Jak Peugeot ogłosił masowe zwolnienia w latach 90-tych to zastrzelili prezesa, jak stawiali fotoradary na potęgę to połowę zniszczyli itd. Jakoś 7 lat temu tez były gigantyczne protesty żółtych kamizelek.
A w USA ludzie są potulni bo są tak wytresowani, tam cały system jest nastawiony na wpajanie ludziom posłuszeństwa wobec władzy od najmłodszych lat. To przełom, że jakiekolwiek protesty były tam ostatnio ale poza nie nie wyjdą.
Teoretycznie So0ny mogłoby zrobić podobnie ale nie zrobi bo ani im się nie chce, ani nie opłaca (no jak to tak nie płacący użytkownik).
100k graczy w ponad pięć od premiery w grze singleplayer w dodatku takiej o skończonej długości to jest niewiarygodny wyczyn.
W zasadzie Cyberpunk jest tutaj jedyna taką gra bo inne nawet nastawione na single jak BG3 (choć nowsze do tego) mają chociaż co-opa.
Jak pogodzić wolnorynkowe społeczeństwo z podatkami? - tu nie ma konfliktu o ile podatki są uczciwe, w tym rozumieniu, że nie faworyzują konkretnych podmiotów gospodarczych. Wolny rynek oznacza, że wszyscy mają te same szanse, nie że jest tanio. Dlatego reszta tej wypowiedzi sensu nie ma.
Można na to spojrzeć też z innej strony. Kapitalizm w USA jest nakierowany na indywidualną krótkoterminową optymalizację zysków. Kapitalizm w Skandynawii na długoterminową w skali kraju. Kapitał "amerykański" dąży do akumulacji bogactwa przez jednostki, gdy "skandynawski" do jego wzrostu w skali kraju. Teorię "skapywania" już dawno obalono. - trochę też, ale to nie wszystko. Otóż w Skandynawii mamy jeszcze 3 ważne aspekty:
1) państwo kontroluje kluczowe segmenty gospodarki, jak energetykę czy służbę zdrowia.
2) państwo chroni wolny rynek przed nieuczciwa konkurencją ze strony dużych graczy. W US dzisiaj jako mały przedsiębiorca masz przewalone, korpo cię dojadą bo mogą.
3) walka z kartelami, zmowami cenowymi itd. W USA to kuleje tak od początku lat 90-tych, co jest o tyle komiczne, że wcześniej USA były wzorcowym przykładem stosowania odpowiednik technik obrony przed tymi zjawiskami
A wiec pierwsze rzecz, kapitalizm i wolny rynek to zupełnie inne pojęcia.
Wolny rynek to jeden z modeli prowadzenia wymiany towarów i usług pomiędzy tymi co je dostarczają i tymi co je nabywają.
Kapitalizm to jeden z modeli własności środków produkcji.
I teraz czy kapitalizm zawsze idzie w parze z wolnym rynkiem? Nie. Zresztą nawet dzisiaj starczy spojrzeć, USA jest znacznie bardziej kapitalistyczne od krajów Skandynawskich, ale to w krajach Skandynawskich wolność gospodarcza jest większe i są one bardziej wolno-rynkowe od USA. Dlaczego? Otóż kapitałowi nie zależy na wolnym rynku bo on tworzy konkurencję a ta ogranicza zyski.
Wolny rynek sam w sobie jest najważniejszym narzędziem budowania zamożności społeczeństwa, jednak kapitalizm w swojej czystej formie nie, dużo lepiej sprawdzają się modele mieszanie jakie mamy w Skandynawii czy Niderlandach gdzie mamy miks kapitalizmu z państwową kontrolą nad krytycznymi sektorami (energetyka, służba zdrowia itd.).
Trzecią cegiełką jest kwestia państwa socjalnego vs. darwinizm społeczny, można być kapitalistycznym, wolnorynkowym państwem i równocześnie prowadzić bogata politykę społeczną, można też mieć własność państwową, gospodarkę sterowaną i praktyczny brak polityki socjalnej (niektóre państwa komunistyczne).
I teraz ja wiem, że niektóre definicje próbują scalić w jedno pojęcia kapitalizm i wolny rynek, ale to się nie klei kupy, bo mamy przecież kapitalizm państwowy, gdzie wolnego rynku nie ma, korporacjonizm, też będący formą kapitalizmu itd. Bo kapitalizm oznacza nie mniej ni więcej, że środki produkcji należą do kapitału, w klasycznym modelu kapitał należy do ludzi (np. w formie udziałów), ale może też do np. innych firm, banków itd.
No i zasłużenie.
Dla mnie to jedno z najlepszych growych doświadczeń ostatnich kilkunastu lat, a grałem już na premierę i było takim nawet pomimo bugów.
U nas obstawiam na zmiany w nastawieniu społecznych. Przez całe lata 90-te i pierwszą dekadę XXI wieku usilnie tłoczono wszystkim do głów, że edukacja i wykształcenie są szansą na poprawę warunków życia. Jednak ostatnie 10-12 lat to sytuacja odwrotna, powrót do kpin z edukacji, chęci uczenia się itd. coś co przechodziliśmy w czasach komuny (walka władzy z inteligencją). A jak ludzie nie wierzą w to, ze nauka się w życiu przydaje to takie mamy efekty.
Widać to choćby po zidioceniu teleturniejów.
Może to być kwestia użycia filtra. No i pytanie jaki filtr i jaka jakość wody w kranie. Ja akurat filtrów nie używam, bo w Gdańsku z kranu technicznie leci woda lekko mineralna, lepsze od większości wody butelkowanej sprzedawanej w Polsce.
Zajdel napisał na ten temat opowiadanie, chyba był to Ekstrapolowany koniec świata.
Jak zwykle Zajdla polecam, zawsze warto.
Rolę przecen na PS pełni obecnie rynek używek, to tam kupujesz taniej, lub odsprzedajesz by koniec końców zminimalizować cenę. To jest filar tańszego grania na konsolach a nie promocje w PSN.
A więc jest źle, ale nie tylko u nas, bo problem jest chyba globalnych, a przynajmniej dotyczy szeroko cywilizacji zachodniej.
Widzę to w kontekście materiałów szkoleniowych adresowanych ogólnie (czyli nie stricte technicznych a tych dotyczących wszystkich pracowników), słownictwo w nich używane, konstrukcja zdań itd. wszystko jest systematycznie upraszczane. W wypadku nagrań lektorzy mówią coraz wolniej itd.
Wiem, ze to nie do końca dowód na głupienie społeczeństwa, ale wystarczająca kolejna cegiełka do tezy.
Inna kwestia, jest taka, że mamy teraz kult głupoty, niewiedza i ignorancja są dzisiaj powodem do dumy i chwalenia się a nie wstydu, co widać w social mediach.
Braun się łapie bo mu ekumeniczne podejście posoborowe nie pasuje bardzo mocno, jednak u nas nawet jak ktoś sympatyzuje z ich poglądami to się nie przyzna, bo oni odrzucają autorytet JP2, jako, że on właśnie na soborze pracował w komisji do spraw dialogu z innymi religiami i ateistami mocno się przy tym wykazując i to on pierwszy bractwo Piusa X potępił.
Rozumiem, ze ktoś sięgał po to w latach 90-tych jak w kraju bieda była straszna, ale dzisiaj idzie kupić prawdziwe wino za 30zł, wódka chyba też kosztuje coś koło tego (nie pamiętam, nie piłem od lat).
Jaki jest sens pić takie popłuczyny?
Na PC masz wiele sklepów i potencjalnych wydawców mogących w wypadku jakiegokolwiek odjechania przez dystrybucję cyfrową wejść na powrót z fizyczną jako alternatywną.
Na konsoli zostaniesz tylko z PSN. Obecnie możesz kupić grę albo od Sony albo używkę taniej ale później, teraz zostanie tylko opcja od Sony.
Na PC w miesiące po premierze lecą juz duże promocje, bo jest konkurencja. Na PSN ich nie masz (to co jest to żart), jedyną opcją są używki.
A mod tutaj
https://github.com/Holic75/Baldurs-gate-dnd-3.5/releases
Balans nie jest idealny bo gnole są totalnie przekoszony i walka w ich twierdzy jest najtrudniejszym etapem BG1 z tym modem (grałem w połączeniu z BG:trillogy modem) ale ogólnie grało się dość ciekawie, nie jest idealnie ale inaczej.
Wiadomo, mowa nie o całych społeczeństwach, ale o wystarczająco dużej populacji myślącej długoterminowo by tacy politycy mogli się uchować i nawet rządzić.
A to o romansach nie ma kilku lat już? Ostatnio to były chyba o mikro transakcjach głównie.
Nie ma i nie będzie lepiej, dopóki wyborcy w Polsce cenią bardziej populizm od długofalowych planów i działań.
Jak jacyś politycy próbowali nawet myśleć czy zrobić coś inaczej, to zostali przykładnie ukarani i już się nie wychylają.
A to zależy od gry RPG.
W niektórych NPC mają cykl dnia i nocy, w niektórych w ogóle nie ma cyklu dobowego, więc teoretycznie taka wizyta w mieście dzieje się w czasie jednego dnia raptem.
W Rosji by było zabawniej jest, bo Rosja tez mam gigantyczny problem z przestępczością związaną z imigrantami, najprawdopodobniej (oficjalnych danych nie ma bo są cenzurowane) znacznie większy niż Francja.
Tj. ja się przyznam bez bicia, jak byłem młodszy i głupszy raz nawet zagłosowałem na KNP bo myślałem, że jak wywalili Korwina to znaczy, ze zmądrzeli. No nie, nie zmądrzeli tylko lepiej się maskowali.
Ich program jest prosty, biedni mają być biedniejsi i dofinansować bogatych i zagraniczne korporacje. I to w zasadzie tyle, jeżeli chodzi o ich program pomijając kwestie światopoglądowe gdzie jest dużo bardziej szczegółowy.
No i Dania akurat problemu z imigrantami nie ma, oni mają ostrą politykę anty imigracyjną. Ale w wypadku reszty to się zgadza, za są najbardziej kraje gdzie przybywa najwięcej imigrantów z południa.
Bo immersyjność zależy od tego na czym ma się uwaga gracza skupić i pod to dobiera się widok. W W3 jest to Geralt więc TPP, w CP2077 jest to NighCity, więc FPP, w KCD są to średniowieczne Czechy więc TPP, ale zdecydowano się na cut scenki i dialogi w TPP z braku budżetu, podejście jak w CP2077 trzymające się cały czas FPP jest znacznie droższe w realizacji ale daje fenomenalny efekt.
I dlaczego pośród najbardziej immersyjnych gry RPG takie jak CP2077, KCD 1 i 2, czy z starszych klasyczny Deus Ex, V:TMB są w FPP?
Od kiedy imersja zależy od tego czy postać może się stroić?
Otóż jeżeli chodzi o imersję to mamy dwa aspekty, może ona być skupiona na bohaterze lub na świecie gry, jak chcesz skupić się na przeżywaniu konkretnego bohatera, takiego narzuconego w stylu książkowym to lepiej sprawdza się TPP, temu świetnie działa w Wiedźminie. Ale bohaterem CP2077 jest NighCity, a V jest awatarem gracza w tym mieście, stąd widok FPP jest tutaj dużo immersywniejszy bo pozwala lepiej zanurzyć się w świat gry, ci go poczuć, gdzie TPP pozwala ci bardziej poczuć Geralta, jego emocje itd.
Część gier oferuje oba widoki ale dzielimy je na dwie grupy:
1) gry takie jak nowe Deus Exy, które dopasowują widok do sytuacji gameplyowej, jednak w narracji trzymają się jednego.
2) gry które robią to na odwal się i nie koncentrują się należycie na narracji lub realizują ją na pół gwizdka (gry Bethesdy)
No i stwierdzenie, że FPP nie jest immersyjne, bo nie widzisz siebie z tyłu, trochę nie ma sensu, bo to by znaczyło, ze życie nie jest immersyjne.
Co więcej wiele różnych ścieżek jest efektywnych równie co efektownych.
Sztuką jest tak zaprojektować grę żeby gracz sam chciał ich używać. no i ja i miliony graczy ich używają.
A taki styl rozgrywki jaki jest prezentowany na filmikach, jest obecny tylko na takich nagraniach bo w grze do niczego nie służą. ależ skąd, to jest jak najbardziej normalny sposób grania w tą grę, jeden z wielu.
Badania pośród specjalistów z IT pokazują zyski od kilku do 25% na efektywności. Podobnie widzę, że u mnie jest, na 8h USie urywam tak z godzinę, rzadziej dwie.
No i stwierdzenie, że FPP nie jest immersyjne, bo nie widzisz siebie z tyłu, trochę nie ma sensu, bo to by znaczyło, ze życie nie jest immersyjne. Nie potrafisz wczuć się w siebie na co dzień?
Ale ty dalej nie rozumiesz, ot nie wiesz jak ta gra wygląda, działa i w jaki sposób prowadzi narrację. Tego nie da się przełożyć na TPP. Zrobienie tego na siłę popsułoby doświadczenie z gry.
To tak jakbyś od Spielberga domagał się pokolorowania Listy Schindlera, bo jakoś inne filmy są kolorowe a ten jest czarnobiały. A ma to zrobić bo ty nie lubisz filmów czarnobiałych. Albo jak domaganie się trybu TPP od Deus Ex klasycznego, którym CP się w wielu miejscach inspiruje.
ale RPG to tylko TPP. - a co z klasycznymi w FPP, co z izometrykami, co z widokiem z góry itd. Dobrych RPG w FPP jest raptem garstka w ostatnich latach.
Zresztą na tej stronie ten licznik cos nie działa, bo:
57 oppose, 39 in favor - dla europarlamentarzystów, dla Bundestagu są albo przeciw albo niezdecydowani. Więc czemu są zaznaczeni jako popierający?
UK to taka Unia - nie, UK wyszło z UE, to nie jest Unia, to jest marzenie konfederatów.
Z normalnym rządem, jak Konfederacja - to normalnym czy z konfederacją?
która będzie dbać o dobro Polaków, a nie interesy Niemiec, czy Ukrainy - jak na razie to pokazują, że bardziej dbają o interesy USA i trochę Rosji. Nasz mają gdzieś.
A nasza gospodarka rośnie bo jesteśmy w UE.
No i druga kwestia a propos Szwajcarii, Szwajcaria oficjalnie nie jest w UE, ale dobrowolnie przyjmuje na siebie około 90% prawa stanowionego w UE, ale bez prawa głosu. Płaci też za dostęp do wspólnego rynku.
No sorki, scena przy ognisku z Aldecaldos nie byłaby możliwa do zrealizowania tak genialnie gdyby nie tryb FPP, a takich scen jest w tej grze zatrzęsienie. Sama opcja widoku TPP by je zepsuła po prostu.
To jest słuszne podejście, wybrać się na jednej perspektywie i zrobić ją fenomenalnie, zamiast dwie ale miałko, jak w grach Bethesdy choćby.
A nie chcesz grać to nie graj, to ty tutaj tracisz jeden z najlepszych tytułów ostatnich nastu lat, ciekawy tylko jestem czy przy CoDach, Batlefieldach, Doomie itd. też narzekasz na brak trybu TPP.
W Skyrimie istnieje tendencja (uwieczniona przez memy), zbaczania na ścieżce rozwoju w stronę skrytobójcy - to, ze wszyscy grają w Skyrima stealth archerem nie wynika z tego, że większość pozostałych buildów jest w sumie słaba czy to pod względem efektywności postaci w grze czy nudna gameplayowo. To nie jest pozytywny przykład i tylkład słabego designu.
W grach paradoksu (zwłaszcza serii CK) istnieje cała seria memów o pytaniach na forum wyrwanych z kontekstu - a jak to ma się do tematu? Większość osób też w strategie paradoxu gra raczej klasycznie.
Itd.
A co do pozostałych jak gry FS, Battlefieldy itd. w CP2077 jak chcesz możesz grać cool, nie musisz, bo to RPG i może twój V chce grać zachowawczo. czemu gracza zmuszać do gry w określony sposób gdy daje mu się całą paletę narzędzi?
Po co płacić za bycie testerem gier, jak można pograć rok po premierze za 1/3 ceny? - na PC tak, na konsolach taką opcję oferują właśnie używki, czego chcą zakazać. Bo promocje i spadki cen w PSN to nieśmieszny żart.
Na szczęście raczej nie przejdzie. PE był przeciwko więc wprowadzenie tego przez jakąś dziurę prawną może doprowadzić do sporych problemów dla tych co to zrobią, ewentualnie PE już następnego posiedzenia znowu tą decyzję uchyli.
Również sporo rządów krajów członkowskich jest przeciwko, w tym nasz, ale też Niemcy, Austria, Holandia, Słowenia, Luksemburg, Estonia, Finlandia i Czechy. Z pozostałych część jest niezdecydowana, konkretnie za są Francja, Hiszpania, Włochy, Malta oraz Dania.
U nas za jest PiS, przeciwko Konfederacja, PL2050 i PSL (w TD wyłamują się pojedyncze osoby i są za, zdecydowana większość jest przeciwko), Lewica i KO podzielone, ale w większości przeciwko, sam rząd jest przeciwko z ministrem cyfryzacji na czele.
Bo co z tego, ze to jest treść a nie towar fizyczny, jestem właścicielem tej kopii tej treści to mogę ją sprzedać, a twórca dostał pieniądze, ode mnie. Nie dostał od drugiej osoby? To czemu nie sprzedał jej gry zanim ta nie kupiła używki, którą sprzedaję? Mógł to zrobić np. obniżając cenę za grę po premierze tak by konkurowała z ceną używki. To jest wybór dystrybutora, ze tego nie zrobił.
Tak długo jak dysponuję jedną kopią gry, czyli tym co zakupiłem czemu nie mam mieć prawa jej sprzedać? Kradzieżą byłoby powielenie gry, np. sprzedanie gry ale zostawienie sobie w jakiś sposób możliwości grania w nią.
No i UK wyszło z UE i jaki jest efekt? Cenzura rośnie na całym świecie, w UE akurat najwolniej, wszędzie dookoła, US, Rosja, UK, Chiny itd. to wręcz szaleje.
Powiem tak, nigdy w życiu nie sprzedałeś albo nie kupiłeś nic używanego, ani nic od nikogo nie pożyczyłeś?
1) duże przeceny i szybciej spadające ceny po premierze jak to jest na PC
2) rynek używek jak to jest na konsolach
Sony chce zablokować realnie obie. A na to zgody graczy nie powinno być.
Legalnie może to być dozwolone, ale moralnie dla mnie to dalej jest forma żerowania na cudzej pracy. - tak samo zakazałbyś handlu używanymi samochodami, elektroniką, ksiażkami i ubraniami?
Nie ma nic niemoralnego w sprzedaży używanego towaru. A jak chcą to zablokować to musza powstać alternatywy, jak np. przeceny w skali tej co na PC ale to zapewnia fakt istnienia konkurencji w postaci różnych sklepów, dystrybutorów itd. Na PS będzie tylko jeden sklep.
Tak, w 2016 roku jeszcze rozważano TTP, ale od 2018 jasno już dawali do zrozumienia, ze gra będzie tylko FPP, a było to przed otwarciem preorderów, więc narzekanie na to, to skrajna głupota.
Tot tak jakby narzekać, że w GTA gramy przestępcą a nie policjantem, bo przecież pierwotnie miał to być symulator łapania przestępców, koncepcje zmieniono już w trakcie pracy na grą.
Nie trzeba było naprawiać ani GTA ani DDR2. - jasne....
A co tutaj dodawać, mam nadzieję, że sprawą zajmie się prokuratura i tyle, albo chociaż US ich dojedzie.
Kilka osób związanych z obecną koalicją przed sądem postawiono, więc jest na to konkretna nadzieja, w przeciwieństwie do poprzedniej ekipy. Czego szkoda to tego, że brakuje zmian systemowych przeciwdziałających takim sytuacją, jedyne co się zmieniło to fakt, że jest szansa na jakieś tam konsekwencje.
A więc pytanie czy boisz się samego lotu i potencjalnej katastrofy, na szczęście z Ryinarem najgorsze coś wydarzy to opóźnienia i potencjalnie przegapienie kolejnej redukcji rozmiaru bagażu podręcznego i zorientowanie się na lotnisku. Komercyjne europejskie linie lotnicze przez ostatnie 20 lat miały dwa wypadki, z czego oba już się nie powtórzą po dostosowaniu procedur. W rezultacie więcej osób ginie w drodze na lotnisko i z lotniska niż w trakcie lotu.
Czy może jednak niewygody związanej z lotem? Bo ja osobiście nienawidzę latać, ze względu na problemy z zatokami, w samolocie potrzebuję pół paczki gumy do żucia (na co dzień nie używam wcale) by mi głowy nie rozsadziło. Nie lubię też samych lotnisk. I nie nie jest to kwestia przyzwyczajenia się po mam za sobą dziesiątki lotów (sporo latałem służbowo przed covidem). Co poradzić w takim wypadku? Guma do żucia i zajęcie na czas lotu odwracające choc trochę uwagę od dyskomfortu, polecam dobrą książkę, ale taką niewymagającą, może też być wciągająca gra mobilna.
Porada kluczowa, alkohol nie jest rozwiązaniem. Największymi zagrożeniem w trakcie lotu są zawały serca i inne choroby układu krążeniowego (najczęstsza przyczyna zgonu w samolocie, w Europie 7-8 krotnie częstsza od śmierci w wypadku katastrofy lotniczej dla ostatnich 40 lat, dla ostatnich 10 lat nieskończenie razy częstsza bo w katastrofach nikt nie zginął), a alkohol źle wpływa na układ krążeniowy. To jeden z powodów, poza awanturowaniem się, dlaczego linie lotnicze często nie wpuszczają pijanych pasażerów, pijany sercowiec w sytuacji stresowej to proszenie się o kłopoty.
w USA czy krajach trzeciego świata sytuacja wygląda inaczej.
Poprawię: w USA jak i innych krajach trzeciego świata....
W przyszłym roku planuje kolejne podejścia jak ogram kilka gier z kupki wstydu.
Z gier które wyszły w ostatniej dekadzie to w zasadzie tylko do BG3 i CP2077 wracam tak chętnie (pomijając GSG od Paradoxu, ale to jest inny styl rozgrywki).
Co ciekawe Gates https://spidersweb.pl/2026/06/bill-gates-sport-ai.html i https://inb.uz.zgora.pl/aktualnosci/biolog-wsrod-nielicznych-zawodow-ktore-wg-billa-gatesa-przetrwaja-rewolucje-ai-70.html twierdzi, że to właśnie programiści są jednym z kilku zawodów nie zagrożonych przez AI, sprawa jest prosta ktoś musi je utrzymywać. Więc jeden rabin powie tak a drugi powie nie.
A tak już na poważnie, Klein gada to co chcą usłyszeć akcjonariusze i inwestorzy, czyli o potencjalnym cięciu kosztów przy zachowaniu produktywności. Czy on sam w to wierzy? Szczerze wątpię, ale taka gadka dobrze wpływa na wycenę akcji spółki a to jest de facto jego zadanie, zapewnić by wycena była jak najwyższa, więc będzie gadał cokolwiek, tak długo jak nie będzie to podpadać pod paragrafy związane z celowym wprowadzaniem w błąd, co poprawi jej wycenę, nie ważne jak wielka bzdura to będzie.
Ale gada jak potłuczony:
1) vibe coding to wciąż tworzenie oprogramowania, co więcej wymaga seniorów i ludzi z doświadczeniem, bo ogarnianie tego co tworzy AI to masa praca. W wypadku zadań niepowtarzalnych pojawiają się głosy, że jest to sposób pracy nawet zauważalnie wolniejszy od klasycznego pisania kodu.
2) kwestia ceny, MS już trochę urealnił ceny za Copilota (ceny podskoczyły 6-krotnie średnio, wiadomo jednym mniej innym więcej), ale te wciąż będą szły w górę, pozostałe spółki zrobią to po wejściu na giełdę. Ogólnie do końca przyszłego roku AI będzie droższe od programistów z Azji.
3) modele trochę przystopowały, ba zauważa się, że z racji na wzrost ilości kodu tworzonego przez AI i degenerację jakości materiału do trenowania jakość modeli może zacząć spadać i to co teraz mamy to jest optimum, zjawisko to nazywa się kolapsem modelu. Tj. sytuacja w której większość kodu będzie tworzona przez AI sprawi, że agenci AI do pisania kodu będą działać coraz gorzej i będą tworzyć coraz gorszy kod.
Kolejną kwestią są same systemy, na których gry są oparte. D&D 5 się sporo różni od AD&D, co więcej hasbro pozwala tylko na gry oparte o bieżącą wersję D&D, więc osobą stęsknionym za AD&D pozostają mody (choć ja nie wiem za czym tutaj tęsknić, nie bez powodu próbowano przenieść BG2 na silnik ICWD2 by przenieść grę na trzecią edycję, dużo ciekawszą).
Gra ma trochę estetykę DOS2, jest bardziej kolorowa i przez to mniej mroczna niż klasyczne Baldury - a to klasyczne baldury były mroczne? Akt II BG3 powiedziałbym, że jest mroczniejszy iż cokolwiek w pierwszych dwóch. Podmrok w BG2? Wierza Durlanga z dodatku do jedynki? Te gry to zawsze było kolorowe high fantasy i super, nie każda gra musi silić się na mrok.
Ja bym powiedział, ze fenomenem BG3 jest to, ze trafiło zarówno do graczu casualowych jak i hardcorowych, jest masa treści od ludzi bawiących się mechaniką, szukających ukrytych scen itd. To jest gra, w której obie grupy znalazły coś dla siebie. To jest gra która oferuje bardzo dużo.
Owlcat - moim zdaniem bez szans z prostego powodu, kwestie motion capture, pełnej reżyserii dźwiękowej, zaawansowanego tworzenia świata w sposób interaktywny itd. są im całkowicie obce. To, że fundament cRPG mają ogarnięty to spoko, ale to 1/3 pracy przy produkcji gry w stylu BG3.
Szybciej obsydian, bo pracowali też nad grami w stylu avowed czy OW, co daje im pewne doświadczenie w innych aspektach produkcji.
I fakt, tutaj byłem trochę nieprecyzyjny, bo zapomniałem, ze M&M 7 wyszedł po pierwszym falloucie (mea culpa), jednak stylem i mechaniką wygląda jak starsza gra. I tak, jest to gra fenomenalna, ale nie potrafię już się nią cieszyć jak kiedyś po prostu.
Historia świetna? Jest. Mechanika RPG fajna? Jest. Klimat? Jest. Ale co z tego, skoro ta forma rozgrywki mnie już męczy? Od czasu do czasu wracam do starych izometryków ale do tych od czasu rewolucji Fallotua 1 i pierwszego baldura. I choć obiektywnie stare M&M, Wizzardy i Ultimy to były jak wychodziły gry świetne, tak no cóż, wolę pozostać przy nostalgii w ich wypadku i jej sobie nie psuć, bo próby powrotu zakończyły się źle.
W sumie trochę za pewnymi forami gier przeglądarkowych. Bo nawet nie za samymi grami, bo w gruncie rzeczy to były takie griderskie przepalacze czasu ale za społecznościami, które wokół nich żyły. Pamiętam jedną z tych gier, była tragiczna, utrzymała się może z półtorej roku, ale społeczność na forum była fenomenalna, choć nieliczna, bo udzielało się może z 20 osób w offtopie tak wszystkie udzielały się praktycznie codziennie a dyskusje nie miały końca. Były tez takie większe co się utrzymywały latami, tam też było fajnie, ale nie tak kameralnie.
Ale tak naprawdę to człowiek tęskni za młodością, ciekawy jestem czy dzisiaj gdybym znalazł się na takim forum bym się odnalazł tak jak wtedy, czy starego mnie dalej by to bawiło.
Seria M&M oraz Ultima i ogólnie RPG sprzed czasów pierwszego Fallouta i infinity engine.
Zachwycałem się tymi grami, scenariuszowo one dalej się bronią, mechanicznie (systemy rozwoju postaci itd.) są ciekawe, ale to jak się w nie gra już mnie odpycha.
Jeżeli oceniamy tych wybranych demokratycznie (Jaruzelski był bardzie pełniącym obowiązki prezydenta tylko) to na pewno najgorszy w 3RP, próbują sobie odświeżyć moją wiedze historyczną i przypomnieć gorszego z IIRP (z tym, ze pomijam tych an uchodźctwie itd.).
I tak, osobiście uważam, ze taki Mościcki zawiódł na urzędzie, ale nie był zły aż tak.
My już mamy problem z suszami, ocieplenie się klimatu o te 2-3 stopnie średnio w roku sprawi, że spora część centralnej Polski zamieni się w pustynię.
A, to faktycznie może być fajna lokalizacja, w samym mieście nie byłem ale z mojego doświadczenia, co prawda sprzed kilkunastu lat, jak tam jeszcze latałem to Bruksela sama w sobie stała tandetą jeżeli szło o żywność. Najlepiej wspominam kulinarnie Ličge i Charleroi (tutaj lądowałem najczęściej i same miasto robiło za hub do podróży, choć akurat tam klienta/szkoleń nie było) a najgorzej Antwerpie (miasto piękne, ale kulinarnie to była dziura) i Bruksele (pewnie drogie restauracje dla szych są dobre, ale te opcje trochę tańsze zawodziły).
No i ogólnie w Walonii pieczywo mi bardziej smakowało niż we Flandrii. Ale to doświadczenia z raptem kilku podróży służbowych przed około 15 laty. Flandria i Bruksela miały dla mnie ten sam case co Holandia, najlepiej pójść do knajpy założonej przez imigrantów.
Jako, ze jesteś na miejscu, kojarzysz czy coś się tam zmieniło i jak to dzisiaj wygląda? Bo możliwe, ze gadam bzdury czy to ze względu na za małe doświadczenie czy ze względu na dawno zdezaktualizowane.
MHO w każdym kraju jest dobre pieczywo, tylko czasem trzeba wrzucić do koszyka coś czego cena nie zaczyna się “jednego ojro”.
A bo ja wiem, południowcy nie umieją zrobić dobrego chleba, nawet jak jest dobry jakościowo to z racji na to, że jest on dostosowany pod moczenie w oliwie a nie pod kanapki to mi po prostu nie leży. Więc to kwestia subiektywna, dla nich jest dobre, ale mnie nie. Dobre to jest u nas, we Francji, w sporej części Niemiec (północ wypada gorzej od reszty kraju, ale w większości kraju jest świetne) itd.
Zauważcie, ze w TOP 100 komedii Amerykańskich nie ma żadnej z XXI wieku, w innych kategoriach są i nowsze filmy ale te tutaj wyraźnie pokazuje, że komedia jako gatunek w Hollywood umarł, ostał się jedynie w formie seriali.
W sumie jak sam sobie próbuję przypomnieć dobre komedie, które widziałem a powstały w XXI wieku to poza dwoma z Jackie Chanem (a i te nie wybitne ale chociaż dobre) do głowy przychodzą mi tylko produkcje Europejskie. Jedyny wyjątek stanowią tylko nie uwzględnione w zestawieniu filmy animowane, jak Shrek itd.
Powodzenia, trzymam kciuki.
No i widzę belgijska biurokracja nie zawodzi, zgodnie z moimi doświadczeniami (niewielkimi na tle twoich ale też upierdliwymi). Jak można się zapytać bo nie pamiętam, jakie miasto? Bo ciekaw jestem czy byłem akurat tam.
Jakby nie patrzeć gada z sensem, 4-6 lat odstępu pomiędzy częściami serii wydaje sie być rozsądne, na tyle często by gracze się za długo nie naczekali, na tyle długo by był czas na przygotowanie czegoś więcej nic copy-paste. Przy TES już mamy 15 lat a czas jeszcze leci.
Choć tutaj rozumiem, że studio po prostu zmieniało projekty, a że Fallouty od beci to trochę takie TESy ze spluwami, więc można je wliczyć w cykl, to wtedy 11 lat.
Taniec, kontuzja, rodzina, dziecko plus spustoszenie jakie w branży spowodował covid. Był czas gdy miałem około 10h zajęć tygodniowo, w tym 3 godziny intensywnych treningów, do tego kongresy, festiwale i regularne imprezy (pomiędzy 1 a 3 w tygodniu).
No cóż, przynajmniej była to cudowna przygoda i będę miał co wspominać na stare lata.
Oczywiście ja tam ICWD2 absolutnie uwielbiam, ale nie za historię czy questy, te są spoko, ale za najlepiej zaprojektowane starcia i satysfakcjonującą walkę do czasów D:OS, dopiero Larian dla mnie to przebił. Po drodze ToEE się zbliżyło, ale to chyba na tyle.
Otóż dość istotnym elementem w D&D jest to, ze czary mają jakieś słabości, te zadające najwięcej obrażeń obszarowo mają friendly fire, inne maja insta-kill ale do pewnego poziomu hp itd. Te z TB obszarowe nie mają firendly fire, więc można nimi spamować bez opamiętania. O ile się w ogóle po nie sięgnie, bo akceleracja jest tak op, że nie wiem czy jest sens używać czegokolwiek poza combo akceleracja + time stop z zasobów kręgu 9, a potem spamować słabszymi czarami.
Z sprzętem z jednej strony fajne jest jego ulepszanie, ale z drugiej strony w systemie jest za dużo kombinacji op i to takich podanych na tacy, jak wykręcenie odporności na ogień na poziomie powyżej 100%. Rezultat? Woja tak wyposażonego leczą zaklęcia od ognia, więc walimy nim na wroga a z tylu mag nawala kulami ognia w kółko, które zadają wrogi sporo obrażenia a leczą wojownika niezwykle skutecznie. Takie poczucie potęgi jest satysfakcjonujące ale szybko się nudzi niestety. W większości gier by mieć takie buildy trzeba się nakombinować, tutaj trzeba było specjalnie ich unikać. Ale mogę przesadzać.
Ale jak już pisałem, sam dodatek jest ok, ba może nawet jest naprawdę dobry ale po prostu na tle podstawki u mnie blaknie, bo podstawka jest dla mnie bezwzględnie fenomenalna.
Ps. ostatnio znalazłem chyba rozwiązanie moich problemów, ale z braku czasu nie przetestowałem do końca, mianowicie moda wprowadzającego pewne poprawki i zmiany z edycji trzecie do BG:Trillogy. Ale zdążyłem przejść tylko jedynkę i pół dwójki. Jednak choćby zmiany w systemie odporności i części zaklęć mogą uczynić walkę w TB ciekawszą. Niestety będę musiał zacząć rozgrywkę od nowa bo to ogrywałem nie na PC a na lapku, którego już nie mam a zapomniałem savy sobie skopiować.
W sumie jestem pewnie w mniejszości, ale osobiście nigdy nie lubiłem Tronu Bhaala, w sensie był ok, ale zdecydowanie wolałem podstawkę. Podstawkę skończyłem wielokrotnie a dodatek może dwa razy, bo mnie po prostu nudził na dłuższą metę. Miał swoje momenty, ale to było dla mnie za mało by mi sie chciało do niego wracać gdzie podstawka jest w moim TOP 10.
Podobnie w F:NV zgodzę się z Silvarenem, dodatki tam o ile 3 z 4 są ciekawe nie robią aż takiej roboty by zmienić całkowicie odbiór gry.
Natomiast na liście brakuje pozycji chyba najoczywistszej, czyli Gothic 2, Noc kruka gdzie dodatek to nie jest tylko dodatkowe levele i zestaw questów na końcu a znacząca przebudowa gry.
Polecane gry Sci-Fi i nie ma stellaris? No jak tak można.
No i inna kwestia, część z tych gier to nie jest Sci-Fi, przykładowo uniwersum warhamera 40k nie nie sci-fi. Nie wszystko co sie dzieje w przyszłości to science fiction, są tez inne gatunki dziejące się w przyszłości jak science/space fantasy, postapo, grimdark itd.
Różnica pomiędzy na przykład science fiction, space operą i space fantasy jest taka, ze science fiction stara się być osadzona w realnej fizyce ale z nowymi odkryciami opartymi o przewidywane kierunki rozwoju, space opera skupia się na historii w kosmosie ale bez skupienia się na kreacji świata i osadzeniu tego jakoś w odniesieniu do realnego świata, a space fantasy to taka fantastyka tylko w przyszłości i kosmosie.
Przykładowo W:40k to zarówno grimdark ze względu na stylistykę i space fantasy, bo tam jest więcej elementów fantastycznych niż naukowych.
Straty spowodowane covidem i wojną są tutaj oddzielone.
No i co się po brexicie poprawiło? A no nic, to samo co było, tylko więcej biurokracji i inwigilacji. Więc może to nie UE była tutaj problemem a UK ma jednak swoje wewnętrzne?
Wyjście UK z UE według szacunków Banku Anglii kosztowało UK około 6% PKB. Mniej niż wieszczyli euroentuzjaści, bo ci mówili o ponad 10% procentach, ale dalej jest to strata, której UK nie ma jak nadrobić a zdaniem eurosceptyków UK miało zyskać.
Zasada silnych negocjacji ma zastosowanie w wypadku rozmowy o konkretach, te się toczyły, dopóki ta cała pyskówa nie storpedowała ich. Choćby nasze wstrzymanie przekazania MiGów, nie dlatego, ze Ukraina zrobiła coś co nam się historycznie nie podoba a dlatego, ze nie wywiązała się ze swojej części umowy jak należy. Należy twardo negocjować prawa dotyczące inwestycji, kwestii powojennych itd. a nie kruczyć kopie o wydarzenia sprzed wieku olewając tamte ważne sprawy.
Z punktu widzenia Ukrainy UPA walczyli o ich wolność, tak popełnili zbrodnie, ale tłumaczą to sobie koniecznością czasów, a w sytuacji zagrożenia i wojny tego typu sentymenty nacjonalistyczne zawsze wychodzą na wierzch. Po prostu interes wewnętrzny wziął u nich górę nad dyplomatycznym.
A Nawrocki dał się zrobić w balona jak dziecko, bo Ukrainie udało się odwrócić uwagę od niewypełnienia warunków ważnej dla nas umowy, gdzie to oni byli stroną winną na temat w którym percepcja jest tak, że to my robimy z siebie idiotów. Nie widzę powodu by popierać tutaj Nawrockiego.
Tak więc język siły ma sens, ale w konkretnych negocjacjach a nie takich rozwodnionych przepychankach.
Po prostu z mojego doświadczenia, na śledziu wytrzymam najdłużej. A jak byłaby opcja przyrządzić go na różne sposoby to już w ogóle bajka (tak jak w wypadku pizzy i pierogów dopuszczone opcje z różnymi dodatkami i farszem).
Z tych co nie mam, mam zastanawiam się czy KCD2 nie kupić, choć ledwo mi pójdzie, ale tez musi być duża przecena i Mannor Lords w końcu spróbować. Ale, że nie mam teraz czasu w nie grać to bym kupił na zapas muszą być przeceny po 50%.
--edit-- właśnie dostałem powiadomienie, ze te do Stallaris wpadły z okazji rocznicy gry jeszcze przed sale
Więc teraz to już w ogóle ciśnienie mam małe.
Śledź z ziemniakami. Jak można w różnej formie, jak w jednej to smażony w occie. Do tego jakaś surówka. A jak będzie mógł być w różnych odmianach (matiasy, w śmietanie, grillowany itd.) to już w ogóle bajka.
Odżywcze i smaczne.
Za to na pewno jest opcja by kupić drogiego działającego procka a nie tylko drogi shit co przez temperatury się krztusi i jest awaryjny jak to się zdarzało jeszcze kilka lat temu.
Więc tutaj konkurencja akurat pomogła, bo przecież w pewnym momencie intel dalej by wypuszczał straszne badziewie a człowiek byłby na nie skazany.
Bo sam Steam i to co zrobił Gabe jest świetne, ja tego nie neguję, ale historia uczy, ze w wypadku braku konkurencji często następuje degeneracja w dłuższej perspektywie i tego chciałbym uniknąć.
Gabe trzyma to wszystko naprawdę świetnie, ale nie będzie z nami wiecznie, pytanie co potem? Stąd solidna konkurencja nie zaszkodziłaby w perspektywie na przyszłość, najlepiej by stał się nią GOG, ale to marzenie bez szans na spełnienie.
On miał pól piętra a nie pokoik. Tam była afera, że wyczyszczono pokoje dookoła tego, w którym leżał, oficjalnie z braku pacjentów akurat w tym momencie ale naprawdę po to by mu nie przeszkadzali i "bo bezpieczeństwo". Sytuacja z lutego 2025 z Lublina, podobne akcje miały miejsce również przy jego wcześniejszych hospitalizacjach ale tutaj sprawy nie wychodziły na jaw, bo za PiS je ukrywano, teraz kontrola z NFZ to wykryła (pewnie po donosie). Sporo gazet o gym pisało, pewnie i tutaj na którejś stronie o tym będzie.
Serio, ktoś wymienił BG2? Akurat ścieżka złola w BG2 jest dość tandetna. Z jednej strony mamy dostęp do kilku świetnych towarzyszy, z drugiej same misje są tak skonstruowane, ze nie opłaca się być złym, ba, same złe postacie w sumie nie do końca są złe, jak Korgan krytykujący niewolnictwo dzieci a jest jedną z dwóch najgorszych postaci jakie możemy dołączyć. W rezultacie zazwyczaj gra się tak, że misje wykonuje się jako dobry, ale by utrzymać postaci złe w drużynie raz na 4-5 godzin zabija się jakiegoś nic nieznaczącego generycznego NPC by spadł współczynnik.
W zasadzie tak naprawdę takich gier jest garstka, wspomniane Tyranny, KOTOR2, Arcanum (tutaj wątek Virgila zwłaszcza błyszczy jako odbicie czynów bohatera), NWN2: Maska Zdrajcy i F:NV. Nic innego mi do głowy nie przychodzi. Choć nie powiedziałbym, że Legion w F:NV to zło wcielone, to jest reżim autorytarny, brutalny ale jednak oferujący stabilizację i bezpieczeństwo w świecie pełnym niebezpieczeństw. Jest to opcja negatywna, ale nie 100% zła. Opcją 100% złą jest opcja chaotycznego kuriera, gdzie przejmujemy władzę ale robimy wszystko by pogrążyć wszystkie grupy w świecie gry. Jest to ścieżka mało oczywista ale dostępna (co świadczy o wielkości tej gry).
W P:WotR jeszcze nie testowałem. W BG3 jest za to trochę inaczej, bo raczej zamiast podziału na dobrą i złą ścieżkę mamy chaotyczną-złą i pozostałe, jednak ta chaotyzna-zła przy kolejnym przejściu ma swój urok.
Akurat w kwestiach pragmatycznych prowadzimy ostatnimi czasy bardziej pragmatyczną politykę. Otóż na stole negocjacyjnym były nasze MiGi w zamian za know-how w kontekście dronów. Tutaj Ukraina nie wywiązała się z ostatniego etapu więc transfer MiGów został wstrzymany. A to jest kluczowa sprawa dla nas i ważna dla Ukrainy.
Cala afera orderowa to zasłona dymna dla tej istotnej sprawy. Nie wiem na czyje zlecenia Nawrocki robi w trakcie tych ważnych negocjacji z siebie idiotę, czy to jego własna głupota czy czyjeś zlecenie, ale należy się obecnie skupić an tamtym temacie.
A decyzja Zełeńskiego może mieć dwa źródła:
1) być niezależne od obecnych negocjacji i wynikać po prostu z ciśnienia ze strony nacjonalistów, którzy tradycyjnie w trakcie wojny rosną w silę. Zresztą przecież on sam z nimi sympatyzuje.
2) miała właśnie sprowokować zmianę tematu na wygodniejszy dla Ukrainy, bo zamiast tłumaczyć się z opóźnień to teraz bawią się w szopkę z orderami.
W wypadku scenariusza pierwszego to Nawrocki jest kretynem bo sprowokował odejście od istotnych tematów, w wypadku drugim jest kretynem bo dał się sprowokować i ograć jak dziecko.
Bo ludzie mają z tyłu głowy wcześniejsze reformy służby zdrowia (kasy chorych itp.), bo lekarze zaczną głośno straszyć i strajkować co odbije się chwilowo na jakości usług, bo gdzieś na pewno wydarzy się tak, że zabraknie lekarza co media rozdmuchają. Każda reforma wprowadzi jakiś stopień chaosu, nawet drobna. I tak, ty i ja wiemy, że taka reforma jest koniecznością. Ale masowy wyborca jak dotkną go jakiekolwiek niedogodności z nią związane to się na nią oburzy, odruchowo przypisze wszystkie napotkane problemy reformie, bo człowiek naturalnie przedkłada chwilowe niedogodności nad długotrwały potencjalny zysk (fenomen znany z psychologii będący dzisiaj jednym z fundamentów marketingu, w tym politycznego).
Czy podniesienie wieku emerytalnego jest koniecznością? No jest, każdy polityk średnio ogarnięty to wie. A jak się skończyła próba? No wiemy, temu mamy dzisiaj wiek emerytalny podniesiony nie oficjalnie a pośrednio, przez sposób naliczania składek i nie dla wszystkich a dla ludzi dzisiaj do 50-tki.
Ale można to robić małymi krokami - warto by było, ale to też jest problem, bo jakoś tych lekarzy trzeba wykształcić, zapewnić im miejsce od odbycie specjalizacji itd. Na pewno da się trochę sytuację poprawić, ale nie da się znacznie zwiększyć podaży lekarzy, oni w trakcie rezydentury musza być pod czyjąś opieką, a to odciąga lekarzy już doświadczonych od leczenia. Przerabiałem to w IT i tyczy się t każdego zawodu specjalistycznego, nie jesteś w stanie dorzucić większej ilości świeżaków bez spadku wydajności całego zespołu, w tym wypadku np. szpitala. Musisz się z tym pogodzić by potem było lepiej.
Problem jest taki, że w naszym populistycznym grajdołku nikt nie ruszy ani służby zdrowia ani systemu emerytalnego, bo jak spróbuje to zrobić to przerżnie wybory. Nawet jakby reforma służby zdrowia była dobra i przemyślana to przez pierwsze 3-4 będzie towarzyszył jej chaos i problemy. W rezultacie choc my tutaj możemy mówić, że chcemy reformy służby zdrowia, tak większość Polaków jej tak naprawdę nie chce i srogo ukarzą każdego kto się za nią zabierze, pomimo narzekania na stan obecny.
I niestety dopóki wyborcy nie będą choć minimalnie w stanie spojrzeć na kraj w perspektywie dłuższej niż najbliższe 2-3 lata, tak długo politycy będą się do tego dostosowywać i nic nie zrobią.
I to nie jest problem tylko nasz, to jest kryzys całej zachodniej demokracji (najwidoczniejszy w USA i UK). Niestety ale socjal media i degeneracja mediów tradycyjnych są tutaj motorem napędowym degeneracji polityki.
Przypominam, gdybyś zapomniał: teraz rządzi PO. Teraz PO ma OBOWIĄZEK rozwiązywać problemy Polaków. - tak więc czy aby na pewno? Czy politycy mają obowiązek rozwiązywać dzisiaj problemy wyborców nawet wbrew nim czy robić to czego ich wyborcy oczekują? Ja wolałbym to pierwsze, ale społeczeństwo wymusza to drugie. Może jak się Tusk załapie na następną kadencję to przed emeryturą wiedząc, ze nie ma szansy na trzecią z rzędu coś tam ruszy. A może nie. Poprzednio coś tam próbował zmienić w systemie emerytalnym na koniec drugiej kadencji. Troche nieudolnie ale kierunek był słuszny.
Żadne, bo nie ma czegoś takiego dzisiaj jak wspólne cechy Polaków.
Wszędzie da się znaleźć ludzi podobnych jak i całkowicie różnych od siebie, potrafię znaleźć więcej cech wspólnych pomiędzy mną a znajomymi z z zagranicy często niż z kimś z sąsiedniej dzielnicy w moim mieście, a znowuż z innymi ludźmi czuję, ze mam dużo wspólnego.
Bo zobaczenie, z jednej strony pojawie się tutaj chwalenia nas za pracowitość, ale z drugiej masowo narzekamy na cwaniaków, obiboków od czy się stoi czy się leży minimalna się należy, madki i ich konkubentów wyłudzających socjal. A czemu? Bo w Polsce mamy ludzi i pracowitych i leniwych, jak w zasadzie wszędzie.
Tak samo jest zresztą za granicą, cechy przypisywane narodom to z reguły bzdury, albo cechy mieszkańców regionu czy to stołecznego czy turystycznego. Jak już mamy jakieś cechy wspólne to raczej powiązałbym je z konkretnymi regionami.
Bo czy Polacy są hojni czy skąpi? No na Podhalu są na pewno skąpi i łasi na kasę (oczywiście nie tylko tam), ale w wielu regionach ludzie dość chętnie się dzielą i pomagają sobie. Czy są pracowici? Powiedziałbym, że to raczej domena zachodniej Polski, oczywiście nie całej, a na wschodzie proporcje są jednak inne i określiłbym tamte regiony jako neutralne w tym aspekcie.
Gościnność? Na Lubelszczyźnie się z nią spotkałem ale na Podlasiu już nie, więc to nawet nie jest kwestia podziału wschod-zachód. Itd.
A więc, tak ale też nie.
Otóż AI wykorzystywane w modelach predykcyjnych i symulacjach może się znacząco przyczynić do optymalizacji a czasem wręcz znajdowania rozwiązań na wiele problemów od produkcji leków po optymalizację ruchu drogowego.
Natomiast rewolucja AI ten proces znacznie spowolni, dlaczego? Bo skupia się głównie na LLMach (rzadziej innych modelach językowych), które pochłaniają olbrzymie zasoby, spychając inne gałęzi AI na dalszy tor. Są one bardzo medialne, maja swoje zastosowania, ale to nie one mogą zaoferować nam rozwiązania problemów, bo one lepiej sprawdzają się przy kopiowaniu już istniejących rozwiązań i wiedzy, są natomiast znacznie bardziej uniwersalne od modeli predykcyjnych choćby dedykowanych pod konkretne problemy.
Tak wiec o ile AI może nam pomóc, tak rewolucja AI nie specjalnie, prędzej zaszkodzi.
Kupować nie planuję, ale z czystego zainteresowania światem gamingowym i jego kierunkiem rozwoju ciekawią mnie cztery rzeczy związane z tą grą:
1) jaki będzie humor w tej grze, to że będzie polewa z Rednecków i MAGA to pewne, pytanie czy będzie też z liberalnej strony w USA.
2) ciekawe czy misje będą w dalej prowadzić od punktu do punktu za rączkę bez możliwości zrobienia czegoś po swojemu jak w GTA V czy jednak będzie większa dowolność w ich wykonywaniu (od tego zależy czy kupię grę później, bo dla mnie ten model misji z piątki jest już zdecydowanie przestarzały, zwłaszcza po ograniu CP2077).
3) na ile długa będzie kampania single a na ile od początku wejdzie promowanie multi a single będzie głównie zajawką jak w BFach czy CODach. Wiadomo, nie aż tak krótki jak tam, ale zauważalnie krótszy niż we wcześniejszych odsłonach (do tej pory każda kolejna część była trochę dłuższa od poprzedniej lub tak samo długa).
4) czy będą mikro transakcje dla singla (wątpię, ale gdyby się pojawiły to będzie bardzo zły znak)
Tak pośledziłem sobie trochę wczoraj socjale i mam ciekawy niosek, Bąkiewicz spadł KO jak chleb z nieba, bo to o obu a aferach w służbie zdrowia byłoby niesamowicie głośno a tak sprawa zeszła trochę na bok, dalej widoczna ale nie zdominowała opinii publicznej tak jakby mogła bo nawet PiS woli grzać durny temat Bąkiewicza, który interesuje tylko beton PiS i obu Konf a reszcie albo obojętny albo ma z niego bekę.
To nie brzmi dobrze.
No i nie przesadzałbym tutaj z wyjątkowością pracy nauczyciela, w tym aspekcie, bo to samo można powiedzieć o dużej liczbie zawodów, jak ocena pracy lekarza choćby, w zasadzie niemal każda praca z ludźmi bardziej złożona. I tak, w wypadku prywatnych firm czy własnej działalności często weryfikuje to po prostu rynek. Jednak jestem przekonany, że jakoś sensownie powinno dać się to zmierzyć, możliwe, ze dopiero po uporządkowaniu innych spraw, ale zestawienie wyników uczniów w egzaminach, zmian w wynikach uczniów (poprawa / pogorszenie), oceny przez uczniów, rodziców, innych nauczycieli, aktywność dodatkowa (przygotowanie do paneli dyskusyjnych, warsztatów, olimpiad i innych zewnętrznych aktywności), frekwencja na prowadzonych zajęciach nieobowiązkowych czy nawet ocena zewnętrzna próbki prac klasowych (to jak wyglądają, to jak zostały ocenione) przez kuratorium moglyby dac pewien obraz wystarczający do pdostawowej kategoryyzacji. Bo przecież nie mówię tutaj o precyzyjnej ocenie punktowej tylko od podziału na tych co się starają i na tych co mają wszystko gdzieś lub brakuje im kompetencji.
Bez motywacji opartej o wysiłek i efekty ładowanie kasy może nie wpłynąć na jakość nauczania w ogóle. Inną kwestią jest brak etatów, to akurat jest tutaj dość ważne. Ale pytanie czy same podwyżki by ten problem rozwiązły, czy jednak równie dużym odpychaczem od zawodu nie jest beton panujący w budżetówce, nadmierna biurokracja (o której wspomniałeś zresztą sam) i inne czynniki.
I ja nie deprecjonuję tutaj pracy nauczyciela, raczej jak już pisałem, mam problem z brakiem pomysłu na to jak wspierać tych dobrych a nie wszystkich jak leci by promować dobre praktyki w zawodzie. Ty się starasz bo ci zależy, takich nauczycieli jest sporo. Ale sporo też jest takich, którzy wykonują swoją pracę na totalny odwal się albo robią to po prostu w sposób zły.
Ten sam problem dotyczy często urzędów i ogólnie budżetówki, ale wynika on z betonu wewnątrz a nie z niemożliwości wprowadzenia zmian tylko z niechęci do nich.
Po tak szczerze, mamy wspólny pogląd na wiele zmian w oświacie, jak odejście od ocen liczbowych na rzecz opisowych, ale czy większość nauczycieli ma taki pogląd czy jednak wolą pozostać przy liczbowych bo tak im prościej?
Tak więc podsumowując, ja rozumiem, ze nauczyciele chcą zarabiać więcej, ale mi zależy na tym by więcej zarabiali ci co na to zasługują, jak ty, a nie wszyscy bo tak. Idealna sytuacja jest taka, że za 10 lat zasługiwać będzie na to 90% pośród nich dzięki promowaniu dobrych praktyk.
bo wyliczył, że w tym konkretnym przypadku po wejściu w drugi próg dostanie na rękę właściwie tyle samo kasy, ile zarobiłby, nie przyjmując dodatkowych obowiązków. Gra niewarta świeczki.
To się akurat nie spina, owszem podatek jest wyższy, ale to nie 100%. Co mi te wyliczenia śmierdzą. Tj. rozumiem, ze mogło mu się nie chcieć bo zysk netto byłby zbyt niski. Obstawiam jednak raczej, ze nie rozumie jak działają progi podatkowe i myślał, że drugi próg jest od całej pensji co by dobrze o nim jednak nie świadczyło.
Ten brak stabilności i finansowego wspinania się po szczeblach kariery ma katastrofalne skutki dla przyszłości polskiej edukacji. - i to jest bardzo sensowny argument, z którym musze się w 100% zgodzić, brak stabilności dochodów jest bardzo dużym problemem.
Doskonale wiesz, że średnia to nie jest dobry wskaźnik w przypadku tak zróżnicowanych zarobków. Wyżej podawałem medianę, która w Polsce wynosi około 6970 zł brutto miesięcznie (ok. 5080–5100 zł netto). I to jest właśnie zarobek zdecydowanej większości nauczycieli w Polsce. Dramat. - ok, masz rację. Jednak jak już pisałem, nie mam nic przeciwko podwyżką, ale nie powinny one być podwyżką wynagrodzenia minimalnego, ale skupione na nagradzaniu tych co się starają. Zamiast premii motywacyjnych to podwyżki motywacyjne (nauczyciel, który się wykaże w danym roku 1-2% do podstawy pensji od tej pory już na stałe i budżet na te podwyżki na tyle duży, by można było nagrodzić nimi wszystkich wykazujących się nauczycieli choćby to była połowa kadry rokrocznie) i to niezależnie od podwyżki inflacyjnej (ta też powinna być dla każdego, może z wyjątkiem tych co zawalili po całości). Wszystko po to by promować jakość, bo dosypanie kasy do stawki podstawowej jej nie promuje. Może zatrzymać odpływ z zawodu, ale niekoniecznie tych najlepszych.
Co zaś do kompetencji nauczycieli... Właściwie nie sposób tego ocenić przy użyciu jakichś obiektywnych mierników. To zawód wyjątkowy, bo umiejętności nauczyciela nie przekładają się w prosty czy bezpośredni sposób na jakieś wymierne efekty.
Co do kwestii oceny, jakość każdej pracy idzie ocenić, nie zawsze jest to proste ale zawsze jest to możliwe. Oczywiście taka ocena musi być wieloskładnikowa, sama ocena wyników egzaminów nie ma sensu, bo nauczyciele w renomowanych szkołach z dobrymi uczniami będą premiowani, więc trzeba dorzucić też punkty za postępy uczniów, ocenę przez uczniów, przygotowanie do wydarzeń międzyszkolnych (konkursy, olimpiady, panele dyskusyjne itd.), terminowość i rzetelność, to jak uczniowie będą sobie radzić na kolejnych etapach edukacji i masę innych składowych zapewne. Ale nie ma opcji, że nie da się tego ocenić, bo przecież skądś wiesz, że robisz dobrą robotę lub złą.
Problem jest to, ze u nas budżetówka w ogóle nie ogarnia idei mierzenia efektywności pracowników i zadowala się durnymi ale prostymi do wyciągnięcia statystykami, znając życie w firmie IT mierzyliby efektywność po ilości napisanych linii kodu. Ale to jest problem kuratoriów itd. Rzetelny system oceny na pewno da się stworzyć, jego dogranie zajmie minimum kilka lat, ale jest to możliwe. Bo jak nie jest oznaczałoby to, że nauczanie w Polsce jest całkowicie chaotyczne i nauczyciele nie wiedza co robią, a w to nie wierzę. Tym bardziej, że system ten nie musi być jakoś bardzo szczegółowy w ocenie, ot ocena 3-poziomowa. Wysoka jakość, dostateczna jakość, niedostateczna jakość. Tym z wysoką dajemy podwyżki niewielkie, ale regularne, rok roczne + inflacyjną. Tym z dostateczną tylko inflacyjną, a tym z niedostateczną nie dajemy w cale lub poniżej inflacyjnej. I niech się nawet połowa nauczycieli łapie na tą wysoką co roku, byleby motywowało to do starania się i ogarniania tego co się robi.
Bo jak już pisałem, spotkałem nauczycieli totalnie zielonych w dziedzinie, której nauczali, bez podstawowej wiedzy czy to jako uczeń, czy dorabiając na studiach jako korepetytor i poprawiając po nich. Po prostu trudno mi to zaakceptować, że oni mogą zarabiać lepiej od tych co sie starają bo mają większy staż i zdali jakiś tam egzamin nie wiem jak.
Po prostu jestem ciekawy, jak myślisz skąd się bierze?
No i tak, wiem że przypadek Gdańska to nie jest standard, różne stale programy motywacyjne z sensowną kwotą to domena kilku największych miast a w reszcie kraju idzie o nich zapomnieć.
Moja wypowiedź odnosiła się do podanej rzekomej średniej, gdzie 10k brutto nie brzmi jakoś szczególnie źle dla dyplomowanego (a to ponad połowa nauczycieli). 7k brutto to faktycznie za mało.
którzy muszą mieć ogromne kompetencje (naukowe, metodyczne, pedagogiczne, psychologiczne)
Z tym musza to bym nie przesadzał, niestety ale w życiu spotkałem świetnych nauczycieli jak i skrajnie niekompetentnych (łącznie z absolutnym brakiem wiedzy z przedmiotu, którego uczyli). Akurat brak wynagrodzenia opartego o realne wyniki, starania i kompetencję a skupienie się głównie na stażu pracy jest trochę patologią naszej oświaty. Młodzi ambitni nie są nagradzani jak należy a niekompetentni ale ze sporym stażem mogą zarabiać więcej bo niekompetencję okazują dłużej. Oczywiście z tym, że jest to praca bardzo istotna się całkowicie zgadzam. Osobiście widziałbym podwyżki raczej w systemie oderwanym od stażu pracy a związane z oceną jakości pracy.
Zresztą właśnie brak sposobu na uzyskanie podwyżek przez wzgląd na włożoną pracy i jej efekty jest jedną z przyczyn zniechęcających absolwentów szkół do zawodu nauczyciela.
A więc pozostaje tutaj otwarte pytanie, ile spośród tych 36% nauczycieli zarabiających powyżej 120k rocznie to prawdziwi nauczyciele. Bo zarobki na poziomie 120k brutto to jest dziewiąty decyl. Może problemem jest przerośnięta administracja wysysająca pieniądze.
Kolejną kwestią jest absurd karty nauczyciela, ponieważ definiuje ona sztywne zarobki, tak w dużych miastach by zaoferować wyższe wynagrodzenia konkurencyjne w dużych miastach samorządy oferują stałe dodatki do pensji, których nie należy pomijać bo są one obejściem głupoty jaką są sztywne zarobki w skali kraju i są integralną częścią wynagrodzenia. Przykładowo w Gdańsku za wychowawstwo doliczane jest dodatkowo 500zł brutto do stawki z karty, oraz dodatkowe minimum 3% do wynagrodzenia (na fundusz przeznaczone jest 10% wartości podstawowych wynagrodzeń, więc standardowo jest to więcej niż minimum, średnio właśnie po 10%), w klasach integracyjnych są dodatkowe bonusy stałe. Do tego w szkołach prowadzonych przez stowarzyszenia są dodatkowe dodatki. Dalej fundusz przedemerytalny i premie za zwiększona odpowiedzialność we wszystkich szkołach publicznych.
Fakt, ze samorządy muszą tak kombinować świadczy o głupocie stałych wynagrodzeń w kraju, bo ta sama pensja w Warszawie i na Podlasiu pozwala na zupełnie inny poziom życia. Tak więc trudno ignorować dodatki, gdy potrafią one stanowić sporą część wynagrodzenia co miesiąc.
Ktoś po szkole i z ogromnym doświadczeniem i z długim stażem po przejściu całego procesu aż do egzaminu nauczyciela dyplomowanego, ktoś kto ma odpowiadać za postrzegania świata przez następne pokolenie powinien dostawać 7 brutto i to jest cooooool:)
Według statystyk średnie zarobki nauczyciela dyplomowanego w Polsce to 10 300 zł brutto. 6400 brutto, to jest minimalne wynagrodzenie.
I ja nie mam problemu z tym by nauczyciele zarabiali lepiej. Po prostu coś w tej narracji (statystyki vs. to co mówią nauczyciele) się nie spina. Albo mamy sytuację jak pośród lekarzy gdzie jakaś część wyciąga dużo ponad średnia i zawyża statystyki albo coś innego tutaj nie gra. Osobiście obstawiam też wspominaną powyżej kwestię zróżnicowanie zależnie od samorządu, bo jedne dopłacają do wynagrodzeń sporo a inne nie.
Ciekawy jestem skąd ten rozstrzał.
https://www.youtube.com/watch?v=R6L50uY0kRg
No może niepotrzebnymi ruchami, bo tego nie opanował.
--edit--
o widzę post usunięty na który odpowiadałem, ale i tak zostawię a propos wizyty Batyra w US.
Zgodnie z kalendarze moje co trzyletnie przejście tormenta wypada na przyszły rok, to tym razem z tym modem.
Sprawdzałem oferty w Gdańsku i bez nadgodzin ale z dodatkami nauczyciel mianowany (dla niezaznajomionych środkowy poziom z trzech) ma średnio pod 7k brutto (od 6k do 8,5k zależnie od przedmiotu i poziomu nauczania). Z nadgodzinami 8k w górę. To już nie brzmi źle.
Więc na główny problem w oświećcie raczej plasuje się teraz nie tyle co brak kasy a kwestie organizacyjne, programowe itd.
Średnia krajowa nie jest złym wynagrodzeniem w takim wypadku. Ba, mogliby zarabiać nawet więcej, byleby z roboty byli solidnie rozliczani.
Nie wiem czy do końca to się sprzeda wbrew pozorom.
Otóż ja się na drugi próg łapię i to w miarę szybko, bo w połowie roku, a czy obietnica jego podniesienia przekonuje mnie do głosowania na PiS? No niezbyt. I wątpię by takich ludzi było dużo.
Secundo: w drugi próg wpada 9-10% wszystkich podatników (rozliczających się wedle skali), czyli prawie 2,5 mln Polaków. - niby tak, ale część z nich łapie się na niego z dwa miesiące w roku. Co więcej rozliczając się z małżonkiem, przez co dostają realny zwrot części lub nawet całości nadpłaconej kasy. Więc realną różnicę powyżej tych 2k rocznie to robi góra połowie z tej liczby o ile nie mniej. No chyba, ze oboje małżonków zarabia zauważalnie powyżej 120k rocznie. Ale takich ludzi nie ma już aż tak wielu.
I osobiście bym na podniesieniu drugiego progu skorzystał, bo mam powyżej 240k brutto rocznie, więc nawet rozliczając się z żoną wpadam, ale dla zdecydowanej większości Polaków ta sprawa ma naprawdę abstrakcyjne znaczenie, nie przeceniałbym jej. No chyba, że posłuży jako skuteczna gra na demobilizację elektoratu koalicji, bo przepływów głosów z koalicji do PiS z tego powodu raczej nie wróżę.
Realnie największa zmianą byłyby sensowne reformy rynku nieruchomości (tutaj ani PiS, ani KO, ani Konfa nie chcą nic zmienić). W drugiej kwestii, czyli rynku energii coś się ruszyło, ale miną lata zanim przyniesie efekty.
To nie jest dla każdego. Ale nazywanie go grafomanem to niezrozumienie co to określenie oznacza, bo pod względem kreatywności i warsztatu Dukaj to najwyższa liga. Można go określić nudnym, rozwlekłym (ja tak nie uważam, ale rozumiem, że ktoś może) ale na pewno nie grafomanem.
To mój ulubiony żyjący polski pisarz i top 3 żyjących pisarzy w ogóle obecnie (opinia oczywiście całkowicie subiektywna).
Gothic i Diablo zbudowały fundamenty RPG i klimat
O ile Diablo jeszcze wyznacznikiem dla H&S było, tak Gothic wielkiej popularności na świecie nie zyskał. To jest kawał dobrej gry ale na pewno nie definiującej niczego w gatunku. A trochę szkoda, bo podejście do projektu map Pirahni podoba mi się dużo bardziej niż u Bethesdy, które to się przyjęło powszechniej.
Gatunek RPG współcześnie najbardziej zdefiniowała rewolucja na infinity engine (Baldury, ice wind dela czy torment) oraz seria Ultima. Oczywiście było wiele innych wybitnych tytułów, choćby z serii M&M czy Wizzardy, ale wpływ tych był raczej nie tak trwały. Później mieliśmy rewolucję aRPG w gatunku ale to raczej seria Mass effect oraz Oblivion (ale nie tylko one) miały największy wpływ na wykształcenie się jego ram obowiązujących do dzisiaj.
Natomiast Fortnita nie lubię, ale jest to jednak gra, która na świat gamingu miała olbrzymi wpływ, czy pozytywny czy nie to już kwestia dyskusyjna, ale na pewno nie kwestionowany.
Choc jak dla mnie najlepiej na ekranizację czy grę nadawałyby się książki z serii Wojny algorytmów Cholewy. Świetne następstwo dla produkcji w stylu Expanse. Dukaj ro raczej porywające światy niż same historie, głęboka analiz społeczna, trafne przewidywania. Uwielbiam jego twórczość, ale to raczej trochę cięższa literatura.
A co będzie za 30 lat to nie mamy pojęcia. Może AI się rozwinie, może w ogóle o nim zapomnimy z jakiś powodów. Może wykończą nas zmiany klimatyczne i będziemy koncentrować się na pozbyciu się zbędnych elementów. Kto wie.
Oczywiście może być tak, ze dla szaraczka będzie w miarę tanio by go uzależnić ale potem dla firm ceny będą kosmiczne (tak MS robił z Windowsem i officem, mając też w tyłku piractwo indywidualne). Jednak tutaj to się nie sprawdzi bo to jednak koszt utrzymania duży a nie tylko koszt straconego zysku.
AI będzie drożeć bo energia drożeje. Nawet jak przytną zużycie o te 20% to i tak nie starczy na pokrycie strat.
Niestety ale mamy obecnie kryzys demokracji an świecie. Politycy by uzyskać reelekcję muszą podejmować decyzje popularne a nie dobre, choc dosypywanie artystom niby popularne nie jest, tak ich wsparcie w kampanii już okazuje się przydatne. Stąd oszczędzanie na decyzjach słusznych ale nie sprzedających się w krótkiej perspektywie czasu, ale nie szczędzenie kasy na rzeczy kupujące głosy.
Taką na którą jest szansa czy ogólnie? Bo jak ogólnie to na Arcanum albo 2 albo remake.
A taką na którą jest szansa to chyba Stellaris 2.
Nie bez powodu PSL się dwoi i troi promując teraz SAFE na prowincji, bo wiedza, ze to dla nich duża szansa na podebranie elektoratu PiSowi, nie bez powodu taka ciągłe ciśnienie u mediów pro-autorytarnych, nie bez powodu tacy aktywni na X.
Z punktu widzenie szarego wyborcy w mniejszych miejscowościach to SAFE będzie największym osiągnięciem tego rządu a w zestawieniu z kredytami Błaszczaka, w które będzie walić też konfederacja, to już w ogóle PiS ooberwie.
Inna sprawa, że nie wiem jak się narodowcom zepnie niechęć konfederacji do inwestowania w siły zbrojne gdzie narodowcy są ogólnie za takimi inwestycjami.
Do ilu 30%?
Nie da się go zminimalizować za bardzo bo jak spróbujesz graniczyć temperaturę modelu to dostaniesz wyszukiwarkę o zerowej kreatywności. Więc niestety model by być kreatywnym i pomocnym musi halucynować.
No i nie, nic nie wskazuje na to by miał on zastąpić matematyków na razie, AI ogólnie lepiej sobie radzi z udawaniem ludzi czy mas ludzkich niż z logicznym rozumowaniem. Przynajmniej jeżeli chodzi o LLMy, bo wiadomo, ze sieci neuronowe można wytresować bo większość zadań, ale z reguły problemem jest tutaj odpowiednia tresura gdy nie znamy odpowiedzi, a jak już ją znamy to nie ma już po co jej tresować, no chyba, że rozwiązanie jest niealgorytmiczne a chcemy mieć do niego automat.
Jednym z głównych problemów przeciągania się spraw w wymiarze sprawiedliwości jest to, że przeciąganie spraw jest chyba podstawową taktyką obrońców w przegranych sprawach czy też rzadziej ale wciąż przez stronę oskarżającą w podobnej sytuacji.
Mam kolegę prokuratora i opowiadał mi o tym jak irytująca jest sytuacja gdy czarno na białym widać, że oskarżonego skażą, bo materiał dowodowy jest solidny więc obrona nie mogąca wpłynąć na wynik rozprawy przeciąga ją ile tylko się da, szuka pretekstów do przełożenie rozprawy itd. I niby obrońca powinien działać w interesie oskarżonego, ale w interesie udowodnienia jego niewinności a tymczasem ludzie czekają po 10 lat na odszkodowania bo przez ostatnie 5 obrona robiła co mogła by oddalić ogłoszenie wyroku, a do tego czasu pozwana firma zdążyła się zwinąć.
Kolejna kwestia, braki kadrowe w sądach nie wynikają z braku kasy, a z zamknięcia zawodu i sztucznego ograniczenia liczby sędziów i adwokatów. Uwolnienie zawodu lub chociaż poluzowanie limitów poprawiłoby tempo rozpraw.
Kolejną kwestią są ograniczenia w sposobie finansowania prawników, otóż u nas prawnik nie może działać w oparciu o pieniądze otrzymywane za wygranie sprawy, to może być jedynie premia, podstawą musi być stawka godzinowa (zgodnie z zasadami izby). W wypadku spraw o odszkodowania mogłoby to korzystnie wpłynąć na czas rozprawy.
No i w końcu kwestia niekompetencji, otóż wydaje się, ze rygorystyczne kryteria doboru do izby powinny odsiewać osoby nie nadające się do zawodu, a tak nie jest, ba bywa wprost przeciwnie, serio spotykałem dużo bardziej ogarniętych radców prawnych od adwokatów czy sędziów, którzy bywali naprawdę tępi. Oczywiście nie chcę generalizować, ale Izby nie zapewniają jakości jaką obiecują a jedynie pilnują by interes pozostał w rodzinie co odbija się źle na jakości.
Opory przed cyfryzacją i reformami.
Reformy Ziobry, czyli choy promowanie miernot na jak najwyższe stanowiska oraz obstrukcje prac sądów w celach politycznych.
I tak wymieniać można długo.
Do tego Orlen wtedy dostawał miliardy dotacji z budżetu.
Cities Skylines 2.
Tak ma problemy, wady itd. ale mi się po prostu podoba.
W trakcie kryzysu za Obajtka też mieliśmy niższe pensje a do tego jedne z najwyższych cen na stacjach, więc jakby nie patrzeć mamy tutaj postęp. I to pomimo miliardowych dopłat do Orlenu z podatków.
Różnica jednak miedzy nami a wyznawcami strony autorytarnej jest taka, że jak strona demokratyczna wpadła na ten kretyński pomysł to go niemal jednogłośnie krytykujemy a nie bronimy na siłę lub idziemy grać w grę a potem udajemy, że o niczym nie wiemy.
No i te badania nie dowodzą, że woda nie nawadnia, bo takiej tezy w nich nie ma, tylko, że są płyny nawadniające skuteczniej przy tej samej objętości. Tylko, że z powodów choćby kalorycznych wody można wypić spokojnie więcej. Należy tylko pić ją często a nie dużo na raz i tyle.
Dla mnie wymarzony system oceniania wygląda następująco:
1) nie ma jednej oceny z przedmiotu zamiast tego mamy rozpisane elementy składowe edukacji na dany rok, przykładowo w wypadku matematyki:
a) umiejętność wyciągnięcia danych do zadania i celu na podstawie treści zadania
b) umiejętność w dobraniu właściwego wzoru do zadania na podstawie postawionego problemu
c) umiejętność wykonania właściwego dla zadania rysunku geometrycznego
itd.
I teraz każdy z punktów dostaje ocenę:
- opanowanie powyżej podstawy programowej
- opanowane na poziomie podstawy programowej
- braki (i tutaj wymienione jakie)
- pełne nieopanowanie lub poważne braki - wskazany program naprawczy
A za co nagradzać uczniów?
Za wykazywanie w jakiejś dziedzinie wiedzy i umiejętności wychodzących poza program nauczania
Za rzetelność i wywiązywanie sie z powierzonych zadań
Za umiejętność przejęcie i sprawnego sprawowania roli lidera w trakcie pracy zespołowej
Za nadgonienie zaległości
Za przeprowadzone w sposób wyjątkowy prezentacje
Za konkursy z wiedzy czy umiejetności
Na własnym przykładzie chciałbym przedstawić bezsens obecnego systemu, otóż jestem rocznik 86, pierwszy z gimnazjami, nową maturą itd. W podstawówce i gimnazjum zawsze miałem wysoką średnią, ale zawsze 3 w klasie, dwie wyższe miały moje koleżanki z silnym ciśnieniem na oceny (ja aż takiego nie miałem, mi zależało na konkretnych przedmiotach), więc kombinowały jak małgy by z jakiś platyk, techniki, muzyki itd mieć te szóstki (czego ja nie robiłem, wolałem w tym czasie uczyć się matematyki czy czytać dla funu o historii).
Efekt finalny edukacji jest taki, że nie tylko uzyskiwałem lepsze wyniki na egzaminach, ale uzyskałem tytuł mgr inż. na PG, mam dobrą, wymagającą pracę itd. One? Obie pracują w sklepach (to nie żadna ujma), jedna chyba nawet matury nie ma (a wcześniej średnie powyżej 5.0), druga niby skończyła jakąś socjologię, ale bez szansy na pracę w zawodzie. I teraz ja się tutaj nie chwalę tylko zwracam uwagę na to, że pogoń za ocenami je skrzywdziła, bo zamiast faktycznego poznania ze zrozumieniem jakiejś dziedziny dającej jakiś punkt zaczepienia w życiu to było ślizganie się po wszystkim dla oceny jedynie, zamiast zrozumieć prawa dynamiki to referat o życiu Newtona by wyciągnąć ocenę (bo tak łatwiej niż poprawić ocenę ze sprawdzianu), zamiast przysiąść do matmy kolejna praca na plastykę, zamiast napisać sensowny acz treściwy referat na podstawie analizy tekstu z książki to długie połacie przepisanej książki bez żadnej analizy ale liczenia na ocenę wysoką za ilość tekstu. Po prostu model edukacji zmarnował potencjalne talenty.
I to chciałbym wyplenić.
Podstawą diety powinno być mięso. - twierdzisz, ze te około 150g dziennie nie wystarczy dla przedszkolaka? Skąd te informacje?
Co więcej w wypadku tłuszczu to dużo zależy od samego tłuszczu, tran jest mega zdrowy a frytura po smażeniu faktycznie może być bardziej szkodliwa nawet od cukru.
Ciekawi mnie też co rozumieją przez ograniczenie i mięso jako dodatek, w sensie jakie ilości i wartości, jakie zróżnicowanie względem wieku. Kolejna kwestia to, mam nadzieję ograniczenie smażenia na rzecz gotowanie, czy też duszenia mięsa, ewentualnie pieczenia.
Edit.
Doczytałem trochę, i wygląda to dość sensownie. Realnie mięsa w diecie nie ubędzie, ot chcą ograniczyć przetwory mięsne i je trochę zróżnicować. Mowa o 350-500g mięsa czerwonego w tygodniu ale do tego ryby i drób. Wiec sumarycznie spoko, zwłaszcza jeżeli zaczną promować ryby jak należy, szkoda tylko zapisu o mieleniu ryb, uważam, ze 5-7 latki z ościami już sobie powinny same dawać radę, chociaż w wypadku ryb morskich (taki pstrąg to inna bajka). Jeden posiłek wegański w tygodniu to też zdrowo.
No i najważniejsze, dużo piszą o mięsie przetworzonym, cukrze białym i smażeniu jako rzeczach do ograniczenia, dla mnie to mogą całkiem wywalić.
No i problem jest taki, że większość badań testowało wpływ diety planetarnej na dorosłych, którzy mają inne zapotrzebowania na białko jak i charakterystykę układu pokarmowego.
No i jak do to będzie dokładnie wyglądać. Ograniczenie cukru? Zawsze na propsie, powinien być tylko w formie owoców, warzyw itd. i całkowicie wykluczyć należy cukier biały. Natomiast w wypadku mięsa, nabiału itd. to pytanie o to jakie ilości konkretnie i w jakim wieku (2,5-3 latek ma inne zapotrzebowanie niż 6-7 latek).
Z jednej strony jestem przeciwnikiem ocen liczbowych a więc i samego czerwonego paska
Z drugiej uznawania nagradzania jakiegokolwiek osiągnięcia za dyskryminację uważam za skrajną głupotę i należy nagradzać młodzież za osiągnięcia. Fakt, że nie zgadzam się z ideą akurat tego osiągnięcia bo zgadzam się z tym, że jest ono szkodliwe nie zmienia tej reguły. Od ogarnięcia tego jest MEN a nie lodziarnia, skoro paski są to nagradzanie za nie powinnop być dozwolone, jak są głupotą (a są i pisze t z perspektywy osoby, która miała je przez większość edukacji) to nalezy je zlikwidować i już.
Tak więc moja ocena jest prosta, RPO zabiera się na naprawianie problemu stworzonego przez MEN od dupy strony.
A przeciwnikiem pasków nie jestem dlatego, że powodują niezdrową rywalizację, dyskryminują uczniów itd. a dlatego, że promują niezdrowy model uczenia się. Pewien poziom zdrowej rywalizacji jest wskazany (ot trzeba pilnować jej przebiegu i granic) ale powinna to być rywalizacja konstruktywna i owocna a nie bezsensowna jak tutaj.
Albo to troling co obstawiam, albo najbardziej bezsensowna konfiguracja o jakiej słyszałem.
ogarnąć rynek mieszkaniowy - PiS, Konfa i Nawrocki są przeciwko, więc zawetują, choc tutaj i w koalicji są podzieleni pół na pół (PL2050 i lewica chciałyby coś z tym zrobić, KO i PSL niezbyt)
dać kobietom prawo do kontroli nad ciążą - PiS, Konfa i Nawrocki są przeciwko, więc zawetują
dać ulgi podatkowe dla dużych rodzin - są już i to sporo, przy 4 dzieci nie płaci się praktycznie podatku dochodowego przy zarobkach na poziomie średniej krajowej
Trzy ale:
1) to nie jest statystyka popełnianych przestępstw przez Niemców a podejrzanych. Nie ma ogólnokrajowej statystyki dla skazanych, ale te mogą się trochę różnić
2) natywni Niemcy stanowią 74% mieszkańców Niemiec, więc wyniki na poziomie 65% oskarżonych oznaczają, że prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa przez imigranta jest tam o około 50% wyższe. Niby sporo, ale podobne wyniki mieli Polacy w UK na tle rodowitych Brytyjczyków. Oczywiście można postawić tezę, że rozkład przestępczości pośród imigrantów różnych grup jest nierówny i będzie ona zapewne prawdziwa.
A wiec, tak jest różnica, ale wcale nie wygląda ona tak dramatycznie jak jest rysowana przez stronę autorytarną. A chciałbym zwrócić uwagę, że w wypadku Niemiec mamy do czynienia z najgorszym scenariuszem wpuszczania jak leci pontonowców a nie kontrolowanej migracji. Dla kontrolowanej mówimy o różnicach rzędu 10-20%.
Jak to o co, pewnie o jakiś spisek. Nie wiem, Kenijczycy będą nam sprzedawać bawełnę zatrutą ebolą by potem zająć nasze miejsce albo coś w tym stylu.
A co do samej emigracji z Afryki, przez lata pracowałem zarówno z współpracownikami jak i klientami z Afryki (najwięcej z Ghany, trochę z Kenii, szczątkowo z kilkoma innymi ale nie na tyle by sobie opinię wyrobić) i moja opinia jest tutaj prosta:
Imigracja tak, ale ostrożna.
Otóż po pierwsze, Afryka jest różnorodna a ze względu na sztuczne granice pomiędzy krajami nawet w ramach jednego kraju mamy grupy etniczne skrajnie się różniące, trzeba o tym pamiętać, tam nie da się zastosować ujednoliconych zasad per kraj, jak w wypadku krajów europejskich czy amerykańskich choćby. Stąd trzeba rozumieć specyfikę kultury każdego chętnego na imigrację do Polski.
Po drugie, tam panuje bardzo duży rozstrzał cywilizacyjny i majątkowy. Z jednej strony jest masa ludzi bardzo ogarniętych, świetnie wykształconych, pracowitych, pomysłowych ale też i masa ostrej patologii (jeszcze bardziej podkręcone niż u nas w latach 90-tych). I znowu trzeba sprawdzić kto chce przyjechać.
No i najważniejsze, jestem przeciwny imigracji samotnych mężczyzn poza nielicznymi wyjątkami (fachowcy, studenci itd.), albo kobiety, albo rodziny najlepiej. Napływ zbyt dużej liczby młodych samotnych mężczyzn niezależnie od kultury praktycznie zawsze prowadzi do problemów i tarć.
Dość ciekawym sprawdzianem jest test jednego krzesła, otóż zapraszamy do konsulatu na rozmowę o wizę małżeństwo, ale stawiamy jedno krzesło i sprawdzamy kto usiądzie.
Tak więc, jestem zwolennikiem imigracji, poznałem w Ghanie i Kenii wielu wspaniałych ludzi, ale z racji na wyzwania z jakimi mierzy się Afryka imigracja musi być przeprowadzana z głową. To nie jak z krajów Europejskich gdzie możemy wpuszczać jak leci, bo problemy będzie sprawiać góra 1% z którym możemy sobie poradzić później, czy jak z ameryki łacińskiej gdzie czysta kartoteka i brak tatuaży typowych dla gangów są już dość wyraźnym zabezpieczeniem.
Utylizacja paneli... Tylko tyle powiem. - wszystkie współcześnie montowane są podatne na recykling. I to w niemal całości (poniędzy 90% a 99% masy modułu).
Tak więc opowiadasz bajki.
A w czym problem? Ciche, nie smrodzi, obniża temperaturę w okolicy trochę, nie generuje ruchu samochodów, nieuciążliwe w żadnym wypadku. No może trochę więcej owadów faktycznie sie zalęgnie.
Ja patrzę na to przed czym ostrzegają organizacje zdrowotne, a te na chwilę obecną jak zwykle o tej porze roku jedynie przed boreliozą (i słusznie, zwłaszcza, że zalecenia tutaj nie są jakieś kosmiczne, ot obserwować skórę po wizycie w lesie i jak pojawi się rumień po kleszczu to iść zrobić badania).
Odsiadujesz rok i jak tylko dotkniesz tej kasy i tak ci ją zabiorą.
Co więcej w moim wypadku to byłoby totalnie niepraktyczne, milion to nie jest kasa, która ustawi człowieka na życie, a z robotą po wyroku trudniej więc w skali tak do 15 lat to byłbym pewnie bańkę w plecy przez zarabianie mniej (5k miesięcznie mniej na rękę pewnie by było). Więc w skali życia i emerytury to pewnie wtopiłbym co najmniej dwa, o ile w ogóle znalazłbym robotę od razu po odsiadce.
Ludzie czytają tylko tytuł bez treści i juz wieszają psy dla zasady nie rozumiejąc o czym w ogóle jest dyskusja.
i Wuedźmina na windows 10,
A po co skoro takie wsparcie dla wersji obecnej będzie natywne a dla wersji nowszych pewnie i tak zadziała, ale to będzie raczej zależeć od choćby dostepnych sterowników niż samej gry.
Oni właśnie zachowują sie fair w stosunku do graczy. Ale wiele osób ma problem, bo będzie musiało kliknąć w opcjach Steama i GOGa by wybrać odpowiednią wersję a to już za trudne.
jaki sprzęt nie działa na Windowsie 10?
A więc zarówno procki z serii AMD Ryzen AI 300 jak i Core Ultra od Intela choć da się na 10 uruchomić, tak oficjalnie nie są wspierane i mogą nie działać w pełni poprawnie.
Do tego niektóre płyty główne.
Co więcej pamiętajmy, ze firmy większość sprzętu mają w leasingu, a tam też jest problem.
Dalej, kwestia wsparcia nie samego sprzętu a oprogramowania, najnowsze wersji Visual Studio choćby (popularne IDE dla game devu) nie działają na Win 10.
Tylko, że casuale to większość klientów w wypadku największych produkcji. I tak, że takie cos można sobie pozwolić gdy ma się produkt adresowany i odnoszących sukcesy pośród graczy zaangażowanych, ale to jest niewielki odsetek gier. Układając wszystko pod 10-15% graczy hardocorwych doprowadzi się grę do klapy finansowej i upadku.
Co innego gdy gracze hardocrowi stanowią większość grających, ale to rzadkość.
No i ma rację.
Jeszcze w trakcie studiów zapadł mi w głowę jeden cytat z analizy systemowej:
Danie klientowi czego chce praktycznie zawsze skutkuje niezadowolonym klientem. Trzeba dać mu to czego potrzebuje a nie to czego chce.
Tak samo i tutaj, pomysły graczy na rozwiązanie pewnych problemów mogą być czasami trafione, ale dużo częściej nie będą, z racji na fakt, że patrzą oni z pewnej wąskiej perspektywy. Temu często sami gracze są podzieleni względem konkretnych zmian, bo zależnie od perspektywy mogą im pasować lub nie.
Najprostszym przykładem są zmiany w balansie, gdzie jakby posłuchać jednej części graczy to dana broń jest skrajnie OP i trzeba ją wręcz wywalić albo znacznie znerfić, zdaniem innych wymaga lekkiej korekcji, a zdaniem jeszcze innych w ogóle nie jest OP, bo choć skuteczna wymaga dużego skilla do poprawnego użycia.
Może się okazać, ze twój sterownik od karty graficznej nie będzie działać poprawnie, lub nie dostanie updatu z nowa instrukcją na win 10, z której będą korzystać.
Po co mają składać obietnice wsparcia, której z przyczyn niezależnych mogą nie być w stanie dotrzymać?
A sam dodatek może być pomostem fabularnym pomiędzy 3 a 4.
Podobno najbardziej prawdopodobne jest zwycięstwo Gibały, który poprzednie wybory przegrał o włos.
I teraz najlepsze, koleś kiedyś związany z PO potem z Twoich Ruchem, ogólnie politycznie na lewo od Miszalskiego.
Gothic 3. Gra jest niby słaba, ale jakoś mnie wciąga. Mam ogólnie słabość do PB.
Cities Skylines 2 - gra ma masę wad, ale podoba mi sie koncept gry, trochę inny niż u konkurencji.
EU V - tutaj trudno jeszcze o jednoznaczną ocenę gry, bo tej największą wadą są problemy popremierowe ale potencjał tam jest głęboki, jednak jakby nie patrzeć denerwuje dużo osób. Z drugiej strony dużo osób też się podoba kierunek jaki gra obrała, trochę gorzej z wykonaniem.
A więc kilka słów o sytuacji w Krakowie.
Otóż ostatnie wybory w Krakowie szły na zapałki, w wielu dużych miastach rozstrzygały się w pierwszej turze a tam w drugiej zakończyły się trochę ponad procentem głosów różnicy. Porównania do Warszawy gdzie Trzaskowski w pierwszej turze zdobył 57% nie ma sensu.
Druga sprawa, kandydat PiSu w pierwszej turze był dopiero trzeci, tam się rozchodziło o wybór pomiędzy kandydatem lokalnym a tym z KO. Co więcej Gibała historycznie był związany najpierw z PO a potem Twoim Ruchem, jest to kandydat bardziej lewicowy od Michalskiego i to on najprawdopodobniej zostanie nowym prezydentem miasta, więc te nadzieje po stronie autorytarnej na przejęcie władzy są raczej płonne.
I tak, utrata prezydenta pewnie zaboli KO, ale sumarycznie to nie tak, ze to PiS przechwyci miasto tylko osoba raczej umiarkowanie przychylna obecnej koalicji rządzącej tylko bardziej z lewej strony.
Tak, bo czasem człowiek ma ochotę na coś nowego a czasem na to co dobrze zna.
Co więcej, o ile w wypadku gier stricte fabularnych sens powrotu może być mniejszy tak w wypadku tych nastawionych bardziej na mechanikę (strategie, RPG itd.) może mieć ponowna rozgrywka więcej sensu niż ogrywanie czegoś nowego.
Natomiast w wypadku powtórnych podejść do danej gry gram bez najmniejszego ciśnienia by grę ukończyć, gram tak długo jak długo dobrze się bawię, ogrywam najlepsze elementy gry ignorując pozostałe itd.
Uzyskanie seniora nie jest problemem mocy a problemem karmienia modelu odpowiednim inputem a nie czym popadnie.
Myślisz, ze czemu korpo od AI zatrudniają tysiące ludzi a nie pozwalniali wszystkich jak już model ruszył?
Takie trochę pytanie, czy tylko ja mam ten problem, że autokorekta przeglądarki nie działa w nowym polu tekstowym na stronie forum?
OperaGX.
Książki, planszówki, historia (książki, dokumenty, muzea, rekonstrukcje historyczne, choć dzisiaj już tylko jako widz), zwiedzanie (też natura ale jednak przede wszystkim architektura i muzea). Trochę też zacząłem się interesować urbanistyką.
Do niedawna był jeszcze taniec, ale przy dziecku nie mam już czasu na treningi a i jakoś wena przeszła po tym jak po covidzie się cała scena taneczna posypała w pólnocnej Polsce.
Ok, trochę rozwinę na zapas.
Problemem jest tutaj selekcja, filtrowanie i wartościowanie danych wykorzystywanych przy uczeniu modelu. A to trzeba zrobić ręcznie, bo model posiadający umiejetności takiego zrozumienia tych danych by je wyfiltrować i skatalogizowac dopiero co próbujemy stworzyć właśnie. A to wymaga zatrudnienia masy ludzi na odpowiednim poziomie. Chcąc mieć AI na poziomie seniora najpierw musisz zatrudnic dzisątki tysiecy seniorów, którzy ci ten model wytrenują, a na to nie ma szansy bo to za drogi interes.
Stąd latwiej utrzymywać modele na iższym poziomie bo te można nakarmić dużo łątwiej z racji na mniej wymagającą sekekcje danych i i kategoryzowanie.
Stąd karmiony odpadami z X Grok jest tak skrajnie niewiarygodny.
Nawrocki zawetował ustawę o wydatkowaniu SAFE w sposób wykraczajacy poza uprawnienia FWSZ.
Cóż, efekty są jakie są :)
Że żyje się w nich lepiej i wszyscy z regionów rządzonych przez PiS uciekają do tych dużych miast?
AI po prostu "dojrzeje/douczy się" do bycia seniorem. - nie tak działają LLM. Jeżeli chcesz uzyskać model będący seniorem to musisz go wytrenować na kontekscie (kodzie, dokumentacji, wiedzy z domeny technicznej i biznesowej) tworzonych stricte przez seniorów. A to jest koszt jakieko na dzień dzisiajszy nikt się nie podejmie, bo nie wiadomo, czy to się w ogole uda.
Co wiecej wraz z narastającym udzialem treści tworzonych przez AI będzie to coraz trudniejsze i droższe, bo to wymaga ręcznego filtrowania treści pod trenowanie modeli.
Ale o tym, że USA nas wtedy zdradziło i wepchnęło w lapy ZSRR to już cicho.
To wy chcecie kupować wszystko w US na nie wiadomo kiedy i z kodami na pozwolenie wykorzystania przez szefa.
No i akurat Francja Ukrainie pomagała od początku, pomimo, ze w przeciwieństwie do USA, nie miała żadnych zobowiązań. US je ma a i tak je olało. To kto tutaj zdradził?
Z koniem na lby sie zamieniles? Napisalem to gdzies?
Afera polega na bezkarności polityków lub niewłaściwym stosowaniu prawa względem nich. Skoro tutaj winnych skazali a ty widzisz aferę, to znaczy, że boli cię to skazanie.
Bo afera to nie to, że jakiś polityk czy działacz partyjny coś odwali, bo to się dzieje cały czas po każdej ze stron, tylko to, że pozostaje bezkarny a partia umarza sprawy, dobiera sędziów itd. Czyli to co robił PiS.
poczekamy chwile i bedziemy mieli kolejna akcje
Na razie wyszła w biurze Horały. Jednak, ciężko mówić o aferze, bo tym razem PiS nie będzie w stanie ochronić pedofila i raczej go skażą bo dowody są bardzo silne.
To jest w sumie powód dla którego gdy nigdy nie skończyłem.
Be modów gra jest za łatwa, a błędów jest zatrzęsienie, za to z modami, wygląda lepiej gra sie lepiej, wiele błędów jest naprawionych ale za to po pewnej ilości włożonych godzin jej stabilność leci na łeb na szyję (w sumie do bolączka wszystkich gier na creation).
Porno-liberał - jakoś wyszła mi nasza "prawica".
No nie, my chcemy budować obronność w oparciu o rodzinny przemysł w współpracy z naszymi europejskimi sojusznikami. PiS chce z nas zrobić wasali zagranicznych mocarstw (USA, Rosji). To nie jest to samo.
Domyslam sie, ze pisal cos o aferze klodzkiej?
No tak, skazanie winnego działaczka partyjnego w oczach PiS to prawdziwa afera, jak tak można. Powinni być bezkarni, prawda?
Bo jak pisałem, dla mnie po prostu jakiekolwiek zapewnienia Trumpa to było za mało.
Jest ich zatrzęsienie, od terminali zaczytujących transakcje na niewielkie kwoty, przez wyłudzanie numerów i próby zlecenia lewej płatności itd. Nie jest już o nich głośno bo ludzie nauczyli się bardziej pilnować i nie akceptują przelewów i płatności, których nie zlecili. Choć jeden urząd wojewódzki zrobili na lewy przelew na grubo ponad milion, ale to nie na samą kartę.
Najwięcej jest wciąż oczywiście na kartę kredytową, tam jest zatrzęsienie no i skala duża.
Dlatego za realną prawice w Polsce można uznać PSL, Polska 2050 i te twory z nimi związane. To są partie konserwatywne w tym rozsądniejszym rozumieniu, umiarkowanie liberalne gosodarczo.
*dla tych co nie kojarzą tak dobrze gry, otóż man-at-arms można osadzić w prowincjach i jeżeli dla ciężkiej kawalerii i ciężkiej piechoty ustawi się prowincję stricte pod bonusy do nich to w grze przeciwko AI takie jednostki są niewiarygodnie wytrzymałe, co w połączeniu z dużym bonusem do knight effectivness sprawia że armia jest niemal niezniszczalna.
U mnie najwięcej zakończonych gier mam w EU IV i Stellaris, w EU IV bo tam robiłem achivmenty a niektóre przeciągają się dość długo, zwłaszcza na najwyższym poziomie trudności trzeba grać ostrożnie. A w stallaris engame ze względu na kryzysy potrafi być ciekawy.
Tam mam po kilka pełnych kampanii. W pozostałych grach dokładnie po jednej, właśnie na zasadzie zawzięcia się.
W US? Wątpię szczerze. Tj. może jakiś wyrok kiedyś zapadnie ale on już go nie dożyje.
Ale CDPR o dodatku nic nigdy nie mówił. To media założyły, że taki się ukaże bo tak im ktoś powiedział.
Nawet raz?
Ja w sumie w większości wypadków mam 1-2 ukończenia na koncie na naście gier w każdą :)
To jakieś zakłady?
Moim zdaniem na obsuwę za późno już (taki akceptowalny termin upłynął z tydzień temu), jednak odbije się to na stanie technicznym, który moim zdaniem wyjście rozczarowujący tym razem (tak wiem, że to nietypowe dla R*). Spodziewam się jednak w miarę szybkiego łatania i upłynięcia najbliższego miesiąca czy nawet dwóch pod znakiem dużej ilości poprawek.
Natomiast, ja na razie grać nie planuję, jednak ciekawi mnie kilka rzeczy w grze:
1) czy misje jak w GTA V będą wymagać wykonywania ich po sznurku od podświetlonego punktu do podświetlonego punktu, czy jednak dadzą więcej swobody.
2) wiadomo, że będą żarty z Rednecków i MAGA, pytanie czy będą też z amerykańskich środowisk progresywnych, czy oberwą wszyscy czy jednak będzie jednostronnie tym razem.
W US? Tam bogaci, politycy i wpływowi są jeszcze bardziej bezkarni niż u nas. Nawet jak wytoczą sprawę to nie skończy się za życia Trumpa a pewnie po jego śmierci ją uwalą.
Pytanie z jakiego kraju pochodzi ta percepcja bezsensowności wyższego wykształcenia. Bo jak z USA to się nie dziwię, bo przy ich kosztach za papierek połączonych z często beznadziejnym poziomem nauczania* to faktycznie może nie mieć sensu.
* tak w USA znajdują się uczelnie ze ścisłej czołówki, w wielu rankingach najlepsze, ale nie dość, że tam rozstrzał pomiędzy najlepszymi uczelniami w przeciętnymi jest gigantyczny to nawet na tych najlepszych różnice pomiędzy kierunkami, wydziałami itd. potrafią być gigantyczne. Co więcej te uczelnie brylują często dzięki nie poziomowi nauczania na poziomie bachelor czy nawet master a studiom doktoranckim na najwyższym poziomie z bogatymi środkami na badania. I tak dyplom z ligi bluszczowej dalej jest niezwykle wartościowy ale poza nią to tam potrafią być poziomy jak a w naszych darmowych szkołach policealnych.
A co niby takiego dzisiaj robimy dla Niemców?
Tylko nie pisz, ze SAFE, bo Niemców on praktycznie nie dotyczy.
Wiatraki? To Morawiecki kupował od Niemców, dzisiaj zamawiamy w konsorcjum duńsko-polskim. W zasadzie o Niemców to głównie klasa polityczna limuzyny kupuje i to tyle.
spoiler start
A tutaj mała ciekawostka, zanim ktoś wyskoczy, o potencjalnych zakupach w Rheinmetallu przez polskie firmy, które nawet nie wiadomo czy będą, to chciałbym przypomnieć, że abramsy zamówione przez PiS mają lufy zamówione przez producenta w Rheinmetallu
spoiler stop
A więc nagrodę największego buraka w kwestii kilometrówek otrzymuje poseł Niedźwiedzki z KO:
https://wiadomosci.wp.pl/posel-kpil-z-pauliny-matysiak-sam-wyjezdzil-47-tys-zl-kilometrowek-7287561079343200a
Choć poziomie zużycia co prawda dopiero 69 miejsce, ale i tak zasłużył na wyróżnienie.
https://jakglosuja.pl/kilometrowki?year=2025&view=partie
Tutaj ciekawie to wygląda, tylko trzeba wziąć poprawkę, na dwie rzeczy:
1) są dane od 338 posłów
2) zestawienie partyjne pomija posłów, którzy nie rozliczyli kilometrówki a jednak gdy oni o nią zabiegać w ogóle nie będą powinni być liczeni jako 0, przez to takie razem ma tragiczny wynik, bo jeden poseł rozliczył raptem ze słabym przelicznikiem podróży.
A co sądzisz o posłach Krajewskim i Uścińskim z PiS, którzy zrobili jeszcze większy wał niż ona na kilometrówkach?
W TOP 5 wałów na nich poza Zukowską, mamy wspomnianych dwóch gości z PiS, babkę z PL2050 i kolesia z KO.
No w D&D 5 to akurat niziołek jest OP, a w implementacji dostępnej w BG3 na honor run (perma death i brak możliwości wczytywania gry) to OP^2.
Za żadnej władzy nie było tak dużo niewyjaśnionych śmierci jak za Tuska.
Taką bzdurę można powiedzieć tylko jak spędziło się ostatnie 20 lat pod kamieniem.
RDR2 i P:WotR
Powód ten sam, gdzie w 2/3 zaczęły mnie nudzić. Co nie przeszkadza mi zacząć tych gier ponownie od nowa i się dobrze bawić.
W sumie tutaj ciekawostka, w ilości razy jaką pokonała drogę pomiędzy swoim OKW a sejmem jest dopiero 5
1 Bożenna Hołownia Polska2050 37.7x
2 Piotr Kandyba KO 36.8x
3 Jarosław Krajewski PiS 33.5x
4 Piotr Uściński PiS 57 29.4x
5 Anna Żukowska Lewica 29.1x
* ilość przejazdów na jedno posiedzenie
Jednak widać, ze reforma kilometrówek z 2024 coś tam pomogła
Średnia - 36 409 zł
Mediana - 40 163 zł
a nie jak wcześniej niektórzy wyciągali po 100k.
Najwięcej kasy wciągnął Rzepa z PSL, bo 49 808zł, ale on dojeżdża ze Szczecina, więc ma współczynnik 0,7 przejazdu w obie strony na posiedzenie.
Ja nie ale dobry znajomy jest instruktorem, przez pewien czas był też egzaminatorem ale zrezygnował, do tego zauważyłem osobiście, że osoby, które najbardziej narzekały na egzamin prowadzą tak, ze boję się z nimi jechać. Z opowieści kumpla właśnie się nasłuchałem, o spojrzeniu z drugiej strony, gdzie niby ludziom wydaje się, że on się na nich uwziął ale w rzeczywistości on widzi, że tamci tylko cudem nie spowodowali wypadku i totalnie nie ogarniają co oni robią.
Mnie osobiście bardziej stresowały pierwsze przejażdżki samemu zaraz po odebraniu prawka, tak pierwsze 2-3 tygodnie.
W sumie irytujące mnie QTE jest już coraz rzadsze, przynajmniej w grach w które gram, więc mogę pominąć.
Level scaling, no cóż, co do zasady nie jestem zwolennikiem, ale jak jest zrobiony dobrze to nie przeszkadza mi, ale często jest zrobiony źle.
Tak więc moim największym problemem po zastanowieniu się nie są konkretne mechaniki a zwyczaj developerów polegający na wrzucaniu mechanik na siłę bo się sprawdziły lub są popularne w innych grach.
I tak, psucie się ekwipunku w survivalach to podstawa, ale w 99% RPGów w ogóle nie pasuje i jest całkowicie zbędny i upierdliwy.
Strefy poziomów wrogów są koniecznością w H&S ale nie w każdej grze się sprawdzają, wielu są sztucznie.
Inaczej wygląda podejście do zależności eq od poziomów w H&S a inaczej w cRPG, ba nawet w H&S zależnie od obranego systemu rozwoju postaci może być inaczej.
I tak wymieniać można w nieskończoność, możemy nie lubić danej mechaniki nie dlatego, że jest zła tylko, ze jest bezsensu wykorzystywana tam gdzie nie pasuje.
Edit
Przypomniała mi się jedna mechanika, o ile można to nią nazwać bo to bardziej decyzja projektowa, która mnie wkurza: wymuszanie całkowicie liniowego przechodzenia questów w grach z potencjalnie otwartym światem. Najlepszy przykład to GTA V, gdzie zawsze musisz robić wszystko tak jak ci punkt wskazuje bez możliwości dorzucenia inwencji własnej choć trochę. Wolę jak gra daje jakąś swobodę. O ile 20-25 lat temu takie podejście wynikało z ograniczeń sprzętowych, tak już od 2010 wydaje się być przestarzałe i irytujące.
Co do psucia się sprzętu, to się nie zgodzę bo to zależy od gry. W survivalach to konieczność i jeden z fundamentów ekonomii świata gry. Zeldy ostatnie tez robią z tej mechaniki dobry użytek, podobnie takie gry jak Jagged Alliance.
Natomiast problemem jest nieumiejętne wpychanie tej mechaniki do gier gdzie nic ona nie wnosi poza byciem upierdliwą bo nie ma wpływu na ekonomię gry.
Z tą zdradą w 1939r. to też wychodzi nieznajomość historii, niby co drugi tam to historyk, ale nie mają o niej pojęcia a tylko powtarzają tą papkę tłuczoną na lekcjach za komuny.
Alianci obiecali, że wypowiedzą wojnę Niemcom, rozpoczną działania przeciwko nim i będą walczyć aż do ich pokonania. Tak weszli w wojnę bardzo ostrożnie, ale to był wynik doświadczeń z poprzedniej. Plan był prosty, w ciągu czterech lat pokonać Niemców dzięki przewadze przemysłowej i uwolnić Polskę, upadek Francji najpierw utrudnił te plany a potem wejście USA i ZSRR do wojny je rozwaliło, bo pod naciskiem USA zostaliśmy sprzedani ZSRR, tak wiec zdrada miała miejsce w 1943 a nie 1939 roku a jej głównym prowodyrem było właśnie USA.
Zresztą US zdradza sojuszników bardzo regularnie, Wietnam Południowy, Afganistan, teraz Ukraina (fakt, nie pełnoprawny sojusznik ale jednak jako taki częściowy była traktowana) a i znajdzie się pewnie jeszcze garść innych przykładów. Potrzebujemy ich parasola atomowego ale nie ma US ufać zanadto.
Lubię i chcę jeździć. Uważam, że jestem w tym całkiem niezła. Niestety kiepsko sobie radzę ze stresem...
Jak jesteś w tym dobra to skąd aż taki stres? Egzaminy można powtarzać, fakt koszt ale tez nie tragiczny. Tak więc pytanie czy na pewno czujesz się tak dobra jak tutaj piszesz, może potrzeba więcej godzin za kółkiem? I jak poszedł ci egzamin wewnętrzny w szkole jazdy? Nie pamietam czy są one wymagane czy tylko zalecane, ale jak się nie odbył to warto dokupic godzin i zrobić taki w ramach jazd jeden czy drugi.
Jednak z doświadczenia widzę, że tego typu stres na egzaminach dotyka ludzi, którzy niespecjalnie nadają się do prowadzenia, bo pierwsza jazda samemu po egzaminie wcale nie musi być mniej stresująca.
Były to trzy gry tego samego dnia, nie wiem, która była pierwsza z nich.
Snake, Sokoban i Spider (taki pajączek okrajający fragmenty mapy siecią i uciekający przed wężem).
Natomiast pierwsza grą, którą przeżywałem i zrobiła na mnie naprawdę wielkie wrażenie był Scorched Earth.
Icewindy to jest uczciwe taktyczne cRPG
Zwłaszcza dwójka właśnie. dla mnie to było najlepsze taktyczne cRPG do czasu aż Larian rozwinął skrzydła i zaczął nam oferować jeszcze lepiej zaprojektowaną walkę.
To za co cenię tę grę, jest brak generycznych łatwych starć napaćkanych bez sensu, które kiedyś były standardem (są i w pierwszych Pilarsach choćby dalej) a zamiast tego solidne zaprojektowanie każdego starcia i rozmieszczenie przeciwników z głową. ToEE też szło tą droga ale jakoś mi nie podeszło (osobiste preferencje) i dopiero Larian po latach stworzył cRPG z równie wciągającą walką (DOS 1 i 2, BG3) z każdym starciem odpowiednio zaprojektowanym.
Temu też do ICWD2 sporo wracałem, nie dla historii, ale właśnie dla walki. Temu też do BG3 już wracałem i będę wracać, bo choc historie już znam, większość sekretów przy 3 podejściach odkryłem, tak walka daje masę radochy i możliwości taktycznego podejścia do niej a nie jest tylko liniową wypadową buildu postaci (oczywiscie ma on olbrzymi wpływ ale nie liniowy) jak w wielu RPG, gdzie niemal każda wygląda tak samo.
A ja się przyczepię, że KOTOR 2 ma dużo lepszą historię niż KOTOR 1. Pierwszy KOTOR jest jak nowa nadzieja, drugi jak Imperium kontratakuje.
Natomiast jeżeli chodzi o świetną historię to na pewno wrzuciłbym tutaj trochę japońszczyzny, tamte gry potrafią mieć naprawdę dobrą historię. Do tego Wieska drugiego, główny wątek lepszy niż w trójce, pierwsze Life is strange i pewnie kilka innych tytułów.
Wywaliłbym Dark souls, bo to co tam jest solidne to Lore ale nie sama fabuła.