Wkurza mnie to że w pierwszym akcie przy ognisku Artur coś dopowiadał czy to do postaci czy do wydarzeń, w 2 i 3 z tego co pamiętam w ogóle nic nie mówił, tak jakby twórcy porzucili ten pomysł bo im się śpieszyło, a to było fajne bo pozwalało polubić lub nie Artura.
Gra była spoko, ale wręcz cuchnęła niedokończoną robotą. I wcale mi się nie podobają zaproponowane zmiany. Zamiast skupiać się na "balansie" powinni lepiej wypełnić treścią te puste przestrzenie w Cuanacht i Porzuconych Mieczach. Tak jak TheFrediPL pisze, powinni poprawić braki interakcji z Arturem a może i znaleźć zastosowanie dla szkicownika, teleskopu i konia :P Do tego poprawić oprawę czy to pod względem oświetlenia czy chociażby dopieszczając te miejsca, gdzie niedoróbki aż krzyczą. Tak samo w treści zrobić poprawki słów czy tłumaczeń. Ja nadal czekam do 23 maja żeby przejść drugi raz, choć patrząc na podejście Twórców, nie spodziewam się wiele. No i jakby zakończenie nieco bardziej zróżnicowali, to bym też się nie pogniewał ;)
Bezsens straszny. Po pierwsze, wcale nie są takie proste dwa ostatnie akty. Jak wchodzisz na start do świata to zazwyczaj konkretnie dopakowane są nawet zwierzęta, a jeszcze po drodze do tego miasta tłuką cię grupy złodziei, no to jest masakra. Tak samo nie powiedziałbym, że bossowie są za prości. To nie soulslike, że kilkanaście prób trzeba mieć, żeby ich przejść. Na finał faktycznie byłem nieźle dopakowany, bo porobiłem wszystkie questy poboczne i to jest normalne w rpgu, najgorsze co może być to sztywne i sztuczne ograniczenie mocy jak w King's Bounty II chociażby.
Zmieniają nie to co trzeba. Z sensem jakieś dlc mogliby dać, bo to morskie to zupełnie nie ten klimat. A tak naprawdę to czas pracować nad nowym tytułem, może zrobić sequel na jakimś sensownym silniku?