Co prawda było widać, że trzeci sezon to było wprowadzenie do czegoś większego, ale był niesamowicie nudny i przegadany. Mam nadzieję, że fakt rozbicia "czwórki" na 5 części nie spowoduje, że większość z tych odcinków to będą zapychacze, jak w poprzednim sezonie.
I super! Chętnie obejrzę.
Netflix'a można nie lubić tak za cenę subskrypcji jak i różne inkluzywno-polit-poprawne wstawki w filmach i serialach, ale za sam fakt wprowadzania różnorakich anime pod strzechy, w naszym kraju, mają mój wielki szacunek.
Noo, postarali się, nie powiem. Ciekawe, że HIDIVE wypuścił z rąk ten tytuł. Jest przecież całkiem znany i popularny. Trochę dziwne posunięcie z ich strony, ale osobiście się cieszę.
Ciekawe czy w Polsce doczekamy się dostępności pierwszego sezonu Attack on Titan i trzech wcześniejszych sezonów Overlorda (u nas można oglądać tylko sezon 4 i film Sacred Kingdom)?
Nie słyszałem wcześniej o tym tytule, ale chętnie zobaczę. Zapowiada się całkiem spoko.
Dobra seria, wciąga od pierwszego odcinka. Zapowiadano, że final będzie epicki - i na to liczę.
No i super! Czekam z niecierpliwością. Poprzedni film: "Guren no Kizuna Hen" (Scarlet Bond) widziałem w Multikinie i bardzo mi się podobał.
Nie wiedzieć czemu na Crunchyroll'u nie ma do niego polskiego przekładu, mimo przygotowanych na potrzeby premiery kinowej napisów. Podobnie z "Overlord: Sacred Kingdom", "Kimetsu no Yaiba: Mugen Train" i wieloma innymi filmami, które u nas miały oficjalną premierę w kinie, z ramienia Sony - Crunchyroll. Przyznam szczerze - zadziwia mnie to, bo skoro tłumaczenie jest już gotowe, a filmy można normalnie obejrzeć w Polsce na CR (znaczy, że mają licencję na nasz kraj), to dlaczego nie dodano napisów? Nie mam pojęcia o co chodzi. Na każde pytanie tego typu ichniejszy BOK zbywa mnie głupimi tekstami na temat problemów licencyjnych, w które nie wierzę, bo w takim razie dany film byłby dla polskiego widza niemożliwy do obejrzenia, a jest, tylko napisów brak.
Wersja z 2007 roku, którą onego czasu wydało u nas nieistniejące już Anime Gate od Vision dużo bardziej podeszła mi do gustu, Na wersji od NF męczyłem się strasznie. Zerknąć pewnie zerknę, ale czy zmęczę cały sezon, nie wiem.
I dobrze, niech Amazon dodaje jak najwięcej serii w Polsce. Akurat u nich tłumaczenie jest na przyzwoitym poziomie.
Isekai poleciał "na łeb na szyję", bo przez ostatnie lata gatunek był tak mocno eksploatowany, że nastąpiło zwyczajne znużenie tematem. Tym bardziej, że gros produkcji z pod znaku "innych światów" to jakościowo mierne produkcje o zerowej lub znikomej fabule i podobnym poziomie rozwoju postaci (nie mam na myśli tylko umiejętności walki czy statystyk). Natomiast akcja jest lubiana, bo efektowne bitwy są najczęściej ciekawe i "dzieje się" na ekranie, a to wciąga.
Przydałaby się polska premiera tej świetnej serii, ale raczej nie ma co na to liczyć. Nawet na C+ Online...
Z jednej strony można by się cieszyć, ale z drugiej historia jest zakończona, więc po co?
Czekam zwłaszcza na "Witch on the Holy Night", ale planów mają sporo, jak widzę. Jednak zanim przejdziemy do drugiej części finału Kimetsu no Yaiba, dobrze byłoby zobaczyć oficjalnie jedynkę na Crunchyroll'u, a tak opóźniają premierę, że to się aż niepoważne robi.
Sezon wiosenny zapowiada się nader obficie, przynajmniej na obecną chwilę. Jak z jakością - zobaczy się, ale przyznaję, że na ten i kilka innych tytułów czekam z ciekawością.
Black Clover urwano w takim momencie, że aż się prosiło o ciąg dalszy. Po kilku latach czekania wreszcie coś się ruszy.
Ja do dziś zachodzę w głowę jakim cudem seria jest ciągnięta od prawie 30 lat i nadal nie widać końca... Szczerze bardziej interesują mnie tytuły zebrane w ostatnim akapicie, bo nadrobienie kilkuset z ponad 1100 odcinków One Piece to karkołomne zadanie.
Złożenie czegoś takiego to nie lada wyczyn. Trzeba było mieć sporo samozaparcia, ale jako całość wygląda świetnie.
I to jest informacja dnia! Oryginalna, niecenzurowana wersja jednej z najbardziej rozpoznawalnych serii na świecie. Widać C+ po początkowych problemach, po starcie usługi z Crunchyrollem, podszedł do tematu na poważnie. I dobrze.
Zapowiada się ciekawie. Mam nadzieję, że wyjdzie z tego coś dobrego, mimo że gatunek Isekai jest już tak przeeksploatowany, że kolejne wytwory w tym gatunku ogląda się z coraz większym zażenowaniem. Ale nadzieja jest, bo manga jest leciwa, a w tamtych czasach zdecydowanie większy nacisk (niż obecnie) kładziono na opowiadaną historię.
Animka całkiem przyjemna, graficznie również, choć na pierwszy rzut oka wyglądało dość nietypowo, ale już po kilku minutach się przyzwyczaiłem. Choć przyznam, że styczności z mangą nie miałem w ogóle.
Serial co prawda nie był wybitny, ale i tak był najlepszym co spotkało uniwersum Terminatora od wielu lat, a to dużo mówi. Potencjał tego świata jest ogromny, a pozostaje niewykorzystany. Szkoda, że kolejny raz "robocik" idzie w odstawkę.
Kiedyś oglądałem, ale zmęczyłem to bodaj do 48 odcinka. Przez co chwilę pojawiające się retrospekcje seans nie należał do najprzyjemniejszych. Ale, że na C+ Online udało mi się zmęczyć tak leciwą serię jak Dragon Ball, to może z Naruto też się uda. Sam fakt, że wreszcie w naszym kraju są ludzie, którzy dostrzegli potencjał w anime, bardzo cieszy.
Też byłem zaskoczony. Osobiście nie maiłbym nic przeciwko kolejnej platformie, która produkcje anime potraktuje poważnie, a nie jak ciekawostkę dla "dziwolągów oglądających bajki". I nie miałbym nic przeciwko by za subskrypcję zapłacić więcej, jeśli tylko w sezonie pojawiałoby się więcej niż 1-2 tytuły w ofercie (mam na myśli Prime w Polsce). Dziwnym trafem polskie wydanie serwisu Prime zostało z premedytacją wykastrowane z tytułów anime praktycznie całkowicie. O ile miało to swoje odbicie w cenie 49 zł za rok, tak mam nadzieję, że sytuacja, wraz zapowiedzianą podwyżką do 69 zł, zacznie się powoli poprawiać.
Czyli Sony podało kolejny przykład na to, jak napisać artykuł tak, aby w zasadzie nic z niego nie wynikało. Super...