Jak już pisałem - wraz ze startem ADN w Polsce (opinie o samej platformie są bardzo różne), Netflix momentalnie się obudził. I bardzo dobrze, bo na tym nie poprzestają. Już 1 maja pojawią się w polskim katalogu "Shangri-la Frontier" oraz "Jujutsu Kaisen", 10 maja wpadnie film "Overlord: The Sacred Kingdom", a 5 dni później "Horimiya". Tylu nowości w tak krótkim czasie i to tylko z gatunku anime w Netflix nie było nigdy, zwłaszcza tych wspomnianych w artykule - wrzuconych znienacka pod koniec miesiąca, dlatego świeża konkurencja ze strony francuzów wydaje się na obecną chwilę jedynym logicznym wyjaśnieniem. A jeśli ten trend utrzyma się trochę dłużej, to podejrzewam, że to nie koniec nowości na maj.