
Jak ktoś ma macOS i chce grać w gry z Windowsa to jest to teraz dość łatwe i darmowe
Strasznie wkurzyło mnie Parallels (taki emulator Windowsa na macOS), na którym 2 lata temu kupiłem dożywotnią licencję, a które przestała działać, bo jest niekomatybilne z nowymi procesorami lub systemami Apple...
Ale dzięki temu odkryłem właśnie VMware Fusion od Broadcom, który jest za darmo. Na pierwszy rzut oka jest to trochę skomplikowane, trzeba założyć konto Broadcom, zaakceptować sto dokumentów, ale generalnie nie ma tragedii - od momentu odkrycia VMware do odpalenia nowych Herosów całość zajęła mi spokojne 2h. Ktoś bieglejszy pewnie przeleci to w 40 minut.
Bardzo pomocny jest ChatGPT, który na bieżąco daje nam dobre podpowiedzi (np. co do konfiguracji internetu, ale też z jego pomocą bardzo szybko dałem wirtualnej maszynie dodatkowe zasoby z 2 rdzeni i 4 gb ram na 6 rdzeni i 12 gb ram - to chyba najbardziej "hardware'owa" rzecz, którą zrobiłem od 2001 roku ;))
Piszę ten wątek, bo wydaje mi się, że to stosunkowo najprostsza, najlepsza i co najważniejsze DARMOWA metoda, by mieć systemowo Windowsa na procesorach Apple. Mnie on raczej nie był jakoś strasznie potrzebny, chyba że raz na roku naszło mnie na jakąś starą grę. Czyli w tym kontekście gratis to adekwatna cena. Ale może w końcu będę mógł sprawdzić kilka gier windows-only, które polecał
No i piszę ten wątek też po to, by nikt już nigdy więcej nie został pozbawiony 600 zł za dożywotnią licencję na półtora roku. A to VMware Fusion to chyba nowa sprawa, albo przynajmniej od niedawna dopiero jest za friko. Polecam i wracam do (? - jeszcze nie doczytałem) Erathii.