
Maciej Rydel - "Jam Dwór Polski"
Mam co prawda trzy relatywnie nowe, śliczne opracowania tematyki dworów w Polsce, ale prezentowane dzieło wpadło mi w ręce całkiem niedawno, w bibliotecznym bookcrossingu i postanowiłem je przeczytać jako pierwsze. Książka wydana została w 1993 roku, być może nie wszystkie informacje są już aktualne, pewnie jakieś niepełne, ale...Jako podstawowa wiedza o dworach w Polsce jest bardzo dobra. Autor opisuje z czego wywodzą się polskie dwory, co składało się na kompleks dworski (park, lamus, spichlerz, oficyna, studnie, itd.),jakie było wyposażenie dworów, kto w nich mieszkał, jakie były style architektoniczne, gdzie i kiedy dominowały dwory drewniane i murowane. Podstawy tego co warto wiedzieć. Ja jako miłośnik dworów (zamków i pałaców też) jestem zadowolony z lektury, marzenie o własnym dworze nigdy się nie spełni, ale można sobie o nich poczytać i jeszcze uchowało się ich na tyle, że można je w różnych zakątkach Polski pooglądać :) Książkę polecam, zwłaszcza jeśli cenowo będzie tańsza od nowszych pozycji lub natraficie na nią w bibliotece a tematyka dworów was interesuje. Ach i jeszcze jedno. Książka pełna jest zdjęć, także tych z początku XX wieku, przedstawiających dwory, w tym te już od dawna nieistniejące. To cenne źródło wiedzy. Szkoda tylko, że wszystkie są czarno - białe. No ale lepsze takie niż żadne.

Testosteronu full, akcji full, strzelania full, obsada mega klasyczna (lata 90 rulez!), fabuła...No powiedzmy że występuje xd Obejrzeć można, ale to tylko średniej jakości hołd dla akcyjniaków lat 90tych.
Z tych w których byłem to Czechy. A gdybym musiał się wyprowadzić z Europy to albo Wyspy Alandzkie albo Grenlandia albo miasto Unalaska na wyspie Unalaska należące do Alaski w USA.

Szedłem na film bez jakiegokolwiek nastawienia. Nie znam Supergirl jako postaci, nie znam Lobo, nie czytam komiksów. I...Po prostu dobrze się bawiłem. Oczywiście, historia to sztampa na maksa, ale ja od tego typu filmów nie oczekuję historii tylko klimatu, bitki po mordach, rozwałki i fajnie jak będą jakieś w miarę ciekawe postacie. Milly Alcock jako Supergirl jest cudowna, jest piesek (ale mało ze względu na fabułę), Jason Momoa jak zawsze świetny. Że generyczny złol ? Ludzie kochani, wymienię filmy uznawane za arcydzieła gdzie złol był tak samo generyczny albo bardziej xd
Ja się bawiłem dobrze. 7/10 to uczciwa ocena.
Tak sobie dzisiaj o tym tytule przypomniałem.
Dzisiaj chyba nikt nic podobnego by nie wypuścił. Zbyt niszowe.
Masakra, sam mam 32GB RAM, ale...Brat ma 8GB...Chciał więcej....Kumpel chciał w ogóle nowy komputer...Ale jak patrzą na ceny....
Ta gra od momentu tworzenia postaci ma jedną wadę, ale to wada dla mnie, moze inni tak lubią: jestem od razu kimś, mam własny statek wielkości kurwa miasta a połowa napotkanych postaci chce mi obciągać. Nawet we Wrath of Righteous tak nie jest, niby jestem Dowódcą Krucjaty ale tam nie czuję że beze mnie wszystko jebnie, a tu: tak. I to od samego początku. Nie lubię grać takimi postaciami.
Czytam sobie komentarze ludzi pokroju arianrod i nie tylko ręce mi opadają. Jest rzeczą smutną że ludzie, którzy mają pasję, jakieś hobby są nazywani śmieciarzami. Zazwyczaj takie rzeczy piszą ludzie, których jedynym celem życiowym jest picie browarów z kumplami, leżenie do góry wałkiem, odpalenie Fify kupionej cyfrowo i dupczenie. Rozumiem też że ci którzy kolekcjonują gry są śmieciarzami ale bibliofile, filateliści, numizmatycy i inni zbieracze pudełek od zapałek i zapalniczek są lepsi i oni nie śmiecą? Co z melomanami którzy mają tysiące płyt winylowych? Proszę do nich iść i powiedzieć im że są śmieciarzami.
W ogóle doszliśmy do jakiejś sytuacji absurdalnej. Na forum o grach video, tłumaczę dlaczego zbieram gry video. To trochę tak jakbym na forum tancerzy musiał się tłumaczyć dlaczego lubię tańczyć bo ktoś by to uznał za nienormalne. Dlaczego zbieram gry? Bo są moją pasją od 30 lat. Bo bardzo szybko zdałem sobie sprawę jak ulotne w ludzkiej pamięci jest to medium. Kto dzisiaj pamięta takie tytuły jak Absolute Zero, Air Havoc Controller, Battles in Time czy Descent to Undermountain? Zakładam że nikt lub prawie nikt. A ja je mam. Bo ich nie ma coraz więcej. Egzemplarzy tych gier jest coraz mniej. To nie tylko kolekcjonerstwo. To jest u mnie poczucie że robię coś fajnego, dobrego, zachowuję poszczególne wydania dla przyszłych pokoleń. Bo to czy dziecko złapie bakcyla nie jest bardzo istotne. Może być tak że pokocha Dragon Balla, książki fantasy i heavy metal ale gry nie będą go interesować ani nowe ani stare. Albo na odwrót. Mam plan awaryjny, są muzea starych komputerów, nie tylko w Polsce. Poza tym fajnie jest posiadać coś unikatowego, rzadkiego. Tak zwyczajnie.
Gry są medium bardzo mało żywotnym. Zawsze tak było. Kiedyś kilka lat w pudełkowej dystrybucji i do widzenia, dzisiaj gra powstaje a twórca wyłącza serwer po tygodniu i baj baj. Twórcy trochę zapominają że z punktu widzenia kulturowego to po wydaniu dzieła nie do końca są ich jedynymi właścicielami. Gry mają ciężko. Dzisiaj możesz kupić muzykę Mozarta na płytach. Filmy Bergmana a jak dobrze poszukasz to i kino nieme. Książki to w ogóle luz, ciągle wznowienia, ebooki, audiobooki.
No ale na forum o grach muszę tłumaczyć dlaczego zbieram gry. Dlaczego mam potężną kolekcję big boxów z czego większość to erpegi lub gry fantasy jak Fantasy General czy Heretic. Dlaczego kupuję dyski zewnętrzne i tam zgrywam gry z GOGa. Bo gry jak nic innego nie wpłynęły na moje życie. Bo to dzięki lekturze Gildii RPG w Gamblerze pokochałem cRPG. To dzięki Gildii RPG zacząłem czytać literaturę fantasy a potem wszelką inną. To Heroes of Might and Magic III sprawił że zacząłem interesować się mitologiami i religiami i w konsekwencji: dokonałem apostazji i jestem mentalnym poganinem. To Diablo II i Icewind Dale ukształtowały częściowo mój preferowany typ literatury fantasy i sposób grania w cRPG. Bez Diablo II nie byłoby miedzianowłosej łuczniczki, która mi towarzyszy w grach 26 lat i o której piszę książkę. Gry są dla mnie ważne jak literatura, ważniejsze niż muzyka, ważniejsze niż film. Bez gier byłbym innym człowiekiem. No ale muszę to tłumaczyć na forum o grach. Muszę tłumaczyć dlaczego je zbieram i dlaczego pudełka z Diablo II i Red Alert (pierwszy RTS, pierwsza gra oryginalna, pierwsza gra na CD w życiu) to nie jest śmieć tylko element życia. I dlaczego ubolewam nad tym jak wygląda dystrybucja tychże, ich perspektywa przetrwania jako dzieł kultury. I ubolewam nad tym że dla wielu graczy gry to tylko po prostu... Gry. Są to są. Nie ma to nie ma. Takie tam śmieci. Szkoda. Tak więc arianrod, ja dalej będę śmiecił, dalej będę kupował gry, filmy i muzykę w pudlach. Jeżeli dla ciebie kolekcjonowanie gier jest śmieceniem, to trudno. Dla mnie to pielęgnowanie kawałka historii medium, które ukształtowało moje życie. Nie oczekuję, że każdy to zrozumie. Oczekuję jedynie odrobiny szacunku wobec ludzi mających inne hobby.
No i sam mówisz, że część już odmawia posłuszeństwa i masz starego laptopa. No to rozumiem, że za 20 lat nadal będziesz grał na lapku z 2005 XD
A dlaczego nie skoro ludzie dalej graja na oryginalnych Commodore i Atari?
Z resolution 800x600 w dodatku
Mi to nie przeszkadza.
Zachowujesz te boxy dla historii ale tylko ty je widzisz jako wartościowe. Potem tylko ktoś po tobie będzie to musiał wyrzucić.
Nie, nie tylko ja tylko ci którzy rozumieją cyfrowe dziedzictwo i wartość tych gier. Ty jesteś piratem i nigdy tych gier nie zbierałeś albo gołowąsem. Albo dziedzictwo kulturowe nic dla ciebie nie znaczy. Nikt nie będzie wyrzucał jeśli przekażę dziecku wiedze o wartości tych rzeczy.
Dzięki za opinie :)
Po kolei.
1. Ja bardzo lubię Alizę. Tak. Ale ona NIE JEST WAIFU. Ona jest dla mnie trochę jak Geralt dla Sapkowskiego, jak Aragorn dla Tolkiena, jak Konował dla Cooka. Do tego dochodzi to że gram nią w połowie erpegów :) Ona tutaj jest główną bohaterką bo taki był....Zamysł. Jak Łotrzyca/Rogue z Diablo da sobie radę w Dolinie Lodowego Wichru : ) Nie jest moim awatarem, jest bardziej towarzyszką, bo bardzo dużo gram sobą w eregach albo mam drużynę ja + Aliza i inni (a gram Alizą inaczej niż sobą choćby w takim Pathfnderze a to pomaga w pisaniu)
2. standardowe pomysły fantasy np. szkielety, krasnoludy itp. mogłoby być coś bardziej wymyślnego, - ok, ale pamiętaj jakie są realia Diablo i jakie są realia Forgotten Realms :) Szkielety i krasnoludy bo...Tam istnieją po prostu xd
3. proceduralność, tzn. jeden akapit to jedno opowiadanie a w zasadzie to wspomnienie głównej bohaterki mogło by być to poprowadzone inaczej tak, żeby się to jakoś bardziej ze sobą złączone fabularnie. - wiem, ale powtarzam: ja to pisałem dla zabawy. Potrafiłbym z tego zrobić powieść na 300 stron czy chociaż 200, tylko...Po co? Zwłaszcza że pracuje osobno nad właściwą powieścią. Fanfika nie moge wydać (prawa autorskie do dwóch uniwersów), ale chciałem pokazac tą historię i dlatego jest skondensowana.
4. nie wiem czy jest to wrodzone czy nabyte latami poprzez czytanie fantastyki i powielasz po prostu schematy. - dzięki xd Ale...Nie wiem. Może trochę to i trochę to. ja czytam mase fantastyki, ale specyficznej. Ciężkie low fantasy (Cook, Feliks W. Kres, Martin, Sapkowski, Abercombie, Erikson).
Obecnie kończę powieść fantasy. Mam dwóch betaczytelników i oni mówią że powieść mam wyraźnie lepszą niż fanfik bo:
- Aliza (duch Łotrzyc się unosi ale to własny świat więc nie jest Łotrzycą ale to duchowo ta sama bohaterka jeśli łapiecie o co chodzi xd) nie jest główną bohaterką tylko jedną z kilku więc to skupienie na bohaterze się rozmywa (są rozdziały/epizody gdzie w ogóle jej nie ma)
- mam własny świat, nie jestem ograniczony Diablo czy Forgotten Realms
- nie muszę tego kondensować xd
- dialogi są o wiele lepsze, tak mi się wydaje
- klimat jest taki Cookowo - Kresowy
Jeśli chcecie to napiszcie do mnie na [email protected] albo na fejsa. To wyśle próbkę bo mam już ponad 215 stron (do 300 pewnie dobrnę chyba że mnie Muzy oświecą to będzie więcej xd).
https://www.facebook.com/adam.wojciechowski.925
Big boxów miałem więcej. Był czas że miałem...ciężki okres w życiu, na bezrobociu byłem chyba z dwa czy trzy miechy i sprzedałem dużo. W tym Resident Evil w big boxie, polska edycja za 2000 zł poszło a nałożyła sie wyprowadzka na to. Czy żałuję? Nie. Sprzedawaem starannie tytuły najmniej istotne. Jedyne czego żałuje to sprzedazy polskiej przygodówki Noc od LK Avalon w big boxie w tamtym okresie. Poszła za jakieś 800zł...Ale pluje sobie w brode do dziś. Co prawda mam pełniaka z czasopisma IO, ale ro nie to samo. Troche się odkułem i znów mam tyle ile miaem. Teraz do kolekcji brakuje mi około 4 tytułów. I jeśli idzie o gry video to będzie koniec. Mam (prawie) wszystko co chciałem, zwłaszcza w kategorii cRPG.
I tak moi przyjaciele uwielbiają oglądać tą kolekcję. Pożyczają, szanują i oddają w stanie idealnym. Czasami dyskutujemy, zwłaszcza gdy wpadnie mi coś nowego. ja już nie podziwiam, ale inni czasem tak.
Mój Sprzęt
Windows 10 Pro 64-bit
AMD Ryzen 5 5600G
32 GB RAM
AMD Radeon RX 6600 8 GB
Diablo II chodzi na tym bez zająknięcia. Co zabawne: Outpost II: Divided Destiny chodzi bez szemrania. I jeszcze jedna rzecz: ja posiadam napęd. mam komputer stacjonarny. Komputer bez napędu jest dla mnie upośledzony, niepełny, jak samochód bez kierownicy.
Poza tym posiadam stary laptop, też z napędem. Windows XO, Celeron, 500 mhz bodajże (nie pamiętam dokładnie), z 512 mb ram. Cudowny do tych starych gier, które odmawiają posłuszeństwa na stacjonarce.
Ale to nie jest wszystko od nich, bo gdzie Time Warriors czy Orientalne Noce? No i pamiętam że miałem w big boxie Asghan: The Dragon Slayer ale to było tak słabe że sprzedałem jednemu kolekcjonerowi xd
O, Metal Mutant bardzo nisko a ja cholernie lubie tę grę. A Robinson's Requiem...Za sam pomysł powinno być wyżej.
EDIT: Sorry, oceniłeś tylko to w co grałeś xd Ale Choc Time warriors to był pełniak w Gamblerze :)

Zawsze mam problem z oceną Minionków. Każdy część śmieszy mniej lub bardziej, każda jest niby dla dzieci, ale puszcza oko do dorosłych. Te filmy zaczynają mi się zlewać w jedno bo trochę już ich było. Ten też jest spoko, taki trochę ukłon w stronę historii kina. Cóż, jak ktoś za pierwszym razem polubił te żółte, gadające we własnym języku, chodzące tic-taci to ta część też mu się spodoba. Jeśli nie, to i ta tego nie zmieni.

Sony. Od 2028 koniec wydań fizycznych gier ? Cóż, kiedyś było w tym względzie jakoś fajniej.
Jeśli będę mógł dać imie postaci, wybrać płeć i nie musieć oglądać baby z siusiakiem to ok, biore.
Bogowie Olimpu! Ja kocham system turowy ale czasami przydaje się włączyć realt time. W Pathfinderze jest wybór. Tu: nie.
Pisałem wcześniej na swoim profilu o Diablo II że kończy 26 lat a dodatek 25, a tu się okazuje że pierwszy Icewind Dale...Też kończy 26 lat.
To niesamowity zbieg okoliczności. Moje dwie najukochańsze gry. Ten sam dzień, ten sam rok. Icewind Dale kocham za ten klimat północy. Gdzie wiatr i mróz są przeciwnikami groźniejszymi niż orkowie, gobliny i yeti czy trolle. Kocham wszelkie północne klimaty w grach i nie tylko w grach. Wracam do tej sagi tak średnio raz do roku, taki rytuał, niekoniecznie muszę kończyć, ale pograć trochę tak. Zawsze będę powtarzał że Icewind Dale to jest takie low fantasy w świecie, który jest high fantasy.
No a Diablo II...Diablo II, które tak jak "jedynka" nie było klasycznym fantasy z elfami i krasnoludami a światem zmęczonym wieczną wojną między Niebem a Piekłem. Niby jest akt drugi i pustynia, akt III i dżungla, ale w każdym czuć to stłamszenie. A akt V, z dodatku ma ten północy klimat, który lubię. No dobra, akt I czasem stara się wrócić do tego klimatu z jedynki.
No i Siostry. Zakon Sióstr Niewidzącego Oka. Znane jako Łotrzyce. Szkoda że nie są grywalne, ale chociaż są jako najemniczki. Jedna z tych Łotrzyc przeszła ze mną setki, jeśli nie tysiące godzin w Diablo II. Tylko ona jedna, to samo imię, od pierwszej wizyty w kafejce internetowej w 2000 roku. Potem powiedziałem: chodź Łotrzyco. Idziesz ze mną. I tak minęło nam 26 lat. Walczyłaś dzielnie w Divine Divinity, w Morrowindzie, w sadze Icewind Dale, w The Outer Worlds, w Avowed, w Neverwinter Nights, w Blackguards, w Drakensang, jako towarzyszka w Baldurze, teraz jesteś Dowódcą Krucjaty w Pathfinder: Wrath of Righteous. I doczekałaś się fanfika łączącego te dwie moje ulubione gry (szukajcie fanfika Obca w Dolinie w serwisie Archive of Our Own). Niedługo doczekasz się książki, ciężkiego militarystycznego fantasy w autorskim świecie, gdzie duch Łotrzyc z Diablo II i klimat Doliny Lodowego Wichru są wyczuwalne.
Więc jak mam nie kochać tych gier?
Ja do trzeciego Baldura mam takie zastrzeżenia:
1. Fabuła to taka se jest a sam początek jest zerżnięty właśnie z DOS II
2. Ostatni boss w porównaniu do Irenicusa jest absurdalnie słabo napisany, nawet nie wiem jak się nazywał. O czym ja mówię? Icasaracht z Icewind Dale: Heart of Winter czy Isair i Madae z Icewind Dale II są lepiej napisani od typa...
3. Towarzysze to jest śliski temat. Gale irytujący w pizdu, Halsin jest nijaki jak wszyscy druidzi we wszelkich erpegach (Cernd w BG 2 też był tak samo nudny, Hiravias w Pillarsach też bez szału ale on był i tak najciekawszy), najgorzej napisana postać. Wyll jest taki se. Jaheiry nigdy nie lubiłem. Minsc to wuj wie po co tu jest. Karlach jest świetna. Astarion świetny. Posępna bardzo dobra, ale od początku ten kult Shar to jej pasuje jak wół do karecy. Ta githyanki ma dziwne imię ale jest spoko, choć bez rewelacji. Porównując do towarzyszy z pathfindera czy nawet drugiego Baldura to ogólnie.....no słabo.
4. Lokacje...Wszystko jest takie małe i ściśnięte i kwadratowe, czułem się jakbym grał w pierwsze Neverwinter Nights, ale kiedy wyszło Neverwinter Nights?
5. Po ograniu Pathfindera to mechanika BG 3 jest tak uboga że ludzie kochani.
6. Walka POWINNA mieć możliwość przejścia w RTwP.
7. Niby wszystko ładne, kolorowe, Podmrok wygląda mega, ale zabrakło mi wiecie czego? Klimatu.
Powiem tak.
Obecnie mam napisane 200 stron powieści A5. Własny świat. Aliza i Klaudia i reszta dziewczyn/Łotrzyc z fanfika tam też są (Aliza główna bohaterka też). Ciągle piszę, tytuł jest zupełnie inny :) Klimat to dosyć ciężkie low fantasy będące mieszanką "Księgi Całości" Kresa + "Czarnej Kompanii" Cooka + moje własne pomysły + unoszący się nad tym duch sagi Icewind dale i starych Diablo. Ogólnie jak ktoś grał w Diablo II to są w powieści easter eggi nawiązujące xd Ogólnie miałem już skończyć ale ciągle mi nowe pomysły wpadają do łba i dalej piszę xd
A fanfik...To rzecz zupełnie osobna. Osobna fabuła. Światy znane z gier, dlatego fanfik: prawa autorskie :) Gdybym fanfik mógł wydać to miałby 300 stron, rozwinięcie fabularne wszystkiego, a tak jest te 90 stron, pisane na szybko i dla zabawy ale historię chciałem opowiedzieć. Aliza z fanfika charakterologicznie wiele się nie różni od tej z książki co ją wydam xd W fanfiku jest Łotrzycą, w książce ten...duch Łotrzyc się unosi mocno nad bohaterkami choć one oczywiście o tym nie wiedzą i wiedzieć nie mogą, ale ja tak i kto zna Diablo ten to...wyczuje chyba.
Ach i czytaj wersje na https://archiveofourown.org/works/86672341 bo na wattpadzie jest masa błędów, literówek.
Swoją drogą z Doomem to ja mam problem.
Posiadam bowiem oryginał taki, o, nawet fajny:
Ale big box choćby samego Doom II: Hell on Earth to jest dzisiaj kosmos (cena na ebayu powalają) a w czasie gry gra miała premierę, czy nawet pod koniec lat 90...W Polsce? Ceny zabójcze w stosunku do zarobków...

Minęło dzisiaj:
26 lat od premiery Diablo II,
25 lat od premiery dodatku czyli Lord of Destruction.
Nie ma dla mnie ważniejszej gry w życiu. Nic tak nie wpłynęło na mój styl grania w cRPG, na mój odbiór fantastyki, na moje podejście do kobiet jako protagonistek w cRPG jak i towarzyszy oraz na moją, nazwijmy to umownie, twórczość własną, jak Diablo II z dodatkiem. Sto lat Diablo.

Minęło dzisiaj:
26 lat od premiery Diablo II,
25 lat od premiery dodatku czyli Lord of Destruction.
Nie ma dla mnie ważniejszej gry w życiu. Nic tak nie wpłynęło na mój styl grania w cRPG, na mój odbiór fantastyki, na moje podejście do kobiet jako protagonistek w cRPG jak i towarzyszy oraz na moją, nazwijmy to umownie, twórczość własną, jak Diablo II z dodatkiem. Sto lat Diablo.
A ja niecierpiałem zarówno Goku (debil) ani Vegety (cham). Tylko Piccolo!
No i Videl.
Była jakaś łysa laska ale imię i charakter.... No nie xd Nie pamiętam xd Czyli nie zapadli w pamięć w przeciwieństwie do bohaterów książek fantasy sprzed 30 lat czy towarzyszy z innych erpegów.

No nie jest źle, widziałem całą hordę gorszych akcyjniaków. Miało być na filmwebie 6/10, jest 7/10 bo jednak nie żałuję czasu z tym filmem (inna sprawa że długi bardzo nie jest) a po drugie to ja bardzo lubię Maggie Grace i sorry, no musiałem zwiększyć ocenę xd Swoją drogą bawi mnie trochę że przez ten film, cóż Albania jawi się jako kraj mafii i innej gangsterki xd
Ja na pewno skończę Wratha jeszcze wiele razy w życiu bo to jest gra która idealnie rezonuje z tym czego wymagam od komputerowego RPG.
Ale jako Rój.... No nie, u mnie to jest kwestia immersji. Umiem grać jako ja, umiem grać jako moja książkowa bohaterka ale w żadnym wypadku żadne z nas nie pasuje na Swarm that walks xd Ale korci bardzo xd
Dzisiaj wrócę do Rogue Trader i dam znać jak mi idzie.
A, możesz do mnie napisać jak chcesz na fejsie bo mam sprawę, nic pilnego xd
Narazie gram ogólnie mało, bo też naprzemian w Pathfindera, wczoraj zagryzłem zęby na Xanthirze, aż zmniejszyłem poziom trudnoći bo w pewnym momencie zorientowałem się że ja już tą grę kiedyś uczciwie skończyłem, więc teraz gram dla fanu, trochę dla fabuły bo mam w drużynie Regilla, Daerana i Arue. Regilla i Daerana wcześniej nie miałem i chcę ich poznać lepiej (dialogi między nimi to złoto, z Arue w sumie też), Arue za bardzo lubię by usunąć. Poza tym moja główna postać to Uświęcony Pogromca no i do tego dwóch najemników od Hilora czyli dwie dziewczyny z mojej ksiązki, ale jedna z Mistrz Noży a druga to Uczeń Piki i o ile ogólnie gra mi się fajnie to ani mój Dowódca ani Daeran nie nadążali z czarami leczącymi i gdy Xanthir rozdzielił sie w drugim etapie na pięć rojów to mówię: nie, pierdole, nie dam rady xd
Tak więc bardziej gram dla fabuły i testuję trochę klasy moich dziewczyn a przy okazji Wyrocznię daerana, bo Regill to jest czołg, wiadomo. Dzisiaj wracam do do Rogue Trader, mam już tą Cassie czy jak jej tam, no zobaczymy, podoba mi się.
(tak jak Icewind Dale, dla niepoznaki upudrowane na grę fabularną w stylu Baldur’s Gate).
Icewind Dale ma lepiej napisaną fabułę niż ten symulator chodzenia po łące zwany Baldur''s Gate (mówię o części pierwszej) zaś Icasaracht jak i Isair i Madae to jedni z najciekawiej napisanych antagonistów w cRPG. Ba, mechanicznie jest nawet "bardziej RPG" niż wiele współczesnych produkcji, bo opiera się niemal wprost na AD&D a dwójka na D&D 3.0. Idź na forum RPG Codex, tam im wyłóż te swoje teorie, będzie wesoło. Za chwilę się jeszcze dowiem że Świątynia Pierwotnego Zła i Blackguards też są upudrowane.
Poza tym ja niecierpię określenia "gra fabularna" bo co ono niby oznacza ? Że gra ma fabułę? I że co, gra fabularna = cRPG ? To Jazz Jackrabbit i Mafia też są grami cRPG.

Pocieszny ten film xd Pomimo dosyć brutalnych scen walki/mordobicia, nie jest to dzieło poważne. Najnowsza wersja He-Mana to pastisz samej siebie, pastisz klasycznej fantastyki, zwłaszcza klasycznego fantasy. Na początku filmu czułem się trochę jakby ktoś ożywił ilustracje z okładek metalowego zespołu Manowar :) Gdyby muzykę z tego filmu zmienić nieco w metalową konwencję to niczym by się od Manowara to nie różniło xd W tym filmie wszystko jest mega i epickie xd Bohaterowie są super dobrzy, potężni i mega, wszyscy złole są karykaturalnie źli (zapomniałem że zła wiedźma nazywa się Złolina xd Co za imię xd). Jak powiedział He-Man: potężna i starożytna czarodziejka jest mega... Starożytna i potężna xd Ale Szkieletor to jest mega zrobiony xd Jest karykaturalnie nikczemnym złolem, w cholerę sztampowym ale sam tłumaczy w sposób prosty dlaczego jest zły xdTu wszystko jest mega, wszystko epickie, testosteron wylewa się z ekranu, logiki zero, roboty i statki kosmiczne walczą na równi z bestiami i czarodziejkami ale tak ma być :) Chyba brakowało mi takiego filmu który śmieje się sam z siebie ale jest równocześnie ukłonem w stronę najbardziej kłasycznej fantastyki. Polecam!
No to jest nowy wątek.
Mam nadzieję że gracie w coś fajnego bo ja tak. Ogrywam bowiem Warhammer 40 000: Rogue Trader. Oczywiście na przemian z Pathfinderem ale Pathfindera już kiedyś skończyłem więc to nie priorytet.

Do 191 częsci tytuł wątku brzmiał: "Serie M&M, Wizardry i inne cRPG-i w trybie FPP"
Został on założony przez Adamusa jeszcze w lutym 2001 roku i jest jednym z dwóch najdłużej ciągniętych wątków w historii Gry-Online. Przewinęło się w tym czasie przez niego sporo osób i zasób informacji o Might and Magic VI w nim zawarty jest naprawdę imponujący. Okazało się jednak, że nie tylko o tej grze i tej serii uczestniczący w nim ludzie rozmawiają. Wszyscy jednak są miłośnikami cRPGów i to takich jak właśnie seria Might and Magic, Wizardry, The Elder Scrolls, czy Demise. Jak zauważycie, wszystkie te gry zostały zrealizowane w starym dobrym trybie FPP, gdzie akcję śledzimy oczyma naszej drużyny. Niestety w ostatnim czasie powstaje coraz mniej gier w trybie FPP :(. Dlatego postanowiliśmy mocno rozszerzyć temat wątku i zapraszamy do dyskusji o nie tylko grach cRPG w trybie FPP, ale również o innych grach w które gramy.
Arx Fatalis
Polonizacja: https://drive.google.com/open?id=1R-GjXvNhZ65m8jwiIu8A5xl9VEnBn1kY
Baldur's Gate 3
Poradnik mechaniki rozgrywki Baldur's Gate 3 przygotowany przez Silvarena:
https://silvaren-rpg.blogspot.com/p/baldurs-gate-3-poradnik.html
Demise
Strona polecana przez Wreaker''a:
http://www.decklinsdemise.com/news.php
Diablo + Hellfire
Spolszczenie:
https://wiaparker.pl/projekty/diablo-hellfire/
Dispel
Patche żeby ukończyć grę:
https://drive.google.com/drive/folders/1_Lk0RuFSYBeNWv_FIs8HhGYBJbpPVmly
Might and Magic IV + V: World of Xeen
Wszystko o tych dwóch częściach kultowej serii:
http://www.thecomputershow.com/computershow/walkthroughs/mightandmagic4cloudswalk.htm
http://www.thecomputershow.com/computershow/walkthroughs/mightandmagic5darksidewalk.htm
Might and Magic VI: Mandate of Heaven
Poradnik: https://www.vault.acidcave.net/file.php?id=43
Łatka: https://www.vault.acidcave.net/file.php?id=638
Spolszczenie: https://www.vault.acidcave.net/file.php?id=51
Might and Magic VII: Za Krew i Honor
Poradnik dla posługujących się językiem angielskim:
http://www.the-spoiler.com/RPG/New.World.Computing/might.and.magic7.2/MM7.HTM
Świetne patche do M&M7 przygotowane przez _Mok_''a:
wersja angielska: http://www.mediafire.com/download/mhtsios8azpirwz/mm7_eng_xp_Mok_.7z
wersja polska (CD Projekt - extra klasyka): http://www.mediafire.com/download/37ix261d1dtjgac/mm7_pl_xp_Mok_.7z
wersja polska nowy beta patch (CD Projekt - extra klasyka): http://www.mediafire.com/download/pu11a9gobj95u6i/MM7PL_125_beta_Mok_.7z
Patch polonizacyjny:
http://mm7.heroes.net.pl/uploaded/download/MM7_pl.zip
Might and Magic VIII: Day of the Destroyer
Kolejne niezbędne patche _Mok_''a do M&M8:
wersja angielska: http://www.mediafire.com/download/lc4qopso4lt934s/mm8_eng_xp_Mok_.7z
wersja polska (CD Projekt - extra klasyka): http://www.mediafire.com/download/7900svlys1m72do/mm8_pl_xp_Mok_.7z
wersja polska nowy beta patch (CD Projekt - extra klasyka): http://www.mediafire.com/download/sy48lyb07i48180/mm8pl_testpatch_Mok_.rar
Pathfinder: Wrath of the Righteous
Fanowskie spolszczenie:
https://www.nexusmods.com/pathfinderwrathoftherighteous/mods/342
Vampire the Masquarade: Redemption
Patch polonizacyjny:
https://drive.google.com/drive/folders/1BW-g9-9-5J2n-4xnf7hY9-fSxf_ao_BH?usp=sharing
Wizardry 7
Świetna strona z podpowiedziami:
http://www.the-spoiler.com/RPG/Sir-Tech/Wizardry.7.html
Patch do W7 Gold zrobiony przez nieocenionego _Mok_''a:
http://www.mediafire.com/download/sb52g2h8c1ejsa6/wizgold_txtfix.ra
Wizardry
(strona z poradnikami dla wszystkich części)
http://www.tk421.net/wizardry/
Wizards & Warriors
Niezbędny beta - patch _Mok_''a:
http://www.mediafire.com/download/a6f21dcl7alep5e/WW11beta.7z
Blog Mistrzyni cRPG i przygodówek znanej jako Annelotte (dawniej Shiris) z recenzjami, solucjami i poradnikami do dziesiątek (głównie) starych cRPG, jRPG i przygodówek
http://gryannelotte.blogspot.com/
Poprzedni wątek:
https://www.gry-online.pl/forum/serie-mampm-wizardry-oraz-inne-crpgi-niekoniecznie-w-trybie-fpp-c-43/z6101b189
Lipa trochę bo grają dwa zespoły którym kibicuje xd Minimalnie bardziej jestem za Maroko ale w innych meczach jestem za Szkocją.
Mało oglądam tego Mundialu (godziny z kosmosu) ale teraz leci USA - Australia i to dobry mecz a po 23 Szkocja - Maroko i muszę go obejrzeć bo zapowiada się mega ciekawie. Pozostałe dwa mecze w środku nocy więc odpuszczam.
Co do wolności. Tak, wolność fabularna, w dialogach, wyborach jest naprawdę duża. W pewnym momencie decydujesz o swojej klasie mitycznej a tak naprawdę fabularnej. To czy grasz jako trickster, anioł, demon, licz, chodzący rój, itd absolutnie zmienia styl rozgrywki, nastawienie innych postaci, fabułę, sposób wykonywania questów. Towarzysze? Nie ma w mojej opinii lepiej napisanych. Trzeci Baldur's Gate ma rewelacyjnie napisanych Karlach i Astariona, bardzo dobrze napisaną Posępną a dalej to już tak słabiej, czasem tragicznie. W Pathfinderze NIE MA słabo napisanych postaci. Tam prawie wszyscy są napisani na poziomie Karlach, nawet najgorzej napisani Greybor i Ulbrig wciąż są napisani lepiej niż większość towarzyszy z innych RPG xd Tylko dwie kwestie jeszcze: ustaw automatyczne zarządzanie krucjatą. I bez zarządzania armią gra jest wystarczająco długa. A dwa: walki są długie, ciężkie i potrafią zmęczyć. Tutaj nie ma się co szczypać że zmniejszasz poziom trudności na fabularny bo jakaś walka jest nie do przejścia.
No i chyba nie ma erpega w którym pamiętałbym postacie NPC. Staunton Vhane, Minagho, Nocticula - pamiętam ich cały czas po zakończeniu gry, to są postacie które zostają w głowie.
Pathfinder Wrath of Righteous wielkim erpegiem jest. Ale jest erpegiem trudnym, skomplikowanym i w pewnym sensie... Powolnym. Z tym trzeba się liczyć.
Grę The Outer Worlds stworzyło studio Obsidian Entertainment, a za projekt i reżyserię odpowiadali Tim Cain oraz Leonard Boyarsky (znani wcześniej z pracy nad serią Fallout).
No zobaczymy bo ja wierzę w Obsidian. Co prawda o wiele lepiej bwiłem się przy The Outer Worlds, ale...No Avowed to taki średniaczek. To nie jest paździerz, jeśli ktoś tą grę nazywa paździerzem to znaczy że jego znajomość gatunku ogranicza się do pięciu tytułów na krzyż.
Nie znasz mnie i jak archiwizuje :)
Bo ty swojej kopii legalnie nie możesz sprzedać
Ależ nie o to w tym chodzi.
nie potrzebujesz do instalacji GOGa i internetu
To jest najważniejsze!
no to w czym problem? skończą wspieranie tytułu, wydadzą piątkę a ty dalej będziesz mógł sobie łupać tylko że bez innych graczy jak nie będą chcieli utrzymywać serwerów
Własnie o to chodzi że gra ma sie instalowac i działać w trybie offline: bez internetu, bez serwera, bez Blizzarda. Jak w latach 90tych.
nie, torrenty nie są nigdy rozwiązaniem :) jest to kradzież.
Jestem za a nawet przeciw bo sam nie posiadam ani jednego pirata (mam jednego ruskiego tłoka z 1996 roku którego NIE DA SIĘ kupic legalnie). Ale teraz mi powiedz: taki No One Lives Forever. Nie wiadomo kto ma do tego prawa. Nie ma więc tego GOG ani Steam ani nikt. Możesz mieć co najwyżej używki na płytach. Ale w tej sytuacji, gdy nie wiadomo kto jest właścicielem gry mówienie o kradzieży to...śliski temat. A NOLF nie jest wyjątkiem.
I rozmijamy sie w jednej kwestii. Dzisiaj odpalisz bez problemu Ultimę z 1992 roku. Mówiąc o współczesnych grach ja nie patrze na nie z perspektywy roku 2026. Jam patrze z perspektywy roku 2046. Czy wtedy je uruchomię? Bo to będzie absurd jeśli w 2046 roku będzie dało grać się w Diablo 1 ale w Diablo 4 - już nie.
Ty jako ktoś z zapasem kasy kupujesz dzieło A w celach inwestycyjnych bo wiesz że za X lat będzie sporo warte, przychodzi ustawa i nagle możesz się dymać bo idzie do domeny publicznej.
No nie, w przypadku gier kula w płot bo w celach inwetycyjnych to mozna kupowac big boxy sprzed 30 lat a nie współczesne cyfrówki.
musisz oddać skarb. Tak np funkcjonują Rodzinne Ogródki Działkowe i gry komputerowe w dystrybucji cyfrowej.
Ale na takim GOGu ja nic nie musze oddawać, nawet jeśli gra stamtąd jest wycofana, to dalej mam ją na koncie a dwa że każdą kupioną tam grę zgrywam na dysk zewnętrzny, jako archiwizację.
Skurwiele. Jak dobrze że te wszystkie Steamy i inne bzdury powstały tak późno, dzięki temu cała historia gier od lat 70 tych (a może wcześniej) do początku XXI wieku jest do zachowania. I dobrze że mamy GOG bo on ratuje całą masę gier przed uśmierceniem. Nie wszystko się w ten sposób uratuje ale jakąś część...Muzyka, filmy, książki - wydają się wręcz nieśmiertelne w porównaniu do gier, które w wyniku lobby cwaniaków, po prostu umierają po jakimś czasie. To że każda gra jest jakimś dziedzictwem kulturowym to już ich nie obchodzi.
No ale ludziom się różne dziwne skojarzenia robią w głowie, bez obrazy xd
Towarzyszu, na Bogów, obok Czarnej Kompanii to to nawet nie stało, ale rozumiem że pamięć może płatać figle. Ogólnie natomiast to sie zgadzam.
Pomijając Diablo, to ja w czasach pierwszego BG wolałem M&M VII: Za Krew i Honor.
Skończyłem BG 1 też w wersji EE dopiero w lutym zeszłego roku i masz recke u góry. Aż dziw że dałem aż 7, chyba musze zmniejszyć na 6.
Gry w big boxach, na nośnikach (niechby i na Blu-Ray), brak DRM, brak konieczności posiadania internetu i kont w różnych platformach do instalacji czy uruchamiania gier.
Poprawiłem literówki, delikatnie zmieniłem tekst
spoiler start
(nie ma Tempusa, Alize odwiedza tylko Mielikki)
spoiler stop
. I jestem zadowolony. Wrzuciłem na AO3. Wiem że ludzie będą marudzić, wiem że są błędy, że tekst mógłby być lepszy (a który by nie mógł?) ale nie podchodzę do niego aż tak poważnie/profesjonalnie jak do powieści. To zabawa. Powieść to poważna sprawa. Ale i tak fajnie że napisałem go od A do Z. Chciałem pokazać Alizę w świecie obcym i to się udało.
https://archiveofourown.org/works/86672341
Ach, wersja poprawiona i ostateczna jest tylko na AO3, nie bawiłem się już w poprawki na Wattpadzie.
Nie ma co kruszyć kopii i się kłócić bo wiadomo że nikt nikogo nie przekona, a już kłótnie o tytuły pokroju Divine Divinity...No nie.Sam ocenisz i napiszesz relacje. Przyszli by tu JRK, Rankin albo Annelotte i każdy by napisał co innego.
Ja teraz naprzemiennie Pathfinder: Wrath of Righteous (już kiedyś skończyłem ale gram znowu bo kocham) z Rogue Traderem (pierwszy raz xd). Na chwilę odpuściłem Avowed. Jak te tytuły ogarnę to dokończę Diablo: Hellfire bo jednak postawiłem sobie cel że przejdę bez jednej śmierci postaci i póki co się udaje.
A potem czekają mnie (nigdy nie grałem w nie):
Cyberpunk 2077
Tainted Grail: The Fall of Avalon
Skyrim
Każdego z tych tytułów troszkę się boję, ale chyba mi się spodobają xd
- KOTORy
- Baldur's Gate II i III (ja bardzo lubię trzeciego Baldura mimo że mnie wkurwia)
- Mass Effecty
- Pillars of Eternity I i II
- Tyranny
- Planescape Torment
- Torment Tides of Numenera
- Dragon Age
- Saga Icewind Dale ma specjalne miejsce w moim życiu tak jak Diablo 1 i 2 więc tu naginam temat w nieskończoność
To w takim razie u ciebie w pierwszej kolejności
Natomiast:
- Divine Divinity
- Age of Decadence
- Vampire the Masquarade Bloodlines
- Arcanum
- Świątynia Pierwotnego Zła
- Might and Magic od VI do VIII
- Wizardry 8
- Fallout New Vegas
- Morrowind
- Jade Empire
To jest to co ja zawsze będę polecał każdemu kto nazywa się po prostu fanem gatunku.
Mój przyjaciel był w szoku jak mu powiedziałem że Baldur's Gate II uważam za lepszy niż Baldur's Gate III. Jakbym mu powiedział że w sumie szybciej wrócę do Divine Divinity niż Baldur's Gate III to by dostał zawału xd Ale on jest trochę fanbojem Baldur's Gate 3 xd
No i koniecznie Vampire the Masquarade Bloodlines.
A Heart of Winter to świetny dodatek.

Philip José Farmer - "Przebudzenie kamiennego boga"
Kiedy sięgałem po tę książkę kupioną lata temu w antykwariacie nie miałem pojęcia czego się spodziewać. Bzdurna okładka z facetem trzymającym olbrzymi miecz (żeby jeszcze w tej książce był jakiś miecz!) sugerowała fantasy. Tytuł brzmi super, w każdym razie mi się podoba bardzo, też wskazywał bardziej na fantasy. Ostatecznie wychodzi na to że ów tytuł to największa zaleta książki.
„Przebudzenie kamiennego boga” to science fiction, ale takie bardzo specyficzne. Przypomina, klimatem i fabułą, klasyczny „Wehikuł czasu” H.G. Wellsa i przez pierwsze kilkanaście, może nawet kilkadziesiąt stron, jako tako się podoba. Im dalej jednak w las, tym gorzej i całe szczęście że książka ma ledwo 176 stron A5...Amerykańscy (a jakże!) naukowiec (cóż za niespodzianka!) w wyniku błędu w laboratorium zostaje, cóż, spetryfikowany i przez baaardzo długi czas jest wesołym, nieświadomym posągiem. Wkrótce jednak piorun (?!?) niszczy kamień i facet się budzi a jego oczom ukazuje się prymitywna społeczność humanoidalnych kotów. Ile lat spędził jako posąg? Czemu traktują go jak boga? I skąd się wzięły humanoidalne koty? Czytelnik się dowie o ile styl autora, tragiczny tzw. worldbuilding, mierne dialogi, usypiające sceny walk i masa bzdur logicznych i naukowych go wcześniej nie pokonają. Szkoda, bo początek fajny, ale tak, za przeproszeniem, spieprzyć pomysł (kij, że to jakaś kalka, jak pisałem, „Wehikułu czasu”, można to było ładniej poprowadzić) to mało kto by umiał. Przeczytałem, wymęczyłem na siłę, ale nawet zakończenie, idiotycznie otwarte, mnie zirytowało. Jedna jedyna Awina, humanoidalna kotka, towarzyszka głównego bohatera, jest dosyć sensownie napisaną i w miarę zapamiętywalną postacią, a reszta...Nawet główny bohater to taki męski odpowiednik Mary Sue. Nic mu się nie dzieje, wszystko udaje, jest cholernie mądry, nie tylko umie stworzyć łuk, to kaurat dosyć proste, ale umie skonstruować broń palną, bomby a nawet latające sterowce!
Ech...Jeśli natraficie, nie kupować, chyba że na bookcrossingu albo za złotówkę w antykwariacie. Pomysł fajny, pierwsze naście stron może się podobać, klimat nawet jest, ale cała reszta tak zmarnowana i zepsuta...Szkoda.
mozliwosci zagrania przed premierą - no super, granie w upośledzoną wersje alpha przed premierą....Dzisiaj pełną wersje gry otrzymujemy tak naprawdę po 3 latach gdy wychodzi Ultimate Edition, wcześniej tysiąc patchy w dniu "premiery" i 20 DLC.
wspolny temat jak gry czy fantastyka ogólnie. - poważnie? Laska czytająca romantasy z seksownym wilkołakiem i nie znająca kanonu to jest ten wspólny fandom fantastyki? Gry? To to już w ogóle padaka bo postawisz 30 ludzi obok siebie i oni nie mają ze sobą o czym rozmawiać bo każdy zna co innego.
Dobra, napiszę poważnie choć temat założył pewnie jakiś troll i liczy na jakieś flejmowe odpowiedzi, ale ok.
Kultura gamingu. Paradoksalnie istniała kiedyś i mam tu na myśli głównie lata 80, 90 i ewentualnie początek 2000. Dlaczego ? Bo była relatywnie hermetyczna. To było środowisko, które w dużej mierze określało się nerdami czy geekami (niby nie to samo ale komputery i nowinki techniczne to to co je łączy). Ani komputery ani konsole nie były masowe. Na imprezach demosceny spotykali się ci sami ludzie. Później ci sami ludzie + znajomi spoza demosceny spotykali się na giełdach komputerowych i targowiskach by śledzić nowinki ze świata gier i programów. To było środowisko zamknięte w pewien sposób i nie miało dużego znaczenia czy masz lat 10 czy 50 by do niego należeć lub nie. Swoje robiła prasa komputerowa. Bajtek, Secret Service, Gambler, Reset, ŚGK, redaktorzy się przewijali często pomiędzy redakcjami, w swoim mikroświecie byli znani i szanowani. Była Gambleriada i inne mniejsze imprezy. Do końca lat 90tych komputer nie był oczywistością. Ja miałem farta bo trafiłem do klasy bogatych dzieci gdzie w 1996 roku prawie wszyscy w klasie mieli komputer. I ja miałem komputer. Ale dla dzieciaków sąsiadów, dla kuzynostwa, radochą był Pegasus. Komputer czy PlayStation to marzenie ściętej głowy. Do dziś zdumiewa mnie gdy ludzie z mojego rocznika (1986) czy podobnego mówią że pierwszy komputer mieli grubo po np. 2004 roku. Bo rodziców nie było stać. Po prostu.
W latach 90tych człowiek kupował prasę bo internet nawet dla posiadaczy komputerów to było często marzenie z innego świata, choć kafejki internetowe w pewnym momencie ratowały sytuację. Ale prasa. To było źródło wiedzy. Każdy gracz w Polsce wiedział co wychodzi, co wyszło lub co wyjdzie na rynek za chwilę. Recenzowanych było w czasopiśmie dajmy na to między 20 a 30 tytułów miesięcznie i to wystarczyło. Człowiek miał pojęcie nawet o grach spoza własnego gatunku, co wcale dziwne nie było jeśli np. był fanem cRPG a tych wychodziło.....No dajmy na to jeden na miesiąc. Więc wszyscy gracze w dowolnym miejscu Polski (a pewnie i świata) rozmawiali o tych samych tytułach. Wszyscy grali w Quake'a. Wszyscy grali w Duke'a. Wszyscy grali w StarCrafta. Wszyscy grali w Diablo. Wszyscy grali w Blood. Wszyscy grali w Herosów. Każdy znał klasykę pokroju Dooma, Jazz Jackrabbit czy Dune 2. Wszyscy znali gry z Pegasusa. Nawet jeśli nie grali w ww. (bo nie ich gatunek dajmy na to) to znali bo o tym czytali w prasie albo widzieli jak inni grają albo słyszeli od kumpli. W salonach gier wszyscy ogrywali trzeciego Tekkena lub najnowsze FIFY, bo mało kto miał konsole ale każdy znał. Kafejki internetowe też robiły swoje bo często przesiadywali w nich ci sami ludzie, grali ze sobą w te same gry, zawiązywały się znajomości, przyjaźnie. Gracze mieli ze sobą o czym rozmawiać.
A teraz? Każdy ma komputer lub konsole lub i jedno i drugie. Do tego smartfon. Każdy ma internet. Sęk jest w tym że mimo internetu pozwalającego gadać z gościem z Wyspy Wielkanocnej, nie ma o czym ani z kim rozmawiać. Prasa w zasadzie upadła i żyje tylko dzięki nostalgii za retro i tymi właśnie starymi czasami. Nie ma miejsc spotkań, nie ma giełd, nie ma kafejek internetowych. Steam i inne serwisy dziennie zalewają rynek tytułami, które są szrotem w większości, ale to i tak wystarczy by gracze nie mieli wspólnego tematu do dyskusji, bo następuje, hm, "rozproszenie zainteresowania", czasem tylko przerywane wydarzeniami typu Diablo IV czy Gothic Remake. Widzę to po sobie i swoich przyjaciołach, których znam 20 - 30 lat: w czasach szkolnych graliśmy w zasadzie w to samo i rozmawialiśmy o tym, teraz każdy gra w co innego i nie ma o czym rozmawiać w kwestii gier.
Gry stały się także domeną nowego pokolenia, które gra w dużej mierze w MMO lub na komórkach, tzw. casuale dyktują warunki analityków wielkich korporacji siedzących nad tabelkami z Excela. O jakiej kulturze gamingu może być mowa gdy graczy nic nie łączy? Gdy część niby gra ale ich zainteresowanie ogranicza się do odpalenia gry po pracy z piwem, jednak nie rozumieją i nie znają historii gier bo nie widzą w tym sensu, nie znają pojęć jak FPS, TPP, RPG. Nie muszą. Jak możemy mówić o kulturze gamingu, gdy nie ma autorytetów ani w prasie ani w developerce powszechnie szanowanych i słuchanych, zaś dyskusje o grach w internecie prędzej czy później (zazwyczaj prędzej) kończą się agresją i pyskówką?
Kultura gamingu? Nie istnieje, tak jak nie istnieje fandom fantastyki. To sztuczne twory. Jestem graczem, ale nie czuję się członkiem społeczności graczy. Kocham fantastykę, ale nie czuję się członkiem żadnego fandomu. Niestety. Tak to wygląda.
Sprawa ze Stanowskim i KAS jest absurdalna. Zwykły obywatel uważa to za absurd. Nie może być tak że kłade na pizzy pieczarki i jest 8% a kładę krewetki i jest 23%. Pizza powinna mieć jedną stawkę, bez względu na to czy położę na niej psie gówno czy kawior. Stanowski ma rację że to absurd, ale nie ma racji obrażając urzędniczkę. Kobieta egzekwuje prawo stworzone przez upośledzonych debili jak ten kretyn Domański co to jest teraz ministrem finansów. Nie ma znaczenia czy jest z PiSu czy KO, bo i tak 90% polityków to idioci więc to jeden wuj. To prawo jest do zmiany, nie urzędnik.
Avowed złe nie jest, ma wady, ale ma zalety. Kiedyś skończę ale Rogue Trader wygrał xd
Z twojej listy, jeśli chciałbym klimatyczne przeciwieństwo to bym odpalił Cyberpunka.
O właśnie! Bullzeye_NEO wspomniał o Neverwinter Nights i w sumie ma rację! Tyle że właśnie ja Neverwintera pierwszego i to PODSTAWKĘ, kocham! Uwielbiam! Ma Mega klimat! Wolę w sumie pierwszego Neverwintera niż drugiego!
A drugi tytuł...Dobra, wiem że naginam temat w nieskończoność bo Świątynia Pierwotnego Zła jest polecana ogólnie ale wielu ludzi jej niecierpi a ja ją wielbię.

O, jak dobrze że nie słuchałem opinii i recenzji pseudo znawców z internetu! Mandalorianin w kinowej przygodzie dostarczył mi tego czego oczekiwałem! Jest klimat space opery i Star Wars? Jest! Są świetne sceny walk? Są! Są fajne miejscówki w postaci różnych planet/księżyców? Tak! Dobrze napisane postacie poboczne? Tak! Humor? Pocieszny, ale jest. Oczywiście, schemat jest prosty. Mando u Grogu mają quest, lecą gdzieś, wykonują quest i znów... Ale mi się taki scenariusz, trochę rodem z erpegów podobał! Był co prawda jeden nieco nużący fragment ale nie szkodzi.
No i podoba mi się że Mando to nie jest super hero. Jest mocny, ale dostaje po dupie, są istoty mu równe i są mocniejsi. To dobrze.
Dlatego ja polecam! Idźcie do kina i oglądajcie! Tak każe obyczaj!
Seria jest mi absolutnie obca, ale podobają mi się screeny i sam koncept gry i chyba się skuszę xd
Obecnie mam na tapecie z gier w które grałem już kiedyś:
Diablo
Pathfinder Wrath of Righteous
Które wcześniej nie grałem:
Skyrim
Warhammer 40000 Rogue Trader
Tainted Grail: The Fall of Avalon
Cyberpunk 2077
Avowed
Nie gram już w nic poza cRPG a i to z wykluczeniem dungeon crawlerów i soulslike'ów, także....Nie narzekam na czas ani oryginalność xd
Co do muzyki i filmów to jednak nie umarły, z jednej strony wciąż kupują je kolekcjonerzy a z drugiej coraz więcej ludzi, także pokolenia Z, chce mieć rzeczy na własność bo wie że wszelkie filmy, muzyka, gry w wersji cyfrowej mogą zniknąć, dzisiaj są jutro nie ma.

Dobra, mam słabość do tej serii. Druga część podoba mi się tak samo jak pierwsza. Lubię odpocząć czasem od wszystkich bohaterów, magii i statków kosmicznych i zanurzyć się w ten świat bogactwa i domów mody :) Anne Hathaway jest wiecznie młoda i po dwudziestu latach wygląda tak samo jak w części pierwszej, Meryl Streep jak zwykle wybitna, Stanley Tucci i Emily Blunt także na najwyższym poziomie. Przewidywalny? Może trochę, choć troszkę inaczej wyobrażałem sobie zakończenie. Może ciut ciut za długi ale bawiłem się bardzo dobrze :)
Po północy odpaliłem Rogue Trader. Grałem prawie do czwartej nad ranem xd Ale mam problem. Tuż przed pójściem lulu trafiła się walka z Pomiotem Chaosu i ten ziomal wytarł moją drużyną podłogę :p Może i śpiący byłem w wuj ale nie na tyle bym nie myślał logicznie. Oczywiście system i świat Warhammer 40000 jest mi w zasadzie obcy.
Nie ukrywam że tego typu walki są fajne gdy mam mocną ekipę i wgryzłem się w grę, a teraz gdzie mam drużynę leszczy barowych na bodaj 4 poziomie... No to jest mega irytujące i się zastanawiam nad zmianą poziomu trudności na jakiś niższy niż Standardowy. Może się starzeję i nie mam cierpliwości do pieprzenia się z jedną walką pół dnia.
Ale co za problem, jeśli big boxy były by na zamówienie albo część egzemplarzy w big boxach część w DVD boxach? Te kolekcjonerskie wydania można sobie wsadzić w zad bo kolekcjonerskie wydanie bez płyty albo z jakimś DRM to jest kpina.
No to ludzie byliby zmuszeni do zakupu napędów blu Ray tak jak kiedyś byli zmuszeni kupić napędy CD z potem DVD. I wtedy by się zmieściło. Przypominam że kiedyś to był standard że takie gry jak Atlantis czy Phantasmagoria zajmowały po cztery czy więcej płyt CD.
Po północy odpaliłem Rogue Trader. Grałem prawie do czwartej nad ranem xd Ale mam problem. Tuż przed pójściem lulu trafiła się walka z Pomiotem Chaosu i ten ziomal wytarł moją drużyną podłogę :p Może i śpiący byłem w wuj ale nie na tyle bym nie myślał logicznie. Oczywiście system i świat Warhammer 40000 jest mi w zasadzie obcy.
Nie ukrywam że tego typu walki są fajne gdy mam mocną ekipę i wgryzłem się w grę, a teraz gdzie mam drużynę leszczy barowych na bodaj 4 poziomie... No to jest mega irytujące i się zastanawiam nad zmianą poziomu trudności na jakiś niższy niż Standardowy. Może się starzeję i nie mam cierpliwości do pieprzenia się z jedną walką pół dnia.
Czy w Gothic mam możliwość wyboru rasy i klasy? Nie. Czy mogę grać kobietą? Nie. Która daje większe możliwości rozwoju postaci? Morrowind? Która odchodzi od klasycznego fantasy? Zdecydowanie bardziej Morrowind. Która daje większy świat i większą swobodę podróży? Morrowind. Gdzie jest więcej miast, frakcji, tajemnic, książek do czytania o świecie, lokacji typu jaskinie, kryjówki? Która daje większe poczucie samotnego wędrowca w świecie? Morrowind.
1. Steam zabił piękno kolekcjonowania fizycznych wydań i był gwoździem do trumny big boxów.
2. Nie uznaje DRM, dany egzemplarz gry ma być wiecznie mój tak jak gdy kupuję książkę czy płytę muzyczną.
3. Dziecko, gram w gry od ponad 30 lat, mam ich w fizycznych wydaniach około tysiąca, na GOG ponad 300. Amisz? Tylko pod tym względem że od kilku lat gram niemal wyłącznie w szeroko pojęte cRPG.
Nie lubie tej serii i cała afera trochę mnie śmieszy ale potem sobie przypomnialem że sam się mocno wkurwiłem gdy się okazało że Rogue w Diablo IV to nie jest kanoniczna Rogue z Diablo 1 i 2 tylko jakieś chuj wie co robi że Rogue to może być facet. A dla mnie Rogue z Diablo to tylko kobieta, z Zakonu Sióstr Niewidzącego Oka... Tak więc trochę rozumiem wkurw fanów God of War.
Aż żałuję że mam nowe konto bo siedzę tu jakieś 22 lata albo lepiej. No trudno.
Gracze najpierw oburzają się że ich medium, ich pasja, to co kochają, jest traktowane przez mainstream po macoszemu a potem sami dają się robić w balona. Ze wszystkich dziedzin kultury, gry znikają najszybciej i najłatwiej jest je po prostu...Wyłączyć. Zlikwidować. Sprawić by ślad po nich nie został. Nie dotyczy to rzecz jasna gier sprzed ery Steama, ale te od Steama: już tak. Malarstwo i rzeźba: tysiące lat. Muzyka w zasadzie też czasami. Przynajmniej setki. Dzieła literackie od starożytności przetrwały, nie wszystkie ale najważniejsze i owszem a nie mówimy o 30 latach a o czasami nawet okolicy 3000. Nawet w przypadku młodego relatywnie filmu, nie ma problemu z kopiami; uruchamianiem poza sferą internetu bo nawet najnowsze filmy wciąż są wydawane, nie tylko na Blu-Ray, ale i na DVD. A gry? To że do ich instalacji i uruchomienia potrzebne jest cokolwiek więcej niż sam komputer to abstrakt. Jeszcze wersje GOG to z bogami sprawa, ale tak? Że niby gry dużo zajmują? A jaką pojemność mają płyty Blu Ray, BDXL czy Ultra HD Blu-Ray? No właśnie. Wystarczające.
Gry muszą być w sprzedaży w wariancie 100% offline, przynajmniej do uruchomienia. Bo za ileś lat np. gry Blizzarda - mam na myśli choćby Diablo III i IV, a zwłaszcza IV - może przepadną w otchłani niebytu. Każda tego typu gra sieciowa powinna dostać uproszczony tryb single player dla chętnych DRM Free offline. A ogólnie każda: tryb offline zarówno do instalacji jak i uruchomienia. No ale jeśli gracze nie wezmą tego w swoje ręce....To słabo widzę przyszłość gier i ich archiwizację. Ale chyba coś się powooooli zmienia w mentalności (choćby GOG Preservation Program, ale to powoli idzie ale idzie).
No a wracając do Diablo, chciałem grać właśnie takim harcownikiem trochę gdzie dam jej do łapy łuk a czasem krótkie ostrze typu krótki miecz i puklerz. No ale za dużo oczekuję realizmu od hack and slasha o walce z demonami.
To już robi się bardziej skomplikowanie.Bo istnieli:
łucznicy konni różnych ludów stepowych,
Bizantyjczycy,
niektóre formacje bliskowschodnie,
część wojsk azjatyckich,
które używały łuków i jednocześnie miały tarcze. Niekoniecznie w ręku podczas strzelania, ale jako element wyposażenia.
No i harcownicy!
Harcownik zwykle:
działał przed główną linią,prowadził rozpoznanie,nękał przeciwnika,strzelał,wycofywał się,czasem walczył wręcz.
I tacy ludzie bardzo często mieli bardziej wszechstronne wyposażenie niż "czysty" łucznik.
Ja lubię realizm, oczywiście
Nawet w fantasy jakie piszę moje bohaterki noszą krótkie luki kompozytowe ale do walki wręcz mają krótkie miecze typu rzymski gladius oraz właśnie puklerze. Tylko jedna z nich, kuszniczka, może sobie pozwolić na małą okrągłą tarczę wikingów na plecach.
Nie trawię tej serii, ale trzeba być albo bardzo smutnym albo bardzo złośliwym człowiekiem, by mieć problem z tym, że główna bohaterka jakiejś gry to kobieta.
Potrzebne to jak dziwce majtki. Są remastery, wystarczy. Niech lepiej stworzą nowe gry w Forgotten Realms, tak jakby ten świat był mały i nie było miejsca na nowe historie.
Bogowie, ale mnie namawiacie xd Jest promka na GOGu to kupuje dzisiaj Deluxe Edition xd
Czytam wasze uwagi. Na AO3 wrzucę to dopiero 16 czerwca. Macie rację z bogami. Sama Mielikki l, dobrotliwa bogini lasów wystarczy, u niej ma to jakiś sens logiczny. Tempus jest tu zbędny.
boi się smoka,
daje się zaskakiwać,
obrywa,
zostaje prawie zabita przez drowa,
ma problemy w Podmroku,
nie jest potężną czarodziejką ani wybrańcem.
W książce nie jest centralną postacią, tam świat gra o wiele większą role. Ale to pokaże wam później.
Dziękuję wszystkim za uwagi (na kolejne czekam też xd). Postaram się troszkę poprawić tekst, ale nie ukrywam że traktowałem go trochę jak poligon doświadczalny przed bardziej poważnym pisaniem i by zobaczyć gdzie robię błędy. Tekst ten, mimo że jak napisałem, był kolejnym elementem doświadczenia i testem, powstał z mojej miłości do do Diablo, do Forgotten Realms (a może głównie do Icewind Dale) i do tej miedzianowłosej panny, która podróżuje ze mną ponad 20 lat przez większość światów cRPG. Najważniejsze że pomimo błędów sam pomysł wam się podoba a Aliza i Klaudia się obroniły jako bohaterki.
Fanfik to fanfik, wrzucę go po poprawkach na AO3, może sobie wydrukuję na pamiątkę :) Natomiast ta historia siedziała we mnie od dawna i chciałem ją w końcu opowiedzieć.
I jeszcze prośba do tych co wyżej pisali... No bo tam napisaliście gdzie mam błędy... A dacie radę napisać co było na plus, cokolwiek? :)
Najważniejsze że żaden nie napisał że Aliza i Klaudia są chujowo napisane albo że sam pomysł na crossover jest słaby xd
A, coś jeszcze napisze :)
1. Czytałem wiele gorszych tekstów i to wydanych
To jest komplement. Poważnie. Bo to oznacza że aż takim grafomanem nie jestem a skoro przeczytałeś do końca to też coś znaczy xd
2. Nie wiem czy byłaby możliwość żebym Ci wysłał moją właściwą książkę na maila
Szukam beta czytelników bo nie mam komu dać xd Mam przyjaciela, ale on jest taki że zawsze powie że jest zajebiście xd
3. Od liceum marzyłem by napisać i wydać legalnie chociaż jedną książkę. Nie wiem czy to potrafi zrozumieć ktoś kto nie jest pisarzem ale... Aliza jest dla mnie tym kim kim Geralt dla Sapkowskiego a Frodo i Aragorn dla Tolkiena. Nie chcę żeby umarła w momencie gdy ja zdechnę.
To są prawie trzy dekady. Nawet jeśli przeczyta właściwą książkę pięć osób to będę miał satysfakcję że egzemplarz obowiązkowy w Bibliotece Narodowej będzie na wieki tam i gdzieś między kryminałem Mroza, jakimś tomikiem poezji którego nikt nie czytał i monografią dworca kolejowego w Koluszkach będzie sobie siedzieć miedzianowłosa łuczniczka podróżująca przez północne góry. To będzie fajne uczucie. Mimo wszystko xd
Jak mówiłem, tekst jest surowy, bez korekty i redakcji. Natomiast odniosę się tylko do jednego. Aliza jest główną bohaterką więc to wokół niej musi się kręcić fabuła :) Postacie z charakterem? Tutaj się nie zgodzę że nikt. Aliza i Klaudia to mój priorytet. Kalanir też myślę że mi wyszedł.
Natomiast we własnej książce, nie w fanfiku, Kyra, Vera i Annor są o wiele bardziej rozwinięte charakterowo. Tutaj nie było miejsca na to bo nie chciałem rozwijać tego tekstu do rozmiarów powieści. Ten tekst to miało być, cóż testowe połączenie moich dwóch ulubionych światów fantasy i jak ulubiona postać ze świata X da sobie radę w Y.
Tak czy owak, fajnie że całe przeczytałeś. Nie obrażam się za krytykę. Pewne rzeczy może poprawię ale że nie zamierzam tego wydać... Jestem zadowolony xd
Ultima IX (1999),
Wizardry 8 (2001),
Neverwinter Nights (2002).
I ja nie mówię że Gothic nie miał zalet! Masz rację z tym światem i makietą i NPC. ALE RYCERZ NIE JEST MÓJ KLIMAT, MÓJ TYP FABUŁY, ŚWIATA, MECHANIKI TWORZENIA I ROZWOJU POSTACI. Miał zalety, ale tak jak Morrowinda i Neverwinter Nights pokochałem od razu tak tu się odbiłem. Ja ogólnie nie jestem wrogiem Gothica. Jestem wrogiem jego fanatycznych fanbojóe.
Fanfik nie był czymś, co planowałem napisać, bo tego typu twórczość po jakimś czasie w końcu ginie pod naporem, nazwijmy to, konkurencji. Jednak mając w głowie historię, która nie rozgrywa się we własnym uniwersum, a w gotowych, chronionych prawami autorskimi światach, nie ma innego pola manewru. Obca w Dolinie to taka właśnie historia. Ci z was, którzy znają uniwersum Diablo, a zwłaszcza część pierwszą i drugą, poczują się tu jak w domu. Nie chcę jednak spojlerować historii w żaden sposób w tym momencie. Mogę za to powiedzieć tyle: główna bohaterka, Aliza, nie jest jakimś chwilowym wytworem mojej wyobraźni. Pojawiła się w moim życiu 25 (a może 26?) lat temu jako pierwsza Łotrzyca, którą otrzymujemy do pomocy w walce ze złem od Kashyi po zabiciu Krwawej Orlicy (to że dostałem Alizę a nie którąś z pozostałych 39 Łotrzyc to czysty przypadek). Od tamtej pory zwiedziła mnóstwo światów. Walczyła w Icewind Dale, przemierzała Vvardenfell w Morrowindzie, była Stanowicielem Kyrosa w Tyranny, odwiedziła Wybrzeże Mieczy, Golarion i wiele innych krain. Dawno już przestała być Łotrzycą z Diablo, stała się postacią samodzielną. Nie awatarem, bo samym sobą też gram tam, gdzie z jakichś powodów nie chciałem nią grać. Towarzyszką fantastycznych światów? To bardziej. Zawsze jednak z łukiem i miedzianymi włosami zawiązanymi w kucyk. Metapostać, podróżnik między światami. Niedawno w końcu spełniłem marzenie: napisałem książkę fantasy w samodzielnie wykreowanym świecie, gdzie Aliza jest oczywiście główną bohaterką, ale nie jest, co oczywiste, Łotrzycą, choć nawiązań do Zakonu Sióstr Niewidzącego oka uważny czytelnik znajdzie przynajmniej kilka. Niedługo pewnie zostanie wydana, tylko wiadomo, korekta, redakcja...A fanfik? To inna historia z tą samą postacią. Tylko zaznaczam: tekst jest dosyć, powiedzmy, surowy, nie doczekał się korekty i redakcji, ale tak jak na niego patrzę, to jakichś większych błędów być nie powinno (mam nadzieję, wiadomo, mogłem coś przeoczyć). To nie książka, to fanfik pisany dla zabawy. Napisany dla siebie samego. No i napisany dla Alizy, bo po 26 latach wspólnej historii w grach, zasłużyła na nieśmiertelność w opowieściach. No to...Miłej lektury xd
https://www.wattpad.com/story/411895111
https://www.gry-online.pl/top-listy/the-best-crpg/
Masz, jak ograsz tyle co ja, wróć i przeproś. A teraz won, nie mam ochoty na pyskówki z dzieciarnią.
Cyrkowy kuglarzu, to wszystko cRPG a cRPG to gatunek dla mnie. Dobrze znam pierwszego Gothica, on ma zalety, ma fajne pomysły ale był przeciętny w dniu premiery i jest przeciętny dziś.
To po kiego grzyba tu wcthodzisz i piszesz
Nie będziesz mi mówił co mogę czytać i co komentować zwłaszcza że pisałem na temat ochrony gier i połączenia z netem. O jakości Gothica pisałem bo niejaki XdekHckr wywołał mnie odnośnie samej gry.
poziom ówczesnych RPG-ów dla nastolatków
Jedynym erpegiem dla nastolatków w tamtym czasie był Gothic bo miał postacie z mentalnością menelów z gimnazjum. To jeszcze były lata gdy cRPG był gatunkiem niszowym i zaawansowanym, najbardziej nerdowskim, bo kuglarze twojego pokroju byli zbyt głupi by grać w Might and Magic VII, Wizardry 8 czy nawet sagę Icewind Dale.
Pierwsze Diablo to jest arcydzieło. Gra, w której widać ślady pierwotnych planów stworzenia gry turowej a ostatecznie wyszedł ciężki i mroczny tytuł, który był hołdem dla "rogalików". To była, czy raczej jest, gra niemal taktyczna, wymagająca ostrożności. W tym roku, 31 grudnia, kończy 30 lat.
Jedna z gier życia.
A ja to kupię, lubię wszelkie ksiażki w jakiś sposób związane z poslkim gamedevem, grami, czasopismami etc. Pewne...świadectwo epoki.
1. Książki, to wiadomo, a czytam bardzo rózne rzeczy
2. Powiedzmy że filmy i seriale ale to zależy od nastroju
3. Podróże. Co prawda po Polsce ale jednak.
4. Nie wiem czy pisanie (do szuflady jak i nie do szuflady) to hobby ale jeśli tak to też się liczy.
5. na upartego bardzo muzyka, ale to chyba każdy.
6. Fantastyka (głównie fantasy) to bardzo ważne hobby tak ogólnie ale dotyka książek, muzyki, filmu, anime itd. więc trudno to jakoś ogólnie zamknąć w ramy.
I sorry za nieład i burdel na regałach i biurku ale cały czas coś tam kłade "na chwilę" i ciągle po przeprowadzce jeszcze wszystkiego nie ogarnąłem xd
- poznałem go wtedy gdy ogrywałem lub miałem ograne: Diablo, Diablo II, Might and Magic VI, VII i VIII, Return to Krondor, Dungeon Siege, któreś Icewind Dale (może oba), drugiego Baldura i wuj wie co jeszcze.....No i Morrowind i Neverwinter Nights. Przy każdej z tych gier Gothic wyglądał jak kupsztol i nie mam tu na myśli tylko grafiki a całokształt (tak, uważam że Morrowind bije go po dupie pod KAŻDYM względem)
- nie lubię klimatu meneli, obozów i debili rodem z gimnazjum a tak zawsze odbierałem Gothica
- odbijam się od 95% cRPG gdzie nie mogę tworzyć własnej postaci
- fabuła tej gry to dla mnie żenujący dowcip
- główny bohater ma gębę debila, zresztą jak 90% tych, których spotyka
- tak, ta gra JEST drewniana jeśli idzie o walkę i sterowanie
- niecierpię trybu TPP w grach
- system rozwoju postaci (czyli mechanika) w tej grze to dla mnie "meh"
I tyle w temacie. Nie chce mi się tłumaczyć więcej, jak chcesz to kontynuować to nie tu, ale nie gwarantuję czy będę miał ochotę odpowiedzieć.
Po prostu, w skrócie: ta gra nie rezonuje z moim typem fantasy i RPG.
W zasadzie niecierpię Gothica i Gothic Remake mi zwisa i powiewa, ale....To bowiem nie dotyczy tylko Gothica. Gracze najpierw oburzają się że ich medium, ich pasja, to co kochają, jest traktowane przez mainstream po macoszemu a potem sami dają się robić w balona. Ze wszystkich dziedzin kultury, gry znikają najszybciej i najłatwiej jest je po prostu...Wyłączyć. Zlikwidować. Sprawić by ślad po nich nie został. Nie dotyczy to rzecz jasna gier sprzed ery Steama, ale te od Steama: już tak. Malarstwo i rzeźba: tysiące lat. Muzyka w zasadzie też czasami. Przynajmniej setki. Dzieła literackie od starożytności przetrwały, nie wszystkie ale najważniejsze i owszem a nie mówimy o 30 latach a o czasami nawet okolicy 3000. Nawet w przypadku młodego relatywnie filmu, nie ma problemu z kopiami; uruchamianiem poza sferą internetu bo nawet najnowsze filmy wciąż są wydawane, nie tylko na Blu-Ray, ale i na DVD. A gry? To że do ich instalacji i uruchomienia potrzebne jest cokolwiek więcej niż sam komputer to abstrakt. Jeszcze wersje GOG to z bogami sprawa, ale tak? Że niby gry dużo zajmują? A jaką pojemność mają płyty Blu Ray, BDXL czy Ultra HD Blu-Ray? No właśnie. Wystarczające.
Gry muszą być w sprzedaży w wariancie 100% offline, przynajmniej do uruchomienia. Bo za ileś lat np. gry Blizzarda - mam na myśli choćby Diablo III i IV, a zwłaszcza IV - może przepadną w otchłani niebytu. Każda tego typu gra sieciowa powinna dostać uproszczony tryb single player dla chętnych DRM Free offline. A ogólnie każda: tryb offline zarówno do instalacji jak i uruchomienia. No ale jeśli gracze nie wezmą tego w swoje ręce....To słabo widzę przyszłość gier i ich archiwizację. Ale chyba coś się powooooli zmienia w mentalności (choćby GOG Preservation Program, ale to powoli idzie ale idzie).

O, jakie to było naiwnie słodkie :) Takie trochę dla...Bobasów xd Ale oglądało się sympatycznie jeśli tylko przymknie się oczy na pewne zachowania bohaterów xd Studio Ghibli nie zawodzi. A ja nadrabiam zaległości z filmami ich produkcji xd
to nie chcę hack''n''slash jakim de facto jest Pathfinder.
I na tym kończę dyskusję z Panem nołnejmem i nawet kolejnych postów jego czytać nie będę i leci do ignorowanych bo nie mam zamiaru tłuc się z kolejnym gościem, który Pathfindera zalicza do hack and slashy (hack and slashe TO TAKŻE cRPG). Wystarczy że ignoranci Icewind Dale nazywają hack and slashami, Pathfindera tak określać: nie zdzierżę.
a nie grałeś najwyraźniej w te naprawdę prawdziwe, czyli "papierowe". Nie rzucałeś kością k100 na trafienie, albo k6 ciesząc się, jak niespełna rozumu z drugiej pod rząd 6 na teście na siłę.
Bardzo przepraszam Pana Mądrego, ale no zaczynałem w okolicy 2000 roku (może późno, sorry) od sesji w WFRP, potem biegałem do bodajże łódzkiego Game Lorda by z zaoszczędzonych pieniędzy gdy jeszcze nie pracowałem, kupić sobie podręczniki do trzeciej edycji D&D. No ale ty lepiej wiesz w co grałem w co nie.
Żydo-esbek, chyba najgorszy.
Już kiedyś ktoś na pewnym forum pytał mnie czy jestem Żydem czy UBekiem. Trafił cholera....
Tam mnogość wyborów i mechanik miażdży każdą inną grę łącznie z pathfinderem.
Nie będę dyskutował. hack and slashe poza Diablo usypiają mnie i nudzą i nie widze sensu zaawansowanych mechanik w tego typu grach.
Pewnie ma na to wpływ również co chwilę wnerwianie się na kolejne głupoty tej gry
Kompletnie nie widze głupot tej gry, za to wady i głupoty Tormenta i wszelkich gier opartych na idiotycznym systemie AD&D (w tym drugi Baldur) - jak najbardziej.
demony teleportują się między wymiarami,
ludzie zmieniają się w roje owadów,
a ty zatrzymałeś się na: geometria wejścia do tawerny się nie zgadza.
hirołsy, paper rp, książka, rozbudowane tworzenie postaci itd.), a ta gra definitywnie próbuje być wszystkim i jej to nie wychodzi.
Oczywiście że wychodzi bo ta gra nie jest ksiażką, ma odpowiedni balans między walką a nie-walką, opcja strategiczna jest, powtarzam: OPCJONALNA a rozbudowane tworzenie postaci to zaleta. Ja rozumiem że nie każdemu tak epicka gra się podoba ale to nie mój problem.
książkową ilością tekstów oraz niestety dorównującą im ilością walkom. Całość na tle innych RPG wypada słabo przez brak balansu.
Kompletnie nie odczuwam braku balansu. ten chaos, ilość walk wymieszana z ultra zaawansowaną mechaniką i masą tekstu to to czego oczekuje do prawdziwego RPG.
mówię o cRPG tekstowym
Nie istnieje coś takiego jak cRPG tekstowe. Tzn. domyślam się o co chodzi ale to jest zbyt rozmyta nazwa, z którą spotykam się pierwszy raz w życiu.
Nie, ja chcę coś co brzmi jak ballady śpiewane przez bardów z tamtego świata. Fajnym przykładem jest "Wilcza zamieć" z Wiedźmina tylko ja bym chciał coś takiego np. z Forgotten Realms. Power metal to lubiłem w liceum, teraz nie.
Dobra, ale jeśli ty tak grasz w tą grę to ja się nie dziwię że tak ją odbierasz. Przecież jak jesteś w bibliotece to widać gryfa, który odlatuje i to jest Ulbrig który wpada do Serca Obrońcy.
I kolejne uwagi: 1. Nie, ja nie chcę kampanii D&D bo takowa już istnieje. Nie mam czasu, pieniędzy ani drużyny ani ochoty na papierowe RPG. Ja chcę tego przeniesionego na komputer i to P: WotR mi daje. 2. Nie oczekuje dynamiki od erpega. Oczekuję tego właśnie tej toporności, tego walenia excelem po ryju, gdzie postać tworzę godzinę, gdzie musze siedzieć przy awansie postaci myśleć nad doborem każdego atutu. Bo to mi daje niesamowitą immersje kiedy moje cztery dziewczyny, każda walcząca wręcz, dostaje atut Tyłem do siebie. Porównujesz to do zręcznościowego PoE, którego dynamika jest zupełnie inna.
Nigdy nie grało mi się tak trudno
A kto powiedział że ma być łatwo? O to chodzi że ma być trudno. prowadzisz krucjatę w walce z demonami, nie polujesz na gobliny pod Targos. To jest ten sam typ co Temple of Elemental Evil. Normalny jest....Przyjemnym poziomem trudności. Później może pokażę drużynę, ale u mnie przyjemny skład to jest skład (Dowódca + 3 najemników ale ja gram specyficznie bo to postacie wzorowane, no, na mojej powieści ale to nieważne)
1. Aliza - Uświęcony pogromca Krótki łuk + krótki miecz + tarcza
2. Klaudia - Wojownik Lekka + krótki miecz + tarcza
3 Vera- Uczeń piki Broń drzewcowa + długi łuk
4. Kyra - Nożownik Krótki łuk + dwa sztylety na walce dwiema broniami Do tego najpierw
Lann + Daeran, teraz Regill + Daeran i zobaczymy jak mi się bedzie fabularnie podobało, bo jak dam radę na samych miksturach to polecę w Arushale + Regill. I póki co taka drużyna przechodzi przez wszystko jak baba przez kapustę a nawet na Core daje radę ale tojuż wymaga taktyki level master.
Dragon Age: Origin. Tam walki też były wyzwaniem
Tam walki prawie nigdy nie były wyzwaniem, proszę nie żartować.
Po około 15 latach wróciłem do cRPG i spotkałem tę grę
A, dobra. To nie jest gra dla ludzi, którzy "hehe, no, nie grałem w gatunek 15 lat i wracam i zaczynam od Pathfindera." To tak jakbyś wsiadł po 15 latach nieprowadzenia do bolidu Formuły 1 i stwierdził że no, jedzie za szybko. Pathfinder to jest krucjata, wieczna wojna, ilość walk daje mi niesamowitą satysfakcję, są świetnie zrobione, klimatyczne, ale jest bardzo dużo momentów dialogowych, z wyborami. Tak, to jest excelowy erpeg, ale taki ma być, takich brakuje. Pierwszy raz w życiu stworzyłem drużynę idealnie taką jaką chciałem bo ilość klas na to pozwala. Nawet Icewind Dale II czy Świątynia Pierwotnego Zła nie dają takich możliwości bo tam robię po prostu Wojownik + Wojownik + Wojownik + Wojownik/Złodziej. Ty szukasz erpegów lekkich i szybkich, prowadzących za rękę. Ja czasem też takie lubię, ale głównie szukam erpegów powolnych, długich, ciężkich, gdzie myślę nad każdym punktem umiejętności i atutem, każdym atakiem, gdzie fabularnie moi bohaterowie są gnieceni po ziemi. Po skończeniu Pathfindera jestem zmęczonym dowódcą krucjaty a nie wielkim herosem. I oto chodzi.