Ostrożnie z takimi zabiegami fabularnymi, bo bardzo łatwo można sobie zepsuć całkiem dobre lore :)
Cofanie się w czasie to przegięcie ale D&D to jest cała masa Planów czyli de facto różnych światów, co pozwala tworzyć ciekawe crossovery. Forogtten Realms to tak naprawdę świat zwany Toril a Faerun to tylko kontynent (trochę jak nasza Europa) i TEORETYCZNIE można z niego przejść do Greyhawk, Ravenloft, DragonLance i innych ale to sie rzadko zdarza ALE jest możliwe co daje fajne możliwości. Natomiast cofanie sie w czasie...No nie, nie lubię tego wątku nigdzie. Jedyny film gdzie lubiłem ten wątek, a raczej dwa filmy to "12 małp" i stary "Wehikuł czasu" (książka była wybitna).
Ravenloft to jest de facto plan egzystencji, według najnowszego lore, więc spokojnie można do niego podróżować. DO NIEGO, bo z powrotem to już zależy jaki Strahd ma humor :) Dragonlance, Greyhawk są na tym samym pierwszym planie materialnym co Fearun i CAŁE forgotten Realms, z tego co się orientuję.
W Sferze Kieszeniowej jest wątek, w którym spotykamy protagonistę (czyli samych siebie) z wersji świata, w którym Gorion, zamiast jego, uratował Sarevoka (oczywiście trzeba spuścić mu łomot). Więc zdaje się, że scenarzysta gdzieś tam przemycił fragment swojej koncepcji.
Mi się takie pomysły podobają, taki krótki epizod najlepiej w jakieś równoległej alternatywnej rzeczywistości gdzie możesz chwilę poprzebywać lecz niewiele zrobić.
Z perspektywy czasu może dobrze, że nie weszło, takie alternatywne rozstrzygnięcia są ciekawe na jeden komiks, ale w kontekście całej fabuły mogą spuszczać napięcie, wizualizując porażkę, której masz się fabularnie obawiać.
Coś takiego pojawiło się w dragon age inkwizycja i fajnie to wyszło ;d
Pomysł sam w sobie nie jest zły, ale i bez tego watek główny w baldurze 2 jest bardzo dobry