Tak to nie pierwsza tego typu sytuacja w ostatnich miesiącach. Ja wiem, że model tradycyjny tam działa czasem kompletnie poza zdrowym rozsądkiem, ale w tak chorych sytuacjach powinno dochodzić chyba do jakichś negocjacji? Jak studio, które w ostatnim czasie wypuściło dwa nie tylko znane, ale także bardzo dobrze przyjęte tytuły może być na skraju upadku? To jakie oni umowy podpisują, że ledwo przędą? Przy takim podejściu za 3-4 lata nie będzie miał kto tworzyć tylu serii ile planuje się wypuszczać w dobie rosnącej popularności anime na świecie.
Ludzie m.in. tutaj pisali, że MAPPA się sprzedała Netflixowi, ale studia to biznes, który ma działać i generować zysk, a nie walczyć o przetrwanie w każdym miesiącu. Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie harował za miskę ryżu, tylko po to, żeby na końcu, po odtrąbieniu sukcesu tytułu tego czy innego i odebraniu kilku nagród zostać zwolnionym, bo Komitet Produkcyjny zeżarł cały zysk z projektu, a ci którzy nad nim faktycznie pracowali dostali ochłapy nie pozwalające się nawet firmie utrzymać. W związku z tym podzielam pogląd włodarzy studia MAPPA. Mając na względzie nie tylko przetrwanie, ale również stabilność finansową na lata, każde studio powinno nawiązać współpracę na dogodnych dla siebie warunkach ze światowym graczem mającym dobre zaplecze finansowe. Sytuacja "komitetów" zmieniłaby się w mniej niż rok, a twórcy byliby przynajmniej finansowo zabezpieczeni.
O ile można się w Japonii wzbogacić tworząc własną light novel i mangę, choć wydawca bierze z tego sporą część to animatorzy w anime są w systemie tylko wyrobnikami którzy dostają tyle samo niezależnie czy owoc ich pracy stanie wię wielkim hitem czy nie, co gorsza większość robi w akordzie, płacą im jakąś kwotę za każdą narysowaną klatkę i bez etatu.
Aktorzy w anime mają jeszcze ciekawiej bo tym płacą stałą stawkę za udzział w odcinku, niezależnie ile słów powiedzą a stawka rośnie wraz z popularnością ale też dość wolno, nie będąc w topce aktorów nie da się z tego wyżyć