No to prawda, ostatnie Isekaie to praktycznie to samo, jakis random ginie, odradza sie w innym swiecie, spotyka harem, blablabla i moze ma z 12 odcinkow a potem nastepny. Zero oryginalnosci. Chetnie bym obejrzal cos podobnego do Gate.
W końcu, ileż można to samo wałkować. Dzisiaj jak coś w miarę oryginalnego odniesie sukces to od razu pojawia się masa naśladowców liczących na to, że na fali popularności coś im skapnie i w efekcie ogląda się właściwie to samo, bo naśladowców nie stać na jakąś oryginalność. I nie dotyczy to tylko isekai, inne popularne motywy to wyrzucony z drużyny bohatera czy jakieś fantasy slow life.