Przyszłość Polski: Nasza wersja kapitalizmu nas uratuje czy ostatecznie dobije?

Forum Rozmawiamy
Odpowiedz
03.01.2026 11:05
S3ns_N0t_F0und
1
6
odpowiedz
S3ns_N0t_F0und
7
Chorąży

Przyszłość Polski: Nasza wersja kapitalizmu nas uratuje czy ostatecznie dobije?

Nie jestem przeciwnikiem kapitalizmu, ale ten nasz Polski wydaje mi się że ponosi srogą porażkę. Patrzę na statystyki urodzeń (poniżej 1,1!) i to jest masakra. Żyjemy w kraju, gdzie "homo sovieticus" przebrał się w garnitur liberała i jedyne, co potrafi, to krzyczeć, że podatki to kradzież. Super rozwój, drogi mamy ładne, ale spróbujcie iść do lekarza na NFZ albo posłać dzieciaka do normalnej szkoły.

Starsi się nachapali na transformacji, pokupowali mieszkania na wynajem i teraz zdziwienie, że młodzi nie chcą mieć dzieci. No jak mają mieć, skoro połowa pensji idzie na spłatę kredytu za 30 metrów w bloku? Kapitalizm jest spoko, dopóki nie zamienia się w kult chciwości, gdzie dobro wspólne nie istnieje.

Nie chodzi mi jedynie o socjal, bo to się u nas wydarzyło w jakimś stopniu. Ale silne instytucje. Administrację która kontynuuje strategiczne z punktu widzenia państwa inwestycje. Szkolnictwo, które stosuje nowoczesne, konkurencyjne podejście do kształcenia. Służbę zdrowia, być może tylko publiczna, gdzie pacjent który przecież nie jest zwykłym klientem, bo jest zmuszony przez sytuację zdrowotna do skorzystania, otrzyma pomoc. I wreszcie w sferze informacyjno-technologicznej własne rozwiązania, które działałyby bardziej w naszym interesie. To dość wysoka poprzeczka, ale czy to nie jest moment w którym powinniśmy mierzyć wysoko?

Wydaje mi się że kierunek w którym obecnie podążamy nie zaprowadzi nas w dobre miejsce. Czy nas czeka tylko demograficzna zagłada, bo "państwo ma nie pomagać" w związku z tym mamy je osłabiać do momentu aż no właśnie?

post wyedytowany przez S3ns_N0t_F0und 2026-01-04 00:18:09
03.01.2026 11:39
Bukary
1.1
4
Bukary
244
Legend

Howgh!

Nie wiedziałem, że mam na forum jakieś alter ego. :)

Szkolnictwo, które stosuje nowoczesne, konkurencyjne podejście do kształcenia

Co zaś do polskiego kapitalizmu, który prowadzi do pogłębiania nierówności społecznych... Właśnie ukazały się szeroko zakrojone badania:

https://www.ibe.edu.pl/pl/edukacja-archiwum/edukacja-2025/edukacja-04-175-2025/3525-lokalizacja-szkoly-podstawowej-na-wsi-a-dostep-uczniow-do-prestizowych-liceow-ogolnoksztalcacych-w-polsce

Co z nich wynika? W skrócie:

Solidne badanie zespołu prof. Dolaty z UW pokazuje, że nasz system rekrutacji do szkół średnich pogłębia społeczne podziały i nierówności edukacyjne na linii miasto-wieś. W rezultacie w naborze do liceów stwarzających dobre szanse "premiowane" jest miejsce zamieszkania, a nie potencjał ucznia. [...]

Badanie dowiodło, że lokalizacja szkoły podstawowej ma silny i niezależny od innych czynników wpływ na szanse uczniów na kontynuację nauki w prestiżowych liceach. Dotyczy to niestety też dzieci wiejskich predysponowanych do dalszej intensywnej nauki - z najwyższymi wynikami egzaminacyjnymi podczas E8.

Nawet po uwzględnieniu osiągnięć egzaminacyjnych, płci, migracji między powiatami przy przechodzeniu do szkoły średniej, niepubliczności szkoły podstawowej i dostępności liceów w powiecie, uczniowie z dużych miast mają 7–10 razy większe szanse na edukację w LO TOP20 niż uczniowie ze szkół wiejskich. Efekt ten utrzymuje się niezależnie od rocznika.

W podsumowaniu badacze piszą o konieczności przeciwdziałania przestrzennej koncentracji szans edukacyjnych – przez poprawę jakości edukacji w szkołach poza dużymi miastami, jak i wzmocnienie infrastruktury informacyjnej i transportowej. O miejscu nauki powinien decydować przecież potencjał ucznia. Z perspektywy ekonomicznej oznacza to marnowanie kapitału ludzkiego.

Cytat za NIE dla chaosu w szkole:
https://www.facebook.com/NIEdlachaosuwszkole/posts/pfbid026vwUrpDK7MSw7coSpQT3q2EgLxJHy1JXh5mPsgB2UWHMhHn1ZhYnUKt8NRZg71CBl

post wyedytowany przez Bukary 2026-01-03 11:46:50
03.01.2026 12:10
frer
1.2
3
frer
184
Legend

Kwestie dzietności to nie tylko kwestie wpływu kapitalizmu i jego wersji stosowanej w Polsce, ale prawdą jest, że obecny system zmierza w stronę pogłębiania nierówności. Dziś tego może jeszcze nie widać, ale za jedno czy dwa pokolenia będziemy w tym samym miejscu co wiele zachodnich krajów i nie chodzi mi o poziom życia, a problemy z którymi się mierzą, przy jednoczesnym braku szans na wspięcie się po drabinie społecznej.

Na komunę można dużo narzekać, ale jednak ona dała wielu ludziom z terenów wiejskich szansę na zdobycie edukacji i awans społeczny. Kapitalizm w obecnej formie zmierza do zamrożenia możliwości tego awansu. Dzieci bogatych będą bogate, a dzieci biednych mają być biedne. I już to widzimy w świecie polityki i celebrytów. Młodzi z bogatych rodzin, z bardzo dobrym startem, dzięki pieniądzom i koneksjom rodziców, są na prostej drodze do bogacta, jednocześnie udając, że sami do tego doszli i że wystarczy sobie "afirmować" bogactwo, aby zostać bogatym. Młodzi z biednych rodzin pierwsze 10-20 lat swojego dorosłego życia muszą poświęcać na zapewnienie sobie podstawowego bytu, aby w ogóle zacząć myśleć o potomstwie, które również będzie startowało w biedzie.

03.01.2026 13:40
to_ja_jarzabek
2
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
to_ja_jarzabek
54
Generał
Wideo

Brzmisz jak kolejna zeszłoroczna tutejsza nowa forumowa "ruska onuca" zatroskana losem Polski albo kolejne multikonto ;)
W każdym razie ja tam wole bardziej realne podsumowanie sytuacji i wyzwań dla Polski.
https://www.youtube.com/watch?v=1gfgQEjeRao

post wyedytowany przez to_ja_jarzabek 2026-01-03 13:42:44
03.01.2026 13:42
dafton.
2.1
dafton.
30
Konsul

Brzmisz jak kolejna zeszłoroczna tutejsza forumowa "ruska onuca" zatroskana losem Polski ;)

co xdd

04.01.2026 00:27
S3ns_N0t_F0und
2.2
S3ns_N0t_F0und
7
Chorąży

to_ja_jarzabek Z chęcią obejrzę materiał który podesłałeś. Nie wiem gdzie dopatrzyłeś się, w moim poście, czegoś co byłoby zbieżne z interesem Rosji. Bardzo jestem ciekaw i mam nadzieję, że potrafisz to uzasadnić.

Osobiście uważam, że Rosji raczej powinno zależeć na czymś z goła odmiennym. Tzn. na słabym Państwie Polskim. Rozwarstwionym, skłóconym. Silne instytucje o które apeluje, to raczej coś co ich powinno martwić. Bo żeby to zrobić, to w Polsce trzeba by przede wszsytkim obniżyć poziom polaryzacji. A zgoda w naszym narodzie, to pierwsza rzecz jakiej IMHO najbardziej boi się Putin.

Droga do tego celu może prowadzić różnymi ścieżkami. Mi się marzy zarówno silna świadoma prawica jak i przede wszystkim lewica. A zwłaszcza tej drugiej mi brakuje. Niech rządza na zmianę, ale niech w kluczowych kwestiach jak administracja/szkolnictwo/wojasko/energetyka będzie ponadpartyjny konsensus.

03.01.2026 16:26
3
odpowiedz
4 odpowiedzi
plolak
59
Generał

Mieszkania tworzą pkb i pozwalają tworzyć dług obywatelom.

Mamy amerykański porządek opary o dług a więc musisz kreowac dlug aby tworzyc wzrost gospodarki gdzie mieszkania sa głównym narzędziem do kreowania długu przez obywateli.

Jak by zakazano hipotek i zmieniono prawo własności co sprawiło by że mieszkania urralnily by cenę i stać by było na nie obywateli to ten dług musiałby tworzyć rząd.

Dlatego mieszkania będą coraz droższe i coraz mniej osób będzie je posiadało na własność do czasu aż nastąpi zmiana porządku.

post wyedytowany przez plolak 2026-01-03 16:29:02
03.01.2026 19:08
frer
3.1
3
frer
184
Legend

Zakup mieszkań bez hipotek jest dziś nierealny. Problem leży gdzie indziej, rynek mieszkaniowy nie jest rynkiem opartym o zasady w pełni wolnorynkowe, a same mieszkania są jednym z dóbr pierwszej potrzeby, które nie jest tak łatwo "wyprodukować". Gdyby rynek mieszkaniowy nie służył jako lokata kapitału dla ludzi zamożnych i jako rynek spekulacyjny dla fliperów, mieszkania byłyby o wiele bardziej dostępne dla przeciętnych ludzi. Ale z ogólną ideą się zgadzam, coraz mniej ludzi będzie miało mieszkania na własność. To się przełoży na dalsze kiepskie perspektywy demograficzne.

04.01.2026 07:39
HETRIX22
😂
3.2
HETRIX22
218
PLEBS

Ja to nazywam "porządkiem mieszkaniowym "

04.01.2026 09:37
3.3
plolak
59
Generał

Frer mieszkania służą jako lokata kapitału bo są narzędziem stabilizowania systemu tzw długu.

Tak jak giełda i inne takie.
Dlatego bogaci kupują bo wiedzą że kredyt będzie je pompowal. I dlatego są coraz droższe.

Musiały by stracić ten status aby stały się dostępne.

post wyedytowany przez plolak 2026-01-04 09:39:18
04.01.2026 11:46
frer
3.4
frer
184
Legend

Frer mieszkania służą jako lokata kapitału bo są narzędziem stabilizowania systemu tzw długu.
Nie tylko o to chodzi. Często nawet nadwyżki z innych biznesów ludzie lokują w mieszkania zamiast reinwestować w rozwój swoich firm lub cokolwiek innego. Bo mieszkania rozumieją i w niepewnym otoczeniu biznesowym wolą mieć majątek odłożony w czymś co historycznie zawsze przetrwało (nie licząc działań wojennych) i praktycznie nie traciło na wartości.

04.01.2026 09:31
CzarneRuny
4
odpowiedz
2 odpowiedzi
CzarneRuny
7
Chorąży

https://www.fakt.pl/pieniadze/przedsiebiorca-z-czestochowy-zalamany-byli-potega-dzis-upadaja-zal/tnqz5g9

Tutaj fabrykant który jest pierwszy w kolejce, jeżeli chodzi o upadek swojego biznesu z przyczyn demograficznych. Ostatnie będą plajtowac zakłady pogrzebowe.

Deweloperzy, firmy technologiczne i wszystkie inne branże, będą się mierzyć z podobnymi problemami za 10-20 lat. Cały polski biznes powinien sie pochylić nad tym zagadnieniem. Tylko czy jest do tego zdolny?

04.01.2026 09:56
Bukary
4.1
Bukary
244
Legend

W "Dobrej zmianie" mieliśmy dosłownie kilka dni temu dyskusję na ten temat. Sam "polski biznes" raczej niewiele tutaj zdziała. Potrzebne są działania ze strony polityków. Przeklejam to, co napisałem:

---------------

Główne przyczyny problemów demograficznych w Polsce to (według badań przywoływanych m.in. przez Mateusza Łakomego, którego książka była już w tym wątku polecana):

- brak stabilnego zatrudnienia i poczucia bezpieczeństwa materialnego (śmieciówki, umowy B2B, niestabilny najem);
- horrendalnie wysokie koszty mieszkań i kredytów hipotecznych;
- trudności w łączeniu pracy zawodowej z opieką nad małymi dziećmi (zwłaszcza brak elastyczności czasu pracy);
- niska stabilność związków (wysoki odsetek rozwodów, późne wchodzenie w trwałe relacje);
- luka edukacyjna między kobietami i mężczyznami (coraz więcej wykształconych kobiet niż mężczyzn, co skutkuje trudnością w znalezieniu partnera o podobnym statusie);
- kulturowe i ideologiczne czynniki (negatywny obraz rodziny w części mediów i popkultury, opóźnianie decyzji o dzieciach);
- niewystarczająca dostępność opieki instytucjonalnej (żłobki, przedszkola) oraz brak realnego udziału ojców w opiece;
- wysokie realne koszty utrzymania dzieci (mimo transferów typu 800+).

Problemu demografii, który jest FUNDAMENTALNY dla przyszłości Polski, nie da się rozwiązać np. samymi dopłatami. Chyba żaden kraj (nowoczesny) nie osiągnął na razie pełnego sukcesu w walce z depopulacją (powrót do TFR większego niż 2,1). Jeśli jakiemuś rządowi udawało się częściowo zatrzymać spadek dzietności (Węgry, Czechy, Francja, w przeszłości Szwecja) lub osiągnąć drobny wzrost (o 02,-0,4 punktu TFR), to zawsze odbywało się to wskutek kompleksowych działań systemowych (stabilność zatrudnienia + dostępność mieszkań + opieka społeczna + zmiany kulturowe).

Najbliższe kulturowo są dla nas Węgry i Czechy. Na Węgrzech wprowadzono hojny pakiet prorodzinny (zwolnienia z podatku dochodowego dożywotnio po 4. dziecku, umarzanie kredytów mieszkaniowych, dopłaty do samochodów rodzinnych, babcia na etacie itp.). Drobny sukces (wzrost z 1,23 do ok. 1,5) oparty jest głównie na przesunięciu urodzeń w czasie (kobiety rodzą wcześniej). Z kolei w Czechach dokonano reformy rynku pracy, wsparto żłobki, wprowadzono elastyczne urlopy rodzicielskiej i publiczne finansowanie in vitro. Wzrost zatrzymał się w okolicach 1,7 (wcześniej było 1,1). Szwecja również pokazuje, że nawet w bardzo egalitarnym modelu państwa można osiągnąć poprawę dzietności (teraz ok. 1,6), choć to wymaga ogromnych nakładów finansowych.

Innymi słowy, jeśli komuś zależy na poprawie demografii, nie powinien popierać polityków kategorycznie odrzucających wszelki socjał, przeciwnych ostrym (propracowniczym) regulacjom rynku pracy oraz udogodnieniom dla rodzin z dziećmi, głoszących kult zapierdolu, a także niechętnym prowadzeniu przez państwo sensownej polityki mieszkaniowej. Nie powinien też popierać polityków, którzy zniechęcają kobiety do rodzenia dzieci, propagując negatywny obraz rodziny czy tradycyjnej roli społecznej matki, albo zachęcają do odkładania rodzicielstwa na rzecz kariery, podróży, samorozwoju itp., a przy okazji - szerzą antynatalistyczną narrację ("planeta nie wytrzyma"). Albo polityków, którzy prowadzą do wzrostu nieufności między kobietami i mężczyznami, wzmacniając polaryzację płciową i prowadząc różnego rodzaju "gender wars" (z pozycji męskich lub kobiecych). Bo czynniki kulturowe też odgrywają tutaj istotną rolę: pragnienie posiadania dzieci jest widoczne wśród Polaków (w badaniach deklarują dwójkę dzieci jako ideał, do którego trzeba dążyć), ale społeczne blokady sprawiają, że pozostaje ono niezrealizowane.

Jak widać, chyba każde ugrupowanie polityczne w Polsce ma tutaj sporo za uszami. Jedni w imię zasad wolnorynkowych i dzikiego kapitalizmu chcieliby ograniczać prawa pracownicze i socjał; inni - realizują interesy przedsiębiorców z branży deweloperskiej, podtrzymując kryzys mieszkaniowy; a jeszcze inni - walcząc np. ze stereotypami płciowymi czy też propagując kulturę egocentryczną (indywidualizm, wolność osobistą), wylewają dziecko z kąpielą i wzmacniają samotność oraz nieufność płciową. Póki więc Polacy (politycy) się nie dogadają, ustalając imponderabilia, dzietność będzie systematycznie spadać. Wojny plemienne sprzyjają dalszemu wyludnianiu Polski. Winien nie jest PiS. Winne nie jest PO. Winni są wszyscy.

---------------

I suplement:

Tusk właśnie uwalił reformę PIP-u, której celem było przynajmniej częściowe zaadresowanie problemów z niestabilnością zatrudnienia (i kombinacjami podatkowymi). (I nie zaproponował nic w zamian). Politycy nie kwapią się również do nałożenia podatku od "nadmiarowych" nieruchomości (bo sami posiadają ich wiele), co mogłoby ukrócić praktyki fliperskie. Polski system edukacyjny pogłębia lub podtrzymuje nierówności społeczne (o czym pisałem powyżej), a kolejny rząd nic z tym nie robi. I tak dalej, i tak dalej...

Póki nie będzie wśród polityków ponadpartyjnej zgody co do pewnych kwestii, póty problem demograficzny nie zniknie. A na końcu tunelu na razie nie widać żadnego światełka.

post wyedytowany przez Bukary 2026-01-04 10:08:05
04.01.2026 11:53
frer
4.2
1
frer
184
Legend

Z tymi wózkami to źle rozumieją problem. Demografia to część problemu. Drugim jest podejście ludzi. Z moich obserwacji czasy "nowobogackich - zastaw się, a postaw się", wydających krocie na gadżety ("symbole statusu"), już minęły, przynajmniej jeśli chodzi o ludzi w wieku rozrodczym. Wśród znajomych mam kilka osób z małymi dziećmi i o ile mi wiadomo, wszyscy oni mają używane wózki dziecięce. Dlaczego? Jeśli nowy wózek dobrej jakości kosztuje 2000-4000 zł, a ten sam używany wózek w dobrym stanie można od kogoś odkupić za 500 zł, jaki sens ma kupowanie nowych wózków?

Co do samej demografii, dzietność będzie spadać i już tego nie zatrzymamy, można te procesy tylko spowolnić. Wiele branż to odczuje, nawet jeśli z dużym opóźnieniem.

04.01.2026 11:25
BartekTenMagik
5
odpowiedz
2 odpowiedzi
BartekTenMagik
87
Opiekun Przestrzeni

Jestem młodą osobą i… Ja to mam dopiero stabilność. Dziś umowa zlecenie z której mogę wylecieć za pięć minut podpisana (Nie, nie zmieniłem miejsca pracy).Niestety tak to wygląda. Idę szukać baby, brać kredyt na 0.5mln i będziemy długo i szczęśliwie żyć w stresie z naszą dwójką dzieci do wykarmienia i to o ile rodzina mnie nie zostawi samego z tym moim kredytem oczekując alimentów ;P. Nie jestem tak głupi by w to wejść.

post wyedytowany przez BartekTenMagik 2026-01-04 11:38:31
04.01.2026 11:56
frer
5.1
frer
184
Legend

Kredyt na 0.5 mln zł? Gdzie tak tanio jeszcze można kupić sensownej wielkości mieszkanie? W Warszawie dziś na 60 m2 (salon z aneksem + 2 małe sypialnie) trzeba wydać z 1.0-1.2 mln zł, w tym 200-250 tyś zł wkładu własnego na wejściu + dodatkowe 100-150 tyś zł na wykończenie, czyli trzeba jakoś odłożyć 300-400 tyś zł.

Możesz oczywiście wynająć mieszkanie. Tylko nie znam nikogo w Polsce, kto wynajmując w ogóle myślał o posiadaniu dzieci.

04.01.2026 13:47
BartekTenMagik
5.2
3
BartekTenMagik
87
Opiekun Przestrzeni

O co chodzi wszystkim z braniem Warszawy jako wyznacznik czegokolwiek? Nie każdy tam mieszka i chce mieszkać. Nie każdy myśli o mieszkaniu i nie każdy musi mieszkać w centrum.

Wiele rzeczy można zrobić samemu jeśli bardzo się tego chce ;D.

post wyedytowany przez BartekTenMagik 2026-01-04 13:57:17
04.01.2026 12:04
Bezi2598
6
odpowiedz
Bezi2598
162
Legend

Kapitalizm w pewnym momencie zawiedzie, ale to nie w Polsce tylko globalnie. Ale to długa jeszcze do tego droga. Co do naszego kapitalizmu to chyba jednak mimo wszystko mamy najlepszą możliwą wersję w obecnej sytuacji. Jeżeli chodzi o mieszkania to transformacja nie ma za bardzo na to wpływu, identyczna sytuacja jest we wszystkich krajach rozwiniętych. Fakt jest taki, że Polska od ponad 30 lat rozwija się szybciej niż większość krajów w Europie. Pomimo różnych słabych rządach i prezydentach, nikomu nie udało się tego zatrzymać i dalej różnica między zachodem, a Polską z roku na rok się pomniejsza.

Co do demografii, wyżej podano dużo powodów, szczerze mówiąc to wydaje mi się, że akurat te powody mają niewielkie znaczenie, jest dużo krajów które nie mają wymienionych problemów, a demografia dalej jest kiepska albo nawet i jeszcze gorsza. Ja bym powiedział, że to głównie kwestia kulturowa, ludzie chcą robić inne rzeczy, a nie przeznaczać całego życia na wychowywaniu dzieci, świat jest dzisiaj po prostu nieco bardziej interesujący i oferuje więcej możliwości.

04.01.2026 13:53
mohenjodaro
7
1
odpowiedz
9 odpowiedzi
mohenjodaro
129
Mieszkaniec Beregostu

Nie sądzę, żeby niska dzietność miała przyczyny w rynku nieruchomości. W Polsce najwięcej dzieci rodzi się w miastach, gdzie mieszkania są najdroższe. W PRL-u młoda para miała jeden pokój u rodziców i płodziła sobie w nim dwójkę dzieci. Tak że to jest taki szantaż "niech państwo nam kupi mieszkania, bo nie będziemy robić dzieci".

A nie robicie dzieci, bo wolicie oglądać netfliksa, grać w gry, podróżować po świecie, udawać, że wasze psy są waszymi dziećmi, a normalne ludzkie dzieci to jest gigantyczny obowiązek i wysiłek, od którego zamożne, rozpieszczone społeczeństwo gen z i częściowo millenialsów już się odzywczaiło. Tyle faktów.

post wyedytowany przez mohenjodaro 2026-01-04 13:56:16
04.01.2026 14:00
BartekTenMagik
7.1
2
BartekTenMagik
87
Opiekun Przestrzeni

Kiedyś nikt tak nie zaglądał w to jakie warunki dzieci mają i jakie metody wychowawcze rodzice stosują ;). Teraz pewien poziom jest wymuszony, a nie każdego stać by go zapewnić.
Prawdą jednak jest, że te całe social media i ten „nowoczesny” styl życia który opisujesz nie wpływają pozytywnie na dzietność na domiar złego. Za duże skupienie na ekraniku, a za małe skupienie na otaczającym świecie.
Presja społeczeństwa i idealnego świata znanego z tego ekraniku nie pozwolą na decyzję o założeniu rodziny w tym pokoiku u rodziców ;P.

Podsumuję to słowami: Poprzeczka się podniosła.

post wyedytowany przez BartekTenMagik 2026-01-04 14:06:35
04.01.2026 14:22
S3ns_N0t_F0und
7.2
1
S3ns_N0t_F0und
7
Chorąży

Moim zdaniem ma, choć nie jest to być może najważniejszy czynnik. Sam szukałem ostatnio dużego mieszkania w konkretnej dzielnicy. I powiem, że nawet posiadając możliwość zakupu, było to wyzwanie. Finalnie i tak poszedłem na spory kompromis. Deweloperzy budują bardzo mało lokali co najmniej 4 pokojowych. Zdecydowana większość nie przekracza 60m2. Ale to jest mniejszy problem, ale jakiś jest.

Obracam się w środowisku ludzi z dziećmi. Wykształconych, pracujących. Duże miasto > 500k mieszkańców. Co najmniej połowa z nich chciałaby mieć więcej dzieci. Problem to często właśnie finanse. Gdyby ich sytuacja jeżeli chodzi o karierę i/lub mieszkanie/dom była lepsza, to by się decydowali. Niestety scenariusz często wygląda tak, że przez to że pierwsze dziecko rodzi się dość późno , w tym momencie po 30, to zanim i o ile uda się osiągnąć zadowalający status, np. mieszkanie > 70 m2, to jest się już 45+ i posprzątane.

Inne przyczyny to brak szansy na znalezienie partnera/partnerki. Młodych kobiet w mieście jest więcej niż mężczyzn. Znam kilka przypadków kobiet które zdecydowałyby się na dzieci, gdyby znalazły odpowiedniego partnera. I tutaj podobnie jak przy mieszkaniach to również kapitalizm wymusił na ludziach migracje do miast w celu znalezienia lepszej pracy.

Ludzi nieprzekonanych nie ma nawet co próbować przekonywać. Ich wybór. Ale tym, którzy chcą to trzeba pomagać. Choć zmieniłbym jedną rzecz. Kupił Netflixa i w serialach pokazywał jak bycie samotnym jest nieszczęśliwe a posiadanie dzieci może być fajne i modne. Bo popkultura niestety nie stoi po stronie rodzin.

Czy efekty kapitalizmu są wyłącznie negatywne. Nie sądzę. Jest wiele pozytywów. Polacy założyli dużo ciekawych biznesów, rozwinęli się, gonimy pod względem jakości życia zachód.

Wydaje mi się, że potrzebujemy korekty a nie rewolucji.

post wyedytowany przez S3ns_N0t_F0und 2026-01-04 14:24:32
04.01.2026 16:28
frer
7.3
1
frer
184
Legend

Deweloperzy budują bardzo mało lokali co najmniej 4 pokojowych. Zdecydowana większość nie przekracza 60m2.
Budują ich mało, bo one się najsłabiej sprzedają. Nie wiem jak w Twoim mieście, ale w Warszawie mieszkanie 60 m2 to już > 1 mln zł, z ratą rzędu 7-8 tyś. miesięcznie. Czyli dwie osoby zarabiające po średniej krajowej mają problem dostać kredyt na nie i tylko w sytuacji, gdy jeszcze nie mają dziecka. Mieszkania 4+ pokoi to już mówimy o 2 mln zł, a za tyle kupujesz dom kilkanaście kilometrów od Warszawy.

Problem to często właśnie finanse. Gdyby ich sytuacja jeżeli chodzi o karierę i/lub mieszkanie/dom była lepsza, to by się decydowali.
Też tak to głównie widzę. Jak para jest już razem to finanse są przeszkodą.

04.01.2026 16:55
mohenjodaro
7.4
mohenjodaro
129
Mieszkaniec Beregostu

W 2023 roku ruszył rządowy program dopłat do kredytów, nieprzyzwoity wręcz, mnóstwo ludzi kupiło mieszkania i dzietność spadła jeszcze bardziej.

04.01.2026 17:19
S3ns_N0t_F0und
7.5
5
S3ns_N0t_F0und
7
Chorąży

Bo tego typu programy to są programy pomocy dla deweloperów a nie dla rodzin. To nigdy nigdzie na świecie nie zdało egzaminu.

Państwo mogłoby się mocniej angażować w tworzenie sensownych planów zagospodarowania. Oraz w budownictwo socjalne, tak żeby realnie stanowić alternatywę dla mieszkań oferowanych przez deweloperów. W dodatku dobrze byłoby żeby oddolnie powstała jakąś organizacją stanowiąca przeciwwagę dla monopolu lobby deweloperskiego. Bo tylko oni w tej układance mają realna siłę przebicia. Więc to ich postulaty, w tym takie jak te o których napisałeś, są realizowane.

04.01.2026 20:06
frer
7.6
1
frer
184
Legend

W 2023 roku ruszył rządowy program dopłat do kredytów, nieprzyzwoity wręcz, mnóstwo ludzi kupiło mieszkania i dzietność spadła jeszcze bardziej.
Gdzieś czytałem analizy na ten temat, że takie dopłaty, paradoksalnie, powodują spadek dostępności mieszkań właśnie przez windowanie cen.

04.01.2026 20:36
mohenjodaro
7.7
mohenjodaro
129
Mieszkaniec Beregostu

Bo tego typu programy to są programy pomocy dla deweloperów a nie dla rodzin.
Ale to nie deweloperzy kupowali mieszkania w tym programie, tylko właśnie młodzi ludzie, którzy podobno nie płodzą, bo warunki mieszkaniowe.

Ten program to patologia i byłem jego zagorzałym krytykiem od minuty ogłoszenia, ale po raz kolejny podkreslam, ze "olaboga nie mamy gdzie mieszkac" to jest proba ugrania kolejnych programow socjalnych na mieszkania przez ludzi, ktorzy nawet po zakupie mieszkan wcale sie nie pala do rozrodu

04.01.2026 20:45
twostupiddogs
7.8
twostupiddogs
267
Legend

mohenjodaro

Oczywiście, że niska dzietność nie wynika wyłącznie z braku mieszkań, ale jest ważnym czynnikiem. Bardzo ważnym czynnikiem są pieniądze. Są badania pokazujące, że sporo Polaków chce mieć dzieci, ale z różnych powodów ich nie ma. Po szczegóły zapraszam tu:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5110754/demografia-jest-przyszloscia-czy-polska-ma-szanse-odwrocic-negatywne-trendy
Tak, wiem sam tak myślę, że gro z nich to czynniki kulturowe i wariacje nt. stanu posiadania - większe mieszkanie, wygodniejsze życie i że kiedyś było inaczej i można było. Ano można było, tylko że gdybanie, że można było nie zmieni sposobu myślenia tych ludzi.
Do bardzo ważnych czynników należy zaliczyć wspomniany przez S3ns_N0t_F0und brak partnera. Różnice w poziomie wykształcenia i dostępności geograficznej w znacznym stopniu wpływają na dzietność w Polsce. Co ciekawe przyczyną jednej z tych różnic jest...edukacja. Po szczegóły znowu zapraszam do książki.

04.01.2026 21:23
frer
7.9
2
frer
184
Legend

Ale to nie deweloperzy kupowali mieszkania w tym programie, tylko właśnie młodzi ludzie, którzy podobno nie płodzą, bo warunki mieszkaniowe.
Ale to mniejszości udało się kupić z dopłatą. Większości podbito cenę i opóźniono im możliwość zakupu.

po raz kolejny podkreslam, ze "olaboga nie mamy gdzie mieszkac" to jest proba ugrania kolejnych programow socjalnych na mieszkania przez ludzi, ktorzy nawet po zakupie mieszkan wcale sie nie pala do rozrodu
Prawda jest taka, w przypadku większości ludzi, że decyzję o pierwszym dziecku podejmuje się dopiero jak ma się pierwsze, min. 2 pokojowe mieszkanie. O koszmarze wynajmowania w Polsce chyba nie muszę pisać. Bez pomocy rodziny, dziś zakup to często 10 lat odkładania na wkład własny i względne urządzenie się. To daje nam odpowiedź dlaczego bardzo wiele par decyduje się na pierwsze dziecko dopiero po 30-stce, często bliżej 35 lat.

Im później rodzi się pierwsze dziecko, tym są mniejsze szanse, że będzie w danej rodzinie kolejne, a jeśli już to zwykle tylko jeszcze jedno i koniec. Tylko decydując się na drugie dziecko większość ludzi jednak myśli o warunkach które musi mu zapewnić. Co z tego, że wielu z nas wychowało się na 45 m2, w dwóch pokojach, w rodzinach 2+2, gdzie rodzice spali w "salonie", a dzieci w "małym pokoju"? Większość osób które znam woli jedno dziecko i zapewnienie mu lepszego standardu niż ten od którego sami jako dzieci chcieli uciec.

Ale jak już ktoś bardzo chce to myśli o większym mieszkaniu, min. 3 pokoje, a w zasadzie to najlepiej 4 - zwykle jeden to salon z aneksem, jedna sypialnia dla rodziców i jeden lub dwa pokoje dla dzieci. To już mówimy o metrażu 60-80 m2, a każdy wie, że w tym zakresie już tanio nie będzie. Nie każdego na to stać. Nawet zamiana M2 na M3 to często konieczność dopłaty pół miliona złotych (mówię o Warszawie akurat).

post wyedytowany przez frer 2026-01-04 21:26:08
04.01.2026 17:03
8
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
Benekchlebek
34
Senator

Przeraża mnie fakt, że takiego typu tematy cieszą się takim powodzeniem. To forum gamingowe halo

04.01.2026 17:23
S3ns_N0t_F0und
8.1
S3ns_N0t_F0und
7
Chorąży

Forum ogólne. Rozmowa i tak nie został przynajmniej na razie zdominowany przez spor polityczny. A czasy trudne to i cięższe tematy wjeżdżają.

04.01.2026 18:26
Bukary
8.2
4
Bukary
244
Legend

Przeraża mnie fakt, że takiego typu tematy cieszą się takim powodzeniem. To forum gamingowe halo

Może załóż ciekawszy temat związany z graniem, a chętnie pogadamy, co? :)

04.01.2026 18:54
9
2
odpowiedz
8 odpowiedzi
plolak
59
Generał

Jeśli już o dzietnosci mowa to głównym czynnikiem jest wzrost samodzielności kobiet. Tzw dążenie do równouprawnienia.
Drugim cennikiem są min media społecznościowe.
Kolejnym programowanie na konsumpcję.

Te wszystkie czynniki powodują że kobieta uzyskuje coraz wyższy status więc w konsekwencji ma coraz więcej wymagań przed założeniem rodziny A co za tym idzie wzrost statusu kobiet sprawia że coraz mniej facetów nadaje się do tej roli zgodnie z zasadą kobieta jest zainteresowana facetem o wyższym statusie od niej.

Trzeba by odejść od równouprawnienia i powrócić do modelu kobieta ma mało do gadania mniej zarabiać i facet decyduje. Wtedy naturalnie będzie miała niski status i naturalne wzrośnie potrzeba posiadania stałego partnera i dzieci.

Media społecznościowe- trzeba by zakazać bo lajki i inne metody lansowania zwiększają wartość kobiet. We Francji jak się nie mylę to zostało testowane z pozytywnym skutkiem.
Itd.

post wyedytowany przez plolak 2026-01-04 18:56:44
04.01.2026 20:23
dafton.
9.1
3
dafton.
30
Konsul

Pewnie, sprowadzmy kobiety do roli inkubatora. Toz to mezczyzna jako jednostka silna, ma prawo do zycia jak chce, a kobieta ma tyle dac cztery litery mezczyznie i potem dziecko ci chowac. Ogolnie to kobietom sie w dupach poprzewracalo, jest ich wiecej, nie chca dawac i maja jeszcze wymogi, bo nei chca eleganckiego chlopa co to sie poopierdalac lubi, ewentualnie chlopa, ktorego praca jest calym zyciem i jest nieobecny w rodzinnym zyciu. Ach te podle kobiety.

04.01.2026 20:31
Megera_
😂
9.2
2
Megera_
158
Furia

Miałam się nie udzielać w temacie, ale taki potencjał na dzbana miesiąca nie może przejść bez echa :D (a mamy dopiero 4.01..)

Ja proponuję, pozostając w konwencji, inną opcję - kastrować wszystkich głąbów, prewencyjnie. Strach pomyśleć, że głupota może się w genach przenosić.

04.01.2026 20:37
Felipe
😂
9.3
Felipe
23
Messiah

plolak
Poza tym lewicowe i pseudo-babskie media czy strony internetowe typu wysokiebutasy czy (sr)onety jak to piszą jakie to mężczyzny zue, jaką to macierzyństwo jest udręką, no i oczywiście jak to zdradza się zajebiście i jaka zdrada jest dobra, ale oczywiście tylko jak kobieta to robi, bo jak chłop to największa menda z niego wtedy jest xD. Kto to w ogóle czyta, bo raczej nikt normalny.

post wyedytowany przez Felipe 2026-01-04 20:55:43
05.01.2026 10:56
9.4
plolak
59
Generał

Dafton ja Cię rozumie mieliśmy pewien okres programowania społecznego niezgodnego z ustawieniami fabrycznym bo decydentom się marzyła globalna wioska gdzie wszyscy będą konsumowac i pracować dla korporacji.
Szczególnie mocno w Europie to działało.

Jeszcze działa ale to już się kończy to skończyło się niepowodzeniem.
Będziemy stopniowo przechodzić do ustawień fabrycznych.
A więc ustawień natury silniejszy będzie decydował.

Zacznie się od polityki. Myślę że 2026 będzie tutaj przełomowy tzn okres w którym zaczniemy już na poważnie odchodzić od obecnej patologii.

Magera ja Cię rozumiem jesteś kobietą moze Cię to przerażać możesz czuć bunt sprzeciw tak fajnie było system promował głupoty A dla Was to była nowa jakość niedostępna nigdy wcześniej. Tylko problem z tym że tak to nie działa w przyrodzie to było tylko programowane dla określonych celów.

Spoko na poziomie polityki polskiej na razie jest tzw wyparcie Jak to zasady mijają Rusek znowu nas może napaść reszta będzie gadać będzie jak zawsze nie teraz będzie inaczej sprawiedliwie mamy zasady.

Takiego wala A nie zasady.

Poczytaj książki przyrodnicze takimi istotami jesteśmy. Sprawdź przeszłość nie ma zmiłuj.
To był eksperyment który stworzył słabych ludzi.
On zostanie zamknięty niedługo.
Już są naciski.

Oczywiście jest jeszcze problemmediów spolecxmosciowych i w przyszłości ai to będzie hamulec na którego nie ma na razie pomysłu .
Bo trzeba by to zakazać.

post wyedytowany przez plolak 2026-01-05 11:08:38
05.01.2026 12:02
Bukary
9.5
2
Bukary
244
Legend
Image

Czyli wracamy do Republiki Gilead w jakiejś wersji "soft"?

05.01.2026 13:45
dafton.
9.6
2
dafton.
30
Konsul

pojebane, że takich ludzi się mija na co dzień. XD

05.01.2026 13:59
Drackula
👍
9.7
1
Drackula
243
Bloody Rider

Brzmi super, znów będzie sobie można “babe” za 2 krowy kupić

05.01.2026 14:11
elathir
9.8
1
elathir
118
Czymże jest nuda?
Wideo

Najbardziej mnie rozwala, ze tego typu osoby wierzą głęboko w to, ze są same bo obecnie baby są złe i mają nierealne wymagania itd. i są przekonani, że jakby było tak jak kiedyś to by kobietę mieli taką jaką sobie wymarzą.

Totalnie nie zdaja sobie sprawy, że w tradycyjnym społeczeństwie nie odrzucałaby ich kobieta bo odrzuciliby ich jej rodzice jeszcze szybciej.

https://www.youtube.com/watch?v=gr-rSVdjb3Q

post wyedytowany przez elathir 2026-01-05 14:24:33
04.01.2026 21:14
dafton.
10
3
odpowiedz
3 odpowiedzi
dafton.
30
Konsul

Gdzieś już chyba pisałem w jakimś wątku, co jest problemem spadającej demografii... a raczej problemami.

Nie jest to zero jedynkowe równanie, gdzie dajesz ludziom mieszkanie i nagle rozpoczyna się boom rozrodczy. Składa się na to sporo rzeczy, które w zasadzie ciężko będzie od tak wyeliminować.

Tak, brak własnego mieszkania też się na to składa, ALE nie jest jedynym i głównym powodem. To, że ciężko mieć własne mieszkanie to truizm. Często można za to przeczytać, że jak się nie podoba zbierać 200 koła na sam wkład, to nikt nie każe ci kupować mieszkania w bliskich okolicach aglomeracji. Tylko, że najwięcej ofert pracy, jest właśnie w tych aglomeracjach, a czasy kiedy dało się siedzieć w jednym zakładzie przez 30 lat życia minęły. Jak stracisz pracę, to znalezienie kolejnej w mniejszych miastach, jest obecnie mocno problematyczne - ciężko zatem optymistycznie na to patrzeć, jeśli chcesz założyć rodzinę.

Aczkolwiek, czy samo posiadanie mieszkania, mocno wpłynie na wzrost liczb? No nie. Żyjemy w czasach wszechobecnego dostępu do informacji (co ma swój koszt), co powoduje popchnięcie do przodu niemal wszystkich dziedzin. Nie inaczej jest ze zrozumieniem zdrowia, z podejściem do sfery komfortu psychicznego - zarówno swojego, jak i potencjalnego dziecka. Do tego dochodzą social media, które pokazują młodym ludziom luksus na wyciągnięcie ręki, czasem wręcz to młodych przytłacza. Większość żyje w micie, ucz się, pracuj, a osiągniesz wszystko (no chyba, ze zaczynasz bez kapitału, w postaci wiedzy, wsparcia, czy stricte kapitału materialno-finansowego, to wtedy robisz to kilkanaście/dziesiąt lat później od reszty). W dorosłym wieku stykają się z szarą rzeczywistością, ale dalej w socialach przytłaczającą większością są influencerzy, którzy żyją jak król minojski - przez co ludzie żyją w przeświadczeniu, że to jest dopiero poziom pozwalający na komfortowe życie rodzinne. Sociale robią z mózgu sieczkę, ale to nic nowego.

Kolejna sprawa, to obecna sytuacja geopolityczna. Sytuacja na świecie jest kiepska, widmo wojen, spadku życia jest coraz większe. Nie pomaga też temu fakt, że dzisiejszy internet działa na zasadzie wzbudzaniu emocji (a łatwiej wzbudzić te negatywne GOL idealnym przykładem), celem wyłudzenia kliknięcia i reakcji - to powoduje, że ludzie nakręcają się często czymś bardziej, niż powinni, a nawet biorą pod uwagę sytuacje daleko na świecie o których informacja obecnie dociera do nas w parę sekund - wystarczy w każdym miejscu na ziemi wyjąć z kieszeni smartphone i odpalić dowolny feed. Nie zapominajmy też o bańce AI i wszechobecnym straszeniu ludzi redukcjami etatów. Internet obecnie żyje z negatywizmu, z wzbudzania tanich sensacji, co popycha do pesymizmu wśród młodych, szczególnie jeśli wezmą pod uwagę rozwój zachodu przez ostatnie dziesiątki lat.

Do tego problem z socialami (a jakże, kolejny). Łatwa dopamina uzależnia, masz ją na wyciągnięcie dłoni. Obecne sociale są jak narkotyk, dostarczają ludziom bodźców do szybkiego sztucznego komfortu mózgu, oszukują go na lewo i prawo, co powoduje, że nie ma motywacji do wykonywania działania, nie ma chęci do wychowania dziecka, nie ma impulsu pchającego cię do osiągnięcia czegoś. Tak działa chemia w mózgu i ciężko to zrozumieć, bo o tym się dobrze nie edukuje. Edukacja jest mocno przestarzała i w ogóle nie przygotowuje człowieka na realne obecne problemy życia dorosłego i na czyhające przed nim niepozorne zagrożenia.

Zbliżamy się ku granicy komfortu życia w obecnym systemie i ma to odzwierciedlenie na dzietność. A komfort życia jest kluczowy dla wzrostu populacji i sam komfort jest względny dla obecnie przyjętego powszechnie konsensusu. Komfort 20-30 lat temu, nie będzie komfortem dla ludzi teraz, i co zrobisz. Kiedyś, setki, tysiące lat temu, był on oparty głównie o rolę i ilość wytwarzanego pożywienia, teraz wynika on z innych kwestii, które pojawiają się wraz z rozwojem cywilizacji.

Sam nie wiem, czy ten pociąg jest do zatrzymania. Taką rzeczywistość ludzkość wybudowała przez ostatnie lata i teraz trzeba z tym żyć. Nie jest to problem, który można naprawić paroma zmianami, bo otaczającej nas rzeczywistości nie można zmienić pstrykając palcem. Złożone jest to z mnóstwa ciężkich do rozwiązania problemów, jak to naprawić skoro większość ludzi uważa, że problemem jest tylko jeden z nich i uważa, że jedna ustawa tu i ówdzie jest wszystko naprawić? Nie jest to takie hop siup jak się wydaje. Możemy lekko wyhamowywać pociąg, ale zderzenie ze ścianą jest nieuniknione. Część ludzi się po nim pozbiera i wymyśli jakiś nowy pociąg, a cześć nie i taka kolej rzeczy, tak działały cywilizacje i będą działać dalej.

post wyedytowany przez dafton. 2026-01-04 21:28:52
04.01.2026 22:00
Megera_
10.1
Megera_
158
Furia

Fajnie i mądrze napisane. Gratki :) Rzeczowe ujęcie, choć nie rozstrzyga wszystkich newralgicznych kwestii, bo np..
...no weźmy te mieszkania. Idę o zakład, że choćby tych mieszkań było pierdyliard, to i tak coś będzie na "nie" - bo za małe, bo źle ustawne, bo kuchnia przechodnia albo coś. Mało tego, jestem przekonana, że takie będą głosy również w starszym (czyli moim) pokoleniu, które samo zostało poczęte z dużą dozą prawdopodobieństwa na tzw. półkotapczanie (i to pewnie jeszcze w takich okolicznościach, o których opowiada pewien polski standuper "tera cicho, bo matka idzie z bigosem na balkon!!11" ;) ) - bo apetyt rośnie w miarę jedzenia. Do tego właśnie napędza świat - coraz bardziej posuniętego konsumpcjonizmu.
Czy jednak to jest takie złe? Naturalnym popędem człowieka jest, by dbać o swoje potomstwo, możliwie przewidzieć warunki opieki/wychowania, to całe mityczne "żeby moim dzieciom żyło się lepiej, niż mnie" wcale nie jest głupie, tylko że - no właśnie - urosło do jakiegoś dziwnego rozmiaru. O argumencie pieniądza tu nawet nie wspomnę, bo pieniędzy zawsze jest za mało. ZAWSZE.

Trochę też mi się nie podoba to pianie o wskaźniku demograficznym, że upadek, klęska, bo młodzi się nie rozmnażają. Tzn. osobiście jestem bardzo prorodzinna, ale mam też całkiem sporo znajomych, którzy od dawna deklarują, że dzieci mieć nie będą, bo po prostu nie chcą. I co? W związku z tym wyborem mają być traktowani jako ludzie gorszej kategorii?
To może od drugiej strony, mam też w otoczeniu a nawet w rodzinie przypadki, gdzie dzieci po urodzeniu trafiały do rodzin zastępczych, bo warunki i okoliczności absolutnie nie pozwalały na to, by rodzona matka się dzieckiem zaopiekowała. Nie dlatego, że mieszkania nie miała czy tam pieniędzy - dlatego, że była np. spowolniona umysłowo na tyle, że jej zachowanie mogło zagrażać życiu noworodka. I szczerze mówiąc mam takie srogie WTF, pamiętając o tym, czego sama byłam świadkiem, a jednocześnie słysząc wszędzie "trzeba się bardziej rozmnażać! grunt żeby wincyj nas było!" - sama nie wiem, to jest jakiś konkurs na dane demograficzne? Czy może wracamy do kraju szympansów, żeby tylko jeść, spać i się bzykać? :/
A potem taki użytkownik plolak wejdzie na forum i opowie swoje mądrości, że baby trzeba zdegradować, bo jak baba poczuje nad sobą pierwotną samczą energię, to od razu jej się gęba zamknie, a nogi rozłoży, czyli tak jak być powinno. I widzę, że nawet takie głupoty wypisywane na forum, chyba nikogo już nie dziwią...

04.01.2026 22:18
Bukary
10.2
1
Bukary
244
Legend

I co? W związku z tym wyborem mają być traktowani jako ludzie gorszej kategorii?

Tak i nie. ;)

Spadek dzietności poniżej poziomu zastępowalności pokoleń sprawia, że mamy coraz mniej młodych pracowników. Zmniejsza się więc baza podatkowa (mniej kasy na funkcjonowanie państwa), a zwiększa obciążenie demograficzne (koszty leczenia seniorów, składki emerytalne itp.). Mniej osób dokłada się do wspólnej kasy, a wydatki się zwiększają. W konsekwencji spada ogólna jakość życia większości obywateli (jeśli mamy do czynienia z wyraźną dysproporcją ilościową między pokoleniami).

Innymi słowy, osoby płodzące dzieci mogą przyczynić się bezpośrednio czy pośrednio m.in. do poprawy lub chociażby podtrzymania wskaźników gospodarczych (większy rynek wewnętrzny, większa produkcja) czy np. jakości systemu emerytalnego i zdrowotnego. Dzieci to przyszli podatnicy, pracownicy, klienci, żołnierze, policjanci, urzędnicy, nauczyciele, lekarze itd. Korzyści płynące z wysokich wskaźników demograficznych są ogromne.

I dlatego ludzie, którzy decydują się na potomstwo, powinni być przez państwo otaczani szczególną opieką. Nie należy "karać" za brak dzieci (bo przyczyny tego rodzaju decyzji mogą być różne i czasem nawet niezależne od dobrych chęci), ale IMHO trzeba "nagradzać" tych, którzy podejmą się wysiłku (w niektórych przypadkach wręcz heroicznego) wychowywania potomstwa (np. poprzez różnego rodzaju ulgi czy udogodnienia). W tym sensie rodziny z dziećmi to obywatele "pierwszej kategorii".

post wyedytowany przez Bukary 2026-01-04 22:26:59
05.01.2026 15:44
10.3
Grigori1922
33
Konsul

Bukary

To jest niesamowite, że takie oczywiste sprawy trzeba dorosłym ludziom tłumaczyć. Ale widocznie trzeba.

post wyedytowany przez Grigori1922 2026-01-05 15:44:56
09.01.2026 17:08
Pomocny_Czlowiek
11
odpowiedz
Pomocny_Czlowiek
3
Legionista

W społeczeństwach na świecie występują cykle. Dodatkowo zmiany w wyniku globalizacji czy rozwoju technologii następują szybciej. Nie zdziwię się, jak obecne dzieciaki, będą totalnie innymi ludźmi niż dzisiejsi dorośli. Może to trochę płonna nadzieja, ale nie zdziwię się, jak wśród dziaciaków chodzących dziś do podstawówki i młodszych wróci np. moda na posiadanie dużej rodziny, większą wartość będą mieć relacje z ludźmi itd.

Pożyjemy zobaczymy :)

Forum Forum Rozmawiamy
Odpowiedz

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl