Z jednej strony ludzie mają rację, że zaczynają się obawiać, że produkcja nie dostaje nowych aktualizacji, bo bardzo dużo innych produkcji tak właśnie "zakończyło swój żywot", zanim wyszło ze Wczesnego Dostępu.
Z drugiej strony wydawca też powinien nieco wcześniej zakomunikować, że będzie wyhamowywać wydawanie aktualizacji do gry, a będzie się skupiać na ostateczne wydanie gry w wersji 1.0.
Problem jest taki ze wiekszosc graczy nie rozumie jak przebiega proces produkcji gry i mysle ze Grzegorz fajnie to ujal
Skoro gra jest rozwijana, to gdzie jest plan aktualizacji? Gdzie informacja co będzie zawierała finalna gra? Gdzie są terminy? Jakie ma znaczenie czy grę robi jeden ślepy gość w śpiączce, czy zespół 100 najlepszych specjalistów na rynku? Pieniądze biorą za grę a nie za chęci czy możliwości.
2 lata to termin, po którym gra powinna być ukończona, albo przynajmniej mieć już termin ukończenia. Skoro nie ma, to bardzo się cieszę że powstrzymałem się od zakupu. Może kiedyś będę się cieszył że mogę ją kupić, ale każdy kolejny rok to mniejsze szanse na to.
No i trzeba pamiętać. Za gra stoi hooded horse. Więc to nie jest studio "sobie sterem żeglarzem i okrętem" a jednak wydawca z dobrą opinią i doświadczeniem w strategiach EA
Kupiłem tuż po premierze, a do tej pory nie zagrałem. Wstyd przyznać, ale czasu brak.
Niestety gra wciąż ma sporo niedoróbek, i właściwie po podboju 2-3 prowincji nie ma co robić (w sensie możesz podbijać kolejne ale jest to bardziej formalność). Mimo że działająca to wciąż masz wrażenie że to trochę makieta
Biorąc pod uwagę że próbują ogarnąć prośby fanów, i jakoś utrzymać własną wizję to nie dziwię się że może iść ciut wolniej. Najważniejsze to do przodu
Kupiłem ostatnio Road to Boston i Windrose. To moje pierwsze gry we wczesnym dostępie, więc zobaczymy, na ile twórcom starczy chęci i weny — i czy ja w ogóle będę w nie grał.
80% projektu zajmuje 20% czasu, pozostałe 20% projektu zajmuje 80% czasu - ta reguła dotyka nie tylko tworzenia gier. Dopracowywanie szczegółów jest niezwykle pracochłonne.