
Gdybyście mieli jeszcze jakieś złudzenia że film jest oparty na Homerze, to spieszę te złudzenia rozwiać. Film jest w rzeczywistości oparty na "tłumaczeniu", a raczej na adaptacji, pani przedstawionej obok. Nie będziecie więc zaskoczeni, jeśli powiem wam, że pani ta określiła postać Odyseusza "problematyczną". Reszty możecie się domyślić.
Przy okazji lekcja na przyszłość (gdyby ktoś jeszcze takiej potrzebował), by nie traktować słów deweloperów do końca poważnie. Pamiętacie, jak się zarzekali że "Krew i wino" to ostatni rozdział historii Geralta i że ta jest absolutnie i definitywnie zakończona i nie wrócą już do niej?
To jest najmniej optymistyczny scenariusz? Jeszcze wczoraj pisaliście, że możemy dzisiaj usłyszeć że premiera zostanie przesunięta na luty. Tymczasem mamy oficjalne potwierdzenie, że opóźnienia nie będzie.
Wiemy też, że nie ma sensu w najbliższych tygodniach spodziewać się zwiastuna, więc te spekulacje też zostały ucięte, można odłożyć temat przynajmniej na miesiąc (no, to może dla was rzeczywiście mało optymistyczne, hehe).
Ciekawe, czy brano pod uwagę różne gatunki gier. Mogłoby być interesujące sprawdzić, które rodzaje gier w jakim stopniu i w jakim zakresie są efektywne. Np. gracze grający głównie w strategie vs. fpsy online vs. RPG. I dobrze byłoby wiedzieć, jak wypadają korzyści z grania w porównaniu do innych aktywności, np. czytania, nauki języków, gry na instrumencie, oglądania filmów itd.
Ja to biorę za znak, że prawdziwy dodatek faktycznie może się zbliżać. Chyba nie robią tego typu żartów w każde prima aprilis, a tutaj widać, że włożyli w to trochę pracy. Gdyby niczego nie przygotowywali, to trochę z dupy byłby ten żart - nagle teraz przypominają nam o Wiedźminie 3. Trolują nas, ale myślę że nie robiliby tego, gdyby nie mieli w rękawie czegoś prawdziwego.
Gwarantuję ci, że jest to celowy zabieg twórców i że o taki wydźwięk znęcania się nad Snapem będzie chodziło. Właśnie dlatego akurat w tej roli obsadzili czarnego. Tu nie ma mowy o przypadku. Tym bardziej będziemy mieli współczuć i sympatyzować ze Snapem i tym bardziej będziemy mieli nie lubić ojca Harry'ego i reszty, którzy oprócz wszystkiego innego okażą się rasistami.
Wszyscy dobrze wiemy, że w tę stronę to idzie - albo jesteś niewiarygodnie naiwny, albo uprawiasz tu gaslighting.
Tak po prawdzie, bohater Hogwarts Legacy wygląda, jakby miał powyżej 30 lat i bez DLSS 5.
Tyleż szybki co żenujący zwrot od ubolewania nad zwolnieniami w branży do ubliżania graczom od „bezrobotnych”.
A to gracze są coś winni twórcom a priori? Albo gdy ci tworzą coś, co wygląda jak gówno / jest gównem? Niby z jakiego tytułu?
twórcy spróbowali czegoś nowego
xD
No i dobrze, w końcu poszli po rozum do głowy. PlayStation zawsze stało ekskluziwami - gry które były dostępne tylko na konsoli Sony zawsze definiowały tę markę. Tylko niech za tą decyzją idą faktycznie dobre i w miarę liczne gry, dla których będzie chciało się kupić konsolę, bo pod tym względem Sony w tej generacji leży.
No cóż, ostatnio i Sony i Microsoft podejmują całkowicie niezrozumiałe, przypominające sabotaże, decyzje. Trudno patrzeć z optymizmem na przyszłość Xboksa i Playstation.
Ale powiem wam coś, co wielu tutejszym hipisom od burzenia murów między graczami, kończenia międzyplatformowych wojenek i wspólnego śpiewania kumbaya się nie spodoba. Fajnie było, jak były podziały. Dobrze było, gdy był Microsoft ze swoimi grami, Sony ze swoimi, a i pecety miały własne gry ze swoją specyfiką. Była konkurencja, było dążenie do promowania swojej platformy wyjątkowymi, najwyższej jakości grami. Była ekscytacja, gdy Sony i Microsoft miały swoje pokazy na E3 i zapowiadały na nich swoje nowe tytuły. Każda z platform miała swoje perełki, których się zazdrościło, jeśli się jej nie miało. I dobrze. Nie każdy musi mieć wszystko - a przecież nikt nikomu nie bronił grania na wielu platformach.
Przy całym tym tłoczeniu nam do głów zalet różnorodności, rynek platform do gier robi się nadzwyczaj nie różnorodny i nudny. Wygląda na to, że Xbox i Playstation po prostu skapitulowały, poddały się. Decydują tam chyba flegmatycy, którym nic się chce, nie mają żadnych ambicji ani nowych pomysłów, brak tam jakiejś twórczej energii. Polegają już tylko na kanapowcach i ślepych fanatykach swoich marek.
Ludzie naprawdę narzekają na to że dostali nową mapę?
Pytam, chociaż znam odpowiedź. Ziostorm - koleś, który mówiąc o dalszym rozwoju Nightreigna zawsze mówił że nowa mapa to najważniejsza rzecz, która musi znaleźć się w dodatku - jęczy teraz że nie wie co o niej myśleć bo nie wie gdzie iść i musi się wszystkiego uczyć od nowa.
Przypomnę, że fakt że dostaliśmy całkiem nową mapę jest niespodzianką, bo FromSoftware jej nie zapowiadało, a wręcz zdawało się sugerować, że nie ma co na nią liczyć. To co okazało się nową mapą, było zapowiadane jako shifting earth, więc wszyscy spodziewali się czegoś podobnego do mroźnej krainy czy miasta umieszczonego gdzieś w granicach starego Limveld.
Tymczasem to co dostaliśmy to nie tylko nie to, ale to też nie jest reskin Limveld, czy Limveld z pozmienianymi czy poprzestawianymi fragmentami mapy. To mapa zbudowana na nowo zupełnie od podstaw, w zupełni inny sposób, nieprzypominająca niczego z podstawowego Nightreigna, usłana nowymi przeciwnikami, nowymi bossami (nie tylko tymi głownymi, nightlordami), nowymi rodzajami punktów na mapie, z piękną muzyką przewyższającą wszystko w podstawowym Nightreign, no i możemy grać nowymi postaciami z nowymi questami i nowym lore - nowe jest więc wszystko, z wyjątkiem (i tak już bogatego) ekwipunku.
Rozumiem, że zawsze można chcieć więcej, ale zbiorowe narzekanie jakby The Foresaken Hollows okazał się scamem na miarę EA, i poniżej połowy pozytywnych opinii na Steamie to jakiś absurd.
Pomysł, że wąska grupa znajomych osób zebranych pod szyldem skrajnej ideologii może być wtajemniczona w planowany zamach na swojego ideologicznego arcywroga, nie jest nie z tego świata. To co jest nie z tego świata, to dogmat owej ideologii, że można w jakiś sposób urodzić się w nie swoim ciele, i to łączy ów dogmat z twoimi reptilianami. Oczywiście to ty nie zrozumiałeś.

Tymczasem na jaw wychodzi że grupa osób wiedziała że dojdzie do tego zamachu i robiła do niego aluzje na godziny i dni przed zabójstwem. Dziwnym przypadkiem wszystkie te osoby to transy.
Rójcie sobie dalej że to prawica jest problemem.
Nie musiałem czytać postu Laschlo. Na pierwszy rzut oka było dla mnie jasne że to fake, widziałem wcześniej oryginalne zdjęcie. Moja argumentacja o tym jak używanie - świadome czy nie - fałszywych informacji podważa twoją wiarygodność pozostaje w mocy. Przede wszystkim dlatego, że strona, z której argumentujesz, musi uciekać się do perfidnych oszustw, by mieć jakiekolwiek argumenty. Ujmę to dla ciebie prościej: skoro masz rację, to dlaczego musisz kłamać (nie twierdzę że ten obrazek jest stworzony przez Amadeoosh, mówię ogólnie o tej stronie sporu - ona musi bawić się w fotoszopa, żeby mieć cokolwiek do powiedzenia)?
I nadal albo nie rozumiesz mojego argumentu albo udajesz. Nie podważam tego, że nie ma w sprawie nawiązań do Helldivers 2. Podważam to, jakoby nie miały mieć one żadnego związku z zarzucanym Kirkowi faszyzmem. Zdajesz się twierdzić że użyte cytaty są przypadkowe, bez żadnego związku ze sprawą. Ja twierdzę że użył tych odniesień do powiedzenia, że jego amunicja wymierzona jest w tego, kogo uważa za faszystę.
No dobra, ale sugerujesz że zamachowiec należał do konkurencyjnego względem Kirka prawicowego ugrupowania. Tego, które uważa Kirka za za mało radykalnego, m. in. w kwestii LGBT. Jestem w takim razie ciekaw, jakiego fikołka wykonasz tłumacząc, że zamachowiec ma chłopaka transa, z którym mieszkał i który pomagał mu w zacieraniu śladów. Bo ten fakt z pewnością nie podbudowuje teorii o tym, że to lewak nienawidzący Kirka za konserwatywne poglądy, prawda?
Przecież napisałem w PIERWSZEJ odpowiedzi że mój obrazek jest zmanipulowany (usunąć już go nie mogłem, mam 13 minut na edycję z tym rankingiem), jesteś ślepy?
Mało tego, autor tego posta dalej jeszcze wykorzystuje swoją manipulację do chełpienia się swoją cnotliwością - bo jak został przyłapany na gorącym uczynku to się przyznał. Patrzcie jaki uczciwy! Pytanie, czy Amadeoosh wkleił to zdjęcie ze świadomością że jest fejkowe czy nie. Trudno uwierzyć by tego nie wiedział, bo raz że widać gołym okiem że coś z tym zdjęciem jest nie tak, a dwa, oryginalne zdjęcie zalało internet, więc powinien je wcześniej widzieć. Tak czy owak, został całkowicie skompromitowany i nie ma powodu, by wierzyć w jakiekolwiek inne podawane przez niego informacje.
Jasne, ja jestem ślepy.
A popatrz, jak masz jawną referencję do Helldivers 2 (up, right, down, down, down), a obok (na tym samym naboju) hasło o faszystach, to może TEŻ jest nawiązanie do Helldivers a nie manifesto lewaka? Ma to sens czy to już za dużo rozkminiania i jak widzisz słowo "fascist" to od razy wyje alarm "antifa + turbolewak" zupełnie pomijając pozostały kontekst?
Dokładnie o tym pisałem, pisząc o desperacji lewaków. Desperacja i odklejenie od rzeczywistości. Mamy przyjąć, że zamach był po prostu gamingowym eventem, meta żartem i mrugnięciem okiem do fanów Helldivers 2. Taki żart, czego nie rozumiecie? A że przy okazji zginął ktoś, kogo ludzie autentycznie mają za faszystę? Zbieg okoliczności, musicie wziąć pod uwagę gamingowy kontekst. Widzieliśmy wielokrotnie takie wydarzenia i to zupełnie normalne. Bo wiecie, dużo trudniej powiązać zdanie "łap to, faszysto" napisanie na jednym z nabojów użytych to zabicia tego, którego wielu lewaków nazywało faszystą.
Okej, przekonałeś mnie. Teraz to widzę: gość był konserwatystą, na bank głosował na Trumpa i co niedzielę chodził do kościoła. To teraz powiedz mi jaki miał motyw.
1. Powielanie fałszywych informacji przez przeklejanie ewidentnie zmanipulowanej fotografii i jednoczesne zarzucanie innym fałszu - nawet, po zdemaskowaniu własnego oszustwa. Mało tego, autor tego posta dalej jeszcze wykorzystuje swoją manipulację do chełpienia się swoją cnotliwością - bo jak został przyłapany na gorącym uczynku to się przyznał. Patrzcie jaki uczciwy! Pytanie, czy Amadeoosh wkleił to zdjęcie ze świadomością że jest fejkowe czy nie. Trudno uwierzyć by tego nie wiedział, bo raz że widać gołym okiem że coś z tym zdjęciem jest nie tak, a dwa, oryginalne zdjęcie zalało internet, więc powinien je wcześniej widzieć. Tak czy owak, został całkowicie skompromitowany i nie ma powodu, by wierzyć w jakiekolwiek inne podawane przez niego informacje.
2. Kolejne pytanie: skoro zamachowiec był prawakiem i rzekomo oczywisty jest jego konserwatywny rodowód i poglądy, dlaczego ktoś czuje potrzebę przerabiania zdjęcia zamachowca i dosłownie ubieranie go w republikańskie barwy? Pomyślcie o tym. Pomyślcie, w jakiej desperacji musi być ktoś, kto decyduje się na przerobienie fotografii zamachowca tak, by inni pomyśleli że jest zwolennikiem Trumpa. Pomyślcie, jaka musi być prawda, skoro ktoś chce zafałszować obraz rzeczywistości, i pomyślcie że ten kto fałszuje tę rzeczywistość, musi znać prawdę, ale chce ją ukryć.
3. Ostatnie i najważniejsze. Powiedzmy, że fotografia jest autentyczna, że facet naprawdę miał na sobie koszulkę wspierającą Trumpa. Jaka tu jest teoria? Facet kocha Trumpa i decyduje się zakończyć swoje (normalne) życie, mordując gościa, z którym dzieli poglądy i który pomógł uczynić Trumpa prezydentem? I robi to, chociaż jako fanatyczny prawak musi nienawidzić lewaków i mógłby tę kulkę poświęcić na któregoś z nich? Znów, pomyślcie jak nieprawdopodobnie głupi ludzie wierzą w te rzeczy, lub za jak nieprawdopodobnie głupich mają oni swoich przeciwników. Oni naprawdę myślą, że wystarczy powiedzieć "on był zwolennikiem Trumpa" i koniec, żadne dalsze argumenty nie są potrzebne, na potencjalne pytanie ze strony oponenta "okej... ale dlaczego zwolennik Trumpa miałby przeprowadzić zamach na zwolennika Trumpa?" nie ma żadnej sensownej odpowiedzi. Lewica w pigułce.
Ale z drugiej strony, ten jazgot ze strony lewicy to dobry znak. Wiedzą, że przegrywają, wiedzą że nie mają argumentów, wiedzą że ta sytuacja nie stawia ich w dobrym świetle. I dlatego panikują i popełniają tak idiotyczne błędy.
PS Tylko lewicowcy używają we współczesnym kontekście słowa "faszysta" jako inwektywy.
PS 2 Bella Ciao to hymn antify.
Broń służy również innym celom, jak sport i polowanie - tam przydaje się luneta.
Ale zamiast kryć się za sarkazmem, powiedz nam wprost, jaki spisek podejrzewasz. Co to za złowrogi plan, by udostępnić obywatelom lunety? Uzbrojenie prawaków, by eliminowali lewaków? Jak w przypadku Kirka i Trumpa rok temu?
Od tego są służby, nie Donald z Texasu ze strzelbą.
Możesz poprosić włamywacza, by poczekał z gwałtem i rabunkiem na przyjazd służb, a możesz wziąć odpowiedzialność za życie swoje i swojej rodziny w swoje ręce. Tradycyjnie Amerykanie wierzą w drugie podejście i potrafię to zrozumieć.
Jasne, wytłumaczę ci. Wyobrażam sobie, że komuś kto winą za morderstwo obarcza narzędzie i prawa do niego zrozumienie takich spraw może przysporzyć niemało trudności.
A więc najprościej jak umiem: logika tego porównania polega na tym, że wszystko ma swoją cenę. Społeczeństwa godzą się na różne rzeczy, które uważają za pewne dobra lub za konsekwencje innych dóbr, nawet jeśli oznacza to pewne szkody.
I tak na przykład, w imię wolności, jak również dlatego że taką mamy tradycję, mamy łatwo dostępny alkohol, chociaż wyrządza on ogromną krzywdę wielu osobom. Tak, wiem że są rodziny, które przez alkohol przeżywają tragedie, ale ja chcę móc się napić.
Podobnie z samochodami: są nam potrzebne, ale bez względu na to, jak wiele regulacji będzie wprowadzanych, by czynić poruszanie się po drodze bezpieczniejszym, zawsze będą ofiary.
Broń jest w Stanach powszechna, bo jest głęboko związana z ich kulturą i historią, jest realizacją ich wolności i ma służyć obronie swojej rodziny i domu.
Wspólnym mianownikiem broni, alkoholu, samochodów i mnóstwa innych rzeczy jest to, że są przez nas pożądane, przynoszą nam jakieś korzyści, ale ponieważ są używane przez ludzi, zawsze trzeba się liczyć z tym, że będą używane w sposób niezgodny z prawem i krzywdzący innych.
Zaczynasz już rozumieć?
Nie wierzcie w te bzdury. Liczba klatek zależy od konkretnej gry i jej deweloperów, nie od konsoli.
Dokładnie. Tamci walczą z krzywdą wyrządzaną pikselowym i plastikowym zwierzętom, ci z krzywdą wyrządzaną pikselowym kobietom. Jedni równie bezużyteczni i żałośni jak drudzy.
A oprócz tego wdrażają jeszcze automatyczne dubbingi. Bo nie możesz znać więcej niż jednego języka.
Choćby to miało być arcydzieło, to jestem przeciwny samemu pomysłowi robienia filmu z tego. A konkretniej, robieniu z tej gry kolejnej franczyzy, którą za parę lat wszyscy będą rzygali. Dzisiaj wszystko co osiągnie duży sukces musi dać początek niekończącej się serii filmów, pierdyliardowi spin-offów, seriali na netfliksie i komiksów. Elden Ringowi na razie do tego daleko, ale film to pierwszy krok, a obok widzimy podobny ruch z Sekiro, plus mamy słowa samego Miyazakiego, który chce z Elden Ringa zrobić dużą markę. Rozwadniając w ten sposób oryginał i go obrzydzając (patrz przypadek Gwiezdnych wojen czy Wiedźmina, który dla wielu teraz jest synonimem gównianego serialu na Netfliksie). NIech gra będzie grą i niczym więcej.
On nie powiedział, że wyzwaniem jest samo granie w gry, tylko że gry stawiają pewne wyzwania. I co w tym dziwnego? Chłop 50 lat na karku nie może też wierzyć że np. trafienie piłką do kosza z połowy boiska jest wyzwaniem? Że wyzwaniem jest wygranie w szachy z kimś, kto w te szachy potrafi grać?
Ponadto zwracana gra lub DLC nie mogły zostać pobrane lub uruchomione przez streaming.
W takim razie to pic na wodę i de facto gry zwrócić nie można.
W jakim scenariuszu miałbym zwrócić w ten sposób grę? Chyba tylko jeśli złożyłem preorder i jeszcze przed premierą zaczęły się pojawiać negatywne recenzje. A co z innymi, częstszymi sytuacjami, gdy gra nie działa tak jak powinna, czy po prostu po krótkim czasie grania stwierdzam, że to nie dla mnie?
Nie tak łatwo. Ksero / skaner wymaga więcej czasu, trochę kosztuje i rezultat jest niższej jakości. Możesz stać przy skanerze godzinę skanując książkę strona po stronie, uzyskując kilka kopii max.
Spiracona gra też jest w pewnych aspektach gorszym produktem i nie oferuje w 100% tego, co oryginał: nie mam dostępu do trofeów, automatycznych updatów, przypuszczam że gra w multi też jest kłopotliwa.
Poza tym podałem inne przykłady: mogę książkę pożyczyć nie tracąc czasu na kserowanie lub ją zeskanować i udostępnić online. Przez to, że taki plik byłby lżejszy od gry, jego rozpowszechnianie byłoby nawet łatwiejsze: mogę taką książkę rozsyłać chociażby mailem.
A oprogramowanie bez zabezpieczeń możesz w chwilę skopiować albo wrzucić na serwer.
Jak wyżej - dokładnie tak jak książkę.
Poza tym książki są dużo tańsze więc strata mniejsza i mało komu chce się bawić w takie "piractwo".
Oczywiście, ale różnica jest ilościowa, a nie jakościowa. Dlatego mówię o braku FUNDAMENTALNEJ różnicy.
I to też będzie nielegalne. Ale zabawne - no pokaż jaki fajter jesteś i zniszcz system kopiująć książki dla całego osiedla xD
Źle mnie rozumiesz. Ja nie argumentuję za piraceniem książek/gier, tylko za tym, że powinienem móc posiadać grę tak, jak posiadam książkę.
I jakkolwiek sobie zaklinasz rzeczywistość - stworzenie gry AAA i wypuszczenie jej bez żadnego DRMa w większości wypadków skończy się klapą finansową. No powiedz mi że tak by nie było.
Oczywiście że nie. Pierwsza gra, która mi przychodzi do głowy: Cyberpunk. Na pewno jest więcej przykładów.
Ale abstrahując od tego: to jest problem, z którego rozwiązaniem powinien trudzić się twórca/wydawca, a nie klient. Kombinowanie, jak zachęcić potencjalnego klienta do tego, by wydał pieniądze na jego produkt, to robota tego, kto go wypuszcza. Da się to zrobić, jak choćby CDPRed udowadnia - ludzie kupowali nawet po kilka kopii ich gier na różnych platformach, by ich wspierać i głosować za ich - swego czasu wzorową - strategią marketingową i podejściem do klienta. Piractwo będzie istnieć zawsze, ale można je ograniczać tworząc różnego rodzaju zachęty i nadal dobrze na tym wychodzić.
I sam - chociaż to nie moja robota - mogę na poczekaniu wymyślić kilka takich zachęt (poza uczciwym podejściem do klienta), które wydawca może stosować, by zachęcić klienta do kupna jego gry, choćby powrót do fizycznych, kompletnych wydań gry, które będą ładnie prezentowały się na półce. Z dołączonymi drobnymi dodatkami, typu jakiś przewodnik, mapa itp. - tak jak to było kiedyś. A że wydawca być może nie zarobi na tym aż tyle, ile zarobi udostępniając mi przez internet same pliki? Może, ale nie mów mi że nie da się tego zrobić, gdy jedyne, co stoi na przeszkodzie, to chciwość wydawcy.
Więc nie traćmy z oczu prawdziwej przyczyny tej dyskusji: tego, że po prostu w interesie wydawcy - i tylko jego - leży to, by mieć całkowitą kontrolę nad produktem który sprzedaje/udostępnia. Cały czas pisałem o papierowych książkach, bo przecież z elektronicznymi książkami dzieje się to samo co z grami: ebook powiązany z jedną platformą (np. Amazon), zabezpieczony przed kopiowaniem, często przed drukowaniem, dostęp do niego mamy tylko tak długo, jak właściciel platformy będzie wykazywał się dobrą wolą.
Niefizyczna natura gier pozwala wydawcy na całkowitą kontrolę nad nimi (wewnątrz danej platformy) i wyłącznie to stoi za tym, że nagle posiadanie kupionego produktu przestało być takie oczywiste. Wydawca gry - w przeciwieństwie to tradycyjnego wydawnictwa książkowego - może kontrolować to co kupiliśmy więc oczywiście będzie z tej możliwości wyciskał wszystkie soki. Tylko to stanowi istotną różnicę między posiadaniem papierowej książki a gry. I dlatego wierzę w to, że obie sytuacje powinny być zrównane, zgodnie z interesem klienta.
Gry i oprogramowanie NIE są jak książki czy inne fizyczne przedmioty, ponieważ oprogramowanie można łatwo kopiować. I tak na początku to funkcjonowało - jedna osoba coś kupiła, a potem całe osiedle to miało.
A książek nie można łatwo kopiować? Mogę w domowym zaciszu skserować kupioną książkę dla całego osiedla. Mogę nawet w ogóle się nie męczyć i po prostu pożyczyć ją każdemu po kolei. Albo jeszcze lepiej - zeskanować ją i udostępnić w internecie dla całego świata - teraz nikt nie musi jej kupować. To nawet łatwiejsze niż w przypadku gier, bo fizyczna książka nie ma żadnych zabezpieczeń, które musiałbym łamać. A mimo to fizyczne książki nadal są z nami i nadal się sprzedają.
A to, że gry mają generalnie większe wzięcie niż książki, to nie argument, by własność obydwu rzeczy była traktowana w różnych kategoriach.
Więc jeszcze raz: nie widzę żadnego powodu, by gra wideo miała być traktowana fundamentalnie inaczej niż książka.
Całe to wydawnicze pie*****nie o licencjach, "kupujesz licencję a nie grę", "nie jesteś właścicielem gry" to jedna wielka manipulacja, chochoł i swoisty gaslighting.
Nikt, kto mówi "kupiłem grę", "posiadam tę grę" nie myśli "nabyłem prawa do gry", "teraz jestem właścicielem praw do tej gry".
"Posiadam grę" naprawdę powinno rozumieć się samo przez się i znaczy - lub powinno znaczyć - to samo, co znaczy "posiadam książkę", czyli:
- jestem prawowitym właścicielem danego przedmiotu, egzemplarza czy "dobra elektronicznego", które legalnie nabyłem, i którego nikt nigdy nie może mi odebrać;
- mogę ten przedmiot odsprzedać;
- mogę go archiwizować, zabezpieczać, tworzyć jego kopie na własny użytek;
- mogę go użyczyć lub podarować innym.
I tyle.
Nie znaczy to natomiast że:
- mogę sobie przypisać autorstwo danego utworu / dokonać plagiatu;
- mogę go skopiować i rozpowszechniać zarabiając na tym.
To naprawdę nie powinna być wielka filozofia. Nie widzę żadnego powodu, by gra wideo miała być traktowana fundamentalnie inaczej niż książka, a nikt nie zawiera licencji, by przeczytać książkę i książkowe wydawnictwa nie grożą nam, że pewnego dnia mogą wpaść nam do domu i splądrować naszą domową bibliotekę.
Krótko mówiąc, postulat graczy powinien brzmieć: przywrócić zdrowy rozsądek. Niech prawo odzwierciedla ten zdrowy rozsądek, a nie że my musimy redefiniować najbardziej elementarne pojęcia pod korporacyjne pie*****nie.
Jprd ile można o to jęczeć. I jak ograniczonym trzeba być, by w każdej grze oczekiwać tej samej perspektywy.
Nie, sprawa jest prosta: korporacyjne dążenie po trupach do zysku i ich absolutną decyzyjność w sprawie tego co się dzieje z zakupionymi przez nas produktami albo można próbować uregulować, albo nie stawiać im żadnych przeszkód.
Albo inaczej: albo decydować będzie korporacja albo regulacja. Jedną z tych dwóch rzeczy musisz wybrać, nie da się inaczej. Dbanie o twoje dobro nie leży w interesie korporacji. W interesie państwa czy Unii - przynajmniej co do zasady - owszem.
Czyli AI będzie prowadziło rozmowy przez telefon z AI. Fajne czasy.
Oczywiście że nie, nigdy tego nie przyznają. Obecność tych elementów ma być niekwestionowanym defaultem.
Ja jako inną z przyczyn porażki - ale blisko związaną z powyższym problemem - wymieniłbym odrażającą estetykę gry.
Tym bardziej, że Nightreign w klasyczny dla FromSoftware sposób nie tłumaczy wielu istotnych elementów wprost. Gra ukrywa sporo zasad i bonusów, które trzeba samodzielnie odkryć – czasem metodą prób i błędów, czasem przez uważną obserwację.
W dwóch innych recenzjach słyszałem jednak, że po raz pierwszy FromSoftware zapewnił coś, co w tych recenzjach nazywają codex. Przed właściwą rozgrywką ma się dostęp do różnych informacji o rozgrywce, eksploracji: gdzie można znaleźć jakiego typu przedmioty itd. Czy możesz to potwierdzić?
Oprócz tego chyba na mapie widoczne są ikony jakiego typu broń (chodzi chyba o typ zadawanych obrażeń od żywiołu) można znaleźć.
Do tego są też informacje o bossach i ich słabościach. Ale te są chyba dostępne dopiero po konfrontacji z nimi?
Także mimo wszystko zdaje się, że FromSoftware stał się niezwykle transparentny w tej grze - jak na swoje standardy oczywiście.
zwłaszcza że w grze istnieje system skinów, które pewnie można by sprzedawać za dodatkową opłatą, co finansowałoby dalszy rozwój tego projektu.
Mam jednak nadzieję że nie pójdą w mikrotransakcje. Na razie nic tego nie zwiastuje, skiny kupuje się za grową walutę. Dużo bardziej wolę wspieranie rozwoju gry kupując pełnoprawne rozszerzenia.
gracze w Polsce będą mogli rozpocząć rozgrywkę 30 maja o godzinie 12:00 czasu polskiego.
Chodzi o północ, nie 12 w południe.
ale nawet względnie wczesna wersja gry prezentuje się zaskakująco dobrze.
Gdzieś to już słyszałem
Idiotyczne tłumaczenie. Czyli Mario ma mieć znacznie więcej zawartości i jakości niż np. RDR2 albo Elden Ring.
Żal nie tylko samego faktu że to multiplayer i exclusive, ale że marnują zasoby i talenty na to. Sam Miyazaki to robi? Zamiast w tym czasie pracować nad pełnoprawną grą single player, nad następcą Elden Ringa, nad tym swoim idealnym rpgem, którego Elden Ring miał być bliski ale jednak nie całkiem. Zamiast tego mamy to...
premiera Wiedźmina 4 planowana jest dopiero po 2026 roku, co oznacza oczywiście, że tytuł ten zadebiutuje nie wcześniej niż w 2027 roku
Dodam, że premiera będzie miała miejsce 1 stycznia 2027 lub później, natomiast nie 31 grudnia 2026 ani - niestety - wcześniej.
Jasne jest znaczenie przeskoku między GTA 2 a 3, ale na czym miała polegać rewolucja GTA 4?
No niestety. Jedynym powodem, dla którego kupiłem PS4 Pro - właściwie moją pierwszą konsolę - była biblioteka eksluzywów, które były świetne, a dostępne wtedy tylko tam: Spider-Man, God of War, Bloodborne, Uncharted 4 itd.
W momencie gdy Sony zaczyna wydawać te gry na PC, a do tego nie tworzy niczego nowego na miarę tamtych eksluzywów, to dla mnie strzelają sobie w kolano i tracą potencjalnego nabywcę ich najnowszej konsoli. Wolę zostać przy PC.
Bo epikowe rozdawnictwo to mimo wszystko nie działalność charytatywna, tylko metoda przyciągnięcia klientów i zachęcenia do kolejnych zakupów.
Ja pamiętam informacje o tym że jakaś porcja gry ma się rozgrywać na Księżycu jeszcze przed premierą Cyberpunka (nie pamiętam czy te informacje były oficjalne, od twórców, czy przecieki). Do dzisiaj nie grałem i unikam spojlerów, więc jestem lekko rozczarowany że jednak nie trafiło to do podstawki.
Zrobiłem krótki trening uważności, aby spróbować zbadać emocje, które wywołał ten tweet.
xDDDDD Oni sami siebie parodiują. Jeszcze mógł dorzucić że wypił szklankę mleka sojowego na uspokojenie.
O to to! Nie wyobrażam sobie, by recenzenci mogli postąpić inaczej. To znaczy wobrażam sobie, ale wiadomo co by to mówiło o recenzencie.
Na Steamie dostępna jest Shadow of the Erdtree Edition, która zawiera podstawkę i dodatek. Czy ktoś już sprawdził, czy kupując to wydanie teraz można od razu grać w podstawową grę, czy całość dostępna będzie dopiero 21 czerwca?
Nowy i interesujący wywiad z Miyazakim po japońsku, przetłumaczony przy pomocy google translate przez ziomka w filmiku.
- Akcja rozszerzenia nie toczy się ani w przeszłości ani w przyszłości ale w czasie wydarzeń w głównej grze. Dowiemy się jednak więcej o przeszłości m. in. Mariki i kultury, która istniała przed złotym drzewem.
- To co napisałem wyżej o moim skojarzeniu tego co spowija drzewo w Krainie Cienia z baldachimem w komnacie Mariki wydaje się zgodne z tym co powiedział Miyazaki: jest to rzeczywiście baldachim który oddziela Krainę Cienia od Ziemi Pomiędzy, a jednym z głównych motywów gry jest przeszłość Mariki - w końcu Kraina Cienia jest też tym miejscem, w którym po raz pierwszy postawiła ona stopę
- Po dostaniu się do dodatku będziemy mogli swobodnie poruszać się między tą krainą a tą z głównej gry, ale nic co będziemy robić w dodatku nie będzie miało wpływu na główną grę. W szczególności, nie będzie nowych zakończeń w podstawowej grze.
- Co ciekawe, wygląda na to że w samym dodatku będzie dostępna nowa mechanika przypominająca coś z Sekiro, a będąca być może ułatwieniem porównywalnym do mechaniki prochów (to moja interpretacja) - porównywalna w tym sensie, że jest to opcjonalne i można z tego nie korzystać jeśli chce się większego wyzwania. Ma to być jakiś system levelowania dostępny tylko w dodatku i nieprzenoszący się na główną grę. Na ten moment ciężko powiedzieć o tym coś więcej, bo wypowiedź Miyazakiego jest dość lakoniczna, a tłumaczenie googla pozostawia sporo do życzenia.
https://www.youtube.com/watch?v=i8i0RGgMyIk
Fajny tekst. Natomiast co do tego:
Wiele wskazuje zatem na to, że Elden Ring: Shadow of the Erdtree zabierze nas w swego rodzaju podróż w przeszłość, w której lepiej poznamy Wyższą Wolę – a być może również inne bóstwa – oraz uzupełnimy część luk w historiach postaci z „podstawki”. Niemniej dostrzegam, nomen omen, cień szansy na to, iż dodatek przyniesie także alternatywną przyszłość dla Ziem Pomiędzy. Innymi słowy, obranie „drogi Miquelli” może skutkować dodatkowym zakończeniem gry jako takiej, podobnie jak rozszerzenie Phantom Liberty pozwoliło poprowadzić historię V ku nowemu, słodko-gorzkiemu finałowi.
To mamy już informacje od Miyazakiego na ten temat (załączony film).
Akcja rozszerzenia nie toczy się ani w przeszłości ani w przyszłości ale mniej więcej w czasie wydarzeń w głównej grze. Ale fakt, że dowiemy się więcej o kulturze, która istniała przed złotym drzewem.
I mimo że po dostaniu się do dodatku będziemy mogli swobodnie poruszać się między tą krainą a tą z głównej gry, to nic co będziemy robić w dodatku nie będzie miało wpływu na główną grę. Innymi słowy, nie będzie nowych zakończeń.
Co ciekawe, wygląda na to że w samym dodatku będzie dostępna nowa mechanika (ale na razie jest to trochę niejasne) - również szczegóły w filmie.
https://www.youtube.com/watch?v=i8i0RGgMyIk
Jeśli chodzi o poziom trudności (to odnośnie postu Sir kleska ze screenem z twittera i dyskusji pod nim), to zamiast polegać na takich skrótach z wywiadu poczynionych przez kogoś ("trudność na poziomie endgejmu/Malenii") lepiej sięgnąć do źródła i przeczytać co dokładnie powiedział sam Miyazaki. A powiedział to:
Our general approach to difficulty has of course not changed to Elden Ring. We want to create a challenging experience that tests the players and that gives them a feeling of satisfaction and accomplishment when they get through these struggles. However, we do want to stress that there's still a freedom of approach and a breadth of strategy to these encounters. And that means both how you approach them if you want to face these challenges or come back to them later and circumvent them and find another way around and come back when you're ready. This same philosophy is taken in Shadow of the Erdtree. And again, to our more hardcore players, they will find optional bosses who have been tuned in a similar way to the likes of Malenia, who I'm sure you remember from the base game, who are not crucial.
...
Yeah, you might remember her. They're not crucial to completion of the DLC, but they are an optional extra to help challenge for those who are so inclined.
That said, there may not be another boss on exactly the same level as Malenia, but we feel like this is somewhere that we've paid close attention to, this level of challenge and offering that same level of freedom. And we hope that players are able to blossom in the Land of Shadow in the same way that they were in the lands between.
Actually, I want to redress that. It's not the fact that it's only a lesser level to Malenia, but we have prepared bosses on that with that similar mindset within the DLC area, ones that will challenge the player and hopefully be as memorable as Malenia was.
Czyli w skrócie ta sama filozofia co podstawce: ma być trudno, ale jeśli ktoś sprawia ci trudności to możesz go odpuścić i wrócić później. Szczególnie trudni bossowie są opcjonalni, dla tych którzy chcą dodatkowego wyzwania. A z tego jak Miyazaki o tym mówi, to może w tym dodatku nawet nie być aż tak trudnego bossa jak Malenia. Także spokojnie :)
Moze to tez byc tylko efekt wizualny, zeby bylo bardziej cool. Wyglada troche jak mocno atrystycznie podbity efekt slonecznych "godrays".
Myślę że to raczej baldachim nawiązujący do komnaty Mariki, widzę tu duże podobieństwo, pewnie nieprzypadkowe.
Hmm... Cała produkcja tego dodatku będzie trwała ponad 2 lata, licząc od kwietnia 2022 do czerwca 2024. Jej rozmiar na dysku będzie równy podstawce. Wiemy że obszar gry będzie co najmniej taki jak Limgrave, a to pewnie dotyczy tylko powierzchni. Dodatkowo dowiedzieliśmy się, że będzie to zupełnie nowy obszar, nie żaden recycling. Myślę że co do jakości możemy być spokojni, każdy wie, że w rozszerzeniach From Software błyszczy najbardziej. Na ostateczne opinie o tym czy dodatek warty jest czy nie takich pieniędzy przyjdzie pora, ale myślę że to o czym wspomniałem powyżej uzasadnia cenę. W końcu to ich największe rozszerzenie.
Może być też tak że 21 czerwca to premiera wydania GOTY, ale sam dodatek wyjdzie wcześniej. Jednak liczę na końcówkę lutego-marzec.
Najlepsze poradniki do soulsów ma Fighting Cowboy. Elden Ringa akurat z nim nie przechodziłem, więc nie gwarantuję że jest tam absolutnie wszystko i bezbłędnie, ale myślę że jest blisko. Czytaj też komentarze pod każdym odcinkiem, czasem ludzie pokazują, w którym momencie np. coś pominął, albo jak można do danej sprawy podejść inaczej/lepiej.
https://www.youtube.com/watch?v=PN7YFKHOR9Y&list=PL7RtZMiaOk8gdRf130w4gFYyhstL-5VRh
Chyba przespaliście ostatnie jakieś 10 lat, bo owa "antyseksualność" dawno już przestała być domeną konserwatystów, a stała się - w przewrotny sposób - domeną postępowców. I to ci ostatni tworzą gry, nie konserwatyści. Nie bez powodu ta konkretna gra zyskała taki rozgłos. Koreańczycy poszli na przekór zachodnim trendom "ubrzydzania" i deseksualizowania bohaterek i widać ludziom tego brakowało. Żyjecie w jakiejś alternatywnej rzeczywistości jeśli uważacie że dzisiaj konserwatyści mają jakiś liczący się wpływ na kulturę (mówię ogólnie o Zachodzie).
Ten pomysł albo nie przejdzie w ogóle albo przejdzie ze znaczącymi zastrzeżeniami, np. czas będzie liczony tylko w trakcie wykonywania głównych misji.
Znacie jakiś przykład gry na czas w otwartym świecie?
Te uwagi nie zostały napisane przez pracowników CD Projekt RED i nie reprezentują naszych poglądów.
Nie? To ciekawe.
Panie i panowie, CD Projekt RED oficjalnie powiadomił, że nie potępia Rosji.
Nie, nie w sensie zaimków.
"tu" czyli w BG3 i nie zaimków tylko lewackiej ideologii, której jednym z przejawów jest potrzeba "dostosowania zaimków".
opcja (...) dostosowania (...) zaimków
Choć jestem ciekaw tej gry to to mnie powstrzymuje przed zakupem. Dużo jest tu tego gówna?
Czy tym razem dostaliście pozwolenie na używanie w recenzjach własnych zapisów rozgrywki i screenów?
Wygląda fajnie, ale mam wątpliwości co do dwóch grywalnych postaci. Ciągłe przełączanie się między 3 postaciami zniechęciło mnie do GTAV. Wolę się skupić na grze jedną postacią i na jej historii, a nie być ciągle rozpraszanym przełączaniem się między jedną a drugą.
Teraz spędzi w więzieniu 11 196 lat.
Jest jednak różnica między wydaniem takiego wyroku a faktycznym spędzeniem w więzieniu 11 196 lat.
Twierdzenie że w obecnych i przyszłych czasach nie miejsca na zamknięte światy to jak mówienie że po rozpowszechnieniu się pierwszo i trzeciosobowej perspektywy nie ma powrotu do rzutu izometrycznego, po wejściu grafiki (czy filmów) 3d nie ma powrotu do 2d, czy w czasach filmów kolorowych nie ma miejsca na filmy czarnobiałe.Tak jakby otwarty świat miał być obiektywnie lepszy i konieczny bez względu na to co i jak chcą opowiedzieć twórcy.
Polecam przechodzić z Fighting Cowboyem, dużo łatwiej i przyjemniej niż samemu :)
https://www.youtube.com/watch?v=u5PFlXCgPzM&list=PL7RtZMiaOk8hjL7T3Dtv8BMLtVlzZWk0R
DLC do Elden Ringa przecież powstaje. W oczekiwaniu można się zapoznać z AC
Ej słuchajcie też mam przeciek o ps5 pro. Podobno ma być lepsze od ps5. Jeśli chodzi o podzespoły to nie mam dokładnych informacji ale będą wydajniejsze od ps5.
U nas dostajesz receptę papierową, smsem i mailowo. Do wyboru do koloru.
U Niemców trzeba też patrzeć gdzie można płacić kartą, bo wiele miejsc nie akceptuje kart, nie mówiąc już o google pay itp.
dziś czarne skrzynki generują nagie zdjęcia nieistniejących modelek
Link?
Jak polecacie grać? Po polsku czy po angielsku? Który dubbing lepszy?
A jak tu działa system zapisu gry? Bo rozłączyło mnie gdzieś w porzuconych salach i gdy włączyłem znowu, to cofnęło mnie do tego miasteczka. Doświadczenie mam chyba takie na jakim mnie wywaliło ale te ruiny są nieodkryte, jakbym tu jeszcze nie był
Z otwarciem gry nie miałem problemu, ale czas oczekiwania skacze w górę i w dół. Najpierw 35 minut, potem 50, potem 30, potem znów 40 parę.
Ale wy wiecie że PS nie ma żadnego capa na 30 fps i nawet na PS4 są gry ktore chodzą w 60 fps nie? Chcecie płynnych gier to gadajcie z deweloperami gier a nie konsol. To jak narzekanie na telewizor że w filmie są kiepskie efekty specjalne.
Mozna sie juz spodziewac ze Wiedźmin 4 będzie rywalizował z Netfliksem pod względem zróżnicowania i odpowiednich wątków
Akurat wygląd to jedyne co mi się w 11 podoba. Funkcjonalność 10 z wyglądem 11 byłaby spoko
Ktoś tu wspomniał że Lance McDonald ma podobno info że dodatek ma być bardzo duży. Plus fakt że tak długo nad nim pracują i nadal nie potrafią określić kiedy skończą, a teraz i grafika sugerująca nowy otwarty świat... Może to coś na miarę Krwi i wina
zbyt szczegółowego odwzorowania anatomii kilku postaci kobiecych
Nie ma czegoś takiego jak zbyt szczegółowe odwzorowanie anatomii
Z częścią tych uwag trudno polemizować, ale brzmią one trochę jakby twoje doświadczenie z grami ograniczało się do RDR2, GTA czy jakichś symulatorów. Czy w fpsach narzekasz na to że Twoja postać przez całą grę trzyma broń nieruchomo w jednej pozycji, a jak spojrzysz w dół to nie widzisz nóg i reszty ciała? Że bohater nosi na sobie tony przedmiotów a mimo to biega, skacze i się nie męczy? Że przeciwnicy w takim DOOMie wałęsają się tylko w kółko i czekają aż ich wyrżniesz? Że w wielu strzelaniach twoimi jedynymi przeciwnikami są ludzie? Że w samochodówkach tylko się jeździ samochodami, w fifie tylko się gra w piłkę, a w tekkenie tylko walczy? Nawet sobie nie wyobrażam co byś napisał w wątku jakichś gier 2d pokroju Hollow Knight o tamtejszej nieralistycznej animacji, nieistniejącej mimice, niewiarygodności świata przedstawionego, grafice odstającej od współczesnych standardów itd. Patrząc po Twoim wpisie zdajesz się podchodzić do gier jakby ich nadrzędnym celem miał być realizm, symulacja rzeczywistości, techniczna doskonałość i bycie interaktywnym odpowiednikiem filmów, a każda gra musi być porównywana z RDR2 i W3 i jest ich bezpośrednim konkurentem. Żadnej z tych rzeczy gra nie musi spełniać a jednocześnie może być sukcesem - zarobić miliony i zdobyć miliony fanów - na własnych zasadach :)
Ale ta gra ma (auto) save w każdym momencie. Jedynie jeśli wyjdziesz z gry w trakcie walki i wczytasz to znajdziesz się poza areną, ale progresu nie tracisz.
Tracisz interakcje z innymi i wszystko co się z tym wiąże (np. nie przyzwiesz nikogo do pomocy w walce z trudnym bossem) plus wiadomości od innych graczy, które mogą być pomocne jak i mylące, śmieszne jak i wkurzające.

Patrzcie jaki ryk. Zaślepieni swą arogancją i przyzwyczajeni do bezkarności nie spodziewali się, że ich własne zasady zostaną użyte przeciw nim.
Groźby śmierci to oczywiście przesada, ale fakt jest taki że teraz można być nikim, nie potrafić niczego, nie mieć żadnego telentu i nie wykonać żadnej realnej pracy a i tak szczerząc się do aparatu mienić się autorem książek i czerpać z nich zyski. A to wszystko jadąc na plecach tych, których rzeczywistą pracę i talent wykorzystał.
Człowiek zrobił zadanie i liczył na świetną nagrodę, a tu nagle okazuje się, że nasz miecz znaleziony w skrzyni w opuszczonej chacie lub jaskini jest o ligę lepszy od miecza wykutego przez mistrza kowalstwa...
Ja miałem z Wiedźminem właśnie przeciwny problem. Sprzęt, który znajdowałem w skrzyniach (z wyjątkiem schematów rynsztunków wiedźmińskich) nigdy nie okazywał się przydatny ani w żaden sposób atrakcyjny czy konkurencyjny w stosunku do tego, w który już byłem wyposażony, a który zdobyłem u kowala. Brakowało mi właśnie tego, żeby eksploracja była wynagradzana i żebym np. po zapuszczeniu się do jakiejś jaskini wychodził z niej z nowym mieczem - niekoniecznie obiektywnie lepszym, po prostu z większymi obrażeniami, ale w jakiś sposób ciekawy, którego chciałoby się używać. Tymczasem przeszukiwanie skrzyń i pomieszczeń to po prostu zbieranie śmieci i żelastwa, które się tylko sprzedaje lub rozkłada na części. To, na co liczylem w Wiedźminie, dostałem dopiero w Elden Ringu, który ten aspekt wykonuje idealnie. Inna sprawa oczywiście, że taki typ żonglowania ekwipunkiem może nie pasować do wiedźmina, ale skoro twórcy już się zdecydowali na rozsianie broni po mapie, to mogliby też sprawić żeby zbieranie jej było jakąś frajdą.
Rozczarowałem się, że nie pokazali na TGA żadnego zwiastuna dodatku, najwyraźniej chcieli zrobić miejsce dla Armored Core i pokazać ich nowej szerszej publiczności że robią też innego rodzaju gry. Pociesza fakt że Miyazaki odbierając nagrodę jednak jasno zasugerował, że nad dodatkiem pracują, a skoro nie są jeszcze gotowi, by cokolwiek pokazać, to szykuje się coś dużego. Czekam niecierpliwie na zapowiedź.
Jak chcesz czekać na taką obniżkę, to na Twoim miejscu zapomniałbym na razie o Elden Ringu. Niestety ich gry tanieją w bardzo wolnym tempie, albo nie tanieją w ogóle. Dark Souls 3 sprzed 6 lat nadal jest sprzedawany po pełnej, premierowej cenie (ze wszystkimi dodatkami) z bardzo rzadkimi obniżkami (może gdzieś do połowy ceny). Jak sam widzisz, Sekiro też przez większość czasu idzie za pełną cenę a zniżki jak za dość już jednak starą grę nie są duże. Także nie liczyłbym na spadek ceny w bliskiej przyszłości.
Bardzo ciekawy czas na wypuszczenie aktualizacji, akurat dzień przed VGA. To nie może być zbieg okoliczności, gdyby nie mieli niczego innego na galę to by tam ogłosili tego apdejta.
Wygląda na to, że chcą rozgrzać atmosferę i przyciągnąć z powrotem ludzi do Elden Ringa tuż przed galą
Nadciąga update z arenami i nowymi trybami pvp, w tym możliwość używania spirit ashes w pvp
Typowe dla młodzieży elementy, nawet gdy są totalnie bez sensu (...) - duże potwory
przeciętny gracz jak ja zagrał w to bo (...) kościotrupy
xddd
O co chodzi z tymi zbiórkami na planszówki? Jeszcze mogę zrozumieć jak to jakaś grupa zapaleńców szuka wsparcia dla niszowej gry dla 6 osób które ją kupią, ale Elden Ring? Bandai Namco nie stać na grę planszową?
Nie chodzi o to, że sama różnorodność niszczy kino, tylko fetyszyzowanie tej różnorodności i robienie z filmów ideologicznych manifestów.
No faktycznie nikt nie mówi xD Komentarze użytkowników GOLa najlepszym przykładem.
Ja też uwielbiam Złotą Erę, ale ona była biała jak diabli
xD
Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Koleś jednym tweetem podsumował, co oprócz marvelalizacji jest problemem dzisiejszego kina i dlaczego wiele osób przestało się nim w ogóle interesować.
A przy okazji GOL-u, anty-czarne rasistowskie wypowiedzi też byś cytował lub pozwalał by pojawiały się w innej formie ma twojej stronie/forum?
Chciałbym żeby Barlog miał jaja odpisać im jakieś "fuck off" czy coś podobnego. Niestety on jest z tych, którzy prędzej faktycznie taki tryb by dodali.
Ktoś potrafi powiedzieć więcej co tu właściwie widzimy i skąd ten kształt klepsydry?
Tak jak szachy. To nagroda dla gry roku, nie fabuły.
A poza tym to oczywista nieprawda, Elden Ring ma fabułę. Wielominutowe filmiki przerywane od czasu do czasu gejmplejem to nie jedyny sposób na jej opowiedzenie.
Best role playing
For the best game designed with rich player character customization and progression, including massively multiplayer experiences. (strona game awards)
Mi to brzmi jak inna gra :p
Ale poważnie to nie grałem w Xenoblade więc nie wiem, może masz rację :)
Jeśli recykling bossów w Eldenie jest większy niż w GoW to tylko dlatego że Elden miał co recyklingować, bo w GoW powtarzany w kółko boss jest jednego rodzaju. Elden ma ich nie wiem, kilkanaście, kilkadziesiąt? Plus mnóstwo innych, unikalnych. A każdy z nich milion razy ciekawszy od tego GoWowego trolla
Oczywiście najlepiej byłoby, gdybyśmy wszyscy posługiwali się jednym globalnym
Naprawdę? Zniknięcie jednej z podstaw tożsamości narodowych i etnicznych jest najlepszym co się może stać? I to jest "oczywiste"? Powstanie jednej globalnej kultury mówiącej jednym językiem, brak różnorodności kulturowej, gdzie nie pojedziesz będziesz słyszał "swoich" i tylko "swoich", nauka obcych języków jako relikt przeszłości...? Ciekawe rzeczy GOL promuje.
Interesującą kwestią jest również rodowód języków. Wprawdzie wydaje się, że są odmienne, to jednak lingwistyczne drzewo genealogiczne przygotowane przez Minnę Sundberg pokazuje, że tak naprawdę mają wspólne korzenie.
Takiego idiotyzmu też już dawno nie czytałem. Autor newsa myśli, że polski i chiński mają wspólny rodowód i że to właśnie chciała pokazać autorka ilustracji? Bo tak to brzmi. Czy też autor newsa właśnie odkrył pojęcia pokrewieństwa językowego i myśli że nikt wcześniej o tym nie słyszał?
Brak nominacji dla Elden Ring w kategorii Najlepszy kierunek artystyczny??? WTF?????
Edit: chyba wasz błąd, zamiast plague tale w tej kategorii jest elden ring
Właśnie ten minimalizm, kameralność i taka "intymność" historii są mocną stroną tego GoWa. A poza tym to najklasyczniejszy z możliwych przykład motywu podróży w opowieści.
Dobra, ale o co tu chodzi z systemem sejwów? Tę grę można zapisywać tylko raz na 3 godziny? Nie ma tu nawet autosejwów??
Grałem w ciągu dnia z doskoku po paręnaście minut czekając aż pojawi się ikona zapisu, ale czekałem tak długo aż w końcu gra się zawiesiła i straciłem postęp z całego dnia.
Swoją drogą, czy ta gra się rozkręca po jakimś czasie czy wygląda mniej więcej tak samo co pierwsze godziny? Bo byłem pełny nadziei czytając opinie o "grze generacji", ale póki co jakoś mnie nie porwało. Trzeba się mocno jarać japońszczyzną żeby docenić Personę?
Jako że dodatki do W3 to szczyt tego, czym DLC mogą być, będąc przede wszystkim oddzielnymi, samowystarczalnymi, świetnymi opowieściami, to to nie jest dobra wiadomość. Wygląda raczej jak studzenie entuzjazmu za wczasu i przygotowanie sobie argumentu przeciw rozczarowanym graczom.
I to chyba kolejny znak ich porażki. Najpierw zrezygnowanie z multiplayera, zrezygnowanie z oryginalnie zapowiadanych dwóch dodatków, a teraz wycofanie się z obietnic tego, że dodatki będą jak te z W3.
To całe narzekanie na rzekomą dzisiejszą niegrywalność Wieśka 1 przypomina mi gimbaze nie mogącą spojrzeć nawet na czarnobiały film, no bo jak jak są nowe kolorowe i w 4k.
Ja się tylko boję, że z tego wyjdzie taka ubi gierka jak z szablonu, do tego ugrzeczniona. W 1 to mi się właśnie podoba, że jest inna, ma swój charakter, fajne ma mechaniki z alchemią, którą za pewno znacznie uproszczą lub w ogóle wywalą, na czele. Ale zobaczymy, jestem ciekaw jak się to będzie prezentowało zrobione na nowo od podstaw.
Przy okazji: wytłumaczy mi ktoś, kto wydarzenia z przeszłości lokalizuje przy użyciu tygodni i dla kogo bardziej czytelne jest "179 tygodni temu" niż konkretna data? Czym podyktowana była ta zmiana, oprócz tego że Instagram robił to wcześniej?
A ja z przyjemnością zobaczę, jak ten piękny świat będzie wyglądał w raytracingu, nawet mimo tego że na własnym pececie go nie doświadczę
Jak się inwestuje tyle czasu w grę którą się właściwie tylko wypożycza na eksperymentalnej platformie firmy znanej z szybkiego grzebania swoich pomysłów to się potem płaci.
Nie możesz zrobić gry w mieście i nie być porównanym do GTA. GTA ma patent na miasto po wsze czasy.
To jak porównywanie przenoszenia ciężarów do... gry aktorskiej. Efekt załadunku jest taki sam, bez względu na to, kto czy co to zrobi. Gra aktorska jest czymś kompletnie innym, to kto to robi ma fundamentalne znaczenie. I w przeciwieństwie do jakiegoś fizycznego zadania, w którym można wyznaczyć obiektywnie kryteria skuteczności, np. szybkość wykonania pracy, mała ilość błędów itp., w przypadku aktorstwa nie ma czegoś takiego, bo są różne aktorskie interpretacje.
Poza tym pomijasz drobny szczegół, jakim jest radość i satysfakcja, jaką przynosi praca. I ta jest dla człowieka istotna, bez względu czy pracujesz przy załadunku towaru w porcie, czy w studiu przed mikrofonem.
Ludzie w internecie: robią memy o wycieku
Schreier: the nightmare
Sasko: the dread
Druckmann: overwhelming
Co najmniej jakby zamach przeprowadzili w ich studiu. Zapalmy jeszcze wszyscy znicze.
Mi tylko szkoda że to jednak współczesność. Fajnie by było, gdyby to były lata 70 czy 80., nawet 90
Wizualna strona tej gry to jedna z jej najmocniejszych stron, więc wybrałbym drugą opcję. Wszyscy którzy w tę grę dotąd grali, grali na padzie, więc dasz radę ;)
Dla odbiorców ma znaczenie czy obraz został stworzony przez człowieka czy przez SI dlatego, że ważnym elementem odbioru sztuki jest podziw. I choć obrazy wygenerowane przez SI można podziwiać, to jednak powody dla których się to robi są tak różne od podziwiania sztuki "ludzkiej", że czynią ów podziw a więc i odbiór czymś zupełnie innym.
Co gorsza, jak zginiesz to od nowa musisz przeczesywać teren by pozbierać przedmioty. Mega wkurzające
No i obrazek idealnej gry zaczyna się sypać pomału. Wychodzi na to że rację mieli ci, którzy mówili że to wygląda zbyt pięknie żeby było prawdziwe.
Tak, musisz być online do tego. I ma to swoją cenę w postaci możliwych najazdów:)
Polecam takie rozwiązanie wszystkim niezadowolonym z tego jak swoich użytkowników traktuje GOL.
Takie pytanie: czy przeglądając GOLa z przeglądarki z wbudowanym adblockiem typu Vivaldi mogę spać spokojnie wiedząc że redakcji nie spłynie ani grosz za kliknięcia?
Cenzury nie ma, ale wątek krytykujący ostatnie rozwiązanie blokujemy xD
Trochę niepokoi szybka premiera. Jeśli założyć że zaczęli pracować nad grą zaraz po przejęciu, czyli rok temu, to do najdalszego terminu premiery są 3 lata. Dla niedoświadczonego w robieniu gier studia to trochę mało żeby zrobić coś wartościowego, zwłaszcza gdyby to miał być, jak niektórym się marzy, rozbudowany RPG.
Widzę że niektóre orły intelektu tutaj i obrońcy interesu korporacji porównują mikropłatności do lakierowania i tuningu samochodu, więc choć dziwne że trzeba to tłumaczyć, to jednak to powiem: tuning samochodu wymaga fizycznych przedmiotów, jak i pracy fachowców, które kosztują. Tych, którzy zaraz zaczną pisać że ktoś te wszystkie skórki musi zrobić zapewniam, że jeśli Insomniac games stać na to, żeby skórki do Spider-Mana dodawać za darmo po dziś dzień, jeśli Santa Monica, from software, cd projekt red i setki innych dużych i małych studiów stać na to, żeby swoje gry sprzedawać z pełną zawartością, to zapewniam was, że Blizzarda też na to stać.
A tu build, którego autor sam nazywa najlepszym buildem do PvE. Wszystkich głównych bossów ma praktycznie na jednego hita.
Ja się aktualnie męczę / nie męczę z Radagonem. Męczę, bo pokonać go nie mogę, a nawet jak już mi się uda (z pomocą mimika), to Eldeńską Bestię zdążę ledwie drasnąć zanim zginę. A nie męczę się, bo walka z Radagonem jest świetna i aż szkoda byłoby ją kończyć. Podobnie miałem z kilkoma innymi bossami przez co pomyślałem że fajnie by było, gdyb FS wprowadziło z którąś z kolejnych aktualizacji tryb boss rush, podobnie jak to zrobili w Sekiro. Byłoby super mieć dostęp do walk z wszystkimi pokonanymi bossami w każdej chwili.
Christopher już nic nie powie, bo nie żyje od 2 lat. Ciekawe co reszta rodziny
Deweloper stwierdził, że nie chciałbym być na miejscu osób zajmujących się tworzeniem gry.
A chcesz?
Śmiałe twierdzenie. Jakieś dane na poparcie tezy że większość graczy pokona całą resztę bossów za pierwszym razem?
Łał, imponujące.
Ale brakuje wyróżnienia dla FightingCowboya za naprawdę solidną robotę z jego walkthrough.
A poza tym ciekawe zestawienie najpopularniejszych bossów. Na pierwszym miejscu Margit, ok, wiadomo, pierwszy właściwy boss. Ale już na drugim miejscu jest Malenia, jeden z końcowych a do tego opcjonalnych bossów. Przy tym finałowego bossa w ogóle na liście nie ma. Coś mi mówi że Malenia cieszy się taką popularnością z powodów zupełnie innych niż pozostali bossowie :)
Zrozumiałe. Sam się poddałem na gosdskin duo i odtąd zacząłem korzystać z mimika tam gdzie się za bardzo męczyłem. Ale przy kolejnych przejściach będę próbował przejść solo tych bossów, których sobie teraz ułatwiłem.
Niesamowite że garnkowy build jest pełnoprawnym sposobem na przejście tej gry. To tylko pokazuje że crafting nie jest tu tylko zapchaj dziurą :) Kiedyś pewnie spróbuję, ale wcześniej chciałbym zrobić przejście przy użyciu tylko łuku.
A propos lore. Jaki masz sposób na jego poznawanie? Składasz sobie wszystko sam, robisz do tego jakieś notatki, czy oglądasz lub czytasz czyjeś opracowania? Ja zbliżając się powoli do końca mojego pierwszego przejścia "blind" zastanawiam się czy przed rozpoczęciem NG+ zacząć oglądać filmiki Vaati i innych, co mnie kusi, czy jednak spróbować poskładać sobie wszystko samemu przy kolejnych przejściach.
Zwróciłeś moją uwagę na coś oczywistego o czym nie pomyślałem pisząc moją odpowiedź. Że dojście do momentu, gdy mogę sobie komfortowo wytwarzać kolejne garnki i nie martwić się o ich wyczerpanie na pewno zajęło mi dużo czasu. Po tych kilku miesiącach grania zapomniałem, że na początku też nie zwracałem w ogóle uwagi na tworzenie. W którymś momencie - nie pamiętam już w którym dokładnie, ale pewnie w jakiejś krytycznej sytuacji, kiedy żeby nie zginąć musiałem zacząć mocno kombinować - odkryłem dla siebie tworzenie. Więc tak, na pewno trzeba spędzić długie godziny na zbieraniu wszystkiego co popadnie, zanim crafting stanie się użyteczny. Ale rzecz w tym, że ostatecznie faktycznie staje się przydatny.
A dzięki załączonemu przez Ciebie filmikowi, będąc już przy samym końcu gry, dowiedziałem się, że cienkie kości bestii można kupować - nie miałem pojęcia że w tamtym miejscu jest ten boss z dzwonkami (znałem tylko tego z Caelid), a co dopiero że jest inny sposób na zdobywanie kości niż gonienie biednych kózek.
Nie pierwszy raz spotykam się z krytyką craftingu w ER ale za każdym razem jestem zaskoczony że ludzie nie znajdują zastosowania dla tych przedmiotów. Nie mówię o przechodzeniu całej gry na wykraftowanych przedmiotach czy korzystaniu z wybranych jako elementów builda (choć to ostatnie w sumie mogę sobie wyobrazić). Używanie ich w normalnych, regularnych walkach w zwarciu ze zwykłymi przeciwnikami też raczej nie ma sensu. Ale czasem mam sytuacje, gdy wolę uniknąć bezpośredniego starcia, a ułożenie terenu mi to umożliwia. I wtedy mogę sobie spokojnie z jakiejś wyniesionej pozycji rzucać garnkami eliminując albo osłabiając przeciwników. Wielokrotnie uratowało mi to życie, zwłaszcza w zamkniętych lokacjach, które trzeba przejść od punktu A do punktu B i nie mogę po prostu ominąć niektórych przeciwników, a np. kończą mi się już estusy, więc każda walka jest ryzykiem że będę musiał zaczynać daną lokację od początku. Albo w starciu z przeciwnikami, których nienawidzę, jak te łapy albo abductor virgin, którzy są jednocześnie bardzo wytrzymali i zadają duże obrażenia. Wolę wtedy zachowywać bezpieczną odległość i zadawać im obrażenia rzucając garnkami. Oczywiście wszystko to z pozycji builda opartego na zręczności, tacy magowie mają oczywiście swoje czary do radzenia sobie w takich sytuacjach.
Inna sytuacja kiedy znajduję zastosowanie dla consumables to walki z bossami. Mam jakiegoś, który np. dwoma atakami magicznymi zeruje mi HP, to maksymalizuję sobie ochronę przed magicznymi atakami czym się da: od zbroi, przez amulety po właśnie przedmioty z craftingu. Moja odporność przed i po takim przygotowaniu się to jak niebo i ziemia. Przez to że to walki z bossami, a mają oni różnego rodzaju ataki (a do tego też nie do każdego się tak bardzo przygotowuję), to problem ograniczoności tych przedmiotów nie jest taki zauważalny.
Inna rzecz, że nigdy aktywnie nie zbierałem składników do tych przedmiotów, tzn. nie sprawdzałem czego mi brakuje do którego przedmiotu i nie wybierałem się w ich poszukiwanie i zbieranie. Nawet do końca sobie nie zdawałem sprawy z rzadkości czy unikalności niektórych z tych składników, o których wspomina xandon (przez 240 godzin mojej gry nie uśpiłem ani jednego przeciwnika, nie wiem nawet jak wygląda animacja zasypiającego wroga). Ale wiele z nich jest bardzo pospolitych i zbierają się niejako same, gdy się po prostu przemierza świat i automatycznie wciska X, gdy mija się grzyby czy inne rośliny. Niektórych z nich mam chyba setki, nawet nie wiem ile w przybliżeniu, bo powyżej 99 sztuk automatycznie przechodzą do schowka, a tam zwykle nie zaglądam. Ale w ekwipunku wiele z nich mam zawsze 99. I te powszechne składniki wystarczają do stworzenia kilku garnków, ognistych itp. O tych, na których stworzenie składników mi brakuje nawet nie myślę, korzystam po prostu z tego co mam i często się to przydaje.
Jedna rzecz, z którą się zgodzę że jest dość upierdliwa to niedobór strzał. Bo tu już trzeba polować na zwierzynę, a w to bawiłem się przez chwilę chyba tylko na samym początku w Pogrobnie. Potem często miałem sytuacje że musiałem skorzystać z łuku, więc wyposażam go, ale orientuję się szybko że nie mam czym strzelać. Więc tu już lepiej kupować strzały u kupców, tylko trzeba jeszcze wiedzieć który kupiec ma jakie strzały no i pamiętać o ich uzupełnianiu.
Faktycznie, podobno ten glitch nadal działa. Problem w tym, że wymaga przeniesienia się do konkretnego miejsca na mapie w milisekundowym okienku czasowym, co jeszcze utrudnia pad, w którym przycisk od mapy nie zawsze zaskoczy. Także te próby spowodowały już we mnie więcej frustracji niż jakikolwiek boss. Będę musiał odpuścić tę łaskę, choć niechętnie, bo chciałem mieć całą mapę odkrytą w 100%.
Pytanie: czy w Przeklętym Farum Azula, jeśli pominie się pierwsze miejsce łaski (Rozpadający się grób bestii), jest sposób na powrót do niego? Przebiegłem cały pierwszy odcinek uciekając przed bestiami i szukając miejsca łaski i znalazłem dopiero drugie, to za smokiem, a wiem że w pierwszej części tego obszaru zostawiłem kilka przedmiotów, więc fajnie byłoby móc tam wrócić.
Trudno o bardziej dosłowną ilustrację przerostu formy nad treścią niż sprzedawanie luksusowego wydania gry z pudełkiem na płytę z grą bez płyty z grą.
Damn. Chciałem kupić premium tylko dla tej gry. Daj znać gdyby się jednak pojawiła, albo gdyby się potwierdziło że to błąd gry online.
Nie CGI? Wyglądają na pewno lepiej niż w Hobbicie, ale nadal widać wyraźnie że to jest CGI
To czekamy na wasz test nowego plusa, zwłaszcza wstecznej kompatybilności i streamingu. Może też jakiś materiał na tv gry, żeby było widać jak to wszystko działa w polskich warunkach?
Rozumiem że można w pewnym momencie poczuć znużenie bo gra jest wprost gigantyczna i wciąż zdumiewa mnie ile tam jest zawartości, nie spodziewałem się że będzie aż tak duża. Sam muszę ją czasem odłożyć na bok, bo pochłania mnóstwo czasu, a ma się w końcu też obowiązki. Z drugiej strony czekałem na Elden Ringa od samej zapowiedzi, więc ponad 2 lata, jako fan twórczości Miyazakiego wiedziałem na co czekam i to dostałem, a nawet więcej :) I znużenie mi raczej nie grozi. Więc ja się po prostu powoli tym rozkoszuję i liczę że jeszcze dużo przede mną :) Twój opis śnieżnej krainy przeleciałem tylko wzrokiem, bo jednak trochę za dużo informacji dla mnie :D Ja akurat uwielbiam śnieżne miejscówki w soulsach i to co dotąd tu zobaczyłem mi się bardzo podoba :)
gdybym miał dokładne przejść całe Elden Ring za pierwszym razem to wysiadłbym w okolicach Stolicy lub najpóźniej w śnieżnej krainie. A najgorsze doświadczenie jakie sobie mogę wyobrazić to zrobić 100% Elden Ring w jednym przejściu. Katorga.
Ja przeciwnie. Staram się zrobić wszystko w 100% przy pierwszym podejściu. Zdobyć wszystkie przedmioty, zrobić wszystkie questy, odkryć wszystkie miejsca, zajrzeć w każdy kąt. Dzięki temu będę miał dobre spojrzenie na wiekszość rzeczy jakie gra ma do zaoferowania i kolejne przejścia mogę robić w bardziej zogniskowany sposób, mogąc od początku wybierać z kompletnego ekwipunku, robiąc questy inaczej i pomijając to co mnie nie interesuje. Ja właśnie lubię powoli wszystko odkrywać i wiedzieć że wyciskam z gry wszystko co jest do wyciśnięcia. Gram mniej więcej tak jak FightinCowboy w swoich 100% walkthrough, ale tym razem właśnie nie korzystając z jego pomocy. Mam teraz 180 godzin na liczniku i właśnie doszedłem do zimowej krainy. To co było wcześniej zrobiłem prawie w 100%, z wyjątkiem grobów bohaterów, podziemi Leyndell i paru innych rzeczy, do których wrócę jak będę miał ochotę.
Swoją drogą piszesz że odpadłbyś najpóźniej w śnieżnej krainie. Nie zdradzając za dużo, czy to nie jest właściwie końcówka gry?
Tak niszowa że przez kilka miesięcy nie można było otworzyć lodówki żeby nie wyskoczył Ci RDR2, włącznie z South Parkiem, w którym przez cały jeden sezon przewijały się żarty związane z tą grą
Jeśli nie masz ambicji by do wszystkiego dojść samemu, to nic nie stoi na przeszkodzie, by wskazówki do questów znaleźć w internecie :) Część uroku tych gier to zbiorowe wysiłki, by odkryć wszystko na 100%, wszystkie zależności między twoimi działaniami itd. Samemu trudno wszystko rozwikłać i mieć pewność że przeszło się grę na 100% (nawet jeśli zdobyłeś platynę), ale czego nie zrobisz sam, to zrobi wspólnie społeczność.
To teraz rozumiem. Jakoś cały czas myślałem że to klątwa. Dość dziwna decyzja żeby w grze, w której umiera się cały czas na różne sposoby wyszczególnić jeden typ śmierci i nazwać go po prostu "śmierć" jako coś innego od np. śmierci od zgnilizny.
Zaraz. Czy nagła śmierć to klątwa z poprzednich gier? Czarny pasek i te żaby?
A odpowiedzi w samej grze Cię nie satysfakcjonują?
Niewrażliwość - twoja odporność na różne trucizny i zgniliznę
Krzepa - twoja odporność na krwawienie i odmrożenia
Skupienie - twoja odporność na senność i ataki szaleństwa
Wigor - twoja odporność na śmierć
Obrażenia niefizyczne - wszelkie obrażenia niezadane normalną, konwencjonalną bronią jak miecz czy topór. Magia, ogień, błyskawice, święte.
Przyznam że sam nie wiem co właściwie robi wigor i czym jest ta "odporność na śmierć" i "podatność na natychmiastową śmierć".
Omg zagram wreszcie w oryginalne Demon's Souls. Dla mnie wystarczający powód by wykupić sobie droższy wariant
A jak w ogóle działa 11 teraz? Warto już aktualizować czy lepiej czekać na poprawki?
Zgadzam się, dużo pomocnych wiadomości od innych graczy. Oprócz wskazywania ukrytych przedmiotów, ścieżek, pobliskich miejsc łaski, strategii walki z bossem ("spróbuj ognia/świętych obrażeń") itp., ostrzegają Cię też przed niebezpieczeństwem albo mówią, że np. dana ścieżka jest ślepa i nie znajdziesz tam żadnego przedmiotu, więc możesz odpuścić sobie np. ryzyko upadku w przepaść. Inna rzecz że ktoś może jednak kłamać, ale jak dotąd akurat na tego typu wiadomościach się nie zawiodłem (zwykle jednak sam sprawdzam).
Obok tych mniej pomocnych często znajdziesz wiadomości o "kłamcy", no i plamy krwi :)
A moim zdaniem Naughty Dog daleko do Fify.
Daleko do Naughty Dog? A co to, Naughty Dog jest jakimś absolutnym punktem odniesienia dla całej branży gier i każdy deweloper musi dążyć do upodobnienia się lub przebicia tego konkretnego studia? Wyścigi i RTSy też porównujesz to The Last of Us?
brak progresu
Jak nie progresujesz to znaczy że po prostu nie umiesz w to grać.
No niestety drogi autorze, pisanie takiego artykułu dla tej publiczności to jak rzucanie pereł przed wieprze, o czym - co widać z tytułu - wiedziałeś.
Rad jednak jestem widząc, że ludzi wysokiej kultury również można tu spotkać.
Polecieli z tymi 30 mln Elden Ring. 2 tygodnie temu oficjalnie informowali o 12 mln i to na wszystkich platformach.
Po 15 godzinach to Ty ledwie liznąłeś tę grę.
To co piszesz że było w Dark Soulsach i Bloodbornie jest też tutaj, może nawet jest tego więcej i jest to wszystko bardziej jasne i podane wprost. Po prostu jest to rozrzedzone w ogromnym świecie, gdzie masz dużo wolności i gra wymaga od Ciebie trochę więcej inicjatywy, żebyś poszukał rozwiązań, postaci, kontynuacji wątków itd. Ale to tam jest. Twoje doświadczenie może być na pewno bardziej jak to w Bloodbornie po jednym przejściu gry, gdy już wiesz co gdzie jest, albo gdy pomożesz sobie internetem. Wtedy zamiast błądzić możesz iść od zadania do zadania.
Piszesz kompletne bzdury pokazujące tylko że nie grałeś w ogóle, albo grałeś za krótko. Tylko iść i zabijać? Jasne, można, gra Ci na to pozwala, ale jeśli to robisz to tylko z własnego wyboru :) Moim zdaniem Elden Ring ma dużo więcej wspólnego z klasycznymi RPGami niż te gry, które się dzisiaj zalicza do tego gatunku. Grając w Eldena czuję coś podobnego do papierowych RPGów albo - spośród gier wideo - do Skyrima, że tworzysz własną historię, własne przygody - wyruszasz przed siebie, w nieznane, nie wiesz co Cię spotka, ale powoli odkrywasz ten świat, różne jego zakamarki i tajemnice. Obok głównych zadań fabularnych stawianych Ci przez grę, sam stawiasz sobie mnóstwo mniejszych celów. Tworzysz swoją postać poprzez rozwijanie statystyk, zbieranie ekwipunku, modyfikowanie go, eksperymentowanie, także poprzez wybory - tak, są tutaj wybory. Masz różne historie, często niejednoznaczne. Od Ciebie zależy, jak te historie zrozumiesz, po której stronie się opowiesz - choć nie zawsze Twój wpływ na rozwój wydarzeń jest dla Ciebie od razu oczywisty, bo różne zależności między różnymi questami często wychodzą dopiero po kilku przejściach gry, albo po wspólnych wysiłkach społeczności w ich rozwikłaniu, co też jest fajne i w typowych grach AAA niespotykane :). Po prostu wszystko jest tu dużo bardziej subtelne, ale moim zdaniem to jest plus - daje dużo więcej pola dla Twojej wyobraźni, wymaga od Ciebie dużo więcej zaangażowania i ciągłego składania sobie w głowie (lub na papierze :)) wszystkiego do kupy, interpretowania, dopowiadania itd. Albo możesz to wszystko olać i iść i zabijać, iść i zabijać ;)
Zabawne że obok zarzutów o bycie kopią pozostałych soulsów (dosłownie 5 lub 6 innych gier - gier, które stworzyły własny oryginalny styl i "osobowość") regularnie pojawiają się zarzuty, że Elden Ring nie jest kopią innych mainstreamowych gier :) I po co Ci ten bestiariusz? Potrzebujesz żeby gra Ci powiedziała jakie słabe punkty ma dany przeciwnik i czego musisz na nim użyć, zamiast samemu to odkryć? Mało masz czytania? Wiele informacji, które w typowych grach RPG znajdziesz w bestiariuszu, tu znajdziesz rozsiane w opisach przedmiotów. Pozostałe rzeczy możesz wnioskować z otaczającego świata, ze środowiska w którym dany stwor żyje, z tego jakiego masz głównego bossa na danym obszarze itd. Jak tak bardzo zależy Ci na bestiariuszu, bierz zeszyt i napisz go sobie sam :) Są tacy, którzy to robią i dla których samo to jest zabawą - efekty tego możesz znaleźć np. na wiki.
Ludzie płaczą o oryginalność i odkrywczość w grach, a gdy w końcu to dostają to okazuje się że ich to przerasta :)
Ja jestem ciekaw w co grają ci wszyscy narzekający na Elden Ringa jako odgrzewany kotlet czy pusty świat beż ciekawych aktywności.
Polecam postawić krzyżyk na tej firmie i dać sobie spokój z czekaniem na GTA VI. Jest tyle ile innych gier o wiele bardziej wartych waszych pieniędzy i czasu niż ten syf.
A co to za argument z Europy i Polski? Wiedźmin to globalna marka i ta część powinna być bardziej inkluzywna, dlatego liczę że cech kota będzie reprezentowany przez najbardziej majestatycznego drapieżnika z Afryki, czyli lwa.
Nie znam się specjalnie na silnikach, ale czy styl graficzny nie jest niezależny od tego na jakim silniku działa gra?
Uczę się i pracuję z wieloma Ukraińcami. Wszyscy rozmawiają ze sobą po rosyjsku.
Na PS4 przeszło 6 GB do pobrania.
W liście poprawek z poziomu PS4 wspominają też poprawę płynności, ale jeszcze nie sprawdziłem jak to wygląda w praktyce.
Patrząc na potężną i długą kampanię reklamową Cyberpunka z całym tym hypem i Keanu Reevsem na czele, to tylko jeszcze lepiej świadczy o Elden Ringu.
Żeby jeszce lepiej unaocznić skalę sukcesu Elden Ringa warto wspomnieć, że Bandai oczekiwało 6 mln kopii sprzedanych w pierwszy miesiąc. A tymczasem liczba to została dwukrotnie przebita w nieco ponad połowę tego czasu.
Swoją drogą na stronie Fromsoftware kilkukrotnie mówią o poszerzaniu IP poza same gry. Ciekawe o co może chodzić. No i miejmy nadzieję na jakieś dodatki, w stylu tych do DS3 czy Bloodborne'a!
Już są oficjalne dane: 12 mln kopii (wg oficjalnego konta Elden Ring na Twitterze). To dane po niecałych 3 tygodniach od premiery. Przypomnę, że oczekiwania Bandai wynosiły 6 mln w pierwszy miesiąc, jeśli dobrze pamiętam.
Skoro tak, a sprzedaż wydań na PC to 40% wszystkich sprzedanych kopii to w sumie mamy ponad 20 mln sprzedanych egzemplarzy
Dawniej, aby gra otrzymała 10/10 musiała być grą wybitną, ponadprzeciętną, wybijająca się na tle konkurencji a w swoim gatunku czymś, co zbiera do kupy najlepsze rozwiązania, rozwija je lub po prostu udoskonala, aby gracz czerpał jak największa przyjemność z rozgrywki. Niestety teraz byle jaka gra dostaje 9/10 czy 10/10, choć w wielu aspektach niczym szczególnym się nie wyróżnia, w niektórych rzecz jasna triumfuje, ale jako całość jest co najwyżej grą bardzo dobrą.
Podaj mi kilka przykładów tych gier, które zebrały tyle maksymalnych not co Elden Ring, o której recenzenci tak samo zgodnie mówią że to arcydzieło i najlepsza gra w historii, a które jednocześnie, jak to mówisz, w wielu aspektach niczym szczególnym się nie wyróżniają, w niektórych rzecz jasna triumfują, ale jako całość są co najwyżej grami bardzo dobrymi. Ponieważ mówisz że teraz byle jaka gra dostaje takie oceny, to powinieneś mieć wiele przykładów.
W Empiku moje zamówienie ma już status skompletowanego, więc będzie do odbioru na czas
Pierwszy w życiu preorder złożony. Mam nadzieję że będzie do odebrania w Empiku w dniu premiery
Czy ktoś znalazł polski sklep, który sprzedaje edycję premierową ze steelbookiem?
No to skoro Ubisoft by zbierał baty, a FS nie zbiera (chociaż jak widać po twoim i kilku innych postach, jednak trochę zbiera) to może jest między nimi jakaś różnica?
To właśnie niech nie ucieka, tylko zostanie i niech sprawia że się będzie chciało jeszcze oglądać ten kanał
Pod jakim względem bloodborne wygląda lepiej od Sekiro? Estetycznie można dyskutować, ale technicznie sekiro jest o niebo lepsze od Bloodborne'a.
Nigdzie, ani w zwiastunie, ani w wypowiedziach aktorów, ani opisie filmu brak choćby najmniejszej wzmianki o Rowling. Tak jakby to trójka aktorów stworzyła cały ten świat.
Metody iście sowieckie.