywa sekrety w grze, aczkolwiek z początku gra mogła zniechęcać, bo nie wszystko jest wyeksponowane.
Dobrze wiedzieć. Nie wiem jak później, ale w sumie balans w tej grze jest dobrze zrobiony. Walki nie są banalne, trudne też nie (czasami trafiła się żmudna). Szkoda tylko, że handel leży, bowiem u kupców nie ma co kupić, bo lepsze rzeczy są już na wyposażeniu. A złota mam mnóstwo.
Z fioletową obwódką są zaczarowane. Z żółtą zwiększa bazowe statystyki. Tylko trochę ich jest i wybrać coś z nich, aby zaklęcie zdjąć , aby dodać je do używanej broni to już wiele minut klikania...
Drenz-- > W tym roku również powinno wyjść Shadows Of Thornkeep
Mam na liście życzeń, ale poczekam na pierwsze opinie i w sumie jak wyjdzie z EA. Ostatnio kupiłem kilka tytułów, bo były w dobrych cenach lub bundlach (m.in. Fountains, Nox Archaist, Beyond Galaxyland) jak i w innych gatunkach w listopadzie ma premierę jeszcze parę fajnych dla mnie produkcji. Zapomniałem też, że za niecałe dwa tygodnie wychodzi Verho. A jeszcze kilka erpegów mam rozgrzebanych, choć już dawno do nich nie wracałem...
A grał ktoś w Subterrain: Mines of Titan? Przed Caves of Lore zacząłem w to grać, ale początek jest tak powolny i tyle informacji jest do zakodowania, że póki co zrezygnowałem. Gra z czasem się rozkręca, czy jednak będzie żmudne zbieranie zasobów?
W ogóle w co tam grasz Bogas? Outer Worlds 2? I reszta z Was, panowie?
Dodałem z parę miesięcy temu do listy życzeń ze względu na oprawę graficzną. Fajnie, że kolejne pierwszoosobowe dungeon crawlery są zapowiadane, bo na kolejne lata nie wyglądało to dobrze. Co prawda kilka jeszcze jest we wczesnym dostępie, ale tutaj czekam aż wyjdą pełne wersje. Na zimowej "wyprzedaży" pewnie kupię kilka DC a wcześniej jeszcze premierowe, niewielkie The Fortress https://store.steampowered.com/app/3459150/The_Fortress
Zastanawiałem się skąd masz tyle skrzyni, ale teraz po wizycie w bibliotece już wiem :)
Pokombinowałem sobie z broniami, ulepszyłem do srebra i korundu. Pozmieniałem gdzieniegdzie wyposażenie. Jest zauważalna poprawa względem zadawanych obrażeń, w sumie u wszystkich. Walki nieco szybciej wygrywam. A jeszcze została mi zabawa ze zdejmowaniem i nanoszeniem na broń i wyposażenie czarów. Trochę to schodzi, bo jednak zarządzanie ekwipunkiem jest czasochłonne. Niby są przyciski od segregowania, ale i tak części zbroi gra ustawia po swojemu. Niemniej 20h w nocy pykło, więc jestem pewnie gdzieś w połowie a może i dalej, bo patrząc na bestiariusz to niewiele tych pustych miejsc zostało a przecież w każdej nowej lokacji jest kolejny potwór.

Mnie jednak zastanawia ta postać. Niby ma dobre statystyki, ale mało zabiera wrogom życia - max 30. Tu poszedłem z nim w jednoręczne i być może był to błąd, bo dwuręczne lepiej sprawdzają się w ataku. Kombinowałem z innymi broniami jednoręcznymi, ale też słabo było.

Bhulown jak widzę, to już coraz bliżej twoich stat. Teraz eksploruję bibliotekę, więc pewnie jeszcze kilka poziomów w górę pójdzie. Muszę jednak odporność na strach dorzucić, bo aż takiej nie mam a zjawy tego używają dość często.
Bhulown jest świetny. Na razie wyciąga mi średnio 60 obrażeń. Niestety pozostali dwaj, Rycard i ten osiłek z krypty już wypadają słabiej - jakieś 30-50 obrażeń. A mag obrażeniami magii ziemi potrafi jednemu przeciwnikowi zabrać ponad 70 plus go oszołomić. Magia obszarowa na razie wychodzi słabo, ale teraz będę jej częściej używał, więc będą wchodzić wyższe levele i obrażenia. Musze wieczorem zobaczyć jakie aktualnie mam poziomy wojowników i sobie porównam Bhulowna :)
Fakt, ekwipunek też nie jest dobrze zaprojektowany, ale jest na szczęście przycisk automatycznej segregacji, który co jakiś czas używam.
Na razie też nie mam problemów z walkami. Cała drużyna poległa mi tylko raz w walce z pierwszym minibossem, ale w kolejnych część drużyny zawsze przeżywała. Jednak gdy widzę, jak mag w walce niszczy wrogów, to zastanawiam się właśnie nad wymianą, aby przy większej ilości wrogów jeden leczył a drugi siał zniszczenie, ale nie wiem jak będzie z wrogami później. Bowiem bestiariusz jest dość duży. W każdej miejscówce są różni przeciwnicy z różnymi odpornościami a fabuła podpowiada, że będą z czasem bardziej nastawieni na obrażenia magiczne i takowe zadawać. A też zdejmowanie i zakładanie czarów na bronie nie daje za wiele bonusów ofensywnych (przynajmniej na większość takich trafiłem). To jak miałeś wojowników, to z kowalstwa i ulepszania wyposażenia często pewnie korzystałeś?
Jestem w trakcie Caves of Lore, w akcie trzecim. Niedawno ukończyłeś ów tytuł. Szedłeś w rozwoju bardziej w magię? Widzę, że chyba jest preferowana a u mnie na razie w drużynie jedna konkretna czarodziejka i wyszło trzech wojowników w tym dwóch tanków z dwuręcznymi broniami. Większość ma wyuczone zaklęcia z ksiąg, ale nie są oczywiście tak rozwinięte. Pod koniec w jakie zaklęcia warto iść? Przywołanie, kwas, lód, biała magia, czy w coś innego? Bowiem ludzie-wojownicy jednak nie są tak dobrzy - mało zadają obrażeń. Zastanawiam się nad wymianą psa (często mi ginie w walce) i jednego wojownika na wróżkę i kobietę-barda.
Ogólnie gra na początku mnie wciągnęła, potem irytowała, ale teraz znowu wciągnęła na dobre, gdy lepiej poznałem mechaniki. Bardzo fajny erpeg, choć interfejs jest kiepsko zaprojektowany i obiekty klikalne na mapie są słabo widoczne.
Myślałem, że znowu przenieśli datę premiery, ale wy dopiero robicie newsa opartego o info sprzed niemal tygodnia :P

Darmowy hołd złożony przede wszystkim pierwszym grom z serii Wolfenstein, z czego najwięcej odwołań jest do Return to Castle Wolfenstein. Otrzymujemy 13 poziomów i z każdym kolejnym dostajemy coraz lepsze i większe miejscówki z liczniejszymi i silniejszymi wrogami. Czuć tu włożone serducho, choć jest też trochę błędów.
Wcielamy się w amerykańskiego włóczęgę, któremu niemieccy żołnierze porywają psa. Po ocknięciu się, wkurzony, wyrusza na poszukiwania swojego czworonożnego przyjaciela. Jednak droga wiedzie przez nazistowskie placówki, od wykopalisk po laboratoria, gdzie niemieccy oprawcy przeprowadzają eksperymenty i pracują nad tajną bronią.
Akcja pierwszych rozdziałów toczy się w zamku i jego okolicach, później mamy zimową scenerię, by ostatecznie trafić na pustynię i do tajemniczego, podziemnego kompleksu. Wrogów do eliminacji jest coraz więcej, ale też z czasem nasz arsenał zwiększa się o kolejne bronie. Bohater będzie dysponował Mp40, pistoletem, strzelbą, panzerschreckiem, ciężkim karabinem maszynowym, miotaczem ognia, kuszą, energetyczną czaszką i bronią energetyczną. Oprócz tego do dyspozycji mamy miny, granaty i pewnego szczura, który rzucony we wroga, przez chwilę go zajmuje, więc możemy spokojnie wyeliminować przeciwnika. Ten niemały arsenał użyjemy na zróżnicowanych wrogach, których mamy kilkanaście rodzajów. Znanych od pierwszego Wolfensteina żołnierzy, w tym tych z psami, żołnierzy SS, oficerów w białych uniformach, naukowców, zmutowanych szkopskich zombie, czy z późniejszych Wolfensteinów jak elitarni strażnicy SS, w tym te dynamiczne babeczki w lateksach, rycerze zombie, strzelcy z tarczą oraz wielu innych „udoskonalonych” niemieckich nazistów a także kilka potworów plus zmutowany nietoperz. I oczywiście kilku bossów. W eliminacji szkopów nieraz trzeba będzie żonglować uzbrojeniem, choć aż nie tak bardzo jak z początku się wydawało. Przez większość rozgrywki rozwalałem Niemców ze strzelby, bo była najbardziej efektywna a naboi do niej nigdy nie brakowało. Magazynku Mp40 starczało tylko na dwóch wrogów, pistolet był nie lepszy. Granatnik przydawał się na wrogów za zasłonami i na bossów, kuszą świetnie eliminowało się przeciwników z daleka, miotacz ognia z kolei był efektywny przy żołnierzach z tarczą, kobietach SS i większych skupiskach szkopów na niewielkiej przestrzeni. Karabin maszynowy był ok na bossów, ale bronie enrgetyczne były wg mnie obok pistoletu i MP40 najsłabsze na wyposażeniu i rzadko z nich korzystałem.
Pierwsze wrażenia nie były za dobre, bo wszystko wyglądało topornie. W ogóle pierwszy i drugi rozdział były najmniej zachęcające. Później lokacje były bardziej rozbudowane z większą ilością zróżnicowanych wrogów. Mi najbardziej podeszły rozdziały w zimowych miejscówkach – wtedy czułem jakbym grał faktycznie w jakąś część starego Wolfensteina. Dostajemy też sekretny poziom nawiązujący do Wolfensteina 3D. Na mapach możemy znaleźć też kilka sekretów i złoto. Starałem się wyczyścić lokacje na zero, ale niestety nie zawsze się udawało, bo brakowało właśnie skarbów albo jednego sekretu. Zresztą i tak osiągnięcia z tym nie działały – podobnie jak przy innych rzeczach. Gdy zginiemy odradzamy się w punkcie kontrolnym tracąc życie (te możemy zwiększyć znajdując żetony z podobizną bohatera). Najpewniej gdy stracimy wszystkie życia, to zaczynamy poziom od nowa. Jednak poziom normalny nie stanowi jakiegoś większego wyzwania. Naboi nie brakowało nigdy, sporadycznie zginąłem.
Oprócz niedziałających większości osiągnięć na Steam, Darkenstein 3D trapi też szereg innych błędów. Nie trafiłem na taki, który uniemożliwiał mi ukończenie gry, bo to zrobiłem na normalnym poziomie, ale w trakcie rozgrywki nieraz musiałem z gr wyjść i uruchomić ponownie, bo najczęściej zablokowałem się na teksturach i byłem unieruchomiony. Pod koniec, gdy towarzyszy nam już pies, uważajcie, aby nie zablokował wam wyjścia. Ogólnie zdarzały się też błędy, że żołnierze strzelali przez tekstury, sami blokowali się na nich, będąc niewidocznymi dla nas (wtedy pomocny jest granatnik). Zapisywanie też jest z błędami – po każdym rozdziale klikamy next i zapisz postęp. Jednak jeśli wczyta się nowa mapa i na jej początku wyjdziemy z gry, przy kolejnym uruchomieniu zaczniemy od ostatniego punktu kontrolnego, więc gdzieś pod koniec poprzedniej lokacji. Dlatego jak już miałem wychodzić z gry, to przy osiągnięciu checkpointu w trakcie gry, bo zaczęcie gry z nowym rozdziałem nie działało prawidłowo (tylko raz na początku stało się to poprawnie, później już nigdy). Nieraz nie mogłem też kucnąć – przy czym po uruchomieniu od nowa gry błąd nadal występował, ale jak odpaliłem grę dzień później już błąd nie występował. Raz też gra mi się zawiesiła podczas uruchamiania. Gdy wpadłem w ogień, gra się zacinała, traciłem punkty życia i ginąłem. Więc z tymi bugami jest różnie. W każdym razie w moim przypadku nie były krytyczne. Z innych minusów dla mnie jest umieszczenie w grze dziewczyny z przyszłości, choć ma to fabularne uzasadnienie, ale totalnie mi ona nie pasowała do produkcji.
Audio jest poprawne. Muzyka taka sobie, rockowa jest jednostajna, w innym gatunku już wypada lepiej, ale żaden kawałek nie wpada w ucho. Najlepsze są do odsłuchania w sekretnym pomieszczeniu z filmami. Dubbing głównego bohatera bardzo dobry, reszta aktorów wypadła gorzej.
Ogólnie z Darkenstein 3D spędziłem przyjemne godziny. Jest nostalgicznie, ale nie szmirowato i nie ma specjalnych utrudnień. Jest to przyzwoity FPS i warto w niego zagrać, szczególnie gdy ktoś lubi serię Wolfenstein. 7/10
Zróbcie coś z tymi filmikami, bo jak scrolluje się w dół, to odpalają się wszystkie. To występuje od długiego czasu, nieraz zwracano wam na to uwagę i nic się nie zmieniło, przez co ja i pewnie wielu innych nawet nie wchodziło w te newsy o nowościach na Steam. Szkoda pracy redaktora. Już lepiej zastąpcie filmiki jakimś screenem z gry...
Wg Gamalytic grę kupiło ok. 4 tys. graczy (możliwe, że więcej). To nie byłoby źle, gdyby stał za tym samotny twórca, ale wystarczy popatrzeć na wydawcę. O grze w sumie pisano, przy okazji powrotu do żywych Acclaim, więc sprzedaż jednak słaba i pewnie deweloper ledwo na zero wyszedł, bo większość kasy lub pewna suma na starcie poszła na konto wydawcy.
Panowie szkoda czasu na gościa. On wie najlepiej co i jak, w co kto grał, w co należy grać itd. Ignoruję już typa, bo to ciężki przypadek.
Większości tych gier nawet nie ma w encyklopedii.
Poza medialnymi tytułami całą resztę dodają do encyklopedii dopiero w okolicach premiery. Większość, jak nie wszystkie, na pewno się w niej pojawią, ale w razie czego są na Steamie (poza Dunwich Horror).
Alkahest
Queen's Domain
Styx: Blades of Greed
Sword Hero
Underkeep
Serpens: Eternal Thievery
Roost
Dimhaven
Neverlooted Dungeon
Dunwich Horror
btw. "tuk" to tez jest okreslenie pejoratywne
No shit, sherlock.
Ale probuj dalej, moze w koncu twoje ego "powaznego gracza" (lol) pozwoli ci napisac posta bez epitetu w kierunku ludzi
Hah już nie odwracaj kota ogonem.Wystarczy prześledzić historię twoich postów, by przekonać się jak toksycznym osobnikiem jesteś, który odpala się, gdy ktoś napisze coś innego, niż ty sam uważasz, bo ty niby wiesz lepiej. Zresztą twoje ostatnie zdanie post wcześniej to nawet potwierdza:
Doskonaly przyklad ze granie w ten Steamowy slop nie jest dobre dla czlowieka.
Bo wg pana kwisracza jak grać to w to, co on uważa za dobre. To, czego nie zna jest slopem.
(...)co tam z siebie wypierdujesz od poczatku jako prawdy objawione niby wynikajace z recenzji
Gdybyś je czytał, to byś, wiedział, ale nie- bo wystarczy zerknąć na ocenę i wiesz lepiej. Sapiesz się o coś o czym nie masz pojęcia, ale to po prostu znak toksyków twojego pokroju.
Ojojoj, prawdę. Ty i o prawdzie piszesz. Największy hipokryta na forum. Z tym 5 zeta powtarzasz się, w sumie to i tak więcej niż ty masz kieszonkowego.
dla ciebie z tony recek 8/10 i pozytywnego odbioru na yt, robi sie bez powodu 6/10
Przecież 6/10 to też pozytywna ocena i odbiór. Nie taka jak 8, czy 9, ale nadal to więcej tych elementów na +. To że część recenzentów liczy od 5, to ich problem, że nie potrafią używać skali 1-10. Zresztą to nieistotne, bo liczy się treść recenzji.
Po to są recki, aby je czytać i wyciągać swoje wnioski. Nawet jeśli tobie jaśnie panu nie widzi się czyjeś zdanie.
Z recenzji w sieci wyłania się podobny obraz gry co najwyżej niezłej, takiej właśnie na max 6/10. Większość narzeka na kiepskich towarzyszy, słabe AI, większe, ale też pustsze przestrzenie - szczególnie pod koniec, nijakie zakończenie, mało ciekawe i powtarzające się zadania poboczne. Najczęściej chwali się przyjemną walkę i że rozwój jest ok. Dla mnie dochodzi jeszcze kiepski styl artystyczny, choć z tego co widzę, przynajmniej miejscówki są bardziej urozmaicone niż kopiuj-wklej z jedynki. Kiedyś się zagra, jak wrzucą gdzieś za darmo lub w dużej przecenie. Dawać pełną kwotę za coś tak przeciętnego to głupota.
I co z tego? Podałem wysoko oceniane rpgi z tego roku, które bardzo spodobały się graczom i są lepiej oceniane od Avowed a od Tainted Grail jest jeszcze multum lepszych erpegów.
Wszystkie wymienione gry to RPG. To że gameplay mają inny to inna sprawa, ale to nadal erpegi. Same wybory w dialogach nie robią z gry RPG, bo to też mamy w VN i przygodówkach.
Zbędne. To tylko taki wizualny tryb listy życzeń wg daty wydania + co popularniejsze tytuły.
Bardziej painkillowata gra wychodzi jutro. Co prawda we wczesnym dostępie ale to będzie singleplayer: https://store.steampowered.com/app/2954080/Painted_In_Blood/
Ja się nie dziwię. Od paru lat na Steam ląduje coraz więcej szrotów, ale ten rok przebił wszystko. Lubię niszowe gry, ale już sam przesiew przez wyszukiwarkę bywał ostatnio męczący, aby wyłapać coś wartościowszego. Większość tegorocznych tytułów miałem dodane do listy życzeń dużo wcześniej. Ci, którzy nie zarobili nawet stówki to najpewniej największe gówna na Steamie, więc nie ma co rozpaczać. Może ich to zniechęci to publikowania kolejnego szrociwa, ale pewnie na ich miejsce przyjdą kolejni.
A obdarowanie kluczem kuratora na Steam to w 99% po prostu strata klucza. To samo dotyczy się youtuberów, którzy mają max kilkaset wyświetleń na odcinek. Takie akcje nie przysporzą kupujących.
Całkowita darmowość jest tym bardziej zaskakująca, że grę wydała firma MicroProse, która specjalizuje się przecież w komercyjnych produkcjach.
Bowiem firma podpięła się pod grę niedawno, chyba w tym roku. Gość niemal sam tworzył grę od kilku lat, a od dłuższego czasu miałem grę na liście życzeń i nie kojarzyłem tam żadnego MicroProse. I całe szczęście, bo lubią sobie wycenić swoje tytuły z katalogu.
Po prostu decyzja co do cen należy do wydawcy. I to jest pewien fakt, że im gra była popularniejsza i ciągle się sprzedawała, to rzadziej miała większe promocje. Inaczej mają gry, które w ogóle się nie sprzedają - tutaj obserwowałem szybkie promocje ponad 50% a później nawet powyżej 80%. Nie jest to oczywiście zasada, ale patrząc na te kilkaset gier na liście życzeń, sprawdzając tytuły na gg.deals, ,łatwo można było zobaczyć tą zależność, co potwierdzała też liczba recenzji na Steam.
Czyli wychodzi, że gry, w które chcesz zagrać trzymają cenę, ale inne nie. Można się rozejść.
Im gra popularniejsza była, tym rzadziej ma konkretne promocje. Czasami się zdarza, że twórcy przy okazji premiery kolejnej części popularnego poprzednika rzucają fajne promo na wcześniejszy tytuł. Ale to nieczęste przypadki.
Z biegiem lat tylko przy sporadycznych tytułach zauważyłem, że cenę z biegiem lat obniżono. Jeśli twórcy na premierę ustalą cenę załóżmy 100 zł, to ta bazowa cena będzie już raczej do końca (o ile nie wyjdzie jakaś wersja EE, czy Steam zasugeruje zmiany przelicznika i się do tego deweloperzy dostosują).
Niemniej często są cykliczne promocje, bundle i na PC można kupować tanio, pomijając jeszcze tańsze kluczykownie.

Od ostatniego wpisu minęły niecałe trzy tygodnie i mam za sobą kilka produkcji. Nie będę wspominał wersji demonstracyjnych, bo ująłem je w innym moim wpisie a post i tak sam w sobie jest, standardowo, długi.
The Children of Clay (0,4 h, ukończona) - PersonifikacjaCienia zagrał i mnie tym tytułem zainteresował. Nie żałuję, bo to mała, lecz wielka gra. Statyczna, ale pełna niepokoju. Osobliwa, intrygująca i pomysłowa. Jedna z tych gier, która jest argumentem, by sięgać po krótkie darmówki. Jak w filmach mamy krótkometrażówki, tak i w grach są te krótkie produkcje ze skondensowanym pomysłem lub historią. The Children of Clay jest już na pewno czołówką takich gier. Jako archeolog badamy tajemnicza statuetkę z gór Ural. Mając do dyspozycji niewielką liczbę narzędzi odkrywamy czym ona może być. Jednak badacz na pewno nie spodziewał się takiego zakończenia. Zdecydowanie warto. Kosmische horror pełną gębą.
Carimara: Beneath the Forlorn Limbs (2h, ukończona) - Około godzinna przygoda ze skondensowaną fabułą, której akcja dzieje się na niewielkiej przestrzeni - chata i jej okolice oraz podziemia. Jednak nawet ta eksploracja na niewielkim obszarze i odkrywanie sekretów jest bardzo satysfakcjonujące. Wcielamy się w tytułowego Carimarę - czegoś na wzór szaman lub czarownika, który przybywa do chaty Wioletty, aby rozwiązać problem zjawy, która panoszy się w podziemiach i nie daje spać kobiecie. Jako, że bohater jest niemy, to kontaktuje się z rozmówcami za pomocą kart. Z początku mamy ich niewiele, ale z czasem talia rozrasta się, bowiem eksplorując okolicę możemy klikać na konkretne przedmioty, dzięki czemu zyskujemy kartę, którą możemy wyłożyć podczas rozmowy. Na przykład klikniemy na dziką różę i potem podczas rozmowy z kobietą, czy sową możemy kliknąć na nią i dowiemy się na jej temat paru informacji, które możemy wykorzystać na kimś lub czymś innym. Celem gry jest dobranie odpowiednich kart podczas rozmowy ze zjawą. Dlatego warto odkrywać sekrety wokół i podczas rozmów uważnie wczytywać się w szczegóły. To, plus nasze domysły sprawią, że ujrzymy odpowiednie zakończenie. A potem możemy odpalić grę ponownie, aby zdobywać kolejne osiągnięcia, co też zrobiłem.
Audiowizualnie gra jest fajnie stylizowana na retro z wypranymi kolorami i niepokojąco zaprojektowanymi postaciami, które podczas rozmów mają nawet swoją mimikę. Miodzio. Jest niezłe polskie tłumaczenie (pod koniec jest kilka błędów), adekwatna cena do zawartości i zwyczajnie warto poświęcić jej te kilkadziesiąt minut, zaś twórcę i jego kolejne projekty mieć na oku.
Gnomdom (1,5h, ukończona) - Urocza godzinna przygodówka, w której ratujemy krasnale z różnych opresji, aby te zdążyły na urodziny swojego przyjaciela. Na większym rzucie polany klikamy w poszczególne miejsca, aby zobaczyć konkretna scenkę, w której krasnoludek jest uwięziony lub coś blokuje mu drogę. Rozwiązujemy łamigłówkę, krasnal może wrócić do swoich, a my przechodzimy do kolejnej miejscówki, by pomóc kolejnemu skrzacikowi. Przy okazji możemy też odszukać zdjęcia do albumu, co wiąże się z jednym osiągnięciem.
Same zagwozdki są proste, aczkolwiek przesuwania klocków nigdy nie lubiłem i tutaj spędziłem więcej minut niż powinienem. Oprawa audiowizualna jest bardzo przyjemna. Można relaksująco spędzić z ów grą czas i zobaczyć zaskakujące zakończenie :)
The Last Shores (1,5h, ukończona) - Darmowa produkcja będąca ekologicznym symulatorem sprzątania sielskiej wyspy. Ogólnie jest to całkiem sympatyczna produkcja, z którą można miło spędzić czas. Niewymagająca, ale aby odkryć niektóre smaczki, to trzeba choć w minimalnym stopniu eksplorować wyspę oraz jej nieco dalsze okolice.
W grze mamy kilka celów. Głównym jest odszukanie ojca bohaterki. Jednak pod drodze przyjdzie nam oczyścić plaże wyspy ze śmieci. W tym wypadku zbieramy do specjalnego plecaka ten syf i wrzucamy go do rozstawionych wzdłuż brzegu kontenerów. W zamian otrzymujemy energię oraz co jakiś czas zostaje zwiększona pojemność plecaka, dzięki czemu zbierzemy więcej śmieci. Energię możemy z kolei wydać na naprawę wiatraków oraz niektórych robotów. Ci w nagrodę podziela się informacjami. Poza tym na wyspie natrafimy na różne miejscówki, w których oprócz robotów spotkamy kamienne trolle lub można znaleźć naskalne malunki albo sekretny przedmiot. Jedno miejsce będzie związane z zakończeniem. Możemy też wykonać kilka dodatkowych czynności, aby zdobyć wszystkie osiągnięcia.
Graficznie The Last Shores jest bardzo przyjemne. Dominuje niebiesko-zielona kolorystyka. Czasami promienie słońca wkradają się między drzewami zmieniając wokół barwy. Muzyka podkreśla sielski, relaksujący klimat. Są nawet takie smaczki, że gdy już mamy pełen plecak, to bohaterka wolniej się porusza.
Technicznie gra pozostawia trochę do życzenia. Grałem na klawiaturze+mysz i czasami kamera podczas sterowania uciekała po naprawieniu np. wiatraków. Kiedy indziej nagle się zbliżała. W menu pisze, że zdjęcie robimy przyciskiem G a okazuje się jednak, że E. Poza tym gra nie ma menu, z którego można z gry wyjść. Należy zminimalizować i zakończyć program. Praktycznie czegoś takiego się już nie spotyka. W rozmowie z jednym trollem są błędnie przypisane do postaci dialogi. Wyjście w jaskini to powrót do startowego menu. Po uruchomieniu ponownie gry liczba śmieci do zebrania wskazuje wszystkie, choć plaże są z nich oczyszczone. Nie wiem, czy grałem z patchem, czy nie, ale w dniu mojej gry pojawiła się informacja o łatce, która niektóre błędy miała naprawić. Niemniej chillowo z nią spędziłem czas i na steamie dałem pozytyw.
Art House (0,4h, ukończona) - Krótka, darmowa platformówka z kilkoma logicznymi łamigłówkami, która traktuje o stracie matki cierpiącej na demencję. Kobieta wraz z dziećmi zostaje uwięziona w obrazach swojej niedawno zmarłej matki. Kierując bohaterką próbujemy się z nich wydostać unikając potworów. Niby gra jest OK, ale odnoszę wrażenie, że pewne rzeczy można byłoby zrobić lepiej. To oczywiście studencki projekt, ale skoro jest publikowany, to przecież można go ocenić.
Gameplay jest prosty. Trafimy do obrazu i wyposażeni w pędzel manipulujemy niektórymi, z góry narzuconymi obiektami, które możemy pomalować lub odwrotnie (wtedy są tak jakby przeźroczyste). Możemy też jeden obiekt "zapisać" w pamięci palety malarskiej i wykorzystać go w innym miejscu (np. most). Z czasem w płótnie pojawią się wyrwy, przez które możemy dostać się do miejsc gdzieś w tle lub kombinować z nimi tak, aby uniknąć potworów, które spotkamy na swojej drodze. Podczas wędrówki będzie też kilka scenek do uruchomienia, w których poznamy postać zmarłej matki jak i babci.
Skakanie po platformach jest nieco toporne. Gra nie ma tez spójności artystycznej. Wiadomo - obrazy są stworzone pędzlem, rzeczywistość przedstawiona jest za pomocą bardziej kreskówkowej formy. Całościowo jednak mi się to gryzło i nie podobało się. Również niektóre rysunki jak i projekt potworów pozostawały wiele do życzenia. Muzyka i dźwięki są tylko tłem. Na plus w sumie voice acting. Sama konkluzja wynikająca ze straty i jej przeżywanie nie było przekonujące. Poznawanie zmarłej przez jej obrazy miało potencjał na zdecydowanie coś lepszego. Dla mnie gra okazała się taka sobie.
Where Wh..? (12h, ukończona) - Gra polegająca na szukaniu różnic mając do dyspozycji dwa obrazki 3D. Obracając daną scenerią wyszukujemy obiektów, które na jednym rzucie mają zmieniony kolor, wielkość, inny kierunek, są nieznacznie przesunięte, czy też ich nie ma. Poza tym na każdym można znaleźć diamenty potrzebne do odblokowania finałowej scenerii w danym rozdziale/świecie. Oprócz wyszukiwania różnic są też cztery minigry. Jedna polega na zapamiętywaniu ułożenia rzeczy na obrazie, po czym po kilku sekundach musimy ustawić ów rzeczy na właściwych miejscach. Druga to zagwozdka muzyczna – zwierzak skacze po prostokątach wystukując melodię – naszym zadaniem jest powtórzenie sekwencji. Trzecie to liczenie konkretnych zwierzaków biegających na niewielkim obszarze. Czwarta to dobieranie odpowiednich kolorów pod obrazek. Te minigry akurat nie stanowiły wyzwania, ale szukanie różnic potrafiło nieraz dać mi w kość. Myślałem, że kupuję relaksującą gierkę a tu w niektórych momentach zaskoczyła mnie ukrytą różnicą tak, że musiałem nieraz skorzystać z podpowiedzi. W większości przypadków to było moje niedopatrzenie, ale w kilku twórcy w sumie przesadzili ;). Jakaś trawa przesunięta o milimetry, przesunięte szprychy w drewnianym kole… Kilka takich irytujących elementów się znalazło, których w życiu bym nie wyszukał. Z drugiej strony fajnie, że jednak gra potrafiła być wymagająca. Poza tym te specjalne, finałowe lokacje są zazwyczaj obszerne i szukanie różnic w nich było nie lada wyzwaniem.
Gra jest na wiele godzin. Pod koniec gry zyskujemy dostęp do tych samych scenerii (różnice są zmienione), ale zamiast diamentów szukamy księżyców i nie ma już możliwości podpowiedzi przy szukaniu standardowych obiektów lub różnic. To już dla hardkorów :)
Grafika to low-poly. Miła dla oka. Przygrywająca muzyka również jest niezła. Gra ma polskie napisy, ale tłumaczone chyba translatorem – niemniej da się zrozumieć o co chodzi. Jedynie technicznie coś z optymalizacją jest nie tak, bo po uruchomieniu gry wiatraki chodziły na full. Wyłączenie gry też jest nieintuicyjne zrobione – należy wejść w ustawienia. Jednak poza tym nie mam większych uwag. Jak wspomniałem - z grą spędzić można wiele godzin a kupić ją się da za niewielkie pieniądze. Jeśli ktoś lubi tego typu produkcje, to w niniejszy tytuł jak najbardziej warto się zaopatrzyć.
Resonant Dusk (3h, ukończona) - Przygodówka, która estetyką nawiązuje do gier z lat 90. Wcielamy się w Lucasa, który na prośbę przyjaciela odwiedza rezydencję pewnego rodu. Jednak zamiast ludzi zastaje zmory, echa tych, którzy w ów domostwie żyli. Rozmawiając z nimi i eksplorując rezydencję dowiadujemy się o tym kim byli i co takiego się w tym miejscu wydarzyło.
Początkowo gra sprawiała pozytywne wrażenie, pomimo tego, że wstęp był tekstowy. Po nim ukazała się oczom fajnie wystylizowana grafika retro w stylu przygodówek i survival horrorów ze stałymi kątami kamery. W tle gra niezła muzyka, która nawet aż bardzo podkreśla niepokój w grze, która w sumie survival horrorem nie jest. Niestety z czasem produkcja pokazuje swoje bolączki. Okazuje się bowiem, że rozgrywka polega przede wszystkim na podnoszeniu notatek i przedmiotów, które możemy użyć na innych rzeczach lub napotkanych zjawach. Nie ma tutaj praktycznie żadnych zagadek – jest jedna z kodem do pudełka, który odgadujemy na podstawie wskazówek w liścikach a druga zagadka jest tekstowa, którą zadaje nam jedna ze zjaw. A tak to biegamy po pokojach wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu rzeczy, dzięki którymi będziemy mogli bardziej pokonwersować z duchami lub otworzyć pokój/schowek. Przeważnie w jakimś pokoju coś znajdziemy, co przyda się gdzie indziej. Ale nie wkładamy w to jakiegokolwiek wysiłku poza zapamiętywaniem pokoi, bo tych trochę jest i łatwo się pogubić.
Podczas rozmów ze zjawami i po użyciu na nich przedmiotu, który chcieli dostać, pojawiają się niekiedy wybory w dialogach, które podejmiemy – będą one rzutować na zakończenie. A tych jest trzy. Niemniej mając w pamięci dziesiątki otwieranych drzwi i bieganie po pokojach nie kwapiłem się z poznawaniem innych zakończeń. Tym bardziej, że też jest tekstowe. Tak. Nie oglądamy jakiejś scenki, tylko czytamy tekst, co się dzieje. Tu już negatywnie mnie to zaskoczyło i ostatecznie przekonało do nie polecania ów tytułu.
Sama historia jest taka sobie. Dla mnie nie była intrygująca, ale czytałem wszelkie teksty (czcionka wg mnie jest ok). Gra ma więcej złych rozwiązań. Na przykład po rozmowie ze zjawą lub odnalezieniu kluczowej notatki, albo znalezieniu pudełka z wymaganym kodem (już nie pamiętam), zyskujemy możliwość przyjrzenia się przedmiotom, które wcześniej obadaliśmy, ale poza komentarzem bohatera nic więcej nie było. A tymczasem okazało się, że muszę latać (kolejny raz) po całej rezydencji, aby znaleźć trzy wskazówki ukryte w różnych rzeczach, na które wcześniej klikałem, ale nic przedtem nie uzyskałem. Niektóre zjawy po pierwszej rozmowie znikają i pojawiają się gdzieś indziej. Też trzeba ich szukać. Część użytych przedmiotów po użyciu znikała, część nie, choć i tak pożytku z nich już nie było. Poza tym trafiałem na błędy, w tym jeden wywalający do pulpitu – sprawdzając, czy jest mapa, kliknąłem M i grę wyrzuciło do pulpitu z błędem. Z tego co pisał twórca, miała być mapa, ale nie zdążyli jej zaimplementować.
Ogólnie cała gra sprawia wrażenie niedokończonej. Gdyby dodać wyreżyserowane zakończenie, mapę, dodać zagadki, to byłby to całkiem przyzwoity tytuł. Ale tego nie ma, więc i nie ma dobrej oceny. Zajawki zwiastowały intrygujący tytuł. Niestety, zawiodłem się. Niemniej trzeba oddać, ze twórca przyjął krytykę do siebie i z każdym kolejnym patchem dodaje do gry elementy, które ja i inny gracz wytknęliśmy w recenzjach. Ponoć dodał już w intro i outro obrazki, usprawnił gameplay i zarzadzanie przedmiotami, naprawia błędy. Całkiem możliwe, że do gry za jakiś czas powrócę i zmienię swoją steamową recenzję z negatywne na kciuk w górę.
Caves of Lore (8h, w trakcie) - pixelowy RPG. Dawkuję go sobie powoli, bowiem gra ma ogrom walki. Wcielamy się w chłopaka, który pragnie odkryć, czym jest tajemnicza mgła, zasnuwająca okolice. Eksplorując przede wszystkim jaskinie a także okolice, walcząc z wrogami, natrafiając na postacie, krok po kroku dowiadujemy się o sprawcy tego całego zamieszania. Pierwsze dwie godziny dla mnie z tym tytułem były ciężkie ze względu na nieintuicyjne mechaniki. Sam interfejs jest brzydki i trzeba się do niego przyzwyczaić. Eksploracja też nie ułatwia zadania. Trudno czasami znaleźć rzeczy, z którymi można wejść w interakcję. Niekiedy są dziwne błędy. W lokacji poprzedzającej miasto na powierzchni szukałem wyjścia. Klikałem na pewne schody, ale nic się nie działo. Szukałem gdzie indziej. Wybiłem wszystkie potwory i nic. W końcu obejrzałem gameplay, w którym gracz kliknął na schody i wyszedł na powierzchnię. Wkurzyłem się, bo też tam klikałem i nie było nic. Wróciłem do tego miejsca, kliknąłem w odpowiednie miejsce i gra się zawiesiła heh. Ale gdy już odpaliłem ją ponownie to autozapis sprawił, ze pojawiłem się w tym mieście przy zejściu do tych podziemi. Przynajmniej tyle. Potem już zacząłem przyzwyczajać się do gry, choć odnajdywanie sekretów jest wg mnie zrobione kiepsko i też bardzo nieintuicyjnie.
W samej grze mamy podstawy RPG – rozwój postaci, walka, questy itd. Walka toczy się na siatce. Niby ma mieć wymiar strategiczny, ale dotychczas takowego brak. Grunt to dobrze zbudowana postać i dobrany ekwipunek oraz zaklęcia pod wrogów. W grze tworzymy jedną postać, na resztę natrafiamy podczas wędrówki i możemy je dołączyć do drużyny, rozwijając ich skille. Punkty doświadczenia ładujemy w umiejętności, które w sumie im częściej są używane to też wchodzą na wyższy poziom. Zaklęć uczymy się z książek. Początkowo musimy ją mieć wyekwipowaną pod ręką. Jak zaczniemy ich używać, to z czasem je zapamiętamy i możemy rzucać w walce bez konieczności trzymania woluminu w odpowiednim slocie. Jednak, aby nauczyć się lepszych zaklęć, należy poznać te podstawowe i użyć ich wielokrotnie w walce, by odblokowały się kolejne. Rozwiązanie, które w sumie lubię, choć już dawno się z nim nie spotkałem od czasów Wizardry 8.
Ogólnie w grze jeszcze ma wiele rzeczy do odkrycia jeśli chodzi o mechanikę. Niemniej po pierwszych niezbyt ciekawych godzinach teraz zaczyna mnie wciągać i nawet ta przesadzona ilość walki na każdym kroku nie zraża, więc przede mną wiele godzin z tym tytułem.
Najbliższe tygodnie spędzę właśnie z Caves of Lore przeplatając ów tytuł jakimiś krótszymi produkcjami z innych gatunków jak i najbliższymi premierami, bo wychodzi przynajmniej z 5 tytułów, które w najbliższych trzech tygodniach chciałbym kupić i w nie zagrać (Crime Detective: Red Flags, Bleak Haven, Flesh Made Fear, Echoes of the Living, Hypogea, Verho, Wall World 2)
Niestety przez ciągłe błędy i crashe nie ukończyłem gry i przez stan techniczny oceniłem ją nisko. Jednak fabularnie jest to jedna z niewielu dojrzałych gier, która poruszała się po trudnych tematach. Do tego fajnie wpleciona sztuka fotografii jak i umiejscowienie akcji. A sam włoski dubbing był w mojej ocenie świetny, duuuużo lepszy od angielskiego. Ogólnie trudno też znaleźć jakąś podobną produkcję.
Jedną z najciekawszych fabuł ma wg mnie SOMA, bo nigdzie indziej, ani w filmach, czy książkach oraz grach, nie spotkałem się z tak pokazanym obrazem braku nadziei i osamotnienia. I jeszcze to wszystko na morskim dnie. Jednak na pewno ów tytuł ogrywałeś. What Remains of Eith Finch pewnie też. Podobną produkcją, ale już kilka lig niżej jest podwodny walking sim Narcosis, którego siłą jest zakończenie.
A coś podobnego do Marthy? Najbliżej chyba będzie The Town of Light https://store.steampowered.com/app/433100/The_Town_of_Light Moze też Before Your Eyes https://store.steampowered.com/app/1082430/Before_Your_Eyes
Ostatnio przeszedłem też Adam - Lost Memories, w którym autor wplótł motyw terroru i traumy z dzieciństwa. Niby walking sim w posępnych futurystycznych lokacjach, ale mi się spodobało. Rise of Insanity też kojarzę, że było niezłe.
Ostatnio też zagrałem w Caput Mortum - to już inna gra od Marty i wyżej wspomnianych, ale jest na swój sposób ciekawa (jeśli lubiłeś pierwszą Amnesię).
https://www.youtube.com/watch?v=dgYTJpLN_-o
Nie daję napiwków. Jak rachunek ma taką końcówkę, ze do pełnej kwoty brakuj kilku złotych to mówię, aby zaokrąglili, ale tak poza tym to nie. Mają pracodawcę i to nim spoczywa wypłacanie wynagrodzenia za ich pracę.
Przeważnie angielski, bo zazwyczaj tylko taki język gry mają.
Ale jeśli jest możliwość wyboru języka dubbingu, to wtedy tego korzystam (gdy gra ma polskie napisy).
A Plague Tale - tylko francuski dubbing, bo angielski ssie.
Martha is Dead - ogrywałem z włoskim dubbingiem
Unforgiving (z nordycka mitologią) ze szwedzkim.
Japońskie produkcje ogrywam z językiem oryginalnym i ang lub polskimi napisami.
Ogólnie jeśli akcja gry dzieje się we Francji, Włoszech, Skandynawii i mają dubbing w tych językach to zawsze je wybieram, bo raz, że fajniejsza immersja, po drugie zawsze wypada lepiej niż angielski, a po trzecie mi to nie przeszkadza.
W pierwszym kwartale 2026 r. gra otrzyma polskie napisy. Tak poinformowało studio. Nie trzeba będzie korzystać z kiepskiego spolszczenia.
W pierwszym kwartale 2026 r. gra otrzyma polskie napisy. Tak poinformowało studio. Nie trzeba będzie korzystać z kiepskiego spolszczenia.

Z tych co ograłem:
Side Effects - Taki gorszy Buckshot Roulette. Zamiast rosyjskiej ruletki obrzynem jest losowanie zabójczych pigułek. Jak dla mnie za mało przedmiotów do wyboru, za dużo losowości. Ale fajnie zmienia się "twarz" przeciwnika, gdy piguły wchodzą już mocniej. Jeśli będzie tania i od premiery będzie gracz kontra gracz to może kupię.
Ground Zero - staroszkolny prawie izometryczny survival horror w oprawie sprzed dwóch dekad. Może i byłoby fajne, gdyby nie spieprzone sterowanie (klawiatura+mysz). W ostatnim czasie z takim sterowaniem ograłem kilka gier i jestem przyzwyczajony, ale tutaj coś twórcom nie pykło, bo klikam do przodu a postać idzie w bok. Celowanie pozostawia też wiele do życzenia. Na razie sobie ten tytuł odpuszczę.
Ashen Vow - fajne. Akcyjniak FPP, w którym wcielamy się w rycerza i walczymy z bluźniercami, którzy przyoblekli szaty mnichów. Zapowiada się bardzo dobrze.
Loded Depths - totalnie mnie nie przekonało.
Ravenwood 46 - przykład jak nie robić point'clicków ze statecznymi obrazkami - zazwyczaj przejście do innej sceny jest wtedy, gdy klikamy przy krawędzi ekranu. Tutaj tego nie ma. Toporne i nieczytelne (i to wychodzi spod szyldu Cyanide?)
Miałem jeszcze sprawdzić kilka innych gier, ale albo mają duży rozmiar, albo to zbyt wczesne buildy. Zresztą w najbliższych tygodniach dla mnie wychodzi kilka fajnych premier i lepiej już grać w coś konkretnego.
Więcej drużyn to takie deprecjonowanie turnieju, ale z drugiej strony będzie można zobaczyć drużyny, których praktycznie się nie zna jak np. Uzbekistan. Czekam na Curacao.
Jaja nie jaja ale jak na nich trafimy i przegramy to dopiero będą jajca. O ile pojedziemy.
Jeśli Polska się zakwalifikuje to na nich nie trafimy, bo będziemy w tym samym koszyku.
Jak dla mnie zmiany na plus. Teraz karta gry jest czytelniejsza niż była wcześniej, bo dodatkowe rzeczy są w jednym miejscu na górze a nie jak wcześniej gdzieś między tagami a tekstem z boku, które na dodatek otwierały nowe karty (np. gry z serii), a teraz od razu przekierowuje w dół do wybranego zagadnienia. Jedynie jak jest dużo newsów o danym tytule to jak się scrolluje to dłużej schodzi. - ograniczyłbym newsy do liczby ostatnich 3, podobnie artykułów, z możliwością rozwinięcia. A jeśli by zostały to byłoby dobrze gdyby je ujednolicono, bo co 5 news jest z ogromnym obrazkiem.
Pytałem tez w wątku z pytaniami i uwagami, ale powtórzę się tutaj:
Czy tak ma być, że w encyklopedii jest ta stopka z linkami: wyszukiwarka, daty premier, tier, firmy, rocznice, nowo dodane i słownik gracza. I w przypadku wejścia w firmy oraz słownik gracza ta stopka znika i trzeba później się cofać. Przy reszcie ona cały czas jest dostępna i widoczna, więc wystarczy tylko kliknąć co nas interesuje.
Czy w encyklopedii będzie wyszukiwarka w okresie między konkretnymi latami np. 2025-2020, czy zostaje roczna i miesięczna?
I jeszcze gra Webbed ma dziwny polski tytuł - Zapajęczyniona. Nigdzie nie spotkałem się z takim tłumaczeniem. Można tez powiązać z grą Isopod, bo to gry z serii.
Nie wiem, czy to błąd, czy tak ma być, ale w encyklopedii jest ta stopka z linkami: wyszukiwarka, daty premier, tier, firmy, rocznice, nowo dodane i słownik gracza. I w przypadku wejścia w firmy oraz słownik gracza ta stopka znika i trzeba później się cofać. Przy reszcie ona cały czas jest dostępna i widoczna, więc wystarczy tylko kliknąć co nas interesuje.
Przy newsach widoczne komentarze pod nim jakoś odznaczyłbym jakimś delikatnym kolorem, bo się trochę zlewają miedzy artykułami.
Czy w encyklopedii będzie wyszukiwarka w okresie między konkretnymi latami np. 2025-2020, czy zostaje roczna i miesięczna?
Duży plus za ujednolicenie rozmiarów obrazków w karcie użytkownika. Ogólnie też karty gry w encyklopedii są dużo bardziej czytelne. Co de reszty to kwestia przyzwyczajenia, ale jest nienajgorzej. Jedynie forum na ekranach pc wygląda kiepsko.
I jeszcze gra Webbed ma dziwny polski tytuł - Zapajęczyniona. Nigdzie nie spotkałem się z takim tłumaczeniem. Można tez powiązać z grą Isopod, bo to gry z serii.
https://store.steampowered.com/app/1082190/Elroy_and_the_Aliens/
https://store.steampowered.com/app/1685870/NearMage/
https://store.steampowered.com/app/1072550/Brassheart/
https://store.steampowered.com/app/2426350/Champy_the_Useless_Vampire/
https://store.steampowered.com/app/1924360/Lil_Guardsman/
https://store.steampowered.com/app/1904790/Agatha_Christie__Morderstwo_w_Orient_Expressie/
https://store.steampowered.com/app/1376760/Life_of_Delta/
https://store.steampowered.com/app/1542390/Monolith/
https://store.steampowered.com/app/1740680/Voodoo_Detective/
https://store.steampowered.com/app/1125910/Crowns_and_Pawns_Kingdom_of_Deceit/
https://store.steampowered.com/app/868580/Arkhangel_The_House_of_the_Seven_Stars/
https://store.steampowered.com/app/1778870/Intruder_In_Antiquonia/
https://store.steampowered.com/app/1131670/Justin_Wack_and_the_Big_Time_Hack/
https://store.steampowered.com/app/1709880/Loco_Motive/
https://store.steampowered.com/app/2248890/The_Beekeepers_Picnic__A_Sherlockian_Adventure/
Chciałem sprawdzić Ashen Vow, ale niby ma demo, ale nie ma...
Poza tym dema Ground Zero, Blind Descent, Painted in Blood, Loded Depths i Void Inside już zainstalowane.
Spolszczenia nie są oficjalnymi tłumaczeniami, więc dobrze, że nie są podawane. Bowiem potem ktoś to przeczyta, że jest język polski a w oficjalnej dystrybucje języka polskiego nie ma a linki do spolszczenia mogą już nie działać, pomijając to, ze wiele tłumaczeń ostatnio jest maszynowych i jakość pozostawia wiele do życzenia. Poza tym jest ta lista, więc można sobie na niej wyszukać to i owo.
Miałem pisać, że premiera gry Hypogea jest 10 listopada, ale nie macie jej jednak w bazie, choć wydawało mi się, że kiedyś o niej pisaliście ( albo może to jednak ja).
Rzućcie jeszcze okiem na inne nadchodzące premiery:
https://store.steampowered.com/app/1342690/Radiolight/
https://store.steampowered.com/app/3316350/Flesh_Made_Fear/
https://store.steampowered.com/app/3889080/Resonant_Dusk/
https://store.steampowered.com/app/2604490/I_Hate_This_Place/
https://store.steampowered.com/app/1395520/The_Sance_of_Blake_Manor/
https://store.steampowered.com/app/2954080/Painted_In_Blood/
W encyklopedii powinny się znaleźć;)
To nie był żaden flop tylko całkiem dobra gra z jeszcze lepszym dodatkiem. Jedynie przesadzili pod koniec z ilością walk i na premierę gra była pełna błędów.
Kontynuacje gier:
The Library of Babel
Balrum
Northern Journey
klasyczny Thief
Eastshade
Legend of Grimrock 2
kolejny Dishonored
Ghost of a Tale
Quern
ARX Fatalis
Drakensang
Severance: Blade of Darkness
Może i była zwrócona uwaga, ale goście od PolishOurPrices porównują (błędnie) do euro i wg nich cena jest już OK, choć przeliczając w dolarach jest jeszcze taniej.
Będą ludzie, którzy powiedzą, że Diablo nie jest cRPG, bo nie ma rozbudowanej fabuły ani wyborów
I mogą sobie pieprzyć trzy po trzy, gdy w RPG nie ma w dialogach wyborów. Bez rozwoju postaci niezależnego od zdobywanego ekwipunku to nie RPG i tyle. Niestety takich ignorantów ostatnio na pęczki.
Ja kupuję. I co? Kupuję, gram, piszę reckę/opinię. Jak policzyłem to w tym roku kupiłem z 15 tegorocznych premier bezpośrednio na Steam. Wiele starszych tytułów nawet nie liczę. Nowości staram się przechodzić na bieżąco. I takich graczy jak ja jest wielu.
Odnioslem sie do zdania To prawica podpala swiat non stop od klikuset lat i podałem przykład odwrotny. Nie negowałem nigdzie nazizmu i innych zbrodni skrajnej prawicy. Dopiero później dopisałeś czasy teraźniejsze a w tych byle gówno sprawia, że ludzie się odpalają, czego w sumie jesteś przykładem.
Odniosłem się do rewolucji francuskiej, ale oczywiście kwisracz to pominal, bo tutaj trudno dyskutować z faktami, ale jest wywlekanie całkiem innych rzeczy. I typ jeszcze pisze o nauczaniu historii xd Ale w sumie gość od zawsze był hipokrytą.
Kilka polecajek ode mnie:
Najlepszy, obok Operencii i Grimrocków nowy staroszkolny dungeon crawler [PL] https://store.steampowered.com/app/2918410/Tower_of_Mask
Mix przygodówki i RPG w bardzo lovecraftowskich klimatach z wyborami, które faktycznie mają znaczenie https://store.steampowered.com/app/1902850/Dreams_in_the_Witch_House
i kilka innych:
https://store.steampowered.com/app/2227130/Caves_of_Lore
https://store.steampowered.com/app/1069160/SKALD_Against_the_Black_Priory/
https://store.steampowered.com/app/907820/Aeon_of_Sands__The_Trail
https://store.steampowered.com/app/424250/Balrum
Jeszcze może zobacz sobie:
Crookz - The Big Heist
https://store.steampowered.com/app/310490/Crookz__The_Big_Heist
Chaos Overlords
https://www.gog.com/pl/game/chaos_overlords

Czy będą hity, to się okaże. Na razie są to po prostu popularne tytuły. Oby jednak nie okazały się niewypałami. Mnie z artykułu interesuje wyłącznie Keeper. Poza tym w październiku wychodzi jeszcze kilka gier indie i AA, które mam na radarze. Np. taki The Lacerator https://www.youtube.com/watch?v=OPU3Su1cm1o https://store.steampowered.com/app/2339330/The_Lacerator czyli survival horror w retro stylu z dozą czarnego humoru.
Z kolei zamiast Painkillera brałbym Painted in Blood https://store.steampowered.com/app/2954080/Painted_In_Blood
Flesh Made Fear - grałem w demo i będzie niezły survival horror https://store.steampowered.com/app/3316350/Flesh_Made_Fear
Ciekawie zapowiada się gra przygodowa Bye Sweet Carole z grafika rodem z animacji Disney sprzed kilku dekad https://store.steampowered.com/app/2428980/Bye_Sweet_Carole
Druga część Tormented Souls https://store.steampowered.com/app/2464280/Tormented_Souls_2
Ayasa: Shadows of Silence - przygodowa platformówka też fajnie się zapowiada https://store.steampowered.com/app/3146120/Ayasa_Shadows_of_Silence
A także inne produkcje:
https://store.steampowered.com/app/2879840/Escape_Simulator_2
https://store.steampowered.com/app/3570370/CARIMARA_Beneath_the_forlorn_limbs
https://store.steampowered.com/app/1714530/Blood_of_Mehran
https://store.steampowered.com/app/3386900/Castle_of_Heart_Retold
https://store.steampowered.com/app/1598780/Silly_Polly_Beast
https://store.steampowered.com/app/1497430/Bounty_Star
https://store.steampowered.com/app/3528280/Crime_Detective_Red_Flags
https://store.steampowered.com/app/2005870/House_of_Necrosis
https://store.steampowered.com/app/1395520/The_Sance_of_Blake_Manor
https://store.steampowered.com/app/2000970/Beacon_of_Neyda
https://store.steampowered.com/app/1875580/Mina_the_Hollower
https://store.steampowered.com/app/3889080/Resonant_Dusk
https://store.steampowered.com/app/2053910/Isopod_A_Webbed_Spinoff
https://store.steampowered.com/app/2243700/Isle_of_Leil
https://store.steampowered.com/app/3025310/Midnight_Swamp
https://store.steampowered.com/app/2578140/I_Mother
https://store.steampowered.com/app/3433230/The_Gretlow_Tapes (od twórcy świetnych, mega klimatycznych gier Lazaret i The Door in the Basement)
The Children of Clay mnie zainteresowałeś już recenzją. To samo z Please ,Touch the Artwork. Na dniach w nie zagram :)
Gdyby o Ethanie opinia powstała przy premierze i przeczytał ją Chmielarz to by dostał kolejny raz bólu czterech liter :). Pamiętam jak typ na społecznosciowych sie rzucał o oceny mniejsze niż 8 (a dużo było 7, bo poza grafiką niczym się nie wyróżniała).

Od mojego poprzedniego posta minął ponad miesiąc, ale w tym czasie ukończyłem trochę gier jak i ciągle na tapecie są nowe.
Dome Keeper - (22h, ukończone) - Wall World, które rozwija pomysł jest nieco lepsze, bo ma główny cel. Dome Keeper to zbiór scenariuszy z kosmetycznymi zmianami. Fajne, dostarcza zabawy, ale mogło być jeszcze lepsze. Więcej o grze napisałem tutaj: https://www.gry-online.pl/gry/dome-keeper/komentarze/z3648a#post0-16769881
Neyyah - (20h, ukończone) - Fantastyczna przygoda w klimatach serii "Myst". Staroszkolne poruszanie się i rozwiązania, ale satysfakcjonująca eksploracja. Audiowizualnie rewelacja, zaprojektowany świat jest z dbałością o najmniejszy szczegół. Zagadki nietrudne, ale czasami łatwo się pogubić w kolejności, co należy robić i łatwo też pominąć jakieś przejście, przycisk, czy inne przedmioty od interakcji. Z immersji wybijają aktorzy w FMV, którzy grają jak z teatrzyków szkolnych i pod koniec dużo latania w te i we wte. Ale warto. Więcej o grze napisałem tutaj: https://przygodomania.pl/neyyah-recenzja/
Paper Trail - (8h, ukończone) - Bardzo pomysłowa, niekonwencjonalna gra logiczna, w której obracamy odwrotnie fragmentami kartki tworząc nowe przejścia. Kilka krain i wariacji pomysłu oraz prosta acz wzruszająca historia bohaterki. Więcej o grze napisałem tu: https://www.gry-online.pl/gry/paper-trail/komentarze/z4639b
The Alien Cube - (3h, ukończone) - Kontynuacja The Land of Pain i taka sama konstrukcja rozgrywki w klimatach Lovecrafta. Fabularnie wiadomo, czego się spodziewać, gameplayowo to w dużej mierze walking sim z okazjonalnymi ucieczkami przed wrogami. Grafika bardziej niż dobra a dźwięk świetny i robi robotę. Więcej o grze: https://www.gry-online.pl/gry/the-alien-cube/komentarze/z16173
Deep Sleep: Labyrinth of the Forsaken (16h, ukończone) - Jednak odrobinę gorsza od trylogii. Początkowo była świetna, ale z czasem natłok walki irytował, zaś zagadek nie było wiele. W sumie to bardziej turowy survival horror, niż klasyczna przygodówka. Są też elementy RPG. Nie miała jednak tej tajemnicy, co poprzednie odsłony. Więcej napisałem tutaj: https://www.gry-online.pl/gry/deep-sleep-labyrinth-of-the-forsaken/komentarze/z56edf
Beyond Sunset (4,5h, porzucona) - jak lubię retro FPsy, tak ten tytuł mnie mocno rozczarował. Więcej o grze napisałem pod kartą w encyklopedii: https://www.gry-online.pl/gry/beyond-sunset/komentarze/zf6207#post0-16813174
Labyrinth City: Pierre the Maze Detective (6h, ukończone) - Szukanie drogi wśród labiryntów ludzi, ścieżek, drabin i wielu innych rzeczy. Rozgrywka na papierze prosta, ale w rzeczywistości jest trudniej. Świetnie narysowane grafiki - pełne szczegółów, dopracowane i niekiedy zabawne. Wiele różnych krain, ale z racji, że głownie szukamy prawidłowej drogi do celu i tylko chodzimy rozgrywka z czasem może znużyć. Co prawda wpleciono też na każdej mapie pojedyncze łamigłówki, ale są one banalne. Po drodze szukamy też skrzyń, gwiazdek, notatek, które składają się na pełne przejście poziomu. Synkowi się podobała, mi też przypadła do gustu.
Abtos Covert (2h, ukończone) - Jesteśmy osamotnionym greckim żołnierzem, który został oddelegowany do pewnej wojskowej placówki w lesie. Tam od razu wiadomo, że ów miejsce jest przeklęte. Przełożony, który informuje nas o charakterze placówki nie ukrywa, że jest to specyficzna miejscówka. Poprzedni żołnierze zniknęli a budynek pozostawia wiele do życzenia – przede wszystkim jest trefny generator, którego szlag trafia jeśli za dużo mamy włączonych świateł, czy uruchomioną wentylację. Dlatego te rzeczy będziemy włączać wyłącznie w określonych momentach podczas warty, która trwa od północy do siódmej rano. W tym czasie musimy przetrwać noc i nie dać się zabić zjawom i potworom, które w tym czasie się zbliżają do placówki.
Większość czasu spędzać będziemy na kamerach, które rozstawione są wokół placówki. Na nich obserwujemy, co się zbliża do placówki i od której strony. Pierwszej nocy powolnym krokiem nawiedza nas zjawa żołnierza, którego należy potraktować reflektorami skierowanymi na wejście. Drugiej nocy oprócz niego pojawia się upiór kobiety, przed którą możemy się tylko schować w szafce. Podczas trzeciej „zajmujemy się” upiornym dzieckiem w wentylacji uważając na pozostałe zjawy. Podczas czwartej nocy dochodzi utrzymywanie światła w pobliskiej kaplicy a ostatniej, piątej nocy mamy kolejnego gościa. Gdy ją przetrwamy jesteśmy świadkiem zakończenia (dość przewidywalnego). Każdej nocy należy pilnować, aby nie wyłączył się generator – inaczej placówkę spowiją ciemności i będziemy bezradni, gdy dopadnie nas duch żołnierza lub dziecka. O tym, jak stoimy z prądem, informuje nas licznik w górnym, prawym rogu.
Ogólnie jest ciekawie i gra trzyma w napięciu, szczególnie po dwóch dniach. Przełączanie kamer, sprawdzanie wentylacji a później latanie do kaplicy w nadziei, że inne zjawy tak szybko do nas nie dojdą potrafi przyśpieszyć tętno. Jest też kilka nagłych straszaków, przy którym możemy podskoczyć.
Grafika jest przyzwoita. Wysokiej jakości jest dźwięk i muzyka. Optymalizacja u mnie pozostawała do życzenia, bo wszelkie wiatraki chodziły na full, ekran niekiedy przycinał. Ale też grałem na najniższych ustawieniach. Pewnie przy lepszym blaszaku takich problemów się nie uświadczy.
Gra jest w porządku. Wiedziałem czego się spodziewać i w niczym mnie nie zawiodła. Czas trwania jest od godziny do kilku – w zależności, czy któraś zjawa nas dopadnie. Wtedy daną wartę powtarzamy. Można zagrać.
Mosaic Chronicles (3,5h, porzucona po skompletowaniu jednej z trzech historyjek) - Nie ma startu do Glass Masquarde. Bazują na tym samym pomyśle – układanie witraży w ciemno. W Mosaic Chronicles jeszcze pomiędzy zabawą puzzlami śledzimy historyjkę. Tylko co z niej, skoro układanie poszczególnych obrazków schodzi trochę czasu i czytając kolejny fragment opowieści nie mamy w pamięci poprzedniego. Sama historyjka w ogóle też nie jest interesująca. Niby skierowana do dzieciaków, ale napisana bardzo nieprzystępnie i z wyrazami, których dziecku nie powinno się mówić. Czytając ją synowi za bardzo nie wiedział o czym to jest i przez to stracił nią zainteresowanie. A czytam mu różne opowiadania i nie ma problemu z logicznym myśleniem i wyciąganiem wniosków, często dopytując o to i owo. Tutaj tego nie było.
Samo układanie też pozostawia wiele do życzenia. Dzieciaka totalnie zniechęciło. Mnie w sumie też. Obrazek widzimy przez chwilę w postaci miniaturki podczas czytania tekstu. Potem przystępujemy do jego układania. Mamy kilka stałych puzzli a resztę dopasowujemy już sami. Elementy mają nieregularne kształty i wielkość. W ten sposób zazwyczaj zaczynamy układanie od krawędzi i kierujemy się ku środkowi, gdzie mamy ułożone bardziej charakterystyczne fragmenty. Ale to nadal układanie w ciemno. W Glas Masquerade większość kształtów puzzli mamy widocznych na ekranie. Sama tematyka też sugerowała co układamy, jak i zachowane były proporcje, symetryczność, dzięki czemu przyjemnie się to układało. W Mosaic Chronicles elementy układanki przewijamy w dół i w górę a grafiki na witrażu były narysowana w kreskówkowym stylu z artystycznym zacięciem, bez proporcji, co dodatkowo utrudniało układanie. Puzzle też mają przeróżne kształty utrudniające układanie. O ile jeszcze pierwsze wyzwania były w miarę w porządku, to później były grafiki, które miały dużo tła, które kolorystycznie niekiedy się zlewało. Weź to ułóż z pamięci. Nawet gdy sobie robiłem zdjęcia miniaturki hehe, to i tak nie było tak proste ułożenie obrazu.
Technicznie jest ok, nie napotkałem żadnych błędów. W tle gra nawet przyjemna muzyka – choć kilka utworów stawało się z czasem irytujących.
W sumie gra ma też problem do kogo jest skierowana. Historyjka skierowana jest dla dzieciaków, choć nie jest napisana dla nich przystępnym językiem, zaś puzzle to już ewidentnie dla nich nie są, bo i dorosły może mieć z nimi problem. Co prawda w ten sposób, trochę z grą spędzimy czasu, ale zamiast relaksować i chcieć uruchomić kolejny obrazek do układania wolałem po prostu z gry wyjść. Nie polecam.
Caput Mortum (2,5h, ukończona) - Solidna produkcja, w której znalazłem trochę pierwszej Amnesii, szczyptę ARX Fatalis doprawioną starymi produkcjami i wyszła z tego przyjemna gra. Caput Mortum to klimatyczny survival horror, w którym eksplorujemy podziemia wieży pewnego alchemika. W nich natrafimy na różne pomieszczenia, w których natrafimy na różne istoty oraz laboratoria, w których przyjdzie nam rozwiązać kilka łamigłówek. Poznamy też historię końca tego miejsca a także homunkulusów, z którymi jest związana, a na których też natrafimy - jedni będą niegroźni, ale będą też i tacy, którzy mogą nas zabić. To już od nas zależy, czy będziemy z nimi walczyć, czy jednak unikać, bo ziół leczniczych jest ograniczona liczba. Ponadto natrafimy na kilka pułapek do rozbrojenia oraz skrzyń do otwarcia.
Istotną mechaniką gry jest kontrolowanie prawej ręki. Wciskając dodatkowo jeden przycisk możemy nią ruszać na boki, w górę i w dół, co pozwala nam na wykonywanie różnych interakcji, w tym naśladowanie ruchów pewnego homunkulusa, co jest w ogóle ciekawym motywem. Taka wariacja rzucania zaklęć w ARX Fatalis, ale ze swoją tożsamością. Grałem na klawiaturze+mysz i sterowanie ręką wykonano bardzo intuicyjnie.
Grafika stylizowana na gry z początku tego wieku udana, podkreślająca atmosferę gry. Miejscówki bardzo fajnie zrobione, Audio bardzo dobre. Tłumaczenie na język polski też dobrej jakości. Myślałem, że robione przez AI, ale myliłem się - ktoś tutaj się przyłożył. Nie ma co prawda wiele tekstów do czytania, ale jak są, to dobrze napisane.
Gra na dwa razy, jeśli ktoś chce zdobyć wszystkie osiągnięcia. Pierwsze przejście to max 2 godzinki. Do 40 zł można jak najbardziej grę kupić. Ja bawiłem się bardzo dobrze, jestem usatysfakcjonowany i w mojej opinii jest to jedna z tych lepszych produkcji do 2 godzin w klimatach horroru. Trafiła w moje gusta. Od studia oczekuję kolejnej gry w takich klimatach ;)
Biomech Hell (7h, ukończona) - Contra to to nie jest, ale Biomech Hell to niezła platformowa strzelanka na kilka godzin. Skakanie i strzelanie jest całkiem przyjemne. Jedynie czasami na górnych platformach wyskakujemy poza ekran i w przypadku strzału granatnikiem pocisk wybucha przy ekranie a nie tam, gdzie wycelowaliśmy. Do wyboru, poza standardową nieskończoną amunicją, mamy jeszcze cztery inne bronie. Te nieco różnią się u poszczególnych postaci (dwóch do wyboru) i są limitowane. Odnawiają się jedynie na kolejnym poziomie lub jeśli zestrzeliwując skrzynkę trafimy na dodatkową amunicję (poza amunicją może wypaść tarcza, dodatkowy poziom życia, serduszko odnawiające część paska, ale przeważnie są to punkty/kasa). Jednak lepszy zestaw broni ma żołnierz zielony i nim znacznie przyjemniej eliminowało się wrogów. Tych jest kilka rodzajów. Mamy standardowych strzelców, którzy są w różnych pozycjach strzeleckich, gości z miotaczami ognia, roboty, latające duże owady i mniejsze, które wykluwają się z jajek, które też należy zlikwidować (to są najbardziej wkurzający wrogowie w sumie). Ponadto są drony, larwy, wehikuły miotające, czasami mamy minibossa w postaci helikoptera lub czołgu. Natomiast każdy poziom kończy się walką z bossem. Ci w większości są prości, choć takich dwóch jest irytujących. W każdym razie nie trzeba mieć nie wiadomo jakiego skilla, by grę ukończyć.
I tutaj pojawia się minus - by grę ukończyć należy ją trzykrotnie przejść. Niekiedy mamy poziom do wyboru. Gdy przejdziemy ich 5, należy rozpocząć grę od nowa i przejść kolejnych 5, wybierając inne poziomy. Za trzecim podejściem musimy uzyskać 200000 punktów (przyznawanych za zabitych przeciwników, ale nie mamy w trakcie walki podglądu do punktacji), aby załączyła się ostateczna walka z głównym bossem. Takie rozwiązanie nie przypadło mi do gustu. Wolałbym po prostu poziomy jeden po drugim. Gdy pokonamy głównego bossa w menu odblokują się dwa dodatkowe tryby - walka z samymi, wszystkimi bossami oraz 5 losowych poziomów, które należy przejść bez ostatecznej śmierci. Tak więc trochę tej powtarzalności jest.
Z innych minusów są sporadyczne błędy. Raz postać nie pojawiła mi się do walki z bossem, bo przechodząc na ten poziom mój żołnierz został zabity, ale miałem jeszcze dwa życia, które jednak się nie załadowały i trzeba było wyłączyć grę z paska zadań. Podobnie na poziomach z miażdżącymi "tubami", które opadają, dwa razy był taki błąd, że nie dało się jej uniknąć, bo wysuwała się za nisko. Trzeba było wczytać od nowa poziom. Do tego za każdym razem po zakończeniu musimy oglądać creditsy, których nie da się pominąć.
Grafika ok - pikselowata. Można włączyć sobie opcję CRT. Muzyka przeciętna. Poziomy nie zapadają w pamięć. Niemniej można przy niej fajnie spędzić czas.
Dyer Expedition (1,5h, ukończona) - Godzinna, może półtoragodzinna lovecraftowska przygoda. Nie do końca jest to walking sim, bo jednak przyjdzie nam rozwiązać kilka łamigłówek w trakcie wędrówki, głównie dźwiękowych. Ogólnie są proste. W sumie jest jedna ciekawa. W każdym razie dostarczyła mi tego, czego oczekiwałem. Grafika PSX potęgująca wyobraźnię, dobry dźwięk, niezłe wykonanie w postaci lokacji i całokształtu. Jedynym minusem jest to, że w pewnym momencie trafiłem na niewidzialna ścianę, co twórca w ciągu doby naprawił i mogłem ukończyć grę. Mi się podobało.
Mad Age & This Guy (6h, ukończona) - Taki miks sokobana i bombermana. Wcielamy się w gościa, którego zadaniem jest udaremnienie nikczemnych planów złego naukowca. W sumie o fabule w zaledwie kilku zdaniach dowiadujemy się z wprowadzenia i zakończenia. Jest tylko odległym, nieznaczącym tłem. Natomiast na pierwszym miejscu wysuwa się przyzwoita rozgrywka.
Mamy przed sobą trzy krainy 18. poziomami każda. Na każdej należy dotrzeć do wyjścia, co jest głównym celem. Nie jest to trudne, jednak dodatkowe cele jak zniszczenie wszystkich wrogich robotów i zebranie części maszyny już satysfakcjonująco podnosi poziom trudności. Jednak nie jakoś strasznie, bo "Mad Age & This Guy" to prosta gra. Zdarzą się poziomy, które powtórzymy, ale sama rozgrywka jest prosta, o ile ktoś używa odrobiny mózgu do przewidzenia pewnych sytuacji. Wracając jednak do sedna rozgrywki - na każdym poziomie zbieramy amunicję, czyli bomby, które upuszczamy w określonych miejscach. Te po kilku sekundach wybuchają niszcząc niemal wszystko wokół (niszczy skrzynki, wybuchające beczki, roboty, ale nie niszczy amunicji, części maszyny i laserów). W ten sposób torujemy sobie drogę do wyjścia, niszcząc po drodze wrogów. Niekiedy musimy zebrać klucz, aby odblokować korytarz lub ustawić skrzynkę na przycisku, który otworzy nam wyjście. Bomby mogą nas też zabić, więc rozważnie należy podejść do ich umieszczania, szczególnie w ciasnych korytarzach wypełnionych wybuchającymi beczkami. Beczki, czy skrzynki można przesuwać - dzięki temu odblokujemy sobie przejście lub zablokujemy robota bądź laser, który pojawia się na niektórych poziomach, jest ruchomy i choć drewnianej skrzynki nie zniszczy to wybuchającą beczkę jak najbardziej. I to poziomy z laserami są wg mnie najciekawsze.
Wrogów mamy kilka rodzajów. Mamy dwa rodzaje jeżdżących robotów, które atakują nas, jak tylko maja taką możliwość. Drugie to istoty, które bardzo szybko poruszają się wyłącznie wzdłuż ścian. Trzecie to skoczki, które skaczą wyłącznie w linii prostej, ale ich można jedynie spotkać na może dwóch czy trzech poziomach. Lasery w sumie niszczą wszystkich, nawet wrogów. Poziomy w różnym stopniu są wypełnione skrzyniami, ilością wrogów, beczkami, laserami itd. Nie ma tutaj tak, że z kolejnym levelem jest trudniej. Może bardziej żmudnie, ale te, które sprawiły mi jakąś trudność, były gdzieś w połowie drugiej i trzeciej krainy. A co do nich, to w sumie one, poza środowiskiem w tle nie różnią się w sumie niczym. Jedynie na zimowej scenerii jest jeden lub dwa poziomy ze ślizgającymi się skrzynkami. Czemu tak mało? Nie wiem.
Ogólnie gra miała być takim przerywnikiem między innymi tytułami. O tak, by sobie odpalić na kilka minut poziom lub dwa, ale rozgrywka na tyle była absorbująca, że ukończyłem ją w miarę szybko. Prostota rządzi. Do tego można ją wyłapać za kilka złotych a na 5 godzin (jeśli chcemy zdobyć wszystkie osiągnięcia, przechodząc poziomy na full) spokojnie wystarczy. Warto.
Martha is Dead (1,5h, porzucona) - Gdyby działała dobrze i mógłbym ją ukończyć to może i byłby pozytyw, ale w ciągu niewiele ponad godziny w grze wyskakiwały błędy, wywalanie do pulpitu, zawiechy a nawet musiałem restartować kompa. Co błąd to inny. Wymagania zalecane spełnione. Grzebanie w ustawieniach, zmiany nic nie dały. Szkoda. Zapowiadała się intrygująca historia, choć niestety tempo rozgrywki pozostawiało do życzenia. Jakieś to wszystko ślamazarne było - i pisze to osoba, która lubi ogrywać symulatory chodzenia. Niemniej fabularnie potencjał jakiś był. Grafika ładna. Audio też. Grałem z włoskim dubbingiem, który bije angielski o kilka długości. Jednak błędy nie pozwoliły cieszyć się rozgrywką. Lipa.

Grę jak najbardziej polecam. Niemniej nie jest to do końca przygodówka. Jest to miks wielu gatunków i chyba najbardziej pasowałby tutaj turowy survival horror. Ale po kolei.
"Deep Sleep: Labyrinth of the Forsaken" to poniekąd kontynuacja historii z trylogii Deep Sleep, ale z innym bohaterem i zdecydowanie bardziej rozbudowaną rozgrywka jak i historią. Wcielamy się w Amelię, która próbuje odszukać swojego zmarłego brata - Thomasa. Odkrywa, że poniekąd on "żyje", ale w innej "rzeczywistości" - snach. Śniąc, dziewczyna próbuje odszukać brata i dowiedzieć się o jego losie, ale wyprawa wśród wyśnionych miejsc nie należy do bezpiecznych. Historia w sumie jest dużym plusem, ale z tego słynie ta seria. Co prawda przez jej rozbudowanie z czasem straciła na swojej tajemniczości i klimat się po kilku godzinach rozgrywki rozmywa, ale nadal potrafi zaciekawić. Dialogi są w porządku, choć wiele z nich czyta się niczym encyklopedię, ale też mocno traktują o sferze snów i nie są jakimiś nic nieznaczącymi wypełniaczami i zabijaniem czasu - wszystko kręci się wokół tematu przewodniego gry.
Rozgrywka polega na eksploracji snów Amelii. Bazą naszej bohaterki jest mieszkanie brata, w którym za dnia może wykonywać różne czynności - czytać, oglądać TV, czy też wybrać się na przejażdżkę rowerem. Niektóre z nich dodają nam punkty życia lub punkty skupienia do wykorzystania w nadchodzącym śnie. Ponadto odsłuchanie sekretarki na telefonie daję nam odrobinę punktów echa.
Czym są poszczególne punkty: Życia nie muszę tłumaczyć, bo wiadomo, że gdy się skończą, to "umieramy" i kończy się sen -- wracamy do "rzeczywistości". Punkty skupienia z kolei pozwalają nam na wytwarzanie przedmiotów podczas snu. W trakcie jego eksploracji natrafiamy na różne przedmioty, które możemy wykorzystać w walce (przede wszystkim), ale nie tylko. Jeśli natrafimy na dany przedmiot, wykorzystamy go, to dzięki punktom skupienia możemy go sobie wyśnić. Każda rzecz ma wytrzymałość, i gdy ta spadnie do zera, to tracimy ów przedmiot, ale własnie punkty skupienia pozwolą na jego przywrócenie. Tym samym znowu będzie można go użyć. Czasami natrafimy w śnie na pokój, w którym wypicie kawy przywróci nam określone punkty skupienia (do wykorzystania tylko raz). Ponadto wśród napotkanych przedmiotów możemy trafić na termos, który po użyciu też przywraca pewną część punktów skupienia. Punkty echa to coś jak punkty doświadczenia - dostajemy podczas eksploracji, za ukończony sen (lub połowę tych punktów za porzucenie snu, niedokończenie go). Można je wykorzystać, uruchamiając w mieszkaniu komputer, do rozwijania różnych umiejętności lub do możliwości wytworzenia przedmiotów w śnie, bez wymogu natrafienia na nie. Tych pierwszych jest mnóstwo. Niekiedy rozwinięcie jednych odblokuje kolejne umiejętności do rozwijania, możliwość zwiększania obrażeń od naszych przedmiotów, zwiększanie punktów leczenia, skupienia, echa itd. W ten sposób możemy stworzyć postać Amelii pod nasze preferencje. Punkty można zresetować i rozdysponować od nowa między snami dzięki tabletkom, które znajdziemy w lodówce. Te elementy RPG całkiem fajnie współgrają z założeniami gry.
Zanim gra jeszcze miała premierę, czytałem zapowiedzi autora i byłem zadowolony, że wplótł do gry walkę turową. Jednak nie sądziłem, że będzie jej aż tyle. To sprawiło, że "Labyrinth of the Forsaken" nie jest przygodówką, lecz takim turowym survival horrorem. Bowiem łamigłówki ustąpiły walce, zaś odnajdywane przedmioty w dużej mierze używamy w starciach. Z każdym kolejnym snem walki było coraz więcej. To oczywiście wymuszało na graczu uważnego dobierania umiejętności, dysponowania przedmiotami podczas snu. Po pewnym czasie przyjdzie zmierzyć się nam z bossami. Ci okazali się przekoksowani. O ile na poziomie taktycznym z szeregowymi wrogami nie było problemów, tak boss okazywał się ścianą nie do ruszenia. W ten sposób gra wymusza na graczu ponowne przejście ukończonych już snów, aby nabić punktów echa do rozwoju i odszukać przedmioty, które pozwolą wrogom zadawać bardzo duże obrażenia. Taki backtracking i grind w jednym. Na szczęście twórca wypuścił łatkę, w której była możliwość zmiany poziomu trudności. O ile pierwotnie gra miała jeden - taktyczny, dodano później fabularny i taki, w którym gracz sam mógł sobie dostosować parametry rozgrywki. Pajęczycę pokonałem jeszcze na poziomie taktycznym, ale był to czysty fuks, zaś na pozostałych bossów zmieniłem już na tryb fabularny, w którym co prawda walka też występuje, ale wrogowie mają zredukowane punkty życia i potyczka trwa bardzo krótko. W grze też jest jakieś skalowanie poziomów przeciwników, bo gdy rozwinąłem postać Amelii pod walkę z pajęczycą, to przy kolejnym podejściu miała już nieco więcej życia jak i jej miniony także. Trochę to jednak zabijało przyjemność z gry. Bowiem człowiek nastawia się na przygodówkę w stylu trylogii Deep Sleep, z okazjonalnymi walkami, a dostaje coś odwrotnego. Jak wspomniałem na początku "Labyrinth of the Forsaken" to bardziej turowy survival horror z elementami przygodówki, RPG, roguelite i strategii. A skąd tu się jeszcze wzięło roguelite? Bowiem przy kolejnym śnie w tym samym miejscu, część przedmiotów zmienia położenia, część jest innych, zmianie może ulec rozstaw pokoi. Przez to też powtarzałem jeden sen trzy razy, bo raz się okazało, że nie dostałem wymaganej rzeczy pod zdobycie przedmiotu fabularnego a nie mogłem go wyśnić i tym samym nie mogłem zrobić progresu. Z innych minusów - występują błędy gramatyczne i ortograficzne.
Co do reszty elementów występujących w grze: muzyka jest bardzo dobra, grafika to duża pikseloza, ale nie wpływa ona na komfort gry. Napisy można sobie dostosować pod własne potrzeby - dla mnie te rozpikselowane były czytelne i w przeciwieństwie do tych "czystych" idealnie współgrały z grafiką. Dźwięki OK. Wczytywanie gry mogłoby być szybsze. Gra zapisuje się w określonych momentach, ale gdy wychodzimy zapisuje się - w tym samym miejscu zaczynamy gdy uruchomimy później grę. Język polski jak zwykle na plus, podobnie jak polska cena, adekwatna do zwartości.
Dla osób lubujących się w klasycznych przygodówkach "Deep Sleep: Labyrinth of the Forsaken" może okazać się niestrawne ze względu na walkę i elemnty innych gatunków. Niemniej jest wersja demo i każdy może sobie sprawdzić, czy taka rozgrywka przypadnie do gustu, czy nie. Ja oceniam tę część odrobinę niżej od trylogii, ze względu na rozmywający się klimat niepokoju, za dużo walki i przekoksowanych bossów wymuszających backtracking. Jednak nadal jest to kawał niezłej gry.