Zaraz, myślałem ze ten niedostępny teren na pustyni, gdzie widać płomienie na ekranie to jakaś lokacja fabularna. Trafiłem tam wyskakując z otchłani, taka droga na skróty, ale zabrakło mi wytrzymałości. Cóż, trochę szkoda że jednak są jakieś granice.
Naprawdę to wygląda tak, jakby mieli w planach więcej obszarów, ale w którymś momencie prac ktoś krzyknął "koniec, tyle terenu wystarczy" i nie mieli czasu pozbywać się tych już umieszczonych lokacji, więc tylko tak nieumiejętnie "poucinali" krawędzie świata.
Wczoraj odinstalowałem tę grę — mam już jej dosyć. Zabawa w „świętej pamięci Tony’ego Halika” mnie nie bawi, podobnie jak ciągłe jeżdżenie i zwiedzanie lokacji konno po mapie. Gra jest prosta i nudna, trudni są tylko bossowie albo jakieś „questy z nieba”, jak np. oswajanie konia przy bramie, które jest trochę przesadzone. Dlatego dałem sobie spokój z podróżami na ekranie lapa i zacząłem grać w Windrose. Gra jest świetna, survival jak sie patrzy— mam już prawie naprawiony statek, zostało mi tylko uwolnić jeszcze 5 członków załogi i wypływam w morze.
Jeżeli nie grasz i nie grałeś, to nie graj — Crimson Desert nie oferuje nic szczególnie wyjątkowego.
Napisałem o tej grze sporo postów i żaden z nich nie był utrzymany w pozytywnym tonie.
I na pewno żaden z nich nie będzie miał pozytywnego tonu w przyszłości, grę mam od 19 marca 2026 czyli od dnia premiery tego dnia premierę też miało
Death Stranding 2 pc, gra o niebo lepsza od powyższej choć zakończenie jest rozczarowujące tak reszta gry to absolutny TOP.
To koreańskie dzieło szkoda słów i zdrowia.
Pewnie też już prędko nie wrócę, zatrzymałem się na rozdziale 8 albo 9, ale dałem sobie przerwę 160 godzin na liczniku, wolałem pograć na razie w Diablo 4 dodatek czy Heroes Olden Era i ochota na powrót do Crimsona po mału mija, nawet nie chce mi się już jej uruchomić, a za rogiem Forza Horizon 6.
Nie zmiesciłes całej brązowej figurki w jednym
poście, tak sie widać spieniłeś że ktoś ma
odmienne zdanie że mi normalnie nabluźnileś że aż sie wyżyłeś, jak ci sie podoba zgrywanie Tonego Halika to kup se mape i wodż po niej palcem.
Chodzi mi o to, co dzieje się w grze. W Death Stranding 1 i 2 masz ciągłe poczucie zagrożenia, że w każdej chwili mogą pojawić się wynurzeni i zacznie się akcja.
A tutaj? Zwiedzasz mapę i sam musisz atakować bandytów, bo oni — leżąc w trawie jak krowy — kompletnie mają cię gdzieś. Niektórzy tylko dziwnie się gapią, jakby byli oderwani od rzeczywistości.
Jeździsz po mapie i niby masz się skupić na fabule… Ja dałem sobie spokój na misji „Nieproszeni goście”, przy zadaniu z oswajaniem niesfornego konia przy bramie.
Do naszego: Wiedźmina, Cyberpunka,
serii Fallout czy KCD 1-2 brakuje kilku lat świetlnych, aczkolwiek jest tablica ogloszeń wiec od pomysłu CDPR też coś pożyczono.
Baw sie ,zawsze mogę sobie z konta na steam
grę sciągnąć i spróbować ponownie nikt mi nie broni na razie gram w Windrose i dużo bardziej mi sie podoba.
Sybau? to chyba nie po polsku po angielsku tym bardziej, włacz może edytowanie i popraw może wtedy wyjatze o co ci chodzi. Bo widać normalnie jak ci piana z japy leci.
Nie twierdzę że jest zła po
prostu są momenty nie zrównoważone takie jak walki z szefostwem i pojedyncze akcje ja ta z oswajaniem
konia, reszta natomiast po prostu 0 akcji.
Nudesy nic sie nie dzieje poza poznawaniem mapy ale bez końca zwiedzać mapy też sie nie da trzeba sie skupić na fabule żeby tą grę pchnąć do
przodu.
won buraku, zawsze moge do tej prostej gry wrócić wolę Windrose, a tobie kmiocie brązowa figurka do tego, przeczytaj inne komentarze ludzie też dają sobie spokój albo tą żołtą gre po prostu mają gdzieś
A brązowe coś to chyba tobie leci z nie powiem czego, bo tak się sfrustrowałeś, że nie umiesz grać.
Ty umiesz, jestes miszczem crimson desert zabieraj swoje wypociny pajacu i idż sobie pobiegaj. Mam gdzieś beznadziejną gierke, KCD cześć pierwsza przeszedłem po siedmiu latach wiec mam czas z tą żółtą średniawką.