No szok, że jeżeli podniesiesz cenę budżetowego sprzętu, którego jedną z największych zalet była niska cena to spadnie na to popyt... Żodyn się nie spodziewał, żodyn 😂
Chyba wyjaśniła się zagadka "spontanicznego i wcale nie celowego, nic a nic" burdelu z imigrantami w Ceucie. Wychodzi na to, że podobny casus co "spontaniczny" kryzys na naszej granicy z Białorusią, jednak ten hiszpański wariant nie był inspirowany (akurat) przez ruskich. Jesteśmy widocznie na celowniku, zastanawia mnie głównie przyczyna takiej podjazdówki - deklaracje i działania EU w związku z suwerennością energetyczną? Tu na pewno ruscy, Bliski Wschód i lobby paliwowe mają ból dupy. Ograniczanie wszechwładzy big techów? Trump aż sra po nogawkach jak tylko wychodzą jakieś przepisy lub ktoś z ichniejszej Big4 dostanie kary. Zaczyna się robić trochę ciasno, bo na USA już nie ma co liczyć, od południa "spontaniczne" kryzysy imigranckie, od wschodu ruscy, północ na szczęście spokojna. Wychodzi na to, że aktualnie najspokojniejszym kierunkiem jest daleki wschód.
Niech pada 😃 Najlepiej długo, ale delikatnie żeby odbudować zapasy wody.
Z resztą patrz na to jaki post się pojawił w czasie jak tu dyskutujemy:
"Ta Ursula von der Leyen to jakąś głupia jest"
Będziemy się tak kopać w zgłaszaniu pojedynczych postów? Za chwilę nikomu się nie będzie chciało zgłaszać takiego gówna ani cokolwiek tutaj pisać, bo to jak ubijanie komarów patyczkami do jedzenia. Gość robi gnój na forum i się wszystkim w mordy z tego śmieje, bo nie reagujecie odpowiednio.
Nie powinno być nigdzie miejsca na ruską propagandę i powinniśmy w końcu zacząć eliminować to gówno z przestrzeni polskiego Internetu. Stanowczo.
To zacznijcie odpowiednio oceniać premierowo buble i uwalać oceny/procenty/whatever za gówniany produkt. Zacznijcie oceniać co dany wydawca dostarcza, a nie czy wydawca jest lubiany w branży, albo to jak dobra gra mogłaby być, gdyby nie X lub gdyby Y. Zacznijcie odpowiednio reagować, bo przykładowo patrząc na to rozmazane, rozmydlone gówno które dostajemy, a które deweloperzy szumnie nazywają "grafiką" nie dowierzam, że w recenzjach nie ma wspomnianego ogromnego downgrade'u jakości obrazu przed ery "ulepszaczy". W żadnej recenzji się nie spotkałem ze stwierdzeniem że grafika jest do dupy, bo zwalono implementację DLSS/FSR albo TAA. A trochę takich gier wyszło.
Dzieci zakonnicy stwierdziły, że skoro świat potraktował ich jak śmieci, to oni potraktują go jak worek treningowy - dlatego teraz odmrażacie sobie dupy, waląc łbami po ścianach jaskiń po ciemku.
Celowo osierocona sierota robi dymy nad morzem razem z przyrodnim bratem i siostrą.
Zgadywać :D
Dzisiejsze gry "dzięki" upscalerom i gównianym TAA wyglądają gorzej niż produkcje sprzed 6-7 lat, więc nie mam żadnego parcia na jakieś highendowe grafiki bo jakość oprawy na ten moment jest tragiczna. Ostatnio odświeżyłem sobie Shadow of the Tomb Raider i zaliczyłem niezły mindfuck patrząc na ostrość grafiki, roślinność i włosy Lary - czyli wszystko to, co dzisiaj wygląda jak rozmydlone gówno.
To już nie jest plucie na graczy... To jest lanie na nich ciepłym moczem xD
Normalnie, zazwyczaj kierownicy działów IT. Z tym, że musisz odzielić brednie i urojenia "łoesu komunis, MS to backdoor i szpiegujo!" od faktycznego zagrożenia danych w firmie. Co do zasady chmura MS, Onedrive, pakiet Office i ich inne usługi są zgodne z GDPR. Oczywiście możesz je wykorzystywać tak, że złamiesz postanowienia licencyjne i przepisy, ale od tego masz osoby odpowiedzialne po obus tronach, żeby procesy integracji i użytkowania przeprowadzić w sposób zgodny z regulacjami. Żaden soft wygenerowany przez AI ci tego nie zapewni, ani nikt z dostawców modeli ci nie da gwarancji, że tak będzie.
Co do umów to to co cytujesz (?) może dotyczyć jakiegoś zwykłego, niekrytycznego oprogramowania. Oprogramowanie na poziomie krytycznym (ERP, WMS, MES, etc.) MA w umowie zapisy o odpowiedzialności za błędy powstałe w skutek nieprawidłowego działania oprogramowania i dostawca normalnie odpowiedzialność ponosi.
To są jedni z lepiej napisanych antagonistów w cRPG. Gdzieś od połowy IWD2 zaczynałem mieć dziwne uczucie, że to oni a nie Dziesięć Miast mogło mieć rację w tym sporze. Podobnie z Icasaracht. Jedynym bezwględnie złym antagonistą z całej serii IWD był Belhifet, bo nawet Yxunomei nie była tak jednoznacznie zła.
W BG3 antagoniści są dużo prościej napisani.
Robią, bo mi zaproponował taki kod :D Tak z ciekawości napisałem prompta, zeby mi napisał rozwiązanie robienie czystego kopiowania danych pomiędzy tabelami z bazy do bazy. Zaproponował skrypt, który kopiuje dane z tabeli źródłowej do tymczasowej, USUWA dane ze źródłowej, kopiuje z tabeli tymczasowej do docelowej i czyści tabelę tymczasową. Pierwszy red flag to usuwanie danych ze źródła PRZED zakończeniem kopiowania do docelowej tabeli i gdybym to odpalił na produkcji, to już bym się witał z backupem. Nazwy tabeli tymczasowej się nie zgadzały w skrypcie... dane ze źródła kopiował do tabeli #temp_source, a tabelę docelową próbował zapełnić danymi z tabeli #temp_target. Skrypt by się nie wywalił, bo zainicjował obie tabele na początku, tylko że druga była cały czas pusta. Oczywiście na koniec wszystko elegancko czyścił truncatem - obie tymczasowe i źródłową.
Większej bredni dawno od niego nie słyszałem, a to już coś, bo chłop bredzi regularnie :D
Już pomijając fakt, że nikt o zdrowych zmysłach nie odpali oprogramowania bez jakichkolwiek gwarancji zgodności z prawem ogólnie, GDPR, prawem finansowym czy księgowością to dodatkowo nikt nie podpisze się pod wdrożeniem oprogramowania, które może narobić szkód w firmie zawierając jakieś backdoory czy inny syf. Gość już odleciał ze swoimi kretynizmami na, nomen omen, Marsa i pokazuje, że nie ma bladego pojęcia o czym mówi.
Nawet nie tyle umiejętności, co zaklęć. Tam wszystko co powinny byc skillem jest zaklęciem - zobacz na "umiejętności" wojownika/fizyczne w DOS/DOS2. "Skill" wojownika z wielką pięścią z nieba wbijającą przeciwnika w ziemię... tia...
Też mam podobne odczucia. System walki Larianów dodatkowo nie pasuje w ogóle do D&D i według mnie okroili jeden z ważniejszych aspektów systemu czyli skupienie na postaciach. W BG3 dosłownie każdy może walnąć jakąś strzałą albo butelką z błyskawicą, ogniem, kwasem, trucizną. Po 3 turach pole walki wygląda jakby się 10 impresjonistów nawalało na akwarele. Spłyca to dodatkowo i tak nieskomplikowany system D&D5E. W BG3 nie musisz mieć maga ani żadnej postaci czarującej, żeby walić fireballami - wystarczy byle goblin z butelką, żeby zabić jednym rzutem drużynę. Siłą rzeczy musisz grać według "larianizmów" - wtedy starcia są banalne, bo sam system jest mocno uproszczony. W dodatku większość rzeczy (zaklęć, umiejętności) to czysta kalka z serii DOS lub takie dopasowanie zasad D&D, żeby pasowały pod rozwiązania z DOS.
Jedna rzecz mi utkwiła akurat z DOS2 - rozwijałem postac jako maga, musiałem wbijać poziomy, uczyć się zaklęć, etc. aż poznałem zaklęcie z geomancji, jakieś rzucanie głazem magmy lub podobne. Wylazłem na plazę, walczyłém z krokodylem... KTÓRY RZUCIŁ WŁAŚNIE TO ZAKLĘCIE NA KTÓRE MUSIAŁEM POŚWIĘCIĆ POZIOMY i nauczyć się go z księgi. Ręce mi opadły. Absolutnie wszystko u Larianów jest zaklęciem.
Według mnie jest - wracamy do etapu "dodatkowej pary rąk na roli". Albo inaczej, wady, icj jakość i ilość przyćmiewają zalety w stopniu, który jest całkowicie nieakceptowalny. Co jeśli ktoś z powodów bilogicznych lub zdrowotnych nie może mieć dzieci, nie z wyboru lub wygody?
W całej aferze z demografią i emeryturami ucieka sedno. Emerytur nie wypłaca się w "dzieciach" tylko w WARTOŚCI PRACY. Pęd w kierunku uratowania demografii jako recepty na gospodarkę i emerytury pokazuje jedno - rządzący (wszyscy po kolei) nie mają absolutnie żadnego pomymsłu na rozwój kraju poza prostym wzorem:
ilość pracujących * byle jakie wynagredzenie = zysk dla państwa
Zwiększenie demografii to jedno rozwiązanie. Drugie, to podniesienie jakości życia, wynagrodzeń i wypłat. Obecne rozważania o demografii DOSŁOWNIE zrównują nas wszystkich do roli bydła w zagrodzie.

Wszystkiego najlepszego!
Mnie to czeka za jakiś czas, i jak tylko o tym pomyślę, to mam wrażenie że nie jest źle.. Przynajmniej nie wyglądam tak staro jak inżynier Karwowski, czego i tobie życzę ;)
O wiele lepsi deweloperzy i wydawcy z o wiele lepszą pozycja próbowali i wracali po czasie do Gabena.
MS raczej nie jest w pozycji do wybrzydzania.
Czyli wystarczy stworzyć w ustawie dodatkowy sposób zawierania związku, nadać mu uprawnienia tożsame z małżeństwem i mamy problem z głowy.
Poza dyskusją i całkiem poważnie, jeśli możesz to rozwiń również, bo mnie to ciekawi (a jak rozumiem jesteś prawnikiem), w jakim trybie i na jakiej podstawie tworzy się te interpretacje i wykładanie, bo interpretacja stawiając na definicję poprzez słowo "jako" z zasady całkowicie zmienia znaczenie słów w języku polskim.
Gdyby przyjąć " definicyjne" znaczenie artykułu 18. to KAŻDY związek kobiety i mężczyzny byłby z definicji małżeństwem, a tak przecież nie jest.
Poza tym, tak jak pisałem cały artykuł nie ma na celu definiowania pojęć.
Oczywiście, że nie. Pokazywałem tutaj tylko absurd interpretacji zapisu, że art. 18 zawiera definicję małżeństwa - co jest nieprawdą. Swobodnie można byłoby napisać ustawę, która zapewniałaby mozliwość zawarcia małżeństwa cywilnego pomiędzy osobami tej samej płci i nie naruszałoby to Konstytucji - o to w tym wywodzie chodzi. Oczywiście, małżeństwo kobieta-kobieta nie "łapałoby się" pod art. 18 Konstytcji i dostałoby wspomniaje ochrony, na czymkolwiek miałaby ona polegać, bo cały artykuł jest tak naprawdę o niczym.
Ba, samo dookreślenie, że w art. 18 chodzi o małżeństwo zawarte pomiędzy kobietą i mężczyzną sugeruje, że mogą istnieć również oddzielne konfiguracje małżeńskie 😎 W naszym prawie jest wprost wykluczona jedynie poligamia, z tego co kojarzę.
W którym miejscu? Artykuł 18. Konstytucji, jeśli chodzi ci o niego brzmi:
Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.
Nie definiuje on NICZEGO. Wskazuje, a w zasadzie wylicza co znajduje się pod ochroną RP. W powyższym nigdzie nie masz jakiejkolwiek definicji. A jeśli chodzi ci o słowo "jako" to mylisz się co do znaczenia zarówno tego słowa (bo słowo "jako" nie definiuje niczego) jak i całego zdania. Najprościej wyjaśnić to w sposób stricte analityczny, sprowadzając wszystko do abstrakcji:
- przedmioty, czyli wyliczanka czego dotyczy artykuł -> [Przedmiot1][dookreślenie Przedmiotu1 słowem "jako"], [Przedmiot2], [Przedmiot3] i [Przedmiot4]
- dokładne określenie CO ROBI artykuł (zauważ, nie DEFINIUJE on niczego) - ochrania i "opiekuje się" przedmiotami -> [Czynność]
- dookreślenie w jaki sposób artykuł spełnia swoją funkcję - "Rzeczpospolita Polska." -> [dookreślenie czynności]
Składając to razem masz postać ogólną:
[Przedmiot1][dookreślenie Przedmiotu1 słowem "jako"], [Przedmiot2], [Przedmiot3] i [Przedmiot4] [Czynność] [dookreślenie czynności]
Teraz zaczyna się zabawa. Przedmioty 2,3 i 4 nie mają tutaj znaczenia, więc pomijamy. Zmienimy sobie tylko Przedmiot1 na wodę, zwykłą wodę i zmienimy trochę dookreślenie czynności, żeby lepiej pasowało do kontekstu. Zauważ, że nie ruszamy tutaj samej czynności, jest to słowo w słowo co w prawdziwym artykule!
"Woda jako płyn pitny, [...] znajdują się pod ochroną i opieką Ustawy o Czymśtam Napojów".
Według ciebie, mając taki hipotetyczny artykuł w jakimś dokumencie państwowym, wody w stawie... nie można już dłużej nazywać wodą.
A przecież i w prawdziwym artykule 18. i w powyższym przykłądzie chodzi o to, że wyszczególnione na początku rzeczy podlegają danej czynności, ALE W ŻADEN SPOSÓB NIE SĄ W TYMŻE ARTYKULE ZDEFINIOWANE.
Serio? Stanowcze krytykowanie patusiarskich odpałów i zwrócenie uwagi, że mamy już narastający (jeszcze) powoli problem z atakami na tle narodowościowym w rytm ruskiej propagandy to "ojkofobia"?
I tu pojawia się moje pytanie, czy jest sens może gdzieś to puścić w sieć? Ktoś byłby czymś takim zainteresowany? Jak myślicie?
Zanim przejdziesz do tego etapu, to napisz odpowiedzi na poniższe, bo zakładam, że informatykiem ani programistą nie jesteś:
- z jakiego języka korzystałeś?
- z jakich frameworków?
- z jakich bibliotek i zależności?
- czy jesteś pewien, że biblioteki zewnętrze (np. spoza frameworku .NET) są bezpieczne?
- patrz wyżej, to samo odnośnie bezpieczeństwa danych na komputerach potencjalnych użytkowników (backdoory, keyloggery).
- to samo odnośnie wszystkich użytych assetów.
- czy jesteś pewien, że kod nie zawiera krytycznych błędów np. zarządzania pamięcią i czy komuś nie wywalisz tym systemu?
- czy wszystkie biblioteki z których korzystałeś są darmowe i czy nie zacznie to w którymś momencie podpadać pod licencje komercyjne, albo czy po prostu nie będzie łamało licencji.
I nie pisze ci tego, żeby uwalić projekt. Piszę ci to, żebyś to sprawdził i ewentualnie dowiedział się i/lub poprawił żebyś samemu nie wpieprzył się później w problemy.
Biorąc to wszystko do kupy, oraz samą mechanikę wyborów, to wiemy, że niczego nie wiemy 😎 Może powstać sklejony na ślinę rząd skrajnie prawicowy, ale wystarczy zwycięstwo PO i dobry wynik Zandberga i już mandaty mogą się rozłożyć całkiem inaczej. Sytuacja zacznie się klarować przed wyborami.
Pierwszy sprzęt, typowo na własność, to był PC z Pentium MMX 166 MHz, bodajże 16 MB RAM, akceleratora graficznego nie kojarzę. Potężna kobyła, monitor CRT oraz myszka z dwoma przyciskami i mlecznożółta klawiatura 😃
Pierwsza gra która dostałem ze sprzętem to były 3 Czaski Tolteków. Szarpało 😂 Gra pewnie zapomniana przez wszystkich, o ile ktokolwiek wiedział o jej istnieniu.
patrząc na to że Prezes wyklucza koalicję z Braunem
Z tego co ćwierkały internety to nie decyzja kaczyńskiego, tylko decyzja Amerykanów którzy zabronili mu o takim rządzie nawet myśleć. Poza tym kaczyński zrobi wszystko i obieca wszystko koalicjantom, byleby tylko miał resorty siłowe żeby trzymać ich krótko, zbierać haki i kontrolować.
Dobry wyrok który określa ścieżkę jaka podobne pozwy i/lub sprawy sądowe w Unii Europejskiej byłyby rozpatrywane 👍
Aczkolwiek inflacja jako kara boska za grzechy Zachodu mnie położyła na łopatki 😂
Błagam was, ileż można z wysrywów kilku błaznów dla atencji robić newsy? Przecież to jakieś pieprzenie internetowych imbecyli pod zwiększenie odsłon "dramą". Nie ma istotniejszych tematów?
Sam system podoba mi się o wiele bardziej niż D&D, bo widać i czuć że jest robiony pod gry komputerowe, a nie jest tylko portem systemu P&P. A dwójka to już chyba w ogóle peak systemów komputerowych RPG, która przebija moim skromnym zdaniem Pathfindery.
Jak zabierzesz się za dwójkę, to wtedy można odpalić SI drużyny, bo tak jak pisał Silvaren, działa to świetnie.
- Avowed? Woke.
- Kingdom Come 2? Woke.
- Veilguard? Woke.
- Baldurs Gate 3? Woke, i to jeszcze jak!
- Expedition 33? Woke.
- Shadows? Woke.
- itd.
Takie gówno rozrzucaja na forum ludzie, którzy w gry nie grają, nie warto aobie zawracać nimi głowy i na pewno nie robią tego ani deweloperzy ani wydawcy .
W zasadzie patrząc na większość "komentarzy", to odechciewa się tutaj wchodzić poza kilkoma wątkami ukierunkowanymi na konkretną tematykę. Większośc "treści" to zwykłe szambo nastawione albo na łatwy poklask, albo na shitposting, albo na kopiowanie "idei" patojutuberów. Merytoryczna dyskusja trafia się tutaj raz na rok.
Tak kontrolują, że największa telewizja kablowa w Stanach (Fox) jest skrajnie konserwatywna, tak samo jak w zasadzie największa platforma w necie - X, po przejęciu przez muska, który aktywnie wspierał samego trumpa oraz tworzył olbrzymią konserwatywną machinę propagandową podczas wyborów :D
Bo ilu niedzielnych userów będzie wiedziało gdzie co zmienić w rejestrze i co to w ogóle jest?
Przejście jakiś czas temu w całości na Kubuntu było jedną z lepszych decyzji :) Wyobraźcie sobie rzecz niesłychaną w Win11...
...wyszukiwarka systemowa defaultowo wyszukuje PLIKI I PROGRAMY W SYSTEMIE!
Odnosi się to też do programowania spoza gamedevu. Mieliśmy już w firmie kilka tur rozmów z (zarówno zewnętrznymi jak i wewnętrznymi) "Prorokami AI" jak ich zaczęliśmy nazywać w pewnym momencie i w moim obszarze - backend ERP, SQL i integracje - temat jakiegokolwiek pseudo-programowania (nazywanego, chyba prześmiewczo) "vibe-codingiem" upadał na pysk w momencie zadania prostego pytania:
"Kto poniesie odpowiedzialność finansową i dyscyplinarną, kiedy kod wygenerowany przez AI spowoduje straty w firmie?"
Jeszcze żaden Prorok nie miał jaj zapewnić, że nic takiego się nie wydarzy, albo wziąć odpowiedzialności za potencjalne straty, a te mogą sięgać milionów.
Koniec końców z AI korzystamy jedynie my, na zasadzie asystenta, niepewnego wsparcia i trochę lepszej wyszukiwarki.
A tu się z wami nie do końca zgodzę. Z grubsza można określić przynależność gatunkową gry. Oczywiście częściej mówimy już o hybrydach 2 gatunków, ale zazwyczaj (chociaż nie zawsze) można określić ten dominujący lub ten z którego gry ewoluowały. I np. takie Spellforce lub Warcarft 3 - nikt by się raczej nie spierał, że są to na pierwszym miejscu gry strategiczne z (mocnymi) elementami gier RPG. Pomimo tego, że warstwa RPG jest tam bardzo wyraźna. Tak samo nikt Pillars of Eternity 2, Pathfindera czy BG3 nie nazwałby grami taktycznymi, pomimo tego, że aspekt taktyczny również jest tam obecny. Obliviona, Skyrima, Wiedźmina 3 czy Fallouta 4 też nie wyrzucimy poza nawias gier RPG tylko dlatego, ponieważ rdzeniem rozgrywki jest to, co najczęściej w RPG spotykamy, ale już AC Shadows czy Valhalla na pierwszym miejscu stawia rzeczy typowe dla gier akcji, elementy RPG spychając na drugi plan. W mojej skromnej opinii określenie przynależności gatunkowej jest w sumie proste, o ile nie będziemy zwracać uwagi na malkontentów których wskazał Silvaren - gra X nie jest RPG bo brakuje Y.
Golowiczom nie dogodzisz :) W sumie rozbraja mnie z jaką ilością i jakością szurów, malkontentów tych, którzy wyłączyli-tv-i-włączyli-myślenie tu siedzimy. Peak był w trakcie pandemii covid oraz na bieżąco we wszystkich tematach związanych z UE/klimatem/podatkami/prawem.
Spencer zły, bo grał i nie miał pojęcia o biznesie i kierowaniu firmą. Teraz ta nowa zła, bo nie gra i za bardzo się skupia na prowadzeniu firmy i cięciach. GOL to niezły cyrk ;)
Bawaria jest również spoko, ale mi się podoba Słowenia. Cisza, spokój, nie słychać o żadnych aferach. Blisko w góry i nad morze.
Przecież ci piszę, że w prawdziwym świecie nie ma czasu na ciągłe iteracje i wątpliwe poprawki kodu napisanego przez agenta. Dodatkowo jest bardzo często DROŻSZE rozwiązanie niż kod napisany przez pracownika, ponieważ poza ksoztem AI i tak musisz doliczyć roboczogodziny programisty. A kto poprawiał za AI ten wie, że czasami jest to droga przez mękę.
jak ktos sra w gacie i nie rozumie ze biznes to ryzyko to zawsze bedzie zbyt przezorny.
Taa... Każdy jest cwaniak kiedy nie będzie musiał położyć głowy za błędy kosztujące firmę miliony ;)
tworzę grę 100 % vibecode
Ty niczego nie tworzysz, tylko robi to agent. Kolejna wielka wada AI jest taka, że firmy tracą CAŁE know-how. Nawet gdyby ci się udało "napisać" całą grę agentem to ty nie będziesz miał zielonego pojęcia jak to działa, dlaczego to działa, dlaczego to nie działa, a dlaczego tatmo nie działa tak jak byś chciał :)
Nie rób z siebie ważniejszego i nie umniejszaj innym bo pracujesz w jakiejś firemce. W której nie masz żadnej decyjnosci i musisz pytać czy możesz cokolwiek używać.
Jak już zaczniesz gdzieś pracować to dowiesz się, że każdy, nawet dyrektor, nie jest wszech-decyzyjny ;)
Jakim cudem ktoś, kto ma zarzuty szpiegowania dla ruskich CHODZI NA WOLNOŚCI do ciężkiej cholery? Na początku były śmieszki, ale sytuacja z zalewem ruskiej propagandy w Internecie i codziennym życiu zaczyna wyglądać coraz gorzej. Należy się przestać cackać z takimi patusami i niech się służby wezmą za tych wszystkich cwaniaków z FB i innych gównostron, którzy wychwalają ruskich po każdym większym ataku na Ukrainę.
Bo to się skończy źle.
Ja piszę o zastosowaniu agentów AI w pisaniu kodu w RZECZYWISTYCH warunkach biznesowych, a nie zabawach w UE. Człowieku, ja jestem backendowcem ERP plus piszę integracje, nie ma opcji, żebym wrzucił gdziekolwiek kod, który nie wiem co w 100% robi i nie mam żadnego marginesu na niekończące się iteracje wyłapywania błędów. Na naszych błędach albo halucynacjach AI może popłynąć cała firma, nie ma ŻADNEGO marginesu błędu, bo nawet postawienie systemów i baz z backupów wygeneruje milionowe koszty/straty. Z doświadczenia wiem, że tam gdzie zaczyna się realna odpowiedzialność kończą się bajeczki od proroków AI. Oczywiście musieliśmy się kopać z bajkopisarzami AI, którzy sprzedawali opowieści jak to AI nie zredukuje kosztów w firmie, zwłaszcza w IT, ale na szczęście mamy ogarniętego szefa i kierownika - opowieści o cudach stworzonych przez AI zawsze kończyły się w momencie, kiedy padało pytanie o odpowiedzialność za wdrożony na produkcję kod wygenerowany przez agenta. Później wychodziło, że review całego kodu i tak musi zrobić człowiek, wprowadzić poprawki i zazwyczaj koszty były już większe (AI + pracownik) niż sam pracownik. A prawdziwe podniesie kosztów usług dopiero przed nami...
AI z nami zostanie, sam przecież używam jak pisałem wyżej, ale w obszarze infrastruktury krytycznej NIGDY nie zastąpi programistów, bo mało kto będzie miał jaja dać jakiekolwiek gwarancje za kod z AI. Z agentów korzystam do szukania dokumentacji lub ogarniania zajęć, których mi się nie chce robić (podsumowanie kontraktów, wstepne rozpisanie mapowań, struktura aplikacji, powtarzające się taski) i na tym się to finalnie skończy.
A bajkioo tym jak to za pomocą AI zrobisz z malucha Ferrari zapętlając jakieś testy i optymalizację to... bajki xD
Śmieć to w żadnym wypadku nie jest, solidny średniak/dobra gra. Do największych przedstawicieli gatunku mu bardzo daleko, ale w żadnym wypadku szrot to nie był.
Nie ukrywam że nie lubię gier z wyśrubowanymi poziomami trudności w walce
Raczej bym nie powiedział, że Gothic miał jakiś wyśrubowany poziom trudności walki... celowo. "Trudność" wynikałą z bardzo drętwego sterowania i kulawego łączenia ciosów. Prawie każdego przeciwnika można było pokonać niskopoziomową postacią cierpliwie machając mieczem z lewej na prawą z dobrym timingiem. Każdy cios, z tego co pamiętam, nawet nie powodujący dużej liczby obrażeń przerywał animację ataku przeciwnika.
Ktoś mi kiedyś powiedział, że świat jest nudny, pusty, a postaci płaskie. No i znów okłamał mnie ten ktoś. Mnóstwo miejsc wartych odwiedzenia, a postaci w większości mają jakąś swoją historię, charakter, potrafią być kąśliwi, znudzeni, wkurzeni, w ogóle zachowują się w sumie tak jak zachowywaliby się mieszkańcy więzienia w więzieniu, nie ma jakichś na chwilę obecną postaci głupio-przegiętych, może poza Wrzodem.
Świat nudny nie jest - klimat to chyba najmocniejszy punkt Gothika. Ale już projekt świata imho leżał i kwiczał. Nie mam problemu z małymi mapami, mam problem z małymi mapami na których nawalone jest wszystkiego co 5 metrów. Ewidentnie było widać, że Piranha MA pomysł na ten świat, ale brakowało kasy i umiejętności, żeby porzełożyć to na coś bardziej wiarygodnego w samej grze. Górnicza Dolina to bardziej diorama i umowny schemat świata.
To nie jest zła gra, ale dużo rzeczy, które psychofani wychwalają pod niebo jest albo słaba, albo są erpegi które robią to o wiele lepiej. Na plus, i to bardzo duży plus, na pewno bym zaliczył klimat gry i poczucie rozwoju postaci. Dobrze zrobiona jest również itemizacja, z każdym nowym orężem czy zbroją czuć siłę przedmiotu. Tutaj naprawdę Gothik trzyma poziom.
Jednakże reszta rzeczy, które fanbojka wynosiła na piedestał albo są zrobione zaledwie poprawnie, albo leżą, albo konkurencja ma na dużo wyższym poziomie. Przykładowo fabuła jest mocno przeciętna. Statystyki i mechaniki są wręcz szczątkowe, ścieżki rozwoju postaci są na dobrą sprawę 2, a dodatkowo mocne przesunięcie ciężaru na rozwój poprzez itemy powodowało, że nie trzeba było się skupiać na rozwój postaci per se, ale na odblokowaniu stopnia skilla który pozwoli na użycie lepszego przedmiotu. Uczucie klaustrofobii podczas zwiedzania Doliny wręcz mnie przytłaczało, a w połączeniu z tragicznym sterowaniem i interfejsem powodowało, że eksploracja na pewno przyjemna nie była. Wad gry jest imho bardzo dużo, więcej niż zalet, ale jakość tych zalet jakoś to wszystko bilansuje, nie mniej jednak nie bez powodu Gothik, nawet wśród społeczności skupionych wokół RPG, został trochę zapomniany. Oczywiście w Polsce kult Gothika ma się dobrze, patrząc chociażby na forum, ale według mnie właśnie psychofani zrobili grze trochę złą renomę.
Ale najważniejsze, że dobrze ci się w to gra, bo o to w naszym hobby chodzi, a wydaje mi się że Internet już trochę zapomniał, że gaming to nie nielubiana robota 8-16, która służy zarabianiu hajsu, ale właśnie odskocznia która powinna dawac przyjemność.
Jesteś pewien? Jesteś pewien, że osoby od urodzenia niepełnosprawne są odpowiedzialne za swój los? Ofiary wypadków np. pijanych kierowców są odpowiedzialne za swój los? Chorzy na raka nie wynikającego ze stosowania używek są odpowiedzialni za swój los? Co w takim razie sugerujesz zrobić z takimi ludźmi? Skoro sami nie są w stanie zapracować na utrzymanie? A jeśli ty byś zapadł na ciężką chorobę, której leczenie kosztowałoby na "wolnym rynku" ciężkie miliony? Hę?
W pewnym wieku zrozumiałem
I kiedy już dorośniesz, to zauważysz że świat w wersji "prawa silniejszego" byłby nędznym światem dla 99% ludzi.
Nie widzę żadnego problemu w tym by takie instytucje jak sądy również były wolnorynkowe, oparte przykładowo o reputację.
to parsknąłem śmiechem dość solidnie :D
O Skandynawii słyszał?
Jak pogodzić wolnorynkowe społeczeństwo z podatkami?
Normalnie, bo jedno drugiego nie wyklucza.
Jeżeli obywatel jest zmuszany do wypłaty haraczu idea wolnego rynku znika.
Takie brednie to chyba tylko gimbokorwinista mógłby na poważnie napisać :D
Oj, chłopie...
Tak, o to mi chodziło.
Ogólnie o Avowed dużo bzdur gadano, np. wytykano, że w jednym mieście są praktycznie same postacie o ciemnej karnacji. Ciul tam, że to Vailianie i jest to zgodne z lore dla rdzennych mieszkańców Republik.
Nawet jak się zestawi tę niesławną wypowiedź twitterową jednego z głównych artystów Obsidianu z wyglądem gry, gdzie no generalnie oddali wizualną stronę Pillarsów bardzo dobrze (Yatzli ma alternatywną szatę identyczną jak Aloth, Kai ma alternatywny mundur jak Maia Rua, Aedyrczycy noszą charakterystyczny ubiór, atchitektura vailiańska wygląda jak na archipelagu w dwójce itp.).
Niestety, jest spore grono patojutuberów które monetyzuje nakręcanie negatywnych emocji wokół gier. Nie wiem jakie siano we łbie trzeba mieć, żeby ich słuchać, a tym bardziej kierować się ich wysrywami, ale jak było widać nawet tutaj na forum robili gnój w komentarzach, i to nie tylko w tematach o Avowed. Oberwało się w zasadzie każdej nowej grze - Avowed, Kingdom Come 2, AC Shadows, Cyberpunk (akurat oberwało za to, za co nie powinno), Ghost of Yotei... I nikt na moment nie pomyślał, że coś jest nie tak, kiedy z YT wylewa się gnój na KAŻDĄ nową premierę, za co "twórcy" dostają kasę.
Może ktoś się czepiał, że kobiet w grze są brzydkie, idk. Kilka jest naprawdę ładnych - właścicielka Syreny, Dorso od razu przychodzą mi na myśl. Co ciekawe Tim Cain nagrał zabawny materiał o "brzydkich postaciach w grach" gdzie wyśmiał graczy, którzy ostatnio non stop na to narzekają przy każdej grze na rynku.
Ba, oberwało się również wspomnianemu wyżej Diablo 4 za model Druida i Drudki, że grubi.
Przy okazji D3 też była drama w necie, jak okazało się że Tyrael został czarnoskórym... Rasiści odpalili się wtedy dość srogo.
Była regularna nagonka patusów z YT, i to w dodatku z dupy wzięta, bo elementów "woke" praktycznie nie ma. Takie BG3 ma ich nieporównanie więcej, ale żaden patojutuber nie miał odwagi jechać za to po Larianach.
Ja bym mimo wszystko poszedł w D4. Zwłaszcza, że pewnie D2 znasz na pamięć tak jak i ja :D
Wróciłem do Diablo IV z okazji rocznicy dwójki i powiem wam, że bawię się dalej bardzo dobrze. Zewsząd są głosy krytyki, że co sezon jest mało nowej zawartości, ale tak szczerze mówiąc to nigdy jakoś ani nie czułem potrzeby dodawania w rankingach pierdyliarda nowych aktywności ani zawartości. Być może bierze się to stąd, że w dwójce którą ogrywalem jak wściekły reset laddera był po prostu... resetem laddera o tyle. Patche raz na rok dodawały coś nowego, ale były to zmiany niezbyt wielkie więc po prostu grało się dalej bo dobrze się grało. Czasy się zmieniają, wiem, ale w przypadku D4 nawyki i oczekiwania growych dinozaurów są górą nad wieczną potrzebą zastrzyków dopaminy przez nowości :D
A ominęły mnie dodatkowo oba dodatki, więc zawartości do ogrania mam mnóstwo.
Ty to całkiem nieironicznie czytasz?
To nie jest, a raczej nie powinna być, kwestia czasu pracy baterii. Biblioteka na SD i Switchu jest diametralnie różną, więc to gry powinny być czynnikiem decydującym.
Patrząc na kondycję ruskich w ich zbrodniczej napaści na Ukrainę, nie wydaje mi się to prawdą.
Widać, że sytuacja jest poważna skoro Urumod dwoi się i troi, żeby tylko wybielić Sony i uspokoić sytuację :D
Szczerze mówiąc to już podchodzi pod jakąś obsesję i paranoję. U Tima jest tylko ciągle jeden temat: Steam, Steeeam, STEEEEEEEEEEEAM!
Heh, chyba pierwszy raz w życiu widzę, żeby podczas burzy temperatura powietrza nie spadła. Przed burzą 31°C, po burzy 30°C.
WTF? :D
Cóż, Sony to korpo jak każde inne - pazerne na kasę i gotowe wprowadzić absolutnie każdą antykonsumencką praktykę, jeżeli tylko ujdzie im to na sucho i bez większych protestów u graczy. A że wychowali sobie wiernych fanatyków, to widocznie poczuli się już tak mocno, że mogą sobie pozwolić na taki ruch.
Tak więc przygotujcie się, że ceny gier konsolowych wywali w kosmos kiedy zniknie rynek używek - będzie 100x gorzej niż na PC, bo nie będzie ABSOLUTNIE ŻADNYCH alternatych. Albo PSStore albo nic.
FOR THE FRAJERS!
PS. Aha, za chwilę MS ogłosi to samo, zobaczycie :D
Jedno zdanie:
Ostatni wypadek/katastrofa ze skutkiem śmiertelnym komercyjnych linii lotniczych w Europie wydarzył się ponad 11 lat temu.
Od tego czasu, czyli tragedii Germanwings w 2015 r., w Europie odbyło się ~115 MILIONÓW lotów. Zdarzały się incydenty lotnicze, jasne, ale pomyśl o skali - tysiące lotów dziennie odbywa się zupełnie bezpiecznie po Europie.
Zaznacza tutaj po Europie i europejskimi liniami, w USA czy krajach trzeciego świata sytuacja wygląda inaczej.
Żeby się jeszcze nie okazało, że cena Steam Machine będzie uznawać za rozsądną i niską jak się dowiemy ile Sony i MS sobie policzą za nowe konsole.
Co? Masz przecież Obsidian i Owlcat - oba studia napisały absolutny top, jeśli idzie o współczesne RPG - Pathfindery i Pillarsy. Do czołówki dobija tez już powoli Tactical Adventure. Jedyne czym się produkcja BG3 wyróżniała względem innych, to astronomiczny i niewyobrażalny w gatunku RPG budżet i czas. Dla przykładu:
- Pillars of Eternity 2 - ok. $4,4 miliona na Kickstarterze
- Pathfinder - ok. $2 miliony na Kickstarterze
- Baldur's Gate 3 - szacunkowo powyżej $100 milionów (!!!)
Larian mógł sobie pozwolić na cięcie w !@&^ z early access, rozbuchanymi kampaniami marketingowymi, bo w zasadzie w kontekście gatunku to mieli budżet wręcz nieograniczony. Takie TA z Solastą miało budżet na poziomie $0,27 miliona, pewnie mniej niż koszt jednego trailera BG3, ale zrobiło grę miejscami dużo lepszą i wierniejszą systemowi niż Larian.
Ale jak patrzę na mapy to Wrocław znowu ominęło :D
Nie widzę sensu dalszej dyskusji.
Unia cię tu siłą nie trzyma. Możesz spokojnie wyemigrować to oaz wolności obywatelskiej jak Chiny, Rosja czy Białoruś. Ktoś cię tu siłą trzyma? Homokomanda stoją na granicy pilnując, żebyś nie wyjechał? Czy wredna Ursula ci paszport zabrała?
Poza tym narracja propagandystów antyunijnych mnie zawsze czule rozbraja - "Unia jest słaba i powinna walczyć o swoją pozycję". Jak Unia podejmuje działania - "łoeus komunis!!" :D
Ale chodzi ci o sterowniki, czy o aplikacje konfiguracyjne dla sprzętu? Z tym pierwszym nie ma problemu, sam siedzę na Kubuntu i Logitechu G502 + SPC Gear, Linux bez problemu je rozpoznaje i obsługuje. Z softem do konfiguracji jest rzeczywiście problem, ale tutaj ciśnięcie po wydawcach Linuksa niewiele zmieni, bo problem leży po stronie firm produkujących myszki i klawiatury. Ja to rozwiązałem konfigurując wszystko pod Win11 i zapisując w pamięci sprzętu, działą elegancko. A patrząc na to, że zdarzają się i sterowniki i programy dla różnego rodzaju sprzętu napisane przez pasjonatów, to wydaje mi się że w grę mogą wchodzić różne układy, układziki, żeby producenci czasami nie zaoferowali na Linuxach zbyt dużo :) Taka sytuacja w branży nie byłaby niczym szczególnym przecież :)
Zobaczymy jak będzie z SM, Valve mocno pracuje od strony softu, żeby zaoferowac kompatybilność z takimi padami w warstwie Steama, więc możliwe że doczekamy się i podobnych opcji dla największych dostawców klawiatur i myszek.
Istnieje prawdopodobieństwo, że systemem Europejskim, żeby od uzależnić się od USA, będzie właśnie Linuks ;)
No, jakby nie patrzeć to z "wielkich" dystrybucji Linuksa dużo jest naszych, europejskich, z wiodącymi openSUSE, Mint i Kubuntu. W zasadzie na Linuksie pozostały tylko 2 problemy - gaming online (wzbranianie się rękami i nogami przed dostosowaniem anti-cheat do Linuksa) i przyzwyczajenie do pakietu biurowego MS. Ewentualnie brak sterowników do jakichś niezbyt popularnych akcesoriów. Poza tym wszystko na Linuksie działa bez problemów większych, niżbyśmy mieli na Windowsach, a w znaczącej liczbie przypadków Linuks działa lepiej. Jeśli przełamiemy w Europie mentalne przyzwyczajenie do Office'a to takie Libre będzie wystarczające dla 99,9% użytkowników.
Datę startową chyba na zbyt wczesny okres ustalili. Rozbicie dzielnicowe bardziej by się nadawało do gry typu Europa Universalis, bo skoro mamy opcję księstwa wielkopolskiego, to dlaczego nie któreś z ksiąstw śląskich skoro jeszcze jakiś czas były częścią Polski? Zbyteczne rozdrobnienie moim zdaniem, zwłaszcza, że na drugim biegunie mamy olbrzymie Święte Cesarstwo Rzymskie jako całość. Rozumiem, że nie będzie aż takiej rozbudowanej dyplomacji i zależności jak w serii EU, oraz poprawności historycznej, więc granie "wasalami" (np. Czechy czy Śląsk w późniejszych latach skoro już jesteśmy przy Cesarstwie) trochę mija się z celem, więc tym bardziej powinni postawić na grywalen frakcje na jednym poziomie.
Chłop ma kompleksy większe niż stuttering w UE5 😂 Ale najlepsza jest reakcja Gabena... a w zasadzie jej brak. Klasyczne psy szczekają, karawana jedzie dalej.
Sam bym BG3 nigdy tak nisko nie dał, bo to dobra/bardzo dobra gra, ale jednak moim skromnym zdaniem nie udźwignęła ciężaru poprzedników i gdybym miał oceniać tylko główne serie BG to byłoby to w kolejności: BG2 + ToB, BG1 + TotSC, BG3, Siege of Dragonspear.
Chyba ich posrało xD 350 zł za pudełko z kodem... Ale nie zdziwię się, jak to zejdzie na pniu.
Kolejny erudyta, który używa słów których nie rozumie :D Wyjaśnił nam w jaki sposób Steam może być monopolem, skoro masz równocześnie sklepy EA, Ubisoftu, pożal się boże Epica czy (mniej lub bardziej legalne) keyshopy? Ty rozumiesz w ogóle znaczenie słowa "monopol"? Z tego co piszesz to słowa albo nie znasz, albo nie rozumiesz, więc łap:
1. «wyłączne prawo do produkcji lub handlu w jakiejś dziedzinie; też: przedsiębiorstwo mające takie prawo»
2. «czyjeś wyłączne prawo do czegoś»
3. «sytuacja rynkowa, w której jedyny istniejący lub dominujący sprzedawca może ustalać dogodną dla siebie cenę i wielkość produkcji»
Które z tych punktów spełnia Steam twoim zdaniem?
Ona nie miała zabić Revana, była tylko w grupie uderzeniowej na jego statek. Jej największą umiejętnością była Bitewna Medytacja, bardzo rzadki i potężny dar, ale jako tako dalej była Padawanem w Zakonie. Całą śmietankę spijała w zasadzie przypadkiem 😃
Żarty na bok, pomimo lat prób i starań maskowania konfederatów, że "oni z pisem, to nie... lewaku" bosak potwierdził to, o czym wszyscy wiedzieli - że konfederacja bardzo chętnie z pisem się ułoży, a "antysystemowość" to zwykły "teatr dla gojów" żeby naciągnąć na głos mało świadome jednostki, także bez zaskoczenia jak dla mnie. Do wyborów jeszcze dużo czasu, więc zobaczymy z resztą jak się sytuacja rozwinie.
Słówko odnośnie "Ułatwienia". Według mnie zmiana jest tragiczna, bo zamiast rzeczywistego podniesienia wyniku w każdym wypadku rzutu, dostajemy "handicap" w praktyce działający jak powtórzenie rzutu którego wyniku nie chcemy. Jeśli założymy, że w starym systemie potrzebujemy wyrzucić 15 mając premię +7, to sukcesem jest już 8, czyli z grubsza mamy z grubsza 65% szansa na cukces. Mając jedynie "ułatwienie" mamy z grubsza... 51%. Biorąc pod uwagę fakt, że ułatwienia się nie stackują, to jest to kolejny element który został "zrównany w dół".
hodować i uprawiać.
UE podobne wyniki co USA (absolutnym liderem są Chiny, nie ta skala, więc zostawiam UE vs. USA):
Region / Wartość produkcji rolnej rocznie
USA - ok. 474 miliardy USD
Unia Europejska - ok. 400–430 miliardów USD
produkować
Region / Przemysł ciężki (Chemia, metalurgia)
USA - ok. 500–550 mld USD
Unia Europejska / ok. 450–500 mld USD
Region / Elektronika (Sprzęt komputerowy, RTV, optyka, baterie)
USA - ok. 140–160 mld USD
Unia Europejska - ok. 110–130 mld USD
Przy czym absolutnie trzymamy wszytkich za jaja w części sektorów, bo bez maszyn ASML to Nvidia z Intelem i TSMC mogą zacząć produkować wafle... dla lodziarni. Albo tak samo z lekami i farmacją. Powtarzam, to że produkujemy wyspecjalizowany sprzęt i produkt, którego "Kowalski" nie widzi na półkach sklepowych, nie znaczy że nie produkujemy niczego. W zasadzie JEDYNE w czym jesteśmy znacząco do tyłu wobec USA to usługi informatyczne - Stany pokazały, że Republikanie i konserwatyści są wręcz wrogo nastawieni do Europy i UE, więc logicznym jest że taka zmiana następuje. Na nasze szczęście, zbudowanie sektora usług IT jest śmieszne łatwe w porównaniu do zbudowania sektora produkcji wyspecjalizowanych maszyn (jak np. ASML), więc parę lat "cierpienia" i staniemy w tym sektorze na własne nogi.

Kurczę, mam to na liście, ale nie jestem do końca przekonany. Jestem teraz w dziwnym okresie, gdzie nie wiem w co mi się chce grać, i mam rozgrzebane NWN, NWN2, zaczęte TotEE i Expeditions Rome. Ale że ostatni rok grałem praktycznie tylko i wyłącznie w RPG, to na XSX odświeżam równolegle Larę (pod przyszłoroczną grę) i Age of Mythology, jako że wzięło mnie też na strategię. Straszny okres 🤣
Ja się zgadzam z Iselorem - BG3 to nie jest nawet najlepszy Baldur's Gate, a co dopiero najlepszy RPG.
Takiego problemu nie mają z kolei dystrybucje Linuxa, bo nie muszą zajmować się bazą klientów tylko użytkowników. Społeczności również szybcie dopiszą brakujący soft niż w przypadku mocno skomercjalizowanego środowiska Windowsa.
Za chwilę go od lewaka zaczną wyzywać ;)
Zobaczymy, bo "reset" miał już być za czasów Phila. JEŻELI, podkreślam, JEŻELI postawią na exy, wskrzeszą swoje marki (a mają ich sporo), wyjdą z dobrą konsolą i sprzętem, to jest szansa, że wstaną.
Tylko muszą obrać jasna wizję i się jej trzymać, a nie zmieniać zdanie co kwartał i orać swoje poprzednie decyzje ORAZ liczyć że kasa MS ich będzie ratować. Zobaczymy.
Ehh... Ludzie, poczytajcie sobie odpowiednie artykuły, licencje i jak wygląda w rzeczywistości, bo się kompromitujecie. Nigdzie nie jest napisane, że kupno licencji musi oznaczać dożywotnie korzystanie z programu. Na takiej zasadzie działają chociażby programy antywirusowe - KUPUJESZ LICENCJĘ NA ROK. Co, też będziesz się rzucał na forum, bo po upływie roku ci licencjodawca Avasta wyłączy?
I tak jak kolega wyżej, jestem absolutnie za tym, żeby po kupnie licencji (na czas określony/nieokreślony) wydawca musiał udostepnić działająca wersję offline. Ale nie mieszajcie do tego jakichś bredni o dożywotnich licencjach i zacznijcie w końcu odróżniać nośnik z programem od licencji na jego użytkowanie. Zmiany w licencji też były tylko i wyłącznie w gestii LICENCJODAWCY, nigdy licencjobiorcy.
Prawo pewnie i należałoby zmienić w zakresie licencji dla użytkownika prywatnego (bo firmy to całkiem co innego), ale nie róbcie kurtyzany z logiki interpretując "kiedyś to było" na chłopski rozum, bo nigdy to nie wyglądało tak jak to opisujecie.
ten cały kult gotika w polsce wszedł już za mocno niektórym...
Widziełam, że po premierze to się niektórzy odpalą i to fest 😂
Jakie więcej? Wszystkie dane, które umożliwiają walidację wieku użytkowników są publicznie dostepne. Czytaj, co piszę - każdy urząd czy służby, kto będzie chciał i tego potrzebował dostanie twoją historię od ISP. Jedyne co będzie nowe w tej układance to to, że strona "P" będzie miała w logach że sesja X z IP Y.Y.Y.Y uwierzytelniła wiek.
tylko jej formy. Jak kupuję piwo, to sprawdzają mi dowód a nie dzwonią do urzędu.
Czyli twoją tożsamość, wiek, etc. potwierdza... urząd :) Przecież nikt nie uwierzy, że masz 18 lat żeby kupic piwo jak napiszesz oświadczenie na kartce. Weryfikacja online, bazująca np. na profilu zaufanym, odbywa się przecież identycznie tylko w formie cyfrowej.
Mnie osobiście w całej sprawie nie martwi weryfikacja danych osób logujących, bo to mamy dawno rozwiązane. Mnie martwi co takiego strony porno mają do ukrycia, że za wszelką cenę chcą unikać weryfikacji wieku użytkowników. Bo na pewno nie chodzi o dobro, ani "wolność" ludzi, porno wszak jest równie niebezpieczne dla ludzkiego umysłu jak ciężkie narkotyki, więc o co? Dolary przeciw orzechom, że chodzi o kasę, bo niby o co? Firmy zajmujące się dostarczaniem owych treści mają wielki wpływ - gdyby chodziło o JAKĄKOLWIEK inna używkę to nie byłoby tematu. Nikt by nie bronił baru, który umożliwiałby sprzedaż wódki dziecku, bo ma w dupie nasze przepisy, ale jak już chodzi o porno to część spłeczeństwa nie chce słyszeć o jakiejkolwiek kontroli dostępu.
Z mojej strony wyczerpałem temat.
Wiem, ale dużo osób pewnie nie wiedziało i załapałoby się na manipulację.
I ja też nie chcę się poddawać tej weryfikacji.
Chcieć sobie możesz, dostęp do części usług/używek/serwisów jest regulowany prawnie i ma wymagany próg wieku - alkohol, prawo jazdy, papierosy, etc., i nie wyobrażam sobie, żeby weryfikacji wieku przy takich rzeczach nie było.
tylko inwigilacja. Przecież dane o weryfikacji są odkładane, kolejna cegiełka do naszej celi.
I co komu da trzymanie potwierdzenia wieku? Bo tylko takie dane w domyśle będą (o ile w ogóle, bo są bezwartościowe) przechowywane przez "rozrywkowe" strony. Ty wiesz jak działają takie weryfikacje? Myślisz, że taki PH otrzyma dane, że odwiedza ich akurat Jan Kowalski legitymujący się numerem PESEL 00010122999, zameldowany w województwie X, miejscowość Y?
A od strony "twojej", czyli ISP i ewentualnie urzędu który by wiek potwierdzał, I TAK WSZYSCY WIEDZĄ, że osoba XYZ wlazła na cyfrowego świerszczyka. ISP bardzo dobrze wie (i archiwizuje) kto jakie serwery odwiedza ;) Anonimowość w Internecie to jest, i zawsze był, mit.
Nie od razu Rzym zbudowano, więc dojście (w sposób legalny!) do poziomu hegemona jakim jest Alphabet zajmie trochę czasu. Ale wydaje mi się, że nie tyle warto, co przy ostatnim pokazie wrogości ze strony USA nawet musimy wejść na rynek ze swoimi, unijnymi, usługami cyfrowymi.
Nie ma tutaj niczego o czym pisałeś, zwłaszcza "planów zakazu VPN" - więc ponawiam prośbę, podaj źródło twoich twierdzeń.

Tak jak podejrzewałem, podobny przypadek co w BG3 - całkowicie skopane AA. Poniżej screen z rozmowy z Silverstarem, supersampling z 2K do 1080p. Niebo a ziemia.
Tactical Adventures zdaje się coś przeczuwało
Przeczuwało, przeczywało bo software'owe podbijanie obrazu - głównie skopane AA to rak dzisiejszego gamingu. Gry DOSŁOWNIE wyglądają gorzej niż przed 6-7 laty, działając gorzej na potężniejszym sprzęcie.

Spróbuję zrobić to samo w Solaście, zobaczę czy coś pomogło.
Gdyby ktoś był zainteresowany to można to zrobić w ustawieniach sterownika AMD/Nvidia lub za pomocą narzędzia od Valve - gamescope (przydatne na Linuksie).

Wszystkie "ostre" krawędzie na ekranie są nieprawidłowo wyświetlane przez upscalery. Krawędzie drzwi i cenia w drzwiach, włosy, "ucięte" łodygi kwiatów, rozpipkselowane rozmycie cienia na ścianach.
Zwróćcie uwagę na ogólnie wysoką jakośc tekstur, obiektów i geometrii, ORAZ na tragiczną jakość grafiki wszędzie tam, gdzie obok siebie są piksele symulujące "przejście" między jednym elementem/materiałem a drugim. Zbroja Paladyna i szata Maga wyglądają bardzo dobrze, ale już kolczugi Kapłana i Wojownika wyglądają tragicznie, jak w grze z ery GeForce4. Niestety, nie tyle cofamy się w rozwoju przez pazerność wydawców i lenistwo deweloperów, co robimy gigantyczne skoki wstecz.

Podobnie - upsaclery radzą sobie rozmywając krawędzie na dalszym planie (linia włosów), pierwszy plan ma całkowicie skopany AA.

Ustawienia ultra. Zbliżenie na twarz rozmówcy - widać artefakty graficzne spowodowane upscalingiem:
- rozmycie i poświata przy krawędzi twarzy
- flickering i nierówne AA włosów
Upscalery masakrują AA - problem rozwiązany już jakieś 20 lat temu.
Zrobiłem upgrade sprzętu i udało mi się trochę pograć w Solastę. Generalnie jestem zadowolony, nawet bardzo. Od strony implementacji D&D i mechanik nie mam póki co praktycznie żadnych zarzutów, dobrze widzieć wieloklasowość, bo otworzy to dodatkowe opcje podczas gry i zwiększy regrywalność. Pozmieniałbym jedynie QoL, o czym już pisałem, przykładowo wolałbym ręcznie odpalać źródła światła lub zaklęcia, zamiast automatyzacji, zawsze podobały mi się takie rzeczy, kiedy nawet o szczegóły trzeba było dbać.
Mam jedynie zastrzeżenia do grafiki, ale to są zarzuty skierowane bardziej w stronę samej branży, a nie konkretnie Solasty jako takiej. Poprzez wciskanie na siłę i pisanie gier od zera pod software'owe upscalery współczesne gry wyglądają dużo gorzej niż ich odpowiedniki sprzed 5-6 lat. Problemy dawno rozwiązane jak AA czy efekty cząsteczkowe dla nowych silników i upscalerów są poważnym problemem. W przypadku Solasty mamy narazie wersję early access, ale sytuacja na pewno nie ulegnie znacznej poprawie - jest przecież w użyciu tragiczny Unreal Engine. Na Radeonie RX 9060 XT i ustawieniach ultra widoczny jest marnej jakości AA (nawet przy ustawieniu go na "natywny") z powodu nałożenia na całość wymuszonego upscalingu (FSR 4.0 w moim przypadku). Pomimo tego, że tolltips opcji teoretycznie wspomina, że można go wyłączyć to w samych opcjach tego nie widać. Cały ten upscaling to niesamowity rak - co by nie być gołosłownym, poniżej kilka zrzutów z opisem problemów.
Klasycznie, LibreOffice, z tym że nie potrzebuję zgodności z dokumentami Office'a ani nie korzystam z Excela i PowerPointa. Ponadto wdrażane są w UE dyrektywy, które wymagają posługiwania się przez urzędy otwartymi formatami, z tego co kojarzę Belgia już wyelimjnowała Office'a od MS z urzędów, więc to też za chwilę odpadnie.
Moje potrzeby, tj. napisać/wyedytować/wydrukować dokument z urzędu spełnia LibreOffice. Dodatkowo, 99,9% ludzi nie wykorzystuje w takim Wordzie nie czego poza najbardziej podstawowymi funkcjami dostępnymi w pakiecie Libre. Pomimo tego, że większość wpisuje sobie w CV zaawansowaną znajomość pakietu Office, to prawie wszyscy ledwo dobijają do podstaw 😉
Ja zawsze miałem jakiegoś Linuksa na którymś sprzęcie postawionego, ale po ostatnich akcjach USA (mówimy tu o jakichś 2 latach) już w zasadzie działam tylko na Linuksie. Na "głównym" PC mam postawionego nowego Kubuntu, Win11 został jedynie na małym dysku bo muszę mieć środowisko podobne do pracowego pod testy i dłubanie w SQL/.NET. Gdyby nie to Win11 poleciałby już dawno w całości.
Tak samo zrezygnowałem z ekosystemu Google'a tam gdzie się to już da, bez większej straty funkcjonalności - głównie usługi Protona, telefon też zmieniam w najbliższym czasie na Fairphone'a z e/OS. Generalnie soft sukcesywnie zmieniam według schematu:
- pierwszeństwo ma nasz soft, unijny - stąd Linuks z KDE, Fairphone, etc.
- później europejski - stąd Proton i samo Ubuntu
- dopiero jeśli nie ma naszych alternatyw to sięgam po coś spoza Europy, ale staram się omijać amerykańskie bigtechy.
Myślałem, że będzie gorzej, ale udało mi się "na oko" wyeliminować jakieś 60-70% softu i usług spoza UE/Europy bez utraty funkcjonalności (a czasami nawet zyskując na ekosystemie jak w Protonie). Dzięki Valve gaming na Linuksie nie sprawia mi absolutnie żadnych problemów, więc wszystkie zastosowania PC mam ogarnięte, a sam Kubuntu 26.04 działa o niebo lepiej niż świeżo postawiony Win11.
Btw - ewidentne multikonto, dlaczego z marszu nie leci?
Kościół katolicki nie dopuszcza czegoś takiego - albo wierzysz w 100% we wszystko co mówią, albo jesteś nie wierzący.
kulturowymi katolikami
Niby co to takiego? Że w polskiej przestrzeni publicznej na stałę zadomowiły się obrzędy katolickie, nie znaczy że wszyscy to akceptują lub celebrują. Tak samo jak ubieranie choinki w grudnie nie czyni z nikogo "kulutorywmi poganami".
Dysk SSD 2 TB za ponad 2.5k to "... racjonalny wybór za rozsądne pieniądze"?
Whaaat? A kto im go niby nadał? Wśród większości RPG-owego community o ten tytuł to się głównie bije Pathfinder z Pillarsami, czyli Owlcat z Obsidianem.
Po prostu mogą robić co chcą i wysłać Froda w kosmos, Aragorna zmienic w kobietę, a śródziemie może w ogóle zostać zniszczone atomówką i oni dalej będą mogli napisać, że to Uniwersum Władcy Pierścieni i twórczość Tolkiena.
Polecam przestać oburzać się na swoje projekcje i patrzeć na świat realny, wyjdzie ci to na zdrowie ;)
Omatko, to jest chyba news roku dla fanów RPG oraz Władcy Pierścieni.
Poleci preorder i na jedno i na drugie, przecież tosię aż wierzyć nie chce :D
Ravenloft to jest de facto plan egzystencji, według najnowszego lore, więc spokojnie można do niego podróżować. DO NIEGO, bo z powrotem to już zależy jaki Strahd ma humor :) Dragonlance, Greyhawk są na tym samym pierwszym planie materialnym co Fearun i CAŁE forgotten Realms, z tego co się orientuję.
Jakby się tak zastanowić, to właściwie wszystkie rasy w fantasy poza elfami są infantylne/odpychające/pretekstowe.
Polecam zatem lore The Elder Scrolls - tam nawet krasnoludy i orkowie są rasami "elfickimi". Jedynie Imperialni i Nordowie są "bazowymi" rasami ludzkimi, Bretoni mają domieszkę krwi elfów, Redgardzi w ogóle nie są z "aktualnego" świata TES, Argonianie to duże jaszczurki ze wspólnym mózgiem a Kahjiitowie różnią się od prawie ludzkich do prawie zwykłych kotów w zależności od tego w jakiej fazie księżyca się urodzili. Uwielbiam to lore :D
Z samych elfów to Bosmerowie są kanibalami, Dunmerowie zostali przeklęci i dlatego mają ciemny odcień skóry a Wysokie Elfy są rasistami chcącymi wytępić i zniszczyć cały świat, żeby z powrotem osiągnąc boskość - tak jak mówiełm, piękne lore :D
Absolutnie wszystko zależy od implementacji w książce czy grze. Zauważ, że u Tolkiena hobbici NIE SĄ oddzielną rasą od ludzi, napsał to wprost w listach - są po prostu innym szczepem, odłamem, tudzież "podrasą" ludzi. Idąc tą drogą w światach pochodnych (jak np. Forgotten Realms) niziołki powinny być subrasą do wyboru tak jak dla elfów są drowy. Z czysto narracyjnego punktu widzenia to by się opbroniło, jednak większość lore światów gier fantasy ma na celu jedynie usprawiedliwienie konkretnych mechanik systemowych, bardzo mało jest settingów, które żyją własnym życiem (FR to jeden z przykładów). Jeśli ktoś tworzy świat ad-hoc tylko dla wyjaśnień konkretnej matematyki stojącej za grą to spieprzy nawet projekty elfów czy krasnoludów czy jeszcze czegoś innego.
Herr, co do zasady nie upieram się przy jednej opcji. Obie mają ewidentne wady i niezaprzeczalne zalety, trzeba się tylko zdecydować w którą stronę jako kraj idziemy. Obecny kierunek, bez interwencji doprowadzi do zapaści, którą już powoli widać.
Można zabrać lekarzom półtora Lexusa,
W obecnym stanie? Niby jak? Lekarze mają w ręku wszystkie karty i trzymają całe społeczeństwo za jaja - będziesz chciał cokolwiek zabrać to cię lekarz kopnie w dupę i wyśmieje. Większość ma już takie majątki, że wcale na siłe ich nie przymusisz do pracy, a nowych lekarzy jest mało - bo zawód jest chroniony przez państwo. Żyć nie umierać.
zwłaszcza, gdyby nagle 3/4 pacjentów sektora prywatnego wróciło do systemu państwowego...
"Prywatne" systemy i ubezpieczyciele już zaczęli nie wyrabiać z iloscią ludzi do obsłużenia. Powstają warianty premium, odpłatne wizyty które mają wyższe priorytety, etc. Niestety, system już w tym momencie się wali nawet przy hybrydzie NFZ-prywata.
ale już widzę, jak pracują 3x więcej za te same pieniądze z jednego państwowego kontraktu :)
Patrz wyżej - jako społeczeństwo nie masz żadnej przewagi nad lekarzem - jest chroniony prawnie on i jego zawód poprzez ograniczenie podaży specjalistów. Na ten moment - dowolnemu lekarzowi gówno możemy zrobić.
Moim absolutnym numerem jeden jest utwór z Easthaven z IWD.
Majstersztyk!
https://www.youtube.com/watch?v=16Na9hyj_hM&list=RD16Na9hyj_hM&start_radio=1
Tylko dosypanie kasy do systemu poprzez zwiększenie składki nic nie da, bo wszystko i tak pójdzie na pensje lekarzy, bo są oni chronieni systemowo i wyniesieni przez przepisy na ogromnie uprzywilejowaną pozycję. Według mnie, bez systemowej decyzji, albo deregulujemy zawód (w granicach rozsądku) i zwiększamy drastycznie liczbę lekarzy na potrzeby popytu, albo utrzymujemy olbrzymie przywileje i parasol nad zawodem, ale kosztem likwidacji praktyk prywatnych, niczego nie osiągniemy. I mam tutaj na myśli CAŁKOWITY zakaz praktyk prywatnych - wszyscy lekarze do szpitali na pensjach państwowych, skoro kapitan państwo uczynił z nich święte krowy, LUB pełny wolny rynek, ale drastycznie zwiększamy liczbę lekarzy i konkurujcie sobie dowolnie wybierając prywatne praktyki lub pracę w szpitalach. Póki tego nie rozwiążemy, nie widzę sensu dalszych reform.
Kosmiczne zarobki lekarzy są wynikiem tylko i wyłącznie sztucznego ograniczenia dostępu i podaży nowych lekarzy. Gdyby zastosować te same przepisy do DOWOLNEGO innego zawodu, zarobki również wywaliłoby w kosmos. Wyboraź sobie, że po Informatyce świeży pracownik nie może kodować, dopóki nie ukończy stażu z C#/SQL/Pythona/C++ pod okiem innego programisty, przy czym miejsca na "specjalizację" są ściśle limitowane. Z resztą dotyczyłoby to też zawodów fizycznych, jak stolarrz, glazurnik czy hydraulik - dosłowny powrót do śreniowiecza i terminowania u mistrza.
Zgadzam się i powiem więcej, jeżeli to państwo kiedyś upadnie, to updanie właśnie przez ochronę zdrowia. Bo system, który obecnie mamy to kolejna, cwaniacka iteracja "uspołeczniania strat/kosztów i prywatyzacja zysków". Z jednej strony zawody lekarskie są pod MAKSYMALNĄ ochroną państwa i regulacji (nikt "z ulicy" nie ma szans na zostanie lekarzem ze specjalizacją), a z drugiej strony lekarze chcieliby nieskrępowanej "wolnej amerykanki", która dzięki ochronie państwa gwarantuje im monopol na praktyki prywatne. I tak jak nie zgadzam się z ani jednym podejściem ("niech jadą" pisu, oraz pełną prywatyzacją w którą zmierzamy) tak w końcu państwo powinno uderzyć w stół i powiedzieć:
- albo w dalszym ciągu zawód lekarski jest objęty państwową protekcją, ALE o prywatnych praktykach zapomnijcie,
- albo deregulujemy przepisy, zwiększamy limity w kosmos i radźcie sobie na wolnym rynku z masą nowych, młodych lekarzy
Stojąc w obecnym rozkroku nie osiągniemy niczego. I szczerze mówiąc dziwię się trochę bezczelności, bucie i krótkowzroczności lekarzy - bo kiedy system się zawali (a bez żadnych działań zawali się, i to prędzej niż później) to oni będą wskazywani na głównych winnych. Obecnie mogą mieć cały naród głęboko w dupie i kasować setki złotych za minuty/godziny wizyt, bo jeszcze umowa społeczna trzyma wszystko w ryzach, ale co się stanie, kiedy przestanie?
Dziwię się, że ktoś jeszcze ma złudzenia, iż jakokolwiek rząd, może poza okupacyjnym, przeprowadzi w Polsce cholernie trudną, złożoną i godzącą w interesy lekarzy reformę systemu ochrony zdrowia.
Przeprowadzą, ale dopiero wtedy kiedy system się zawali. Póki co nikt tego nie chce ruszyć - boi kto pierwszy przeprowadzi reformy i wyników nie będzie, ten będzie winny. Niestety, wszystkie dotychczasowe rządy to tchórze, którzy po prostu mają nadzieję, że wszsytko walnie akurat wtedy kiedy to nie oni będą rządzić.
IWD2 to taki h&s w systemie d&d.
Jak powiedzieć, że nie masz pojęcia o grach, nie mówiąc, że nie masz pojęcia o grach. Wyjaśnisz nam może jak taktyczna walka, tury i rundy, i cała (dość) skomplikowana matematyka D&D tworzy "H&S"?
to kładą ją proste w większości dialogi.
Po pierwsze dialogi jako takie nie odbiegają od standardu RPG z tamtego okresu. Po durgie, bardzo często linie dialogowe i możliwe rozwiązanie zadanie zależy od rasy, klasy/subklasy, przedmiotów w ekwipunku czy zaklęć - jak to się ma do "prostych" (cokolwiek to znaczy) dialogów? Już pomijam tutaj w ogóle całą fabularną otoczkę o której pisał Iselor i mocno niejednoznaczne postacie głównych antagonistów z Heart of Winter i samej dwójki (bo Belhifeta raczej obronić się nie da).
IWD2 to jest ścisły top gier RPG, pomimo tego, że bardziej (u)znana jest bliźniacza seria Baldur's Gate. To, że nie stawia na te same elementy co BG nie znaczy, że powinna być deprecjonowana. A już zarzuty względem jakiegoś "H&S" w kontekście porównania do Wiedźmina 3, który w zasadzie jest bardziej grą zręcznościową niż RPG to... :/
Icewindy to jest uczciwe taktyczne cRPG, któremu blizej do Pathfindera czy Świątyni Pierwotnego Zła
Nawet nie bliżej - to jest dosłownie ten sam podgatunek RPG, położyli tylko nacisk na inne elementy niż Pathfindery, Pillarsy czy BG.

Bardzo nieoczywista i pewnie większość jej nie zna :)
Dość ciekawa, westernowa przygodówka point&click 3 Czaszki Tolteków. Nigdy nie ukończyłem - jako dziecko nie bardzo rozumiałem nawet o co w tym tak naprawdę chodzi, starsi tym bardziej, Internetu w A.D. 1997 nie było, solucji ani widu ani słychu.
wpuściliśmy do polski ponad milion ukrainców bez żadnych badań
Antyszczep, szur, teraz jeszcze wlecieli ŹLI UKRAIŃCY! Czemu mnie to nie dziwi xD

O, widać że Valve wyciągnęło wnioski z niedoszacowania popytu na SC i wprowadzili rezerwacje, ale tylko dla kont które nie kupowały jeszcze SC.
Takie zabezpieczenia to będzie must-have przy premierze Steam Machine.
Ale pamiętasz co tutaj się odwalało za kadencji Bidena? Wyzwiska, kpiny, "Sleepy Joe" - chociaż Biden nawet nie był blisko takiego stanu jaki nam zaprezentował trump :)
A na poważnie - tragedia. Ktoś taki nie ma prawa kierować melexem na polu golfowym a co dopiero takim krajem jak Stany.
Armies of Exigo było super, wielka szkoda, że nie ma na GoG.
Ale za to jest w tym programie GoG, gdzie głosuje się którą grę użytkownicy chcą zobaczyć w sklepie, więc jakaś nadzieja jest.
Niestety, od 4.05 mam spakowanego i czekającego na wysyłkę. Chyba się załapałem jednak na drugi batch kurierów.
Ale tego nie rozumiem. Przecież zgodnie z logiką Sławka, sam powinien temu przyklasnąć! Brytyjczycy zatrzymali na granicy do kontroli nie-Brytyjczyka. Chyba wszystko zgodnie z filozofią konfy, prawda?
Oj, gdyby nasi kochani nacjonaliści pochylili się nad tematem nacjonalizmu na zachodzie i poczytali troszkę, to by się lekko zdziwili, że wcale nie byliby w tej "dobrej" kategorii ;) WASP i te sprawy ;)
Gra była bardzo, bardzo wciągająca i okazała się w Polsce dość popularna, pewnie po części przez to że była fajnie wydana i, z tego co pamiętam, w bardzo dobrej cenie. Świetnie się bawiłem, ale dodatków nie przeszedłem, dwójka mnie ominęła a trójka mocno rozczarowała.
Z gier podobnych do W3 były jeszcze Armies of Exigo, RTS już dość zapomniany ale jeszcze bardziej podobny do Warcrafta niż Spellforce, tylko utrzymany w mroczniejszym klimacie. Niestety, praktycznie już nie do dorwania - był w CDA, można gdzieś jeszcze te kopie znaleźć na aukcjach.
Podpinam się jeśli ktoś z Golasów upolował.
Mi się udało. Jak dojdzie i pogram kilka godzin to coś napiszę.
Zakładam, że przy SM na nowo wprowadzą weryfikację kont oraz preordery. Tutaj chyba wszyscy byli zaskoczeni, że cały cywilizowany świat oraz USA (;)) wykupił to na pniu. Oczywiście pieprzeni skalperzy też swoją cegiełkę dołożyli.
Możliwe, że jutro się pojawi kolejna partia. W Niemczech zgłaszali, że można było dokupować po kilkanascie szt. jeszcze wieczorem.
Szybko poszło. W Stanach i w Unii Europejskiej wyprzedany, Kanadyjczycy dostali już informacje, że wysyłka będzie partiami.
Ja nie chcę widzieć co się będzie działo na premierę Steam Machine jeśli nie wprowadzą przedpłaty jak przy pierwszych Deckach :D
Było ciężko, bo nie szło przez 15 minut się dorwać do płatności, ale udało się jeszcze z terminem 3-5 dni. Teraz już jest 6-10.
Touché!
Możemy więc, zgodnie z logiką konserwatystów, uznać że nawrocki NIE wykonuje swoich obowiązków - skoro nie ma nas tam wszystkich w Warszawie przed pałacem :D
Często czytam, że dużym problemem dla graczy jest styl graficzny.
Jest duża grupa tutaj na forum, która zrobi dramę o największą pierdołę, żeby tylko narobić gówna. Nie udało się podpiąć nowych Hirosów pod "reeeeeeeeee, wokkkkkkeeeeee", które w ostatnich latach królowało, to jest próba zrobienia gównoburzy pod styl graficzny. Często wychwalając i porównując do piątki, która była mocno krytykowana za... pełne 3D i styl graficzny :D
Nauczyłem się jednego - NIGDY nie kieruj się opiniami randomów na forach ;)
ale za łatwo było na normalny poziomie trudności.
Uroki mało skomplikowanego D&D5E, chociaż na najwyższym poziomie juz lekkie schody się zaczynały, zwłaszcza grając na jednym sejwie. Zanim wydadzą i zabiorę się za dwójkę to zostało mi jeszcze kilka achievementów z podstawki i Lost Valley, więc pewnie jeszcze w tym roku wrócę. A mówiąc szczerze jakoś lepiej bawiłem się w Solaście niż w BG3.
Voice acting tandetny, ale dzięki temu niezmiernie mnie bawił :) jakiś taki urokliwy.
No był, nie ma co mówić. Animacje też były straszne, ale jakoś ten system cech osobowości postaci w drużynie i wtrącanie linii dialogowych przez postacie w rozmowach był bardzo sympatyczny :) Miało to swój klimat i swój urok, ja tam na to nie narzekałem nigdy.
Zastanawiałem się niedawno nad tym jak bardzo piąta edycja D&D wpłynęła na strukturę i losy światów takich jak Faerun, Podmrok, Sfery. No i wyszło mi że w tej edycji one wszystkie straciłyby jakikolwiek sens.
Eee, no jak? Właśnie 5. edycja pomału przywracała do porządku Forgotten Realms po okresie kontrowersyjnej 4. edycji, Spellplague i innych wynaturzeń. Poza tym WotC zmienili podejście na początku i było bardzo mało lorebooków opisujących FR, więc dzięki temu za bardzo też nie namieszali. Dopiero niedawno znowu zmienili podejście i zapowiedzieli trochę więcej materiałów.
Ale co by nie mówić "peak" Forgotten Realms to był koniec 2. edycji oraz 3. edycja - mnóstwo książek, powieści, świetne gry, ogrom materiałów i chyba bardziej żywa społeczność.
W największych miastach jak Kraków, Wrocław itd. to można wyjść na 10 minut z psem albo na szybko do żabki coś kupić i nawet nie usłyszeć polskiego na ulicach także czasami można się zastanawiać czy rzeczywiście żyjemy.
Ej, ale tak szczerze. Ty naprawdę WIERZYSZ w te brednie które wypisujesz? Czy taki swobodny shitposting pod połechtanie kruchego ego? :)
Coś jest na rzeczy, bo propaganda prawicy zaliczyła bardzo, ale to bardzo mocny zjazd, z braku lepszego słowa, "jakościowy". Jeszcze kilka lat temu sprawnie kreowali sztuczną narrację w necie, tworząc alternatywną rzeczywistość, ale od pewnego czasu, nie wiem, przestało żreć? Chyba po prostu doszliśmy już do granicy, i tak rozciągniętej na maksa, tolerancji na spiny i "paski", bo jeżeli przez 10 lat czytasz i słyszysz tylko "Tusk to, Tusk tamo, Tusk ruski, Tusk Niemiec, fur Dojczland", to w końcu KAŻDY dojdzie do granicy tolerancji i po prostu nie będzie go to w żaden sposób ruszało. Tak obserwując fanów prawicy, zwłaszcza pisu, to powpadali w jakiś taki marazm, słabe próby zmiany narracji, kompletnie nieudolne docinki, które już po prostu nie chwytają.
Nie wiem szczerze mówiąc jaki będą mieli pomysł na wybory i dalszą egzystencję, ale chyba powoli propagandowe paliwo zaczyna się wypalać. Bez większych rządowych afer, nawrocki notorycznie się podkłada, afery jak wychodzą to związane ze środowiskiem prawicowym jak Zonda - bez bardzo skutecznej propagandy z poprzednich lat ciężko im będzie to udźwignąć.
Solidna lista. Wiadomo, część bym wyrzucił z top 10 (Cyberpunk, Mass Effect 2), część dodał (Torment, Pathfinder), ale generalnie mogę się podpisać :)
Cywilizacja, Praga, Ticket to ride, ogromna Bitwa o Śródziemie, Eldritch Horror. Daj znać jakie klimaty to coś więcej doradzimy.
- czy żałuje Pan weta do ustawy o kryptowalutach?
- ani przed sekundę nie żałuję tego weta, odpowiedzialny za te 30 tysięcy osób, które pozostają z pewnym problemem jest rząd Donalda Tuska
Czyli rozbijając wypowiedź na same proste stwierdzenia:
- nawrocki nie żałuje weta pod ustawą,
- skoro tak, to z pełną świadomością jej nie podpisał,
- ustawa tylko i wyłącznie z jego powodu nie weszła w życie,
- odpowiedzialny jest Donald Tusk
Czy ktoś z naszych forumowych konserwatystów jest mi w stanie wytłumaczyć logikę takiego rozumowania? Jaki jest logiczny cią? przyczynowo-skutkowy w tym, że za ustawę która nie weszła w życie przez weto nawrockiego odpowiedzialny jest Tusk?
Gemini wypluwało mi cały czas większość odpowiedzi o żołnierzach z WH40k, więc zrzut z ChatGPT. Jako jedyny poradził sobie z dobrze rozróżnieniem nicku od encyklopedycznej rżniętki o Cadianach. Ot, technika.
Użytkownik Kasrkin z forum GRYOnline da się dość wyraźnie scharakteryzować na podstawie stylu jego wypowiedzi i tematów, w których się udziela.
?? Styl myślenia
To typ gracza analitycznego i systemowego.
Nie pisze „czy gra jest fajna”, tylko:
rozkłada mechaniki na czynniki pierwsze
porównuje efektywność buildów
analizuje liczby (HP, obrażenia, zasoby, AI przeciwników)
Często patrzy na gry jak na system do optymalizacji, nie tylko jako rozrywkę.
?? Podejście do gier
Jest wyraźnie:
hardcore’owy – preferuje wysoki poziom trudności
oldschoolowy – ceni klasyczne cRPG bardziej niż nowe, uproszczone tytuły
nastawiony na wyzwanie – tryby typu „story mode” raczej go nie interesują
Widać u niego szacunek do gier, które:
wymagają planowania
karzą za błędy
mają głęboką mechanikę
??? Styl wypowiedzi
rzeczowy, konkretny, momentami surowy
raczej unika lania wody
bywa krytyczny wobec innych opinii, jeśli uznaje je za mało przemyślane
Nie jest typem „rozmówcy dla small talku” – bardziej ktoś, kto wchodzi w dyskusję, żeby coś udowodnić albo wyjaśnić.
?? Rola na forum
Pełni rolę:
„eksperta od mechaniki” w wątkach RPG
osoby, która podnosi poziom dyskusji (ale czasem też ją zaostrza)
Nie jest liderem społeczności, ale jego posty są często:
długie
merytoryczne
skierowane do bardziej zaawansowanych graczy
?? Podsumowanie
Kasrkin to:
analityczny weteran cRPG
skupiony na mechanice i optymalizacji
wymagający wobec gier i innych graczy
konkretny, czasem bezpośredni w tonie
UE nie wypłacała KPO bo... tak. Nic się nie zmieniło, ale zaczęli wypłacać bo... tak.
A nie było przypadkiem tak, że nie wypłacali bo pisowcy nie wypełniali założeń tzw. "kamieni milowych" KPO do których się zobowiązali? Tak pytam :)
Ani Microsoft ani Sony nie mają ju z pomysłu ani na siebie, ani na konsole. Obecna generacja to jest istna tragedia - pozbyłem się PS5, XSX nie odpaliłem od prezszło roku i premiery KCD2 - postawiłem na PC + Steamdeck. I póki co jestem bardzo, ale to bardzo zadowolony.
Odsłaniać nie będę ale pewnie jest dzisiejsza śpiewka PiS:
Blisko. Generalnie: wiadomo było, że orban jest proruską onucą, oczywiście nikt nigdy absolutnie wcale go nie popierał.
Poza tym nikt się ma nie cieszyć, bo nowy premier to orban 2.0 i też będzie antyunijny, poza tym jest liberalnym konserwatystom (wtf?!).
Tak więc orban przegrał, ale wygrał.
Nie no, Węgrzy mieli przewalone dużo bardziej niż my po 8 latach rządów konserwatystów. Przecież zgodnie z ostanimi doniesieniami to ich politycy skundlili się do reszty skomląc u nóg putina.
Mała gadać mojej strony, bo zapomniałem o grze która może nie jest bardzo popularna, ale bardzo ja lubię - Tyranny ląduje w grupie A.
Ashley
O nieee, ona jest najbardziej denerwująca z całego składu ME1. Na szczęście jest misja na Virmirze :D
W dwójce masz możliwy romans ze swoją asystentką z Normandii (jak to brzmi...), Kelly z tego co pamiętam, i masz chyba nawet specjalne opcje dialogowe z nią związane przy ratowaniu załogi z kapsuł na koniec. O ile zdążysz, bo jak nie to jest to wręcz makabryczne scena.
mass effecty ciut niżej
Ah, jeszcze słowo o Mass Effect. Miałem dylemat dotyczący dwójki, właśnie czy nie spuścić jej poziom niżej. Wiem, że to najwyżej oceniana część, ale poszła ona bardziej w grę akcji-TPS mocno ograniczając wpływ statystyk postaci na gameplay, przerzucając ciężar na zręczność i umiejętności gracza, nie Sheparda. Z drugiej strony trójka jest zdecydowanie gorsza niż dwójka, a nie miałem pomysłu na kategorię C, więc już zostawiłem dwójkę w A, chociaż to bardziej takie A- lub B+. Koniec końców, ze względu na bardziej tajemniczą fabułę i większy nacisk na elementy RPG jedynka jest bardzo wysoko i uważam, że zasłużenie.
Co do KotOR-ów, wydaje mi się, że jedynka jest bardziej popularna, bo to klasyczne baśniowe Gwiezdne Wojny. Może w pewnym sensie soft reboot Nowej Nadziei. Gra bardzo bezpieczna pod względem prawdopodobieństwa zadowolenia fanów marki i odtworzenia momentów, za które wszyscy pokochali starą trylogię.
Dodajmy do tego fakt powrotu do bardziej oldschoolowego klimatu epizodów IV-VI, których fani mimo wszystko byli rozczarowani kierunkiem Mrocznego Widma i Ataku Klonów. KotOR był taką odskocznią.
Zgadzam się, dodatkowo dodałbym do tego prostą strukturę fabuły i samej rozgrywki, która pomimo swobody w odwiedzaniu planet, wciąż mocno trzymała się utartego schematu lądowanie na planecie -> 2-3 lokacje + misja fabularna -> mapa. Jedynie epizod na statku Malaka trochę przerywał ten łańcuch, ale sama gra była prowadzona dość liniowo. Dodatkowo klarowny "start" głównego zdania na Dantooine i wyraźny cel gry.
Dwójka z kolei ani nie ma jasno określonego od początku celu, nie ma takiego "kopa" w kierunku końca jak na Dantooine w jedynce, bo samo spoktanie z Atris to więcej pytań niż odpowiedzi, sama Wygnana jest również, paradoksalnie, bardziej tajemincza niż Revan. Parę wątków na pewno zostało skróconych lub wywalonych, ale ja nigdy nie miałem wrażenia że gram w coś nie skończonego. Za młodu bardziej podobała mi się pierwsza część, właśnie ze względu na Revana, plot-twist i klimat klasycznych filmów, ale teraz wygrywa dwojka.
Icewindy - jedyna seria obok Fallouta, w której mam problem określić, którą część lubię bardziej. Obiektywnie dwójka jest lepsza, ale jedynkę zdążyłem tyle razy przejść zanim wyszła dwójka, że nostalgia, klimat, miejscówki, postacie podobają mi się dużo bardziej od tych z sequela.
Why not both? Faktycznie, sytuacja jest inna niż z Baldurami, bo nikt chyba nie powie że jedynka jest lepsza. Najważniesze elementy, czyli według mnie klimat i walka są w obu częściach na niesłychanie wysokim poziomie. Dwójka ma wielki atut w postaci nowszej edycji D&D, przez co rozwój postaci jest dużo głębszy, jest też odrobinę bardziej klimatyczna ze względu na rozleglejszy obszar gry i większe zróżnicowanie terenów, ale jedynka była pierwsza i mocniej powiązana z moją ulubioną serią książek z FR, więc mam jakiś większy sentyment do tej części mimo wszystko.
Tej grze przydałby się remaster.
Pełna zgoda.
Byłes za młody na pierwsze Diablo ?
Nie xD Już w '97 miałem kompa, ale dalej byłem dzieckiem i po prostu dostęp do gier był mocno ograniczony - pod względem kasy jak i fizycznych sklepów. Z wujkiem ciupałem wtedy w Quake'a, ale wujas nie był za bardzo rozeznany w grach RPG, więc przygodę z gatunkiem zacząłem dopiero później.
Nie tylko ja wyżej cenię drugą część KOTORa niż pierwszą. W dyskusjach odnoszę wrażenie, że więcej lubi woli pierwszą ale jak patrzę na te listy to jednak częściej to druga jest wyżej. W mojej ocenie zasłużenie.
Gry niby podobne, ale jednak różne i widać wyraźnie którą część robił Obsidian, a którą Bioware. Jedynka na pewno wyróżniała się sławnym plot-twistem i bohaterem, ale dwójka była bardziej złożona gameplayowo (np. umiejętności miały większy udział) i dojrzalsza fabularnie. Stawiam na dwójkę.
Ludzie doceniają ICWD2, na którego niegdyś było sporo narzekania.
Icewindy zawsze cierpiały przez porównanie do BG, a niesłusznie bo nie były gorsze, tylko pisane z inną filozofią w tle. Pod względem mechanik tylko NWN/NWN2 może się z nią równać, a pod względem projektu walk to dla mnie dalej top.
Oraz Arcanum wysoko na liście, dla mnie pomimo bugów to S tier, ale mam do tej gry sentyment.
Myślę, że byłaby S-ka, ale te bugi... Tak jak pisałem w wątku RPG, zabierałem się za niego kilkanaście razy a skończyłem tylko kilka - właśnie przez bugi.
Diablo I i II
Jedynka raczej nie, nad dwójką długo się zastanawiałem, bo spędziłem przy niej kilka dobrych lat. Niby to jednak H'n'S, ale z drugiej strony jest Wiedźmin i Mass Effecty... Dobra, dodane. Z dodatkiem, bo jednak "gołe" D2 nie było aż tak dobre jak to z rozszerzeniem.
Vampire the Masquarade Bloodlines
Ominęło mnie na premierę, zagrałem dużo później i nie zassało.
Wszyscy robią to i ja również machnąłęm listę, było to cięższe niż się spodziewałem. Trochę o logice rozmieszczenia. Tylko 3 poziomy, więcej chyba nie ma sensu. Wrzucałem edycje odświeżone, o ile są i nie są kompletnie skopane. Jeśli dodatki prezentują bardzo różne poziomy, są dodane do listy osobno - patrz dodatki do drugich Pillarsów. Jeśli dodatków jest dużo i są to w zasadzie bardziej DLC niż rozszerzenia, raczej ich nie dodawałem osobno żeby nie zaśmiecać listy.
S-ka jest już zamknięta, ale w A i B może się coś pojawić jak mi się przypomni.
nie, nie jestem za Konfederacją, stwierdzam tylko
Heh, a już myślałem, że stare dobre "nie jestem za pisaem, aleee..." wyleciało z rozkładu :)
1) odczucie od zera do bohatera
Ale to samo było w Morrowindzie. Byle szczur mógł cię pokonać na początku, na koniec lało się po pyskach z półbogami jak równy z równym.
2) przyziemny klimat, Gothic to dalej fantasy ale takie bardziej przyziemne w wielu aspektach od TESów i typowego high fantasy.
Ale dalej fantasy i tak jak TES nie ma pod tym względem niczego wspólnego z KC, tak nie ma tego Gothic.
3) eksploracja świata oparta o znajdywane drobne rzeczy, które cieszą przy niedoborach na początku rozgrywki a nie typowe instancjonowane POI, ten świat zwiedza się jak świat w Gothickach a nie w TESach gdzie lata się od instancji do instancji. Gra naprawdę nagradza sprawdzanie zakamarków i wpychanie nosa w różne miejsca, TESy nie do końca, bo one wprost prowadzą w wartościowe interesujące miejsca za rękę.
MORROWIND prowadzi gracza za rękę? Ten Morrowind bez znaczników, ze skąpym opisem trasy w dzienniku? Morrowind nie nagradza za eksplorację? Wielki obszar w KC nie ma niczego wspólnego z mikroskopijnym i upchanym na siłę światem Gothika, pierwsze co przychodzi na myśl patrząc na krajobrazy KC to na pewno nie "noo... tak jak w Gothiku".
4) wysoki początkowo poziom trudności który staje się prostszy nie tylko dzięki dopakowywaniu bohatera ale przede wszystkim dzięki opanowaniu przez gracza mechanizmów rozgrywki. Objawia się to choćby w podejściu do ekwipunku, braku skalowania świata i lootu, powiązaniu zmian w świecie z rozwoje fabuły.
Przecież w Gothiku niczego takiego nie ma, bo rozwój postaci jest tak miałki i słaby, że gorsze są już chyba tylko mechaniki w tej grze. Morowind ma o wiele bogatsze mechaniki, np. alchemię i tworzenie czarów, które drastycznie obniżają wyzwanie w grze, kiedy się je opanuje. Gothic nie ma startu do żadnej z tych wymienionych rzeczy, bo tworzenia czarów to tam nawet nie ma, a alchemia, o ile pamiętam jest, ale jest tak prosta że nawet do Morrowinda tego nie da się w żaden sposób porównać :)
Tutaj się nie zgodzimy. KC to średniowieczny TES z najlepszych lat :)
Heh, nasi konserwatyści na forum co dzień tacy aktywni i gadatliwi, a od kilku dni cisza. Co jest z wami? :)
to taki Gothic tylko nowszy i ulepszony.
Ej, no jak? Wielkość świata, dużo umiejętności postaci, również tych nie związanych z walką, FPP, podnoszenie umiejętności przez używanie - przecież to średniowieczny TES. Co Gothic i Kingdom Come mają wspólnego?
Dobrze że to tylko twoja opinia i się nie pokrywa z tym jak większość osób do tego się odnosi i jak to faktycznie wygląda w świecie gier ˘?
W sensie że w jakim "świecie gier"? Polskim? Tak, zawsze powtarzam, że o Gothiku pamięta się już głównie jedynie w Polsce i Niemczech. Ogólnie, poza Polską? O Gothiku się już praktycznie nie mówi, od kilkunastu lat jest wspominany jedynie jako "jeden z wielu" RPG swojego czasu. Morrowind, Baldur's Gate 2, Neverwintery, M&M, Torment, Pathfinder, Pillarsy są wciąż żywo komentowane i wspominane. O Gothiku, poza GOLem i polskimi serwisami, przeczytałem ostatnio coś rok temu w jednym komentarzu na Reddicie.
Z Arcanum mamy ciężką relację :) Sama grę bardzo lubię, świat ciekawy, fabuła również, walka magii z technologią fenomenalnie zaprezentowania, ale...
...stan techniczny gry to była katastrofa. W Arcanum grałem kilkanaście razy, skończyłem tylko kilka, właśnie przez bugi głównie.
Ten rok chyba będzie u mnie Rokiem Klasyki, bo skończyłem już KotOR, Neverwinter Nights, Icewind Dale, Baldur's Gate, przechodzę dodatki do NWN, zrobiłem postać w NWN2 i jestem w połowie KotOR 2, więc bardzo możliwe że i Arcanum w tym roku sobie przejdę, o ile bogowie bugów pozwolą ;)
Wygrana Fideszu i Viktora Orbana byłaby bardzo ważna dla Węgier, ale i dla Europy - Jarosław Kaczyński.
Zwycięstwo Orbana jest w interesie Polski - Mariusz Błaszczak.
To jakieś nowe wypowiedzi? Bo aż mi się nie chce wierzyć, że w taki sposób by się podłożyli w kontekście ostatnich wycieków, kiedy administracja orbana z upokorzeniem spowiadała się przed ławrowem:
https: //www.reuters.com/business/media-telecom/hungary-foreign-minister-discussed-eu-sanctions-with-russia-leaked-audio-2026-03-31/
Zwłaszcza że długo uznawałem ją za najlepszy cRPG.
Ja dalej uznaję, chociaż z Pathfinderem długo się biła o pierwsze miejsce.
A na ile byś ocenił G2nk?
Już od jakiegoś czasu nie uznaję za bardzo ocen liczbowych, więc nie chcę podawać jakichś X/10. Gothic 1/2 NK to są solidne średniaki, nic więcej. Półka niżej niż Baldur's Gate 1, Lionheart, Arcanum czy nowe Deus Ex. Gry nie mają żadnych argumentów żeby chociażby porównywać je do prawdziwych legend gatunku takich Jak Morrowind, Baldur's Gate 2, Icewind Dale albo NWN, a co dopiero z nimi wygrać w jakiejkolwiek kategorii.
Jak widzę jakiegokolwiek Gothika w top RPG to już wiem, że albo trolling albo prowokacja pod shitstorm.
Słabo, słabo.
Akurat to nie jest przeszkoda. Musisz po prostu wypłacić te standardowe 3 pensje (czy ile tam wynika z okresu wypowiedzenia).
A to nie działa tak, że dalej formalnie jesteś pracownikiem i masz z tego tytułu wynikające profity (składki, ubezpieczenie, itd.) tylko jesteś zwolniony z obowiązku świadczenia pracy? Tak jest z tego co wiem w Polsce (i chyba w UE). Nie zmienia to jednak faktu - nie zostajesz z dnia na dzień bez środków do życia.
A Europa czeka. Jak się Trump wycofa, będzie okazja na "deal" z Iranem, który osłabi petrodolara.
Czyżby nadchodziło rozliczanie ropy w Euro? :D
Jak te zwolnienia były w USA to nikt z tym nic nie zrobi.
W Europie byłoby inaczej,[...]
USA no a gdzieżby indziej, na terenie UE nie możesz czegoś takiego zrobić legalnie. Raz, że wszędzie masz okresy wypowiedzień narzucone prawnie. Dwa, zwolnienie 30 tys. ludzi na pewno wymagałoby podpisania jakiegoś układu zbiorowego i rozłożenia zwolnień w czasie - mamy w tej cholernej, lewackiej, upadającej Europie coś takiego jak prawo UE, a w nim "Collective Redundancies Directive" - polecam się zapoznać. Trzy, otwierałoby to drogę do procesów wytyczonych pracodawcy przez pracowników.
Ludzie nawet nie wiedza jakie mają szczęście w życiu, że mogą żyć i pracować na terenie UE.
Copilot niech im to ogarnie :D No chyba nie chcecie mi powiedzieć, że technologia która ma zwolnić większość programistów kalkulatora nie napisze? DEFAULTOWEGO projektu na kierunku informatycznym... w liceach? :D
U nas w złotówka mogło by być OK do innych walut lecz to niemożliwe!!
Nie mogłaby być, bo nie jest po prostu tyle warta co Euro. To nie jest jakaś czarna magia.
Bo rząd rozwala Siłe pieniądza totalnym Rozdawnictwem na lewo i prawo ! co prowadzi do osłabienia złotego !
Rząd pis? Tak. Rząd Tuska? Nie, wręcz inflancję ograniczył. Peak inflacji to rok 2022, od roku 2024 zaczęła bardzo mocno spadać, tak więc inflacją bym się narazie nie przejmował w ogóle. Ale zobaczymy jaki efekt będzie durnej polityki trumpa na Bliskim Wschodzie.
a z drugiej strony wzmacnia złotego kupnem złota !
W Polsce rząd nie kupuje złota, złoto kupuje NBP pod zarządem glapińskiego.
ale niestety rozdawnictwo jes zbyt wielkie by kupno złota pomogło !
Patrz wyżej dot. inflacji.
W obecnym nastroju politycznym, kiedy partie prawicowe mocno naciskają na izolacje od UE nigdy to nie przejdzie, a szkoda bo ruch byłby dobry i finalnie wyszli byśmy na + (pisze finalnie, bo wspólna waluta ma też wady, ale korzyści jest dużo, dużo więcej). I raczej zwalił na zwykły brak wiedzy dot. procesów finansowych, ekonomii i obrotu pieniądzem przez społeczeństwo, bo mało kto zdaje sobie sprawę z takich rzeczy jak chociażby ryzyko kursów, koszty przewalutowania i suboptymalnych inwestycji przez podmioty zagraniczne w związku z niepewną walutą. Biorąc pod uwagę to, że sprowadzamy większość rzecz z poza kraju, to już tutaj bylibyśmy na + na samych kosztach walutowania.
Dodatkowo my dostajemy tym po dupie dwukrotnie, bo często przyjmuje się 1 USD = 1 EUR, a później my z tego zawyżone go kursu jeszcze dostajemy pod dupie po przeliczaniu na PLN.
OSTROŻNE I PRZEMYŚLANE wprowadzenie Euro miałoby naprawdę pozytywny efekt, pozwalając zredukować lub zniwelować skutki negatywne.
A jak przeczytałem Władcę Pierścieni 20 lat temu to też muszę go czytać co rok?
Ej, no, ja czytam :D
Czyli jedyny zarzut odnośnie gothica przez was jest taki, że gothic 2 nk jest ubogi pod względem świata i mechanik
Świata, mechanik i systemu gry. Rzeczy cholernie istotne dla RPG w Gothiku po prostu leżą, to nie jest "jedynie".
Niby tak, ale całościowo prezentuje się sama gra po prostu... dobrze i tyle
Nikt nie twierdzi, że Gothic to niegrywalny crap, ale stawianie go na równi z prawdziwymi legendami gatunku jest co najmniej niestosowne.
A takie popularniejsze i większe crpg jak skyrim czy dragon age inkwizycja są po prostu koszmarnie nudne i tyle
Inkwizycja? Raczej tak. Skyrim? To już zależy czego szukasz w nim szukasz. Oczywiście to półka, albo nawet dwie, niżej niż Morrowind... ale z drugiej strony Morrowind to absolutny top gatunku. Z resztą TES to niejako oddzielny pod-gatunek RPG, bo nie chyba drugiej takiej serii, która stawiałaby na lore i eksplorację kosztem rozbudowanych mechanik. Przynajmniej ja bym nie wskazał substytutu dla Skyrima na ten moment.
Prawda jest taka że żadne studio robiące crpg action nie udało się osiągnąć sukces gothica,
Tylko że Gothic żadnego oszałamiającego sukcesu właśnie nie odniósł. Ot, w Polsce i Niemczech darzony jest sentymentem, ale cała reszta graczy poszła do przodu i grę (wraz z konceptem) zostawiła z tyłu, o czym świadczy niezbyt wysoka popularność Risenów i tego kosmicznego-gothica, zapomniałem nawet nazwy.
Morrowinda nie grałem Magiem więc nie mam pojęcia jak on się prezentuje tam
Żałuj i zagraj, bo oprócz kilku dostępnych szkół magii i kilkuset zaklęć masz możliwość tworzenia nowych zaklęć z tych dostępnych w grze.
Masz statystyki takie jak siła, zrecznosc, mana, punty życia, i poziom kręgów, dodatkowo masz umiejętności które wpływają na gameplay, czego jeszcze bys chciał?
Te poziomy umiejętności praktycznie w ogóle nie wpływają na gameplay, sukces akcji w największym stopniu nie opiera się na skillach postaci ale na akcjach gracza. Porównaj to do listy skillów Morrowinda, listy zaklęć i umiejętności w Baldur's Gate/2 i Icewind Dale, zestawu featów w Neverwinter Nights/2 czy Icewind Dale 2...
Co do buildów, możesz grać wojownikiem jednorecznym i dwurecznym, łucznikiem, kusznikiem, i magiem
...i porównaj ile różnych buildów, kombinacji klas, zaklęć i umiejętności możesz stworzyć w takim NWN, a ile w Gothiku. Ile masz zaklęć i jak wpływają na gameplay w Morrowindzie, a ile w Gothiku.
Lepszy taki świat niż monotonny świat obliviona i morrowinda, gdzie lokacje poboczne w TES to kopiuj wklej
Monotonny? W sensie, że jednolity? Jeszcze w Oblivionie JAKOŚ by można było dyskutować, jako że dzieje się to w konkretnej prowincji, to MONOTONIA w Morrowindzie? Gdzie masz różniące się od siebie stylistyką miasta - cesarskie, dunmerskie, plemienne albo norskie? Porównaj Balmorę, Ebonheart, Tel Aruhn i Mournhold. Dungeony? Proszę bardzo - od zwykłych jaskiń, przez dunmerskie grobowce, imperialne lochy, infrastrukturę miejską aż po cholernie klimatyczne twierdze Szóstego Rodu i daedryczne świątynie. Biomy? Zielone wybrzeża i łąki na południowym zachodzie, burze piaskowe przy Czerwonej Górze, popielne pustkowia na północy, bagna, grzybowe zagajniki, wzgórza, lodowe Solstheim i co tylko.
Ogólnie twoje zarzuty do gothica uważam za bezpodstawne,
Można podyskutować, ale to obroń stanowisko. Bo podawanie 5 buildów w Gothiku jako zalety przy kilkudziesięciu w takim NWN czy (spokojnie) ponad 100 w Morrowindzie to jest trochę strzał w kolano.
Ugrzeczniony to ten normalny :P
A, to w tą stronę było :D Już nie pamiętam tekstów a dałbym sobie rękę uciąć że właśnie z zawodowego rębajły zrobili lalusia. Może z innym pomyliłem.
Ej, ale przecież gothic 2 nk był fantastyczny, jedynka średnio się prezentowała, ale dwójka to już klasa sama w sobie
Eee... niby w czym? Mechaniki, rozwoj postaci biedny jak mysz kościelna, kilka atrybutów na krzyż, praktycznie nic tam nie zależało od skillów postaci. Fabuła mocno średnia, bezsensownie ciągnięty wątek podróbki z Tormenta. Sterowanie i patrz dalej -> eksploracja i walka strasznie drętwe. W porównaniu do Morrowinda czy Obliviona świat gry mikroskopijnie wręcz mały, a jednocześnie nawalone tam przeciwników, biomów, lokacji od cholery przez co sprawiało to wrażenie jakiejś dioramy a nie rzeczywistego świata. Brakuje też tego całkiem fajnego klimatu z jedynki.
Nie ma ani jednego aspektu w którym Gothic byłby lepszy od BG, IWD, Morrowinda, Neverwinter Nights. Typowy średniak, który szybko zaginął w tłumie innych RPG.
Dość powiedzieć, że w wątku poświęconym RPG nie kojarzę żeby ktokolwiek w ostatnim czasie Gothika przywołał, ani żeby jakaś dyskusja o nim się rozwinęła.
Szkoda tylko, że napisy w ME1 w Legendary Edition pochodzą z polskiego dubbingu a nie z polskiej wersji kinowej, bo to były dwa całkowicie inne tłumaczenia i to dubbingowe mocno wypaczyło wydźwięk dialogów a nawet niektórych postaci, jak Wrex.
Racja, coś z tym tłumaczeniem było nie tak, ale jak grał na premierę na XSX to głównie zwracałem uwagę na tragiczny dubbing. W Legendary jest ta wersja z ugrzecznionym Wrexem czy normalnym?
Iselor, nawet lepiej bo w edycji Legendary masz możliwość grania z napisami i oryginalnym dubbingiem. W reszcie koniec z masakrą Sheparda przez Nowickiego!
A gdyby tak rozdawać więcej fantów za darmo, nastawić antykonsumenckimi praktykami środowisko graczy i kompletnie olać rozwój "sklepu"?
Brzmi jak dobry plan na biznes!
Tu jeszcze inne badanie (i znowuż: w ramach zabawy):
https://x.com/Obywatelska_KO/status/2033105929793843230
Z szalupy PiS-u wyborcy chyba rzeczywiście przeskakują na łódź Konfederacji. ;)
Tak sobie wrzuciłem te wyniki do kalkulatora mandatów i wyszło ciekawie :) Bez brauna prawica nie byłaby w stanie utworzyć rządu, a wątpię, czy Amerykanie im na to pozwolą po ostatniej aferze. Dodatkowo, braun musiałby wystawić SENSOWNYCH (oczywiście "sensownych" biorąc poprawkę na jego elektorat) w każdym okręgu, co może być ciężkie i nie gwarantuje wyboru. Całe kkp opiera się na trikach słownych i manipulacjach brauna, nie wszędzie będą w stanie wystawić osobę która "porwie" elektorat i zdobędzie odpowiednie poparcie. Może się więc tak zdarzyć, że braun poparcie na prawicy skanibalizuje a w efekcie nie dostanie tyle mandatów, żeby prawica mogła utworzyć rząd. Takie rozdrobnienie na prawej stronie może być dla nich bardzo niekorzystne...
...ale nie musi, bo wystarczy że któraś (lub obie) lewice dadzą (_!_) i już poparcie całkiem inaczej się rozłoży. Co już raz miało miejsce i dało zwycięstwo pisu w 2015 r.
Jeśli taka sytuacja utrzyma się do wyborów to wszystkimi sondażami będziemy mogli się wszyscy solidarnie podetrzeć, bo zdecyduje pan d'Hondt i okręgi wyborcze :)
Trochę za niska próba... 150 osób to zdecydowanie za mało
Dla dokładnych wyników, zabyt mało. Dla Polski powinno to byc ok. 1000 os. Dla sprawdzenia aktualnych nastrojów i trendów - całkiem wystarczająca. To mnie nie dziwi.
Dziwi mnie natomiast to, że braun ma największe popracie (cudos dla grafika za dobór kolorów ;)) w grupie 35-44, a więc tej która na własne oczy najlepiej widziała jaki skok cywilizacyjny zaliczyliśmy po wejściu do UE, podczas gdy sztandarowym hasłem brauna jest Polexit. Nie dziwi mnie grupa wiekowa konfederacji, tak szczerze mówiąc, osobom które nie wchodziły na rynek pracy zaraz po wejściu do UE, lub wtedy jeszcze nie pracowały w ogóle, na pewno ciężko sobie wyobrazić, że kiedyś Polska wyglądała inaczej. W przypadku wyjścia z UE byłoby to chyba najbardziej bolesne zderzenie z rzeczywistością w historii.
A dla samego pisu to jest istna tragedia - co bardziej ogarnięci pewnie już szukają miejsca w konfederacji, nowej nadziei czy tam imperium, już się pogubiłem, tylko tutaj nie będzie miejsca dla umiarkowanych - konfa jest bardziej na prawo od pisu i wątpię, że taki morawiecki znajdzie sobie tam miejsce. Dla wielu, wielu pisowców może to być ostatnia kadencja NAWET jeżeli prawica zdołałaby uformować rząd.
Taki sondaż dla Razem również wydaje się korzystny, bo widać "bazę" na której mogą pracować.
Pograłem chwilę na Steam Decku i pierwsze wrażenia są pozytywne. Gra działa w 30 klatkach, upscaling jest widoczny, ale na moje oko jest lepiej niż w demie, które na handheldzie było jedną wielką plamą. Graficznie jest ok, na pewno lepiej niż w pierwszej części, ale "drewnianość" animacji lekko czuć dalej. Napiszę coś więcej po weekendzie, jak pogram trochę na PC.
Do wyboru mamy 4 rasy i 6 klas, więc da się trochę pokombinować. Nie widziałem opcji losowania koścmi atrybutów, mamy po prostu punkty do rozdysponowania. Kreacja bohaterów dość standardowa (co oczywiście nie jest wadą) - rasa, klasa, atrybuty, skille, zaklęcia. Wygląd i inne cechy wizualne nie są częścią "ścieżki" kreatora i można je zmieniać w dowolnym momencie dopóki nie zaczniemy gry.
Sterowanie wypadło zaskakująco dobrze, bo w locie możemy zmieniać tryby - albo sterowanie całą drużyną (za pomocą lidera), albo wybranym bohaterem w trybie kierowania gałką pada lub klasycznie wskaźnikiem myszy. Skoki, czołganie, itd. wykonujemy kontekstowo tak jak to było w jedynce.
Przyczepię się jedynie do znacznego uproszczenia gry - przykładowo w ciemnościach postać automatycznie odpala źródło światła (latarnia lub zaklęcia), w ciemnościach jeszcze nie walczyłem ale wygląda na to, że fizyczne źródło światła działa zupełnie oddzielnie od broni/tarczy w lewej ręce. Po prostu jest. Do broni dystansowej mamy nielimitowaną amunicję w wersji podstawowej, ale nie dotyczy to już broni miotanych, jest tu lekka niekonsekwencja. Nie widziałem też bardziej zaawansowanych opcji taktycznych, np. przygotowania akcji.
W skrócie, czuć tutaj Solastę CotM, ale mamy tutaj już uproszczenia skierowane dla casualowaych graczy. Jak pogram (i powalczę więcej!) to skrobnę coś jeszcze.