Jak radzicie sobie z doompostingiem
W zasadzie to cały internet jest obecnie zawalony dekadencką narracją, gdzie nie wejdziesz, to widzisz pesymistyczne analizy. Mnóstwo "negatywnych" z perspektywy Europejczyka/Polaka newsów, bo te klikają się najczęściej, przez co pozycjonowane są najwyżej i często pojawiają się na wallach. Szukanie czegoś pozytywnego w zakresie geopolityki, to jak szukanie igły w stogu siana.
Powiecie - to nie czytaj newsów, wyłącz sociale - i co dalej? Mam się przerzucić na telewizję? xD
Mimo wszystko, dobrze jest być poinformowanym odnośnie tego co się dzieje w świecie, o czym ludzie rozmawiają. Życie pod kamieniem to bynajmniej, nie jest kuszący dla mnie scenariusz, no i też jednak musi być jakiś sposób, aby nie dostać pierdolca od wszechobecnego pesymizmu, bo wielu ludziom to wychodzi. Tylko jak?
Sprawdzam dane. Nie dam sie nabierac narzekaczom na zachod i chwalcom wschodu. Czytam rozne portale, euronewsy, dobrej jakosci gazety i tygodniki (the Times, the Economist). Z bezplatnych BBC nie jest zle. Znajdz podcasty/jutuberow/analitykow, ktorzy nie strasza i trzymaja sie faktow.
Pobaw sie quizami
https://www.gapminder.org/
Newsy sa negatywne poniewaz lubimy cos co gra na naszych emocjach i dziennikarze to wiedza. Inaczej tracimy zaintersowanie.
To nie jest prawdziwy obraz swiata.
Są portale informacyjne o jakimś poziomie i cała masa portali influencerskich/propagandowych próbujących uchodzić za informacyjne.
Pierwsze pytanie, czy dany twórca (nie ważne czy na YT, czy blogu, gazecie, cokolwiek) zamieszcza konkretne dane liczbowe, fakty i informacje o źródłach tych danych?
Po drugie, czy narracja jest prowadzona w sposób rzeczowy, tj. wskazywane są fakty a opinie są jasno sygnalizowane jako opinie a nie udają faktów.
Czy pojawiają się manipulacyjne stwierdzenia w stylu: "Wnioski wyciągnijcie sami." zazwyczaj po kilkuminutowym wyrażaniu opinii lub przedstawianiu wybiórczych faktów.
Po czwarte, czy dane źródło odnosi się do argumentów osób o zdaniu przeciwnym i robi to rzeczowo a nie atakuje personalnie osoby o zdaniu przeciwnym, bagatelizuje je itd.
I w końcu, kto jest adresatem. Często płatne portale mają dużo lepszy poziom z racji na to, że nie utrzymują się z kliknięć przez co nie musza grać na emocjach a z opłat ludzi, dla których informacja jest ważna.
Osobiście mogę polecić np. https://www.wsj.com, źródło adresowane między innymi do inwestorów, stąd liczy się wiarygodność informacji (zresztą w dzisiejsze bańce podsumowań AI jest to jeden z nielicznych portali notujących wzrost wyświetleń, bo tam ludzie weryfikują to co pisze AI).
W zasadzie to cały internet jest obecnie zawalony dekadencką narracją, gdzie nie wejdziesz, to widzisz pesymistyczne analizy. Mnóstwo "negatywnych" z perspektywy Europejczyka/Polaka newsów, bo te klikają się najczęściej, przez co pozycjonowane są najwyżej i często pojawiają się na wallach. Szukanie czegoś pozytywnego w zakresie geopolityki, to jak szukanie igły w stogu siana.
Wystarczy sobie uświadomić, że zdecydowana większość (aczkolwiek nie wszystko) to antyeuropejska narracja odpalona na całego. Te całe brednie o słabej Europie, upadającym Zachodzie czy dogorywającej Unii to zwykły element propagandy. Oczywiście, teraz kiedy USA "zamieniły strony" i prawicowa administracja otwarcie określiła Unię jako swego rodzaju wroga to propaganda się jeszcze bardziej nasili - główne social media są przecież chińskie i amerykańskie. Aczkolwiek patrząc po tym jak musk zesrał się w Internecie po karze nałożonej na X-a wcale tacy słabi nie jesteśmy ;)
Mimo wszystko, dobrze jest być poinformowanym odnośnie tego co się dzieje w świecie, o czym ludzie rozmawiają. Życie pod kamieniem to bynajmniej, nie jest kuszący dla mnie scenariusz, no i też jednak musi być jakiś sposób, aby nie dostać pierdolca od wszechobecnego pesymizmu, bo wielu ludziom to wychodzi. Tylko jak?
Filtruj wiadomości i sprawdzaj dane. Ostatnio "modnym" tematem propagandzistów i pożytecznych idiotów, nawet tutaj, jest słaba gospodarka państw Unii i spadający poziom życia. Wystarczy obejrzeć wskaźniki ekonomiczne, te dot. poziomu i zadowolenia z życia, żeby zobaczyć że są to brednie i pobożne życzenia. Schemat jest zawsze ten sam - cherry picking i rozdmuchiwanie negatywnych doniesień do granic absurdu + unikanie przedstawienia ogólnego obrazu. Przykładem może być wycie o upadającej gospodarce przy jakimś newsie, że nastąpiło zwolnienie X osób z firmy Y, lub że firma Z się zamyka. Tego jest sporo.
Albo wiecznie straszak czyli LGBT, prawa gejów, lesbijek itd. Zadaj sobie jedno pytanie - jak na twoje życie wpłynie to, że dwóch facetów będzie mogło uregulować status prawny związku. Bo oni już w związku przecież są - nawet w Polsce ;) Jak wpłynie? Nijak. Zwykły straszak, na który idioci od 20 lat się nabierają. Miała z tego powodu upaść już Francja, Niemcy, Hiszpania i Szwecja. Jakoś stoją dalej ;)
Musisz też sobie uświadomić, że ataki te są konkretnie wymierzone w to, co "boli". Przykładowo, długoterminowa polityka energetyczna Unii, czyli odejście od paliw kopalnych, jest atakowana ponieważ będzie oznaczała niezależność surowcową Europy. I stąd pojawiają się ataki ze strony Stanów i ruskich - bije to ogromnie w ich interesy. Oczywiście, takiej transformacji nie da się przeprowadzić "bez ofiar" - sektory górnictwa trzeba będzie zlikwidować, ale ponownie - jest to problem rozdmuchany do granic absurdu. Europa bez potrzeby importowania surowców energetycznych i układania się z kimkolwiek w tych tematach nie odpowiada nikomu z pozostałych graczy.
I tak dalej i tak dalej. Jeżeli widzisz jakąś negatywną wiadomość po prostu pomyśl kto jest jej prawdziwym autorem i w jakie interesy Polska/Europa może godzić stosując krytykowane rozwiążanie. Obraz rozjaśni się szybciej niż myślisz ;)
Wojna z rosją to doomposting? Inflacja to doomposting? Inwazja muzułmanów w europie? Globalne ocieplenie? Mordowanie dzieci w Gizie? Szambo AI wpychane ludziom do gardeł?
Po prostu świat jest w dupie i jest tylko coraz gorzej i to nie żaden doomposting, jak chcesz czytać artykuły o babie na wsi która pobiła rekord w lepieniu garnków to prosze bardzo ale są ważniejsze rzeczy. Nie ma się z czego cieszyć, jest wręcz tragicznie.
Bzdura.
I dlaczego:
Po lewej po kliknieciu w GDP kategorie trendow obalajace caly ten medialny zgielk i nonsens.
https://www.gapminder.org/tools/#$chart-type=linechart&url=v2
jak czlowiek sie w koncu zorientuje ze sa rzeczy nad ktorymi nie ma sie kontroli, to troche mniej sie przejmuje.
chyab sie to kiedys stoicyzm nazywalo, dzisiaj zreszta tez.
Do tego trzeba dorosnąć, a jak się nie dorosło i chodzi jeszcze w krótkich spodenkach, to widzisz wszędzie doomposting.
Jak mogę.
Przede wszystkim, to pomaga mi wiedza, że nie muszę wszystkiego czytać. Mam o tyle łatwiej, że im jestem starszy, tym mniej mnie obchodzi co się dzieje na świecie, więc jakoś sam, naturalnie ograniczam sobie dopływ informacji. Tak naprawdę, to warto filtrować cały ten informacyjny burdel i wyciągać z niego samą esencję. Np, w kwestii Rosji kluczową informacją jest to, że istnieje zagrożenie z jej strony i warto być na nie przygotowanym. To jest jedyna rzecz, która jest mi naprawdę potrzebna. Każdy z dziesięciu tysięcy scenariuszy, które dziennie się pojawiają w internecie już nic w moje życie nie wniesie. Może jedynie bardziej mnie zestresuje.
Poza tym, staram się pamiętać, że większość tych katastroficznych postów, które dziennie do nas docierają tworzą tacy sami ludzie jak ja. Nie jakieś wybitne jednostki, nie ludzie, którzy poświęcili życie na zgłębianie jakiegoś tematu, tylko zwykłe szaraczki, które chodzą do roboty, mieszkają w blokach, a wieczorem zmieniają się w ekspertów od wszystkiego. I tak naprawdę, to chuja tam mogą wiedzieć co będzie. W ogóle uważam, że w dzisiejszych czasach mało co można przewidzieć, więc nie warto brać niczego za pewnik.
No i na koniec, to po prostu warto też przypominać sobie, że to o czym pisze się w internecie to nie jest cały świat, to nie jest wszystko co się wydarzyło i jest oprócz tego masa innych rzeczy, które się nie klikają, a które przedstawiają sytuację na świecie w trochę lepszym świetle. Na pewno sam staram się szukać więcej pozytywów w codziennym życiu, żeby choć trochę sobie zminimalizować straty poniesione właśnie przez internetowe doomerstwo. Nie jest to łatwe, ale no, trzeba się jakoś starać.
edit: No i dobrze też dziennie zobaczyć jakiegoś gifa z cyckami, bo to też pomaga.
Od kiedy zaczal się covid, a potem przypieczętowała to wojna przestałem oglądać wszytskie programy informacyjne. Nie oglądam analiz na YT, banuje konta na X piszące że ZARAZ SIE ZACZNIE.
W zasadzie to cały internet jest obecnie zawalony dekadencką narracją, gdzie nie wejdziesz, to widzisz pesymistyczne analizy. Mnóstwo "negatywnych" z perspektywy Europejczyka/Polaka newsów, bo te klikają się najczęściej, przez co pozycjonowane są najwyżej i często pojawiają się na wallach. Szukanie czegoś pozytywnego w zakresie geopolityki, to jak szukanie igły w stogu siana.
Wystarczy sobie uświadomić, że zdecydowana większość (aczkolwiek nie wszystko) to antyeuropejska narracja odpalona na całego. Te całe brednie o słabej Europie, upadającym Zachodzie czy dogorywającej Unii to zwykły element propagandy. Oczywiście, teraz kiedy USA "zamieniły strony" i prawicowa administracja otwarcie określiła Unię jako swego rodzaju wroga to propaganda się jeszcze bardziej nasili - główne social media są przecież chińskie i amerykańskie. Aczkolwiek patrząc po tym jak musk zesrał się w Internecie po karze nałożonej na X-a wcale tacy słabi nie jesteśmy ;)
Mimo wszystko, dobrze jest być poinformowanym odnośnie tego co się dzieje w świecie, o czym ludzie rozmawiają. Życie pod kamieniem to bynajmniej, nie jest kuszący dla mnie scenariusz, no i też jednak musi być jakiś sposób, aby nie dostać pierdolca od wszechobecnego pesymizmu, bo wielu ludziom to wychodzi. Tylko jak?
Filtruj wiadomości i sprawdzaj dane. Ostatnio "modnym" tematem propagandzistów i pożytecznych idiotów, nawet tutaj, jest słaba gospodarka państw Unii i spadający poziom życia. Wystarczy obejrzeć wskaźniki ekonomiczne, te dot. poziomu i zadowolenia z życia, żeby zobaczyć że są to brednie i pobożne życzenia. Schemat jest zawsze ten sam - cherry picking i rozdmuchiwanie negatywnych doniesień do granic absurdu + unikanie przedstawienia ogólnego obrazu. Przykładem może być wycie o upadającej gospodarce przy jakimś newsie, że nastąpiło zwolnienie X osób z firmy Y, lub że firma Z się zamyka. Tego jest sporo.
Albo wiecznie straszak czyli LGBT, prawa gejów, lesbijek itd. Zadaj sobie jedno pytanie - jak na twoje życie wpłynie to, że dwóch facetów będzie mogło uregulować status prawny związku. Bo oni już w związku przecież są - nawet w Polsce ;) Jak wpłynie? Nijak. Zwykły straszak, na który idioci od 20 lat się nabierają. Miała z tego powodu upaść już Francja, Niemcy, Hiszpania i Szwecja. Jakoś stoją dalej ;)
Musisz też sobie uświadomić, że ataki te są konkretnie wymierzone w to, co "boli". Przykładowo, długoterminowa polityka energetyczna Unii, czyli odejście od paliw kopalnych, jest atakowana ponieważ będzie oznaczała niezależność surowcową Europy. I stąd pojawiają się ataki ze strony Stanów i ruskich - bije to ogromnie w ich interesy. Oczywiście, takiej transformacji nie da się przeprowadzić "bez ofiar" - sektory górnictwa trzeba będzie zlikwidować, ale ponownie - jest to problem rozdmuchany do granic absurdu. Europa bez potrzeby importowania surowców energetycznych i układania się z kimkolwiek w tych tematach nie odpowiada nikomu z pozostałych graczy.
I tak dalej i tak dalej. Jeżeli widzisz jakąś negatywną wiadomość po prostu pomyśl kto jest jej prawdziwym autorem i w jakie interesy Polska/Europa może godzić stosując krytykowane rozwiążanie. Obraz rozjaśni się szybciej niż myślisz ;)
Powiecie - to nie czytaj newsów, wyłącz sociale - i co dalej? Mam się przerzucić na telewizję? xD - Nie czytaj newsów geopolitycznych w ogóle
Mimo wszystko, dobrze jest być poinformowanym odnośnie tego co się dzieje w świecie, o czym ludzie rozmawiają. - Niekoniecznie, skoro newsy i tak są pisane w sposób taki jak opisałeś to jaki sens ma bycie poinformowanym na podstawie propagandowych, albo stronniczych newsów?
No, ale co poradzisz, ze żyjemy w takich, a nie innych czasach? Nie nasza wina, że codziennie jakiś syf się dzieje.
Mam się przerzucić na telewizję? xD
Jeśli nie opłacasz tekstów za paywallem i nie chce ci się za każdym razem przechodzić na "pirackie" archive.org, to... tak, bardziej konkretne newsy znajdziesz mimo wszystko w TV, oczywiście w serwisach informacyjnych poza głównymi wydaniami, I nie w baitowej "publicystyce".
A, ty dodatkowo piszesz o jakimś doompostingu, więc wnioskuję, że śledzisz newsy na X? No, jeśli chcesz to bagno przrekopywać osobiście, to do kogo masz pretensje?
Co ty, uciekłem z tej platformy zanim utonęła. Jedynie jak, jakiś znajomy podrzuci link do czegoś, albo tu na golu. Może w złym znaczeniu użyłem słowa doomposting, chodziło mi właśnie o newsy o których piszę - stąd nie wiem, czy doomposting można odnieść do kontekstu newsów, mea culpa.
W latach 90-tych gdy na świecie było względnie spokojnie, w Polsce mieliśmy gangsterskie porachunki na ulicach. I tedy też wszyscy narzekali, że media epatują przemocą.
A gdy w Polsce sytuacja wewnętrzna się ustabilizowała, to na świecie zaczął się cyrk.
Także zawsze będziemy skazani na takie informacje, bo tak są skonstruowane media, niezależnie czy tradcyjne czy cyfrowe.
W latach 90-tych gdy na świecie było względnie spokojnie
???
przeciez w latach 90 mielismy wojne w Europie: napierdalanka na calego na balkanach (caly proces rozpadu jugoslawii, bosnia, serbia itp), najazd pokojowo nastawionych ruskich na gruzje. Poza europa wojna w zatoce, czerwoni khmerowie, afgan i reszta burdelu na bliskim wschodzie. A to tylko MALUTKI wyrywek tego co sie dzialo na swiecie.
De facto dopiero w latach 2000 mielismy jakies 10 lat spokoju, zanim pan ruski znowu nie zapragnal najechac sasiada (krym) i pozniej najechac go ponownie (2022). Kurde to prawie jakby ten zjebany kraj istnial tylko po to aby rozpoczynac wojny... dziwne, co nie?
Tak, pewnie konflikty lokalne były w każdej dekadzie.
Ale po rozpadzie ZSRR, patrząc geopolitycznie, świat był przez chwile jednobiegunowy, a ten biegun dla nas wydawał się oazą stabilności. Czasy Jelcyna w Rosji to dla całej Europy wschodniej i bloku postsowieckiego krótka dekada bez oddechu na plecach. I nikt tego wtedy nie doceniał.
Dzięki za parę sensownych postów.
Na szukanie źródeł przeciwko paplaninom w newsach niepopartych sensownymi danymi, coraz mniej czasu. Chyba rzeczywiście pora wycofać się z darmowych źródeł informacji w internecie i poszukać czegoś z paywallem (dzięki również za propozycje). Wiadomo, że fact checking zawsze jest potrzebny, ale no zakładam, że tego będzie dużo mniej w takich serwisach.
I częściej machać ręką na rzeczy, z którymi nic nie zrobię.
Jeśli chcesz mieć w miarę rzetelną (choć zaznaczam, w miarę), codzienną prasówkę do przeczytania w 10 minut, to polecam InfoPigułę. Każde wydanie kończy się jakimiś pozytywnymi informacjami. Ale ostrzegam, że jeśli chodzi o polityczne i światopoglądowe newsy to często występuje tam narracyjny odchył w stronę prawicy. Choć poza tym nie ma się za bardzo do czego przyczepić, więc jeśli to u Ciebie ich nie dyskwalifikuje, to polecam.
Jak interesuje Cię tematyka militariów, geopolityki i bezpieczeństwa to polecam z kolei Defence24. Doompostingu raczej tam nie uświadczysz, co w tej branży wydaje się dość unikalne . Oczywiście nie licząc komentarzy, bo tam to już można się natknąć na różne kwiatki.
Jak chodzi o darmowe, tradycyjne portale to według mnie najlepsza jest Interia. Największy pluralizm i najmniej clickbaitów imo.
A social mediów to chyba najlepiej całkowicie unikać, ewentualnie ograniczać się do kilku komentatorów którzy trafiają w Twoje gusta pod kątem rzetelności, obiektywności. Tylko najlepiej żeby to byli ludzie z różnych środowisk i o różnych poglądach politycznych, bo inaczej na własne życzenie zamkniesz się w bańce.