Jaki ot problem, skoro doskonały soft pisze AI, co udowadnia chociażby Microsoft ze swoim Windows 11?
AI pojawiło się w doskonałym momencie, chwała Panu Kurteczce, Altmanowi i spółce.
Nie bez znaczenia jest fakt, że dzisiaj wcale nie łatwo się zaczepić na start w jakiejś firmie soft generującej. Taki młodzik kończy studia, idzie na rozmowę kwalifikacyjną, a tam wymagania z kosmosu. Kiedyś się szło do pracy i w niej uczyło rzemiosła. Od kilku lat na rozmowach młodzi muszą znać freamworki, zasady dobrego programowania, etc. A i tak wiadomo, że nawet jak wykują, by zostać przyjętymi to pożytek z nich na początku niewielki. Tyle, że niektórzy się z czasem wyrobią. Tak czy inaczej, ciężej dużo teraz zacząć. Próg wejścia dużo większy. To i się ludziom nie chce. Nie dziwię się.
Te zawody wydają się bardzo proste, do czasu jak nie zacznie się tego robić. Wtedy okazuje się, że to katorga.
W sumie zawód programisty też wydawał się dla nas świętym gralem, a w rzeczywistości to trudny kawałek chleba.
Mógłbym być i programistom i influencerem (trenerem personalnym nie), ale dużo przyjemniej mi się wykonuje pracę fizyczną.
I nie mówię to z perspektywy, że kiedyś tam coś liznąłem, tylko rzeczywiście gdybym chciał iść w programowanie czy influencerkę, to wiem jak to zrobić, hobbystycznie umiem programować na kilka różnych sposobów, z influencerką gorzej, bo tam trzeba bardzo dużo pracy włożyć, żeby cokolwiek osiagnąć, kobietom łatwiej osiągnąć jakiś podstawowy poziom (ale faceci dochodzą w tym wyżej, bo się zwykle bardziej starają już od samego początku).
Ja też nie mam czysto fizycznej roboty, ale bardzo cenię sobie ruch, bez niego jestem dużo mniej produktywny.
I nie jest to też praca fizyczna stricte za najniższą krajową, to też daje trochę sensu...
Akurat trener personalny i ogólnie zawody związane ze zdrowiem, ruchem, ćwiczeniami są bardzo wysoko na liście najbardziej potrzebnych zawodów. Ludzie są potwornie zaniedbani i otyli, coraz więcej korzysta z pomocy trenerów bo samemu albo nie potrafią dobrze ćwiczyć albo im się nie chce.
Trener personalny, to dziś żyła złota. Godzina treningu kosztuje krocie. Obserwuję trochę sytuację na siłowni, na którą chodzę. Jest to duża siłownia, więc można jakąś statystykę stworzyć. Te same osoby regularnie, od długiego czasu, przychodzą na trening personalny i robią dokładnie to samo. Tyle, że pod okiem trenera, któremu płacą krocie. Nie były w stanie przez ten czas nauczyć się chociaż podstaw treningu czy po prostu muszą mieć motywację, żeby przyjść? Motywację, która kosztuje duże pieniądze. Dla mnie trochę absurd, ale tak to wygląda.
Motywacja to na pewno jeden z czynników. To jest bardzo wygodne jak nie trzeba myśleć o tym co powinno się zrobić na danym treningu, jak powinny wyglądać treningi na przestrzeni miesiąca, jak połączyć z cardio. To naprawdę nie jest takie hop siup. Poza tym z trenerów korzystają przede wszystkim ludzie, którzy wcześniej bardzo mało się ruszali, są naprawdę w opłakanym stanie, pojęcia nie mają co i jak robić na siłowni. Część osób nie posiada podstawowego zakresu ruchów, mają złą postawę, wszystkiego trzeba ich od dosłownie zera uczyć. Ja widuję bardzo dużo osób 50 czy 60+. Założę się, że bez pomocy trenera w ogóle by nie chodzili a tak mogą w końcu zacząć dbać o siebie i znacząco poprawić jakość życia. I przyzwyczajają się do tego, do spotkania z trenerem, zawsze się też pogada :) A dobry trener zmienia treningi, urozmaica, rozwija itd. więc taka osoba cały czas uczy się czegoś nowego i znów sama pewnie nie dałaby sobie z tym rady.
Jaki ot problem, skoro doskonały soft pisze AI, co udowadnia chociażby Microsoft ze swoim Windows 11?
AI pojawiło się w doskonałym momencie, chwała Panu Kurteczce, Altmanowi i spółce.
Żaden problem - miliony ludzi z Indii czeka żeby pracować dla Google. Mają nawet bossa z Indii
India to nie jest żaden magiczny spawner pracowników IT. Jak firmy wchodziły na tamten rynek to faktycznie dało się wyłapać kogoś kompetentnego za grosze, ale pomysł że można sobie brać wyszkolonych i kompetentnych pracowników bez żadnych inwestycji w rozwój takowych jest tępotą godną współczesnych elyt...
Szkoła, podręczniki, warunki do nauki, sensowne jedzenie, dostęp do technologi, zdrowie - i to przez 20+ lat, a najlepiej żeby rodzice też się załapali, bo jak zapierniczali w kopalni ołowiu za miskę ryżu to żadnej wielkości inwestycja w dzieciaka może tego nie nadrobić.
TL;DR: Hindusów może i być na pęczki... ale to nie znaczy, że takich którzy ci ogarną ten superkomputer z datacenter są jakieś specjalne nadwyżki, zwłaszcza przy łupieżczej polityce sprawiającej że na ten moment bliżej temu pewnie do fracking i żeby zgarnąć cokolwiek sensownego trzeba by ich pewnie z krajów źródłowych wypłukiwać, kryzysikiem albo jakąś wojną... ;)
Ps. Co gorsza, jest jedna cecha pracownicza której takim pracownikom brakuje co prędzej czy później powoduje olbrzymie problemy z wydajnością/funkcjonowaniem firmy w której stanowią zbyt dużą część populacji, a konkretnie:
Kiedy szefu wyskoczy z jakimś skrajnie idiotycznym pomysłem nie powiedzą mu (mniej lub bardziej grzecznie) "chyba cię popie* mat*le", a czasem bardzo tego potrzeba - co zresztą widać chyba wszędzie dookoła teraz i to zwłaszcza akurat przypadkiem w firmach znanych z importu pracowników...
Nie bez znaczenia jest fakt, że dzisiaj wcale nie łatwo się zaczepić na start w jakiejś firmie soft generującej. Taki młodzik kończy studia, idzie na rozmowę kwalifikacyjną, a tam wymagania z kosmosu. Kiedyś się szło do pracy i w niej uczyło rzemiosła. Od kilku lat na rozmowach młodzi muszą znać freamworki, zasady dobrego programowania, etc. A i tak wiadomo, że nawet jak wykują, by zostać przyjętymi to pożytek z nich na początku niewielki. Tyle, że niektórzy się z czasem wyrobią. Tak czy inaczej, ciężej dużo teraz zacząć. Próg wejścia dużo większy. To i się ludziom nie chce. Nie dziwię się.
Młodzi wiedzą, że opowieści o karierze snute przez starsze pokolenia są stekiem bzdur i nie zamierzają nawet startować w wyścigu szczurów, w którym tak naprawdę przegrali już na starcie. Korporacje to tylko wyzysk, ciągłe podnoszenie celów do osiągnięcia i tak marnej premii, kłamstwa na temat ścieżki kariery, konieczność poświęcania pracy swojego czasu wolnego i wiele innych wad. Lepiej mieć spokojną głowę i stabilizację, a czas wolny spożytkować lepiej, niż na dokańczanie prezentacji albo innego bzdurnego zlecenia, bo deadline był na wczoraj. I to jeszcze ludzie robią dla korporacji, dla której są tylko słupkiem w excelu, który można wyrzucić z powodów "restrukturyzacji" w dowolnym momencie.
A z drugiej strony, to przecież wszystkie pazerne korpo w ostatnich latach zwalniają na potęgę, w zamiast pracowników stawiają na ejaj. Więc o co ten lament? Sami jasno komunikują, że chcą trwałej redukcji zatrudnienia, a teraz otwierają oczy, że młodzi mają ich gdzieś i nawet nie próbują się do nich dostać? Żałosne.
Ale pamiętajmy też, że firmy też jakoś wielce nie zatrudniają młodych. Ta tę chwilę pracodawcy wolą stosować awanse pionowe, czyli szary pracownik pnie się w górę aż do stanowisk kierowniczych i dyrektorskich
I nie ma się co dziwić... Dziś praktycznie co drugi ma jakieś ukończone studia, więc to nie są te czasy, kiedy wystarczyło mieć "coś tam zrobione", żeby dostać lepszą pracę. Dziś na stanowisko, dajmy na to PR Managment jest 150 cv, które praktycznie są takie same. Rekrutującym ciężko jest wówczas wybrać tego jednego jedynego, który ma najlepsze cv. Często zatem decyduje się na zwykły chybił trafił. Z kolei na stanowisko Director of PR Managment zatrudniany jest ktoś, kto ileś tam lat robił na stanowisku szczebel niżej - ktoś kto zna firmę, firma zna jego, jego możliwości, itp.
Wobec takich a nie innych realiów nie dziwę się, że praca w korpo jakim jest Google czy Apple nie jest już tak priorytetowa jak kiedyś wśród młopch.
AI i tak przejmie wiekszosc programistów, wiec nie wiem o co lament. Zaraz najlepsze zawody to beda tzw. Zawodówki, czyli prace fizyczne, gdzie ktos potrafi cos zrobić pożytecznego.
Jest na poziomie gdzie i tak ktoś myślący musi na to spojrzeć. Podstawy zrobi szybko, a potem jak dostanie dziwny błąd to pół firmy zaora.
Jeśli ktoś myśli że całkiem wyleciał człowiek z procesu, to zaraz na gwałt będzie wołał o pomoc.
Ale bzdury, żadnych problemów z zatrudnieniem big techy nie mają i nie będą miały, jak będzie im brakować to ściągnął sobie ludzi z Indii. Programistów jest taka nadwyżka że starczy na 30 lat, bardzo dobrze że młodzi idą w inne bardziej opłacalne kierunki
Na razie to są zalążki zmian. Czy to zwiastuje problemy? Pewnie jeszcze nie. Ale jak słusznie zauważyłeś to ogólnie ok.
Ale bzdury, żadnych problemów z zatrudnieniem big techy nie mają i nie będą miały, jak będzie im brakować to ściągnął sobie ludzi z Indii. Programistów jest taka nadwyżka że starczy na 30 lat
Żadnej wiedzy o realiach świata, żadnych liczb. Potem się dziwić że CEOfy nasłuchają się tych bredni od swoich LLM'ów i cisną różne głupoty...
Co to jest ten twój programista w ogóle? Moja babcia ma pralkę, też się kwalifikuje?
Co za bzdury ludzie nie studiują programowania bo przez AI nie ma przyszłości. Big techy pozwalnialy masę ludzi i jest nadwyżka na rynku. Użyjcie trochę głowy od czasu do czasu.
Na rynku jest od groma ludzi którzy nie znają nic poza tym co uczelnia pokazała, czyli jak to się robiło w 2010 lub wcześniej.
Rynek ma jednocześnie za dużo np. jawowców,
a ludzi ogarniających k8s jest jak na lekarstwo.
Od już kilku lat jest masakra na rynku IT, i to się tylko pogłębia, jeżeli to przez AI to tylko w znaczeniu "Automated Indians". Zwalniają masowo ludzi, stawki nie nadganiają inflacji, wymagają więcej za mniej, a oferty pracy widmo to codzienność. Dobrzy specjaliści szukają pracy nawet ponad 8-10 miesięcy, a osobom bez doświadczenia jest trudniej niż kiedykolwiek wejść na rynek. Jak w takich warunkach ma trwać boom na IT?
Niepopularna opinia - Pokolenie Z dobrze robi, niech szuka innych ścieżek bo programowanie jako-takie zostanie ograniczone do ludzi mocno wyspecjalizowanych. Kilka lat temu brakowało na rynku w Polsce około 50 tysięcy programistów, dzisiaj mamy 50 tysięcy zbędnych juniorów, którzy klepią gorszy kod od Claude i ChatGPT.
Ludzie komentujacy to myślą tylko do linii horyzontu. A dalej to już nie patrzą. Piszą że IA likwiduje juniorów , że teraz samych seniorów się zatrudnia, bo IA lepszy kod napiszę niż junior. Ale nikt nie myśli co będzie za 10 lat... Poza tym wcale nie klepie lepszego kodu. Korzystam i korzystałem ze wszystkich i każdy kod który został napisany był brudny nieczytelny niepełny i dziurawy. Juniorów nie będzie no bo nikt ich zatrudniac i inwestować w nich nie będzie... To skąd operatorów wezmą? Seniorzy po 10 latach od dzisiaj będą pewnie już pięknie ciągnąć drinka przez słomkę na plaży, a juniorów nie będzie I co? Swoją teściową przedstawią LLMowi ?
Kryzys tutaj, jest jak najbardziej prawidłowy. Ale nie dlatego że nie ma chętnych, tylko dlatego że są same oferty dla seniorów, i to z tego powodu jest kryzys, że nie ma seniorów, No bo do hja Pana skąd mają się pojawić? Spod ziemi czy z nieba jak manna spadną? Wszyscy chcą mieć specjalistę do wszystkiego samodzielnego zero wkładu gotowy produkt i najlepiej za pół ceny.
Przykro mi ale tak świat nie funkcjonuje...
Za około 10 lat zobaczycie co się będzie działo... Zmusić kogoś do zawodu nie zmuszą ... Tak jak dzisiaj problem ma właśnie ten sam spawalnictwo ... Przez jakiś czas nikt tego nie chciał robić bo ciężko bo niezdrowa robota porażenia prądem poparzenia wdychanie gazów tlenków opiłków metali zwarstwienia na płucach i tak dalej... Zarobki przez jakiś czas spadały... A teraz jak na lekarstwo... Przykro mi nie szkoli się następców to później rynek pustoszeje.
Za około 10 lat sektor kodowania będzie przechodził kryzys tak potężny nie ze względu braku chętnych, tylko rynek się przepolaryzuje co już widać następstwa.
Wszyscy dzisiaj chcą seniorów ale oni nie rosną na łące i nie zbierzesz ich jak grzybów po deszczu. Specjaliści rosną latami ale trzeba je podlewać A nikt nie chce ich podlewać... No to będą zbierać piasek.
Średnia wieku inżynierów areonautycznych w USA to 54 lata. Kogo by nie winić za obecny stan rzeczy (oczywiście wyzysk elit, bo sie nachapać nie mogą) to już niedługo samoloty będą spadać jak w Afryce.
Ale to, ze wybieraja sektor publiczny to akurat smutne. Niedlugo panstwo opiekuncze bedzie jedynym miejscem ze stablina praca i wszyscy beda robic wielkie nic. Gdzies to juz bylo grane
Domyślam się że czepiasz się administracji. Przez to że jest nisko płatna, upolityczniona, często słaba jeżeli chodzi o kompetencje, to np. przy zmianie władzy nie ma ciągłości w kluczowych dla Panstwa dziedzinach. Urzędnicy i niskich kompetencjach podejmują później decyzję o miliinowych inwestycjach. Czy tak powinno być?
Szkolnictwo, służba zdrowia, wojsko, policja, straż pożarna to też są zapewne zbędne sektory?
Na temat administracji publicznej istnieje wypaczone mniemanie, bo żadne media nie pokazują pozytywnych przykładów. Nikt nie pisze np o gminie, z której pochodzę, gdzie wszystko działa jak w zegarku, ale o pijanym wójcie z gminy obok pisały nawet ogólnokrajowe media.
Natomiast po komunizmie pokutuje w Polsce pogląd że to co Państwowe jest zle. Że urzędnik jest zbędny. A to nie sprzyja w budowaniu sprawnego aparatu Panstwa.