I dopiero to zauważył kupując kompa za kilka tysięcy?
Gracze zwyczajnie nie chcą aby ta gra została ukończona, bo już dawno wsparcie powinno polecieć na łeb na szyję, co by zmusiło twórców do jakiegoś większego wysiłku , a być może już do wydania pełnej gry, czy choćby Squadrons 42... Tylko co to jest? Jakiś fanbojski elitaryzm? Patrz, mnie stać wrzucać pierdyliardy dolarów/ojro w zabugowany i niedokończony produkt od XX lat. Gratulacje? Jesteś taki fajny i unikalny? Hura?
Gracze płacą cały czas? Płacą. Opłaca nam się grę kończyć? Nie opłaca :)
Gra jest „niekompletna i bez życia”
Nic nowego bo to dotyczy większości dzisiejszych gier patrz. np. ostatni Wampir lub Ghost of Yotei.
I dopiero to zauważył kupując kompa za kilka tysięcy?
Gracze zwyczajnie nie chcą aby ta gra została ukończona, bo już dawno wsparcie powinno polecieć na łeb na szyję, co by zmusiło twórców do jakiegoś większego wysiłku , a być może już do wydania pełnej gry, czy choćby Squadrons 42... Tylko co to jest? Jakiś fanbojski elitaryzm? Patrz, mnie stać wrzucać pierdyliardy dolarów/ojro w zabugowany i niedokończony produkt od XX lat. Gratulacje? Jesteś taki fajny i unikalny? Hura?
Gracze płacą cały czas? Płacą. Opłaca nam się grę kończyć? Nie opłaca :)
Jak ogłoszono item shop z przedmiotami za tysiące złotych to od razu wiedziałem czym ta gra będzie i natychmiastowo przestałem się nią interesować.
Myślę że będzie lepiej. Musicie tylko wykupić kolejny pakiet wsparcia, nowy statek czy coś...
Możnaby tu zrobić szerszą dyskusje, co to znaczy ukończona gra. Gra, która ma jakaś linie fabularną z bossem na końcu? Gra, w której kazda mechanika działa od A do Z?
Star Citizen w swojej niedokończonej postaci ma dziś i tak tyle rzeczy, że 3/4 tych dokończonych gier się może schować, bo nawet nie aspirują do posiadania tych wszystkich technologii i procesów.
Ja na SC nie patrzę jak na prostą grę, którą trzeba przejść, tylko jak na skomplikowany silnik pełen procesów i współzależności.
Star Citizen w swojej niedokończonej postaci ma dziś i tak tyle rzeczy, że 3/4 tych dokończonych gier się może schować, bo nawet nie aspirują do posiadania tych wszystkich technologii i procesów.
Wymien te rzeczy, technologie i procesy.
Posmiejemy sie.
ostatnio odpalilem 2 chinskie gry (3 lata developerki) i kazda z nich ma wiecej kontentu i fajnych mechanik niz SC.
Jak chinczycy zrobia gre w podabnym settingu to i wiekszosc darczyncow krzysia sie wylamie :)
Bardzo chętnie, ale oddam głos tym, którzy robią to bardziej rzeczowo, czyli chociażby pisarzowi s-f Marcinowi Przybyłkowi, który przekonał mnie do wizji Robertsa bodajże w tym filmie:
https://youtu.be/Iz7J09us4zk?si=muaWUkz1XJiHEpQy
polecam też kanał Yautji posięcony SC-
Podpisuję się pod prawie każdym słowem Marcina: technologia i świat SC, szczegóły, takie jak osadzenie każdego procesu w fizycznym środowisku gry, diegetyczne umiejscowienie każdego elementu interfejsu - to wszystko sprawia już nawet w tych wczesnych wersjach było to coś dużego, coś więcej niż tylko gra.
I wiem, że na końcu ktoś i tak może powiedzieć - Vampire Survivors albo League of Legends są lepsze, bo dają mi więcej zabawy :) Nic z tym nie zrobię. Tak samo ktoś może powiedzieć, że woli jeździć hulajnogą niż Bugatti Veyronem, bo w tym drugim zawiesza się oprogramowanie a przecież hulajnoga zawsze jeździ i się nie psuje :)
Ale jeszcze jedno: patrzę na to czym SC jest, a nie na politykę zarabiania na SC. Nikt mnie nie zmusza żebym w SC kupował kolejne statki za 3 kafle.
Jeśli ktoś obraża się na grę, nie za to jaką jest, tylko za to, że ma taki a nie inny biznesowy to trudno.
Dla mnie jednak, jeśli ktoś na prawdę lubi i interesuję się grami, to nawet jeśli samego gameplayu SC nie lubi (ja niespecjalnie też zawsze lubiłem symulatory kosmiczne) to i tak powinien docenić, co i jak działa w SC - z takiej czysto technicznej ciekawości: jak to jest zrobione?
aha
diagetyczne
interfejs
okej
To sie nazywa "forced gameplay friction" kolego.
Podpisuję się pod prawie każdym słowem Marcina: technologia i świat SC, szczegóły, takie jak osadzenie każdego procesu w fizycznym środowisku gry, diegetyczne umiejscowienie każdego elementu interfejsu - to wszystko sprawia już nawet w tych wczesnych wersjach było to coś dużego, coś więcej niż tylko gra.
I wiem, że na końcu ktoś i tak może powiedzieć - Vampire Survivors albo League of Legends są lepsze, bo dają mi więcej zabawy :) Nic z tym nie zrobię. Tak samo ktoś może powiedzieć, że woli jeździć hulajnogą niż Bugatti Veyronem, bo w tym drugim zawiesza się oprogramowanie a przecież hulajnoga zawsze jeździ i się nie psuje :)
Ale pierd...enie o niczym, tona "buzzwordow" i elityzm lol. Jeszcze rodzicow poobrazaj.
SC to jednak stan umyslu lol. Naprawde myslisz ze robiony przez 12 lat symulator stateczku i wchodzenia po drabinach w w/w statku to jakies danie dla wytrawnych graczy? Nie.
Ale jeszcze jedno: patrzę na to czym SC jest
No dokladnie... jest zbitkiem ledwo (ewentualnie czasami) dzialajacych elementow gameplayowych nie polaczonych w zaden sensowny gameplay loop.
Bedacy scamem model biznesowy to osobna sprawa (i wcale nie do zadnego ignorowania lol).
Dla mnie jednak, jeśli ktoś na prawdę lubi i interesuję się grami, to nawet jeśli samego gameplayu SC nie lubi (ja niespecjalnie też zawsze lubiłem symulatory kosmiczne) to i tak powinien docenić, co i jak działa w SC - z takiej czysto technicznej ciekawości: jak to jest zrobione?
Jest tak zrobione ze dalej crashuje i jest dziurawe jak sito jak gra ma zly dzien.
Zas buzzwordy jak "Server meshing" itd... to... buzzwordy. Server meshing w roznorakich (zaleznych od gry) postaciach jest uzywany w gatunku od 20 lat z hakiem.
Bardzo ekstensywnie uzywa go np. Guild Wars 2 i nowe iteracje World Of Warcraft.
ps. Jak bedziesz miec swoje zdanie, oparte na swoich doswiadczeniach, a nie powtarzal glupoty z kanalow psycho fanow z sunk cost fallacy pewnie idacym w tysiace PLN to pogadamy.
btw. Ta "prelekcja" to niezla beka. Moga taka zrobic o Tetrisie:
W Tetrisie mozna: ukladac kwadratowe klocki, podluzne klocki, klocki o fikusnych ksztaltach, klocki obracane, klocki nieobracane, klocki kolorowe, klocki monochromatyczne, itd...
Mniej wiecej tak sugarcoated sa te wyliczanki.
Aha no i w grze jest tylko jeden system bo planety o ksiazyce sa "rzeczywistych rozmiarow"...
uj mnie to.. jak nic na nich ciekawego nie ma i nie bedzie.
Nie dosc ze malo, to jeszcze mialko.
kek
==============
ps2. Jak tak bardzo sie interesujesz gamingiem to moze sie zapoznaj z historia Robertsa i np. Freelancera. O wiele ciekawsze niz analiza buzzwordow i "jak to jest zrobione".
Bo nie znajduję innego wyjaśnienia dla takiego poziomu uprzedzenia w stosunku do gry w którą..... no właśnie... jeśli grałeś, to musi być tu na rzeczy coś osobistego :)
Teraz ogrywam starocie Robertsa, trochę mnie ta dyskusja, czy raczej wylew pomyj na SC triggeruje, żeby nie tylko poczytać ale przygotować samemu biografię Robertsa i jego produkcji, ponieważ już jedna z pierwszych jego gier, Times of Lore wyprzedzała swoje czasy technologicznie.
Moim zdaniem to twórca wybitny, ale proponuję dyskusję na argumenty a nie sekciarskie wyzywanie.
Meh, to chwalenie się rewolucyjnymi rozwiązaniami może i zrobiłoby wrażenia 10 lat temu, ale dzisiaj? Pierwsze z brzegu demo technologiczne na UE5 ma większa liczbę nowatorskich rozwiązań w sobie, co nie znaczy, że to jest grywalna gra i chciałbym za nią płacić.
W grę nie grałem, obejrzałem materiały o technologii użytej w grze i dzisiaj to wielkiego wrażenia już nie robi, ba w niektórych aspektach to czym się chwalą jako czymś wyjątkowym jest już standardem poprzez użycie tych samych bądź innych rozwiązań o podobnych efekcie.
Tak sobie pomyślałem, że dyskusje o SC należałoby poprowadzić na 2 osobnych warstwach:
1) Co ta gra ma, jak to robi i czy lepiej niż inne.
2) Jaki jest stosunek kosztów do efektów. Bo ta zebrana w crowdfundingu kwota rzutuje w zasadzie na każdą opinię na temat tej gry.
I odnośnie punktu 2-go, który chyba wszystkich bardziej zajmuje, niż sama gra:
Gdzieś ostatnio wyświetlił mi się short pokazujący 3 minuty procesu wchodzenia w atmosferę planety w SC vs No Man's Sky. Oczywiście w SC wejście długie, szczegółowe i realistyczne, a w NMS jak to NMS - hop, siup, chmura i lądujemy.
Ale jeden z komentarzy był dość celny więc go zapamiętałem, a brzmiał mniej więcej tak:
- czy możemy porównywać grę za 500 tys. dolarów z demem gry za 800 mln dolarów ? :)
Moim zdaniem to twórca wybitny, ale proponuję dyskusję na argumenty a nie sekciarskie wyzywanie.
A moim to scammer/oszust. O czym najlepiej np. swiadczy nepotyzm w jego firmie i drobne zakupy, takie jak willa za 4 miliony USD i jachty.
A wszystko dzieki "pozytecznym idiotom" uwazajacym go za "tworce wybitnego".
Podobna historia z jego irl kolezka, Garriotem, ktory skonczyl jako oszust i notoryczny klamca.
Zreszta calkowicie mnie nie dziwi ze masz jego historie na kanale.
Taaaa...... "obiektywne podejscie"... xD
I nie musisz nic przytowywac. Biografia Robertsa jest szeroko dostepna. Min historie o jego klamstwach, fantasmagoriach prowadzacych do niedajacych sie zrealizowac feature creepow, oraz historia Freelancera, ktory zostal wydany tylko dlatego ze Microsift w koncu Robertsa wyj...al z roboty (Szkoda ze bez milionowych pozwow za marnotrastwo firmowej kasy ale coz...).
To ze on wogole istnieje w branzy, oraz istnienie SC tylko potwierdza jak bezdennie glupia, latwowierna i podatna na manipulacje grupa konsumencka sa szerko pojeci "gracze".
Mowisz: tworca jest wart tylko tyle co jego ostatni produkt, ktory w przypadku Garriota akurat udal sie srednio.
Mówie: tworca jest wart tyle, ile jego najwybitniejsza gra. A tych Garriot mial co najmniej 7, a każda wnosila cos nowego do gatunku i popychała go do przodu.
Czy Shroud of Avatar moze przekreslac wczesniejszy dorobek Garriota?
Podobną zresztą mam opinie także o Peterze Molyneux - tylu dobrych tytułow, za którymi stał nie odbierze mu jego słaba końcówka.
No i rzecz druga: tez trzeba mieć jakąs zdroworozsądkową miarę przy rozdawaniu epitetów.
Ja wiem ze dobrze się sprzedaje pokrzykiwanie, że "Avowed" albo "Veilguard" to "gówno", Star Citizen to scam, a Roberts to zlodziej.
Ale jak w takim razie nazwać takie The Day Before czy setki innych produktów, ktore zalewają Steama?
Chciałbym, żeby mnie tak każdy oszukiwał jak Roberts :)
To jest prawie 90 dni. Ja nie wiem ile mam godzin w EVE bo gralem latami. No, ale sadze, ze aby liznac gre to 3 msc wystarczy. No, ale tak po 2 latach to zaczynasz ogaraniac. Co do SC to mi sie nie chce na ten temat pisac. Mam nadzieje, ze w 2026 roku doczekamy SQ 42. No, ale nawet SQ nie kupie na premiere. Na starcie ta gra bedzie miala kolosalne problemy sprzetowe i gameplayowe. Zgadzam sie, ze brak nadzoru i wizji spowodowal, ze SC nigdy nie wyjdzie skonczone. Tworcom i tak nie oplaca sie wydawac tej gry. Gra pomimo bycia w EA ciagle dostaje pieniadze od ludzi. Dla mnie to fenomen i pokaz, ze ludzie nie szanuja swoich pieniedzy.
To jest sposób na życie "perfekcjonisty" Chrisa. On dał mocny sygnał swojego zaburzenia przy Wing Commander 3 (gra wyszła po długich opóźnieniach z dużą liczbą wyciętych systemów i mocno uproszczona względem wizji). Naobiecywał gruszek na wierzbie, wziął kasę, a jak wyszło wiadomo. Ten projekt nie ma końca.
Taki przecież jest biznesplan tego projektu, by doić frajerów bez końca i mamić ich wizją super gierki, która przecież nigdy nie wyjdzie. A wyjść nie może, bo w przeciwnym wypadku wyschłoby źródełko z kasą.
Hmm, no ja z ciekawości troszkę się poświęciłem około roku temu i pograłem około 3 statkami. Siermiężny interfejs, brak jakiegokolwiek contentu, wylewająca się z każdego zakamarka nuda i brak spajającej wszystko wizji.
Dramat, nie polecam ale rozumiem swoisty magnetyzm tego pomysłu oparty na wspaniałych, z dawnych czasów Wing Commanderach i Privateerach.
Całość jest bardzo bardzo taka se, grafika na najwyższych ustawieniach nie porywa, brak poczucia ogromu wszechświata, brak jakiejś spajającej wszystko fabuły i doprawdy wiele błędów od technicznych po gameplayowe.
Szkoda czasu jednym słowem, ale jak ktoś chce się sam przekonać to czemu nie, to wolny świat.
Dodam jedynie, że grając przystąpiłem do dużej ogranizacji handlowo-bojowej, z własnym kanałem Discord, i nawet pomimo super ludzi, zabrakło wiele żebym po około 2 miesiącach gry chciał tracić czas na ten tytuł.