Pamiętam kilka lat temu była historia studentów którym azure chyba naliczyło jakiś majątek za wykorzystanie procesora, bo ktoś puścił jakiegoś super sql na bazę i pracowało cały weekend. Ciekawe czy te usługi nie mają opcji limitowania, czy użytkownicy jej nie ustawiają, czy co.
Mój windows sam się nie aktualizuje. Moja tajemnica polega na tym, że od 2 lat go nie włączyłem. Nie potrzebowałem, a teraz trochę się boje co by zrobił jak bym go jednak włączył.
Czy to nie jest ten YTber który robi szemrane interesy z tymi kartami? Że niby ją kupił, a tak naprawdę kupił tylko jakieś tam udziały w niej, i było coś o ściemnianych aukcjach...
Caspian zapadł się pod ziemię, dobrze że są bohaterowie gotowi podjąć się wyzwania. :D
Widziałem filmy, widziałem inne recenzje. O tej grze można wiele powiedzieć, ale nie to że wygląda i działa bardzo dobrze.
Gdyby miał to robić Netflix, nawet bym sobie nie zawracał głowy. Ale Apple robi dobre produkcje, nawet jeśli nie dla mnie. Czekam. :D
Myślę że będzie lepiej. Musicie tylko wykupić kolejny pakiet wsparcia, nowy statek czy coś...
Division i część druga były bardzo fajne. Do dziś czasem mam ochotę do nich wrócić. Za każdym razem, po kilku godzinach wzdycham z żalem: Ale by to była fajna gra gdyby zrobili ją jako singiel, z gadającym protoganistą. Dla mnie to wciąż niedościgniony wzór tego gatunku.
Od stycznia jakoś używam bazzitie na moim PC. Na laptopie dalej tradycyjna fedora. Windows ostatni raz odpalałem chyba w październiku 2024 a i to tylko na kilka godzin. Nie gram online, a w singlu w tym roku nie zdarzyło mi się żeby jakaś gra nie działała. Linuxa nikomu nie polecam. Ma wady. Ma zalety. Największą jest fakt, że MS nie wciska mi swojej AI i innych zmian wszędzie. Ale jest tego cena. Mi przekonanie się ze linux jest lepszą alternatywą zajęło jakieś 3 lata na zmianę wracania do windowsa i linuxa.
Ale w scenach z planetami dali solidnie ciała. Statki lądujące na planecie powinny wyhamowywać orbitę, nie lecieć prosto w dół. Znaczy, w zasadzie by mogły, ale byłoby to zajebiście dziwne. Pamiętam że bardzo mnie raziły te manewry.
Ja tam ich hejtuję za niedotrzymywanie obietnic, nie AI czy monetyzację. W rzyci mam ich sezony, niech dokończą kampanię dla jednego gracza, to za nią zapłaciłem.
Ta gra była w EA przez kilka lat. Miała czas na zmiany. Po premierze to żart.
Kolejny "hicior". Za pół roku nikt nie będzie o niej pamiętał.
Tam była opcja zmiany postrzegania. Matka wymazywała z postrzeganej rzeczywistości dziecka złe rzeczy. Szło ulicą i nie widziało bezdomnych, nie słyszało wyzwisk itd.
Dla pewności zapytam. Chodzi o 50 milionów, nie miliardów? Jakbym za jazdę bez biletu miał dostać mandat na 5 zł, to nie wiedziałbym nawet jak się kupuje bilet.
Grałem. I trudno powiedzieć. Wątek główny jest fajny, aby ukończyć grę grałem do trzeciej. Fajne jest to że gramy badasem, najpotężniejszym wampirem w mieście, kiedy mówimy że nie szukamy zwady, widać po rozmówcach że rozumieją że okazujemy łaskę. Walka jest spoko, bieganie po dachach też. Czuć klimat.
Sam świat jest pusty, misje i poziomy liniowe, to nie deus ex, "misje" poboczne to najgorsze zadania w RPG. Idź gdzieś, odbierz paczkę, zanieś ją gdzieś. Nawet nie odzyskaj paczkę, dosłownie, weź przesyłkę z jednej skrzyni, zostaw ją w innej na drugim końcu miasta. Bez fabuły, ot, aktywność. Gra jest pełna takich aktywności. I przede wszystkim, to gra AA w cenie AAA. Gdyby robili ją jeszcze rok, rozbudowując dodatkowe zadania, byłby sztos. Kupiłem za 100 zł, i nawet nie żałuję.
Bo od lat dodanie komentarza na tej stronie to droga przez mękę, zwłaszcza od kiedy dodali te kretyńskie przewijanie do następnego artykułu. Nowa wersja nieco poprawia ten problem, ale wciąż jest słabo. Generalnie serwis który likwiduje komentarze zwykle wypada z mojej listy rss. No ale kto wie, może jeszcze coś z tym zrobią.
Poważnym problemem są na linuxie gry online. Ale jeśli takie cię nie interesują, to - nawet te współczesne czyli gówniane - działają bez zarzutów. Pamiętam tylko jedną grę która strasznie problematyczna była do uruchomienia, Metro. Zwłaszcza starsze części. Strasznie się gryzły z waylandem jak przypuszczam. Ale mimo wszystko je na linuxie przeszedłem.
Idea jest chybiona. Dlaczego wciąż muszę grać "czyjąś" cywilizacją? Dlaczego nie mogę stworzyć własnej? Coś jak w stellaris, ale na planecie?
Ja kupiłem Farthest Frontier. Manor Lords może jest fajny, ale też MOŻE kiedyś zostanie dokończony. Jeśli wydadzą grę będę mógł stwierdzić czy faktycznie jest warta zachodu. EA to rak, gry w EA tkwią po kilka lat i finalnie opuszczają go niedokończone, albo co gorasza, nigdy go nie opuszczają. Wyjątki istnieją, ale wyjątków jest mało. Od lat mam dziesiątki gier w bibliotekach GOG i steam w EA, straciłem wiarę.
Jeśli wszyscy recenzenci zgodnie mówią że fabuła jest nudna a towarzysze bez wyrazu to coś musi być na rzeczy. A to jeden z kluczowych elementów RPG. No ale czas pokaże. Od czasu awoved nie śledzę Obsidianu, bo tam trochę podobnie, zrobili niezłą gierkę, ale marny RPG. Skoro są recenzje to chyba niedługo premiera ma być? Brawo dla nich.
Ja kupiłem za 160 zł. To dobra cena za tą grę. Chciałem na GOG, ale 300 zł to mógłbym dać za GTA6 a nie grę AA. Nie dorównuje poprzedniczce, ale jej głównym problemem (poza absurdalną ceną) jest podtytuł. Gdyby to była niezależna gra w świecie maskarady, byłaby dużo lepsza. Wciąż średnia, ale w ten przygodówkowej grze maskarady (nie pamiętam tytułu) bawiłem się fajnie, i w tej też nieźle. Ma kilka fajnych pomysłów.
Na pewno nie oszukiwał ale... jest mod na automatyczne parowanie. Tylko uskoki trzeba robić. Wiem, bo sam z niego skorzystałem w tej walce. Liczyłem na nieco więcej fabuły w nagrodę, ale nie to jest istotne. Jest mod, nie blokuje osiągnięć, tak tylko mówię.
U mnie na liście życzeń jest ze 100 gier w EA. Nie znaczy to że je kupię. Właściwie, większość z nich z niej kiedyś wyleci. Np gra która w EA siedzi od 4-5 lat nie rokuje i staje się niewarta obserwacji. A te które wychodzą okazują się rozczarowujące. A na listę łatwo też trafić, wystarczy fajny trailer, ciekawy news. Czasem wciąż daję się ponieść i kupuję coś na premierę, ale dotyczy to tylko tych największych produkcji. Dla większości szkoda mi czasu.
Zaraz zdenerwują. Ot, zrobią grę, premiera przejdzie bez echa, studio zamkną albo nie i tyle. Skoro nie robią nic dobrego to jaki sens się nimi przejmować?
Czekam na tą grę. Zacząłem już podejrzewać że jednak nie powstanie, ale kto wie. EA na pewno nie kupię, ale jestem zainteresowany.
Nawet po zakończeniu wsparcia to nie koniec świata. Przynajmniej pół roku jeszcze można używać windowsa bezpiecznie, a jako użytkownik za natem, to pewnie i dłużej. Gorzej jeśli steam i przeglądarki odmówią działania.
Nie polecam tego każdemu, ale sam od 3 lat jestem na linuxie, windowsa 11 mam, ale nie odpaliłem go jeszcze w tym roku, nie miałem po co, jeszcze by mi coś zepsuł. O ile nie jesteście fanami gier multi jak cod,bf czy co tam jeszcze jest, to jest to jak najbardziej sensowna alternatywa, borderlands 4 działa mi lepiej na linuxie niż ludzie piszą o wersji na windowsa. Chyba że internet to dla ciebie taka ikona na pulpicie, to wtedy zdecydowanie jesteś skazany na windowsa. :D
Jakoś już nie czekam z zapartym tchem na gry od Obsidian. Już prędzej gry od Owlcat, mimo że nie mają polskiego ruskie...
Słyszałem że strona do rezygnacji z subskrypcji przestała działać. Ciekawe dlaczego?
Bo teraz była swoboda twórcza. O ile uwzględniała geja, transa, zaimki, body a i b, zakaz bycia niemiłym dla powyższych... Nie kupiłem vanguarda, ale i tak zmarnowałem pieniądze na miesiąc EA gamepass. Do następnej gry spod tego szyldu nie miałem zamiaru podchodzić przed upływem miesiąca od premiery, o ile w ogóle. Teraz patrzę z ostrożną nadzieją na planowane premiery.
Nosz kurde, wczoraj kupiłem wersję na steam. Niestety nie na steam... Trudno, będę musiał kupić dwa razy. Po prawdzie to gra jest warta tyle co AAA, więc sumarycznie zapłacę za nią i tak mniej niż kosztuje borderlands na steam.
Mam średni komputer: i5-13500, Radeon RX6700XT, 32 GB RAM. Gra w 1440p ani razu mi nie chrupnęła jak dotąd. Ale grałem dopiero 2,5 godziny. I to na linuxie, co zaburza pewnie obraz. W dodatku w trybie offline, bo nie wiem czemu miałbym grać online. Na razie jestem zadowolony. Nie rewolucja, ale nie rewolucji od Borderlandsów oczekuję.
Tylko NMS zapomniało dodać jakiś sens, cel do rozgrywki. Starfield może nie ma fabuły level RPG, ale jednak jakąś ma.
W żadnej ich grze go nie ma. Pierwszy Pathfinder nie ma, dwójka ma bardzo dobre nieoficjalne spolszczenie, Rouge Trader ma nieoficjalne i nieukończone spolszczenie, da się znaleźć jego starszą wersję na Reddicie, chociaż podobno wciąż pracują nad nim, ale powstaje już 2 lata chyba i trzymają je w dziwnej tajemnicy (tj. tylko zapraszają na swój discord). Na tym etapie wątpię że powstanie. Może chociaż wydadzą to co zrobili do tej pory. O tyle lipa, że świat warhammera lubi wyszukane słownictwo. Więc granie po angielsku mało przyjemne.
Ciekawa recenzja. Dosłownie przed chwilą czytałem recenzję cdaction, a raczej ostrzeżenie. Według nich gra pozbawiona jest prawdziwego RPG, rozwój drzewka to tylko umiejętności walki, dialogi mają jedyną słuszną opcję, misje są liniowe i nie ma żadnych alternatywnych ścieżek. A maskarada polega na tym że można zrobić masakrę prąc do przodu, w końcu zginiemy od ciosu kołka i odrodzimy się przy ostatnim punkcie kontrolnym. Nie ostatnim przed masakrą. Ostatnim do którego dotarliśmy. W dodatku dlc na premierę z dwoma klanami.
Kupiłem edycję deluxe z sezon pasem i czekam z kolejnym podejściem aż się skompletuje :D
Najlepszy port... o ile masz topowego maca. Widziałem ile klatek wyciągają słabsze modele.
Motyl... ani filmweb, ani amazon nie tłumaczy tego tytułu. Jest to więc inwencja własna portalu. Gratulacje dla pomysłu. Dzięki temu trudniej znaleźć o czym piszecie.
Skoro 5 lat temu sobie radziłeś to i dziś sobie poradzisz. A jeśli nie umiesz się dostosować, na pewno znajdziesz okazję do dalszego braku rozwoju poza strukturami firmy.
Jak zobaczyłem znowu Pedro to odpuszczam. Strach skrzynkę na listy otwierać żeby nie wyskoczył z listu. A supermena nie obejrzę (w sensie w kinie), bo James Gunn to dla mnie synonim kiczu i tandety. Zrobił fajnych strażników galaktyki i teraz wszystko inne robi w ten sam sposób. Kolejny Snyder. Ale któregoś dnia będą dostępne w przystępniejszej formie to pewnie zobaczę, jak nic innego nie będzie.
To sami twórcy nakręcają hype na aktualizacje dodające nowy samochód jak by ogłaszali nowy dodatek. Nie narzekam na to że za darmo dodają rzeczy, ale zrobili RPG. W RPG fabuła jest kluczowa. A w tej nic nie robią. Więc jaki w tym sens? Nie wrócę do gry bo dodali autopilota do samochodów. A gdybym do tej pory nie kupił jej dwa razy (na steam i na gog), to takie aktualizacje nie zachęciłyby mnie do kupna teraz.
Gdyby zapowiedzieli fabularne zmiany, to bym się ekscytował. Dodanie jakichś opcji dostosowywania samochodu czy czegoś w tym rodzaju jest fajne, i za darmo, i w ogóle, ale bez przesady z tym wielkim ujawnianiem. Grę przeszedłem z 5 razy, na razie wystarczy.
O nie... dadzą mu robić kolejne filmy? DCU jest zgubione. Chociaż i tak było, więc nie ma wielkiej różnicy.
A za miesiąc okaże się że jednak film nie dowozi, i wcale nie jest taki fajny. Będzie okazja do kolejnej serii artykułów. I komentarzy.
Tak, tylko w zakończeniu okazuje się że:
spoiler start
Gość jest chory psychicznie i wszystko działo się w jego głowie.
spoiler stop
. Totalnie zepsuli finał.
Jest to o tyle dziwne, że swego czasu onedriva używałem jako mojego porno dysku. Bez szyfrowania, zdjęcia, filmy, od 720p po 4k. Wychodziłem z założenia że dysk chmurowy akurat do takich danych się nadaje. :D I nic. Nie zbanowali mnie do dziś. Chociaż nie logowałem się na konto MS od kilku lat, więc może w końcu postanowią mnie skasować za nieaktywność.
O tak, wszystko co zrobili to gry na wiele przejść. Ale też wszystkie mają wadę w postaci braku polskiego. I nie mówię o dubbingu, tego nie znoszę, ale o ile Pathfinder 1 był jeszcze ok po angielsku, tak rouge trader był już bardzo wymagający.
Wziął pieniądze to nie widzi problemów. Odwrotnie niż R.R. Martin, któremu widać pieniążki przestały się zgadzać, i widzi masę problemów w adaptacjach.
Ale tak swoją drogą, mam nadzieję że jednak jakaś reguła dla próby traw jest. Dużo ciekawiej jest kiedy nie każdy może być wiedźminem i większość nie przeżywa transformacji.
No pewnie że znajdzie. Kluczykownie, torrenty... może nie w dniu premiery, ale ta gra w dniu premiery będzie i tak niegrywalna. Mogę poczekać 5 lat.
Tak, szalenie istotne jest dla mnie, jako gracza z drugiego końca świata, który nie odróżniłby Japonii od Chin, co tam o tej Japonii zrobili.
Mi w epilogu, po akcie trzecim spalił się chyba zasilacz. Niestety na dokończenie tej historii będę musiał poczekać.
W mojej kopii gry nie ma umiejętności o takie nazwie. Więc i kłopotu nie ma.
Mnie przesunięcie premiery żadnej gry nie ekscytuje. Dodaję do listy życzeń, kiedy, i jeśli, wyjdzie, dostanę powiadomienie.
Ja też sobie skracam do Expedition33. To "coś tam" to powinien być podtytuł, po dwukropku.
Moje doświadczenie z grą mało się liczy, bo to tylko 35 minut na razie. Ale jestem oczarowany. Stworzyli unikalny, ciekawy świat, narracje prowadzą po mistrzowsku, sterowanie myszą i klawiaturą nie jest jakieś super, ale działa. Ruch postaci jest nieco dziwny, ale gdzieś te brakujące 150 zł musiało zniknąć. Gra spokojnie może walczyć o grę roku. Chociaż konkurencję ma solidną.
Ja zauważyłem. Po ukończeniu fabuły, gdy postanowiłem zlikwidować populację Kuttenbergu. Po jakimś czasie zdałem sobie sprawę, że żadnego dziecka nie zabiłem, i jakoś tak od razu mniej fajnie się zrobiło.
Poprawienie grafiki to żadna sztuka. Zrobienie tego tak aby nie zwiększyć wymagań to coś co byłoby warte wzmianki.
Fajna gra. Nareszcie assasyn gdzie faktycznie gramy assasynem. A bohaterka jest kobietą bez nadmiaru testosteronu. Już ją skończyłem po 50 godzinach, ale jak wypuszczą jakiś dodatek to pewnie wrócę.
Sam obserwuję tą grę. Nie kupuję EA, zwłaszcza na premierę, ale z uwagą obserwuję jej rozwój. Chociaż jak czytam że dzieci nie można zabijać, ani porywać, a za chwile pewnie nawet poślubić (:P) to trochę mi szkoda. Nawet fajny był taki mod do simsów, gdzie wszyscy mieli bronie i nie wahali się ich używać.
Pahtfinder to ścisła czołówka RPG. Solasta i AtomRPG raczej nie zasłużyły na miejsce obok niej. RPG to dobra historia, wybory, postacie. To że w walce ma znaczenie pora dnia jest ciekawostką. A historia w solaście nie była szczególnie udana.
Yasuke w ogóle nie jest assasynem, ostatnio odkryłem że nie ma nawet wzroku orła, nie widzi przeciwników. Jest za to tankiem z potężnym wygarem, nie lubię go jako postać główna, ale od czasu do czasu fajnie zrobić rajd na zamek takim nieruchawym klocem pancernym. Chociaż generalnie nawet w otwartej walce wolę Naomi z jej szybkimi ruchami.
Jest jeden irytujący błąd. Od czasu do czasu, skrytobójstwo nie kończy się śmiercią ofiary. U naomi to głupio wygląda, ale u yatsuke 3 razy tłukłem tego samego gościa, w tym dwa razy gdy był bez głowy zanim w końcu dotarło że powinien zdechnąć.
Niech jeszcze bardziej utrudnią dostęp do platformy, najlepiej tylko do posiadaczy najnowszych iPhonów to przychody na pewno wzrosną.
Tak szczerze mówiąc, fakt że wasza wyszukiwarka wymaga apostrofów i znaków specjalnych do prawidłowego działania nie jest czymś z czego można być dumnym. Skoro widzicie problem, to może trzeba by go naprawić.
Zaraz, czemu adoptować. Sugerujesz ze kobieta nie może zajść w ciążę z inną kobietą? Trochę to faszystowskie.
Dialogi w CP2077 nie były złe. Ale wolałbym rozwiązanie jak z KCD2, gdzie mamy FPP, ale w dialogach dostajemy TPP, i możemy podziwiać jakim koksem w pełnej zbroi jest Henryk.
Zadałem jeden cios, w 3 sekundzie walki.
Ja skończyłem w 80 godzin. I zakończenie było ok, ale przyznaję że czegoś mi w nim brakowało. Chociaż nawet nie potrafię wskazać czego. Może jakiegoś większego epilogu? Po tylu godzinach zakończenie wydawało się... krótkie. Niemniej, teraz jeszcze zostało sporo misji pobocznych, potem pewnie wrócę się na pierwszą mapę i sprawdzę co ominąłem że opuściłem ją po 22 godzinach. Nawet kupiłem część pierwszą z dodatkami, dawno temu mi nie podeszła, ale teraz mam zamiar dać jej drugą szansę.
Miałem dość długi komentarz, ale chyba się nie dodał. Albo dodał pod innym artykułem? Kto wie jak działa ta strona. W każdym razie:
Grałem 4 godziny. W porównaniu do KCD2 czy BG3 albo i ME3 gra jest prostacka jeśli chodzi o elementy RPG (fabułę, nasz wpływ na wydarzenia, scenariusz, postaci). W KCD2 potrafiłem grać przez 9 godzin, co dwie myśląc sobie że zaraz kończę. W Avowed po 40 minutach muszę zrobić przerwę. Eksploracja mapy jest nawet fajna, znajdźki w każdym zakamarku. Chociaż ich treść jest bez znaczenia, zbiera się wszystko i w obozie rozkłada na kawałki. Całkiem dobra gra o eksploracji, dość mierny RPG. Chyba sobie odpuszczę.
PS. Spotkałem w mieście jakiegoś kupca podpisanego jako osoba kupiecka czy jakoś tak. Wydałem go straży za przemyt. Jakoś tego nie czułem, w tej grze brakuje reżyserii.
Nie widziałem, nie planuję oglądać. Każdy wiedźmin od netflixa nie ma dla mnie sensu.
Ukończyłem wątek główny w 79 godzin. Po zakończeniu kampanii, zrobiłem nowe bronie, przygotowałem trucizny, zatrułem bronie i bełty, naćpałem się po kołnierz, wypiłem ostatniego zbawiennego sznapsa i zacząłem oczyszczać Kuttenberg z niedoskonałości. A czym jest życie jeśli nie skazą na ideale martwej materii?
Przez dobę byłem aniołem śmierci przechadzającym się ulicami miasta, wyrzynałem wszystko co nie zdołało uciec przed mym ostrzem lub bełtem, nie ważne czy człowiek, kobieta czy zwierze. Odkryłem przy tym że miasto opanowały czarcie moce, i wielu mieszkańców wraca do życia gdy nie patrzę. W czasie nocy kilkukrotnie zabijałem burmistrza, ale bezskutecznie.
W końcu znużyłem się i poddałem jednemu ze strażników. Mieszkańcy byli wyrozumiali. Zostałem tylko napiętnowany. Ale nie chciałem żyć w świecie który opuścił dobry Bóg. Zacząłem więc zabijać ponownie, lecz tylko aby przykuć uwagę strażników. W końcu zostałem wybawiony przez powieszenie.
Zabrzmię jak zaślepiony fanboy ale dla mnie wiedzmin 3 nie jest już dłużej synonimem jakości i zachwytu. Mam nowego boga, Kingdom Come 2. Może niech twórcy zatrudnią, nie wiem, woźnego z tego studia.
Recenzje dostaniemy pod koniec miesiąca. 18 gra będzie dostępna, potem trzeba dać czas na pogranie ludziom. Po kolejnych 5 dniach zaczną pojawiać się sensowne oceny. Wtedy zobaczymy. Stalker też miał być wspaniały. Zły nie był, ale w jakim stanie wyszedł i w jakim wciąż jest wszyscy widzimy.
A jak w kolejnych recenzjach widzę że brak życia, że połowa wyborów nie ma znaczenia nawet w kontekście dialogu w którym on występuje, że przeciwnicy zmieniają się w gąbki... czas pokaże, ale na razie nie kupię. Zresztą w KCD2 to pewnie jeszcze co najmniej 20 godzin przede mną, a nawiasem mówiąc, jest to gra tańsza od Avowed.
IGN i uznany recenzent. Wybierz jedno. Chyba ze uznany za niewiarygodny, przekupny, kierujący się ideologią zawartą w grze a nie jej jakością.
Jak widać, ta metoda działa. Jedyny możliwy wniosek to obniżenie wynagrodzenia wszystkim programistom.
Wczesny dostęp... wygląda na to że na razie przetestuje co najwyżej podatność na naciąganie graczy. Jeśli zdołają dowieźć gotowy produkt, wtedy się zainteresuję. Chociaż opis wygląda ciekawie. Jak to bywa z opisami we wczesnym dostępie.
Mam nadzieję że nowy batman będzie miał elementy współdzielenia doświadczenia z innymi graczami. Inaczej gra nie odniesie sukcesu...
Tylko piraty. ;D Mam znajomego (to nie przenośnia, naprawdę nie mówię o sobie) który kupuje gry, ale ściąga też ich pirackie wersje na wypadek zniknięcia. Głównie EA i Ubisoftu.
Chociaż sam nie mam ochoty się tak bawić, to w sumie mam na dysku sieciowym instalatory goga, więc może i warto pomyśleć o archiwizacji chociaż tych najważniejszych gier, jak mass effect... Jedynke kiedyś miałem na płycie, nie wymagała żadnego launchera, ale kolejne części już chyba były tylko cyfrowe...
Zawsze na sugestię o romansach wyskoczy kilku komentatorów z tekstami "A komu to potrzebne?". Ale ja zawsze lubiłem ten element. Uratuj świat (a przynajmniej go zmień), znajdź dziewczynę, zdobądź bazę to świetna kombinacja. Uważam że Obsidian robi błąd pomijając ten element. Czy BG3 byłby dobry bez romansów? Tak. Czy byłby dobry gdyby jedyną klasą do wyboru dla gracza był wojownik? Tak. Czy byłby wtedy lepszą grą? Raczej wprost przeciwnie.
Zwłaszcza że mimo wszystko do finałów pierwszej ligi trochę im brakuje a takie mamy czasy że każda kontrowersja to problem dla gry. Z jednej strony to gra Obsidianu, z drugiej mam KCD2 gdzie nie ma strachu że ktoś będzie pytał Henryka jakie ma zaimki (a gra jest tak dobra że bym to chyba nawet wybaczył). Sam nie mam zamiaru jej kupować. Czy wykupię gamepass dla niej, też jest kwestią otwartą. Ale na pewno jestem zainteresowany. Kiedyś.
Matko święta, co to za gra. Jest 4 rano a ja gram. Jutro w pracy będę zombi.
Mi też się podobał. Nawet Helena mi nie przeszkadzała. Nie był najlepszą częścią serii, ale był dobrym zakończeniem historii. I to nie dlatego że przy kryształowej czaszce poprzeczka nie tyle była ustawiona nisko co leżała na ziemi połamana.
Po 14 godzinach z KCD2 mam wrażenie że wybaczyłbym jej nawet robienie pompek na wieść że wójt koczowników jest niebinarny.
Gdzie pracujesz? W "wydawca manor lords".
Kto jest wydawcą manor lords? Nie wiesz? "Wydawca manor lords."
Przecież to cywilizacja. Ile może ważyć, 30 GB? W Polsce, o ile ktoś nie ma radiówki, to nie jest wielki problem. I nie takie premiery steam ogarniał. Patch day one będzie pewnie ważył więcej niż sama gra. :D
Hm... to akurat mogłoby nie być złe. Dziś mam wrażenie że żadna gra nie wychodzi normalnie. Wszystko jest ea. Mam masę gier na liście życzeń w ea, i sporo zakupionych, niektóre z nich są w ea od 10 lat(long dark), wydały dodatki, dlc do swojej gry we wczesnym dostępie i końca nie widać. Dlatego dziś bardzo rzadko, i ile w ogóle kupuję grę przed jej zrobieniem.
Nie wiem jak soulsy, ale elden ring ma całą gamę modów: na save, na nie tracenie expa, na podwójny exp, na zmianę życia przeciwników itd. itd.
Nie wiedzą bo mają to w du... Skoro nie wciska tej wiedzy graczom do gardła to dobrze o nim świadczy. Bycie gejem nie czyni cię niekompetentnym głosicielem jedynej prawdy. Ale jeśli chcesz zawodowo zajmować się indoktrynacją zamiast robieniem gier, to nie ważne gdzie i co lubisz wpychać.
Wiem że w skali Activison to ciekawostka, ale zwycięstwo z korporacją to wspaniałe osiągnięcie. Ja nie miałbym tyle siły.
Tak a propos wymagań, to strona na Steam podaje że WYMAGA PSN. Jak na razie tego nie usunęli.
Hm... może jednak kupię tego spidermena 2?Jedynka była całkiem fajna. A przyznaję że zakupu dwójki nie planowałem właśnie ze względu na ten durny wymóg. Z drugiej strony, jedną aktualizacją mogą przywrócić ten wymóg po premierze, nie wiem czy ufam im na tyle by kupić ich grę gdzie indziej niż na GOG.
Avowed, ale raczej w gamepasie, w zależności co powiedzą gracze. Niestety ale trzeba głosować portfelem, nie sądziłem że kiedykolwiek będę miał wątpliwości co do gry obsidianu. KCD2 może, jedynka była taka sobie, ale oryginalności jej odmówić nie mogę, jeśli dwójka jest zrobiona lepiej, to kto wie. Civ to odgrzewany kotlet, co najwyżej rozważę któregoś z jej konkurentów. Albo ostatni dodatek do stellaris :D
Dziś każdą grę nazywacie RPG. Total War to RPG bo jednostki mają doświadczenie. Worlds of Tanks to RPG, bo przecież expimy czołgi, załogi, są umiejętności, nawet ekwipunek. STARCRAFT 2 to RPG. Ręce opadają.
Skoro opierać się będzie na recenzjach dziennikarzy to jest tylko ciekawostką.
Ja w ogóle tego nie czuję. To kolejny assasyn, wikingów nigdy nie skończyłem, tej też bym nie skończył.
Niby tak. Ale skoro wysłali grę do recenzji na miesiąc przed premierą, to mają czas by zacząć monetyzować nadchodzący okres po premierze. A że rozplanowali ich powstanie co najmniej rok przed premierą (albo i zapowiedzią), tak już jest. Gra raczej mnie nie interesuje, walka w ogóle mi się nie podobała w jedynce, w dwójce też bym jej pewnie nie polubił. Mam za mało czasu w życiu na takie zabawy. Chyba że pojawi się jakiś mod upraszczający ten element.
PS. Romanse też były dość słabe. Same w sobie jako tako, ale sposób w jaki nagle się urywały w ogóle nie przypadł mi do gustu. Ale gry nigdy nie ukończyłem, nie wiem co mnie jeszcze ominęło.
Hooded Horse chyba powinno zmienić nazwę na "Wydawca Manor Lords". Bo inaczej u was ich nie przedstawiacie.
Mam wrażenie że trochę za wcześnie nakręcają hype. Rozumiem jak by gra wychodziła w pod koniec 2025, ale pewnie minie kilka lat zanim do czegoś dojdzie.
Nieprawda. Przygotowanie nagrań wymaga tysięcy osób. Przygotowanie lokalizacji kinowej wymaga góra 10 na wersję językową.
Trochę się zgadzam, ale jednak gdy te wszystkie dziwactwa zaczęły się łączyć ciąg przyczynowy to nawet byłem pod wrażeniem. Jednak jakiś czas temu kupiłem tą grę na steam ponownie, ale jakoś już drugi raz nie dałem rady skończyć.
Dopóki twórcy LE nie skończą kampanii, lepiej może niech się nie wypowiadają. Jak na razie dla mnie to jest scam.
A tak, Grzegorz Styczeń, twórca gry wydawcy manor lords, w EA przez następne 10 lat. Miejmy nadzieję że znudzi wam się pisanie o nim co 5 minut w tym czasie.
To nie świadczy o niej dobrze. Gra która masowo pojawia się u streamerów, zwykle jest kiepska, a tylko promowana. Zresztą, nie wiem kogo ty oglądasz, ale u mnie tego hype nie widać.
W tej grze wszystkie postacie wyglądają jak powinni wyglądać superbohaterowie. Faceci są umięśnieni, nikt nie woła o zaimkach, nawet pani wiewiórka, mimo że nieco pełniejsza, dalej jest atrakcją dla oka.
Może nie czytałem uważnie, ale artykuł trochę zmarnowany. Nie widziałem nigdzie informacji, które gry wydał wydawca Manor Lords.
Gra ma już sterowanie pod konsole a dzisiejsze konsole mają taką samą architekturę jak PC, przygotowanie wersji na PS to pewnie coś w rodzaju zaznaczenia checkboxa w kompilatorze. Ale obecny stan gry jest dość nędzny, więc dobrze że nie pchają barachła na kolejne platformy. Zresztą pewnie mają umowę na czasową wyłączność.
Moich pieniędzy nie zobaczą. Nie skończyli 5 rozdziału części pierwszej (przez 10 lat!). Wersja z GOG, którą zobowiązali się aktualizować, nie widziała żadnej aktualizacji od lat. Ci ludzie nie są godni zaufania. Dwójkę będą robić kolejne 10 lat.
No w komentarzach widać wpisy że nie naprawili a-life, a tylko zwiększyli obszar spawnu. Jak jest na prawdę to nie wiem.
Czytam na steam, że patch psuje sejwy, kompilacja shaderów nie działa u niektórych...
Coś wam się w tytule pomieszało. Powinno być raczej: "Do gry wydawcy Manor Lords, zmierza duża porcja nowości, na czele z mostami, mechaniką nadmiaru zapasów i nowymi mapami"
4. Nie mówię o skradaniu. W walce, gdy chowam się za jakąś przeszkodą, obejdę budynek itd. granaty zawsze lecą w moim kierunku (nie zawsze celnie), nie ważne czy przeciwnicy mnie widzą. Nigdy nie udało mi się ich obejść, zaskoczyć. Może to super słuch że nawet w trakcie strzelaniny słyszą moje kroki, może to super wzrok, może wyczuwają ruch powierza. Grunt że wiedzą. Ich percepcja jest zestawem najprostszych skryptów, aby jako tako działało. Czasem za to skrypty im zawodziły i patrzył się taki na mnie 10 sekund, aż zarybił że powinien strzelać. Innym razem wykonywali ostrzał w nocy, ze stu metrów, w trawie, z kałacha, celnie.
7. U mnie ten problem pojawił się dopiero po którymś patchu. A może chodzi o zaawansowanie w progresie gry... Nie wiem, ale było to bardzo męczące. 45 godzin zajęło mi jej przejście, i wiem że sporo pominąłem. Ale na dokładniejsze przejście poczekam czy zdołają grę dokończyć.
Potwory w kanonie są mocne, ale tu nie ma mechaniki survivalu, nie można bestii obejść, nie można zwabić jej w pułapki, nie można też przeczekać aż sobie pójdzie, bo to zwykły prymitywny respawn. To jest błąd w konstrukcji świata i mechanik. Taki potwór powinien stanowić wyzwanie, ale jeśli wyzwaniem jest tylko to że ma dużo życia, to jest to zły projekt. Dobrym jest np. telekinetyk (i ten niewidzialny, i ten co bronie podnosi). Ma swoje moce, ale można z nim walczyć jak się wie jak. No i jak wspominałem, w walce na arenie, albo trzeba było wchodzić na skrzynki, albo zabić potwora stojącego jak kołek. Nie chcę znowu przywoływać metra jako wzoru, ale pamiętam takiego niedźwiedzia...
1. A-Life (to spokojnie mogłoby robić za dwa, jako całokształt AI)
2. Zalisja - misje udało się zrobić, ale ten wąsaty kupiec nie chciał w ogóle ze mną gadać, na szczęście jedną z opcji rozwiązania z nim sporu jest jego zastrzelenie.
3. Respawnujące się w ekwipunku (i lądujące w miejscu drugiej broni!!) snajperki.
4. Przeciwnicy którzy widzą cie przez krzaki, ściany czy podłogi.
5. Kratowe drzwi przy wejściu do bazy na dzikiej wyspie mnie wchłonęły, wczytanie save pomogło.
6. W misji gdzie trzeba znaleźć strieloka, richter nie chciał ze mną gadać w wieży ciśnień. Wczytanie starszego niż ostatni save pomogło.
7. Nie każdy ma ten problem, ale z wątku na steam wiem że nie tylko ja: Gra po ok godzinie ma wyciek pamięci powodujący lagowanie. jedyna opcja to restart gry. A każde uruchomienie to kompilacja shaderów nie wiedzieć czemu.
8. Skradanie nie istnieje, co jest tym bardziej wnerwiające że są misje gdzie gra każe mi się skradać. Na szczęście twórcy zdawali sobie sprawę jak słaba jest ich mechanika, i jest to zawsze opcjonalny cel.
O takich duperelach jak postacie stojące jedna w drugiej, postacie przenikające przez ściany, przedmioty wiszące w powietrzu nawet nie wspominam.
Gra ma też problemy z wyważeniem. Potwory są silne tylko dlatego, że mają milion punktów życia. Pies co się mnoży nie jest odróżnialny od reszty (chociaż zauważyłem że chyba tylko oryginał się drapie łapą). Ale żeby to wypatrzyć, trzeba stanąć na czymś, dzięki czemu dla potworów jesteś nietykalny. Potwory w ogóle nie reagują na trafienie. Grałem niedawno w metro 2033 (część pierwsza, nie exodus), tam jak trafisz "psa", ale nie zabijesz, ten się wywala na pysk, i podnosi. Tu mamy poziom CS, bo w half life chyba potwory reagowały na trafienia. Na arenie, tego olbrzyma potwora zabiłem, bo stał jak kołek i nic nie robił. O błędzie ze sklepem też tylko napomknę bo jest już załatany.
Na początku miałem wątpliwości, myślałem że mi się wydaje. Ale faktycznie, co i rusz snajperka mi się w ekwipunku respiła. :D Gra ma wiele błędów i niedoróbek, skończona będzie pewnie za rok, o ile, jak to we wczesnym dostępie często bywa, twórcy jej nie porzucą.
Zgadzam się z tymi zwiastunami. Fabuły tam za grosz. Najbliżej fabule było w odcinku z żołnierzami (Nie jesteśmy tymi złymi). Jak zestawić to z podobną antologią, chyba Netflixa, gdzie był taki odcinek na uwięzionym statku kosmicznym, albo nawet ten gdzie roboty zwiedzały ziemię po apokalipsie... żaden nie ma zbliżonego poziomu.
Fakt, każdy ród powinien siedzieć na swojej planecie, mieć swoje wewnętrzne intrygi, niektóre zazębiające się z głównym starciem, inne zupełnie nieistotne dla reszty świata. No i jeszcze KHOAM. A tak mamy tylko Desmonda, wydaje się że to ma być pierwszy Kwisatz Haderach, i przez niego wiedźmy tak się bały następnego 1000 lat później. Fajnie, ale w filmie czekam głównie na sceny z nim :D
Jeśli kobiety w grach do garów to co, mamy na męskie tyłki patrzeć?! Ale rozumiem wyczulenie, ekstremizm rodzi ekstremizm.
Po sukcesie Veiguard, stawiają wszystko na jedną kartę. Nie będzie wyboru zaimków, wszyscy będą grać onux.
Zobaczymy ile jej sprzedadzą. Statystyki steama wskazują że karty z RT to mniejszość. A nie każdy z taką kartą kupi ich barachło.
...iiii godzinę gry później, chyba trafiłem na bloker. Nie ma nigdzie richtera żeby dać mu obrożę. Znacznik nie pokazuje jego lokalizacji. Nawet poszukałem poradnik, i tam polecają zdobyć obrożę zanim się z nim spotkamy żeby od razu przyjąć misję i dać mu sprzęt. Jak można usprawiedliwić wydanie gry w którym wątek główny nie daje się ukończyć...
EDIT. Nie ważne, znalazłem na YT gdzie gość jest. Okazuje się że lepiej nie zdobywać tej obroży przypadkiem po rozmowie z nim, bo gra odpala wtedy skrypty jak bym zdobył obrożę z konkretnej lokalizacji. Jak się tam pójdzie, to gra ruszyła dalej. Znowu jest fajna.
Mogę współczuć ludziom, ale nie firmie. Trzeba przyznać, że łatają, jak dotąd wczytać stary save musiałem tylko raz, gdy drzwi nieoczekiwanie wchłonęły mnie do siebie i jedyne co mogłem robić, to je otwierać i zamykać (nie wciskając f, ale po prostu się ruszając).
AI dalej posysa, widzi i słyszy przez betonowe ściany i podłogi, na arenie wygrałem głównie znając słabe strony AI, i łatwo było doprowadzić do sytuacji gdzie wystarczyło stać w jednym miejscu i ładować magazynek za magazynkiem w stojącego wroga.
U mnie na przykład, po ok godzinie gry, zaczyna mocno lagować. Tylko restart pomaga. Pół biedy jak nic się akurat nie dzieje, ale w trakcie walki nie można zapisać, więc tracę parę minut.
Język ukraiński mi nie przeszkadza, gram z angielskimi głosami, nigdy nie rozumiałem co ludzie widzą w egzotycznych ścieżkach dźwiękowych. No ale ja nawet w grach z polskim dubbingiem ustawiam tylko polskie napisy. Amerykanie potrafią zwykle grać, nie to polskie drewno. Gra jest fajna, ale błędów ma sporo. Przede wszystkim brakuje ALife.
U mnie Zalisja sama w sobie zaliczona. Tylko handlarza musiałem zastrzelić, bo nie chciał ze mną gadać, a jak zszedłem do schronu, to włączył mu się agresor. Ale to popchnęło zadanie dalej. :D
Jak żaden developer nadchodzącej gry przed nim. Zresztą doniesienia o rasizmie w firmie studzą zapal.
Rany boskie, NOWY TRAILER!! Mam nadzieję że będzie opcja preordera z wcześniejszym dostępem do tego trailera. Oby tylko nie kosztował więcej niż 400 zł. JARAM SIĘ!!!
Nie ma nic dziwnego w tym że gra nie przyciąga tłumów przed premierą. Na preordery mogą liczyć głównie największe produkcje. A tu, jak sami twórcy przyznają, potrzeba będzie jeszcze roku do wydania.
CP2077 nie był w gorszym stanie. To konsolowcy zrobili raban, bo tam było źle. Tu jest źle na każdej platformie. Sam dałem negatywa na steam. Gra ma ewidentne braki i błędy które zauważyłem po 3 godzinach gry. Że niby ktoś to testował? Aż się zastanawiam czy faktycznie nie lepiej odpalić Call of Pripyat i jego przejść po latach.
No ja właśnie zdecydowałem się wspierać patologię i kupiłem Stalkera. I mogę powiedzieć że przynajmniej niektóre zarzuty dla tej gry są przesadzone (chociaż gram dopiero 5 godzin). Np. na tym forum ktoś napisał że nie ma wskaźnika hałasu. Jest. Takie niebieskie coś pod kompasem. Inna sprawa że gra nie wyjaśnia co to jest i gdzie tego szukać. Gra jest niedopracowana, ale na razie nie jest źle. Chociaż gdybym nie wiedział o bugu z zakupami, to pewnie bym się zdenerwował. Zapewne niedługo zainstaluję jakiś mod na ekonomię i życie potworów. Za to przeciwnicy to tragedia. Żołnierz widział mnie jak się skradam stojąc tyłem do mnie.Wiem że to był on, bo pojawił się znacznik zainteresowania.
Cyberpunk na PC nie był taką tragedią. Trochę jak tu Stalker na konsolach z tego co sami piszecie. I CP można było ukończyć. Gry nie kupiłem, wiem tyle ile widziałem na streamach, głównie hallacka. Pomijając błędy, których na streamach nie widziałem za wiele, a przynajmniej tych poważnych. Sterowanie, interfejs, robienie ulepszeń ekwipunku, brak możliwości ustawienia godziny pobudki... gra jest mocno toporna. To nie jest dopieszczone arcydzieło jak Red Dead Redemption 2. A spawn wrogów zabija we mnie chęć kupna.
Oczekując aż gra dojdzie do stanu w którym zasłuży na na tą lipną ocenę, gram w Chernobylite. Skala bez porównania, ale ta gra jest całkiem przemyślana. Sposób ulepszania ekwipunku, przeszukiwania wrogów, samotność, gdzie każdy wróg może być śmiertelnym zagrożeniem zamiast armii przygłupów... Stalker 2 to regres w stosunku do poprzedniej części. Nawet metro 2033 robił to lepiej niż nowy Stalker. W zasadzie to stalker graficznie nie różni się jakoś mocno od Chernobylite.
Wierzę że exploracja, o ile nie psują jej pojawiający się w kółko przeciwnicy, jest super. Dlatego wciąż jestem zainteresowany grą. Fakt że gra ma wciąż wysokie oceny na steam mimo że minął już z tydzień, też pomaga w podtrzymaniu chęci zakupu. Ale gra z tyloma wadami dostaje 8? Bo tam wojna? Czy może bo znana marka? Nie rozumiem czemu liczne niedoróbki tej gry (nie mylić z błędami) nie mają wpływu na ocenę.
Na razie jeszcze nic nie zrobił. A DCU jak dotąd nie zdołało zrobić 3 filmów żeby nie robić znowu reboota.
Brzmi interesująco. O ile tych przeciwników z multi można by było wyłączyć.
Recenzent który wytyka grze wady jest tym dobrym recenzentem. Nie potrzebuję zachęty do jej kupna, reklamy produktu czy przekonywania. Chcę się dowiedzieć co nie zagrało. Te wady możesz uznać za mało znaczące, ale przynajmniej o nich usłyszysz. Większość recenzentów może wspomni o jakichś problemach, ale ogólnie gra jest super, biegnijcie do sklepu póki ciepłe. I dotyczy to każdej gry.
Mam kilka pomysłów czemu tak jest. Brak aplikacji na androida może być jednym z nich. To nie jest tak że ich nie stać na jej zrobienie.
Tak, tak. Budujmy dobry PR przed premierą następnego gniota. Odechciało mi się kupować ich gry.
Faktycznie, japoński RPG o którym nawet nie słyszałem vs gra o której pisaliście 2 artykuły na dobę jeszcze przed premierą. Dobrze że DA ledwie ją przegonił, można ogłaszać sukces.
Dragon Age to średniawa gra. Nie tragiczna, ale w tym roku grałem w Patfindera:WotR, W40k:RougeTrader i BG3. Po czym "królowie RPG" rzucają mi w twarz coś takiego. Bezkrwawa walka, nudne dialogi, minimalne możliwości RPG. Poczułem coś na kształt zainteresowania wykonując misje poboczne w mieście Veny (fatalny voice acting Veny) i tego gościa z demonem. Oczywiście misje polegały na bieganiu od punktu do punktu okazjonalnie zabijając kilku wrogów, ale kiedy wyszło że ścigam jakiegoś demona robiącego burdel w mieście, przez chwile zacząłem uważać co się w grze dzieje. W sumie to nowy DragonAge przypomina mi GreedFall z większym budżetem i mniejszą dawką RPG. A jakkolwiek ta gra miała momenty, to polegała właśnie na chodzeniu od punktu do punktu żeby coś zabić albo coś przynieść. Widziałem jakiś komentarz że jeśli przy szafie w pokoju wybrałem opcję że czuje się w swoim ciele dobrze to zostałem transem. Chyba się mylił, bo to wymaga wybrania specjalnej opcji dialogowej, ale trochę mnie martwi że w pewnym momencie gry faktycznie się ujawnię. Nie bez powodu pierwszy tag na steam jest taki a nie inny. Ale to poboczny problem. Rouge nie ma ikry, staram się wybierać "zabawne" opcje dialogowe, ale jakoś to nie wychodzi. Greedfalla nie skończyłem i kusi mnie żeby tą grę też sobie darować, i wrócić do factorio.
Grałem przez godzinę. Już raz pisałem komentarz, ale to gry-online, więc nic z niego nie wyszło. Więc wersja skrócona: gra jest niezła, zaimki i inne bzdety w kreatorze postaci to nic złego, grafika słaba ale znośna. Gra aktorska... no, dobrze nie nie jest. Bohaterowie są świadkami potencjalnego końca świata, a zero emocji. Szczególnie razi to u Veny. Babka czyta tekst z kartki, monotonnym, jednostajnym głosem z długimi pauzami między zdaniami. Bardzo poprawnie językowo, ale ... Jest taki kanał na YT, Viva la dirt league, i oni mają taki skecz o kiepskim voice actingu. No totalnie czuję się jak bohater tego skeczu. Mam wrażenie że najwięcej życia ma krasnoludka, ale przy tej konkurencji to żaden wyczyn. Grę na pewno zwrócę, ale chyba jednak wykupię miesięczny abo. Czy dziś czy poczekam z miesiąc lub 2 aż trafi do tego tańszego, to się jeszcze zastanowię. Na podstawie mojego miernego doświadczenia z grą, od biedy rozumiem 7/10 na szynach.
Na steamie piszą że gra wywala się co 10-15 minut. Optymalizacja nie istnieje. Nie jestem pewien czy nawet pirata chciałbym ściągnąć. To za dużo wysiłku. Może gdyby była w gamepasie za 4 zł...
Mam przeczucie że ta biblia była używana głównie przy "dwójce".
W zasadzie w factorio pierwsza godzina też nie jest porywająca, przegrałem w niej według steam 468 godzin, i od dawna pierwsze co robię to kodem dodaje sobie kombinezon z roboportem i kilka robotów konstrukcyjnych i logistycznych. Projektowanie fabryk jest fajne, ale ręczne, mozolne stawianie taśmociągów i całej reszty nie.
Pamiętacie jak często powołuje się na pierwsze wrażania SkillUp mając nadzieję że gra będzie dobra? Pewnie nie, ale robię to. No więc 2 minuty temu wypuścił film (właśnie oglądam) zatytułowany: "I do not recommend: 'Dragon Age: The Veilguard' (Review)". Dobrze że kupiłem dodatek do factorio. :(
No i szybka edycja po obejrzeniu recenzji. Wygląda na to że pierwszy trailer nie był tak źle dobrany jak to potem twórcy próbowali przedstawiać. W grze brakuje mroku, wszystko jest lekkie i zabawne.
Nigdy nie udało mi się przekonać do Satisfactory. A miałem ją od ea na epicu. Widok z pierwszej osoby jest fajny żeby sobie fabrykę pooglądać, ale do budowania jest niewygodny. Najbliżej funu z factorio byłem w Dyson Sphere Program. Jednak dla mnie już na zawsze król jest tylko jeden.
Ja wciąż pamiętam pierwszy zwiastun. I pozostałe materiały traktuję jak kłamstwa. Czas pokaże czy kłamali na początku czy potem. Ale jakoś trudno mi zaufać. Gra AAA, finał wielkiej trylogii a cenę ma jak sprzed 5 lat. Podobno nawet nie będzie miała denuvo. To niby dobre wiadomości, ale za grą stoi chciwa korporacja, więc muszą coś wiedzieć. Spojrzałbym przychylniej gdyby miała wydanie na GOG. I tak pewnie kupię w tym roku, ale na pewno nie na premierę.
Hm... kupić dodatek do faktorio czy nowy dragon age... trudno będzie nie podjąć jedynego słusznego wyboru. Zwłaszcza że ten słuszniejszy jest tańszy :D
Brak denuvo zawsze spoko, ale bardziej bym go docenił gdyby był na GOG. No ale gry na premierę i tak nie kupię, zbyt wiele kontrowersji. I mimo że twórcy mówią że to nie ich pomysł, jakoś trudno zapomnieć pierwszy trailer Fortnite: Avengers. Ale nie mam złudzeń, o ile gra nie będzie absolutnym gniotem, to raczej kupię ją prędzej czy później.
Chciałem kupić, bo przy podstawce bawiłem się nieźle. Ale 40 euro to trochę za dużo. Pewnie powinienem dziękować że nie 40 funtów, ale aż taka fajna ta gra nie jest.
Mam podobne odczucia. Mam na steam masę gier które od 4-5 lat są w ea i wciąż wydają "alpha update xx". Rozumiem że małe jednoosobowe studia, ale chcę zobaczyć plan i termin jego wykonania. Mam wiele gier na liście życzeń, ale połowa z nich czeka na premierę która może nigdy nie nadejdzie.
Jeśli gry będą wymagać instalowania ubikacji play to żadne wydawanie na steam. Nie jestem zainteresowany.
Mój komp, złożony 2 lata temu, kosztował prawie 5 tysięcy. Dziś pewnie nie jest tyle wart, ale raczej więcej niż 3,5 tyś. Wciąż mocniejszy niż konsola, wciąż bardziej uniwersalny. Też nie ma nagrywarki. Ale nagrywarka bluray na usb kosztowała mnie jakieś 480 zł. I działa też z innymi komputerami! Nie ma nawet znaczenia czy to tyle kosztuje. Cena vs. korzyść jest wybitnie niekorzystna. Na PS5 jest za mało treści żeby to uzasadnić. W dodatku wymaga dodatkowego abonamentu żeby grać w gry online, nie wiem jak jest z diablo ale pewnie też trzeba płacić dodatkowo.
Cóż. Podejrzewam raczej że to "kręcenie IPhonem" polega na tym samym co "uruchomienie dooma" na teście ciążowym. Czyli robi za wyświetlacz.
Akurat do tego że kreskówkowy styl graficzny zestarzeje się lepiej niż realistyk to nie mam wątpliwości. Martwi mnie jednak wygląd qnari, i marvelowskie podejście do historii (może, to sugerował trailer). Na pewno zagram, na pewno nie na premierę.
Mam mieszane uczucia. Gra fabularnie jest kontynuacją jedynki. I naturalne wydaje się że skala rośnie. Ale ucierpiała na tym strona wizualna. To mogło się udać, obserwowanie jak początkowo w nowej dzielnicy powstają namioty, potem przy rozbudowie coraz potężniejsze budynki... ale rozwój dzielnicy polega na tym że gra niszczy dzielnicę do gołej ziemi i odbudowuje ją z nowymi budynkami (zmuszając nas do oznaczenia 3 dodatkowych pól na rozrost). Nie jest to to samo, nie do końca mi pasuje, ale przynajmniej nie jest to dodatek do jedynki. Poświęcili szczegółowość dla skali żeby zachować wydajność. Przegrałem jakieś 10 godzin, i Nowy Londyn zaczyna się przycinać, więc wyszło średnio, ale próbowali (i5-13500, RX6700XT, 32GB ram, Linux, maksymalne detale, 1440p). Głosowania są raczej wnerwiające, ja traktuje je jako element losowy. Poddaje prawo pod głosowanie i albo się uda albo nie. Interfejs jest tragiczny, widać że pod konsole, zresztą zobacz jak radzą sobie z grą na YT, wszyscy mają problem z tym potworkiem. Jest bardzo nieintuicyjny i szczerze mówiąc niewygodny. Jak musiał wyglądać że aż opóźnili premierę żeby go poprawić to nie wiem.
Tyle negatywów. Z pozytywów wciąż ciekawią mnie wydarzenia, badania, gdzie każde ma kilka wariantów proponowanych przez frakcje, rozrastające się miasto to fajna sprawa. Raczej nie warto kupować deluxe (chociaż pamiętajmy że to nie tylko wcześniejszy dostęp ale i season pass, a dodatki do jedynki były fajne). Niemniej, to też nie gra AAA, i 150 zł to uczciwa cena.
CriticalDrinker określił go jako serial dla kur domowych w średnim wieku które interesują się MCU. A to nie jest duża grupa docelowa. :D A krytycy? Od lat, a pewnie nigdy, ich opinie nie były wartościowe.
No dobra, 20 godzin za mną. Ukończyłem pierwszą z 3 planet głównych i kilka pomniejszych układów. Gra bywa trudna, szczególnie walka 1 aktu i potem gdy trafiłem na nawiedzony statek technomantów (ale za to jaki klimat!!!), ale w grach Owlcat zawsze lubiłem że w każdej chwili możesz uczynić ją łatwiejszą jeśli chcesz, więc w ogóle się tym nie przejmuję.
System umiejętności oparty o fazy księżyca i nastrój dziewczyny sąsiada nie do końca mi podsiadł. Stawiam raczej na proste bonusy i umiejętności obsługi broni.
Za to zarządzanie królestwem w końcu jest fajne. Dzieje się przy okazji, daje konkretne bonusy, a przy tym nie wymaga zarządzania armiami co zawsze mnie męczyło. Walka statkiem też jest fajna.
Elementy ścian areny czasem nie pojawiają się gdy powinny, często zasłaniają widok, nieco to irytuje. Czasem zamknięte drzwi widać, a jak zmienimy kąt kamery to znikają.
Istnieje system konsekwencji kolejności wydarzeń (najpierw odwiedzisz stacje nawigatorów, to możesz zebrać dodatkowe zasoby, ale na planecie szerzy się herezja). Nie wiem czy misje poboczne i układy wpływają na "upływ czasu", mam nadzieję że nie, w grze żadnego kalendarza nie widać.
W zasadzie to dalej jest Pathfinder, tylko w nowych szatach. I to nie jest złe. Dalej jest mnogość wyborów, dalej wpływamy na losy całych światów. Są też błędy, ale jak dotąd nic poważnego.
Nie jestem też fanem świata Warhammera, więc nie dostrzegam żadnych zakłóceń w mocy. Może jedynie fakt, że tech-kapłani faktycznie zdają się wierzyć w duchy i modlitwy do maszyn. O ile bez trudu rozumiem jak reszta społeczeństwa może uznawać technologię za magię, tak przecież kapłani powinni wiedzieć lepiej. Była taka misja że trzeba było uratować reaktor. I w którym momencie wyszło że kapłani robią DDOS na systemy sterujące. :D
Bawię się doskonale, Owlcat, Larian i Obsidian robią lepsze gry niż BioWare zrobił od dobrych 10 lat. I tak już chyba pozostanie, bo ich nadchodząca produkcja nie zapowiada się na mesjasza który przywróci ich na należne im miejsce.
PS. Język... to nie jest zabawna część. Gdyby to była inna gra, to bym sobie odpuścił. Tu pomaga ze większość tekstów jest elementem planszy, i można na spokojnie przetłumaczyć trudne fragmenty. Na pewno gdy wyjdzie spolszczenie to będzie okazja do ponownej instalacji gry.
Mam na drugim pulpicie otwarty google translator i mniej więcej co 3 dialog to słowa których nie znam. Ale może się tak podszkolę z literackiego języka :D. Na spolszczenie bym poczekał, na githubie widzę że kilka razy dziennie idzie commit, ale cóż... Owlcat to coś jak by moi bogowie RPG, więc pragnę więcej. Chociaż brałem pod uwagę dokupienie dodatków do Kingmakera i przejście jej jeszcze raz :D. I jest nowy dodatek do WotR... Nigdy nie myślałem że bardziej będę czekał na dodatek do gry jakiegoś studia niż na pełną grę od BioWare.
Uh... właśnie kupiłem na GOG zachęcony tym jak sobie poradziłem z pierwszym pahtfinderem. Ale język w tej grze to zdecydowanie wyższy poziom niż w pierwszej grze. Nie wiem czy chce mi się z tym męczyć. Pełno jest tam słów w stylu: "indefatigable".
Szczerze mówiąc, Pathfinder:WOTR jest na tyle dobry że spokojnie może rywalizować z BG3 i NN2. Budżet nie pozwolił im na sesje motion capture i pełne udźwiękowienie, ale mieli rozmach. Aż dziwne że ta gra w Polsce nie jest wielbiona. Może dlatego że nie ma oficjalnego spolszczenia. Jedynka też jest dobra, ale tam faktycznie trzeba już znać nieco język.
PS. Jeśli zastanawiasz się jak wyglądać mogłaby dobra recenzja, zapoznaj się z materiałami wspominanego Quaza lub SkillUp.
Czyli kolejna gra gdzie żeby kupić skórkę za 90 USD (czy tam 70) muszę wydać 100? Dlatego nie gram w takie badziewia.
Od RPG oczekuję że znajdę dziewczynę i uratuję świat. To podstawa każdej przygody. Ta pierwsza część nie jest niezbędna, ale jeszcze nie trafiłem na RPG gdzie opcja romansowania pogorszyła produkcję. Pamiętacie romans z Camellią z Pathfindera? Albo Mirandę z ME? Słyszałem że w nowym warhammerze od owlcat też romanse są całkiem ciekawe. Jak skończę jedynkę Pathfindera, to pewnie to będzie następna gra którą kupię. A potem, jeśli recenzje... wróć... opinie graczy (lub Quaza, bardzo cenię jego spojrzenie) będą przychylne a przynajmniej nie tragiczne, DA: Fortnite
Raczej bez wielkiej trójki się nie uda. Ale kto wie, może znajdą kogoś kto nie tyle utrzyma widownie, ale nie dopuści do katastrofalnych spadków. A z czasem może nawet zrobi coś większego. O ile oczywiście nie postanowią dostosować prowadzących do "współczesnej widowni".
Od 6 marca nie ma żadnych informacji. Myślę że projekt jest martwy.
Grę skończyłem w jakieś 15 godzin, nie wykonując prawie żadnej misji pobocznej. Za 79 zł abonamentu, bawiłem się ok. Nigdy nie byłem fanem StarWars, więc gra nie dostaje za to dodatkowych punktów, ale to zdecydowanie nie jest crap, chociaż ma swoje problemy. Grałem w 1440p na ustawieniu ultra,beż żadnych FSRów. Czasem chrupnęło, ale generalnie trzymało płynność. i5-1350 i radeon 6700XT. Grałem też w amazon luna i tam, chociaż gra działa w 1080p, też grało się płynnie. Nie wyglądała źle, chociaż włosy były ewidentnie słabe. Co do samej rozgrywki, to sekcje skradankowe były słabe, a tam gdzie były one opcjonalne, wrogowie wylewali się nieskończoną falą. Nie byłem zachwycony. Sposób w jaki bohaterka wyrzuca zdobyte bronie przy byle okazji (nawet do wentylacji nie może wejść z karabinem) jest szczególnie głupi. Czasem wyrzucała broń na środku korytarza, bez powodu, bo się zaraz cutscenka odpala. Podchodzisz do postaci żeby porozmawiać? Broń na ziemię. Minigry do hakowania komputerów i otwierania zamków są całkiem fajne... kilka razy. Z czasem chciałem już mieć opcje ich pomijania. Dlaczego dziś nie można po prostu utworzyć zamka wytrychem bez tworzenia rozgrywki wokół tego procesu? Błędy były okazjonalne, głównie graficzne glicze, ale raz musiałem zrestartować grę bo nie mogłem wydawać rozkazów Nixowi. System reputacji również nie bardzo im się udał. Generalnie, takie 6,5/10. Fani uniwersum pewnie punkt lub dwa by dodali.
Hm... eurogamer dał 2/5. :D Ciekawe czy gry w abonamencie ubi działają na linuxie...
Może i nie zapomniał, ale czy ja nie zapomnę o nich jeśli kiedyś w końcu wydadzą swoją grę?
Tak ci się wydaje. Jak będziesz musiał grać 50 godzin by dostać awans w pracy bez odpowiedniego boosta, albo nie skumasz ze sobą dwóch simów, bo nie masz "monety miłości" to zmienisz zdanie. Może się zdziwię, ale azjatyckie gry wyrobiły sobie konkretną reputację kolejnymi produkcjami.
PS dla redakcji. Wasze nowoczesne nieskończone artykuły uniemożliwiają dodawanie komentarzy. Ponieważ gdy zejdzie się wystarczająco nisko, adres strony się zmienia i komentarza nie da się dodać. A jeśli głupiec który wciąż wchodzi na waszą stronę ją wtedy odświeży, to do oryginalnego artykułu już nie wróci. Przeglądarka po prostu nie rejestruje tego że wcześniej była tu inna strona. Waszego YT już odpuściłem, mam coraz mniej ochoty na waszą stronę.
Windows to nie konsola do gier, żeby zmieniać jego konfigurację pod grę. Cóż, dla niektórych pewnie jest, ale dla większości to urządzenie ogólnego przeznaczenia. Jeśli gra wymaga zmiany języka, albo innych fikołków to jest po prostu zjeb... Rozwiązaniem jest naprawa błędu przez twórców.
PS. A doszli do tego redaktorzy CDAction a nie żaden Rysław.
To koreańska gra, więc... przede wszystkim niezwykle wypełniona mikropłatnościami.
Pathfinder, Pilarsy i BG3 to dla mnie najlepsze izometryczne rpgi ostatnich lat. A romanse nie są wielką tajemnicą. To część opcjonalnej fantazji: uratować świat i zdobyć miłość po wieki. To jedna z podstawowych potrzeb czlo... w zasadzie większości organizmów.
Jestem w szoku. GTA6 poza gamepasem? Może jeszcze powiecie że nie będzie kosztować rozsądne 250 zł?
Niedawno na tym portalu był news o wypowiedzi jakiegoś twórcy że nie opłaca się wydawać gry poza steam, bo nawet mimo steamowego podatku gra wiele zyskuje. Darmowa reklama, baza klientów, wsparcie. Więc nawet jeśli inne sklepy oferują mniejszą prowizję, to on nie zdecydowałby się tam wydać gry. Także twierdzenie o wpływie braku steam na sprzedaż jest jak najbardziej zasadne. Inna sprawa że gra sama w sobie nie jest objawieniem, jeśli zapoznać się z recenzjami. I powiązania z Sweet Baby nie pomogły. Na pewno gra ma swoich fanów, ale widać niewystarczająco. Dla mnie nawet wersja na steam nie byłaby wystarczającą zachętą, może gdyby była na GOG, za te 200 zł, bym się skusił.
Ja płakałem. Co prawda nie o lewakach, ale szkoda że nie można było w morderczym szale mordować miasta i sprawdzić jak długo przeżyję. Zresztą w każdej grze jesteśmy tymi szlachetnymi, a ja chcę czasem być psychopatą z mroczną rządzą z BG3 lub bestią (rojem), albo demonem czy liczem z Pathfindera.
Wymaga też utrzymania serwerów, a ilu graczy kupiło tą grę ze względu na multiplayer? Zakładam że był obiecany w mapie rozwoju, bo jeśli nie to nie rozumiem, kupujesz grę solo i masz pretensje że nie dostajesz multi za darmo?
Jak faktycznie wydadzą grę a nie dostęp do niedokończonej produkcji to porozmawiamy. Niech się cieszą że ktokolwiek to kupuje.
Uwielbiam RPG i nie ma ich tak wiele na rynku (prawdziwych, z Elden Ring czy God Of War takie RPGi jak z CODów czy StarCrafta) więc czekam na premierę. Jak napisał poprzednik, to może być ich ostatnia szansa, chociaż geneza gry jako sieciowej raczej nie wróży dobrze. To co twierdzą to jedno, ale może się okazać że zobaczyli premierę BG3 i dopiero rok temu postanowili zmienić kierunek.
Nie to żebym chciał rowerów w grach, ale:
Samochody i motory są jeszcze gorszym środkiem transportu niż rower na postapo.
Jak sam zwróciłeś uwagę, rowerem będzie trzeba manewrować lub go przenosić. Ale tam gdzie rower manewruje, tam samochód w ogóle nie przejedzie. Masz problem z jazdą z 30 kilowym rynsztunkiem, ale w przenoszeniu, powiedzmy 100 kilowego motocykla, nie widzisz nic złego. :D Do jakiegokolwiek pojazdu potrzeba będzie paliwa i części zamiennych jeszcze bardziej niż do roweru. A remont silnika czy nawet wymiana jakiegoś łożyska na pustkowiu jest jeszcze trudniejsza niż to samo dla dowolnego roweru. Zresztą benzyna po atomowej zagładzie szybko by się skończyła, a ew zapasy zdegradowałyby (paliwo ma termin przydatności). Wiele z twoich argumentów ma sens, przynajmniej na odcinku kilkudziesięciu kilometrów, zanim pojazd odmówi posługi. Ale w warunkach pustkowia żaden skuter nie wytrzymałby długo, byłby też obiektem dużego pożądania i wymagałby stałej ochrony. W praktyce, wszędzie najwięcej sensu miałyby powolne pojazdy oparte o żywą siłę pociągową i podróżujące w karawanach. Mówiąc o grach, cóż, fajnie poruszać się pojazdem z ryczącym silnikiem.
Miło czasem dowiedzieć się o jakiejś grze którą faktycznie ukończono a nie tylko zapowiedzi kolejnych projektów ze zdecydowaną deklaracją: może kiedyś.