Strzelanka rejestrowała bowiem z kont Discord użytkowników znacznie więcej informacji, niż powinna. Discord.. czy to ci, co ostatnio chcieli zaostrzyć wymagania wiekowe i żądać od ludzi - jeśli dobrze pamiętam - np. skanowania dowodu osobistego? I że dane te byłyby w pełni bezpieczne itpd?
Ja to bym wolał, by zostało utworzone coś na kształt oficjalnego trade-site dla D2. Oczywiście dla gry na BN. Masz tam konto, wystawiasz itemy/runy, jest przycisk powodujący PM w grze dla sprzedającego, jeśli chcesz coś kupić.. podobnie jak w PoE. Bardzo by to ułatwiło trade w grze, zamiast korzystać ze stron trzecich, albo klasycznego stawiania/wyszukiwania postawionych gier w lobby.
ciekawe jak będzie cenowo i czy nie będzie akcji na zasadzie "akceptuj nową cenę i regulamin, albo nara"
Zyskałby rynek mobilny - telefon ma każdy, a gierki mobilne wiele nie wymagają. Zyskałby rynek wtórny - tańsze, używane podzespoły, Zyskałby rynek starszych dostępnych podzespołów, na których będzie się grało w mniej wymagające tytuły. Ludzie się dostosują.
Nie oceniaj ludzi po tym, czy się w czymś dobrze bawią czy nie. Nie jesteś pępkiem świata, by dyktować ludziom ich gust, oraz to, w czym mają się dobrze bawić. Gra Ci się nie spodobała? spoko, napisz swoją ocenę, wyjdź z tego newsa, albo zostań, lecz nie narzekaj i nie siej fermentu ludziom, którym gra się podobała. Trochę klasy.
Co do samej serii Halo, właśnie jestem w trakcie ogrywania pierwszy raz, w tej chwili już Halo 3 ODST i muszę przyznać, ze seria jest świetna. Jedynym bólem tyłka dla mnie jest brak pecetowej wersji Halo 5, przez co albo muszę zabulić ponad 100zł za możliwość zagrania w Xbox cloud gaming, albo kupić sobie używanego X-a, albo po prostu obejrzeć na YT, choć wolałbym sam grać. Niemniej seria jest świetna i wciąga.
sztuczna inteligencja jest w stanie napisać działającą grę na podstawie chaotycznego uderzania łapami w klawiaturę przez jego psa Świetnie! od razu osładza mi to perspektywę kupowania 32GB RAMu za prawie 2tyś <3
Tymczasem ja, który 90% gier kupuje tylko na promkach za max 150zl. Gry mogą kosztować i 500zl, ja i tak kupię dopiero w rozsądnej cenie do 150zl max na wyprzedażach. A jesli nie, to i tak mam juz mnóstwo gier, ktore zapewnią mi dobrą rozrywkę i wcale nie potrzebuje do tego nowych tytułów.
Trzeba czekać. Tylko tyle zostało. Sam miałem na miesiącach budować nowy komputer, ale jak 32GB RAM zobaczyłem za 1800zł, to podziękowałem. Na szczęście fajnych, starszych tytułów nie brakuje, tak samo jak świeższych, nie wymagających kombajnu, więc i tak będzie co robić, a w razie czego mam jeszcze PS5.
Bez sensu, by aktorzy z filmów wracali w serialu. Trochę popsuje to imersję i filmów i serialu, kiedy aktorzy utożsamiani z konkretnymi postaciami z filmów mieliby grać w tym serialu. Nowa obsada i heja. Koniec dyskusji i dywagacji. I tak mam dziwne przeczucie, że wyjdzie z tego drugi "Witcher" wiadomo pod jakim względem..
Ja swoją przygodę z GoWem zacząłem dopiero od tego nordyckiego z 2018r, ale też czekam z niecierpliwością na te odświeżone pierwsze 3 części. W momencie gdy zobaczyłem tytuł gry (Sons of Sparta) na State of Play pomyśleliśmy z dziewczyną "Yay, nowa odsłona, ale fajnie". Potem pokazali gameplay.. wyraz naszych twarzy mówił wszystko. "Wtf is this? Co to za chudy szczur? Gdzie jest Bóg Wojny?". Wielu ludziom nie przypadło to do gustu i nam też nie. Generalnie to uniwersum ma tyle możliwości na historie poboczne, a Santa Monica wydało takie coś. Zdaję sobie sprawę, że nawet Kratos był kiedyś dzieckiem, ale materiał na grę imo nieciekawy. Niemniej "każdemu wedle własnego traktora" - cytując Trevora Philipsa. Pozostaje czekać dalej albo na pełnoprawną następną odsłonę, albo na te odświeżenia.
Bańka AI puchnie zdrowo, więc kto by się tam przejmował jakąś etyką, bezpieczeństwem, czy dobrem ludu, jak trzeba robić jak największy hajs jak najszybciej. Ludzie, którym jeszcze zależy w biznesie na jakiejkolwiek moralności, czy dobrych zasadach szybko są odsuwani, lub są w jakiś sposób "zmuszani" do odejścia. Business is business honey.
Cena na szczęście niezbyt wygórowana jak na DLC. 100zł da się przełknąć. Fajnie by też było, gdyby Blizz choć raz zrobił miłą niespodziankę swoim fanom i takie DLC dał za friko w ramach właśnie prezentu na to 30-lecie.
Na porządny remaster/remake zasługuje dziś wiele RTSów, bo większość z nich jest do dziś super grywalna, tylko technologicznie już odstają. Szkoda, że w dobie wielkich tytułów RPG dziś zapomina się o innych gatunkach gier, które też miały i nadal mają swoich fanów liczących na to, że ktoś kiedyś sobie o nich przypomni.
ponieważ ma to być nie tylko wierniejsza ekranizacja powieści, ale też wzbogacona o dodatkowe elementy Oho :D
Mnie zawsze bolał właśnie fakt, że wszyscy, szczególnie twórcy gier i innych treści odeszli od tradycyjnych forum na tego discorda. Zawsze lubiłem tradycyjne fora - uporządkowane tematy, komentarze dotyczące konkretnego tematu i w tym konkretnym temacie.. a tak wszystko przeniosło się na ten discord, którego do dziś nie mogę strawić i z którego do dziś nie korzystam, bo zawsze odnosiłem wrażenie, że jest tam jakiś jeden wielki bałagan przez formę, w jakiej discord jest prowadzony. Discord zgromadził wokół siebie wszystko i wszystkich i bum - wyciskajcie nam więcej swoich mocno prywatnych danych, a jak nie to nara. Obrzydliwa zagrywka pod klasyczną przykrywką dbania o dobro ludu.
Szkoda. Temu uniwersum przydałaby się jakaś porządna, duża gra najlepiej nieoparta na wydarzeniach z filmów. Sam świat i uniwersum mają fajny potencjał na coś, co mogłoby wypełić luke między Cyberpunkami od REDów i stworzyć nowe, fajne i mroczne IP.
Każda z tych teorii ma sens i może być bez problemu uzasadniona i logicznie wytłumaczona. Zarówno po prostu wersja prosta - że rzeczywiście to zrobił i tyle. Niemniej wątpię, by tak po prostu zmarnowali jego postać, więc liczę osobiście na jakiś przyszłościowy twist z jego udziałem. Co z tego faktycznie wyniknie i jaki będzie dalszy los Hanka? Zobaczymy za jakieś dwa lata pewnie jaki dalszy pomysł na tą postać mają scenarzyści i twórcy serialu.
Ja z kolei cenię sobie starsze filmy(starsze, czyli dla mnie takie z przełomu lat 90-2000) właśnie za to, że poza samym wykorzystaniem CGI, czy innych efektów i silników, twórcy potrafili wykorzystać też inne, rzeczywiste sztuczki i efekty filmowe, które nie sprawiały, że film wyglądał jak cinematic do promocji gry. Taki Władca Pierścieni, czy właśnie Piraci z Karaibów - to filmy, które zawsze będzie się dobrze oglądało, bo mają też trochę rzeczywistych efektów i obiektów, nie tylko takich wygenerowanych w studiu na green screenie i komputerze.
Kogoś to dziwi? Każdy nowy wynalazek ludzkości, choćby podyktowany nie wiem jak szlachetnymi pobudkami, zawsze ostatecznie posłuży albo bogaceniu się kogoś, albo przerobieniu tego czegoś na broń. Dobro ludzi jest dopiero na końcu tej listy, chyba że to coś ma posłużyć do wyciskania jeszcze więcej hajsu od ludzi.
Bardzo przyjemna gra. Nie jest to banger dla fanów gęstej narracji i wyrazistych bohaterów. Typowa gra Ubi, gdzie świat przedstawiony i oprawa audiowizualna jest na 10, ale niestety cała reszta to już generyczne mocne 5-6. Klasycznie animacje postaci są bardzo minimalne, emocji naprawdę niewiele, zadania szczególnie poboczne typowe dla gier Ubi, większość tego, co powinno być wydarzeniami typu "random encounter" po prostu spawnuje się, lub dosłownie znika w pobliżu gracza, ale.. dla fanów i entuzjastów tego uniwersum gra jest must-have. Piękna oprawa audiowizualna, pięknie i wiernie odwzorowany i przedstawiony świat Pandory, obszerny i żmudnie opisany w grze przewodnik po świecie(naprawdę poszerza wiedzę o tym uniwersum), walka, "korzystanie" ze zwierzaków, nawet rozwój postaci też jest bardzo ok moim zdaniem. Fabularnie jest też ok, choć gry jeszcze nie przeszedłem, więc podsumowując na chwilę obecną dałbym właśnie takie mocne 7. Gratka dla fanów i entuzjastów uniwersum Avatara, którzy odnajdą się w przebywaniu w tym pięknym świecie, ale są też tu rzeczy, które mogły wyglądać lepiej.
Dokładnie. Gry-usługi jako F2P i tyle, a nie, że życzą sobie 200zł za grę, którą z czasem i tak wyłączą. Ja na miejscu tych ludzi i innych w ogóle nie płaciłbym już za gry tego typu. W sensie za typowe gry sieciowe. F2P ok, w takim przypadku nawet microsy są ok jako dobrowolna forma finansowego wsparcia, ale słabe jest wołanie 200-300zł za sam sieciowy tytuł a potem wyłączenie go totalnie nie dając możliwości gry offline, czy lokalnie.
Wielka Brytania traktuje regulacje jako zbędne, ale pracuje nad zapewnieniem konsumentom jasnych informacji od wydawców gier. Czyli rozumiem, że zostałoby wszystko po staremu z tą różnicą, że dostalibyśmy przy kupnie gry informację w stylu "jeśli kupisz grę pamiętaj, że nie jest ona własnością na stałe i kiedyś jej serwery/usługi/funkcjonowanie mogą zostać wyłączone".
Ja już od dawna nie gram i nie kupuję gier od Blizzarda. Ostatnią było kupione z sentymentu D2 Resurrected za chyba 80zł na jakiejś promce. Jakbym miał już płacić, to wolałbym wydać hajs w PoE, bo GGG dużo lepiej rozszerza swoją produkcję i to jeszcze za friko. I nie jest to jakiś buntowniczy komentarz z mojej strony, tylko po prostu opinia i to imo dobrze uzasadniona.
Takie zesrańsko wczoraj było o "nowy dodatek do Wiedźmina 3" i gdzie ten dodatek? XD a takie pewne źródła były.. xD
Mnie z tej całej gali zainteresowały jedynie SW Fate of the old republic i Exodus. Liczyłem na kontynuację ostatniej trylogii Tomb Raidera, ale i tu się zawiodłem, bo najprawdopodobniej będzie to coś podobnego do tej "terminatorowej" Lary 'ala Angeliny Jolie, której to wersji mocno nie trawię. Z kolei same nagrody to mam w dupie akurat.
Szkoda że nie jest to kontynuacja ostatniej serii. A przynajmniej tak wygląda jakby to nie byla kontynuacja, a zupełnie nowa opowieść. Miałem nadzieje na kolejną odsłonę ostatniej trylogii i chyba na nadziejach sie skończy, bo po trailerze to wygląda jak powrót do tej wcześniejszej "terminatorowej" wersji Lary, ktora totalnie mi nie leżała.
Może być. PoE to i tak gra, która w early accesie(płatnie lub nie) oferuje i tak tyle, co wiele innych tytułów za pełne ceny. I i tak co chwile ją rozbudowują, poprawiają, coś zmieniają, coś dodają, nudy nie ma. Dla mnie ta gra to fenomen pod względem rozwoju i podejścia twórców do swojej pracy. I to jeszcze za darmo, lub za tak śmieszny grosz(te 120zł).
Chętnie bym zobaczył remake części 2 i 3 tak, żeby całość była dopięta. Szczególnie remake 3, żeby wywalić te kooperacyjne wstawki. Szkoda. kolejna świetna marka, która została utopiona przez dzisiejszy ściek gamingowy.
Mam dokładnie takie same odczucia. Stan techniczny nie był zbyt dobry, ale powoli to prostują. Dziś znacznie lepiej się gra niż rok temu. Niemniej klimat, sama Zona, jej budowa, muzyka, dźwięki.. coś wspaniałego. Pod tym względem dowieźli. Graficznie też było dobrze mimo downgrade'u. Generalnie nie rozumiem tego wiadra pomyj od innych ludzi. Techniczne ta gra nie różniła się na premierę od masy innych gier większych wydawców, w których to grach też stan techniczny jest daleki od rewelacji.
Chrome to była fajna gierka w tamtych czasach. Wiadomo, że do tuzów pokroju Far Cry'a nie miała nawet podjazdu, ale jak na nasz Polski "biedny" ryneczek to była to perełka na tamte czasy. Perełka z ciekawym pomysłem na siebie. Szkoda, że nigdy nie pociągnęli tej serii dalej. Sam ograłem dopiero jak ta gra była dodana do gazetki którejś, nie pamiętam już której, ale Specforce'a już brałem premierowo. Zawsze lubiłem tego typu gierki. Pamiętam jak imponował mi ten otwarty świat, różne biomy, cyberwszczepy, podróże między planetami, duże maszyny, walkery, no generalnie ta gierka mocno trafiła w moje gusta.
Czy jestem jedyną osobą która nie robi pod siebie z powodu premiery GTA 6? Jak czytam te informacje jak to się pół świata spuszcza nad premierą tej gry to się za głowę łapię co tam jest takiego niesamowitego. Jasne, GTA to fajne gry, ale robi się z tego normalnie wydarzenie na miarę zmartwychwstania Jezusa, zaś same gry GTA to po prostu fajne gry o gangsterce - mówiąc w skrócie - i tyle, a tak, grałem w każde GTA. Nie widziałem w swoim życiu jeszcze innego takiego hypetrainu na punkcie innej gry.
Grałem jakoś w zeszłym roku właśnie w Definitive Edition. Całości nie przeszedłem, bo moją uwagę odciągnął jakiś inny tytuł, ale generalnie po tych wielu latach już nadal grało mi się w DI całkiem dobrze. Tak, nie ma tu klimatu zaszczucia, grozy, powagi sytuacji. Nie ma też parkouru, pojazdami jeździ się okropnie, a samo sterowanie postacią wydaje się jakieś takie toporne i drewniane. Głównym przeciwnikiem i głównym zajęciem było właśnie tłuczenie umarlaków i ewentualnie "znajdź/przynieś". Niemniej pomimo tych prostot i mankamentów gry sprzed wielu lat, sama gra nadal bawi i dobrze się w nią gra. W czasach swojej świetności był to bardzo dobry tytuł, którego przeszedłem kilkukrotnie. Później wyszedł DL, ulepszył to, co było dobre w DI i wprowadził lepszy moim zdaniem klimat do gry, inspirując się pewnie ciężkim klimatem The Walking Dead, które też wtedy było na topie, dodając element ludzki - nawet w czasie takiego "kryzysu" jak apokalipsa zombie, to człowiek nadal potrafi być większym zagrożeniem. Dziś mamy i Dying Lighty i Dead Island 2 i moim zdaniem na rynku jest wystarczająco miejsca i dla poważnej gry w świecie zombie i wesołej siekanki z humorem, jaki serwuje Dead Island 2. Wszystko jednak zaczęło się właśnie od pierwszego Dead Island, który manewrował pomiędzy powagą i humorem, będąc jednocześnie - przynajmniej dla mnie - pierwszą dużą grą w tej tematyce, która przetarła szlak dla późniejszych rozwinięć.
Ta gra to taki drugi Palworld. Każdy widzi, że kopia, ewidentnie po taniochu wzorowana na Pokemonach, ale jakoś się wybronili i żyją. Tu będzie podobnie - Ligh of Motiram jest ewidentnym plagiatem Horizona z drobnymi zmianami artystycznymi, ale wybronią się i tyle, życie toczy się dalej. To tak jak z logiem Nike - każdy wie jak wygląda, są podróby, gdzie logo ma po prostu inną orientację, ale czy szkodzi to samemu Nike? Nie. Czy każdy znajdzie coś dla siebie, zarówno spod marki Nike i podróbek? Tak. I wszyscy żyją. Są ludzie wierni markom, są też ludzie, którzy kupią podróbki. Ktoś i tak zarabia, a ktoś i tak się cieszy.
Właśnie ogrywam drugi raz remake Dead Space.Ta gra jest po prostu świetna i ma niesamowity klimat. Szkoda, że EA zarżnęło tą markę jak i samo Visceral Games. Generalnie najsmutniejsze dla gracza jest, gdy wielki wydawca zamyka Twój ulubiony tytul i ich twórców i wiesz, że nigdy więcej nie ujrzysz ani kontynuacji, ani remake'u/remastera. Tutaj patrze choćby w stronę remake'u DS2, ktory tez byl swietny. DS3 juz nie trzymał tego poziomu i mial swoje nietrafione rozwiązania, ale nadal był dobrą grą z fajnym klimatem. Szkoda. Tak po prostu. I to samo można napisać o wielu innych grach, zarżniętych przez korpo, a które tez miały swoich fanów.
Na wszystkim mogą zyskać wszyscy pod warunkiem, że te nowości nie są wdrażane dla maksymalizacji zysków materialnych kosztem ludzi. Jak jest przynajmniej na początku wszystkiego, co nowe, wszyscy wiemy.
Trochę smutne z punktu widzenia (braku)rozwoju intelektualnego atakujących go ludzi. Gość po prostu przyjął robotę, bo to jego praca i za darmo też się nie utrzymuje, źle szczerze nie wypada nawet w porównaniu do Caville'a, a wylewa się na niego wiadro pomyj od ameb, bo po prostu przyjął rolę, którą mu zaoferowali. No ruszcie tymi kilkoma szarymi komórkami - też byście chcieli, by was ciśnięto w internecie, bo przyjęliście pracę, do której według jakichś randomów nie pasujecie? Bez jaj. Nic dziwnego że kosmici nas nie odwiedzają. Zbyt prymitywni, jak pierwotniaki.
"ludzie uwielbiają grac w gnioty i średniaki, bo się nie znają na niczym i mają zerowo wymagania, ale to nie sprawia, że gra jest dobra" Sorry kolego, ale pitolisz głupoty. To, że komuś podoba się gra, która nie podoba się Tobie, czy komuś innemu to nie znaczy, że ten ktoś się nie zna na niczym i ma zerowe wymagania. Może odwróćmy sytuację i napiszmy, że Ty się na niczym nie znasz i masz zerowe wymagania, bo grasz w grę, która np mi się nie podoba? Tak, są lepsze gry i gorsze gry, ale można to ocenić obiektywnie, bez obrażania czyjegoś gustu, który każdy ma swój własny i indywidualny i dobrze, że na świecie jest tyle gier, że każdy znajdzie coś dla siebie. "Moja jest najmojsza" - cytując klasyka - to jest najmniej prawidłowe podejście do oceniania czegokolwiek i tylko kompletny ignorant w taki sposób ocenia cokolwiek.
W ogóle śmieszne mamy czasy, że kupuje się grę w wersji podstawowej, a potem "można" dopłacić za dodatkową zawartość(mikrotransakcje, czy małe DLC, nie mówię tu o dużych dodatkach), która mogłaby w tej grze być normalnie dla wszystkich, ale wiadomo - doić hajs trzeba, a ludzie i tak kupią coś, co było pewnie planowane w grze od początku i mogłoby w niej być już bazowo, ale taki dziś model biznesowy zarabiania na graczach.
Tutaj jednak należy dodać, że gra informuje, że jest to jedynie rozwiązanie tymczasowe i przyszłości dodane zostaną głosy zagrane przez prawdziwych aktorów. Ciekawe, czy to przez brak kasy na aktorów głosowych, czy bardziej: "wygenerujmy w AI, zobaczymy jak się przyjmie, a jak będzie źle, to poinformujemy, że to tylko tymczasowo. Może przyoszczędzimy".
Ja z kolei kompletnie nie rozumiem fenomenu GTA. Grałem w każdą część, gry są naprawdę dobre, ale nigdy nie czułem na ich punkcie jakiegoś megahype'u. Tak samo z GTA 6. Wszędzie internety pieją o tym, jaka to ma nie być mega premiera, a ja kompletnie nie mogę pojąć, co takiego w tej grze jest niesamowitego, że traktuje się ją jako zbawienie gamingu.
Swoją przygodę zacząłem od PS4 kupionego jakos w 2018 roku. Byłem zachwycony samą konsolą i mnogością fajnych gier na nią. Kiedy miała premierę PS5 brałem, kiedy tylko sie dało. Rzadko kiedy tak sie w życiu przejechałem. Nie zeby sama konsola byla zła, bo dobrze sie sprawuje, gry fajnie i lepiej na niej działają, ale to co odwala ostatnio $ony woła o pomstę. Nie mówiąc o tak słabej generacji gier. Przynajmniej dla mnie. Dodatkowo olewanie części graczy na swiecie, monopol i drożyzna, ubiedzanie konsoli podnosząc jej koszty, a teraz jeszcze to. Po prostu szczanie ludziom w twarz i wmawianie im, ze to deszcz. No nie. Ja osobiście czegoś takiego nie bede wspierał.
Microsyft i Windows ssą coraz bardziej. Mój brat od lat korzysta z Linuksa i jak widze, co się odwala z tymi Windowsami i podejściem Microsyftu do swojego systemu, coraz bardziej sie zastanawiam, czy tez sie na Linuksa nie przesiąść. Tym bardziej, że pod wzgledem zwyczajnego korzystania z systemu, czy działania gier, Linuks dziś ponoć wcale nie odstaje od Windowsa.
[1] Dokładnie. Bez jaj. Scarface z Alem Pacino to jeden z kultowych i naprawdę świetnie wypadających filmów ze świetnym klimatem nawet dziś. Nie rozumiem po co N-ty remake, kiedy jest tak świetna wersja z Pacino. Chcą odcinać kupony? Niech puszczą klasyka w kinie. Podejrzewam, że masa ludzi by sobie ten film odświeżyła w kinowym doznaniu.
Dla mnie sytuacja ze STALKER 2 jest podobna, jak z Cyberpunkiem - ten drugi miał fatalny start na premierę, ale z czasem CDPR wyprostował tą grę do stanu perełki. Ze STALKERem będzie podobnie. Nie miał aż tak złego stanu technicznego na premierę jak CP, ale też miał swoje babole(choć ja grałem od premiery i jakichś tęgich baboli mógłbym przez całą grę wyliczyć raptem na palcach jednej dłoni) i super, że twórcy nie osiadają na laurach, albo się nie zniechęcają, tylko aktywnie działają nad usprawnianiem gry mając przy okazji też na uwadze zdanie graczy i fanbase'u. Dla mnie CP2077 będzie koncertowym przykładem tego, jak od totalnego gruza można wyprostować grę do stanu perełki, istnego kopciuszka w swoim gatunku. Cieszy mnie, że GSC podąża tym samym kierunkiem i regularnie pompuje życie w swój tytuł.
Mi osobiście bardzo szkoda serii Dead Space. To były dobre gry, nawet 3, której poziom byl juz słabszy, ale jednak nadal dobrze mi sie w niego gralo. Z jednej strony rozumiem decyzyjnych i wysoko postawionych ludzi w takim korpo, ktorzy oczekują pewnego zarobku, wiec jestesmy zalewani wtórnym i generatywnym szambem, podczas gdy wiele świetnych tytułów z lepszymi pomyslami umiera. Z drugiej strony - strony gracza - szkoda, bo by sobie czlowiek pograł nawet w remake, a tu dupa, bo niestety na tle dzisiejszej wtórności i parcia na gry-uslugi, wiele świetnych gier trafia do kosza, lub na półkę, na której będą leżeć az popadną w zapomnienie.
Osobiście wolałbym, by nie próbowali nadal reanimować trupa, bo Piraci skończyli się na świetnej trylogii Gore'a Verbinskyego i powinni to moim zdaniem już tak zostawić. Następne odsłony już po "Na Krańcu Świata" też były oglądalne, ale wydawały się takie bez pomysłu na siebie i całość. Ot pojedyncze epizody każdy z innej parafii. Jeśli chcieliby powrotu Piratów, dla mnie kluczowe byłyby dwie sprawy:
1. Oryginalna obsada poprzednich filmów + dopiero ewentualne nowe twarze, które mogłyby stopniowo przejmować przysłowiową pałeczkę.
2. Dobry scenariusz i pomysł na fabułę, który pociągnie filmy na więcej, niż jedna odsłona. I byle nie było to coś przesadzonego, przerysowanego i tak naiwnego jak to, co widziałem w "Zemście Salazara".
Tylko tyle i aż tyle. Bez tych dwóch punktów wyjdzie kolejna kaszana, którą może i zje mnóstwo ludzi, ale jednak nadal będzie to kaszana.
Grałem całkiem niedawno pierwszy raz(w zeszłym roku jakoś) i grało mi się naprawdę dobrze. Zwiedziłem całą mapę, zrobiłem chyba wszystkie możliwe zadania(oprócz tych powtarzalnych), wyczyściłem sobie pytajniki. Generalnie bardzo piękny świat i aż miło w nim przebywać. Nie mówiąc już o setkach natrzaskanych zdjęć w grze. Ubisoft ma wiele za uszami, ale ich światy w grach są przepiękne. Nie uświadczyłem też tego całego "grindu" o którym tak negatywnie pisali ludzie. Jedyne, czego mi naprawdę brakowało w grze to:
1. Brak możliwości ekwipowania tarcz.
2. Brak konkretnego, greckiego soundtracku(przy tym z Origins, czy Valhalli, sountrack z Odyssey blednie bardzo, widać brak Sary Schachner w obsadzie kompozytora)
Cała reszta u mnie ogólnie na plus. Cała "nowa trylogia" dla mnie bardzo na plus, choć są to gry raczej na raz. Miło powspominać, ale drugi raz nie chciałoby mi się całej przechodzić.
A niech sobie robią co chcą. Osobiście mam juz głęboko całą branżę gamingową. Jedyną grą, którą kupiłem na premiere w ciągu ostatniej dekady był STALKER 2 tylko dlatego, ze jestem fanem serii. Poza tym jednym wyjątkiem juz od wielu lat nie kupuje gier na premiere, bo ich stan jest daleki od "premierowego" i i tak są niekompletne, dużo zawartości jest dodawane później w patchach i dlc. Ciekawe co będzie dalej.
A ja tam się cieszę, że GSC aktywnie wspierają swój tytuł, coś dodają, modyfikują, poprawiają, gra ciągle żyje dzięki temu, zmienia się, poprawia. Nie osiedli na laurach. Tak, gra nadal ma masę baboli, ale jest kurde dobra i to miłe, że twórcy nie porzucają gry na zasadzie "sprzedało się? Dobra, to zamykamy ten rozdział i jedziemy z karawaną dalej", a ciągle nad nią siedzą chcąc ją ulepszyć, usprawnić, mając przy okazji na uwadze potrzeby fanów i entuzjastów swojego tytułu. Tak samo jak Techland nadal wspiera swoje Dying Lighty, czy koncertowy już przykład CDPR i CP2077. Gdyby tak tylko taki trend był szerzej popularny, byłoby cudownie.
Ja to aż się boję o tego ME. Co mogą tam nawpychać. Co prawda ME zawsze były multi-kulti i pojawiały się wątki lpgagd, ale.. mimo wszystko człowiek się lęka i tak. Dzisiejsze gry często są nad wyraz naszprycowane poprawnościową zawartością i oczywiście micro-przykro.
Swoją przygodę z PS zacząłem od PS4 kupionej w 2018 roku. Byłem zachwycony grami ekskluzywnymi, jakie PS miało w swoim arsenale. Kiedy wyszła PS5, brałem kiedy tylko trafiła się okazja do zakupu. Nie żałuję, bo gry działają na niej lepiej, ale.. jest to ostatnia generacja konsol, jaką kupiłem w niedługim czasie od premiery. Przejechałem się na słabym według mojego gustu portfolio nowych gier, jakie na PS5 wyszły. W dodatku cała ta era remasterów.. jeśli kiedyś skuszę się na PS6, jeśli będzie sens w ogóle kupować, to mocno się zastanowię i długo poczekam, by nie kupić znowu konsoli, na której odpalę może kilka nowych gier w ciągu całego jej życia, a reszta to będą starsze tytuły i remastery.
Ciekawe czy sam siebie by tak zwolnił. Albo czy miałby nadal takie samo zdanie, gdyby to jego miało się zastąpić przez AI, przy czym gość wylądowałby na bruku. Zdanie takich zarobasów szybko by się pewnie zmieniło, ale dopóki jego dupsko ma bezpieczną posadkę, a to zwykłych "szaraków" wywala się za drzwi, to jest ok ;) Póki co mówimy o pojedynczych firmach, ale ciekawe co będzie za X lat, kiedy AI stanie się codziennością na szeroką skalę.
Niestety, dzis wiele potencjalnie dobrych, ciekawych i interesujących projektów nie ma szans, bo duzi wydawcy i sponsorzy wolą inwestować w bezpieczne kontynuacje, tytuły, multi-popierdółki i inne gry-uslugi, które potencjalnie mogą łatwo zarobić, a nie są inwestycją w ciemno. Takie czasy.
To Light of Motiram to takie Palworld dla Pokemonów. Faktycznie wygląda jak totalna zrzynka. Niemalże identyczne stroje postaci, wygląd świata, zabudowań, nawet "dinoboty" wyglądają bardzo podobnie. Nie jest to oczywiście kopia 1:1, ale też trzeba być ślepym, lub ignorantem, by nie widzieć tu ewidentnego plagiatu. Ta sprawa będzie całkiem ciekawa :)
Ta sobie to czytam i - pomimo dość chłodnego przyjęcia Fallouta: Brotherhood of Steel, Interplay przymierzał się do stworzenia jego kontynuacji . Szkoda, że dziś już nie ma takiego podejścia do gier. Ile świetnych gier i potencjalnych kontynuacji gier by mogło wyjść, gdyby nie cancel-culture wielkich wydawców, którzy kasują gry i studia jak tylko gra nie sprzeda się w odpowiedniej ilości w krótkim czasie.
Chodzi o charakterystyczny, slapstickowy humor.. No nie, to, uważam, właśnie w Far Cry'ach jest "Cringem". Czego - myślę - większość graczy chce od otwartego świata? Aktywności, ale takich konkretnych, angażujących, nie zapchajdziur jak w wielu dzisiejszych tytułach. Ciekawych miejsc, których eksploracja nagradza. Interesujących zadań i wątków pobocznych, które będą wypełnione narracją, ciekawymi historiami i wymagającymi od graczy różnych rozwiązań i wyborów. Nie tak jak dziś, że większość zadań pobocznych to "Upoluj 3 kurczaki dla garnizonu, bo żołnierze głodni, a w nagrodę dam Ci 15 orenów". Generalnie nie pisząc książki na ten temat - ja jako gracz potrzebuję w dużym, otwartym świecie angażujących aktywności, zadań i wątków pobocznych wypełniających ten świat, ale które będą angażować i ciekawić, a nie nudzić i zapychać, odpowiednich gratyfikacji za eksplorację świata, które będą do tego zachęcać, oraz samego wypełnienia tego świata "miejscami dla gracza" które będzie balansować pomiędzy fortami w Skyrimie co 200m, a dużymi, pustymi przestrzeniami np właśnie w Far Cry'ach, gdzie te przestrzenie były właśnie piękne, ale jakieś takie "puste". Przynajmniej dla mnie.
Już to pisałem na FB, ale tutaj też sobie powtórzę: Dla mnie z ostatnich NFS naprawdę fajnymi były "2015" i HEAT. "2015" był takim nowym Underground 2, a HEAT był udoskonalonym "2015". Te dwie części miały naprawdę fajny klimat, rozwiązania, bardzo przyjemnie się w nie grało. Szkoda tylko, że w tamtym czasie zamiast rozwijać te gry, które moim zdaniem były naprawdę udane, EA wolało szybko o nich zapomnieć i klepać na prędko kolejne części. A potencjał był. W Unbound nie grałem, odrzuciły mnie te kartonowe wstawki, dlatego tu się nie wypowiem, ale gdyby EA dało więcej czasu i wsparcia NFS "2015" czy HEATowi, myślę, że źle by na tym nie wyszedł.
W ogóle jego sytuacja tylko wyolbrzymiła pewną patologię i intelektualną degrengoladę dziejącą się czy to w Hollywood, czy wokół znanych, sławnych, bogatych osób. Smutne jest to, że wystarczyły pomówienia, wydarzenia w trakcie, kompletny brak dowodów i rzetelnych informacji i zwyczajnie prywatny proces sądowy, by gościa zmieszać z błotem, obwinić o "żonobicie" i usunąć zewsząd niemalże ze skutkiem natychmiastowym. Smutne jest to, że wytwórnie i przemysł filmowy ubzdurały sobie, że ludzi - widzów, fanów, bardziej obchodzi jego życie prywatne, a nie to, że gra w filmach i jak gra w filmach. Dzięki działaniu na zasadzie "ej, ktoś tam powiedział, że bijesz swoją dziewczynę. Zwalniamy Cię, ten gościu na pewno ma 100% racji" Johnnemu zostało narobione mnóstwo smrodu dookoła jego osoby, a w dodatku wszędzie go wygnano, mimo że nie było żadnych bitych dowodów, że faktycznie był tym złym w swoim prywatnym życiu. Finalnie co się okazało, wszyscy wiemy, a wszyscy ci, którzy na nim psy powiesili wyszli zwyczajnie na idiotów. Ciekawe czy ta sytuacja zmieni coś na przyszłość, czy wśród "znanych i sławnych" jednak będzie się wpierw sprawdzać doniesienia, a dopiero potem podejmować działania mogące mocno człowiekowi zaszkodzić.
Uwielbiałem tą grę. Nie zlicze ile razy grałem, ale to była moja ulubiona platformówka. Szkoda, tak imo, że nie wyszło więcej takich "spin-offów" Duke'a, takich platformowych.
Cykl Dying Light raczej rzadko przytaczany jest jako pretendent do tytułu „najlepszej polskiej gry wideo” Dla mnie cykl Dynig Light to nadal jest nie dość, że jedna z najlepszych polskich gier, to w dodatku jedna z najlepszych gier w ogóle. Głównie część 1. Jeśli wraca się do gry, którą się już raz, czy dwa przeszło, to znaczy że gra jest naprawdę dobra. Oczywiście wszystko subiektywnie.
Przy okazji - DL1 dziś dostaje patcha "Retouched" który ma zliftingować nieco stronę wizualną i parę innych aspektów gry :)
Świat do reszty popaprało z tymi reklamami xD czekam tylko, aż za skorzystanie ze srajtaśmy będzie trzeba obejrzeć reklamę. Cytując zdenerwowanego Dextera DeShawna - "to gówno jest wszędzie" :D
Byłoby super, bo o ile grę mam zakupioną i nawet chwilę pograłem, tak jeszcze nie zdążyłem porządnie w nią zagrać, a taka aktualizacja urozmaiciłaby mi uciechę z tej gry :)
Smutne jest to, że sytuacja z grami cyfrowymi dotarła do takiego momentu, że gry w normalnych cenach można dostać dopiero na wyprzedażach, a poza wyprzedażami ceny są tak pieruńsko wywindowane do góry, że aż szkoda patrzeć. Mówiąc o starszych tytułach, nie tych nowszych.
Jak każda firma starają się wydoić jak najwięcej hajsu na swojej działalności. Taki już jest po prostu nasz kapitalistyczny świat. Teraz to, a z czasem wymyślą co innego. Każda firma i działalność dąży do maksymalizacji zysków i zawsze tak będzie. Cierpieć na tym oczywiście będziemy my - klienci, ale jesteśmy wliczeni w potencjalne zyski i straty, więc jeśli firmy wprowadzają coś, co uderza w nas, to znaczy że mają wykalkulowany zysk mimo naszych sprzeciwów. Smutna rzeczywistośc.
Grałem kiedyś w Tibię jeszcze we wczesnych latach 2000, to był czas kiedy było właśnie to wielkie BOOM na Tibię(przynajmniej u nas). Miałem wiele podejść, ale zawsze odbijałem się od tej gry w okolicach 35-40lvl. Dobrze mi się w to grało, ale właśnie w pewnym momencie zaczynało mnie nużyć już to ciągłe expienie, skillowanie. Może to dlatego, że nigdy nie miałem w tej grze jakiejś zgranej ekipy, może ja coś źle robiłem, a może brakowało mi w tym wszystkim czegoś jeszcze, jakiegoś sensu, poczucia, że robię to po coś, żeby coś osiągnąć. Zawsze odpadałem w okolicy tego 35-40lvla niezależnie od postaci. Dobijał mnie ten grind, jaki trzeba było włożyć w postać, żeby nie była słaba, a w dodatku trwało to wszystko mozolnie długo, więc tym bardziej. PACCa nigdy nie kupowałem, w tamtych latach kosztował chyba 90zł, więc było to dla mnie, jako dzieciaka, wtedy coś niestety nieosiągalnego, a rodzice grania nie pochwalali, więc tym bardziej byłem na spalonym xD I tak się kończyła zawsze moja przygoda z Tibią.
Ale to nie jest tak, że GGG uczyniło tę grę inną od PoE1. Ta grał miała być inna już w założeniach. Dlatego będą obie gry i jak już sytuacja z PoE2 się ustabilizuje, każdy będzie mógł wybrać wersję dla siebie - dynamiczne PoE1, czy "taktyczne i wymagające" PoE2. Obie gry będą rozwijane tak, by każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Mi też brakuje tej dynamiki z PoE1, ale nie przeszkadza mi to w dobrej zabawie z PoE2. Z resztą to pierwsza liga w ciągle wczesnej wersji gry. Do jej właściwej premiery jeszcze wiele się pewnie zmieni.
Wielka szkoda. Smutne jest to, że w dobie dzisiejszego gamingu łatwiej jest korposzczurom wydać kase na N-te remake'i, remastery, N-te bezpieczne tytuły z N-tą cyferką po tytule, mobilki i multiki, a nikt nie odważy się postawić na grę z poważną historią w tle. Dla mnie Deus Ex to nie tylko zajefajny aRPG w cyberpunku, ale przede wszystkim opowiedziana historia i przedstawiona narracja, która skłaniała do przemyśleń i refleksji nad tym, co dzieje się w rzeczywistości i do czego dążymy jako ludzkość. Ale niestety, dziś korposzczury wolą blokować poważne produkcje i stawiać na kolorowe odmóżdżajki, żeby człowiek rzygał tęczą przy okazji nie musząc przy grze uruchamiać zbyt wielu szarych komórek.
Mnie zaskoczyła silna bieda w kwestii animacji postaci. Szczególnie twarzy. Podczas oglądania gameplayu bylem w szoku, że postacie rozmawiają ze sobą jak boty - prawie żadnego wyrazu twarzy, mimiki, jak kukły. Cała reszta to typowy Assassin i nie zaskakuje niczym nowym. Jak cena zejdzie bliżej stówki, to sobie kupię i ogram.
[1] - Oj tak, chciałbym zobaczyć w AC nieco bardziej wymagający system walki i wrogów, którzy nie byliby kompletnymi idiotami, gdzie bijesz jednego, a reszta czeka, aż dostanie oklep. Ponad to fajnie byłoby, gdyby np podbijanie fortów, czy obozów było też bardziej wymagające - w poprzednich AC wywoływało uśmiech politowania, gdy wchodziło się do jakiejś twierdzy, a tam.. 10 NPC'ków do zbicia na krzyż. Chciałbym widzieć epickie podboje, gdzie np w fortach faktycznie mamy do czynienia z małą armią, a nie na w pół opustoszałą miejscówką, gdzie raz na jakiś czas przeplącze się jakiś wojak.
Zagrałem ostatnio w demko, które wypuścili i jak na gierkę "z garażu" to było całkiem nieźle, ale tam jest jeszcze mnóstwo do zrobienia i poprawienia:
1. Strasznie nużący poczatek i samouczki. Mogli to trochę lepiej przemyśleć i ubrać.
2. Animacje postaci i ruchu
3. trochę pusty świat, w którym nie ma zbytnio co robić, czego zwiedzać, a obiekty na mapie to najczęściej puste makiety.
4. AI i zachowanie wrogów
5. Walka, szczególnie melee combat.
6. Feeling broni, bo ten obecny trochę taki z poprzedniej epoki.
7. Mocno naiwna narracja NPC'ków, są jacyś tacy nieprzekonujący
To takie główne punkty, gdzie ja bym widział potrzebę mocnych usprawnień. Na plusy jednak zaliczył bym ciekawy pomysł na realia w grze, ładnie wykreowany artystycznie świat i możliwość budowania swojej bazy, która stanie się takim punktem wypadowym.
Gierka ma dla mnie potencjał, a że jest to early access to nie oceniam negatywnie. Z czasem pewnie ulegnie ona ewolucji i będzie ciekawą odskocznią od STALKERa.
Dzis w gamingu pesymizm jest na porządku dziennym. Gracze często sami nie wiedzą czego chcą, a jak już wiedzą, najczęściej ich głos wielcy wydawcy i tak mają w dupie wciskając nam w gry to, czego głośno właśnie nie chcemy. Nie wspomnę już o tym, jak dziś gry wyglądają(i działają) na premierę. Takze temu pesymizmowi bym sie tak nie dziwił. Mi w BL3 grało się wyśmienicie zwłaszcza, że mogłem grac w cross-coopie z dziewczyną. To moja ulubiona czesc Borderów i czekam niecierpliwie na czwóreczkę.
Próbowałem to oglądać, ale odpadłem po 1 sezonie. Po prostu coś tam poszło grubo nie tak. Oczywiście bez narzucania swojego zdania, ale podziwiam ludzi, którzy dają radę oglądać ten serial.
Ograłem sobie to demko Chernobylite 2 i jak na grę nikomu nieznanego studia, bez dużego zaplecza finansowego, gra jest całkiem ok. Niestety widać tez "biedę" finansową w postaci ładnego, lecz pustego świata, bardzo słabej AI przeciwników i mechaniki walki, początkowych tutoriali, które mogą mocno wynudzić i zniechęcić, dużo pracy tez jest nad animacjami postaci. Na plus dla mnie styl artystyczny gry, interesujący i nietuzinkowy pomysł na realia w grze, możliwość rozbudowania swojej bazy i rzeczywiście całkiem spory świat. Muszą go tylko jeszcze czymś wypełnić, bo jest ładnie, jest duży, ale czuję się jakbym biegał po arenie z makietami do treningów. Niemniej będę sobie śledził dalsze losy gierki i ciekawe co z niej wyjdzie.
Przeszedłem i fajnie mi się grało :) na szczęście nie mam wygórowanych oczekiwań wobec gier, a wobec Gothica to mam właściwie tylko jedno - bym mógł znów poczuć surową magię tego świata. W tym demku, przynajmniej ja, poczułem. Jest klimacik, czuć że nikt cię tam nie chce, byle kretoszczur może nam naje**ć, graficznie jest po prostu ładnie, oprawa audio też na plus :) grałem w QHD na ustawieniach "wysokich" i nie miałem żadnych problemów technicznych. Co jest do poprawienia według mnie? Tak na pierwszy rzut na pewno animacje postaci(skakanie wyglądało po prostu komicznie), przydałoby się więcej dynamiki w walce, usprawnić AI wrogów i bardziej intuicyjny inwentarz.
Oby tylko fabuła była nieco ambitniejsza niż w drugim Avatarze. O ile sam film(Avatar 2) oglądało mi się dobrze, taki chillout do obiadu, tak fabularnie było słabiutko. Bardzo, moim zdaniem, naiwny wątek wskrzeszenia złola z cz.1 i przygody sprytnych dzieciaków niczym w Scooby-Doo. Po Cameronie spodziewałem się czegoś lepszego. Liczę, że w cz.3 będzie lepiej.
Jeśli Depp miałby się pojawić, to reboot jest najgłupsza możliwą decyzją. Jeśli już mają zamiar doić to uniwersum aż do skóry i kości(albo samych skrzyżowanych kości) to chociaż niech to robią z klasą, niech wymyślą nową historię na jakąś potencjalną trylogię, a nie próbować przeciągać to pojedynczymi epizodami. Nie mówiąc już o tym, że Piraci się dobrze zakończyli na cz. 3 i kolejne filmy nie były już potrzebne, czuć było brak pomysłu na serię i próbę odcinania kuponów.
Jako posiadacz i wielbiciel Days Gone kupię za te 4 dyszki jako "upgrade". Co prawda nadal jest kwas, że nie ma co liczyć na DG2, ale szczerze, pierwotny projekt DG2 od Bend i tak mi nie podchodził, cytuję: "..produkcja kładłaby nacisk na zabawę wieloosobową. Gracze mieliby dzielić ze sobą jeden wspólny świat, w którym mogliby budować bazy i zbierać własne drużyny.". Dlatego cieszę się chociaż z tego remastera i ciekawy jestem(zanim im podrzucę swoje 4 dyszki) czy przeskok będzie ich warty, czy gra faktycznie zostanie wizualnie ulepszona. Z Horizonem wyszła petarda, więc tam tez 4 dyszki za grafikę jak żyleta to mi nie było szkoda. Mam nadzieję, że o remasterze DG powiem to samo i że kiedyś doczekam się zapowiedzi 2(czcze nadzieje), ale takiej konkretnie singleplayerowej.
Pierwszym poważnym minusem jaki tu widzę, to to, że pożądane modifiery będzie trzeba sobie wyfarmić, co ogranicza nas do losowości lootu i/lub handlu. Z drugiej strony będzie to ciekawa odskocznia od zmielonego już na milion możliwości atlasu.
No cóż, gry dostosowane do dzisiejszego odbiorcy stety-niestety. Firmy nie są głupie i bacznie obserwują rynek. Widzą, że najlepiej dziś łyka się proste, nieangażujące i niewymagające od gracza setek godzin gry tytuły, które może włączyć na godzinę-dwie i czuć, ze coś osiągnął. Stety-niestety takich ludzi jest więcej niż graczy, którzy mogą grać wiele godzin chcąc właśnie czuć tą "drogę", wyzwanie, trud, a nie sam cel. Pan Brevik może na to narzekać, ale to te proste gry się jednak sprzedają w milionach egzemplarzy, a nie "It Lurks Below" o którym mało kto w ogóle słyszał. Oczywiście nie pochwalam tego, bo sam wolę bardziej angażujące tytuły, ale niestety tak dziś wygląda ten rynek, a firmy dadzą nam to, co najlepiej się sprzedaje, czyli niewymagającą prościznę naszpikowaną jeszcze mikropłatnościami, żeby wycisnąć dodatkowe środki od ludzi.
Ja uważam, że trylogia Mass Effect powinna pozostać po prostu zakończona. To była epicka opowieść, grube godziny świetnej przygody, do której wracam raz do roku, ale moim zdaniem została zakończona w dobry sposób. "Czerwone" zakończenie co prawda zostawia lekko uchylone drzwi na potencjalną kontynuację, ale uważam, że i tak nie powinno to już być rozgrzebywane. Mogliby się pokusić za to na kontynuację Andromedy, wertując opinie graczy i implementując tam to, czego w Andromedzie brakowało, rozbudowując ją. To miałoby dla mnie więcej sensu, bo historia Sheparda została dobrze zakończona i nie potrzebuje kontynuacji na siłę. Można by też pokusić się o całkowicie nową historię w tym uniwersum, bo lore jest naprawdę ogromne z ogromnym potencjałem i możliwościami umiejscowienia akcji gry.
Czy jestem jedyną osobą, której to całe GTA jest totalnie obojętne i nie mogę zrozumieć fenomenu tej marki? Nie neguję samej oceny gry, sam grałem w niektóre GTA i to naprawdę dobre gry, dobrze się w nich bawiłem, ale kompletnie nie mogę zrozumieć fenomenu i kultu, jakim to GTA jest otaczane.
W Cyberpunku tez jest masa obrzydliwości związanych z pewną tematyką. Nie będę się szerzej rozpisywał, żeby ostrzeżeń nie dostawać. Dziś naprawdę wiele gier jest tym naszpikowanych, próbując usilnie zmusić ludzi do myślenia, że to wszystko jest normalne. Ale masz rację. Jeśli gra ma na tyle silne i solidnie wykonane wątki i mechaniki, które przyćmią elementy woke, to skupienie idzie w kierunku pozytywnych aspektów, a nie tych negatywnych, o których przez te lepsze aspekty się nie myśli. Gdyby w słabej z dwóch powodów grze nie było jednego elementu, który odbiór tej gry psuje, gra byłaby słaba już tylko z jednego powodu, nie dwóch. a to mogłoby już znacząco wpłynąć na odbiór i ocenę. Po prostu - przesada w promowaniu pewnych treści i usilna presja na to, by ludzie to akceptowali, zamiast zastanowić się, co by grę podciągnęło do góry, co przynosi odwrotny efekt, ale nie wiedzieć czemu nikt tego nie widzi.
Ja też jestem z tych, którzy wolniej ogrywają. Tez mam mnóstwo gier do nadrobienia i idzie to opornie niestety(swoją drogą beka, że część graczy uważa tych, którzy po prostu mają mniej czasu na granie, za casuali, w sensie jakichś "gorszych"). Niemniej mam nieodparte wrażenie, że te duże cyfry to właśnie ogromna potrzeba wydawców na swoje gry-usługi, ktore przynosiłyby im zyski. I będą próbować nadal. Usilna próba odkrojenia swojego kawałka tortu, który już dawno został zjedzony. Remastery i Remake swoją drogą też. Pożyjemy, zobaczymy. Życzę jednak sobie i wam wszystkim, abyśmy dostali w tym roku gry, które nas zadowolą :)
Monetyzacja, agenda i wywieranie presji na społeczeństwo w pewnych aspektach ponad rozsądek. A potem pieprzenie głupot, że dany typ gier zamiera, bo nikt nie chce kupować. Dlaczego? To nie dobra o tym mówić, to nie wygodna jest.
tylko będę miał bekę, jakby się okazało, że połowa tego wsparcia dla PC to po prostu nadchodzące gry-usługi i inne multishity :D w końcu w to chce teraz brnąć każdy i wyjaśniałoby to niską popularność pozostałych platform. Wątpię, by przekładało się to na nadchodzacą masę fajnych projektów dla jednego gracza.
Ostatnio odświeżałem sobie trylogię w wersji remastered i może i graficznie było dobrze, ale niestety AI przeciwników zostało w latach 2007-2011 i to z wrażeniem, że od tamtych lat nawet nie załatano bugów w tym aspekcie. Grając w całą trylogię na najwyższym stopniu trudności: Koreańczycy stojący w miejscu i nie reagujący na gracza, albo strzelający do jakiegoś obiektu w nieskończoność, zacinali się też w teksturach obiektów, żołnierze CELL(w C2) nie reagujący kompletnie podczas walki, stojący w miejscu i czekający na odstrzał, albo chodzący bez celu jakby nie wiedzieli, z jakiego uniwersum właśnie przybyli, nie próbujący nawet szukać osłon podczas walki.. było jeszcze sporo innych sytuacji, ale nie będę tu książki pisał. Nie wiem czy to coś nawalone przy wersjach remastered, ale mocno było to odczuwalne. Generalnie nie tak zapamiętałem walkę z KPA i CELL.
UP
Dokładnie. Ja w Starfielda grałem tylko naście godzin, ale już a początku rzucił mi się w oczy obraz biedy w temacie animacji postaci, interakcji z nimi, kontaktu, mimiki itd. Zadania też pozostały w epoce Skyrima w temacie narracji i zawartości. W 2011r taki poziom techniczny jeszcze nie raził, ale dzisiaj? Ja po Starfieldzie nie spodziewałem się jakiejś rewolucji, bo wiadome było, że będzie to typowy "Bethesdziak", gra tak dla nich "oryginalna", jak gry od Piranha Bytes, ale w obecnych czasach spodziewałbym się czegoś lepszego, tym bardziej że życzą sobie za to aż 300zł w naszej rodzimej walucie.
Mi tylko szkoda, że nie zachowali mechaniki wejść na mapę jak w PoE 1. 6 portali i spoko. Zdziwiony byłem mocno, że mapkowanie odbywa się w swojego rodzaju hardcore modzie - raz padniesz i po mapie. Też nie podoba mi się, że jak się zginie np jednocześnie z bossem, to przepada loot, który leży. No i jeśli gra się w coopie i mamy tylko jedno wejście na mapę, mogliby zachować możliwość wskrzeszania teammate'a, który padł. Głupio tak, że jak gram z dziewczyną i jedno z nas padnie, to musi czekać aż to drugie samo dokończy mapę. Generalnie concepty mapkowania mi kompletnie nie leżą w PoE2 i zdecydowanie bardziej wolę ten z PoE1, do którego z resztą wróciłem.
Mi szkoda tego serialu o Obi Wanie. Pomijając trochę nędzny wątek młodej Lei, sam serial mi się podobał i szkoda mi było, że ostatecznie go anulowali.
Dokładnie, mnie tez to irytuje, że mamy 10 różnych platform i żeby obejrzeć fajny film, trzeba żonglować subskrypcjami między róznymi platformami, bo każda ma swoje hity. Z punktu widzenia biznesowego to jasne, że każdej platformie opłaca się być konkurencją dla innych, ale z punktu widzenia klienta czuję się tak, jakby właśnie podstawiono mi 10 talerzy z daniem podzielonym na 10 kawałków.
[1] Ja to właściwie się dziwię, po co oni trzymają się wersji S. Mogliby, tak jak $ony, wydać jedną wersję konsoli z bebchami "na poziomie" a potem tylko dopieszczać wersjami PRO, lub Slim. mniejszy kłopot dla twórców, którzy nie muszą optymalizować gry dla mocniejszej i słabszej konsoli jednocześnie.
Normalnie aż widzę tu scenariusz z Piratów z Karaibów, gdzie wizja reżysera kończyła się na trylogii, ale że filmy przynosiły zysk, to JOLO i jazda z kolejnymi Piratami, z innym reżyserem, scenarzystami, byle doić krowę, póki mleko daje. Czy wyszło to na złe? Studiu pewnie nie, bo marka zarabiała, ale jacy byli ostatni Piraci, wszyscy wiemy. Ciekawe jak będzie w przypadku Diuny.
Mi Andromeda fajnie siadła jako taki spin-off trylogii. Ogrywałem wszystkie jedną po drugiej(trylogię i andromedę) i naprawdę była to miła odskocznia od epickiej przygody w trylogii. Graficznie ładna, animacje miała lepsze niż dzisiejszy Starfield, miała swoje fajne momenty i klimat. z perspektywy czasu miło wspominam i kiedyś na pewno jeszcze zagram wraz z całą trylogią.
Z ostatnich NFSów ja do udanych zaliczyłbym 2015 i Heat'a. W te dwa naprawdę fajnie mi się grało i dobrze się bawiłem. Niemniej (nie wiem czy z sentymentu i młodocianych wspomnień, czy rzeczywiście gry kiedyś były lepsze) i tak najlepiej ze wszystkich NFS wspominam U2, MW i Carbona.
Andromeda była dobrą grą, fajnym side-story w świecie Mass Effecta. Nie była tak dobrą jak trylogia Shepa, ale fajnie mi się w nią grało. Owszem, czułem po czasie ze potencjał gry byl nieco zmarnowany, ale i tak mimo wszystko dobrze się w to grało. Oczywiście grałem juz w wersje połataną, bez tych wszystkich kwiatków technicznych, jakie miały miejsce po premierze, a które oglądałem jedynie na materiałach na YT. Dla mnie Andromeda to było takie 6/10. Jako Mass Effect nie utrzymała poziomu trylogii, ale jako takie side story była dobrą grą.
Sprzedać pewnie się sprzeda, ale moim zdaniem reboot serii to nieciekawy pomysł, który będzie po prostu próbą wyciskania kasy z trupa. Ja tam nadal będę wracał do "właściwych" piratów, bo to było i nadal jest coś oryginalnego, co na stałe zapisało się w historii filmowej i nawet N-ty raz oglada się to znakomicie.
To tylko remaster i tak dość niedawno wyszłej wersji na PC. Trudno się dziwić, że szału nie robi. Samo wykonanie remastera to rewelka, gra wygląda teraz jak żyleta i aż przyjemnie oku grać, ale.. no właśnie i tak niedawno kto chciał, przeszedł. Na PS tez grę się juz przechodziło nie raz. Nie dziwne, że to nie jest hit sprzedażowy. Watpie też, by takie było założenie dla tego remastera.
Zagrałem, 50zł za ulepszenie to tyle, co jedna bieda-pizza, więc nie ma dramy. Byłem sceptycznie nastawiony, ale miło się zaskoczyłem. Gra jest porządnie ulepszona i wygląda lepiej niż niejedna dzisiejsza gra. Ulepszone animacje, cut scenki, które już nie rażą cringem, tekstury wszystkiego wokół są wysokiej rozdzielczości i ostre jak brzytwa, a wiele meshy wygląda jak te z Forbidden West. Wygląda to wszystko naprawdę dobrze, zwłaszcza grając na porządnym tv(bo ja na ps5 gram). Oczywiście już nieco różnych, małych glitchy widziałem(jak np. dyndajaca w dziwny sposób peleryna Rosta, czy w intro miganie drobnych tekstur), ale myślę, że załatają to w patchach. Generalnie 219zl w pełnej cenie bym nie dał, ale za 50zł ulepszenia, to się nie zawiodłem, a właśnie wręcz miło zaskoczyłem. Gra wygląda teraz jak żyleta i aż przyjemnie oku grać.
Zdecydowanie Lucy z tej dwójki. Tuner nawet juz z urody wygląda strasznie pierdołowato. Nie pasuje mi kompletnie do postaci Lary Croft.
Niezależnie od tego który imbecyl wpadł na tak idiotyczny pomysł, wniosek jest jeden - nie ma on służyć odbiorcy. Filtrowanie treści po dacie to niemalże kluczowa forma oddzielania treści nieaktualnych od tych aktualnych. I teraz co? Twórcy treści mają w tytule podawać datę wypuszczenia materiału? Czy użytkownicy sami mają się domyślać, co jest stare i nieaktualne, a co nowe? Ta platforma raz za razem pokazuje, że ma swoich odbiorców głęboko w dupie. Serio, trzeba się przesiadać na jakieś alternatywy, bo YT to nie dość, że śmietnik, to jeszcze z roku na rok coraz bardziej śmierdzi.
Ja z kolei rozumiem. Sam mam kumpla, który woli mieć dwie konsole, niż PS i kompa, bo wychodzi mu to taniej, niż budowanie tzw "maszynki do lodów". Jemu to wystarczy, do kanapowego pogiercowania po pracy. Twierdzi, że graficzne bajery i wodotryski mu niepotrzebne i właśnie konsole najlepiej mu odpowiadają - kupił dwie konsole w cenie przyzwoitej "puszki", podłączył w 5min, gra. Każdemu wedle własnego traktora i ja tam nie kwestionuję czyichś wyborów :)
Kiedyś kupowało się grę na płytach jako produkt. Dziś niestety wypożyczamy licencje i bez Steama, czy innej platformy nie masz nic ze wszystkiego, co zakupiłeś. Oczywiście takie czarnomyślenie nie ma sensu, bo niby dlaczego Steam miałby komukolwiek odbierać te licencje. W końcu każde konto, każdy klient to potencjalnie więcej zarobionej kasy. Łyżką dziegciu jest jednak mrowienie z tyłu głowy, że w ogóle jest taka możliwość, a wszystkie gry, które "kupujemy" i tak są zależne od istnienia platformy.
Dla mnie z kolei nadal największą kpiną tej gry jest jej cena. Już trochę czasu minęło od jej premiery, a ci nadal sobie 350zł wołają. Przesada. Żeby to był jeszcze jakiś naprawdę rewolucyjny produkt, no serio, do takiej ceny już bardziej by mi pasował Cyberpunk, ale tu mamy do czynienia z typowym Bethesdziakiem - ani to jakieś bardzo ładne, ani bogate w narrację, gra jak Skyrim - zagrasz raz, dobrze się pobawisz, może nie dobrniesz do końca gry, bo znudzi cię formuła, ale ogólnie będziesz zadowolony. Niemniej po tygodniu nie będziesz tej gry pamiętał, wspomnienie nie wywoła ciar na plecach, czy szybszego bicia serca pod wpływem świetnej narracji i klimatu przywołanego momentu. Wiem, że wrażenia z gry są subiektywne i każdy ma swoje, ale prędzej dałbym 350zł za Cyberpunka, który teraz "biega" za stówkę, niż za jakąkolwiek grę Bethesdy, których ceny zwalają z nóg.
Gra jest ogólnie dobra, ma swoje momenty, klimat, piękny świat, ale.. jest zbyt rozwleczona, przez co nie udało mi się dobrnąć do końca, bo zwyczajnie mi się przejadła. AC Valhalla to idealny przykład tego, że "większe" nie zawsze równa się "lepsze". W dodatku balans samej gry jest niestety słaby - po pewnym etapie przechodzi się ją już dalej łatwiutko, bez większego zaangażowania, czy trudności. Może kiedyś wrócę dokończyć, ale niestety na chwilę obecną forma gry przejadła się całkowicie
Ee tam. Ja akurat zacząłem pierwszy raz RDR2 naprzemian z Borderlands 3 w coopie z dziewczyną. Zanim skończę te gry, problem pewnie będzie zażegnany. Lucky me :3
Fallout jest hitem, bo w przeciwieństwie do Borderlands, czy innych adaptacji nie bał się być tym, czym nawiązuje do tytułu. Każdy wie jaka jest gra, a serial idealnie to odwzorował nie kopiując przy tym historii z gry, a tworząc nową historię w tym świecie. Jasne, serial także miał swoje babole różnej maści, ale naprawdę dobrze odtworzył to, czym ta gra jest.
Jestem zawiedziony, że nie ma w tej promocji Starfielda w jakiejś FAJNEJ promocji. Tak, żeby cena zeszła poniżej 200zł. Zagrałbym, bo uwielbiam gry rozgrywające się w kosmosie, ale tyle, ile oni sobie życzą za tą grę to słaby żart biorąc pod uwagę, ile czasu już minęło od premiery.
Ej, a ja w sumie zagram spokojnie za 12 lat. Przynajmniej cena będzie wtedy na tyle przyzwoita, że nie będzie żal kupić :D
Miło, że pojawi się tez na PS5 :) tędy droga w obie strony - mniej ekskluzywności, każdy może pograć na czym ma i lubi
Wyposażony on zostanie w nadludzkie moce, co powinno mocno urozmaicić zabawę. No i zje.. spieprzyli. Zrobią właśnie to, co - przynajmniej mi - popsuło zabawę w DL2.
Sprawdziłem to sobie i całkiem spoko, zwłaszcza jak chce się fajnie podbić rozdzielczość i dodać różne fajne efekty wyostrzające, wygładzające, itp. Ponad to jest laic-friendly, bo ustawia się po prostu gotowe presety i wybiera się taki zestaw ustawień, jaki akurat przypasuje. Przymierzam się do wydruku paru swoich fot z gier celem wywieszenia ich na ścianie w antyramie, więc akurat mi się przydało, żeby te zdjęcia jeszcze upiększyć i podbić rozdzielczość :)
Jedna z nich ułatwia wspólne granie - moment w którym na myśl przychodzi "oo, znieśli reżim ps plusa?" A po chwili wraca się do rzeczywistości :)
Ten currency market to będzie dobra opcja, a rynek przyjmie wszystko. Handel z ludźmi nie straci na znaczeniu, a ceny takiego Divina nie będą windowane do nie wiadomo jakiego ratio. Kto będzie chciał handlować currency z ludźmi, ceny będą pewnie niższe niż te z marketu, na zasadzie konkurencji. Z drugiej strony nie będzie sytuacji, kiedy ceny będą sztucznie windowane do góry. No i pomoże to szczególnie w przypadku, gdy potrzeba wymienić np chaos na divine, lub odwrotnie, a tu 500 osób nie odpisuje.
Nie ma co oczekiwac cudów, bo gra będzie klasycznym ubisofciakiem - ot kolejne AC/Far Cry, ale w Star Warsowym wydaniu. Niemniej jeśli ktoś lubi gry Ubisoftu i dobrze się w nich bawi(a takich graczy jest wielu), to i tu będzie się pewnie dobrze bawił. Z góry nie ma co oceniać. Ja poczekam na premierę i gameplaye ludzi.
Promocje promocjami, ale na PS store ceny wielu gier to do dziś nadal nieśmieszny żart. Czasami mam wrażenie, że podsłuchano wielu graczy mówiących, że gry kupują dopieo na fajnych promocjach i stwierdzili "listen here you little shit, nie chcecie kupowac gier w zawyżonych cenach? To nie bedziemy dawać promocji większych niż max 50% z ceny zawyżonej" :> Bo serio, jak widzę 170zł za grę sprzed co najmniej 3-4 lat, lub nawet starsze, to aż uśmiecham się z politowaniem.
Niestety w dobie dzisiejszej rozgrywki bazującej głównie na szybkim gameplayu, multiplayerze i grach usługach, takie gry-perełki jak Dead Spacer to nisza, która nie przyniesie kolosalnych zysków.
"miało" "mogłoby" "byłoby" "może". To wszystko, co można napisać o kontynuacji Days Gone, której prędko nie zobaczymy(o ile w ogóle kiedyś). Rozumiem, że DG przynosi clicki i wyświetlenia, ale robienie newsów o byle czym, byle było to takie grzebanie kijem w mrowisku, byle sprawdzić ile mrówek tam jeszcze żyje.
Ja zagrywałem się kiedyś w Metin2, ale z czasem mój zapał do tej gry umarł śmiercią naturalną. To jest ten typ gier, który wymaga ogromnej ilości czasu, żeby cokolwiek tam osiągnąć bez płacenia real hajsem. Z czasem stwierdziłem że po prostu szkoda czasu. Dziś ze wszystkich gier sieciowych, w jakie grałem ostał mi się tylko Path of Exile, gdzie mam porządnie zrobiona postać i pogrywam sobie czasami dla przyjemności. Głównym moim nurtem gamingowym stały się jednak produkcje Single. Ostatnio odkryłem jeszcze Borderlandsy, w które mogę grać w cross-coopie z dziewczyną. Ja na konsoli, ona na komputerze. I to bez potrzeby płacenia za PS+.
To wygląda po prostu źle. Bez uszczypliwości i obrażania. Tak po prostu. Z całym szacunkiem dla aktora, bo to jest dobry aktor, ale no nie do tej roli ludzie.. A najlepsze jest to, że i tak serial na siebie zarabia i zapewne tylko u nas jest taki niesmak.
Niestety rzeczywistość będzie taka, że zaczną klepać gówno-usługi dla bezmózgiej masówki i i tak sprzeda się to doskonałe, bo dzis pierwsze skrzypce gra właśnie szybka i niewymagająca aktywności mózgowej rozgrywka napakowana premium contentem, dzięki któremu za 4euro jakiś lamus będzie mógł być nieco lepszy od innego gracza.
Reboot tych filmów to kompletna głupota i marnowanie środków. Zamiast tego by stworzyli jakieś nowe filmy. Materiałów, książek, gier, czy innych mediów mających naprawdę potencjalne uniwersa jest jak na pęczki, a tu słuchamy o rebootach tego, czy tamtego. Nie mówiąc już o tym, że filmy Harrego Pottera to już klasyk, który jest jeszcze na tyle młody, że tworzenie reboota to po prostu bezsensowne marnowanie środków i czasu.
Światy Ubisoftu są jednymi z najlepszych i najładniejszych, jakie znam. Szkoda, że w parze z tym nie idzie jakość i choć śladowa wierność przedstawianych tam realiów, czy wydarzeń. No ale cóż.. taki dziś mamy ten spoprawniony świat, gdzie z ludzi robi się idiotów, żeby tylko prawdziwy idiota nie czuł się pokrzywdzony.
Właśnie dobrze, że do handlu jako waluta służą te, jak to nazwałeś, "z...ne kamyki", bo nie ma nic gorszego niż gra multi, w której walutą nie jest coś, co dropi z mobów i przy okazji samo w sobie jest wartością. Chyba że nie podoba Ci się sam fakt, że waluta ma formę "orbów" zamiast złotych coinów, czy innych eurogąbek, ale w takim układzie sam zarzut o walutę jest po prostu idiotyczny. Z resztą dzięki temu walutą może być cokolwiek, co ma wartość, a nie samo currency jako środek płatniczy. To też plus.
Właśnie ogrywam sobie po kilku latach(regularnie wracam do niej co jakiś czas, świetny klasyk) i normalnie musze przyznać, że nadal jest niesamowicie grywalna, potrafi sprawić, że zadrżę, a po dzisiejszych spłyconych do granic możliwości pod względem fizyki grach jak widzę w FEAR wszelkie fizyczne smaczki, to aż przyjemnie się na oku robi. Monolith wykonał kawał dobrej roboty. Naprawdę dobrej. Chętnie zobaczył bym remake tej gry, ale w tak dobrym wykonaniu, jak remake Dead Space'a, gdzie gra została naprostowana do dzisiejszych standardów jednocześnie zachowując wszystko to, co w grze było najlepsze. Sam pomysł na lore jest tu fajny i szkoda, że w FEAR 2 i - o zgrozo - FEAR 3 zostało to sponiewierane. Niemniej w FEAR gra się dobrze i dziś, oczy jeszcze nie pieką od poziomu grafiki, a strzelaniny i świetne AI wrogów sprawiają, że gra bywa nieprzewidywalna. "Sto lat temu" dałem tej grze 10 i podtrzymałbym tą ocenę. Kawał świetnego shootera. Kiedyś to były czasy, dziś to nie ma czasów :)
Nie napisze nic ponad to, co już ludzie napisali, bo gra jest po prostu majstersztykiem, ale szkoda mi, że gry tego typu są dziś tak niedoceniane i giną w zalewie chłamu, kopiuj-wklejek, i innych paszkwilów wychwalanych przez media i recenzentów w niebiosa. Dzięki temu i temu, że dziś liczy się głównie prosta i nieangażująca(szczególnie szarych komórek) rozgrywka, o takim remake'u DS2 możemy zapomnieć.
Ja w tej grze nie uświadczyłem żadnych wad. Rzadko kiedy daję taką ocenę, ale dla mnie ten remake to silne 10. Tak się powinno robić remake. Tak powinny wyglądać horror-shootery. Normalnie chciałbym, żeby tak "zrimejkowano" jeszcze np. FEARa z dodatkami. Szkoda, że tego typu gry dzisiaj to nisza :/
Ja to nigdy nie lubiłem grac w NG+, bo w trybie NG+ najczęściej gra juz nic nie oferuje. Zawsze wolę po prostu zacząć grę od nowa i na nowo cieszyć się możliwościami, strukturą, wyzwaniami i wszystkim, co gra mi oferuje. Co innego, gdyby NG+ oferowało jakieś nowe zadania, nowe przedmioty, nowe możliwości rozwoju postaci, nowe postacie do spotkania i relacje do zawarcia, nowe wyzwania. Wtedy można mówić o NG+. Potrzebne jest coś, co da motywację do ponownej gry juz i tak wykokszoną postacią. Najlepiej właśnie nowa zawartość i nowe wyzwania. Coś, czego nie doświadczałem w podstawowej grze.
"Zero zaskoczenia" to będzie po pół roku, gdy się okaże że gra to kolejny crap-niewypał, o którym ludzie zapomną po paru miesiącach i Sony zdecyduje się zamknąć serwery. Jakże chciwie wszyscy chcą ugrać swój kawałek multiplayerowego tortu, który już dawno jest zjedzony przez innych dużych graczy na rynku, ale ciągle marnują zasoby na próby, a potem milion pytań bez odpowiedzi, dlaczego gra nie wypaliła. No pomyślmy.. bo może już jest na rynku pierdyliard innych, popularniejszych i sprawdzonych gier multi, które zaspokajają popyt na tego typu rozgrywkę?
W sumie ciekawy temat z tym dziedziczeniem kont. I z drugiej strony dziwię się, że nie ma na to żadnych prawnych zapisów. Z trzeciej strony z kolei pewnie konta z grami nie są zaliczane do dziedzicznych prawnie dóbr.
Dlatego lepiej jednak trzymać się tych "darmowych" multików. Większa szansa przeżycia gry, a w razie śmierci gry nie ma żalu, że kasa poszła w błoto. No i to nie pierwszy przypadek, gdy ktoś próbuje ugrać swój kawałek tortu, który jest niemalże w całości już zjedzony przez większych graczy.
Chętnie bym przytulił nowe Spyro, czy Crasha, ale pewnie obejdę się smakiem, bo konsoli Xbox nie posiadam, na kompie nie lubię grać w platformówki, a na PS pewnie nie wyjdzie.
Ja to jeszcze Valhalli nie zmęczyłem do końca a tu już dwa kolejne AC w kolejce się szykują. Cholera, te gry to lecą z taśmociągu jak kotlety do Big Mac'ów.
Mi tylko szkoda, że nie będzie więcej dużych dodatków do CP. Zdaję sobie sprawę, że czas ruszyć na przód, CDPR ma nowe projekty na oku(kontynuacje CP, Wiedźmina, a pobocznymi studiami i remastery/remake'i Wiedźmina), ale fajnie byłoby dostać jeszcze jeden duży dodatek. Świetna gra. Nie idealna, a o premierze podstawki nawet nie będę wspominać, ale teraz jest to imo jeden z majstersztyków pod względem narracyjnym w szczególności.
Dziś mało ludzi chodzi do kin, bo takich prawdziwych bangerów na miarę dawnych kasowych hitów dziś praktycznie brak. Same sequele, prequele, side-story, remake'i produkowane na siłę ku odcinaniu kuponów, bo tak bezpieczniej niż stworzyć coś nowego. Brak pomysłów na nowe kasowe hity, a jeśli już się trafi coś nowego i wartego pójścia do kina, to film w zasadzie często niczym nie zachwyca, bo dziś wszystko klepane na jedno kopyto tymi samymi technikami i sposobami. Brak innowacyjności. Nie mówiąc już o scenariuszach, które często są przewidywalne, a czasem wręcz przyprawiają o zażenowanie swoją przesadną prostotą(patrz choćby Avatar Istota Wody). W dodatku mamy pierdylion serwisów streamingowych, w których filmy kinowe lądują już po 1-2 miesiącach, a sub miesięczny kosztuje mniej więcej tyle, co jednorazowy bilet do kina. Do tego różne inne indywidualne już powody i mamy przepis na upadek kin. Ja tak to widze przynajmniej.
Nie wiem czy tylko ja mam takie wrażenie, ale przy tym, jaki poziom reprezentuje dzisiejsza filmografia, filmy typu Obcy wydają się niemal perełką, majstersztykiem. A dla mnie personalnie zawsze były. Uwielbiam to uniwersum. Jedynie te ostatnie filmy były klapą. Zbyt przekombinowane. Prometeusze itp.
Ja tam giercuje w stare klasyki na Anbernicu. I mam wszystko - gry na konsole Nes, Snes, wszelkie Gameboye, PS1, a nawet różne stare platformowe klasyki PC.
Prawda jest taka, jak napisali niektórzy - żeby się bawić dobrze z modami, trzeba umieć z nimi też pracować. Owszem, są one skonstruowane tak, że każdy laik zainstaluje i zagra. Niemniej żeby nie narzekać na crashe, błędy i inne problemy trzeba też stety/niestety się nieco na tym znać, umieć z tym pracować w większym stopniu niż NMM, install, uninstall, enable, disable. Jak ktoś dobrze się zna w te klocki, to może zainstalować właśnie i 1000 modów, skonfigurować je tak, żeby nie było problemów i gra będzie śmigać i cieszyć. Dla tych, którzy niestety nie są interesantami grzebania w plikach i kodach, oraz nie mają świadomości co najlepiej z czym i czego z czym nie mieszać, pozostaje prosta implementacja, stosowanie się do instrukcji i nie instalowanie zbyt dużej ilości modów, które mogłyby się na siebie nakładać/częsciowo wykluczać/mieszać ze sobą.
Jakby te apele przyniosły efekt, byłoby super, jednak obawiam się, czy Steam nie będzie miał w pompce "kilku" maili z zatroskanego kraiku gdzieś na dalekim wschodzie, o którego istnieniu nawet nie wszyscy Amerykanie pewnie w ogóle wiedzą. Niemniej warto napisać i spróbować zawalczyć o lepszą cenę.
Jestem pewny, że wszyscy nie możemy się doczekać - hehe - kolejnych zapowiedzi remasterów i remake'ów :D
Nie jest to miłe dla oczu i uszu - czytać/słuchać o tym, jak studia odpowiadające za mniej, lub bardziej znane i lubiane tytuły zostają zamykane. Jednak czy przekreśla to przyszłą produkcję danych tytułów? Niekoniecznie. Mogą być zamykane studia, restrukturyzowane zespoły, fuzje i zmiany, ale jednak same prawa do marek i tytułów nadal pozostają "w bazie". Np. Prey 2. Studio odpowiedzialne za ostatniego Prey zostało zamknięte, ale to nie znaczy, że Pray 2 nigdy nie powstanie. Część z zamkniętych zespołów może przejść do innych studiów, a gra, będąc w portfolio całego wydawcy, nie tylko jednego studia, nadal może powstać u innego dewelopera, który z kolei może(lub nie) posiadać członków zespołu z zamkniętych wcześniej studiów. My tego nie wiemy, nie widzimy co się dzieje w i między zespołami. Dostajemy jedynie info, że tu zamknięte, a tam część zwolniona. Ja jednak bym jeszcze nie przekreślał samych gier.
Z jednej strony obawa, jak będzie to wierne całemu lore i na podstawie jakich materiałów Tolkiena. O ile w ogóle. Jak bardzo może to być spsute dzisiejszym ściekiem Hollywoodzkim nastawionym na wiadomo jakie treści(bez względu na wizję autora i materiał źródłowy). Z drugiej strony uspokaja fakt, że zaangażowani są w to ludzie odpowiadający za trylogię WP(i Hobbita, choć ten już nie był tak szałowy, mimo, ze nadal miły oku), którzy jednak najlepiej czują ducha tego uniwersum. Wstępne uczucia mocno mieszane, ale nie ma co oceniać zanim nie zobaczy się tego "w akcji".
Fajnie, że wypuszczają te narzędzia, ale jak już napisała większość - trochę za późno. Sam kocham W3, przeszedłem go wielokrotnie i jest to dla mnie nadal jedna z najlepszych gier w jakie grałem, ale biorąc siebie za przykład, nie chciałoby mi się już wracać do tej gry tylko po to, by zagrać w kilka modów stworzonych dzięki tym narzędziom. Podejrzewam, że część ludzi będzie miała podobny stosunek jak mój.
Tak jak pisze kolega Master4 - postać Dane była.. niebinarna. W ten sposób mówiła o sobie per "to". Chore, no ale nie mnie to oceniać. Z resztą lecą za to bany. Niemniej i tak byłem w pozytywnym szoku, że tak mało było jakichkolwiek wątków poprawnościowych. W szambie dzisiejszych "twórczości" naszpikowanych poprawnościowym ściekiem takie produkcje jak Fallout to istna perełka.
Dla mnie to najlepsze Batmany. Chętnie obejrzałbym kontynuację, jeśli oczywiście trzymałaby poziom trylogii.
Ja tam nie napalam się póki co na nowego ME. Zdaję sobie sprawę, że może on dotrzeć dopiero w 2030r(o ile w ogóle), oraz że nad studiem będzie wisieć duża presja ze strony fandomu co do jakości gry i co ona sobą przedstawi, oraz wydawcy w temacie jej przyszłych zysków. Moim zdaniem historia Shepa jest fajnie zakończona i nie nastawiam się na kontynuację. Niemniej jeśli kiedyś wyjdzie nowy ME, będę szczęśliwy. I mam oczywiście przy tym nadzieję, że wróci do formuły gameplayowej z trylogii.
Ehh, jest tyle możliwości na świetne gry w tym uniwersum - RTS, różne "erpegi", a oni wyjeżdżają z mmo.. Czemu nikt nie pokusi się o właśnie porządnego erpega w tym świecie. Albo właśnie RTSa 'ala Bitwy o Śródziemie. Toć to przepis na sukces dla entuzjastów tego uniwersum. I nie musiałoby to być stricte historia z książek, czy serialu. Można by fajnie wklecić jakąś nową historię, której wątki mogłyby się przeplatać z ksiązkowymi/serialowymi, albo wydarzenia przed/po.
Sam jestem trochę rozczarowany. Gram w wersji PC i slabo, tyle lat a zmian niewiele. W dodatku nie można ustawić w opcjach graficznych Efektów Broni na najwyższą jakość, bo gra crashuje do pulpitu(ponoć tylko w przypadku kart RTX, ale innej karty nie mam, więc nie sprawdze). Wiadomo, Bethesda z remasterow nie słynie, ale mogli się bardziej postarać.
Imo najlepszym punktem zakończenia Marvela byli Avengersi. Do wielkiego finału w Endgame prowadziło łącznie blisko 20 filmów tworzonych ponad dekadę. Ciag dalszy jest juz dla mnie mocno naciągany i po prostu nużący, mimo że tez nie wyssany z palca. Trzeba wiedzieć, kiedy zejść ze sceny w najlepszym momencie, by nie było przesytu. Marvel niestety nie wie.
Film był dobry, przyjemnie mi się go oglądało. Co do zarobków, jeszcze sobie wyrównają, bo film będzie latał po różnych serwisach streamingowych, a wiadomo, że nie za darmo, więc z czasem im się zwróci.
Uprzedzi? Może jedynie terminem, bo na pewno nie grami, skoro sami przyznali, że w tym roku nic nowego nie planują.
Jeśli drugi sezon Obi Wana nie powstanie, to wielki zawód. Ze wszystkich seriali SW akurat ten podobał mi się najbardziej.
Niech sobie tworzą. Ja zostane przy oryginałach z właściwą obsadą. Trochę przykro, że tak bezczelnie odcinają kupony od legendarnej juz marki, ktora właściwie stworzył właśnie Depp, ale niestety i tak sprzeda się to znakomicie. Masa ludzi pewnie pójdzie do kina, bo to "Piraci z Karaibów", konkurencji w repertuarze pewnie zbytniej nie będzie, potem film trafi na serwisy gdzie obejrzą kolejne miliony "z nudy i/lub ciekawosci" i cyyk, Disney odgwizda sukces rebootu.
Wsparcie gry zawsze jest w porządku. W tej chwili to "łatki" - łatają bugi, poprawiają niedoróbki. Czekam, aż zaczną to być dodatki - tu coś nowego, tam coś zmienionego. Mogliby wziąć przykład z naszego rodzimego CDPR, które z potworka, jakim był CP2077 na premierę potrafili stworzyć naprawdę fajną grę wartą polecenia. Przykład wsparcia własnego tytułu oczywiście, bo porównywac CP do Starfielda to nie ma co, nie ta liga. No i cena.. Cena to największy "bug" tej gry. W tej chwili powinna kosztować niecałą stówkę z kawałkiem, a nie kurde "znajcie łaskę pana - 280zł w promocji".
Joker był świetny, ale tego filmu raczej nie obejrzę. Niestety totalnie nie trawię musicali, im out.
Technologia śmiga do przodu jak błyskawica, a tu taki prosty człowiek jak ja nadal cieszy się po prostu z WQHD na biednym 3060 xD
Mi osobiście na PS bardzo brakuje forów społecznościowych, które zostały zamknięte jeszcze na PS4. Niby to taka pierdoła, ale fajnie było móc sobie popisać z ludźmi na forach tematycznych gier tam, poudostępniać swoje zdjęcia z gier, czy pooglądać zdjęcia innych ludzi, powymieniać się opiniami, komentarzami, wspólnie "hajpować" się grą. To był fajny feature i szkoda, że tego już nie ma. Brakuje mi też motywów. Chciałbym, jak to jeszcze na PS4, ustawić sobie jakiś jeden konkretny motyw ekranu głównego z jakąś ścieżką dźwiękową z gry. To tez niby pierdoła, ale dla mnie było fajne. Fajnie by było, jakby kiedyś przywrócili taką możliwość.
Human Revolution i Mankind Divided przechodziłem tyle razy, że nie zliczę. Świetne gry i szkoda, że kolejnych Deus Ex'ów prędko, lub wcale nie ujrzymy. Niemniej moim skromnym zdaniem Humen Revolution był lepszą częścią, bardziej klimatyczną i bardziej wciągającą opowiedzianą historią. Mankind Divided jest ładniejszy i "nowszy", ale zgubił cyberpunkowy klimat poprzedniczki, który naprawdę robił robotę, zaś sama fabuła nie trzymała już tak w napięciu. Niemniej bardzo liczyłem na kolejną część, tym bardziej że MD kończył się mocnym cliffhangerem i.. tyle. Korpoludki zarżnęły temat.
Szkoda że te wersje nie są udoskonalone choćby najpopularniejszymi modami upiększającymi grafikę, czy poprawiającymi niektóre bolączki mechaniki. Fajnie, że zostały wydane na konsole i sam się zastanawiałem nad zakupem, ale 180zl to trochę za dużo jak na po prostu tą samą grę, bez żadnych usprawnień, którą mam juz na PC. Poczekam na jakieś obniżki do granicy 60zl i wtedy sobie ciekawostkowo kupię :)
Up, zgadzam się. Dlatego ja też głównie trzymam się albo sprawdzonych już i dobrych tytułów, albo starannie selekcjonuję te single-playerowe perełki, w które zagram i nie pozostawią mi niesmaku. Na szczęście też czasu mam na granie tyle, że nawet jeden dobry single-player na rok mi wystarczy, bo gier wychodzi sporo, a w zalewie syfu zawsze znajdzie się kilka fajnych tytułów dla mnie.
Ta gra jest fajna, ale to jest taki Bethesdowy odpowiednik Gothica - kupa twardego drewna z poprzedniej epoki. Gothic jednak był też bardziej angażujący w historię i rozgrywkę(przynajmniej dla mnie). Niemniej jak kiedyś Starfield będzie w okolicach stówki na promce, to sobie zakupię, by ograć całość. Póki co ograłem tylko kawałek na pirackiej kopii celem sprawdzenia samej produkcji.
Nie rozumiem ludzi. Trzeba mieć naprawdę srakę we łbie, by robić dym o to, że ktoś zagra w grę na innym sprzęcie niż "ja". Mój mózg tego nie ogarnia. Niech każdy gra na czym chce i nikomu nic do tego. Nie wiem jak nisko trzeba upaść mentalnie, by czuć się obrażonym, lub lepszym od innych z powodu posiadanego sprzętu i tego, że ktoś zagra/nie zagra w daną grę.
Tymczasem ja, który w gry gram z około dwuletnim opóźnieniem, bo na premierę i przez pierwszy rok jest co najmniej:
1. Drogo
2. Różne błędy, bugi, niedopracowania
3. Z czasem w formie DLC gra stanie się "pełniejsza"
4. Mogą wyjść ewentualnie dodatki(te większe, niż DLC)
5. Gra z czasem może być sprzedawana w pakiecie z dodatkami taniej, niż sama sobie na premierę
Jako powód porzucenia projektu podano zmiany na rynku, w wyniku których gracze szukają głównie produkcji z otwartym światem, gier-usług oraz tytułów pozwalających tworzyć wielkie społeczności fanowskie. no chyba kura nie XD
Szkoda, to moglo być coś fajnego. Ciekawe co tam sobie wykoncypują zamiast tego.
No dobra, czytamy, że zwolniono tylu i tylu ludzi, ale zanim się podniesie larum o te zwolnienia fajnie by było jeszcze wiedzieć, co to za ludzie, z jakich działów, czym się zajmowali i czy byli niezbedni w procesie tworzenia gier. W to akurat wątpię. Podejrzewam, że tak samo jak w przypadku zwolnień w innych firmach, poleciały osoby, które nie generowały bezpośredniego zysku, a generowali koszta w postaci niewielkiego swojego wkładu w etap produkcyjny, a pobierania pewnie niemałej pensji. Niemniej to tylko moja spekulacja.
Szkoda, że nie Starfield. Pomijając już śmieszki i kpiny z tej gry(zasłużone oczywiście), chętnie bym w to zagrał kanapowo na konsoli. No nic, będzie trzeba wyrwać na Steam w jakiejś promce. Tytuły jakie zafundowali raczej nie moje klimaty.
Chcą zachęcić do marki Xbox, więc zamiast udostępnić jakąś flagową produkcję innym sprzętom w celu zareklamowania, tak jak chociażby Sony udostępnia na PC odsłony swoich topowych marek, MS udostępni pewnie jakieś popierdy. Makes sense. Czas pokaże co to będzie
Niby tak, ale zauważmy, że devkity PS5 deweloperzy mogli mieć już dużo wcześniej przed premierą konsoli. Co daje dodatkowy rok-dwa zapasu na tworzenie gry. Mamy 2024, co daje w sumie 5-6 lat na produkcję. Z tych wielkich marek wyszedł GoW, Horizon, Spiderman. Reszta studiów na pewno nie siedzi bezczynnie, więc coś robić muszą poza samym wspieraniem już obecnych gier. Trochę dziwi mnie, że w związku z tym nic ma nie wyjść w tym roku. No i takie wiadomości na pewno nie przysporzą im sprzedaży.
Dune 2 to ja bym ograł, ale tego rtsa z lat 90' "zremejkowanego" na dzisiejsze standardy, ale przy zachowaniu ducha tamtej gry <3
W ogóle popieprzone czasy nastały. Skrajne hipkryzje, podwójne standardy, mentalna sraka. Tak jak piszesz, na stronie, gdzie dzieciaki gry oglądają z wielką łatwością można wejść w sekcję baseniar świecących psiochami po ekranie, ale jak w samej grze widać nie daj boże sidebooba, to od razu R18+ XD no komedia. Nie mówiąc o tym już, że ogólnie w grach w których zabijamy często największym problemem powodującym srakę w gaciach u różnych decydentów jest sideboob. Pathetic.
Moim zdaniem Gosling słabo by pasował do tej roli. Ma zbyt komediowy wyraz twarzy. No i patrząc na niego, jako na rambo, miałbym wrażenie, że oglądam parodię.
Ja to szczerze nie rozumiem tego hejtowania postaci Jar Jara. Fakt, nie wnosi nic zbytnio do filmu i fabuły, raczej pełni rolę takiego trefnisia, ale to po prostu ot kolejna forma życia w tym przeogromnym uniwersum.
To nie tylko widzowie, ale ogólnie dzisiaj ludzie, społeczeństwa, stali się strasznie pochwowaci, miękcy jak rozgotowane kluseczki, albo płatki zostawione w mleku na pół dnia. Nie wiem skąd się w ludziach wzięło coś takiego, ale dzisiaj nie mamy kompletnie jakiegoś dystansu do różnych spraw, oraz szacunku do niewygodnych, ale rzeczywistych rzeczy, wydarzeń, cech, które działy się w naszej historii, lub życiu codziennym. W związku z tym dzieją się takie kwiatki jak głośna sprawa filmu "Przeminęło z Wiatrem"(kto wie, ten wie, nie będę tu teraz opisywał całej tej sprawy), czy robienie z ludzi debili dodając jakieś oświadczenia przed filmami, czy ostatecznie - o zgrozo - cenzura i zmiany faktów rzeczywistych w celu zakłamania niewygodnej rzeczywistości, by ktoś tam czasem nie poczuł się urażony tym, że niestety tak rzeczywistość wyglądała, lub wygląda. Nie mówiąc o tym, że wręcz drogą komunistyczną to samo zaczyna się robić powoli z niektórymi faktami historycznymi, ku mentalnej wygodzie społeczeństwa. To jest dramat po prostu. Nie mówiąc o takich głupotach, typu zrobienie ze słowa "murzyn" słowa obraźliwego, mimo że to po prostu "uliczna" forma określenia danych osób, tak jak słowa "białas", czy "kaleka".
A ja akurat bym właśnie zagrał z dziewczyną w Starfielda tak kanapowo na konsoli, a niestety dla tego przypadku mamy własnie PS5. Ja tam bym się ucieszył. Kto nie chce nie zagra, a kto chce sobie zagra.
Edit. Oczywiście przy założeniu, że będzie on na promce za max 120zł :P
A ja w taki remake bym akurat zagrał :) tylko właśnie pod warunkiem, że to będzie porządny remake, a nie odwalenie fuszerki z ulepszoną grafiką i podbiciem paru rzeczy i jeszcze sobie 300zł zawołają.
Moim zdaniem trochę zbyt mało się dzieje wokół tej gry jak na fakt, że za 3 miechy miałaby być premiera. Ale niech będzie co będzie, mi akurat się nie pali, bo i tak nie nadążam ogrywać tych wszystkich gier
Pierwszy DL świetna gierka. Świetny, surowy klimat i rozwiązania rozgrywki. W dwójce już tego zabrakło. Zrobiło się zbyt miałko i kolorowo. No i ten przesadny zmodyfikowany urbanistyczny świat, w którym ma się wrażenie, jakby się biegało po jakimś małpim gaju w parku rozrywki, a nie mieście zniszczonym apokalipsą zombie. Noce nie były już tak wymagające, a brak broni palnej i podany przez grę powód był po prostu głupi. W dodatku narobili jakichś przefantazjowanych umiejętności, fal uderzeniowych i innych super-duper efektów, odbierających - przynajmniej mi - imersję walki i świata przedstawionego. Niemniej nadal DL i DL2 to jedne z lepszych gier AAA w tej tematyce. W DI2 jeszcze nie grałem, to nie zestawiam.
Świetna gierka, sam ograłem w zeszłym roku na plejaczu, ale zbieram się powoli do drugiego podejścia. Mam zamiar splatynować, tak jak poprzedniczkę. Oprawa audiowizualna robi tu wielką robotę, a sama gra została ulepszona w wielu aspektach, które kulały w Zero Dawn. Na PC ta gra osiągnie zapewne jeszcze lepszą jakość wizualną. Pytanie tylko, jak będzie wyglądał stan techniczny portu.
Kwoty jakie zarabiają znani aktorzy, wybitni sportowcy, czy sławni artyści przyprawiają normalnie o zawrót. I weź tu człowieku miej jakiś talent, dobrze ukierunkowany przez rodziców w młodości i dobrze wykorzystany w dorosłości. Ustawiasz siebie i rodzinę na całe życie, na pokolenia, jeśli ktoś po czasie tego nie roztrwoni. Sam nie chciałbym być tak bajecznie bogaty, bo mam z tyłu głowy jakie inne problemy ze sobą to niesie, ale czasem jednak człowiek wyobraża sobie, jak można by było żyć pełnią życia mając kilkanaście, czy kilkaset milionów na koncie.
Ja mam nadzieję, że będzie jedna i określona postać z własnym, oryginalnym i unikatowym charakterem. Tak jak Geralt. Chyba że mowa o stworzeniu jedynie własnego wyglądu jak w kreatorze, wtedy to jeszcze ujdzie, choć i tak osobiście uważam, że lepiej konkretny bohater, niż taki z kreatora postaci.
Mnie zirytowal fakt, że Halo V jest tylko na Xbox. Człowiek kupił sobie Halo MCC, chciał kupić Halo V, a tu zonk. Biorąc pod uwagę, że to pełnoprawna odsłona i kontynuacja, dla mnie to epic fail. No ale.. z czasem i tak będę zmuszony kupić Xbox, żeby móc pograć w nowe gry od Acti, więc może wtedy nadrobię
Co do wykorzystania AI w miejscach pracy, nie mówiąc już tylko o gamedevie, ale ogólnie, scenariusz może być podobny jak w przypadku firmy taksówkarskiej Delamain w Cyberpunku 2077. Kto grał i czytał wiadomości z komputerów tam, ten wie. Zacznie się niewinnie, jako nowinka w rozwoju firmy mająca usprawnić proces, ale z czasem, gdy technologia AI będzie się coraz bardziej rozwijać, stopniowo, małymi kroczkami ludzie zaczną być wypierani z miejsc pracy, które mogą zostać zastąpione przez AI. Bo tak będzie taniej i może też wydajniej dla pracodawcy. Nie wieszczę tu ogólnoświatowego kryzysu pracy, ale na pewno w przyszłości, przy rozwoju technologii sztucznych inteligencji, niektórzy ludzie będą tracić pracę, a niektóre stanowiska prac znikną z ofert, bo przejmie je AI.
Prosta sprawa. Jeśli nie ujrzę na PS w przyszłości nowych gier spod szyldu Acti, mogą sobie w dupę wsadzić takie gadanie. To tak jakby Sony powiedziało, że chce być dobrym wydawcą dla posiadaczy konsol Xbox klepiąc nadal exy wyłącznie na swoją konsolę xD plus u Sony taki, że powoli zaczynają odchodzić od perma exów, a po czasie swoje gry wydają i na PC, a więc na sprzęcie MS, bo jednak MS nadal ma systemowy monopol w segmencie PC.
No cóż.. taka dzisiejsza moda. Rebelia na punkcie normalności i dawnych ideałów, normalizowanie tego, co było nienormalne i uważanie za nienormalne tego, co było normalne, by przypodobać się i pogłaskać po głowie smutne mniejszości. Zmuszanie ludzi do zaakceptowania nowych "prawd" i ideologii pod groźbą wykluczenia. Zamiast rozwiązywania problemów - znormalizowanie ich, by pozbyć się "problemu" i nie musieć z nim walczyć. Kluski z paśnika, płatki śniegu, zpochwowienie społeczeństwa - nasz dzisiejszy piękny świat.
Większość krytyki spada na kwestie wyglądu. Wybrali aktorkę, która wyglądem kompletnie odbiega od postaci w grze, którą gra. Z jednej strony jest to patologia naszych czasów, że niezależnie od tego, jakie ktoś ma umiejętności, jeśli "nie wygląda", to jest z góry skreślany. Z drugiej strony winna jest tu też wszędobylska seksualizacja i "eroztyzacja" postaci żeńskich. Efektem jest to, co obserwujemy w przypadku serialu i aktorki Ellie. W grze dziewczyna jest w miarę urodziwa, a aktorka grająca ją w serialu już mniej. I ludzie wylali szambo, bo nie ma na czym oka zawiesić i wyglad aktorki jest inny niż postaci w grze. Wygląd. Mimo że powinny liczyć się umiejętności aktorskie. Dlatego moim zdaniem nie powinno się robić filmów/seriali na podstawie gier i konkretnych postaci. Ludziom nie zgadza się wygląd w filmie z wyglądem w grze i leją się ścieki. Bezpieczniej jest stworzyć coś na kształt serialu Fallout od Amazona. Nowe postacie, nowa historia, wspólne jest tylko uniwersum. Nie będzie na start krytyki, ze wyglad postaci odbiega od wyglądu w grze.
Kupiłem PS5, bo miałem ochotę na grę w lepszej jakości i płynności niż ta, oferowana przez PS4. Przeskok jakościowy i płynnościowy między konsolami jest mocno odczuwalny nawet nie w PS5-exach. Czy to głupota? Powie tak tylko ignorant, lub ktoś, kto ma nikłe pojęcie z doświadczenia w temacie obu konsol.
Ja tam cisnę na RTX 3060 i rozdziałce 1440p, ale przy tym setupie nie da się niestety wycisnąć graficznych soczków z gier, jeśli chce się utrzymać płynną rozgrywkę. Nie mniej nie raz sobie z ciekawości włączałem te wszystkie efekty(oprócz tych wymagających serii 40xx) i efekt nie jest jakiś powalający. Owszem, odbicia, cieniowanie, oświetlenie wyglądają lepiej, ale nie jest to przeskok powodujący na tyle "WOW", żebym grając w grę musiał to mieć. Tym bardziej, że wymaga to nie lada sprzętu przy rozdzielczościach większych niż FHD. Dlatego póki nie stanie się to technologią codzienności, a pozostanie w sferze smaczków dla najbardziej wymagających, ja sobie pozostawię to wyłączone i będę cieszył się nadal piękną grafiką w stosunkowo niedużej cenie sprzętu.
Każdy pomysł warto sprawdzić i spróbować odejść od kretyńskiego difficulty up -> more life and damage to enemies. Niemniej autodostosowywanie trudności w trakcie rozgrywki nie wiem, czy jest dobrym rozwiązaniem. Moim zdaniem powinno to pozostać w kwestii wyboru gracza. Chcesz trudniej? To sobie ustawiasz i tyle. Tylko właśnie, żeby zwiększenie poziomu trudności nie było po prostu kretyńskim zwiększeniem HP i DMG oponentów, a czymś bardziej zaawansowanym, np właśnie lepszym AI przeciwników, czy bardziej inteligentnym reagowaniem na poczynania gracza. Choćby to, co opisał kolega wyżej w temacie Phantom Pain jest już lepszym rozwiązaniem, wymagającym od gracza użycia szarych komórek. Byle tylko pozostało to w kwestii wyboru, a nie narzucone z góry na zasadzie automatu.
Dlatego ja nigdy nie kupuję gier na premierę. Zawsze kupuję je z rocznym opóźnieniem, najczęściej na promkach, bo wtedy już są właśnie połatane, w pakietach z powycinaną wcześniej zawartością(co dziś się nazywa DLC, czy dodatkiem[profanując to słowo przy okazji]) i w normalnej, niezawyżonej cenie. Niemniej gry dziś są tworzone pod masówkę. Tępe produkty dla tępej masy. Byle gra nie stawiała żadnego wyzwania, albo co gorsza, byle człowiek nie musiał czasem użyć szarych komórek. Smutna rzeczywistość. Większość dzisiejszych gier "można przechodzić jedną ręką, bijąc niemca po kasku drugą". No i jak w tytule napisane - patologią dziś jest przesadne już wręcz monetyzowanie dosłownie wszystkiego. Gra multi - pierdyliard najbzdurniejszych mikrotransakcji. Gra single - dzisiaj już to samo, wraz z droższymi wersjami gry premierowej okraszonej pierdołami mającymi dać przewagę, albo robiącymi z postaci gracza klauna ubranego w strój z cyrku.
Dla mnie, jako dinozaura wychowanego na grach w latach 90 i wczesnych 2000 dzisiaj gry mocno poszły z postępem technologicznym. Mamy mnóstwo mechanik i rozwiązań, które robią robotę, ale szkoda przy tym, że samo wyzwanie z gier jest coraz niższe, lub nie ma go wcale, oraz że gry same w sobie stały się produktem dla mas mającym wycisnąć jak najwięcej kasy z baranów na jednej, tej samej produkcji.
Ostatni content byl juz z samych tytułów tak nudny, ze nie chciało się go oglądać. Nie będę powtarzal tego, co już napisali inni wcześniej, ale fajnie by było zobaczyc trochę poważnego growego dziennikarstwa, obiektywnego, niekoniecznie heheszkowatego. Fajnie by było zobaczyć konkretne materiały nt gier i wszystkiego wokół nich, bez materiałów w stylu "10 tego czy tamtego w grach" czy "jak to czy tamto sprawia że coś tam coś tam". Konkrety na temat konkretnych tytułów, procesów growych, czy ich powstawania. No i nie musi to być publicystyka codzienna. Bez sensu wstawiać filmiki codziennie z byle czym, byle było. Niech będzie nieczęsto, ale treściwie i konkretnie.
Wszystko co można tu powiedzieć zostało już powiedziane przez innych. Ja tylko powiem tak od siebie, że dlatego właśnie moich pieniędzy nie zobaczy ani Bethesda(przynajmniej nie mam zamiaru kupować Starfielda) ani Cockstar, za swoje podejście do graczy.
Gra z technicznego gruza przeobraziła się w przyjemną pozycję do ogrania. Dobrze, że doprowadzili tą grę do stanu w jakim powinna być na premierę i oby ich następna gra wyszła już pod uważniejszym okiem w temacie dopracowania. Współczułem ludziom, którzy kupili w dniu premiery, ale teraz z czystym sumieniem można grę polecać. Nadal nie jest to cyberpunkowe GTA, ale fajnie rozwinęli grę o wiele różnych rzeczy i rozwiązań. No i przede wszystkim rzadko już zdarzają się bugi i glitche. Przynajmniej u mnie.
Obejrzałem tylko połowę i film dobry jako po prostu akcyjniak, ale kiepski jako Uncharted. Czułem się, jakbym oglądał zlepek, taki kogel-mogel z kilku części gry. Dobór aktorów też mi kompletnie nie leżał. Najlepiej chyba wypadła Chloe z obsady. Generalnie z reguły uważam, że filmy na podstawie gier są słabe i ten film mnie tylko w tym temacie utwierdza. Niemniej można obejrzeć na Polsacie do kolacji.
Ostatnio ogrywam drugi raz na PS5. Gra jest po prostu świetna. Uwielbiam Deacon'a jako bohatera. No i gra ma świetny klimat. Nie była i nie jest oczywiście jakąś rewolucją gatunku, nie ma też w sobie jakichś mechanik, które byłyby lepsze niż w innych grach, ale po prostu ma to coś, czego nie mają dla mnie ani Dying Lighty, ani Dead Island'y, ani inne tytuły podobnego gatunku. Szkoda, że pewnie cz.2 się nie doczekamy, a gra zostawia na końcu mocny cliffhanger, ale chętnie przytuliłbym nawet taki upgrade do, jak to się dziś mówi, "nowej generacji".
Ja staram się tylko kupować na przecenach i promocjach. Niestety gry stały się okropnie drogie, mówiąc o nowych tytułach, osiągając ceny na tyle zaporowe, że po prostu szkoda mi tyle kasy wywalać na grę. Drugą sprawą jest to, jak to już nadmienili niektórzy wyżej, że często gry premierowe i te nowe to gruzy czekające na połatanie i doklejenie brakującej zawartości(DLC). Nie próbuję tu jakoś specjalnie oczernić gier, czy twórców, takie są po prostu fakty. Gra z czasem nie dość że tanieje, to w dodatku jej stan techniczny się poprawia, oraz obrasta w brakującą zawartość dodatkową. A wystarczy tylko wstrzymać swój osobisty hypetrain i poczekać. Zdarza się też, że sama jakość gry i jej zawartość bywa nieadekwatna do ceny(Patrz chociażby Starfield). Do tego dodajmy czynniki niezwiązane już bezpośrednio z grami - niewysokie zarobki, inflacja, niska wartość waluty. U nas cena gry to często 1/8 całej czyjejś wypłaty. I nie tylko tej premierowej, bo jak widzimy po różnych store'ach - ceny gier potrafią trzymać poziom 300zł właściwie cały czas, taniejąc(wracając do normalnej, niezawyżonej) tylko na promocje i przeceny. No i na koniec - ilość wydawanych gier. Tego jest tyle, że człowiek kupi jedno, nie zdąży dobrze ograć, a tu już 2 kolejne się pojawiają. Wszystkie te czynniki wpływają na kwestię kupowania gier i nie dziwię się, że dużo osób czeka na promocje i przeceny. Wiedząc, że można coś dostać dużo taniej, w lepszym stanie, często z DLC, po co wydawać więcej na zawyżonych cenach?
Zgadza się, jednak tak wygląda dzisiejszy gaming. Twój komentarz pasuje dzisiaj do większości tytułów i serii, bo większość największych serii i tytułów to copy-paste z tylko zmienionym środowiskiem, realiami i paroma mechanikami. Widocznie to się sprawdza, skoro najbardziej dochodowe serie zarabiają krocie, mimo że są właśnie kopiujwklejkami. Czasy oryginalnych gier dawno minęły. Dziś wszystko jest kopiowaniem innych rozwiązań i schematów, ewentualnym ich "przyprawieniem" po swojemu i okraszeniem różnymi realiami. Ponoć indyki jeszcze się bronią, można tam znaleźć wiele oryginalności, ale tego nie wiem, bo indyki to akurat not my cup.
Mi w tej grze zawsze brakowało możliwości dodania własnej muzyki, jak ta jedna radiostacja w GTA, gdzie można wrzucić swoją muzykę. To byłoby super. Wiem że są mody na to, ale szkoda że nie ma tego w tak prostej formie, jak w GTA. Niemniej super, że pododawali jeszcze nieco rzeczy. Lata minęły, ale teraz bardzo przyjemnie się gra w Cyberka
Takich zestawów niestety nie robią, a szkoda, ale chętnie bym przytulił takiego Gromoszczęka z lego. Wiem, że są Żyrafy, ale Gromoszczęk z lego na półce też by się świetnie prezentował :3 w ogóle moim zdaniem za mało jest takiego lego-merchu z gier.
Taak, pamiętam to pitolenie, że cyfryzacja to przyszłość, będzie taniej, lepiej itd. Jest tylko wygodniej(dla tych, którym nie chce się trzymać pudełek i instalować gier z płyt) i kosmicznie drożej. Jak widzę regularne ceny w PS store za te wszystkie gierki, to zastanawiam się, czy są frajerzy, którzy te gry za taki hajs kupują. I to nie tylko PS store, bo cała reszta platform robi to samo. Prawda jest taka, że gry cyfrowo opłaca się brać tylko i wyłącznie na promocjach, kiedy to dopiero cena tych gier jest rzeczywista.
Widocznie połączona grupa tych, co lubią być dymani w tyłek i tych, którzy grają po raz pierwszy jest przeważająco wieksza niż grupa tych, którzy podnosili w tej sprawie protesty.
Ja tam samej gry się nie czepiam, bo jakie są gry Bethesdy - każdy wie. To tak jak z grami Piranha Bytes - zawsze robili drewniaki i wiadomo że ich gry to drewniaki kategorii B(co nie znaczy, że to złe gry oczywiście). Skandaliczne jest dla mnie jednak, że za grę w takim stanie życzą sobie ponad 300zł. "W takim stanie" mówiąc mam na myśli stan graficzny, techniczny, brak niektórych funkcji w grze, takich jak chociażby ten DLSS.. Grałem trochę w Starfielda i gra jest dobra. Po prostu dobra, bez żadnych rewelacji. Niemniej ponad 300zł za niego to nieporozumienie. W dodatku Bethesda ma strasznie olewczy stosunek do klientów(graczy) i tam, gdzie spaprali robotę, szukają głupich wymówek i ich robotę będą odwalać moderzy. Słabo. Mi, jako potencjalnemu klientowi kompletnie odeszła ochota na kupno tej gry, mimo że pierwotnie chciałem. poczekam cierpliwie, aż kiedyś cena będzie bardziej adekwatna do jakości produktu, że tak powiem.
Ten głupkowaty humor w Far Cryach właśnie psuje moim zdaniem zabawę z gry. Jest on jakiś taki niepotrzebny, wciśnięty na siłę i często zalatuje "cringem". W tej grze, całkiem niepotrzebnie, próbuje się z poważnych wydarzeń robić jakiś kabaret, co było może dobre w FC3, czy 4, ale z każdą kolejną częścią stawało się coraz bardziej cliche. Dlatego jak dla mnie to dobra wiadomość, że w Avatarze tego humorku i sztucznej luzackości nie będzie. W końcu będzie jakiś nieco inny wydźwięk w grze, niż luzik arbuzik, kilo maryszki, rakietowe plecaczki i zabójcze pieski na kółkach
Poziom intelektualny dyskusji tutaj dobija się już do Chin przez dno studni, od której ta dyskusja się zaczęła. Uśmiech politowania dla waszej upośledzonej wojenki, która konsola jest lepsza XD obydwie firmy - Sony i MS - oddają dwójkę na was, bo dla nich jesteście tylko dawcami hajsu, a wy się o nich zabijacie jak harcerze Bąkiewicza przed kościołami podczas protestu kobiet xD Rynek coraz bardziej podzielony tak, by wyssać z nas jak najwięcej kasy, a Wy jeszcze cieszycie się z tego i bronicie molochów, które ten rynek dzielą. Kto czyta komentarze ludzi na temat konsol i dzielenia rynku, ten w cyrku się nie śmieje :P
Trochę się chłop nasiedział w Bezteście, ale generalnie migracje ludzi z gamedevu to nic nowego. Zazwyczaj po dużych premierach wielu devsów migruje między różnymi studiami, a mówimy głośno tylko o tych bardziej znanych. Jakby tak mówić o wielu to dnia by nie starczyło ;)
Wpłynie na tyle, że po prostu główna część oferty Acti-Blizz, albo nawet cała, przestanie wychodzić na konsole PS. Czyli wszystkie kontynuacje dużych tytułów spod szyldu Acti ominą posiadaczy PS. I nie mówię tu o kotletach COD, a o innych, mniej głośnych tytułach. Najgorzej, bo zmusi to do kupna drugiej konsoli, jeśli ktoś będzie chciał grać w kontynuacje ulubionych serii. Chyba że ma się jeszcze dobry PC. Efekt będzie taki, że wzrośnie sprzedaż Xboxów i tyle.
No ja to będę wkur.. na max, jeśli mi perfidnie zabiorą z PS przyszłe Crashe, Spyro i inne tego typu gry od Acti. W dupie mam ich CODy, Diabla, czy Warcrafty, ale uwielbiałem grac w platformówki od Acti na WYBRANYM przez siebie, a nie narzuconym przez politykę firmy sprzęcie. Teraz zostanie mi to odebrane i jeśli będę chciał grac, będę musiał kupić drugą konsolę. Dobry wujek MS kur.. jego mać.
Zawsze mnie bawi, gdy czytam newsy o "nowej sieciowej grze" która ma być czymś nowym, albo być podobna do gier X i Y, z którą wiążą wielkie nadzieje, po czym.. O RANY! po miesiącu gra okazuje się klapą :o jak to możliwe? gdzie popełnili błąd? przecież obok pierdyliarda podobnych dostępnych gier na rynku gra miała być sukcesem! milion pytań bez odpowiedzi :o
Zacznijmy od tego, że filmy superbohaterskie już się przejadły i czas na coś nowego i świeżego. Amen.
A ja cały czas czekam, aż Jedi Survivor będzie w cenie akceptowalnej dla mnie do kupienia XD
Ukończyłem wczoraj U4 na PS5 po raz drugi(pierwszy raz przechodziłem jakoś 3 lata temu na PS4 jeszcze) i bawiłem się tak dobrze, jak za pierwszym razem. Ogólnie upgrade dał radę, gra wygląda pięknie, działa płynnie, poza standardowymi dla wszystkich gier małymi glitchami nie uświadczyłem żadnych technicznych niedogodności. No i.. nadal jest to kawał świetnej historii przedstawionej w widowiskowy, filmowy sposób. Jedyne co mnie drażniło, to quick-time eventy od czasu do czasu. Nie lubię takich rozwiązań w grach. W każdym razie przypomniałem sobie za co pokochałem tą część(i ogólnie te gry) - piękne widoki, rajskie plenery, kupa akcji przeplatanej naprawdę dobrą narracją, rozwój relacji bohaterów i ich rozterek na tle przygody, świetna muzyka i udźwiękowienie, prostota rozgrywki bez wynalazków(takich jak wide open world, crafting, jakieś zadania poboczne, czy wpływające na rozgrywkę znajdźki) odrywających skupienie od trwających wydarzeń. Historia Nathana jest pięknie zakończona i aż szkoda, bo by się grało i grało dalej :) Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze zobaczymy jakieś nowe Uncharted, bo to są te gry, dla których warto było kupować konsolę(mimo że teraz są już też dostępne na PC). Ode mnie solidne 9. Jeden punkt odejmę za te god damn quick-time eventy, których w grach nie znoszę :)
[1] Nie każdy, kto się na Ciebie oburzy musi być lewakiem. Tak samo nie każdy musi być homofobem, by nie lubić danych wątków w filmach i grach. To jest strasznie płytkie myślenie i pokazuje właśnie, jak społeczeństwo LGBT jest agresywne i nietolerancyjne. Nie mówię teraz o tym serialu, ale ogólnie - wszędzie dookoła wciska się te wątki, albo wątki różnoetniczne bo ubzdurała się jakaś durna ideologia, że jeśli tego nie będzie, to te środowiska będą.. pokrzywdzone? Będzie to im urągało? poczują się gorzej? Nie wiem kto wymyślił taki ton i kierunek myślowy, ale to to jest właśnie źródłem nastawienia anty wobec "tęczowych" czy "kolorowych". Przesyt tym aż do przesady, do tego stopnia, że choćby głupie Oskary przyznawane są tylko wtedy, gdy twórca umieści takie wątki w filmie. Tak jakby na siłę chciano Ci wciskać drewnianą łyżką babci sok z cebuli na przeziębienie, mimo że już pieką Cię od tego oczy i masz dość. Źródło problemu nie leży w nieukierunkowanej nienawiści wobec osób innego pochodzenia etnicznego, czy środowiska LGBT, "bo tak", ale w przesycie tym, przesadzie w próbowaniu przekonania do tego na siłę reszty społeczeństwa. Na zasadzie nakazu z góry. Nie tędy droga. Dziwne, że nikt nie potrafi tego zrozumieć, tylko na każdą krytykę takiego wątku od razu leci ban i wyzwiska od takich, czy innych "fobów". Wolność, miłość i tolerancja, c'nie?