Nie jestem ekspertem, ale muzycznie i wokalnie brzmi to naprawdę pozytywnie. Tempo jest spoko, struktura też. Nie ma jakiegoś wielkiego szału, ale nie ma lipy. Najmniej mi podchodzi sam tekst. Generalnie spoko :)

10 - Scott P.
5 - PersonifikacjaCienia
4 - mohenjodaro, r_ADM,
3 - Drenz
2 - Trumpf, Deton
1 - Benekchlebek, Fett, Wujek Face S.
O tak! Zdecydowanie sezon do zapamiętania. Mnie tylko szkoda, że w tym spłaszczeniu takie drużyny jak Radomiak i Bruk-Bet nie zdołały się utrzymać wysoko po dobrym początku i raczej nie zdobędą swojego pierwszego mistrzostwa, ale może Wisła Płock? XD

7 - Scott P.
4 - mohenjodaro
3 - r_ADM, PersonifikacjaCienia,
2 - Trumpf, Deton, Drenz
1 - Benekchlebek, Fett, Wujek Face S.

Jak na skojarzenia to mi się przypomniało to ->
Podpisuję się pod tym co pisze Deton.
A odnośnie pierwotnego pytania Czy wypada mieszać rózne kolory w jednym pomieszczeniu?
Oczywiście, że tak, jeżeli Ci się to podoba to tak zrób (ja znam takich ludzi co dużo bardziej mieszają i też ma to swój urok). Moim zdaniem Twoja wizja ( szczególnie patrząc na potencjalne ustawienie mebli ) jest świetna - jak na ograniczenia (brak osobnego pokoju pod stanowisko komputerowe). Sam może za szarymi barwami nie przepadam, ale jak masz do tego dopasowane meble to idź w to ( ja nie masz, a Ci się tak podoba to też idź w to :P ), bo koniec końców to Ty tam będziesz mieszkał.
Scott +1
//W pełni poprawny tytuł to "No Ordinary Family"

3 - Scott P.
2 - PersonifikacjaCienia,
1 - Benekchlebek, mohenjodaro, Scott P, Fett, r_ADM
No ale zaraz. Zacząłeś swoją pierwotną wypowiedź o "mniejszych grach", to czemu teraz dajesz przykład kogoś, kto specjalnie po to żeby stworzyć sobie swoją pierwszą grę zakłada od razu firmę? (o zatrudnianiu aktora głosowego czy innych podwykonawców nie wspominając) Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale gro "Twórców niezależnych" traktuje swoje pierwsze projekty jako hobby, zarabiając przy tym na etacie czy zleceniach związanych z inną branżą. Nie mówię, że takich niema, sam znam firmę która tworzy od kilku lat i zaczęła właśnie od firmy, dofinansowań i sponsorów a do tego EA.
Dlatego też, ja nie chciałbym generalizować, ale budowanie takiego wizerunku Twórców jaki proponujesz trochę mi nie pasuje do naszej dyskusji (choć być może właśnie w tym tkwi główna różnica zdań?). Szczerze, nie mam żadnych danych na temat tego kto decyduje się na EA, więc nie będę się dalej przepychał, proszę tylko nie wchodzić w takie skrajności (chyba że masz do tego podstawy).
Bo ci którzy nie muszą i tak tego nie robią.
Ja znam osobiście jeden przypadek, który burzy tą tezę, ale nie upieram się że to tylko wyjątek od reguły.
Myślisz, że takie Vallheim by wyszło jak by nie mogło być w EA..
Myślę, że Twórcy znaleźliby rozwiązanie a czy wyszło by tak dobre/złe i tak "szybko" to trudno ocenić.
Z doświadczenia w tej branży raczej stawiałbym tezę, że jak ktoś chce coś zrobić to i tak to zrobi.
Ok, widzę jak niejasno się wyraziłem i nie doprecyzowałem, moja wina.
Chodziło mi o ten fragment to dzięki masie ludzi, którzy się w EA bawią masz dostęp do wielu gier, które biją na głowę aktualny rynek AAA
Nadajesz ilość i jakość w moim przekonaniu nieproporcjonalnie do faktycznego obrazu.
Sam chyba nie grałem do tej pory w żaden tytuł pasujący do Twojego "faktu" choć nie wybrzydzam. Ale ta dysproporcja uderza przede wszystkim dlatego, że EA ma też swoją równie dużą (a ja twierdzę ze nieporównywalnie większą) ciemną stronę i dlatego wolałbym żeby taki program wsparcia miał jakieś ramy, które zobowiązują Twórców do faktycznej realizacji a nie trwonienia cudzych darowizn.
Może bym się zgodził gdyby nie fakt, że masa tego typu projektów się nie kończy a wiele z nich kosztuje kupę kasy oferując jedynie marzenia. Co z tego że wsparłem jakiś projekt, który miał po roku wyjść z EA jak po roku ekipa stwierdza, że byli zbyt optymistyczni i EA potrwa jeszcze kilka lat? Jakby EA miał jakkolwiek sztywne ramy, to byłoby super a tak to płacenie za jakąś niepełnosprawną betę, płacenie z testowanie gdy normalnie to testerom się płaci, uznaję za chorą sytuację.

The Coma: Recut to prosty i raczej typowy horror 2D, którego akcja dzieje się głównie, w tytułowym "Śpiączkowie". Gra jest spójna wizualnie i stworzona w przystępnym stylu. Od początku prowadzi Nas pomijając wiele z historii co nie przeszkadza, bo ta jest tu bardzo mało atrakcyjna i przekazywana w sposób mdły, bo za pomocą bezgłośnych i w zasadzie niewiele wnoszących wypowiedzi. Są też notatki, ale te trzeba zbierać, co niestety nie jest zbyt wygodne i łatwo coś pominąć - same w sobie również nie są zbyt ciekawe, mimo że próbują rozbudować treść. No właśnie, cała eksploracja jest pełna miejsc interakcji (często pustych). Mając plecak dwukomorowy i notatnik zbieramy (przy włączonej latarce!) część fabularną (nieograniczona), część "przetrwaniową" (na 6 przedmiotów) i uzupełniamy skoroszyt. Zbieramy również Wony, za które możemy kupić w automatach (są tylko w 2? miejscach) lecznicze fast foody. Zanim zorientujemy się co i jak, "Śpiączkowo" wita Nas labiryntem korytarzy, klatek schodowych, "portali" i pozamykanych drzwi. I niby mamy mapę i niby jesteśmy uczniem tego liceum a jednak mamy wielki problem ze sprawnym poruszaniem się po budynkach (3 sekcje). Gra jest na niecałe 3-4 godz. a mimo to jest sztucznie wydłużona przez zagmatwane połączniea lokacji, które mimo odkrycia, nie są oznaczane na podręcznej mapce. Głownym zagrożeniem jest tutaj biegająca z siekierą, ponura wersja nauczycielki. Mając 5 serduszek i pasek wytrzymałości (odpowiada za długość biegu, możliwość uniku oraz czas wstrzymywania oddechu) musimy przeżyć tę historię do końca. Pomocne może być schowanie się za drzwiami szafy (o ile jest pusta!) czy toalety - choć najskuteczniejsze są miany pięter oraz zwykłe kucanie (o ile mamy pełną wytrzymałość czy aktywny "dopalacz"). Czyste tablice lekcyjne służą za punkty zapisu. Brakował mi wskaźnika ukończenia, bo jak się okazało, jednego "zadanka" jednak nie oddałem przez co nie osiągnąłem "dobrego" finału.
I to ja rozumiem, na pierwszy rzut oka jest git. Na drugi rzut oka, nadal bym polemizował, ale to raczej w kategoriach niuansu.
No nie chcę się kłócić, ale chyba efekty pracy widać z sezonu na sezon. Śmiem twierdzić, że to nie jest kwestia pechu a braku fundamentalnej operatywności. Skupiali się za bardzo na sprawach czysto biznesowych. Myślę, że gdyby bardziej interesowali się klubem (uwzględniając wizerunek sportowy), to ci "źli ludzie" nie piastowali by swoich urzędów tak długo a sam klub wcześniej podniósłby się po odejściu sir Alexa Fergusona i Gilla.
Jakbyś zapytał manu kibica to chyba trochę tęsknią
Prawdziwy kibic zawsze tęskni za dobrymi czasami, a era sir Alexa Fergusona, to jedna z bardziej ikonicznych w całej historii futbolu, więc to oczywiste, również dla kibicujących innym klubom.
Nie być juvetusem
-->
Dobrze się kojarzyc .. być przyzwoitym klubem
Pierwsza myśl pt. "co może powodować negatywny odbiór", która krąży w powszechnej opinii, patrząc na Twój Tier 1:
Real - generał Franco
ManU - rodzina Glazerów
Barca - sprawa Negreiry
Milan - właściciele (od ery Silvio Berlusconiego przez Pana Li i amerykański fundusz)
Bayern - hmm.. :P
Może niekoniecznie wiele ugrac
No same małe kluby z pojedynczymi zwycięstwami widzę :P
Poza tym, jak ciśniesz po ManCity za petrodolarowe sukcesy, to czemu z tego samego względu nie piętnujesz PSG?
Lepiej by było gdybyście określili konkretne kryteria, bo obie te Wasze zestawienia wyglądają średnio.
Ani obecnie, ani historycznie już ManU nie jest wyżej niż Lpool.
Pominięcie Juve i Ajaxu przy uwzględnieniu BvB, to totalne nieporozumienie.
ManCity też nie ma żadnych podstaw do "Tier 1" bo nie oszukujmy się, jak ktoś chce wmówić komuś, że ten czy inny jest najlepszy, to zawsze znajdzie taki okres, który będzie pasował do narracji a ostatnie lata dla City, to akurat idealny przykład na takie zachowanie.

Do zrobienia:
Pójść na zakupy .. zrobione.
Posprzątać dom .. zrobione.
Ugotować jajka ..
Shadow of the Tomb Raider

Inner Chains to pierwszoosobowa gra, strzelanka, choć nie kładzenie przeciwników jest tu kluczowe i nie fabuła - na co wskazuje szyfrowanie treści środowiskowych.
Wprowadzenie jest niejednoznaczne. Świat przedstawiony jest kompletnie niezrozumiały. Cały "prolog" wlecze się w takiej formule ukazując Nam, niebezpośrednio, jakie tu panują zasady. Dopiero po dłuższej chwili, gra rozpoczyna się na dobre. Choć fabularnie gra zawodzi, to muszę przyznać, że "prolog" jest wyjątkowo sensowny! Ten moment, pozwala na dobre przyswojenie nowego i cudownie okropnego świata.
Kreacja świata pochłania Nas od pierwszych minut wspaniałą prezentacją i idealnie dobranym tłem. Oczywiście zdarzają się błędy. Czasem tekstury "migotały", czasem ich brakowało (model z szachownicą), czasem przeciwnicy byli "zamuleni" albo pojawiali się tuż przed nosem. Podczas jednego z etapów, przejście nie zostało otwarte i trzeba było wyzerować stan zdrowia. Nieco szpecące są wszelkie stacje ładujące czy blokady, ale są czytelne i służą rozgrywce. Nie oszukujmy się, jest to świat złożony z ograniczonej ilości elementów i absolutnie nie jest to wiarygodne, nawet przyjmując daleko idącą fantastykę - to zwyczajny tor z przeszkodami coraz bardziej skondensowanymi. A mimo to, żadna inna gra (w ostatnich latach) tak mnie nie pochłonęła. Do tego anturaż jest zmienny i potrafi zaskoczyć, rozwidleniem czy otwartością etapu.
Każdy przeciwnik jest tu bardzo dobrze zarysowany, czy to wizualnie, czy słuchowo. Na różnorodność zagrożenia nie można narzekać. Narzekać za to można na ich wytrzymałość. Z drugiej strony my też sporo potrafimy przyjąć na siebie, więc w sumie jest to sprawiedliwe. Warto więc działać metodycznie. Czasem można wykorzystać otoczenie i działać "po cichu" z dystansu.
Ostatecznie mamy miotacze. Kolejno, pomijając gołe pięści, zdobywamy miotacz wiązek elektrycznych, miotacz płomieni oraz kłomiot, taki pistolet automatyczny miotający kły. Każde urządzenie ma praktyczne zastosowanie. Wiązką elektryczną, możemy na dystans uruchomić włącznik czy spowolnić przeciwnika. Ogniem możemy pozbyć się blokujących roślinek albo wypalić "chwasty". Kłomiot to jedyna broń, którą można wykonać łeb-strzał, ale tylko na zombiakach. Są też dodatkowe ulepszenia, które pozwalają wystrzelić kulę energii elektrycznej czy bombę ognistą a z pistoletu automatycznego wypluć naraz kilka pocisków niczym śrut z obrzyna. Warto jednak zaznaczyć, że i tu, w walce, należy podchodzić metodycznie. Bronie, mimo sporego zapasu amunicji i stosunkowo częstych stacjach ładujących szybko się przegrzewają.
Gra trafiła dokładnie w mój gust. Klimat niepewności i złowieszcze grzechotania czy pluski oraz poszukiwania kolejnych literek, przysłużyły się rozgrywce, która promuje metodyczne czyszczenie kolejnych lokacji i utrzymywanie wysokiej koncentracji. Dałem się pochłonąć totalnie, za każdym razem, ledwo siadałem do gry a mijało 2 godziny (w sumie rozgrywka z szukaniem wszystkich literek to ok. 6 godz.). Owszem, mógłbym się poprzyczepiać, do treści, bezpodstawnych zagrywek w sekcjach fabularnych czy Beznadziejnie Obojętnego Starcia Specjalnego, ale nie widzę powodu gdy całość po prostu mi siadła. I nie mówię, że to ideał, ale chętnie bym sobie jeszcze pograł.
Jak zagramy odważniej i bardziej zdecydowanie niż Ukraina i będziemy kończyć akcje strzałami a nie szukaniem w nieskończoność lepiej ustawionych partnerów, to na spokojnie wygramy. Ale znając tę reprezentację, to raczej trzeba się nastawiać na bicie głową w mur i kolejne ledwo wyciągnięte 2:1

Ukończone:
Shadow of Tomb Raider (37+ godz.) - https://www.gry-online.pl/gry/shadow-of-the-tomb-raider/komentarze/ze5090?PAGE=5#post0-16882337
Heavy Rain (14+ godz.) - https://www.gry-online.pl/gry/heavy-rain/komentarze/z011f8?PAGE=3#post0-16890340
Husk (5+ godz.) - https://www.gry-online.pl/gry/husk/komentarze/z94768#post0-16895005
Crowalt: Traces of the Lost Colony (3+ godz.) - przygodówka o stosunkowo kiepskiej warstwie audiowizualnej, bardzo liniowa i zmuszająca do ciągłego łażenia w te i z powrotem, ale mająca całkiem ciekawą warstwę fabularną i całkiem spoko minigierki. Mimo wszystko nie polecam.
Darkward (3+ godz.) - ma nadzwyczajny klimat, ale niestety trudno nie popaść w "klikańsko". Niby mniej więcej wiadomo co chcemy zrobić, ale czasem dzieje się coś zupełnie innego :/ Treść jest fajna, ale no rozgrywka leży, za słabo opowiada, w zasadzie nie "nakierowuje". Liniowa.

Husk to dosyć typowy przedstawiciel swojego gatunku. Potworna historia poprzeplatana momentami walki i ucieczki. Jak każda, rozwija przed Nami coraz więcej faktów i wchodzi w symbolizm budując niepokój, ale też chęć zrozumienia - a przynajmniej udaje że to robi, bo niestety gra od początku zwyczajnie nie pociąga ;)
Gra jest pełna błędów. Graficznie mogą to być, otwarte drzwi wychodzące ze ściany zamiast wiszące na ościeżnicy, drzewo (chyba) w formie nieregularnej bryły pokrytej domyślną szachownicą... Trudno tego nie zauważyć. Ale pomijając to, świat jest całkiem ładny (w sensie brzydki, ale ładnie zrobiony). Warto się rozglądać! Problemy sięgają również opcji w menu i tekstów (brak tłumaczenia czy formatowanie). Pojawiają się też zapętlone lub nieadekwatne dźwięki. Uwiera również brak możliwości przełączania pozycji do skradania oraz nierówne rozłożenie miejsc zapisu.
Interakcje pokpiono. Na początku przepychamy barykadę, przełączamy bezpieczniki a potem już w zasadzie tylko przyglądamy się i podnosimy rzeczy. Twórcy byli na tyle leniwi, że wszelkiego rodzaju klucze obrazowane są przez dokładnie ten sam model obiektu. Każda interakcja wyłącza "latarkę". Niestety, przedmioty są podświetlane i to widać przez ściany. Najfajniejsze w interakcji ze światem są aluminiowe puszki, które niezmiennie mnie zaskakiwały :)
Konfrontacje to ucieczka/ominięcie lub walka. Początkowo skradanie jest wymuszone choć trudno je wyczuć. Ucieczka raczej nie wchodzi w grę, chyba że dobrze operujesz wstrzymującą agresora na 1-2 sek. gazrurką. Strzelanie nie zachwyca ale totalnie zmienia podejście. Mamy pseudo ograniczone zasoby (nigdy mi jej nie zabrakło a kładłem prawie każde straszydło) i ograniczenia, bo trzeba dać się zobaczyć i wyczekać aż będzie blisko. O Bardziej Osobistym Starciu Specjalnym szkoda gadać :|
Jedno muszę Twórcom przyznać. Gra ma bardzo dobrze przygotowany projekt poziomów. Nie ma tu żadnych śladów farby, żadnych wirtualnych wskaźników i kompasów a mimo to, ani razu się tu nie zgubiłem. A nie jest to gra czysto liniowa, bo poziomy takie jak "Jaskinia" i "Szpital" nie są jednokierunkowym korytarzem. Szkoda tylko, że momenty wstrzymujące Nas w podróży są tak głupie. Podobnie jest ze sprzętem (latarka, broń). Ich fabularna niedostępność nie jest fajna, ale mają to solidną podstawę.
Gra zwyczajnie mi się nie podoba. Czy to pod względem wiarygodności, zdarzeń, postaci czy miejsc (rażąca sztuczność w blokowaniu przejść, czy połączenia lokacji). Przez całą rozgrywkę nie wiemy co, nie wiemy gdzie, nie wiemy jak. Mamy zero motywacji do ciągnięcia tej "podróży". I na sam koniec, realnie, trudno mi zrozumieć czy to co wykoncypowałem jest tym o co chodziło Twórcom. Mamy tu trzy silne płaszczyzny narracyjne, które niejednoznacznie się ze sobą wiążą. To nie to!
Apki instalował nie będę, ale mogę Ci w miarę dokładnie przedstawić ile czasu dziś spędziłem na telefonie, bo jedyne do czego używałem, to konwersacje na komunikatorach, sprawdzenie tekstów oraz mail - więc nie marnowałem tego czasu :P
Summa summarum prawie 18m.
Nie wiem co miałbym robić przez 4h na telefonie. Kiedyś czytywałem komiksy na telefonie, ale to i tak aż tyle czasu nie zajmowało.

Zbieram pomysły na wzór na pisankę. Jak się Wam to podoba?
Tainted Grail: The Fall of Avalon

Wezmę jedno jajeczko na charytatywną pisankę, myślę, że się nie obrażą ;P
Assassin’s Creed Shadows
Niektórzy widzę mają zawsze mega wygórowane oczekiwania :P Simeone łapiąc za stery Atletico wywołał wielki i przede wszystkim stały zwrot i wprowadził klub na długi czas do realnej walki o mistrzostwo w Hiszpanii i Europie. Ale trudno utrzymać czy przejąć pałeczkę w lidze zdominowanej od wieków przez Real i Barcelonę. Nadal możliwości finansowe i marka jaką ma Atlecico nie pozwala zatrzymywać najlepszych (popatrz ile piłkarzy Barcelona wydobywała z Atletico). Dla klubu to nadal dobre wyniki dające przede wszystkim stabilizację i pozwalające pozostawać w zasięgu.
Co do Realu to właśnie mija okres od absencji dwóch gwiazdorów więc dopiero teraz zobaczymy czy Real jest Arbeloi, czy jednak ktoś inny ma tu więcej do powiedzenia ;)

Klasyczna rozmowa Taty z Synem:
T: Jak tam synu, wszystko dobrze?
S: Tak tato, wszystko dobrze.
T: No to dobrze.
Heavy Rain

Heavy Rain to kolejny interaktywny film, w którym prowadząc kilkoro bohaterów, staniemy przed wyzwaniem poznania pewnej mrocznej historii.
Gra nie jest piękna, czasem filtry upiększają, czasem szpecą. Modele postaci są nierówne i niedokładne (widać rozdarcia, tworzące prześwity między ciałem a ubraniem). Ale całościowo, kreacja współgra z klimatem - bardzo dobrym klimatem! Dodatkowo, chciałbym pochwalić dźwiękowców za miejscami świetne tło i generalnie bardzo dobre udźwiękowienie postaci, tyle że w grze występuje fatalny problem balansu (szczególnie podczas rozmów).
Muszę się pożalić na problemy z obsługą kontrolera. Niestety, ze względu na "niełapanie" ruchu gałki w dół, musiałem grać na K+M, i mimo, że dostosowanie uznaję za dobre, to jednak miałem spore problemy z płynnym poruszaniem się po scenach.
Sama interakcja ze światem jest przyjemna. Odpowiednie "odrysowywanie" wymaganego ruchu skutecznie angażuje Gracza, mimo uproszczeń. Wszystkie MSRy ( czytaj QTE ) są zrealizowane bardzo dobrze, choć często okienko reakcji trwa zbyt krótko a miejsce wyświetlenia wymaganej akcji była trudne do uchwycenia. Ostatecznie największym problemem pozostaje tu długość takich sekwencji i stosunkowo duża pula klawiszy reakcji, która nie zawsze jest naturalna czy wygodna. No i efekt też bywa wątpliwy, bo pewne sekwencje zupełnie na nic nie wpływają.
Modus operandi głównego złoczyńcy jest świetny! Moment, który zdecydował o takim sposobie, również stoi na dobrym poziomie, ALE! Poznając historię tego zwyrodnialca, trudno całości przyklasnąć. Nie wchodząc w szczegóły, ta historia, pod względem życiorysu antybohatera po prostu się nie klei. Co więcej, niemal każda jego interakcja traci sens, gdy tylko odkryjemy kim on jest. I powtórne przejście, choć częściowo pozwala dostrzec zalążki sygnałów, tylko potwierdza małą wiarygodność tej kreacji.
Można by rzec, że poziom widowiskowości jest przesadzony, ale to jeszcze by uszło w tłoku, natomiast brak reakcji na zdarzenia wywołane Naszym działaniem? Te kilka poważnych scen, które dzieją się na przestrzeni kilkudziesięciu godzin, nie mogły od tak nie wpłynąć na otaczający Nas wirtualny świat, a jednak :/ I te "znaczące decyzje"? Niby są momenty, które coś zmieniają, ale ostatecznie nadal nie mamy tutaj rozgałęzień a jedynie skróty. Owszem, sam finał można zmienić, ale całość rozgrywki ma swój stały przebieg i tak czy inaczej zaczyna się, przebiega i kończy na pewnych ustalonych z góry momentach.
Piksel art może wprowadzać w błąd. Sorry
Nie masz za co przepraszać, ja cały czas tak robię żeby nie było za łatwo.

Zagadka #43
13 pkt - Drenz,
10 pkt - PersonifikacjaCienia,
6 pkt - Scott P.
3 pkt - zielele,
2 pkt - Felipe, mohenjodaro, Bogas,
1 pkt - Abesnai, mr. Spark, Harry M, [Gammorin], Ognisty Cieniostwór,
Niewiem jest jakieś nekropolis w Songs of Conquest, bo mi nie podeszło, ale strzelić można.

Zagadka #40
13 pkt - Drenz,
9 pkt - PersonifikacjaCienia,
5 pkt - Scott P.
3 pkt - zielele
2 pkt - Felipe, mohenjodaro
1 pkt - Abesnai, Bogas, mr. Spark, Harry M, [Gammorin], mohenjodaro, Ognisty Cieniostwór
Popieram zdanie Raziela. Za takie kwoty, to zbyt łatwo na minę trafić.
Mutant, fajna sesja :)

Zagadka #38
13 pkt - Drenz,
8 pkt - PersonifikacjaCienia,
5 pkt - Scott P.
3 pkt - zielele
2 pkt - Felipe
1 pkt - Abesnai, Bogas, mr. Spark, Harry M, [Gammorin], mohenjodaro, Ognisty Cieniostwór

Zagadka #35
12 pkt - Drenz,
7 pkt - PersonifikacjaCienia,
5 pkt - Scott P.
3 pkt - zielele
2 pkt - Felipe
1 pkt - Abesnai, Bogas, mr. Spark, Harry M, [Gammorin], mohenjodaro
A ja mam wręcz odwrotnie. Wszystko co sobie samemu przygotuję (zazwyczaj) bardziej mi smakuje niż potrawy restauracyjne a wcale nie ograniczam się. Czasem tylko brakuje składników, więc robi się na lokalnych zamiennikach i wychodzi bardziej "swojsko" :P
Dużo zależy od tego co faktycznie masz i co chcesz. Ale generalnie, zakładając że zupełnie nic nie robisz sam, to poniżej 4k nawet nie masz co marzyć a celować bezpiecznie, to powinieneś nawet pod 6k.
Nie sądzę żeby to było to, ale wpadło mi do głowy takie cudo Evidence: The Last Report, więc się podzielę :)
Co za ulga. Ja cały czas myślałem, że Ona ma zagrać główną postać a to jak widać rola zwykłego trepa, uff..
Nie.
Gra z 2025. Szkic z drugiego obrazka przedstawia głównego bohatera. Gra traktuje o poważnym temacie.

[Gammorin] jak ogarniesz to daj znać.
Zagadka #27
9 pkt - Drenz,
5 pkt - PersonifikacjaCienia,
3 pkt - zielele, Scott P.
2 pkt - Felipe
1 pkt - Abesnai, Bogas, mr. Spark, Harry M, [Gammorin]

Zagadka #24
8 pkt - Drenz,
5 pkt - PersonifikacjaCienia,
3 pkt - zielele, Scott P.
2 pkt - Felipe
1 pkt - Abesnai, Bogas, mr. Spark
Get Medieval
Nie :'(
Zaraz dorzucę jeszcze jedną podpowiedź obrazkową, a jak nie pomoże to podpowiem inaczej.
American McGee's Alice
Wiesz co? Zupełnie o tym nie pomyślałem, faktycznie pasowałoby. Mimo wszystko pozostałe elementy też nie są tu bez przyczyny. Czyli to nie o to mi chodziło :)

Zagadka #22
7 pkt - Drenz,
4 pkt - PersonifikacjaCienia,
3 pkt - zielele, Scott P.
2 pkt - Felipe
1 pkt - Abesnai, Bogas, mr. Spark

Zagadka #17
5 pkt - Drenz,
3 pkt - zielele, PersonifikacjaCienia,
2 pkt - Felipe, Scott P.
1 pkt - Abesnai

Zagadka #10
3 pkt - Drenz,
2 pkt - Felipe, PersonifikacjaCienia,
1 pkt - Abesnai, zielele,
ma też swoje wady jak dla wielu system zapisu, czy potrzeba jedzenia i spania
Ja myślę, że to również dzięki tym elementom, ten tytuł jest rzeczonym arcydziełem. Właśnie to, że nie jest zbyt wygodne, że wymaga od Gracza czegoś więcej niż tylko bezmyślnego i wygodnego odhaczania kolejnych zadanek.
Tak, ta gra to arcydzieło.
Ja bym to zostawił na pamiątkę, więcej i tak nie zdobędzie a tak to się liczba gwiazdek zgadza. Ostatecznie też w grze nie korzystał z takiego wsparcia, nie?

Sam and Max
Nie, wizerunek jest dosyć wiernie oddany, ale nie jest to główny bohater więc dodam może kogoś bardziej zapadającego w pamięć.
\°0°/
Tu masz "Poprzednią edycję turnieju"
https://www.gry-online.pl/forum/zgadnij-jaka-to-gra-cz-34-kto-osmieli-sie-siegnac-po-laur-zwyciez/zafd4624?PAGE=1#post0-16605374
A próbowałeś smarować kromkę chleba od dołu i zamiast na kanapkę kłaść plaster salami, czy tam innego sera, to na salami/ser położyć kromkę chleba?
Pojawiły się w końcu zalążki drużyny. Inna sprawa że dzieje się tak pod nieobecność Bellinghama i Mbappe.
No właśnie. To samo było gdy Gonzalo zastępował Kyliana w ataku. To nie są przypadki. Gwiazdy gwiazdami, ale jednak co drużyna to drużyna.
Brawo Fede!
Brawo, brawo, brawo! Ale pamiętaj, że jedna jaskółka (czy tam sokół), wiosny nie czyni.
No pewnie masz rację sugerując, że nie potrafię ocenić restartu jako niezależnej serii, pytanie czy powinienem? Na pewno nie można jej oceniać w oderwaniu od poprzedniczek (czytaj nowej serii). Tomb Raidera 2013 nie można z kolei oceniać w oderwaniu od oryginałów. Stąd moja relacja z Larą, która trwa od lat 90tych, chcąc nie chcąc, musi rzutować na ocenie, tak przynajmniej myślę.
Wielu też już wie, że mam dosyć rygorystyczne podejście do ocen (przynajmniej w ten sposób wykorzystuję pełną skalę od 0 - 10 :P), ale też kluczowa w mojej ocenie jest treść a nie sama "cyferka". Nie stawiam też połówek, więc wyszło w ten sposób, ale nie upieram się, że ta ocena cyferkowa jest najwłaściwszą.
Przede wszystkim proponuję nie dorzucać do tej "kupki" nic więcej, chyba że coś co kupisz (jedna gra!) od razu ograsz.
Następnie możesz sobie podzielić ten zbiór na to w co chcesz zagrać (lub wydaje Ci się że chcesz) i co (raczej) Cię nie interesuje, to powinno znacząco ograniczyć problem.
Szybkim sposobem na zmniejszenie ilości nieogranych jeszcze tytułów, może być zrobienie sobie listy "jak dużo czasu potrzeba na ukończenie" i ogrywać pierw te najkrótsze.
Ale najlepiej wcale się tym nie przejmuj i wybieraj sobie to co Ci pasuje i graj w nie na tyle, na ile masz z tego radość.
Ja od początku roku ogrywam tytuły od ostatnio zakupionych.

Shadow of the Tomb Raider to uwieńczenie restartu, który zgodnie z pierwszymi obawami, przyniesionymi przez grę z 2013, stracił ostatecznie wszystko to, czym od jeszcze lat 90tych był. Mimo wizualnie podobnej bohaterki i podobnej rozgrywki, dostajemy coś co wygląda ślicznie, ale jednocześnie jest widowiskiem pełnym absurdalnych zdarzeń i nastawienia na efektowność. Niestrudzona Lara absolutnie nie porywa - przynajmniej mnie, oczywiście.
Graficznie prezentuje się świetnie. Czy to krajobrazy czy główna bohaterka, no jest na co popatrzeć ;) Modele broni są spoko, te podnoszonych skarbów również Efekty i oświetlenie danych etapów znakomicie ubarwiają kolejne godziny gry. Ale! W grze występuje sporo gliczy z miganiem terenu czy nawet "utratą własnego ciała" na czele. Występuje też "zamrażanie" scen i wywalenie do pulpitu. No i przymus włączenia synchronizacji pionowej (ucieczka z Cenote). Poza tym, bardzo szybko się uruchamia i działa płynnie.
Do dźwięków otoczenia trudno się przyczepić, ale rozbrajające są tu konwersacje. Udźwiękowienie postaci jest niezłe, ale gdy rozmawiamy z tubylcem to "My" mówimy po ENG/PL a on po "swojemu". Przez to, rozmowy są drętwe i pełne momentów wyczekiwania (jakby okno kwestii było jedno dla wszystkich języków). Co więcej, dzienniki straciły sens, bo wszystko czyta sobie(!) Lara.
Znowu głównymi narzędziami będą łuk i czekan. Znowu każda przeszkoda ma swoje specyficzne "narzędzie" i znowu będziemy wracać do miejsc (nieoznaczonych) żeby wyczyścić teren. Mnóstwo łażenia a mapa byle jaka i nie odzwierciedla dobrze łączników lokacji.
Złożoność zagadek nastawiona na skakanie Larą pomiędzy wajchami przełącznikami i kołowrotkami tylko po to, by nie było to za szybko i zbyt wygodne. Rzemiosło trochę na siłę, napędzane przez stroje i sprzęt z niewiele znaczącymi modyfikacjami.
Same otwarte starcia (których nie da się całkowicie uniknąć) są chaotyczne i w dużej mierze opierają się na "turlańsku". Spamowanie uniku czyni Nas niemal nietykalnymi a dodatkowo otwiera opcje do szybkiej eliminacji. Po co więc wymieniać ogień gdy pistolet jest mało skuteczny, karabin wielce niecelny a strzelba wymaga bliskości? Do tego słaba SI, słabe czy wręcz nie działające bonusy broni.
Podobnie przeszkody terenowe. Wszystko pokonujemy bez wysiłku. Czy to ścianka wspinaczkowa ukształtowana idealnie pod Naszą misję, czy bujanie na lince, czy starożytne mechanizmy, które rozpadają się tylko po to, by otworzyć Nam drogę XD Jest przezabawnie ;) Lara niemal dolatuje do dalszych elementów trasy, mimo znacznej odległości.
Znowu mamy dwa oblicza Lary, ludzką w przerywnikach i nieludzką w rozgrywce. Ale to nie wszystko, bo to Lara jest tu niemal boginią patrząc na to czego dokonuje (czy raczej czego inni nie potrafią dokonać). Ta źle pojęta epickość widowiska sprawia, że szybko ma się jej dość - i opowieści i tej Lary.
A ten kto wymyślił przymus zmiany stroju we wiosce, niech sczeźnie - żeby to chociaż można było ustawić na który ma zmieniać, albo żeby lepiej pasował a nie wyróżniał Nas aż tak, ale nie, raz jest wejściowy, raz "zielony", a idź Pan z tym!
Większość dodatków to zadanko, strój i broń a do tego grobowiec wyzwań. Przyznam, że grobowce są spoko, są różnorodne i sprawiają wrażenie odświeżenia, no ale same wyzwania (czasowe i punktowe) są potwornie nudne, już po pierwszym przestało mi się chcieć powtarzać. Nie warto.
Kolor skóry aktora, to nie jest problem tego "widowiska". Główny problem to nieumiejętne korzystanie z licencji. Ta postać, jak i inna która się pojawia, są zupełnie niezwiązane z podstawami, na których serial sugeruje bazować. To zwykła historia człowieka z problemami a nie historia poznającego swoje moce (nie)mutanta i gdyby właśnie wyciąć te krótkie momenty i nawiązania, to "dzieło" byłoby o wiele lepsze. Wybór stosunkowo mało znanej postaci powinien przyciągać fanów, ale właśnie to bezmyślne modyfikowanie coraz mocniej odrzuca od każdego projektu spod znaku peleryny i lateksu, to utwierdza Nas, fanów, że nie warto marnować czasu.
To może dla kontekstu rzuć kilka tytułów, które uważasz za dobre, albo chociaż podaj czym dany tytuł Cię odpychał, bo nawet nie będąc fanem jakiegoś gatunku ( a tu rozstrzał dałeś całkiem spory ) trudno uznać którąkolwiek z wymienionych za słabą ( czytaj nadmiernie chwaloną ). Osobiście tylko z jednym tytułem z tej listy mógłbym się zgodzić, ale nie zdradzę którym :P
Wątpię żebyś faktycznie chciał zagrać, tym bardziej, że zawsze polecam rozgrywać całą "Trylogię Mrocznego Mędrca" a Wizardry 6 współczesnych odbiorców zwyczajnie odrzuca. Nie żeby nie można było samej ósemki, ale jednak fabularnie traci bez ciągłości.

To ja zapodam po prostu coś stosunkowo oryginalnego i ekskluzywnego dla jednej z fajniejszych serii mojego dzieciństwa.
Gadżeciarz / Gadgeteer - Wizardry 8
Klasa przypominająca nieco Barda a jednak odpowiednio odmienna i dużo ściślej określona. Jej unikalna zdolności do łączenia śmieci w funkcjonujące i bardzo przydatne urządzenia, które tworzą czaropodobne efekty, czy ulepszanie sprzętu (np. tworzenie "potrójnej" kuszy dla towarzysza ) są z pewnością świetnym dodatkiem do drużyny. Dodatkowo klasa ( jako mocno wyspecjalizowana ) opiera się o niespotykanie niską ilość kluczowych umiejętności. Dzięki temu zwyczajowo ( i w sumie logicznie ) odpowiada często również za "zamki i pułapki" pozwalając kompanom na lepszy ich rozwój. Co więcej, jako wsparcie trzymające się raczej z tyłu także atrybutów, na których się skupia ma niewiele. No i w końcu Omnigun! Broń która miota dosłownie wszystko czym można miotać a dodatkowo uwrażliwia i osłabia przeciwników. Przy odpowiednich kombinacjach amunicji to znakomita broń wsparcia.

Tak się przerzucacie tymi "powrotami", ale na pewno musicie sobie zdawać sprawę, że gro użytkowników korzysta z serwisu i wcale się nie udziela na forum. Tu macie kogoś kto ma ponad 20 lat różnicy pomiędzy postami ( przy okazji fun fact, jedynymi postami na tym forum! ) chociaż w serwisie istnieje i regularnie uzupełnia swoje gry. Celowo nie ujawniam kto to :P

Toż to właśnie dlatego dopytuje, bo żeś nieprecyzyjny :P
Podobnie jak Mutant odczytując Twoje pytanie miałem przed oczami zaawansowane stanowisko.
Krótko, tak.
ALE
Dużo zależy od tego co rozumiesz przez umiejętność jazdy samochodem, bo samo odpalenie auta, zmiany biegów i ruszenie w pożądanym kierunku, to jest pierwsza rzecz na pierwszej lekcji z instruktorem. A przecież jest jeszcze cała masa innych rzeczy, które musisz umieć, by ktoś mógł stwierdzić, że umiesz jeździć. Przepisy o ruchu drogowym, zachowanie w sytuacjach drogowych, nawet obsługa auta w podstawowym zakresie jak np. wymiana płynów czy dbanie o dobry stan pojazdu.
Inna kwestia jaki symulator masz na myśli no i jaki "kontroler"?
Tak czy inaczej, nic nie zastąpi tradycyjnego podejścia, czy to Rodzica, który Ci pokaże co i jak i będzie męczył bułę przez pierwsze Twoje jazdy, czy kurs. Najważniejsza jest praktyka i świadomość.

Shadow of Tomb Raider (22+ godz.) - 59% ukończenia, dalej orbituję wokoło wioski Paititi, zbieranie śmieci vel odhaczanie znaczników i zadanka poboczne (dodatki). Jakieś 30 minut męczyłem się podczas ucieczki z Cenote a wystarczyło włączyć VSYNC :|
Darkward (0+ godz.) - gra tekstowa, może trochę PnC, z pogranicza mrocznej fantastyki. Póki co trudno ocenić, są elementy fajne, ale widzę już pewne słabości, zobaczymy.
Ukończone:
Fort Solis (6+ godz.) - https://www.gry-online.pl/gry/fort-solis/komentarze/z16344#post0-16869592
Close to the Sun (5+ godz.) - https://www.gry-online.pl/gry/close-to-the-sun/komentarze/z24e8a#post0-16870560
The Town of Light (3+ godz.) - https://www.gry-online.pl/gry/the-town-of-light/komentarze/zd435a#post0-16865297
Stray Gods: The Roleplaying Musical (7+ godz.) - https://www.gry-online.pl/gry/stray-gods/komentarze/z95983#post0-16871942
Paragnosia (4 godz.) - https://www.gry-online.pl/forum/komentarz-paragnosia/z610187b3
Civilization VII (63+ godz.) - Ben Franklin poprowadził Amerykę ku zwycięstwu bez korzystania z nawet jednej jednostki wojskowej, dobra dyplomacja i wspólne cele okazały się znakomitą strategią której, jak zwykle tylko jeden przywódca nie mógł przyklasnąć.
Aśoka stanął w trudnej sytuacji gdy Konfucjusz Podstępny nakłonił Kserksesa, Gilgamesza, Tecumseha i Edwarda Techa do wspólnej wojny przeciw Syjamowi. Na nieszczęście agresorów Aśoka nie bez przyczyny nosi przydomek Obrońca Świata! Obrona Syjamu, mimo napaści z trzech stron, prób przejęcia zewnętrznych miast i jednostkowych ataków na resztę, mimo zmasowanych ataków sił połączonych, ani jedno miasto nie straciło niepodległości nawet na moment. Gro zasługi należy złożyć na dywizjon 02, który mimo małej liczebności zdołał wygaszać każde zarzewie a na koniec stał się postrachem, którego legendy spowodowały, że pierw Edward Tech i Tecumseh a potem nawet sam prowodyr Konfucjusz i Gilgamesz odpuścili. Tylko Kserkses Dumny walił głową w mur aż do samego końca nie mogąc przed swoim ludem okazać słabości.
One Gun Guy (1+ godz.) - to typowy przedstawiciel swojego gatunku. Mamy postać, która zbiera monety, w trakcie rozgrywki wzmacnia się na kilka sposobów, strzela przed siebie, pokonuje mniej lub bardziej skomplikowane trasy usłane różnego rodzaju platformami (stałe, ruchome, znikające, bieżnie, atakujące itp.) oraz innymi przeciwnikami czy pułapkami. Wszystko o czym można pomyśleć tu jest, tak, sekretne pomieszczenia też. No może jednego nie ma, nie ma podziału na etapy czy światy, tu wszystko jest w jednym ciągu co wystarcza na zabawę do godziny czasu. Nie jest to super zabawa, nie wystarcza na długo, brakuje tu jakiejś historii, Będące Ostatecznym Starcie Specjalne kończy się zanim się zacznie i muzyka jest nieco zbyt monotonna, ale w sumie jest kompletna, ma wyjątkowo zróżnicowane poziomy z uciekaniem przed kulą czy przejażdżką więc jest jakaś.
Wolcen: Lords of Mayhem (59+ godz.) - Ahriman pokonany, czas odbudować potęgę Stormfall! Niestety, po finale mamy powtórkę (dosłownie) aktu IV tylko że z większą ilością budynków i stopniowo coraz wyższym wzrostem poziomu trudności. Od czasu do czasu można pograć, ale trzeba się szykować na mnóstwo mielenia :/
Kolejne pętle Ahrimana zakończone, ale ODRADZAM, bo progres jest zbyt mały, bo sprzęt unikalny wypada rzadko a często się powtarza, bo osiągnięcia z normalnym podejściem wymagają setek godzin spędzonych na ciągłym mieleniu tego samego. Jeżeli grasz postacią lvl 80 i pokonujesz poziomy z przeciwnikami lvl 140 a pasek doświadczenia ledwo drga, to szkoda zdrowia. Ustawiłem sobie granicę na 60 godzin, zboostowałem co mogłem, reszta przez błędy nie wpadła. Kampania jest okej, mielenie szybko nudzi, bo jest bardzo ograniczone, ale półgodzinne sesje dla odmóżdżenia zdają egzamin.
EvilTrap: Prologue (0+ godz.) - darmowa, krótka pokazówka przed konkretnym tytułem mającym się ukazać w tym roku. Jako "psychologiczny horror" przyjdzie Nam brodzić po uszy w ciemności, uskakiwać od wyskakujących straszaków i kąpać się w nieprzyjemnej atmosferze. Tak, to dosyć typowy przedstawiciel gatunku choć pełnoprawny tytuł ma być czymś więcej. To solidne podstawy, ale również wiele niepewności co do ostatecznego kształtu. Gra jest mega liniowa o sztucznie korytarzowej strukturze. Brakuje też odpowiedniego prowadzenia narracji. Autor, póki co, nie spełnia obietnic.
HOUSE CALL (0+ godz.) - darmowa, to w zasadzie pojedyncza zagadka, w której trzeba znaleźć kombinację 4 cyfr. Wszystko jest w tych samych miejscach, ale kombinacja może się zmieniać co rozgrywkę. Niby próbuje dodać do tego jakąś historię, ale robi to nieudolnie. Ma za to bardzo fajny "vibe", który wzmacniają czarnobiałe "zdjęcia" stanowiące tła, które dodatkowo są rozciągnięte tak, by sprawiać wrażenie jakieś głębi. Szkoda tylko, że zakończenia (są dwa) są tak prostackie i zupełnie nie pasują do reszty :/
Out of Sight (2+ godz.) - darmowa gierka w poszukiwanie przedmiotów w 3D. Niby relaksacyjna a nie do końca. Sam zamysł spoko, ale bez usuwania czy oznaczania tego co już mamy oraz z mimo wszystko niewygodnym sterowaniem albo męczącymi planszami nocnymi i wodnymi, sprawia że trudno ją polecić.
Case Closed (0+ godz.) - darmowa, niedopracowana kryminalna historyjka PnC której jedynym plusem jest stosunkowo bardzo dobre udźwiękowienie.
Paperback (1+ godz.) - darmowa, sztywna historia w formie horrorowego symulatora bibliotekarza. Przede wszystkim, niezależnie o ustawień, niemal nic tu nie widać do momentu podjęcia latarki. Sam pomysł był do przyjęcia, w sumie jak dziesiątki podobnych, ale okołofinałowy moment totalnie rozczarował. Niby buduje napięcie nie najgorzej, ale moment rozładowania nie podrywa z krzeseł, bo jest poprzedzony raz anonsem, dwa fatalnym projektem i pomysłem.
Dla mnie Cavill nigdy nie wyglądał dobrze jako wiedźmin Geralt, ale za to grał tak dobrze, że wcale mi to nie przeszkadzało. Może tutaj będzie podobnie?
O tak! Szkoda trochę tego wyjścia Abramowicza, ale było mnóstwo emocji, było naprawdę dobrze. AS nie zawiódł.

Paragnosia to bardzo ciekawe spojrzenie na temat horroru. Z jednej strony nie ma tu nic odkrywczego, z drugiej, wszystko tu gra i od początku do końca (który powinno się osiągnąć w jakąś godzinę) jest to ciekawe doświadczenie.
Pomysł na egzorcyzmowanie opętanego domu za pomocą fotek nie jest wybitnie lotny. Do tego zamknięta pętla każdego sprawdzania domu i bardzo ograniczone możliwości poruszania się powinny sprawić, że gra szybko się opatrzy a co za tym idzie, znudzi. I muszę przyznać, że jest zupełnie odwrotnie. Każde kolejne podejście było tak długo ciekawe aż dotrwałem do ostatniej godziny w tym przeklętym miejscu. Co więcej, nawet po osiągnięciu upragnionego finału dalej miałem ochotę sprawdzić, co jeszcze gra przede mną skrywa. Sam sobie nie wierzyłem, że tak prosty pomysł może tak zadziałać.
Od strony graficznej jest przeciętnie a czasem nawet brzydko (choć bez przesady). Od strony audio jest lepiej, choć głównie z powodu niezłego balansu pomiędzy dźwiękiem suwnicy, delikatnym tłem a efektami wprowadzanymi w określonych momentach. To pozwala Twórcom osiągnąć właściwe doładowanie do efektów wizualnych a tym samym poruszyć odbiorcami. Może nie ma tu atmosfery strachu gdzie byle co stawia Nas do pionu, ale te kilka momentów (szczególnie przy pierwszym zetknięciu) po prostu działa.
Całość opiera się o 8 pomieszczeń, w których, nie licząc "naszego" centrum dowodzenia, może dochodzić do przeróżnych, przedziwnych, zdecydowanie kojarzących się z paranormalnymi, zdarzeń. Obecność, której będziemy poszukiwać, możemy znaleźć w: poprzewracanych meblach, pojawiających się w nietypowych miejscach wizerunkach czy nawet sylwetkach, dziwnym ułożeniem rzeczy codziennego użytku, łypiących na Nas gałach ale też np. wystających nie wiadomo skąd kończynach, zaburzeniami we wzorach czy dziwnym piśmie. Mimo że każde takie zdarzenie ma swoje konkretne miejsce, to gra bardzo dobrze gospodaruje tymi zdarzeniami. W zasadzie pierwsza powtórka pojawiła się dopiero po jakichś 80 odnalezionych (i 30 pominiętych).
Siedzimy bezpieczni w zapieczętowanym na 6 "kłódek" pomieszczeniu. Jest 8 rund, każda symbolizowana jako godzina czasu. Każdy (godzinny) przejazd przez mieszkanie ma niejawną ilość zaburzeń. Jeżeli sfotografujemy wszystkie (uwaga, nie można strzelać do wszystkiego, bo bateria jest ograniczona!), to zachowujemy zamki nietknięte, ale jeżeli coś pominiemy, to tracimy tyle pieczęci ile anomalii nie wskazaliśmy. Utrata wszystkich kończy grę (automatycznie wznawia grę pomijając wstęp). Natomiast dotrwanie do 8-ej godziny, stawia Nas przed ostateczną próbą i właściwym wygnaniem Złego - to etap stworzony w formie "wybierz niepasujący/wyróżniający się przedmiot" (tu też mamy możliwość pomyłki, ale szans mamy tyle ile zachowaliśmy, w ciągu rozgrywki, kłódek).
Tak na prawdę jest to szukanie a w zasadzie wskazywanie różnic czy odstępstw i niewiele poza tym. Są oczywiście momenty dynamiczne, które dodatkowo sprawiły, że ten Tytuł tak bardzo mi się spodobał, ale w gruncie rzeczy niewiele się różni to od wskazanej w tytule akapitu zabawy. Różnica jest taka, że nigdy tak na prawdę nie mamy okazji obejrzeć mieszkania całkowicie pozbawionego anomalii i stąd też wynika to dodatkowe wyzwanie: jak poprawnie wskazać różnicę, nie znając wzorca? Muszę przyznać, że początkowo właśnie fakt braku obejrzenia miejsc "na czysto" ciążył, jednak szybko zrozumiałem, że byłoby to zbyt proste, więc kupiłem ten pomysł i bawiłem się bardzo dobrze. Polecam.
zniszczyli kultowe Scooby Doo
Nikt Ci nic nie zniszczył! Stare dobre "kultowe Scooby Doo" dalej jest tym samym starym dobrym kultowym Scooby Doo. To czy oglądasz i godzisz się z nowymi wersjami, to tylko Twoja sprawa. Ja do tej pory myślałem, że ta "czarna" Velma to żart. A nawet jak teraz sprawdziłem, to i tak się okazuje, że nikt mi nic nie zniszczył i mój stos komiksów nagle nie został podmieniony na takie z "czarną" Velmą, więc wyluzuj trochę. Tak samo będzie z X-Files. Stare dobre odcinki pozostaną stare i dobre póki istnieją. Jeszcze nie wiadomo wiele o nowej wersji a Ty już wiesz, że typy zniszczą Ci ulubiony serial?
Sam stosunkowo niedawno krytykowałem tutaj taki reboot, bo oryginał dalej się świetnie ogląda ( od kilku miesięcy oglądam od początku i jestem już w połowie sezonu 6 ), ale teraz myślę sobie, że czemu nie dać im szansy? Jeżeli nie będzie to para Fox Mulder i Dana Scully tylko ktoś inny i podejdą do tego na poważnie z dobrym długo falowym planem i jednocześnie nie oczekując od razu nie wiadomo jakiej widowni, to ja jestem za. Inna kwestia, że nie wierzę by w dzisiejszych czasach taki projekt przeżył więcej niż dwa sezony :|

Gratuluję wytrwałości i życzę kolejnych 20 lat :)
P.S.
Chyba coś nie tak z licznikiem, bo przez chwilę była już setka!? Masz szczęście, że zrobiłem screena ;P
Możesz grać samemu, a kto Ci zabroni? :P
Większość przechodzi samemu, ja jednak miałem tą możliwość grać w kooperacji i nie żałuję, samemu by mi się nie chciało ze względu na sposób w jaki została stworzona (para bohaterów).
Baw się dobrze :)
A co się zmieniło od odejścia Xabiego, żeby miał być nie "słabiutki"?
Póki duża część ofensywy zależy tylko od formy i chęci Mbappé a Gonzalo jest rzucany na skrzydło i wystawiany na ogony meczu, to tak właśnie to będzie wyglądać.

Wolcen: Lords of Mayhem to jeden z wielu klasycznych przedstawicieli gier opartych o rąbanie i cięcie ;) W zasadzie każdy fan HnS-ów odnajdzie się tu bez problemu. Umiejętności pogrupowane "klasowo" choć w jednym drzewku, cechy rozwijane porcjami co poziom, współpracujące ze sobą hordy przeciwników o różnej sile i zdolnościach czy rynsztunek o różnokolorowej rzadkości i ocenie jakościowej. Ładna oprawa i niezłe efekty, szkoda że animacjom brakuje płynności, często pojawiają się błędy typu pozostające efekty, wiszące skrzynie, przeładowujące się tekstury. Fatalny interfejs głównie okna statystyk ekwipunku i rozmowy. Oprawa audio niezła. Ograniczony kreator nadrabia możliwość ustawienia dowolnego wyglądu każdego z elementów wyposażenia. Całkiem spoko jest balansowanie między Siłą Woli a Wściekłością. No ale duży miks przeciwników i generalnie generyczna aura skutkuje bezpłciową formą. Jak nigdy, szukanie unikatów (tak szybko jak tu) mi się nie znudziło. O ile częstotliwość wypadania specjalnego sprzętu jest okej, to ilość zbieranych powtórek jest wręcz frustrująca. Sporo ograniczeń i średnie wyczucie nie pozwala w pełni cieszyć się z sieczki. Kampania na 30 godzin.
Obie gry mają podobnie growy, czytaj uproszczony, model skradania/skrytobójstwa, w którym powalanie kogoś w towarzystwie innych strażników nikogo nie wzrusza. Różnica na korzyść Styxa jest taka, że poziom wyzwania rośnie wraz z rozgrywką. Więc zamiast skupiać się na skrytobójstwie, które jest po prostu okej, polecam skupić się na ograniczonej ilość animacji i miejscami małej czytelności planszy, bo to dużo mocniej rzutuje na obcowanie ze Styxem.
Nie pokażę :P
No jeżeli chodzi o błędy, to się zdarzały czy to literówki, czy dodatkowe zero przy parametrach, ale tu raczej bym się nie czepiał. Zwróć uwagę, że to "Dodge Viper GT" a więc nie koniecznie jest to błąd, który wskazałeś. RT/10 ma 400hp a GTS ma 450hp. Co miał autor na myśli?
Niemniej to są szczegóły, które ktoś zainteresowany łatwo wyłapie.
Fiu fiu, no to poważna kolekcja była. Turbówki były o tyle fajne, że w młodym wieku dawały też jako takie rozeznanie również o technicznych różnicach pomiędzy autami przez wypisane parametry. Podobało mi się, że były też auta koncepcyjne no i generalnie dla młodego chłopaka mnóstwo frajdy.
mogę powiedzieć czy taką miałem czy nie
Miałeś tego Dodgea i Citroena? ;)

tazosy: zwierzęta, flagi państw, takie wielkie ze Star Wars (a może to nie było w chipsach?), jakieś karty do albumu z Dragon Ball -->
Ale że o Turbo nie wspomniałeś?! Shame, shame, shame ;P
Reszcie nie będę robił sesji zdjęciowych, ale trochę tego się nazbierało.
W zasadzie, to wszystko mieści się w 2 dużych pudełkach po butach.
Może nie będą to gry, do których wracam grać, ale na pewno są to gry, które często mi się przypominają.
Pomijam już wymienione tu tytuły.
Mój główny kandydat to Otchłań (1999) - niesamowite wrażenia, prawdziwe odkrywanie świata i realne emocje, układanie sobie wizji tego świata i każdej drogi pomiędzy punktami charakterystycznymi, wszechobecna niepewność, po porostu ŁAŁ
Inny ciekawy to Albion (1995) - niesamowite było to połączenie rozgrywki z różnych perspektyw. Sam świat - fantastyczny, oryginalny! No i przy tym naprawdę spoko rpg :)
Ale nawet taki Freedom Fighters (2003) - raczej prosty, raczej pokraczny a potrafił być wciągający i satysfakcjonujący na tyle, by co jakiś czas przypominać o sobie ;)
Gra była spoko, ale wręcz cuchnęła niedokończoną robotą. I wcale mi się nie podobają zaproponowane zmiany. Zamiast skupiać się na "balansie" powinni lepiej wypełnić treścią te puste przestrzenie w Cuanacht i Porzuconych Mieczach. Tak jak TheFrediPL pisze, powinni poprawić braki interakcji z Arturem a może i znaleźć zastosowanie dla szkicownika, teleskopu i konia :P Do tego poprawić oprawę czy to pod względem oświetlenia czy chociażby dopieszczając te miejsca, gdzie niedoróbki aż krzyczą. Tak samo w treści zrobić poprawki słów czy tłumaczeń. Ja nadal czekam do 23 maja żeby przejść drugi raz, choć patrząc na podejście Twórców, nie spodziewam się wiele. No i jakby zakończenie nieco bardziej zróżnicowali, to bym też się nie pogniewał ;)
drugą i trzecią częścią najnowszego Tomb Raidera
O tak! O ile pierwsza z tego "odświeżenia" była czymś nowym i ostatecznie ( dosłownie ) puszczała oczko fanom oryginału obiecując bliskość z pierwowzorem, tak druga i trzecia część ( ciągle nie mogę się przemóc żeby dokończyć "Cień" ) poszły dokładnie w to co realnie wydłuża czas a nie daje równoważnej radości - zbieractwo i rzemiosło. Kupa znaczników, poblokowane miejscówki pod sprzęt otrzymywany wraz z postępami, no nie, to nie to! Owszem, gry wyglądają świetnie, Lara jest śliczna, ale nawet ta postać i jej zachowanie ( delikatność, emocjonalność w przerywnikach vs. niepohamowana agresja w starciach z przeciwnikami ) nie budują jednolitego i sensownego obrazu. Te wszystkie mechanizmy zapomnianych cywilizacji, które dalej działają albo rozpadają się akurat po to żaby pani "archeolog" mogła sobie kontynuować tę liniową przygodę rozczarowują.
Ok, rozumiem. Też lubię Mareczka :)
Mimo wszystko jest to "tylko zakończenie" i cała droga do finału pozostaje bez zmian, co więcej efekt tego wyboru też nie ma swojego prawdziwego ujścia - patrz "dwójka" :|
Wybory moralne w giereczkowie potrafią nieraz poważnie wpłynąć na całą opowiadaną historię
A dasz jakiś swój ulubiony przykład takiej poważnej zmiany będącej wynikiem jakiegoś wyboru?
Ja nie mam z góry ustalonego podejścia, wszystko zależy od gry i tego jakiego mogę stworzyć "siebie" w kreatorze postaci. Mam kilka erpegowych archetypów, od których zależy moje podejście. Choć tak jak mohenjodaro zauważył, gdy nie są robione tak, by być faktycznie złym czy dobrym, to złudzenie, które widzimy głównie na pasku karmy czy w opcjach dialogowych a nie w adekwatnej reakcji świata, niestety :/

Stray Gods: The Roleplaying Musical to powieść narracyjna, której niemal każda akcja czy ważny moment przemienia się w utwór muzyczny, co ma swoje uzasadnienie fabularne. Z tego względu faktycznie można mówić o interaktywnym musicalu. Pierwszy kontakt był pozytywny, bo taką oprawę, choć czasami zaburzoną jakimś niepasującym do stylu elementem, po prostu lubię. Jednak szybko okazało się, że zamiast animacji, mamy tu statyczne postacie zmieniające swoje pozy wraz z tokiem prowadzonych działań. Nawet nie miałbym nic przeciwko takiej decyzji, gdyby nie fakt, że treść nie jest dobrze zgrana z tymi pozami. Często emocje z głosu kontrastują z obrazem a czasem nawet trzeba się nieźle skupić by wiedzieć kto teraz mówi! Niestety pod względem spójności warstw audio i wideo jest kiepsko. Co więcej, dialogi są bardzo naiwne i mimo ciekawej próby przedstawienia innego spojrzenia na grecką mitologię, nie mogę pochwalić tego elementu. Nie powiem, było kilka momentów, które pewnie co bardziej wrażliwych wzruszą i na pewno są takie, które zmuszą Nas do przemyśleń. Nie chcę całkowicie zbesztać warstwy muzycznej, bo jakościowo brzmiało to dobrze i momentami nawet zaczynałem to łapać, mimo to, takich lepszych momentów jest niewiele a utwory trudno zapamiętać :/ Problemem gry jest również wygodna struktura, która nie daje Nam swobody wyborów i która niezależnie od rozejścia, prowadzi Nas po dokładnie tych samych punktach. To sprawia, że "kluczowe" rozgałęzienia mają bardziej charakter kosmetyczny. Na koniec przyznam, że obsługa dziennika również jest nie okej, bo wpisy nie są oznaczane na bieżąco wraz z uzupełnianiem treści. Podobnie źle jest przy etapach przeszukiwania, bo kursor przy wyborze skacze nie wiadomo gdzie. Gra na ok. 6 godz.
DLC Orfeusz, to z kolei krótka, na jakąś godzinę, historia pozbawiona kompletnie dodatkowych elementów rozgrywki, oparta na wydarzeniach z podstawowej części gry jako bezpośrednia kontynuacja ale skupiona na drugoplanowej postaci.
O nie, nie. Nie dam się podpuścić. 1/3 tego to max. Także mistrzowski pas zostaje u Ciebie ;)
No okej, rozumiem wymóg, ale żeby takie odpowiedzi miały jakikolwiek sens, to w tym pytaniu należałoby poprawić pytanie na chociażby takie:
9. Jak często gram w weekendy lub dni wolne od pracy?
No i dobrze by było chociażby w nawiasach podać że np.:
1- Nigdy
2- Rzadko (1-2 dni w miesiącu)
3- Czasami (3-5 dni w miesiącu)
4- Często (6-8 dni w miesiącu)
5- Zawsze

Domowe - moja porcja ( której i tak dziś nie wsunę )
Do tej pory licznik pączków zjedzonych: 0

Close to the Sun to symulator chodzenia poprzetykany etapami ucieczki. Na początku warto zaznaczyć, że gra może mieć problem z działaniem ( wymagane jest dodanie systemowej zmiennej środowiskowej ). Mimo interesującego pomysłu, zarówno tło prowadzonych działań jak i sama fabuła są przekombinowane, pojawiające postaci są nieautentyczne no i poruszane kwestie ( spora część z nich ) wcale nie znajdują swojego wyjaśnienia a co za tym idzie, całość przybiera dosyć przewidywalny tok zdarzeń. Całe te fantasmagorie twórców zupełnie mnie nie kupują i w zasadzie za podsumowanie tych głupot niech posłuży końcówka, w któej
spoiler start
rzuca się na Nas przyczajony za szafą świr z nożem
spoiler stop
- no nie da się tego obronić. Także umieszczone treści nie są starannie wykonane, bo duża część tekstów zawiera jawne znaki "\r" a część słów, wcale nie jest przetłumaczona. Wizualnie jest niczego sobie. A jednak, mimo że sprawia raczej pozytywne wrażenie, to implementację światła muszę uznać za nie najlepszą. Podobnie projekt poziomów, mimo fantastycznego miejsca akcji, jest niedopracowany. Wszystko wygodnie dla Twórców zablokowane byle czym, byleby tylko prowadzić Gracza prosto do celu, aż do tego stopnia, że Nasza postać nie potrafi przejść nad, leżącą na środku pomieszczenia, urwaną pod kolanem nogą :| No jak nic, metaprzekaz - nie przejdziesz! Ilość omijanych ciał, również wzbudza pewne wątpliwości co do spójności treści. Tak w ogóle, to gra nie działa płynnie. Miejscami wstrzymuje rozgrywkę na "zauważalną sekundę", innym razem wczytuje się "za długo". No nie podoba mi się, ale przyznam, że "straszenie" poprzez wzmacniane dźwięki i (nie)spodziewane zdarzenia generalnie działają przyzwoicie, a już na pewno zwracają swoją uwagę ( choć tak jak komentarze osób po drugiej stronie komunikatora, boleśnie skryptowe ). Podobnie ucieczki są ok, ale to głównie dlatego, że dobrze równoważą to ciągłe człapanie :P Gra na jakieś 4 godziny.

Jakoś na początku funkcjonowania "oczka" zaznaczenie "Grałem" od razu wywoływało pole czasu i odkrywało "Ukończyłem" i analogicznie zaznaczenie "Ukończyłem" odkrywało kolejne pole czasu i "Ukończyłem w 100%". Obecnie na PC Windows ( Mozilla Firefox ) czy na Android ( Opera ) trzeba zamykać okno żeby wywołać te reakcje, trochę to upierdliwe :|

Fort Solis to niestety spokojny symulator chodzenia aniżeli jakiegoś typu gra przygodowa z elementami horroru. Mimo chociażby momentów wymagających szybkiej reakcji ( QTE ), które i tak nie zmieniają wiele ( żeby nie powiedzieć nic ), grze brakuje jakiejkolwiek dynamiki. Zarówno eksploracja jak i rozwój historii wloką się niemiłosiernie. Te niecałe 5 godzin szukania plakatów i nagrań ( plus jakaś godzina spędzona na układaniu kostki Rubika bez możliwości wygodnego operowania i stałej zmiany widoku ) oraz przedzierania się po tylko z pozoru otwartej bazie ma zdecydowanie więcej wad niż zalet. Mimo całkiem dobrej oprawy, naprawdę niezłych aktorów głosowych i sensownie zaprojektowanej bazy ( pomijając wszechobecne sztuczne blokady ), trudno przyjąć przeżywane wydarzenia bezkrytycznie, bo co chwilę dochodzi do „niemożliwych” sytuacji czy innych głupot. Albo by zagłębić się fabularnie, musimy wylizać każdy kąt tego kompleksu, a i tak na koniec dostajemy mocno poszatkowane wycinki z mało przekonującego obrazu. Choć przyznam, że formę jaką przybrały notatki czy część nagrań wypada pochwalić. Ale na domiar złego występują tu drobne problemy graficzne czy chwilowe wahania płynności.
Przejrzałem sobie Twoją ankietę i nie rozumiem jak poprawnie można odpowiedzieć na następujące pytanie:
9. Najczęściej gram w weekendy lub dni wolne od pracy. *
1 – Nigdy
2 – Rzadko
3 – Czasami
4 – Często
5 – Zawsze
Prawie wszędzie miałaś "nie zgadzam się - zgadzam się" więc po co takie kombinacje?!
Jednym z bardziej pamiętnych jest Omikron: The Nomad Soul
Najpierw jakaś szalona akcja, potem gościu prosi cię o transfer duszy. Zaraz jak tylko postać przechodzi przez portal jesteś zaatakowany przez jakiegoś demona a na koniec, jak już myślisz że gra się rozpoczęła na dobre, to za kilka kroków masz jeszcze coś.
https://www.youtube.com/watch?v=BvJa372yuTE
Ma tryb kooperacji?
Ma, standardowa kooperacja do 4 graczy :)
Ale co już jutro :O
Sesja! Lochy i Smoki! Yupi! :D
Bracie, jeżeli źle przyjąłeś treść tego co napisał elathir, to mam dla Ciebie radę, nie musisz z niej skorzystać. Przestań się przejmować tym co jakiś nołnejm pisze ( elathirze, bez urazy ), albo spróbuj pierw popatrzeć na treść bardziej przez życzliwość niż złośliwość. Widzisz, zadałeś pytanie w temacie, którego jak się okazuje nie ogarniasz zbytnio, więc sugestia, jak sformułowana by ona nie była, o zapoznaniu z tematem jest słuszną. Tak samo co Ciebie obchodzą "plusy"? Myślisz że jak Ktoś dostanie ich kilka, to jest Gość? Daruj sobie taką małostkowość.
To też nie jest tak, że znam temat jak własną kieszeń. Owszem, interesowałem się swego czasu, ale nadal nie jestem ani trochę ekspertem :P
gdzie mam się zapoznać z tymi podstawami?
Ja zawsze polecam to co sprawdzone czyli książki :)
Carl Gustav Jung "Typy psychologiczne"
Ale jak temat Cię rzeczywiście ciekawi, a nie chcesz kupować nudnej książki ;) to bez trudu znajdziesz informacje w internecie. Materiałów jest sporo, ale trzeba umieć filtrować i weryfikować.
Staram się jak najczęściej, w takim sensie, że nigdy nie unikam okazji do spotkań wśród ludzi, sam je inicjuje, organizuje czy współorganizuje żeby być precyzyjnym, bo czasem trudno w pojedynkę. Bywają okresy np. wyjazdy, że trudno nie powiedzieć "codziennie", ale są też okresy gdzie pewnie i nie wiem, z miesiąc(?), nie licząc rodzinki, siedzę sobie sam. Jest różnie, ale wychodzę z założenia, że mój introwertyzm nie jest jakimś wyrokiem a raczej sygnałem żeby równoważyć go właśnie działaniami w drugą stronę. Tak rozumiem to na czym opierają się te zagadnienia :)
No ale jak pośrodku jeżeli, zgodnie z tym czego uczą psychiatrów, jestem ( co potwierdzają też testy takie jak ten podlinkowany ) INTJ?
Poza tym, czy skorzystałeś z delikatnej sugestii elathira i zapoznałeś się z podstawami tego tematu?
Jung wskazał introwersję i ekstrawersję jako podstawowe nastawienie człowieka, ale nie uznawał tego za pełny obraz osobowości. Co więcej sam sugerował, że nikt nie jest tylko introwertykiem czy tylko ekstrawertykiem, bo każdy ma w sobie obie pule cech ( czy obie cechy, bo w sumie nie wiem jak poprawnie powinno się to zagadnienie omawiać ). To że jedna pula cech dominuje, to powinien być wskaźnik dla Nas w dążeniu do zrównoważenia obu postaw.
Nie sugerowałbym się tym wykresem. Na przestrzeni dwóch lat przerobiłem te same testy i zawsze wychodziło mi INTJ czyli patrząc na wykres - skrajny introwertyzm. Mimo to angażuję się równie chętnie i w tylko nieco mniej aktywności "typowo ekstrawertycznych".
No właśnie nie jest to tak jednoznaczne. Ja równie dobrze spędzam czas i odpoczywam samotnie coś dłubiąc i aktywnie kibicując wśród tysięcy kibiców na stadionie.
Nie da się osoby jednoznacznie zaszufladkować tak jak proponujesz w pytaniu. Jeżeli już chcesz coś określić, to możesz skorzystać z trochę szerszego testu np. https://www.16personalities.com/
Trudno to policzyć dokładnie, ale z prostego przeliczenia, na jedną osobę, średnio to jakieś 600-750 PLN.
Także 500 zł na miesiąc to zdecydowanie nie jest dużo.
Fallout! Szukanie water chipa, takie prawdziwe szukanie na czysto i z presją uciekających dni! Tak to jest chyba mój numer jeden!
Ale Deus Ex też nigdy drugi raz nie sprawił mi takiej satysfakcji jak za pierwszym razem. Te hasła czy zwroty akcji, tak to też byłoby fajnie zapomnieć przed kolejnym podejściem :D
Współczuję. Gry, jako zamknięty produkt, to głównie medium przekazujące jakąś treść lub stawiające jakieś wyzwanie wymagające skupienia. Samo czerpanie rozrywki powinno wynikać z tych właśnie elementów. Sprowadzanie gier jako tło do konsumowania innej treści, to krok w złą stronę, ale też nie trudno to zrozumieć, bo pomijając współczesne trendy, to Twórcy często nie potrafią odpowiednio połączyć warstwy przekazu z warstwą rozgrywki. Innymi słowy odpowiednio zainteresować, zanurzyć Gracza przez co łatwiej pojawia się znudzenie a co za tym idzie Gracz szuka np. "swojego tła" - też to działa w drugą stronę, niezbyt angażujące "tło" wymusza robienie czegoś innego :(
Niemniej, ja nie mam takich problemów a samo, podobne do Twojego, łączenie treści ( w zasadzie tylko puszczanie "swojej" muzyki ) odbywa się wyłącznie gdy chcę coś pomielić ( np. obecnie Wolcen ) albo tam gdzie muzyka jest zbyt monotonna lub mi się już osłuchała ( np. Cywilizacja ).
Słuszna uwaga! Te zapowiedziane zmiany, czy raczej względny powrót do normalności, brzmią nieźle, ale ostatecznie bez "hot seat" to dalej ułomny twór, który traci jeden z kluczowych atutów poprzedniczek.

The Town of Light to symulator chodzenia próbujący przedstawić poważny problem choroby psychicznej. Niestety temat został mocno strywializowany, czytaj nadmiernie spłycony i zestawiony ze sztywnym przekazem, którego ostateczny wynik zależeć będzie tylko od Nas ( gra ma kilka delikatnie różniących się ścieżek ). To chyba nie tak powinno wyglądać :/ Dodajmy do tego nadmierne epatowanie nagością i możemy być pewni, że znaczna część odbiorców straci i tak mało czytelnie prowadzony wątek. Mimo wplecenia w treść kierunkowskazów fabularnych, czasem naprawdę trudno zrozumieć w którym miejscu czeka Nas kontynuacja ( na szczęście bohaterka na żądanie może podpowiadać, choć nie zawsze jest to precyzyjna podpowiedź, bo raz, gdy ważny jest kontekst, nie powie co trzeba zrobić a innym razem, treść mówiona odstaje od treści pisanej ). Problemy nastręcza również wygodna dla Twórców i zupełnie niezrozumiała z punktu widzenia bohaterki blokada obszarów. Tylko idąc zgodnie z zamierzeniem Twórców jesteśmy w stanie pokonać niektóre pozamykane drzwi - to realnie Nas ogranicza, momentami wręcz dezorientuje.
Technicznie gra jest kiepska. Poza znakomicie dobranym stylem i mocną symboliczną formą oprawy przerywników nie mam nic pozytywnego do dodania. Oświetlenie jest niezbalansowane, co chwilę widzimy jak "wyrastają" Nam obiekty przed oczami albo jak miejsca są wypełnione tymi samymi obiektami i to ani z finezją żeby zrobić wrażenie, ani z rozsądkiem by miało to sens. Mamy co prawda włączniki światła, okna i okiennice, drzwi czy szafki, co na prawdę jest spoko, szkoda że ich stan nie jest respektowany przy wznowieniu. No ale jak wznowienie potrafi wysłać Cię pod mapę i zmusić tym samym do ponownego wznowienia to wiadomo XD Są też przeróżne utensylia i zdjęcia, ale ostatecznie nic one nie wnoszą do historii.
Z fajnych elementów pochwaliłbym dobre oddanie elementów rzeczywistych przedstawionego miejsca, "działający" plac zabaw, serio byłem uchachany jak się okazało, że mogę się pobujać na huśtawce, zjechać na zjeżdżalni czy pokręcić się na karuzeli :D Fajnie też, że zabezpieczyli windę ( nie da się ruszyć bez uprzedniego zamknięcia drzwi ). Ale no etap z odkrywaniem rysunków, który okazał się etapem na czas, to kolejne nieporozumienie, bo czemu mamy nie poznać choćby skrawków ale jednak przygotowanej treści?!
Muszę też wyrazić swoje niezadowolenie z czułości mysz/kamera, która nawet na MAX jest zbyt mała do wygodnej rozgrywki oraz brak biegu, ale tylko dlatego, że przechadzając się po podwórku i szukając miejsca w nadziei na jakiś dodatkowy "flashback" i komentarz tracimy mnóstwo czasu. A poza wypadnięciem pod mapę, to gra od któregoś etapu przycina, czego nie potrafię wytłumaczyć.
Myślę, że jak Ktoś chce, to znajdzie miejsce i osoby zarówno do ciekawej dyskusji jak i tylko po to by się pośmiać.
Skoro jednak narzekasz, to czemu sam jakiegoś ciekawego "tematu ogólnego" nie poruszysz?

Shadow of Tomb Raider (9+ godz.) - 30% zrobione całkiem spokojnym tempem ze zbieraniem czego się da. Sztywno prowadzona przygoda ze sztywno stworzonymi mechanizmami-zagadkami. Mnie się to nie klei i nie wzbudza uznania, ale pograć można. Wioska Paititi splądrowana na tyle na ile pozwala fabuła :/ Ale wygląda ładnie ;P
Wartales (234+ godz.) - Główna intryga Regionu Dormbah zakończona "epicką" walką w Niebianum, Nadinkwizytorka Dexera poległa. Podobnie na lokalnej arenie, nikt nie dał mojej drużynie rady, Lisabeth padła kładąc w ostatnim swoim ataku mojego "kata". Straciliśmy Serka (kretoszczór). Oczyszczone regiony na tyle na ile się dało, niestety kilka elementów nie domaga i wszystkiego nie zdobędę, pozostało otworzyć ostatni grobowiec na kontynencie. Chcąc ominąć drogę lądową drużyna pokonała pierwszych piratów z listy. Gdy się okazało że morzem nie dam rady, to zostałem w Belerion. Na jednej z wysp ocaliłem pirata, którego wytrenowałem jako zamiennik za jednego z pojmanych niegdyś towarzyszy ( jednak ograniczenia umiejętności jeńców są dosyć widoczne pod koniec rozgrywki ). Pojedynki na "papier-nożyce-kamień" z kapitanami, to też przyjemna odmiana, choć nie widzę w tej prostocie sensu. Wielki Eokeld poszedł na dno wraz ze swoją łajbą. Kolejna arena zdobyta, tym razem w pojedynku pięściarzy poległ wielki Oris. Morska przygoda w zasadzie zakończona, szczyt listy "most wanted" osiągnięty, pozostało co najwyżej trochę pokraść i ponapadać biedne karawany no i poczekać na bardzo dobre promocje reszty dodatków.
Fallout 76 (208+ godz.) - Szukam nowego miejsca na "bazę". Przy okazji w końcu też zajrzałem do Nadzorczyni zakończyć jej misje.
Civilization VII (60+ godz.) - Ibn Battuta i jego Mogołowie mimo morskich prześladowców z Inuit Nunangat zdołali być ukochanym narodem na świecie ( Katarzyna jako jedyna nie dała się przekonać ).
Himiko nie angażując się w wojnę i utrzymując mocne granice Japonii oraz sojusze militarne, naukowe i kulturowe wyznaczyła kierunek przyszłości.
Hatszepsut pomimo niechęci ze strony Trung Trac wytrzymała wojenne zaczepki, znalazła sojuszników i poprowadziła cały świat ku nowemu.
Każdy kocha Amerykę Hariet Tubman tylko nie Filipińczyk, no cóż, wszyscy na jednego a Hariet z czystymi rączkami sięga po zwycięstwo ;)
Strasznie schematyczna ta część, gdyby nie to, że chciałem sprawdzić każdego przywódcę, to już bym dawno sobie odpuścił.
UFL (2+ godz.) - nic z tego nie będzie, konkurencja już dawno dotarła do kibiców piłkarskich z gotowym produktem, tu nie działa w zasadzie nic, mecze są tragiczne pod względem kontroli, zarządzania piłkarzami czy nawet podstawowej personalizacji. Brak realnych emocji i wyzwania. Wszystko oznaczone różnej maści punktami. Rozwój na przestrzeni miesięcy jest niezauważalny.
Wolcen: Lords of Mayhem (34+ godz.) - kiepska personalizacja bohatera na start i najgorsze "wyszarzenie" postaci mimo silnego powiązania fabularnego. Całość wygląda jak zlepek wszystkiego co już znamy. Zdecydowanie brakuje tu tożsamości wynikającej ze zdecydowania się na jeden a nie kilka gatunkowych kierunków kreacji świata. Wtórność nie przeszkadza jednak cieszyć się z rąbania i siekania, anihilacji i mielenia. Drzewko umiejętności mimo otwartości nie powala, ale same zdolności pseudoklasowe i ich modyfikatory są już całkiem przyjemne. Nie do końca kumam powiązania ale jakoś to działa. Graficznie ujdzie choć pojawiają się problemy, czasem całkowicie przeszkadzające jak np. pozostający efekt tornada. Troszkę błędów jak niemożność podniesienia przedmiotu czy wejścia do "lochu". Nie dziwię się, że nie zażarło. Akt I do przejścia w 7 godz., II w 5 godz. a III w 6 godz. liżąc ściany. Sam akt IV oparty w zasadzie na wyprawach pozwalających odbudować co nieco w Stormfall jest kiepsko opisany, nie do końca wiemy na co się wyprawiamy, ale sam zamysł nie jest zły, szczególnie że wraz z pokonywaniem poruczników dochodzą utrudnienia. 3/8 poruczników "pokonanych".
Ukończone:
Tardy (4+ godz.) - https://www.gry-online.pl/forum/komentarz-tardy/z71014359

No ale właśnie w tym rzecz! To że "nie ma mutantów" masz odpowiedź w czwartym odcinku :( //stąd ten mój dodatkowy komentarz do pytania :P
Gdyby ludzie odpowiedzialni za serial chcieli jakkolwiek nawiązać do "origin story", to mieli mnóstwo możliwości i to bez faktycznego korzystania z wizerunków Starka czy Zemo. Wykorzystanie jego "częstego umierania" też mogło być dobrym pretekstem pod dobranego aktora, no ale nie, lepiej napisać fajną historię i dodać do niej losowe postacie bo mamy licencję do wykorzystania :(
2/10
Tak jak pisałem pod innym tematem: w sumie serial, gdyby usunąć wątek fantastyczny, to byłby całkiem spoko, ale postać jest zupełnie nie przemyślana. Przez wszystkie te lata ma problem a sam finał, który przecież wcale nie odległy, jakby ręką odjął, od razu badass?! C'mon! Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale tu się niewiele co składa i to nawet nie za bardzo trzeba się przyglądać scenom żeby to dostrzec.
przynajmniej jedno zdanie by się przydało, nawet tłumaczące czy się z tym urodził, czy dostał po blipie.
Tylko po co? Wolisz dostać takiego ( tu nazwa bohatera z czwartego odcinka ), który poza obliczem i mocą nie nawiązuje zupełnie do postaci z kart komisku?
Dla mnie ciąg dalszy "nie wiadomo po co i nie wiadomo dla kogo" robienia czegoś z łatką licencji Marvela :(
Po pierwsze, bracie, to ( patrząc na wyrwane z kontekstu zdanie ) jest stwierdzeniem truistycznym. Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie skreślałby Realu z wyścigu o LaLigę, który przypomnę, ma na tym etapie tylko jeden punkt straty do lidera. W Lidze Mistrzów dale pozostają więc również trudno nie przyznać, że nadal jest to trofeum w zasięgu Realu.
Po drugie, ważniejsze(!), wyciągasz słowa z kontekstu całego zdania, przez co całkowicie rozmywasz jego sens.
A teraz LaLiga jest zdecydowanie w zasięgu, LM też tylko niech się tam zjednoczą, bo póki co nie widać żeby wszyscy chcieli płynąć w jednym kierunku :(
Proszę, zwróć jeszcze raz uwagę na całe zdanie, które jest ewidentnie warunkowe i zakończone emotikoną jednoznacznie definiującą jego wydźwięk.
Sytuacja jest trudna, ale nie wynika z braku umiejętności ( zawodników, sztabu czy zarządu ), a z relacji pomiędzy każdym z elementów układanki nazywanej Klubem. Ewidentnie nie ma tam jedności, są "święte krowy" i brakuje porządnego sternika czy dowódcy i to zarówno ze strony piłkarzy jak i od strony szeroko rozumianego sztabu. Sytuacja, moim zdaniem oczywiście, wymaga przede wszystkim jednoznacznego i wspólnego nadania kierunku temu projektowi. A jakby miało to oznaczać trudne rozstania, to "trudno", nie ma ludzi niezastąpionych ( nie myślę tu tylko o piłkarzach, żeby była jasność ).
Poproszę o jakiś cytat bo serio, nie wiem do czego mam się odnieść.
Jakąkolwiek ocenę obecnego sezonu przedstawiłem w [199] który zaczyna się od:
Domagasz się reakcji po trzęsieniu ziemi w Realu, ale tu trudno cokolwiek mówić, bo to jest nieREALne co się tam ostatecznie odwaliło. - czy to jest obraz pod tytułem "z Realem nie jest wcale tak źle" ??
Tego, że Jose upokorzy Real Madryt w 2026, nie miałem w swoim bingo.
Serio? To chyba przespałeś ostatnie kilka miesięcy ;P
Obejrzałem co prawda połowę, ale fanom komiksów zdecydowanie odradzam. To co zrobili z postaciami, szczególnie z głównym bohaterem czwartego odcinka, nie da się w żaden sposób wytłumaczyć. Jak dalej będą tak sobie naginać postacie pod scenariusz, to nie wiem czy jakikolwiek fan komiksów będzie jeszcze chciał to oglądać, a szkoda, bo w sumie serial, gdyby usunąć wątek fantastyczny, to byłby całkiem spoko.
Aktorski duet Yahya Abdul-Mateen i Ben Kingsley wypadł ponoć znakomicie.
O ile Ben jest po prostu dobrym, wyrazistym aktorem o tyle Yahya średnio wypada w roli aktora :/
jego ostatni sezon po odejściu Kroosa był kiepski
Czy ja wiem? Drugie miejsce w lidze, finał pucharu (przegrany) i odpadnięcie z LM (po fenomenalnym popisie Rice'a) może nie wygląda dobrze, ale bez przesady, trofea i tak zdobyli. A teraz LaLiga jest zdecydowanie w zasięgu, LM też tylko niech się tam zjednoczą, bo póki co nie widać żeby wszyscy chcieli płynąć w jednym kierunku :(
Ja do tej pory korzystam z HP Compaq 6710b, który zbliża się do 20-stki. Dalej nie mam powodów, by zmieniać na coś nowszego do pracy. Jedyne co, to podpięta zewnętrzna klawiatura, bo dwa klawisze się wyrobiły i wymieniony zasilacz bo kabelek nie wytrzymał. Kiedyś to było..
Nowych po prostu nie polecam, większość znajomych po dwóch latach musi wymieniać. A to co ewentualnie mógłbym polecić to znacząco przekracza zakładany budżet :|
Nie ma jak robić samemu jedzonko. Tylko kto ma na to czas?
Każdy, kwestia nastawienia i włączenia do codzienności kilku nowych elementów. Szczerze współczuję Tym co sądzą że to zajmuje kupę czasu. Jedzenie można przygotować wcześniej i to nawet poświęcając 2 godz. raz w tygodniu a potem 20 min. na wieczór i 30min do 1 godz. żeby podać gotowy obiad. To nie jest ani trudne ani męczące, ale wymaga regularności i tak jak ze wszystkim nowym początkowo trochę samozaparcia.
Brak kreatywnego środka pola. A zawodników, na światowym poziomie jest na tej pozycji w tym momencie jak na lekarstwo.
Myślę że się mylisz oceniając to w ten sposób. To co widzisz jest końcowym efektem umiejętności piłkarzy i taktyki trenera. Uważam, że zawodników kreatywnych, zdolnych grać na "światowym poziomie" jest multum, tyle że nie każda drużyna ich potrafi wykorzystywać i też nie każda ich potrzebuje. Na tym polega właśnie sztuka trenerska, że tworzysz pewną wizję gry i schematy, dopasowujesz pod to zawodników i dostrajasz obserwując efekty.
Arteta tak samo jak Xabi stawiają na sztywne ramy swoich wizji, albo się wszyscy zawodnicy dopasują i będzie to działać, bo trener wie że może to działać nawet kosztem czyjegoś indywidualizmu, albo będzie tak jak to widzieliśmy w Realu. Nie mam wątpliwości że zarówno Ode jak i Arda mają wystarczając dużo jakości (kreatywności) by nazwać ich światowymi, ale nie dostają tak swobodnej roli, więc nie rzuca się to w oczy, a sami też najwyraźniej ufają trenerowi na tyle, że nie chcą wyłamywać się z narzuconego schematu.
Nie spełniła Twoich oczekiwań? Ok, ale oceń to co zawiera a nie to co byś chciał żeby w niej było, bo tak to trochę niepoważnie wygląda. Poza tym jedziesz po grze jak tylko się da a i tak oceniasz ją 5/10 ( czytaj średniak )?!
Gra nie jest wybitna, ale jest oryginalna mimo wykorzystywania znajomych mechanik. Realizuje bardzo fajny pomysł i w moim mniemaniu historia, z tak prowadzoną narracją, to jej zaleta.
A Wy co o tym myślicie? Czy Oscar rzeczywiście nie jest aż tak ważny?
(dla długowieczności kariery aktora, bo o tym jest ten teks) Zgadzam się ze zdaniem przedstawionym przez Amandę, dobór projektów w które się angażuje jest najważniejszy.
(jako wyróżnienie dla aktora) To raczej osobiste preferencje każdego aktora. Dla niektórych na pewno będzie to jeden z głównych celów kariery, ale są i tacy, którzy robią dobrą robotę nie celując w "bycie na szczycie". Jak w każdej nagrodzie zawsze było to trochę uznaniowe, trochę konkurs popularności. Dla mnie nigdy nie były wyznacznikiem czy ktoś jest dobry czy nie. Nigdy nie zdarzyło mi się też szukać filmów tylko dla tego że tam gra aktor, który dostał Oscara.
(ogólnie Oscary) To jeden z czynników który zachęca mnie do obejrzenia filmów, których normalnie pewnie bym nie obejrzał. Zawsze po gali robię sobie listę i jak tylko znajdę czas a nie mam konkretnego filmu, to właśnie odhaczam te Oscarowe produkcje. I tak, ostatecznie nigdy nie trafiłem na totalny badziew, więc pod tym względem mają swoją wagę.
Kupić na Steam za 3-4PLN możesz już, bo to żaden wydatek a promocja do 25 stycznia, ale radzę poczekać jeszcze chwilkę, bo na pewno Drenz dorzuci swoje i wtedy będziesz miał dużo lepszy obraz tego co Cię czeka :)

Tardy to przygoda w kosmosie oparta o tradycyjne dla gatunku punkty interakcji, na jakieś 3-4 godziny. Mimo trzymania się podstawowych założeń potrafi wyróżnić się na tle innych podobnych produkcji czy to zarządzaniem znajdowanymi przedmiotami czy wpasowaniem łamigłówek do prezentowanego świata czy właśnie brakiem konieczności skanowania sceny w poszukiwaniu punktów interakcji.
Pikselartowa grafika jest w porządku, jednak sposób przedstawienia treści ( notatki / pamiętniki ) są stosunkowo mało czytelne ze względu na kolorystykę tekstów i czcionkę. Podkład muzyczny dobrany nieźle, ale przy momentach wstrzymania dostrzegłem potencjał do współtworzenia pojawiających się frustracji.
Przechodzenie liniowo, ze sceny na scenę też jest okej. Ujawnienie wszystkich dostępnych na dany moment punktów interakcji z jakiegoś powodu nie uwalnia Graczy od frustrujących wstrzymań i poczucia zagubienia. Niemniej wszelkiego rodzaju mechanizmy i urządzenia są fajne w użyciu, robią pozytywne wrażenie i służą zagadkom. Są to elementy złożone, logiczne i zrozumiałe, które pięknie zazębiają prowadzone działania. Ale są też momenty interakcji, które jakby na złość Graczom są wybiórcze. Myślę głównie o wykorzystaniu klawiatury. Na automatach można korzystać z klawiatury a obsługując kapitańską konsolę trzeba klikać każdy znak myszką :\
Ta historia sprawia, że realnie można się zafascynować, utrzymywać stan ciekawości aż do samego końca, w którym zweryfikujemy Nasze osobiste podejrzenia wypełniające, w trakcie tej krótkiej przygody, specjalnie pozostawione luki. Finał, choć może nie w szczegółach, ostatecznie powinien być oczywisty i osobiście uznaję go za satysfakcjonujący.
Przyznam że się męczyłem i mimo że doceniam ten Tytuł, to całościowo te kilka wydłużających się momentów gromadzącej się frustracji i czynnik przedstawienia treści zbyt mocno rzutują na resztę.

No ja nie korzystam z czatów na co dzień, więc żeby nie powtarzać obrazów zupełnie nic nie mówiących, jak ten u Zmroku, dodałem do prośby swój GOLowy profil. W sumie niewiele to zmieniło XD
[Gammorin]
Nie mniej akurat w takich grach lubię wsiąknąć w świat i robić wszystko tak jak chce, bez ingerencji kogoś innego. :P
Bardzo dobrze to rozumiem, takie jest Twoje prawo, bracie. Ja jednak lubię czasem zmienić podejście i właśnie Divinity Original Sin 1 uznałem za taki tytuł, który mogę doświadczyć inaczej niż zawsze. I nie żałuję. Tym bardziej czytając opinię reszty z którymi nijak nie mogę się zgodzić. Jak rozumiem dlatego, że doświadczałem jej właśnie kooperacyjnie.
Tak czy siak, daj im szansę :)
Domagasz się reakcji po trzęsieniu ziemi w Realu, ale tu trudno cokolwiek mówić, bo to jest nieREALne co się tam ostatecznie odwaliło.
Przyjście Xabiego, to było spełnienie marzeń madridismo. Już w pierwszych spotkaniach widać było świeże podejście. Póki Jude był na L4 zespół rósł i mimo pojedynczych potknięć wyglądało to bardzo obiecująco. Ale niestety, Vini zrobił szoł i Jude wrócił, ale jak widać nie ze względu na umiejętności (których Mu nie odmawiam żeby nie było) a jakieś wewnętrzne potrzeby klubu. Guler stracił pozycję i zaczęło się to straszliwie burzyć. Nawet jak w wywiadach studzono nastroje, to nikt sensownie patrzący nie dał się oszukać i wiedział, że odliczanie trwa. Rozstanie z Xabim jasno pokazało, że obecnie trener w Realu niewiele znaczy. A Puchar Króla? Zespół wychodzi jak zwykle (niestety) w mocno rezerwowym składem na pierwszy mecz nowego trenera. Jeżeli to nie był dla kogoś sygnał, że porażka jest REALną opcją, to nie wiem co może takowym być. Nie wiem czy TO właśnie nie pokazuje najjaskrawiej, że to nie do końca sztab trenerski ustala wyjściowy skład :|
Perez zamiast dać czas i poparcie trenerowi ulega gwiazdorom. Ale biznes się kręci, nie?
W Divinity Original Sin 1 grałem kooperacyjnie, więc całość była mega przeżyciem. I te przepychanki między bohaterami miały sens gdy nie byliśmy zgodni :D Świetna sprawa! Samodzielnie nie chciałbym tego ogrywać. Stąd też, niestety "dwójka" dalej czeka nieruszona aż mój kooperant wygospodaruje chociaż godzinkę w tygodniu na wspólną grę.
Niemniej, w Twojej sytuacji bym się za nie wziął, bo dają sporo frajdy. A ten parodystyczny ton jest dla mnie właśnie fajnym wyróżnikiem na tle innych "podobnych" gier.
Skąd pomysł na 300?!
Fakt że przy 200 pojawia się kolejna strona jest naturalnym momentem na stworzenie nowego wątku.
Zawsze było 200
Kiedyś było 100 jeżeli mnie pamięć nie myli :P
Dla mnie od lat Internet się nie zmienia, bo to ja, jako świadomy użytkownik, trzymam się pewnych standardów nie ulegając trendom. Korzystam z Internetu mając konkretny cel, nie szukam surfuję w poszukiwaniu nieznanego, albo robię to bardzo rzadko. Zatem osobiście nie przewiduję żadnych rewolucji.
Każdą informację, którą potrzebuję poprzeć, szukam w stronach tematycznych, które odwiedzam regularnie od lat lub z nowych, które i tak weryfikuję przez jakiś czas zanim im (tym treściom) zaufam. Z automatów nie korzystam i korzystać nie zamierzam, jak będzie to jedyna opcja, to przestanę korzystać :P
To że się pojawiły "odpowiedzi AI" też w moim korzystaniu nie zmieniły nic, bo nawet szybkie wyszukiwania "na przypomnienie" często, i to już od dawna, odczytywałem z tego krótkiego opisu przy linku do strony.
Także, o ile faktycznie nie nastąpi jakiś radykalny krok, a nie wydaje mi się żeby do czegoś ekstremalnego doszło, to będzie podobnie do tego co jest. Owszem "jeszcze większy zalew treści generowanych" jest logicznym typem, ale z drugiej strony ten proces trwa już od wielu lat i nadal nie jest na tyle inwazyjny, żeby stanowił problem, przynajmniej dla mnie, to jest kogoś, kto bez Internetu potrafi funkcjonować :P

Spiderman
Dark Sector
System celowania, który zatrzymuje czas i umożliwia graczu oddanie strzału
Chyba graczowi, co? :P
Bez asystenta celowania, to już zupełnie nie byłby Fallout ;)
Pamiętam jak dziwne to było na początku, ale jednak lubiłem z tego korzystać ( w sumie dalej korzystam ). No i jednak początkowo bardziej się opłacało przycelować bez systemu V.A.T.S
Tak czy inaczej dobrze że został :)
Szczerze, od pierwszej wzmianki mnie ten pomysł ciekawił jako fana komiksów. Ale przy tak luźnym traktowaniu materiału źródłowego kolejny raz sobie odpuszczę. Nie powiem, że "czarno to widzę", bo aktor jeżeli jest dobry, to może być i taki, szczególnie że WonderMan tyle razy "umierał" więc można byłoby taką decyzję jakoś zgrabnie przedstawić. No ale wiadomo, że tak nie będzie i ani Zemo, ani Grim Reapera ani Visiona nie zahaczy, więc bez żalu sobie odpuszczę.

Fallout 76 (206+ godz.) - Od czasu do czssu zaglądam żeby się powłóczyć. Przy okazji odhaczyłem "Nierozwiązane" zadanka związane z Taksydermią. Pomogłem burmistrzowi Grafton. Rozprawiłem się z Hugo Stolzem.
Civilization VII (57+ godz.) - Kolejne szybkie sesje.
Karol Wielki, po wczesnym zaznaczeniu swojej siły pozostawił resztę w strachu czym poprowadził Turków Osmańskich do zwycięstwa.
Jose Rizal dzięki serii zadań i owocnemu sojuszowi z Male stabilizował sytuację regionu i spokojnie dystansował rywali by ostatecznie osiągnąć zwycięstwo naukowe.
Izabela wygrywała rywalizację lub niszczyła państwa-miasta i tak zdominowała świat.
Wartales (174+ godz.) - Drużyna z pochodniami w dłoni rozpoczęła odkrywanie tajemnic ostatniego grobowca (nie licząc wysp z dodatku), grobowca w Drombach. Gromada kretoszczurów prowadzona przez pełzaczy jak zwykle zaskoczyła drużynę, walka była nieunikniona. Po trzech takich starciach, drużyna pełna stłuczeń i skręceń dotarła do sali pilnowanej przez zdeformowanego króla pełzaczy. Nielada przeciwnik pilnował reliktu który zdecydowałem się przekazać badaczom. Poddałem też moją ranną kompanię pod opiekę znachorki eksperymentalistki z bardzo pozytywnym skutkiem.
Eskortując jednego jegomościa, drużyna upolowała widmową watahę.
Z widmowej wioski, wyprowadziliśmy przerażonego wilka i wypuściliśmy do najbliższego lasu, ale również, w celach badawczych, pojmaliśmy trójkę Zarażeńców i zaciągnęliśmy ich do naukowców badających zarazę.
Shadow of Tomb Raider (4+ godz.) - to nie jest moja Lara i już. Gra rozpoczęła się jak każda z ciekawością i nadzieją, ale to nie to. Podobnie jak w poprzedniczce ponad 75% czasu zajmują zbieractwo i wyzwania. Problemy z grą na K+M ( do pewnych czynności muszę wykorzystać kontroler ). Otwarte konflikty to bezmyślna naparzanka :/
Ukończone:
Trüberbrook (5+ godz.) - https://www.gry-online.pl/gry/truberbrook/komentarze/z54fef#post0-16841498
Planet of Lana (4+ godz.) - https://www.gry-online.pl/gry/planet-of-lana/komentarze/z15fa5#post0-16843089
Dark Sector (9+ godz.) - https://www.gry-online.pl/gry/dark-sector/komentarze/z4a1b#post0-16847279
Fahrenheit: Indigo Prophecy Remastered (8+ godz.) - https://www.gry-online.pl/gry/fahrenheit-indigo-prophecy-remastered/komentarze/zc403e#post0-16850836

Fahrenheit: Indigo Prophecy Remastered zaczyna się obiecująco i do pewnego momentu jest bardzo ciekawa i klimatyczna. No ale od pewnego mementu, gdy dreszczowiec transformuje gwałtownie w fantastykę obniżając przy tym dramatycznie poziom (brakuje wyjaśnień, przygotowania czy wytłumaczenia dla zdarzeń i zmian w bohaterach), staje się doświadczeniem trudnym do akceptacji (jako całość). Gra ma problem z Momentami Szybkiej Reakcji (czytaj QTE). Jest ich dużo, są długie i realnie ograniczają doświadczenie skupiając na sobie większość uwagi. Są też w wielu miejscach niepotrzebne a nawet zupełnie niezrozumiałe (nic się nie dzieje). Część z nich, mimo wykonania "GREAT" i tak prowadzi do obniżenia stanu psychicznego bohatera. Sam system stanu psychicznego nie wpływa na nic do póki nie wyzerujemy go :( Gra jest liniowa. Mimo pozornych wyborów akcja jest sztywno prowadzona przez te same momenty. Wiele kuriozalnych scen obnażających płytkość postaci, choć Lucas akurat jest bardzo dobrze zarysowany i jego przemiana dobrze podkreślona wizualnie. Przez prowadzenie kilku postaci w pojedynczej kampanii perspektywa się rozmywa. Występują liczne problemy ze sterowaniem (głównie obsługa kamery i problemy z jednoznaczną identyfikacją opcji) i działaniem gry. To jest niby Remaster, ale niezbyt to odświeżenie widać.
Wolfenstein II: The New Colossus. Pamiętasz wybór Ferguson vs Wyatt jakoś na początku gry? Spędziłem w tym miejscu pierwszą godzinę gry XD Pamiętasz zastrzelenie psa? Już nie czekałem godziny ale i tak miałem opory, których gra nie uszanowała. To pewnie jakoś ustawiło moją relację z grą, ale poza tym gra wysadzała mnie do pulpitu wielokrotnie. Mapka była fatalna, ciężko było się zorientować przez nałożoną poziomowość a i czytelność planszy ( w zasadzie jej monotonne obszary ze zlewającymi się elementami ) nie pomagały w eksploracji. Jak chowasz się za skrzynię i nagle na Twojej głowie pojawia się soldat, to też robi się głupio. Albo niemożność pokonania progu bo jesteś w przykucu (: Gra wygląda świetnie pod względem modeli, rozwój BJa jest ekstra, ale całościowo jest to ( dla mnie oczywiście ) "prawie średniak" a więc 4.
Ace Combat 7: Skies Unknown ma świetnie stworzone tło. Mimo fantastyczno-naukowego podejścia i "azjatyckości" sceny pomiędzy akcją ogląda się bardzo dobrze, choć nie są one dobrze wszyte w Nasze działańa i zdarzają się sceny dziwne ( zapisałem sobie jedną taką: "wklejony płaski pies obok trójwymiarowych plastikowych postaci na tle realistycznej fototapety przy szczegółowym modelu samolotu" ). Sama rozgrywka jest bardziej monotonna niż myślałem. Mimo dużej bazy statków powietrznych mamy kiepsko ( bo growo ) zrealizowany podział na klasy i uszeregowany lepszy/gorszy w sposób uznaniowy. Brakowało tu przejrzystego przedstawienia parametrów maszyn czy ich przyrównywania. Mimo urozmaiceń w misjach, dużym problemem jest czas. I to nie kwestia że jest go za mało a czasem jest właśnie za dużo, misje się przez to rozwlekają. Nie czuć tej dynamiki, która przy odrzutowcach jest dla mnie wymaganą. A zresztą, masz tu moje wypociny: https://steamcommunity.com/profiles/76561198037839153/recommended/502500?snr=1_5_9__402
Szanuję Twoje zdanie :)
Trudno jest wystawić jakąś ocenę, ale jednak lista cech i zależności, które wziąłem pod uwagę, nie pozwala mi na aż takie zmiany jak wskazałeś :P
Starając się ocenić coś pod narzucone sobie ramy i uwzględniając to zestawienie jako zamkniętą listę, uważam że i tak jest nie najgorzej. Żeby nie było, to "dwójki" też mi się podobały ( w jakimś stopniu ), ale to już inna kwestia :)
Z przywołanych do tablicy to tak:
Venba poza uproszczeniami praktycznie niema wad. To co obiecuje to i dostarcza w pełni. Jest wyjątkowo spójna i staje na wysokości zadania jeżeli chodzi o temat którego się podejmuje ( a przynajmniej dobrze koreluje z moimi doświadczeniami ). Do tego, mimo prostych i logicznych czynności, bardzo dobrze nawiązujących do wybranej dziedziny kulinarnej i znajduje miejsce na rozwój w ciągu tej godzinki czy dwóch. Realnie budzi różne emocje.
Scorn ( bardzo niestety ) nie sprawdził się w tym co obiecywał. Poza świetną prezentacją świata, jest niezrozumiale zbyt powolny w narzuconych momentach "akcji" - fragmentami się dłuży. Mocno ograniczony w stosunku do możliwości doświadczania tej przestrzeni, wszystko jest narzucone a Ty nie do końca rozumiesz dlaczego. Brakuje tu dobrej narracji, bo punkty "kontrolne" bez tła nie przemawiają wystarczająco. Walka w zasadzie jest bezsensowna a przeciwnicy dają się łatwo wymanewrować. W ogóle brakuje tu wyzwania, bo te kilka "łamigłówek" to za mało. Ma swoje fajne cechy, ale nie na tyle, by ponieść tego typu rozgrywkę.
A co do wyższych ocen, to fakt, generalnie mam tendencję do zaniżania :| Jakoś będziemy musieli z tym żyć ;)

W tym roku, najwięcej satysfakcji dostarczyły mi mniejsze tytuły. Najwięcej czasu poświęciłem jednak na Assassin’s Creed Shadows, Tainted Grail: The Fall of Avalon, Wartales.
Do listy nie wliczam tytułów, których odpalenie wiązało się z inną potrzebą niż rozrywka.
Co prawda ja unikam ocen (choć mam taką swoją skalę ocen od 0-10), bo uważam, że treść opinii jest ważniejsza i na podstawie tej samej treści każdy może wystawić inną ocenę, ale niech będzie (trochę na siłę, uszeregowane według oceny i alfabetycznie):
South of the Circle - 9
Venba - 9
Live Adventure - 8
Planet of Lana - 8
Ruins of Mitriom - 8
The Children of Clay - 8
Wednesdays - 8
Dead Island 2 - kooperant ma ważniejsze sprawy więc w trakcie, przewiduję 7
Deadpool - 7
Down the Rabbit Hole Flattened - 7
DUET - 7
Heretic: Shadow of the Serpent Riders - 7
INDUSTRIA - 7
Please, Touch The Artwork 2 - 7
SOMA - 7
Til Nord - 7
Wartales - kolejny rok w trakcie, przewiduję 7
HIDDEN CATS: The last of cats - 6
The Missing Parts of Maria Gwozdek - 6
Above - 5
Epistory - Typing Chronicles - 5
Fallout 76 - w trakcie, 5
Phantom Doctrine - 5
Pid - 5
Tainted Grail: The Fall of Avalon - 5 (nie mogę dać więcej, za pół roku rozegram jeszcze raz i mam nadzieję poprawić tę ocenę)
Underminer - 5
ACE COMBAT 7 SKIES UNKNOWN - 4
Helpless - 4
Mafia III: Definitive Edition - 4
Scorn - 4
Terror At Oakheart - 4
The Stoevi Curse - 4
Wolfenstein II: The New Colossus - 4
Wolfenstein: Youngblood - 4
Civilization VII - w trakcie, przewiduję 3
Dark Sector - 3
Fahrenheit: Indigo Prophecy Remastered - 3
Pixel Puzzles Traditional Jigsaws - 3
Rise of the Tomb Raider - 3
The Veiled Ones - 3
Tiny Tina's Wonderlands - 3
Trüberbrook - 3
Assassin's Creed: Shadows - 2
Hellkind - 2
Porcelain Tales - 2
Project Hailstorm - 2
Scauage - 2
Blown Away - 1
W tym roku jeszcze czeka mnie sylwester z panną Croft ;)

Święta, święta i po świętach, czas wracać do pracy, ech..
Ace Combat 7 Skies Unknown
Trudno z Tobą polemizować skoro twierdzisz, że to nie są wyniki a poziom środka tabeli to czwarte miejsce, ale hej, to Ty jesteś fanem Arsenalu więc na pewno wiesz lepiej ;P
A tak bez uszczypliwości, od zawsze byłem i jestem sympatykiem Realu i mam wrażenie, że już od dawna "piekny" futbol nie daje trofeów - niestety. Kanonierów oglądałem chętnie za czasów Seamana/Lehmanna w bramce. Ostatnio zdarza mi się to raczej rzadko, ale zdarzało się choćby przez transfer Odegaarda. Przeżyłem już tylu "potencjałów", że już mnie te tematy nie grzeją. Jeżeli jest dobry i faktycznie ma taki potencjał jak twierdzisz ( a do tego ma głowę na karku i jaja na miejscu ), to i tak zaistnieje, nie tu, to gdzieś indziej, choć zerkając tylko na kilka rankingów z ostatnich lat, to mam wrażenie, że nie mamy tu nowego geniusza futbolu. Lennart Karl ma chyba wyższe notowania wśród tych fachowców, ale tak jak mówię, nie wgryzam się, bo i po co?
To żeby uniknąć jakiś nieporozumień, najpierw definicja:
Wysoki poziom sportowy ( w kontekście klubu piłkarskiego ) oznacza, że drużyna efektywnie rywalizuje, to jest: utrzymuje wysokie miejsce w lidze, strzela stosunkowo dużo goli, traci stosunkowo mało bramek, wygrywa stosunkowo dużo meczów, przegrywa stosunkowo mało meczów.
Teraz dane:
- obecnie ( w trakcie )
1. ( pozycja w lidze )
31 BZ ( bramek zdobytych ) - [2.] ( wynik w lidze )
10 BS ( bramek straconych ) - [1.]
12/17 WM/RM ( wygranych meczów / rozegranych meczów ) - [1.]
2/17 PM/RM ( przegranycm meczów / rozegranych meczów ) - [1.]
- 2024/25
2.
69 BZ - [3.]
34 BS - [1.]
20/38 WM/RM - [3.] //+2 ( wraz z 2 innymi klubami )
4/38 PM/RM - [1.] //+1 ( wraz z 1 innym klubem )
- 2023/24
2.
91 BZ - [2.]
29 BS - [1.]
28/38 WM/RM - [1.] //+1
5/38 PM/RM - [3.]
- 2022/23
2.
88 BZ - [2.]
43 BS - [3.] //+1
26/38 WM/RM - [2.]
6/38 PM/RM - [3.]
- 2021/22
5.
61 BZ - [6.]
48 BS - [8.]
22/38 WM/RM - [3.]
13/38 PM/RM - [8.]
- 2020/21
8.
55 BZ - [8.] //+1
39 BS - [3.]
18/38 WM/RM - [7.] //+2
13/38 PM/RM - [8.] //+1
- 2019/2020 //2019-12-22 Arteta rozpoczyna pracę
8.
56 BZ - [7.]
48 BS - [8.]
14/38 WM/RM - [10.] //+1
10/38 PM/RM - [5.]
Konkluzja:
Odkąd Arteta objął stery, Arsenal jest na linii wznoszącej. Poprawę poziomu sportowego widać z roku na rok. Od kilku lat Arsenal realnie walczy o mistrzostwo "nie schodząc z pudła" we wskazanych statystykach. Artata jest świetny w tym co robi.
Rozumiem, że może być to rozczarowujące gdy przy takich wynikach liczba trofeów zdobytych to 3. Ale czy serio wolałbyś żeby Kanonierzy grali "pięknie" na poziomie środka tabeli i może nieco częściej zdobywali jakieś mniej ważne trofeum?
Wybacz, że nie odniosę się do Twoich opinii na temat "potencjałów", ale myślę, że brak Ci fundamentalnych argumentów do tego typu dyskusji - bez urazy bracie :)
Arteta to nie jest najlepsza rzecz jaka przytrafiła się temu klubowi od dawna
Bracie, chłop utrzymuje klub na wysokim poziomie sportowym w najsilniejszej lidze świata od kilku lat a Ty chcesz go wymieniać na eksperta telewizyjnego? Oh, c'mon!