Inaczej sprawa będzie wyglądała na Xboxie nowym, bo tam jak dadzą wsparcie dla steam a może potem i innych sklepów z PC to moga płyty wywalić.
Patrząc na to w jakim stylu piszę ten ziomek, to pewnie jakiś dzieciak ze zbyt dużymi umiejętnościami - akurat przestępcy cyfrowi często piszą w dziwny sposób, ma to utrudnić ich namierzenie. Jest nawet soft przerabiający wypowiedzi tak by brzmiały w podobny sposób. Ma to wyeliminować możliwość namierzenia po sposobie wypowiadania się.
Chodzi o przeinwestowanie spółek któremu towarzyszy chaotyczny rozrost we wszystkich kierunkach. Pęknięcie bańki nie oznacza, ze AI zniknie, tak jak po pęknięciu bańki kolejowej nie znikły pociągi a po pęknięciu bański .com nie zniknał internet. Ot giełda poleci w dół, wylecą te spółki, które nic nie wnoszą, zostaną te, które mają pomysł na siebie, a inwestycje spowolnią i się ukierunkują. Ale to tyle. Po prostu zostanie to co ma sens, a to co nie ma wymrze.
Osobiście obstawiam około miliarda (RDR 2 miało kosztować pól miliarda).
Zakaz tylko na listopad raczej świadczy tutaj o chęci ocenzurowania wieści o grze. Pytanie dlaczego?
Powód najprawdopodobniejszy, bo zaszkodziłoby to sprzedaży. A czemu miałoby zaszkodzić? Możliwe, że boją się iż gra okaże się rozczarowaniem. Nie oznacza to, że będzie zła, ale po prostu wiedzą, że nie sprosta hypowi, będzie po prostu dobra. Temu też służyć może brak wydania fizycznego gry by nie można było jej odsprzedać po rozczarowaniu się tytułem.
Jest tez opcja druga, wpakowali w nią tyle kasy, że choc wiedza, że stworzyli grę wybitną to rynek nie ma takiej chłonności by się produkcja mogła zwrócić, więc kombinują na siłę jak tu jeszcze wycisnąć sprzedaż kolejnych kilku kopii by pomimo artystycznego sukcesu nie było finansowego rozczarowania ze wzgledu na koszty przesadzone.
Ps. jeżeli oczywiście całość to jest prawda.
W sumie to się spina, jedynym co mogłoby zaprzeczyć tej narracji byłaby szybka premiera z zaskoczenia kolejnej gry (pierwsza połowa przyszłego roku) a to jest niezwykle mało prawdopodobne bo Sony raczej z shadowdropów nie jest znane.
Wydaje mi się, że na początek Sonet dla radę i nie ma sensu po Opus sięgać a taniej wyjdzie. Zwłaszcza jak się korzysta za darmo. Choć mi na płatnej licencji i tak z reguły bardziej opłaca się korzystać z Soneta bo Opus żre tokeny jak Kubuś puchatek miodek przy większych projektach i po Opusa sięgam celowo.
Chce się bawić w stworzenie gry? To po prostu to zrób, jakiś kurs online, poradniki i pomoc AI (polecam Clauda, Gemini ujdzie, ChatGPT radzi sobie słabo) i do przodu.
Problem z książkami w IT jest taki, że w momencie wyjścia one często są już przestarzałe w wielu aspektach, a te po Polsku to podwójnie, bo w 80% to są tłumaczenia zagranicznych. To co się w nich nie starzeje, czyli wzorce projektowe i tym podobne rzeczy nie są dla totalnie początkujących a dla tych, którzy z tego etapu już wychodzą i znają podstawy.
Lepiej zainwestować w jakiegoś Pluralsight czy coś podobnego (Udemy, linkedin też ma swoją akademię) i obejrzeć materiały świeże tam. Co więcej tego typu kursy są znacznie łatwiej przyswajalne niż książki bo zawierają repozytoria, ćwiczenia itd.
No i sprawa kluczowa, wszystkie wartościowe materiały są po angielsku, po Polsku można co najwyżej copilota poprosić o pomoc, więc jak nie znasz angielskiego to pierwszym krokiem nauki jest nauka angielskiego.
Jest to o tyle dziwne założenie, że właśnie najwięcej powodzi jest w górach właśnie ze strumyków.
Czarodziej popsuł dożynki, ale w sumie okazało się, że to spoko gość tylko gderliwy.
Z konkurencyjnej pary de Niro i Pacino zawsze jednak wyżej ceniłem Pacino, choc de Niro też wybitnym aktorem jest, więc to kwestia raczej preferencji.
Obaj grali świetne czarne charaktery, postaci tragiczne, bohaterów, de Niro trochę lepiej wypadał moim zdaniem w rolach komediowych ale Pacino za robę w Adwokacie diabła czy Ojcu Chrzestnym (choc tutaj rola de Niro w drugiej części tez jest świetna) wygrywa.
A więc dla mnie wszystko zależy od filozofii walki w grze.
Otóż w części gier, jak gry Lariana, Solasta, nowy Torment, Westlandy nastawienie jest na mniejsza liczbę ale za to unikatowych starć, gdzie w Baldurach, Pilarsach czy Pathfinderach mamy nastawienie na zatrzęsienie powtarzalnych starć + garść unikatowych.
System turowy w drugim wypadku jest męczący, wiem, bo choć lekko preferuje turowy tak w PoE2:D nie dałem rady i wróciłem do RTwP bo pod tym gra się lepiej w tą grę. Za to podejście z mniejsza ilością ale za to unikatowymi starciami ma tą zaletę, że umożliwia stworzenie bardziej wymagających starć, które jednak nie będą irytujące (trudne starcie w RTwP zamieniają się w system turowy bo więcej czasu gracz spędza na pauzie niż na akcji by optymalizować starcie), umożliwiają, co pokazał Larian i nowy Torment, stworzenie ze starć zagadki do rozwiązania wymagającej optymalnego wykorzystania zasobów.
A gdzie w tym wszystkim jest Fallout oryginalny, no niestety w kategorii gry z masą powtarzalnych starć ale systemem turowym. Pierwsze dwa fallouty uwielbiam ale starcia tam potrafią się naprawdę niemiłosiernie dłużyć, choćby przez brak równoległej akcji wrogów jak to ma miejsce w nowszych grach.
Co do obecności obu systemów, to cóż zgadzam się, że dobrze jest to zrobić trudno. W Arcanum grałem tylko w turowym, bo RT to był chaos, w PoE2:D turowy był tragicznie przeciągnięty, ten dodany ostatnio do jedynki wypada już lepiej bo trochę usprawnili kilka kwestii (jak zmieniono damage output by walki były krótsze, w ogóle chciałem tą zmianę w RTwP to POE też, bo moim zdaniem zarówno my jak i przeciwnicy jesteśmy tam zbyt wytrzymali), w P:WotR też turowy odpaliłem tylko raz z ciekawości, ale nie miał on w tej grze sensu, może na wyższym poziomie trudności (zazwyczaj gram na trudnych, ale z tego co wiem P:WotR na wysokich wymaga rozwijania postaci jotę w jotę zgodnie z metą bez odstępstw a tego nie cierpię, lubię jak różne podejścia się sprawdzają, może nie tak samo skutecznie ale wystarczająco oraz mieć drobny margines na błędy jak i roleplay w rozwoju postaci).
Odnoszę wrażenie, ze ten projekt jest skopany u podstaw gdzieś na podstawach silnika sprzed kilkunastu lat, dodają kolejne elementy ale boją się dotknąć samego jego serca. Ten same przypadek co u bethesdy, tylko becia dobrze zdaje sobie z tego sprawę więc upraszczają gry pod ten silnik a tutaj próbują być bezkompromisowi i całość się sypie.
RED engine, Rage, Unreal Engine, ID Tech, one co wersję przechodziły znaczące zmiany już w swoich podstawach, w wypadku REDe i Rage okazją było rozpoczęcie prac nad nową grą, w wypadku UE i IDT były one rozwijane niemal niezależnie od konkretnych gier. Tutaj mamy natomiast problem zbyt rozciągniętego w czasie procesu tworzenia gry, inwazyjne zmiany w silniku wywaliłyby do kosza zbyt dużo pracy, więc się go pudruje jak tylko się da, a że konkurencja idzie do przodu to te nadbudówki puchną.
Odnoszę wrażenie, ale mogę się mylić, że optymalny czas na premierę już minął, teraz pozostaje albo wydać produkt niestabilny, albo przestarzały, albo przepalić grube miliony, przepisać jądro i poświęcić sporo treści, której dostosowanie będzie zbyt kosztowne.
NIE robię radiant questów
NIE biorę do drużyny postaci, które mnie irytują nawet jeżeli mechanicznie są przydatne, często olewam też ich questy
NIE robię achievmentów w większości gier, tylko kilka jest wyjątkiem tutaj, gdzie nakierowują one na ciekawe doświadczenie (np. w EU IV zrobiłem kilka jako ciekawe wyzwanie), ale nie robię platyn nigdy
NIE zmuszam się do skończenia gry gdy mnie nudzi
NIE pędzę z głównym wątkiem byleby grę skończyć jak najszybciej, raczej nie śpieszę się w grach
NIE toleruję a więc nie kupuję nigdy nic w wbudowanych sklepikach za prawdziwą kasę z wyjątkiem funkcjonalnych DLC, olewam kosmetykę
Nie da rady bo to się za dynamicznie zmienia. Są książki które kiedyś ceniłem bardziej a dzisiaj mniej, a są i takie, które po latach zrozumiałem. Trudno też porównywać beletrystykę z książkami historycznymi czy popularnonaukowymi. Tak wiec zamiast typowego top 5 oto moja lista pięciu polecanych książek (niekoniecznie najlepszych, raczej nie tak powszechnie znanych jak Władca pierścieni, który w topce by się znalazł czy Pratchett), każda z innej kategorii:
1) lekka beletrystyka do pośmiania się - cykl Drużyna do zadań specjalnych - Marcin Motka, książka nie jest wybitna, ale dawno nie czytałem nic równie fajnie lekkiego ale dalej napisanego przyzwoicie i nie urągającego inteligencji (nie spodziewajcie się głębi Tolkiena)
2) cięższa beletrystyka do przemyśleń - ostatnio odświeżyłem sobie zbiór opowiadań Król Bólu Dukaja i jedno z opowiadań, Linia oporu tak jak trafiło do mnie lata temu tak i trafiło równie mocno a nawet bardziej po latach, polecam zdecydowanie.
3) historia - Cywilizacja Słowian Janickiego, świetna książka próbująca pokazać co naprawdę wiemy po odarciu faktów z XIX i wczesno XX wiecznych propagandowych naleciałości i myślenia życzeniowego.
4) fizyka i astronomia - Astrofizyka dla zabieganych - Neil deGrasse Tyson - dość lekko napisana, dla mnie osobiście trochę za dużo rzeczy, które już znałem ale polecić mogą zwłaszcza jak ktoś dopiero zaczyna się interesować tematem
5) religia - cykl Jezus z Nazaretu, z tym że dwa tomy bo ten o dzieciństwie jest wyraźnie słabszy - Benedykt XVI, książka interesująca o tyle, że odpowiada na pewne bardziej złożone pytania dotyczące choćby rozdźwięku w nauczaniu ewangelickim a listami apostolskimi, tłumaczy różne gesty i słowa poprzez wyjaśnienie symboliki właściwej dla tamtego okresu i zestawia punkty widzenia różnych biblistów. Ogólnie tematy skomplikowane ale wyłożone dość prostym językiem (choć nie bardzo prostym, dalej podstawowe pojęcia trzeba znać).
Jak pisałem wyżej to nie jest moje top 5 a raczej poleconych top 5 tytułów mniej znanych, choć nie niszowych, celowo pominąłem klasykę literatury.
WM Motor, Zotye, Lifan znikli z rynku (to z tych większych, takich mniejszych co raczej nie sprzedawali u nas poleciało sporo), do tego Maxus (to bardziej importer niż producent) i Seres zwinęły się z Polski.
Przecież samochodów z Azji zawsze było zatrzęsienie. Toyota regularnie wygrywała rankingi sprzedaży, Kia też wysoko, do tego Mazda, Hyundai, Honda, kiedyś Daewoo, plus kilka mniej popularnych innych marek.
Chodzi ci konkretnie o chińskie, ze do nich dołączyły czy o co?
No i pamiętajmy, to, że ktoś uważa ją za dobrą grę wcale nie oznacza, że uważa za dobrego RPG. Przykładowo ja lubię skyrima jako symulator turysta na odprężenie gdy chce pograć w coś causalowego gdzie nie musze się specjalnie wysilać (jako alternatywa dla GTA, ETS itd. a nie BG3 czy POE2) ale i tak uważam go za absolutnie beznadziejnego RPG.
Inna: Że od wieków na Polskich sztandarach widnieje hasło Bóg, Honor i Ojczyzna, tylko, że pojawiło się ono po raz pierwszy w latach czterdziestych (siły zbrojne na zachodzie), potem znowu znikło a na stałe mamy je od lat 90-tych. W okresie międzywojennym mieliśmy Honor i Ojczyzna, a w czasach IRP w tłumaczeniu na polski (bo było ono po łacinie) za Wiarę, Prawo i Króla.
Przez to, że ktoś komuś dal źle doprawione ciasto my teraz musimy przedzierać się przez lodowiec tłukąc się z trolami, orkami i wszelkiego rodzaju potworami.
To dobrze wróży w przypadku remaku dwójki, bo ten będzie sporo tańszy, gdyż podstawy mają gotowe, tym razem nie będzie wywalenie projektu do kosza jak to było tutaj po pierwszym demie, co znacznie podbiło koszty. Tak, sama gra była większa, ale tutaj dodawanie treści gdy podstawowe systemy są w większości gotowe jest prostrze i tańsze niż tworzenie gry od zera.
Był już artykuł o tym tutaj zaraz po informacji o wycieku.
Facet nic nie pamięta, jego kumple pamiętają ale nie chcą gadać dopóki nie pociągnie ich za języki i sam nie dojdzie do tego, że oni coś wiedzą, a nie chcą mówić bo on był strasznym bucem, ale nie zawsze, czasem był miły. Ogólnie to to już raczej choroba trzybiegunowa, bo dwa to za mało w wypadku jego wahań.
Przesadzacie, w wątkach politycznych poglądy lecą przeróżne i tak długo jak nie są jawnie niezgodne z prawem i wyrażane w miarę kulturalnie jakoś posty nie lecą.
Kiedyś cRPG oznaczało cumputer RPG by odróżnić je od TTRPG (table top), ale dzisiaj raczej pod tym skrótem zalicza się classic computer RPG, czyli gry RPG na komputer, pośród których fundamentu nie ma elementów zręcznościowych oraz są produkcjami w stylu zachodnim.
Gość otrzymuje tajemniczy pierścień, ale to zwykły pierścień, potem goni złoczyńcę ale to nie złoczyńca.
Facet lub baba biega po lesie i górach krzycząc na smoki.
A co to zmieni? Dalej będzie tego więcej, dla człowieka będzie mniej czytelne i będzie potrzebna masa tokenów by w ogóle coś z tym zrobić sensownego, bo zamiast po prostu zbudowac kod będzie trzeba go przez agenta za każdym razem przerzucić, a to kosztuje i to dużo.
Może to właśnie powinienem zrobić, czyli pójść za przykładem twórców i odjąć ich dziełu nieco punktów. Bo dzisiaj BF6 dostałby ode mnie co najwyżej „piątkę”. Tak na zachętę.
A może to właśnie jest rozwiązanie? Wprowadzenie wersjonowania ocen dla wybranych gier.
Czyli poza oceną premierową pojawiające się post recenzje czy to w wypadku gier długożyjących i ich rozwoju czy to gier które przeszły metamorfozę, były rozwijane lub psute tak, że znaczaco wpływa to na odbiór gry.
W wypadku serialu oceniamy każdy odcinek lub chociaż sezon, może w wypadku tego typu gry też raz na jakiś czas (może rok, może większy update) powinna się pojawić aktualizacja oceny.
Smoki przecież były zapomniane - i nie było na nie miejsca w lore, poprzesuwano wydażenia by się zmieściły.
No i zmieniono podejście do Thu'um (w Morowindzie był opisywany inaczej, jako powszechnie stosowana sztuka walki a nie coś zarezerwowanego dla wybranych), klanów wampirów (te miały w Skyrimie mieszkać pod jeziorem lodu a nie w zamku) itd.
To jest retcon, może nie jakoś skrajnie inwazyjny ale zawsze, więc przy nowej części tez to spokojnie zrobią jak będą chcieli.
Do tego wywalono religie nordów, Thu'um wcześniej był powszechną sztuką walki i nie miał nic wspólnego ze smocza krwią oraz cały klan Volkihar z dodatku stoi w sprzeczności z lore.
Osobiście wydaje mi się, że pojawią się próby z prawej strony, ale możliwie po kryjomu, by KKP bezpośrednio przed wyborami zdelegalizować w jakiś sposób, tak by móc przejąć ich elektorat zwalając winę za delegalizację na Tuska. Stąd działalność Brauna dla koalicji może być wręcz korzystna, bo ani młodzi niedoświadczeni wierzący w gospodarcze plany Mentzena ani nastawieni antyrosyjkso starsi wyborcy PiS postulatów Brauna nie przełkną, ciśnienie na koalicję by dojść do władzy moze być silne, ale niekoniecznie aż tak silne.
W 2027 możemy mieć sytuację gdy PiS + Konfa + Korona + Rozwój będą miały teoretyczną większość ale niemożliwość zbudowania rządu i koniec końców Morawiecki zmieni stronę byleby dorwać się do koryta oraz uzyskać nietykalność za przekręty. Pytanie czy Tusk wtedy na to pójdzie, a może będzie wolał wcześniejsze wybory wskazując na niezdolność drugiej strony do sprawowania władzy.
Ale wiesz, ze obecnie wyznaczone daty dla znaków zodiaku są nieprawidłowe i powinno być ich na powrót trzynaście?
spoiler start
Ciekawe zagadnienie z astronomii, bo ruch słońca wokół centrum galaktyki cyklicznie wpływa na widziane gwiazdozbiory i wężownik, który kiedyś był znakiem zodiaku wyleciał a teraz na powrót powinien wrócić.
spoiler stop
W sumie jak rzadko udzielam się na socjalnach innych niż to forum, o ile można je w ogóle uznać za media społecznościowe, tak ostatnio mi się to zdarzyło i właśnie w wymienionym temacie.
Sam jestem kierowcą, ba nawet lubię prowadzić, ale najlepiej w trasie albo po mieście nocą. Ale ja naprawdę nie rozumiem co siedzi niektórym ludziom w głowie, zalicza się ich często do grupy określanej jako przyspawanie do fotela, pomiary, badania, doświadczenia z innych krajów jasno pokazują, że dokładanie pasów ruchu i poszerzanie dróg w miastach nic nie daje a jedynym rozwiązaniem na koki jest ograniczenie liczby aut (np. przez połączenia kolejowe w systemie Park&Ride), a ci dalej się upierają, że nie, tym raz to na pewno zadziała inaczej. Trochę jak z komunistami przekonanymi, że myśmy jeszcze nie mieli prawdziwego komunizmu i jak oni wprowadza to tym razem zadziała.
Tj. dalej sam statek będzie musiał być solidnie ekranowany, choćby na czas podróży z mniejszymi prędkościami, ale wątpię by to był aż tak wielki problem w trakcie podróży. Największy będzie już u celu, bo to gwiazdy przecież emitują większość tego promieniowania, to mikrofalowe tła to drobiazg przy tym co stanowią u nas na orbicie te zakresy promieniowania, które pochodzą ze słońca. A im dalej od gwiazdy tym będzie ono rzadsze.
A to wydaje mi sie ZNACZACO zwiekszylo by zapotrzebowaie na paliwo i przyspieszanie. - przy wyliczeniach dla energii założyłem, że statek będzie ważył tyle co 10 wahadłowców. Może wystarczyć.
Jagged Alliance 2.5: Unfinished Business - krótka i liniowa kampania w przeciwieństwie do dwójki
No to Jagged Alliance 2 :P
. Zgodzę się z tym, że duże miasto ciężej kontrolować tylko nadal to jest coś co chciałbym zobaczyć i móc nazwać progresem. - na to przyjdzie jeszcze trochę poczekać, co najmniej jedną generację jak nie dwie. Na chwilę obecną ograniczenia sprzętowe nie pozwalają na to w dużej skali, a przycięcie skali sprawiłoby, ze miasto wydawałoby się dużo sztuczniejsze, bo co z tego, że NPC miałby sensowną rutynę jak byłoby ich 10 w centrum miasta zamiast setki czy dwóch. Tego typu makiete lepiej udeje żyjace miasto niż lepiej zaprojektowana na niskim poziomie ale za to pusta.
Wolałbym np. dotstać Cyberpunka nowego z tą samą graifką bez jakiejkowliek poprawy ale np. z faktycznie zyjącym światem. By CDP skupiło się te 3-5 lat tylko na Ai i zadaniach bo grafika juz jest wystarczająca. - pytanie tylko jaki procent graczy by to docenił? Bo obstawiam, ze na tyle niewielki, że ładowanie setek milionów by to osiągnąć nie miałoby sensu.
Jednak w formie jakiej to robi CP2077 przy tej skali to w zasadzie żadna gra nie wypada lepiej, a już na pewno nie GTAV. Oczywiście kompromisów jest wiele bo się inaczej nie dało. Próba stworzenia night city w mniejszej skali skończyłaby się karykaturą, to by nie zadziałało po prostu. Sytuacja jak z Skyrima gdzie odwiedzane miasta są wielkości niewielkiej wioski, tylko tam 90% czasu spędza się poza nimi, w CP praktycznie całą grę spędzamy w night city.
Przeciążenie wynika z przyśpieszenia a nie prędkości, 1g do 99% C zajmie z dwa i pół roku, długo ale na tle 70 letniej podróży tragedii nie ma, zwłaszcza, że może zniosą 2g co skróci już do około półtorej roku.
Na czas podróży po rozpędzeniu grawitację można uzyskać poprzez umieszczenie astronautów w pierścieniu wirującym wokół osi statku, co wygeneruje sztuczna grawitację.
Dalej nie będzie to wycieczka ale wyprawy morskie badające nasz glob też krótkie nie były.
Piłsudzkiemu odwaliło na stare lata (przewrót majowy nie wyszedł nam na dobre, a paranoja Piłsudskiego i jego niechęć do dzielenia się władzą przyniosły wiele szkód), Dmowski już w 1920 kombinował jak wbić nóź w plecy Piłsudzkiemu gdy kacapy stały pod Warszawą, Witosa przecież wypchnięto z polityki siłą.
Okres między wojenny to był jeszcze większy burdel niż mamy obecnie.
Widzę, ze tutaj ludzie prowadza dyskusje o wormholach, teleportacji czy innych niepewnych teoriach, a sam film i wszyscy tutaj pomijają kluczowy aspekt, dylatację czasu.
Otóż im bliżej prędkości światła tym czas wolniej płynie. Stąd prosta zależność, jeżeli wyślemy astronautę w rakiecie rozpędzonej do 99% prędkości światła to czas w rakiecie zwolni 7-krotnie. I choc podróż z punktu widzenia ziemi zajmie 70 lat, to z punktu widzenia pasażera rakiety raptem 10 lat. Połączmy to z hibernacją, dajmy 20 członków załogi mających dyżury po dwóch, co sprawi, ze każdy w sumie będzie dyżurował przez rok w trakcie tego lotu w jedną stronę o ile wszystko pójdzie dobrze.
I tak cala ekspedycja z punktu widzenia nas na ziemi zajmie 140 lat, ale z punktu widzenia astronauty w sumie tak z trzy lata (dwa na lot między gwiezdny w obie strony i rok na miejscu powiedzmy).
Problemy do rozwiązania:
1) hibernacja jest jeszcze nie sprawdzona wiarygodnie, potrzeba więcej eksperymentów by ją dopieścić
2) jedynym paliwem, które dałoby radę tak rozpędzić rakietę jest antymateria, i potrzeba by jej dużo. Przy obecnych źródłach energii jest to niemożliwe, potrzeba by minimum powszechnych elektrowni termojądrowych albo bieda wersji sfery Dysona (takiej opartej o np. flotę satelitów na stosunkowo bliskiej orbicie słońca). Ogólnie musielibyśmy zwiększyć nasze możliwości produkcji energii o conajmniej dwa rzędy wielkości.
Obie rzeczy są kwestią czasu, ile trudno powiedzieć, ale na pewno nie nigdy. Obie nie wymagają odkrycia jakiś rzeczy totalnie nie znanych czy możliwych teoretycznie ale niezaobserwowanych. Tak potrzeba by energii, którą produkujemy przez 325 lat w formie energii elektrycznej dla podróży w jedną stronę ale zwiększenie produkcji energii 100-krotnie leży w zasięgu stulecia czy dwóch, a tedy przez 2-3 dekady uda się uzbierać zapas paliwa jeżeli ludzkość się na to zaweźmie jako całość.
To w sumie zależy od tego, po którą definicję szacunku sięgniemy bo są dwie.
Albo za słownikiem jest to podejście do rzeczy godnych uznania, to wtedy trzeba sobie zasłużyć, albo w potocznym rozumieniu traktowanie innych tak jak samemu chce się być traktowanym, choć tutaj prawidłowym określeniem jest traktowanie kogoś z godnością.
Trochę nie rozumiem sensu pytania z prostego powodu. Subskrypcje można zakupić i anulować w zasadzie w dowolnym momencie, więc koszt wypróbowania jest minimalny, a zawsze się znajdzie coś do obejrzenia, choćby mało i to tak na miesiąc starczy. NA rok jest sens tylko Amazona opłacić z racji na śmiesznie niską cenę, a resztę można przełączać według potrzeb.
Teran palisady można by ogarnąć inaczej, widoczne obozowisko orków, kilka wież na granicy, z których jak się zbliżymy orkowie schowanie zza osłony (a więc nietykalni) zaczynają do nas pruć bełtami o dużej skuteczności, albo odpalają w nas balistę. Po prostu strefa śmierci, na którą nic nie możemy poradzić.
Jak niedaleko mojego rodzinnego domu budowali nową linie kolejową, to też była garstka bardzo głośnych protestujących, była to zdecydowana mniejszość, bo większość była za budową, ale tamci byli tak wokalni, że aż o nich w gazetach pisali jako o sprzeciwie lokalnych mieszkańców. Doszło do tego, że wręcz ludzie zaczęli rozważać kontrmanifestację.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Paradoks_Downsa-Thomsona
Poszerzanie dróg, budowanie wielopasmowych przelotówek itd. w centrach miast* nie ma żadnego sensu, generuje tylko olbrzymie koszty i praktycznie żadnych korzyści.
*Mowa o większych miastach i dotyczy to dróg miejskich, drogi tranzytowe poza centrami miast, takie jak obwodnice, autostrady itd. rządzą się innymi prawami.
Jest to po prostu krok konieczny w pierwszej fazie integracji (oczywiście wystartowanie go, bo rozwiązanie problemu zajmie minimum 10 lat), jak się go ogarnie to pójdzie z górki. Koniec końców, mam nadzieję, że się uda, choć pewnie trochę to zajmie.
Z autami elektrycznymi jeszcze chwilę to zajmie, bo technologia ledwo co weszła w faze dojrzałą, a rynek ma sporą inercję.
Jedną frakcją, która optowała za odrzuceniem kapitalizmu byli chociażby strasseryści - chyba nawet jedyną i w zasadzie już po wyjściu Hitlera z więzienia Strasser miał raptem garstkę zwolenników i był przez Hitlera całkowicie ignorowany, nie bez powodu potem uciekł.
- mówi to, że dość daleko było temu do gospodarki planowanej, ale również gospodarki rynkowej - stąd korporacjonizm, bo większość możliwości produkcyjnych były skupiona w rękach stosunkowo nielicznej grupy przedsiębiorców oraz spółek zależnych od państwa, którymi pierwotnie kierował Goering. Oczywiście trudno porównywać sytuacją z 1939 z tą z 1944, bo od przełomu 41 i 42 zaszły tam bardzo duże zmiany, jednak w latach 1933-1940 mamy typowy mariaż polityków z największymi przemysłowcami, coś co dzisiaj Trump próbuje wprowadzić w USA (ale jego elementy są obecne w USA od dekad, on jedynie nasilił proces).
Ale tak czy inaczej, próba wciśnięcia Hitlerowi poglądów lewicowych jest po prostu nawet nie śmieszna a żałosna.
Ciekawi mnie jakie formy monetyzacji, poza wersją premium gry, którą już znamy, znajdą się w samej grze a o których jeszcze nie wiemy, oczywiście mowa o singlu, bo spodziewam się, ze online to będzie jedna wielka dojarka do pieniędzy graczy.
Macie jakieś pomysły?
Może misje grinderskie by zdobyć kasę/reputację, którą będzie można pomijać płacąc realną kasę, ale dochodzące w płatnych dlc op samochody, bronie, nieruchomości.
Oczywiście tokenizm jest szkodliwy, bo odbija się na jakości (czyli wrzucanie danych elementów bo są odgórnie wymagane a nie zgodne z wizją twórców, ale to nie jest aż tak bardzo powszechne jak wiele osób uważa), ale to jeden z wielu klocków w dodatku nawet nie jeden z najważniejszych.
większość lokali (nie mówię tylko o gastronomicznych) na półwyspie należy do Kaszubów - no właśnie nie.
lub jak wolisz lokalnej ludności która jest napływowa i nie są to Kaszubi od pokoleń - też nie, większość należy do restauratorów z dużych miast, Gdańska, Warszawy itd.
Bo miejscowej ludności tam jest garstka, półwysep poza sezonem się mocno wyludnia, spora część osób tam pracująca to pracownicy sezonowi przyjeżdżający tam na sezon a poza nim mieszkający gdzie indziej. I tak są pewnie wśród nich kaszubi, ale nie aż tak wielu.
Preferencje oczywiście rozumiem, po prostu mnie osobiście półwysep nie bawi, wolę inne miejscowości w regionie, ale rozumiem, że komuś może się podobać. Jednak nie da się na nim doświadczyć prawdziwych Kaszub po prostu.
Ale napisani byli dobrze, bo wypadali bardzo wiarygodnie dzięki temu, bo historia zna dużo podobnych przykładów.
Restauratorzy nawet jeśli z Gdańska to nadal Kaszubi - no nie, większość Gdańszczan to nie są Kaszubi, ja jestem ale jest nas tutaj może z 2-3% według statystyk. Ogólnie na półwyspie Kaszubów jest zdecydowana mniejszość (20-25%), gdzie na pojezierzu stanowią oni nawet 60% mieszkańców. Więcej tam rodzin byłych wojskowych czy osób związanych z PZPR, bo za komuny spora część półwyspu była wyłączona z racji na bazę wojskową (za Jastarnia były już ograniczenia), z tego też powodu wysiedlono sporo oryginalnych mieszkańców bo władze PRL nie lubiły Kaszubów i im nie ufały oraz potrzebowały miejsca dla rodzin oficerów. Niby po 1991 trochę wróciło, ale jak byłem tam te 20 lat temu to więcej było przebierańców niż Kaszubów, a rozpoznałem to po języku, to ich zaciąganie ledwo przypominało akcent Kaszubski.
I owszem jest dużo innych miejscowości nad Bałtykiem ale żadna z nich nie oferuje położenia pomiędzy otwartym morzem i zatoką
Niby tak, ale to aż taka zaleta?
W ogóle zastanawia mnie kto to kupuje. Te X od BMW wyglądają tragicznie, prowadza się słabo (porównanie do innych aut w tej cenie), ekonomia jazdy słaba, specjalnie bezpieczne to one nie są (niby cięższe więc lepiej znoszą zderzenia z innymi autami, ale za to gorzej z przeszkodami stałymi, gorsza widoczność, większa szansa dachowania).
Zresztą nie bez powodu wiele mediów branżowych, choćby Top Gear, uznawali je za jedne z najgorszych samochodów na świecie. Chwalenie się wywaleniem kasy na te graty budzi raczej politowanie.
Ja tam w ogóle nie rozumiem idei Suvów, ja rozumiem, ze ktoś kupuje crosovera bo ma problemy ze stawami z racji wieku i chce usiąść wyżej bo wsiadanie i wysiadanie z klasycznego auta jest dla niego problematyczne, jako dziadkowóz mają swoje uzasadnienie, albo zakup czegoś w rodzaju Range rovera bo to ma prawdziwe właściwości terenowe i jak się mieszka daleko od utwardzanej drogi to ma to sens (choć większości kupujących ten przypadek nie dotyczy). Ale reszta?
Mają gorsza ekonomie, prowadzą się gorzej, są wolniejsze od swoich odpowiedników w tej samej cenie, gorzej się to parkuje, w kwestii bezpieczeństwa wypadają w zasadzie tak samo, bo jednych testach trochę lepiej a w innych trochę gorzej, no chyba, ze to auto z USA, wtedy gorzej we wszystkich, często są słabiej wykonane, gorsza widoczność (siedzenie wyżej pozwala ocenić może jak się ciągnie korek, ale utrudnia dostrzeżenie przeszkód, temu modele nie podstawowe maja kamery 360 by w ogóle dało się tym jeździć sensownie), są bardziej awaryjne, szybciej się zużywają, miejsca w środku jak na rozmiar auta wcale dużo nie ma przez to, przez to zwięrzenie kabiny (a jak go nie ma to znowu cierpi bezpieczeńśtwo i komfort jazdy). Gdzie tutaj niby są zalety?
Ja wiem, że historycznie to jest teren Kaszub północnych, ale Kaszubów tam nie uświadczysz już praktycznie, podobnie kultury czy kuchni lokalnej. Ja mówię o okolicach pojezierzu, okolicach Kościerzyny, gdzie są Kaszubi, w knajpach jest kuchnia kaszubska, usłyszeć można kaszubski język itd.
Na szczęście wciąż można kupić jeszcze normalne auta, póki jest konkurencja i mam wybór problemu nie widzę, martwić się będę jak konkurencji zabraknie.
chciałbym aby larian skupił się na fabule i zadaniach
Pytanie, czy grałeś w BG3? Bo odnoszę wrażenie, że nie, bo zadania są tan naprawdę fajne, dużo lepiej niż w DOS 1 i 2. A co do fabuły, to jest ok. Nie jest wybitna, ale potrafi wciągnąć, ot ma trochę luk jak się głębiej zastanowić w motywacjach części postaci, ale nie sprawia, że pozostałe zalety gry nikną. A gry to jednak głównie gamaplay, historia ma nie odstraszać.
Takie zabawy z kreatywnym przejściem gry, to chyba tylko dla zatwardziałych graczy którzy grali w stołowe gry
Materiały na YT i streamach pokazują, że nie, masa graczy czerpie frajdę z odkrywania tych możliwości, nawet ci co w TTRPG nigdy nie grali. Nie każdy to lubi, zwłaszcza w czasach gdy ludzie preferują gry prowadzące za rękę. BG3 nie jest jakoś szczególnie trudny, ot ma kilka wymagających momentów, ale większość opcji trzeba odkryć samemu a nie dostaje się wszystkiego na tacy, to co gra podaje by być bardziej przystępną to tylko jedna z wielu opcji.
Jestem ciekawy jak w wypadku EA mogłaby wyglądać zmiana na gorsze, bo trudno mi sobie ją nawet wyobrazić.
Przy EA to nawet dzisiejszy Ubisoft wydaje się być super studiem.
No dla mnie gra fenomenalne i jedna z najlepszych w jakie grałem.
Czy to gra z najlepszą fabułą? No nie, jest ok, na tyle dobra by na nią nie narzekać, ale na tyle ułomna by jej nie chwalić za bardzo.
Czy ma najlepsze postacie? Czy najlepsze to chyba dalej wygrywa torment, ale wiele jest absolutnie świetnych, choć kilka irytuje.
Ale ta gra ma coś wyjątkowego, co jako osoba grająca w młodości w TTRPG doceniam niesamowicie: wolność. Ta gra naprawdę pozwala na kreatywne podejście najbliższe grze przy stole z do tej pory wydanych gier cRPG, nagradza kreatywność, daje olbrzymią paletę możliwości spośród których możemy wybierać, co więcej wiele rozwiązań jest organicznych, to nie standardowe nowe opcje dialogowe dostępne dlatego, że mamy umiejętność X na poziomie Y, a naprawdę otwarte metody rozwiązywania problemów, które trzeba odkryć.
Temu ta gra tak mnie wciągnęła i temu wciągnęła tak wiele osób. Wiele osób przytacza tutaj P:WotR, świetny cRPG, ale clue zabawy w nim poza historią polega na metagamingu, co jest fajne, ale bawi pewien procent graczy w zdecydowanej mniejszości. W BG3 też można się bawić w metagaming (choć w P:WotR daje on więcej frajdy) ale nie trzeba bo można podejść do niej na inne sposoby.
Przy tej grze poczułem się najbliżej tego jak czułem się przy stole, ba w co-opie to wrażenie jest jeszcze silniejsze.
Czy gra ma wady? Jasne, każda je ma, ale to bez znaczenia. W ostatnie 10 latach wyszły tylko dwie gry, przy których bawiłem się jak za dzieciaka, a BG3 to jedna z nich. Takich, w których bawiłem się dobrze były oczywiście więcej, ale tylko dwie śniły mi się po nocach i czułem się grając w nie jak jako nastolatek pierwszy raz ogrywający Tormenta, BG2, Age of Empires, Red Alerta, Cywilizację itd.
Oczywiście nie jest aż tak źle jak w inkwizycji, ale chyba nawet gorzej niż w DOS:2, które też było mega przeciągnięte.
W WotR też jest ten problem ale znacznie mniejszy, w Rouge Trader jest pod tym względem jeszcze lepiej, więc widać, że Owlcat się uczy na błędach i to jest super.
nie trzeba. Ja miałem większe trudności z Baldur's Gate 3 na domyślnym poziomie trudności niż z Pathfinder: Wrath of the Righteous na domyślnym, choć nie rozumiem wszystkich zawiłości.
Bo poziom trudności w obu grach działa inaczej. W WotR trudność polega głównie na odpowiednim metagamingu, im wyższy poziom trudności tym bardziej trzeba rozwijać postacie zgodnie z aktualną metą a odstępstwa i chęć indywidualnego podejścia są karane, natomiast w BG3 trudność polega na rozgryzieniu optymalnego wykorzystania zasobów (możliwości drużyny, przedmioty, otoczenie, taktyka) w ramach danego starcia. W P:WotR oczywiście w trakcie starć tez trzeba myśleć, ale to nie ta skala, jak bG3 20% to rozwój postaci a 80% taktyka w starciu (choć za pomocą metagamingu można to odwrócić, ot gra daje dwie opcje) tak w P:WotR 80% to rozwój postaci a 20% taktyka w starciu. Temu osobiście wolę BG3, bliżej mu w tym podejściu do TTRPG, choć P:WotR jest dalej świetną grą, to czołówka cRPG choć u mnie poza podium.
1) znajomości, zwłaszcza w polityce
2) umiejętność fenomenalnego kłamania i opowiadania bajek inwestorom
Stąd wierzenie w to co on mówi nie ma sensu, bo to nie tak, ze on gada głupoty bo jest głupi, on je gada bo wie, że ludzie w nie masowo uwierzą i on na tym zarobi. Nigdy nie należy ufać na słowo miliarderowi, CEO, marketingowcowi gdy mówi coś co ewidentnie służy jego interesom, to zawsze trzeba trzykrotnie weryfikować bo oni jak mają interes kłamać to będą kłamać.
Moim zdaniem najlepiej by się sprawdził Kamysz, w sensie nie pasowałby do końca nikomu, dla jednych zbyt konserwatywny, dla drugich liberalny, dla trzecich bo Tusk, dla innych bo blokuje itd. Taki kompromis co by wszystkich denerwował wyborców trochę ale mógłby w miarę pogodzić społeczeństwo, nie całe ale chociaż część.
Z jego braku głosowałem na Hołownię, gorsza opcja ale jakaś szansa była na deeskalację. Bo Nawrocki robi wszystko by eskalować konflikty społeczne, choćby ostatnie ułaskawienie. Jego celem jest chaos bo na chaosie ekstremiści rosną najszybciej.
To jest dość ciekawe, bo to zależy, otóż są rzeczy gdy dość krótki prompt potrafi wygenerować sporo przydatnego kodu (powtarzalne zadania) i są i takie gdzie trzeba napisać rozprawkę na 300 słów by dostać 5 stosunkowo prostych linijek kodu robiące dokładnie to co chcemy.
Natomiast największy problem jest inny, promt interpretowany przez różne wersje tego samego modelu potrafi dawać skrajnie różne wyniki, co tworzy duży problem, trzeba by to jakoś usystematyzować co zapewne wymagałoby masy instrukcji stabilizujących działanie modelu, albo wręcz skrojenie go pod konkretne zastosowanie, a to kosztuje masę pracy. Obecnie obchodzi się to przez sprawdzanie wszystkiego co AI wypluje i dostosowywanie ręcznie. Potrafi to zająć więcej czasu niż napisanie danego kodu.
W jego propozycji? Apka za każdym odpaleniem będzie działała inaczej.
W sumie to był tego typu średniak, który bardzo mi się spodobał dzięki temu, że miał jakąś duszę i nie walił genetycznością po całości. Nie wróciłem do niego nigdy ale przeszedłem w sumie z przyjemnością.
Zdrówka i ciekawych premier cRPG (a też skorzystam).
Życie po 40 jest spoko, nie bym miał z nim duże doświadczenie, bo sam jestem dość świeżo po, ale na razie jest spoko.
* co do zielonego ładu to jest piękny przypadek sabotażu, bo sam ład zawiera sporo sensownych rozwiązań, ale w aspekcie zmian dla rolnictwa zmiany są zbyt gwałtowne i posunięte za daleko, gdyby wywalić tą jego część to raczej przeszedłby bez takiego echa i byłoby to całkiem sensowny projekt. A kto przygotował część dla rolnictwa? Komisarz Wojciechowski nominowany przez PiS a największym zwolennikiem zielonego łado pośród premierów był Mateusz Morawiecki.
Zaraz się dowiemy, że automat do segregacji jest ale się popsuł i nie m kasy go naprawić czy coś w tym stylu.
Jak żona wyciągnie. Sam z siebie ostatni raz byłem an nowym Blade runnerze, a tak to tylko na tym na co mnie wyciągną a od kiedy żona może córkę zabrać to mnie to omija.
Były to dwa: Metalica i Therion.
Potem wiadomo doszło sporo kolejnych. Zakochałem się w polskim rocku lat 80-tych, Queen, klasyce rocka, różnych wariantach metalu a potem doszła muzyka latynoska, ale ta prawdziwa a nie papka z radia, muzyka klasyczna; ale od tych dwóch się zaczęła moja prawdziwa pasja do muzyki, wcześniej tego co serwowali bez głębszej refleksji.
Ja jestem pod wrażeniem, ze udało ci się ukończyć zmierzch bogów, czy przez ukończenie masz na myśli rzucenie w kąt po dwóch godzinach bo bugi nie pozwoliły grać dalej?
A czy wojsko byłoby podzielone? Wątpię jednak, może byłyby dezercje, ale w wojsku w US jest solidne pranie mózgu urządzane, zdecydowana większość pozostałaby karna, nie bez powodu służą też na drugim końcu kraju względem pochodzenia i sa izolowani dość mocno. To gdzie mógłby być rozłam to gwardia narodowa, ale one byłaby bez znaczenia przy armii.
Pytanie ile z tych prac domowych ma sens.
Sensowne to miałem w LO z matematyki, nauczycielka nigdy ich nie sprawdzała, po prostu zadania z prac domowych były na kartkówkach i sprawdzianach, ich odrabianie było formą nauki i powtarzania materiału a zadawała je pod kontem najlepszego powtórzenia materiału a nie losowo, czy byleby zadać jak wielu nauczycieli.
Z drugiej strony wiele z nich sensu nie ma, bo niczemu nie służy, poza jakimś pretekstem do wystawienia oceny, co sensu nie ma podwójnie, bo jak pisałem w innych wątkach oceny liczbowe to zło. Wydaje mi się, ze odejście od ocen liczbowych na rzecz stricte opisowych rozwiązałoby wiele problemów, bo też nauczyciele straciliby motywację do zadawania prac domowych dla samego zadawania ich.
W USA prawo własności jest święte o ile jesteś bogaty lub jesteś korporacją, inaczej państwo ma je gdzieś. Akurat historia wysiedleń w USA ma bardzo długą tradycję, choćby wielki program budowy autostrad i dróg międzystanowych, wysiedlono płacąc grosze setki tysięcy ludzi.
Zresztą głównym problemem jest tutaj mentalność. Amerykanie wbrew pozorom są bardzo potulni w zdecydowanej większości wobec działań rządu, oni ręki nie podniosą cokolwiek by się nie działo, tam jest problem większy protest zorganizować. Do tego dochodzą podziały wewnętrzne, wiec nawet jak część by się zbuntowała to druga część zacznie strzelać do pierwszej, jednak najprawdopodobniej obie będą stanowiły 2% populacji a reszta zostanie w domach.
Co do prawa do odłączenia się, ono jest teoretyczne, bo skończyłoby się jak jak ostatnio, czyli interwencją zbrojną (nie bym konfederację popierał, bo wiadomo, że nie).
Idziesz sobie jako przekoks, zbroja płytowa z adamantu, płaszcz ze skóry bazyliszka na plecach, w rękach miecz skąpany w smoczej krwi, wokół ciebie krążą wyładowania błyskawic z ochronnego zaklęcia a atakuje cię prosty bandyta w podartych portkach chcąc cię okraść.
Ogólnie brak instynktu samozachowawczego o NPC, czy to w formie ataków czy naśmiewania się z bohatera, który może ich zmieść kichnięciem.
W sumie jedynie te mnie irytują, które są wdrażane tak by nic nie zmienić.
Przykład z USA akurat, rozsądne normy spalania dla samochodów dotyczą tylko samochodów, które obecnie stanowią 20% sprzedawanych samochodów (głównie importowanych), pozostałe 80% jest z nich zwolnionych bo są klasyfikowane jako nie-osobowe samochody robocze do indywidualnego przewozu osobowego.
U nas sprawa ma się podobnie z spuszczaniem zanieczyszczeń do rzek, główni trujący mają bardziej liberalne przepisy od tych co nie trują.
Zapie...... n niego.
I to na kilku poziomach:
1) edukacja
2) ciężka praca
3) ciągły rozwój
4) nawiązywanie znajomości
5) nie koncentrowanie się na jednej ścieżce a co najmniej na dwóch na raz
A to tylko tak na start.
Ewentualnie posiadanie krewnych, małżonka itd. którzy osiągnęli sukces i pociągną cię za sobą lub liczenie na szczęście.
odpowiedź jest wtedy oczywista. Takiej pracy nie da się nie lubić.
Niby tak, ale powód jest zgoła inny niż większość osób. Otóż osoby nie lubiące tego zawodu wypadają z niego stosunkowo szybko z racji na wypalenie zawodowe. To jest zawód, który albo się lubi albo szybko cię wykańcza. Są masochiści co tkwią na siłę bo doczepili się do ciepłego stołka, ale nie ma ich aż tak wielu. Tak więc większość osób w tym zawodzie lubi go bo ci co nie lubili się w nim nie utrzymali w większości.
No ja na jesień odkładam kolejna rozgrywkę, zobaczę ile zmian było a ten pochłaniacz czasu będzie w sam raz na zimowe wieczory. Pierwsza rozgrywka zajęła mi masę czasu.
Cieszę się, ze poprawiają, bo potencjał i podstawy są tam solidne, problemem są niedoróbki i brak sensownego balansu mechanik.
Jak Peugeot ogłosił masowe zwolnienia w latach 90-tych to zastrzelili prezesa, jak stawiali fotoradary na potęgę to połowę zniszczyli itd. Jakoś 7 lat temu tez były gigantyczne protesty żółtych kamizelek.
A w USA ludzie są potulni bo są tak wytresowani, tam cały system jest nastawiony na wpajanie ludziom posłuszeństwa wobec władzy od najmłodszych lat. To przełom, że jakiekolwiek protesty były tam ostatnio ale poza nie nie wyjdą.
Teoretycznie So0ny mogłoby zrobić podobnie ale nie zrobi bo ani im się nie chce, ani nie opłaca (no jak to tak nie płacący użytkownik).
100k graczy w ponad pięć od premiery w grze singleplayer w dodatku takiej o skończonej długości to jest niewiarygodny wyczyn.
W zasadzie Cyberpunk jest tutaj jedyna taką gra bo inne nawet nastawione na single jak BG3 (choć nowsze do tego) mają chociaż co-opa.
Jak pogodzić wolnorynkowe społeczeństwo z podatkami? - tu nie ma konfliktu o ile podatki są uczciwe, w tym rozumieniu, że nie faworyzują konkretnych podmiotów gospodarczych. Wolny rynek oznacza, że wszyscy mają te same szanse, nie że jest tanio. Dlatego reszta tej wypowiedzi sensu nie ma.
Można na to spojrzeć też z innej strony. Kapitalizm w USA jest nakierowany na indywidualną krótkoterminową optymalizację zysków. Kapitalizm w Skandynawii na długoterminową w skali kraju. Kapitał "amerykański" dąży do akumulacji bogactwa przez jednostki, gdy "skandynawski" do jego wzrostu w skali kraju. Teorię "skapywania" już dawno obalono. - trochę też, ale to nie wszystko. Otóż w Skandynawii mamy jeszcze 3 ważne aspekty:
1) państwo kontroluje kluczowe segmenty gospodarki, jak energetykę czy służbę zdrowia.
2) państwo chroni wolny rynek przed nieuczciwa konkurencją ze strony dużych graczy. W US dzisiaj jako mały przedsiębiorca masz przewalone, korpo cię dojadą bo mogą.
3) walka z kartelami, zmowami cenowymi itd. W USA to kuleje tak od początku lat 90-tych, co jest o tyle komiczne, że wcześniej USA były wzorcowym przykładem stosowania odpowiednik technik obrony przed tymi zjawiskami
A wiec pierwsze rzecz, kapitalizm i wolny rynek to zupełnie inne pojęcia.
Wolny rynek to jeden z modeli prowadzenia wymiany towarów i usług pomiędzy tymi co je dostarczają i tymi co je nabywają.
Kapitalizm to jeden z modeli własności środków produkcji.
I teraz czy kapitalizm zawsze idzie w parze z wolnym rynkiem? Nie. Zresztą nawet dzisiaj starczy spojrzeć, USA jest znacznie bardziej kapitalistyczne od krajów Skandynawskich, ale to w krajach Skandynawskich wolność gospodarcza jest większe i są one bardziej wolno-rynkowe od USA. Dlaczego? Otóż kapitałowi nie zależy na wolnym rynku bo on tworzy konkurencję a ta ogranicza zyski.
Wolny rynek sam w sobie jest najważniejszym narzędziem budowania zamożności społeczeństwa, jednak kapitalizm w swojej czystej formie nie, dużo lepiej sprawdzają się modele mieszanie jakie mamy w Skandynawii czy Niderlandach gdzie mamy miks kapitalizmu z państwową kontrolą nad krytycznymi sektorami (energetyka, służba zdrowia itd.).
Trzecią cegiełką jest kwestia państwa socjalnego vs. darwinizm społeczny, można być kapitalistycznym, wolnorynkowym państwem i równocześnie prowadzić bogata politykę społeczną, można też mieć własność państwową, gospodarkę sterowaną i praktyczny brak polityki socjalnej (niektóre państwa komunistyczne).
I teraz ja wiem, że niektóre definicje próbują scalić w jedno pojęcia kapitalizm i wolny rynek, ale to się nie klei kupy, bo mamy przecież kapitalizm państwowy, gdzie wolnego rynku nie ma, korporacjonizm, też będący formą kapitalizmu itd. Bo kapitalizm oznacza nie mniej ni więcej, że środki produkcji należą do kapitału, w klasycznym modelu kapitał należy do ludzi (np. w formie udziałów), ale może też do np. innych firm, banków itd.
No i zasłużenie.
Dla mnie to jedno z najlepszych growych doświadczeń ostatnich kilkunastu lat, a grałem już na premierę i było takim nawet pomimo bugów.
U nas obstawiam na zmiany w nastawieniu społecznych. Przez całe lata 90-te i pierwszą dekadę XXI wieku usilnie tłoczono wszystkim do głów, że edukacja i wykształcenie są szansą na poprawę warunków życia. Jednak ostatnie 10-12 lat to sytuacja odwrotna, powrót do kpin z edukacji, chęci uczenia się itd. coś co przechodziliśmy w czasach komuny (walka władzy z inteligencją). A jak ludzie nie wierzą w to, ze nauka się w życiu przydaje to takie mamy efekty.
Widać to choćby po zidioceniu teleturniejów.
Może to być kwestia użycia filtra. No i pytanie jaki filtr i jaka jakość wody w kranie. Ja akurat filtrów nie używam, bo w Gdańsku z kranu technicznie leci woda lekko mineralna, lepsze od większości wody butelkowanej sprzedawanej w Polsce.
Zajdel napisał na ten temat opowiadanie, chyba był to Ekstrapolowany koniec świata.
Jak zwykle Zajdla polecam, zawsze warto.
Rolę przecen na PS pełni obecnie rynek używek, to tam kupujesz taniej, lub odsprzedajesz by koniec końców zminimalizować cenę. To jest filar tańszego grania na konsolach a nie promocje w PSN.
A więc jest źle, ale nie tylko u nas, bo problem jest chyba globalnych, a przynajmniej dotyczy szeroko cywilizacji zachodniej.
Widzę to w kontekście materiałów szkoleniowych adresowanych ogólnie (czyli nie stricte technicznych a tych dotyczących wszystkich pracowników), słownictwo w nich używane, konstrukcja zdań itd. wszystko jest systematycznie upraszczane. W wypadku nagrań lektorzy mówią coraz wolniej itd.
Wiem, ze to nie do końca dowód na głupienie społeczeństwa, ale wystarczająca kolejna cegiełka do tezy.
Inna kwestia, jest taka, że mamy teraz kult głupoty, niewiedza i ignorancja są dzisiaj powodem do dumy i chwalenia się a nie wstydu, co widać w social mediach.
Braun się łapie bo mu ekumeniczne podejście posoborowe nie pasuje bardzo mocno, jednak u nas nawet jak ktoś sympatyzuje z ich poglądami to się nie przyzna, bo oni odrzucają autorytet JP2, jako, że on właśnie na soborze pracował w komisji do spraw dialogu z innymi religiami i ateistami mocno się przy tym wykazując i to on pierwszy bractwo Piusa X potępił.
Rozumiem, ze ktoś sięgał po to w latach 90-tych jak w kraju bieda była straszna, ale dzisiaj idzie kupić prawdziwe wino za 30zł, wódka chyba też kosztuje coś koło tego (nie pamiętam, nie piłem od lat).
Jaki jest sens pić takie popłuczyny?
Na PC masz wiele sklepów i potencjalnych wydawców mogących w wypadku jakiegokolwiek odjechania przez dystrybucję cyfrową wejść na powrót z fizyczną jako alternatywną.
Na konsoli zostaniesz tylko z PSN. Obecnie możesz kupić grę albo od Sony albo używkę taniej ale później, teraz zostanie tylko opcja od Sony.
Na PC w miesiące po premierze lecą juz duże promocje, bo jest konkurencja. Na PSN ich nie masz (to co jest to żart), jedyną opcją są używki.
A mod tutaj
https://github.com/Holic75/Baldurs-gate-dnd-3.5/releases
Balans nie jest idealny bo gnole są totalnie przekoszony i walka w ich twierdzy jest najtrudniejszym etapem BG1 z tym modem (grałem w połączeniu z BG:trillogy modem) ale ogólnie grało się dość ciekawie, nie jest idealnie ale inaczej.
Wiadomo, mowa nie o całych społeczeństwach, ale o wystarczająco dużej populacji myślącej długoterminowo by tacy politycy mogli się uchować i nawet rządzić.
A to o romansach nie ma kilku lat już? Ostatnio to były chyba o mikro transakcjach głównie.
Nie ma i nie będzie lepiej, dopóki wyborcy w Polsce cenią bardziej populizm od długofalowych planów i działań.
Jak jacyś politycy próbowali nawet myśleć czy zrobić coś inaczej, to zostali przykładnie ukarani i już się nie wychylają.
A to zależy od gry RPG.
W niektórych NPC mają cykl dnia i nocy, w niektórych w ogóle nie ma cyklu dobowego, więc teoretycznie taka wizyta w mieście dzieje się w czasie jednego dnia raptem.
W Rosji by było zabawniej jest, bo Rosja tez mam gigantyczny problem z przestępczością związaną z imigrantami, najprawdopodobniej (oficjalnych danych nie ma bo są cenzurowane) znacznie większy niż Francja.
Tj. ja się przyznam bez bicia, jak byłem młodszy i głupszy raz nawet zagłosowałem na KNP bo myślałem, że jak wywalili Korwina to znaczy, ze zmądrzeli. No nie, nie zmądrzeli tylko lepiej się maskowali.
Ich program jest prosty, biedni mają być biedniejsi i dofinansować bogatych i zagraniczne korporacje. I to w zasadzie tyle, jeżeli chodzi o ich program pomijając kwestie światopoglądowe gdzie jest dużo bardziej szczegółowy.
No i Dania akurat problemu z imigrantami nie ma, oni mają ostrą politykę anty imigracyjną. Ale w wypadku reszty to się zgadza, za są najbardziej kraje gdzie przybywa najwięcej imigrantów z południa.
Bo immersyjność zależy od tego na czym ma się uwaga gracza skupić i pod to dobiera się widok. W W3 jest to Geralt więc TPP, w CP2077 jest to NighCity, więc FPP, w KCD są to średniowieczne Czechy więc TPP, ale zdecydowano się na cut scenki i dialogi w TPP z braku budżetu, podejście jak w CP2077 trzymające się cały czas FPP jest znacznie droższe w realizacji ale daje fenomenalny efekt.
I dlaczego pośród najbardziej immersyjnych gry RPG takie jak CP2077, KCD 1 i 2, czy z starszych klasyczny Deus Ex, V:TMB są w FPP?
Od kiedy imersja zależy od tego czy postać może się stroić?
Otóż jeżeli chodzi o imersję to mamy dwa aspekty, może ona być skupiona na bohaterze lub na świecie gry, jak chcesz skupić się na przeżywaniu konkretnego bohatera, takiego narzuconego w stylu książkowym to lepiej sprawdza się TPP, temu świetnie działa w Wiedźminie. Ale bohaterem CP2077 jest NighCity, a V jest awatarem gracza w tym mieście, stąd widok FPP jest tutaj dużo immersywniejszy bo pozwala lepiej zanurzyć się w świat gry, ci go poczuć, gdzie TPP pozwala ci bardziej poczuć Geralta, jego emocje itd.
Część gier oferuje oba widoki ale dzielimy je na dwie grupy:
1) gry takie jak nowe Deus Exy, które dopasowują widok do sytuacji gameplyowej, jednak w narracji trzymają się jednego.
2) gry które robią to na odwal się i nie koncentrują się należycie na narracji lub realizują ją na pół gwizdka (gry Bethesdy)
No i stwierdzenie, że FPP nie jest immersyjne, bo nie widzisz siebie z tyłu, trochę nie ma sensu, bo to by znaczyło, ze życie nie jest immersyjne.
Co więcej wiele różnych ścieżek jest efektywnych równie co efektownych.
Sztuką jest tak zaprojektować grę żeby gracz sam chciał ich używać. no i ja i miliony graczy ich używają.
A taki styl rozgrywki jaki jest prezentowany na filmikach, jest obecny tylko na takich nagraniach bo w grze do niczego nie służą. ależ skąd, to jest jak najbardziej normalny sposób grania w tą grę, jeden z wielu.
Badania pośród specjalistów z IT pokazują zyski od kilku do 25% na efektywności. Podobnie widzę, że u mnie jest, na 8h USie urywam tak z godzinę, rzadziej dwie.
No i stwierdzenie, że FPP nie jest immersyjne, bo nie widzisz siebie z tyłu, trochę nie ma sensu, bo to by znaczyło, ze życie nie jest immersyjne. Nie potrafisz wczuć się w siebie na co dzień?
Ale ty dalej nie rozumiesz, ot nie wiesz jak ta gra wygląda, działa i w jaki sposób prowadzi narrację. Tego nie da się przełożyć na TPP. Zrobienie tego na siłę popsułoby doświadczenie z gry.
To tak jakbyś od Spielberga domagał się pokolorowania Listy Schindlera, bo jakoś inne filmy są kolorowe a ten jest czarnobiały. A ma to zrobić bo ty nie lubisz filmów czarnobiałych. Albo jak domaganie się trybu TPP od Deus Ex klasycznego, którym CP się w wielu miejscach inspiruje.
ale RPG to tylko TPP. - a co z klasycznymi w FPP, co z izometrykami, co z widokiem z góry itd. Dobrych RPG w FPP jest raptem garstka w ostatnich latach.
Zresztą na tej stronie ten licznik cos nie działa, bo:
57 oppose, 39 in favor - dla europarlamentarzystów, dla Bundestagu są albo przeciw albo niezdecydowani. Więc czemu są zaznaczeni jako popierający?
UK to taka Unia - nie, UK wyszło z UE, to nie jest Unia, to jest marzenie konfederatów.
Z normalnym rządem, jak Konfederacja - to normalnym czy z konfederacją?
która będzie dbać o dobro Polaków, a nie interesy Niemiec, czy Ukrainy - jak na razie to pokazują, że bardziej dbają o interesy USA i trochę Rosji. Nasz mają gdzieś.
A nasza gospodarka rośnie bo jesteśmy w UE.
No i druga kwestia a propos Szwajcarii, Szwajcaria oficjalnie nie jest w UE, ale dobrowolnie przyjmuje na siebie około 90% prawa stanowionego w UE, ale bez prawa głosu. Płaci też za dostęp do wspólnego rynku.
No sorki, scena przy ognisku z Aldecaldos nie byłaby możliwa do zrealizowania tak genialnie gdyby nie tryb FPP, a takich scen jest w tej grze zatrzęsienie. Sama opcja widoku TPP by je zepsuła po prostu.
To jest słuszne podejście, wybrać się na jednej perspektywie i zrobić ją fenomenalnie, zamiast dwie ale miałko, jak w grach Bethesdy choćby.
A nie chcesz grać to nie graj, to ty tutaj tracisz jeden z najlepszych tytułów ostatnich nastu lat, ciekawy tylko jestem czy przy CoDach, Batlefieldach, Doomie itd. też narzekasz na brak trybu TPP.
W Skyrimie istnieje tendencja (uwieczniona przez memy), zbaczania na ścieżce rozwoju w stronę skrytobójcy - to, ze wszyscy grają w Skyrima stealth archerem nie wynika z tego, że większość pozostałych buildów jest w sumie słaba czy to pod względem efektywności postaci w grze czy nudna gameplayowo. To nie jest pozytywny przykład i tylkład słabego designu.
W grach paradoksu (zwłaszcza serii CK) istnieje cała seria memów o pytaniach na forum wyrwanych z kontekstu - a jak to ma się do tematu? Większość osób też w strategie paradoxu gra raczej klasycznie.
Itd.
A co do pozostałych jak gry FS, Battlefieldy itd. w CP2077 jak chcesz możesz grać cool, nie musisz, bo to RPG i może twój V chce grać zachowawczo. czemu gracza zmuszać do gry w określony sposób gdy daje mu się całą paletę narzędzi?
Po co płacić za bycie testerem gier, jak można pograć rok po premierze za 1/3 ceny? - na PC tak, na konsolach taką opcję oferują właśnie używki, czego chcą zakazać. Bo promocje i spadki cen w PSN to nieśmieszny żart.
Na szczęście raczej nie przejdzie. PE był przeciwko więc wprowadzenie tego przez jakąś dziurę prawną może doprowadzić do sporych problemów dla tych co to zrobią, ewentualnie PE już następnego posiedzenia znowu tą decyzję uchyli.
Również sporo rządów krajów członkowskich jest przeciwko, w tym nasz, ale też Niemcy, Austria, Holandia, Słowenia, Luksemburg, Estonia, Finlandia i Czechy. Z pozostałych część jest niezdecydowana, konkretnie za są Francja, Hiszpania, Włochy, Malta oraz Dania.
U nas za jest PiS, przeciwko Konfederacja, PL2050 i PSL (w TD wyłamują się pojedyncze osoby i są za, zdecydowana większość jest przeciwko), Lewica i KO podzielone, ale w większości przeciwko, sam rząd jest przeciwko z ministrem cyfryzacji na czele.
Bo co z tego, ze to jest treść a nie towar fizyczny, jestem właścicielem tej kopii tej treści to mogę ją sprzedać, a twórca dostał pieniądze, ode mnie. Nie dostał od drugiej osoby? To czemu nie sprzedał jej gry zanim ta nie kupiła używki, którą sprzedaję? Mógł to zrobić np. obniżając cenę za grę po premierze tak by konkurowała z ceną używki. To jest wybór dystrybutora, ze tego nie zrobił.
Tak długo jak dysponuję jedną kopią gry, czyli tym co zakupiłem czemu nie mam mieć prawa jej sprzedać? Kradzieżą byłoby powielenie gry, np. sprzedanie gry ale zostawienie sobie w jakiś sposób możliwości grania w nią.
No i UK wyszło z UE i jaki jest efekt? Cenzura rośnie na całym świecie, w UE akurat najwolniej, wszędzie dookoła, US, Rosja, UK, Chiny itd. to wręcz szaleje.
Powiem tak, nigdy w życiu nie sprzedałeś albo nie kupiłeś nic używanego, ani nic od nikogo nie pożyczyłeś?
1) duże przeceny i szybciej spadające ceny po premierze jak to jest na PC
2) rynek używek jak to jest na konsolach
Sony chce zablokować realnie obie. A na to zgody graczy nie powinno być.
Legalnie może to być dozwolone, ale moralnie dla mnie to dalej jest forma żerowania na cudzej pracy. - tak samo zakazałbyś handlu używanymi samochodami, elektroniką, ksiażkami i ubraniami?
Nie ma nic niemoralnego w sprzedaży używanego towaru. A jak chcą to zablokować to musza powstać alternatywy, jak np. przeceny w skali tej co na PC ale to zapewnia fakt istnienia konkurencji w postaci różnych sklepów, dystrybutorów itd. Na PS będzie tylko jeden sklep.
Tak, w 2016 roku jeszcze rozważano TTP, ale od 2018 jasno już dawali do zrozumienia, ze gra będzie tylko FPP, a było to przed otwarciem preorderów, więc narzekanie na to, to skrajna głupota.
Tot tak jakby narzekać, że w GTA gramy przestępcą a nie policjantem, bo przecież pierwotnie miał to być symulator łapania przestępców, koncepcje zmieniono już w trakcie pracy na grą.
Nie trzeba było naprawiać ani GTA ani DDR2. - jasne....
A co tutaj dodawać, mam nadzieję, że sprawą zajmie się prokuratura i tyle, albo chociaż US ich dojedzie.
Kilka osób związanych z obecną koalicją przed sądem postawiono, więc jest na to konkretna nadzieja, w przeciwieństwie do poprzedniej ekipy. Czego szkoda to tego, że brakuje zmian systemowych przeciwdziałających takim sytuacją, jedyne co się zmieniło to fakt, że jest szansa na jakieś tam konsekwencje.
A więc pytanie czy boisz się samego lotu i potencjalnej katastrofy, na szczęście z Ryinarem najgorsze coś wydarzy to opóźnienia i potencjalnie przegapienie kolejnej redukcji rozmiaru bagażu podręcznego i zorientowanie się na lotnisku. Komercyjne europejskie linie lotnicze przez ostatnie 20 lat miały dwa wypadki, z czego oba już się nie powtórzą po dostosowaniu procedur. W rezultacie więcej osób ginie w drodze na lotnisko i z lotniska niż w trakcie lotu.
Czy może jednak niewygody związanej z lotem? Bo ja osobiście nienawidzę latać, ze względu na problemy z zatokami, w samolocie potrzebuję pół paczki gumy do żucia (na co dzień nie używam wcale) by mi głowy nie rozsadziło. Nie lubię też samych lotnisk. I nie nie jest to kwestia przyzwyczajenia się po mam za sobą dziesiątki lotów (sporo latałem służbowo przed covidem). Co poradzić w takim wypadku? Guma do żucia i zajęcie na czas lotu odwracające choc trochę uwagę od dyskomfortu, polecam dobrą książkę, ale taką niewymagającą, może też być wciągająca gra mobilna.
Porada kluczowa, alkohol nie jest rozwiązaniem. Największymi zagrożeniem w trakcie lotu są zawały serca i inne choroby układu krążeniowego (najczęstsza przyczyna zgonu w samolocie, w Europie 7-8 krotnie częstsza od śmierci w wypadku katastrofy lotniczej dla ostatnich 40 lat, dla ostatnich 10 lat nieskończenie razy częstsza bo w katastrofach nikt nie zginął), a alkohol źle wpływa na układ krążeniowy. To jeden z powodów, poza awanturowaniem się, dlaczego linie lotnicze często nie wpuszczają pijanych pasażerów, pijany sercowiec w sytuacji stresowej to proszenie się o kłopoty.
w USA czy krajach trzeciego świata sytuacja wygląda inaczej.
Poprawię: w USA jak i innych krajach trzeciego świata....
W przyszłym roku planuje kolejne podejścia jak ogram kilka gier z kupki wstydu.
Z gier które wyszły w ostatniej dekadzie to w zasadzie tylko do BG3 i CP2077 wracam tak chętnie (pomijając GSG od Paradoxu, ale to jest inny styl rozgrywki).
Co ciekawe Gates https://spidersweb.pl/2026/06/bill-gates-sport-ai.html i https://inb.uz.zgora.pl/aktualnosci/biolog-wsrod-nielicznych-zawodow-ktore-wg-billa-gatesa-przetrwaja-rewolucje-ai-70.html twierdzi, że to właśnie programiści są jednym z kilku zawodów nie zagrożonych przez AI, sprawa jest prosta ktoś musi je utrzymywać. Więc jeden rabin powie tak a drugi powie nie.
A tak już na poważnie, Klein gada to co chcą usłyszeć akcjonariusze i inwestorzy, czyli o potencjalnym cięciu kosztów przy zachowaniu produktywności. Czy on sam w to wierzy? Szczerze wątpię, ale taka gadka dobrze wpływa na wycenę akcji spółki a to jest de facto jego zadanie, zapewnić by wycena była jak najwyższa, więc będzie gadał cokolwiek, tak długo jak nie będzie to podpadać pod paragrafy związane z celowym wprowadzaniem w błąd, co poprawi jej wycenę, nie ważne jak wielka bzdura to będzie.
Ale gada jak potłuczony:
1) vibe coding to wciąż tworzenie oprogramowania, co więcej wymaga seniorów i ludzi z doświadczeniem, bo ogarnianie tego co tworzy AI to masa praca. W wypadku zadań niepowtarzalnych pojawiają się głosy, że jest to sposób pracy nawet zauważalnie wolniejszy od klasycznego pisania kodu.
2) kwestia ceny, MS już trochę urealnił ceny za Copilota (ceny podskoczyły 6-krotnie średnio, wiadomo jednym mniej innym więcej), ale te wciąż będą szły w górę, pozostałe spółki zrobią to po wejściu na giełdę. Ogólnie do końca przyszłego roku AI będzie droższe od programistów z Azji.
3) modele trochę przystopowały, ba zauważa się, że z racji na wzrost ilości kodu tworzonego przez AI i degenerację jakości materiału do trenowania jakość modeli może zacząć spadać i to co teraz mamy to jest optimum, zjawisko to nazywa się kolapsem modelu. Tj. sytuacja w której większość kodu będzie tworzona przez AI sprawi, że agenci AI do pisania kodu będą działać coraz gorzej i będą tworzyć coraz gorszy kod.
Kolejną kwestią są same systemy, na których gry są oparte. D&D 5 się sporo różni od AD&D, co więcej hasbro pozwala tylko na gry oparte o bieżącą wersję D&D, więc osobą stęsknionym za AD&D pozostają mody (choć ja nie wiem za czym tutaj tęsknić, nie bez powodu próbowano przenieść BG2 na silnik ICWD2 by przenieść grę na trzecią edycję, dużo ciekawszą).
Gra ma trochę estetykę DOS2, jest bardziej kolorowa i przez to mniej mroczna niż klasyczne Baldury - a to klasyczne baldury były mroczne? Akt II BG3 powiedziałbym, że jest mroczniejszy iż cokolwiek w pierwszych dwóch. Podmrok w BG2? Wierza Durlanga z dodatku do jedynki? Te gry to zawsze było kolorowe high fantasy i super, nie każda gra musi silić się na mrok.
Ja bym powiedział, ze fenomenem BG3 jest to, ze trafiło zarówno do graczu casualowych jak i hardcorowych, jest masa treści od ludzi bawiących się mechaniką, szukających ukrytych scen itd. To jest gra, w której obie grupy znalazły coś dla siebie. To jest gra która oferuje bardzo dużo.
Owlcat - moim zdaniem bez szans z prostego powodu, kwestie motion capture, pełnej reżyserii dźwiękowej, zaawansowanego tworzenia świata w sposób interaktywny itd. są im całkowicie obce. To, że fundament cRPG mają ogarnięty to spoko, ale to 1/3 pracy przy produkcji gry w stylu BG3.
Szybciej obsydian, bo pracowali też nad grami w stylu avowed czy OW, co daje im pewne doświadczenie w innych aspektach produkcji.
I fakt, tutaj byłem trochę nieprecyzyjny, bo zapomniałem, ze M&M 7 wyszedł po pierwszym falloucie (mea culpa), jednak stylem i mechaniką wygląda jak starsza gra. I tak, jest to gra fenomenalna, ale nie potrafię już się nią cieszyć jak kiedyś po prostu.
Historia świetna? Jest. Mechanika RPG fajna? Jest. Klimat? Jest. Ale co z tego, skoro ta forma rozgrywki mnie już męczy? Od czasu do czasu wracam do starych izometryków ale do tych od czasu rewolucji Fallotua 1 i pierwszego baldura. I choć obiektywnie stare M&M, Wizzardy i Ultimy to były jak wychodziły gry świetne, tak no cóż, wolę pozostać przy nostalgii w ich wypadku i jej sobie nie psuć, bo próby powrotu zakończyły się źle.
W sumie trochę za pewnymi forami gier przeglądarkowych. Bo nawet nie za samymi grami, bo w gruncie rzeczy to były takie griderskie przepalacze czasu ale za społecznościami, które wokół nich żyły. Pamiętam jedną z tych gier, była tragiczna, utrzymała się może z półtorej roku, ale społeczność na forum była fenomenalna, choć nieliczna, bo udzielało się może z 20 osób w offtopie tak wszystkie udzielały się praktycznie codziennie a dyskusje nie miały końca. Były tez takie większe co się utrzymywały latami, tam też było fajnie, ale nie tak kameralnie.
Ale tak naprawdę to człowiek tęskni za młodością, ciekawy jestem czy dzisiaj gdybym znalazł się na takim forum bym się odnalazł tak jak wtedy, czy starego mnie dalej by to bawiło.
Seria M&M oraz Ultima i ogólnie RPG sprzed czasów pierwszego Fallouta i infinity engine.
Zachwycałem się tymi grami, scenariuszowo one dalej się bronią, mechanicznie (systemy rozwoju postaci itd.) są ciekawe, ale to jak się w nie gra już mnie odpycha.
Jeżeli oceniamy tych wybranych demokratycznie (Jaruzelski był bardzie pełniącym obowiązki prezydenta tylko) to na pewno najgorszy w 3RP, próbują sobie odświeżyć moją wiedze historyczną i przypomnieć gorszego z IIRP (z tym, ze pomijam tych an uchodźctwie itd.).
I tak, osobiście uważam, ze taki Mościcki zawiódł na urzędzie, ale nie był zły aż tak.
My już mamy problem z suszami, ocieplenie się klimatu o te 2-3 stopnie średnio w roku sprawi, że spora część centralnej Polski zamieni się w pustynię.
A, to faktycznie może być fajna lokalizacja, w samym mieście nie byłem ale z mojego doświadczenia, co prawda sprzed kilkunastu lat, jak tam jeszcze latałem to Bruksela sama w sobie stała tandetą jeżeli szło o żywność. Najlepiej wspominam kulinarnie Ličge i Charleroi (tutaj lądowałem najczęściej i same miasto robiło za hub do podróży, choć akurat tam klienta/szkoleń nie było) a najgorzej Antwerpie (miasto piękne, ale kulinarnie to była dziura) i Bruksele (pewnie drogie restauracje dla szych są dobre, ale te opcje trochę tańsze zawodziły).
No i ogólnie w Walonii pieczywo mi bardziej smakowało niż we Flandrii. Ale to doświadczenia z raptem kilku podróży służbowych przed około 15 laty. Flandria i Bruksela miały dla mnie ten sam case co Holandia, najlepiej pójść do knajpy założonej przez imigrantów.
Jako, ze jesteś na miejscu, kojarzysz czy coś się tam zmieniło i jak to dzisiaj wygląda? Bo możliwe, ze gadam bzdury czy to ze względu na za małe doświadczenie czy ze względu na dawno zdezaktualizowane.
MHO w każdym kraju jest dobre pieczywo, tylko czasem trzeba wrzucić do koszyka coś czego cena nie zaczyna się “jednego ojro”.
A bo ja wiem, południowcy nie umieją zrobić dobrego chleba, nawet jak jest dobry jakościowo to z racji na to, że jest on dostosowany pod moczenie w oliwie a nie pod kanapki to mi po prostu nie leży. Więc to kwestia subiektywna, dla nich jest dobre, ale mnie nie. Dobre to jest u nas, we Francji, w sporej części Niemiec (północ wypada gorzej od reszty kraju, ale w większości kraju jest świetne) itd.
Zauważcie, ze w TOP 100 komedii Amerykańskich nie ma żadnej z XXI wieku, w innych kategoriach są i nowsze filmy ale te tutaj wyraźnie pokazuje, że komedia jako gatunek w Hollywood umarł, ostał się jedynie w formie seriali.
W sumie jak sam sobie próbuję przypomnieć dobre komedie, które widziałem a powstały w XXI wieku to poza dwoma z Jackie Chanem (a i te nie wybitne ale chociaż dobre) do głowy przychodzą mi tylko produkcje Europejskie. Jedyny wyjątek stanowią tylko nie uwzględnione w zestawieniu filmy animowane, jak Shrek itd.
Powodzenia, trzymam kciuki.
No i widzę belgijska biurokracja nie zawodzi, zgodnie z moimi doświadczeniami (niewielkimi na tle twoich ale też upierdliwymi). Jak można się zapytać bo nie pamiętam, jakie miasto? Bo ciekaw jestem czy byłem akurat tam.
Jakby nie patrzeć gada z sensem, 4-6 lat odstępu pomiędzy częściami serii wydaje sie być rozsądne, na tyle często by gracze się za długo nie naczekali, na tyle długo by był czas na przygotowanie czegoś więcej nic copy-paste. Przy TES już mamy 15 lat a czas jeszcze leci.
Choć tutaj rozumiem, że studio po prostu zmieniało projekty, a że Fallouty od beci to trochę takie TESy ze spluwami, więc można je wliczyć w cykl, to wtedy 11 lat.
Taniec, kontuzja, rodzina, dziecko plus spustoszenie jakie w branży spowodował covid. Był czas gdy miałem około 10h zajęć tygodniowo, w tym 3 godziny intensywnych treningów, do tego kongresy, festiwale i regularne imprezy (pomiędzy 1 a 3 w tygodniu).
No cóż, przynajmniej była to cudowna przygoda i będę miał co wspominać na stare lata.
Oczywiście ja tam ICWD2 absolutnie uwielbiam, ale nie za historię czy questy, te są spoko, ale za najlepiej zaprojektowane starcia i satysfakcjonującą walkę do czasów D:OS, dopiero Larian dla mnie to przebił. Po drodze ToEE się zbliżyło, ale to chyba na tyle.
Otóż dość istotnym elementem w D&D jest to, ze czary mają jakieś słabości, te zadające najwięcej obrażeń obszarowo mają friendly fire, inne maja insta-kill ale do pewnego poziomu hp itd. Te z TB obszarowe nie mają firendly fire, więc można nimi spamować bez opamiętania. O ile się w ogóle po nie sięgnie, bo akceleracja jest tak op, że nie wiem czy jest sens używać czegokolwiek poza combo akceleracja + time stop z zasobów kręgu 9, a potem spamować słabszymi czarami.
Z sprzętem z jednej strony fajne jest jego ulepszanie, ale z drugiej strony w systemie jest za dużo kombinacji op i to takich podanych na tacy, jak wykręcenie odporności na ogień na poziomie powyżej 100%. Rezultat? Woja tak wyposażonego leczą zaklęcia od ognia, więc walimy nim na wroga a z tylu mag nawala kulami ognia w kółko, które zadają wrogi sporo obrażenia a leczą wojownika niezwykle skutecznie. Takie poczucie potęgi jest satysfakcjonujące ale szybko się nudzi niestety. W większości gier by mieć takie buildy trzeba się nakombinować, tutaj trzeba było specjalnie ich unikać. Ale mogę przesadzać.
Ale jak już pisałem, sam dodatek jest ok, ba może nawet jest naprawdę dobry ale po prostu na tle podstawki u mnie blaknie, bo podstawka jest dla mnie bezwzględnie fenomenalna.
Ps. ostatnio znalazłem chyba rozwiązanie moich problemów, ale z braku czasu nie przetestowałem do końca, mianowicie moda wprowadzającego pewne poprawki i zmiany z edycji trzecie do BG:Trillogy. Ale zdążyłem przejść tylko jedynkę i pół dwójki. Jednak choćby zmiany w systemie odporności i części zaklęć mogą uczynić walkę w TB ciekawszą. Niestety będę musiał zacząć rozgrywkę od nowa bo to ogrywałem nie na PC a na lapku, którego już nie mam a zapomniałem savy sobie skopiować.
W sumie jestem pewnie w mniejszości, ale osobiście nigdy nie lubiłem Tronu Bhaala, w sensie był ok, ale zdecydowanie wolałem podstawkę. Podstawkę skończyłem wielokrotnie a dodatek może dwa razy, bo mnie po prostu nudził na dłuższą metę. Miał swoje momenty, ale to było dla mnie za mało by mi sie chciało do niego wracać gdzie podstawka jest w moim TOP 10.
Podobnie w F:NV zgodzę się z Silvarenem, dodatki tam o ile 3 z 4 są ciekawe nie robią aż takiej roboty by zmienić całkowicie odbiór gry.
Natomiast na liście brakuje pozycji chyba najoczywistszej, czyli Gothic 2, Noc kruka gdzie dodatek to nie jest tylko dodatkowe levele i zestaw questów na końcu a znacząca przebudowa gry.
Polecane gry Sci-Fi i nie ma stellaris? No jak tak można.
No i inna kwestia, część z tych gier to nie jest Sci-Fi, przykładowo uniwersum warhamera 40k nie nie sci-fi. Nie wszystko co sie dzieje w przyszłości to science fiction, są tez inne gatunki dziejące się w przyszłości jak science/space fantasy, postapo, grimdark itd.
Różnica pomiędzy na przykład science fiction, space operą i space fantasy jest taka, ze science fiction stara się być osadzona w realnej fizyce ale z nowymi odkryciami opartymi o przewidywane kierunki rozwoju, space opera skupia się na historii w kosmosie ale bez skupienia się na kreacji świata i osadzeniu tego jakoś w odniesieniu do realnego świata, a space fantasy to taka fantastyka tylko w przyszłości i kosmosie.
Przykładowo W:40k to zarówno grimdark ze względu na stylistykę i space fantasy, bo tam jest więcej elementów fantastycznych niż naukowych.
Straty spowodowane covidem i wojną są tutaj oddzielone.
No i co się po brexicie poprawiło? A no nic, to samo co było, tylko więcej biurokracji i inwigilacji. Więc może to nie UE była tutaj problemem a UK ma jednak swoje wewnętrzne?
Wyjście UK z UE według szacunków Banku Anglii kosztowało UK około 6% PKB. Mniej niż wieszczyli euroentuzjaści, bo ci mówili o ponad 10% procentach, ale dalej jest to strata, której UK nie ma jak nadrobić a zdaniem eurosceptyków UK miało zyskać.
Zasada silnych negocjacji ma zastosowanie w wypadku rozmowy o konkretach, te się toczyły, dopóki ta cała pyskówa nie storpedowała ich. Choćby nasze wstrzymanie przekazania MiGów, nie dlatego, ze Ukraina zrobiła coś co nam się historycznie nie podoba a dlatego, ze nie wywiązała się ze swojej części umowy jak należy. Należy twardo negocjować prawa dotyczące inwestycji, kwestii powojennych itd. a nie kruczyć kopie o wydarzenia sprzed wieku olewając tamte ważne sprawy.
Z punktu widzenia Ukrainy UPA walczyli o ich wolność, tak popełnili zbrodnie, ale tłumaczą to sobie koniecznością czasów, a w sytuacji zagrożenia i wojny tego typu sentymenty nacjonalistyczne zawsze wychodzą na wierzch. Po prostu interes wewnętrzny wziął u nich górę nad dyplomatycznym.
A Nawrocki dał się zrobić w balona jak dziecko, bo Ukrainie udało się odwrócić uwagę od niewypełnienia warunków ważnej dla nas umowy, gdzie to oni byli stroną winną na temat w którym percepcja jest tak, że to my robimy z siebie idiotów. Nie widzę powodu by popierać tutaj Nawrockiego.
Tak więc język siły ma sens, ale w konkretnych negocjacjach a nie takich rozwodnionych przepychankach.
Po prostu z mojego doświadczenia, na śledziu wytrzymam najdłużej. A jak byłaby opcja przyrządzić go na różne sposoby to już w ogóle bajka (tak jak w wypadku pizzy i pierogów dopuszczone opcje z różnymi dodatkami i farszem).
Z tych co nie mam, mam zastanawiam się czy KCD2 nie kupić, choć ledwo mi pójdzie, ale tez musi być duża przecena i Mannor Lords w końcu spróbować. Ale, że nie mam teraz czasu w nie grać to bym kupił na zapas muszą być przeceny po 50%.
--edit-- właśnie dostałem powiadomienie, ze te do Stallaris wpadły z okazji rocznicy gry jeszcze przed sale
Więc teraz to już w ogóle ciśnienie mam małe.
Śledź z ziemniakami. Jak można w różnej formie, jak w jednej to smażony w occie. Do tego jakaś surówka. A jak będzie mógł być w różnych odmianach (matiasy, w śmietanie, grillowany itd.) to już w ogóle bajka.
Odżywcze i smaczne.
Za to na pewno jest opcja by kupić drogiego działającego procka a nie tylko drogi shit co przez temperatury się krztusi i jest awaryjny jak to się zdarzało jeszcze kilka lat temu.
Więc tutaj konkurencja akurat pomogła, bo przecież w pewnym momencie intel dalej by wypuszczał straszne badziewie a człowiek byłby na nie skazany.
Bo sam Steam i to co zrobił Gabe jest świetne, ja tego nie neguję, ale historia uczy, ze w wypadku braku konkurencji często następuje degeneracja w dłuższej perspektywie i tego chciałbym uniknąć.
Gabe trzyma to wszystko naprawdę świetnie, ale nie będzie z nami wiecznie, pytanie co potem? Stąd solidna konkurencja nie zaszkodziłaby w perspektywie na przyszłość, najlepiej by stał się nią GOG, ale to marzenie bez szans na spełnienie.
On miał pól piętra a nie pokoik. Tam była afera, że wyczyszczono pokoje dookoła tego, w którym leżał, oficjalnie z braku pacjentów akurat w tym momencie ale naprawdę po to by mu nie przeszkadzali i "bo bezpieczeństwo". Sytuacja z lutego 2025 z Lublina, podobne akcje miały miejsce również przy jego wcześniejszych hospitalizacjach ale tutaj sprawy nie wychodziły na jaw, bo za PiS je ukrywano, teraz kontrola z NFZ to wykryła (pewnie po donosie). Sporo gazet o gym pisało, pewnie i tutaj na którejś stronie o tym będzie.
Serio, ktoś wymienił BG2? Akurat ścieżka złola w BG2 jest dość tandetna. Z jednej strony mamy dostęp do kilku świetnych towarzyszy, z drugiej same misje są tak skonstruowane, ze nie opłaca się być złym, ba, same złe postacie w sumie nie do końca są złe, jak Korgan krytykujący niewolnictwo dzieci a jest jedną z dwóch najgorszych postaci jakie możemy dołączyć. W rezultacie zazwyczaj gra się tak, że misje wykonuje się jako dobry, ale by utrzymać postaci złe w drużynie raz na 4-5 godzin zabija się jakiegoś nic nieznaczącego generycznego NPC by spadł współczynnik.
W zasadzie tak naprawdę takich gier jest garstka, wspomniane Tyranny, KOTOR2, Arcanum (tutaj wątek Virgila zwłaszcza błyszczy jako odbicie czynów bohatera), NWN2: Maska Zdrajcy i F:NV. Nic innego mi do głowy nie przychodzi. Choć nie powiedziałbym, że Legion w F:NV to zło wcielone, to jest reżim autorytarny, brutalny ale jednak oferujący stabilizację i bezpieczeństwo w świecie pełnym niebezpieczeństw. Jest to opcja negatywna, ale nie 100% zła. Opcją 100% złą jest opcja chaotycznego kuriera, gdzie przejmujemy władzę ale robimy wszystko by pogrążyć wszystkie grupy w świecie gry. Jest to ścieżka mało oczywista ale dostępna (co świadczy o wielkości tej gry).
W P:WotR jeszcze nie testowałem. W BG3 jest za to trochę inaczej, bo raczej zamiast podziału na dobrą i złą ścieżkę mamy chaotyczną-złą i pozostałe, jednak ta chaotyzna-zła przy kolejnym przejściu ma swój urok.
Akurat w kwestiach pragmatycznych prowadzimy ostatnimi czasy bardziej pragmatyczną politykę. Otóż na stole negocjacyjnym były nasze MiGi w zamian za know-how w kontekście dronów. Tutaj Ukraina nie wywiązała się z ostatniego etapu więc transfer MiGów został wstrzymany. A to jest kluczowa sprawa dla nas i ważna dla Ukrainy.
Cala afera orderowa to zasłona dymna dla tej istotnej sprawy. Nie wiem na czyje zlecenia Nawrocki robi w trakcie tych ważnych negocjacji z siebie idiotę, czy to jego własna głupota czy czyjeś zlecenie, ale należy się obecnie skupić an tamtym temacie.
A decyzja Zełeńskiego może mieć dwa źródła:
1) być niezależne od obecnych negocjacji i wynikać po prostu z ciśnienia ze strony nacjonalistów, którzy tradycyjnie w trakcie wojny rosną w silę. Zresztą przecież on sam z nimi sympatyzuje.
2) miała właśnie sprowokować zmianę tematu na wygodniejszy dla Ukrainy, bo zamiast tłumaczyć się z opóźnień to teraz bawią się w szopkę z orderami.
W wypadku scenariusza pierwszego to Nawrocki jest kretynem bo sprowokował odejście od istotnych tematów, w wypadku drugim jest kretynem bo dał się sprowokować i ograć jak dziecko.
Bo ludzie mają z tyłu głowy wcześniejsze reformy służby zdrowia (kasy chorych itp.), bo lekarze zaczną głośno straszyć i strajkować co odbije się chwilowo na jakości usług, bo gdzieś na pewno wydarzy się tak, że zabraknie lekarza co media rozdmuchają. Każda reforma wprowadzi jakiś stopień chaosu, nawet drobna. I tak, ty i ja wiemy, że taka reforma jest koniecznością. Ale masowy wyborca jak dotkną go jakiekolwiek niedogodności z nią związane to się na nią oburzy, odruchowo przypisze wszystkie napotkane problemy reformie, bo człowiek naturalnie przedkłada chwilowe niedogodności nad długotrwały potencjalny zysk (fenomen znany z psychologii będący dzisiaj jednym z fundamentów marketingu, w tym politycznego).
Czy podniesienie wieku emerytalnego jest koniecznością? No jest, każdy polityk średnio ogarnięty to wie. A jak się skończyła próba? No wiemy, temu mamy dzisiaj wiek emerytalny podniesiony nie oficjalnie a pośrednio, przez sposób naliczania składek i nie dla wszystkich a dla ludzi dzisiaj do 50-tki.
Ale można to robić małymi krokami - warto by było, ale to też jest problem, bo jakoś tych lekarzy trzeba wykształcić, zapewnić im miejsce od odbycie specjalizacji itd. Na pewno da się trochę sytuację poprawić, ale nie da się znacznie zwiększyć podaży lekarzy, oni w trakcie rezydentury musza być pod czyjąś opieką, a to odciąga lekarzy już doświadczonych od leczenia. Przerabiałem to w IT i tyczy się t każdego zawodu specjalistycznego, nie jesteś w stanie dorzucić większej ilości świeżaków bez spadku wydajności całego zespołu, w tym wypadku np. szpitala. Musisz się z tym pogodzić by potem było lepiej.
Problem jest taki, że w naszym populistycznym grajdołku nikt nie ruszy ani służby zdrowia ani systemu emerytalnego, bo jak spróbuje to zrobić to przerżnie wybory. Nawet jakby reforma służby zdrowia była dobra i przemyślana to przez pierwsze 3-4 będzie towarzyszył jej chaos i problemy. W rezultacie choc my tutaj możemy mówić, że chcemy reformy służby zdrowia, tak większość Polaków jej tak naprawdę nie chce i srogo ukarzą każdego kto się za nią zabierze, pomimo narzekania na stan obecny.
I niestety dopóki wyborcy nie będą choć minimalnie w stanie spojrzeć na kraj w perspektywie dłuższej niż najbliższe 2-3 lata, tak długo politycy będą się do tego dostosowywać i nic nie zrobią.
I to nie jest problem tylko nasz, to jest kryzys całej zachodniej demokracji (najwidoczniejszy w USA i UK). Niestety ale socjal media i degeneracja mediów tradycyjnych są tutaj motorem napędowym degeneracji polityki.
Przypominam, gdybyś zapomniał: teraz rządzi PO. Teraz PO ma OBOWIĄZEK rozwiązywać problemy Polaków. - tak więc czy aby na pewno? Czy politycy mają obowiązek rozwiązywać dzisiaj problemy wyborców nawet wbrew nim czy robić to czego ich wyborcy oczekują? Ja wolałbym to pierwsze, ale społeczeństwo wymusza to drugie. Może jak się Tusk załapie na następną kadencję to przed emeryturą wiedząc, ze nie ma szansy na trzecią z rzędu coś tam ruszy. A może nie. Poprzednio coś tam próbował zmienić w systemie emerytalnym na koniec drugiej kadencji. Troche nieudolnie ale kierunek był słuszny.
Żadne, bo nie ma czegoś takiego dzisiaj jak wspólne cechy Polaków.
Wszędzie da się znaleźć ludzi podobnych jak i całkowicie różnych od siebie, potrafię znaleźć więcej cech wspólnych pomiędzy mną a znajomymi z z zagranicy często niż z kimś z sąsiedniej dzielnicy w moim mieście, a znowuż z innymi ludźmi czuję, ze mam dużo wspólnego.
Bo zobaczenie, z jednej strony pojawie się tutaj chwalenia nas za pracowitość, ale z drugiej masowo narzekamy na cwaniaków, obiboków od czy się stoi czy się leży minimalna się należy, madki i ich konkubentów wyłudzających socjal. A czemu? Bo w Polsce mamy ludzi i pracowitych i leniwych, jak w zasadzie wszędzie.
Tak samo jest zresztą za granicą, cechy przypisywane narodom to z reguły bzdury, albo cechy mieszkańców regionu czy to stołecznego czy turystycznego. Jak już mamy jakieś cechy wspólne to raczej powiązałbym je z konkretnymi regionami.
Bo czy Polacy są hojni czy skąpi? No na Podhalu są na pewno skąpi i łasi na kasę (oczywiście nie tylko tam), ale w wielu regionach ludzie dość chętnie się dzielą i pomagają sobie. Czy są pracowici? Powiedziałbym, że to raczej domena zachodniej Polski, oczywiście nie całej, a na wschodzie proporcje są jednak inne i określiłbym tamte regiony jako neutralne w tym aspekcie.
Gościnność? Na Lubelszczyźnie się z nią spotkałem ale na Podlasiu już nie, więc to nawet nie jest kwestia podziału wschod-zachód. Itd.