No i dobrze. Nie każda gra musi mieć rozwój postaci. W takim Wieśku 3 niby był rozwój a jakby go nie było. Taki antyrozwój z tymi slotami w które wrzucało się się umiejętności albo wyrzucało jak nam brakowało miejsca. Do tego przeciwnicy na różnych levelach. Ten sam utopiec mógł być na 5. jak i 30. poziomie. Albo wymagany level do założenia broni. Nieraz dochodziło do takich absurdów, że jakiś obdartus z bagien mógł mieć przy sobie miecz, którego Geralt nie mógł założyć, bo miał za niski level. Już wolałbym by tego "erpegowego" systemu nie było w Wiedźminie 3. Grałoby się przyjemniej.
Fajnie jakby gra na siebie zarobiła. Pewnie aż tak dużo sprzedać nie muszą. Może milion sprzedanych egzemplarzy sprawi, że wyjdą na zero. Ciekaw byłbym ewentualnej "dwójki". Na pewno prace nie trwałyby tak długo, bo już fundamenty mieliby już stworzone. W remaku pewnie najgorsze były kwestie koncepcyjne: jak oddać ducha oryginału tworząc nowoczesną grę. Dodatkowo dostaliby feedback od grających w remake "jedynki" i może w 3-4 lata gra byłaby gotowa. Tym bardziej, że Gothic II to już takie standardowe fantasy.
Dłubią, dłubią i skończyć nie mogą. Teraz byłby idealny czas na premierę, bo nie ma jeszcze aż takiego natłoku.
Mnie już takie mody nie jarają. Po Kronikach Myrtany stałem się bardziej wybredny. Raczej nic im jakościowo nie dorówna. Poza tym tyle gier jest zawsze w kolejce do ogrania, że nie mam już czasu na ogrywanie modów. O wiele bardziej czekam na edycje konsolowe trylogii Gothic. Wtedy wersje steamowe powinny też dostać osiągnięcia. Wówczas byłaby motywacja by powrócić do oryginalnych gier, które zna się na wylot i wymaksować je.
Bądźmy poważni: za plaże gestrali Clair Obscur nie zasługuje na wyższą notę niż 75/100.
Wystarczy, że wyjdzie nówka sztuka gra z ładną grafiką i ma zapewnione miejsce w TOP 10 vide: Wiedźmin 3, BG3, CP 2077, Clair Obscur. Ta topka już dawno stała się groteskowa. Dobry erpeg to coś więcej niż ładna grafika, ale redakcji GOLa najwyraźniej to wystarcza. Wiedźmin 4 w TOP 3 miejsce ma zapewnione.
Chociaż już dawno kupiłem i ograłem na Steam (tak samo RDR 2 kupiłem na premierę na PS4, więc nie podjarał mnie ten "przeciek") to akurat danie takiej gry chwali się Epiczkowi.
A o co chodzi z Housem w tym serialu? Bo gra go dwóch aktorów. W pierwszym sezonie był inny, teraz jest inny. To są bracia czy jeden podszywa się pod drugiego i będzie chciał przejąć jego biznes? Bo po pierwszym odcinku nie bardzo czaję. A może po prostu zmienili aktora?
Czekam w sumie do jutra. Liczę, że na zimowej wyprzedaży promocja będzie największa z dotychczasowych.
Fajnie, że Polacy biorą udział w tworzeniu gry z tak kultowej marki. Polskie studia tworzyły już m.in. gry z serii Gears of War i Silent Hill, teraz doszła kolejna.
Nagroda graczy to żart. To przecież gra z 2024 roku. Zagłosowało parę chińskich wiosek i przegłosowało wszystkich.
Wygląda jak gra z 2015 roku. Dla mnie seria TES mogłaby się skończyć. W czasach kiedy wychodził Morrowind, Oblivion czy Skyrim Bethesda była jednym z nielicznych studiów, które mogło zaoferować erpega w dużym otwartym świecie. I TESy faktycznie coś znaczyły. Dzisiaj jednak średniej wielkości studio dysponując darmowym silnikiem jest w stanie stworzyć grę lepszą od tworów Beci. I to bez ekranów wczytywania przy wejściu do najmniejszej szopy.
O matko, w Złote Wrota grałem ponad 10 lat temu. Ciekawe czy będzie jakieś streszczenie poprzedniej części. Swoją drogą to będzie chyba dostępne w Steam Workshop a nie jako osobna produkcja jak Kroniki.
Już ogrywając demko pisałem, że Of Ash and Steel ma więcej z gier Piranha Bytes niż Gothic Remake. Widać tam podobieństwa nie tylko do Gothica, ale i do Risenów również. Cena też na plus. Tyle powinny kosztować niskobudżetowe tytuły.
80 zł na premierę? Nieźle! Właśnie w takich cenach powinny chodzić średnio albo niskobudżetowe tytuły. Gdybym nie miał masy napoczętych gier w tym KCD 2, którego jeszcze nie ukończyłem, bo specjalnie czekałem aż wyjdą wszystkie DLC, to Of Ash and Steel kupiłbym na premierę. A tak to się wstrzymam. Może przez ten czas twórcy jeszcze bardziej dopracują grę albo wyjdą jakieś dodatki.
Clair Obscur jest zdecydowanie przehajpowane. Henryczek zasługuje na wszystko co najlepsze.
W pracach nad nim pomogli Antoni Olbrychowski, mistrz świata w walce mieczem
A nie Antoni Olbrychski, wnuk Daniela Olbrychskiego?
Akurat "Trylogia husycka" ma tendencję spadkową. Najlepsze jest "Narrenturm". Schemat w którym Reynevan pakuje się w kolejne kłopoty na własne życzenie i jakimś cudem jest ratowany nie zmienia się do samego końca. O ile "Narrenturm" to takie 7,5 czy nawet 8/10, tak "Lux perpetua" to 5/10. Przy drugim czytaniu "Trylogii husyckiej" strasznie mnie już irytował główny bohater.
No, teraz to jakoś wygląda, bo na gameplayu z gamescomu nie wyglądało to na walkę, która mogłaby sprawiać jakąkolwiek frajdę. Tylko dlaczego przy walce ze zwierzaczkami odgłosy są takie jakby się uderzało metalem o metal? Wkurzało mnie to już w Eleksach. Walczysz z jakimś kurczakiem a odgłosy są takie jakby ten kurczak był z metalu.
To są jednak talenty. Taka bogata firma a przerasta ich wypuszczenie aktualizacji. Powinni zamknąć to studio i przestać udawać, że umieją jeszcze tworzyć gry.
Już się nie mogę doczekać tej gry na 20-letnim silniku z ekranem wczytywania przed wejściem do każdej chaty.
Myślałem, że bardziej przesuną a nie tylko o dwa tygodnie. Z drugiej strony takim budżetowym tytułom dobrze robi wcześniejsza premiera, twórcy dostaną jakiś zastrzyk gotówki i wówczas biorą się za łatanie sugerując się uwagami graczy. Po roku może być z tego dużo lepszy tytuł niż na premierę.
Przeszedłem kilka miesięcy temu grając solo. Gdybym nie słuchał podcastów w trakcie to rzuciłbym w cholerę po kilku godzinach. Gra ewidentnie nastawiona na co-op. Ale jeśli traktuje się ją jako tło to sprawdza się całkiem ok.
Stworzyli taką zajebistą grę, że nie pójdzie na Switchu a prawda jest taka, że pali im się pod tyłkami i wątpię czy wyrobią się na marcową premierę. Na PGA dalej będą pokazywać to idiotyczne demo z walką zamiast pokazywać już praktycznie gotową grę. Nie wygląda to dobrze. W sumie to dziwię się, że tego dema nie udostępnili na Steam Next Fest.
Czyli tradycja serii podtrzymana. Pierwszy Bloodlines też nie był wybitną grą, chociaż obrósł sporym kultem. To prawda, że ma genialny klimat i bardzo dobrą pierwszą połowę gry w której pojawiały się ciekawe zadania. Mimika postaci nawet dziś może robić wrażenie. Druga połowa była przepełniona walką i widać było, że gra była kończona w pośpiechu. Gra ma niby potencjał na replayability z uwagi na możliwość grania różnymi klanami, jednak to max. 2 podejścia w czasie których różni się tylko odbiór naszej postaci. Za pierwszym razem grałem Nosferatu, za drugim Toreadorem bodajże. I faktycznie rozgrywka mocno się różniła. Jako Nosferatu musiałem poruszać się głównie kanałami, a jako Toreador mogłem swobodnie łazić po mieście i dzięki temu znalazłem dużo więcej questów pobocznych. Pograłem też nieco Malkavianem, ale poza jakimiś efektami w postaci innej czcionki, głosami, które słyszy nasza postać reszta była taka sama.
Druga część powstawała w bólach i ostatecznie stworzyło ją studio, które dotychczas robiło symulatory chodzenia. Podobno z gry wycięto większość elementów RPG, więc wyjdzie z tego taka przygodówka. Pewnie ogram jak za kilka miesięcy będzie rozdawana na Epicu za free.
GOL wam się popsuł. Wygląda to jak mobilne gunwo. Przecież to wygląda jakby strona się posypała i niedoczytała.
Czekam na ostateczne rozwiązanie kwestii EA App. Wystarczy by dali możliwość przeniesienia wszystkich gier z tej aplikacji które mamy w bibliotece na Steam.
Gra za kilka miesięcy powinna mieć premierę a oni dalej z tymi demami zamiast pokazywać właściwie gotową grę w wersji beta. Nic z tego nie będzie. Widać tam brak wizji.
Średnia ostatnio recenzowanych gier na GOLu wynosi 9/10. Chyba zmieniliście skalę. To już wolałem tą, która zaczynała się od siódemki.
Sapkowski zawsze twierdził, że nie chce mu się tworzyć świata, rysować map i nie przykłada do tego wagi, a w "Rozdrożu kruków" dostaliśmy sporo geograficzno-topograficznych opisów. Zresztą jakby tak spojrzeć to w książkach wszystko jest szczątkowe, bo Sapkowi się nie chciało. Redzi zrobili dobrą robotę rozwijając uniwersum. W "Rozdrożu kruków" nawet Holt ma medalion żmii. Bonhart miał medaliony kota i gryfa po zabitych wiedźminach. Redzi wykorzystali to by wprowadzić różnorodność ekwipunku w grach, głównie w Wiedźminie 3.
Ludzie którzy co roku płacą 300 zł na tą aktualizację składów powinni przestać nazywać się graczami.
Hemsworth źle nie wygląda. W sumie to w niektórych sytuacjach mocno przypomina Cavilla, więc zmiana głównego aktora aż tak nie boli. Tylko co z tego? Ten serial został zarżnięty już w pierwszym sezonie. Mieszanie wątków z opowiadań i sagi, dokładanie do tego urojeń Hissrich, która nie czytała książek to totalne pomieszanie z poplątaniem. To ja już wolę nasz polski, narodowy serial, który z 13 opowiadań z "Ostatniego życzenia" i "Miecza przeznaczenia" zekranizował ich aż 10. Były tam oczywiście wymysły Parowskiego w dwóch pierwszych odcinkach o genezie wiedźminów, kobietach-wiedźminkach czy wątek Falwicka, wiedźmina-renegata, ale to nic przy tym jakiego gwałtu na tej serii dokonała Hissrich.
Do premiery nie zostało już dużo czasu i zamiast ciągle, do porzygu pokazywać walkę i bieganie w okolicach placu wymian to powinni zaprezentować kilka questów np. ze Starego Obozu. Może wówczas poczułbym jakiś klimat Górniczej Doliny z oryginału i magię pierwszego Gothica.
Jeśli chodzi o konkrety to nie podoba mi się interfejs. Jakiś taki skyrimowy, generyczny. Otwieranie zamków też ma jakąś dziwną minigierkę, zamiast zostawić ten prosty system lewo-prawo.
https://www.youtube.com/watch?v=O2wRoBV-IDQ&ab_channel=RocketBeansGaming
Przejście Mass Effectów też zajmowało 30-40 godzin w zależności od części i tego czy przechodziło się je wykonując wszystkie zadania poboczne i przechodząc DLC. Wolę takie podejście od sztucznego wydłużania czasu gry.
Jestem zdziwiony, że BG3 doczekał się na GOLu jedynie 435 newsów. Miałem wrażenie, że był minimum jeden dziennie.
Właśnie, w Gothicu najlepsze było to, że nie wiadomo było w którym kierunku pójdzie fabuła. W Gothic II już była bardziej standardowa. A tutaj w zasadzie streścili ją. Starzy gracze nie potrzebują by im opisywać świat, a nowym zostanie odebrana przyjemność z jego samodzielnego odkrywania. Grając po raz pierwszy przeczuwałem, że celem Bezimiennego będzie wydostanie się z Górniczej Doliny, ale jak to osiągnie nie wiedziałem. Kiedy słuchałem opowieści o Śniącym od nowicjuszy w Starym Obozie również nie przykładałem do nich większej wagi.
Niech jeszcze te geniusze ustalą premierę w okolicach GTA VI, tak jak Pirania wydała Elex II tuż obok dużych tytułów takich jak Elden Ring, Horizon Forbidden West, Dying Light 2, to na pewno osiągną sukces. Może planują wydać grę 15 marca 2026, równe 25 lat po premierze pierwowzoru. Tyle, że wtedy wypada akurat niedziela, więc może coś w pobliżu tej daty.
Co do samej gry to póki co jakoś tego nie widzę. Ostatnio zagrałem w Playtest Of Ash and Steel i tam o wiele bardziej czułem klimat dwóch pierwszych Gothiców niż w tym Remaku.
Fajnie by było jakby osiągnięcia, które pojawią się zapewne na konsolach pojawiły się również w wersji pecetowej na Steam.
Była dżungla, woda, teraz będzie ogień. W następnej kolejności: lód, ziemia, elektryczność, stal, powietrze i jakaś trująca planetka.
Też pograłem kilka godzinek w Playtest i muszę przyznać, że gra ma gothicowy vibe. Zastanawiam się czy nie większy niż Gothic Remake. W jakiś sposób twórcom udało się oddać klimat Gothica i Gothica II. Często jak widzę screeny z Of Ash and Steel to w pierwszym odruchu mam wrażenie, że są to zrzuty ekranu z jakiegoś moda do G2: NK. Oczywiście jest jeszcze mnóstwo do poprawy w praktycznie każdym aspekcie, ale solidne fundamenty do action RPG w stylu Gothica jak najbardziej są. Najbardziej kuleje walka. Owszem na początku gry nasz bohater jest cieniasem, tak jak gry Piranha Bytes nas do tego przyzwyczaiły, jednak nawet w pierwszym Gothicu Bezimienny sprawniej machał kilofem na początku. Tymczasem tutaj wyprowadzenie jednego ciosu trwa chyba 5 sekund. Na trailerach widać, że im dalej tym bohater sprawniej posługuje się bronią, jednak uważam, iż nawet na początku gry powinien robić to szybciej niż obecnie.
Zawsze kiedy w opisie widzę multi/survival/gra-usługa moje zainteresowanie danym tytułem spada do zera.
Ograłem demko w trakcie Next Fext i gierka mnie oczarowała. Klimatem przypomina mi trochę A Plague Tale, tam też mieliśmy historię rodzeństwa i w miarę realistyczne uniwersum.
Ma vibe gier Piranha Bytes, ale sporo jeszcze jest do poprawienia. Na początku wyprowadzenie jednego ciosu trwa kilka sekund. Nawet Bezimienny na początku G1 tak wolno nie machał kilofem.
Karolak ma ostatnio napięty grafik. A tak na poważnie to w roli Kubicy widziałbym Piotra Żurawskiego.
Gra Tom Clancy's Splinter Cell: Pandora Tomorrow nie jest dostępna w sklepach cyfrowych, takich jak Steam, Ubisoft Store czy Microsoft Store, z kilku powodów, które wynikają z problemów technicznych i decyzji wydawcy:
Problemy z kompatybilnością techniczną: Pecetowa wersja Pandora Tomorrow bazuje na edycji na Xboxa, która wykorzystuje technologię „shadow buffers” wspieraną jedynie przez starsze karty graficzne (GeForce 3, GeForce 4 oraz FX). Na nowszych układach gra nie działa prawidłowo, co może powodować błędy graficzne lub niestabilność. To sprawia, że wydanie cyfrowe wymagałoby znaczących nakładów na dostosowanie gry do współczesnych systemów, na co Ubisoft najwyraźniej nie chce się zdecydować.
Brak zainteresowania wydawcy: Ubisoft, mimo świętowania 20. rocznicy premiery gry w 2024 roku, nie zdecydował się na ponowne wydanie Pandora Tomorrow w wersji cyfrowej. Firma skupia się na nowszych tytułach lub bardziej popularnych odsłonach serii, takich jak Splinter Cell: Chaos Theory czy Blacklist, które są dostępne cyfrowo. Pandora Tomorrow jest pomijana, prawdopodobnie ze względu na mniejszą popularność w porównaniu do innych części serii oraz wspomniane problemy techniczne.
Ograniczenia licencyjne i dystrybucyjne: Gra była dostępna przez krótki czas w Microsoft Store, ale obecnie jej karta produktu jest nieaktywna, co może wskazywać na wygaśnięcie licencji lub inne kwestie związane z prawami do dystrybucji cyfrowej. Brak oficjalnych wyjaśnień od Ubisoftu sugeruje, że gra nie jest priorytetem w ich strategii wydawniczej.
Alternatywy dla graczy: Obecnie jedynym sposobem na zdobycie Pandora Tomorrow jest zakup używanych kopii fizycznych, np. na aukcjach internetowych jak Allegro, lub poszukiwanie starszych wydań z gazet, takich jak „Play”. Warto jednak zwrócić uwagę, że takie wersje mogą wymagać patchy lub spolszczeń, aby działać na nowoczesnych systemach.
Podsumowując, brak Splinter Cell: Pandora Tomorrow w dystrybucji cyfrowej wynika głównie z problemów technicznych związanych z przestarzałą technologią oraz braku woli Ubisoftu do inwestowania w jej modernizację. Gracze zainteresowani tytułem muszą szukać fizycznych kopii lub nieoficjalnych źródeł, choć te ostatnie mogą wiązać się z ryzykiem.
Idąc za radą Groka na Allegro upolowałem płytkę z CD-Action z numeru 266 i póki co działa. Przy okazji kupiłem też Double Agent z numeru 195, bo Chaos Theory mam na Uplay. Conviction upoluję na Uplay jak będzie jakaś promka, bo na Steam można tą część kupić tylko w pakiecie Echelon Edition, a Blacklist już kupię na Steam.
Ciekawe dlaczego tej części nie można kupić ani na Steam, ani w sklepie Ubisoftu. Porusza niewygodne tematy? A może jest jakiś spór o prawa np. do muzyki?
A mi się podoba kamera ustawiona blisko postaci. Do Wieśka 3 instalowałem nawet mody by w czasie walki nie mieć kamery z drona tylko być bliżej akcji. A gra jak na razie prezentuje się interesująco. Po upadku Piranha Bytes potrzebujemy takich erpegów jak The Blood of Dawnwalker czy Of Ash and Steel.
Odpalając demko nie wiedziałem się czego się spodziewać. Okazało się, że jest to soulslike co mnie zaskoczyło, bo gra zapowiadała się na jakiegoś zwykłego akcyjniaka ze strzelaniem i skradaniem. Ciekawie prezentuje się uniwersum. Nie jest tak oderwane od rzeczywistości jak gry z tego podgatunku zdołały nas przyzwyczaić. Przypomina nasz współczesny świat pogrążony w wojnie. Nasz bohater ma konkretny cel: odnaleźć rodziców. Nie uważam się za harkora gatunku: przeszedłem pierwsze DkS, DkS III przerwałem gdzieś pod koniec i do tej pory nie wróciłem. Trochę grałem w Bloodborne, ale jakoś się odbiłem. Ukończyłem też Lords of the Fallen z 2014 od CI Games. Hell is Us uświadomiło mi, że ten gatunek mnie nadal bawi i należałoby wreszcie powrócić do DkS 3 i wreszcie grę skończyć. Walka w grze póki co jest ok. Mamy typowy garnitur ruchów, jest też specyficzny system leczenia. Oprócz typowych apteczek mamy leczenie przy pomocy specjalnych okruchów. Jeśli uderzamy w przeciwnika cząsteczki (chyba energii limbicznej wokół której kręci się sporo mechanik) gromadzą się wokół nas. Jeśli w odpowiednim momencie naciśniemy L1 można odzyskać całkiem sporo zdrowia. Jeszcze nie rozgryzłem do końca timingu i tego w którym dokładnie momencie trzeba wcisnąć przycisk. Mamy też drona, który może oświetlać nam drogę czy odwracać uwagę przeciwników. W trakcie gry zapewne będzie zdobywał nowe możliwości. Rozwojowi ulegają także nasze bronie. Jeśli pokonamy daną bronią dostateczną liczbę przeciwników wejdzie ona na wyższy poziom. Przeciwnicy przypominają tych standardowych pojawiających się na początku soulsów. Niektóre zaś potrafią wyrzucić mackę z czymś w rodzaju jądra (coś jak oponenci i bossowie w DkS 3 czy Bloodborne transformujący się przy pomocy tej czarnej mazi). Dopóki nie pokonamy tej odnogi nie będziemy mogli zadać przeciwnikowi obrażeń. Dialogi z napotkanymi postaciami prowadzimy w sposób typowy dla erpegów wybierając odpowiednią kwestię. Możemy też skorzystać z tematów pobocznych by pogłębić wiedzę o świecie. Po świecie gry zaś poruszamy się przy pomocy transportera opancerzonego dzięki któremu przenosimy się w nowe lokacje. Działa to jak szybka podróż, sami za sterami transportera nie zasiądziemy. Zapewne do wcześniejszych lokacji będzie można powracać by dostać się do wcześniej niedostępnych miejsc. Po ukończeniu demka w niecałe 2 godziny jestem zaintrygowany i będę obserwował jak gra zostanie przyjęta po premierze. Na podstawie demka mogę stwierdzić, że zapowiada się co najmniej dobry soulslike. Jest jeszcze trochę czasu na optymalizację, ale na wysokich ustawieniach i włączonym FSR 3 gra działała ok.
Przed premierą liczyłem na Pragę w "dwójce", ale Kuttenberg też spoko miasto. O wiele większe od Ratajów i faktycznie można w nim się zgubić.
Widok TPP powinien być cały czas. Niewygodnie się gra kiedy trzeba obracać kamerą przy pomocy Q i E, zaś postacią poruszamy się WSADem a obracamy myszką. Trochę to dezorientujące zwłaszcza jeśli walczymy np. przy pomocy łomu. Wówczas orientujemy się, że nasza postać stoi tyłem do przeciwnika. Można się poruszać po świecie przytrzymując PPM i jest to o wiele wygodniejsze. Wówczas gra przypomina Resident Evil czy Silent Hill. Powinien być wybór.
Niech założą nowe studio, uniezależnią się od Sony i zrobią Days Gone 2. A jeśli nie mają praw do marki to niech stworzą podobną grę.
Mogli to zrobić już po Risen 2, bo to wtedy o ile pamiętam odzyskali pełnię praw do marki Gothic. Jestem ciekaw kto ustalał datę premiery Elex 2, ale chyba nie miał równo pod sufitem. Ustawić datę premiery obok Elden Ring, Horizon Forbidden West czy Dying Light 2 to trzeba mieć talent. Pewnie gdyby Piranie nadal istniały to kolejna ich gra wyszłaby obok GTA VI. Pomijając już samą premierę to Elex 2 był robiony od niechcenia. Pod koniec dostajemy masę questów polegających na wybijaniu dziesiątek potworków. Pierwsza część pomimo pewnych pokraczności miała swój klimat, grając w "dwójkę" zwyczajnie się męczyłem. Dla mnie to najsłabsza gra PB.
Znowu przez 10 lat będzie pisał taką cieniutką książeczkę jak "Rozdroże kruków"? To nawet 300 stron nie miało.
Odkąd dostał kasę to Redzi z Geralta mogą zrobić geja a Sapek będzie miał to gdzieś.
Zabawny zbieg okoliczności, bo przedwczoraj ukończyłem NVN 2. Ten tytuł zdecydowanie zasługuje na to by o nim przypomnieć. Z trzech dużych erpegów jakie wyszły w 2006 roku: Oblivion, Gothic 3, Neverwinter Nights 2 to właśnie gra Obsidianu jest wg mnie najlepsza. Soczysty, satysfakcjonujący, drużynowy erpeg w starym stylu. Tylko zirytowały mnie przedostatnia i ostatnia walka. Większość gry na normalu jest łatwa, a końcówka to przeginka totalna. Ciężko w ogóle przez te wszystkie efekty zorientować się co się dzieje, bo dzieją się cuda na kiju. Nie lubię tego w rolplejach. Po to przez kilkadziesiąt godzin rozwijam moją postać i resztę drużyny by nie męczyć się tak straszliwie w finale. Im bliżej końcówki tym też więcej bugów. Często musiałem wczytywać wcześniejszy stan gry, bo jakiś skrypt nie zatrybił.
Oby tylko inaczej rozwiązali otwarty świat, bo respawnujący się non-stop przeciwnicy zniechęcali do jakiejkolwiek eksploracji. Jeździłem tylko od punktu do punktu nie wdając się w niepotrzebną walkę. Za to etapy w zamkniętych laboratoriach były świetne. Na razie to trochę wygląda jak jakiś Far Cry.
Tak to jest jak pliki gry pakuje się w dużych blokach. Wówczas nawet zmiana przecinka wymusza pobranie takiego bloku od nowa.
Już w oprawie graficznej czuć vibe Gothica. Jak widzę screeny z tej gry to w pierwszym odruchu myślę, że to z jakiegoś gothicowego moda albo machinimy.
Warhorse poza tymi mniejszymi DLC powinno stworzyć duży, płatny dodatek z prawdziwego zdarzenia jak te do Wiedźmina 3 czy CP2077. KCD 2 okazało się hitem i ma cholernie duży potencjał na to by opowiedzieć jeszcze niejedną ciekawą historię.
Jakby usunęli loadingi, level scaling, napisali i nagrali od nowa dialogi to wtedy można by takie odświeżenie nazwać remakiem. A tak pomimo ładnej oprawy to czuć, że pod spodem jest stary Oblivion z 2006 roku.
Jak będzie na promce za 60 zł to może się kupi. Oryginał wciąż mam na dysku, ale jakoś nigdy nie mam kiedy się za niego zabrać. Obka przeszedłem na starym sprzęcie, w minimalnych detalach, w kilkunastu klatkach. Dlatego ograłem przede wszystkim główny wątek, arenę, trochę zadanek pobocznych, ale wątków gildyjnych nie ruszałem za bardzo planując je ograć gdy będę mieć lepszy sprzęt. Od tamtej pory mam już trzeciego z kolei peceta i wciąż nie ograłem Obliviona porządnie. Kto wie może ogram dopiero gdy już kupię remaster?
Grę można kupić za nieco ponad 160 zł, tymczasem 19-letni Oblivion w nowych fatałaszkach jest za 250 zł. XD
Pełna cena za zmodowanego prawie 20-letniego Obka? Bez jaj. Żeby to był remake z prawdziwego zdarzenia, a pod spodem dalej jest stary poczciwy Obek z ekranami wczytywania co pięć kroków, dropami związanymi z doczytywaniem się świata, śmiesznymi zbliżeniami na twarze w trakcie dialogów i średnimi angielskimi głosami. A nie napisałem nic o głównej fabule polegającej przede wszystkim na zamykaniu dziesiątek portali. Ciekaw jestem czy zrobili coś przynajmniej z level scallingiem. Ta gra do takiego KCD 2 nie ma podjazdu a kosztuje tyle samo.
Jak będą sprzedawać za 25 zł to ok, bo chyba nie wystawią remastera za pełną cenę, prawda? Prawda?
Nawet ściągnąłem demo, ale jak mi kazali zakładać konto w jakimś gunwie to od razu wywaliłem z dysku.
Mam nadzieję, że po tej uberpozytywnej recenzji Dygas będzie miał jaja wstawić 9/10 i nie okaże się nagle, że gra otrzyma 7/10, bo inni ocenili ją niżej.
Warhorse to odwrócone BioWare: budżety niskie, sprzedaż wysoka. Tak to się właśnie robi!
The Outer Worlds było całkiem przyjemnym tytułem. Ograłem go kiedyś w GamePassie a za jakiś czas zamierzam ograć Spacer Choice Edition, czyli edycję ze wszystkimi dodatkami, która była rozdawana za free na Epicu. To trochę taki uproszczony Fallout: New Vegas. Dość łatwo jest stworzyć wszechstronną postać, bo umiejętności do 50 pkt. rozwijamy w całych grupach. Dopiero powyżej tego poziomu rozwijamy pojedynczą umiejętność. Dlatego nie ma problemu rozwinąć postaci, która świetnie strzela, jest dobrym złodziejem i potrafi każdego przegadać. Na dodatek złodziejstwo jest banalnie proste, bo nawet jak nas ktoś przyłapie to dość łatwo się wyłgać perswazją i jeszcze zdobyć za to punkty doświadczenia. Historia też jakoś specjalnie w pamięć nie zapadała.
No i fajnie, że demko zostanie udostępnione na Steam Next Fest. Sam nawet to kiedyś pisałem, że tak by było najlepiej. Poza samą funkcją sprawdzenia gry jako takiej będzie można zobaczyć jak działa na naszym sprzęcie. Tylko poszczególne mechaniki w demku powinni zaktualizować do tego jak obecnie wyglądają w grze. Granie w build sprzed kilku lat nie ma wiele sensu.
Skoro zaczną wypuszczać Making of to powoli szykują się do premiery. Moim zdaniem gra powinna wyjść w sezonie ogórkowym kiedy jest mało premier. Mam nadzieję, że nie popełnią błędu Piranha Bytes, które Elex II wypuściło w okolicy premier Elden Ringa, Horizon Forbidden West czy Dying Light 2. Jak to się skończyło wszyscy wiemy.
Mi się zawiesiła cut-scenka jak Henryk rozmawia z ojcem po upadku z klifu. Później zaczęła działać, ale kwestie totalnie rozjechały się z obrazem, więc wolałem wczytać wcześniejszy save.
Na tym Codex RPG są same kryptogeje? Uważają się za elitę oraz znawców RPG i zamiast rozgryzać erpegowe systemy to dyskutują wyłącznie o tym czy można wychędożyć Ptaszka.
Już siedzi na dysku. Szkoda, że nie można odpalić. Co tam Vavrze zależy jeden dzień w tą czy w tamtą skoro recenzentom udostępnili miesiąc przed.
92k jak na grę Rockstara to malutko. Grę kupiłem na premierę na PS4, przechodzę sobie po raz drugi, ale może kiedyś kupię na PC, gdyż jedną z rzeczy, które odbierały mi przyjemność z gry było sterowanie i celowanie. W takim Uncharted nie miałem problemów ze strzelaniem bez autocelowania, a w RDR 2 musiałem po pewnym czasie włączyć wspomaganie celowania.

Jak to?! Przecież GOL pisał o spektakularnym sukcesie! Chyba nie rozsiewaliście fejków?
To po co preload skoro premierową aktualizację udostępniają równo z premierą? Pobierzesz 100 GB, a później zamiast grać to zapewne kilkadziesiąt GB znowu trzeba będzie pobrać jak w przypadku STALKER 2.
Jakie dziedzictwo? Przecież Beyond to był średniak. Filmogra zła już u samych podstaw: niechronologicznie ułożona historia sprawiała, iż nasze wybory w nich nic nie znaczyły. O zakończeniu decydowały dwa wybory podejmowane na samiuśkim końcu.
Niech najpierw dadzą funkcję żeby się uruchamiała. Po którejś aktualizacji chyba z czerwca 2024 gra nie chce się włączyć a wcześniej działała bez problemu.
Może frytki do tego? Zacznie się od dobrowolnych napiwków, a skończy się na stałej opłacie. W USA już nawet w kasach samoobsługowych jest opcja dawania napiwku. Tylko komu i za co?
Nie no, bez przesady. O W3 można wszystko powiedzieć, ale nie to, że jest immersyjny. Nie z tą mechaniką wywleczoną na wierz, która rzuca nam w twarz poziomami wszystkiego: potworów, questów, ekwipunku. Gryf z Białego Sadu okazuje się słabszy od pierwszego lepszego utopca w Velen. Legendarny miecz wręczony nam przez Cracha an Craite jest niczym przy mieczu znalezionym przy pierwszym lepszym obdartusie z bagien. Immersja mówicie? Pod tym względem trzeci Wiesiek nie dorasta do pięt RDR 2 czy KCD.
Liczyłem, że tempo wypuszczania tych 3 DLC dostępnych w Gold Edition będzie nieco szybsze. Pewnie tak samo jak w przypadku DLC do KCD 1 ogra się je przy drugim podejściu. Chyba, że sprawdzi się je już przypakowaną postacią po ukończeniu podstawki. Fajnie by było gdyby powstał duży dodatek jak te do Wiedźmina 3 na jakieś 15-20 h gry.
Nie będzie to soulslike, więc mają moje zainteresowanie. Póki co prezentuje się ciekawie. Karpaty, wampiry, action RPG TPP. Widać też, że grzebią przy tym twórcy Wiedźmina, bo czuć ten klimacik.
Wczoraj przeszedłem podstawkę po raz drugi i jak dla mnie to najprzyjemniejsza pod względem gameplayu gra Redów. To także najlepszy miejski sandbox wg mnie. Takie GTA V irytowało mnie liniowymi misjami. Wystarczyło zrobić coś delikatnie nie tak jak życzyli sobie twórcy i porażka. Premiera była niezbyt udana, próby ratowania gry też były żałosne, dopiero patch 2.0 przed Widmem Wolności sprawił, iż CP 2077 wygląda tak jak powinien wyglądać przed premierą. Night City wciąż robi wrażenie. Aż szkoda mi odinstalowywać grę, ale trzeba zrobić miejsce na dysku przed KCD2.
Warto będzie kupić KCD 2 na premierę tylko dlatego by zmiażdżyło wychodzące dwa tygodnie później Avowed. Jeśli Obsidian dzieli graczy i chce iść na wojenkę to proszę bardzo. Zobaczymy czy wyjdą z niej cało.
Czyli tyle ile przejście "jedynki". Za pierwszym podejściem spędziłem tam właśnie jakieś 120 godz. a jeszcze DLC nie było. Sporo czasu spędziłem na bieganiu po lasach i polowaniu. Starałem się też wykonać wszystkie dostępne questy poboczne.
Pod warunkiem, że to będzie taki remake remake. Do zmiany jest praktycznie wszystko: główna fabuła (gracz się naharował zamykając portale, a na ostatniej prostej Martin i tak odbierał nam chwałę), rozwój postaci, nieszczęsny level scalling, dungeony copy-paste. Jedyne co można by zostawić we w miarę niezmienionej formie to questy dla poszczególnych gildii. Jeśli chcą to zrobić tak by dało się przełączać między starą grafiką a nową, jak w Diablo II: Resurrected to taki remake nie ma sensu, bo oznaczałoby to, że poza oprawą graficzną nie zmieni się nic. Nawet te zbliżenia na twarze musiałyby zostać.
To co miał w Sadze napisać to napisał. Wolałbym by pisał opowiadania, o ile jeszcze znajdzie jakieś baśnie, które mógłby zretellingować.
Skończyłem rok temu. Grę kupiłem 2-3 lata wcześniej. Pograłem kilkanaście godzinek i porzuciłem. Powróciłem sobie jakoś w grudniu zeszłego roku i w ciągu 2 miesięcy skończyłem. Wówczas Andromeda siadła mi idealnie. Najwyraźniej po ukończeniu Baldur's Gate 2 potrzebowałem takiej niezbyt angażującej strzelanki. Opracowałem odpowiedni styl przechodzenia, gdzie fedeksowe aktywności przeplatałem sobie z ważniejszymi misjami. Gra ma swoje momenty. Jak biegałem w pancerzu N7 to przyznam, iż w niektórych misjach czuć było vibe trylogii Sheparada. Jeśli kiedyś powrócę do Andromedy to tylko po to by wbić brakujące osiągnięcia, choć wcześniej zapewne wbiję brakujące acziki w ME: LE. Do trylogii Sheparda chce się wracać co jakiś czas tymczasem Andromeda to gra na raz.
No i fajnie. Oby tylko nie był to jakiś soulslike. Po zamknięciu Piranha Bytes przydałby się erpeg akcji w stylu ich gier. Otwarty, ale niezbyt duży świat, kilka frakcji, umiejętne rozmieszczenie potworów na mapie itp. itd.
Quasi-słowiańskie dekoracje i chłodny klimat zdradzają, że na zwiastunie Ciri bawi w Królestwach Północy, i to przypuszczalnie dalej od równika niż na terenach Redanii ukazanych w Wiedźminie 3. „Redzi” potwierdzili, że w istocie otwarty świat obejmie nowe, „epickie” krainy, położone w północnej części Kontynentu.
Mi się to mocno ze Skellige skojarzyło. Nawet szata, którą zakłada ta dziewka ma wzór podobny do ubrań, które można było zobaczyć w W3 na Skellige właśnie.
Ciri jako bohaterka? Meh... Nie przepadam za tą postacią, już męczyły mnie te fragmenty kiedy musiałem grać nią w W3. I w Sadze, i w W3 Geralt się za nią cały czas uganiał. A jeśli już to Wiesiek Czwarty powinien być slasherem. Redzi nie umieją w erpegowe systemy, poza tym Ciri ma te wszystkie moce, więc co to byłby za erpeg? Zrobią z niej leszcza żeby było co rozwijać? Gdzie się podział jej teleport?
Nie no, bez przesady. XD Normalni ludzie idą do pracy, a nie będą przez 3 godziny oglądać reklamy.
GOL też rozkręcał nagonkę na Sapka. Pewnie niektórzy uważają, że Redzi mieliby prawo trzaskać Wiedźminy do końca świata i jeden dzień dłużej na podstawie starej umowy za którą zapłacili AS 10 tys. zł. Sapkowski wygrałby przed każdym sądem, więc to, że Kiciński podpisał ugodę nie jest żadną łaską. Swoją drogą czekam na grę od CDP RED w stworzonym przez nich od postaw uniwersum, bo póki co jadą tylko na licencjach.
Format książki też niewielki, więc pewnie do przeczytania w jeden wieczór. Mało wypierdział Sapek przez te lata, ale przynajmniej coś wypierdział w przeciwieństwie do Grubasa.
Mądry gracz poczeka sobie 2-3 lata i wtedy kupi na promce za 30 zł ze wszystkimi dodatkami.
Im większa klapa to będzie tym szybciej ceny spadną do poziomu 30-40 zł na promocjach, a może na Epiczku za jakiś czas będzie rozdawana za darmo.
Nie wygląda to źle. Warto obserwować co z tego ostatecznie wyjdzie, bo póki co ci wszyscy "duchowi następcy Gothica" nie mają do niego startu. A przydaliby się tacy następcy po tym jak studio PB zostało zamknięte. Kroniki Myrtany pokazały, że można dorównać oryginalnym Gothicom nie będąc studiem Piranha Bytes. Co prawda Kroniki były modem i powstawały na silniku Gothica, ale utalentowanej ekipie inny silnik nie powinien przeszkadzać w osiągnięciu gothicowego vibe'u. W czasie oglądania trailera miałem też skojarzenia z Kingdom Come, może przez kolorystykę.
Pamiętam jak gość od Farathana pisał, że chce skończyć grę do 22 grudnia 2021 roku. A robił ją sam z pomocą żony. :) Pisałem mu by zrobił coś w stylu wczesnego dostępu, dał sobie więcej czasu, a on nie, nie. Skończy grę calutką do podanego terminu. Było to bodajże w lutym 2021, a gość przy grze pracował dopiero od kilku miesięcy. Od tego momentu dałem sobie spokój z Farathanem, bo gość ewidentnie nie wiedział na co się porywa.
Ten to chciałby obskoczyć wszystkie uniwersa. Jeszcze tylko w Kapitanie Bombie go brakuje.
Błędem twórców było robienie tej gry na silniku The Division, zamiast robić na silniku Asasynów bardziej przystosowanych pod tego typu rozgrywkę. Jak cena spadnie do 30 zł to może kiedyś się zagra.
Poniekąd rozumiem twórców. Muszą sprzedać jak najwięcej kopii zanim okaże się, że jest to optymalizacyjny crap.
Również polskie Two Worlds (?)
Co oznacza ten znak zapytania? Z tego co pamiętam to ogromna część świata w Two Worlds była niewykorzystana w fabule.
Z tą poprawnością historyczną to niech się tak nie zapędzają skoro w lasach można usłyszeć sierpówkę.
Nawet współczesny czeski i polski są całkiem podobne. Podczas drugiego podejścia gram w KCD po czesku, oglądałem też serial Pustina i całkiem dużo można zrozumieć. A Henryczek zachowywał się tak jakby Komar mówił do niego po chińsku.
Jak uda mi się po raz drugi ukończyć KCD, tym razem z DLC, to kupuję na premierę jak część pierwszą. Takie gry i takich twórców trzeba doceniać.
Gracze nie mają szacunku do samych siebie. Port 14-letniej gry sprzedawany za pełną cenę i mający wymagania większe niż RDR2.
Też po latach uważam, że "jedynka" jest najlepsza, bo najprostsza. Jak pierwszy raz widzimy Wicka w akcji to pomyślałem, że tak walczyłby Geralt gdyby zamiast mieczy miał pistolety. Podobają mi się też dialogi i te efektowne pauzy zanim ktoś powie kim jest Wick. "John Wick to człowiek skupiony, zaangażowany, niezłomny. Widziałem jak zabił w barze trzech ludzi. Ołówkiem. Pieprzonym ołówkiem!". :D "Dwójka" nadal trzyma poziom, w "trójce" czuć wyraźną zadyszkę i wyraźnie mniej jest broni palnej a więcej walk wręcz i na noże. "Czwórka" jest lepsza od "trójki", ale tutaj mamy z reguły bardziej opancerzonych przeciwników, których eliminowanie nie jest tak efektowne. Trochę jak w grze komputerowej, gdzie w końcowych etapach pojawiają się ultrawytrzymali wrogowie w których cały magazynek trzeba wpakować. Fajna była za to sekwencja rodem z Hotline Miami czy The Hong Kong Massacre.
Głosów Marka Obertyna i Andrzeja Tomeckiego będzie brakować. https://www.youtube.com/watch?v=96orFYihrFE
Poza tym to mogliby już pokazać właściwą grę, a nie wałkują cały czas to demo z Nyrasem. Samo demo powinni udostępnić na trwającym akurat festiwalu Steam Next.
Dziwny ten Horizon. Wszyscy się nim zachwycali, a gram sobie od jakiegoś czasu, bo był rozdawany za darmo na PS4 i mam mieszane uczucia. Świat, choć ładny to przypomina makietę. Dialogi są tak słabo napisane, że nie wiem nawet o czym postacie rozmawiają. Walka też jest irytująca. Póki co nie daje mi satysfakcji. Wszystkie te roboty najczęściej skaczą po Aloy, a ta się drze wniebogłosy. XD Nienawidzę przeciwników w grach, którzy po nas skaczą. Nie potrafię się do tej walki przyzwyczaić. Gra niby daje tyle narzędzi, a nim je wyciągniemy to potworek zdąży na nas skoczyć.
Za porządny dodatek fabularny chętnie bym zapłacił, ale znając życie pewnie zrobią paczkę wszystkich dodatków za preorder z różnych sklepów, dorzucą jakieś niewykorzystane rzeczy i tyle.
Coś w tym jest. Jak grałem w Dishonored to miałem skojarzenia z Vampire: the Masquerade - Bloodlines. Nawet niektóre odgłosy otoczenia np. szczurów były podobne, jeśli nie identyczne.
Dlatego woleli wypuścić niedokończonego crapa i sprzedawać go za pełną cenę. Ma to sens.
Ta gra na PC powinna wyjść co najmniej do 2014 roku. Wtedy odbiór byłby inny. A teraz powinni wypuścić remake na silniku RDR 2. Ja tam sobie jedynkę ogram na PS4, jak jeszcze raz przejdę RDR 2, a ceny używek nieco spadną.
Czyli gierka na poziomie The Medium. Nie wiem czego niektórzy oczekiwali po Bloober.
I dobrze. Może Spiders się nauczy. Zamiast zrobić klasyczny sequel w stylu "więcej, lepiej" to kombinują.
- Mame ja chcę Baldur's Gate 3!
- Przecież mamy BG3 w domu
BG3 w domu:

Na co komu taka retrogierka? Mamy 2024 rok, a nie 2010. R* powinien wypuścić remake na silniku RDR 2, a nie rzucać ochłap.
Jeśli wg niego te dwa filmy tworzą zamkniętą całość to powodzenia. Przecież Diuna 2 ma wszystkie cechy drugiej części z trzech. Ma masę niedokończonych wątków i kończy się w momencie kiedy wreszcie zaczyna coś się dziać i widać na horyzoncie wielki, epicki finał. Podobnie jak Dwie Wieże we Władcy Pierścieni.
Sony wolało wpakować kasę w dupnego Concorda, gdzie boom na strzelanki w stylu Overwatch minął jakieś 5 lat temu, zamiast na sequel Days Gone. Niech giną.
W świecie Harry'ego Pottera zdarzały się sytuacje kiedy drużyna przegrywała pomimo, iż ich szukający złapał znicza, bo przeciwnicy mieli wystarczającą przewagę w golach.