Bawi, tym bardziej w kontekście, że kiedyś jeszcze w kanale sportowym, narzekał jaka idea fotoradarów jest idiotyczna.
to stukanie fajne, ja sobie latarkę na to odpalam, żeby szybciej była jak psie gówna w nocy sprzątam
jeśli z bety da się cofnąć to spróbuję, bo boję się że na tym telefonie, będzie jeszcze mniej stabilnie o dziwo :P
Ja jakiś już czas temu kupiłem iPhone 13, gdy był najnowszą wersją. Byłem mega zadowolony, wcześniej posiadałem różne androidy i jednak intuicyjność, komfort, bardziej spasował mi w iOS. Niestety problemem okazała się aktualizacja iOS 26 - telefon zaczął działać jak jakiś budżetowy Xiaomi. Apka aparatu się zacina, czasem w ogóle nie robi zdjęć, albo robi je z opóźnieniem i mega laguje. I nie chodzi mi o naświetlanie, tylko o reakcje spustu migawki względem kliknięcia. Pojawił się problem z odblokowaniem telefonu - nie reaguje na żadne akcje, muszę zablokować i odblokować ponownie i wtedy się "odwiesza".
Nie przyjmuję do wiadomości informacji, że to już stary telefon ze słabymi podzespołami, bo problem pojawił się po jednej aktualizacji i to tylko w aparacie i ekranie blokady. Trochę mi to obrzydziło Apple'a. Statystyki mówią, że ludzie coraz rzadziej zmieniają telefony, nie ma już takich nowości, które można upchać w smartphone, więc producenci widzę zaczynają software'owo postarzać urządzenia, przez (prawdopodobnie) celowe nie skupianie się na optymalizacji. Sporo postów o podobnych problemach widziałem w necie, więc to nie jest jednorazowy przypadek.
A co do MacOSa - na służbowym lapku poprzestawiałem klawisze funkcyjne na rozkład "windowsowy", to samo ze skrótami i w zasadzie to nie czuję dużej różnicy w pracy. Jedynie na plus, że jest to system na bazie unixa, więc można sporo rzeczy zrobić natywnie z poziomu terminala. Z takich głupich rzeczy, które mnie irytują to fakt, że nie można rozdzielić sposobu scrollowania, aby inny był na myszce i inny na touchpadzie. Chciałbym ustawić tak, że ruszając scrollem do góry, strona przesuwa się do góry, z kolei touchpad aby przesuwał w sposób "odpychania". Nie da się, na jednym z kontrolerów kursora musisz mieć nieintuicyjny sposób scrollowania. Raz pracuje z myszką, raz bez niej i strasznie to irytuje, tym bardziej, że na drugim służbowym lapku mam Windowsa i tam scroll touchpadowy jest już normalny i możliwy do odseparowania względem myszki. XD
Crash Bandicoot może być za trudny dla osoby po 70. Dosyć szybko (szczególnie w pierwszej części) pojawiają się poziomy, z którymi młody gracz ze znakomitym refleksem, miałby duży problem. Ewentualnie Crash Team Racing, ale nie wiem jak tam poziom trudności wchodzi w kolejnych poziomach, grałem za małolata tylko parę pierwszych wyścigów.
Rozumiem, że można być sfrustrowanym na niektóre reklamy na telefonie, ale z takim podejściem jak u niektórych, to ja będąc kimś z GOLa, widząc teskty typu "padnie to padnie", olałbym jakiekolwiek formy usprawniania forum dla dinozaurów, które istnieje tylko i wyłącznie z dobrej woli. XD
Niektórzy walczą z tą grą z zaciekłością, jakby byli uciśnieni przez twórców tej gry. Dosłownie, jakby sam fakt istnienia tej gry powodował uszczerbek na zdrowiu.
Chyba pora przestać wchodzić w te wątki, bo szkoda nerwów. Poczekam, kupię na premierę na Xboxa Series S, będę sobie betatesterem, będę grał w produkt z niegrywalną grafiką i frameratem. W końcu każdy wie lepiej, że grać się w to nie da.
Chłopy mają ból dupy, że gra nie wychodzi na PC i próbują obrzydzić wszystkim wokół.
I w sumie nie sądzę, żebym korzystał z jakiejś niszowej konfiguracji - iPhone 13 i Chrome.
tomazzi, jak się czegoś dowiesz to daj znać, bo planuję w tym sezonie odwiedzić Barcę. Aczkolwiek, możliwe że bardziej na mecz, niż tour po stadionie.
Xinjin opłacało im się dla jednego kibica tour organizować?
To prawda, na PC gra będzie jeszcze ładniejsza, to jest oczywiste. Ale nie zmienia to faktu, jak już mówiłem, że gra w obecnej wersji, bije sandboxy dotychczas wydane nawet na PC.
Może w wyższych rozdzielczościach różnice są bardziej widoczne, tego nie neguje.
słabe tekstury, odbicia, część animacji też koślawa.
o na przykład ta część. Jeśli po tym filmie ktoś dochodzi do wniosku, że jak na grę o takiej skali, tekstury są słabe, odbicia i część animacji również, to ja mogę dojść do wniosku, że ten ktoś jest odklejony.
edit: To co widać jest peakiem jaki się da pokazać w grze o takiej skali, na sprzęcie dostępnym dla ogółu i nie ma gry, która dotychczas wyglądała podobnie. Jedynie RDR2 które ma już chyba 8 lat, depcze po piętach. Idąc w narracje, że żadna gra nie wygląda dobrze, dopóki nie wygląda jak świat za oknem, dochodzimy do błędnego koła. Równie dobrze można powiedzieć, że 20 lat temu nikt nie powinien chwalić Crysisa, bo i tak nie wygląda jak "rzeczywistość".
Reasumując - to jest peak technologiczny, jaki można otrzymać obecnie. Przy RDR2 były podobne posty, a jak gra wyszła i każdy zagrał, to się ludzie nachwalić nie mogli. To samo będzie tutaj.
Ngl, wygląda to świetnie. Nie mogę się doczekać premiery. Komentarze o słabej grafice są zabawne, większość ludzi zapewne ledwo na wysokich na PC by to odpaliło na swoim kompie, ale piłować japę można. xD
Jeszcze na kompie to pół biedy, ale na telefonie niektórych newsów, niestety, nie da się czytać. Czasem reklama / filmik przysłania całą stronę, bez żadnego krzyżyka i tylko reload strony pomaga.
Ogólnie to nie mam, ale z raz na 2 miesiące mam tydzień, gdzie muszę w określonych godzinach po pracy (w weekendy również) sprawdzać czy proces się kręci i w nocy być na łączu w razie w.
Titan Quest. Jakoś lubię tego hnsa, mam nadzieję, że dwójka będzie choć trochę tak dobra, jak jedynka.
Z tym, że nie trzeba zastępcy za Kroosa to trochę bym się kłócił. W futbolu jest to kluczowa rola, bez niej nie jesteś w stanie w bezpieczny sposób przetransportować piłki z obrony do ataku. Szczególnie dla zespołu, który ma dominować rywala. Podania górą, nie są optymalne ku temu, szczególnie, że niebardzo ma kto skakać do nich, aby potem walczyć o drugie piłki. Plus fakt, że jak oponent przyciśnie, to nie ma kto uspokoić gry. Camavinga za cienki w uszach, Tchou i Valverde nie potrafią i nie są od tego.
Obecnie pewnie Bernardo będzie wchodził w buty wyprowadzenia piłki od tyłu, ale nie wiem czy ma na tyle dużo orientacji w tyle i świadomości, aby tak nisko grać. Będzie to pewnie spora luka u Krolwwskich, możliwe że będą próbować jechać skrzydłami, jednak do rozegrania dalej będzie musiał ktoś zejść z góry typu Bernardo czy Arda.
Widać tez, że jakieś zalążki pressingu zaczynają działać. Co prawda stracony gol, wyglądał, jak jakaś niedzielna liga, ale zobaczymy za parę spotkań.
Barcelona wczoraj elche rozgromiła, z drugiej strony, i wcale na jakimś wysokim biegu nie grali. Gordon i Adeyemi fajne mecze rozegrali, Raphinha jak to on. Yamal trochę spał, ale ogólnie rzecz ujmajax, wrażenie po pierwszej kolejce lepsze zrobiła Barca.
Muszę przyznać że im więcej tych filmikow tym większy hype mam na gierkę. Lubie formułę GTA, nie nudzi mnie, oczekiwałem po prostu czegoś co będzie lepszym gta v, z większą ilością mechanik, lepszą grafiką, większym przywiązaniem do detali. I na chwilę obecną może nawet przerośnie to moje oczekiwania, bo nie myślałem że pójdą tak mocno w stronę RDR 2. Miałem kupić dopiero na PC, ale może po premierze sprawię sobie na xboxa series s. Pamiętając jak działało GTA V na xboxie 360 (sam wtedy tam grałem), i RDR2 na obecnym genie, jestem pewny że ta gra też będzie dobrze działać. Fajnie, cieszę się, że będzie w co pograć dłużej. Mało gierek AAA ostatnimi czasy, szczególnie dobrych sandboxow. Życzę każdemu żeby się dobrze przy gierce bawił, a osobom które tak wojują co News ze kolejny na stronie, ile można, jaka ta gra słaba - po co wchodzicie w każdy ten news i to komentujecie? XD Jakim cudem można nie zczaic ze takim zachowaniem właśnie przyczyniacie się do większej ilości newsów o GTA VI.
chlop że wrzuca jakieś krypto scamy, jest głupie, ale jeszcze głupsze są osoby które mu za to płacą.
Większość pracowników ma wyjebane, czy ta gra wycieknie czy nie. To jest praca jak każda inna, śmietankę za ich pracę spija tzw. góra, natomiast lincz za grę laduje i tak na studiu developerskim, które dostaje taski i ma je wykonać. Taka narrację widać również na golu.
Więc wstrzymałbym się z opinią że takie wycieki szkodzą najbardziej pracownikom. A nawet jeśli, to jest to coś do czego doprowadziło zarządzanie dużych firm i to do nich powinno się kierować główne pretensje.
Dochodzi też do skrajnej patologii, że wyciek gry nazywamy cyber terroryzmem. To jest tak idiotyczne, że nawet nie wiem jak się do tego odnieść. I najlepsze jest to, że chłop jak go złapią, dostanie pewnie większą karę, niż sprawcy niejednego czynu przemocy.
Choinka zapachowa brzmi spoko. Myślałem jeszcze o takich dezodorantach do stóp i butów. Mysle ze to też byłoby wymowne.
Za wszelkie kwasy, czy psie gowna - dziękuję. Chcę, aby to był nieszkodliwy lecz wymowny sposób.
smiejcie się, sam nie mogłem uwierzyć że w ostatnie upały ten smród do mojego piętra dotarł. Naprawdę chciałbym żeby to było żartem XDD
r/gta6unmoderated czy /gtaleaksandrumors.
Koles w tych miejscach jest wrecz rownany z ziemia za to co zrobil i jak zrobil.
To chyba inne reddity mamy
Odkąd pamiętam (czyli niedługo, bo mieszkam dopiero tu parę lat), sąsiad z klatki zostawia buty przed drzwiami. Część rodziny zostawia buty sporadycznie, natomiast ich syn zostawia codziennie na wycieraczce skórzane air force'y. Jak się możecie domyśleć, w ostatnie upały te buty tak pie**oliły, że czasem ich zapach dochodził nawet na piętra wyżej (2 mieszkania per piętro, więc za wiele miejsca do ucieczki zapach nie ma). Pomyślałem, że im powiem po prostu, ale z drugiej strony nie chcę robić sobie kosy z sąsiadami, bo różnie w życiu bywa. Jeszcze się skończy, że będą robić na złość, bo to dziwny typ osobników. Już abstrahując, że całe piętro przy ich drzwiach zawalone, jakby to było przedłużenie przedpokoju. Czasem nawet śmieci zostawiają śmierdzące na całą noc i zdarza się ze po południu dalej leżą.
No ale, ja nie o tym. Chciałbym wykorzystać te buty do przekazania informacji, bądź do sabotażu. Nie chcę robić nic, co spowodowałoby zniszczenie ich. Nie wiem, jakieś diabełki wetknięte w podeszwę - coś aby zaczęli te buty chować do domu. Coś również na tyle "powszechnego", żeby nie powiązać zbrodni z ludźmi przed 30. Mieszkam parę pięter wyżej, jednak cała reszta ludzi jest znacznie starsza. Macie pomysł, co można tym oblechom zrobić?
Z grafiką się zgodzę, ocenianie jej przez pryzmat kiepskich filmików w necie to też niezły poziom odklejki.
a część internautów sugeruje, że mogą one w rzeczywistości przedstawiać odpowiednio zmodyfikowane Red Dead Redemption 2
ale cope XD
------------------------------
Bardzo mnie bawi reakcja ludzi na ten gameplay w sieci. Każdy oczekiwał jakiegoś cudu, a to jak można było przewidzieć, po prostu kolejne GTA z lepszą grafiką i tyle.
Gra o niepełnosprawnych ludziach, którzy sami nie potrafią nawet skorzystać z toalety, bez przeczytania książki o gotowaniu podpalają cały dom i wpadają w paraliż, jak nagle dziwnym przypadkiem zniknie drabinka w basenie w którym pływają.
Polski GOAT'cik wśród legend na stronie Barcelony. Oj ciężki będzie dzień zakończenia przez niego kariery.
Ale na papierze wcale tego tłoku nie widać
dawno nie widziałem, żeby ktoś 4-4-2 grał i to dobrą piłkę, w sumie, ale może siedzę w szafie. Tak czy siak, rzeczywiście nie wygląda to tak źle jak myślałem, ale sam overlapping Mbappe i Viniego na boisku jest niezaprzeczalny. Oni pokrywają praktycznie te same pozycje i jak grają ze sobą razem, to ciężko złożyć taktycznie cokolwiek dobrego. Nikt ich nie potrafił ułożyć razem i Mou musiałby być jakimś cudotwórcą.
Powiem wam, że ciekawie w tym Realu. XD W ataku tłok, kupują Diomande za jakieś niebotyczne pieniądze. Perez pokazuje, że jego zdanie nic nie znaczy i jednak Viniemu przedstawia drugą ostateczną ofertę, podpisując go na 6 lat, jednocześnie dublując jego z Mbappe. To rozpocznie efekt domino i w kolejce o podwyżkę ustawi się pół zespołu, wiedząc, że można Pereza naciskać. Jednocześnie olali transfer Rodriego, przez co Barcelona weszła do gry o jego podpis. Jeśli nie uda im się dopiąć Rodriego, to pozostają znowu bez wycofanego rozgrywającego i będą się tłuc z Fede i Tchouamenim. W obronie fajne podpisy, ale w zasadzie to jakoś nie widzę tego, że Mou pomoc i atak poukłada.
edit: nie zdazylem odp na post WolfDale, nie znam pathfindera wiec skip
Idea podążania za postaciami medialnymi się nie zmieniła. Zmieniło się tylko medium z którego ludzie czerpią. Kiedyś było radio i gazety, potem telewizja, następnie YouTube, a później będzie (albo i już jest) tiktok i jego następcy.
Taka też metoda erystyczna, aby swoje opinie podkreślać parafrazami czy cytatami ludzi znanych, w środowisku w którym toczysz dyskusje. nie rozumiem o co się burzyć.
eFootball - spalę sie ze wstydu, bo jak 90 minut jeszcze przetruchtam, to nic z tego nie wyniknie, poza hańbą dla całego rodu.
No i zainstalowałem ten eFootball. Muszę przyznać, że fajnie się kopie. Piłkarze mają feeling jakby byli prawdziwym piłkarzem, a nie skinem hiperresponsywnego obiektu na wzór piłkarza. Brak miliona mechanik powoduje, że piłka jaką się widzi w meczach w TV, jest skuteczna i można w ten sposób strzelić na dzień dobry ładne gole. Pewnie pogram dłużej, zobaczę jak wygląda grind (w końcu F2P) i progresowanie. Może w końcu będzie to gra, która samym gameplayem zachęca do odpalenia jej, a nie tym co w menu nowego.
W sumie to obczaję, dzięki. Ostatnio po mundialu znajomych wzięło na EAFC. Spotkaliśmy się na mały turniej, potem każdy kupił za parę złotych i sam łoi, bo odkryliśmy ile funu daje gra w trybie autentycznym z wyłączonymi asystami podań i strzałów. Wszystko na ręczne sterowanie. Serio, po latach grania, byłem w szoku, że EAFC może dawać tyle funu. Szkoda tylko, że główne tryby online to ping pong. :/
jak dla mnie wszystko w rękach Viniciusa, albo zejdzie z oczekiwań albo odejdzie. Real nic już nie musi.
To prawda. Serce mówi jedno, mózg drugie - nie wierzę, że Vini będzie chciał się przenieść z Madrytu do Londynu. Przecież Londyn to dramat dla większości Latynosów. Do tego dochodzi fakt, że sportowo, jakkolwiek to nie zabrzmi, transfer do Arsenalu byłby lekkim zjazdem marketingowym dla niego. Real/Barca to szczyt marzeń dla każdego Brazola. Jest też ciepełko, słonecznie, Brazylijczykowi łatwiej się żyje wśród Hiszpanów, niż Anglików - większy dystans, bardziej zamknięte życie towarzyskie, mniejsza fizyczność w relacjach.
To wszystko się wydaje kwestią drugorzędną, ale zebrać to do kupy i boję się, że skończy się zawodnikiem ze złamanym mentalem. Obym się mylił - oczywiście jeśli jakimś cudem do transferu dojdzie. Kilku dobrych Brazylijczyków było w Premier League, ale czy Vini byłby jednym z nich?
Strajk rolników incoming. Nie użyto drogiego pocisku do strącania innych pocisków, żeby ochronić ziemniaki w Pcimiu Dolnym. Skandal. Putin przez to pewnie uważa nas za slabiakow, bo dajemy sobie niszczyć ziemniaki.
To co, kolejny World Cup bez państw UEFY? xD Infantino jedzie all in i speedrunuje wyścig na największego korupcyjnego dziada w historii piłki nożnej.
A co do all in to jeśli Vinicius nie dogada się z Realem w sprawie kontraktu (gdzie sprawa stoi już rok), to na chwilę obecną jedynym kandydatem do spełnienia oczekiwań finansowym jest rzekomo Arsenal. Podobno już po słowie z zespołem Viniego. Nie powiem, że lubiłem tego piłkarza, ale no byłaby to chyba najlepsza możliwa opcja na lewe skrzydło.
Szerszych ulic w Krakowie, żeby dało się po nim normalnie jeździć autem, bez korków. Autobusy to loteria (i też korki), a tramwaje nie mają dobrej siatki połączeń - do centrum dojedziesz, ale wszystko poza nim jest ograniczone. Już nie wspominając o fakcie, że jazda autem hybrydowym jest w tym mieście tańsza od jazdy komunikacją miejską. XD
I, o dziwo, brakuje też dobrych knajpek z jedzeniem. 99% knajpek na starym mieście i na Kazimierzu to tourist trapy. Na palcach jednej ręki idzie policzyć sensowne i smaczne lokale, które nie są kuchnią polską, żydowską. W Warszawie z każdego zakątka świata jest 5 różnych spotów do wyboru. W Krakowie jeden, maksymalnei dwa, gdzie obydwa są półkę niżej pod tymi ze stolycy.
A poza tym to mam wrażenie, że Kraków dziadzieje. Coraz więcej kultowych miejsc jest zamykana, celem postawienia hotelu (nie wybaczę miastu zamknięcia dolnych młynów). Jak nie jesteś brytolem 40letnim, czy innym Sebiksem, to w tym mieście coraz ciężej coś znaleźć ze znajomymi, co nie jest posadzeniem dupy i piciem piwa / kawy / jedzeniem. Warszawa pod tym względem również jest o lata świetlne w przód.
Argentyna po tym antyfutbolu, agresji, bójce po meczu, to powinna być jechana równo przez cały świat, aż do ostatniego zawodnika tej repry przechodzącego na emeryturę. Absolutnie tragiczny i obleśny występ.
Z trojga złego, niech Hiszpania wygra. W Argentynie tylko Messi i Mac Alister może zasługują na puchar. Jeśli Anglia wygra, to trzeba wyłączyć internet na 4 lata. Hiszpania jak już ograła Francję to niech wygra ten mundial.
A co do Francji, to gadałem z kolegą i mówiłem, że żeby oni nie wygrali finału, to wszystko musiałoby się nagle posypać - brak pompy, niecelne podania, wszystko by musiało nagle odwrócić się o 180 stopni, co jest mało prawdopodobne. No i cóż, właśnie tak się stało. Hiszpania jak zaczęła pressować, to Francja nie wiedziała co z piłką zrobić. Myślałem, że Hiszpanie się w końcu tym zmęczą, ale uja. Cały mecz biegali, jakby byli zawodnikami Kolumbii zeszłego wieku, z myślą, że czeka ich piękne powitanie w kraju przy porażce.
Najlepsze było to, że dzieciaki kupowały te korki, żeby potem i tak grać w nich na betonie. XD
Nie są to jakieś epickie wspomnienia, ale są więc się podzielę. :)
1. Dostałem wpie*dol na osiedlu za Ronaldinho. Miałem okres w dzieciństwie (jakoś 8-9 lat) fascynacji piłką nożną - oglądałem mecze Barcy (głównie u wujka, bo u mnie w domu jedynie co to na TVP jak Liga Mistrzów była) i byłem wówczas największym fanem Ronaldinho na świecie. Do tego stopnia, że musiałem mieć oryginalną Fifę 07 (wcześniej piraty), aby na pudełku widzieć japę Roniego. Napieprzałem Barceloną ile wlezie, tylko po to, żeby móc widzieć Gaucho przy piłce.
FIFA posmyrała u mnie neuron koszulek piłkarskich i chciałem mieć jedną, aby siedzieć w niej podczas gry na konsoli. Pokazywałem rodzicom, w FIFIE, jaką koszulkę chcę, aż udało się wybłagać. Pojechaliśmy na targ i przy okazji zakupów "domowych" rodzice zabrali mnie do sklepu sportowego w pawilonie, abym sobie mógł kupić koszulkę. Wziąłem, jakżeby inaczej, Ronaldinho, a tata jeszcze wziął mi Del Piero. Oczywiście, obydwie były podróbami z chamskiego materiału, ale kogo to wtedy obchodziło.
W pewnym momencie granie na konsoli to było za mało i uznałem, że pójdę pograć w gałę z osiedlowymi patusami (normalnych ludzi w moim bloku nie było). No i tak wyszedłem w tej koszulce, oczywiście odgrywałem Ronaldinho, ale był jakiś młodszy patus (z najgorszej możliwej rodziny na osiedlu, z patusiarskiej kamienicy, którą się omijało szerokim łukiem), który też uważał, że jest Ronaldinho. No i po meczu takiej sprzeczki, wkur*ony, poszedł po starszego brata. Starszy brat przyszedł, spuścił mi wpierdol, koszulkę porwał i wróciłem z rykiem do domu. Moja zajawka piłkarska się skończyła na parę lat, a miłość do Barcelony ustała. XD
2. W podobnym okresie, może wcześniej, grałem w Neverwinter Nights 1. Nie ogarniałem zbytnio wówczas systemu DND, nie wyszedłem dalej poza pierwszy rozdział, ale klimat fantasy lepił mi mózg i pompował dopaminkę. Dużo rysowałem i odgrywałem scenek ze świata DND, aż pewnego razu udało mi się na osiedlu u babci (tam było dużo więcej normalnych dzieci), zorganizować zabawę na wzór DND, nie wiedząc że coś takiego, jak roleplayowanie i podręcznikowe RPG istnieją. Robiłem za swoistego game mastera, gdzie wymyślałem lore, postaci, itemizację, spelle itp. Tury odpuściłem, bo było to coś czego nie cierpiałem mimo wszystko, jako gówniak. No i tak całe osiedle było rozrysowane na mapce, każde krzaki były jakimś dungeonem, a głównym lore było zamykanie portali (dwa drzewa obok siebie), z których najeżdzały nas armie czarnoksiężników. Praktycznie 1:1 fabuła z Obliviona, gdzie w niego zagrałem dopiero kilkanaście lat później. Wtedy mi się właśnie ten moment z dzieciństwa przypomniał, że wait ja już coś takiego gdzieś widziałem. XD
3. Pobierałem sobie World of Warcraft: Wrath of the Lich King. Oczywiście grałem na privie, bo skąd bachor w 5 podstawówce miał mieć hajs na abonament. Grałem już wcześniej w TBC, ale z Wotlkiem miałem problem, bo nie mogłem go pobrać. Czy zostawiłbym grę na noc, czy w dzień, torrent zawsze zatrzymywał się na 5.0 GB. Kompletnie nie wiedziałem o co chodzi, więc zacząłem robić research. Po paru godzinach okazało się, że wina leży w systemie plików - FAT32 - który nie pozwalała na przechowywanie plików większych, niż 5 GB. Jako dziecko z podbazy musiałem dokonać zmiany formatu partycji na NTFS, co było czarną magią do wyklikania w konsoli cmd. Koniec końców się udało, gierka została pobrana i to jakoś mnie popchnęło dalej do grzebania w Windowsie, to z kolei do programowania i teraz zajmuje się tym zawodowo, więc można uznać, że dzięki wowowi jestem tu gdzie jestem. XD
pewnie część Was już nie żyje albo niedługo dołączy (hi, Soul).
jesteś tak żałosny, że brak słów, ale czy to się zmieniło i kogoś dziwi? Może zaraz ktoś ciebie podlinkuje w wątku, w końcu X lat temu dla atencji zfake'owałeś swoją śmierć.
Tak było, nie zmyślam.
Bo chyba tylko oni jakiś poziom trzymają. Reszta to padaka straszna.
nie no xD oglądałeś Francję? Chłopy tam taki futbol grają, że wrzucanie ich do wora padaki jest strasznie nie na miejscu.
I tez nie uważam, żeby gra Argentyny była jakaś super. Wszyscy mam wrażenie liczą, że dziad coś nagle wyczaruje i ich przepchnie dalej (no i tak jest).
Ja taką Pumę ostatnio kupiłem. https://www.zalando.pl/puma-kurtka-zimowa-dusky-gray-pu122t0c8-c11.html
Na zeszłoroczne -20 z bluzą pod spodem, sprawowała się dobrze, zimno bynajmniej nie było i nawet komina nie musiałem nosić. Mało bajerów ma, podszewki w środku brak, kieszeni też mało, ale od chłodu ładne izoluje. Też nie wiem, jak się sprawdzi po X latach, ale po pierwszej zimie jestem zadowolony.
Stąd zakładam, że jakieś inne Pumy bardziej dopasione, będą okej z budżetowych marek.
Chciałem kupić kolejną konsole PlayStation, przez to co Microsoft odpieprza, ale skończy się na żadnej chyba. XD
CP2077: Phantom Liberty miał fajny pomysł na wybory. Żaden w zasadzie nie był "dobry", wszystkie miały swoje wady i zalety, wykluczając gameplayowy pragmatyzm.
No na przykład zmieniło to, że Xbox ledwo na nogach stoi w porównaniu z takim PlayStation.
Ja zamowilem wersje Ultimate.
No i gratulacje, dobrze zrobiłeś. W końcu jeszcze by ci na premierę zabrakło kodu i co to by było.
GTA 5 sprzedalo sie w nakladzie 250+ mln sztuk. Nie ma takiej 2 gry na tylko pc i konsolach i kropka.
Aha, jak to się ma do całej sprawy? XD
No i najlepsze sa placze pctowcow. Przeciez przy Gta4 byl ten sam model sprzedazowy. Najpierw konsole , potem pc.
Fajny chochoł. Rzeczywiście głównym problemem, jest to, że gra pierw wyjdzie na konsole.
---
Coping u niektórych sięga szczytów.
"Warsztaty tuningowe: Dwa świetne warsztaty tuningowe dostępne wyłączenie dla posiadaczy Ultimate Edition, w których można sięgnąć po szeroki wachlarz kosmetycznych i funkcjonalnych modyfikacji pojazdów. W Rideout Customs w Vice City przekształcisz pospolite pojazdy w niesamowite dzieła sztuki za pomocą dopracowanych wnętrz, wyśmienitych felg i stylizacji donk. Równocześnie w Warsztacie Jednookiego Williego nad jeziorem Leonida dopieścisz pojazdy terenowe ręcznie malowanymi arcydziełami oraz ekskluzywnymi modyfikacjami."
W sensie, że co, tuning w singlu za paywallem? X D
Ewentualnie rzucą basic tuning typu kolor auta normalnie, a reszta w najdroższej edycji za 100 dolców. Wtf.
aha, no to skipuje konsole i czekam na PC, trudno. Mam nadzieje, ze fomo mnie nie zje.
O jezu xinjin z Krakowa jest? To trzeba uważać, jak śmigam w koszulce arsenalu, żeby mnei nie zamaczetował.
A z tym teaserem to czasem nie było tak, że powstał tylko po to, aby podbić ceny akcji przed wykupem przez Microsoft?
Serie A to się nic nie należy. Co najwyżej Suarez z rozwalonymi kolanami, a nie goacik. ;)
Co oni się tam burzy boją? Mecz już ponad półtorej h przerwany. Ciekawe jak statystyczny Amerykanin poradziłby sobie w zimną, deszczową noc w Stoke.
Ja czekam. Wystarczy mi nawet coś pomiędzy średniakiem, a dobrą grą, bo ostatnio nie ma zbytnio takich action RPGów fantasy za wiele.
Ano, żadnego nowego nie miałem na myśli. :D Tak jeszcze traktowałem ten mundial i obecną ekipę, jako Last Dance Belgów, ale chyba rzeczywiście pociąg odjechał.
Zależy, obecne modele AI które są teraz popularne w mainstreamie to LLMy, czyli językowe modele. Do nich co prawda podpinane są inne, które lepiej pasują pod określone problemy, ale core to te LLM i to w nie ładowane są pieniądze.
I jeśli sprawdzają się dobrze w redagowaniu, czy programowaniu (w końcu model językowy), to w innych gałęziach ma lekkie problemy. Ogólnie w dużym uproszczeniu, modele sztucznej inteligencji działają w oparciu o naukę porcją danych, a następnie generowaniu odpowiedzi przez prawdopodobieństwo, jak bardzo input pasuje do tego czego się nauczył. A LLMy uczone były dużą ilością tekstu, aby redagować dobrze i logicznie tekst na wskazany temat.
I przechodząc do meritum - obecnie nurt pchany jest tak, aby LLM nie halucynował - tj. nie odpowiadał glupota, jeśli nie ma dużej pewności. A tej nie będzie miał w abstrakcyjnym problemie, bo nie było rozwiązań takich problemów w zestawie uczącym, jako że ludzkość sama nie zna odpowiedzi na te złożone zagadnienia.
Więc obecnie, popularne, modele pchane przez mainstream nie rozwiążą same z siebie tych problemów, ponieważ nie zostały do tego stworzone. Moga co najwyżej przyspieszyć pracę nad czymś i powodować, że więcej problemów zostanie poruszonych i szybciej popchniętych do przodu, w generowaniu procesów testowych i doświadczalnych chociażby, gdzie kapitał ludzki był ograniczeniem.
Pietrus nie uważasz, że trochę wyolbrzymiasz i sam nadajesz swoich barw narracji? Większość osób pisze tutaj o bardziej asertywnej i pragmatycznej polityce wobec Ukrainy, ale dalej należy pomagać i dążyć do tego, aby Ukrainie się powiodło. Jedynie, parę trolli pisze dalej po trollsku to co zawsze. A ty już swoją ikoniczną ironią przedstawiasz każdego, jakby zaraz miał w czołg wsiadać i Kijów podbijać. XD
dawno nie bylo. Ciekawe któremu agentowi sie poprzedni nick znudzil
stawiam, tego typa co prace naukowa robil
Ale to byłoby piękne, jeśli złote pokolenie Belgii odpadłoby w grupie z takimi tuzami.
Z jednej strony tak, ale z drugiej, nas i Ukrainę od Izraela różni, między innymi, jedna istotna rzecz - Unia Europejska (już abstrahując od pozycji na arenie międzynarodowej, naszej i Izraela). Sociale są machiną napędową w kreowaniu opinii publicznej, a chyba wiadomo, kto tych polityków wybiera. To my musimy być w mocnej pozycji, jeśli chodzi o potencjalne miejsce UA w Unii Europejskiej, a więc trzeba mądrze budować kapitał, nawet w social mediach.
Tak, czy siak, podpisuję się obydwiema ryncoma i nogami pod Twoim postem. Muszę przyznać sam przed sobą, że też byłem zbyt naiwny. Pomoc pomocą, ale jeśli druga strona odpowiada tylko pragmatyzmem, to w ten sam sposób musimy mówić i my.

Trzeba przyznać, że controversial World War Two fighters to dosyć spory eufemizm. ;)
Za granicą to Polska wyszła na tego "złego", póki co.
Zależy. Jeśli patrzeć na sociale, to nawet na "lewackim" redditcie (zagraniczne suby polityczne i "newsowe") ludzie, w większości, piszą, że to Ukraina odwaliła numer. Media natomiast dosyć mocno unikają pewnych słów, ale też nie czytam zagranicznych nurtów opiniotwórczych, a bardziej nieowinięte w papierek newsy - stąd tam może być narracja pro-ukraińska, tego nie wiem.
Nom jest to patologia ponadpartyjna, ale nie zmienia to faktu, że Kacprzyk należał do Struktur KO i członkom partii ułatwiał obchodzenie ścieżki plebsu, napychając sobie kabzę waląc w ciula i to w roli, jakiej bez specjalizacji nie powinien dostać.
Trochę dziwna próba odwrócenia kota ogonem.
Wylalo sie na PO bo debil ktory chcial rabac kase z NFZ nie pomyslal ze bedac radnym, ten walek musi wyplynac. tysiace lekarzy robi podobne walki, wiec to nie jest odosobniony przypadek. To jest patologia trawiaca sluzbe zdrowia.
Aż nie wiem, co powiedzieć na ten akapit. Mega źle to brzmi z twoim ust/klawiatury, pamiętając historię twoich postów w tym wątku.
Nic innego się nie liczy -> ludzie zatem wybierają bezpiecznie A albo B, bo są jakie są -> A i B zdobywa dużo głosów -> nic innego się nie liczy
Takie błędne koło. Nie mówię, że to wina dyskretnej jednostki, ale trochę taki przypadek hive mindu społeczeństwa - no i nic zbytnio nie ma co mogłoby tu pomóc, a na pewno ja nie mam na to pomysłu. Jedynie nie podoba mi się fakt równania osób, którym to koło się nie podoba, do osób popierających ugrupowanie, które jest przeciwne twoim poglądom.
Ja rozumiem, że w Polsce jest brak sensownych alternatyw, ale ciągłym betonowaniem partii, która jedyne co ma do zaoferowania to to, że nie jest PiSem i "jak wróci PiS to zobaczycie", również daleko jako państwo nie zajdziemy. To się niestety nie zmieni, bo żyjemy w świecie, gdzie emocje i kłamstwa mają większy wydźwięk, niż sensowne działania. Stąd kończy się na głosowaniu na krzykaczy i na tych co nic nie robią, ale chociaż nie krzyczą i nie psują X, psując Y.
Mam wrażenie, że wiele osób przymyka oko na fakt, że zamykamy się w pułapce, gnijemy społecznie i politycznie. A chęć opuszczenia tego cyklu spierdolenia, traktujecie wrogo, stawiając wręcz na równi z PiSowcami. Kto nie z nami, ten przeciw nam. Wyjmijcie czasem głowę z czterech liter, bo wbrew pozorom, czasem łączy was z pseudoprawakami więcej, niż moglibyście się spodziewać.
Byłoby 2 więcej pkt gdybym nie wydygal i dwóch remisów nie zmienił przed meczem. A teraz raczej będzie pik w dół, bo druga kolejka ciężko się zapowiada na typowanie.
Olise to jest taki kot.
Powiem wam, że rozum był team PS, serduszko team Xbox. Miałem 360 - potem PS4, by teraz mieć Seriesa i jeśli Microsoft tak dalej będzie leciał w ciula, to kolejnego Xboxa już chyba sobie nie sprawię. Wszystkie newsy i działania Msoftu są tak paskudne, jest tyle czerwonych flag, że kupno kolejnego Xboxa to jakiś samosabotaż.
kurde, miałem remisy w Brazylia Maroko, Holandia Japonia, ale przed rozpoczęciem meczów wydygalem i zmieniłem. XD
Że jakieś kurasą co ma 40k ludzi mniej niż radom, gra na mundialu, a Polska nie, to niezły obciach XD
Nie no, akurat Bernardo, jako tymczasowy grajek ładnie im środek załata i wyprowadzenie piłki do ofensywy. Akurat kogoś takiego im brakowało. Zakładam, że jest plastrem na ranę, dopóki nie uda im się kogoś pokroju Vitinhi ściągnąć.
Wątek o smugglerze, a tyle pozytywów wychodzi, kto by pomyślał. ;)
Potraktuj to więc jako prezent że możesz błyszczeć swoimi przenikliwymi ripostami nie na temat pod moją wypowiedzią.
gdzie ten prezent? Tak się składa, że nie mogę i dwa posty poleciały. :)
Omijać nowego Xboxa szerokim łukiem. Śmierdzi martwą konsolą (chociaż ciężko, żeby było gorzej niż obecna generacja), warto było nawykupywać tyle studiów deweloperskich, w końcu dobrych gier na pęczki się produkuje.

Róbcie składy Fantasy i dołączajcie do ligi. Kod do ligi golowej: 1SF82GDU
Siema. Na jaką grę, która nie została zapowiedziana, czekacie najbardziej? Niezależnie, czy jest to gra z małym prawdopodobieństwem kontynuacji, czasem wręcz reanimacji, czy z całkiem realną zapowiedzią na przestrzeni lat. Na co czekacie najbardziej i dlaczego? Może to być kilka gier oczywiście.
Ja osobiście, poza jedną oczywistością od Valve, nie obraziłbym się na nowe Team Fortress. Myślę, że w dzisiejszych czasach, gra wpasowałaby się idealnie w rynek i Valve mogłoby pokonkurować w kategorii gen Z gry z jakimiś fortniteami, czy robloxami. Jeszcze dodać do tego możliwości G Moda i piękna gra by z tego mogła wyjść.
Z innych gierek, chciałbym bardzo kontynuacje Crasha Bandicoot. Oczywiście w klimacie starej trylogii z PSOne i czwartej części już z nowszych, obecnych konsol. Ta formuła mi się nigdy nie znudzi, a Crash fajnie uziemia mnie i daje taki nostalgiczny trip do przeszłości. Warped to chyba jedyna gra w moim życiu, która udało mi się wymaksować/splatynować.
Z tymi remake'ami to też zależy. Ja na przykład lubię - ale mówię tu grach, które wyszły te 20 lat temu lub nie da się już odpalić na nowym systemie, czy rozdzielczości. Crash Bandicoot Trilogy idealnym przykładem. Natomiast remaster takiego Horizona, czy The Last of Us 2, to jest jakiś śmiech na sali. Że jeszcze budżet na to idzie, który mógłby wesprzeć, jakąś inną sensowną grę.
W ogóle obecna generacja to jest dramat. Zaraz się kończy (może ceny pamięci ją lekko podtrzymają respiratorem), a sensownych gier na takim PS5 to tyle co kot napłakał. Większość to sequele, które powtarzają formułę do porzygu, albo remastery gier, które dalej świetne wyglądają na poprzedniej generacji. Leży piątka w domu rodzinnym i nawet mnie nie boli, że nie mam do niej dostępu, bo literalnie nie ma w co grać. Tata sobie pociupie chociaż.
Trzeba lukę wypełniać mniejszymi produkcjami, czy mniej medialnymi i czekać, aż kołnierzyki uznają, że klepanie tego samego kotleta już nie daje takich zysków, jak coś nowego i ryzykownego. Nie mówię, że już tak jest, ale prędzej, czy później do tego dojdzie. Uber realistyczna grafika, animacje, milion opcji jest fajne, ale czas produkcji takich gier to lekkie nieporozumienie. Wolę bardziej kanciastą grę, lecz bardziej kreatywną, niż grę której główną cechą jest realizm (Uncharted vibe), a poza tym jest pusta.
Z budżetu jednej "super" gry, można zrobić więcej ryzykownych, a sukces jednej formuły, może przykryć straty z nietrafienia w gusta innej ryzykownej gierki.
ja z początku gen z, no i przyznać trzeba, że młodsze osobniki, rzeczywiście do gier mają daleko. Co najwyżej Brawl Stars na telefonie i tego typu shity. Ba, nawet z obsługa komputera jest coraz większy problem. Trochę się nie dziwię, bo po co komuś komputer, jak wszystko może zrobić w telefonie. Trochę się czuję jak unc, bo ja żeby coś kupić, albo załatwić online, to muszę odpalić komputer. XD Jakoś nie mogę takich rzeczy na telefonie robić.
W gry AAA grają same wujasy teraz, stąd takie zainteresowanie klikofilmem - nowym Bondem. :P
World of Warcraft - swego czasu blizzard odpieprzył manianę, ale teraz jest fajna gra. Jedynie lore kuleje, jednak pod względem gameplayowym top Wowa od samego początku. Oczywiście jeśli lubisz gameplay loop opierający się o endgame. W przypadku levelowania, pewnie zaraz classic+ zapowiedzą.
FIFA/EAFC - pierwsze co mi do głowy przyszło, gra idealnie się wpasowuje w ten wątek. Przez wiele osób słusznie hejtowana, ale syndrom sztokholmski i gen owcy do golenia we mnie mocny. Co poradzę, że lubie piłkę nożną i tryb Ultimate Team. :D Wydaje mi się, że prędzej czy później uderzą w system z F1, czy WRC, gdzie po roku nie wypuszczają nowej gry, a content patch odwzorowujący nowy sezon. Przydałoby im się ze 2-3 lata przerwy i napisanie wielu core systemów od nowa, bo się chyba chłopaki gubią w spaghetti kodzie, który wypluwają, albo LLM im taki podrzuca.
btw, zaktualizuj GIFa, po dzisiaj to nowa ściana ferrari wleciała na rejony :D
...która jest w miarę realistyczna, ale da się grać na padzie? Oczywiście chodzi mi o takie gry, gdzie wyścigi mają miejsce na torach, najlepiej prawdziwych. Pograłem trochę w Forze Horizon 6, ale casualowość, cała otoczka gry i gameplay loop trochę mnie zaczyna nużyć. Dobrze jeśli byłoby to coś z nowszych gier. Chciałbym coś gdzie można jeździć długo jednym samochodem, poznawać jego limity i młócić okrążenia / wyścigi, aż siądzie dobry czas.
Forza Motorsport będzie git? Platformy jakie mam to Xbox Series S i PC.
jak to jedna z gierek typu ten syzyf i chained together, to podrzuc na discord jakiegos streamera wiekszego co gra w takie gierki okresowo to ci moze pomoze to w zlapaniu paru groszy
nie, czy musza sie tak ludzie obnosic z tym po ulicy? Nie moga sobie wierzyc w swoim domu? Ja tam nie wnikam do domu nie zagladam, a ci sie afiszuja na kazdym osiedlu.
nie no propsy w chuj, czlowiek myslal ze forum juz tylko w dol bedzie szlo i niedlugo na smietnik historii polskiego gamingu, a tu prosze. Duzo negatywow mowilem, ale pochwalic tez trzeba, jak jest ku temu okazja
btw, jak otwiera sie statystyki watku?
aha czyli traktowac trzeba posty powaznie tylko wtedy, kiedy drugiej stronie to odpowiada i jest na reke, spoko zanotowane
dalej czekam na te elaboraty, bez tego twoja rzetelnosc jest zerowa, bo wychodzi ze uzywasz tylko dowodow anegdotycznych i odwracasz tylko kota ogonem, przerzucając odpowiedzialnosc na druga strone (nie to zeby mnie to w jakis sposob dziwilo w tej tematyce).
wy sie sami podsumowujecie w kazdym kolejnym poscie. XD Chcecie aby wasza opinia byla traktowana powaznie, ze was soyboye baituja, po czym takie posty piszecie.
Bardzo dobrze, że jest baba główną bohaterką, niech jeszcze wrócą do Grecji i z Zeusa babę zrobią, albo i z całego Panteonu.
Najlepsze jest to, że to spin off. A ludzie dalej w szoku, że około 50% osób na świecie to kobiety.
Kolejność losowa:
- Sekiro - zacząłem grać w trakcie studiów i z braku czasu, nagle, przestałem. Mega ciekawy system walki, wówczas spora świeżość jak na Soulsy, no i klimat przecudowny.
- Dark Souls 3 - byłem przed final bossami i zrobiłem sobie przerwę, bo szkoda było mi przejść już grę. xD Koniec końców, do gry nie wróciłem, a PS4 na którym grałem, już dawno pochowane. 💀
- CyberPunk 2077 - Phantom of Liberty - jakoś się nie mogę zmusić do przejścia tego DLC. Nie podoba mi się build, którym przeszedłem podstawkę, z kolei, tworząc nową postać i zaczynając z bomby DLC, nie czuję żadnego przywiązania i chęci do chłonięcia świata tą postacią.
Mam nadzieję, że ten turniej okaże się spektakularną klapą oglądalnościowo-finansową
W USA tego nie będą oglądali, głównie statystyki będzie podbijała Ameryka Południowa + Meksyk. Zazwyczaj puszczałem w tle mecze na mistrzostwa, nawet jak jakieś ogórasy grały, byleby coś leciało i klimat z TV żeby przesiąkał. Teraz godziny niektórych meczów to tylko iks de można napisać.
Ale FIFA i tak żadnej lekcji nie wyciągnie i kolejny mundial na 500 reprezentacji. Zrekrutujemy kluby, żeby grały jednocześnie z repkami (mecze ci się w klubie i reprze nakładają? trudno), może już kosmitów do tego czasu się odkryje, to też się zaprosi.
W ogóle, jak tak się spojrzy jakie repki grają, to jest taki obciach że Polski tam nie ma. xD PZPN należałoby zdelegalizować.
Marka klubu to jedno, ale styl, trener to drugie. Gdzie by Guardiola nie pracował to samym nazwiskiem ściągnie zawodnika. Ja nie wiem czy ten finał kogoś zachęcił.
Gdzie Rzym, a gdzie Krym. :D Guardiola pod względem nazwiska to klasy wyżej względem Artety. Natomiast w środowisku piłkarskim Arteta ma opinię pasjonata, który wizją potrafi przechylić szalę na swoją stronę. Jedynie ze stylem się zgodzę, ale ten może być odmienny właśnie przez obecność kluczowych piłkarzy o których będzie toczyła się gra.
Tylko jeszcze dodam, że za transfery (między innymi Gyokeresa) odpowiada Arteta. To był jeden z warunków jakie postawił klubowi.
Otóż nie tylko. Gyok nie był priorytetem Artety, prowadził on spór z Bertą o wybór napastnika. Numerem jeden Mikela wówczas był Sesko (potrafi grać piłką i ją przytrzymać przy nodze, przy Artecie mógłby sporo zyskać), a Gyok był pchany przez Bertę, który chciał postawić na topowym nazwisku. Koniec końców, tam chyba Lipsk robił problem z ceną, której kanonierzy nie chcieli za niego dać, a poza Gyokeresem nie było nikogo na rynku. Zaś kupić kogokolwiek musieli. Sam myślałem, że to będzie dobry transfer, ale cóż. On byłby spoko w klubie, w którym daje się przestrzeń napastnikowi, aby mógł wybiec wertykalnie między obrońców na rajdzie. Nietrafiony transfer, chociaż liczby i tak niegłupie zrobił.
Koleś już kilka lat buduje ten zespół swoimi transferami za grube miliony. Efekt? 120 minut, 1 celny strzał, 25% posiadania piłki. Trochę mało.
Nie no, takimi pesymizmami bym nie operował już. Progresywnie w LM odpadali w ćwierćfinale, półfinale, aby końcowo przegrać z byłym mistrzem po rzutach karnych. 3 lata wicemistrzostwo, aby w końcu to mistrzostwo zdobyć. Więc jakiś tam progres jest. ;) Szczególnie z zespołu, który miał problem się zakwalifikować do Ligi Mistrzów.
To jest w sumie dość oczywiste, ale powiedział to wczoraj mój kolega, nie chciałbym sobie przypisywać tej myśli: ten sezon, choć generalnie wynikami najlepszy od lat dla Arsenalu, był zarazem chyba jednym z gorszych w ostatnich latach Artety. Ktoś powie pragmatyzm, no ale pragmatyczny futbol jest dobry, tylko jak wygrywa. Przegrywa zawsze dużo bardziej stanowczo, niż hurrapiłka.
No i wygrał Premier League, przez co sobie wybronił kolejny sezon na stanowisku. Ale fakt, piłkę mało ciekawą grali i większość meczów była przepychana kolanem. Z tym, że jak mówiłem swego czasu - mam wrażenie, że to gra podyktowana brakiem jakości w ataku. Mając taką defensywę, może sobie na to pozwolić na takie pici polo.
Rok temu mówiłem, że ten sezon będzie ostatnim egzaminem Artety, puchar albo wypad. No i wygrał, więc niech ciśnie kolejny sezon. Właściciele znowu mają hajs wpompować i to rzekomo większy, niż rok temu. Zrobić zakupy z głową, jeśli będzie ktoś dobry dostępny i liczyć na to, że kolejny sezon już nie będzie tak brutalny w ich wykonaniu, po dokonaniu transferów. Tym bardziej, że marka Arsenalu w znowu urosła i dużo łatwiej zachęcić do transferu topowe nazwiska po przełomie, jakim jest mistrzostwo i finał LM. Zobaczymy, jestem dobrej myśli.
best.nick.ever - nie wiem kto jest na rynku dostępny realnie, na pewno wspomniany Alvarez byłby koksem u nas. Co do Eze to on wcale dobrego sezonu nie miał. Wąchał ławkę głównie przez to, że jak już szansę dostawał to jej nie wykorzystywał. Miał w grze wolną rękę i często nic z tego nie wynikało. Jedynie w meczu z Totkami zaklikało.
Co do Nwaneriego się zgodzę, sporo dawał w ataku, na pewno więcej niż Madueke. A co najgorsze prawdopodobnie się go pozbędą w to lato. W defie był kiepski, ale cóż. Arteta odzyskał mój kredyt zaufania, więc jeśli uważa że potrzebuje kogoś kto umie dobrze bronić to i presowac to niech ogarnia kogoś takiego.
Arteta zrobił mistrzostwo, mimo wielu rzeczy które mu zarzucałem, więc niech ciśnie dalej. Jak widać, ten styl futbolu działa. PSG gra podobną grę, z tą różnicą że mają nieziemski atak, który potrafi wracać i grać w obronie. Stąd różnica w grze Arsenalu i PSG. Sposób rozegrania, kontrpressingu, stylu ataku jedna linia, jest dosyć podobny. Stąd mówię że Arsenalowi brakuje światowej gwiazdy albo i gwiazd w ataku, aby nie musieć grać stricte defensywnie i mieć pewność przy ataku. Saka nie jest i nigdy nie będzie taki, nawet jak się wyleczy w 100% i odpocznie. Gra Enrique to taki ideał do którego Arteta będzie dążył, bo takiej gry się nie da robić byle jakimi zespołami. Strzelam ze Xabi podobną grę będzie uskuteczniał w Chelsea.
No prawie się udało. Myślałem, ze wyjdą z większym luzem w tym meczu, ale Arteta postawił na wysłużony w tym sezonie pragmatyzm. Gdyby Timber nie był kontuzjowany i grał na PO zamiast Mosquery to może skończyłoby się na tym 1:0. Ale gdyby babcia miała wąsy to wiadomo co. Dogrywki nie dane mi było oglądać i karnych. Udało im się przez długi czas stawiać czoła najlepszej ofensywie swiata, dumny jestem z defensywy tego klubu. Od patafianów na których lata temu tu narzekałem, pokroju Mustafiego, czy emeryta Luiza, do najlepszej linii obrony na świecie. Piękne. Porażka w finale i to po karnych nie boli, aż tak jak mogła, bez mistrzostwa. Śmiać mi się tylko chciało przed meczem na prognozy w necie, jak to PSG rozgramia Arsenal 4 do 0.
Po Xinjinie nie można się było niczego innego spodziewać, schował się do nory bo mu głupio było po pisaniu tych wysrywow. Teraz szansa na przypierdolke to wyłazi, jak naftowy brat bliźniak triumfuje. XD ale to jego biednego hejtuja.
best.nick.ever Arsenal nie ma dobrego ataku. XD ofensywa to się o nogi potyka, nie ma szans przebić z otwartej gry do bramki z PSG. Saka gra na kontuzji, Gyo to drewniak, Havertz też. Martinelli to piłkarz na beniaminka, Madueke również. Tam tylko Trossard się z tego sezonu broni. Kim chcesz grać otwartą piłkę. Zrypali transfery ofensywne to obecnie grają takie uj wie co na stałe fragmenty i wylewy rywali.
Teraz parę transferów do ataku i za rok po swoje. Lewy skrzydłowy to obowiązek. Nawet pożegnałbym się z Havertzem, jeśli dałoby się porywalizować z Barca o Juliana z Atletico to byłaby bajka.
Szkoda tylko Gabriela, oby się nie podłamał. Chłop zagrał potężny sezon, mecz z resztą też. Jego interwencje są wybitne, nie wiem jak on te nogę wszędzie wtyka bez fauli. Kolos i oby go to tylko zmotywowało.
W Krakowie zimno, wietrznie i deszczowo. Dajcie upał na weekend plzz.
Nie obrażę się na 1:0 dla Arsenalu po rożnym dzisiaj. Felernie się data wylosowała, bo dziś na koncert idę, ale na telefonie co będę mógł to obejrzę. Ech.
Edit: Slott na wylocie z Liverpoolu, wg Fabrizio. XD Alonso pewnie gar bigosu grzeje.
Manolitowi chyba się leki skończyły znowu (albo zaczęły działać, tylko dawka źle dobrana znowu) i widzę, że mocny wysryw trollerski wlatuje. Stęskniłem się.
Możliwość użycia hesoyam. Uzdrawia, daje pinionc, naprawia samochód, czego chcieć więcej.
Allegri w Napoli. Teraz jeszcze Conte w Milanie i mamy coroczny cykl wymiany trenerów we włoskiej lidze za sobą.
Nie cel, a droga! Która nawet nie musi być zwieńczona czymś szczególnym. Po prostu robić, dla robienia, aby zająć umysł. To samo robienie tej czynności, powinno przynosić satysfakcję.
Po prostu spróbuj coś, co uważasz, że może ci dawać największy fun. A nawet jeśli nie będziesz w to dobry, to nic. Nie musisz być dobry w czymś, żeby to mogło być twoim hobby.
Ja tez nie narzekam jeżdżąc nową yariską. Miałem kupić z roku 2015-16, w końcu kupiłem nową i to chyba najlepsza decyzja jakiej mogłem dokonać. Wreszcie stanie w korkach, nie jest takimi katuszami jak było przedtem, a literalnie teraz to relaksuje.
Zmieniam swoje zainteresowania średnio co 2-3 tygodnie. Potrafię całe noce i dnie czytać, edukować się na nowy temat, który mnie w danym momencie interesuje, pokupować wszystkie potrzebne (i niepotrzebne) ku temu przedmioty, aby po 3 tygodniach wszystko rzucić w pizdu, bo już nie daje mi to satysfakcji i zająć się nowym hoplem. :P Nie powiem, żeby to było coś co mi się podoba, ale jest jak jest.
Aczkolwiek, jest parę stałych zainteresowań, które wracają częściej i schematycznie - deskorolka (oglądanie i jeżdżenie), piłka nożna (głównie oglądanie, granie sporadycznie jak się ekipa zbierze), karty kolekcjonerskie piłkarskie. No i przede wszystkim spacerowanie. Lubię sobie wyjść sam z domu i zrobić 20k kroków po mieście, w weekend. Mega mnie to relaksuje i "uziemia".
U mnie jest identycznie na 5070. Wszystko na ekstremalnych z ray tracingiem odpalonym - jedynie DLAA sciągnąłem w dół. Z 70-90 fpsów po godzinie-półtorej leci w dół na 20-35. Nie, że stopniowo, tylko jedno ładowanie ekranu i nagle ciach 50 fpsów w dół. Pomaga na to reset gry, czasem zmiana ustawien, które mocno wpływają na wydajność, na niższe i potem z powrotem, na te co miałem. Mega frustrujące.
Co do ghostingu, myślałem, że to wina DLSS i olałem. A tu ogólny problem.
moj ziomek, fan milanu, po line idzie. A dopiero co mowil, ze kurde szkoda mistrzostwa, ale drugie miejsce tez dobre. XDDD
https://www.futbin.com/26/player/25357/leandro-rossi-pereira
Co to za uniwersum, że kiedyś chodziłem z ojcem na Radomiaka, jak jeszcze w czwartej lidze grali, a teraz karta End of an Era z Radomiaka (nie wiem, czy był ktokolwiek z ekstraklasy z taką w przeszłości) i to przed GTA 6.

I moje ulubione figi. Reszta w pudełku w szufladzie, bo mi się nie chce ich odkurzać. xd

Ja takie na komodzie trzymam. Szykuję się na jakieś Rivendell albo Minas Tirith, które niedługo będzie w sprzedaży, ale nie wiem gdzie to postawię. xD
Piękny wieczór. Wątpiłem w Artetę, wytykałem mnóstwo błędów i wad, czy to z daftona, czy lata temu z poprzedniego, usuniętego konta, ale ostatecznie Mikel zamknął mi mordę. Jak widać wybitną obroną i kiepskim atakiem, da sie wygrać ligę - nie wierzyłem w to.
Ostatnie tygodnie, czy nawet miesiące to był czysty pragmatyzm ze strony Arsenalu. Granie piękną piłką się skończyło, a zaczęło się piłowanie gier do granic możliwości. Większość meczów, które oglądałem w tym sezonie, to były cierpienia i katusze. Jak normalnie mecze piłki usypiają, tak mecze Arsenalu w drugiej połowie tego sezonu, wprowadzały w śpiączkę, by w ostatnich minutach ślizgać się, w pocie po fotelu, bo oponenci pchają przez klasyczne 1:0 dla Kanonierów. Było to ciężkie, emocje były wysokie i strzelam, że każdy kibic kanonierów stracił 5 lat swojego życia.
Ale tak, jak pisałem kiedyś, niech dopchają to mistrzostwo choćby i kolanem. Dać wymagane minimum (czasem i tego brakowało) wysiłku w ataku, spiąć dupy w obronie, rinse and repeat, i może tym razem się uda, a potem presja zejdzie. No i... udało się. Arsenal wygrał mistrzostwo swoją obroną. Moje modły z czasów Mustafiego i Holdinga zostały wysłuchane. Wiele angielskich klubów może się uczyć tego, jak budować zespół od nowa.
Teraz pozostaje wzmocnić atak i modlić się, żeby Arteta zaczął mocniej rotować. Zubimendi w końcu wyleciał bez formy na ławę i gra klubu od razu nabrała lepszych barw. A co do finału LM - co ma być to będzie, ja już jestem spełniony. Jestem przekonany, że obejrzymy kompletnie inny zespół, bez tak dużej presji. Z tych chłopaków, po latach, zeszło jakieś parę kilo w nogach. Trzymam kciuki za fajne widowisko, czy to dla kibiców Arsenalu, czy PSG.
Gdyby znowu się zesrali w Premier League, to zakładam, że po sezonie parę dużych nazwisk pożegnałoby się z północnym londynem. Podobnie z Artetą, dla którego ten sezon był ostatecznym testem, jako że dostał wszystko czego chciał.
Oby to był dopiero początek pięknej piłki i sukcesów. COYG!
Real, potem my albo Liverpool, potem Bayern, Barcelona, Milan
No wiadomo przeca, że real jest po nas, więc tak nie będziemy pisać. /s
Poszło here we go - Maresca w City. Jak Chelsea i Xabiemu kibicuję, to City niech sobie głupi ryj rozwali.
Ornstein pisał o Guardioli, chłop rzetelny. W jego miejsce najbardziej prawdopodobny Maresca.
no właśnie w wowie elfy mocno czerpią z tych tolkienowskich. Night elfy to produkt odejścia od tych pretensjonalnych elfów, bo część uznała, że nie tędy droga, znowu coś rozjebiemy, więc trzeba zamieszkać w drzewach i kochać naturę. A kontynuacja, w obecnym lore, tych tolkienowskich elfów to blood elfy i nightborne elfy.
Niestety blizzard założył kaganiec na mordy i teraz mamy siłę przyjaźni, jak w Naruto. W nowym dodatku było parę smaczków, gdzie w zremake'owanym Silvermoon strażnicy po tobie cisną, jeśli jesteś paladynem nieelfickim, albo jakimś warlockiem.
Mourinho wraca do Madrytu. Kolejna rzecz, której w moim bingo nie było. Nawet nie wiem, co o tym myśleć. Jakoś nie widzę, aby to zadziałało, nie widzę poskromienia tych antypatycznych mord. W Katalonii, Estrella pewnie leje się litrami teraz.
A Xabi Alonso w Chelsea. Jeśli dadzą mu cokolwiek powiedzieć (a dziwne byłoby na jego miejscu ugadać posadę bez tego, po ostatnich wydarzeniach), to możliwe że Chelsea w perspektywie paru lat wróci na salony. Fajnie by było, będę mu kibicował.
A zależy, czasem fajnie. Lubie w dnd papierowym, robić takiego stereotypowego orka warriora, co tęskni za rozumem.
Nie lubię gnomów i goblinów, szczególnie jak są zrobione w taki silly sposób, jak chociażby w wowie. Nie lubie też ras, które w danym uniwersum, mają inspiracje industialne/imperialno brytyjskie itp. Za wszelkimi jaszczurami, czy kotami w uniwersach, które stawiają na realistyczną grafikę i stylistykę (TES), też nie przepadam. Co do ludzi w fantasy to zależy, jak ich wykreują, ale w takim wowie, to nigdy nie miałem humana na levelu wyższym niż, nie wiem - 15?
Bardzo za to lubie elfy, szczególnie w takim wydaniu tolkienowskim - uznające swoją wyższość nad innym rasami, inteligentne, dumne, z piękną architekturą, parające się magią. Jeśli jest taka opcja w danym uniwersum, to zawsze będzie to mój pierwszy wybór.
(ono spłonęło? nie ma go już?)
grać tam możesz, bo levelując postać jesteś tak jakby "w przeszłości" xd. Dostać się też możesz tam, gadając ze smokiem specjalizującym się podróżami w czasie. Takie gimmicksy około gameplayowe, aby nie przepadło. Aczkolwiek "oficjalnie" w lore gry, to drzewo jest kaputt, bo horda je spaliła podczas ostatniej wojny (dodatek battle for azeroth).
No i fakt, Night elf druid/hunter/rougue to jedno z core wspomnień, jak za szczyla grałem w TBC. Pięknie basniowa kraina. Obecnie też jest parę alternatyw, ale trochę klimat ucieka, przez to, że wydajność komputerów lepsza i mgła, która kiedyś miała cel chowania niedorenderowanych elementów, teraz praktycznie nie istnieje. Ona tam robiła nieziemską robotę.

kot, pies, chomik, papuga, wąż, karaczany - cokolwiek. Mogą być nawet kątniki w piwnicy. Tak mnie wątek o doborze rasy zainspirował. Nie pamiętam, czy taki wątek był w erze dinozaurów, zawsze można zrobić nowy.
Ode mnie dwa kasztany po prawej. Schroniskowy kundel i border collie. Głupi i głupszy, Jacek i Placek.
Daleko maltańczykom, czy shihtzu do buldogów francuskich, aczkolwiek z pekińczykami zgodzę się, że niektóre hodowle rzetelne, jadą do przesady z rozmiarem kufy.
Co masz na myśli mówiąc „niestabilny psychicznie”.
Z ruchem to umiarkowanie, praca hybrydowa, więc trochę jestem w domu. Ale właśnie owczarka chyba sobie odpuszczę z tego względu, że obawiam się czy podołam jego wymaganiom.
Więc coś dla początkującego niewymagającego :)
To jeśli nie wiesz ile jesteś w stanie pieskowi dać, to polecam psa towarzyskiego/ozdobnego. Cavalier, Shih-tzu, Maltanczyk, Pekinczyk. To są psy, które mają duuuże prawdopodobieństwo na bycie takimi leniuszkami, które nie potrzebują tyle ruchu i zajęcia głowy, co inne rasy. Wiadomo, może się zdarzyć wyjątek, ale statystyka jest po twojej stronie. :D Mój shit-tzu w domu rodzinnym, to nawet nie chce wychodzić na dwór jak deszcz pada, a jak zrobi sikupę to sam ciągnie do domu, żeby dalej leżeć. XD
Chyba, że chcesz się w to wciągnąć i serio pracować z pieskiem, zaspokajać instynkty i to do czego był rozmnażany, to wtedy otwiera się więcej możliwości. :) Wiesz wszystko zależy od tego, czy będzie ci się chciało coś poczytać o tym psie, zaspokoić jego potrzeby. Niektóre rasy mają tych potrzeb więcej i potrzebują więcej aktywności. Popularny case yorkshire terrier - każdy bierze tego psa, bo mały, wydaje się "wygodny" do mniejszych przestrzeni i ludzie traktują te psy jak chomiki, nie zaspokajają żadnych potrzeb, nie tresują bo małe to nie ma takiego strachu, że coś zrobi i kończy się stereotypowym yorku, który drze japę na wszystko co się rusza.
A co do uzupełnienia o psie schroniskowym - jeśli już takiego pieska byś chciał, to staraj się szukać jakiegoś z domu tymczasowego. Wtedy też jest to pies schroniskowy, ale wiesz jak zachowuje się on w domu i masz jakiś wgląd w jego zachowanie od obecnego tymczasowego właściciela. Wiadomo, fajnie brać psa ze schroniska, ale no sporo ludzi żałuje tej decyzji, mimo że nie powiedzą tego wprost i ich życie często zmienia się dosyć drastycznie. Moja kobita jest behawiorystką, stąd informacje lecą z pierwszej ręki. :P Nie ma co zgrywać bohatera, aby potem nie móc wyjść do sklepu, bo pies wyje, albo rozwala kanapę.
A jakie masz oczekiwania wobec psa? Chcesz z nim mocno trenować, zapewniać dużo ruchu, czy bardziej do pomiziania. Założenia są istotne, bo zły dobór psa kończy się cierpieniem zarówno właściciela, jak i zwierzaka.
Jeśli to twój pierwszy pies i powiedzmy, że spędzasz sporo czasu poza domem (albo w ogóle, czasem nawet wyjście po listy jest ciężkie), to też nie rozważałbym psa ze schroniska. Porady typu, nie wiesz jaki pies, to weź psa ze schroniska, jak nie miałeś nigdy żadnego, to jedna z gorszych porad jakie można dostać. Nie masz zielonego pojęcia na jaką jednostkę trafiasz, te psy mają różne problemy psychiczne, duuużo większe prawdopodobieństwo lęku separacyjnego i wymagane jest więcej pracy. Nawet ze szczeniakami.
Kupując psa określonej rasy, masz jakąkolwiek kontrole nad niektórymi cechami. Wiadomo, każdy pies jest inny, ale schematy są widoczne w określonych rasach.
I nie wspieraj Januszy rozmnażających psy w szafie i sprzedających ich jako rasowe za 500 zł.
Wchodzę w ten cały nowy dzwoneczek, potem w "Co nowego", a tam cały feed zawalony Światem cyców. Widzę, że system działa jak należy.
Fajnie, powodzenia. Też się bawiłem z gierka 2D i Claude agentem, expa w programowaniu jednak trochę mam. Mimo to uznałem, że szkoda czasu. Prędzej czy później, trzeba mocno wejść w silnik, składnię, optymalizację, a agent dosyć szybko potrafi robić spory burdel w kodzie. Jak ci się chce bawić, to możesz spróbować pipeline agentów, gdzie jeden architektem, drugi jest devem, trzeci testerem. Ciekawy eksperyment mógłby z tego wyjść.
I polecam ogarnąć agenta w jakimś prostym IDE typu Visual code, bo mnóstwo czasu i kontekstu zyskujesz, w przeciwieństwie do przeglądarkowej wersji.
Tak czy siak, dosyć łatwo dojść do ściany na vibe kodowaniu.
a ja tam teraz wolę, żeby raz wygrali "brzydziej", żeby ciśnienie im zeszło, pewność siebie wróciła. Wiadomo, że jak grają mega brzydko to słabo, ale wtedy też nie wygrywają. ;) Z mistrzostwem można inaczej rozmawiać o potencjalnych wzmocnieniach, więcej topowych nazwisk można ściągnąć. To jest kompletnie inna liga. Przepchać butem to mistrzostwo i potem ten klub będzie wyglądał dużo inaczej, mam wrażenie. O Liverpoolu też się mówiło, swego czasu, że mistrzostwo zdobyte, bo reszta słaba. Powód do je*bania zawsze będzie, koniec końców o negatywach się zapomina, a mistrzostwo zostaje.
Co do Wengera - każda epoka się kiedyś kończy. Wiadomo, że ówczesny Arsenal był cieniem, głównie przez to ile pieniędzy szło na spłatę nowego stadionu. Wengera prędzej czy później trzeba było kimś zastąpić, więc lepiej było to zrobić w momencie kiedy i tak klub był w kryzysie, aby szybciej stanąć na nogi. Arteta wyciągnął Arsenal z powrotem na top. Mam z nim hate-love relationship, często porywają mnie emocje, widząc jego dziwne decyzje, ale robi z tego klubu i tak wynik na wyrost. Porównajmy kadrę Arsenalu do City, to jest przepaść. Mimo głębokości w Arsenalu (brak rotacji przemilczmy), zmiennicy w City mogliby w ataku wchodzić z buta do pierwszej 11 Arsenalu.
Chłopaki znowu zaczęli grać, kwietniowy coroczny spadek formy chyba zażegnany, trzeba być dobrej myśli. Znowu wszystko jest w ich nogach, 3 zwycięskie mecze dają mistrzostwo - bez kalkulacji, bez liczenia bramek. Mogą to zrobić, trwający właśnie mecz będzie najcięższy, bo West Ham walczy o utrzymanie. Burnley o nic nie gra, Crystal Palace 2 dni później finał ligi konferencji.
Jak nie teraz, to nigdy.
A to nie jest tak, że tam ludzie jedzą gołębie z bezrobocia?
jedzą, bo kto bardziej ryncaty to na rajchu
czlowiek tyle lat w akademikach aghu przesiedzial i nie wiedzial ze pare krokow obok mordor lezy
Fede też na ig się już wypowiedział w tej sprawie.
Wczoraj, podczas treningu, doszło do incydentu między mną a jednym z kolegów z drużyny. Skumulowane zmęczenie sezonem i narastająca frustracja sprawiły, że cała sytuacja została wyolbrzymiona ponad wszelką miarę.
W ‘szatni’ takie rzeczy się zdarzają i zazwyczaj są rozwiązywane wewnętrznie, bez udziału opinii publicznej. Ewidentnie jednak komuś zależało na błyskawicznym nagłośnieniu tej historii, a w sezonie bez trofeów, gdy Real Madryt jest zawsze pod lupą, wszystko zostaje wyolbrzymione, przez co każdy drobiazg urasta do rangi skandalu.
Dziś doszło między nami do kolejnej wymiany zdań. W trakcie kłótni niefortunnie uderzyłem w stół, co skończyło się niewielkim rozcięciem na czole i rutynową wizytą w szpitalu.
Chcę to jasno podkreślić: w żadnym momencie mój kolega mnie nie uderzył, ani ja nie uderzyłem jego. Rozumiem, że łatwiej jest uwierzyć w wersję o rękoczynach czy celowej agresji, ale nic takiego nie miało miejsca. Czuję, że po prostu puściły mi nerwy. Frustracja tym, jak ciężko niektórzy z nas walczą o przetrwanie do końca sezonu, dając z siebie absolutnie wszystko, doprowadziła mnie do punktu, w którym wdałem się w ten niepotrzebny spór.
Jest mi po prostu przykro. Szczerze przepraszam, bo ta sytuacja mnie boli, tak samo jak boli mnie moment, w którym jako drużyna się znaleźliśmy. Real Madryt to jedna z najważniejszych wartości w moim życiu i nie potrafię przejść obok tego obojętnie. To, co się stało, to kumulacja emocji, która zakończyła się bezsensowną sprzeczką. Uderza ona w mój wizerunek i daje pole do tworzenia zmyślonych historii, oszczerstw i wykorzystywania zwykłego wypadku do ‘dolewania oliwy do ognia’.
Nie mam jednak wątpliwości: wszelkie nieporozumienia poza boiskiem przestają istnieć w chwili wejścia na murawę. Jeśli zaś trzeba będzie walczyć o te barwy na stadionie, będę pierwszy w szeregu.
Nie zamierzałem zabierać głosu przed końcem rozgrywek. Po odpadnięciu z Ligi Mistrzów dusiłem w sobie żal i złość. Zmarnowaliśmy kolejny rok i nie uważałem, by media społecznościowe były odpowiednim miejscem na wpisy. Jedyną twarz, jaką miałem do pokazania, pokazywałem na boisku i czuję, że tak właśnie było. Dlatego tym bardziej mnie boli, że przez niefortunny uraz i decyzje medyczne nie będę mógł wystąpić w kolejnym meczu.
Zawsze dawałem z siebie wszystko, do samego końca. Świadomość, że tym razem nie pomogę drużynie, jest dla mnie wyjątkowo trudna. Jestem do pełnej dyspozycji klubu i kolegów, gotowy przyjąć każdą decyzję, którą uznają za stosowną.
Dziękuję.
Nikt nikogo nie uderzył, niefortunnie uderzyłem głową w stół. xD A to spoko.
jak trupy beda lezec na ulicach to powiedza ze rzad zabija niewygodnych przez 5G albo chemtrailsy