Co wy ludzie tak się boicie tego limitu czasowego??? Zero ciekawości jak ta mechanika sprawdzi się w praktyce, zero ciekawości dla czegoś innego a potem płaczecie, że dostajecie kolejne odgrzewane kotlety.

No i pięknie, że Polacy znowu dowieźli i w końcu mamy na rynku jakąś nową markę klimatycznych i dojrzałych RPGów z potencjałem na dalszy rozwój, bo od zalewu tej plastikowej, pstrokatej dziecinady dla kitajców i zachodnich sojaków to szło zapomnieć, że RPGi mogą wyglądać inaczej niż takie infantylne, inkluzywne gówno z dialogami jak w paradokumentach Polsatu, którym raczą nas wielkie korpo w ostatnich latach.
Oby się jeszcze dobrze sprzedało i pozwoliło twórcom w pełni rozwinąć żagle przy następnym tytule.
Fajny eksperyment z tym limitem czasowym. Zawsze coś nowego w jakiejś wyższej, niż indie jakosci
Zapowiada się gra w kategorii po prostu dobrej, natomiast cena z czapy za AA tytuł który wynosi 290 zł.
Dobrze, że można kupić klucz za 205 zł czyli tyle ile powinna moim zdaniem ta gra kosztować.
edit: zakupiłem grę za 194.90 zł (steam)
Mój najbardziej zaufany recenzent to zdecydowanie UV o Grach. Idę właśnie oglądać jego materiał na temat gry.
będziecie raczej skazani na eksplorowanie wciąż niewielkiego wycinka mapy i wykonywanie miałkich „aktywności”, które kojarzą się raczej z grą Ubisoftu aniżeli dziełem współtwórców Wiedźmina. Dysonans może zatrwożyć.
Mam dysonans po przeczytaniu tego zdania, bo w Wiedźminie 3 ta eksploracja była taka właśnie miałka i ubisoftowa - powtarzalne aktywności pod pytajnikami w otwartym świecie, więc jak najbardziej kojarzy mi się z dziełem współtwórców Wiedźmina.
Liczyłem na ciekawe linie fabularne, dorównujące zadaniom z prologu – lecz zamiast tego trwonimy czas na takie bzdury jak czyszczenie posterunków z żołnierzy Czyszczenie obozów bandytów, niszczenie gniazd potworów, czyszczenie opuszczonych miejsc... uwalnianie eskortowanych więźniów bądź niszczenie beczek z krwią czy innych zasobów kluczowych dla funkcjonowania małego imperium wampirów (wrakirów)… Strzeżone skarby, opuszczone skarby, miejsca mocy...
Ten fragment recenzji brzmi jak: aktywności poboczne podczas eksploracji przypominają gry Ubisoftu zamiast Wiedźmina 3 - a następnie autor wymienia opcje analogiczne do aktywności pobocznych z Wieśka 3.
Z recenzji wynika, że gra jest dobra. Optymalizacja czy jakieś inne wymienione mankamenty to rzeczy, które można z czasem naprawić. Po patchach na pewno sam zagram za jakiś, nieprzesadnie odległy, czas :)
Z treści recki spodziewałem sie 6-7 a nie 8 tak szczerze mowiąc, chyba jednak wróciliście do inflacji ocen.
Expedition 33 wydali za 180 zł.
289 zł za grę AA od debiutującego studia to dużo.
Zapowiada się gra w kategorii po prostu dobrej, natomiast cena z czapy za AA tytuł który wynosi 290 zł.
Dobrze, że można kupić klucz za 205 zł czyli tyle ile powinna moim zdaniem ta gra kosztować.
edit: zakupiłem grę za 194.90 zł (steam)
Jest to AA, nowe studio co prawda z weteranami W3 ale nadal nowe a cena wywalona w górę wyłącznie przez molocha bandai namco.
E33 również był to tytuł AA nowego studia złożonego z weteranów ubisoft - więc jeśli E33 to AA naturalnie Dawnwalker jest AA jeśli koszty produkcji z niewiadomych przyczyn nie okażą się wysokie bo to również wpływa na to czy tytuł jest AA.
Z recenzji wynika, że gra jest dobra. Optymalizacja czy jakieś inne wymienione mankamenty to rzeczy, które można z czasem naprawić. Po patchach na pewno sam zagram za jakiś, nieprzesadnie odległy, czas :)
Oczywiście, moja kasa zdecydowanie zostanie póki co w kieszeni i myślę że nie jestem osamotniony w tej ocenie. Gracze w zdecydowanej większości nie lubią limitów czasowych, a już zwłaszcza w grach RPG.
To nie zagrasz, mała strata. Twórcy to przeżyją.
W gamingu każdy finansowy floop składa się z indywidualnych decyzji pojedynczych graczy że nie kupią produktu. Oczywiście ani nie życzę ani nie wróżę tego twórcom tej gry.
Mój najbardziej zaufany recenzent to zdecydowanie UV o Grach. Idę właśnie oglądać jego materiał na temat gry.
Czyli tak jak pisałem. Historia wychwalana pod niebiosa, żeby naciągnąć ocenę... i tyle plusów. Do tego powtarzalna walka i mapa upstrzona rozwadniaczami.
Edit: Doczytałem całość i widzę, że gameplay i mechaniki muszą leżeć po całości skoro po prologu recenzentowi nie chciało się grać. W tym siła Gothica, Kingdom Come czy AC, że tam sam gameplay, rozwój postaci sprawiają ogromną frajdę a tu widać męczarnia, żeby dojść do kolejnego questa. Gra typowo youtubowa.
gameplay i mechaniki muszą leżeć po całości
Nie, nie leżą. Większość z nich jest zupełnie w porządku.
Jak nie chce się grać to gameplay nie może być dobry
Może. Mamy inne spojrzenie na świat :)
Zaraz po premierze ktoś zrobi taką kompilację wszystkich cutscenek i kluczowych dialogów z questów głównych i można sobie będzie to obejrzeć jak serial bez tracenia czasu na zapychacze czy irytujące mechaniki gry (w tym te czasowe).
Co tam tak bardzo nie zagrało, że pomimo "w porządku" gameplayu nie chciało ci się grać? Że sam gameplay nie wystarczył?
Tutaj trzeba włożyć trochę wysiłku, żeby odkryć wszystkie smakowite narracyjne kąski.
Dla mnie gigantyczny plus. Bardzo lubię sam sobie projektować rozgrywkę i przygodę, a nie grać tak jak sobie to twórcy zaplanowali. Nie mam najmniejszego problemu z błąkaniem się po świecie, jest to 100 razy ciekawsze niż latanie jak kot z pęcherzem za wyświetlonymi ikonkami zadań.
na ten moment gra cierpi na pewne problemy techniczne. Największym z nich jest optymalizacja
A to jest dealbreaker jeśli chodzi o kupno na teraz. Od gry za ponad 250 zł i aspirującej do AAA, oczekuję co najmniej dobrej optymalizacji.
Czekam więc na patche i pewnie pierwszą obniżkę.
Gra kupiona i tak :) i będzie grane, aż się " pochorowałem " żeby mieć czas na delektowanie się tym tytułem. Z całego serca , życzę dobrej sprzedaży i powstania całej serii gier spod znaku wampirów.
Dziękuję za recenzję miło się czytało, teraz trzeba ograć samemu.
Tym czasem w grze to strzało w kolano, jarałem się ale teraz to napewno nie kupię
Odstrasza konieczność czyszczenia mapy dla levelowania, system upływu czasu i system walki. W dodatku, wszystkich lejesz mieczem i nie ma różnorodności. Poczekam na promki, bo te 8/10 jest mocno podejrzane.
Po recenzji, to dla mnie takie 7/10. Może kiedyś ogram...na razie nie jest nawet w top 50 gier które mam do ogrania w pierwszej kolejności😅 Bo kupka do nadrabiania sięga Wiedźmina 3. Także tego. Zdąży mocno stanieć, załatana będzie, coś się pewnie zmieni w samym gameplayu.
Z tego co mówił UV na swoim kanale to grając na normalu można wyczyścić mape w 30dni nie rozwijając postaci na maxa. Problem się robi na wyższym poziomie trudności
Z treści recki spodziewałem sie 6-7 a nie 8 tak szczerze mowiąc, chyba jednak wróciliście do inflacji ocen.
Przymuszałem się tylko przez parę godzin po prologu, potem wracałem do gry z wielką ochotą.
"Choć męczyłem się przez parę godzin po prologu, to później gra wciągnęła mnie bez reszty i nie mogłem się doczekać powrotów do Kotliny Sangorskiej"
Z jednej strony ten upływ czasu to coś totalnie nie dla mnie a z drugiej strony brzmi to na tyle ciekawie, że będziemy musieli tym czasem umiejętnie operować - a rozwój umiejętności też ten czas zabiera, że chyba to zrobie tak jak twórcy przewidują i dopiero za drugim razem wrzucę moda na usunięcie tego ograniczenia (który powstanie na jakieś 1000000000%)
Expedition 33 wydali za 180 zł.
289 zł za grę AA od debiutującego studia to dużo.
Przynajmniej w Blood of dawnwalker jest co robić bo E33 to bieganie od A do B i toczenie nudnej walki z nagrodą tak żenującą, że po 2h się tylko prze do końca gry.
Brzmi jak gra która za rok-dwa po łatkach i za 30-50 zł będzie bardzo fajna
Fajny eksperyment z tym limitem czasowym. Zawsze coś nowego w jakiejś wyższej, niż indie jakosci
A dlaczego autor skoro ma najnowszą grafę AMD nie włączył generowania klatek tylko męczył sie na 25fps?
Bez pomocą "Frame Generation" to będzie dobry test optymalizacji. Żeby sprawdzić, czy gra dobrze działa i nie odnotuje duży spadek płynność w kluczowym momencie. Tak robią recenzenci.
Poza tym, jeżeli bazowe FPS spadnie do poniżej 30-40, to Frame Generation będzie działać dużo gorzej i będzie występować więcej błędów w obrazie.
Sam RPG wydaje się ciekawy, niestety klimat dark fantasy połączony z elementami horroru nie jest czymś, co mnie przyciąga, a już szczególnie motyw wampirów. Niemniej życzę twórcom powodzenia.
Smutno. Chętnie bym zagrał gdyby nie...wampirek. Te stworki bawią mnie od dzieciństwa. Podobnie jak wilkołaki. A później, gdy popkultura robiła z tymi stworzonkami misz-masz typu wampir z licealistką, wilkołak z licealistą, trójkąty, czworokąty, to stały się parodią samych siebie. Nie ma tu mowy o 'wczuciu' się w postać, bo się człowiekowi głupawka śmiechowa włącza.
Ciekawy pomysł na wilkołaka jest też w filmie Eight for Silver.

No i pięknie, że Polacy znowu dowieźli i w końcu mamy na rynku jakąś nową markę klimatycznych i dojrzałych RPGów z potencjałem na dalszy rozwój, bo od zalewu tej plastikowej, pstrokatej dziecinady dla kitajców i zachodnich sojaków to szło zapomnieć, że RPGi mogą wyglądać inaczej niż takie infantylne, inkluzywne gówno z dialogami jak w paradokumentach Polsatu, którym raczą nas wielkie korpo w ostatnich latach.
Oby się jeszcze dobrze sprzedało i pozwoliło twórcom w pełni rozwinąć żagle przy następnym tytule.
Pomijając politykę, bo tu już Godrikus napisał wystarczająco, to nigdy nie zrozumiem tego podejścia, że kolorowo = źle, niedojrzale, nieklimatycznie. Wiedźmin w samym stylu graficznym (a swoją drogą, to to chyba nie jest nawet screen z samej gry, tylko tej pierwszej prezentacji E3) w ogóle nie sili się na jakiś mrok. Jako mocny kontrargument można przytoczyć Toussaint, ale nawet i w samej podstawce mamy mnóstwo kolorytu w scenerii, nawet w tym bagnistym Velen potrafi być "przaśnie i kraśnie, jurnie, żurnie, podpiwkowo i lnianie", że tak zacytuję Sapka. W Bg3 poza lokacjami bardzo nasłonecznionymi mamy mroczniejszy i ciemny Underdark czy cały 2 akt w Shadow-Cursed Lands czy mnóstwo katakumb, świątyń złych bóstw i tak dalej, a i w samej tematyce sporo mroku i gore - zwłaszcza w przerysowanej pod tym względem ścieżce Dark Urge.
Ogólnie to dla mnie plus, że te gry w swym stylu artystycznym w jeden konkretny klimat nie celują i jest tu różnorodność, tak jeszcze rozumiałbym nawet preferencje co do jednego - ale co wydaje mi się dopiero niedojrzałe, to nieironiczne wygłaszanie wyższości jednego nad drugim.
Na szczęście są odstępstwa, jak Avowed, Monster Hunter Stories 3, a z innych gatunków, Resonance i nowa Kena.
Czyli w sumie tak jak się spodziewałem, system czasu jest znośny, ale na dłuższą metę bardziej szkodzi niż dodaje do gry coś wartościowego (co było do przewidzenia, bo już niejedna produkcja tego próbowała i wyniki zawsze były takie same).
Całe szczęście, że reszta wyszła solidnie i się broni, co daje nadzieję na dobrą sprzedaż i kolejne projekty od tego studia.
A jak minie 30 dni to co? Gra zmusza, teleportuje, odpala sama cutscene do walki z bossem?
Co jak przegramy, reaload i aż do skutku?
Co po tych 30 dniach? Robimy aktywności które nie zbierały czasu i są dostępne przez całą grę?
spoiler start
Gdy minie 30 dni, tak naprawdę relatywnie mało się zmienia - dostępne aktywności pozostają te same i nadal mamy za zadanie dostać się na zamek Brencisa... tylko z inną motywacją niż dotychczas.
spoiler stop
Co jak przegramy, reaload i aż do skutku?
Co po tych 30 dniach? Robimy aktywności które nie zbierały czasu i są dostępne przez całą grę?
Po prostu .... zabiją ci rodzinę i będziesz miał bad ending. A przynajmniej tak wynika z tego co mówili twórcy. Ot po prostu nie zdążysz ich uratować i zostaną złożeni w ofierze.
Wszystkie poboczne questy i tak można wykonać czy to przed finałem (wtedy po prostu nie zdążymy) czy to finale?
Czas nie zablokuje questów? W sensie zostało mi 2 segmenty, a quest zużywa 3 to i tak mogę się zdecydować go rozpocząć?
Oczywiście jest jakaś zależność questów,jeden wynik determinuje kolejny?
Jeśli natomiast ruszy się na zamek Brencisa i rozpocznie epilog, wszystkie rozpoczęte wątki zostają wymazane z dziennika, a po napisach końcowych nie można kontynuować gry.
Ale te ważniejsze questy ofc wpływają na wynik innych głównych questów?
Czy jest tak, że wynik lub nie podjęcie działania wpływa na inne questy poboczne? Czy tyczy się to tylko głównej fabuły -w sensie zależność i różne wyniki pomiędzy zadaniami?
Ja wiem że inny recenzent, ale tutaj opisano wielkie wady, jak pusty świat po prologu i potrzebę radzenia sobie bez trzymania za rękę. I jechanie równo jakie to złe. Podczas gdy włączam recenzje obydwóch dużych Zeld i ło matko, jakie to cudowne że nikt nie prowadzi po sznurku, nie ma znaczników. Trochę mi to zgrzyta.
Ogólnie po przeczytaniu powyższego artykułu to wyłania się obraz gry, w którą jednak warto zagrać bo stawia na dobrą fabułę a na tym mi najbardziej zależy. Podczas gdy wspomniana Zelda...kto grał ten wie. W skrócie questy były raczej słabe.
To nie jest opisane jako wada. Podejście a la Zelda jest wymienione wśród plusów gry. Problemem jest miałkość aktywności dostępnych bezpośrednio po prologu - gdyby na znalezienie czekały wszędzie questy przynajmniej tak ciekawe jak te w prologu, wszystko byłoby w porządku :)
Gra wyglada całkiem ciekawie, ale z ceną to chyba trochę odjechali. Jawi sie Dawnwalker jak taki AA (czytalem w ktorejs recenzji o topornosci, na rogrywce klatkarz nie wyrabia), a tu cena prawie 3 stówy. Z jednej strony bym chciał wspierać polskich twórców, a z drugiej strony oni sami skutecznie mnie od tego odwiedli.
Nie moje klimaty. Za mroczna. Szkoda, że poszli tą drogą. No cóż, może kiedyś wydadzą inne gry.
No i fajnie. Preorder złożony. Już jestem kupiony narracyjną dowolnością, wyborami i konsekwencjami, czy czasem jako walutą. Niektórzy recenzenci nawet twierdzą, że głównych złoli można zabić poprzez zwyczajne wbicie im się na chatę na Jana bez żadnej zabawy w sidequesty i gra to przyjmie do wiadomości, co bardzo przypomina taką jedną gierkę co to się Fallout New Vegas nazywała. No i dodatkowo ładne panie są.
Brzmi to wszystko jak to gra która zdecydowanie trafi w moje gusta, ale podejrzewam, że część graczy się od tej gry odbije, to jak to tak, żeby "dawkować" sobie sidequesty?
Sidequesty to pół biedy, faktycznym problemem może być to, że czas zjadają też inne aktywności, nawet otwieranie skrzyń. Dla wielu takie balansowanie i zastanawianie się co warto, a czego nie warto robić, może być po prostu zaprzeczeniem dobrej zabawy.
Ale zdaję sobie sprawę, że część graczy która lubi "czyścić mapę" się odbije. Jak na przykład MortismalGaming krytykował dokładnie to.
Wyśmienicie! Jeżeli chodzi o limit czasu, chyba należałoby zignorować część aktywności pobocznych, skoro i tak będą do wykonania po finale.
To ze gra czerpie z Wieska to plus to ze z ubi to minus.Ale chyba najbardziej mi przszkadza czas przejscia 25-30h to jak na RPG mało,no chyba ze to jest +- czas tych 30 dni a potem mozna dalej sobie smigac.Gra zapowiada sie z dobrą eksploracja i w takich grach lubie wrecz sciany lizac a tu na przeszkodzie bedzie stał czas bo zakladam ze nie wszedzie da sie wejsc,dojsc nie podnoszac LVL a samo podnoszenie ma zabierac segmenty czasu.Gre chcialem kupic w EMPIKU na nocnej premierze ale po przeczytaniu recenzji musze sie zastanowic.I mam takie pytanie,czy po tych 30dniach jesli sie nie wyrobie to zadania poboczne pozostaja czy tylko odhaczanie pytajnikow?
Czyli świetna narracja i kotlet optymalizacyjny. Czekam na łatki i jadymy z koksem, myślę, że koło listopada się skuszę na zakup
Gracze narzekają na powtarzalne "ubizadania"...
Gracze narzekają też, jeśli muszą ograniczyć zajmowanie się głupotami...
Gracze chcą różnorodnych opcji, które wpłyną na świat...
Gracze oburzają się zarazem, że niektóre wybory zamykają niektóre ścieżki...
Gracze są głupi?
Ten limit czasowy to tylko taki ogranicznik tak naprawdę... Taka trochę droga na skróty moim zdaniem, tak żeby gracz nie mógł wykonać wszystkich misji, bo "czas" go goni. Z drugiej strony można tę grę przejść parę razy i robić inne zadania, które pewnie są coś na zasadzie, że 80 % to to samo do zrobienia, a właśnei sztuką jest to, żeby wymyśleć coś innego, coś co nie będzie graczy nudziło, ale właśnie co to by miało być? Kurde lubię filmy i gry o wampirach, pewnie zagram, tym bardziej, że to polskie studio to doceniam fest, niech im się powodzi, byle gry były robione z pasji, a nie tylko dla pieniędzy... Wiadomo pieniądze też są ważne, ale jeżeli coś jest robione z pasji to jednak to czuć jak komuś zależy, żeby to wszystko było dopięte. Szczerze to tak tylko się wydaje zrobić grę, a to jest od groma roboty wiadomo... Może kiedyś wymyślą coś co każdy ogarnie i napisze swoją grę nei wnikając w skrypty, programowanie itd.. Wyobraźcie sobie jak każdy mógłby tak od buta napisać swoją grę w pare dni, taką jak załóżmy Wiedźmin 3...
Co wy ludzie tak się boicie tego limitu czasowego??? Zero ciekawości jak ta mechanika sprawdzi się w praktyce, zero ciekawości dla czegoś innego a potem płaczecie, że dostajecie kolejne odgrzewane kotlety.
Wynika to z faktu, że taki system praktycznie nigdy w grach nie działa, choć był testowany kilka razy, a tutaj "przekonanie się", czy jest inaczej, to kwestia ok. 300 zł i nie każdy ma ochotę na taką inwestycję "z ciekawości".
Zero ciekawości jak ta mechanika sprawdzi się w praktyce
Zero.
Wynika to z faktu, że taki system praktycznie nigdy w grach nie działa
Dokładnie, właśnie dlatego przez ostatnie ćwierć wieku użyto jej w grach RPG na oko ze 3 razy.
Gram w gry dla relaxu, a nie dla stresu i optymalnego zarządzania czasem jak w korpo. Życie w Polsce jest wystarczająco stresujące
Natomiast w recenzjach okazuje się że takich czynności jest więcej i głupie przeszukiwanie skrzyń też kosztuje czas. Tak więc wychodzi na to, że jedynie bezcelowe bieganie po mapie i zero interakcji z otoczeniem nic nie kosztuje... i argumenty broniące, że przecież można "zwiedzać" bez ograniczeń, więc czego tu się bać? Tylko ja się pytam po co? Co mi po zwiedzaniu świata jak nic z tym nie mogę zrobić, bo zaraz się okaże, że skrzynia, która sobie siedzi gdzieś w lesie zabierze mi czas gdy chce ją przeszukać w poszukiwaniu nowych itemów...wtf?
Gwoli ścisłości - tylko specjalne, pojedyncze skrzynie wymagają zużycia segmentu czasu, gdy stanowią zwieńczenie (mini)zadania.
Dlatego mam plus dla twórcy "Blood", że znaleźli złoty środek. Limit czasowy jako zasób "złoto" zamiast prawdziwy zegar, to niegłupi pomysł. Będę miał dużo czasu na zwiedzanie i podziwianie świata i to bez presja czasu.
Jak inni twórcy będą tworzyć nowe gry i uznają, że limit czasowy będzie niezbędny, to mam nadzieję, że wezmą przykład od twórcy "Blood".
Czyli średniaczek ala Vampyr, ale z irytującymi limitami czasu. Tak się spodziewałem.
Ogra się jak stanieje (bo cena premierowa to żart) i wyjdzie mod na wyłączenie/ułatwienie tych limitów czasowych. Gram w gry dla relaksu, od stresu i limitów czasowych jest praca/szkoła i trud życia codziennego w Polsce.
"Winię tutaj nienajlepszy procesor, choć i tak nie spodziewałem się, że będzie aż tak wąskim gardłem.
Dlatego zjechałem z rozdzielczością do 1080p, by mieć wszędzie stabilne 60 klatek"
I ze względu na kiepski, Twoim zdaniem, procesor zmniejszyłeś rozdzielczość żeby zyskać więcej klatek?
Mistrz. 🤣
Mogło tak to zabrzmieć, ale niezupełnie taki proces myślowy tam zaszedł 😁
Ale ludzie płaczą o ten system czasu jak on jest fejkiem i tak i każdy już potwierdził, że można w zasadzie zrobić wszystko. Do tego mamy normalne zapisy jak w każdej grze. Ja już dostałem lekkim spoilerem więc żeby innym nie zdradzać nic to powiem, że jak się boicie tego sytemu i przez niego nie chcecie kupić gry to niepotrzebne. Po tych 30 dniach w grze, możecie dalej grać i wszystko dokończyć i to wy decydujecie kiedy gra się skończy.
Wychodzi na to, że Dawnwalker jest ciekawą grą z pomysłami, ale niepozbawioną wad. Takie ambitniejsze AA.
Mam sporo czasu, więc sprawdzę sobie.
PS: Jak patrzę na ten wiedźminowo zagracony ekwipunek to 🤐

Zagrałbym, ale nie zrobię tego z powodu absurdalnej ceny na Steamie. Dostaliśmy jedną z najwyższych cen na świecie. Kto jak kto, ale polski deweloper powinien sobie zdawać sprawę z naszej siły nabywczej i zainterweniować u Bandai aby przelicznik był bardziej sprawiedliwy. Ta gra w Polsce powinna kosztować nie więcej niż 200 zł.
I chyc na kluczykownie. 😉
Sami się o to proszą.
Ciekawe czy ten system czasowy jest nieinwazyjny jak w pierwszym Falloucie.
Poczekam jak grę połatają, wtedy moze się skuszę.
W podsumowaniu(wady) recenzji jest napisane, że sandboks z limitem czasu może zniechęcić. Później w komentarzach czytam, że uplywem czasu można się w zasadzie nie przejmować i eksplorować świat. Chyba straciłem umiejętność czytania ze zrozumieniem bo nic nie rozumiem :)
Cytat z recenzji:
"Jest to abstrakcja (...) zaprojektowana przez Rebel Wolves w taki sposób, by gracz czuł presję (...). W praktyce spokojnie zdążycie zobaczyć wszystkie najciekawsze wątki fabularne"
Na szczęście gra też wyraźnie sygnalizuje, czy dana akcja popchnie czas do przodu - np. zbliżając się do obozu bandytów lub żołnierzy (takiego zaznaczonego ikoną na mapie), usłyszysz dźwięk alarmujący, że wybicie tych wrogów pochłonie czas. Z kolei do skrzyń ze skarbami, nad którymi wisi ikonka klepsydry, możesz nawet zajrzeć, a czas popłynie dopiero, gdy zdecydujesz się zabrać przedmioty.
Dzięki za recenzję. Chłopaki w komentarzach przypomniały mi, że nadal mam do przejścia Vampyra, więc na Dawnwalkera poczekam aż cena trochę spadnie i ją połatają, ale bardzo się cieszę, że gra wyszła nieźle, będzie grane
Ten upływ czasu jest nielogiczny niestety, w jaki sposób się to dzieje i przez co. Słabiutko. Niepotrzebny "bajer".
będziecie raczej skazani na eksplorowanie wciąż niewielkiego wycinka mapy i wykonywanie miałkich „aktywności”, które kojarzą się raczej z grą Ubisoftu aniżeli dziełem współtwórców Wiedźmina. Dysonans może zatrwożyć.
Mam dysonans po przeczytaniu tego zdania, bo w Wiedźminie 3 ta eksploracja była taka właśnie miałka i ubisoftowa - powtarzalne aktywności pod pytajnikami w otwartym świecie, więc jak najbardziej kojarzy mi się z dziełem współtwórców Wiedźmina.
Liczyłem na ciekawe linie fabularne, dorównujące zadaniom z prologu – lecz zamiast tego trwonimy czas na takie bzdury jak czyszczenie posterunków z żołnierzy Czyszczenie obozów bandytów, niszczenie gniazd potworów, czyszczenie opuszczonych miejsc... uwalnianie eskortowanych więźniów bądź niszczenie beczek z krwią czy innych zasobów kluczowych dla funkcjonowania małego imperium wampirów (wrakirów)… Strzeżone skarby, opuszczone skarby, miejsca mocy...
Ten fragment recenzji brzmi jak: aktywności poboczne podczas eksploracji przypominają gry Ubisoftu zamiast Wiedźmina 3 - a następnie autor wymienia opcje analogiczne do aktywności pobocznych z Wieśka 3.
Powiedziałbym, że była dużo słabsza od ubisoftowej. W grach Ubisoftu, jakkolwiek powtarzalne, czyszczenie mapy jest jednak przyjemne, bo mechaniki są dość dopracowane. W Wiedźminie odkrywanie znaczników boleśnie przypominało jak nijaki system walki ma ta gra. Zwłaszcza te wodne lokacje na Skellige były mordęgą, jeśli komuś przyszło do głowy zrobić wszystko.
Grę chyba jednak odpuszczę. Za bardzo przypomina mi Wiedźmina 3.
Mam ten tytuł na radarze, ale...
... nie cierpię limitów czasowych, od premiery pierwszego Fallout'a. Także pewnie się zaopatrzę, po pierwszej przecenie, kiedy kurz już mocno opadnie.
Wszyscy tak narzekają na tą "Ubisoftowość" ale robiąc grę z otwartym światem trzeba iść na jakiś kompromis, świat musi być czymś wypełniony, nie da się zmieniać gameplaya co 30 minut, nawet taka Zelda z pierwszego Switcha miała pusty świat, wypełniony podobnymi aktywnościami, tylko że tam trzeba było samemu wpaść na to, jak coś rozwiązać. Dragon Age Inkwizycja to było MMO pod płaszczykiem single player i został GOTY, Wiedźmin 3 też miał masę znaków zapytania, po prostu, w świecie gry muszą być jakieś aktywności a gameplay musi być stały i czytelny, inaczej będzie taka padaka jak w Crimson Desert, gdzie mamy czynności, które wykonujemy raz, questy polegające np. na czyszczeniu komina i ściąganiu kota z dachu, oraz kilka czynności pod jednym przyciskiem.
Zamiast kopiować powtarzalne aktywności można rozmieścić różne "dungeony" czy jakiekolwiek obiekty do eksplorowania, gdzie będzie jakaś angażująca seria potyczek w ciekawej scenerii, może jakiś minibos na końcu - coś, czemu trzeba poświęcić czas, zamiast odhaczyć kolejny pytajnik. Tu oczywiście dużo zależy od bestiariusza, żeby to było różnorodne i ciekawie zrealizowane, a nie kopiuj-wklej 5 obozów takich samych bandytów z hersztem albo jeden typ moba w każdych podziemiach.
Można zaprojektować małe spotkania - jakichś ciekawych NPC, jakieś zainscenizowane miniscenariusze, na które gracz natrafia. Coś unikalnego i niepowtarzalnego, co może nie zajmie gracza na więcej niż parę minut, ale będzie czymś świeżym, przedstawi jakiś konflikt, zmusi do wyboru, refleksji, przyjęcia własnego zdania w jakiejś sprawie.
Do tego system walki - jeśli robisz grę na 40+ godzin, to rozwój postaci i walka muszą ewoluować, bo jak nic się w tym aspekcie nie zmienia, jak np. właśnie w Wiedźminie 3, to szybko wkrada się nuda i po prostu odechciewa się dalszej gry.
Dungeony kojarzą mi się z bardzo powtarzalnymi lochami ze Skyrima ale z drugiej strony, żałuję, że jest ich tak mało np. w AC.
Dungeony kojarzą mi się z bardzo powtarzalnymi lochami ze Skyrima ale z drugiej strony, żałuję, że jest ich tak mało np. w AC.
Widzisz, ja właśnie bardzo lubię dungeony w grach Bethesdy od czasu Morrowinda. Każda deadryczna kaplica na horyzoncie, każdy grobowiec, jaskinia, twierdza - zawsze wzbudzały u mnie dreszczyk emocji, bo łażenie po powierzchni oferowało co najwyżej ładne widoki i skrzekacze :P Może te dungeony miały powtarzalny wygląd, ale wewnętrzny layout był zwykle unikalny i mimo wszystko z biegiem czasu pojawiały się potężniejsze potwory i lepsze nagrody. W sumie dla mnie idealnym otwartym światem do eksploracji był chociażby Fallout 4. Ja się potrafiłem dobrze bawić eksplorując kolejne ruiny, a i powierzchnie całkiem spoko tam zagospodarowano robiąc labirynty z miejskich ulic i wertykalne obszary, bo były jakieś estakady itp. Nawet nie potrzebowałem questów i fabuły żeby się dobrze bawić.
Nie dzięki eksploracji i światowi, ale MIMO ich, a otwarte światy z fajną eksploracją istnieją i nie są znowu takie rzadkie: Crimson Desert, Fallout NV, gry Piranii - nawet te słabsze
Nie grałem, jak już wspomniałem, ale ludzie powtarzali mi ciągle, że to RPG akcji i w wielu aspektach wzorowano się na Wiedźminie 3, dlatego z takiego założenia wyszedłem.
Tutaj praktycznie nigdy fabuła nie była jakaś super, to też był pretekst dla gameplayu, eksploracji i walki, fabularnie wyróżniłbym tylko AC II, AC III, Unity i Origins.
Niczego to nie zmienia. Nie typowałbym fabuły jako elementu definiującego gatunek komputerowych RPG. Współcześnie stworzony dungeon crawler może mieć szczątkową fabułę zamkniętą w jednym zdaniu, pojedynczy quest główny i zero dialogów, ale nie przestaje być z tego powodu komputerowym RPG. Ale nie ma sensu spierać się o definicje, bo każdy ma własną i gracze różnie klasyfikują te same gry.
Ja też mam ograniczony czas na granie, a devsi dołożyli mi jeszcze swoje dodatkowe limity. Nie wierzę, że to się uda. Ktoś już o tym wspomniał, że najpewniej do tego szybko powstanie mod, trainer albo inne obejście. Już widzę poradniki na YT, jak grać, żeby w pierwszym podejściu wycisnąć z gry maxa i nie podchodzić drugi raz...bo lepiej jest pograć w inny tytuł niż podchodzić drugi raz do tego samego i celować w inne linie fabularne.
Niby doświadczeni twórcy, a pakują do gier rozwiązania, które od niej odpychają. Umówmy się, gdyby tego nie było nikt by nie wspomniał: ej, a może tak ograniczyć grę przez jakiś limit czasowy?
Pamiętacie Pierwsze Kimgdom Come i sznapsa do zapisu gry? - Nikt o to nie prosił, ale wcisnęli...szybko powstały mody oraz oficjalny patch całkowicie wyłączający tą niepotrzebną mechanikę.
Mnie ta mechanika odciągnęła od preordera. Chciałem kupić, polskie, ciekawy klimat....info o limitach czasowych...sssss, red flag! Dont buy!
Z recenzji wychodzi na solidne 7. Wiadomo, że na portalach są nie rzetelne. Podejrzewam, że gracze wstawią niższą ocenę niż 8.
Dodatkowo ta gra bije po oczach jakością AA więc cena z kosmosu jak za średniaka klasy AA.
Oczywiście trzeba poczekać aż ludzie ograją. To co opisałem to nie ocena, a po prostu moje wrażenia z tej recki, gameplayu oraz różnych innych informacji.
Zaznaczam bo tu pełno troglodytów.
----TO SĄ MOJE WRAŻENIA, A NIE OCENA.----