https://www.gry-online.pl/top-listy/the-best-crpg/
Masz, jak ograsz tyle co ja, wróć i przeproś. A teraz won, nie mam ochoty na pyskówki z dzieciarnią.
Cyrkowy kuglarzu, to wszystko cRPG a cRPG to gatunek dla mnie. Dobrze znam pierwszego Gothica, on ma zalety, ma fajne pomysły ale był przeciętny w dniu premiery i jest przeciętny dziś.
To po kiego grzyba tu wcthodzisz i piszesz
Nie będziesz mi mówił co mogę czytać i co komentować zwłaszcza że pisałem na temat ochrony gier i połączenia z netem. O jakości Gothica pisałem bo niejaki XdekHckr wywołał mnie odnośnie samej gry.
poziom ówczesnych RPG-ów dla nastolatków
Jedynym erpegiem dla nastolatków w tamtym czasie był Gothic bo miał postacie z mentalnością menelów z gimnazjum. To jeszcze były lata gdy cRPG był gatunkiem niszowym i zaawansowanym, najbardziej nerdowskim, bo kuglarze twojego pokroju byli zbyt głupi by grać w Might and Magic VII, Wizardry 8 czy nawet sagę Icewind Dale.
Pierwsze Diablo to jest arcydzieło. Gra, w której widać ślady pierwotnych planów stworzenia gry turowej a ostatecznie wyszedł ciężki i mroczny tytuł, który był hołdem dla "rogalików". To była, czy raczej jest, gra niemal taktyczna, wymagająca ostrożności. W tym roku, 31 grudnia, kończy 30 lat.
Jedna z gier życia.
A ja to kupię, lubię wszelkie ksiażki w jakiś sposób związane z poslkim gamedevem, grami, czasopismami etc. Pewne...świadectwo epoki.
1. Książki, to wiadomo, a czytam bardzo rózne rzeczy
2. Powiedzmy że filmy i seriale ale to zależy od nastroju
3. Podróże. Co prawda po Polsce ale jednak.
4. Nie wiem czy pisanie (do szuflady jak i nie do szuflady) to hobby ale jeśli tak to też się liczy.
5. na upartego bardzo muzyka, ale to chyba każdy.
6. Fantastyka (głównie fantasy) to bardzo ważne hobby tak ogólnie ale dotyka książek, muzyki, filmu, anime itd. więc trudno to jakoś ogólnie zamknąć w ramy.
I sorry za nieład i burdel na regałach i biurku ale cały czas coś tam kłade "na chwilę" i ciągle po przeprowadzce jeszcze wszystkiego nie ogarnąłem xd
- poznałem go wtedy gdy ogrywałem lub miałem ograne: Diablo, Diablo II, Might and Magic VI, VII i VIII, Return to Krondor, Dungeon Siege, któreś Icewind Dale (może oba), drugiego Baldura i wuj wie co jeszcze.....No i Morrowind i Neverwinter Nights. Przy każdej z tych gier Gothic wyglądał jak kupsztol i nie mam tu na myśli tylko grafiki a całokształt (tak, uważam że Morrowind bije go po dupie pod KAŻDYM względem)
- nie lubię klimatu meneli, obozów i debili rodem z gimnazjum a tak zawsze odbierałem Gothica
- odbijam się od 95% cRPG gdzie nie mogę tworzyć własnej postaci
- fabuła tej gry to dla mnie żenujący dowcip
- główny bohater ma gębę debila, zresztą jak 90% tych, których spotyka
- tak, ta gra JEST drewniana jeśli idzie o walkę i sterowanie
- niecierpię trybu TPP w grach
- system rozwoju postaci (czyli mechanika) w tej grze to dla mnie "meh"
I tyle w temacie. Nie chce mi się tłumaczyć więcej, jak chcesz to kontynuować to nie tu, ale nie gwarantuję czy będę miał ochotę odpowiedzieć.
Po prostu, w skrócie: ta gra nie rezonuje z moim typem fantasy i RPG.
W zasadzie niecierpię Gothica i Gothic Remake mi zwisa i powiewa, ale....To bowiem nie dotyczy tylko Gothica. Gracze najpierw oburzają się że ich medium, ich pasja, to co kochają, jest traktowane przez mainstream po macoszemu a potem sami dają się robić w balona. Ze wszystkich dziedzin kultury, gry znikają najszybciej i najłatwiej jest je po prostu...Wyłączyć. Zlikwidować. Sprawić by ślad po nich nie został. Nie dotyczy to rzecz jasna gier sprzed ery Steama, ale te od Steama: już tak. Malarstwo i rzeźba: tysiące lat. Muzyka w zasadzie też czasami. Przynajmniej setki. Dzieła literackie od starożytności przetrwały, nie wszystkie ale najważniejsze i owszem a nie mówimy o 30 latach a o czasami nawet okolicy 3000. Nawet w przypadku młodego relatywnie filmu, nie ma problemu z kopiami; uruchamianiem poza sferą internetu bo nawet najnowsze filmy wciąż są wydawane, nie tylko na Blu-Ray, ale i na DVD. A gry? To że do ich instalacji i uruchomienia potrzebne jest cokolwiek więcej niż sam komputer to abstrakt. Jeszcze wersje GOG to z bogami sprawa, ale tak? Że niby gry dużo zajmują? A jaką pojemność mają płyty Blu Ray, BDXL czy Ultra HD Blu-Ray? No właśnie. Wystarczające.
Gry muszą być w sprzedaży w wariancie 100% offline, przynajmniej do uruchomienia. Bo za ileś lat np. gry Blizzarda - mam na myśli choćby Diablo III i IV, a zwłaszcza IV - może przepadną w otchłani niebytu. Każda tego typu gra sieciowa powinna dostać uproszczony tryb single player dla chętnych DRM Free offline. A ogólnie każda: tryb offline zarówno do instalacji jak i uruchomienia. No ale jeśli gracze nie wezmą tego w swoje ręce....To słabo widzę przyszłość gier i ich archiwizację. Ale chyba coś się powooooli zmienia w mentalności (choćby GOG Preservation Program, ale to powoli idzie ale idzie).

O, jakie to było naiwnie słodkie :) Takie trochę dla...Bobasów xd Ale oglądało się sympatycznie jeśli tylko przymknie się oczy na pewne zachowania bohaterów xd Studio Ghibli nie zawodzi. A ja nadrabiam zaległości z filmami ich produkcji xd
to nie chcę hack''n''slash jakim de facto jest Pathfinder.
I na tym kończę dyskusję z Panem nołnejmem i nawet kolejnych postów jego czytać nie będę i leci do ignorowanych bo nie mam zamiaru tłuc się z kolejnym gościem, który Pathfindera zalicza do hack and slashy (hack and slashe TO TAKŻE cRPG). Wystarczy że ignoranci Icewind Dale nazywają hack and slashami, Pathfindera tak określać: nie zdzierżę.
a nie grałeś najwyraźniej w te naprawdę prawdziwe, czyli "papierowe". Nie rzucałeś kością k100 na trafienie, albo k6 ciesząc się, jak niespełna rozumu z drugiej pod rząd 6 na teście na siłę.
Bardzo przepraszam Pana Mądrego, ale no zaczynałem w okolicy 2000 roku (może późno, sorry) od sesji w WFRP, potem biegałem do bodajże łódzkiego Game Lorda by z zaoszczędzonych pieniędzy gdy jeszcze nie pracowałem, kupić sobie podręczniki do trzeciej edycji D&D. No ale ty lepiej wiesz w co grałem w co nie.
Żydo-esbek, chyba najgorszy.
Już kiedyś ktoś na pewnym forum pytał mnie czy jestem Żydem czy UBekiem. Trafił cholera....
Tam mnogość wyborów i mechanik miażdży każdą inną grę łącznie z pathfinderem.
Nie będę dyskutował. hack and slashe poza Diablo usypiają mnie i nudzą i nie widze sensu zaawansowanych mechanik w tego typu grach.
Pewnie ma na to wpływ również co chwilę wnerwianie się na kolejne głupoty tej gry
Kompletnie nie widze głupot tej gry, za to wady i głupoty Tormenta i wszelkich gier opartych na idiotycznym systemie AD&D (w tym drugi Baldur) - jak najbardziej.
demony teleportują się między wymiarami,
ludzie zmieniają się w roje owadów,
a ty zatrzymałeś się na: geometria wejścia do tawerny się nie zgadza.
hirołsy, paper rp, książka, rozbudowane tworzenie postaci itd.), a ta gra definitywnie próbuje być wszystkim i jej to nie wychodzi.
Oczywiście że wychodzi bo ta gra nie jest ksiażką, ma odpowiedni balans między walką a nie-walką, opcja strategiczna jest, powtarzam: OPCJONALNA a rozbudowane tworzenie postaci to zaleta. Ja rozumiem że nie każdemu tak epicka gra się podoba ale to nie mój problem.
książkową ilością tekstów oraz niestety dorównującą im ilością walkom. Całość na tle innych RPG wypada słabo przez brak balansu.
Kompletnie nie odczuwam braku balansu. ten chaos, ilość walk wymieszana z ultra zaawansowaną mechaniką i masą tekstu to to czego oczekuje do prawdziwego RPG.
mówię o cRPG tekstowym
Nie istnieje coś takiego jak cRPG tekstowe. Tzn. domyślam się o co chodzi ale to jest zbyt rozmyta nazwa, z którą spotykam się pierwszy raz w życiu.
Nie, ja chcę coś co brzmi jak ballady śpiewane przez bardów z tamtego świata. Fajnym przykładem jest "Wilcza zamieć" z Wiedźmina tylko ja bym chciał coś takiego np. z Forgotten Realms. Power metal to lubiłem w liceum, teraz nie.
Dobra, ale jeśli ty tak grasz w tą grę to ja się nie dziwię że tak ją odbierasz. Przecież jak jesteś w bibliotece to widać gryfa, który odlatuje i to jest Ulbrig który wpada do Serca Obrońcy.
I kolejne uwagi: 1. Nie, ja nie chcę kampanii D&D bo takowa już istnieje. Nie mam czasu, pieniędzy ani drużyny ani ochoty na papierowe RPG. Ja chcę tego przeniesionego na komputer i to P: WotR mi daje. 2. Nie oczekuje dynamiki od erpega. Oczekuję tego właśnie tej toporności, tego walenia excelem po ryju, gdzie postać tworzę godzinę, gdzie musze siedzieć przy awansie postaci myśleć nad doborem każdego atutu. Bo to mi daje niesamowitą immersje kiedy moje cztery dziewczyny, każda walcząca wręcz, dostaje atut Tyłem do siebie. Porównujesz to do zręcznościowego PoE, którego dynamika jest zupełnie inna.
Nigdy nie grało mi się tak trudno
A kto powiedział że ma być łatwo? O to chodzi że ma być trudno. prowadzisz krucjatę w walce z demonami, nie polujesz na gobliny pod Targos. To jest ten sam typ co Temple of Elemental Evil. Normalny jest....Przyjemnym poziomem trudności. Później może pokażę drużynę, ale u mnie przyjemny skład to jest skład (Dowódca + 3 najemników ale ja gram specyficznie bo to postacie wzorowane, no, na mojej powieści ale to nieważne)
1. Aliza - Uświęcony pogromca Krótki łuk + krótki miecz + tarcza
2. Klaudia - Wojownik Lekka + krótki miecz + tarcza
3 Vera- Uczeń piki Broń drzewcowa + długi łuk
4. Kyra - Nożownik Krótki łuk + dwa sztylety na walce dwiema broniami Do tego najpierw
Lann + Daeran, teraz Regill + Daeran i zobaczymy jak mi się bedzie fabularnie podobało, bo jak dam radę na samych miksturach to polecę w Arushale + Regill. I póki co taka drużyna przechodzi przez wszystko jak baba przez kapustę a nawet na Core daje radę ale tojuż wymaga taktyki level master.
Dragon Age: Origin. Tam walki też były wyzwaniem
Tam walki prawie nigdy nie były wyzwaniem, proszę nie żartować.
Po około 15 latach wróciłem do cRPG i spotkałem tę grę
A, dobra. To nie jest gra dla ludzi, którzy "hehe, no, nie grałem w gatunek 15 lat i wracam i zaczynam od Pathfindera." To tak jakbyś wsiadł po 15 latach nieprowadzenia do bolidu Formuły 1 i stwierdził że no, jedzie za szybko. Pathfinder to jest krucjata, wieczna wojna, ilość walk daje mi niesamowitą satysfakcję, są świetnie zrobione, klimatyczne, ale jest bardzo dużo momentów dialogowych, z wyborami. Tak, to jest excelowy erpeg, ale taki ma być, takich brakuje. Pierwszy raz w życiu stworzyłem drużynę idealnie taką jaką chciałem bo ilość klas na to pozwala. Nawet Icewind Dale II czy Świątynia Pierwotnego Zła nie dają takich możliwości bo tam robię po prostu Wojownik + Wojownik + Wojownik + Wojownik/Złodziej. Ty szukasz erpegów lekkich i szybkich, prowadzących za rękę. Ja czasem też takie lubię, ale głównie szukam erpegów powolnych, długich, ciężkich, gdzie myślę nad każdym punktem umiejętności i atutem, każdym atakiem, gdzie fabularnie moi bohaterowie są gnieceni po ziemi. Po skończeniu Pathfindera jestem zmęczonym dowódcą krucjaty a nie wielkim herosem. I oto chodzi.
Ludki, w tym momencie byście najpierw szli w Tainted Grail: Fall of Avalon czy w Warhammer 40 000: Rogue Trader ?
Mang nie czytam.
Anime mam jeszcze sporo do nadrobienia i lista może się zmieni za jakiś czas bo sporo od Ghibli mam do nadrobienia.
Seriale:
1. Dragon Ball Z
2. Iria: Zeiram the Animation
3. Cowboy Bebop
Honorowo: Slayers
Filmy:
1. Ghost in the Shell
2. Mój sąsiad Totoro
3. Akira
A ty moderacjo nie usuwaj postów jak raz na miesiąc użyję wulgaryzmu. To nie przedszkole. A ja na tym forum siedzę 20 lat
WotR to gra ambitna. Wielka. Przytłaczająca. Jest ogromna. Toporna, oczywiście. To nie jest gra która prowadzi za rękę. Nie będę strzępić ryja na absurdalny zarzut o tryb krucjaty bo ten można w dowolnym momencie wyłączyć. Jeśli ktoś narzeka na zbyt dużą ilość ras, klas, podklas, atutów to... Sugeruję zmienić gatunek. Jak dla kogoś jest za dużo to rozumiem że w grach wyścigowych narzeka że ma za dużo samochodów a w piłce nożnej że za dużo drużyn. Może w fpsach za dużo broni? Właśnie o to chodzi w immersji. To jest pierwszy erpeg który naprawdę pozwala stworzyć taką drużynę jaką chcę (towarzysze fabularni + najemnicy) a główna postać... No immersja polega na tym że tworzę postać idealnie taką jak chcę przez godzinę (tak, erpeg ma mnie walić w tej sytuacji Excelem w ryj) i gram jak chce. Tutaj dochodzą klasy mityczne które zmieniają sposób rozgrywki i fabułę.Towarzysze? Proszę nie żartować. Wenduag która jest zła bo jest zła ale w sposób racjonalny, zrozumiały. Lann to trochę cynik z dobrym sercem. Ember to jest w ogóle postać wybitna. Czyste dobro ubrane w szaty upośledzonej elfki. Nenio to jest szalony naukowiec z ciekawym płot twistem. Greybor to najemnik rodem z książek Cooka. Arue ma świetny romans i to jest sukkub jakiego brakowało. Camellia to jest jest fabularne złoto. Seelah niszczy archetyp paladyna i robi to znakomicie. Regill to jest znakomity dekosntruktor postaci gnoma w fantasy i absolutnie genialny jako postać praworządna zła. Inteligentny, skuteczny i przerażający. Staunton Vhane jest napisany świetnie, to jest postać tragiczna, to jest postać złamana. Minagho jest wspaniała, jest sadystyczna, zła, jest uosobieniem chaosu ale ma niesamowitą charyzmę. Podobnie Nocticula. Demonica złamana życiem, epatująca seksapilem i inteligencją. A, no i Finnean gadająca broń! W żadnym erpegu nie było tak tragicznej smutnej hm, postaci w tej formie.
Gra jest powolna? Nie wiem. Może właśnie taka ma być. Nie zapieprza jak głupia, to nie jest prymitywny action RPG czy głupi souls like. Walki są długie i ciężkie i takie mają być.
No i Pathfinder pokazuje jak powinien wyglądać Dungeons and Dragons po edycji 3.5.
Ja gram już w niego po raz trzeci i daje mi niesamowitą satysfakcję i wiem że wrócę nie raz. Absolutne arcydzieło.
Marvel i DC stworzyły masę gówna (z całym moim uwielbieniem do tych uniwersów) znacznie poniżej 60% i nikt się nie zająknął by uśmiercić te uniwersa.
Mamy inne wymagania. Na pewno nie przyjmuję do wiadomości że hack and slash to nie RPG więc można traktować to po macoszemu. . Dla mnie hack and slash to też RPG i tak do nich podchodzę. Te wszystkie.... Ograniczenia uważam po prostu za przejaw amatorszczyzny i lenistwa ludzi z Blizzarda. Ale... Pewnie kupię. Jestem wyposzczony mocno świata Diablo, zwłaszcza po dziwnej części trzeciej. Dam mu szansę.
No i jak mówię. Ja bardzo realistycznie i poważnie podchodzę do światów fantasy, nawet gier, dlatego system AD&D zawsze mnie wkurwiał.
Ale ok, EOT. Akurat Silvaren jest ostatnią osobą na tym forum z którą będę się kłócić xd Nawet jeśli się w czymś nie zgadamy.
Kiedy grałem w Diablo II moja Amazonka zajebała Diablo toporem dwuręcznym. Nekromantą latałem z mieczem długim i tarczą. Potrafiłem grać Paladynem z kuszą. Ja nie oczekuję że dana postać będzie dobrze tym walczyć. Ale że będzie mogła tego używać. Wujowo bo wujowo ale używać. Siostry to Zakon wojskowo - religijny. Nie umieją podnieść puklerza? Gram teraz w Pathfindera cały czas. Mam Uświęconego Pogromcę, Ucznia Piki, klasycznego Wojownika i Nożownika. WSZYSCY pierwsze co robią to strzelają z łuku. Ja nie chcę Barbarzyńcy ciskającego fireballami, ja chcę lekkiego zbrojnego/harcownika. Ok, ona nie musi mieć ŻADNYCH umiejętności zwiazanych z tarczą ale kiedy wróg jej podejdzie pod nos gdy nie zdąży zatłuc wszystkich łukiem to klikam przycisk i przestawia się na miecz + tarcza, niech będzie sztylet + tarcza. W Diablo 2 NIE było blokad, czarodziejka mogła se latać z toporem dwuręcznym. Były oczywiście pewne łuki tylko dla Amazonki na przykład ale to były WYJĄTKI. AD&D to był system debilny. W 3 edycji D&D to naprawili. Mogę założyć magowi zbroję płytową i dać włócznie. Czy ma to sens? Nie ma. Ale mogę? Mogę. Bo takie mam widzimisię.
Bo teraz to jest tak że twórcy NARZUCAJĄ mi build. Masz grać tak albo tak i używać tego albo tego. I w zasadzie WSZYSCY grają tak samo. A ja nie chcę grać jak wszyscy. Chcę grać po swojemu. Rozumiem że casualom ma być miło, lekko i przyjemnie. Dobra, niech sobie grają Barbarzyńcą bez tarczy (LOL), Rogue bez tarczy (LOL), ok. Ja chcę minimum realizmu, minimum urozmaicenia. Nie chcę grać jak wszyscy. Mam swoją wizję postaci. Niestety grać nią nie mogę. Nie w tej grze. Bo ja nie chcę grać buildem. Ja chcę grać POSTACIĄ.
Klasyczny design w klasowym systemie, który poprzez pewne ograniczenia wymusza różnorodność.
Jaka różnorodność xd Diablo IV bardzo skutecznie ogranicza różnorodność.
Ej, miałem kupić to Diablo IV ale tak se czytam, że jak stworzę Rogue...Ja pierdole xd To są jaja xd Moja Aliza znajdzie tarczę i co xd Nie będzie mogła jej podnieść i używać xd A ja chcę Rogue z tarczą xd A oni mi zabraniają xd Jak mam ochotę to powinienem dać jej nawet topór dwuręczny i to moja sprawa xd Cyrk xd
Tokarczuk powiedziała podczas Impactu, że korzysta czasem z AI jako narzędzia do rozmowy i rozwijania pomysłów. Nie mówiła, że „AI pisze jej książki”, tylko że wrzuca modele językowe do analizy pomysłów.
O, dzisiaj po 130 stronach rzuciłem w cholerę książkę Evermeet: Wyspa elfów co mi ją przyjaciel pożyczył bo stwierdził że dwadzieścia lat nie czytałem nic z Forgotten Realms :) I ja sobie uświadomiłem że... Nie trawię cholernie elfów. Na dłuższą metę mnie irytują. Elf może być w drużynie jak Legolas gdy jest fajnie napisany, elfy mogą pełnić ważną fabularnie rolę ale jeśli fabuła kręci się tylko wokół nich.... No nie.
Ale co ciekawe: lubię półelfy. Sam często gram jako półelf, moja druga postać jaką gram, czyli Aliza też często była półelfem. Lubię tą ich outsiderowość, melancholie elfów wymieszaną z hm, ludzką energią i ciekawością świata.

I patrzcie co mi wpadło własnie...Ale mieczyk mam dla mojej dziewczynki. Dlatego bardziej walczy wręcz niż łukiem xd
O tak! Ten portret i głos złodzieja "milczące ostrze tnie najlepiej" + właśnie niziołek! Portrety w IWD to jest mega.
Cofanie się w czasie to przegięcie ale D&D to jest cała masa Planów czyli de facto różnych światów, co pozwala tworzyć ciekawe crossovery. Forogtten Realms to tak naprawdę świat zwany Toril a Faerun to tylko kontynent (trochę jak nasza Europa) i TEORETYCZNIE można z niego przejść do Greyhawk, Ravenloft, DragonLance i innych ale to sie rzadko zdarza ALE jest możliwe co daje fajne możliwości. Natomiast cofanie sie w czasie...No nie, nie lubię tego wątku nigdzie. Jedyny film gdzie lubiłem ten wątek, a raczej dwa filmy to "12 małp" i stary "Wehikuł czasu" (książka była wybitna).
Ale oni jak na dodatek dużo dali! I wprowadzili świeżość, nowe obszary, questy, klasy postaci, no kurde.
To ty nie widziałeś słabych dodatków do gier w latach 90tych (patrz: The Council Wars, czyli dodatek do dark Colony - to jest dopiero skok na kasę).
Ale ty masz problem że Krypta z Na Krulem polega na wybijaniu potworów? Tak jakby inne obszary tego nie wymagały!
Hive nie każdemu podchodzi, ale to jest bardzo kwestia indywidualna. Ja wiem że przypomina kolonię Alienów z serii Obcy ale mi się tam dobrze gra. No i jak mówię, wszelkie pozostałe aspekty o których pisałem są wystarczające by dziś nawet sie nie zastanawiać czy grac w Diablo z Hellfire czy bez. Ja zawsze już odpalam z Hellfire. Hellfre, które oferuje więcej niż współczesne DLC za grubą kasę.
Nie jest słaby.
- dodaje trzy klasy postaci (formalnie jedną, ale...)
- ma dwa dodatkowe poziomy (Hive i to tam z Nakrulem)
- poziomy trudności Nightmare i Hell w trybie Single Player
- dodatkowy sprzęt i potwory
- dodatkowe questy
Rozumiem dopierdalanie sie do gnomów czy niziołków ale krasnoludy? Niewiele w sumie niżsi od ludzi, silni, wytrzymali, ze specyficznym sposobem bycia i humorem, wojownicy i pijacy. Zarówno w książkach (głównie Tolkiena ale też Sapkowski) jak i cRPG jest cała masa kultowych postaci z tej rasy. No, może nie masa, ale trochę się ich da radę wymienić. Jednak w takim Icewind Dale dwa krasnoludy w pierwszej linii z toporami czy choćby Korgan w Baldurze to jest mur nie do przejścia...

Siedzę sobie Łotrzycą na 5 poziomie czyli to już nie katedra właściwa a katakumby. Póki co idzie naprawdę świetnie, a moja wirtualna przyjaciółka walczy wręcz (łuk jako awaria) i póki co: nie zginęła ani razu. Zobaczymy czy uda się tak do końca gry. Tego chcę dokonać bo nigdy nie skończyłem Diablo bez deatha.
To jest najlepsze Diablo. Nie zapraszam do dyskusji.

Zawsze będę powtarzał: Diablo II może mieć największe replayability. Daje największą zabawę z wariantami rozwoju postaci. Prywatnie: wpłynęło na mnie jako na gracza w cRPG, a nawet na moją, hm, twórczość własną (ale to dłuższa opowieść) w absurdalnie wielkim stopniu. Ale pierwsze Diablo...Bez niego nie byłoby reszty cyklu. Ma klimat, który wręcz wylewa się z ekranu, potęgowany przez doskonałą muzykę i nie mam tu na myśli tylko rewelacyjnego Tristram Theme. W przeciwieństwie do pozostałych części to jest gra...powolna. Taktyczna wręcz. Tutaj boisz się każdego otwarcia drzwi, każdego nowego korytarza. Każdy krok jest ostrożny, więc bieg w tej grze jest...niepotrzebny (tak, już słyszałem narzekania, głównie od młodszych, że u, nie można biegać). Tu wręcz czuć to pierwsze założenie twórców że Diablo miało być...grą turową. Na szczęście nie jest, ale...Pierwsze Diablo, ze swoją losowością questów (tak!) jak i układem poziomów bardzo dużo czerpie z tradycji gier roguelike takich jak Angband. I zawsze będę przeciwny głupotom, że Diablo stworzyło nowy gatunek. Stworzyło co najwyżej nowy PODGATUNEK i to dopiero od części drugiej. Pierwsze Diablo jest absurdalnie wręcz duchowo bliskie roguelikom i dungeon crawlerom a to też cRPG. Młodsi...nie zrozumieją.
No i właśnie wróciłem do Diablo z dodatkiem Hellfire. Nie instalowałem żadnych modów, czysta gra, jedyne co wgrałem to - pierwszy raz w życiu! - łatke polonizującą. I to jest pełen profesjonalizm, głosy podłożone świetnie.

No i właśnie wróciłem do Diablo z dodatkiem Hellfire. Nie instalowałem żadnych modów, czysta gra, jedyne co wgrałem to - pierwszy raz w życiu! - łatke polonizującą. I to jest pełen profesjonalizm, głosy podłożone świetnie.
Siedzę sobie Łotrzycą na 5 poziomie czyli to już nie katedra właściwa a katakumby. Póki co idzie naprawdę świetnie, a moja wirtualna przyjaciółka walczy wręcz (łuk jako awaria) i póki co: nie zginęła ani razu. Zobaczymy czy uda się tak do końca gry. Tego chcę dokonać bo nigdy nie skończyłem Diablo bez deatha.
To jest najlepsze Diablo. Nie zapraszam do dyskusji.

Zawsze będę powtarzał: Diablo II może mieć największe replayability. Daje największą zabawę z wariantami rozwoju postaci. Prywatnie: wpłynęło na mnie jako na gracza w cRPG, a nawet na moją, hm, twórczość własną (ale to dłuższa opowieść) w absurdalnie wielkim stopniu. Ale pierwsze Diablo...Bez niego nie byłoby reszty cyklu. Ma klimat, który wręcz wylewa się z ekranu, potęgowany przez doskonałą muzykę i nie mam tu na myśli tylko rewelacyjnego Tristram Theme. W przeciwieństwie do pozostałych części to jest gra...powolna. Taktyczna wręcz. Tutaj boisz się każdego otwarcia drzwi, każdego nowego korytarza. Każdy krok jest ostrożny, więc bieg w tej grze jest...niepotrzebny (tak, już słyszałem narzekania, głównie od młodszych, że u, nie można biegać). Tu wręcz czuć to pierwsze założenie twórców że Diablo miało być...grą turową. Na szczęście nie jest, ale...Pierwsze Diablo, ze swoją losowością questów (tak!) jak i układem poziomów bardzo dużo czerpie z tradycji gier roguelike takich jak Angband czy inne ADOM. I zawsze będę przeciwny głupotom, że Diablo stworzyło nowy gatunek. Stworzyło co najwyżej nowy PODGATUNEK i to dopiero od części drugiej. Pierwsze Diablo jest absurdalnie wręcz duchowo bliskie roguelikom i dungeon crawlerom a to też cRPG. Młodsi...nie zrozumieją.
Ja też nie lubię Minsca i teraz pierwszy raz w życiu mam go w drużynie w wersji enhanced Edition.
Ale tak, niziolek jako złodziej w drużynie MA sens.
No, zwłaszcza że niziolek pierwotny w Dungeons & Dragons ma ulubioną klasę Barbarzyńca. I tak, czasem niziolek, jak Mazzy, jest sensowny jako Wojownik. A bard czy złodziej to koniecznie.
Dlatego nie przepadam za fantasy, koniec końców robi się mocno infantylnie.
Nie masz żadnego pojęcia o fantasy bo gdybyś miał to być wiedział że zdecydowana większość literackiego fantasy NIE MA innych ras niż ludzie. Inne rasy to domena fantasy post-tolkienowskiego, jak Terry Brooks i może Vance ale u Vance'a są tylko elfy poza ludźmi. To też domena systemów RPG i książek na nich opartych.
Druga sprawa:
Niziołki i gnomy nie są dobrymi rasami na głównego bohatera ale do drużyny? Kiedyś miałem drużynę w Icewind Dale II gdzie miałem dwa krasnoludy (w tym jednego duergara), dwa niziołki i gnoma. Niziołki są świetne w DRUŻYNIE jako złodzieje, gnomy to wybitni czarnoksiężnicy, zwłaszcza alchemicy.
Przypominam o Mazzy Fentan z Baldur's Gate II, która w mojej opinii jest top 10 damskich postaci w cRPG ever.
Przypominam że gnomem jest Jan Jansen.
Nurah Dendiwhar to naprawdę fajnie napisana niziołka, co prawda NPC, a nie towarzysz, ale jednak, w Pathfinder: Wrath of Righteous.
A! Hiravias w Pillars of Eternity jest ciekawym druidem. To orlanin ale orlanie to odpowiednik niziołków w tym świecie.
Uważam że to rasy które można fajnie wykorzystać. Może nie są to rasy na głównego protagoniste, ale w drużynówkach...
A czy ktoś mnie nudzi ? Klasyczne elfy ale nie to że ich nie lubię. Za to drowy w Forgotten Realms to fajna rasa.
Też lada chwila kupię. Podobno można wstawiać własne portrety i już sobie swoje stworzyłem specjalnie do tej gry.
A od kiedy w erpegu wszystkie postacie jakie napotykamy muszą coś znaczyć i mieć związek z fabułą?
https://www.youtube.com/watch?v=AejCYogT4vQ
O Bogowie ! Jak mi to w łeb weszło. Genialne to jest. Ja lubię ten klimat północy, jakie to jest...szamańskie, podróżnicze, hipnotyczne, piękne...
Aż musiałem Chat spytać bo myślałem że to jaja:
Co trzeba zrobić
Najbezpieczniej:
ogłuszyć ją (non-lethal attacks)
zamiast zabijać.
Czyli:
włącz „non-lethal” w pasywach
dobij ją atakiem wręcz
zostanie nieprzytomna zamiast martwa
Potem
Kontynuujesz normalnie:
ratujesz gaj
Halsin żyje
A Minthara:
wróci później w fabule.
Gdzie dołącza
W Akcie 2, w Moonrise Towers.
Tam możesz:
ją uratować
porozmawiać
zrekrutować
i wtedy normalnie trafia do obozu.
A da się jakoś mieć tą drowkę w drużynie bez zabjania tych klesi z obozu i Halsina?
IWD to nie Diablo, ale jako rpg w kontekście fabuły i historii jest dla mnie gorsze niż Wiedźmin 3.
No to na tej zasadzie 90% gier w historii gatunku nie jest cRPG bo ma fabułę gorszą niż Wiedźminy (zwłaszcza W2 bo ten ma najlepszą fabułę) :P Z drugiej strony ja jestem konserwatystą i dla mnie cRPG to nie gatunek tylko zbiór podgatunków i takie Diablo też tu wrzucam i uwielbiam lore Diablo i fabułę pierwszych dwóch części.
Że się komuś chciało....A Wyll jest tak nijaką postacią że jego los mi zwisał i powiewał w sumie....
O, jeden normalny! Dzięki! O to mi chodziło!
Nie dość, że ej-ajowe to jeszcze ch*jowe xb
Podoba mi się i ma dobry tekst.
Jak znajdziesz mi muzykę a la Icewind Dale lub Heroes of Might and Magic IV tworzoną przez ludzi to będę wdzięczny. Jak nie to EOT.
Jakieś troll konto ? Nie zgadzam się ze wszystkim w jego liście, wiadomo że Disco Elysium to dla mnie szrot, ale jak patrzę na swoją listę i jego, to w sumie....Dosyć sensowna ta lista. Nie idealna, bo dla każdego jego własna jest idealna, ale jest naprawde spoko xd
Lekki oftopic:
Jako że w innym wątku ktoś ma ból dupy że słucham muzyki stworzonej przez AI, więc....Sa tu fani fantasy. Może znacie muzykę, hm, fantasy, więc niech będzie robiona przez człowieka. Poniżej przykład, soundtrack do Pool of Radiance: Ruiny Myth Drannor z okolic 1999 roku czyli długo przed AI (najlepiej słuchać od 1:20):
https://www.youtube.com/watch?v=vjRsyTKvQSk
Też tak uważałem. Tylko że to AI...No, robi klimat, którego szukam. Ja też nie chcę się kłócić. Jak znajdę tworzone przez ludzi piosenki o upadku Myth Drannor, o bohaterach Baldur's Gate, o słowiańskich wiedźmach i o krasnoludach - to będę ich słuchał. Bo narazie jest ciężko.
EDIT: I zabawne jest to że...AI podsłya mi właśnie taką muzykę tworzoną przez ludzi xd Samemu bym tego na jutubie nie wyłapał.
Problem w tym że weszło w ucho. A na jutubie jest ten problem, że ok, ja z chęcią posłucham muzyki w klimacie słowiańskim, w klimacie fantasy, w klimacie Forgotten Realms, tylko fajnie jak dostanę polecajki. I jak to będzie świetne to z radością zarzucę muzykę AI.
Oczywiście że jest skomplikowana. W przeciwieństwie do współczesnych cRPG typu Baldur's Gate 3, drużynę mozna spieprzyć i gry nie skończyć.
I nie rozróżniasz hack and slasha od taktycznego cRPG. W ogóle Icewind Dale ma o wiele więcej z dungeon crawlerem niż hack and slashem.
Ale dlaczego nie? Ja bardzo kocham Wiedźmina, świetnie się bawiłem przy grach, ale skończyłem raz i nie wiem czy chce wracać. Do sagi Icewind Dale wracam co roku. Klimat i muzyka biją po dupie całą konkurencję. W dodatku drugi Icewind ma mechanikę D&D 3.0 świetnie zaimplementowaną. Jak czytam że to jest h&s to od razu wacek opada. H&S to jest tempo, loot, farmienie. Dialogi są świetne, często humorystyczne, w dodatku zależne od klasy/rasy/charakteru/płci. Isair i Madae jako antagoniści są świetni i mają swoje racje (zresztą tak samo jak niedoceniona jest Icasaracht z Icewind Dale: Heart of Winter). Icewind Dale to jest wyprawa, drużynowa ekspedycja, zawsze będę powtarzał że Dolina Lodowego Wichru to low fantasy w świecie high fantasy. Hack and slash w systemie D&D ? No nie. To na tej zasadzie "Mistrz i Małgorzata" to jest książka o gadającym kocie. Dark Alliance - to jest h&s. Icewindy to jest uczciwe taktyczne cRPG, któremu blizej do Pathfindera czy Świątyni Pierwotnego Zła (zwłaszcza do Świątyni).

Zainstalowałem z ciekawości pierwszy raz z łatką spolszczającą :) Trochę dziwnie, ale podoba mi się :)
Ja im naprawdę kibicuję. ja kocham pierwsze Diablo, kocham drugie Diablo. Trzecie jest dla mnie zawodem, tam nawet nie ma klasy postaci dla mnie, ale ja kibicuję bo to obok Forgotten Realms moje ulubione uniwersum fantasy ever; Diablo 1 i 2 i Icewind Dale 1 i 2 to jest moje wielkie love.
Zgadzam się z mohenjodaro i jakoś specjalnie wojny urządzać nie będę bo pomimo pewnych...Nieścisłości to jedna z lepszych list jakie tu widziałem jeśli idzie o cRPG. Jedyne co mnie boli jak drzazga w fiucie, bardziej niż Diablo III wyżej niż Diablo II i bardziej niż niemieckie gierki od Piranii w sektorze S, to niska pozycja Bloodlines, w dodatku umieszczonego razem z Redemption. No ale trudno, nikt doskonały nie jest. Ale ładnie jest tak ogólnie.
A ja podjąłem decyzję że wyjątkowo odejdę od swoich zasad związanych z DRM, online only itd. i....Kupię Diablo IV z dodatkami. Oczywiście jak stanieje. Bo teraz 309 zł. Ale jestem cierpliwy.
Z całym szacunkiem dla śp. Gabrieli Kownackiej ale ona nie pasowała ani do Viconii ani do Nie-Sławy.
https://www.youtube.com/watch?v=QBNaROi3Dns
Teraz dopiero odsłuchałem jak brzmiał głos Kashyi z Diablo II, przywódczyni Sióstr w oryginalnej angielskiej wersji! Zupełnie inny niż w polskiej! I mam trochę dysonans bo angielski bardziej mi się podoba, ale do polskiego jestem przyzwyczajony :)
Brak Tyranny, brak drugich Pillarsów, brak pierwszego Icewind Dale, brak jakiegokolwiek Pathfinder, pierwszy Baldur's Gate pod S?
No ludzie kochani...
Gry najważniejsze. Gry ulubione. Takie, które musiałyby dla mnie przetrwać gdyby inne musiały zniknąć. Kolejność alfabetyczna.
Za świeże te tytuły. Raczej Ishar, Beholdery, FX Fighter Turbo a zwłaszcza Dark Earth.
Różnice to były jak człowiek miał Pegasusa a potem się przesiadł na PSX albo nawet jak była przesiadka z PSX na PS 2 a teraz...
Unikaty w takiej grze powinny być rzadkie jak w Diablo 1, no, może Diablo II bez patchy.
Kiszaka nie trawię ale biłem mu brawo gdy przyznał że najlepsze Diablo to pierwsze Diablo.
Pierwsze Diablo to był graficzny roguelike. Tempo było powolne, schodziło się coraz głębiej, było czuć że jesteś samotny a już na pewno nie byłeś wybrańcem. To była gra powolna, taktyczna. Tam ta ciemność...działała, dźwięk też. Im dalej tym gorzej. Klimat poszedł w odstawkę, nie było ciężaru walk. Jeszcze drugie Diablo znalazło idealny balans między klimatem a tempem akcji i zbieraniem lootu, tam znalezienie unikatu to było wydarzenie, mikstury miały znaczenie.
A od Diablo III wszystko poszło w tempo, efekty....
Wyjaśnić trzeba parę rzeczy.
Ja się wychowałem na rekreacyjnych rozgrywkach w RTSy wieki temu (Red Alert, Total Annihilation, itd.)
Niecierpię wszelkich Total Warów, gry Paradoxu to jest dla mnie abstrakt, tej Eugeny nawet nie znam xd Cywilizacje? Na najłatwiejszych poziomach trudności i to z trudem (mówię o Civkach III i IV, nowszych nie uznaję bo nie ma DRM Free).
Ogólnie strategie mnie nużą od lat, gust mi się zmienił.
No i kolejna rzecz: dla mnie multiplayer może nie istnieć. Nie gram w sieci w nic. Nie mam na to czasu, chęci itd.
Olden Era to produkcja nastawiona na mobilki, współczesnego gracza, multiplayer, dla tych, którzy napieprzają w HotA (i ogólnie trzeciego Herosa) od 1999 roku i bawią się w jakieś turnieje itd. Niedzielny gracz single player nie ma tu czego szukać. A oprawa graficzna...Jeden woli matkę, drugi córkę, a trzeci barszcz z uszkami. Mi się nie podoba. A jeśli grafika mnie w grze odrzuca no to...Ja nie mówię że to jest zły produkt. Fajnie też że wrócili do starego świata Jadame/Enroth. Ale trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: czy potrzebujesz takich nowych Herosów czy wystarczająco dobrze bawisz się przy trójce z dodatkami, maksymalnie z HotĄ?
Z całym szacunkiem ale brak kosmicznych symulacji typu Freespace....No nie, to nie przejdzie.
Słuchajcie, nie wiem o co kaman xd Obroniłem Serce Obrońcy, mam Gawędziarza, przeszedłem Rynek wzdłuż i wszerz, byłem w Wieży Estroda i....Nie mogę zaatakować Szarego Garnizonu xd Pierwszy raz mam taką sytuację a gram po raz któryś. Błąd gry czy ja coś robię nie tak, o czymś zapomniałem xd
Już mam, to są absolutnie kultowe tytuły i warto je mieć. To historia polskiego gamedevu.

Zabawowa viralowa lista krążąca po necie (ze strony grids.fun ). Czasami trudno było wybrać cokolwiek, czasami do jednego "punktu" pasowało dziesięć tytułów albo chociaż trzy ?? Kontrowersyjnie? O, na pewno dla niektórych...
Olden Era nie kupię nie dlatego że jest ruski tylko dlatego że nie potrzebuję nowej wersji starej gry, która w owej starej wersji daje radę.
Zastanawiam się czy brać Rogue Trader teraz czy poczekać jeszcze na wszelkie dodatki i wersję Ultimate Super Edition xd
To ma sens jak w Pathfinderze gdzie inaczej się gra Magiem o klasie Mitycznej Azata a inaczej Uświęconym Pogromcą który poszedł w Trickstera. Nawet w Icewind Dale II mialo to sens.
Niestety ale ja inaczej podchodzę do immersji. Inaczej gram sobą i imieniu Adam a inaczej gram kobietą o imieniu Aliza. I prawdziwe cRPG daje mi ten wybór. A te wszystkie Blood od Dawnwalker, Crimson Desert i inne Kingdom come i inne Gothici to pseudo RPG, nie tknę ich kijem przez szmatę.
Od Bound By Flame odbiłem się po może godzinie. Greedfall odpadł u mnie po paru godzinach. Szkoda bo gra miała potencjał, ale tam zmarnowanego nigdy nie widziałem.Skończyłem od nich tylko Faery: Legends of Avalon, było miło ale jakoś bardzo mi we łbie ta gra nie utkwiła ale chociaż dało się skończyć. Kiedyś z ciekawości podejdę do innych bo mam na GOGu.
Problem jest w tym że mało kto na to zwraca uwagę. Ale ktoś zwróci. Ostatnio malowałem z Chatem GPT dziewczynę, uzbrojoną w lekką kuszę, tuleję z bełtami, krótki miecz a la rzymski gladius i puklerz. Cztery przedmioty trzeba było usadowić jej tak by opisując to w książce/opowiadaniu miało to ręce i nogi czyli żeby miała do wszystkiego szybki dostęp i żeby się nie zabiła w biegu xd I ja to orbiłem dla zabawy w sumie albo dla 10 osób, które może przeczytają moją grafomanię a tu goście, weterani, wsadzają gościowi miecz na tyłek....Przecież to jest amatorszczyzna level master.
Absolutnie nie dla mnie. cRPG bez kreacji głównego bohatera to dla mnie zawsze upośledzony w jakimś stopniu erpeg. Toleruję to w Wiedźminach, gdzie indziej: już nie.
Dla mnie tworzyli albo badziew albo przeciętniaki. Drewniany szrot jak Gothic. Pomysły niezłe ale wykonanie....
Owsiak ma swoje lata, wiecznie żyć nie będzie. Łatwogang mógłby go zastąpić albo inaczej to kontynuować. Gdyby nie Owsiak (Caritas w sumie też, nie zapominajmy) to polskie szpitale byłyby od lat w ciemnej dupie. Jeśli Łatwogang to wspomoże to fajnie. Chociaż prawda jest taka że od zaopatrywania szpital w sprzęt nie powinien być żaden influencer, nie Owsiak, nie Caritas, tylko Tuski, Kaczyńskie i Millery i inne polityki, no ale jest jak jest.
No, trochę jestem podłamany bo tak pisze sobie na różnych grupach i wychodzi na to że....zostaje mi raczej self publishing :( A self publishing to wiadomo, wszystko na twojej głowie.
Ogólnie żeby to miało ręce i nogi to powinienem napisać jeszcze raz tyle....Nie wiem sam, trochę mi przykro, bo uparłem sie że to wydam, że Aliza dostanie swoją historię bo mi siedzi w głowie 25 lat. Może muszę zagryźć zęby i pisać dalej. To nie jest fabuła zamknięta że klops i koniec, da się to pociągnąć dalej tylko.....musze wymyśleć jak xd Inspiracje Feliksem W. Kresem, Glenem Cookiem i sagą Icewind Dale są widoczne delikatnie więc....Może nawet na tym forum ktos się skusi.
Bladego pojęcia nie mam co to Akolita. Ale Ahsoka mi się podobała mimo wad.
Nie oglądam animacji czy innych Lego nawet jeśli to kanon.
Po kilku miesiącach pracy, udało się. Książka skończona. Nieduża, 155 stron w formacie A5, 26 500 słów. Ale historia jest domknięta od A do Z.
Wysłałbym to do jakiegoś wydawnictwa typu Fabryka Słów....Ale boję się że objętość, że za krótka :( Zawsze zostaje niby self publishing, ale....No muszę pomyśleć.
Pierwszy sezon był świetny, uwielbiam postać Din Djarina. Ale sezon drugi....I konieczność żeby obejrzeć serial z Boba Fettem żeby wiedzieć o co kaman....Trochę przegięli...No i sam Din Djarin został nieco odstawiony....Ale jednak klimat był i do kina pójdę.
Problem mam taki że nie widziałem serialu Andor...Znaczy widziałem pierwszy odcinek i prawie usnąłem z nudów. Chat GPT mówi żeby dać szansę jeszcze z dwóm odcinkom xd Zobaczę. Mam nadzieję że będzie lepiej bo pierwszy odcinek to mega zawód.
Brukselki nie jadłem z 20 lat. Cholera wie jakbym teraz zareagował.
Nie mogę sobie takiego warzywa innego skojarzyć którego nie lubię.
Natomiast:
Pomidor: uwielbiam pokrojonego na kanapce, w burgerze itd.
Ale: niecierpię soku pomidorowego.
Marchewka:
Zjem umytą na surowo.
Sok marchewkowy mogę pić litrami. Najlepszy sok ever, mogą wyjebać cole, energole, sprajty, soki waniliowe, pepsi, soki truskawkowe, kokosowe, mogą wyjebać ze świata herbatę ale sok marchwiowy musi zostać!
Ale: Niecierpię ciepłej, gotowanej marchewki. Jak żona robi jakąś zupę i wsadza tam marchewkę (choćby rosół) to muszę uważać żeby nie nalać z marchewką (dlatego sam nalewam bo żona zapomina, uważa że skoro lubię marchewkę to każdą).
To że są ruscy to nie oznacza że olewają Polaków. Oni sobie nie moga pozwolić na olewanie fanów, bez względu na kraj. Dali narzędzie dzięki którym można tłumaczyć ich gry na dowolny język. Sami napisali że kontaktowali się z twórcą polskiego tłumaczenia do Rogue Trader ale ten się nie odzywał do nich xd
Ale robi. Chat miał problemy z polskimi literami, a już nie ma i mi super zrobił okładkę bo miał problem z tytułem. Cieszę się z tek aktualizacji.
Marzy mi się córka. Nie chcę syna. Córka to jest moje główne marzenie życiowe. Będzie czytać fantasy i grać w Diablo i Herosa i zapiszę ją na judo i przejmie po mnie wątek "Serię Wizardry, Might and Magic..." i będzie oglądać anime i westerny.
Ale jednak wolę to marzenie spełnić bzykając żonę niż grając w grę.
Wg mnie jedynka bo jest najbardziej erpegowa a fabularnie najbardziej tajemnicza jeśli idzie o poznawanie świata więc wolę jedynkę.
Ja teraz chcę skończyć Avowed a potem odpalę Cyberpunka 2077. Muszę rzucić czary bo mój dysk SSD ma 220 GB, Windows już tam wgrany a Cyberpunk w wersji z dodatkiem to jakieś 100 GB xd
Do tego czasu myślę CS i RT stanieją.
Tak, ogólnie ładna lista mimo że krótka, brakuje tylko Wrath of Righteous.
Sam mam do ogrania Colony Ship i Rogue Trader, poczekam na promki jakieś.
Silvaren, ty znasz te systemy na pamięć i lubisz w tym dłubać. Avowed nie jest tytułem jak Pathfinder czy Icewind Dale gdzie to ja lubię dłubać xd Skończę bo tego wymaga mój, hm, honor erpegowca xd Gra fajna, ale nie wszystko mi w niej lezy. Dopiero na fabularnym mam czystą przyjemność, nawet z walki. Choć nawet na tym poziomie trudności ledwo przeżyłem starcie z królową amdragany czy jak jej tam.
Wróciłem do Avowed. Zmieniłem poziom trudności na Fabularny. Gram dla samej fabuły. Może się starzeję xd Ale chcę skończyć bo lubię ten świat i gra się fajnie mimo że pewne walki na Normalnym po prostu mnie męczyły i frustrowały mimo niby dobrego buildu postaci.
Pomimo tego że mam alergię na Disco Elysium to Pillarsy, Pathfinder i Tyranny robią robotę.
Iselor to jeden z najbardziej rozpoznawalnych i aktywnych użytkowników forum portalu Gry-Online.pl. Cieszy się statusem Senatora (wysoka ranga przyznawana za staż i aktywność), a jego wypowiedzi liczone są w tysiącach (ponad 4000 postów).
Oto najważniejsze informacje o jego działalności na forum:
1. Specjalizacja i zainteresowania
Iselor jest kojarzony przede wszystkim jako ekspert i pasjonat gatunku RPG (cRPG), choć chętnie wypowiada się także o strategiach oraz klasycznych strzelankach (oldskulowe FPSy). Jego posty często mają charakter analityczny – ocenia mechanikę gier, konstrukcję świata i wierność zasadom gatunku.
2. Autorskie "Top-listy"
Użytkownik ten regularnie tworzy i aktualizuje autorskie zestawienia gier, które cieszą się dużą popularnością w społeczności. Do najbardziej znanych należą:
The Best cRPG wg Iselora (obejmująca kilkadziesiąt tytułów),
Oldskulowe FPSy od Iselora,
TOP strategie wg Iselora.
3. Charakterystyczne poglądy i preferencje
Iselor znany jest z wyrazistych opinii, których często broni w dyskusjach:
Ulubione tytuły: Wysoko ceni serię Pillars of Eternity, Icewind Dale, Pathfinder: Wrath of the Righteous, Dragon Age: Origins oraz Baldur’s Gate 3.
Podejście do technologii: Preferuje gry z polską wersją językową i często unika tytułów, które nie zostały przetłumaczone.
Estetyka: Deklaruje niechęć do grafiki typu pixel-art oraz stylistyki mangowej w grach RPG.
Platformy: Jest entuzjastą platformy GOG i zwolennikiem cyfrowej dystrybucji bez uciążliwych zabezpieczeń.
4. Aktywność zewnętrzna
Poza Gry-Online Iselor bywa widoczny także w innych miejscach sieci poświęconych grom RPG i fantasy (np. forum "Zaginiona Biblioteka"). Prowadził również własne blogi lub serwisy recenzenckie (np. jrkrpg.pl), gdzie publikował bardziej rozbudowane teksty i recenzje.
Na forum Gry-Online uchodzi za postać konkretną, merytoryczną, ale też potrafiącą wejść w ożywioną polemikę, jeśli ktoś nie zgadza się z jego rankingami lub oceną klasyków.

Pani Dobrego Znaku. Wieczne Cesarstwo
To już moje szóste spotkanie z Księgą całości (bo Fabryka Słów tomy od 3 w góre podzieliła na pół) i...Po raz kolejny utwierdziłem się w przekonaniu, że zbyt długo nie znałem Kresa. Nie chce mi się tu nic pisać o fabule ale to dlatego że przy szóstym tomie to już jest spojlerowanie. Cały czas twierdzę, że "Grombelardzka Legenda" jest (póki co) najlepszym co w tym cyklu powstało a być może - i nie boję się tego napisać - najlepszym co polskie fantasy dostało, ale "Pani Dobrego Znaku" nie jest wiele słabsze. W sumie, jak każdy tom, jest inne. To fantas militarne, to fantasy epickie, to fantasy czasem smutne, bo ginie tu wielu dzielnych rycerzy, którzy giną za sprawę, w którą wierzą i nie ma tu tak naprawdę słusznej strony, choć ja po prostu kibicowałem głównej bohaterce, co nie znaczy że nie było mi smutno bo zginął ktoś ważny z przeciwnej strony, z kim....No, literacko się zżyłem. Ale tak musiało być.
Cykl wybitny.
Pierwszy DA jest najlepszy bo tylko tam mogę grać kimś innym niż człowiek, a rasa, pochodzenie a nawet płeć mają wpływ na prolog i reakcje NPCów w czasie gry. I to jest pięknie zrobione. Prolog jest mega. Towarzysze sa mega. Gierka jest mega. S tier.
Ja bardzo lubię Ashley, choć to nie jest mój top 10 towarzyszy w cRPG. Na Virmirze zawsze poświęcam Kaidana, niesamowicie nijaka postać, nawet jak gram kobietą.
Koleżanka mi to to przypomniała:
https://www.youtube.com/watch?v=yAO09jcXlqQ
Po 20 latach chyba xd Genialne to jest xd
To drewno to totalny wymysł znany tylko w Polsce i nigdzie indziej.
Bo "wszędzie indziej" Gothic jest olewany ciepłym moczem i nikt tam o nim nie pamięta bo po co miałby ktoś pamiętać skoro na premiere konkurencja go zjadała?
Zresztą tak jak napisałem na górze, lista czysto sentymentalna co zresztą pokazałeś w ostatnim artykule na temat gier Hack and slash opisując jakie masz wspomnienia z Diablo 2
Chyba sobie jaja robisz. To że Diablo 2 wpłynęło w dużym stopniu na mój styl rozgrywki a nawet "twórczość prywatną" nie jest efektem sentymentu a właśnie tego jak wybitna jest ta gra. Bo JEST wybitna. Tam wszystko: od rozwoju postaci, przez fabułę, lore/lokacje, questy, loot, tryb multi, oprawę audiowizualną jest takie jak być powinno i to się wszystko spina. Tam nie ma słabego elementu. Wiadomo, sam po latach, gdybym był Absolutem, zrobiłbym pewne rzeczy inaczej, dał normalne dialogi, jakieś questy inne typu ratunek uwięzionych Łotrzyc z Klasztoru (ale to moje spaczenie na temat tej organizacji), ale to by był już erpeg pełną gębą a nie hack and slash. Sentymentalizm to bełkot. Każdą grę którą zaatakujesz z tej pozycji jestem w stanie wybronić.
Żeby woleć np. takiego Morrowinda od Gothica to trzeba mieć tylko mocny sentyment i wspomnienia do tego pierwszego tytuły.
Kolejna bzdura na resorach. Morrowinda poznałem relatywnie późno bo mój ówczesny PC nie był w stanie go udźwignąć. Grałem w inne rzeczy i wymienię z 50 tytułów gdzie jakiś sentyment mam większy. Powtarzam po raz enty: mam specyficzne podejście do fantasy, do cRPG, do immersji, nawet Chat GPT to rozumie ale ty nie rozumiesz. Morrowind to jest ciężkie ziemiste fantasy, z oryginalnym lore, bez prowadzenia za rękę, otwarte, pozwalające grać kim chcę (a dla mnie jest NAJWAŻNIEJSZE że mogę stworzyć np. kobietę Khajlita strzelającą z łuku w ciężkiej zbroi płytowej - to się nazywa wolność i immersja), z wygodnym trybem FPP, piękną grafiką, walką która może nie jest szczytem marzeń ale daje mi satysfakcję (moja Aliza - Bretonka - bardzo ładnie sobie strzelała z łuku na tej....popielatej pustyni do tych latających gówien i to było piękne), bez NPCów z mordami debili, bez level scalingu czy jak to się pisze, gdzie rozwijam postać jak chce i łażę gdzie chcę. I tak. to jest k***a arcydzieło. Arcydzieło, które dobrze rezonuje z moją wrażliwością i estetyką odbioru fantastyki, tak jak robią to stare Diablo, Might and Magici, Icewindy, Baldury, Pillarsy, Tyranny, Tormenty, Pathfindery, Drakensangi, Mass Effecty, Outer Worlds nawet, Wiedźminy, to jest dzieło które ma w sobie niedostrzegalnego ducha Le Guin, Jacka Vance'a, Gene'a Wolfe'a, Glena Cooka, Sapkowskiego, Kresa; gdzie mentalnie pasuje nie jakiś debil Bezimienny z Gothica tylko postacie, które mają specyficzny rys charakterologiczny jak Din Djarin, Ahsoka, moja Aliza (i każda inna Łotrzyca), Geralt, Karenira (z Grombelardzkiej Legendy), Varthlokkur i najemnicy z Czarnej Kompanii a nawet Brienne of Tarth. Musze się uspokoić, bo się wnerwiłem na maksa a to mi się rzadko zdarza chyba że trollujesz specjalnie. Żaden pajac nie będzie mi tu mówił co lubie i dlaczego, pieprzone 30 lat gram w ten gatunek i czytam ten gatunek więc nie ucz ojca dzieci robić.
Z Gothiciem mam problem bo niby nie gra się w niego źle i ma pewne rzeczy którym bije brawo (ma niektóre fajne pomysły), ale:
- ja nie wybaczę tego jak drewniana jest ta gra
- ja mam alergię na głównego bohatera i na wszystkie postacie (zwłaszcza na Bezimiennego) którzy wyglądają jak debile z zaawansowanym upośledzeniem a ich dialogi brzmią jak spod budki z piwem
- mechanika jest meh
- ja z automatu gorzej oceniam gry gdzie nie tworzę własnej postaci, ja lubie mięso gdzie siedze nad tabelką rodem z eksela i pół godziny tworzę jedną postać
- wolę drużynówki choć to akurat nie jest jakaś wada
- Gothic jest przeciwieństwem tego co ja w cRPG i fantastyce pod wzgledem fabuły, immersji, klimatu lubię, no niestety
- pewnie patrzyłbym na tą grę inaczej ale wiele złego zrobili...fani tej gry, którzy przez lata zachowywali się jak kibole drużyn piłkarskich: nie ma lepszego erpega, Gothic to wybitne arcydzieło, gęba Bezimiennego jest piękna i drewno tej gry jest piękne. Bardzo mnie to mierziło, potem się okazywało że kłócę się z gościem, mówię mu o erpegach, on po namowach odpala Might and Magic VII i przyznaje: no, Might and Magic lepszy, ale ja go nie znałem, Gothic był w szkołach popularny. I wuj.
Niby był wątek ale o polskim nurcie, więc to trzeba poszerzyć. Kto nie słucha, niech omija wątek xd Dzisiaj to chyba się nie tworzy muzyki tanecznej ani z "klimatem" ani z "pierdolnięciem", chyba żadnej ale możliwe że ja nie wiem gdzie szukać. Jeśli więc ktoś z was ma o tym pojęcie to załączam moją prywatną playlistę której se słucham gdy akurat nie mam ochoty na rock i metal:
https://www.youtube.com/watch?v=2YVYxV66lGQ&list=PLOEKWYj-EKvmRAIawLGKP5wzjCsalewz8
Co dorzucić ?
Mój internet:
Facebook, ale to bardziej udostępnianie różnych rzeczy/tworzenie wydarzeń, często na potrzeby miejsca gdzie pracuje.
Messenger
ChatGPT
Lubimyczytac
Youtube do muzyki
GOL bo forum.
GOG do kupowania/ściągania gier.
Czasem allegro
Pomijam mapę Google czy inne apki zakupowe w fonie
Jak Colony Ship kiedyś będzie po polsku to ruszę.
A Dungeon Rats się boję bo to podobno taki drużynowy izometryczny dungeon crawler bez fabuły xd
Byłes za młody na pierwsze Diablo ? Ja się na tym wychowałem, od tego zacząłem przygodę z cRPG i fantastyką jako taką :)
szkoda że ci Wampir nie podszedł ale rozumiem, ma specyficzny klimat, na tej zasadzie ja się odbijam od wszystkich Falloutów (z wyjątkiem New Vega) i Deus ex: szanuję bardzo i wiem że to arcydzieła ale nie mój klimat kompletnie.
Moje kochane Icewindy, Pillarsy i Wrath of Righteous na szczycie. To wystarczy bym się uśmiechnął i postawił piwo.
EDIT: Z brakujących brakuje mi kochanego Diablo I i II a także Vampire the Masquarade Bloodlines ale nikt nie jest doskonały,
Od Disco Elysium się odbiłem jak piłeczka tenisowa od rakiety Świątek. Hitu? Hit oznacza rozmemłanie i robienie gry pod casuala, pod masówkę. W zadzie mam takie hity. Dla mnie erpegie to klimat i mięso mechaniki gdzie postać tworzę pół godziny w ekselowych tabelkach a każda walka to taktyczne wyzwanie.
O czym wy obaj gadacie?
Mozna zrobić ciężkie (czasem militarystyczne) low fantasy i równocześnie mieć tam elfy, krasnoludy i inne niziołki czego przykłady to Dragon Age, Pillarsy, świat Wiedźmina czy Warhammer Fantasy. Nie każde fantasy potrzebuje jednak elfów i krasnali, Tyranny tego nie potrzebuje, tak jak Martin w swoich książkach nie potrzebował, Kres też nie potrzebował, Wegner nie potrzebował i welu innych twórców fantasy nie potrzebuje. Z całym moim uwielbieniem do Forgotten Realms: sam teraz skrobię, możliwe że tylko do szuflady, ale też są tylko ludzie, żadnych innych ras.
Jak Tyranny bardziej przewidywalne jak tam mogłeś pójść w cztery strony ?! Tyranny wcale nie było przewidywalne. Pillarsy mogą nużyć jeśli ktoś nie lubi fantasy ciężkiego.
Dla mnie Gothic i KC mają ze sobą tyle wspólnego że w obu gram pajacami, których nie lubię a których narzucili mi twórcy gry. Brak tworzenia własnego bohatera w erpegie to dla mnie minus przeogromny i w zdecydowanej większości przypadków automatycznie mnie odrzuca od tytułu. Ze względów fabularnych rozumiem taki motyw w Tormencie, serii Krondor czy Wiedźminach. Gdzie indziej: nie.
Jakie spowolnić? Tu cały system jest nastawiony pod walke turową, czas rzeczywisty to taki dodatek dla formalności.
Dlaczego zepsuć? Tryb turowy w wielu grach jest w zasadzie jedyny słuszny. Obecnie gram w Pathfinder: Wrath of Righteous na poziomie trudności Śmiały i granie w niego w czasie rzeczywistym to jest dopiero dowcip. No nie da się bo cię zmiotą.
Ja jestem smartfonowym hipsterem i marka została ta sama: Nokię X10 zmieniłem na HMD Skyline. Mam ogromny sentyment do tego smartfona, wytrzymała ta Nokia o wiele dłużej niż Blackberry KeyOne ale zaczęła się ciąć, bateria już padała tak że czasem ładowałem 3 - 4 razy dziennie, w dodatku gniazdo ładowania się zjebało. Czy widzę różnicę? Wiesz? Ja smartfona używam do:
- allegro
- Lidl
- Chat GPT
- czasem youtube
- nawigacja
- aparat jak jestem na wycieczkach/wakacjach
- opłata zakupów/rachunków
- Żabka
- Facebook
Nie oglądam w zasadzie filmów, nie gram kompletnie. Telefonik póki co działa ładnie, jest wygodny, zdjęcia ładniusie, fajnie że ma ładowanie indukcyjne. I to mi wystarczy.
Teoretycznie mogłem zostać przy starym ale bym się męczył więc pewnie w ciągu max kilku miechów bym i tak wymienił.
Wiesz dlaczego nie lubię Diablo III i IV ? Bo mi zniszczyli moją ulubioną organizację w fantasy ever: Zakon Sióstr Niewidzącego Oka. Bo to co w IV to tylko jakiś mizerny substytut. Nie ma słowa o Zakonie. Bardzo jestem zły.
Nie wiem czy czytałeś kiedyś o tym bo coś wspomniałem na GOLu.
Jest sobie rok 2000, mam 14 lat. Siedzę w kafejce internetowej. Gram pierwszy raz w Diablo II. Pokonuję Krwawą Orlicę. Dostaję Łotrzycę od Kashyi. Kto mi się trafia? Aliza. "O, jakie fajne imię". Gram kolejny raz. Trafia się inna. Wymieniam na...Alizę. Mam własne (pirackie xd) Diablo II w domu. Wymieniam na Alizę. Pojawia się LoD, lata ze mną przez wszystkie akty TYLKO Aliza. Gram w Might and Magic VII. Łuczniczka w drużynie o brązowych włosach? Aliza. Główna postać w Might and Magic VIII? Aliza. Z łukiem. Divine Divinity? Aliza z łukiem. Neverwinter Nights? Łuczniczka Aliza, brązowe włosy, fryzura kucyk - Aliza. Icewind Dale (I i II) i przywódca drużyny ? No Aliza z łukiem. W międzyczasie dorzuciłem jej "w głowie" umiejętność walki dwiema broniami (krótki miecz i sztylet zazwyczaj). Prawie każdy rozegrany erpeg (wyjątki to Mass Effect i Vampire: Bloodlines i Baldury): Aliza z łukiem + dwie bronie, jak się da: miedziane włosy w kucyk. Moja metapostać. W liceum napisałem o niej dwa opowiadania w konwencji D&D (ale to była chujnia jakościowa ale mam sentyment do tej grafomanii co pisałem xd). Przez te 26 lat zyskała charakter, stabilny wygląd. Pikselowa łuczniczka od Kashyi z Diablo II zyskała nieśmiertelność. Ostatnio Alizą skończyłem The Outer Worlds, teraz walczy jako przywódca w Pathfinder Wrath of Righteous. Mam już jakąś 1/3 książki (ciężkie militarystyczne low fantasy będące skrzyżowaniem "Czarnej kompanii" Cooka z sagą Icewind Dale) gdzie moja, hm, wirtualna przyjaciółka, która podróżuje ze mną od ćwierć wieku, jest główną bohaterką. Nie zamierzam na tym zarabiać, wydam to pewnie w jakimś self publishing, jakieś darmowe egzemplarze wyślę pewnie chętnym z GOLa :)
Od Diablo 1 wszystko się u mnie zaczęło, cała przygoda z szeroko pojętym cRPG, najpierw grał ojciec a ja się wręcz trochę bałem tej gry, ale potem sam zacząłem grać Łotrzycą....Diablo II było i jest arcydziełem, wpłynęło na mój sposób grania (w mniejszym lub większym stopniu) w KAŻDYM następnym erpegu aż po dziś dzień, na mój gust literackiego fantasy w jakimś stopniu i na to co obecnie tworzę (czy do szuflady czy nie to zobaczymy).
Dziwne że na liście nie ma Titan Quest, ja wbrew pozorom, nie lubię hns (poza właśnie Diablo i TT, Divine Divinity nie zaliczam do tego nurtu), ma świetny klimat mitologiczny a mechanika rozwoju postaci jest mega.
Ale combat i eksploracja są bardzo dobre a poza tym ta gra stoi światem, dialogami, postaciami etc. To tak jakby się dojebywać do Diablo że nie ma sensownych linii dialogowych.
Wiedźmin 3 to arcydzieło i i rzecz wybitna. A Dragon Age? Jedyny słuszny to Origins. Reszta do kibla się nadaje.
Wg mnie Pathfinder lepszy bo towarzysze i mechanika tworzenia/rozwoju postaci to arcymistrzostwo. Drugie Pillarsy to cudowna gra ale mechanika jest dla mnie średnia a towarzysze są.... Meh, nikogo w sumie nie pamiętam poza Xoti (pomijam Edera bo on przechodzi z jedynki).
To jest trolling bo ani Neverwinter Nights 2 ani Drakensang: River of Time ani Titan Quest nie zasługują na tak niskie noty. Brak pierwszych Pillarsów i Pathfinderów (chociaż jednego) to już w ogóle nie pozwala mi niestety traktować tego poważnie.
Spolszczenie do Warhammer 40 000: Rogue Trader:
https://www.nexusmods.com/warhammer40kroguetrader/mods/404?tab=description
No to chyba czas zakupić grę.
Drugie Pillarsy awansowałem z A do S. No jednak ta gra na to zasługuje. Zwłaszcza że długo uznawałem ją za najlepszy cRPG.
Nie wiem dlaczego, może klimat nie ten. Takie Icewind dale czy Pathfinder to odpalam po raz enty i zawsze fajnie się bawię xd
Towarzysze w Fallout New Vegas? Nie wiem że jacyś byli bo tak jak w The Outer Worlds grałem jako samotny wilk xd
Może odpocznę i wrócę. Zobaczymy. Najśmieszniejsze jest to że Pathfinder Wrath of Righteous wciąga mnie bardziej....Mimo że już go kiedyś skończyłem. No zobaczymy. Avowed jest bardzo ale to bardzo nierówną produkcją.
Ależ Silvaren ma do tego prawo i to dzięki niemu w ogóle miałem okazję ową grę przetestować. Avowed jest dla mnie takim typowym....przeciętniakiem, który ma pewne mocne punkty ale ja się zorientowałem że gram na siłę. Nie wiem co się dzieje z tym Obsidianem, jakiś taki nierówny jest. Najpierw arcydzieła (dwie części Pillarsów), a potem już tak różnie (The Outer Worlds mi się bardzo podobało). Ja się z Silvarenem kłócić nie będę o Avowed bo ta gra....no, chyba nie jest warta kłótni.
Fabularnie to każda gra Lariana jest słaba. DD jest najlepszą wg mnie grą Lariana bo umiejętnie skrzyżowało klasyczne erpegie z hns typu Diablo, to raz, dwa: nie było żenująco śmieszno - kolorowe jak następne gry serii i zachowało klimat klasycznego, powiedzialbym tolkienowskiego fantasy. Potem to się posypało.

Żarło, żarło i...zdechło.
Dotarłem do miejscówki Fior mes Iverno, znaczy gdzieś tam se dalej doszedłem (chata Tamy, mija poboczna Kaia), mam 8 poziom postaci i...I cały urok z tej gry mi wyparował choć początkowo było spoko. Było spoko bo to kolejna odpalona gra FPP, spodobało mi się graficznie, myślałem że dostanę The Outer Worlds w konwencji fantasy, ja lubię Pillarsy...No i zonk. Dupa. Gram niesamowicie na siłę. Na początku nie bo spodobał mi się system walki. W końcu moja meta - Aliza dostała łuk i sensowną walkę na dwie bronie. Ale....No, to za mało. Fabuła miała do tej pory jeden fajny moment, ogólnie to niezbyt mnie ona obchodzi i wciąga. Po drugie: Nie grałem tydzień i zapomniałem jak się nazywają moi towarzysze xd To też o czymś świadczy. Kai i Marius (bo tylko ich mam) są tacy no.....Trochę grzeczni, trochę nijacy...No sobie są. Oczywiście, widziałem w erpegach gorzej napisanych, ale niestety widziałem hordę lepiej napisanych. Kai to nie jest Kana. Marius to nie Sagani. Oni są tacy...No nie wiem.....Może nijacy to złe słowo, ale "bez ikry". Sterylni. Cały ten świat jest taki jakiś sterylny, bez jaja, BEZ KLIMATU. A dla mnie klimat jest najważniejszą cechą chyba w erpegu. Kurde szkoda trochę bo ja przy tej grze usypiam mimo że Aliza mi ładnie strzela z łuku i walczy na dwie bronie. Tylko problem jest w tym że nie widzę sensu jej walki. A przecież w The Outer Worlds bawiłem się świetnie. Ale tamten świat, mimo że grałem jako "samotny wilk" bytł ciekawszy. Fabularnie. Klimatycznie. Walka, wbrew marudzeniom, też mi pasowała. Tam mi się po prostu CHCIAŁO GRAĆ. A tu mi się....Nie chce :(
Żarło, żarło i...zdechło.
Dotarłem do miejscówki Fior mes Iverno, znaczy gdzieś tam se dalej doszedłem (chata Tamy, mija poboczna Kaia), mam 8 poziom postaci i...I cały urok z tej gry mi wyparował choć początkowo było spoko. Było spoko bo to kolejna odpalona gra FPP, spodobało mi się graficznie, myślałem że dostanę The Outer Worlds w konwencji fantasy, ja lubię Pillarsy...No i zonk. Dupa. Gram niesamowicie na siłę. Na początku nie bo spodobał mi się system walki. W końcu moja meta - Aliza dostała łuk i sensowną walkę na dwie bronie. Ale....No, to za mało. Fabuła miała do tej pory jeden fajny moment, ogólnie to niezbyt mnie ona obchodzi i wciąga. Po drugie: Nie grałem tydzień i zapomniałem jak się nazywają moi towarzysze xd To też o czymś świadczy. Kai i Marius (bo tylko ich mam) są tacy no.....Trochę grzeczni, trochę nijacy...No sobie są. Oczywiście, widziałem w erpegach gorzej napisanych, ale niestety widziałem hordę lepiej napisanych. Kai to nie jest Kana. Marius to nie Sagani. Oni są tacy...No nie wiem.....Może nijacy to złe słowo, ale "bez ikry". Sterylni. Cały ten świat jest taki jakiś sterylny, bez jaja, BEZ KLIMATU. A dla mnie klimat jest najważniejszą cechą chyba w erpegu. Kurde szkoda trochę bo ja przy tej grze usypiam mimo że Aliza mi ładnie strzela z łuku i walczy na dwie bronie. Tylko problem jest w tym że nie widzę sensu jej walki. A przecież w The Outer Worlds bawiłem się świetnie. Ale tamten świat, mimo że grałem jako "samotny wilk" bytł ciekawszy. Fabularnie. Klimatycznie. Walka, wbrew marudzeniom, też mi pasowała. Tam mi się po prostu CHCIAŁO GRAĆ. A tu mi się....Nie chce :(
Bzdura na resorach. Wracam do wielu tytułów co rok, co dwa, bo ja już NIE GRAM w inne gry niż cRPG więc w miarę mam.... Czas. Taką Sagę Icewind Dale to skończyłem z 5 czy 6 razy. Jak coś jest dobre to wracam często, czemu nie? A jak przeczytałem Władcę Pierścieni 20 lat temu to też muszę go czytać co rok?
1. Wyjaśnilem wyże mohenjodaroj czemu wolę Pillarsy jedynkę od dwójki.
2. Niezbyt gram w gry bez polskiej wersji językowej.
3. Nie trawie większości dungeon crawlerow, TESów poza Morrowindem też nie lubię więc nie byłbym uczciwy w ocenie.
4. Nienawidzę grafiki mangowej ani pixel art w cRPG.
5. Z cyfrowej dystrybucji uznaje tylko Goga ale dla Mass Effect 3 i Andromeda może założę konto na Steam.
6. Deus Ex, Fallout 2 i Dark eye to kupka wstydu ale ja nie trawie ani post apo ani cyberpunk więc nie wiem czy je kiedyś ruszę
Wolę nie oceniać niż być bardzo niesprawiedliwy.
Jaki kurwa czysty sentyment? Gram od 30 lat w ten gatunek, staram się oceniać obiektywnie choć wiadomo że każda lista jest subiektywna. Sentyment nie ma nic do rzeczy.
Każdy człowiek ma upodobania, o czym ty pieprzysz? Jeżeli zaś uważasz że jakiś tytuł wstawiłem za wysoko bo sentyment to zapraszam do polemiki.
Nie można tego bełkotu traktować poważnie jeśli ktoś Tolkiena i Sapkowskiego posądza o grafomanie.
Ej! Ashley fajna dupa, lubie ją! Do tego stopnia że nawet jak grałem kobietą to ratowałem ją a nie Alenko xd xd (Bogowie, Kaidan Alenko to jest tak miałka postać....)
Baldur's Gate 1 wybitny nie był. Ale Diablo ? Przepraszam, ale w szeroko pojętym cRPG nie wiem czy był tytuł bardziej klimatyczny. No i ta muzyka! W zasadzie Diablo to jest dungeon crawler w rzucie izometrycznym. No i lore, które odeszło od typowego tolkienowskiego a poszło w stronę gotyckiego koszmaru wykorzystującego po swojemu mitologię chrześcijańską. Szkoda że lore Blizzard olał mocno; ja kocham Zakon Sióstr Niewidzącego Oka, kocham Łotrzyce, Diablo wpłynęło na mój styl grania nawet w turowych erpegach jak Pathfinder, Diablo sprawiło że pewnie niedługo wydam książkę xd Tak, to prywata ale żadnej innej grze, oprócz Heroes of Might and Magic III (bo to jest tytuł który wpłynął na moje życie inaczej) nie zawdzięczam tyle co Diablo 1 i 2, żadnej nie kocham jak Diablo 1 i 2.
Pamiętam że za drugim razem grałem kobietą....Postanowiłem olać romanse...I co? W drugiej części moja Shepard....Wylądowała w łóżku z niebieską Liarą, mimo że kompletnie ją olałem w jedynce (nie lubię tej postaci). Tak jakby twórcy uznali że gracz MUSI romansować.
Ale to malutkie studio w pierwszej części swojej gry dodało ruskie napisy ale polskich nie.
Pathfinder: Wrath of the Righteous zwyczajnie mnie przygniótł ilością wyborów. Już na samym początku gracz zostaje zasypany klasami, podklasami, archetypami, featami, czarami i całą masą innych opcji rozwoju. Dla części osób to będzie ogromna zaleta, ale dla mnie był to przede wszystkim próg wejścia, który bardziej męczył, niż zachęcał do gry. Zamiast płynnie wejść w świat i rozgrywkę, traciłem czas na przekopywanie się przez system.
I o to chodzi. Pathfinder to erpeg niszowy, nie casualowy, to jest gra dla weteranów. Ja uwielbiam gdy jedną postać tworzę godzinę a ilość klas i ras to encyklopedia. Próg wejścia jest wysoki bo taki ma być. Inna rzecz że system jest bardzo podobny do D&D w wersji 3.5 (tzn. jest jeszcze bardziej zaawansowany) ale kto grał w Icewind Dale II, Neverwintery czy Świątynię Pierwotnego Zła - ma o wiele łatwiej. Powtarzam: ja jestem zachwycony bo teraz grając na Śmiałym moje cztery dziewczyny stworzyłem idealnie jak chciałem. Żaden inny erpeg by mi tego do tego stopnia nie umożliwił.
Pod względem fabularnym gra wypada lepiej niż wizualnie, ale nawet tutaj nie wszystko działa tak, jak powinno. Największym plusem są postaci i ich historie, jednak sposób prowadzenia tych wątków bywa męczący. Informacje są rozrzucone, podawane fragmentami i wymagają od gracza samodzielnego składania wszystkiego w całość. W teorii ma to budować głębię, w praktyce momentami nuży. Do tego dochodzi duża liczba postaci, nazw, ról i zależności, przez co z czasem zacząłem się gubić w prostych sprawach: kto, co, kiedy powiedział i dlaczego akurat teraz ma to znaczenie. Problemem nie jest więc sama skala fabuły, tylko jej momentami mało przystępny sposób podania.
Absolutnie nie wiem jak na to odpowiedzieć poza tym że nie miałem z tym problemu a towarzysze to wg mnie najlepiej napisani w historii cRPG.
Oprawa wizualna również mnie nie przekonała.
A ja właśnie chcę więcej erpegów w TAKIEJ oprawie. A muzyka to już w ogóle miód na uszy.
Najbardziej widać to wtedy, gdy porówna się Wrath of the Righteous z Divinity: Original Sin 2. Gra Larianu już w 2017 roku pokazała, że można połączyć rozbudowane RPG z dobrą czytelnością, ciekawymi postaciami, dobrze poprowadzoną fabułą i solidną oprawą wizualną. Na tym tle Pathfinder wypada znacznie bardziej topornie — zarówno pod względem tempa, jak i sposobu podawania treści czy prezentacji walk. Między tymi tytułami są tylko cztery lata różnicy, a mimo to różnica w ogólnym odbiorze wydaje się ogromna.
Bogowie miłosierni! Towarzysze z DOS II są płascy jak naleśnik w porównaniu z tymi z WotR, fabuła tak zajebista że nic z niej nie pamiętam, a walki w których nikt nikogo nie może trafić bo system pancerzy to jest cyrk, doprowadzał mnie do szału.
WotR cały czas jest u mnie najlepszym cRPG w historii. Oferuje wszystko to co lubię: najlepszy system walki, mechanikę tworzenia i rozwoju postaci absolutnie na najwyższym poziomie, świetną muzykę, genialnych towarzyszy (Regill! Arue! Lann! Ember! Woljif !) i fabułę, która jest klasyczna ale wyciśnięto z niej maksimum. Absolutne 10/10, gdzieś na zbliżonym poziomie stoją tylko Pillarsy, Vampire the Masquarade Bloodlines i Might and Magic VII. Ocena 6,5 ? Niesprawiedliwa.
Harry Potter jest nierówny, do dobre, a momentami bardzo dobre urban fantasy ale jak wejść głębiej to logika lore kuleją bardzo. Władca to arcydzieło.
Będzie uzupełniane. Nie czuję się ekspertem w tym gatunku, za dzieciaka ograłem parę kultowych tytułów aleilościowo szału nie ma.
Brakuje mi takich tytułów jak:
Pathologic
The Path
Tension
Experience 112
Nie grałem bo wersja na PC wymaga zakładania jakichs kont czy coś typu Steam a ja tego nie uznaję....Mam wersję na PS 3 od lat ale nie mam weny by odpalić.
Jak Gothic wyszedł miałem w zestawie Baldury, dwie części Diablo, Morrowinda, Icewinda, Neverwinter Nights, Dungeon Siege, kilka części Might and Magic wciąż nie było starych....No chyba jaja że Gothic miałby z nimi wygrać ?
Przecież to jakieś pseudo studia półtoraroczne w jakiejś uczelni o której nikt nie słyszał.
Tego typu kierunki są spoko jako hobbystyczna podyplomówka i tylko wtedy mają sens. W każdej dziedzinie są potrzebni specjaliści, także z tych ultra niszowych. Natomiast tutaj....Nie widze sensu.
U mnie jest tak że o ile z ludźmi nie mam specjalnego problemu (Nick Fury to raz jest czarny, raz biały, niedługo pewnie będzie grany przez Indianina albo Chińczyka) o ile nie jest to serial/film historyczny (gdzie po prostu wiadomo że Juliusz Cezar nie był ani czarnoskóry ani żółtoskóry ani skośnooki ani czerwonoskóry ani cholera niebeski) o tyle bardziej właśnie irytują mnie....elfy czy inne krasnoludy. Nie ma znaczenia że są wytworem popkultury bo ich rdzeń jest w mitach/religiach/wierzeniach. Europejskich. Elf - murzyn ma taki sam sens (a raczej nie ma) jak elf - Chińczyk. Więc są białe. Czym innym jest zupełnie oddzielna kulturowo rasa jak drowy w Forgotten Realms (ale te były czarne jak smoła i nie przypominały "elfów - murzynów"). Wrzucanie elfów żółtych czy czarnych to jest wytwór tylko i wyłącznie poprawności politycznej. Jeśli w Afryce mają swoje mity (a na kontynencie gdzie przez tysiące lat dominował szamanizm i politeizm muszą mieć) to proszę: róbcie swoje filmy o nich, jeśli macie tam odpowiedniki elfów: niech se będą czarne. Widziałem komputerowe RPG tworzone w Afryce w trybie FPP, drużynowe oparte na ich mitach. Wszyscy bohaterowie czarni. No i fajnie. Ale ja jednak chcę żeby lore konkretnego świata nie służyło do podcierania sobie nim tyłka tylko żeby było spójne. I nie, nie uważam sie za rasistę, mam znajomych Indusów, Nepalczyków, kiedyś znałem Japonkę, uwielbiam paru czarnoskórych aktorów, fascynują mnie kultury i religie Afryki i Azji, a Inuitów (jak ktoś woli: Eskimosów) i inne ludy północy (Kanada, Grenlandia, Alaska, Syberia, Finlandia) to wręcz uwielbiam i byłbym pierwszy, który wyjebie w ryj białemu amerykańcowi który obrazi Inuita. A serial HP? Zwisa mi i powiewa, nawet filmów nie widziałem wszystkich, Snape może se być niebieski w różowe kropki i tak na to nie spojrzę nawet jeśli zagraliby sami oscarowi aktorzy a reżyserowałby Nolan do spółki z Holland i Haneke. No nie.
Kompletnie nie mój typ przygodówek. Chociaż mam w zbiorach Lighthouse: The Dark Being czy REAH. Bardziej do kolekcji niż grania xd Szukałem kiedyś w big boxie Aura Fate of Ages ale ceny są wesołe (mówię o big boxie). Mam też The Journeyman Project. Kolekcjonersko. Buried in Time podobno bardzo dobre a Legacy of Time to podobno arcydzieło ale.....No i zawsze intrygowało mnie, posiadane na GOGu, Labyrinth of Time. Chociaż, jak mówię, to nie moja bajka.
Wszelkie smakowe/radlery, z % i bez, zależy od smaku. Poza tym? Nie lubię piwa jasnego. Ciemne, tak ale Litovel Citron kocham. Poza tym genialne jest Irlandzkie (tylko ciemne).
Postanowiłem przejść, jak mówiłem, Wrath of Righteous, na poziomie trudności Śmiały, zamiast Standardowy, oprócz moich czterech dziewczyn mam Lanna i Ulbriga ale dotarłem do walki z Nulkinethem w Utraconej Kaplicy i no niestety ale moje 6 poziomowe postacie nie są w stanie trafić bez buffów 14 poziomowego demona :) Zmieniam na Standardowy na tą walkę, szkoda, bo do tej pory szło naprawdę dobrze. Po walce wrócę na Śmiały, zobaczymy ile razy wyciągnę białą flagę i zmniejszę na Normal, mam nadzieję że teraz to wyjątek od reguły.
No to jak nie ma wyboru opcji dialogowych ani klasycznych poziomów doświadczenia to ja odpuszczam xd

I nie wiem co mam napisać o tym filmie bo z jednej strony porusza temat ważny i ciężki, z drugiej zaś fabuła i hm, konstrukcja tego filmu są tylko pretekstem do tego, żeby Pan Smarzowski mógł powiedzieć: patrzcie jaki mam ważny temat! Musieliśmy więc dostać dobrą biedną dziewczynę, która ma zjebaną matkę, siostrę "z problemami" i szwagra z jeszcze większymi problemami, więc żeby od tego uciec - ucieka do randomowego gościa z neta, który - jakżeby inaczej - zna pół miasta, w tym całą Komendę Policji i proboszcza. Gość do którego ucieka, jak go zobaczyłem....myślałem że Schuchardt ma 5 dych na karku przynajmniej; no nie, jest w moim wieku, rzadko mówię o mężczyznach że są brzydcy - tak, ten jest brzydki i ja z moim bębenem wyglądam przy nim jak Apollo, ale dobra. Gość laskę jebnął (ok, zarówno Schuchardt jak i Turkot grają wybitnie), ona uważa że spoko, zmieni się i się z nim hajta. Pierwsze 1/4 filmu myślałem że usne z nudów bo albo słabe filmiki z wakacji albo krótkie sceny bzykania (na cholere to komu?), potem ślub i gościu ją tłucze, ona ucieka, potem wraca, akcja filmu oczywiście w małym miasteczku, bo osadzenie jej w Warszawie/Łodzi/Krakowie zburzyło by reżyserowi schemat fabuły gdzie wszyscy są przeciwko głównej bohaterce. Od momentu gdy Bohaterka poznaje inne kobiety z podobnymi problemami i zaczyna się batalia sądowa film zamienia się w paradokument by zaserwować zakończenie tzw. otwarte czego niecierpię ani w literaturze ani filmie. No fajnie że dzięki temu dziełu kobiety w Polsce zdobyły się na odwagę i nagłośniono problem przemocy domowej ale pod względem artystycznym i fabularnym to to jest mizerne i Smarzowski zamienia się w Patryka Vegę i nie jest to komplement.
Wolę inny typ fantasy ale poza wolniejszymi momentami drugiego tomu to jest arcydzieło, które trzeba znać i czytać. Wybitne fantasy, a Powrót Króla to majstersztyk.
1. Chińsko - wietnamska, to jest priorytet
2. Węgierska - wszelkie gulasze, leczo, langosze, zupa rybna.....
3. Włoska bo pizza i makarony
4. Polska
Towarzyszu. Pozwól że wyjaśnię.
Ja kocham drugie Pillarsy. Ale pierwsze mają pewne elementy, które sprawiają że....cenię je minimalnie wyżej:
- White March kojarzy mi się z moim ukochanym Icewind Dale
- fabuła jest wg mnie CIEKAWSZA w jedynce
- towarzysze! Wiesz że ja z dwójki nie pamiętam nikogo, może trochę Xoti ? A w jedynce? Kocham Sagani, to jest u mnie top 10 (dokładnie nr 2) postaci damskich w cRPG ever; Eder też fajny, Niezłomny mega napisany, Aloth mnie wkur....ale napisany dobrze.
- zarządzanie twierdzą ciekawsze od zarządzania statkiem
- Bezkresne Ścieżki Od Nuy są MEGA KLIMATYCZNE. To chyba moja ulubiona miejscówka w cRPG. Dwójka nie ma jakiejś takiej swojej klimatycznej zapamiętywalnej mega miejscówki

Ta gra ma świetny klimat i fajny pomysł, ale jej budżetowość....Położyła ją po całości, szkoda.