A mi kilka rzeczy się nie podobało jak chociażby zmiana historii Lee. W oryginale był ulubieńcem króla i w wyniku spisku szlachty, która wrobiła go w morderstwo królowej trafił do kolonii karnej. A w Gothic Remake to sam król wysyła go na z góry przegraną wojnę by mieć pretekst by wtrącić go do kolonii. Trzeba mieć niezły łeb by w trakcie wojny pozbywać się swego najlepszego generała. Albo nie podobała mi się zmiana roli kamieni ogniskujących. W pierwowzorze posłużyły do stworzenia Magicznej Bariery, a tutaj wyłoniły się spod ziemi (niczym świątynie z Risena) po stworzeniu Bariery. No i zrobienie z czwórki przyjaciół lekkomyślnych, niekompetentnych idiotów też nie było najlepsze. Milten daje sobie ukraść książkę goblinom (w oryginale gobliny ukradły Almanach Talasowi) albo wpada na pomysł wysadzenia tunelu w kopalni co jak rozumiem było powodem zawalenia się Starej Kopalni niedługo później. W klasyku nie trzeba było wysadzać tunelu a kopalnia zawaliła się gdy zaczęto wydobywać rudę w tunelu gdzie znajdowała się Królowa Pełzaczy i trafiono na podziemną rzekę.
Wiele nowych, pomniejszych zadanek dopisanych lub przepisanych pokazuje podobne rezultaty – ot, choćby proste „Dach nad głową” w nowym obozie, gdzie musimy wyjaśnić Wrzaska
Chyba raczej Krzykacza. To zadanie praktycznie identycznie wyglądało w oryginale.
O nie, tutaj też questy będą polegać na podążaniu jak po sznurku za wiedźmińskimi zmysłami. Taki Wiedźmin 3,5.
Ogrywanie New Vegas to był koszmar. Nie zliczę ile razy grę wywaliło do pulpitu albo zawiesiła się na wczytywaniu.
Świetna relacja, fajnie byłoby wybrać się w taką podróż. Niektóre zdjęcia na pierwszy rzut oka wyglądają jak screeny z gry.
Przecież udział w grze Rockstara nie jest żadnym gwarantem. Aktorzy z GTA V czy RDR 2 jakichś zawrotnych karier nie porobili.
Yay! Nie mogę się doczekać TES VI z ekranem ładowania przed wejściem do najmniejszej szopy!
Przecież było to już widać w początkach Odysei gdzie Markos popisywał się infantylnym poczuciem humoru i nie trzeba było tego remaku by to zauważyć.
O, będzie pretekst by ograć Risena po raz szósty bodajże, ale to może za rok... Ostatnio ogrywałem rok temu chcąc wbić 100% osiągnięć na Steam. Nie słyszałem wcześniej o tym projekcie. Obsada całkiem zacna. Niektórzy aktorzy są nawet fizycznie podobni do bohaterów. Ciekawy jest ten jesienny texturepack, ale o ile nie wyobrażam sobie pierwszego Gothica bez jesieni, tak pierwszy Risen zawsze kojarzył mi się z wakacyjnymi, śródziemnomorskimi klimatami.
W sumie w Wiedźminie były fabularnie uzasadnione ograniczenia wstępu do danej lokacji. Będąc na Podgrodziu potrzebowaliśmy glejtu do Wyzimy Klasztornej. I jeszcze kilka takich sytuacji było. Mam nadzieję, że to nie będzie taki otwarty świat jak w W3 z poziomowaniem wszystkiego (questów, przeciwników, ekwipunku), gdzie mieliśmy utopca zarówno na 5, jak i 30 poziomie, a coś bardziej kameralnego w stylu dwóch pierwszych Gothiców i samego Wiedźmina. Wolałbym coś takiego niż duży świat wypełniony pytajnikami.
Taki artykuł bez Alpha Protocol? Przecież tam można było być takim skur***elem, że głowa mała. Na koniec można było wykonać egzekucje na połowie postaci i zostawić za sobą spaloną ziemię.
Mam wrażenie, że wygląda to gorzej niż na wcześniejszych gameplayach. Zresztą mało ciekawy fragment wybrali.
Z tej listy do ogrania zostały mi Drova i Of Ash and Steel. Poczekam aż będzie jakaś lepsza promocja. Co ciekawe na Steam oba te tytuły można kupić w pakiecie, choć mają różnych wydawców. Może to właśnie owa gothicowość jest tym spoiwem.
Ringed City, serio? Nic tak nie obrzydziło mi DkS3 jak ten dodatek. Podstawkę i pierwszy dodatek przeszedłem w jakieś 3 tygodnie w miarę intensywnego grania, a przy Ringed City odbiłem się na długie miesiące i ostatecznie nie ukończyłem go. Sama konstrukcja jest już niestrawna. Wrogów napaćkane od cholery, nie ma dosłownie miejsca na mapie byśmy nie byli atakowani. Bossów zobaczyłem dwóch i każdy z nich miał znacząco zbyt dużo HP.
Jeśli chodzi o bugi to nie napotkałem ich jakoś wiele. O błędach w zadaniu z przyjęciem do straży pisałem. Dość często zdarza się, że NPCe znikają albo pojawiają się znikąd zwłaszcza jeśli przebiegamy szybko przez Stary Obóz. Z potworkami też mi się to parę razy zdarzyło. Strzelam z łuku do krwiopijcy, nie mogę go trafić, a on chwilę potem znika. Przeciwnicy mają tendencję do uciekania kiedy są bliscy śmierci. Raz cieniostwór chcąc uciec wtopił się w skałę. Ubiłem go, ale nie mogłem go przeszukać. Po wczytaniu gry jednak pojawił się poza tą skałą. No i tradycyjnie po odpaleniu gry musiałem za każdym razem wejść w opcje sterowania i nacisnąć przycisk "Reset", bo inaczej nie działało blokowanie kamery na przeciwnikach. Irytowało mnie również, że kiedy włączamy ekwipunek postać automatycznie wyciąga broń. Po co? Na dodatek jeśli chcemy zjeść zupę kiedy postać ma wyciągniętą broń to animacja się blokowała i już w ogóle sterowanie przestawało działać. Trzeba było wczytać grę.
Przez nieco ponad 2 tygodnie grałem tylko w Gothic Remake i nie miałem ochoty na nic innego. Świetnie się bawiłem przez te 55 godzin, choć były momenty frustrujące czy irytujące. Zastanawiałem się jaką wystawić ocenę. Może na obecną chwilę 7+/10 byłoby bardziej sprawiedliwe, ale dawno się tak dobrze nie bawiłem. A problemy techniczne choć są to nie tak duże jak chociażby w CP 2077. Jeśli Alkimia dobrze to ogarnie to jest to kwestia kilku patchy. Ocena byłaby wyższa gdyby końcówka była bardziej dopracowana niż w oryginale, może rozbudowana o jakieś wątki. Mam tu na myśli głównie moment od wyjścia ze Świątyni Śniącego do ponownego do niej zawitania. A więc: naładowanie Uriziela, wizytę w SO czy eksplorację zatopionej wieży Xardasa, które nie jest ujęte w ramach questa. Musiałem skorzystać z filmu na YT by dowiedzieć się jak otworzyć drzwi do dalszej jej części, bo nigdzie nie zostało to powiedziane. Wolałbym nawet większą liniowość jak w oryginale: najpierw musimy odwiedzić zatopioną wieżę Xardasa, a później on daje nam czar do naładowania Uriziela. A tutaj wszystko się nawarstwia. Jeszcze Gomez chce dostać runę teleportacyjną do zatopionej wieży. Nie bardzo wiadomo co w jakiej kolejności zrobić by było optymalnie. W remaku nie ma nawet konieczności odwiedzania zatopionej wieży Xardasa. Chyba, że chcemy zdobyć szatę nekromanty. Pancerz z magicznej rudy zdobywamy od Gomeza, którego można zabić, więc wspomnianej runy też nie trzeba zdobywać.
Nie czekałem jakoś mocno na ten remake i w sumie nie wiedziałem czego się spodziewać, ale ostatecznie jestem usatysfakcjonowany tym co usmażyła Alkimia. Wyszło o wiele lepiej niż się spodziewałem. Pomimo zastrzeżeń do kilku rozwiązań, zwłaszcza ekonomii, bo do walki czy otwierania zamków w ciągu przygody się przekonałem, grało mi się znakomicie. Wiadomo nie jest to tytuł idealny, Gothic od PB też taki nie był, lecz pomimo tych niedoskonałości oferował wyjątkowe i immersyjne doświadczenie. Podobnie jest z remakiem. Już w dniu premiery było wiadomo, że Alkimia może odtrąbić sukces. Liczę jednak, że nie będziemy musieli czekać 7 lat. Silnik i narzędzia mają w miarę opanowane, kluczowe mechaniki gotowe, zespół się dotarł, więc powinni pójść za ciosem. Na pewno najbliższej jesieni zawitam do Górniczej Doliny ponownie tym razem w klasyku. Fajnie by było gdyby na Steam pojawiły się osiągnięcia dostępne w Gothicu na konsolach. Byłaby dodatkowa motywacja. Do Gothic Remake też będę wracał, choć nie tak często.
Magia wygląda mniej więcej tak jak w oryginale. Tzn. postać zaklęcia rzuca zbyt długo. Najlepszy był system z Risen 3 w którym będąc magiem można było całkowicie obyć się bez broni białej, bo były zaklęcia, którymi można było wykonywać combosy niczym bronią białą. Tutaj spora część czarów działa na bardzo małą odległość. By rzucić zaklęcie "Śmierć ożywieńcom" trzeba dać się praktycznie otoczyć przez szkielety i wtedy próbować szczęścia. Burza ognia też ma niewielki zasięg. Z reguły przerywają nam rzucanie zaklęcia. Ale może za którymś razem się uda. "Fala śmierci Uriziela" działa lepiej niż w oryginale, bo tworzy wokół bohatera barierę, która przez jakiś czas odbiera zdrowie przeciwnikom. Szkoda, że ich od razu nie zabija tylko trzeba dobić. Tak samo działa "Deszcz ognia", nokautuje oponentów zamiast ich zabić od razu. O tyle dobrze, że kręgi nie tylko dają dostęp do nowych run, ale i wzmacniają rzucane zaklęcia. Za to pierwszy łuk który otrzymujemy okazuje się mocarny, w przeciwieństwie do tych w oryginale, gdzie by zadawać sensowne obrażenia trzeba było podszkolić się w zręczności oraz korzystaniu z łuku. Tutaj bez inwestowania PN w zręczność i łucznictwo można skutecznie eliminować krwiopijców czy ścierwojady. Na początku jest to bardzo pomocne.
Postać rozwijamy tak jak w oryginale za zdobywane punkty nauki. Mam wrażenie, że progi poszczególnych poziomów zostały nieco zwiększone. Doszły nowe umiejętności m.in. wspinaczka, ujeżdżanie ścierwojadów, nurkowanie oraz crafting. Crafting w pierwszym Gothicu praktycznie nieobecny. Mogliśmy stworzyć jedynie niewykończony miecz i usmażyć mięso. Tutaj zaś mamy kowalstwo, alchemię, pisanie zwojów i gotowanie. Ekonomia moim zdaniem jest przekombinowana. Jeśli sprzedamy handlarzowi większą ilość jakiegoś przedmiotu to jego wartość spada. Inna sprawa, że płacą naprawdę mało. W oryginale na samych skrzydłach krwiopijcy można się było nieźle obłowić. Handlarze mają też mało bryłek rudy, przeważnie kilkadziesiąt sztuk. W dalszych rozdziałach rudy mają już więcej jednak ciężko jest się jakoś znacząco wzbogacić. Dopiero pod koniec kiedy wróciłem ze Świątyni Śniącego i ograbiłem zamek w Starym Obozie miałem dość sporo rudy, ale na tym etapie już nie była mi za bardzo potrzebna. System ulepszeń pancerza jest fajny. Szkoda tylko, że nie skorzystałem z niego ani razu, bo twórcy zadbali o to byśmy nie mieli przy sobie zbyt wiele rudy. A jaki jest sens ulepszać pancerz skoro wiemy, że za jakiś czas awansujemy w obozie i zdobędziemy nowy pancerz? Nawet jeśli twórcy uznali, że w jedynce było za łatwo się obłowić to tutaj przegięli w drugą stronę.
Sporo osób narzeka na minigrę otwierania zamków a mi się podoba. Trzeba było trochę wytężyć mózgownicę. Jednie kilka zamków napsuło mi krwi, bo jakbym nie kombinował to nie można było ich otworzyć. Pewnie gdybym nauczył się drugiego poziomu włamywania to stałyby się łatwiejsze do otworzenia. W oryginale praktycznie nie korzystałem z kradzieży kieszonkowej, bo nie była zbyt dobrze wykonana. Trzeba było się skradać co zwracało uwagę postaci. W Gothic II była wykonana lepiej, bo okradaliśmy postać w trakcie rozmowy z nią. W Gothic Remake ten system kradzieży mi się podoba. Nie musimy się skradać, wystarczy stanąć za NPCem i widzimy szanse na powodzenie kradzieży. Nie korzystałem z tego jakoś często, ale jeśli widziałem taką opcję to to robiłem.
Interfejs a przynajmniej ekwipunek jest do poprawki. W grach PB jakoś nigdy nie miałem problemu ze znalezieniem odpowiedniego przedmiotu. Broń zawsze układała się od najlepszej do najsłabszej, a tutaj pomimo masy zakładek i tak mamy burdel. Część ikonek jest nieczytelna. Dziwne jest to, że na karcie postaci nie widzimy wszystkich umiejętności jakie możemy zdobyć tylko pojawiają się te, których się nauczymy. Może miało to nawiązywać do papierowych erpegów? Fajnie za to rozwiązano mapę. Mamy jedną główną na które nanoszone są zmiany o kolejne mapy jakie dostaniemy lub kupimy. Możemy też nanosić na nią własne znaczniki.
O ile wizualnie wszystko wygląda bardzo ładnie tak miejscami jest nieczytelne. UE5 ma swój charakterystyczny sznyt, ciężko niekiedy wyłuskać przedmiot do podniesienia wśród tylu kamyczków, pniaków, gałązek. Moim zdaniem nieco przesadzono z zagęszczeniem różnych obiektów. Po spędzeniu kilkudziesięciu godzin przywykłem do tego. Jak pisałem na początku najbardziej brakowało mi jesiennego klimatu, tych ciężkich deszczowych chmur unoszących się nad Górniczą Doliną, tego krakania wron gdy jesteśmy gdzieś w ruinach albo przy wieży Xardasa. Choć naturalnie mamy zmienne warunki pogodowe w tym deszcz i burze to jednak na ogół świeci słoneczko, a my widzimy chmary latających motylków. Tak jak teraz wygląda Gothic Remake mógłby wyglądać remake drugiego Gothica. Tam mieliśmy takie wiosenno-letnie klimaty. Tymczasem tym co wyróżniało pierwszą część była właśnie ta ponura jesień. Brak trochę Gothic Remake własnej tożsamości. Czasami miałem wrażenie jakbym grał w Elex 2 albo Risen 2 kiedy mamy egzotyczne wtręty w soundtracku czy w postaci palm na plażach. Poszczególne obozy wykonane są fenomenalnie. Zwłaszcza Obóz Bractwa i Nowy Obóz, które jeszcze potęgują klimat pierwowzoru. Stary Obóz wygląda praktycznie tak jak w oryginale. To co zasługuje na szczególną uwagę jest przywiązanie do szczegółów w wystroju wnętrz. Górska Forteca opowiada nam swoją historię poprzez obrazy na ścianach, wygląd poszczególnych pomieszczeń. Taka narracja środowiskowa nie była na aż tak wysokim poziomie w oryginale z uwagi na małą szczegółowość.
Już ogrywając demo Nyrasa nie byłem przekonany do tego systemu walki. I grając w Remake miałem podobne odczucia. Nie byłem fanem tego systemu walki opartego na aż sześciu przyciskach: LPM, PPM (ciosy na boki), Q, E (góra-dół), LAlt (unik) i LCtrl (blok). Trzeba wyzbyć się przyzwyczajeń z innych gier: spamowania LPM. Tutaj to nie działa. Należy zmieniać kierunki ataków by wychodziły nam płynne sekwencje. Gdy już wyszkoliłem się na poziom mistrza broni jednoręcznej i nauczyłem się wykonywać combosy walka dawała frajdę. Początki jednak nie należą do najłatwiejszych. Byle ścierwojad czy kretoszczur ma nas na dwa uderzenia. Oryginał wybaczał więcej. Jednak im dalej tym miałem wrażenie, że jest łatwiej niż w klasyku. Takie wilki na początku były dość silne a tutaj nie wyróżniają się zbytnio na tle ścierwojadów. Pierwsze starcia z orkami na Cmentarzysku czy w drodze do wieży Xardasa też były bardziej wymagające w pierwowzorze. Z kolei takie cieniostwory czy błotne węże były wymagające bardziej niż klasyku na etapie zbierania Ulu-Mulu.
Mimo wszystko mało responsywna walka czy interfejs nie pozwalają się cieszyć z tych walk. Wyciągnięcie broni trwa wieki. Od wciśnięcia przycisku do faktycznego wyciągnięcia miecza mija nawet 2 sekundy. A jeśli bohater trzyma w dłoni pochodnię to jeszcze dłużej, bo musi najpierw wbić ją efektownie w ziemię a dopiero później wyciąga miecz. Skoro trzymając pochodnię bohater znajduje się w trybie walki o czym świadczy ustawienie kamery i to że możemy uderzać pochodnią to dlaczego nie może trzymać miecza w jednej a pochodni w drugiej ręce? To samo tyczy się spożycia mikstur z paska "szybkiego" wyboru. Wszystko trwa cholernie długo. Sojusznicy tak jak w oryginale atakują nas za każdym razem kiedy ich draśniemy w trakcie walki. Remake powinien eliminować wady pierwowzoru a nie je odtwarzać. To już mogli zrobić jak w Wiedźminie 3 gdzie Geralt robił piruety i przez sojusznicze postaci broń przenikała. O tyle dobrze, że z Gornem nie było problemów w trakcie odbijania Wolnej Kopalni.
Pojawiają się walki z bossami, które starano się uatrakcyjnić względem oryginału. Na papierze wygląda to fajnie, w praktyce jest irytujące. Ten model walki średnio nadaje się do takich potyczek. Chyba, że zainwestujemy w akrobatykę i mamy dłuższe uniki. Takie golemy przed wieżą Xardasa były na jeden, dwa strzały. Wystarczyło zastosować odpowiednie zaklęcie czy broń. Tymczasem tutaj z każdego zrobiono pełnoprawnego bossa. Znajdują się one nieco w innych miejscach i każdy ma swój biom. W walce z ognistym golemem bywają sytuacje kiedy cała arena pokryta jest lawą. Lodowy zaś ma trzech mniejszych pomagierów. Również z każdego Księcia Demonów w Świątyni Śniącego zrobiono pełnoprawnego bossa. W oryginale był to zwykły przeciwnik, może nieco silniejszy. A tutaj trzeba stoczyć trzy takie, dość wymagające walki pod rząd. Poza tym w klasyku na etapie Świątyni Śniącego dysponujemy dość silnymi broniami i to zarówno dwuręcznymi, jak i jednoręcznymi. Tymczasem w remaku musiałem biegać z jednoręcznym mieczykiem zadającym 60 obrażeń. Twórcy nie tylko są skąpi jeśli chodzi o rudę, ale także w przypadku broni. A jako, że byłem zmuszony grać magiem to nie miałem zbyt silnej postaci, gdyż wszystko pakowałem w kręgi.
Szkoda, że końcówka jest równie słabo dopracowana co w oryginale. Miejscami nie wiadomo do czego to zmierza i wkrada się chaos. Alkimia pozmieniała nieco w fabule i trochę tego nie udźwignęła. Historia w oryginale była w miarę spójna, choć zdaję sobie sprawę, iż Michael Hoge klecił ją na ostatnią chwilę. Mimo wszystko udało się to w miarę poukładać. Remake poprzestawiał kilka klocków i tu, i ówdzie coś mi nie grało. Motorem napędowym bohatera w oryginale było wydostanie się z kolonii. Śniący swoim istnieniem podtrzymywał Barierę, dlatego tak zależało Bezimiennemu na jego wygnaniu. Tutaj zaś ciągle mówi o tym, że Śniący wszystkich pozabija. Nie używa argumentu np. w rozmowie z Saturasem, że wygnanie Śniącego zniszczy Magiczną Barierę. Przed naładowaniem Uriziela z kopca rudy znikąd pojawił się Saturas, nie było nawet animacji teleportacji. Udało mi się go przekonać, ale po naładowaniu zaczął atakować mnie i Miltena. Wizyta w SO też jest dziwaczna. Raz jesteśmy atakowani, a raz nie. Udało mi się przedostać do Gomeza zamieniając się harpię i przez okno wlatując do zamku. Pogadałem z Gomezem, udało się pokojowo zdobyć klucz do magicznej zbroi, ale po dialogu i tak mnie zaatakował. Co skończyło się eksterminacją wszystkich na placu zamkowym, bo do reszty obozu nie wchodziłem by przynajmniej Thorusa oszczędzić. Stone'a uwolniłem, ale dość szybko zgubił mi się w lochach. Kiedy powróciłem do gry i wczytałem zapis rozgrywki Stone się pojawił. Próbowałem przeprowadzić go przez Stary Obóz, ale ciągle mnie ktoś atakował. Później Stone też mnie zaczął atakować i nazywać złodziejem. Normalnie jak w klasyku. Odpuściłem temat i zająłem się Chromaniem. I teraz najlepsze! Stone nagle zjawił się znikąd w Wieży Mgieł i mnie zagadał. Udało się skończyć questa i później pojawił się u Darriona. Moim zdaniem mógł powstać z tego ciekawszy wątek. np. Kruk i reszta magnatów dogadują się z nami za plecami Gomeza i ratują swoje tyłki pozwalając nam do niego pójść. Uniknięto by masy problemów.
Były momenty w końcowej fazie gry gdy byłem atakowany również w Obozie Bractwa, nie wiedzieć czemu. W obozie Quentina też jest totalny chaos. Wykonałem questa dla Brannoka, ale w losowych momentach bandyci potrafili mnie atakować. Jednak udało mi się porozmawiać z Quentinem i przeteleportować do NO w momencie gdy Quentn zaczął mnie atakować.Ewidentnie widać, że skrypty w końcowych rozdziałach wariują i tutaj twórcy powinni skupić się na dopracowaniu gry. Wydaje mi się, że tworząc runę z Urizela w klasyku dalej mieliśmy sam miecz. Tymczasem w remaku nie widziałem go w ekwipunku. A gdy przyszło co do czego to barierę czy serca Śniącego Bezimienny niszczył Urizielem którego nie miał. Ok. Niepotrzebna wydaje mi się zmiana w której od kapłanów nie zdobywamy mieczy do przebicia serc Śniącego a jakieś klejnoty, które wzmacniają Uriziela. Nie wiem jak odnieść się do samego finału. W oryginale nie był on jakoś fascynujący, ale sprawdzał się w swojej prostocie i był spójny z tym co wcześniej słyszeliśmy. Tutaj mamy walki we śnie co nawet pasuje do Śniącego. Walczymy z szalonymi wersjami wszystkiego co spotkaliśmy w trakcie gry. Na pewno finał jest ciekawszy z punktu widzenia rozgrywki, ale lubię też prostotę oryginału. W klasyku klimat zagrożenia jest większy, tutaj niezbyt go czułem.
Fajnie, że tak jak w oryginale można rozmawiać z postaciami bez imienia, a przemierzając obozy możemy usłyszeć strzępki rozmów. Buduje to klimat. W Risenach czy Elexach Piranie zaniedbały ten element. Oczywiście część tych kwestii się powtarza, ale i tak dobrze, że można wymienić kilka zdań ze zwykłym kopaczem czy strażnikiem dowiadując się co nieco o kolonii. Nowe misje nie są jakoś szczególnie zaprojektowane. Przypominały mi te z modów takich jak Edycja Rozszerzona. Czasem są nieczytelne, a czasem zabugowane jak quest "Dołączenie do strażników". Zapewne był on powiązany z innym nowym zadaniem "Napad". Przez kilka godzin próbowałem je ukończyć, ale ostatecznie dałem spokój i wybrałem karierę maga. O tyle dobrze, że przed wyborem ścieżki zrobiłem sobie save. Zadanie "Plan ucieczki" też zakończyło się dziwacznie.

Ostrzegam przed SPOILERAMI w recenzji zarówno z oryginalnego Gothica, jak i Remaku. Nie ukrywam tego, bo recenzja będzie poszarpana, gdyż w różnych momentach wspominam o wydarzeniach fabularnych.
Uff... Po 55 godzinach ukończyłem Gothic Remake. Przechodzenie oryginału na spokojnie, bez pośpiechu zajmuje mi zwykle 25, max. 30 godzin. W Gothic Remake grałem jak w nową grę, starałem się zaglądać wszędzie, bo nigdy nie wiadomo czy w miejscu które było puste twórcy z Alkimii nie umieścili jakiejś nowej rzeczy. Niby nowej zawartości nie ma aż tak dużo, ale jednak trochę się tego nazbierało. Wykonałem 75 zadań, 5 questów widniało w dzienniku jako niewykonane głównie to zadania przyjęcia do innych obozów oraz dwa zadania z obozu Bractwa, które aktywowały się kiedy znalazłem kryjówkę Jacko. Naliczyłem 15 nowych questów plus pewnie należy kilka dodać kiedy jesteśmy członkiem innych obozów oraz dwa zadania związane z bestiariuszem dla Cavalorna, których nie wykonałem. W połączeniu z nieco większym światem, bardziej czasochłonnym otwieraniem zamków, craftingiem nieobecnym w klasyku, ekonomią sprawiającą, iż trudno się wzbogacić co zmusza do biegania, expienia i zbierania wydłużyło to rozgrywkę o drugie tyle. O tak, biegania jest sporo. W klasyku można było je znacząco ograniczyć dobrze planując kolejność wykonywanych misji, a poza tym o rudę było znacznie łatwiej. No i tak od połowy gry mieliśmy mikstury szybkości. W remaku mamy sprint od samego początku, ale jest on wolniejszy od przyspieszenia z klasyka. Mając to na uwadze zapewne mniej chętniej wracać będę do tego odświeżenia. Tym bardziej, że jeśli już wracam do pierwszego Gothica to głównie ze względu na ten niepowtarzalny, surowy, ponury, jesienny klimat, który w remaku trochę się rozmył.
Atmosfera zbliża Gothic Remake w stronę bardziej typowego fantasy, Kiedy trafiamy do enklawy orków czułem się trochę jak w Mass Effect Andromeda gdy po raz pierwszy trafiamy do osady Angarów. W klasyku cały czas czułem niepokój kiedy grupa orków non stop za mną biegała i pokrzykiwała coś w swoim języku. Nawet demon Xardasa potrafi rzucić żarcikiem kpiąc nieco z rozmowy z nim samym w pierwowzorze. Sam Xardas z tajemniczego, lekko znudzonego nekromanty zmienił się w nad wyraz ekspresyjnego i pobudzonego staruszka. Liczyłem też, że Bractwo Śniącego będzie miało jakąś rolę po Wielkim Przyzwaniu, bo w oryginale było totalnie porzucone i nic tam się już nie działo. Remake tego nie zmienia a szkoda, bo Cor Angar to świetna postać, która zasługiwała na większą rolę. Za słabo przebija się historia pięciu orkowych szamanów którzy przyzwali Śniącego. W oryginale najpierw o tym opowiedział nam Ur-Shak a później Bezimienny streścił to Xardasowi, więc ta opowieść mogła się utrwalić. Tutaj mówi nam o tym Xardas przy pierwszym spotkaniu, ale jakoś słabo to wybrzmiało jak na mój gust. W remaku już w II rozdziale Bezimienny sam odkrywa, że Śniący został wezwany by zniszczyć ludzi, w pierwowzorze wezwali go by zniszczyć drugi klan. Zapewne chodziło o orkowy klan a nie ludzi. Historia Lee była bardziej dramatyczna w klasyku. Tam był ulubionym generałem króla, a zazdrosna szlachta wrobiła go w zabójstwo żony Rhobara II. Tutaj z tego co pamiętam sam król wysłał go na przegraną wojnę po to by mieć pretekst do wtrącenia go do kolonii.
Rozczarowało mnie, że Gorn nie brał z nami udziału w eksploracji Klasztoru Zmiennokształtnych jak w oryginale tylko stał przed bramą. Twórcy naprawdę sądzili, że na tym etapie jesteśmy w stanie pokonać cieniostwora? W momencie kiedy on ma nas na dwa uderzenia? Serio? Jest on oczywiście "do zrobienia" tylko nie każdy gracz lubi wczytywać grę po kilkanaście razy zwłaszcza mając w pamięci, że gdyby zrobiono to zgodnie z oryginałem byłoby dużo łatwiej. Poza tym jakby mi się nie zbugował quest to już byłbym strażnikiem i w lepszej zbroi byłoby łatwiej. W oryginale kiedy zostaliśmy wyrzuceni ze Starego Obozu praktycznie z automatu przyłączaliśmy się do Nowego Obozu. W remaku nic się takiego nie działo. Odbiłem Wolną Kopalnię i dalej nic. Dopiero jak podszedłem do bramy SO i pogadałem z Fletcherem to temat się pojawił u Saturasa. Co ciekawe istniała opcja bym jako Mag Ognia wszedł do Starego Obozu. Wystarczyło zapłacić Fletcherowi 100 bryłek rudy. A kiedy odmówiłem to nim się zdążyłem się oddalić zagadał drugi raz i zaatakował. W oryginale nie trzeba było nawet podchodzić do bramy by móc zmienić barwy. Szkoda, że gra rzadko rozpoznaje naszą przynależność frakcyjną. Lee nazwał mnie strażnikiem a Myxir kiedy pomagamy mu w odnalezieniu wibracji nazywa nas tępym osiłkiem z mieczem czy coś w tym stylu. A przypominam, że byłem Magiem Ognia. Wydaje mi się, że w oryginale częściej była podkreślana nasza przynależność, choć nie tak często jak w Gothicu II.
Dostałem się do Gomeza jako harpia wlatując przez to okrągłe okno, udało się uniknąć walki, rozwiązałem sprawę pokojowo, ale po dialogu i tak Gomez mnie zaatakował. Wybiłem więc wszystkich, także i Kruka, tak jak w oryginale. Meh. Miałem nadzieję, że co jak co, ale ten moment jakoś inaczej rozwiążą w remaku. W klasyku był chaos, często się bugowało, Gomez zagadywał nas przez ściany a tutaj nie jest lepiej. Na dodatek Stone po uwolnieniu go z lochów gdzieś mi się zapodział. Może jeszcze pojawi się u Darriona. W sumie to mógłbym już iść do Śniącego, ale połażę sobie jeszcze po kolonii. Nie zajrzałem jeszcze chociażby do tej miejscówki gdzie w oryginale była orkowa arena niedaleko Cavalorna. Jeszcze zrobię zadanko dla Lee z obozem Quentina i Chromanina.
Da się jakoś w miarę bezkrwawo rozwiązać wizytę w Starym Obozie pod koniec gry? Gdy przeteleportowałem się do SO tak jak w oryginale przywitał mnie Bartholo. Pokonałem go i dwóch strażników, ale ich nie zabijałem. Wyszedłem na plac i strażnicy mnie nie atakują, jednak gdy tylko zbliżyłem się do siedziby Gomeza rzucili się na mnie wszyscy. Ten moment wydaje się równie mało dopracowany co w pierwowzorze. Nawet Kruka mogłem zabić. Sądziłem, że Kruk jakoś usunie się z drogi i dopuści mnie do Gomeza. Zabiłem praktycznie wszystkich, ale z rozmowy z Gomezem odniosłem wrażenie, iż gdybym nie wybił połowy obozu to byłby bardziej pokojowo nastawiony. Teraz już sam nie wiem.
A hipotetyczny Gothic 3 od Alkimii nie powinien być remakiem tylko rebootem w którym z oryginału można by zostawić co najwyżej soundtrack. Cała reszta jest do napisania na nowo. Co do Gothic II to mam nadzieję, że nie będą się rozdrabniać, iż najpierw stworzą podstawkę a później dodatek tylko od razu przeniosą całą zawartość G2:NK. Ciekaw jestem ile będzie zajmować przejście remaku Gothica II. Skoro G1 od PB przechodzę w 25h, a teraz mam ponad 40h i wciąż jeszcze trochę przede mną. Ponad 50h pęknie na pewno. G2:NK od PB przechodzę w 50-60h, więc remake od Alkimii pewnie będzie tytułem na ponad 100h.
Jeśli Alkimia po remaku G2:NK zabrałaby się za Gothic 3 to powinna stworzyć go od nowa. To powinien być bardziej reboot niż remake. W sumie to G3 w ogóle nie powinien być brany pod uwagę jeśli chodzi o kanon. Taki zrebootowany Gothic 3 powinien się skończyć tym, że królem zostaje Bezi, ale nie dlatego, że zabije osobiście Rhobara II czy zostanie takim szaleńcem jak w G3 czy Zmierzchu Bugów. Po prostu za swoje zasługi dla Myrtany. Gothic 3 od Alkimii powinien mieć porządną fabułę, z podziałem na rozdziały, a nie taką szczątkową jak w grze od PB: znajdź Xardasa, znajdź artefakty Adanosa i wybierz zakończenie. Odbijania kontynentu praktycznie w pojedynkę też nie powinno być. No i świat powinien wyglądać zupełnie inaczej. Miasta na kontynencie powinny przewyższać Khorinis, a już zwłaszcza Vengard. W G3 mieliśmy raczej wioseczki niż miasta.
Meh, okazało się, że nawet mając trzeci krąg nie mogę kupić szaty arcymaga. Nic to. Raczej kolejnych trzech poziomów zdobyć mi się nie uda. Zresztą i tak zaraz zostanę magiem wody, ale fajnie byłoby mieć szatę arcymaga ognia w kolekcji.
Quest "Napad" może powodować błędy w zadaniu "Dołączenie do strażników". Jeśli rozpoczniemy zadanie "Napad", ale go nie sfinalizujemy u Laresa, bo kończy się to automatycznym przyjęciem do Nowego Obozu i później przyłączymy się do Starego Obozu to może się okazać, że zadania "Dołączenie do strażników" nie można ukończyć. Po zaprowadzeniu Kopaczy na Plac Wymian i zabiciu napadających nas Szkodników nic więcej się nie dzieje i quest tkwi w martwym punkcie.

W sumie już mógłbym rozpocząć czwarty rozdział, ale jeszcze chcę podexpić by zdobyć poziom i nauczyć się trzeciego kręgu magii dzięki czemu będę mógł kupić szatę arcymistrza. Jest 6 tys. punktów doświadczenia do zdobycia, ale może się uda jeśli przemierzę całą kolonię, szczególnie lasy gdzie potworków jest najwięcej.
Jestem w trakcie poszukiwania kamieni ogniskujących. Rozczarowało mnie, że Gorn nie brał razem z nami udziału w eksploracji klasztoru zmiennokształtnych jak w oryginale tylko stał przed bramą. Twórcy naprawdę sądzą, że na tym etapie jesteśmy w stanie pokonać cieniostwora? W momencie kiedy on ma nas na dwa uderzenia? Serio? Jest on oczywiście "do zrobienia" tylko nie każdy gracz lubi wczytywać grę po kilkanaście razy zwłaszcza mając w pamięci, że gdyby zrobiono to zgodnie z oryginałem byłoby dużo łatwiej. Poza tym jakby mi się nie zbugował quest to już byłbym strażnikiem i w lepszej zbroi byłoby łatwiej. A tak to biegam w "gołym" ubranku Cienia, bo magiem też póki co zostać nie mogę. Poszedłem do kamiennego kręgu przy którym powinien być Milten od którego miałem nadzieję dowiedzieć się gdzie są te kapliczki które mam odwiedzić. A tu zaskoczenie! Okazało się, że zamiast Miltena jest tam Diego. Pewnie później okaże się, że Milten będzie przy Kamiennej Twierdzy, a Lester w Kanionie Trolli i przez cały trzeci rozdział będę biegał we wdzianku Cienia.

Quest "Dołączenie do strażników" jest spieprzony. Podchodziłem do niego na najróżniejsze sposoby a i tak nie mogłem posunąć go do przodu. Pokonujemy Szkodników na Placu Wymian, a oni wstają i znowu nas atakują. Nawet jak ich zabiłem to nic się nie działo. Może dlatego, że Kirgo został przez nich powalony na glebę i posypały mu się skrypty, ale gra powinna być gotowa na takie sytuacje. Zapisywałem, wczytywałem grę i nic się nie działo. Kirgo nie chce rozmawiać, Kopacze których przyprowadziłem na Plac Wymian też nic nie robią. Ostatecznie zostałem zmuszony do obrania ścieżki maga. O tyle dobrze, że sobie zrobiłem zapis przed tym wyborem. Nowe questy prezentują czasami poziom tych z modów Edycja Rozszerzona czy Mroczne Tajemnice. I sprawiają równie spore problemy jeśli chcemy je wykonać. Już mogli zostawić to po staremu i do straży dołączalibyśmy po pokonaniu Królowej Pełzaczy.
Minigierka dość łatwa do rozkminienia nawet bez czytania samouczków. Trzeba trochę pokombinować, czasami bywa dość czasochłonna, ale sporo zamków otworzyłem bez inwestowania PN w otwieranie zamków. Dopiero niedawno nauczyłem się pierwszego poziomu, ale nie miałem jeszcze okazji przetestować jak się teraz je otwiera. Zresztą gracze często mają problem z minigierkami otwierania zamków jak chociażby w Kingdom Come.
Poziom trudności moim zdaniem przegięty na domyślnym poziomie, czyli Gothic bez wspomagania łączenia ciosów. Początkowe potworki jak młode ścierwojady czy kretoszczury potrafią nam zjechać pół paska zdrowia jednym ciosem. A w oryginale nie były one trudne do pokonania nawet na początku. Poza tym nie jestem fanem tego systemu walki opartego na aż sześciu przyciskach: LPM, PPM, Q, E, LAlt i LCtrl. Ciężko się do tego przyzwyczaić. W oryginale przytrzymywało się LCtrl i uderzało strzałkami. Liczyłem, że od czasów dema to zmodyfikowali. Moim zdaniem chcieli być zbyt gothicowi i lekko przegięli. Podobnie było w pierwszym Elex, gdzie przez 15-20 h trzeba było unikać praktycznie wszystkich potworów.
Moim zdaniem Alkimia powinna skasować Gothic Remake póki jeszcze mają czas, bo teaser End of Eden zaorał ich totalnie. XD
A tak na poważnie to choć z początku byłem zainteresowany tym projektem to marketing oparty na hejtowaniu Gothic Remake skutecznie mnie do End of Eden zniechęcił. Z początku na materiałach z oficjalnego kanału można było zobaczyć gameplaye z Gothiców albo Risena z zapewnieniami, że w End of Eden też tak będzie. Później autor wpadł na genialny pomysł, że podpinając się pod Kiszczaków i innych zapewni sobie dodatkowy rozgłos. A po tym co zaprezentowali w teaserze chyba mało kto będzie ich traktował poważnie. Cóż, jak ktoś nie ma nic ciekawego do zaprezentowania to chwyta się najłatwiejszych sposobów a przekaz negatywny do takowych należy.
O samym teaserze nic pozytywnego napisać nie mogę. Spędziłem w nim zaledwie 20 minut. Zobaczyłem jak wygląda walka, kawałek świata, dialogi i jakoś więcej nie chciało mi się grać. System walki mało responsywny. Raz postać wykonuje cios, innym razem nie. Przez cały czas słychać jakieś dziwne odgłosy może to dźwięk dziobania tych pseudościerwojadów, które tutaj nazywają się kłapacze. Niezależnie od miejsca w którym jesteśmy ciągle słychać ten dźwięk. Postacie w trakcie dialogów nie wykonują żadnych gestów i nie ruszają ustami. Jeśli chodzi o pozytywy to polski dubbing jest całkiem ok, pierwsza cut-scenka też wykonana jest dobrze.
Już wczoraj to pisałem, że wygląda to na celowe działanie. Gdyby Alkimia była pewna swojej gry wysłałaby kody recenzenckie na 2 tygodnie przed premierą. Warhorse udostępnił grę recenzentom chyba na miesiąc przed a embargo spadało tydzień przed premierą KCD 2. Przecież nic nie stało na przeszkodzie by polscy recenzenci ogrywali grę po angielsku a polonizację ocenili później.
Miejscami zbyt efekciarskie i przekombinowane. Wolę prostotę oryginału. Poza tym jest ucięte. Pewnie reszta będzie już w cut-scence na silniku gry.
Ktoś w to w ogóle gra? Recenzenci dostali wcześniejszy dostęp? Bo UV mówił, że nie dostał a KCD 2 ogrywał już na miesiąc przed premierą. Embargo na recenzje spadało tydzień przed, a w przypadku Gothic Remake recki pojawią się chyba w chwili premiery. Alkimia takimi działaniami sprawa wrażenie, iż chce coś ukryć.
Mam wrażenie, że wygląda to delikatnie lepiej niż na poprzednich gameplayach. Zarówno jeśli chodzi o grafikę, gdzie nie mamy tak agresywnego kontrastu, jak i walkę gdzie wydaje się to wszystko bardziej responsywne.
Zawsze jak widzę walkę w tym Remaku to jest w niej coś odstręczającego. Gothic i Gothic II ograłem mnóstwo razy i choć tam system walki jest bardzo prosty to nigdy nie czułem znużenia czy zmęczenia walką. A tutaj wystarczy, że zobaczę pokonanie jednego, dwóch stworków i mam takie przeczucie, że walka w tej grze będzie męcząca. Nawet to jak biega bohater wygląda dziwnie kiedy podskakuje na każdej najmniejszej nierówności.
Spiders to byli całkiem sprawni wyrobnicy, ale tylko wyrobnicy. Żaden ich tytuł nie był wybitny czy rewelacyjny. Nie stworzyli też własnego stylu jak Piranie, tylko zżynali od innych poszczególne elementy i składali z nich swoje gry. Nie potrafili też trzymać się obranej ścieżki tylko zmieniali koncepcje. Po niezłym Greedfall zamiast kuć żelazo póki gorące zaprali się za robienie soulslike'a, bo akurat były na topie. A gdy zaczęli robić Greedfall 2 to zmienili mechanikę walki na turówkę, bo na topie był Baldur's Gate III. Tak jak powiedziałem: wyrobnicy, nic więcej.
Jeśli to primaaprilisowy żarcik to kwalifikuje się na pozew, gdyż celowo wprowadza w błąd nabywców. Nie mieliście psychy poinformować o obsuwie GTA VI?
To teraz autor komiksu powinien złapać ich za dupę i domagać się zmiany tytułu gry.
No i dobrze. Nie każda gra musi mieć rozwój postaci. W takim Wieśku 3 niby był rozwój a jakby go nie było. Taki antyrozwój z tymi slotami w które wrzucało się się umiejętności albo wyrzucało jak nam brakowało miejsca. Do tego przeciwnicy na różnych levelach. Ten sam utopiec mógł być na 5. jak i 30. poziomie. Albo wymagany level do założenia broni. Nieraz dochodziło do takich absurdów, że jakiś obdartus z bagien mógł mieć przy sobie miecz, którego Geralt nie mógł założyć, bo miał za niski level. Już wolałbym by tego "erpegowego" systemu nie było w Wiedźminie 3. Grałoby się przyjemniej.
Fajnie jakby gra na siebie zarobiła. Pewnie aż tak dużo sprzedać nie muszą. Może milion sprzedanych egzemplarzy sprawi, że wyjdą na zero. Ciekaw byłbym ewentualnej "dwójki". Na pewno prace nie trwałyby tak długo, bo już fundamenty mieliby już stworzone. W remaku pewnie najgorsze były kwestie koncepcyjne: jak oddać ducha oryginału tworząc nowoczesną grę. Dodatkowo dostaliby feedback od grających w remake "jedynki" i może w 3-4 lata gra byłaby gotowa. Tym bardziej, że Gothic II to już takie standardowe fantasy.
Dłubią, dłubią i skończyć nie mogą. Teraz byłby idealny czas na premierę, bo nie ma jeszcze aż takiego natłoku.
Mnie już takie mody nie jarają. Po Kronikach Myrtany stałem się bardziej wybredny. Raczej nic im jakościowo nie dorówna. Poza tym tyle gier jest zawsze w kolejce do ogrania, że nie mam już czasu na ogrywanie modów. O wiele bardziej czekam na edycje konsolowe trylogii Gothic. Wtedy wersje steamowe powinny też dostać osiągnięcia. Wówczas byłaby motywacja by powrócić do oryginalnych gier, które zna się na wylot i wymaksować je.
Bądźmy poważni: za plaże gestrali Clair Obscur nie zasługuje na wyższą notę niż 75/100.
Wystarczy, że wyjdzie nówka sztuka gra z ładną grafiką i ma zapewnione miejsce w TOP 10 vide: Wiedźmin 3, BG3, CP 2077, Clair Obscur. Ta topka już dawno stała się groteskowa. Dobry erpeg to coś więcej niż ładna grafika, ale redakcji GOLa najwyraźniej to wystarcza. Wiedźmin 4 w TOP 3 miejsce ma zapewnione.
Chociaż już dawno kupiłem i ograłem na Steam (tak samo RDR 2 kupiłem na premierę na PS4, więc nie podjarał mnie ten "przeciek") to akurat danie takiej gry chwali się Epiczkowi.
A o co chodzi z Housem w tym serialu? Bo gra go dwóch aktorów. W pierwszym sezonie był inny, teraz jest inny. To są bracia czy jeden podszywa się pod drugiego i będzie chciał przejąć jego biznes? Bo po pierwszym odcinku nie bardzo czaję. A może po prostu zmienili aktora?
Czekam w sumie do jutra. Liczę, że na zimowej wyprzedaży promocja będzie największa z dotychczasowych.
Fajnie, że Polacy biorą udział w tworzeniu gry z tak kultowej marki. Polskie studia tworzyły już m.in. gry z serii Gears of War i Silent Hill, teraz doszła kolejna.
Nagroda graczy to żart. To przecież gra z 2024 roku. Zagłosowało parę chińskich wiosek i przegłosowało wszystkich.
Wygląda jak gra z 2015 roku. Dla mnie seria TES mogłaby się skończyć. W czasach kiedy wychodził Morrowind, Oblivion czy Skyrim Bethesda była jednym z nielicznych studiów, które mogło zaoferować erpega w dużym otwartym świecie. I TESy faktycznie coś znaczyły. Dzisiaj jednak średniej wielkości studio dysponując darmowym silnikiem jest w stanie stworzyć grę lepszą od tworów Beci. I to bez ekranów wczytywania przy wejściu do najmniejszej szopy.
O matko, w Złote Wrota grałem ponad 10 lat temu. Ciekawe czy będzie jakieś streszczenie poprzedniej części. Swoją drogą to będzie chyba dostępne w Steam Workshop a nie jako osobna produkcja jak Kroniki.
Już ogrywając demko pisałem, że Of Ash and Steel ma więcej z gier Piranha Bytes niż Gothic Remake. Widać tam podobieństwa nie tylko do Gothica, ale i do Risenów również. Cena też na plus. Tyle powinny kosztować niskobudżetowe tytuły.
80 zł na premierę? Nieźle! Właśnie w takich cenach powinny chodzić średnio albo niskobudżetowe tytuły. Gdybym nie miał masy napoczętych gier w tym KCD 2, którego jeszcze nie ukończyłem, bo specjalnie czekałem aż wyjdą wszystkie DLC, to Of Ash and Steel kupiłbym na premierę. A tak to się wstrzymam. Może przez ten czas twórcy jeszcze bardziej dopracują grę albo wyjdą jakieś dodatki.
Clair Obscur jest zdecydowanie przehajpowane. Henryczek zasługuje na wszystko co najlepsze.
W pracach nad nim pomogli Antoni Olbrychowski, mistrz świata w walce mieczem
A nie Antoni Olbrychski, wnuk Daniela Olbrychskiego?
Akurat "Trylogia husycka" ma tendencję spadkową. Najlepsze jest "Narrenturm". Schemat w którym Reynevan pakuje się w kolejne kłopoty na własne życzenie i jakimś cudem jest ratowany nie zmienia się do samego końca. O ile "Narrenturm" to takie 7,5 czy nawet 8/10, tak "Lux perpetua" to 5/10. Przy drugim czytaniu "Trylogii husyckiej" strasznie mnie już irytował główny bohater.
No, teraz to jakoś wygląda, bo na gameplayu z gamescomu nie wyglądało to na walkę, która mogłaby sprawiać jakąkolwiek frajdę. Tylko dlaczego przy walce ze zwierzaczkami odgłosy są takie jakby się uderzało metalem o metal? Wkurzało mnie to już w Eleksach. Walczysz z jakimś kurczakiem a odgłosy są takie jakby ten kurczak był z metalu.
To są jednak talenty. Taka bogata firma a przerasta ich wypuszczenie aktualizacji. Powinni zamknąć to studio i przestać udawać, że umieją jeszcze tworzyć gry.
Już się nie mogę doczekać tej gry na 20-letnim silniku z ekranem wczytywania przed wejściem do każdej chaty.
Myślałem, że bardziej przesuną a nie tylko o dwa tygodnie. Z drugiej strony takim budżetowym tytułom dobrze robi wcześniejsza premiera, twórcy dostaną jakiś zastrzyk gotówki i wówczas biorą się za łatanie sugerując się uwagami graczy. Po roku może być z tego dużo lepszy tytuł niż na premierę.
Przeszedłem kilka miesięcy temu grając solo. Gdybym nie słuchał podcastów w trakcie to rzuciłbym w cholerę po kilku godzinach. Gra ewidentnie nastawiona na co-op. Ale jeśli traktuje się ją jako tło to sprawdza się całkiem ok.
Stworzyli taką zajebistą grę, że nie pójdzie na Switchu a prawda jest taka, że pali im się pod tyłkami i wątpię czy wyrobią się na marcową premierę. Na PGA dalej będą pokazywać to idiotyczne demo z walką zamiast pokazywać już praktycznie gotową grę. Nie wygląda to dobrze. W sumie to dziwię się, że tego dema nie udostępnili na Steam Next Fest.
Czyli tradycja serii podtrzymana. Pierwszy Bloodlines też nie był wybitną grą, chociaż obrósł sporym kultem. To prawda, że ma genialny klimat i bardzo dobrą pierwszą połowę gry w której pojawiały się ciekawe zadania. Mimika postaci nawet dziś może robić wrażenie. Druga połowa była przepełniona walką i widać było, że gra była kończona w pośpiechu. Gra ma niby potencjał na replayability z uwagi na możliwość grania różnymi klanami, jednak to max. 2 podejścia w czasie których różni się tylko odbiór naszej postaci. Za pierwszym razem grałem Nosferatu, za drugim Toreadorem bodajże. I faktycznie rozgrywka mocno się różniła. Jako Nosferatu musiałem poruszać się głównie kanałami, a jako Toreador mogłem swobodnie łazić po mieście i dzięki temu znalazłem dużo więcej questów pobocznych. Pograłem też nieco Malkavianem, ale poza jakimiś efektami w postaci innej czcionki, głosami, które słyszy nasza postać reszta była taka sama.
Druga część powstawała w bólach i ostatecznie stworzyło ją studio, które dotychczas robiło symulatory chodzenia. Podobno z gry wycięto większość elementów RPG, więc wyjdzie z tego taka przygodówka. Pewnie ogram jak za kilka miesięcy będzie rozdawana na Epicu za free.
GOL wam się popsuł. Wygląda to jak mobilne gunwo. Przecież to wygląda jakby strona się posypała i niedoczytała.
Czekam na ostateczne rozwiązanie kwestii EA App. Wystarczy by dali możliwość przeniesienia wszystkich gier z tej aplikacji które mamy w bibliotece na Steam.
Gra za kilka miesięcy powinna mieć premierę a oni dalej z tymi demami zamiast pokazywać właściwie gotową grę w wersji beta. Nic z tego nie będzie. Widać tam brak wizji.
Średnia ostatnio recenzowanych gier na GOLu wynosi 9/10. Chyba zmieniliście skalę. To już wolałem tą, która zaczynała się od siódemki.
Sapkowski zawsze twierdził, że nie chce mu się tworzyć świata, rysować map i nie przykłada do tego wagi, a w "Rozdrożu kruków" dostaliśmy sporo geograficzno-topograficznych opisów. Zresztą jakby tak spojrzeć to w książkach wszystko jest szczątkowe, bo Sapkowi się nie chciało. Redzi zrobili dobrą robotę rozwijając uniwersum. W "Rozdrożu kruków" nawet Holt ma medalion żmii. Bonhart miał medaliony kota i gryfa po zabitych wiedźminach. Redzi wykorzystali to by wprowadzić różnorodność ekwipunku w grach, głównie w Wiedźminie 3.
Ludzie którzy co roku płacą 300 zł na tą aktualizację składów powinni przestać nazywać się graczami.
Hemsworth źle nie wygląda. W sumie to w niektórych sytuacjach mocno przypomina Cavilla, więc zmiana głównego aktora aż tak nie boli. Tylko co z tego? Ten serial został zarżnięty już w pierwszym sezonie. Mieszanie wątków z opowiadań i sagi, dokładanie do tego urojeń Hissrich, która nie czytała książek to totalne pomieszanie z poplątaniem. To ja już wolę nasz polski, narodowy serial, który z 13 opowiadań z "Ostatniego życzenia" i "Miecza przeznaczenia" zekranizował ich aż 10. Były tam oczywiście wymysły Parowskiego w dwóch pierwszych odcinkach o genezie wiedźminów, kobietach-wiedźminkach czy wątek Falwicka, wiedźmina-renegata, ale to nic przy tym jakiego gwałtu na tej serii dokonała Hissrich.
Do premiery nie zostało już dużo czasu i zamiast ciągle, do porzygu pokazywać walkę i bieganie w okolicach placu wymian to powinni zaprezentować kilka questów np. ze Starego Obozu. Może wówczas poczułbym jakiś klimat Górniczej Doliny z oryginału i magię pierwszego Gothica.
Jeśli chodzi o konkrety to nie podoba mi się interfejs. Jakiś taki skyrimowy, generyczny. Otwieranie zamków też ma jakąś dziwną minigierkę, zamiast zostawić ten prosty system lewo-prawo.
https://www.youtube.com/watch?v=O2wRoBV-IDQ&ab_channel=RocketBeansGaming
Przejście Mass Effectów też zajmowało 30-40 godzin w zależności od części i tego czy przechodziło się je wykonując wszystkie zadania poboczne i przechodząc DLC. Wolę takie podejście od sztucznego wydłużania czasu gry.
Jestem zdziwiony, że BG3 doczekał się na GOLu jedynie 435 newsów. Miałem wrażenie, że był minimum jeden dziennie.
Właśnie, w Gothicu najlepsze było to, że nie wiadomo było w którym kierunku pójdzie fabuła. W Gothic II już była bardziej standardowa. A tutaj w zasadzie streścili ją. Starzy gracze nie potrzebują by im opisywać świat, a nowym zostanie odebrana przyjemność z jego samodzielnego odkrywania. Grając po raz pierwszy przeczuwałem, że celem Bezimiennego będzie wydostanie się z Górniczej Doliny, ale jak to osiągnie nie wiedziałem. Kiedy słuchałem opowieści o Śniącym od nowicjuszy w Starym Obozie również nie przykładałem do nich większej wagi.
Niech jeszcze te geniusze ustalą premierę w okolicach GTA VI, tak jak Pirania wydała Elex II tuż obok dużych tytułów takich jak Elden Ring, Horizon Forbidden West, Dying Light 2, to na pewno osiągną sukces. Może planują wydać grę 15 marca 2026, równe 25 lat po premierze pierwowzoru. Tyle, że wtedy wypada akurat niedziela, więc może coś w pobliżu tej daty.
Co do samej gry to póki co jakoś tego nie widzę. Ostatnio zagrałem w Playtest Of Ash and Steel i tam o wiele bardziej czułem klimat dwóch pierwszych Gothiców niż w tym Remaku.
Fajnie by było jakby osiągnięcia, które pojawią się zapewne na konsolach pojawiły się również w wersji pecetowej na Steam.
Była dżungla, woda, teraz będzie ogień. W następnej kolejności: lód, ziemia, elektryczność, stal, powietrze i jakaś trująca planetka.
Też pograłem kilka godzinek w Playtest i muszę przyznać, że gra ma gothicowy vibe. Zastanawiam się czy nie większy niż Gothic Remake. W jakiś sposób twórcom udało się oddać klimat Gothica i Gothica II. Często jak widzę screeny z Of Ash and Steel to w pierwszym odruchu mam wrażenie, że są to zrzuty ekranu z jakiegoś moda do G2: NK. Oczywiście jest jeszcze mnóstwo do poprawy w praktycznie każdym aspekcie, ale solidne fundamenty do action RPG w stylu Gothica jak najbardziej są. Najbardziej kuleje walka. Owszem na początku gry nasz bohater jest cieniasem, tak jak gry Piranha Bytes nas do tego przyzwyczaiły, jednak nawet w pierwszym Gothicu Bezimienny sprawniej machał kilofem na początku. Tymczasem tutaj wyprowadzenie jednego ciosu trwa chyba 5 sekund. Na trailerach widać, że im dalej tym bohater sprawniej posługuje się bronią, jednak uważam, iż nawet na początku gry powinien robić to szybciej niż obecnie.
Zawsze kiedy w opisie widzę multi/survival/gra-usługa moje zainteresowanie danym tytułem spada do zera.
Ograłem demko w trakcie Next Fext i gierka mnie oczarowała. Klimatem przypomina mi trochę A Plague Tale, tam też mieliśmy historię rodzeństwa i w miarę realistyczne uniwersum.
Ma vibe gier Piranha Bytes, ale sporo jeszcze jest do poprawienia. Na początku wyprowadzenie jednego ciosu trwa kilka sekund. Nawet Bezimienny na początku G1 tak wolno nie machał kilofem.
Karolak ma ostatnio napięty grafik. A tak na poważnie to w roli Kubicy widziałbym Piotra Żurawskiego.
Gra Tom Clancy's Splinter Cell: Pandora Tomorrow nie jest dostępna w sklepach cyfrowych, takich jak Steam, Ubisoft Store czy Microsoft Store, z kilku powodów, które wynikają z problemów technicznych i decyzji wydawcy:
Problemy z kompatybilnością techniczną: Pecetowa wersja Pandora Tomorrow bazuje na edycji na Xboxa, która wykorzystuje technologię „shadow buffers” wspieraną jedynie przez starsze karty graficzne (GeForce 3, GeForce 4 oraz FX). Na nowszych układach gra nie działa prawidłowo, co może powodować błędy graficzne lub niestabilność. To sprawia, że wydanie cyfrowe wymagałoby znaczących nakładów na dostosowanie gry do współczesnych systemów, na co Ubisoft najwyraźniej nie chce się zdecydować.
Brak zainteresowania wydawcy: Ubisoft, mimo świętowania 20. rocznicy premiery gry w 2024 roku, nie zdecydował się na ponowne wydanie Pandora Tomorrow w wersji cyfrowej. Firma skupia się na nowszych tytułach lub bardziej popularnych odsłonach serii, takich jak Splinter Cell: Chaos Theory czy Blacklist, które są dostępne cyfrowo. Pandora Tomorrow jest pomijana, prawdopodobnie ze względu na mniejszą popularność w porównaniu do innych części serii oraz wspomniane problemy techniczne.
Ograniczenia licencyjne i dystrybucyjne: Gra była dostępna przez krótki czas w Microsoft Store, ale obecnie jej karta produktu jest nieaktywna, co może wskazywać na wygaśnięcie licencji lub inne kwestie związane z prawami do dystrybucji cyfrowej. Brak oficjalnych wyjaśnień od Ubisoftu sugeruje, że gra nie jest priorytetem w ich strategii wydawniczej.
Alternatywy dla graczy: Obecnie jedynym sposobem na zdobycie Pandora Tomorrow jest zakup używanych kopii fizycznych, np. na aukcjach internetowych jak Allegro, lub poszukiwanie starszych wydań z gazet, takich jak „Play”. Warto jednak zwrócić uwagę, że takie wersje mogą wymagać patchy lub spolszczeń, aby działać na nowoczesnych systemach.
Podsumowując, brak Splinter Cell: Pandora Tomorrow w dystrybucji cyfrowej wynika głównie z problemów technicznych związanych z przestarzałą technologią oraz braku woli Ubisoftu do inwestowania w jej modernizację. Gracze zainteresowani tytułem muszą szukać fizycznych kopii lub nieoficjalnych źródeł, choć te ostatnie mogą wiązać się z ryzykiem.
Idąc za radą Groka na Allegro upolowałem płytkę z CD-Action z numeru 266 i póki co działa. Przy okazji kupiłem też Double Agent z numeru 195, bo Chaos Theory mam na Uplay. Conviction upoluję na Uplay jak będzie jakaś promka, bo na Steam można tą część kupić tylko w pakiecie Echelon Edition, a Blacklist już kupię na Steam.
Ciekawe dlaczego tej części nie można kupić ani na Steam, ani w sklepie Ubisoftu. Porusza niewygodne tematy? A może jest jakiś spór o prawa np. do muzyki?
A mi się podoba kamera ustawiona blisko postaci. Do Wieśka 3 instalowałem nawet mody by w czasie walki nie mieć kamery z drona tylko być bliżej akcji. A gra jak na razie prezentuje się interesująco. Po upadku Piranha Bytes potrzebujemy takich erpegów jak The Blood of Dawnwalker czy Of Ash and Steel.
Odpalając demko nie wiedziałem się czego się spodziewać. Okazało się, że jest to soulslike co mnie zaskoczyło, bo gra zapowiadała się na jakiegoś zwykłego akcyjniaka ze strzelaniem i skradaniem. Ciekawie prezentuje się uniwersum. Nie jest tak oderwane od rzeczywistości jak gry z tego podgatunku zdołały nas przyzwyczaić. Przypomina nasz współczesny świat pogrążony w wojnie. Nasz bohater ma konkretny cel: odnaleźć rodziców. Nie uważam się za harkora gatunku: przeszedłem pierwsze DkS, DkS III przerwałem gdzieś pod koniec i do tej pory nie wróciłem. Trochę grałem w Bloodborne, ale jakoś się odbiłem. Ukończyłem też Lords of the Fallen z 2014 od CI Games. Hell is Us uświadomiło mi, że ten gatunek mnie nadal bawi i należałoby wreszcie powrócić do DkS 3 i wreszcie grę skończyć. Walka w grze póki co jest ok. Mamy typowy garnitur ruchów, jest też specyficzny system leczenia. Oprócz typowych apteczek mamy leczenie przy pomocy specjalnych okruchów. Jeśli uderzamy w przeciwnika cząsteczki (chyba energii limbicznej wokół której kręci się sporo mechanik) gromadzą się wokół nas. Jeśli w odpowiednim momencie naciśniemy L1 można odzyskać całkiem sporo zdrowia. Jeszcze nie rozgryzłem do końca timingu i tego w którym dokładnie momencie trzeba wcisnąć przycisk. Mamy też drona, który może oświetlać nam drogę czy odwracać uwagę przeciwników. W trakcie gry zapewne będzie zdobywał nowe możliwości. Rozwojowi ulegają także nasze bronie. Jeśli pokonamy daną bronią dostateczną liczbę przeciwników wejdzie ona na wyższy poziom. Przeciwnicy przypominają tych standardowych pojawiających się na początku soulsów. Niektóre zaś potrafią wyrzucić mackę z czymś w rodzaju jądra (coś jak oponenci i bossowie w DkS 3 czy Bloodborne transformujący się przy pomocy tej czarnej mazi). Dopóki nie pokonamy tej odnogi nie będziemy mogli zadać przeciwnikowi obrażeń. Dialogi z napotkanymi postaciami prowadzimy w sposób typowy dla erpegów wybierając odpowiednią kwestię. Możemy też skorzystać z tematów pobocznych by pogłębić wiedzę o świecie. Po świecie gry zaś poruszamy się przy pomocy transportera opancerzonego dzięki któremu przenosimy się w nowe lokacje. Działa to jak szybka podróż, sami za sterami transportera nie zasiądziemy. Zapewne do wcześniejszych lokacji będzie można powracać by dostać się do wcześniej niedostępnych miejsc. Po ukończeniu demka w niecałe 2 godziny jestem zaintrygowany i będę obserwował jak gra zostanie przyjęta po premierze. Na podstawie demka mogę stwierdzić, że zapowiada się co najmniej dobry soulslike. Jest jeszcze trochę czasu na optymalizację, ale na wysokich ustawieniach i włączonym FSR 3 gra działała ok.
Przed premierą liczyłem na Pragę w "dwójce", ale Kuttenberg też spoko miasto. O wiele większe od Ratajów i faktycznie można w nim się zgubić.
Widok TPP powinien być cały czas. Niewygodnie się gra kiedy trzeba obracać kamerą przy pomocy Q i E, zaś postacią poruszamy się WSADem a obracamy myszką. Trochę to dezorientujące zwłaszcza jeśli walczymy np. przy pomocy łomu. Wówczas orientujemy się, że nasza postać stoi tyłem do przeciwnika. Można się poruszać po świecie przytrzymując PPM i jest to o wiele wygodniejsze. Wówczas gra przypomina Resident Evil czy Silent Hill. Powinien być wybór.
Niech założą nowe studio, uniezależnią się od Sony i zrobią Days Gone 2. A jeśli nie mają praw do marki to niech stworzą podobną grę.
Mogli to zrobić już po Risen 2, bo to wtedy o ile pamiętam odzyskali pełnię praw do marki Gothic. Jestem ciekaw kto ustalał datę premiery Elex 2, ale chyba nie miał równo pod sufitem. Ustawić datę premiery obok Elden Ring, Horizon Forbidden West czy Dying Light 2 to trzeba mieć talent. Pewnie gdyby Piranie nadal istniały to kolejna ich gra wyszłaby obok GTA VI. Pomijając już samą premierę to Elex 2 był robiony od niechcenia. Pod koniec dostajemy masę questów polegających na wybijaniu dziesiątek potworków. Pierwsza część pomimo pewnych pokraczności miała swój klimat, grając w "dwójkę" zwyczajnie się męczyłem. Dla mnie to najsłabsza gra PB.
Znowu przez 10 lat będzie pisał taką cieniutką książeczkę jak "Rozdroże kruków"? To nawet 300 stron nie miało.
Odkąd dostał kasę to Redzi z Geralta mogą zrobić geja a Sapek będzie miał to gdzieś.
Zabawny zbieg okoliczności, bo przedwczoraj ukończyłem NVN 2. Ten tytuł zdecydowanie zasługuje na to by o nim przypomnieć. Z trzech dużych erpegów jakie wyszły w 2006 roku: Oblivion, Gothic 3, Neverwinter Nights 2 to właśnie gra Obsidianu jest wg mnie najlepsza. Soczysty, satysfakcjonujący, drużynowy erpeg w starym stylu. Tylko zirytowały mnie przedostatnia i ostatnia walka. Większość gry na normalu jest łatwa, a końcówka to przeginka totalna. Ciężko w ogóle przez te wszystkie efekty zorientować się co się dzieje, bo dzieją się cuda na kiju. Nie lubię tego w rolplejach. Po to przez kilkadziesiąt godzin rozwijam moją postać i resztę drużyny by nie męczyć się tak straszliwie w finale. Im bliżej końcówki tym też więcej bugów. Często musiałem wczytywać wcześniejszy stan gry, bo jakiś skrypt nie zatrybił.
Oby tylko inaczej rozwiązali otwarty świat, bo respawnujący się non-stop przeciwnicy zniechęcali do jakiejkolwiek eksploracji. Jeździłem tylko od punktu do punktu nie wdając się w niepotrzebną walkę. Za to etapy w zamkniętych laboratoriach były świetne. Na razie to trochę wygląda jak jakiś Far Cry.
Tak to jest jak pliki gry pakuje się w dużych blokach. Wówczas nawet zmiana przecinka wymusza pobranie takiego bloku od nowa.
Już w oprawie graficznej czuć vibe Gothica. Jak widzę screeny z tej gry to w pierwszym odruchu myślę, że to z jakiegoś gothicowego moda albo machinimy.
Warhorse poza tymi mniejszymi DLC powinno stworzyć duży, płatny dodatek z prawdziwego zdarzenia jak te do Wiedźmina 3 czy CP2077. KCD 2 okazało się hitem i ma cholernie duży potencjał na to by opowiedzieć jeszcze niejedną ciekawą historię.
Jakby usunęli loadingi, level scaling, napisali i nagrali od nowa dialogi to wtedy można by takie odświeżenie nazwać remakiem. A tak pomimo ładnej oprawy to czuć, że pod spodem jest stary Oblivion z 2006 roku.
Jak będzie na promce za 60 zł to może się kupi. Oryginał wciąż mam na dysku, ale jakoś nigdy nie mam kiedy się za niego zabrać. Obka przeszedłem na starym sprzęcie, w minimalnych detalach, w kilkunastu klatkach. Dlatego ograłem przede wszystkim główny wątek, arenę, trochę zadanek pobocznych, ale wątków gildyjnych nie ruszałem za bardzo planując je ograć gdy będę mieć lepszy sprzęt. Od tamtej pory mam już trzeciego z kolei peceta i wciąż nie ograłem Obliviona porządnie. Kto wie może ogram dopiero gdy już kupię remaster?
Grę można kupić za nieco ponad 160 zł, tymczasem 19-letni Oblivion w nowych fatałaszkach jest za 250 zł. XD
Pełna cena za zmodowanego prawie 20-letniego Obka? Bez jaj. Żeby to był remake z prawdziwego zdarzenia, a pod spodem dalej jest stary poczciwy Obek z ekranami wczytywania co pięć kroków, dropami związanymi z doczytywaniem się świata, śmiesznymi zbliżeniami na twarze w trakcie dialogów i średnimi angielskimi głosami. A nie napisałem nic o głównej fabule polegającej przede wszystkim na zamykaniu dziesiątek portali. Ciekaw jestem czy zrobili coś przynajmniej z level scallingiem. Ta gra do takiego KCD 2 nie ma podjazdu a kosztuje tyle samo.
Jak będą sprzedawać za 25 zł to ok, bo chyba nie wystawią remastera za pełną cenę, prawda? Prawda?
Nawet ściągnąłem demo, ale jak mi kazali zakładać konto w jakimś gunwie to od razu wywaliłem z dysku.
Mam nadzieję, że po tej uberpozytywnej recenzji Dygas będzie miał jaja wstawić 9/10 i nie okaże się nagle, że gra otrzyma 7/10, bo inni ocenili ją niżej.
Warhorse to odwrócone BioWare: budżety niskie, sprzedaż wysoka. Tak to się właśnie robi!
The Outer Worlds było całkiem przyjemnym tytułem. Ograłem go kiedyś w GamePassie a za jakiś czas zamierzam ograć Spacer Choice Edition, czyli edycję ze wszystkimi dodatkami, która była rozdawana za free na Epicu. To trochę taki uproszczony Fallout: New Vegas. Dość łatwo jest stworzyć wszechstronną postać, bo umiejętności do 50 pkt. rozwijamy w całych grupach. Dopiero powyżej tego poziomu rozwijamy pojedynczą umiejętność. Dlatego nie ma problemu rozwinąć postaci, która świetnie strzela, jest dobrym złodziejem i potrafi każdego przegadać. Na dodatek złodziejstwo jest banalnie proste, bo nawet jak nas ktoś przyłapie to dość łatwo się wyłgać perswazją i jeszcze zdobyć za to punkty doświadczenia. Historia też jakoś specjalnie w pamięć nie zapadała.
No i fajnie, że demko zostanie udostępnione na Steam Next Fest. Sam nawet to kiedyś pisałem, że tak by było najlepiej. Poza samą funkcją sprawdzenia gry jako takiej będzie można zobaczyć jak działa na naszym sprzęcie. Tylko poszczególne mechaniki w demku powinni zaktualizować do tego jak obecnie wyglądają w grze. Granie w build sprzed kilku lat nie ma wiele sensu.
Skoro zaczną wypuszczać Making of to powoli szykują się do premiery. Moim zdaniem gra powinna wyjść w sezonie ogórkowym kiedy jest mało premier. Mam nadzieję, że nie popełnią błędu Piranha Bytes, które Elex II wypuściło w okolicy premier Elden Ringa, Horizon Forbidden West czy Dying Light 2. Jak to się skończyło wszyscy wiemy.
Mi się zawiesiła cut-scenka jak Henryk rozmawia z ojcem po upadku z klifu. Później zaczęła działać, ale kwestie totalnie rozjechały się z obrazem, więc wolałem wczytać wcześniejszy save.
Na tym Codex RPG są same kryptogeje? Uważają się za elitę oraz znawców RPG i zamiast rozgryzać erpegowe systemy to dyskutują wyłącznie o tym czy można wychędożyć Ptaszka.
Już siedzi na dysku. Szkoda, że nie można odpalić. Co tam Vavrze zależy jeden dzień w tą czy w tamtą skoro recenzentom udostępnili miesiąc przed.
92k jak na grę Rockstara to malutko. Grę kupiłem na premierę na PS4, przechodzę sobie po raz drugi, ale może kiedyś kupię na PC, gdyż jedną z rzeczy, które odbierały mi przyjemność z gry było sterowanie i celowanie. W takim Uncharted nie miałem problemów ze strzelaniem bez autocelowania, a w RDR 2 musiałem po pewnym czasie włączyć wspomaganie celowania.

Jak to?! Przecież GOL pisał o spektakularnym sukcesie! Chyba nie rozsiewaliście fejków?
To po co preload skoro premierową aktualizację udostępniają równo z premierą? Pobierzesz 100 GB, a później zamiast grać to zapewne kilkadziesiąt GB znowu trzeba będzie pobrać jak w przypadku STALKER 2.
Jakie dziedzictwo? Przecież Beyond to był średniak. Filmogra zła już u samych podstaw: niechronologicznie ułożona historia sprawiała, iż nasze wybory w nich nic nie znaczyły. O zakończeniu decydowały dwa wybory podejmowane na samiuśkim końcu.
Niech najpierw dadzą funkcję żeby się uruchamiała. Po którejś aktualizacji chyba z czerwca 2024 gra nie chce się włączyć a wcześniej działała bez problemu.
Może frytki do tego? Zacznie się od dobrowolnych napiwków, a skończy się na stałej opłacie. W USA już nawet w kasach samoobsługowych jest opcja dawania napiwku. Tylko komu i za co?
Nie no, bez przesady. O W3 można wszystko powiedzieć, ale nie to, że jest immersyjny. Nie z tą mechaniką wywleczoną na wierz, która rzuca nam w twarz poziomami wszystkiego: potworów, questów, ekwipunku. Gryf z Białego Sadu okazuje się słabszy od pierwszego lepszego utopca w Velen. Legendarny miecz wręczony nam przez Cracha an Craite jest niczym przy mieczu znalezionym przy pierwszym lepszym obdartusie z bagien. Immersja mówicie? Pod tym względem trzeci Wiesiek nie dorasta do pięt RDR 2 czy KCD.
Liczyłem, że tempo wypuszczania tych 3 DLC dostępnych w Gold Edition będzie nieco szybsze. Pewnie tak samo jak w przypadku DLC do KCD 1 ogra się je przy drugim podejściu. Chyba, że sprawdzi się je już przypakowaną postacią po ukończeniu podstawki. Fajnie by było gdyby powstał duży dodatek jak te do Wiedźmina 3 na jakieś 15-20 h gry.
Nie będzie to soulslike, więc mają moje zainteresowanie. Póki co prezentuje się ciekawie. Karpaty, wampiry, action RPG TPP. Widać też, że grzebią przy tym twórcy Wiedźmina, bo czuć ten klimacik.
Wczoraj przeszedłem podstawkę po raz drugi i jak dla mnie to najprzyjemniejsza pod względem gameplayu gra Redów. To także najlepszy miejski sandbox wg mnie. Takie GTA V irytowało mnie liniowymi misjami. Wystarczyło zrobić coś delikatnie nie tak jak życzyli sobie twórcy i porażka. Premiera była niezbyt udana, próby ratowania gry też były żałosne, dopiero patch 2.0 przed Widmem Wolności sprawił, iż CP 2077 wygląda tak jak powinien wyglądać przed premierą. Night City wciąż robi wrażenie. Aż szkoda mi odinstalowywać grę, ale trzeba zrobić miejsce na dysku przed KCD2.