
Serie M&M, Wizardry oraz inne cRPGi - niekoniecznie w trybie FPP (cz. 252)
Do 191 częsci tytuł wątku brzmiał: "Serie M&M, Wizardry i inne cRPG-i w trybie FPP"
Został on założony przez Adamusa jeszcze w lutym 2001 roku i jest jednym z dwóch najdłużej ciągniętych wątków w historii Gry-Online. Przewinęło się w tym czasie przez niego sporo osób i zasób informacji o Might and Magic VI w nim zawarty jest naprawdę imponujący. Okazało się jednak, że nie tylko o tej grze i tej serii uczestniczący w nim ludzie rozmawiają. Wszyscy jednak są miłośnikami cRPGów i to takich jak właśnie seria Might and Magic, Wizardry, The Elder Scrolls, czy Demise. Jak zauważycie, wszystkie te gry zostały zrealizowane w starym dobrym trybie FPP, gdzie akcję śledzimy oczyma naszej drużyny. Niestety w ostatnim czasie powstaje coraz mniej gier w trybie FPP :-(. Dlatego postanowiliśmy
mocno rozszerzyć temat wątku i zapraszamy do dyskusji o nie tylko grach cRPG w trybie FPP, ale również o innych grach w które gramy.
Arx Fatalis
Polonizacja: https://drive.google.com/open?id=1R-GjXvNhZ65m8jwiIu8A5xl9VEnBn1kY
Demise
Strona polecana przez Wreaker''a:
http://www.decklinsdemise.com/news.php
Diablo + Hellfire
Spolszczenie:
https://wiaparker.pl/projekty/diablo-hellfire/
Dispel
Patche żeby ukończyć grę:
https://drive.google.com/drive/folders/1_Lk0RuFSYBeNWv_FIs8HhGYBJbpPVmly
Might and Magic IV + V: World of Xeen
Wszystko o tych dwóch częściach kultowej serii:
http://www.thecomputershow.com/computershow/walkthroughs/mightandmagic4cloudswalk.htm
http://www.thecomputershow.com/computershow/walkthroughs/mightandmagic5darksidewalk.htm
Might and Magic VI: Mandate of Heaven
Poradnik: https://www.vault.acidcave.net/file.php?id=43
Łatka: https://www.vault.acidcave.net/file.php?id=638
Spolszczenie: https://www.vault.acidcave.net/file.php?id=51
Might and Magic VII: Za Krew i Honor
Poradnik dla posługujących się językiem angielskim:
http://www.the-spoiler.com/RPG/New.World.Computing/might.and.magic7.2/MM7.HTM
Świetne patche do M&M7 przygotowane przez _Mok_''a:
wersja angielska: http://www.mediafire.com/download/mhtsios8azpirwz/mm7_eng_xp_Mok_.7z
wersja polska (CD Projekt - extra klasyka): http://www.mediafire.com/download/37ix261d1dtjgac/mm7_pl_xp_Mok_.7z
wersja polska nowy beta patch (CD Projekt - extra klasyka): http://www.mediafire.com/download/pu11a9gobj95u6i/MM7PL_125_beta_Mok_.7z
Patch polonizacyjny:
http://mm7.heroes.net.pl/uploaded/download/MM7_pl.zip
Might and Magic VIII: Day of the Destroyer
Kolejne niezbędne patche _Mok_''a do M&M8:
wersja angielska: http://www.mediafire.com/download/lc4qopso4lt934s/mm8_eng_xp_Mok_.7z
wersja polska (CD Projekt - extra klasyka): http://www.mediafire.com/download/7900svlys1m72do/mm8_pl_xp_Mok_.7z
wersja polska nowy beta patch (CD Projekt - extra klasyka): http://www.mediafire.com/download/sy48lyb07i48180/mm8pl_testpatch_Mok_.rar
Pathfinder: Wrath of the Righteous
Fanowskie spolszczenie:
https://www.nexusmods.com/pathfinderwrathoftherighteous/mods/342
Vampire the Masquarade: Redemption
Patch polonizacyjny:
https://drive.google.com/drive/folders/1BW-g9-9-5J2n-4xnf7hY9-fSxf_ao_BH?usp=sharing
Wizardry 7
Świetna strona z podpowiedziami:
http://www.the-spoiler.com/RPG/Sir-Tech/Wizardry.7.html
Patch do W7 Gold zrobiony przez nieocenionego _Mok_''a:
http://www.mediafire.com/download/sb52g2h8c1ejsa6/wizgold_txtfix.ra
Strona z poradnikami dla wszystkich części Wizardry
http://www.tk421.net/wizardry/
Wizards & Warriors
Niezbędny beta - patch _Mok_''a:
http://www.mediafire.com/download/a6f21dcl7alep5e/WW11beta.7z
Blog Mistrzyni cRPG i przygodówek znanej jako Annelotte (dawniej Shiris) z recenzjami, solucjami i poradnikami do dziesiątek (głównie) starych cRPG, jRPG i przygodówek
http://gryannelotte.blogspot.com/
Baldur's Gate 3
Poradnik mechaniki rozgrywki Baldur's Gate 3 przygotowany przez Silvarena:
https://silvaren-rpg.blogspot.com/p/baldurs-gate-3-poradnik.html
Poprzedni wątek:
https://www.gry-online.pl/forum/serie-mampm-wizardry-oraz-inne-crpgi-niekoniecznie-w-trybie-fpp-c-39/ze1009578
Zacząłem grać w Fallout: Nevada, mod, który w zasadzie jest samodzielną grą (nie potrzeba podstawki). Historia (kilkanaście lat przed wydarzeniami z F1 - tak wyczytałem) zaczyna się od kradzieży modułu sterującego automatyczną obroną naszego miasta. Wiadomo, nasz bohater musi zakasać rękawy i ruszyć w świat.
Na razie ruszyłem w świat. Stworzyłem sobie standardową (dla mnie) postać, z inteligencją i zręcznością na 10 oraz umiejętnościami złodziejskimi + wysoką retoryką. Odkryłem nowe lokacje, znalazłem schematy i części, które można wykorzystać do wesołej twórczości rzemieślniczej, stoły warsztatowe, przy których rzemiosło można praktykować. Przy pierwszym "dużym" awansie okazało się, że pojawiają się nowe perki. Już w dwóch przypadkach miałem do czynienia z gierkami słownymi, których efektami były punkty doświadczenia i nowe zadania.
Do czego zmierzam - mody do gry, która ma ponad 25 lat, mogą dodawać nową zawartość (nie tylko w kwestii historii, również mechaniki gry) i to jest bardzo dobra wiadomość. Nie wiem, jak przygoda potoczy się dalej, natomiast bardzo się cieszę, że znowu mogę "na nowo" przeżywać Fallout. Dodam, że Fallout: Sonora już czeka w kolejce.
Powoli wchodzę w okres świąteczny, domykam projekty i szykuję się na wolne. Zrobiłem podsumowanie "otwartych" gier i stwierdziłem, że nie zaczynam niczego nowego ani nie kupuję dopóki nie skończę (a kusił mnie okrutnie Dragonshard na Steamie). Niestety Temple of the Elemental Evil poczeka do Sylwestra na swoją kolej, tak coś czuję, niestety zapuściłem się i nie pokończyłem tego co zacząłem. Przyszła mi jeszcze w dodatku karcianka LotR LCG, więc już w ogóle czas wolny będzie krytycznie ograniczony. Do skończenia mam:
- Palace of Ice (+ pewnie The Lost Valley i pozostałe achievementy z podstawki) - trzeba się szykować powoli na EA drugiej części
- Trials of Luremaster + pewnie sobie zrobię HoW
- Pillars of Eternity 1 - zostali arcymagowie i końcówka gry, obie części Białej Marchii już skończone - robię "idealnego" sejva pod import do dwójki
- Caves of Lore - sam początek, ale spadnie za TotEE
- Skald - sam początek i też spadnie za TotEE
Palace of Ice idzie dobrze, ale czuję że trochę za łatwo jest. W ogóle, w RPG a już zwłaszcza D&D, nie podobały mi się jakoś specjalnie przygody/kampanie pod wysokie poziomy. Czuć już często brak balansu, lub "levelowanie" polegające głównie na podbijaniu cyferek. Np. z cRPG na Infinity najbardziej lubię etap Candlekeep-Nashkel i Easthaven-Dolina Cieni. Czuć wtedy niesamowicie progres postaci, coś czego mi brakuje na wyższych poziomach w wielu grach.
Z takich dobrych wysokopoziomowych przygód wybrałbym Maskę Zdrajcy. Tam się chyba zaczynało już na 20. poziomie (?) i nie czułem negatywnego wpływu wysokiego poziomu na gameplay. Nie żebym na Solastę narzekał, to było moje odkrycie roku 2023, ale coś te niskopoziomowe przygody leżą mi lepiej.
A ja nadal bawię się od czasu do czasu w Of Ash and Steel. Klimat i gameplay są po prostu wyciągnięte z Gothica i każdy miłośnik tamtej gry będzie zachwycony, pod warunkiem, że poczeka na połatanie. Im dalej w las tym więcej grzybów. Chciałem się przyłączyć do Wolnych Łowców (łuk), ale brakuje itemu, żeby zaliczyć ciąg questów dla tej frakcji (znany i powszechny błąd). W związku z tym przyłączyłem się do Zakonu Siedmiu (kusza). Tylko, że od początku mam błąd i nie mogę strzelać z kuszy (również znany błąd) i coraz bardziej mnie ta gra wkur...
Przenioslem z poprzedniego watku, kody nadal do wziecia:
Podziele sie kolejnymi kluczami na GOG, tym razem kolecje ze swiata FR:
1. Kolekcja pierwsza - wszystkie trzy Beholdery
2. Kolekcja druga - Gold Box'y z Forgotten Realms (Pool of Radiance, Azure Bonds, Silver Blades, Pools of Darkness, seria Savage Frontier, Hillsfar i Unlimited Adventures.
Ktos chetny na ktorys z tych dwoch zestawow?
Kolejny rok mogę oddzielić grubą kreską - ukończyłem 20 produkcji z tego gatunku, tym samym pobijając poprzedni rekord z 2020.
Jakbym miał ułożyć TOP3 z tego roku, to wyglądałoby ono tak:
1)Tower of Time
2)The Amazing American Circus
3)Undercroft
Plany na następny rok: Jade Empire, dwie jakieś starsze produkcje, Amberland II, New Vegas po raz 3, ale tym razem dokupię jakiś dodatek.
Ogólnie cały grudzień potraktowałem jako detoks od gatunku, a w nowym roku znowu pewnie ruszę pełną parą, ale z nieco mniejszą częstotliwością, bo zaczynam ostatnio odczuwać lekkie wypalenie.
Super.
Podziel się resztą ogranych produkcji. Ja też coś napiszę od siebie choć moje top 3 wyglądałoby tak samo, bo tylko 3 gry rpg ukończyłem w tym roku :)
1)Dragon Ruins
2)Sonucido: The Mage
3)Legend of Keepers: Career of a Dungeon Master
4)The Ogre King
5)Deep Sky Derelicts
6)The 7th Circle - Endless Nightmare
7)Indeep | The casual dungeon crawler
8)Heroes of the Monkey Tavern
9)Lords of the Fallen
10)Blackguards
11)Mars: War Logs
12)Torchlight II
13)Krater
14)Dead Island
15)Silverfall
16)Gothic II
17)Ravenloft: Strahd's Possession
18-20)Gry z topki
Jak oceniasz Ravenloft: Strahd's Possession? Nie miałeś problemów z walką i sterowaniem?
Edit: Do kratera kiedyś się przymierzałem, to samo z Legend of Keeper który nawet kupiłem i chwilę ogrywałem. Warto dać im szanse ?
Akurat wszystkie, o które pytasz oceniam b. słabo/słabo:
1. The 7th Circle - 1+/10.
2. Dragon Ruins - 2+. To nie tak, że ta gra jest zła czy cuś, tylko nie bardzo wiem, co ja mam tu oceniać, skoro [grając w tempie ślimaczym] przejście zajmuje niecałe 3 godziny.
3. Blackguards - 4+. Gra labilna - każdy rozdział to inna ocena. Poza tym gra jest zbyt łatwa: 2 trudne walki na 60 godzin gry - no litości.
Zależy jaki element gry - klimat i immersja to imho czołówka dekady. Dźwięki i muzyka [zwłaszcza to pierwsze], to również top of the top. AI - jak to w innych grach DreamForge: Tragedia.
Walka to jest chaos - postaci zbyt szybko dochodzą do siebie po ataku, przez co gra zmienia się w bezmyślne spamowanie. Magia to tak naprawdę wybór - otwierając menu czarów, zamykasz menu walki wręcz/na dystans. Brak pauzy tylko wszystko potęguje.
Jeśli zaś chodzi o sterowanie, to takie "pick your poison", bo oba tryby są niewygodne. Na skokowym w ogóle nie mogłem grać, bo każdy obrót postaci to gwarantowany motion sickness. Używałem go tylko do radzenia sobie z pułapkami [spinnery i te z czarami ofensywnymi]. W 'swobodnym' już sam movement wymaga użycia obu rąk - strzałki to WSAD, a myszka to klawisze Q i E [obrót]. Przeciwnicy, jak atakują to schodzą z pola widzenia, więc trzeba jednocześnie obracać się za pomocą myszki, a jednocześnie atakować za jej pomocą :D
Ogólnie - naprawdę warto zagrać, ale trzeba oczywiście wliczyć w koszta toporność, bugi i legion przeróżnych nieumarłych wysysających poziomy. Chciałbym się trochę więcej rozpisać na temat tej produkcji, ale - jak na razie - nie mam weny, żeby dokończyć notkę.
Edit: Krater - nie trać czasu. To nudny H&S z przeciętną itemizacją, mnóstwem random encounterów, a w late gamie włącza się jeszcze grind, bo lochy z poziomem zagrożenia 9/10 to nie przelewki, a final boss to już w ogóle przekozak.
Legend of Keeper - pomysł na grę świetny, ale gameplay loop po jakimś czasie zaczyna mocno nużyć. Taka średnia półka. A, i tylko 3 kampanie są normalnie dostępne, resztę musisz dokupić w formie DLC.
3)Undercroft - udało Ci się zmusić tę grę do wyświetlania inaczej niż w mikro-okienku? Mówię o wersji na windows ;)

Słabe. Broni się jedynie rozwój postaci: Samych umiejętności do nauczenia było - z tego, co pamiętam - grubo ponad 50, porozrzucanych po 9/10 drzewkach rozwoju. Poza tym masz level scalling przeciwników z wbudowanym capem w zależności od rejonu, no i gra na samym początku jest bezlitosna, bo ginie się często, a każdy zgon powoduje, że w miejscu śmierci upuszczane jest całe eq, a bohater odradza się nagi w bezpiecznym miejscu - można po nie wrócić i spróbować nie zginąć po drodze albo wykupić polisę na życie u goblina, ale każdy zgon zwiększa cenę tej polisy. Jest też ten rozłam na naturę/technologię, co pozwala korzystać z innego ekwipunku i dodatkowego drzewka rozwoju, ale niestety nie wpływa znacząco na stosunek NPC-ów względem bohatera.
Nie, nie udało mi się niczego wykombinować i przechodziłem w takim oto okienku ->
Z tego, co wiem, to nie ma żadnego fixa, a przynajmniej internet i strona producenta milczą na ten temat.
U mnie rok całkiem udany.
Styczeń - dominowały seriale, obejrzałem cały Silos i Expanse, czekałem na nowe PSU, CPU i GPU.
W lutym wziąłem się za granie. Przeszedłem Dead Space Remake, The Invincible i spędziłem w sumie 240 godzin z Avowed, od którego zrobiłem przerwę skuszony niską ceną Clair Obscure Expedition 33 w dniu premiery gry. Ograłem też demo Solasta II.
Po przejściu E33 pograłem trochę w Aliens Dark Descent. Z początku byłem rozczarowany, bo liczyłem na grę taktyczną, a okazała się drużynową skradanką, ale po pewnym czasie mnie wciągnęła i doszedłem gdzieś do połowy. Gry nie skończyłem, bo w czerwcu wyszedł Switch 2 i chciałem potestować konsolę.
Przeszedłem nową wersję Pokemon Violet i pierwsze DLC (The Teal Mask). Pokemony zawsze są przynajmniej ok, ale nie wzbudzają u mnie już takiego entuzjazmu, jak powrót do marki po ponad 20 latach przy Swordach kupionych na Switcha 1.
Później przerzuciłem się na Songs of Conquest w związku z premierą szóstej frakcji. Dziś chyba przyjemniej gra mi się właśnie w SoC niż w Herosów, w których obecnie więcej frajdy czerpię np. przy nostalgicznej dwójce niż późniejszych odsłonach. Próbowałem nawet Olden Era, ale może w kiepskim okresie, bo wyłączyłem po kilkunastu minutach.
Połowę lipca i sierpnia przesiedziałem od rana do nocy przed kompem, bo przez zakażenie nogi nie mogłem chodzić. Po L4 jeszcze 3 tygodnie urlopu wjechały. W efekcie ponad 200 godzin spędziłem z remasterem Neverwinter Nights 2. Jest to jedna z moich ulubionych gier, a miałem od niej długą przerwę, więc bawiłem się świetnie, przechodząc podstawkę i Maskę dwukrotnie, a pozostałe dodatki raz.
Po NWN2 przeszedłem oba oficjalne dodatki do NWN1 EE. W sierpniu ograłem po raz trzeci Dragon Age Veilguard.
We wrześniu przeszedłem Jedi Survivor, który wzbudził nieco mieszane odczucia. Niby fajna gra, ale za długa. Jedynka była bardziej skondensowana i lepiej tam działała ta formuła. Wciąż dużo bardziej podoba mi się system walki z Jedi Knight 2.
W październiku ograłem podstawkę i pierwsze DLC do Dawnsbury Days. Dobre wprowadzenie do Pathfinder 2E.
Przeszedłem VtM: Bloodlines po raz pierwszy. Gdy gra wyszła, mój komp jej nie ciągnął, a później jakoś było mi nie po drodze, bo miałem kontakt z RPG i niespecjalnie przypadło mi do gustu po paru sesjach. Bloodlines z kolei doceniłem. Świetny klimat, podoba mi się, jak statystyki wpływają na dialogi, całkiem niezłe questy, chociaż sporo z nich wbrew pozorom nie ma rozgałęzień czy różnorodonych zakończeń. Do tego system walki w grze jest fatalny. Mimo to grało mi się bardzo dobrze i wiem, że innymi klanami też będę chciał ograć.
Przełom października i listopada przypadł na Outer Worlds 2. Gra pod każdym względem lepsza od jedynki. Lubię takie erpegi - tworzysz postać i właśnie ze względu na przynależność gatunkową decyzje na tym etapie mają wpływ zarówno na cały gameplay jak i fabułę. Co ciekawe przy Avowed bawiłem się lepiej, bo walka w nim jest bardziej miodna, a eksploracja wręcz fantastyczna - to drugie w TOW2 wypada blado. Dochodzi też kwestia settingu, gdzie Eora jest bardzo rozbudowana i stanowi część historii, a fabuła w Avowed jest świetna, a te kolonie w TOW to jedynie tło i ten scenariusz o ile działa, to kompletnie bez głębszych refleksji.
W listopadzie przeszedłem Skald: Against the Black Priory, bardzo klimatyczny i ciekawy tytuł, naprawdę mnie oczarował.
Przez całą jesień spędziłem też nieco ponad 100 godzin z Pillars of Eternity 2, co jak się już chwaliłem, zaowocowało ukończeniem Ostatecznego Wyzwania. Jestem bardzo zadowolony, że się udało, ale też trochę żałuję, że nie starałem się tego dokonać w 2019 r., kiedy wprowadzono tę aktualizację, bo miałbym jeszcze szansę załapać się na tablicę pamiątkową. Byłem zbyt leniwy, by wcześniej spróbować.
Aktualnie ogrywam re-release ToEE na Steam i najpewniej przed świętami wrócę do Avowed. Trochę też kusi sprawdzić w końcu Black Geyser albo Swordhaven, który dopiero co wyszedł w wersji 1.0.
W przyszłym roku najbardziej będę czekać na prequel Fire Emblem: Three Houses, czyli FE: Fortune's Weave, Solastę 2, Exodus i może pojawi się chociaż wersja beta Pathfinder: Dragon's Demand (wsparłem jako late pledge, w sumie nie jestem pewien, czy w tym przypadku też będę miał dostęp do bety). No i chcę zmniejszyć obszerny backlog, chociaż bardziej skłaniam się by sięgnąć do gier z lat 80. i wczesnych 90. niż z ostatnich 10 lat. Jednak jak znam siebie, to pewnie będę grał ciągle w te same gry, bo po prostu mam z tego fun.
W tym roku wbiłem 100% osiągnięć w: Avowed, Clair Obscure: Expedition 33, Songs of Conquest, Neverwinter Nights 2 EE, Neverwinter Nights EE, Jedi Survivor, Skald: Against the Black Priory.
No i zmobilizowałem się do pisania. Pierwsze wrażenie po ukończeniu Avowed, analiza systemu ulepszania ekwipunku w tej grze, w dziale subiektywnie bardzo długi tekst od Dragon Age Veilguard i nieco krótszy o Skald: Against the Black Priory.
Zmontowałem też godzinne video o Baldur's Gate vanilla, oba powyższe o Avowed i epicki piętnastominutowy film z Deadfire. Wśród starych backupów znalazłem też większość filmów, które kiedyś wrzuciłem na youtube i na nowo jest uploadowałem.
Podsumowując moje top nowych gier z tego roku pod względem frajdy to:
1. Avowed
2. The Outer Worlds 2
3. Clair Obscure Expedition 33
Dlaczego Clair Obscure nie jest na pierwszym miejscu? Rozgrywka dawała mi mnóstwo frajdy, ale pod koniec była już nużąca. Nie da się niestety skipować animacji ataków jak w większości JRPG przez wszystkie QTE, uniki i parowani. Fabuła o ile ciekawa, to jednak do pewnego stopnia przewidywalna i reveal z końca 2 aktu sprawił, że kompletnie przestałem się interesować losem samego świata i jego mieszkańców. Bardzo dobra gra, no ale jednak Avowed jak dla mnie miał lepszą fabułę, a razem z TWO2 oferują dużo bardziej różnorodny gameplay, wyższe replayability i po prostu to, czego szukam w RPG.
No ale nie jestem typem gracza, co przechodzi multum gier i nigdy do żadnej nie wraca.
Edit: A w marcu ograłem też ToEE w polskim wydaniu z extra klasyki.
Prawie same molochy :) Jakbym jeden ograł w roku z tej listy to byłoby super. Dzięki za info o Swordhaven. Jeszcze kilka dni temu czytałem w aktualnościach Steam o przedostatniej aktualizacji przed wersją 1.0 a tu piszesz, że wyszło. Super, że nie jest to kolejny erpeg, który długo siedzi we wczesnym dostępie.
Gry powinny dawać frajdę a jak ją dają po kolejnym przejściu, to tylko się cieszyć :)
Co do Swordhaven chyba jednak lepiej poczekać:
"Cel ze stretch goali na Kickstarterze, Cursed City, zostanie dodany w Swordhaven 1.1 jako duża nowa lokacja, która domknie luźne wątki w niektórych bardziej ezoterycznych pobocznych historiach, a jednocześnie zaoferuje nowe przedmioty, umiejętności i zdolności."
Może i molochy, ale nic, co by było na ponad 100 godzin jednorazowo (z wyjątkiem PoE2). Avowed tak na 100% to 75h około, TOW2 minimalnie krótsze ale też około 70, DA:V niecałe 70h, Expedition 33 ponad 70h wbiłem calakując. NWN 2 około 60h, dodatki średnio 20-30, Tajemnice Wrót zachodu kilkanaście godzin. Dodatki do NWN1 też około 20-25h każdy. Jedi Survivor 100% osiągnięć zajął mi 65h, a pod koniec zauważyłem, że po niektórych fabularnych bossach a nawet już po samym finale (bo można grać dalej) pojawiają się na mapie dodatkowe echa mocy, ale to już sobie odpuściłem.
Skald najkrótszy - 25h. ToEE też długą grą nie jest, bo podobnie jak VtM: Bloodlines po 30 godzin pewnie każda.
Z molochami może zmierzę się w przyszłym roku. Mam w backlogu Xenoblade Chronicles 3 i Xenoblade Chronicles X, Tokyo Mirage Sessions FE Encore na switcha razem z Triangle Strategy, Bravely Default 2, Octopath Traveler, Tactics Ogre Reborn, Persona 5 Royal, DioField Chronicle i Shin Megami Tensei 3 - ale poza 3 pierwszymi exami to wszystkie gry doczekały się w sumie portów na PC i chyba jednak na blaszaku bym je ograł.
Jak znam siebie to może ogram 2-3 nowe gry z kupki wstydu i wrócę do strefy komfortu xD
Ja w tym roku mam za sobą jedynie 3 RPGi. Ukończone Burrow Wing jednak nim się nie okazało. To jak najbardziej dungeon crawler, ale nawet elementy RPG ma mizerne i bardziej to była gra akcji FPP, choć nietypowa, która pomimo swojej prostoty, drewna i wielu kiepsko wykonanych elementów potrafiła mnie wciągnąć, tak, że ją ukończyłem. Podobnie jest teraz z Goldenheart - niby do wszystkiego się można przyczepić, ale odkrywanie świata i wędrówka potrafi wciągnąć. Natomiast wracając do erpegów - spośród niemal stu ogranych produkcji w tym roku tylko 3 nimi były:
1. Stirring Abyss
2. Caves of Lore
3. Bloodgrounds
Każda okazała się świetną grą i bardzo fajnie spędzałem z nimi czas. W tym roku jednak dominowały u mnie inne gatunki - w sumie rozstrzał był duży. Jeszcze zacząłem grać w darmowe Lunacid: Tears of the Moon, ale mnie nie wciągnęło. To samo z Pale Abyss - dwa razy zaczynałem i dwa razy błąd na początku. Obie zostawiłem na później. Ale w przyszłym roku poprawię się, bo planuję zakupić kilka erpegów i zabrać się za te, które mam. Z ambitnych planów rok temu tylko jeden tytuł ograłem :) No, ale kilka też nie wyszło w 2025 r. Więc w 2026 r. nadal w planach jest Outward, Skald, Drova, Hammerwatch i z 2-4 nadchodzące premiery. Na zimowym Steam Sale planuję zakupić kilka RPG - Islands of the Caliph, Heroes of the Seven Islands, Skalda i może coś jeszcze wpadnie w gatunku w dobrej cenie.
U mnie bardzo dobry rok, ale mógłby być lepszy gdyby nie DDO. Udało mi się ukończyć 26 nowych rpgów plus parę powtórzyć. kolejności kończenia:
1. Ludus mortis. Bardzo przyjemny drużynowy dungeoncrawl z turową walką.
2. starcrawlers. Bardzo nieprzyjemny drużynowy duneoncrawl z turową walką.
3. Avowed. Obsidian. Trochę boli mała ilość przeciwników i w większości pusty świat. Grało się bardzo dobrze, ale moim zdaniem Outer Worlds 2 wypada lepiej.
4. Horizon Forbidden west z dodatkiem. Nie bardzo lubię otwartych światów. Nudzą mnie nowe Assasiny, ale horizon to co innego. Bardzo miło wspominam ten tytuł. Moim zdaniem lepsza część od poprzedniczki.
5. Drova. Gothic w 2D. Czieszy, że ma wyjść polska wersja bo gra jest bardzo dobra.
6. Stirring abbys. W końcu się zabrałem po tym jak Drenz skończył. Pierwszy taktyk na liście ale nie ostatni. Wyśmienita zabawa na paręnaście godzin.
7. Fallout 1.5. Zabrałem się za ten mod po poscie Mailmana. Przyjemnie było wrócić do Fallouta 2d na parędziesiąt godzin. Kiedyś na pewno ogram pozostałe mody.
8. Into the inferno. RPG w stylu starych bards tale. Tworzony przez jedną osobę. Prosty, ale mega wciąga. Stałem się fanem i czekam teraz na 4 część w przyszłym roku.
9. Crossing the sands. Patrz wyżej.
10. Navigating the labirynt Kolejny tytuł z tej serii. Najnowszy i najbardziej rozbudowany. Walka uległa zmianie moim znakiem na lepsze.
11. King Arthur. Knight Tale. Grałem na premierę, ale w połowie gry z jakiegoś powodu odpuściłem. Teraz wróciłem. Bardzo przyjemny tytuł, ale najlepiej ogrywać powoli.
12. King Arthur: legion IX Samodzielny dodatek. Moim zdaniem lepszy niż podstawka.
13. Zoria. Drużynowy izometryczny rpg z turową walką. Spodziewałem się trochę więcej, ale bawiłem się na tyle dobrze, że mogę polecić na jakieś sporej promce.
14. Cave of lore. Patrz poprzedni wątek i obszerna recenzja Drenza.
15 Thaumaturge. Nie do końca rpg, ale niech będzie. Musiałem sobie dawkować aż w końcu fabuła wciągnęła. Miło wspominam pomimo takich sobie walk.
16. Chains of fredom. Bardzo przyjemny taktyk na parędziesiąt godzin. Pojawił praktycznie znikąd i przesł bez echa. Szkoda.
17. JA2. co tu pisać? Klasyk. Grałem chwilę po polskiej premierze jako dzieciak. Uwielbiałem obserwować jak grał w to starszy brat. W końcu po latach ukończyłem.
18. Showgunners. Bardzo przyjemny polski taktyczny rpg który przeszedł bez echa. Polecam
19. Achilles. Średniak na paręnaście godzin, ale życzę zespołowi jak najlepiej.
20 Lamplighter League. Podejście drugie. Tym razem wszystko zagrało i wiedząc czego się spodziewać bawiłem się przednio. Kapitalny klimat, chciałoby się więcej gier utrzymanych w stylu nowej przygody pulpowych magazynów z lata 30.
21. Secret of the Silver Blades. Największa nowość jest strasznym zawodem. Przez połowę gry eksplorujemy ogromne lochy bez automapy które są wypełnione po brzegi losowymi walkami i niczym więcej. Na szczęście jest sporo obszarów zbudowanych w starym stylu. Co za tym idzie gra się i tak przyjemnie.
22. Clasified france 44. Bardzo dobry taktyczny rpg który zaczyna się na parędziesiąt dni przed D- day. Kiedyś muszę się wziąć za Fogotten byt Unboken który opowiada o losach partyzantów w środkowo wschodniej Europie.
23. Avernum. Moje odkrycie roku. Muszę znaleźć czas na inne pozycje Jeffa Vogela, ale raczej nie w przyszłym roku.
24. Outer worlds 2. Pierwszą część ukończyłem dwukrotnie i bawiłem się przednio. Dwójka pomimo paru nietrafionych pozycji: umiejętności i ekwipunek, za szybki max. level jest pozycją dużo lepszą.
25 Expedition 33 Zasłużony Goty. Podchodziłem jak pies do jeża, ale skoro nadal miałem opłacony abo w gamepassie to spróbowałem. Dziwią mnie opinie o trudnej walce, była raczej łatwa pomimo tego, że unik nie zawsze wchodził. Na pewno zakupię na steam na jakieś promce i ukończę ponownie ponieważ nie zrobiłem wszystkiego.
26 Avernum 2. Moim zdaniem gorsza od jedynki. Początek zapowiadał super przygodę, ale z czasem wkradła się powtarzalność, ale może na moją ocenę wpływa fakt, że miałem długą przerwę pomiędzy początkiem a końcem opowieści.
Mam jeszcze rozgrzebane m.in. Fallout Tactics i Tainted Graila, ale raczej nie skończę w tym roku ponieważ pochłonął mnie ponownie Frostpunk 2 a i dodatki do Songs of Conquest przydało by się przejść. Przyszły rok zapowiada się wybornie. Mnóstwo nowości, będzie trudno znaleźć czas na zaległości.
Weź kurde. Te listy to chyba co rok dłuższe :)
Zaskoczyłeś mnie z grami od Dragon Dropper - Into the Inferno itd - Ja myślałem, że to jakieś bieda dungeony sklecone na szybko nastawione tylko na walkę bez ciekawej eksploracji, tym bardziej, że gość SAM wydaje je rok w rok. Jest w nich wiele sekretów i nagradzana ciekawość? Walka nie nudzi? Daj szersze info, bo w większości gier nasz gust się zazębia.
I co w StarCrawlers jest nieprzyjemnego? Kupiłem kiedyś za grosze, ale jeszcze nie tykałem, bo jakoś nie zachęcała.
Bo to są bieda dungeony nastawione na walkę bez ciekawej eksploracji ;) Ale z robione z sercem. Widać, że gościowi sprawia to przyjemność i każda kolejna gra dodaje coś nowego do serii. Serio. Jeżeli doda coś nowego to zazwyczaj wychodzi patch który dodaje to do starszych odsłon. Sekretów brak, gra nie nagradza ciekawości, ale walka nie nudzi i co za tym idzie eksploracja sprawia frajdę. Każda zmiana ekwipunku jest ważna i cieszy. Każdy awans pozwala nam odrobinę bardziej oddalić się od miasta przy czym jak za daleko odejdziemy może nam się skończyć życie lub mana i kaplica. W grze nie ma odpoczynku. Jest powolna regeneracja plus przywracanie sobie hp i sp za kasę w mieście. Klasyk jak w starych wizardry , lub bards tale, ale jest coś w tej formule co nie pozwala się oderwać. Kolejne odsłony japonskich wizardy i pochodnych są tego dobrym przykładem. Ogólnie na papierze brzmi to tak sobie, ale warto sprawdzić demo Navigating The Labyrinth, a nuż coś zaskoczy i będzie się człowiek dobrze bawił. Ja wprost nie mogę się doczekać Toward the Ice. Demo ograłem jak tylko się pojawiło, ale na razie z nim bym się wstrzymał.
Stracrawlers nie podeszło mi z powodu walki. Wydawało mi się, że cokolwiek bym nie zrobił i tak będzie się dłużyć a przeciwnikowi uda się nadszarpnąć mojego zdrowia. Utrata hp zresztą i tak nie miała znaczenia w większości wypraw. Dodać do tego losowy ekwipunek którego wymiana w ogóle nie cieszy w losowych lochach który zdobywamy po tych samych losowych walkach których z powodu nudy staramy się unikać. Nawet robiąc 1-2 wyprawy i słuchając podcastów miałem spore problemy aby się dobrze bawić. Skończyłem z przymusu, aby nigdy więcej mnie nie kusiło.
Swordhaven: Iron Conspiracy - w święta chyba kupię, żeby przetestować.
Szukam nowych ale jednocześnie staroszkolnych RPGów, tylko że z walką w czasie rzeczywistym. Tutaj to mam.
Ludzie od Atoma, a opinie na Steam dobre. Czytam, że część z Was już tego próbowała i chyba nie jest to raczej crap...
Chciałbym się zabrać za Świątynię PZ. Nie grałem wcześniej, systemu niestety nie znam. Czy możesz polecisz jakąś przyjemną w grze drużynę? Nie chodzi oczywiście o min/maxing, tylko o spokojne i w miarę komfortowe odkrywanie gry samemu ale z drużyną, której nie zepsuje od samego początku i nie utrudnię sobie tym życia.
Dużo zależy od charakteru drużyny, bo ogranicza dostępne profesje. Przykładowo aby stworzyć paladyna, musisz mieć drużynę praworządną dobrą, neutralną dobrą albo praworządną neutralną. No i taka profesja jak paladyn ma swoje minusy, bo np. biorąc udział w konkursie pijackim (sidequest) zostanie upadłym paladynem, czyli zmieni się w zasadzie w wojownika bez bonusowych atutów na parzystych poziomach.
Ogólnie jeśli chcesz grać dobrą drużyną, to polecam dwie postacie nastawione na walkę w zwarciu - paladyn, wojownik, barbarzyńca albo łowca. Najlepszą bronią w grze jest miecz półtoraręczny i miecz oburęczny - pierwszy należy do pewnego księcia, którego można zabić, drugi jest nagrodą, za uratowanie tego księcia. Można zrobić dwie rzeczy na raz i zdobyć oba miecze. Te miecze ZAWSZE trafiają cel. W teorii może je dzierżyć wyłącznie chaotyczna dobra postać. Trudno mi powiedzieć, jak jest w nowej wersji, w starej z extra klasyki musiał być bug, bo jak grałem w nią w tym roku, to moja paladynka (praworządna dobra) bez żadnych problemów walczyła tym mieczem.
Jakbym więc sugerował "bezpieczną" drużynę na pierwszy raz, to:
1. Wojownik pod miecz półtoraręczny i tarczę albo pod miecz dwuręczny - aby używać Fragarach lub Scather (te dwa miecze)
2. Wojownik z bronią zasięgową (np. glewia, łańcuch z kolcami) z atutem "Wirujący atak" - atut wymaga szeregu innych atutów po drodze. Taka postać stosując wirujący atak uderza każdego przeciwnika w zasięgu, a że ma broń zasięgową, to może jednorazowo zaatakować nawet 6-8 wrogów jak się dobrze ustawi. Z większym rozpłataniem jest w stanie wyprowadzić niemal nieprzerwaną serię ataków i zabójstw. Rozpłatanie daje dodatkowy atak na sąsiadującego wroga w momencie gdy jednego właśnie zabiłeś.
3. Kapłan - polecam krasnoluda, kapłana Moradina. Pozwoli to wybrać domenę Prawa, dzięki której możliwe będzie zaklinanie najlepszych broni. Kapłan może wziąć atut tworzenie cudownych przedmiotów i potem wytwarzać np. pasy podnoszące siłę, płaszcze charyzmy itp. Tworzenie magicznej broni i zbroi pozwoli mu zaklinać broń jako świętą (+2-12 obrażeń przeciwko złym) oraz aksjonamtyczną (+2-12 obrażeń przeciwko chaotycznym). Kapłan oczywiście może buffować zaklęciami takimi jak Błogosławieństwo (Bless), Modlitwa (Prayer), Osłona przed Śmiercią (Death Ward) - przydaje się w jednej walce itp. Może też skutecznie tankować. Dobry i neutralny kapłan może dowolny czar zamienić w leczący, jeśli przytrzymasz SHIFT przy wyborze z kołowego menu czarów.
4. Czarodziej - pod kontrolę tłumu, zaklęcia zaklinania, sprowadzania - śliskość (grease), spowolnienie (slow), ohydny śmiech Tashy (Tasha's hideous laughter), zamęt (confusion) i buffy w postaci przyspieszenia. Byłaby to też opcjonalnie postać do tworzenia magicznych broni i pancerzy i cudownych przedmiotów (ma czary żywiołów, którymi można zaklinać broń jeśli nie chcesz broni świętej i aksjomatycznej, ma dostęp do szeregu buffów, jakie są potrzebne by tworzyć przedmioty podnoszące statystyki).
5. Czarownik - stricte magiczna artyleria, magiczne pociski, palące promienie, kule ognia, błyskawice, lodowe nawałnice, stożki zimna. Rozwijanie talentów magicznych pod wywoływanie i magicznej penetracji, metamagia jak wzmocnienie zaklęć (+50% obrażeń).
Ewentualnie zamiast czarownika spoko może być też druid. Ma masę przydatnych czarów, od oplątania, przez przeróżne buffy i obszarowe obrażenia od żywiołów. Tak jak kapłan trzymając SHIFT może spontanicznie leczyć, tak druid może zmieniać zaklęcia w czary przywoływania istot.
Wojownikom dużą siłę, kondycję, 13 zręczności (15 jeśli chcesz wirujący atak), intelektu też 13 minimum, bo daje dostęp do atutów.
Kapłani i Druidzi potrzebują wysoką Mądrość.
Czarownicy i paladyni muszą mieć charyzmę.
Czarodzieje muszą mieć inteligencję, by rzucać czary.
Ogólnie siła ułatwia trafienie wręcz i zwiększa obrażenia ataków, zręczność odpowiada za uniki (cięższe zbroje zmniejszają premię do Klasy Pancerza ze Zręczności, np. w płytówce wystarczy Zręczność 12). Kondycja zwiększa przede wszystkim Punkty Zdrowia.
Bohaterowie wybierają atuty na 1, 3, 6, 9 poziomie. Wojownicy mają premiowe atuty na 1 i każdym parzystym. Czarodzieje na 1, 5, 10. Atuty dużo zmieniają, na nich opierają się buildy postaci.
Z umiejętności polecam przede wszystkim Sztukę Przetrwania (pozwala uniknąć zasadzek w czasie podróży), nasłuchiwanie/spostrzegawczość, by unikać zaskoczenia. Przeszukiwanie pozwala odkrywać skróty, sekretny drzwi i skarby. Otwieranie zamków można zastąpić czarem Kołatka (Knock). Ogólnie złodziej w tej grze jest niepotrzebny, chyba że chcesz polegać na ataku z zaskoczenia. Postacie czarujące konieczne muszą rozwijać koncentrację.
Najlepszą broń i zbroję zaczarujesz samemu. Potrzebne są do tego ww. atuty u postaci czarujących. Każdą mistrzowską lub magiczną broń można zaklinać aż do +3 i nałożyć bonusowe obrażenia od np. 2 różnych żywiołów, czy tam "charakterów" (dobra/aksjomatyczna). Z pancerzami podobnie, podbijasz premię do KP i odporności.
Tak po krótce.
Tak po krótce ;) Bardzo dziękuję, skopiowałem sobie to do pliku. Kupiłem dziś ToEE więc lada dzień przysiądę, jeszcze raz wielkie dzięki!
Trzecia kolekcja FR do oddania (Dungeon Hack i Menzoberranzan) - kod na GOG.
Ktos chetny?
Ja. Zależy mi tylko na Menzoberranzan; w sumie szkoda, że zostało sparowane z takim gniotem.
A ja po zakupie Cyberpunk 2077 Ultimate Edition nawet odpalić go nie mogę bo pisze że gra się wypłaszczyła i wuj. Taki cudowny GOG galaxy, CD Projekt....Po 5 latach od premiery nie umieją gry załatać....A wymagania spełniam spokojnie. To są jaja jakieś xd Dobrze że kupiłem na promocji ale jeszcze chwila i to zwrócę bo moja cierpliwość ma granice a te 130 zł czy ile tam dałem piechotą nie chodzi.
3 razy podchodziłem do tej gry, ten ostatni z 2 miesiące temu, zacząłem misje poboczne i nie że jakoś się źle grało, ale kurde no, po kilkunastu godzinach po prostu się nudzę tym całym Cyberpunkiem. A jestem wielkim fanem Deus Exów, więc w teorii powinno zassać niczym Sasha Grey. Wszystko jakieś takie tracące z czasem frajdę takie...
Idę grać w Wieśka.
A nie lepiej było napisać do supportu? Kiedyś jak kupiło się oryginalną grę to dział obsługi klienta pomagał rozwiązać tego typu problemu
Jak powiedziałem tak nie zrobiłem i zamiast zacząć TotEE to się wziąłem za nową wersję Neverwinter Nights 2. Na dzień dobry zaliczyłem wtopę i to dość potężną - chcąc zrobić postać pod Red Wizarda... nie wziąłem specjalizacji w żadnej szkole podczas tworzenia postaci. Wiedziałem, że muszę, czytałem wymagania klasy ze 3 razy zanim skonfigurowałem atuty a i tak zepsułem postać. A że nie chce mi się wracać, to stwierdziłem trudno, takie życie i pójdę w Arcane Scholar, bo Pale Master jako jedyna klasa prestiżowa jest dość słaby. Z roleplayowego punktu widzenia super postać i sobie na pewno przejdę grę w takiej kombinacji, kiedy powoli, powoli mag zmienia się w nieumarłego :) Ale na teraz skończę pewnie Wizard 20 / AC 10.
Orientuje się ktoś, czy jest jakieś dobre spolszczenie do dwóch DLC do Dragon Age 1, pieśń lieliany i witch hunt? Mam wersję z goga jakby co
EDIT: Jakimś cudem udało się znaleźć spolszczenie, sorry za zamieszanie ;o
Hej
Odkryłem ciekawy klon oryginalnych Beholderów i LoLa:
https://store.steampowered.com/app/2411200/Underkeep/
https://youtu.be/ooFF3pukmp4?si=hCVnSPs88moMDSA_
Obok Mystic Land: The Search for Maphaldo i Dungeons of the Amber Griffin dla mnie najciekawiej właśnie się zapowiada Underkeep, jeśli mowa o dungeon crawlerach opartych na ruchu po siatce. Na pewno jest w top 10 moich zakupów premier w przyszłym roku.
Dungeons of the Amber Griffin to nie wiem czy kiedykolwiek wyjdzie, a co dopiero w przyszłym roku. Co do Underkeep to mam go na liście, ale bardziej czekam na inne dungeon crawlery. Te w czasie rzeczywistym przejadły mi się w pewnym momencie i narazie w ogóle ich nie tykam.
Ja jednak mam nadzieję, że w 2026 roku wyjdzie, choć coś przeczuwam, że na ostatniej prostej zmienią na wczesny dostęp a wtedy podziękuję, bo w early access najbardziej wtopiłem na grach od polskich twórców.
Z nadchodzących to liczę na Neverlooted Dungeons, bo ma wszystkie te elementy, które najbardziej lubię. Poza tym Nox Mortalis, Necrofane, Step into the Dark, Weepstone, Donjon: The Dark Fantasy. Golel to trochę inna para kaloszy, bo strategia tutaj odgrywa pierwszorzędną rolę. Jestem ciekaw też Hellslave II - jak bedzie fajna cena na premierę to kupię.
Queen's Domain, Odd Job, The Holy Fool, Greed & Darkness, czy Sanctumate to raczej jeszcze melodia przyszłości.
Dzięki za listę. Dodałem parę tytułów do śledzenia. Przejrzałem swoją, ale nie licząc niektórych tytułów wymienionych przez ciebie to narazie brak dat premier przy interesujących mnie dungeon crawlerach. Jest niby nowe Legend of Amberland, Archaelund, albo Toward the Ice, ale to trochę typ gier. Na Hibernaculum nie czekasz?
Czekam też. Niedawno przeczytałem, że ma jednak docelowo wyjść w drugim kwartale 2026 r. Ogólnie bardzo dużo wychodzi w przyszłym roku gier, które z chęcią kupiłbym i przeszedł na premierę. Z 5 lat mam na liście życzeń takie Forsaken Realms: Vahrin's Call, które ponoć jest bliżej końca (aczkolwiek cisza w publikowaniu materiałów na to nie wskazuje), w które także chętnie bym zagrał. To samo w Lorn Vale, nawet we wczesnym dostępie. A w innych gatunkach też mam tzw must have ze Styxem na czele. Tylko tego czasu nie ma tyle, ile by człowiek chciał na to granie przeznaczyć :)
Archaelund mam zakupione i czekam na pełną wersję, która ma się pojawić chyba w 2027 r. W tym ma wyjść z EA Monomyth i liczę, że gra będzie cała świetna tak jak początek. Do Amberlandów nie mogę się przekonać. Niby grafika u mnie jest drugorzędna, ale ... no nie :) Ale gra z tego co tutaj piszecie zasługuje na uwagę.
Moim zdaniem jeżeli chodzi o RPG przyszły rok zapowiada się jako jeden z najlepszych w historii. Jeżeli chodzi o Archaelund to powinien mieć premierę w drugiej połowie 2026. Poza tym Pathfinder: Dragon Demand, The Blood of Dawnwalker, wymieniony już Mystic Land. Wczesny dostęp solasty i starfindera. Wersja 1.0 Titan Questa, Banquet for Fools, GreedFalla 2 i być może Dark heresy od Owlcatów. Z taktyków mechanicus 2 i STAR WARS Zero Company. Mógłbym tak wymieniać długo.
A ja skończyłem AOD czwartą postacią. Z braku czasu co do zasady nie gram ponownie w ukończone gry, ale AoD i Colony ship to wyjątki. I znowu doskonale się bawiłem odkrywając nowe lokacje i fabułę.
edit
Ktoś grał w Vagrus: The Riven Realms? Jakie wrażenia?
Grałem parę godzin, ale ponieważ ciągle wychodzą dodatki i updaty to porzuciłem. Mnóstwo czytania, w prologu dosyć rozbudowana fabuła jak na ten typ gry. świat mocno przypominający Dark Sun. Dosyć trudna i rozbudowana gra, ale może to tylko mylne pierwsze wrażenie. Ogólnie bardzo przyjemny tytuł, ale niestety dla mnie nadal rozbudowywany. Nadal jest dostępne demo na stemie, więc można samemu sprawdzić. Mam wrażeni, że skoro uwielbiasz Darklands to może przypaść Ci do gustu.
A ja wczoraj zainstalowałem PIERWSZEGO Fallouta. Klimat post-nuclear nigdy mi nie leżał, ale.....mam postanowienie noworoczne że Fallout 1 i Fallout 2 w końcu, pierwszy raz w życiu skończę.
Klimat post-nuclear nigdy mi nie leżał,
Tez tak myślałem dopóki nie zagrałem w pierwszego fallouta, i mimo że wolę fantasy to pierwszy fallout to świetny crpg i od razu mi się spodobał, tylko walka turowa nie przypadła mi do gustu ;p
Klimat post-nuclear nigdy mi nie leżał - Przyznam się, że do pierwszego Fallouta mi też nie :P
walka turowa nie przypadła mi do gustu - Przecież to jest w tym najlepsze :)
Przecież to jest w tym najlepsze :)
Walka turowa ssie :D Jestem przyzwyczajony do aktywnej pauzy z baldura i neverwinter nights 2
Ha, też wziąłem na promce zimowej. Na Steam Deck idealne są takie turówki i jak znajdę czas to pewnie na nowo ogram.
Ja mam akurat Saga Fallout w pudełku (jest tam też Tactics ale chyba to nie mój typ). Co prawda mam na dysku zainstalowane End of Twilight: Zaginiona Tarcza Wikinga ale póki co Fallouty :)
Przecież to jest w tym najlepsze :)
Do czasu aż zrobisz postać pod walkę wręcz bez traita Bloody Mess i obserwujesz pół minuty gdy ciało przeciwnika ślizga się do krawędzi mapy po zadaniu śmiertelnego ciosu. I tak co turę :P
Tactics bardzo fajny. Oczywiście zawiódł fanów, bo dostali inną grę - taktycznego RPG, a nie skupionego na konwersacjach i zastosowaniu szeregu umiejętności dla indywidualnego doświadczenia mocno reaktywnej przygody jak w dwóch pierwszych grach z głównego nurtu. Tacticsa przeszedłem zaledwie 3 razy, ale ma swój urok, a w czasie gdy wyszedł, wyglądał naprawdę świetnie. Tam chyba dołączyli jeszcze jakiś podręcznik do bitewniaka (Fallout Warfare się chyba nazywał), bo pamiętam, że kuzyn drukował miniatury postaci i konstruował jakieś klimatyczne makiety zrujnowanych budynków itp.
Ja do Tacticsa mam słabość, bo to był pierwszy Fallout w jakiego zagrałem, poważnie. Dopiero później grałem w F1 i powiem wam, że lubię obie formuły. I tą typowo erpegową i tą bardziej taktyczną.
Również lubię walkę turową, ale nie stawiam jednego podejścia nad innym. Bardziej chodziło mi o to, że walka w Falloutach akurat ma dużo do zarzucenia, zwłaszcza przy pewnym stylu rozgrywki i egzekucji. W Herosów też dużo grałem, najwięcej chyba w dwójkę, ale przy każdej części spędzałem ogrom czasu, może poza siódemką, na którą tego czasu za dużo nie wygospodarowałem do tej pory.
A co do Pillarsów w trybie turowym, obecnie testowany tryb turowy w PoE1 naprawia przynajmniej część problemów z turowości PoE2. Jest też szansa, że jak już przetestują dobrze i zaaplikują ten tryb w jedynce, to i dwójka dostanie w tym względzie aktualizację. Główną zmianą jest kolejka inicjatywy bez podziału na tury, że postacie, które mają wyższą szybkość ataku mogą jak w czasie rzeczywistym działać z większą częstotliwość. To plus adaptacja moduły, który znacznie zwiększa zadawane obrażenia obawiam się, że tu może się pojawić problem, że osoby znające system będą wtedy w stanie oneshotować bossów, po nowym roku przetestuję kilka pomysłów.

W New York Times pojawił się wywiad z ludźmi z Obsidianu. Urquhart oficjalnie przyznał, że są wielkie plany, w których uwzględniono więcej tytułów we współdzielonym uniwersum Pillars of Eternity i Avowed, a także więcej eksperymentalnych projektów pokroju gry Pentiment. Wspomniano również Alpha Protocol, ale bardziej w kontekście przesunięcia granic reaktywności, jaką ta gra miała.
Moglby gol z tego newsa zrobic. Z mila checia poczytam koementarze. Przeciez Obsidian zamkniety od miesiaca. ;)
btw. Milo widziec ze po tylu latach w koncu wyglada na to, ze ludzie odpowiedzialni za Obsidian oraz tworcy tam pracujacy sa zadowoleni.
Bo tak naprawde chyba nigdy za bardzo nie byli.
Bardzo chcialbym remake albo restart Alpha Protocol. Albo cos podobnego ale w settingu cyberpunk.
No i w sumie reaktywnosc tam nie ograniczala sie do mozliwosci zabijania. Nie pamietam zadnych szczegolow z gry, ale jedno co pamietam to NAPIECIE i immersje podczas dialogow.
CP2077 chwilami ma podobny feeling zreszta (w niektorych misjach).
Tam reaktywność wynikała nawet z kolejności odwiedzanych miejsc, czy z faktu, czy np. do ambasady wszedłeś głównymi drzwiami, czy przez dach, czy wcześniej pomogłeś frakcji, która ambasadę szturmowała itp. Było dużo zmiennych, które modyfikowały przebieg misji, relacje z prowadzącym przez misję też dużo zmieniały i ogólnie relacje z różnymi NPC.
Minęło sporo czasu, od kiedy ostatnio w to grałem.
A sam Obsidian - z tego co mówili inni ludzie z branży, był chyba do niedawna (albo wciąż jest?) jedynym studiem kupionym przez MS w ostatnich latach, które rzeczywiście wydało tworzoną grę, a właściwie gry. Tu nawet nie chodzi o finalną jakość, ale dowiezienie całego procesu od początku do końca, gdy dużo projektów mimo lat pracy upada. I to w MS może być postrzegane po prostu jako sukces.

Nie wiem, czy jutro będzie okazja, więc już dziś: Wesołych Świąt :)
Z tego co kojarzę skończyłeś już nowe NWN2. Jak wyglądał uciebie obóz Lograma w studni Starej Sowy? Zastanawiam się, czy jest jakiś nowy błąd czy w oryginalnej wersji też tak było, ale chyba nie bo raczej bym pamiętał. Nonstop respią sie orkowie w środku walki, nie przybiegają z innych pomieszczeń, nie skradają się tylko ordynarnie respią na środku pola bitwy i pomiędzy moimi postaciami :D Khelgar z Casavirem mają niezłe żniwa, bo naliczyłem już na samym pierwszym poziomie 83 zabitych orków (i to nie w całości wyczyszczony, jakieś 3/5), ale za cholerę nie przypominam sobie, żeby tam ich aż tylu było. Tak mnie to zdziwiło, że zacząłem faktycznie liczyć zabitych :D Jak tak dalej pójdzie to zanim dojdę do Lograma to ich z 200 położę.
Coś sobie przypominam, że tam faktycznie było ich sporo. Na pewno przybiegali z innych pomieszczeń, ale chyba też spawnowali się ilekroć wchodziło się do jednej z dwóch "głównych" pieczar na tym poziomie jaskini. Tak jakby po przekroczeniu progu danego pomieszczenia w jedną czy drugą stronę pojawiali się nowi, ale tak długo jak byłem wewnątrz i wytłukłem wszystkich to nowi się nie zespawnowali.
Kojarzę, że było ich dużo, ale nie zaobserwowałem, by spawnowali się bez końca czy też bez konkretnego wyzwalacza (jestem niemal pewny, że to miało miejsce w chwili przechodzenia przez otwarte już drzwi).
Na pewno przybiegali z innych pomieszczeń, ale chyba też spawnowali się ilekroć wchodziło się do jednej z dwóch "głównych" pieczar na tym poziomie jaskini.
Tak, to się zdarza i jest to... powiedzmy... normalne, w sensie widać że otwierają drzwi, są animacje, etc. Ja miałem sytuację w której po zabiciu jednej grupy w ich miejsce pojawiała się kolejna. Nie przychodzili, nie skradali się, tylko 'pop' i jest kolejnych 15 orków do ubicia w miejscu poprzedniej grupy, czyli dokładnie w środku drużyny. Wygląda więc, że coś z triggerami się wysypało, bo naliczyłem na pierwszym poziomie - uwaga - 117 orków. Na szczęście dropili przedmioty oraz PD wpadały za każdego jednego, więc nie narzekam :D
Ale tak swoją drogą to jednak NWN2 daje mi taką podwójną radość z gry, coś co dość rzadko czuje nawet w RPG, bo i mechanicznie mi się podoba jak i fabularnie. Jednak to D&D 3.5 było szalenie dobre i rozbudowane, a jeszcze z klasami z dodatków to już w ogóle jest tyle opcji do kombinowania, że czasu nie starczy żeby wszystkiego spróbować. Wracam dopiero ze Studni a już mam w głowie pomysł na kolejną postać. Fabuła też mi się strasznie podoba, a jak pomyślę o całym wątku próby wrobienia przez luskańczyków to aż mnie trzęsie :D
Ja skończyłem grać w sierpniu, od tego czasu mogły wyjść jakieś patche. A jak wiadomo patch usuwa stare błędy i dodaje nowe :P
Też szalenie dobrze się bawiłem przy NWN2 w tym roku, zwłaszcza że ostatnio w niego grałem bardzo dawno temu, bo jakoś jesienią 2013. D&D 3.5 miało coś w sobie, nawet mimo faktu, że w komputerowych adaptacjach nie ma aż tylu opcji, co dawniej na sesjach. I wiosną i obecnie równie fajnie bawiłem się przy ToEE. A że gra długa nie jest, to nawet kusi jeszcze jeden run zrobić i spróbować się z Zuggtmoy, bo ani razu nie doszło do konfrontacji jak teraz ogrywałem i pamiętam ją jak przez mgłę.
Póki co jednak Caves of Lore z polecenia Drenza ogrywam na przemian z Dead Island 2 w coopie.
Jest coś skopanego z tymi respawnami, ale tylko (póki co) w dwóch lokacjach - w kryjówce githyanki w Dzielnicy Handlowej i w obozie Lograma. W kryjówce jest jedno miejsce w którym to dobrze było widać, pomieszczenie z tylko jednym wyjściem. Wyczyściłem pokój, wyszedłem i momentalnie zrespiła się w środku grupa 6 githyanki, po czym w trakcie walki w kolejnym pomieszczeniu ponownie wyszło z niego 4 przeciwników. Coś się im sypią triggery spawnów.
W dodatku na końcu i jednej i drugiej lokacji mamy bardzo mało przeciwników.
Wesołych Świąt!
I w ramach prezentu moge podzielic sie kodem na Fallout 1 i 2 na GOG :) Ktos chetny?
Pewnie nie doczekam się jakiejś sensowniej odpowiedzi, ale zapytać można
Znacie jakieś mody do dragon age inkwizycji które by poprawiały grywalność? Niestety w oryginalną wersje nie da się grać ...
Był mod, który usuwał wymagania mocy (władzy?) do odblokowania obszarów, aby dało się wątek główny kontynuować bez potrzeby eksplorowania i wykonywania sidequestów. Można się wtedy skupić na tym, co w grze wyszło najlepiej, czyli misjach głównych i zadaniach towarzyszy.
A żeby poprawić walkę można zrobić dwie rzeczy:
Podnieść poziom trudności, by była bardziej angażująca.
Albo obniżyć poziom trudności, by nie przedłużała progresu.
Był mod, który usuwał wymagania mocy (władzy?) do odblokowania obszarów, aby dało się wątek główny kontynuować bez potrzeby eksplorowania i wykonywania sidequestów
Kiedyś też tak zrobiłem za pomocą nie moda, tylko jakiegoś programiku
Niestety efekt był taki że nasza drużyna w ogóle nie levelowała bo ominąłem szczeliny i questy, a to na nich głównie levelowała postać, i musiałem grać na god modzie heh ;v Chyba będę musiał dać sobie spokój z tą grą, no chyba że powstał jakiś mod który w znacznym stopniu poprawia tą grę
No niestety będziesz musiał się do tego przyzwyczaić. Według mnie najlepszy system był w 1, w 2 poszli w złą stronę, a w Inkwizycji to kontynuowali. Jedyna opcja to się po prostu do tego przyzwyczaić, zacisnąć zęby i grać.
Według mnie najlepszy system był w 1
Dragon Age 1 to był ideał Nie mam pojęcia na jakiego uja zmieniali animacje i drzewko rozwoju, które w 2 i 3 prezentuje się dużo gorzej, ponadto magowie w 2 i 3 mają mniej czarów do dyspozycji, w 2 i 3 wszystko uprościli, chyba pod jakiś amerykanskich konsolowców bo innego pomysłu nie mam
Jedyna opcja to się po prostu do tego przyzwyczaić, zacisnąć zęby i grać.
Jakbym nie miał pracy to może bym spróbował przejść inkwizycję, ale mam tyle innych lepszych gier, że szkoda mi tracić czasu, tym bardziej że już kiedyś ukończyłem ją (bez dodatków)
Dragon Age 1 to był ideał Nie mam pojęcia na jakiego uja zmieniali animacje i drzewko rozwoju, które w 2 i 3 prezentuje się dużo gorzej, ponadto magowie w 2 i 3 mają mniej czarów do dyspozycji, w 2 i 3 wszystko uprościli, chyba pod jakiś amerykanskich konsolowców bo innego pomysłu nie mam
Też mi się nie podoba jak to uprościli. Pamiętam, że przed premierą 2 tłumaczyli się, że chcą by gra była bardziej dynamiczniejsza i bardziej nastawiona na akcję. Nie mniej mi to się mniej podobało, bo chociażby system aktywnej pauzy był prawie nieużywany, a w 1 za to stosowałem go praktycznie w każdej potyczce.
Jakbym nie miał pracy to może bym spróbował przejść inkwizycję, ale mam tyle innych lepszych gier, że szkoda mi tracić czasu, tym bardziej że już kiedyś ukończyłem ją (bez dodatków)
No to faktycznie nie ma sensu się męczyć na siłę, jak gra przyjemności nie sprawia. Zwłaszcza, że na przejście trzeba liczyć jakieś 130h minimum.
Szukam gry cRPG która ma dopiero wyjść. Kiedyś mi się rzuciła ona w oczy, był nawet jakiś artykuł o niej tutaj i zapewne jest w bazie, ale nie mogę jej za cholerę znaleźć. Graficznie wygląda gorzej od Gothica 1, jest też trochę jakby na nim wzorowana. Pamiętam, że tam w gameplay można było odciąć przeciwnikowi kończyny przykładowo. Były też tam pokazane 3 różne klasy postaci, wojownik, łucznik i mag. Pamiętam jeszcze, że to było na arenie. Jakby ktoś kojarzył tytuł to proszę o podanie.
Sword Hero.. obserwuje ten projekt uważnie. W styczniu startuje Kickstarter, i będzie do zobaczenia demo w kawałku świata, poza areną.
Jedna z moich nadziei na dobry klon Gothica... a może nawet coś lepszego. Będzie żywy i bardzo reaktywny świat:
Tymczasem przypomniał mi się Drova: Forsaken Kin i chyba nabrałem ochoty aby dokończyć ten ręcznie rysowany spójny świat.
https://youtube.com/shorts/esCROWqPBV4
Dodałem sobie Sword Hero do obserwowanych by o niej nie zapomnieć już. Nie wiedziałem, że to jest projekt tworzony tylko przez 1 osobę... Prawdziwy szacun, że tak udało mu się to stworzyć samemu.
A co do Drova: Forsaken Kin jakiś czas temu i przyznam, że to rzeczywiście Gothic 2D. Gra naprawdę mnie wciągnęła.
Gram w Caves of Lore, mam już ponad 20h na zapisie według Steam. Całkiem klimatyczna i wciągająca rozgrywka, ciekawy, tajemniczy świat. Zwiedzam podziemia pod biblioteką, infested chambers (swoją drogą fajnie te obszary połączone z wejściami z kilku różnych stron), pokonałem kolejnego bossa.
Wciąż nie wiem, gdzie znaleźć telekinezę, żeby sięgać po rudę, która jest poza zasięgiem kilofa. W necie pisali, że w bibliotece można zdobyć ten czar. Zlootwałem co się dało i odkryłem kilka sekretów, ale wciąż nie mam telekinezy. Jest też ponoć jakieś zaklęcie do blokowania zapalonych run, ale też chyba księgi jeszcze nie zdobyłem.
Gra niestety prawie nic nie tłumaczy, a nie dołączono do niej instrukcji. Ciągle sprzedawałem magiczne sprzęty, a dziś wyczytałem, że można z nich ściągać enchanty i dokładać do puli, by zaklinać nimi ekwipunek w przyszłości. Jedna z produkcji, gdzie przy kolejnej rozgrywce nie popełni się miliona błędów.
Gdzieś przeczytałem, że twórcy Caves of Lore inspirowali się gra Times of Lore Chrisa Robertsa - dla mnie absolutnym klasykiem - i nawet miałem sprawdzić samemu. W międzyczasie przeczytałem jednak w opisie, że Caves of Lore to jednak dungeon crawler a nie otwarta kraina, więc chyba inspiracja była tylko w nazwie. A poza tym to ponoć całkiem dobra gierka, ale poza Drovą odgrzebałem jeszcze nieukończone Chained Echoes - jRPG, ale strawny, bo zachodni (autorstwa Matthiasa Linda).
No i planuje drugie przejście Avowed, tym razem z wyborami, które bardziej spodobają się Lodwyn.
Nie w bibliotece. Księgę od telekinezy
spoiler start
otrzymasz po wykonaniu zadania związanego z odszukaniem lutni dla barda w oberży. Zgubił ją przy wodospadzie przy cmentarzu więc w kryptach w miejscu gdzie jest woda powinieneś ją znaleźć:)
spoiler stop
W międzyczasie przeczytałem jednak w opisie, że Caves of Lore to jednak dungeon crawler a nie otwarta kraina, więc chyba inspiracja była tylko w nazwie.
Caves of Lore poza początkiem ma prawie otwarty świat. Gdy już trafimy do wioski to stamtąd możemy udać się gdzie chcemy poza miejscami, do których potrzebujemy klucza jak np. Biblioteka. Bliżej tej grze do klasycznych erpegów niż dungeon crawlerów.
O co do tego sidequesta od barda to może jest jakoś powiązany z pogawędką z psem pasterskim, jeśli naszego psa wyślemy do rozmowy. Zdradza właśnie, by czegoś szukać w tamtym miejscu.
Wyszło na to, że cały czas chodziłem z quest itemem, a nie mogłem go zwrócić, bo wszystkie dialogi z NPC miałem już odznaczone i żadnego questa nie dał. Musiałem powtórzyć jeden z keywordów.
Zastanawiam się też, czy będzie jakaś szansa zapamiętania decalcify. Przez pomyłkę rzucałem nie tą postacią, wpadło osiągnięcie za odkamienie wszystkich potworów w Bleak Halls, a czaru nie można rzucać ot tak. Musiałbym chyba znaleźć gdzieś te latające wielkie oko, bo ono potrafi zamieniać w kamień i po prostu zostawić jako jedynego przeciwnika i skipować tury, aż tyle razy spetryfikuje członka drużyny, by odczarować go tak wiele razy, aż zaklęcie zapamiętam. Chyba że jest NG+, to by rozwiązało problem xD
W podziemnym mieście przy wejściu jest obelisk - klikając na niego przywołujemy wybrane potwory by z nimi walczyć. Nie korzystałem z tego, ale chyba można sobie dobrać właśnie przeciwników, których spotkaliśmy już w trakcie rozgrywki. W ten sposób można odblokować też postep wiedzy o nich (te paski w bestiariuszu) jak i możliwe, że da się w ten sposób zapamiętać zaklęcia lub zwiększyć ich poziom, gdy wykorzystamy je w walce.
SKALD: Against the Black Priory za darmo na Epic store. Grę można dodać do biblioteki do jutra, do 17.
Trochę z innej beczki
Wczoraj miał finał serial Stranger Things. Poczekałem do puszczenia ostatnich odcinków i obejrzałem hurtem.
Za długo czekali z tym ostatnim sezonem. Moim zdaniem najgorszy i najsłabszy.
Aktorzy grający nastolatków, przez te dziesięć lat posunęli się wiekowo tak, że już kompletnie nie są wiarygodni. Najgorzej się zestarzała grająca Nancy Wheeler - Natalia Dyer, wygląda na swoje trzydzieści lat a czasami na więcej.
Potwory przestały straszyć.
Jeszcze w pierwszych dwóch sezonach, kiedy demogorgony pojawiały się sporadycznie, budziły niepokój budując nastrój grozy, teraz jak biegają stadami przypominając przerośnięte słoneczniki, na koślawych łapach, zażenowanie.
Vecna - kolejna żenada, wiedziałem od początku, że kogoś mi przypomina, ale w momencie jak wystrzelił tymi swoimi "gałęziami", zrobiło mi się wesoło i tylko czekałem, żeby zawołał głosem Vin Diesela "I'm Fioot"
Generalnie za długie, za ckliwe i jeszcze jakby było mało, znowu jak szambo wybiła poprawność polityczna. Te wątki homoseksualnie głównych bohaterów...
Osobiście nic nie mam do gejów, znam kilku i to są generalnie dobrzy ludzie, ale po co robić z tego taki patos.
Nic mnie ostatnio we wszystkim, zarówno w filmach jak i grach nie wkur...za tak bardzo jak poprawność polityczna.
No cóż... czarne elfy w wiedźminie (nie, żeby to były Drowy, nie to uniwersum), murzynka jako królowa Anglii Anna Boleyn, w serialu o tym tytule. Na pewno nie obejrzę serialu "Królowa Charlotta: Opowieść ze świata Bridgertonów", gdzie, za przeproszeniem, również z dupy, wzięto czarną Charlottę...
Już całkiem mnie rozwaliła "Mroczna wieża" na podstawie Kinga z Idrisem Elbą (żeby nie było, lubię tego aktora) w roli Rolanda. No rzesz.... Jak można tak sprofanować Rolanda? King przedstawia go, jako wierną kopię Clinta Eastwooda w jego westernach i tego się trzymajmy!!!
Teraz, jak w filmie nie występuje murzyn (mówię murzyn i nie widzę w tym nic złego) koniecznie będący gejem i jeszcze do tego wyznania mojżeszowego, to jest to niepoprawne politycznie...
ZAŁAMKA...
Wklej ten smieszny semirasistowski (i dosc generyczny bo przyklady od lat w tych postach widze te same lol) rant jeszcze do 5 tematow. Ludzie koniecznie musza przeczytac co masz do powiedzenia na te tematy!
Bez jaj, to nie prywatny blog. Nie po to wlaze w temat o RPG, zeby czytac takie wysrywy. I to na temat jakiegos serialu dla dzieciakow.
Może Tobie nie będzie przeszkadzało, że w nowej wersji "Kunta Kinte'y" zagra główną rolę, na ten przykład Eddie Redmayne, mnie tak...
Jak już napisałem w innych wątkach nie komentuję i nadal nie będę Twoich wypocin komentował...
A blog jest dla wszystkich i każdy ma prawo tu swoje poglądy wypowiedzieć i każdy ma prawo z nimi się nie zgodzić.
Wyobraź sobie żyjemy w wolnym kraju...
A wypowiedz jak najbardziej w dobrym wątku, bo ta "poprawność polityczna" niestety coraz bardziej wkracza i do gier, co mi osobiście wcale się nie podoba. W co nie zagram to miłość pomiędzy postaciami tej samej płci, czy nawet ze zwierzętami... Może Tobie nie przeszkadza zoofilia, ale mnie już niestety tak ;P
Jeszcze jedno... Może i nie jest to prywatny blog, ale akurat ten wątek tak ;). To ja go założyłem prawie 25 lat temu i przez ten czas dbałem, żeby nie wygasł. Mógł tu wejść każdy i nadal może i może również poruszyć każdy temat i nie będzie mi zadufany w sobie megaloman mówił, na jaki temat wolno mi się w nim wypowiadać.
No nie dziwne ze sie nie zgadzasz, bo wiekszosc rasistow sie nie zgadza z moimi pogladami. A pomimo ze jednak mialem lekkie wahanie czy napisac to co napisalem wczesniej, to jednak okazalo sie ze strzal w dziesiatke.
NIe wiem czy wg ciebie to miala mnie jakos zabolec czy zdenerwowac, ale jest raczej powodem do dumy.
I nie to nie jest dobre miejsce na takie wysrywy. Cokolwiek bys sobie tam w tej megalomanskiej glowce nie wmawial.
Az zasmierdzialo stalym bywalcem rpgcodex heh. Tam jest takich sporo.
I nie interesuje mnie co zalozyles, kiedy i po co. lol.
A to dobre. Kwisac hipokryta mówi, że ktoś jest megalomanem. Zejdź na ziemię, baranie, ogarnij się. Jak się nie interesuje to mu nie odpisuj, głąbie, a nie prowokujesz go swoimi głupotami. Ośle.
Addmus - piona ;) jestesmy mniej wiecej w tym samym wieku, i okropnie mnie irytuje to wciskanie lbgbteuroagd. A najwiekszą masakre mam z partnerką, ktora stawia na ostrzu noza i wymysla rozne kary jak powiem murzyn czy indianin. Ale odkad kiedyś przyznala ze to nie chodzi o ich dobro czy prawa, a o to żeby firmy mogly zarobić na tym kase, to olewam całkowicie temat, i jesli komus murzyn przeszkadza, to znaczy że to on ma problem, nie ja. Wczoraj zaczalem ogladac piaty sezon ST, ale po Twojej recenzji odpuszczam.
Przez całe moje życie wszyscy mówili murzyn na osobę o ciemnym kolorze skóry i nikomu to nie przeszkadzało. Dla mnie i naszego pokolenia, to normalne. Nikogo nie obrażam, nie nazywam czarnuchem, bambusem, brudasem, bo to jest rzeczywiście chamskie.
Jeżeli nazwanie kogoś o ciemnej karnacji murzynem jest rasistowskie, to owszem, jestem rasistą ;)
Nie podoba mi się, że role osób historycznych, czy literackich, które należały bezspornie do rasy białej są obsadzane przez czarnoskórych aktorów, mam do tego prawo, ale czy to oznacza, że jestem rasistą?
Również nie podobało by mi się, gdyby w roli Louisa Armstronga, Nelsona Mandeli czy Lutera Kinga (do których mam przeogromny szacunek a Armstronga uwielbiam) obsadzono białego aktora. Czemu tego nikt nie robi? Bo co, bo to byłoby rasizmem?
Naprawdę powaliło ostatnio co niektórych, walczących o coś, o co niewarto kruszyć kopii.
Odpowiedziałem Wam, bo gościowi o nicku Kwisatz_Haderach raczej nie warto. Przyszedł tutaj kilka miesięcy temu i gdzie nie wejdzie, to robi zamęt i zadymę, wydaje mu się, że pozjadał wszystkie rozumy, nawet jego nick który oznacza nadczłowieka, istotę zdolną do przekraczania ograniczeń przestrzeni i czasu, widzącą przyszłość, mesjasza... chyba o czymś świadczy.
Gościu został dodany do mojej listy zablokowanych upierdliwców, a jego opinia o mnie, obchodzi mnie mniej, niż zeszłoroczny śnieg.

W związku z z tym, że w marcu rusza ea do Solasty II, to postanowiłem przejść jeszcze raz Solastę, razem z Palace of Ice, którego wcześniej nie ograłem. Dodatkowo zainteresowałem się też modułami z edytora i jest coś co się nazywa Temple of Evil - This Campaign is a Temple of Elemental Evil remake folded into the history and lore of the Solasta Campaign. It is designed to scale and as close to the original as possible barring the campaign differences.
Jest bardzo wysoko oceniania, jestem po kilku pierwszych potyczkach, rzeczywiście gra się fajowo. W ogóle Solasta trzyma się wg mnie świetnie, Solastę II biorę chyba z marszu.
W ogóle Solasta trzyma się wg mnie świetnie, Solastę II biorę chyba z marszu.
Bo tu się za bardzo nie ma co zestarzeć. Grafika... po prostu jest i wszyscy się już przywyczaili, poza tym to w RPG rzecz co najwyżej trzeciorzędna. Poza tym gra się świetnie, walki są fantastycznie zrobione a samo przeniesienie D&D5E stoi dwa poziomy wyżej niż w BG3. Na dwójkę czekam bardzo, ale to bardzo optymistycznie nastawiony po tym co widziałem w demie i liczę że wyjdzie poza EA w tym roku.
W samej Solaście mam już prawie 200h a zostało jeszcze Lost Valley do ogrania i wbicie kilku achievementów z podstawki, więc myślę że spokojnie do 300h dobiję i żadna z tych godzin nie była zmarnowana.
A jak prezentuje się fabuła w tej solaście? Są tam jakieś questy poboczne do robienia jak w baldurze, czy to raczej taka taktyczna gra jak icewind dale?
W Solastę nie gra się dla fabuły. Jakaś jest ale raczej tylko jako pretekst do zwiedzania świata i walki. Dialogi są dość mocno cringowe, zapewne był to zabieg celowy, ma to przypominać sesję RPG przy stole. Dodatkowe zadania są ale polegają na udaniu się gdzieś i wybiciu wrogów. Zdarzają się testy w rozmowach, związane z charyzmą i można np. uniknąć jakiejś trudnej walki ale Solasta to taktyczny RPG, walki są istotą tej gry.
W Solastę nie gra się dla fabuły. Jakaś jest ale raczej tylko jako pretekst do zwiedzania świata i walki.
Aj szkoda, taki potencjał zmarnowany ;/
A jak prezentuje się fabuła w tej solaście? Są tam jakieś questy poboczne do robienia jak w baldurze, czy to raczej taka taktyczna gra jak icewind dale?
Są zadania poboczne od frakcji i kilku NPC oraz zadania związane z backgroundem drużyny (dla każdego po jednym). Nie jest tego jakoś dużo, większośc polega na walce, ale nie jest to korytarzówka. Gdzieś w 3/4 kampanii CotM jest lekki open world gdzie mamy bodajże 3 lokacje do zwiedzenia w dowolnej kolejności, większość Palace of Ice i The Lost Valley jest nieliniowa. Tak jak Fyrdraka napisał, dialogi są... dziwne. Odzywki druyżyny oparte są na "cechach charakteru", które wybiera się przy tworzeniu postaci, mają coś fajnego w sobie, ale potrafię sobie wyobrazić, że komuś się to nie spodoba. W kilku miejscach kampanii dostajemy też dwie opcje jak zakończyć główne zadanie, co wiąże się z oddzielnym łupem i lekko zmienioną walką finałową.
Natomiast sama fabuła jest dość ciekawa, ale podana w trudnej formie. O wiele lepiej wypada lore całego świata i ja z przyjemnością sobie cała historię poznawałem, zwłaszcza że mam rulebook wydany przez TA.
Ma ktoś pomysł jak przenieść bez problemowo głosy postaci z Icewind Dale II do Icewind Dale: Enhanced Edition ?
Oto jest pięść moja zna ją świata ćwierć...
Próbowałem kilka lat temu, nie udało mi się tego zrobić ręcznie. Z tego co widzę są jakieś narzędzia, ale raczej do angielskich wersji. Zarzuciłem temat, nie chciało mi się w to aż tak bawić. Dla głosów z IWD po prostu... zagrałem w IWD2 :D
https ://forums.beamdog.com/discussion/82008/graions-soundsets-for-bg-sod-bg2-iwd-eet-ee-2-6-last-update-2024-12-20
Głos Barda - facia jest mega, zawsze go używam jako "swojego" xd Natomiast bardzo mi brakuje ślicznego słodkiego ale spokojnego głosu Kobieta - Mnich.
Znam to :D Jakiej drużyny bym nie robił w dwójce to liderem jest zawsze mężczyzna, żeby móc użyc linii barda.
Swoją drogą w ŻADNYM innym cRPG w historii jak w sadze Icewind Dale (zwłaszcza części drugiej) nie było:
- tak pięknej muzyki
- tak świetnych głosów dla postaci gracza
- tak rewelacyjnych portretów
- tak pięknej muzyki
Raczej bym powiedział że to kwestia gustu odnośnie wybranej muzyki
A co do portretów w icwd, to nie podobają mi się, baldury czy pillarsy mają o wiele ładniejsze portrety ;)

No nieeee, z tym się nigdy nie zgodzę. W BG postacie wyglądają jakby się świeżo wysmarowały oliwą, gdzie tam do klimatycznych podróżników z pięknymi tłami północy! Strona artystyczna IWD stoi zdecydowanie wyżej niż BG.

Strona artystyczna IWD stoi zdecydowanie wyżej niż BG.
Kwestia gustu, sam jak grałem pierwszy raz w ICWD 1, to wstawiłem sobie portrety z nwn 1, bo te z ICWD 1 totalnie nie spodobały mi się ;d
A chciałem napisać jeszcze w tamtym poście, że i tak w BG jest o niebo lepiej niż w NWN :D
że i tak w BG jest o niebo lepiej niż w NWN :D
No tu się zgodzę, tylko że w bg jest niewiele portretów, w nwn 1 jest ich trochę więcej ;_;
Portrety w ID I i II to fakt, że są chyba najładniejsze w ogóle w tego typu grach. Jednak co do muzyki to spokojnie znajdę z 10 lepszych soundtracków rpg, choć muzyka to akurat kwestia gustu.
Raczej bym powiedział że to kwestia gustu odnośnie wybranej muzyki
Akurat muzyka w sadze IWD jest POWSZECHNIE chwalona.
A chciałem napisać jeszcze w tamtym poście, że i tak w BG jest o niebo lepiej niż w NWN :D
I tak i nie. W NWN zaletą jest ilość portretów. Tyle że jedne są wujowe a inne są świetne. Jakość jest mega różna.
Portretów z Pillarsów, mimo mojego uwielbienia do tej serii, w zasadzie nie pamiętam.
Wzieło cię Iselor żeby przejść icewind dale 1 i 2? ;d Też planuje przejść, ale trochę później, tym bardziej że wieki temu w te gry grałem xd
Skończyłem te gry kilka razy choć jakiś czas temu. I nigdy w wersji z GOGa, ciekawe czy dostrzegę różnice między tym a wersją pudełkową. Kocham tą serię, kocham Forgotten Realms a zwłaszcza obszar Doliny Lodowego Wichru. Chyba tylko Might and Magic VII: Za Krew i Honor oraz Diablo I i II darzę w obszarze szeroko pojętego cRPG tak wielką miłością jak Icewindy :) Miałem zacząć grać w polskie Another War (Fallout znów mnie uśpił) ale chyba wrócę do Kuldahar :)
W grach infinity engine można było tworzyć własne voice sety, analogicznie jak się portrety dodawało. Info powinno być w instrukcji.
Najłatwiej poszukać tych plików w ID EE i zobaczyć jak dla kazdego voice setu są nazwane (każdy zestaw składa się z X plików, bo te kwestie są odtwarzane w różnych sytuacjach). Możesz wtedy po prostu ręcznie pliki z ID2 skopiować, zmienić nazwy według formułki i tyle.
Na pewno nie da się ich 1:1 przenieść, bo w ID2 jest więcej wyzwalaczy. Nie wszystkie gry miały np. tekst przy krytycznym trafieniu/pudle czy nieskutecznej broni itp. Sam schemat nazw rozpoznawanych przez poszczególne gry może być różny.
Tak jak przy portretach mogłeś dać dowolna_nazwaL i dowolna_nazwaS dla dużego i małego portretu. Głosy najpewniej mają dopisek na końcu. Kiedyś się tym bawiłem, ale bardzo dawno temu.

Co do portretów, nie jest tajemnicą, że te z BG1, BG2 i NWN to przerobione zdjęcia pracowników, ich rodzin albo jakichś aktorów, celebrytów, a Viconia w BG2 to Zdenka Podkapova, modelka 18+ jeśli dobrze pamiętam.
Portrety z Icewindów wyglądają jak obrazy, mają klimat i nawiązując stylem do ówczesnych ilustracji zdobiących Dragon Magzine itp.

Portrety z Icewindów wyglądają jak obrazy, mają klimat i nawiązując stylem do ówczesnych ilustracji zdobiących Dragon Magzine itp.
Mi się nei podobają, nie chodzi o sam styl bo ten jest naprawdę ok, ale wolę jak na portrecie jest sama twarz a nie cały bohater, tutaj wrzucam jak wyglądaja portrety w pillarsach
No ale gra je przycina w interfejsie i w bocznym (w ID2 w dolnym) panelu masz samą twarz, a jedynie na karcie postaci całą sylwetkę.
No ale gra je przycina w interfejsie i w bocznym (w ID2 w dolnym) panelu masz samą twarz, a jedynie na karcie postaci całą sylwetkę.
Tak, ale są mniej szczegółowe niż te z baldura czy pillarsów, jak mówiłem mi się one nie podobają :P
Kwestia gustu, mi się podobają, zajebiście boscy wyglądają na portretach w pillarsach
Coś mnie ostatnio tknęło na pixelowe starocie, i eksploruje pod jedno zestawienie wspólczesne "grid-based" dungeon crawlery. Odkryłem więc kilka ciekawych gier... np. to:
Ładne, ale bez obsługi myszy i w klimatach dość niespotykanych w tym gatunku...
https://youtu.be/GN3onLSgVoA?si=SqRSZS-GhAkVRVJh
Ciekawe czy znacie... grałem ze 15 minut w demo i mimo urzekającej oprawy nie chciało mi się dalej. Ale na obrazkach wygląda fajnie.
Co do Fallout: Nevada, to grałem w tego moda kilka lat temu, świetna robota. Chyba większa gra od Fallouta 1. Zajęła mi ze kilkadziesiąt godzin i to chyba bardziej pod stówę. Podobnie jak Ty inteligencja i zręczność oraz perk kradzież ;P. Wkładanie do kieszeni przypadkowego NPC-a i wyjmowanie różnych przedmiotów, to podstawowy sposób na rozwój postaci. ;)
Postapo to kompletnie nie mój klimat. Co ciekawe, książki post apo łykam dosyć dobrze (Glukowsky od Metro niezbyt mi jednak siada). Filmów postapo też nie trawię bardzo. Mad Maxa obejrzę ale bez podniety. Ja Fallouty szanuję, wiem że to arcydzieła, wiem dlaczego są wybitne, kiedyś PRAWIE skończyłem jedynkę. Najwięcej czasu spędziłem nad New Vegas - też nie skończyłem ale w sumie....najszybciej do niej wrócę.
Ja tam czuję głęboko że w ciszy między Obsidianem a Bethesda powstaje remake New Vegas. Pamiętajmy, że oba studia są pod miłościwie panującym Microsoftem, który chce sprzedaży.
Remake NV na pewno dobrze by się sprzedał, o ile oczywiście nie byłby obrzydliwym skokiem na kasę w stylu remaku pierwszego Deus Ex.
W remake nie wierzę. Co innego remaster na wzór tego odświeżonego Obliviona - w tej chwili na pewno powstaje remaster Fallout 3 i jest ponoć problematyczny w produkcji. Słyszy się o tym od roku.
Wydanie remaku New Vegas byłoby strzałem w dziesiątkę, po sezonie 2, serialu fallout, i byłoby przeproszenie za wydanie crapa starfielda
Ale bethesda jest na to za głupia, pewnie otrzymamy remaster 3 który jest bardzo średni, a fabularnie to kupsztal
W każdego, nawet odświeżonego Fallouta zagrałbym z przyjemnością. Nie da się jednak ukryć, że najbardziej czekam ma piątkę z nadzieją, ze będzie prezentowała poziom New Vegas.
Nie da się jednak ukryć, że najbardziej czekam ma piątkę z nadzieją, ze będzie prezentowała poziom New Vegas.
To piątkę musiałby robić Obsidian, a nie ci partacze z bethesdy, co jest nie możliwe
Fallout 4 to był crap wrzechczasow, ten sieciowy fallout 76 wcale nie lepszy
Sieciowy FAllout to parodia... Parodia Fallouta, parodia gry MMO oraz parodia wogole wszystkiego co mozliwe. ;)
Czworka nastepna w kolejce.
ps. Watpie zeby ktokolwiek w Obsidianie chcial wspopracowac z Bethesda i Howardem. To nie dziala az tak prosto ze przychodzi pan z MS i mowi "wydzielcie team 100 osob na juz i robicie gre z Bethesda".
A nawet jakby tak sie wydarzylo, to przypuszczalnie sporo ludzi z Obsidiana by sie zwolnilo po prostu.
MOgliby zrobic naklade graficzna, jak w Oblivionie. W przypadku NV zadzialaloby to sto razy lepiej, bo w przeciewienstwie do golego Obka, gra sie nie rozsypuje po 15 lvlu bo ma najbardziej idiotyczna i leniwa implementacje skalingu w grach ever (ktorej niestety remaster nie ruszyl).
Ale ten Oblivion to był coś więcej niż zwykły remaster, może tego aż tak nie widać na zewnątrz, w mechanice, zadaniach, ale gra ma zupełnie nowy renderer, oparty ma UE.
Moim zdaniem mogą potwórzyć ten zabieg przy 3 generacji Falloutów, bo to dokładnie ten sam silnik, który miał Oblivion (Gamebryo).
Ale logika gry działa na starym silniku, więc trudno to nazwać rimejkiem. Nie przepisali gry na nowy silnik, tylko przykryli ją nakładką graficzną. Na tej samej zasadzie praktycznie działa remaster Starcrafta czy Diablo 2 resurrected jeśli się nie mylę (aczkolwiek w tym drugim przypadku może być inaczej, bo grafika "oryginału" po przełączeniu wygląda na jakieś pływające 3D z epoki playstation, a nie tilesety z Diablo 2).
Nie wiem ile ma do powiedzenia Microsoft, ale Bethesda chyba ma wywalone na New Vegas, bo to nie była ich gra.
Wydaje mi się, że Bethesda zaakceptowała New Vegas jako mocny punkt loru tego świata. Serial - na razie te 2 odcinki, które widziałem - mają olbrzymią ilość odniesień do NV, a konsultantem był tam chyba Tadzio.
Ale to nie opiera się o gre Obsydianu, tylko Biblię Fallouta. Starają się trzymać kanonicznych wydarzeń. Przynajmniej tak było w przypadku 1 sezonu serialu, bo 2 jeszcze nie zacząłem.
Skończyłem Caves of Lore. Zajęło mi to około 45 godzin, ale sporo kluczyłem, szukając sekretów i według osiągnięć odkryłem wszystkie sekrety, anielskie figury, wydobyłem całą rudę, odkryłem cały bestiariusz i zbadałem potwory w 100%, zebrałem wszystkie księgi i zapamiętałem wszystkie możliwe zaklęcia swoją główną postacią kreowaną na maga.
Coś jednak musiałem przeoczyć, bo niby nie wykonałem wszystkich sidequestów i nie odkryłem wszystkich słów kluczy podczas rozmów, chociaż gadałem z każdym NPC i wykonałem wszystkie questy, jakie zlecali i jakie miałem w dzienniku.
Wrażenia z gry bardzo pozytywne, chociaż walka z czasem bywała dość schematyczna. Kusi mnie zagrać na najwyższym poziomie trudności ze zdobytą metawiedzą. Wówczas dobrym pomysłem byłoby noszenie kilku broni z różnych materiałów na poszczególne stwory, podmiana akcesoriów czy talizmanów pod konkretne premie do obrażeń i poświęcenie większej uwagi zaklinaniu przedmiotów. To ostatnie odkryłem pod koniec gry i jak jeden z setów mojego maga podnoszący Spirit podbiłem z +1 na +3 do tej cechy na każdym elemencie, to bez problemu mogłem w finałowego bossa wypalić magiczny pocisk zadający w sumie ponad 800 obrażeń.
Podobała mi się mechanika fazy księżyców i run, ale chyba grałem dość rozkojarzony albo pomijałem lekturę niektórych książek, bo ogarnąłem, że Laszra potrafi wykrywać ukryte runy.
W ogóle z interfejsem miałem dużo problemów i złych nawyków. Np. wybierając traitsy zaznaczałem nowy na dostępnej liście i zamiast plusa klikałem w przycisk "buy traits" i ekran wracał do listy już poznanych cech, bo trzeba kliknąć plusa, aby kupić zaznaczoną spośród nowych.
Sprzedawanie było żmudne, bo klikałem pojedyncze przedmioty albo stacki, bo nie ufałem menu sprzedaży, czy wyświetla prompty czy sprzedaje po prostu daną kategorię przedmiotu bez względu na jego rzadkość/umagicznienie. Nawet oznaczanie itemów do sprzedaży odkryłem dopiero na koniec. Czy takie kwestie, że na początku gry rzucałem czary swoim bohaterem i przyzwyczajony byłem w czasie eksploracji, że lista czarów jest na samej górze ekranu, a potem się zdziwiłem, czemu Arcane Sight był zdublowany nieco niżej, a jeszcze później omyłkowo wyuczyłem Decalcify u innej postaci i skończyli się spetryfikowani NPC do odkamieniania, aby zapamiętać czar na mainie. Potem dopiero skumałem, że przecież te listy czarów są wyświetlane na poziomie danej postaci w prawym panelu drużyny -_- Albo inny śmieszny przykład, że kompletnie nie ogarnąłem interfejsu, to że po ponad 40 godzinach odkryłem, że da się w trybie eksploracji przewijać listę czarów klawiszami, A/D i nie trzeba na strzałki klikać myszką! Tylko klawisze mają inwersję, i dlatego tyle czasu nie wiedziałem, że można nimi listę przewijać, bo wciskałem A lub lewy kursor, aby przesunąć w lewo, a trzeba było wcisnąć D! xD
Podobała mi się muzyka, sound design i animacje, jak zaczynała się walka i obie strony pojawiały się na gridzie (gigantyczne nietoperze super klimatycznie). Grafika też całkiem spoko, zwłaszcza wygląd wyposażenia i oświetlenie. System czarów też ciekawie zrobiony. Fatalnie za to oceniam aktywne zdolności, bo prawie w ogóle z nich nie korzystałem, poza stunem, backstabem i jakąś dodatkową mobilnością. O grze się pewnie rozpiszę na blogu. Liczę na kontynuację historii, która była ok, ale ciekawszy wydawał mi się sam świat i ta tajemnicza mgła i brak wspomnień u wszystkich NPC.
Ja też myślałem, że wykonałem wszystkie zadania i odkryłem wszystkie słowa. Potem jednak poszperałem i odkryłem, że nie wykonałem jednego zadania w wiosce. Chodziło o przyniesienie którejś kobiecie (farmerka?) chyba naszyjnika. Niestety nie pojawiała się nowa linia rozmowy, więc pomyślałem, że go poszukam. Nic z tego nie wyszło. Chociaż nie byłem też pewien czy znalazlem właściwy naszyjnik.
Na Steam widziałem, że dużo rzadkich osiągnięć zdobyłeś więc szacun, że Ci się chciało.
Z traits miałem podobnie przez całą rozgrywkę. Ciągle mi się myliło:)
Pół gry nosiłem lutnię, której nie mogłem sprzedać, a była quest itemem, tylko questa nie miałem. Potem znalazłem info, że trzeba jeszcze raz jedno słowo kluczowe kliknąć w dialogach i dopiero tam wyskakuje quest od barda, bo klikanie w zakładkę zadań nic nie dało.
Nie znalazłem też wszystkich 16 unikalnych broni. Miałem 14/16 według gry. Być może coś sprzedałem.
Gra też ma problem ze śledzeniem questów. Jak trzeba było pod koniec zebrać 3 orby, to w pierwszy z nich wyposażyłem jednego z bohaterów. Potem zdobyłem kolejne 2 i progress pokazywało mi 1/1 0/1 1/1, tak jakby jednego ciągle brakowało. Aż zgłupiałem, bo zapomniałem, że dałem magowi i tak chodziłem po tej lokacji przez 3 portale w kółko, aż ogarnąłem jak to wygląda i że ktoś tego używa. Po zdjęciu z postaci i przeniesieniu do plecaka dalej pokazywało w queście 0/1 przy tym orbie. Ale na szczęście można było wejść do sanktuarium.
Swoją drogą developer jest bardzo pomocny. Odpisuje na reddicie, zaprasza na discorda, gdzie też udziela różnych wskazówek możliwie bez spoilerów i jak ktoś ma jakiś problem czy napotkał buga, to szuka rozwiązania.
Zimowa promocja na Steam dziś się kończy, jakieś fajne zakupy poczynione? U mnie wpadło trochę strategii: Battle Brothers, Zephon, polska Thea 2 i War on the Sea.
Jeszcze jakie!
Komplet klasycznych Falloutów, Expeditions Rome i Wartales z dodatkami. Muszę ograniczyć zakupy, bo w ciągu roku tego nie ogram...
Btw. plusik za paladynkę z Solasty w avatarze.
Też kupiłem kilka gier na zapas, ale z tych, w które gram to między innymi Skalda.
Zastanawiam się też na takim tytułem, z bardzo ciekawym stylem wizualnym:
https://store.steampowered.com/app/3172700/Banquet_for_Fools/
Stylizacja graficzna bardzo oryginalna, przypomina nieco No Rest for the Wicked, ale sama gra to tutaj bardziej drużynowy, taktyczny (czas rzeczywisty z pauzą) RPG. Jest tam też system dialogów, jakiego jeszcze nie widziałem - każdy członek drużyny ma swoje odrębne kwestie i rozmawiamy całą druzyną. Z drugiej strony na dłuższą metę może to być eksperyment nieudany.
Próbowaliście tego?
Wyglada zajebiscie (od strony artystycznej)!
Dolaczam sie do pytania. I ciekawe, czy rzeczy z top komentarza sprzed ponad roku zostaly poprawione/rozwiniete.
Bo kolezka slusznie narzeka.
Ja mam takie zaległości w ogrywaniu gier kupionych na promocjach, że mocno się ograniczałem, w sumie żadnego RPG nie kupiłem.
Pod coop: Dead Island 2 (przyjemnie sieka się zombiaki), Peak (baniowa gierka o wspinaczce, w którą można pograć również z młodszymi), Absolum (beat 'em up + roguelite'owa progresja, bardzo ładna kreska i miodna naparzanka).
Dla fabuły i jako fan lotnictwa wojskowego wziąłem Ace Combat 7 - ma ponoć świetną kampanię.
Do tego Hogwart Legacy, bo kiedyś zagram, a przeceniona o 90%.
Kojarzę tę grę. Banquet for Fools robi dokładnie to samo małżeństwo, które wyprodukował Serpents in the Staglands i Mechajammer (Copper Dreams przed zmianą nazwy).
Silvaren - dzięki za info, a te wspomniane przez Ciebie poprzednie gry tego małżeństwa też mam na wishliście Steama do kupienia.
Ten Bankiet głupców na tyle mnie zainteresował, że poza recenzjami Steama poszukam jakiś recenzji. Mnie szczególnie interesuje aspekt świata. Demo miało troche posmak hack & slasha, biegało się głownie po jakiś pustkowiach.
Wróciłem do tego pierwszego Icewind Dale jak mówiłem (po raz pierwszy w wersji Enhanced z GOGa i po raz pierwszy bez wciśniętego maks. pkt zycia na poziom).
Skład?
1. Wojownik/Złodziej
2. Paladyn (Podklasa: Łowca Nieumarłych czy jak to tam sie zwie)
3. Łowca (Podklasa: Łucznik)
4. Wojownik/Kapłan
5. Mag (Nekromanta)
6. Czarownik (Podklasa: Uczeń Czerwonego Smoka to się chyba nazywa)
No zobaczymy. Narazie zacząłem, ledwo wylazłem z Eastheaven.
O panie, skład typu overkill. Juz sam Łucznik jest w stanie skosić Belhifeta (udało mi się to ostatnio), a co dopiero reszta. Tylko trochę ten Nekromanta... Ja nie lubię jako jedynego mieć wyspecjalizowanego maga.
Dlatego mam jeszcze Czarownika :P Mam tylko nadzieję że w IWD 1 czarownicy opierają magie na Charyzmie a nie Inteligencji.
Jeśli dobrze pamiętam to w grach opartych na 2. edycji Czarownik nie opiera magii na niczym :D Ale w papierowej wersji już się opiera na charyzmie, to jest tylko zmiana w BG1, 2 i IWD1. Dopiero w grach na 3. edycji Czarownik opiera się na charyźmie, tak jak ma być.
W IWD to nie wiem, ale w BG1 i 2 Czarownik nie opiera się o charyzmę, tylko ma z góry ograniczoną pulę czarów. to było poniekąd takie trochę ułatwienie.
Jeśli wykluczymy Icewind dale 2, to w pozostałych grach na silniku infinity, totalnych konwersjach, enhanced edition czarownik nie potrzebuje ani inteligencji, ani charyzmy. Nawet mag nie potrzebuje inteligencji, bo ta jest mu potrzebna tylko w momencie kopiowania czarów do księgi, więc równie dobrze może się poratować potkami geniuszu.
Spośród klas czarujących tylko kapłani i druidzi mają z mądrości bonusowe komórki czarów w tych grach, ale poza tym też na nic nie wpływa ta cecha poza wiedzą. Co ciekawe paladyni i łowcy już bonusowych slotów nie dostają.
Icewind Dale 2 na D&D 3 zaadaptował cechy chyba w stu procentach. Casterzy mają dodatkowe komórki czarów, wartość cechy ogranicza maksymalny poziom czarów, jaki mogą rzucać, modyfikuje stopień trudności odparcia tych zaklęć za pomocą rzutów obronnych itd. Chodzi za mną ID2 ostatnio. Pewnie jeszcze w tym miesiącu zagram. Ostatnio przeszedłem dwójkę wieki temu, jeszcze w akademiku w styczniu 2013 r.
W ID:EE doszła fajna interakcja dla maga przy spotkaniu z Malavonem.
Nawet mag nie potrzebuje inteligencji, bo ta jest mu potrzebna tylko w momencie kopiowania czarów do księgi, więc równie dobrze może się poratować potkami geniuszu.
A nie ograniczało mu to maksymalnego poziomu zaklęć nawet w grach?
W p&p tak, w tej adaptacji AD&D 2E nie. Ogranicza maksymalny poziom czarów, które możesz skopiować do księgi i ogranicza liczbę czarów, które może skopiować. Tyle że jak mówię - można to obejść miksturami geniuszu (ich efekt się kumuluje). Wypić mikstury na czas kopiowania czarów ze zwojów, a potem jak efekt upłynie i inteligencja spadnie do minimum (9 u maga), to w żaden sposób nie wpływa to na możliwość przygotowywania zaklęć, rzucania ich oraz ich efektywność.
Inteligencja ogranicza jedynie możliwość uczenia się czarów ze zwojów i tylko do tego jest potrzebna.
No patrz, taki mini efekt Mandeli. Byłem święcie przekonany, że nie możesz nawet rzucać zaklęć powyżej progu inteligencji, miałem nawet przed oczami wyszarzone ikony zaklęć na interfejsie. Kojarzyłem, że dla czarownika tego nie zaimplementowali, ale zawsze zakładałem że u czarodzieja to było już w starym IWD.
Ech, wy...
Mam do zrobienia jeszcze Bezkresną Wieżę i Szkice Renoira w COE33, a potem w planach sprawdzić jak gra się w Świątynię z tymi niedawnymi poprawkami i przejść Skalda, a przez was pewnie znów poświęcę cały ten czas na oba Icewindy.
a przez was pewnie znów poświęcę cały ten czas na oba Icewindy.
Gdzie wady? :D
Jeśli dobrze pamiętam, to jak tworzyłeś maga specjalistę wyszarzone były ikony czarów pierwszego poziomu z zakazanych szkół. Na pewno w Icewind Dale wyszarzone były ikony zaklęć magów jeśli grałeś wieloklasowym magiem albo np. bardem i miałeś ubraną zbroję.
W sumie w ID przed enhanced edition można było ściągać i nakładać zbroję podczas walki. W Baldur's Gate 1 w sumie też, ale tam pauza była wyłączona na ekranie ekwipunku. W Baldur's Gate 2 to zablokowali, a wszystkie Enhanced Edition korzystają z tego ulepszonego silnika z dwójki, więc pewnie wszędzie jest teraz tak samo, jak było w BG2 kiedyś.
A wiecie co jeszcze zdążę kupić na przecenie Steama? Might Magic X za 23 zł. Akurat szukam bardziej współczesnych dungeon crawlerów z widokiem FPP i ruchem wieży szachowej (anglosasi mają na to fajne okreslenie "grid based"), ale płynnym, czyli takim jak ma Lands of Lore czy Legend of Grimrock. No i seria might & Magic to obietnica sporego świata z miastami i NPC.
https://store.steampowered.com/app/238750/Might__Magic_X__Legacy/?l=polish
Czy Xka jest nieco lepsza od niesłynnej 9tki?
A nawet jak nie jest dobra, to przecena 80%.
Might and magic X jest bardzo dobrym tytułem, ale nie nastawiałbym się na spory świat. X to ukłon w stronę odsłon 3-5. Niewiele od nich większa, ale równie miodna. Sam ukończyłem grę 2 krotnie i pewnie kiedyś do niej jeszcze wrócę.
Akurat szukam bardziej współczesnych dungeon crawlerów z widokiem FPP i ruchem wieży szachowej (anglosasi mają na to fajne okreslenie "grid based"), ale płynnym, czyli takim jak ma Lands of Lore czy Legend of Grimrock.
U nas to potocznie "ruch po siatce" :) Ja polecam Tower of Mask. Ruch nawet bardziej dopracowany, bo wybieramy miejsce ataku naszej broni a nie jak w LoG i reszcie klikając odpowiednie ikonki. Świetny crawler za niewielką cenę.
https://store.steampowered.com/app/2918410/Tower_of_Mask/
Niestety, wiem tylko tyle co było pisane swego czasu na acidcave. Przez lata miałem ogromną awersje do modów która była spowodowana zagraniem w Opowieści z Północy Wybrzeża mieczy na początku lat 2000. Dopiero po ograniu dwa lata temu Amber Island do Might and magic 7 zmieniłem podejście.
https://mightandmagicmod.com/
Isles of Terra i oba Xeeny, nawet nie połączone, były całkiem spore z tego co pamiętam, chociaż nigdy żadnej z tych 3 gier nie skończyłem.
Pod względem wielkości świata? Nie bardzo. Parędziesiąt map 16 na 16 kwadratów. Z jednego końca mapy do drugiego idzie przejść w parę minut. Nie ma porównania z późniejszymi odsłonami. Pod względem długości to też raczej średnio jak na standardy cRPG. Od 30 do 40 godzin. Robiąc wszystko. 10 odsłona ma większy świat i jest dłuższa, ale niewiele.
Bogas a to widzisz, pamięć ludzka bywa złudna, wieki temu za dzieciaka, to mi się wydawały te światy przeogromne.
A tak btw w ramach gatunkowej ciekawości - Isles of Terra ogólnie uważam za bardzo przełomowy tytuł. Po pierwsze był to spory skok graficzny w stosunku do 2ki, po drugie miał dość nowoczesne rozwiązania interfejsowe: jako prawdopodobnie pierwsza gra RPG w ogóle, a może i pierwsza gra ever - miał dziennik zadań (taki pojmowany współcześnie).
Wyszło mi to, gdy robiłem o quest journalach materiał i byłem pewien, że pierwszą grą z dziennikiem zadań była Arena... a tu taki zonk.
Isles of Terra jest przełomowa na wielu płaszczyznach. Poza wymienionymi przez ciebie warto zaznaczać, że jeżeli chodzi o walkę gra odchodzi od standardów wytyczonych przez wizardry i zaczyna iść własną drogą. Na mapie widać przeciwników, można ich atakować z dystansu. Walczymy z maksymalnie 3 przeciwnikami na raz a nie z kilkoma grupami po parędziesiąt potworów. Dodać do tego mnogość przedmiotów które są tworzone losowo na bazie istniejących afixów i sufixów, oraz zadania poboczne które wtedy były nadal novum wychodzi naprawdę niesamowity tytuł.
Styczeń jak to styczeń, raczej spokojny miesiąc. W sumie poza Banquet for Fools trudno znaleźć coś konkretnego. Może jeszcze dla fanów japońszczyzny będzie taką grą nastawiony na akcję Code Vein II. Niemniej jest kilka mniejszych tytułów, na które możecie rzucić okiem, ewentualnie dodać sobie do wishlisty:
Elengard: Ascension - chyba najciekawsza z zestawienia, choć bardzo szkoda, że nastawiona przede wszystkim na akcję. To wczesny dostęp, więc dużo będzie zależało od pierwszych ocen. Jeśli będzie kiepsko, to raczej szkoda sobie później zawracać nią głowę, bo wtedy najpewniej w ogóle nie wyjdzie. https://store.steampowered.com/app/2017480/Elengard_Ascension
The Fortress - turowy dungeon crawler w ciekawej oprawie. W sumie dla mnie bardzo możliwy zakup przy rozsądnej cenie. https://store.steampowered.com/app/3459150/The_Fortress
Blightstone - to bardziej strategia z jakimiś tam elementami RPG, ale wygląda na tyle ciekawie, że można sobie rzucić na nią okiem. Może komuś przypadnie do gustu. https://store.steampowered.com/app/2832280/Blightstone
Dreadmyst - oldskulowe MMO. Raczej ciekawostka https://store.steampowered.com/app/4241850/Dreadmyst
Podobnie Breath of Life - nie wygląda to może za dobrze, ale niech sobie to każdy oceni. https://store.steampowered.com/app/3981950/Breath_of_Life

Ja zrobiłem noworoczne porządki i ustalenia wraz z listą gier do skończenia. Co do erpegów to ja mam gigantyczne braki, jako że w sumie tymi bardziej klasycznymi zacząłem się interesować grubo po 40 dopiero. Tak samo jak z czytaniem fantastyki, kiedyś w życiu a od paru lat w sumie tylko to, także mam co nadrabiać.
Na dobry początek jadę z Legend of Grimrock. 3 czy 4 razy robiłem podejścia, pierwsze 5 poziomów znam praktycznie na pamięć już ale te cholerne pająki mnie zawsze tak stresowały, że odpadałem :) Ale postanowiłem zacisnąć zęby i w końcu ukończyć obie części, bo nomen omen, strasznie mi się LoG podoba. Chciałbym też w tym roku podejść do Baldurów 1 i 2 i na pewno do Icewind Dale. Biorąc pod uwagę, że czasu na granie jakoś super dużo nie mam, to jak bym je ukończył w tym roku to byłoby bardzo dobrze.
Grimrocki są świetne. Pierwsza część mnie mega wciągnęła a druga choć większa i lepsza nie miała jednak tego klimatu jedynki.
Czasu niestety brakuje. Praca, dzieciaki, żona i ogólnie życie poza światem wirtualnym to priorytety. Ale postawiłem sobie za cel ukończenie minimum 10 rpgów, co by nie wyglądać jak leszcz przy listach Bogasa, Silvarena, czy Smalca :) Jak tylko skończę kilka przygodowek to w styczniu zacznę Skalda, potem Islands of Caliph i Heroes of the Seven Islands. Później jest plan ograć Outward i kilka innych produkcji. Jest szansa, że się uda :) Ogólnie najważniejsze, aby gry dostarczały fajnej rozrywki.
Jest w co grać, problemem jest wyłącznie czas :) Moim ulubionym gatunkiem są jednak strategie a to jest również bardzo czasochłonny gatunek. Z tymże w strategiach jest ten plus, że w sumie nie mają końca (przynajmniej te w które ja gram), w to się po prostu gra i gra, kampania za kampanią, wiele lat w jeden tytuł można się spokojnie bawić, pomiędzy inny grami :)
Bez przesady. Moja lista jest krótka, ja gram w bardzo niewiele nowych gier. Ten rok był nadzwyczajny w tym względzie, a to i tak była raptem lista kilku erpegów z kilkunastu gier, gdzie nawet tu na forum ludzie kończą po 30-50 nowych tytułów rocznie.
Mam straszne zaległości. Do dziś np. nie zagrałem chociażby w Balrum, które poleciłeś mi lata temu, a wówczas dodałem je już do biblioteki.
W 2026 pewnie będzie krótsza lista, bo teraz połowę wolnego czasu spędzam znowu na czytaniu książek i mniej gram.
Eksplorujac w 2026 gatunek dungeon crawlerów z otwartym światem (dla mnie element najważniejszy), wpadłem na fajny materiał.
Wspomina o ciekawych grach, w części absolutnie niszowych, ale też kilku znanych.
Z tych niszowych duża część ma na Steam dema.
Nie wszystkie są wysokiej jakości, ale może ktoś z Was odkryje dla siebie jakąś perełkę:
https://youtu.be/xemiSuK2Eng?si=xDHgYlADbwm3hcow
Tak BTW cieżko w sumie te gry dziś nazwać dungeon crawlerami - ani się nie dzieją tylko w dungeonach, ani się nie "pełza", bo często świat zwiedza się w pełnym 3D ze spora swoboda ruchow.
W zasadzie dla tego gatunku bardziej trafne wydaje mi się określenie - klony Might & Magic.
I tak historycznie to chyba właśnie ta seria wyprowadzila "dungeony" w widoku FPP na powierzchnie, do miast, lasów, pól i gór. Nawet prastara seria Wizardry do 6 części dziala sie w zasadzie wylacznie w dungeonach.
W zasadzie dla tego gatunku bardziej trafne wydaje mi się określenie - klony Might & Magic.
Rozumiem, że rpgi z widoku z góry, lub też izometrii nazywasz klonami Ultimy? Nawet jeżeli z tą serią nie mają innych punktów stycznych? Zresztą już bardziej pasuje określenie klony Wizardy.
I tak historycznie to chyba właśnie ta seria wyprowadzila "dungeony" w widoku FPP na powierzchnie, do miast, lasów, pól i gór. Nawet prastara seria Wizardry do 6 części dziala sie w zasadzie wylacznie w dungeonach.
Nie wyprowadziła, bo one w 1986 już tam od dawna były. Że tylko wspomnę o serii bards tale.
Praktycznie z wszystkimi się zetknąłem. Część dodałem swego czasu do listy życzeń, część nie, bo zwyczajnie prezentowała się słabo. Dziwi dobór tych niszowych gier. Pomieszanie nadchodzących gier z tymi, które miały premierę w różnych latach. Legendary Journeys - grałem w demo i kompletnie mi się nie spodobało. Golel to w ogóle inna bajka i nie powinno jej być w zestawieniu, bo gra ma mocno strategiczny charakter, w którym każdy ruch ma znaczenie. Zresztą do wersji demo zrobiłem polskie napisy jakiś czas temu (ale twórca jest uparty i talents zostawia tłumaczenie na talenty zamiast zdolności, ale cóż). Gość zresztą niemal w pojedynkę robi te grę i dużo tam rzeczy AI. Aledorn mam tak długo na liście życzeń, że zastanawiam się, czy w ogóle to wyjdzie. A najpewniej nie wyjdzie. Gra miała wyjść w 2017 roku. Potem deweloperzy się pokłócili. W sumie od wielu lat cisza w tym temacie, ale trzymam na wishliście z 1% nadzieją, że coś w tym temacie się ruszy. Podobnie mam z Call of Saregnar, ale tutaj ostatnio zmienili grafiki i kilka rzeczy na karcie gry na Steam, więc może bliżej premiery jesteśmy?
Ogólnie te gry, które miały premierę z listy z filmu warto ograć (poza Legendary Journeys).
Może
Tak BTW cieżko w sumie te gry dziś nazwać dungeon crawlerami - ani się nie dzieją tylko w dungeonach, ani się nie "pełza", bo często świat zwiedza się w pełnym 3D ze spora swoboda ruchow.
W zasadzie dla tego gatunku bardziej trafne wydaje mi się określenie - klony Might & Magic.
Istnieje nazwa dla podgatunku takich cRPG, gdzie gra przedstawia akcję z FPP, ale grasz drużyną, przemieszczasz się grupą - są to blobbery.
Drenz---> Call of Saregnar nadal jest rozwijane. Po prostu aktualizacje nie pojawiają się na karcie steam. Aledorn również jest rozwijany, ale biorąc pod uwagę tempo to raczej nie wyjdzie za mojego życia. I tak jak mówisz dziwna to lista. Znane i zasłużone tytuły mieszają się z takimi potworkami jak Legendary Journeys (kupiłem w EA, ogromy zawód), lub też Stiring of Fate (rosyjska szkoła tworzenia cRPG na dodatek w RT). W ogóle nie rozumiem idei tworzenia drużynowych cRPG w trybie FPP z walką w czasie rzeczywistym, ale jest to popularna praktyka jeżeli chodzi o klony M&M bo bez trybu turowego jest również Wardens of Chaos jak i The Magic World 2: Curse of the Ancients. Aby tylko wymienić tytuły z tej listy.
Edit: W sumie na liście brakuje Old School RPG. Za niedługo ma wyjść druga część. Moim zdaniem warto się zainteresować jak ktoś lubi ten typ gier.
Więc dziś, gdyby ktoś powiedział "klon Ultimy" prędzej spytałbym której - tej z części 1-3, 4-5 czy 6-7.
A z gier, które dziś sami autorzy wskazują jako inspirowane Ultimą 7 - np. Divinity (nawet to pierwsze) - Vincke sam kiedyś przyznał, że U7 to jego wielka miłość a ja po cichu liczę na remake.
A w tym materiale, który wrzuciłem tytuły w większej cześci są ewidentnie inspirowane serią Might & Magic. "Magiczne Majty" mają zestaw unikalnych cech: otwarty świat na powierzchni, drużyna itd. I pewien styl budowy miast i świata, w tym np. specyficzne nasączenie potworami co krok. Część z tych gier to klonuje tak 1 do 1.
A co do Bard Tale i tzw serii GoldBox - to masz racje, owszem oferowaly poruszanie po powierzchni, ale mentalnie wkładam je na inną półkę niż M&M - przede wszystkim ze względu na walkę. Czytałem że John van Cangeham postawil mocne zalożenie - w serii M&M walka i eksploracja miała odbywać się w widoku z pierwszej osoby.
Tymczasem Bard's Tale i gry z serii Goldbox poszły inną drogą, którą poszedł też np. Betrayal at Krondor.
Tylko muszę ogarnąć jakiś kryteria - może właśnie to, o czym pisałem w odpowiedzi na post
A co do materiału w wersji ENG - nie mam tak doskonałej i czystej wymowy nazw w angielskim jak Rysław, więc nie chcę kaleczyć uszu słuchaczy swoją wymową nazw - ostatnio np. złapałem się na tym, że wymawiałem Amazon jako "emejzon" i dopiero w nowym materiale się poprawiam. Ale teraz na szczęście YT robi pełną transkrypcje głosową na angielskiego lektora AI i robi to nawet nieźle. Wystarczy w polskiej wersji materiału nie używać idiomów ani polskich nazw własnych i będzie dobrze.
A te tutaj tytuły w większej cześci są ewidentnie inspirowane serią Might & Magic. Magiczne majty mają zestaw unikalnych cech: otwarty świat na powierzchni, drużyna itd. I pewien styl budowy miast i świat, specyficzne nasączenie potworami. Część z tych gier to klonuje.
W tym zestawieniu, masz Wizardy 8 i Bards tale 4. Dwie serie z których M&M czerpało inspiracje. Kto tu kogo klonuje. Otwarty świat na powierzchni, albo drużyna to raczej mało unikalne cechy. Jasne, w zestawieniu pojawiają się inspiracje serią M&M bo takie było założenie, ale nie ma takiego podgatunku jak klony M&M. To jakby powiedzieć, że wszystkie izometryki to klony Baldura. C'mon.
A co do Bard Tale i tzw serii GodlBox - to masz racje, owszem oferowaly poruszanie po powierzchni, ale mentalnie wkładam je na inną półkę niż M&M - przede wszystkim ze względu na walkę. Czytałem że John van Cangeham postawil mocne zalożenie - w serii M&M walka i eksploracja miała odbywać się w widoku z pierwszej osoby. Sorry, ale pisałeś że ta gra wyprowadziła Dungeony na powierzchnie co jest nieprawdą. Tym bardziej, że M&M 1 i 2 posiada bitwy skopiowane z Wizardy i Bards tale.
Na razie bez wstepnego researchu ja na to patrze tak:
Gdzies tam w latach 70-tych z pnia pierwszych dungeonów, Colossal Cave Adventure i wczesnych przygodowek tekstowych (wtedy nie bylo mocnego podzialu na przygodowki i RPGi) powstaja na mainframach pierwsze graficzne tytuły fantasy jak DnD czy Oubliette.
W Oubliette widzimy loch i potwory w FPP, a w DnD - widzimy figurke gracza, czyli poniekad rzut TPP - top down.
Oubliette tez jest gra druzynową i chyba pierwszym "blobberem" o którym wiem.
Potem na komputerach domowych od 1979 powstaje Akalabeth, ktory ma prezentacje FPP jak Oubliette, ale jest grą z pojedynczym bohaterem, ale tez w bardzo ograniczonym zakresie prezentuje swiat na powierzchni - tylko, że w widoku top-down.
Wg inspiracji DnD i tekstowkami powstaje wtedy tez Rogue i cykl jego klonow, tylko tu prezentacja TPP odbywa sie w trybie tekstowym.
I te tytuly wytyczaja odmienne kierunki, ktore pozniej rowniez wypączkuja w rozne odmiany gatunkowe, a beda sie tez krzyzowac w miksy.
Seria Ultima laczy w lochach Akalabeth, z prezentacja DnD albo Rogue gdy jestesmy na powierzchni.
Wizardry z kolei idzie w czystym kierunku co Oubliette czy Akalabeth -czyste FPP, choc mam tu problem z ta prezentacja walki - niby to FPP bo nie widac bohatera, ale jakby na osobnym ekranie.
A potem te serie same staja się klasykami, ktorymi inspirują się kolejni twórcy.
Czyli w tej peirwszej fazie mamy kilka pionierskich tyulow: Oubliette, DnD, Rogue, Akalabeth. Juz pierwsza Ultima jest niejako miksem tych tytulow, a dopiero wraz z cześcią 6-tą zerwie ze spuscizną tych klasyków. Tak ja to widzę na ten moment.
A miedzy wspomnianą przez Ciebie pierwsza czescia Bard's Tale a pierwszym M&M był zaledwie rok roznicy, wiec ciezko tak z duzym prawdodpobienstwem zarzucic, ze ktos sie tu kims inspirowal. Mysle ze zarowno Canegham jak i Cranford patrzyli wtedy na serie Ultima i Wizardry, ktore byly chyba najmocniejszymi IP fantasy na komputerach domowych, jednocześnie pamiętając o tesktówkach i tytulach z mainframów.
Anyway, poza pierwszym Bard's Tale, który zreszta wyszedł zaledwie rok przed pierwszym Might & Magic, ciężko tu będzie znaleźć przyklad gry z prezentacja FPP dziejącą sie nawte w cześci na powierzchni. Ale bede szukał.
Właśnie robie zestawienie blobberów z lat 70 i 80. W 90-tych bedzie trudniej, bo potem zacznie tego wychodzić duuużo więcej.
Ale ja nie uważam, że ktoś tu kogoś klonuje, tylko to jest ewolucja gatunkowa.
Odnosiłem się do słów: Magiczne majty mają zestaw unikalnych cech: otwarty świat na powierzchni, drużyna itd. I pewien styl budowy miast i świat, specyficzne nasączenie potworami. Część z tych gier to klonuje. Trudno uznawać aby otwarty świat i drużyna ze inspiracje M&M. Za ewolucje gatunkową również bym tego nie uznał. Bo były inne ważniejsze kamienie milowe w większości wypadków. Gier inspirowanych mocno na serii might and magic jest zaledwie kilka, no może kilkanaście.
Gdzies tam w latach 70-tych z pnia pierwszych dungeonów, Colossal Cave Adventure i wczesnych przygodowek tekstowych (wtedy nie bylo mocnego podzialu na przygodowki i RPGi) powstaja na mainframach pierwsze graficzne tytuły fantasy jak DnD czy Oubliette. Nie mogę się zgodzić. Od samego początku jest mocny podział na gry testowe i rpgi. Pierwsze gry crpg bazują na mechanice dnd i łażeniu po lochach i zabijaniu potworów. Nie ma w nich fabuły, dialogów, opisów ani niczego podobnego. Tylko cyferki. Colossal Cave Adventure pojawia się w 1976. Rok po pierwszych grach cRPG. Dopiero z czasem zacznie się to zmieniać.
A miedzy wspomnianą przez Ciebie pierwsza czescia Bard's Tale a pierwszym M&M był zaledwie rok roznicy, wiec ciezko tak z duzym prawdodpobienstwem zarzucic, ze ktos sie tu kims inspirowal. Zgadzam się, dzisiaj trudno to ustalić. Przy czym mógł byt to rok jak i prawie dwa lata. Nie możemy również zapomnieć, że gry wtedy powstawały dużo szybciej niż teraz. Ultima to 1982 a w 83 pojawia się już 2 część cyklu jak i pierwszy z licznych jej klonów (The Ring of Darkness ). Główne chodziło mi o inspiracje wizardry, ale nie zmienia to faktu, że Bards tale był przed M&M :P
Anyway, poza pierwszym Bard's Tale, który zreszta wyszedł zaledwie rok przed pierwszym Might & Magic, ciężko tu będzie znaleźć przyklad gry z prezentacja FPP dziejącą sie nawte w cześci na powierzchni. Ale bede szukał. Tak jak pisałem u góry rok w tamtym czasie to bardzo dużo. W 1986 crpg na komputery osobiste istnieją dopiero od kilku lat, ale jeżeli szukasz innych przykładów to masz chociażby Morię z 1975, Empire III: Armageddon (1983) The Black Onyx z 1984, albo Alternate Reality: the City (1985).
GOL na pewno wrzuci podsumowanie, ale jakby kogos interesowalo to wrzucam:
https://old.reddit.com/r/Games/comments/1q870w5/larian_studios_divinity_ama/
AMA (Ask Me Anything) Larian na temat Divinity.
Z QA zaciekawil mnie temat nowych mechanik nieobecnych w DOS i BG3 - prawdopodobnie chodzi o pływanie. Im wiecej interackcji ze światem gry, tym lepsza zabawa, przynajmniej dla mnie.
Pływać można już w Solasta 2. Pytanie tylko, czy rozwiną to do swobodnego pływania (jak latanie w jedynce, które było rzeczywistym lataniem, bo w BG3 był to tak naprawdę skok), czy może zostanie wykorzystane wyłącznie do przekraczania jakichś zbiorników wodnych.
W nowej Solaście w ogóle miała być walka pod wodą, ale budżetu im nie wystarczyło.
A jeszcze w temacie blobberow, ciekawy artykul, kilka tytulów, ktorych nie znalem.
https://rpgwatch.com/articles/return-of-the-blobber-476.html