Komentarze do wiadomości: Reżyser The Blood of Dawnwalker mówi wprost: gracze powinni podejść do nowego RPG współtwórców Wiedźmina 3 tak jak do Baldur’s Gate 3 i nie żałować niczego

Forum Gry RPG
Dodaj komentarz
01.05.2026 21:02
Persecuted
3
6
odpowiedz
11 odpowiedzi
Persecuted
167
Adeptus Mechanicus

Według Tomaszkiewicza The Blood of Dawnwalker zostało zaprojektowane z myślą o wielokrotnym przechodzeniu.

To ja podziękuję, gier RPG tego typu nie trawię. Kiedy znasz już całą fabułę, to dodatkowe dialogi czy zadania poboczne nie są warte poświęcania kolejnych kilkudziesięciu godzin na przechodzenie wszystkiego od nowa. Tym bardziej, że to prawdopodobnie właśnie fabuła będzie motorem napędowym tej gry, bo sama rozgrywka wygląda raczej średnio interesująco.

01.05.2026 21:01
2
5
odpowiedz
2 odpowiedzi
Assassinek06
122
Generał

Tak jak pisałem wcześniej. Będą wymuszać kilkukrotne podejście do gry. Słabe to.

01.05.2026 14:25
1
1
odpowiedz
sky0045
23
Pretorianin

Wszystko pięknie tylko czemu nie pokazali tych dialogów i konsekwencji w nagraniu z gameplayu? Tam było tylko kilka minut biegania po lesie i tłuczenia wrogów, i to raczej w dyskusyjnym poziomie animacji w zasadzie najciekawsza była przemiana w wilka

01.05.2026 15:40
Silas1415
1.1
3
odpowiedz
Silas1415
31
Konsul

sky0045 Gdzie bieganie wilka też ma imo dość dyskusyjną animację. W ogóle przy tym jak to na najnowszych gameplayach wygląda, to dziwi nadal ta dość szybka premiera, bo jak do tej pory trochę czuć tu drewno, to wątpię, że zdążą tu coś widocznie poprawić.

01.05.2026 21:01
2
5
odpowiedz
2 odpowiedzi
Assassinek06
122
Generał

Tak jak pisałem wcześniej. Będą wymuszać kilkukrotne podejście do gry. Słabe to.

01.05.2026 21:05
Persecuted
2.1
2
odpowiedz
Persecuted
167
Adeptus Mechanicus

Dokładnie. Szczerze nie znam gry fabularnej, która jest tego warta. W sensie ograć ponownie po dłuższej przerwie można, sam tak robię, ale żeby startować z nową kampanią zaraz po ukończeniu pierwszej, to absolutnie nie. Kiedy znasz już całą fabułę i wszystkie twisty fabularne, dialogi, motywy postaci itd., to kolejne przechodzenie gry jest zwyczajnie nudne i te kilka dodatkowych zadań pobocznych czy linii dialogowych zwykle tego nie rekompensuje. No chyba, że gra oferuje jakieś NG+, które zupełnie odmienia rozgrywkę, ale w RPG to rzadkość.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-05-01 21:08:01
02.05.2026 23:09
Iselor
2.2
1
odpowiedz
Iselor
49
Senator

To ma sens jak w Pathfinderze gdzie inaczej się gra Magiem o klasie Mitycznej Azata a inaczej Uświęconym Pogromcą który poszedł w Trickstera. Nawet w Icewind Dale II mialo to sens.

01.05.2026 21:02
Persecuted
3
6
odpowiedz
11 odpowiedzi
Persecuted
167
Adeptus Mechanicus

Według Tomaszkiewicza The Blood of Dawnwalker zostało zaprojektowane z myślą o wielokrotnym przechodzeniu.

To ja podziękuję, gier RPG tego typu nie trawię. Kiedy znasz już całą fabułę, to dodatkowe dialogi czy zadania poboczne nie są warte poświęcania kolejnych kilkudziesięciu godzin na przechodzenie wszystkiego od nowa. Tym bardziej, że to prawdopodobnie właśnie fabuła będzie motorem napędowym tej gry, bo sama rozgrywka wygląda raczej średnio interesująco.

02.05.2026 14:23
3.1
odpowiedz
Halabarda Geralta
32
Konsul

Otóż to!

02.05.2026 23:52
3.2
4
odpowiedz
baleks89
34
Pretorianin

Persecuted Zgodzę się tylko po części, bo imho to zależy od skali zmian. W takim Wiedźminie 2 jeden wybór doprowadzał nas do dwóch różnych lokacji i zmieniał prawie całą drugą połowę gry. Ciężko w takiej sytuacji mówić o wtórności.

03.05.2026 11:02
Persecuted
3.3
1
odpowiedz
Persecuted
167
Adeptus Mechanicus

baleks89

Zmieniał 1 akt z 3, reszta była identyczna (czyli kilkadziesiąt godzin tego samego). Poza tym istnieje bariera psychologiczna, która sprawia, że większość ludzi, w grach polegających na odgrywaniu postaci, nie potrafi podejmować decyzji wbrew własnym przekonaniom i etyce, bo to sprawia, że nie są w stanie identyfikować się ze swoim awatarem, mając poczucie niewłaściwej ścieżki, z którą się po prostu nie zgadzają światopoglądowo.
Jeżeli gra zastawia na ciebie "moralną pułapkę", a ty z rozmysłem w nią wpadasz, na zasadzie "to jest złe, ale chcę zobaczyć, co się stanie, gdy wybiorę tę opcję", to wtedy nie przeżywasz emocjonalnie konsekwencji sowiej decyzji, bo ona została podjęta czysto mechanicznie, eksperymentalnie, a nie z przekonania, tym samym zdejmując z ciebie ciężar odpowiedzialności.
Właśnie dlatego wielu ludzi, nawet ogrywając jakąś grę wielokrotnie, zawsze podejmuje te same decyzje. Ja przechodziłem W2 wiele razy i nigdy nie poszedłem ścieżką Iorwetha. Raz próbowałem, ale zupełnie straciłem chęć do gry i dałem sobie spokój. To już nie był mój Geralt i moja historia (czułem się jak widz, nie uczestnik), więc nie było sensu tego ciągnąć.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-05-03 13:02:14
04.05.2026 09:14
Silvaren
3.4
odpowiedz
Silvaren
11
Konsul

Poza tym istnieje bariera psychologiczna, która sprawia, że większość ludzi, w grach polegających na odgrywaniu postaci, nie potrafi podejmować decyzji wbrew własnym przekonaniom i etyce, bo to sprawia, że nie są w stanie identyfikować się ze swoim awatarem, mając poczucie niewłaściwej ścieżki, z którą się po prostu nie zgadzają światopoglądowo. Jeżeli gra zastawia na ciebie "moralną pułapkę", a ty z rozmysłem w nią wpadasz, na zasadzie "to jest złe, ale chcę zobaczyć, co się stanie, gdy wybiorę tę opcję", to wtedy nie przeżywasz emocjonalnie konsekwencji sowiej decyzji, bo ona została podjęta czysto mechanicznie, eksperymentalnie, a nie z przekonania, tym samym zdejmując z ciebie ciężar odpowiedzialności.

W odgrywaniu roli o to właśnie chodzi, by wcielić się w jakąś fikcyjną postać o z góry określonej osobowości. Być kimś innym, niż w życiu, robić nawet coś, czego nigdy byśmy nie zrobili. Roleplay to wcielenie się w skórę kogoś innego - myślenie z perspektywy wykreowanej postaci, a nie z perspektywy gracza. Przykładowo grając socjopatycznego seryjnego zabójcę czy chociażby zamachowca do wynajęcia, taka postać nie będzie emocjonalnie przeżywać każdego zlikwidowanego celu. Możesz być w roli, ale nie musisz się z tą rolą utożsamiać. Traktowanie postaci w RPG jako self insert, jako awatar swojej osoby jest jak najbardziej wykonalne, ale nie nazywałbym tego roleplay'em. Z założenia nie o to w tej zabawie chodzi.

04.05.2026 09:54
Persecuted
3.5
odpowiedz
Persecuted
167
Adeptus Mechanicus

Silvaren

Nie chodzi o odgrywanie samego siebie, tylko o podejmowanie decyzji w zgodzie z własnymi przekonaniami, światopoglądem i sumieniem. Grając np. w Mass Effect jesteś oficerem floty przymierza, widmem, bohaterem wojennym i taką też rolę masz odgrywać. Przy czym gra daje ci wolną rękę co do tego, jakim Shepardem będziesz, więc możesz być szlachetnym, uczciwym i sprawiedliwym obiektem powszechnego podziwu w galaktyce, ale też egoistycznym, narcystycznym i psychopatycznym dupkiem, który jest skuteczny, ale niekoniecznie szanowany.
Większość ludzi będąc w takiej sytuacji, nie umie oddzielić swoich własnych poglądów, od poglądów odgrywanej przez siebie postaci, a więc będą grać na zasadzie "co bym zrobił, gdybym to ja był na miejscu Sheparda", co w praktyce przekłada się na to, że najczęściej wybierają ścieżki dobra (badania naukowe wskazują, że na archetyp postaci pozytywnej decyduje się ok. 80% graczy). Jeżeli ten mechanizm nie działa i gracz nie utożsamia się ze swoim awatarem, nie odczuwając emocjonalnego ciężaru swoich decyzji, to oznacza brak odpowiedniej immersji, co jest dowodem porażki developerów na tym polu.

Bycie złym działa w zasadzie tylko wtedy, gdy jest bardziej komiksowe, przerysowane, zdehumanizowane, w skali makro, pozwalając ci odgrywać rolę "Cesarza Ciemności" czy innego agenta chaosu (np. krwiożerczego Sitha w Star Wars). Gdy natomiast chodzi o bardziej zniuansowane, ludzkie dramaty w mikro-skali, wtedy już tak łatwo nie jest. Właśnie dlatego Imperium w SW zawsze wydawało się "złe ale w fajny sposób", robiąc wrażenie swoją skalą, strukturą i aurą "perfekcyjnie działającej machiny terroru", oddziałując tym samym na "marzenia o władzy i potędze". Dopiero Andor był w stanie je zohydzić wielu odbiorcom, pokazując jak Imperium niszczy życia i odbiera godność, bezlitośnie depcząc "wrgów systemu" pancernym butem szturmowca.

post wyedytowany przez Persecuted 2026-05-04 10:01:49
04.05.2026 10:41
Ergo
3.6
odpowiedz
Ergo
105
Senator

Persecuted 

To jest bardziej złożony problem. I nie zgodzę się z tym, że większość ludzi nie potrafi w roleplay, bo ciężko im oddzielić swoje poglądy od odgrywanej postaci.

Z czego wynika to, że większość graczy wybiera te dobre kwestię dialogowe i stara się kreować postać jako tę dobrą? Jest kilka czynników.

- Gry przyzwyczaiły nas do tych dobrych wyborów i to one są głównie nagradzane, więc wybierając tę złą drogę czujemy, że coś tracimy.

- Poglądy i to jakim się jest człowiekiem też na to wpływa, ale ludzie ogólnie lubią dobre zakończenia. Wystarczy popatrzeć na branżę filmową i reakcje na dobre/złe zakończenia. No i też nie da się ukryć, że jesteśmy od najmłodszych lat indoktrynowani. Oglądamy różnej maści bajki czy filmy o bohaterach którzy ratują światy i też chcemy tacy być.

- Dużą rolę odgrywa tutaj świat i bohater którym gramy. Co z tego, że możemy kreować Sheparda na złego dupka? To nie działa bo jednak gra od początku osadza nas w roli zbawcy świata.
Tak że to zależy od tego jak świat i bohater zostanie nam przedstawiony. Czy w Cyberpunku 77 ciężko jest podjąć złą decyzję? No nie, bardzo łatwo jest się wczuć w tę złą postać, bo po pierwsze wszystko jest dobrze wyreżyserowanej, a po drugie świat nam w tym pomaga, bo jest bezlitosny i brutalny.

Tak że ja bym tu nie stawiał tezy, że większość graczy nie potrafi oddzielić swoich poglądów od postaci w grze. Nie jesteśmy zero jedynkowi, jeśli ktoś będzie miał ochotę zagrać złą postacią to to zrobi bez problemu, ale gra też musi być odpowiednio zaprojektowana aby nie zniechęcać gracza do gry złą postacią.

04.05.2026 11:20
Silvaren
3.7
1
odpowiedz
Silvaren
11
Konsul

Nie chodzi o odgrywanie samego siebie, tylko o podejmowanie decyzji w zgodzie z własnymi przekonaniami, światopoglądem i sumieniem.
Czyli odgrywanie samego siebie. W roleplay'u chodzi o odgrywanie postaci, podejmowanie decyzji w zgodzie z przekonaniami, światopoglądem i sumieniem - ale właśnie wykreowanej postaci, a nie samego gracza.

Może problemem jest to, że komputerowe RPG prawie w ogóle tego nie uczą. Na pewno nie te wysokobudżetowe (może poza BG3). RPG były zawsze grami wyobraźni, pozwalały realizować niemal dowolne fantazje. W ostatnich 20 latach gatunek wirtualnych RPG przebił się do mainstreamu. Mainstream nie interesował się komputerowymi RPG, póki te nie zaczęły przypominać filmów, nie napchano ich cutscenkami. Mainstream nie interesował się komputerowymi RPG, kiedy nie reklamowano ich "trudnymi wyborami moralnymi", nie karmiono tanim generowaniem emocji, póki komputerowe RPG nie wyewoluowały właśnie w takie symulatory moralnego kaca wywoływanego bezpośrednio u gracza.

Mainstreamowy gracz to właśnie taki self insert, o jakim piszesz. Dziś zapewne dominuje w fandomie komputerowych RPG i tworzy jego większość, bo po prostu gatunek się spopularyzował.

Imagine - w gatunku RPG (oczywiście zależnie od gry komputerowej, w p&p już bez ograniczeń) możesz być każdym. Jeśli brak ci wyobraźni by stworzyć coś własnego, możesz odwzorować styl, charakter, zdolności, ewkipunek dowolnej postaci z popkultury. Mimo to mainstreamowy gracz wybiera "odgrywanie" samego siebie. Słynny przytyk Larianów do najpopularniejszej postaci tworzonej w BG3 - male/human/fighter with longsword jest wypadkową takiego właśnie podejścia.

Z tym podejmowaniem ciągle tych samych wyborów to ogólnie głębsza sprawa. W Mass Effectach widziałem już w sumie wszystko. Grałem nawet totalnie neutralnie bez korzystania z czerwonych i niebieskich opcji. Teraz najczęściej podejmuję same dobre wybory nie ze względu na to, bym jako gracz czuł się spokojnie ze swoim sumieniem, ale po prostu by odświeżając sobie grę, nie zablokować sobie dostępu do pewnych porcji contentu. Ogólnie Mass Effect to kiepski przykład dla twoich rozważań. Poszukaj RPG-ów, gdzie masz całe spektrum motywacji dla postaci. Takich, gdzie np. może zrobić jedną i tą samą rzecz, ale z kilku różnych pobudek i jakiś czyn może być z jednej perspektywy dobry, a z innej zły i z perspektywy jednej postaci rzeczywiście będzie dobry, a z perspektywy drugiej postaci będzie zły, pomimo podjęcia tej samej decyzji - ale gra po prostu daje możliwość zaakcentowania powodu podjęcia tej decyzji.

04.05.2026 17:16
Persecuted
3.8
1
odpowiedz
Persecuted
167
Adeptus Mechanicus

Ergo

To jest bardziej złożony problem. I nie zgodzę się z tym, że większość ludzi nie potrafi w roleplay, bo ciężko im oddzielić swoje poglądy od odgrywanej postaci.

Ale to akurat nie jest kwestia zgody czy oceny, tylko faktów i statystyki, bo na to są konkretne badania naukowe, z których wynika, że większość graczy czuje dyskomfort odgrywając postać w sposób sprzeczny ze swoimi przekonaniami. Większość graczy dąży wręcz do tworzenia wyidealizowanej wersji samych siebie (nie takiej, jaką są, ale do jakiej aspirują, choćby we własnej fantazji), a nie złej, niegodziwej. np.:

https://academic.oup.com/ct/article-abstract/19/4/351/4098722?redirectedFrom=fulltext&login=false
https://www.diva-portal.org/smash/get/diva2:1686474/FULLTEXT01.pdf
https://journals.sagepub.com/doi/10.1177/1461444814554898

Nie bez przyczyny np. twórcy z IOI unikają ukazywania Agenta 47 jako zimnego socjopaty (którym faktycznie jest), tylko otaczają go raczej aurą nieco niezręcznego, czarnego humoru i kreują na "czyściciela złych ludzi", żeby graczom łatwiej było się z nim utożsamiać. Gdyby zrobić realistyczny symulator płatnego mordercy, to większość ludzi kijem by tego nie tknęła.

Silvaren

Czyli odgrywanie samego siebie. W roleplay'u chodzi o odgrywanie postaci, podejmowanie decyzji w zgodzie z przekonaniami, światopoglądem i sumieniem - ale właśnie wykreowanej postaci, a nie samego gracza.

Nie, to nie jest odgrywanie samego siebie. Grając np. w Wiedźmina 3, jesteś Geraltem, łowcą potworów, przybranym ojcem Ciri, kumplem Jaskra itd., a nie Janem Kowalskim, rozwiedzionym elektrykiem ze Zgierza. Gra narzuca ci określone ramy charakterologiczne, których musisz się trzymać, ale jednocześnie chcąc jak najmocniej utożsamiać się ze swoim awatarem, będziesz kierował jego poczytaniami tak, żeby odczuwać komfort, a nie dyskomfort płynący z podejmowanych działań. Dlatego właśnie gracze opisując swoje działania w grze, często używają intuicyjnie sformułowań typu "ja poszedłem", czy "ja powiedziałem", a nie "Geralt poszedł" czy "Geralt powiedział", na tym polega immersja i odgrywanie roli. Jeżeli gracz nie utożsamia się z postaci, którą odgrywa, to taka gra zwyczajnie nie działa. Zauważ, że większość zadań w Wiedźminie 3 jest zaprojektowanych tak, żeby u gracza pozostawić jakiś niesmak, na zasadzie "niby beczka miodu, ale jednak łyżka dziegciu". Ale w momencie, w którym gracz myśli: "To nie moja decyzja, tylko Geralta, więc mam w dupie moralne konsekwencje, moje sumienie jest czyste, bo to Geralt zrobił źle, nie ja", to gra przestaje działać, tracąc jakikolwiek emocjonalny ciężar, będący esencją całego doświadczenia.

To skrajny przypadek, ale gdyby powstała gra o seryjnym gwałcicielu albo pedofilu, to byłbyś w stanie odgrywać taką postać i czerpać z tego satysfakcję?

post wyedytowany przez Persecuted 2026-05-04 17:20:05
04.05.2026 17:50
Ergo
3.9
odpowiedz
Ergo
105
Senator

Persecuted

Możesz mnie uważać za ignoranta, ale do takich badań to ja podchodzę z dużym dystansem. I to nie jest deterministyczne, po prostu są pewne korelacje.
Dużo zależy od gry, jej designu, kontekstu, bo jak już wspomniałem wcześniej, w takim Mass Effect ratujesz świat, więc samo to już wpływa na wybory gracza.

post wyedytowany przez Ergo 2026-05-04 17:50:57
04.05.2026 18:24
Persecuted
3.10
1
odpowiedz
Persecuted
167
Adeptus Mechanicus

Ergo

Nie chodzi o kwestie ignorancji, ale jeżeli odrzucasz wyniki badań... bo tak, to po prostu nie mamy o czym dalej dyskutować. Jeżeli nie zgadzamy się co do obiektywnych faktów, to jakakolwiek dalsza argumentacja i tak niczego nie ma szansy zmienić.

04.05.2026 18:43
Ergo
3.11
odpowiedz
Ergo
105
Senator

Persecuted

Nie napisałem, że się w ogóle nie zgadzam. Te badania wskazują na pewne korelacje, ale jak już napisałem wyżej, to nie jest deterministyczne.

Do badań z pierwszego linku nie mam dostępu, ale wpisałem w AI na szybko. Czy to badanie było przeprowadzone na 150 osobach czy AI majaczy?

01.05.2026 21:29
4
1
odpowiedz
Cyberfan
65
Pretorianin

Chętnie przejdę grę kilka razy, by zobaczyć te alternatywne ścieżki.

02.05.2026 10:57
baltazar1908
5
odpowiedz
baltazar1908
48
Generał

KCD2 przeszedłem w sumie 6 razy, choć tutaj nie ma innych zakończeń — z czego cztery razy w trybie hardcore, a kolejne przejścia zrobiłem z każdym z trzech nowych DLC. Coś takiego zdarzyło mi się pierwszy raz; może przy The Blood of the Dawnwalker też tak będzie, kto wie.

02.05.2026 14:01
TwojaStaraWTeamie
6
odpowiedz
TwojaStaraWTeamie
3
Chorąży

Ja już gram, jest zajebiście xD

02.05.2026 14:20
7
odpowiedz
Halabarda Geralta
32
Konsul

Reżyser The Blood of Dawnwalker mówi … i dalej wpadają słowa klucze: RPG współtwórców Wiedźmina 3 (brak wzmianki o CP77) i podejście jak do Baldur’s Gate 3.

Tymczasem gameplaye wyglądają co najwyżej przeciętnie. Do tego gra oparta na fabule którą trzeba przechodzić kilka razy aby poznać ją w całości.

Cos czuje że ta produkcja będzie wtopą.

post wyedytowany przez Halabarda Geralta 2026-05-02 14:27:38
02.05.2026 15:20
Iselor
8
odpowiedz
1 odpowiedź
Iselor
49
Senator

Bez możliwości tworzenia własnej postaci mogą mnie pocałować w dupe.

04.05.2026 10:44
DexteR_66
8.1
odpowiedz
DexteR_66
20
Generał

Premium VIP

To wystaw.

02.05.2026 23:06
9
odpowiedz
Fawkulce
3
Chorąży

Hmm Crimson ma contentu na setki godzin a łażący o świcie ma zmuszać do przejścia gry wielokrotnie - trochę to niszowe podejście ale raczej porażki jak kromlech nie bedzie

04.05.2026 08:17
Szlugi12
10
odpowiedz
3 odpowiedzi
Szlugi12
133
BABYMETAL

Bardzo lubię klimat wampirów, do tego gra bardzo przypomina Wiedzmina 3, więc się kupi na pewno, no ale zgadzam się z kolegami wyżej, że słabe to wymuszenie przechodzenia gry pare razy, plus ten czas że nam ucieka i jedno zrobimy to drugiego nie, to też źle trochę wygląda, no ale zobaczymy.

04.05.2026 09:21
10.1
odpowiedz
boy3
149
Legend

Szlugi12

W wiedźminie 2 było coś takiego i ci przeszkadzało to?

04.05.2026 18:50
DexteR_66
10.2
odpowiedz
DexteR_66
20
Generał

Premium VIP

No ale gdzie w Wiedźminie 2 był upływający czas podczas romansowania, czy rozwijania postaci? no właśnie, nigdzie.

08.05.2026 08:19
Szlugi12
10.3
odpowiedz
Szlugi12
133
BABYMETAL

No ale nie takie inwazyjne i dwa przejścia wystarczyły zeby obrać jedną stronę, potem drugą.

post wyedytowany przez Szlugi12 2026-05-08 08:19:43
04.05.2026 18:35
claudespeed18
11
odpowiedz
claudespeed18
227
Call me Snake

Mam podejść do ich gry jak do BG3? Czyli, że totalnie mnie nie interesuje poświęcanie setek godzin tej grze?

Nie no tak to nie ma, ja w klona W3 to bardzo chcę pograć :)

Jednak 'przechodzenie źle' gry to moja osobista zmora. Nie lubię czegoś takiego i to nie czasy że ogrywało się fajne gry po kilka razy jak 20 lat temu.
Lubię od razu dokonywać optymalnych wyborów i uzyskać porządne zakończenie historii.

post wyedytowany przez claudespeed18 2026-05-04 18:35:37
Forum Forum Gry RPG
Dodaj komentarz

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl