Fajnie, że Sawyer nie owija w bawełnę i potrafi szczerze przyznać, co w Deadfire nie pykło - taka pokora u legendy RPG to rzadkość.
Próbowałem grać w Pillarsy 1, i kurde no system walki w tej grze jest miodny. Ale to, jak podzielone są lokacje w niej, to jest dramat.
Każda lokacja to osobny hub. Miasto czy jakieś bezdroża, wszystko całkiem jako osobne mini lokacje. Nie ma jako takiego otwartego świata ani nawet gra nie daje tego odczucia, tej swobody.
Wolałbym coś takiego, jak w Original Sin 2. Tam też świat nie jest stricte otwarty, ale mamy większe mapy, które przynajmniej ten otwarty świat imitują, i robią to bardzo dobrze.
W 2026 roku ta dyskusja nadal jest aktualna, bo Baldur’s Gate 3 wyraźnie pokazało, jak bardzo zmieniły się oczekiwania graczy RPG. Problem Pillarsów nie polegał tylko na fabule czy systemie, ale właśnie na strukturze świata, która dziś odbierana jest jako zbyt fragmentaryczna. Deadfire miało świetne mechaniki, ale brakowało poczucia swobody i skali, które dla wielu graczy stały się kluczowe. Nawet skopiowanie rozwiązań Larian nie gwarantowałoby sukcesu bez zmiany filozofii projektowania świata.
ale brakowało poczucia swobody i skali, które dla wielu graczy stały się kluczowe.
Przecież tego w BG3 też nie ma. Gra oferuje nieliczne główne lokacje, gdzie nawalone jest wszystko co możliwe, przez co świat wygląda jak jakaś diorama która ma przedstawiać po wycinku z każdego biomu przez co całość sprawia wrażenie strasznie sztucznego. Na przestrzeni kilkudziesięciu metrów możemy przejść z plaży na wzgórza, z nich na bagna, do wioski, gaju i obozu goblinów. Świat gry jest śmiesznie mały, zwłaszcza jeżeli przeniesiemy go na mapę Fearunu. Sto razy bardziej wolę rozwiązanie z klasyków jak BG2, PoE2 czy NWN2 gdzie każda lokacja była unikalna, ze swoimi cechami i klimatem opowiadając swoją własną historię.
Już pomijam fakt, że PoE2 klapa nie było i w środowisku jest wymieniane razem z Pathfinderami jako top gier RPG.
Pillars of Eternity 2 i tak jest dużo lepiej zbalansowane niż jedynka. Dla mnie to dzieło kompletne. Idealny balans to taki Święty Graal, który marzy się wielu deweloperom, ale nikt nie jest w stanie go osiągnąć. Early Access w Deadfire mógłby zmienić parę rzeczy w grze, ale osobiście nie jestem przekonany czy na lepsze.
Kopiowanie Baldur's Gate 3 nie uratowałoby Pillars of Eternity 2?
Strasznie clickbaitowy tytuł, bo sugeruje, że po pierwsze był jakiś problem projektowy, a samo PoE2 było katastrofą, podczas gdy nagranie dotyczy tylko celu, w jakim udostępniono betę, co studio na przestrzeni bety chciało przetestować.
W BG3 jest liniowa progresja przez świat, punkty bez powrotu w środku gry itp. Po wizycie w Rękawicy Shar nie wrócisz do mapy z 1 aktu, a w 3 akcie nie możesz się cofnąć do mapy z 2. Tam udostępnienie całego/prawie całego pierwszego aktu miało sens, bo była to w zasadzie odizolowana mapka powierzchni i wycinka Podmroku, gdzie najzwyklejsze korytarze łączyły kilka punktów zaintersowania. Skala tego świata nie była duża, po prostu wszystko tam było tak zagęszczone, że gracz się potykał o różne rzeczy po paru krokach i rozgrywka jest raczej powolna, więc spokojnie 30 godzin w 1 akcie można było spędzić.
Pillars of Eternity 2 ma otwarty świat na wzór Fallouta 1&2 czy Arcanum. Po ukończeniu prologu masz statek i poruszasz się po całej dostępnej mapie, na której oczywiście są konkretne lokacje, jak w przytoczonych grach. Grałem w backer betę i tam była wyspa Tikiwara i Poko Kohara (z ruinami Engwitan). Później dodali jeszcze małą wysepkę ze świątynią Beratha, w której bazę urządzili sobie rozbitkowie z pewnego statku, zmuszeni do zmiany diety #pdk. To też był wycinek świata gry, ale w porównaniu do BG3 był mikroskopijny, bo obejmował malutki procent całości, a w BG3 dali 1/3 gry w zasadzie.
Pamiętam jeden ze starych wywiadów z Sawyerem odnośnie balansu w becie. Płynął feedback, że jest za łatwo, ale m.in. uznał, że po prostu gracze byli już tak zaznajomieni z systemem i contentem, że to kwestia ogrania i wprawy, a ktoś kto dopiero siada do gry będzie miał odpowiednie wyzwanie. Przyznał, że to było błędne założenie, chociaż nie bezpodstawne, bo byli ludzie, co mieli i 800 godzin nabite w becie (np. Gromnir - możecie go kojarzyć, bo dzięki aktywności na forum BioWare po premierze Baldur's Gate 2, został upamiętniony w Tronie Bhaala, będąc pół-orkiem generałem, pomiotem Bhaala sprawującym władzę w obleganym Saradush).
A sam balans - jak mówił Sawyer - jest rzeczą, którą robi się później, jak content jest gotowy. Ponadto w innych wywiadach powtarza, że gry zawsze balansuje się pod kątem normalnego poziomu trudności, bo większość graczy go wybiera.
Pillars of Eternity 2 jest lepsze niż BG3, więc jeżeli już to Larian musi kopiować od lepszych.
Ja się zgadzam z Kesikiem. W Deadfire mało kto grał lub sobie wyrabia zdanie na bazie dużo gorszej jedynki. A to najlepszy izometryczny rpg jaki jest
Baldur bezkonkurencyjnie bije Pillarsy,
Jeśli mówimy o dwójce z dodatkiem, to tak. W niektórych aspektach. Jeśli mówimy o trójce to w żadnym wypadku.
Kolejny watek o Obsidianie/Larianie, a w nim kolejny raz te same piesni... powtarzane w kolko przez tych samych bardow. :D
To i ja dolacze do chóru! BG3 > POEI > POEII!
Moja perspektywa (specyficzna, człowieka wychowanego na klasycznym fantasy, uwielbiającego "Czarną Kompanię" i "Imperium grozy" Cooka, "Księgę całości" Kresa, "Wiedźmina", "Pieśń lodu i ognia"), ale też na Diablo czy Icewind Dale (a Icewind Dale to jest - zarówno obszar w tym świecie jak i gry same w sobie - low fantasy w świecie, który jest high fantasy), który woli nastrój Mandalorianina i Łotr 1 nad klasyczne SW; lubię gry ciężkie i duszne, zwłaszcza cRPG (patrz: Pathfinder: Wrath of Righteous, Tyranny, Torment: Tides of Numenera, Diablo 1 i 2 ale też w jakimś stopniu Wiedźminy, Might and Magic czy właśnie Icewindy):
Trzeci Baldur jest korytarzowy jak Original Siny. Lokacje są klockowate (to nie zaleta) niczym w starym Neverwinter Nights.
Jest cukierkowy jak cały Larian, z wyjątkiem starego Divine Divinity
Jest bardzo nierówny jeśli idzie o postacie towarzyszy (rewelacyjna Karlach, bardzo dobra Posępna, bardzo dobry Astarion, reszta meh albo śmiech na sali)
To świetna gra ale dostrzegam jej wady.
Pillarsy
Pierwsze: ) Klimatem podchodzą mi pod wszystko co wyżej napisałem. A Bezkresne Ścieżki Od Nuy to jest złoto na poziomie nawiedzonego hotelu z Bloodlines czy Zamku Darkmoor z Might and Magic VI: Mandate of Heaven; niewiele gier ma takie klimatyczne miejscówki, które pamiętam przez lata.
Drugie: lubię motyw piracko - karaibski, fascynują mnie piraci, mam chyba wszystkie wydane (no, prawie wszystkie) gry z tym motywem. Drugie Pillarsy musiały mi podejść mimo że towarzyszy nie pamiętam kompletnie (a z jedynki owszem: Eder bardzo fajny, Niezłomny jest wnerwiający niesamowicie ale zapamiętywalny, Sagani - a ja lubię Północ, eskimosów/inuitów, Icewind Dale - jest bardzo fajnie napisana, w dodatku podobna do metapostaci, którą gram w cRPG od 25 lat). W dodatku "scenki paragrafowe" w PoE II robią niesamowity klimat.
wyrabia zdanie na bazie dużo gorszej jedynki.
Jedynka nie jest gorsza. Jedynka jest INNA. I podkreślam: ma lepiej napisanych towarzyszy niż dwójka i ma Bezkresne Ścieżki.
A to najlepszy izometryczny rpg jaki jest
Tylko jeśli Pathfinder: Wrath of Righteous nie traktujemy jako izometryczny ;)
Zawiodłem się na BG3 tak, jak na poprzednich tytułach Lariana. Nie przeszedłem do końca żadnej ich gry z tego samego powodu - nuda. Teraz męczę się z BG3 i chyba podzieli los Original Sinów.
Liczyłem na epicką wyprawę po Faerunie, a dostałem mapki z Diablo. Po kilku godzinach na pierwszej mapce, kilka prostych questów, kilka zabitych gobków, towarzysze i NPCe nazywają mnie najwspanialszym cudem świata w skórzanej zbroi +1 i dwoma sztyletami +1:)
Główna scieżka fabularna bardzo mnie zaciekawiła, ale cała reszta jest zbyt cukierkowa, diablowata i na pewno mało epicka. Najgorsze jest to, że autorzy w każdym momencie starają się upewnić gracza o jego wspaniałości, a ja sam nie wiem co takiego super zrobiłem. Grając mam takie niemiłe uczucie fałszywości, jak pracownik, który najgłośniej smieje się z żartów szefa i wychwala w niebogłosy każdą jego nawet najgłupszą czynność.
jak na poprzednich tytułach Lariana
Divine Divinity grałeś? Jest w nim sporo humoru, ale ogólnie w wymowie jest cięższe, taka Ultima VII skrzyżowana z Diablo 1. To jest inny typ odczuwania świata niż w następnych grach serii.
dostałem mapki z Diablo
Nie wiem którego Diablo, gdyby BG 3 miał mapki z drugiego Diablo to bym oddawał Larianowi hołd.
cała reszta jest zbyt cukierkowa, diablowata
Jeżeli ktoś łączy cukierkowość i Diablo to ma pewnie na myśli Diablo III albo IV, nie 1 i 2.
Grałem dawno temu w Divinity 2: Ego Draconis i bardzo mi się podobała. Do tej pory mam jeden utwór z soundtracku na playliście.
Moje ostatnie Diablo to 3 i do niego się odnoszę. D2 to było jedno z moich najwspanialszych growych doświadczeń:)
Divinity 2: Ego Draconis to lepiej odpalić w rozszerzonej wersji Dragon Knight Saga ale system walki tej gry, tak niesamowicie zręcznościowo - upierdliwy jest że....No nie.
A Diablo 2 ukształtowało mnie w pewien sposób jako gracza i to BARDZO mocno. Jedną z postaci stamtąd "wyciągnąłem" 25 lat temu, napisałem o niej dwa opowiadania (w planach książka, no ale zobaczymy) i gram nią w każdy możliwy cRPG na tyle na ile mechanika/świat/fabuła pozwalają.
Jeżeli ktoś łączy cukierkowość i Diablo to ma pewnie na myśli Diablo III
Nawet akt 1 i ostatni akt z dodatku?
O Diablo IV nie wypowiem się, bo nie grałem. Pozdrawiam.
Pillars of Eternity 2 jest lepsze niż BG3, więc jeżeli już to Larian musi kopiować od lepszych.
Sorry, ale nie zgodzę się. Tak samo było z twierdzenie, że BG3 jest lepszy od PoE 2. To też nieprawda. Obie gry są tak samo dobre i warte czasu. Każdy tytuł jest wyjątkowy i niepowtarzalny. Każdy tytuł ma swoje zalety i wady. Żaden z nich nie jest idealny, bo coś brakuje. To dobrze, że jeden nie skopiuje ten sam schemat od drugiego, tak jak zrobili to większości twórcy gier jRPG. Gdyby wszystkie gry mają identyczny schemat, to szybciej się wynudzisz.
Zawiodłem się na BG3 tak, jak na poprzednich tytułach Lariana. Nie przeszedłem do końca żadnej ich gry z tego samego powodu - nuda.
To trudno. Ja dobrze się bawiłem i jestem zadowolony. To kwestia gustu.