"A jeśli nie wyświetla Wam się polski dubbing, to musicie w ustawieniach Netfliksa wyłączyć opcję „Testowanie funkcji”, przez którą tylko u wybranych użytkowników pokazują się polskie dubbingi."
O tym nie wiedziałem, a opcja była włączona. I faktycznie do tej pory ani w "Dandelion", ani w "Ramparts of Ice" nie miałem ścieżki z polskim dubbingiem. Ciekawe, bardzo ciekawe...
W tekście jest mały błąd. Otóż na Netfix mamy sezony 1-5 oraz 7. Sezonów 6 i 8 brak. Swoją drogą to ciekawe, że jednego ze "środkowych" sezonów brakuje - brak finałowej odsłony mnie z kolei nie dziwi. Widać Sony nie zarobiło jeszcze dostatecznie, żeby konkurencja mogła dostać odcinki kończące (zwłaszcza tuż przed premierą ostatniego).
Jest to do zrealizowania, ale czy ma to sens, to już inna sprawa. Już teraz większość anime, która wychodzi (a jest przecież tego sporo), jest tak miałka i nijaka, że człowiek się czasami zastanawia jakim cudem coś takiego dostało zgodę na serializację, nie mówiąc już o przypadkach gdzie powstaje kilka sezonów takich paździerzy.
Jeśli tak jak wzorem dwóch poprzednich filmów - "Czarne chmury w moim sercu. Film" oraz "The Legend of Hei 2", który ma ukazać się w kinach 24 i 25 kwietnia, jedyną siecią kin z jaką ADN podpisze umowę dystrybucyjną będzie Helios, to z całym szacunkiem - mogą mnie cmoknąć. No chyba, że tym razem inne sieci kin jak Multikino i Cinema City również zostaną wzięte pod uwagę.
Trudno się nie zgodzić, zwłaszcza w momencie kiedy masowo powstają kalki oparte na tym samym schemacie, różniące się jedynie pewnymi detalami. Idealną ilustracją do tej sytuacji jest gatunek Isekai, w którym powstało już tyle podobnych do siebie tytułów, że zaczyna to przypominać autoparodię. Nic tak dobrze nie wpływa na kondycję tej branży jak wspomniana różnorodność, gdzie każdy fan może odnaleźć swoją niszę.
I bardzo dobrze. Wątek Shisui w drugim sezonie był bardzo dobrze zbudowany, a dzięki temu poruszający. Ostatnie 2 odcinki kończące wątek "porwania" oglądałem trzykrotnie. Szkoda tylko, ze nie zobaczymy już na ekranie uroczej i nieco dziecinnej Xiaolan.
Chciałbym, żeby spolszczono chociaż pierwszy sezon na Netflixie, bo że zrobi to Sony, to nawet się nie łudzę. Ale okazuje się, że wejście ADN do Polski zrobiło i robi swoje, bo na horyzoncie w polskim Netflix już majaczą premiery: Na 25 kwietnia zapowiedziano pierwszy sezon "Blue Lock" oraz pierwszy sezon "Mushoku Tensei", który tak podle potraktował C+, bawiąc się pseudo cenzora.
Od dawna jestem przekonany, że Martin tej serii nie skończy. Jeśli już, zrobią to w jego imieniu spadkobiercy, którzy do tej roli wybiorą jakiegoś pisarza.
Gdyby tylko mogły w głównej mierze powstawać filmy takie jak powyższe czy dzieła ze studia Ghibli bądź Chizu, to człowiek byłby spokojny. Jednak z sezonu na sezon widać, że anime powstaje coraz więcej i więcej, ale już nie koniecznie lepszej jakości. Osobiście im dłużej siedzę w temacie tym bardziej wydłuża się moja lista odrzutów, na które szkoda czasu. Zapewne ma tak każdy fan, ale to tylko obrazuje coraz większy spadek jakości ogólnej. Nie idzie o grafikę, bo ta się rozwija, ale o scenariusz, poziom materiału źródłowego (coraz płytsze rozwiązania fabularne) i budżet.
Ciekawi mnie czy w tym sezonie wyjaśnią chociaż część rzeczy, aby pierwszy, niesamowicie enigmatyczny sezon nabrał barw i sensu.
Właśnie nadrabiam anime, bo nasz oddział Netflix'a raczył wreszcie spolszczyć całość i zauważyłem coś niezwykle rzadkiego (a przynajmniej ja tak to odbieram), że z sezonu na sezon jest coraz ciekawiej. Z reguły przy tworzeniu kolejnych sezonów atrakcyjność całości zaczyna spadać, w przypadku tej serii (jestem w 4 sezonie) jest odwrotnie, co bardzo cieszy.
Natomiast zmiany w oryginale niejako wymuszone względami ekonomicznymi (obawa o przyszłość dzieła) nie są niczym nowym. Wszystko zależy od odbioru przez klienta/czytelnika, dlatego pewne ustępstwa są potrzebne, żeby "nie zatopić" całości. Za to teraz po zakończeniu historii fajnie odkrywać takie "smaczki".
No i cóż, pierwszy odcinek wylądował na platformie, ale napisów PL jak nie było, tak nie ma. Z ciekawości sprawdziłem w apce również ścieżki dźwiękowe i dubbingów "na dzień dobry" jest od groma, ale oczywiście wersji polskiej na tej liście nie ma. Jak pisałem wcześniej, o ile dubbing pojawia się dość często z opóźnieniem i nie mam z tym problemu, tak brak napisów już uważam za jasną i klarowną deklarację Sony odnośnie tego gdzie i jak głęboko nadal mają polskiego widza. Niby człowiek wiedział a i tak się łudził... Mam nadzieję na szybki wzrost popularności ADN w naszym kraju, w kontrze do poziomu buractwa właścicieli Crunchyrolla.
Smutna wiadomość. Jako fan twórczości Flanagana miałem nadzieję, że stworzy jeszcze wiele opowieści w tym uniwersum. Mam wszystkie tomy i ostatni na pewno też kupię. Pokój jego duszy.
Mnie ciekawi czy "na dzień dobry" dostaniemy napisy. Jeśli tak, to będzie miła niespodzianka. Dubbingi faktycznie pojawiają się z opóźnieniem, ale to normalna praktyka.
Pierwsze dwa odcinki ładne pod względem grafiki i przy tym ciekawe. Po seansie pomyślałem, że "szkoda, że dopiero 2". Trzeba będzie uzbroić się w cierpliwość. Miło by było, żeby ten tytuł złapał Netflix albo ADN, przynajmniej pojawiłby się polski przekład.
Ciekawe czy to jednostkowe wydarzenia (dubbing w Re: Zero S4 i A Hundred Scenes of Awajima) oraz te napisy w OP, czy zwiastun zmiany podejścia Sony do polskiego rynku? Wolałbym to drugie (jak chyba każdy fan), ale biorąc pod uwagę brak inicjatywy dodawania napisów do innych tytułów, powyższą informację przyjmuję raczej ze stoickim spokojem niż radością. Poczekamy, zobaczymy.
P.S. Nowy odcinek jest też dostępny (z tym samym tłumaczeniem) na ADN i zapewne wkrótce pojawi się też na Netflix.
Co kto lubi. Osobiście nigdy nie oglądam z polskim dubbingiem, bo jest dla mnie sztuczny, wyprany z emocji, ale wiem, że są ludzie, którzy tak właśnie oglądają animacje (nie tylko anime). Dla każdego coś miłego, zatem PLUS.
Od jakiegoś czasu mam już bilety do krakowskiego Multikina. Z przyjemnością przypomnę sobie te produkcje, zwłaszcza na wielkim ekranie. A najbardziej czekam na trzecią: "O dziewczynie skaczącej przez czas".
Po tym co zobaczyłem w zeszłym roku, stwierdzam, że cała ta gala jest po prostu śmieszna i tak naprawdę nie ma znaczenia, skoro Sony samo sobie najczęściej wręcza nagrody.
No właśnie w tym problem. Overlorda na CR nie ma szans obejrzeć z polskimi napisami, ale do tego już wszyscy u nas są przyzwyczajeni. W przypadku Netflixa wypadałoby, żeby te się jednak pojawiły... a tu klops. Szkoda.
Mnie co prawda ten tytuł nie zachwycił jako całość, ale wykonanie ma przyzwoite, a przy tym sporą grupę fanów, więc nic dziwnego, że powstanie kontynuacja.
To naturalna kolej rzeczy. Szersze grono odbiorców o nieraz skrajnie zróżnicowanych gustach implikuje takież opinie o danej serii. Ale czy to źle? Uważam, że nie. Nieudana ekranizacja sama z siebie zdarzałaby się rzadko gdyby scenarzyści nie szli po łebkach z materiałem źródłowym i/lub producenci nie żydzili na kosztach produkcji (przykład: One Punch Man sezon 3). Nie od dziś wiadomo, że NIE ISTNIEJE korelacja pomiędzy DOBRZE i TANIO. Jest albo dobrze, albo tanio i tak było zawsze i ze wszystkim. A jeśli idą po taniości, dodatkowo mając dość często w poważaniu zawartość mangi czy LN, to ja się nie dziwię rezultatom. Co mnie natomiast dziwi to narzekania twórców w tym względzie.
Zatem czekamy. Cieszę się, że doszliśmy do czasów gdzie poszczególne mangi są dokańczane (co wcale nie jest takie oczywiste) i serializowane do końca, a nie tylko początek w pojedynczym sezonie.
Zastanawiający ruch, szczególnie po tym, że osobiście wysyłam do CR co kilka tygodni prośbę (przez kontakt z ich supportem) o dodanie polskich napisów do filmów, które były u nas w kinach, a tychże nadal nie mają i do tej pory była z ich strony całkowita i kompletna olewka.
Czyżby było to spowodowane wejściem do Polski ADN? Możliwe, choć nie przesądzam. Co do samych tytułów, bardziej by mnie ucieszyły napisy do całej serii Re:ZERO + ewentualny dubbing, ale na to chyba na razie nie ma co liczyć.
Jak mówi stare porzekadło: jedna jaskółka wiosny nie czyni, więc zobaczymy co dalej.
Wszystkie serie co prawda już widziałem, ale nie wszystkie z polskim przekładem, więc chętnie sobie przypomnę. Jak dla mnie lista "na dzień dobry" bardzo dobra. Ciekawy teraz jestem ceny i kwestii powstania apliikacji na Smart TV.
Jeśli historia będzie ciekawa, może wyjść z tego coś równie dobrego jak SAO. Oby, mimo podobnego schematu.
Jak napisał
I to niestety jest kwintesencja współczesnego odbiorcy, dlatego wcale się nie dziwię, że twórcy kreatywność odkładają na półkę (niekiedy na długie lata) i jadą na taśmowo tworzonych generykach bez polotu, bo hajs i tak się zgodzi. Co jeszcze ciekawsze takie miałkie i nijakie tytuły coraz częściej dostają po kilka sezonów, a historie z charakterem najczęściej albo w ogóle nie są serializowane (coraz więcej takich), albo kończą się na jednym sezonie, bo mają niewielkie grono fanów.
Właśnie dlatego coraz bardziej zaczynam doceniać chińskie donghuy. Nie dość, że realizacyjnie często stoją kilka lig wyżej od japońskich odpowiedników, to jeszcze są ciekawe i wciągające - prawdziwy powiew świeżości wobec zabetonowanych płytkimi generykami japońskich anime. Jedyne czego (jeszcze) nie jestem w stanie słuchać bez irytacji to język chiński, ale ponoć do wszystkiego da się przyzwyczaić.
Jest to faktycznie zaskoczenie, choć tytuł jest popularny. Osobiście zmęczyłem (to adekwatne słowo) ok. 1,5 sezonu i odpuściłem, bo mnie to prędzej znudziło niż wciągnęło. Za spin-off "Cinderella Gray" ani film nawet się nie zabierałem.
Lista ogólna (nie japońska) zgadza się z moją, różnice może byłyby z umiejscowieniem konkretnych tytułów, ale na pewno będzie co oglądać.
Sama sytuacja ciekawa, choć z opisu wynika, że nic wybitnego to nie jest. Niemniej wszystko zależy od zmysłu twórczego ludzi, którzy się za to wzięli. Może będą w stanie coś wykrzesać z tego tytułu.
Co do drugiego komentarza, to może faktycznie to ja już się za stary robię i zaczynam cierpieć na "pamięć złotej rybki" :).
O ile jestem za remakiem, to zastanawiam się jak twórcy chcą do niego podejść. Jeśli nowa wersja będzie miała w założeniu rozwleczenie całości, tak jak obecna seria, to nie ma to sensu, bo zanim stworzą całość, minie kolejne 25-30 lat. Dobrze byłoby gdyby nowy serial trzymał się mangi tak bardzo jak to tylko możliwe. Przy obecnie opublikowanych 1161 rozdziałach mają na czym pracować, ale na ile to tylko wykonalne, bez szkody dla fabuły, ograniczyłbym liczbę odcinków do możliwego minimum.
Osobiście nie znam nikogo kto obejrzał wszystkie odcinki OP, nie wspominając już o tym by pamiętać co się w nich działo, bo to po prostu nie możliwe - jest ich za dużo.
Jeśli chodzi o film "A Silent Voice", nie pozostaje nic tylko zgodzić się z tym co zawarto w artykule. Piękna i poruszająca historia, którą powinien obejrzeć każdy.
Natomiast w odniesieniu do kwestii braku polskich napisów, to na CR nie ma nawet przekładu do lwiej większości filmów, które faktycznie były dystrybuowane w polskich kinach np:
- Blue Lock: Episode Nagi
- Kimetsu no Yaiba: Mugen Train
- Sword Art Online: Progressive (obydwa filmy)
- Tensei Shitara Slime Datta Ken: Scarlet Bond
- Haikyuu: Dumpster Battle
- Overlord: The Sacred Kingdom
- Spy × Family Code: White
- Jujutsu Kaisen 0
i innych, których tytułów teraz nie pamiętam. Tylko kilka filmów i jeden serial ma napisy:
- Attack on Titan: THE LAST ATTACK
- Suzume
- My Hero Academia: You're Next
- One Piece Film: Red
- Kaiju No. 8: Mission Recon i seria:
- Dragon Ball Daima + wyjątek
- Dragon Ball Super: Super Hero, który posiada i napisy i dubbing
Biorąc pod uwagę jak Sony podchodzi do polskiego rynku, byłbym wielce zaskoczony gdyby produkcja "Silent Voice", której u nas nigdzie nie wyświetlano, nawet w kinach, dostała polski przekład...
Tym bardziej, że nadal nie wiadomo jak będzie wyglądać sytuacja z filmami "Chanisaw Man: Reze Arc" i "Kimetsu no Yaiba: Infinity Castle" z zeszłego roku, kiedy te w końcu trafią na tę platformę, ani tym bardziej z wchodzącym do naszych kin 8 maja: "Tensei Shitara Slime Datta Ken: Sokai no Namida-hen".
- Attack on Titan: THE LAST ATTACK
- Suzume
- My Hero Academia: You're Next
- One Piece Film: Red
- Kaiju No. 8: Mission Recon
i seria - Dragon Ball Daima
Do tego jest kilka tytułów z rzekomym polskim tłumaczeniem:
- Isekai Quartet The Movie: Another World
- Arknights: PRELUDE TO DAWN
- To Your Eternity (sezon 1)
- SPY x FAMILY (sezon 1)
- DARLING in the FRANXX (sezon 1)
Rzekomym, bo opisy tych serii na CR sugerują, że tłumaczenie jest, a po odpaleniu danego tytułu okazuje się, że języka polskiego nie ma na liście i automatycznie są ładowane angielskie napisy. Było jeszcze kilka innych serii z takim opisem, ale po zapytaniu supportu CR czy się takowe pojawią, informacje o napisach zostały usunięte, natomiast w powyższych przypadkach informacja wciąż widnieje. Co ciekawe nie ma na CR napisów do lwiej większości filmów, które faktycznie były dystrybuowane w polskich kinach np:
- Blue Lock: Episode Nagi
- Kimetsu no Yaiba: Mugen Train
- Sword Art Online: Progressive (obydwa filmy)
- Tensei Shitara Slime Datta Ken: Scarlet Bond
- Haikyuu: Dumpster Battle
- Overlord: The Sacred Kingdom
- Spy × Family Code: White
- Jujutsu Kaisen 0
i innych, których tytułów teraz nie pamiętam.
Tak że oferta spolszczonych tytułów na CR przebogata...
Osobiście nie mam nic do tego typu kroków, chociaż "Hana-Kimi", mimo, że graficznie ładne, wyszło tak sobie - taki romans bezobjawowy bym powiedział. No chyba, że planowany jest drugi sezon, gdzie wszystko się rozwinie. Na "Red River" natomiast czekam, bo zapowiada się dobrze. Z odświeżonych tytułów sprzed lat warto też nadmienić nową wersję "Ranmy 1/2" z NF i "Cat's Eyes" z Disney+. Obydwa, moim skromnym zdaniem nad wyraz udane powroty. O "From Far Away" nawet nie słyszałem, ale jeśli nadarzy się okazja, zobaczę.
O kurczę, nie słyszałem o adaptacji anime, a grę Sekiro: Shadows Die Twice uważam za świetną, tak że cieszę się. Oby tego nie zepsuli.
No i cudownie! Już nie mogę się doczekać! Na start pójdą u mnie na pewno: My Gift Lvl 9999 Unlimited Gacha, Fermat Kitchen, The Dangers in My Heart, Helck, Reincarnate as a Sword i My Isekai Life. Wszystkie co prawda już widziałem, ale osobiście uważam, że są to tytuły warte powtórzenia. A jeśli jeszcze przekład będzie sensowny, to tylko się cieszyć.
Też już spotkałem się w internecie z zachwytami nad tą serią. Mam nadzieję, że będzie tak dobre jak wynika z pierwszych komentarzy, bo wygląda bardzo dobrze.
Wiele lat temu miałem okazję natknąć się na kilka odcinków, ale bardzo mi się tamta seria nie spodobała. Może nowa wersja przypadnie mi do gustu, tym bardziej, że sam także z wiekiem zmieniłem gusta.
ADN na swojej francuskiej stronie uruchomił już blog w języku polskim z aktualnościami: https://news.animationdigitalnetwork.com/pl/
Wygląda świetnie! Choć skoro o projekcie już piszą branżowe media, to pewnie długo nie pożyje, bo Blizz z Microslopem zaraz go pewnie uwalą. A szkoda, bo zagranie w taką wersję D2 to byłyby niezapomniane wrażenia.
Obejrzałem kilka chińskich produkcji na Crunchyroll'u i dość często są one dużo lepiej napisane i zrealizowane niż anime, które są produkowane taśmowo. Jednak przez wieloletnie przyzwyczajenie do japońskiego mam spore trudności w słuchaniu chińskiego dubbingu, jest on dla mnie wyjątkowo irytujący, dlatego tych produkcji było kilka. Może z czasem się przyzwyczaję, kiedy donghuy zaczną być dostępne z polskimi napisami...
Nie da się ukryć, że realizacyjnie ten animiec leży i kwiczy, tyle dobrze, że faktycznie - fabularnie jest nieźle.
O ile bardzo lubię Isekai'e, tak overpowered bohaterów, którzy pierdnięciem rozwalają wszystkich w przedbiegach mam już po kokardę. Taka postać "na dzień dobry" całkowicie ubija jakiekolwiek napięcie i ogląda się takie produkcje jedynie z nudów. Po opisie: "(...) Zephyrus odradza się jednak w świecie gry Dankatsu, gdzie natychmiast otrzymuje najsilniejszą profesję" można wywnioskować, że to będzie kolejny, generyczny OP isekai. Szkoda.
Fakt, pod względem technicznym pierwszy sezon to był istny dramat, choć fabularnie mi się podobało, ale wielkich nadziei na poprawę nie mam, bo studio zostało to samo...
Z Samurai Champloo teoretycznie powinno być łatwiej, ale jeśli nie zabiorą się do tego z głową to wyjdzie taka sama padaka jak CBLA.
W takim razie nic, tylko czekać na adaptację kolejnych rozdziałów. Film Reze Arc kończy się na 52. rozdziale, więc do serializacji jest jeszcze mnóstwo materiału. I osobiście mam nadzieję, że do adaptacji dojdzie :). Co do samej mangi, coś czuję, że to jeszcze nie koniec.
I to jest FANTASTYCZNA wiadomość! Ciekawe co zrobi Sony ze swoim Crunchyrollem, kiedy od lat w komentarzach pod postami, aplikacją mobilną i na ich stronie (dopóki nie zablokowali możliwości komentowania) było mnóstwo próśb od polskich fanów o napisy, a Sony z determinacją godną większej sprawy olewało nasz rynek. Mam nadzieję, że ta wieloletnia olewka wyjdzie im bokiem, bo ADN to niejako europejska wersja HIDIVE, a ta platforma ma znacznie ciekawsze tytuły w ofercie od Crunchyroll'a. Zrobiliście mi dzień tą informacją, dzięki!
Pierwszy sezon był dla mnie tak enigmatyczny, że aż ciężki do przełknięcia. Świat przedstawiony jest, bo jest. Poza faktem, że to kraina chroniona barierą, w której zdolności magiczne są wyznacznikiem statusu, gdzie na dokładkę szykanuje się wszystkich niemagicznych, nic więcej w zasadzie nie wiadomo. Kim jest Will i dlaczego wylądował w sierocińcu – nie wiadomo, kim jest Elfie i dlaczego wychowywała się w sierocińcu – nie wiadomo. Poza tym Will, mimo że nie posiada powinowactwa z magią i jest wyszydzany na każdym kroku, jakimś cudem pokonuje swoim mieczem nawet najbardziej obiecujących adeptów magii w szkole, którzy swoimi możliwościami zbliżają się już do Magia Vender...
Jednym słowem całość jest szyta grubymi nićmi. Mam nadzieję, że twórcy pokuszą się w drugim sezonie o sensowne wyjaśnienie niewiadomych, tak by historia była kompletna i ładnie się spinała.
Szybko poszło, ale skoro taki był pierwotny plan i tak to zostało zaplanowane, to tylko się cieszyć, że temat dobiega końca, a nie jest sztucznie rozwlekany i rozcieńczany ze względu na dobrą sprzedaż. Taką konsekwencję w założeniach trzeba dziś cenić.
Jeśli to będzie choćby w połowie tak dobre jak "Shingeki no Kyojin" to zdecydowanie warto czekać.
Całkiem, całkiem. Nic wybitnego, ale ogląda się z ogromną przyjemnością, a takie wyniki dla anime (zwłaszcza w naszym kraju) tylko cieszą, bo dają nadzieję na więcej produkcji z polskim przekładem. Dla kontrastu napiszę, że właśnie wróciłem z seansu Scarlet, w krakowskim Multikinie, na sali poza mną były... 2 osoby, toż to dramat!
Na obecną chwilę oglądam pierwszy sezon w ramach powtórki, za obecny zabiorę się pewnie w najbliższych dniach, ale po ocenach wnoszę, że kontynuacja może być lepsza od "jedynki", a to niezwykle rzadkie zjawisko.
Jest się z czego cieszyć, ale z drugiej strony szkoda tylko, że mowa jedynie o ostatnim sezonie. Onego czasu na NF były dostępne dwa pierwsze sezony z napisami i lektorem. Myślałem, że z czasem pójdą za ciosem i pokażą kolejne, ale nie, mimo, że seria była bardzo popularna.
Co prawda było widać, że trzeci sezon to było wprowadzenie do czegoś większego, ale był niesamowicie nudny i przegadany. Mam nadzieję, że fakt rozbicia "czwórki" na 5 części nie spowoduje, że większość z tych odcinków to będą zapychacze, jak w poprzednim sezonie.
I super! Chętnie obejrzę.
Netflix'a można nie lubić tak za cenę subskrypcji jak i różne inkluzywno-polit-poprawne wstawki w filmach i serialach, ale za sam fakt wprowadzania różnorakich anime pod strzechy, w naszym kraju, mają mój wielki szacunek.
Noo, postarali się, nie powiem. Ciekawe, że HIDIVE wypuścił z rąk ten tytuł. Jest przecież całkiem znany i popularny. Trochę dziwne posunięcie z ich strony, ale osobiście się cieszę.
Ciekawe czy w Polsce doczekamy się dostępności pierwszego sezonu Attack on Titan i trzech wcześniejszych sezonów Overlorda (u nas można oglądać tylko sezon 4 i film Sacred Kingdom)?
Nie słyszałem wcześniej o tym tytule, ale chętnie zobaczę. Zapowiada się całkiem spoko.
Dobra seria, wciąga od pierwszego odcinka. Zapowiadano, że final będzie epicki - i na to liczę.
No i super! Czekam z niecierpliwością. Poprzedni film: "Guren no Kizuna Hen" (Scarlet Bond) widziałem w Multikinie i bardzo mi się podobał.
Nie wiedzieć czemu na Crunchyroll'u nie ma do niego polskiego przekładu, mimo przygotowanych na potrzeby premiery kinowej napisów. Podobnie z "Overlord: Sacred Kingdom", "Kimetsu no Yaiba: Mugen Train" i wieloma innymi filmami, które u nas miały oficjalną premierę w kinie, z ramienia Sony - Crunchyroll. Przyznam szczerze - zadziwia mnie to, bo skoro tłumaczenie jest już gotowe, a filmy można normalnie obejrzeć w Polsce na CR (znaczy, że mają licencję na nasz kraj), to dlaczego nie dodano napisów? Nie mam pojęcia o co chodzi. Na każde pytanie tego typu ichniejszy BOK zbywa mnie głupimi tekstami na temat problemów licencyjnych, w które nie wierzę, bo w takim razie dany film byłby dla polskiego widza niemożliwy do obejrzenia, a jest, tylko napisów brak.
Wersja z 2007 roku, którą onego czasu wydało u nas nieistniejące już Anime Gate od Vision dużo bardziej podeszła mi do gustu, Na wersji od NF męczyłem się strasznie. Zerknąć pewnie zerknę, ale czy zmęczę cały sezon, nie wiem.
I dobrze, niech Amazon dodaje jak najwięcej serii w Polsce. Akurat u nich tłumaczenie jest na przyzwoitym poziomie.
Isekai poleciał "na łeb na szyję", bo przez ostatnie lata gatunek był tak mocno eksploatowany, że nastąpiło zwyczajne znużenie tematem. Tym bardziej, że gros produkcji z pod znaku "innych światów" to jakościowo mierne produkcje o zerowej lub znikomej fabule i podobnym poziomie rozwoju postaci (nie mam na myśli tylko umiejętności walki czy statystyk). Natomiast akcja jest lubiana, bo efektowne bitwy są najczęściej ciekawe i "dzieje się" na ekranie, a to wciąga.
Przydałaby się polska premiera tej świetnej serii, ale raczej nie ma co na to liczyć. Nawet na C+ Online...
Z jednej strony można by się cieszyć, ale z drugiej historia jest zakończona, więc po co?
Czekam zwłaszcza na "Witch on the Holy Night", ale planów mają sporo, jak widzę. Jednak zanim przejdziemy do drugiej części finału Kimetsu no Yaiba, dobrze byłoby zobaczyć oficjalnie jedynkę na Crunchyroll'u, a tak opóźniają premierę, że to się aż niepoważne robi.
Sezon wiosenny zapowiada się nader obficie, przynajmniej na obecną chwilę. Jak z jakością - zobaczy się, ale przyznaję, że na ten i kilka innych tytułów czekam z ciekawością.
Black Clover urwano w takim momencie, że aż się prosiło o ciąg dalszy. Po kilku latach czekania wreszcie coś się ruszy.
Ja do dziś zachodzę w głowę jakim cudem seria jest ciągnięta od prawie 30 lat i nadal nie widać końca... Szczerze bardziej interesują mnie tytuły zebrane w ostatnim akapicie, bo nadrobienie kilkuset z ponad 1100 odcinków One Piece to karkołomne zadanie.
Złożenie czegoś takiego to nie lada wyczyn. Trzeba było mieć sporo samozaparcia, ale jako całość wygląda świetnie.
I to jest informacja dnia! Oryginalna, niecenzurowana wersja jednej z najbardziej rozpoznawalnych serii na świecie. Widać C+ po początkowych problemach, po starcie usługi z Crunchyrollem, podszedł do tematu na poważnie. I dobrze.
Zapowiada się ciekawie. Mam nadzieję, że wyjdzie z tego coś dobrego, mimo że gatunek Isekai jest już tak przeeksploatowany, że kolejne wytwory w tym gatunku ogląda się z coraz większym zażenowaniem. Ale nadzieja jest, bo manga jest leciwa, a w tamtych czasach zdecydowanie większy nacisk (niż obecnie) kładziono na opowiadaną historię.
Animka całkiem przyjemna, graficznie również, choć na pierwszy rzut oka wyglądało dość nietypowo, ale już po kilku minutach się przyzwyczaiłem. Choć przyznam, że styczności z mangą nie miałem w ogóle.
Serial co prawda nie był wybitny, ale i tak był najlepszym co spotkało uniwersum Terminatora od wielu lat, a to dużo mówi. Potencjał tego świata jest ogromny, a pozostaje niewykorzystany. Szkoda, że kolejny raz "robocik" idzie w odstawkę.
Kiedyś oglądałem, ale zmęczyłem to bodaj do 48 odcinka. Przez co chwilę pojawiające się retrospekcje seans nie należał do najprzyjemniejszych. Ale, że na C+ Online udało mi się zmęczyć tak leciwą serię jak Dragon Ball, to może z Naruto też się uda. Sam fakt, że wreszcie w naszym kraju są ludzie, którzy dostrzegli potencjał w anime, bardzo cieszy.
Też byłem zaskoczony. Osobiście nie maiłbym nic przeciwko kolejnej platformie, która produkcje anime potraktuje poważnie, a nie jak ciekawostkę dla "dziwolągów oglądających bajki". I nie miałbym nic przeciwko by za subskrypcję zapłacić więcej, jeśli tylko w sezonie pojawiałoby się więcej niż 1-2 tytuły w ofercie (mam na myśli Prime w Polsce). Dziwnym trafem polskie wydanie serwisu Prime zostało z premedytacją wykastrowane z tytułów anime praktycznie całkowicie. O ile miało to swoje odbicie w cenie 49 zł za rok, tak mam nadzieję, że sytuacja, wraz zapowiedzianą podwyżką do 69 zł, zacznie się powoli poprawiać.
Czyli Sony podało kolejny przykład na to, jak napisać artykuł tak, aby w zasadzie nic z niego nie wynikało. Super...