Przecież Obsidian to najlepsze studio gier komputerowych na świecie obok Rockstara czy CDP RED. To by była idiotyczna, szkodliwa decyzja
Ja zakochany w Afryce. Prawie wszystkie drużyny. Nie mają za dobrych piłkarzy, ale grają atrakcyjną piłkę i walczą bez kompleksów
Mnie sie skonczylo PS Plus, ale nie mam czasu grac, wiec przyjmijmy, ze bojkotuje dla sprawy
Nie wiem czy by mnie przyjeli bez branzowego doswiadczenia, ale pewnie zatrudnilbym sie w jakims banku/fintechu jako UI/UX designer do aplikacji/systemu bankowości. Ogólnie chciałbym poprawiać komfort korzystania z aplikacji finansowych, choć pewnie byłbym trybikiem w maszynie bez wpływu na cokolwiek i by mi to podcięło skrzydła (ale może nie)

Ja też nie lubię latać, chyba najgorsze jest to poczucie, że po prostu nie mogę w trakcie zmienić zdania i wysiąść.
Nie lubię też być na wysokich piętrach w wieżowcach. Trauma po WTC, wydaje mi się, ze zaraz się zawali.
Jakoś się na jedno i drugie regularnie decyduję, bo rozsądek podpowiada mi statystyki (prawdopodobieństwo jest tak małe, że z takim pechem to prawdopodobnie zabiłbym się też idąc do kibla w domu, więc whatever), ale po prostu tego nie lubię.
Ja nie mam rutyny, każdego dnia inaczej.
I wkurzają mnie ludzie, którzy mają rutynę, jak gdzieś jestem i gospodarze np. codziennie o 15.00 po prostu muszą wypić kawę poobiednią, bo inaczej świat się zawali, i to się staje jakąś formą rodzinnej obsesji, to mnie to triggeruje nieziemsko
Jak byłem dzieckiem to lubiłem czytać komiksy z Kaczorem Donaldem i Tytusy, a teraz nie jestem w stanie tego czytać, mam sentyment, ale nie czerpię z tego absolutnie żadnej przyjemności. Być może po prostu wyrosłem, ale może nie tylko to.
Podobnie z prasą drukowaną, przed 2007 rokiem pochłaniałem dziesiątki tygodników, dzienników, miesięczników, a teraz prawie nie czytam, osiągnąłem jakiś ultra instynkt i wiem co kto napisze, zanim w ogóle skończę leada. Kiedyś rozkoszą tygodnia była nowa Piłka Nożna, a teraz informacje o świecie czerpię z twittera.
Na gry mam ostatnio mało czasu, ale głód tychże mam, więc ta pasja chyba nie wygasła. Ale ze mnie taki growy erotoman gawędziarz, więcej o grach rozmawiam i myślę w co sobie zagram, gdy znajdę chwilę, niż realnie gram.
Ja jak na złość oczywiście jestem poza domem, gdzie mam klimę i się topię, natomiast... Żadnych wiatraków, biorę ten żar na klatę, to jest męczące, ale w gruncie rzeczy nawet przyjemne przecież.
No, dobre zestawienie, bardzo dużo solidnych gier, które wypadły z pamięci, bo nie było 23 sequeli do dziś.
A ja nie mowie, ze to bylo wielkie granie ;-)
Zanetti, Lautaro, Cambiasso, Milito, Walter Samuel, Julio Ricardo Cruz, Hernan Crespo, Juan Sebastian Veron, Almeyda, Simeone, Passarella, Palacio, Icardi, Burdisso, Batistuta i Banega tez, choc nie brac po prostu na B i bedzie dobrze.
Lista jest dluga, taka wisienka na torcie z GOAT-em nam sie po prostu nalezy
oj coś pęka w narodzie, ja już 4 dni temu złożyłem przed zaprzyjaźnionym kibicem barcelonym finalne uznanie prymatu (moze w duzej mierze takze przez to jak zalosna jest ta koncowka cr7)
ps. zapraszam na the last dance do Interu, mielismy wszystkich istotnych argentyńczyków w historii
Jedno było złote pokolenie Belgii za mojego życia, tak 2014-2022 mniej więcej, chociaż i tak perspektywy teraz mają dużo lepsze, niż Belgia sprzed 2010, która była po prostu fusami, a gwiazdą Emile Mpenza
I to chyba sporo. Na przykład Midjourney stworzyło teraz sscreening całego ciała, bez żadnego promieniowania, który przeleci z pomocą AI od stóp do głów forumowicza i powie co tam się nie zgadza w jednostce. A zaczynali od generatora obrazków jak dall-e.
Bardzo mi się podoba moj drugi mecz na tym Mundialu - Niemcy kontra WKS. Jakby iworyjczycy mieli tak z 25% więcej umiejętności indywidualnie to tutaj by było 5-0 dla nich. Niemcy nie wiedzą co się dzieje (co nie znaczy, że jakimiś przebłyskami tego meczu nie wygrają, ale oby nie)

Wy odkopujecie internetowo, a ja ruszyłem w teren w poszukiwaniu ikon GOL-a. Dziś na tapecie
#gruparatowaniaforum #crossoveryktorychsieniespodziewalismy
Wlaczylem pierwszy mecz, ale paskudna ta murawa, jakbym oglądał powtórki z World Cup 1994

I jak tam
nie, ja gram w wiele gier na raz, nie umiem sie skupic na jednej grze, z reguly nawet 2-godzinne uruchomienie konsoli to minimum 2-3 gry
1. Steam zabił piękno kolekcjonowania fizycznych wydań i był gwoździem do trumny big boxów.
Nie Steam, tylko internet. Nie zrobiłby tego Steam, to zrobiłby kto inny. Steam nie sprzedaje muzyki czy filmów (no, co do zasady), a przecież tutaj też fizyczne egzemplarze ciężko przędą. Nie sprzedaje też książek, a ebooki przejmują rynek.
2. Nie uznaje DRM, dany egzemplarz gry ma być wiecznie mój tak jak gdy kupuję książkę czy płytę muzyczną.
Tu częściowo zgoda, bo nie razi mnie koncepcja tego, że dobra kultury po skonsumowaniu nie da się odsprzedać (jak raz użytego biletu do kina) mi odpowiada, moim zdaniem w pewien sposób jest bardziej uczciwa do kultury i własności intelektualnej (a co jakby jedna osoba kupiła Cyberpunk 2077 i potem pożyczała nieskończonej liczbie graczy?).
Natomiast szału dostaję, że kupuję grę i a) nie jest ona moja; b) licencja jest ograniczona tylko do jednej platformy. Wolałbym konstrukcję, w której kupując grę na PC, mogę ją odpalić też na PlayStation, Xbox, Androidzie i gdzie tylko się pojawi. Jakiś taki uniwersalny master key. Ale to chyba biznesowo niewykonalne.
Eriksen znowu upadł w trakcie meczu (Dania-Ukraina). Chyba go uratowali (tak rozumiem lakoniczne komunikaty), ale nie wyobrazam sobie, zeby jeszcze mial grac w pilke.
Nienawidzą/uwielbiasz to trochę za mocne słowa, myślę, że trzeba być potężnie niestabilnym, żeby uwielbiać coś znienawidzonego (czyli co, Maluch Racer?).
Ale odpaliłem swoją bazę gier w Claude i pomimo generalnie krytycznych ocen, osobiście dobrze wspominam niezbyt lubiane:
Syberia 3 - mój pierwszy kontakt z serią Syberia, gra ma swoje mankamenty techniczne, ale dobrze się bawiłem, magiczny świat i magiczna muzyka
Dink Smallwood - ale to raczej nic oryginalnego, to gra, która ośmieszyła recenzentów, którzy jak jeden mąż ją zjechali (pewnie i słusznie), ale ma oddaną rzeszę fanów, bo niesamowicie wciągała
Grand Theft Auto: The Trilogy - The Definitive Edition - o, to chyba dobry przykład. Gracze strasznie po tym jadą, a dla mnie to była okazja, by pierwszy raz ukończyć GTA 3 i GTA Vice City (do San Andreas sie nie moge zmusic nadal). Że skok na kase, że mało zmian. To prawda, ale dla mnie to była jedyna szansa, zeby w to pograć na konsoli i grało się dalej super. Mysle, ze krytyka to kwestia perspektywy, a odkad gra byla rozdawana za darmo lub w duzych promocjach, to i chyba hejt na nią zmalał.
Assassin's Creed Mirage - moim zdaniem udana edycja, krótka, szybka, piękne miasto, malo kto w nią w ogóle grał moim zdaniem, dostała odłamkami złego PR-u Ubisoftu i przesytu Valhallą
Nie wróżę temu sukcesu, prawdę powiedziawszy wypuszczanie do tak starych gier poprawy tekstur - i to w taki sposób, że dalej wygląda brzydko - jest po prostu żenujące po takim czasie. Albo full remake, albo nara.
Ależ to jest kupsztal, ten mundial. Przez cały pierwszy tydzień jeden mecz warty uwagi - Chorwacja-Anglia, ze 3 "można" dla pasjonatów i moldasów: Brazylia-Maroko, Argentyna-Algieria, Francja-Senegal. A tak to totalny szrot.
Mam nadzieję, że ten turniej okaże się spektakularną klapą oglądalnościowo-finansową i cofną się do formuły 32 drużyn.
Jakoś zawsze najłatwiej się te miliony rozmnaża, gdy ich nie mamy...
Ja bardzo lubilem te stara ruletke wlasnie za to, ze byla czytelna i prosta... Ale taka też jest OK.
Prosba tylko zeby od polfinalow ukryc kto jak typowal, bo ludzie nie beda typowali wynikow jako takich tylko przeciwko przeciwnikom w tabeli
Dziękujemy, chociaż szczerze mówiąc to aż za dużo, czytelna i fajna ruletka stała się przekombinowana i nieczytelna. Ale dziękujemy!
Co mu da zamienienie 1 mln zł na złoto - zakładając, że uda mu się całość załatwić gotówkowo, bo też nie jest to takie pewne przy większym zakupie. W jaki sposób jego standard życia dzięki temu wzrośnie?
Rok więzienia, żeby sobie pooglądać jak będzie miał ochotę Krugerrandy?
Imho ta operacja po prostu nie ma sensu, jeśli weźmiemy po drodze pod uwagę, że cały czas ktoś będzie mu jeszcze patrzył na ręce.
Do tego 1 mln zł to nie są aż takie duże pieniądze. No przepraszam, ale sami spójrzcie na skalę - jeśli masz 2-pokojowe mieszkanie w dużym mieście, to masz tylko w nim majątek na tym poziomie, to nie jest 1998 rok, żeby milion na kimś robił wrażenie.
A nie wiesz jak będzie wyglądał taki rok w więzieniu, z kim trafisz do celi, czy nie zachorujesz, co sie bedzie przez ten czas działo z Twoimi bliskimi, do końca życia smród w papierach.
Są skoki na bank, które pewnie warto robić, ale tutaj risk/reward jest żałośnie niski i problematyczny.
No ten Gjokeres to jakas masakra, ja nie wiem czy on by był podstawowym napastnikiem Genoi
To jest w sumie dość oczywiste, ale powiedział to wczoraj mój kolega, nie chciałbym sobie przypisywać tej myśli: ten sezon, choć generalnie wynikami najlepszy od lat dla Arsenalu, był zarazem chyba jednym z gorszych w ostatnich latach Artety. Ktoś powie pragmatyzm, no ale pragmatyczny futbol jest dobry, tylko jak wygrywa. Przegrywa zawsze dużo bardziej stanowczo, niż hurrapiłka.
Moim zdaniem przed nami - po najnudniejszym sezonie od lat - najciekawszy sezon od lat w angielskiej piłce, IMHO bardzo dobra decyzja Liverpoolu z Iraolą, nowa energia w City, Carrick z pełnym okresem przygotowawczym, ale zdecydowanym faworytem na papierze jest Arteta i jak nie obroni tego tytułu, to ponownie trzeba będzie kwestionować czy Arsenal nie powinien szukać nowych rozwiązań...
To PSG to jest mocna fizycznie drużyna i ma kozackiego trenera, Arsenal troche bardziej pragmatyczny niz Inter rok temu, ktory po prostu na dodatek nie wyszedl na mecz i prawie sie udalo. Bylo naprawde blisko - szkoda.
Jakby nie grali Artety to moglo sie skonczyc i 3-0, mielismy rok temu próbkę tego jak wygladala proba rzucenia sie na to PSG i otwartej pilki.
A jak lubię Hitmana, ale nie lubię Uncharted (film z przyciskaniem X w wybranych momentach), to mi się spodoba, czy nie?
Blacksad niestety na drugim biegunie, klimat super, ale to sterowanie wozem z węglem tragedia, nie da się w to grać :(
Ja dziś za Arsenałem, nie mam jakiegoś urazu do PSG za poniżenie Interu rok temu, po prostu to dalej arabska zaraza (choć te obecna drużyne da się lubić), ale jednak za Arsenałem
Jack Orlando i Unavowed? Tu sporo zalezy jeszcze od tego, jak definiujemy Noir, ja na przyklad kompletnie nie czuje tego w Disco Elysium
a ja nie wiem czemu, bo to nie jest to, o co pytasz
ale intuicyjnie cały czas chce Ci zaproponować słowo odnoszące się do zupełnie innej sytuacji -> orientation
Inwestorzy na spolkach gamingowych są generalnie debilami, dlatego nie mam tych spolek w swoim portfelu, z ostatniej sie wlasnie wyleczylem przy okazji Widma Wolności, gdy kurs zachował się kompletnie nieracjonalnie. Sprzedałem CDP i od tego czasu nie ruszam, bo wlasnie tak to wyglada
Jest ok, ja bardzo lubię tego pana Vito Bambino, jeszcze jak nie był zbyt znany i śpiewał w takiej Bitaminie lubiłem go sobie posłuchać, fajny ma głos i manierę.
Ale moje dwa ulubione hymny Męskiego Grania to "Ja ciebie też bardzo" i "Początek". Nie umiem, naprawdę nie umiem szczerze mówiąc zdecydować, który bardziej, remis, a potem długo nic i chyba - tutaj bardziej nietypowo - "Sobie i wam".
https://www.youtube.com/watch?v=ZTYSAl9Npqw
Ogólnie podoba mi się, że jest taka inicjatywa i pewna tradycja, nawet jeśli robi się z tego festiwal fajnopolactwa, ale liczę, że uda się jeszcze skomponować coś dorównującego prime'owi z lat 2018-2021.
nie no, nie mów tak, laudacja na cześć zmarłego kolegi z redakcji okraszona wykresami spadającej popularności jego bloga jest zawsze na miejscu
Smuggler to:
* dziś przykurzona, ale jednak legenda branży gier komputerowych w Polsce;
* niegdyś po prostu ekstremalnie ważna postać świata polskich gier — jako Poprawa i jako Smuggler;
* człowiek, którego realny wpływ trudno dziś chyba w pełni odtworzyć. Mało kto pamięta, jak wielki miał „impakt” pod koniec lat 90. XX wieku, z tymi swoimi 200 tys. nakładu;
* ktoś, kto był w samym środku niezwykle istotnych wydarzeń: przemian ustrojowych, rozwoju komputeryzacji, sceny, rynków wydawniczych, germanizacji mediów, repolonizacji mediów itd.;
* postać związana z historią CD-Action, która nawet dziś wciąż się pisze.
Prawdę powiedziawszy, jestem zdumiony, że CD-Action jeszcze żyje. Jak raz na trzy lata dorwę numer, to rzucam go gdzieś i nie chce mi się czytać, ale kierunek targów, a nie klasycznych mediów, wydaje mi się ciekawy. Rzeczpospolitą niedawno kupił zresztą człowiek bardziej od targów niż od mediów, choć media też ma. A medialnie, chyba też w dużej mierze tymi numerami specjalnymi, CD-Action jest w stanie robić to, co ja w mediach szczególnie cenię: przetrwać. Za wszelką cenę. Moim zdaniem już i tak ciągną z 6 lat na kredyt.
Pytanie, jaka jest w tym rola Smugglera. Może dowiemy się z książki. Kolega zaspoilerował mi, że pewnego razu Qnik przedłużył życie CD-Action o lata pomysłem, by dodawać zdrapki z World of Tanks.
Więc moim zdaniem z takiej książki za 50 lat coś będzie mógł czerpać historyk*, a już dziś coś może z niej czerpać hobbysta — taki jak na przykład ja, bierny uczestnik albo obserwator większości tych wydarzeń: Atari, demoscena, giełda na Grzybowskiej, pierwsze pecety, piractwo, pełniaki, Unia Europejska, Steam, dobrobyt.
Przed każdą piracką gierką oglądało się intra, które podobno robili nawet przyszli — panie Andrzeju, czekamy — nobliści z fizyki.
Oczywiście na końcu można zadawać pytanie, czy kategoria „czasopisma o grach komputerowych w Polsce”, czyli tak naprawdę przygoda w skali wszechświata trwająca 20 lat — albo 40 lat, jeśli ktoś chce być uprzejmy — jest w ogóle na tyle istotna, by nadawać jej walor historyczny. Ale w szerszym kontekście jest to obraz jakiejś transformacji kulturowo-technologicznej polskiego społeczeństwa. Także dzięki CD-Action można próbować lepiej zrozumieć, jak staliśmy się 20. gospodarką świata, choć oczywiście jest to patetyczne wyolbrzymienie.
*Z tym historykiem chcę być jednak dość ostrożny. Przez radykalny język, bardzo agresywne oceny i pewną niespójność faktów — nawet dwie losowe strony wywołały już szereg dyskusji na tym forum — finalna wartość historyczna może niestety nie być aż tak duża. Ale pytałaś, jak rozumiem, ogólnie o autobiografie, a nie tylko o tę Smugglera.

Kolega relacjonuje mi na żywo, co tam się dzieje w tej książce, i naprawdę coraz chętniej po nią sięgnę. Na wiele wątków liczymy. Na przykład kiedyś EGM pisał o wojnie frakcji Elda, Yasia i EGM-a z frakcją Qnika i Smugglera, a wydaje mi się, że to ci drudzy mogli mieć zdecydowanie bardziej trzeźwy osąd tego, jak należy prowadzić pismo o grach, żeby przetrwać. Ciekawe, czy będzie o tym w książce.
Ale dosłownie jeszcze raz — ostatni, żeby nie przesadzić — pozwolę sobie na cytat obrazkowy, opublikowany w celu polemiki i analizy krytycznej. To fragment ww. książki Nie podoba się, to nie kupuj – Jerzy „Smuggler” Poprawa. Chodzi o ten wałęsizm Smugglera.
Jak trafnie zauważył mój kolega:
„Nie odpuścił se kur*a wykresu, gdzie udowaniał, że jak EGM przestał pisać o CDA na blogu, to mu wyświetlenia poleciały 😃”
I to byłoby w sumie żałosne nawet wtedy, gdyby EGM żył i prowadził dobrze funkcjonujący biznes z 25-latką u boku. Ale to na dodatek jest wplecione w — właściwie nie wiem, co to ma być — jakieś epitafium dla EGM-a, outowanie samobójstwa Anakhy… Jestem naprawdę zniesmaczony.
Natomiast oczywiście rozumiem, że po raz pierwszy od dawna Smuggler czuje się równie komfortowo jak w Action Redaction wiele lat temu, bo rozmówca nie może się odnieść i Smuggler znowu ma ostatnie słowo.

Dowiedziałem się dziś od kolegi, że Smuggler z CD-Action napisał książkę.
Chyba też po raz pierwszy oficjalnie przyznano, że Smuggler i Jerzy Poprawa, czyli Mac Abra, to ta sama osoba. Dla kogoś jest to niespodzianka?
Ta książka to dla mnie ciekawa informacja, ponieważ Smuggler był kiedyś moim idolem. Już dawno nim nie jest, a wręcz — z perspektywy dorosłego człowieka — jestem nim potężnie rozczarowany. Moim zdaniem (ale to tylko moja opinia, do której wprawdzie mam prawo, choć wiem też, że sam Smuggler bardzo źle znosi cudze opinie na swój temat) jakoś tak z roku na rok coraz gorzej odnajdował się w tej przestrzeni cyfrowej, nurzając się w coraz bardziej małostkowych sporach internetowych. Trudno było w moich oczach pogodzić wizerunek ikony dzieciństwa z jednej strony, a pieniacza internetowego z drugiej.
I właśnie w tym kontekście wrzucam fragment książki, która niejako ilustruje mój problem z „późnym Smugglerem”. Pomnik literacki własnej próżności, zupełnie niepotrzebny nawet w niewielkim stopniu skupiony na opisywaniu forumowych beefów z Soulcatcherem. Trochę mi to przypomina ten odcinek How I Met Your Mother, w którym Robin po latach spotkała swoją licealną miłość — najpopularniejszego chłopaka w szkole — a on cały czas wspominał jakieś wydarzenia sprzed 20 lat, mieszkał u mamy i nadal jeździł tym samym pickupem co w szkole maturalnej. Niepotrzebne, niepotrzebne. Ostatnio przerabiałem jakiś swój wpis z 2009 roku i finalnie 95 proc. treści napisałem od zera. Lepiej. Tymczasem to „plose pana z bałela”... to jest takie Action Redaction 1999.
Cytat obrazkowy, opublikowany w celu polemiki i analizy krytycznej, to fragment książki Nie podoba się, to nie kupuj – Jerzy „Smuggler” Poprawa, s. 522–523, która została już rozesłana do pierwszych kupujących. Można ją kupić na stronie CD-Action: https://sklep.cdaction.pl/shop/nie-podoba-sie-to-nie-kupuj-jerzy-smuggler-poprawa/
No i właśnie. Ja chyba, na przekór tytułowi, mimo wszystko kupię, choć jeśli kolega chciał mi tym fragmentem książkę zareklamować, to raczej mi ją obrzydził. Kupię nie dlatego, że Smugglera dziś podziwiam, gdyż nawet zacytowany fragment jest męczący jak Kuba Wojewódzki, któremu wszyscy przez lata powtarzali, żeby dał sobie spokój z tą Wodzianką, monotonną, nudną i ekscytującą tylko jego samego. Kupię ją raczej dla 11-letniego siebie, dla którego Smuggler był jedną z najważniejszych osób w ówczesnym życiu: wyznacznikiem pewnych gustów kulturowych i, wreszcie, wyznacznikiem pewnej estetyki poczucia humoru.
Pewnie ten wątek — na ile wnoszę z krótkiego rysu charakterologicznego — zresztą przeczyta i przynajmniej wewnętrznie się zagotuje, gdyż uwielbienie, o ile można tak powiedzieć, występuje tu tylko w formie zaprzeszłej, na dodatek niedostatecznej i okraszonej dozą krytycyzmu. Ale nic nie poradzę, że ja do Smugglera będę miał stosunek jak do Wałęsy.
jako Roma z problemami z higieną to chyba to mnie najbardziej uraziło w 2013 roku tu na forum: ,,Gęstochowa przypomina mi brudne cygańskie dziecko żebrzące pod pierogarnią" - autorstwa BullzeyaNeo
Mam, ale szczerze mówiąc nie mam czasu ich realizować, gry są stosunkowo najprostszym hobby do realizacji, bo można zagrać w coś przy biurku, na telefonie, jak tu wyjechać na narty w tych czasach, gdy ciągle coś.
Moje hobby i na ile jestem zadowolony z realizowania się w nim:
- postowanie na GOL-u - 110%
- pływanie - 15%
- narty - 0%
- aktywne rodzicielstwo (w sobotę dzień strażaka, wczoraj turniej rycerski itd.) - 80%
- podcasty o historii, polityce międzynarodowej, fizyce i astronomii - 30%
- nowe technologie (ostatnio najbardziej w motoryzacji) - 20%
- kompulsywne zajadanie stresów - 110 kg
- UX/UI stron internetowych oraz szczególnie aplikacji banków - 90% (moge o tym rozmawiac godzinami, ale nie mam z kim, dlatego tak często zagaduje o to Łosia, Solnicę i Dantego xD)
Ostatnio ilekroć ktoś mnie wkurzy w pracy to łapie za kettlebell, ale trudno to nawet nazwać hobby - po prostu rośnie mi masa mięśniowa w tempie 50 kg tygodniowo
Włosi nie grają pierwszych skrzypiec, to moja teoria ma sens.
No nie ma ona sensu, bo napisałeś teorię, że drużyny bez Włochów sobie lepiej radzą w lidze włoskiej podczas gdy nie jest to prawda, aż trzy drużyny z Włochami w składzie poradziły sobie lepiej od Como, a brak Włochów nie jest tu jakimkolwiek probierzem jakości czy wyniku sportowego. W sensie rozumiem co miałes na mysli, ale jednak musialem sie przyczepic do mimo wszystko niespojnosci i pewnego braku szacunku dla najbardziej włoskiego Interu, jaki w swoim zyciu widzialem ;-)
A że drużyny Włochów nie chcą brać, to też im się trudno dziwić, bo to po prostu kiepskie pokolenie. W 2021 jakoś cudem udało się zebrać w jednym miejscu i czasie paru sensownych piłkarzy poprzedniego pokolenia i paru z tego, a potem się rozminęli.
Teraz ponownie piłkę kopać umie równocześnie max 4-5 Włochów, z czego trzech - Barella, Dimarco i Bastoni - jest w Interze, jeden to bramkarz, a piąty to pytanie otwarte (Calafiori? Buongiorno? Locatelli? Tonali to w ogóle jeszcze będzie grał?). Wszyscy się zachwycają Pio Esposito, a dla mnie to jest drewno przepakowane i to nigdy nie będzie topowy napastnik na poziomie choćby Vieriego (róbcie screeny). Ale to wynika z desperacji, bo tutaj od 15 lat nie było dobrego napastnika, trzeba bylo się zadowalać Immobile. Ale nie wiem czy Pio Esposito nawet do poziomu Immobile doskoczy, na razie to wygląda jak bardziej drewniany Adama Traore.
dzie w przypadku Como wychodzi, że drużyny bez Włochów sobie lepiej radzą w lidze włoskiej
Ale jak niby wychodzi na to, skoro Como zajęło 4. miejsce, a nie pierwsze i w sumie w Juventusie i Milanie też trudno powiedzieć, że to akurat włosi byli problemem.
Dodajmy też, że Como przez ostatnie 2 sezony wydało 230 mln euro na transfery już po odliczeniu tego, co zarobiło na sprzedaży. Ale jest to jakiś tam powiew świeżości w lidze, więc póki co kibicuję jeszcze projektowi włoskiego PSG.
Cieszy, cieszy też to Como w LM, ale jednocześnie coraz czarniejsze chmury zbierają się nad ligą włoską, reprezentacja coraz gorsza (kolejny powrót Manciniego nic nie da niestety), stadiony się rozpadają, Inter za zwycięstwo Serie A dostał 16 mln euro. Dla porównania Lech za Ekstraklasę dostałem 8 mln euro. A Burnley za spadek z Premier League - 54 mln euro. Ostatnie co tam zostało to marki i historia, ale martwi mnie to wszystko, nawet jeśli Inter jeszcze póki co chyba najlepiej sobie radzi.
Uzupełnienie, gdyż w bazie zabrakło:
Tier A - poziomka, czereśnia
Tier C - jagoda europejska, agrest
Tier D - grejpfrut
Tier E - porzeczka
Dobrze to wygląda. Miałem napisać, że widać inspiracje Hitmanem, ale przecież to ta sama ekipa. Dobrze to wygląda.
Kolejność dowolna
Obsidian Entertainment
BioWare 1998-2014
Rockstar Games (Rockstar North i San Diego głównie)
Microprose 1987-1996
Silmarils 1989-1994
Sports Interactive
Ubisoft Montreal
Sierra 1989-2000
Revolution Software
CD Projekt RED
Black Isle Studios
Paradox Interactive
Wiem, ze jestes fanem Max Payne, ale dziwi mnie, że Max Payne 3 grą roku, prawdę powiedziawszy ja się potwornie od tego odbiłem, strasznie generyczny akcyjniak, premium tam była tylko grafika. Myslalem, ze dla fana serii ta czesc to abominacja wlasnie
Najpierw chciałem się wpisać do wątku
Wymyśliłem taką zabawę, w której musi nam raczej pomóc AI (chyba, że ktoś nie ma co robić cały weekend i kocha Mobygames), w której pytamy model językowy o coś w tym stylu (wszelkie pomysły na udoskonalenie prompta, może nieuczciwie potraktowałem sequele chcąc skupić się na braku dominacji jednej firmy - dyskusja otwarta). Pytamy LLM-a i mamy nadzieję, że nie pogubił się w analizie danych.
Mając na uwadze, że moje ulubione gry to Sid Meier's Pirates! z 1987 i 2004 roku, Tony Hawk's Pro Skater 2 i 3, Red Dead Redemption 1, GTA Vice City, seria Football Manager, seria Pro Evolution Soccer, Indiana Jones 2024, Baldur's Gate 1 i 2, Cyberpunk 2077, Disco Elysium, Fable The Lost Chapters, Astro Bot, Pillars of Eternity 2: Deadfire, Knights of the Old Republic 1, Planescape: Torment, Pokemon Blue i Silver, Pentiment, Wiedźmin 3, Dragon Age: Początek, Hitman: Blood Money, Spider-Man 2018 staram się ustalić nazwiska moich ulubionych twórców gier. Czy jesteś w stanie porównać listy twórców tych gier i wskazać z 7 osób, które powtarzały się najczęściej (w nawiasie wskazując, przy których grach pracowali) przy czym w przypadku serii/sequela/dodatku możesz za drugą grę dać maksymalnie 0,3 punktu, a każdą kolejną już zignoruj. Jeśli zestawienie miałaby zdominować jedna firma, w tej sytuacji wymień 3 najważniejszych pracowników i daj honorable mentions dla pozostałych, a potem wskaż osoby z kolejnych firm.
Czyje koszulki nosiłbym, gdyby twórcy gier byli jak piłkarze? (poprosiłem AI o skondensowanie)
Wyszło mi, że najmocniejszym nazwiskiem jest James Ohlen — Baldur’s Gate, KOTOR i Dragon Age: Origins. Za nim Josh Sawyer, czyli Pillars of Eternity II i Pentiment. Z Rockstara najmocniej wychodzi Dan Houser, bo łączy GTA Vice City i Red Dead Redemption. Z CD Projektu najciekawiej wypadają Marcin Blacha oraz Konrad Tomaszkiewicz, obecni przy Wiedźminie 3 i Cyberpunku 2077. Sid Meier punktowo ma mniej, bo „tylko” Pirates!, ale trudno go pominąć. Honorable mentions: Chris Avellone, Feargus Urquhart*, Ray Muzyka i Greg Zeschuk.
*był mocniejszy, ale AI uznało go za krawaciarza, skupiają się na artystach
Wszystkie lepsze gry fabularne ostatnich lat - Disco Elysium, Cyberpunk itd. Nawet klasycznie zła klasa postaci typu "socjalista" jest tu zniuansowana

chyba od czasu janasa 2006 najbardziej zaskakujacy autorski sklad pana selekcjonera jaki widzialem
nie ma fodena, nie ma palmera, nie ma TAA
moim zdaniem w takim atomowym wariancie nie ma opcji na polsrodki - albo złoto na mundialu, albo nie wyjdą z grupy
Nei zauwazylem, zebysmy odczuwali taki pociąg. Fallout to uznana seria gier, a Stalker to gra o wydarzeniach praktycznie z naszego regionu, też dobry. Może jedynie sympatia do Gothica faktycznie potwierdzałaby nieco Twoją teze o zamiłowaniu do gruzu
swoja droga, ze jakiś SI Games ma prawo sublicencjonować innym mundial to brzmi dużo bardziej grząsko, niż organizowanie januszerskiej rulety bez zadnych oficjalnych nazw, ale oczywiscie wierze, ze tak jest, bo znam Waszą kancelarię i to są Hitmani w tych sprawach
Mnie wziął tym wątkiem z zaskoczenia tak bardzo, że aż w sumie przeczytałem całość. Nie czuję się na siłach, by rozbroić tę teorię w całości, ale nie jestem przekonany co do wielu tez np., że Google, Amazon, Meta i inne będą emitować własne waluty w oparciu o dług, ani do aż takiej wiary w przyszłość tokenów. Sam od lat mam raczej intuicyjne poczucie, że jednym z zadań kryptowalut jest "zdejmowanie nadmiaru pieniądza z rynku" i ich działanie hamujące rozwój inflacji – a więc zupełnie w przeciwnym kierunku niż OP, który – co w ogóle nie ma sensu – mówi o tym, że tokeny mnożą istniejące dolary. No nie mnożą, zastępują je w obiegu.
Nie wchodzę w pełną polemikę, bo wątek by się rozjechał, ale mam wrażenie, że jest tu kilka częściowo trafnych obserwacji, które łącznie układają się w kompletnie nietrafioną teorię. Najlepiej to widać w akapicie geopolitycznym, którą się bardzo interesuję, a który jest przestrzelony – nie odnosi się do rzeczywistych okoliczności tych konfliktów, nie dostrzega też, że deep state i Trump są już kompletnymi antagonistami i trudno tu mówić o jakimś żywotnym skoordynowanym realizowaniu nadrzędnego interesu USA.
No, ale trochę taka prawda, rozumiem ograniczenia co do wykorzystywania różnych znaków towarowych fifa, world cup, etc., ale gówno mogą, nie mogą nam/Wam po prostu zabronić obstawiania meczów reprezentacji państwowych na punkty. No, ale oczywiście rozumiem, ze nie chce Wam sie z tym użerać.
Mnie będzie brakowało tej ruletki także dlatego, że to była po prostu najbardziej czytelna forma prezentacji wyników dużego turnieju, jaka zawsze była dostępna w internecie :P
Niech się nazywa "piłkarska ruletka".
Zero nagród, zero zarzutów hazardowych. Gramy wyłącznie dla satysfakcji.
Niekompatybilne z nowym forum - nie musi być kompatybilne, odpalcie nam w jakimś starym środowisku.
Ale nie pozbawiajcie nas legendy tego forum, o ponad 20-letniej tradycji. 😭😭😭
Taka jest piłka. Ten jeden remis Bournemouth sprawił, że Arteta z etatowego przegrywa stał się trenerem, który odbudował Arsenal z gruzów i sięgnął po to, czego już od kilku sezonów był blisko.
Gratulacje dla kibiców Arsenalu, jak jeszcze wygracie Ligę Mistrzów to już w ogóle będziecie poważnym klubem, za co trzymam kciuki.*
*tylko kur** nie piszcie potem tych swoich rankingów "Real, potem my albo Liverpool, potem Bayern, Barcelona, Milan", bo odzieracie nam sympatię
Ten mit kosztował mnie wiele zdrowia. W grze Kajko i Kokosz W krainie Borostworów wisiała sobie na drzewie szyszka. Utknąłem w grze i ktoś mi mówił, że trzeba stracić szyszkę proca i kamieniem do procy dostępnym w lokacji z wodospadem. Tylko, że tam nie było żadnego kamienia. Godziny spędziłem piksel po pikselu szukając tego kamienia, zamiast po prostu olać tę głupią szyszkę, która pewnie do tej pory wisi na tym drzewie i szukać innej opcji do popchnięcia fabuły
To ja się z Witkiem od miesiąca kłócę czy można Arsenal nazywać topowym klubem (co zaskakujące, ja jednak upieram się, że tak - największy przegryw, ale w topie), a tu kto wie czy za 10 lat nie będziemy dyskutować czy City jest topowym klubem, czy to tylko taki epizod był.
Z reprezentacji to Hiszpania, Anglia, no i te nieszczęsne Włochy, ktoś już rzucał o tym plotki (choć pukałem się w czoło) ze 2 miesiące temu. Tam to by się mógł wykazać w końcu.
No i bo czemu nie ma numerka w tytule?
Marketing:
- próba skonsolidowania w wątku dyskusji mundialowych
- tak rzadkie zakładanie nowych części, że nie ma to sensu
Plotki z twitterka: Guardiola podobno odchodzi z City, a Conte Napoli -> Juve. Fabrizio Romano nie dał HWG, więc nie można jeszcze traktować poważnie.

Część 909. Wątek ma w zasadzie tylko jedną regułę, a mianowicie — nie odpowiadamy bezpośrednio pod postem. Cała dyskusja powinna się, w miarę możliwości, toczyć w jednym wątku.
Wprawdzie sezon jeszcze się nie skończył, choć Robert Lewandowski odszedł już z Barcelony, a José Mourinho dołączył do Realu. W grze została jednak tylko prawda futbolu, prawda Arsenalu. Czy Arsenal w końcu udowodni, że jest — jak z coraz większym trudem sądzą niemal wszyscy sympatycy futbolu — topowym klubem? Czy sięgnie po pierwszy w historii Puchar Mistrzów? Czy po latach posuchy odzyska status mistrza Anglii?
Jesteśmy też w przededniu mundialu, który może być najgorszym od wielu lat. A przynajmniej na taki się zapowiada, choć na szczęście turnieje z reguły lubią zaskakiwać ekspertów. Jest ponuro, bo lwia część meczów odbędzie się w kraju, który wariuje, a reszta w kraju, który zwariował, i w Kanadzie. Spotkania będą rozgrywane w środku nocy i nikogo to przesadnie nie martwi, bo i tak nikt nie chciałby oglądać starcia Algierii z Jordanią. No i wreszcie — na turnieju zabraknie Włochów i Polaków. Jest jednak nadzieja, że poleci Iran, co może uratować mistrzostwa przed ostateczną degrengoladą i zniechęceniem opinii publicznej, której co do zasady nie odpowiada poszerzona formuła mundialu.
ale chyba żadna gra nie miala az tak pretensjonalnych elfów, co Tolkien, w Baldurze i WoW chodzą zdecydowanie bliżej ziemi, nie wspominam juz nawet o swiecie Dragon Age i Wiedźmina, gdzie odarto je troche z tego, o czym mowicie :P
ja mam mega dobre wspomnienia z WoW, do którego miałem trzy podejścia - 2007, 2010/11 i 2012, ale to zawsze było granie z kolegami, z którymi mieszkałem na studiach - wspólne raidy, battlegroundy, levelowanie, rewelacja
pamiętam, że w 2012 przypadkiem trafiłem na taki krótki czas, że Blood Death Knight był totalnym koksem (na każdym dungeonie nie dość, że robiłem za tanka, to jeszcze miałem najwyższy dmg), więc satysfakcja była ogromna, na BG też zresztą jedna z silniejszych postaci (choć każdy poradnik radził brać ice), tylko paladyni byli nie do pokonania, zapadł mi w pamięć taki BG, gdzie rywalizowałem z jednym paladynem, nie byłem w stanie go zabić, ale też on nie był w stanie mnie atakować, bo się musiał ciągle leczyć, mam nadzieję, że i on po latach pamięta to wyrównane starcie
odpaliłem w 2022 sentymentalnie, ale raz, że kolegów już nie było, a dwa, że i sama gra była paskudna wizualnie jak nie wiem co i po prostu powstrzymując odruch wymiotny odpuściłem sobie, aaa no i mój death knight nie wydawał się już w ogóle OP :P
ale jak będzie World of Warcraft 2, najchętniej PC + konsole, to na pewno widzę się w tym
Ja też średnio lubię wizualnie krasnoludy, ale bronią się lore, które jest fajne, ciekawe, rozbudowane, w walce tez sie wyrozniaja czyms "swoim", no a te niziołki/gnomy to naprawdę z dupy i bez pomysłu.
no i z kim ma podpisać
Inter ma atak
Juve poza LM
a do Milanu go szkoda
Napoli/Roma? plz
O, to, to, poczucie "przechodzenia na pół potencjału" uderza bardzo, nawet jesli do gry sie powróciło w 30% jej długości ;)
Mnie sie ta Bangaranga podoba, jak 15 lat temu jezdzilem na studia na Bałkany, to tam DJ Emil i DJ Zmija wszystko miksowali w tym stylu, wiec mam sentymentalny podroz do przyszlosci :)
No i udalo sie uratowac Europe przed zwyciestwem ludobójców, chociaz nie rozumiem co oni tam w ogole robili i czemu ktos z Polski dal im 12 pkt
Pillars of Eternity 2 i Clair Obscur... obie opuszczone 10 minut przed koncem, a teraz nie pamietam jak sie steruje i o co chodzilo
Teraz nadrobiłem wszystkie występy. Chyba niski poziom w tym roku i dość podobne do siebie. Ta Polka na ich tle nawet taki oddech czegoś innego, poprzedzało ją z 10 bardzo podobnych pomarańczowych występów.
Norwegia, Rumunia, Finlandia nawet spoko
no tak, bo jak powszechnie wiadomo, od 40 lat niezmiennie na Eurowizje pchamy starannie wycyzelowany polski rock z elementami łowickiego folku, który przynosi nam mnóstwo sukcesów, a tu taka abominacja
A co tu tłumaczyć, gra jest prosta, szybka, relaksująca, nie wymaga godzinnych tutoriali, nie trzeba pamiętać fabuły, jakbyś pytał po co ludzie chodzą do McDonald's
Sekcja WoW-a wyżej kilkukrotnie wspomniała o taurenach i ja przyznam, że też miałem do nich zawsze sympatię, choć to tak naprawdę dobrze opakowani Indianie :P. Choć ja zawsze w WoW-a wybierałem Night/Blood Elfy, w ogóle ta startowa pozycja Night Elfów na tym drzewie (ono spłonęło? nie ma go już?) to jedna z bardziej bajkowych lokacji w grach.
Jeszcze w Pillars of Eternity całkiem lubiłem rasy Aumaua i Bóstwo (sam przeszedłem obie gry Bóstwami), to są bardzo fajne rasy. Natomiast Orlanie - no niestety - kolejna wariacja na temat niziołka, niepotrzebne. dw
Wszystkiego najlepszego, u mnie 30+ to zdecydowanie najlepsza dekada w życiu, chociaż jednocześnie bardzo taka... wymagająca, dużo pracy, dużo obowiązków, dużo odpowiedzialności, mało czasu na radość (choć zdroworozsądkowo staram się mieć jakieś hobby, w którym pośrednio uczestniczycie).
Moim zdaniem 30 to nie jest tak do końca cezura - do 35. jest ok, ale potem zaczyna się lekki zjazd fizyczny, plecy potrafią boleć bo źle spałeś itd., może jeszcze nie ma tragedii, w każdym razie biologicznie imho nadal jesteś jeszcze młody i szalej. Po piłkarzach zresztą widać dość odbrze, że 30-34 to jeszcze wiek na wielkie granie.
Minsc nie jest upośledzony, tylko jest pozytywnie zakręcony. U mnie w drużynie był zawsze elementem obowiązkowym, do tego ma ogromny udźwig, co jest ważne np. w kilku misjach, gdzie kogoś niesiemy itd., dopiero po iluś tam przejściach stracił pozycję, bo jest to generalnie postać zbyt... zbalansowana. A Baldur's Gate średnio lubi zbalansowane postaci, lepiej mieć jednak wąską specjalizację. On niby jest promowany na berserkera, ale średnio ma ku temu kompetencje, u mnie na upartego robił za 4. łucznika w drużnie (alternatywnie z Khalidem), ale to tak bardziej z sympatii, niż realnej potrzeby.
No tak, to prawda, na maina tylko człowiek lub elf, ale krasnoluda jak musisz to weźmiesz na tanka, bo nie szkoda...
Ja nic nie mam do psów, ale sam bym nie chciał mieć, bardzo lubię Labradory i Golden Retrievery, ale jeśli brałbym psa to owczarka niemieckiego

Nigdy nie gram w gry niziołkami/gnomami, strasznie mnie te rasy drażnią, mam wrażenie, że przypisane do nich lore jest niedorzeczne, a na dodatek jeszcze złośliwie się je dzieli. Mam wrażenie, że przeciętne elfy (mroczne, leśne, morskie itd.) potrafią się od siebie zdecydowanie bardziej różnić, niż niziołek od gnoma, a mimo to gry z uporem maniaka - chyba jako jakiś kult hobbitów - wpychają je do gier fantasy.
Nawet w moim ukochanym Baldur's Gate nie umiałem się przełamać do rekrutowania do drużyny gnomów czy niziołków. Nie jest to tylko kwestia wzrostu, bo przecież Kagain czy Korgan nigdy centymetrami nie grzeszyli. Ale ja zwyczajnie tych ras nie kupuję. O ile jeszcze gnomy potrafią coś tam od siebie dodać, ten kierunek wynalazców ma trochę sensu i taki np. WoW popchnął to w zdrowszym kierunku, to by było jeszcze przy odrobinie trudu do odratowania, tak niziołki jako rasa grywalna, wyniesiona ponad gibberlingi czy inne gobliny, kompletnie mijają mi się z sensem. Jakie perki? Zjarać się i zjeść czteroosobową pizzę przy kominku? W high fantasy niedorzeczne.
Powtórzę się - mam wrażenie, że to jest jakiś grzech pierworodny hobbitonu, którego nikt nie lubi, nikt nie potrzebuje, nic to do gry nie wnosi, w sumie tylko przeszkadza. A wy podzielacie moje zdanie? Jakich jeszcze ras nie lubicie?
No niby te misje na czas nieszczęsne, chociaż też potrafią mieć swój urok, ale może żeby była zawsze opcja wyłączenia jednak tego timera?
Escorty wraz z poprawą AI już nie drażnią AŻ TAK, jak kiedyś.
Ja bym raczej dodał mechanikę "honorowej porażki" w grach online, czyli np. mogę poprosić o poddanie meczu w FIFIE, jeśli przegrywam np. 3-0 w 12. minucie.
Chyba trymer Babyliss, co nie znaczy, że jest on jakiś bardzo stary (ale wcześniej też miałem tej marki, więc w sumie lojalny jestem od jakiegoś 2015). Od roku mam też Philips OneBlade słynny i to jest niestety lipa. Każdy znajomy tak chwalił, a ja się co chwila zacinam, podrażniam, chodzi to duuuuuuuzo gorzej.
Ktoś mi kiedyś powiedział, żebym zobaczył czego używają w salonach fryzjerskich i że nie ma tam Philipsów. No i faktycznie, używają właśnie marek typu Babyliss.
Mam Babyliss Super-X Metal 14in1. Dałem na jakiejś promce u Niemca 346 zł. Polecam bo chłopaki chyba pompują te oneblade’y bo nie mają żadnego porównania
Ta lista ma swoje liczne momenty, jednak nie rozumiem germanofilii, która z niej bije. Te masowo produkowane identyczne cRPG-i z jakiegoś niemieckiego garażu - Risen. Gothic, etc. nie pasują do w większości zacnych, choć czasem niedocenionych (Torment Tier B?) tytułów.
Nie lubię dwójki, jedynka była dynamiczna, turbo grywalna, bardzo w stylu Sergio Leone. 10/10 i jedna z moich ulubionych gier nawet na tej liście (może i TOP3?). W dwójce świat, grafika, gruźlica wszystko fajnie, do tego nie mam zastrzeżeń, ale generalnie gameplay jakiś taki jak wóz z węglem, walka nie cieszy, szybciej zrobię obiad dla własnej rodziny niż oskóruję zająca w RDR2, a fabuła męcząca - nudne tyrady podczas podróży na koniu, 5 minut strzelania i kolejne 20 minut wracania na koniu prowadząc nudny dialog z towarzyszami.
Jakby Ci to porównać. RDR1 jest jak GTA Vice City na dzikim zachodzie. RDR2 jest jak Vanishing of Ethan Carter na dzikim zachodzie. Co kto lubi.
Myślałem, że zbudowałem sobie jakąś tam forumową renomę jeśli chodzi o hejt na RDR2 i BG3, ale jak widać walka każdego dnia musi zaczynać się od nowa.
Fajna toplista, aczkolwiek dyskusyjna, czy na przykład w takich grach jak Planescape: Torment można być jednoznacznie złym? Podobnie jak w pierwszych Baldurach, świat nie wybacza nam złych zachowań, gra staje się praktycznie niegrywalna.
Bardzo dziękuję za ten nieoczekiwany poranny benefis mojego gustu growego, szczerze mówiąc ta lista wydawała mi się nieco banalna, mało tu indyków czy japońskich opowiastek egzystencjalno-erotycznych, ale układałem tę listę z serca.
Diablo 3 to moje ulubione Diablo, spędziłem przez lata setki godzin na kanapie w co-opie z różnymi ludźmi, w innych częściach tego nie było tak fajnie zrobionego.
To nie są najlepsze gry, to są moje ulubione gry, w które dużo grałem i do których wracam. O rany, muszę dopisać THPS2 i 3.
BTW Kierowniku
Dziękuję za przychylenie się do mojej prośby i otwarcie karczmy poza środowisko wyłącznie graczy xboksowych
A no to tak, tu zgoda. Mnie też w sumie nie chodziło o remake 1 do 1 za wszelką cenę, tylko jakieś rozbudowanie świata/koncepcji/sequel

Dreams in the Witch House jest od dziś w promce na Steam za 17 zł - kupione, dam znać czy siadło.
Taka toplista typowego kolegi-dresa w gimnazjum (no, wtedy nie było asasyna, za to dałby jeszcze FIFĘ) :P
https://www.youtube.com/watch?v=BQOg11H8uNE
kurde, opędzlowal ten celtic rangersów 3-1 i w ostatnim meczu kolejki zagrają o mistrza z hearts, czarno to widze
hearts mogło to domknąć przed meczem z celtikiem, ale zremisowali w tej kolejce
żaden tam ze mnie adam kotleszka, choc tez sobie lubie mowic, ze jestem wspaniały, ale to byłby pierwszy inny niż rangers/celtic mistrz szkocji za mojego zycia - ostatnio tytul z aberdeen zdobył w 1985 roku sam Alex Ferguson
Pamiętasz Portugalię z Euro 2016? Grali najbrzydszy football w historii ze wszystkich drużyn, które kiedykolwiek wygrały ten turniej.
Nie żeby grali jakoś pięknie, ale heloł, w 2004 nie było Cię jeszcze na świecie? ;-)
Nie, natomiast:
- powstaje mniej dobrych gier
- ósma i dziewiąta generacja konsol przez problemy z kompatybilnością wsteczną potężnie nie dowozi, w ósmej byliśmy torturowani remasterami starych gier, a w dziewiątej to już w sumie nic się nie dzieje
- bardzo dużo dobrego dzieje się wśród gier niezależnych, są lepsze niż kiedykolwiek, ale to nie będą przecież nigdy gry AAA
No dlatego postawiłem te dwa warunki w poście - raczej całkowicie od nowa koncepcja TPP/FPP, a nie paranowoczesny platformer - to sie raczej nie uda (nawet pomimo wzglednego sukcesu nowego Prince of Persia metroidvaniowego - Another World zasluguje na rozszerzenie tamtego swiata, a nie ograniczanie sie w wąskiej konwencji).
I drugi warunek - jakies sensowne studio. Moze niekoniecznie musi to być aż Ubisoft, ale to musi byc ktos dotknięty pewną iskrą do tworzenia światów jak nasz CD Projekt, może takie studio na granicy elity i zaplecza, może właśnie ci ludzie od Clair Obscur na swój kolejny projekt. No, ale na pewno nie jakieś CI Games czy inny kapiszon tego typu.
Ja bym chciał remake Another World. To historia i świat że zdecydowanie większym potencjałem, może też na opowiedzenie jej od nowa, bo ta kontynuacja wydana tylko na jakiejś tam konsoli chyba nie powinna być kanoniczna, to nie był dobry kierunek.
Nigdy nie dowidzieliśmy się, jak Lester wrócił - i czy wrócił - do naszego świata. A chętnie bym się dowiedział w formie jakiegoś wysokobudżetowego TPP/FPP.
Myślę, że to mógłby być sukces na miarę Prince of Persia Sands of Time i naprawdę dobra okazja dla jakiegoś studia (Ubisoft?) na ambitną markę
Ja bym nie chciał mieszkać w małym miasteczku. One są jakby z innej epoki. Mój rodzinny Płock już jest w miarę ok (chociaż nie jak ktoś lubi życie nocne), ale taki na przykład Olkusz to jest depresja, zacofanie, brak perspektyw, nic tylko sobie w głowę strzelić. A i tak wydaje mi się, że jak na miasto 40k jest dość niezły.
Już chyba lepiej mieszkać na wsi w pobliżu dużego miasta, takie małe miasteczko ma dużo wad miasta i zero zalet
Ja uwazam, ze to z jednej strony nie jest wygórowana cena za setki godzin zabawy - wyjście do kina na 2h potrafi kosztować dziś 100, a nawet i 200 zł, jak z jakimiś atrakcjami.
Ale jednocześnie nie czuję przymusu, by faktycznie płacić 350 zł za gry. . Z raz na dwa lata mi się zdarzy. Nie ukrywam jednak, że po tym jak kupiłem na premierę cyfrę Diablo 4 i chwile potem Baldur's Gate, a obie gry mi się nie spodobały, dziś na premierę kupuję tylko pudełka i puszczam w dalszy obieg po zagraniu.
Aktualnie mam kupionych dobrych gier, które chcę przejść do 2040 roku, więc to ja kontroluję czy muszę, czy nie muszę kupować jakąś grę.
Ten Real oparty na zaciągu z Francji i Viniciusie generalnie jest jakiś taki antypatyczny
Pizystrat żyje i jaki nabuzowany powrócił
Ciekawe co musi osiągnąć United, żeby odkopali Paudyna i Mortana
Michał to sie na to PSG przerzucil juz dawno temu, jak sie jasne stalo, ze z Milanu nic nie bedzie

Przykra dyskusja w sumie, z jednej strony kwisatz został zaczepiony, ale raczej w ramach konwencji i typowego forumowego dogryzania jakich robimy tu sobie wiele, z drugiej strony jakieś riposty o tym, że zaraz będzie jesień i się ktoś znowu będzie chciał wyhuśtać to chyba poniżej pasa.
Depresja to choroba, a bycie dupkiem to wybór
Chwile temu śmiałeś pouczać mnie o wrazliwosci w temacie ADHD i prosiłeś o kwalifikacje psychiatryczne, zeby potem pisać takie rzeczy ludziom z depresją...
Trzymaj sie
Stanson z gołą i owłosioną klatą stojący w drzwiach chyba koło swojej chaty, przez lata był dla mnie ten widok symbolem typowego faceta po 30.
A więc tak to się zaczęło
Gestochowa: Początek
W mojej wypowiedzi chodziło o to, że obrażają się na to, że ktoś w ogóle śmie używać takich narzędzi nawet żeby im pokazać kierunek - chyba lepsze to niż power point?
Inna sprawa, że nie rozumiem jakim cudem claude nie przyspiesza im pracy. Powinien
Też mi się tak wydawało, a jednocześnie kompletnie nie przekłada się to na praktykę. Mam wręcz wrażenie, że programiści, z którymi pracuję złośliwie pracują od tego czasu wolniej, a jak im coś na szybko zvibecoduje, żeby pokazać jak coś powinno działać, to potem mamy ciche dni przez miesiąc... Więc w sumie jestem ciekaw jak to wygląda na GOL-u, może mnie ktoś w ch... robi
zawsze sobie wyobrażam, że wyglądasz jak Velma ze Scooby'ego
czy to prawda, czy nie, to nie wyprowadzajcie mnie z błędu
natomiast przyznam szczerze, że odkryłem całe nowe erowersum, gdy teraz szukałem erotycznych zdjęć Velmy
czy jestem zdziwiony? nie po tym, gdy odkryłem drugie życie Vaporeona w internecie dla dorosłych, jedynie lekko zaskoczony

zamknęli oczy i mogli wyobrazić sobie
megera, megera, oczywiście to musi być megera
https://youtu.be/5rzjJwbbDNc?si=Vxs4rqC1dBrm_MoA
Starblade to - trzeba uczciwie powiedzieć - nie była za dobra gra, ale ten klimat samotności w kosmosie i eksploracji planet, też pustych i przerażających, jakoś miał coś w sobie
Mam iRobota 5, ale jestem bardzo niezadowolony. Odkurza średnio, upierdliwy w obsłudze. Zdecydowanie wolę odkurzać Dyson v15 Detect Absolute. Jeśli ktoś woli odkurzać sam ręcznie, zamiast robota, to niech da to do myślenia.
Może te nowe roboty sprzątające lepiej sobie radzą. Ale kasa podobna do Dyson, ja bym brał Dysona.

bedzie dobrze, pamietaj tylko, zeby wlasciwie komunikowac swoje dotychczasowe sukcesy
Miałem te gazetki i ten świecący szkielet, może nawet mam jeszcze gdzieś w piwnicy. Ogon się nie złamał, a skóry obiecanej nam 230 000 000 lat temu nie kojarzę
Też nie wiedziałem, dzięki, to się tak szybko wszystko zmienia, dla mnie Pluton to planeta
Przypominam, że nawet była premier RP i przy okazji doktor medycyny Ewa Kopacz myślała, że ludzie żyli w jednym czasie z dinozaurami.
A co do ulubionego dinozaura, to za moich czasów to był raczej nierozłączny sekstet: T-Rex, Stegozaur, Triceratops, Diplodok, Pterodaktyl i Velociraptor. T-Rexa to sie troche balem, wiec moj glos idzie na triceratopsa.
No zobaczymy. Może chodzi o to, żeby bardziej bolało, gdy Arsenal wypuści to dopiero w ostatniej kolejce

Fajna zabawa, starałem się ułożyć do 10 minut i w miarę unikać powtarzania gier (raz powtórzyłem, ale naprawdę nie widziałem innej opcji). Pewnie po 3 dniach namysłu coś bym zmienił, ale come on.
A jak miał być Inter, skoro powstał w 1908 roku? W tym czasie Milan nastukał już trzy mistrzostwa Włoch. Swoją drogą w dużej mierze piłkarzami, którzy w 1908 utworzyli Inter, bo nie podobał im się hermetyczny narodowościowo - żeby nie użyć innego określenia - charakter Milanu i się z tego Milanu wydzielili do nowej drużyny.
Claude: We Włoszech najbardziej prestiżowym meczem jest Derby d'Italia, czyli Juventus – Inter Mediolan, traktowane jako starcie dwóch najbardziej utytułowanych klubów kraju i historycznych rywali o scudetto (osobną kategorią są derby miejskie – Derby della Madonnina między Interem a Milanem oraz Derby della Mole między Juventusem a Torino). We Francji odpowiednikiem jest Le Classique, czyli Paris Saint-Germain – Olympique Marsylia – mecz dwóch jedynych francuskich klubów, które wygrały europejski puchar, z silnym podtekstem rywalizacji stolica kontra prowincja oraz północ kontra południe.
Gemini: We Włoszech najbardziej prestiżowym odpowiednikiem tych spotkań jest Derby d'Italia, czyli starcie pomiędzy Interem Mediolan a Juventusem, które od dziesięcioleci elektryzuje kibiców jako zacięta rywalizacja dwóch najbardziej utytułowanych i potężnych klubów w kraju, reprezentujących wielkie piłkarskie ośrodki z Mediolanu i Turynu. Z kolei we Francji absolutnym klasykiem o podobnym ciężarze gatunkowym jest Le Classique, w którym mierzą się Paris Saint-Germain (PSG) oraz Olympique Marsylia – mecz ten to nie tylko sportowa walka dwóch najpopularniejszych francuskich drużyn, ale także głęboko zakorzeniony konflikt kulturowy i społeczny pomiędzy bogatą stolicą a dumnym, południowym miastem portowym.
ChatGPT: We Włoszech najbliższym odpowiednikiem jest Derby d’Italia: Juventus – Inter — najbardziej ogólnokrajowa, historycznie i politycznie naładowana rywalizacja, większa rangą niż lokalne derby Mediolanu czy Rzymu, choć te bywają gorętsze stadionowo. We Francji sprawa jest prostsza: Le Classique, czyli PSG – Olympique Marsylia — Paryż kontra Marsylia, centrum kontra południe, pieniądze i władza kontra portowa, robotnicza tożsamość OM; to zdecydowanie francuski odpowiednik meczu „największego kalibru”.
Grok (tylko, że powszechnie wiadomo, że to debil): We Włoszech najbardziej prestiżowym meczem jest Derby della Madonnina, czyli derby Mediolanu pomiędzy AC Milan a Interem Mediolan – lokalna, ale globalnie uznawana za największą rywalizację w Serie A, porównywalną z El Clasico pod względem prestiżu, historii i emocji, bo spotykają się dwa giganci z tego samego miasta, obaj wielokrotni zwycięzcy Ligi Mistrzów. We Francji odpowiednikiem jest Le Classique, czyli starcie Paris Saint-Germain z Olympique Marseille – najgorętsza i najbardziej prestiżowa rywalizacja Ligue 1, symbolizująca podział północ-południe, stolica kontra prowincja, z ogromnym ładunkiem emocjonalnym i medialnym, podobnie jak Manchester United-Liverpool czy Lech-Legia.
Ja nie mam potrzeby dowartościowywania się Interem, gość zadał proste pytanie to mu dałem prostą odpowiedź, jakieś wasze złośliwości i oburzenie pokazują tak naprawdę jak znikomą macie "football knowledge".
W którym miejscu to Milan musiał gonić?
No więc napisałem Ci powyżej, po tym jak Inter odłączył się do Milanu w 1908, oni w tym XX wieku na swoje kolejne mistrzostwo czekali 44 lata, do 1951 roku. Prawie cały XX wiek to jest historia rywalizacji o mistrzostwa między Juventusem i Interem, dopiero w latach 90. Silvio Berlusconi zrobił z nich maszynę lokalną i europejską, wtedy nastukali trofea. To są publicznie dostępne informacje. Nikt nie odmawia Milanowi wielkości, a na pewno nie ja, ale dostałem proste pytanie i dałem na nie poprawną odpowiedź - najważniejsza we Włoszech jest rywalizacja Interu z Juventusem, bo to te dwie drużyny rywalizowały najostrzej przez całe pokolenia, a nie podstawówkę Bulzeye_NEO.
ja mam PlayStation 5 i w zasadzie nie ma gier, które by mnie interesowaly, a których nie ma na playstation
czasem jednak jest jakiś sentyment za strategią lub przygodówką, ale akurat tutaj macOS ciągnie temat sprzętowo, jedynie z systemem był problem, który na szczęscie chyba rozwiązałem
Milan wielki klub, legenda Serie A i przede wszystkim Ligi Mistrzów, ja nie jestem kibicem Arsenalu, żeby zakłamywać rzeczywistość ahahaha

A co tu pisać, powinni mieć mistrzostwo nieprzerwanie od 2021 roku, tylko frajerstwo Inzaghiego kosztowało ich 3 tytuły. No, tak naprawdę to porażkę ze Spallettim można jeszcze wybaczyć, bo byli naprawdę mocni, chociaż Inzaghi wtedy też się nie popisał.
Natomiast jestem jednak mile zaskoczony, że się to Chivu udało. Przed sezonem to byłem pewien, że żółtodziób bez doświadczenia obejmuje drużynę złamaną finałem z PSG i to będzie katastrofa, a tu miła niespodzianka.
Mnie to Scudetto tak średnio przekonuje, bo Inter zawodził w meczach z lepszymi drużynami, ale po raz kolejny potwierdziła się prawda, że mistrzostwo kraju zdobywa się na ogórkach. I tutaj Inter ich po prostu gromił, katował, bił bez litości.
Już mają 82 punkty, a jeszcze 9 do zdobycia - 82 punkty łącznie rok temu zdobylo Napoli przez cały sezon i wygrało tytuł, więc matematyka podpowiada mi, że to nie był aż taki słaby mistrz, jak podskórnie czuję.
Mam nadzieję, że uda się zdobyć jeszcze Puchar Włoch, a Chivu będzie się rozwijał jako trener i nauczy się ogrywać duże zespoły. Teraz przed nim zadanie przebudowy drużyny, bo dużo emerytów odchodzi - Sommer, Acerbi, Mkhitarian, Darmian, a znając życie Inter wchodzi w okienku z budżetem transferowym -40 mln euro.
Dziękuję za wywołanie do tablicy, zawsze sobie chętnie pogadam o Interze.
Ps. Warto odnotować, że Polak Piotr Zieliński walnie przyczynił się do tego mistrzostwa, będąc najlepszym pomocnikiem Interu w tym sezonie. I chyba ogólnie najlepszym piłkarzem po Federico Dimarco.
Hmm, może ja popełniłem błąd, argumentację trzeba dobierać do fana Arsenalu:
również jest to Juventus-Inter, a to dlatego, że te kluby historycznie najczęściej zajmowały drugie miejsce w Serie A
No więc dlatego bez sensu, bo się wrobiłeś w coroczną płatną subskrypcję usługi, która na dodatek leci sobie w kulki i działa dużo gorzej niż to darmowe narzędzie, które poleciłem. Mam porównanie. Parallels 4/10, tutaj 8/10
No pewnie, że tak, zdecydowanie z większością dobrych gier tak było, więc nawet nie zabieram się za wyliczanie.
W ogóle najmilej wspominam czasy, gdy internet nie był jeszcze powszechny, więc w grach się czasem zdarzało utknąć nie na godziny, nie na dwa dni, tylko na tygodnie! I siedziało się w szkole rozmyślając np. o jakimś RPG-u czy przygodówce, wpadałeś na genialny pomysł, a tu jeszcze cztery lekcje do końca i sprint do domu, by to przetestować. Albo Football Manager :)
mam tak obecnie z Assassin's Creed Shadows. Tytuł mocno krytykowany, a wciągnął mnie niemiłosiernie.
A widzisz, to u mnie chyba ostatnia gra, "o której myślałem cały czas i nie mogłem się doczekać kolejnej sesji" był w lutym tego roku AC: Mirage. Gra zajechana i krytykowana jeszcze bardziej od Shadows, a w mojej ocenie świetna, relaksująca i klimatyczna odsłona serii (tylko główny wątek fabularny nie dojechał).
Ubisoft i seria AC są w specyficznym momencie swojej kariery. Z jednej strony to są dobre gry, a z drugiej faktycznie chce się po nich jechać. Tak sobie myślę, że to jest złość na 20 lat lecenia sobie w kulki - podświadoma złość, że dwie dekady temu ktoś zaczął nam historię o ISU, która zmierza absolutnie donikąd, nikt nie ma nad tym żadnej reżyserskiej kontroli. Trochę jak z serialem Lost, gdzie może i dobrze się oglądało poszczególne odcinki, ale człowiek w ostatnich sezonach coraz bardziej się irytował, że "zmarnowano mu te wszystkie lata", "nawrzucano wątków bez pomysłu na rozwiązanie" i w sumie po latach chyba ludzie źle wspominają Lost, nawet jeśli się przy tym serialu dobrze bawili.
Od wczoraj gram sobie w Gobliiins 5 (fajnie by było móc ją dodać samemu do encyklopedii GOL-a w zamian za punkty dla mojej frakcji magów ;-) cc
Jakieś 10 razy bardziej zabawna od tych Goblinów, w których graliśmy w przeszłości, świetna grafika, zagadki póki co dość łatwe, ale podobno się rozkręca. Jestem na 4. etapie dopiero, ale serio ociera się o solidne 9/10. Super nawiązanie do jedynki i ci sami bohaterowie.
Mysle, ze to jest mozliwe, ostatnio zrobilem w Claude przygodowkę point and click w trzema ekranami, piekna grafika 2d itd. w jakieś 45 minut od pomysłu do udostępnienia koledze jako grywalnego egzemplarza.
Wiec jesli w 45 minut da sie zrobic cos, co jest zblizone poziomem do Wacków (mialo swoje problemy, troche nieprecyzyjnie trafialo w obiekty, np. wejscie do klatki schodowej zrobil na rogu budynku, ale powtarzam: 45 minut), to pytanie co da się zrobić w np. 45 tygodni :)
O, dziękuję za podbicie wątku, bo przez ostatni miesiąc już nie tylko czeka się dłużej, ale i ceny poszły w końcu do góry, więc mój bet sam ze sobą uznaję za wygrany, od razu lepszy humor małego cebulaczka :P
Ja się zraziłem kilka lat temu, bo średnio mi działały gry. Na początku tak, potem kilka nie chciało. Ale może się poprawiło. To już mamy dwie metody alternatywne :)
Nie mialem pojecia, ze Mad Max czy Beneath a Steel Sky to gry w Australii. Od siebie moge dodać Sydney 2000 xD
Natomiast pod rozwagę platformówka, w którą grałem w dzieciństwie, tylko to jest już Nowa Zelandia, The New Zealand Story

Strasznie wkurzyło mnie Parallels (taki emulator Windowsa na macOS), na którym 2 lata temu kupiłem dożywotnią licencję, a które przestała działać, bo jest niekomatybilne z nowymi procesorami lub systemami Apple...
Ale dzięki temu odkryłem właśnie VMware Fusion od Broadcom, który jest za darmo. Na pierwszy rzut oka jest to trochę skomplikowane, trzeba założyć konto Broadcom, zaakceptować sto dokumentów, ale generalnie nie ma tragedii - od momentu odkrycia VMware do odpalenia nowych Herosów całość zajęła mi spokojne 2h. Ktoś bieglejszy pewnie przeleci to w 40 minut.
Bardzo pomocny jest ChatGPT, który na bieżąco daje nam dobre podpowiedzi (np. co do konfiguracji internetu, ale też z jego pomocą bardzo szybko dałem wirtualnej maszynie dodatkowe zasoby z 2 rdzeni i 4 gb ram na 6 rdzeni i 12 gb ram - to chyba najbardziej "hardware'owa" rzecz, którą zrobiłem od 2001 roku ;))
Piszę ten wątek, bo wydaje mi się, że to stosunkowo najprostsza, najlepsza i co najważniejsze DARMOWA metoda, by mieć systemowo Windowsa na procesorach Apple. Mnie on raczej nie był jakoś strasznie potrzebny, chyba że raz na roku naszło mnie na jakąś starą grę. Czyli w tym kontekście gratis to adekwatna cena. Ale może w końcu będę mógł sprawdzić kilka gier windows-only, które polecał
No i piszę ten wątek też po to, by nikt już nigdy więcej nie został pozbawiony 600 zł za dożywotnią licencję na półtora roku. A to VMware Fusion to chyba nowa sprawa, albo przynajmniej od niedawna dopiero jest za friko. Polecam i wracam do (? - jeszcze nie doczytałem) Erathii.
Kupiłbym, ale nie mam Windowsa. Myślałem, że w 2026 roku wydawanie gier na macOS to już raczej jest powszechna praktyka. Ale ofc tak czy siak kupię za jakiś czas.
Debile
Te filmy byly swietne i robily duzo wiecej dobrego dla lore Pokemonow, niz ostatnie 34 gry z serii
sonn, ja nie wiem jak można oglądać filmy, gdy nie mieszka się w Hollywood
co za idiotyczny argument
To jest ogólnie bardzo fajna funkcja, chociaż rzeczywiście rozkminienie dokładnych zasad jej działania wymagało chwili
Wynika to tylko z niewiedzy.
Obaj chłopacy są milionerami, zarabiają miliony złotych rocznie na ich działalności internetowej. Oczywiście nie powiedzą tego wprost, ale doskonale też rozumieją, że na całej akcji zwiększyli swoją wartość po wielokroć, pewnie sami przez następne lata zarpbią te kolejne 50 czy 100 milionów w internecie, na kontraktach reklamowych, merchu i innych takich. Po co mieliby to zaprzepaścić?
Pieniędzy zresztą nie zbierają oni, oni ich nawet nie zobaczą, tylko fundacja, która od kilku lat zajmuje się walką z nowotworami itd. Faktem jest natomiast, że ta fundacja nigdy na oczy nie widziała aż takich pieniędzy. I na pewno samo mądre wydanie aż takiej nadwyżki będzie dla nich dużym wyzwaniem, nie z powodu złych intencji, tylko skali operacji. Pewnie będziemy w kolejnych miesiącach czytali, że np. zatrudniają nowych ludzi i wynajęli większe biuro, od razu się odpali cała armia podejrzyliwych, ale jeśli dobrze rozumiem to budżet organizacji urósł im własnie 20x i trzeba mieć też zasoby, by to mądrze wydać.

Natomiast, Kochani - i piszę to, nie po to, by się czepiać, tylko jako poweruser forum mocą nadaną przez fifalk i regulamin - my to musimy mieć jakoś bardziej do pokonfigurowania. Co to za pomysł w ogóle z tym obserwowaniem ocen gier. Przecież ja w piź***e (mam nadzieję, że wybrzmi) mam, że jakiś noname ocenił właśnie FIFA 11. Teraz mam być terroryzowany takimi powiadomieniami, bo sam oceniłem tę grę 15 lat temu?
Chyba, że to bug pokrewny do tego, o którym pisałem w [2] i w rzeczywistości powinien dostawać powiadomienia, tylko o ocenach userów, których obserwuję? (tego typa nie)
Kolega kilka dni temu trafił z tym problemem do szpitala, ale kamień był za duży na rodzenie, więc mu wycięli (na szczęście).
Wow mega! Nie działą to chyba jeszcze idealnie, bo dostaje powiadomienia, że jakiś random ocenił Most Wanted 2005 czy The Elder Scrolls Online, gdzie ja z tymi grami nie mam nic wspólnego, ale ogólnie widzę, że dużo mi umykało wokół własnych dyskusji ;)
Naukowcy American Cancer Society ogłosili sukces w walce z rakiem — już 70 proc. osób, u których zdiagnozowano nowotwór, przeżywa pięć lat. Jeszcze w latach 70. wskaźnik ten wynosił zaledwie 50 proc. Polskie dane także wskazują na poprawę, choć w wielu przypadkach od lat sytuacja jest stabilna. Amerykanie podkreślają, że od połowy lat 90. sukcesy w leczeniu przeżywalności są szczególnie widoczne u osób zdiagnozowanych z bardziej śmiertelnymi nowotworami, takimi jak szpiczak mnogi (z 32 proc. do 62 proc.), rak wątroby (z 7 proc. do 22 proc.) i rak płuc (z 15 proc. do 28 proc.).
To się dzieje cały czas i to zarówno na szczeblu instytucjonalnym, jak i zupełnie oddolnie
https://www.cancer.gov/research/infrastructure/artificial-intelligence
https://medium.com/@taka-alliance-bd/a-man-used-claude-and-chatgpt-to-save-his-mothers-life-and-it-changed-how-i-think-about-ai-a4611360ecec
Już po twoim pierwszym poście w tym wątku zauważyliśmy, że jesteś zazdrosnym frustratem, kolejnymi jedynie odsłaniasz przed nami skalę tego zjawiska
W sumie miałem nie wpłacać z wielu wyżej wspomnianych powodów, ale jak zobaczyłem jak pięknie dupa pęka Kwisatz_Haderach w tym wątku, to aż nie mogłem się oprzeć i puściłem przelew
Ja bym wrecz powiedział, ze ci Twoi łowcy są lepsi od steamDB! Piszą o 8AM i Aeonic, że są za darmo, a steamDB mi tego nie pokazuje. Ciekawe, dlaczego?
GTA V ukończyłem z wielką przyjemnością i ani przez moment nie miałem poczucia ślamazarności. Bardzo dobre gangsterskie kino w stylu np. Scorsese.
RDR2 też ukończyłem, ale bez przyjemności i zajęło mi to kilka lat, bo gra była naprawdę przeraźliwie nudna. Piękna, imponująca, ale nudna.
Ja staram się kończyć gry, jeśli na to zasługują. Coś musi pójść naprawdę nie tak, jeśli odpuszczę sobie po drodze. Bardzo często się zresztą do tego zmuszam, a pewną dodatkową motywacją jest system trofeów, ale co do zasady o ile gra nie okaże się wielkim rozczarowaniem, staram się doprowadzić sprawy do końca.
Po tym jak Michał Kiciński kupił GOG.com i nie znamy dnia ani godziny, zanim zaczną tam sprzedawać Ashwagandę, postanowiłem dokonać delikatnego pivotu z mojego ulubionego sklepu z grami na PC w kierunku Steam.
Tylko cieniutka ścianka cholesterolu chroni nas przed kopernikańską rewolucją w Valve, ale póki Gabe jest z nami, to chyba jest to najbardziej stabilne miejsce do de facto wypożyczania gier od obwarowanych regulaminami platform dystrybucji cyfrowej.
Moja biblioteka Steam jest więc uboga (o wiele uboższa, niż GOG), ale będę ją stopniowo uzupełniał. Tak też odkryłem steamDB. Ta nazwa mi mignęła jakieś 100 razy przez ostatnie lata, ale zawsze myślałem, że to tylko narzędzie do nudnego mierzenia najpopularniejszych obecnie gier.
A widzę, że to bardzo fajne narzędzie do mierzenia promek (dotąd, głownie pod PlayStation, używałem DekuDeals, ale tutaj łatwiej znaleźć coś fajnego, gdy NIE WIE się, czego się szuka).
Teraz na przykład rozdają za darmo Nocturnal, ale codziennie wpada jakieś nowe rozdawnictwo i wcale nie są to złe gry (ja myślałem przez lata, że Steam akurat tego nie musi robić). Bardzo mi się też podobają te promocje na dobre platformówki po 2 zł itd., czasem w banku trzeba zrobić np. 5 transakcji kartą w miesiącu, to taniej wychodzi kupić 5 gier, niż zapłacić za niespełnienie tego warunku.
Ale kochani, Wy musicie głośniej komunikować takie fajne patenty, edukować, chwalić się protipami. Może jeszcze macie jakieś fajne stronki tego typu np. dla PlayStation czy coś? Jak korzystacie ze steamDB? Jak korzystacie ze Steam? Nauczajcie.
Na tym ImRo w ogole nie prowadzilo to do podzialow, bo nikt nie mial 12 lat, jesli juz to bylo zrodlem beki i dodatkowej motywacji do aktywnosci
trochę dziwne, że ze znajomymi tez nie bawiło. wszyscy jesteście na podobnym poziomie?
no jeden opanowal jakis OP ruch nooba saibota, drugi Raidena i nic innego nie mialo juz sensu, wiec po zabawie :p
ale co dokladnie jest takiego dobrego w multiplayer?
Kochałem kiedyś bijatyki. Absolutnie kochałem. W domu miałem Street Fighter 1 i 2, u kolegi Mortal Kombat, a do tego automaty. Dziesiątki, jeśli nie setki godzin przegrałem w bijatyki, gdy miałem te 8, 9, 10 lat... Potem jeszcze krótki okres fascynacji Mugenem.
Natomiast ostatnie kilkanaście lat to dwa podejścia do bijatyk - Street Fighter 5, Mortal Kombat 2011. Trochę grałem tryb kampanii, trochę z kolegami i generalnie... nudy. Nawet nie trochę nudy, tylko koszmarne nudy.
Nie przyszedłem hejtować, przyszedłem pytać: może trafiłem na jakieś fatalne edycje (SF5 ma niskie oceny)? Może ja jakoś źle grałem i tryb fabuły ma tyle samo sensu co fabuła w FIFIE? A może faktycznie wyrosłem? Jaką jedną grę wybrać, by na nowo zakochać się, o ile to możliwe, w bijatykach?
- bezrobotny
- cały dniami gra w gry
- pisze głupoty na forum
- żeruje na członkach rodziny
Gęstochowa? Ano nie, wlasnie opisałem prezesa Alexa. Dlatego Twój podział nie ma sensu
Na ImRo frakcje byly otwarte, przy czym chyba dalo sie dolaczyc dopiero od jakiegos poziomu (ale mechanike poziomow to akurat mamy na forum zrobiona), mysle, ze 5 level czy cos i wziu
Imho settingi. Luźna propozycja raczej na zasadzie burzy mózgów.
- Magowie i rycerze (fantasy)
- Army Men (strzelankowicze)
- Cisi zabójcy (asasyni, hitmani i inni thiefowie)
- Netrunnerzy i cyberjunkies
- Generałowie i centurioni (pod fanów strategii)
BTW, cieszę się, że zarząd już klepnął ten pomysł i teraz już tylko szlifujemy detale! ;)
Na ImRo były z góry narzucone - te 5 widocznych na zdjęciu. I myślę, że to jest najlepsze rozwiązanie, bo przesadne rozdrobnienie trochę się kłóci z ideą klanów. Punkty dla klanu pewnie można by było zdobywać za posty, ale też ocenianie i recenzowanie gier, układanie toplist, no generalnie wszystkie te aktywności, których GOL teraz ma tak dużo: wprowadza lub zmienia.
Bardzo fajnie się to tam układało też w ramach tych klanów, bo nie było takiej sytuacji, że jakiś był wyraźnie z przodu, a jakiś wyraźnie z tyłu. Jeden może miał najmniej punktów, ale za to miał Joela z redakcji i tym nadrabiał. Cyklopi niby od czapy, ale to chyba byli tacy najbardziej, jak to się dziś mówi, edgy userzy i też robili fajny klimat - a jak jakaś frakcja słabo sobie radziła, to się nagle pojawiał jakiś user co brał na barki cały ich ciężar.
Tylko, wydaje mi sie, oś podziału powinna być właśnie taka neutralna, typu ulubione settingi z gier, żeby nie kombinować "a ja chce być z Bukarym, bo on dużo pisze i w ogóle potajemnie go kocham" ;-)
Edit: A i chyba nie wolno bylo zmieniac klanow, co tez bylo fajne.
Mam juz nawet fajny pomysl na animowanie tego dodatkowe, czyli jakies wydarzenia np. weekendowe jak w grach MMO, ktore pozwalaja na extra punkty czy moze nawet nagrody materialne.

Był kiedyś taki serwis Gry.ImRo.PL. Bardzo go lubiłem, podobała mi się jego szata graficzna, mieli też w przytłaczającej większości fajną redakcję. Forum to była podróbka forum GOL i choć w internecie były dziesiątki podróbek tego forum, to większość po prostu nie umiała podrobić jego duszy. ImRo się to udało, tamto forum też było udane, choć oczywiście znacznie mniejsze - chyba nawet od dzisiejszego forum GOL-a. Niestety padli tak samo szybko, jak powstali - a szkoda, bo uważam, ze to był najlepszy polski serwis o grach, oczywiście zaraz po GOL.
Ale ja nie o tym. Widzę jak wielką radość ekipie Gry-OnLine sprawia możliwość rozwijania funkcji społecznościowych. Podobnie jest zresztą z userami (wystarczy spojrzeć jakie poruszenie wzbudziły toplisty czy nawet zakładka "społeczność", którą - trochę to tak z boku wyglądało - jakiś programista sobie napisał w kwadrans na użytek własny, a userzy zaczęli się tym pasjonować, niczym notowaniami listy przebojów 30 Ton).
Może warto skopiować z tego ImRo system frakcji/klanów na forum? Pamiętam, że temat budził wówczas wielkie emocje. Nie pamiętam wprawdzie jakie to niosło za sobą korzyści i czy w ogóle miało to jakiś głebszy sens, ale możliwość przynależności do jednej z grup, budziła wówczas wielkie emocje i była zaczynam dobrej, internetowej zabawy, a przy tym nie przypominam sobie żadnego wynikającego z tego antagonizowania. Może i tu przyjęłaby się taka fakultatywna zabawa, gdzie każdy z nas deklaruje się jako magowie, komandosi, astronauci czy inni gangsterzy?
Seria to chyba Baldur's Gate. Jedynka prawie zaczyna się od problemów rolnika, pozwala na bardzo dużo eksploracji i uczenie się wszystkiego od zera, dopiero z czasem odkrywamy, że to co się dzieje na świecie to coś grubszego, a na dodatek i my nie jesteśmy takim zwykłym muminem co zamiatał bibliotekę.
Potem jest dwójka, która już trochę podnosi tempo, oszczędza nam lokacji z gibberlingami, bo to już nie ten poziom i skala problemów, ja osobiście akurat trochę mniej lubię dwójkę, ale ta gra bardzo dużo opowiada o mierzeniu się głównego bohatera ze swoim dziedzictwem, daje pewne wewnętrzne rozterki moralne, które musimy rozwiązać w czasie walki z Irenicusem. Nie ma tu wielkiej intrygi w tle, ale jest dużo mocnych side-questów, dużo mocnych lokacji i przede wszystkim w trakcie tej przygody odpowiadamy sami sobie na pytanie kim jesteśmy i kim chcemy być, to tu się konstytuuje zakończenie historii.
Wreszcie Baldur's Gate 3, z przyczyn wydawniczych nazwany Tronem Bhaala. Jest idealny. Jest zarazem podobny do BG1 i BG2, ale jednocześnie kompletny inny. Jest jak ostatnie 40 minut filmu akcji, gdzie wszystko jest już w zasadzie jasne, wiemy kto z kim, teraz chodzi o doprowadzeni spraw do końca. Bitwa o Hogwart, bitwa o Śródziemie, bitwa o Tron Bhaala. Główny bohater zbiera ekipę najlepszych i rusza, by odebrać to, co jest mu należne lub raz na zawsze zakończyć tę niedorzeczną historię. W tle wybuchy, helikoptery, napier***a napalm i to jest groza wojny bogów, a nie to, że 150h gonimy Dziki Gon, by ich potem w nudnej walce złożyć w 3 minuty.
Nie wliczam do serii Opowieści z Wybrzeża, Siege of Dragonspear czy tego najnowszego moda do Divinity 2: Original Sin - miło, że fani cały czas tworzą gry w świecie Baldura, ale to nie jest seria.
Co do najlepszej gry to nie da się wybrać jednej najlepszej gry w historii. Serię łatwo uargumentować, bo wymaga pewnej spójności, ciągłości, utrzymanej przez lata jakości. A jedna gra to troche bez sensu, jak porównać Heroes of Might and Magic III i Red Dead Redemption, Disco Elysium i Football Managera?
Nie chcę zabrzmieć arogancko, bo nie jest to moją intencją, po prostu oszczędzę Ci czasu i cierpienia - jeśli zadajesz takie pytania, to Linux zamiast Windows 11 nie jest dla Ciebie. Generalnie mam wrażenie, ze dla mało kogo jest.
Pomijając, że wątek to jakiś kataloński bait, to ja miałem bardzo krótko taki moment, że prawie lubiłem tak bardzo Manchester United, co Inter. To był jakiś 2005-2007 rok. Niby Inter nadal formalnie był moją ulubioną drużyną, każdy wiedział, że jestem kibicem Interu, ale najwięcej satysfakcji czerpałem z gry i oglądania Manchesteru. O tyle zabawne, że to się zbiegło w czasie z pierwszymi za mojej kibicowskiej kadencji sukcesami Interu. Potem, już tak w okolicy 2007 już wszystko wróciło do normy.
Swoją drogą uważam, że kibicowanie Interowi jest takie w sam raz, czasem sukcesy (więc lepiej niż w Arsenalu), ale nie jest nudno (jak w Bayernie).
Mysle, ze prawo jasno mowi, ze ulubiony klub wybieramy na cale zycie w podstawówce, ale oczywiscie mozemy mieć etapy zauroczeń innymi druzynami (Manchester Fergusona, Real Zidane'a, Liverpool Kloppa itd.)
ale ja nawet lubie bataty, choc jak sie za duzo zje, to troche mdli
ale frytki z batatów > zwykłe
Ja sie nie moge zdecydować, albo ten co grał proboszcza, albo ten co grał wójta w Ranczu
TR4 to wedlug mnie byl zdecydowanie najlepszy Tomb Raider wydany przed 2013 rokiem. I to tak o rząd długości
Szkoda, że tym razem nie zostały podzielone na Tiery, żeby można było od razu odsiać szrot ;)
(bo przecież nikt nie wątpi, że je wszystkie przeszedłeś ;))
Twoja toplista Lovecrafta nadal we mnie żyje, nawet teraz oglądam w tle Lighthouse pod wpływem tamtej toplisy (chociaz nudne niestety)
Archiwum 81 - pod wpływem toplisty gier od
Znamy zwycięzcę!
Scott P.
12 - Scott P.
7 - PersonifikacjaCienia
6 - r_ADM,
5 - trumpf
4 - mohenjodaro
3 - Drenz, tomazzi
2 - Deton,
1 - Benekchlebek, Fett, Wujek Face S., zielele, Kompo, Łyczek
Ale czy aby na pewno Scott P. jest tym, za którego się podaje? Odpowiedź niebawem
Nie jestem w stanie zdzierżyć Dymka, nawet gdyby wygłaszał wyłącznie moje poglądy. Ta maniera zachwytu każdą wypowiadaną przez siebie sentencją jest absolutnie niestrawna. Giełzak ok.

zakladam, ze nie Ted Lasso, bo juz byl
nic mi nie mowi ten Range Rover - ba, googlowalem nawet seriale ze starym RR i dalej nie mam pomyslu
edit: Ballers? ale nie wiem czy mi sie nalezy punkt, bo wygooglowane, nie ogladalem i nie znam tego serialu :P
Wiele aktorek mi się przez lata podobało (np. Elizabeth Olsen, a z młodego pokolenia Jenna Ortega, chociaż różnica wieku jest na tyle duża, że nie zgodzę się z Soulem, by "podobanie się" mogło mieć podłoże wyłącznie seksualne), ale tak bardziej bardziej to mi się zawsze podobała Eva Green. Nie skonsumowaliśmy nigdy tego zauroczenia, bo Eva za rzadko bywała w Polsce, ale finalnie związałem się z nawet nieco podobną (także charakterologicznie, przynajmniej na ile znamy charakter aktorki) brunetką, więc nie można w pełni wykluczyć, że miało to jakieś przełożenie na podświadome preferencje.
No właśnie ja mam wrażenie, że wątek o grach trochę nam siadł bo zaczęliśmy dawać zagadki z gier, w które grał tylko Drenz i mama ich autora
Znakomita toplista, niczego bym nie zmienil. Widac, ze fachowiec ukladal
edit: a nie Ogniem i Mieczem: Dzikie Pola - zdecydowanie tier A, ale to tyle
To ja chyba teraz za Atletico, chociaz niezbyt lubie te druzyne (ale tez im sie troche nalezy za ostatnie 15 lat, było juz tak blisko).
1. Bayern ma Kane'a i choc druzyna jest spoko, to trzeba chronic dziedzictwo Lewego :P
2. PSG fajna ekipa, ale arabska forsa, trzeba w imie zasad gnebic.
3. A nie mam sily czytac analiz czy Xavi i Iniesta mieliby dzis w ogole miejsce w skladzie lub na lawce Arsenalu, jakby wygrali, to by nam nie dali zyc
Zawsze miałem z Frugo ten problem, że o ile nawet mi smakowało - ale też bez przesady - szczególnie zielone, to znikało to dosłownie w pół łyka. Trudno się było tym napoić. Z perspektywy czasu mam wrażenie, że ludzie mają do Frugo większy sentyment, niż to realnie było dobre - bo i by raczej nie padło, a reboot nie byłby wzgledną porażką.