No to prawda, ostatnie Isekaie to praktycznie to samo, jakis random ginie, odradza sie w innym swiecie, spotyka harem, blablabla i moze ma z 12 odcinkow a potem nastepny. Zero oryginalnosci. Chetnie bym obejrzal cos podobnego do Gate.
W końcu, ileż można to samo wałkować. Dzisiaj jak coś w miarę oryginalnego odniesie sukces to od razu pojawia się masa naśladowców liczących na to, że na fali popularności coś im skapnie i w efekcie ogląda się właściwie to samo, bo naśladowców nie stać na jakąś oryginalność. I nie dotyczy to tylko isekai, inne popularne motywy to wyrzucony z drużyny bohatera czy jakieś fantasy slow life.
Się obudzili. Od lat wychodzą taśmowo same kalki, które niczego nie wnoszą - ani jakości, ani świeżości, ani pomysłu na rozwinięcie tematu.
Prędko wczas. Bo to nie chodzi nawet o samo zjawisko isekai czyli przeniesienie do innego świata, tylko że ten świat fantasy wyglądał za każdym razem identycznie , także historia, nijakość w osobowości i wyglądzie bohatera oraz harem dziewczyn był za każdym razem podobny
Oto, do czego prowadzi tania metoda "kopiuj i wklej". Niektórzy już zapomnieli, że kreatywność to nadal najważniejsza podstawa do sukcesu.
Mnie bardziej denerwowal fakt, ze duzo isekai mialo z zalozenia sprzedac mange albo light novel. To znaczy robiono jeden sezon anime i jak chciales poznac dalsze losy to tylko czytajac mange i ln. Dla japoncow to jeszcze mialo sens. No, ale zanim pojawilo sie w jezyku angielskim przetlumaczone. O ile sie pojawilo to czlowiek juz nie pamietal i szczerze mowiac juz nie dbal. Tez niektore isekai wychodzily w takim tempie, ze czlowiek tez przestawal ogladac kolejne sezony bo juz zapominal. Tez fakt, ze wychodzi tego w takich ilosciach, ze czlowiek juz przestaje to ogladac. Jest po prostu tego przesyt i sa malo ambitne. Czyli mowiac po polsku klepane na jedno kowadlo. Z drugiej strony mamy teraz do porzygu anime fantasy+codzienne zycie. Z roku na rok jest coraz mniej do ogladania. Szczerze to ja wole starsze tytuly bo malo sie pojawia czegos ambitniejszego. Zdaje sobie, ze jestem starym koniem, a anime w japoni jest skierowane glownie dla osob maksymalne do 25 lat. No, ale kiedys pojawialy sie tytuly, ktore byly tez ciekawe dla starszego odbiorcy. Gdzie kontakty mesko - damskie byly normalne i zrozumiale, a nie jak to sie mowi cringe. Tak samo jak kiedys do porzygu bylo anime o chlopaku co tam nie pasowal do klasy, ale dolaczal do jakiegos klubu i nagle zostawal gwiazda calej szkoly. Tak samo dzisiaj jest z isekai.